Polskie forum o Super Junior

Opowiadania yaoi - Co jest snem, a co nie...

Majanna - 2012-09-03, 21:36
Temat postu: Co jest snem, a co nie...
Yaoi.
Może lekko zdołować.
Błędy popoprawiam jutro, bo teraz juz mam lenia ^.^

***

Z niechęcią odstawił na stolik opakowanie po lekach. Dziś nie musiał martwić się tym, że ktoś je odkryje. Nie, dziś był w mieszkaniu sam, jego współlokatorzy wybyli kilka godzin temu i nic nie zwiastowało ich szybkiego powrotu. Ale nawet po ich powrocie nadal będzie sam, prawda? Ale będzie mu to obojętne.
Bo obojętność jest łatwiejsza od akceptacji.
Łatwo jest jednak mówić o akceptacji, kiedy na stoliku stoi, niemalże puste, pudełko po tabletkach nasennych. Takie niepozorne. Małe i białe z kolorową etykietką. Niepozorne, ale skuteczne, bo w końcu powieki stały się cięższe, a umysł zaczął wypełniać się dziwnym otępieniem.
-Dobranoc Hee- szepnął sam do siebie. - Miłych snów.
I w końcu zasnął, wiedząc, jednak, że snów nie będzie, ale nie będzie też koszmarów.
Lek zadziałał.

Ktoś na niego patrzył.
Każda jego cząsteczka ciała czuła na sobie to spojrzenie.
Takie delikatne, a jednocześnie pełne siły i wewnętrznej równowagi.
Znał je aż zbyt dobrze.
- Co ty tutaj robisz? - spytał w końcu cicho, powoli uchylając powieki.
- Przyjechałem.
No tak. Przecież to wszystko wyjaśniało.
- Nie było Cię - zauważył marszcząc przy tym brwi.
- Ale już jestem.
- A zostaniesz?
- A chcesz tego?
- Jest mi to obojętne - mruknął bez zastanowienia przenosząc swój wzrok na sufit, bo tak było łatwiej.
Po jego słowach zapadła na chwilę cisza i gdyby nie to, że czuł na sobie to spojrzenie, to mógłby nawet uznać, że jest w pomieszczeniu sam.
- Więc to - usłyszał w końcu - też pewnie będzie dla ciebie obojętne.
Chwilę później jego wargi poczuły ten gorzki smak. Czy to była kawa, czy jakaś przyprawa, nigdy się tego nie dowiedział. Nigdy tez nie dowiedział się, czyje dłonie pierwsze wplotły się we włosy drugiego, ani czyje ręce pierwsze pozbawiły ubrań. Ale, czy to było teraz ważne?
Nie nadążał nad jego ustami, nigdy nie wiedział gdzie zaraz je poczuje, ale cieszył się z każdego naznaczonego miejsca. Nie ważne było to, czy jest na górze, czy na dole, ważne że był z nim. Fale rozkoszy targały jego ciałem wielokrotnie, a jęki i krzyki obijały się od ścian. Zatracając się w tym uczuciu, przez jedną krótką chwilę pomyślał, że może samotność nie jest mu obojętna. Później jednak nie miał czasu na dalsze myślenie.



Coś zgrzytnęło, coś huknęło, a na koniec coś upadło.
- Ciszej - usłyszał po chwili znajomy szept. - Bo go obudzicie!
- I tak już nie śpię - mruknął przekręcając się na brzuch i zerkając w kierunku przedpokoju, w którym tłoczyła się reszta zespołu. Nawet nie zastanawiał się, czemu są tu wszyscy, a nie tylko mieszkańcy tego piętra. To było przecież nieważne. Nie po tym co przeżył.
- On wrócił - oznajmił czując, że nie może powstrzymać uśmiechu, który wpełza na jego usta.
- Kto taki? - Leeteuk spojrzał na niego z ciekawością, wchodząc do salonu i zapalając światło, które natychmiast poraziło Heechula w oczy. Ale kto by się tym przejmował?
- HanGeng - odparł czując, jak na samo wspomnienie serce chce mu wyskoczyć z piersi.
Po jego słowach zapadła cisza. Nawet Henry przestał mocować się z butem i zastygł w dziwacznej pozie, która według wszelkiej logiki powinna skończyć się jego upadkiem. Ale kto by się tym przejmował?
- No co tak stoicie? - spytał w końcu nieco podirytowany. - Byście się przywitali! A ty nie lepszy - warknął przekręcając się na drugi bok i spoglądając na skołtuniony koc. - Byś się wygrzebał z tego kokona i się przywitał, a nie udajesz, że śpisz!
- Heechul...
- Cicho, rozmawiam teraz z tym idiotą!
- Heechul...
- No cicho!
- Heechul...
- No czego?!
- Tu nikogo nie ma.
Chciał udowodnić, że Leeteuk się myli. Chciał tego rozgrzebując koc, pod którym powinien ktoś leżeć. Chciał tego zrywając się z kanapy i biegając po całym mieszkaniu, szukając tej osoby. Chciał tego opadając w końcu na kanapę i z bólem spoglądając na zatroskane twarze przyjaciół. Kolejne godziny w ich ramionach i ich głosy, przekonały go do tego, że to był sen. Nie rzeczywistość, ani nawet nie jawa, a zwykły sen. O drugiej w nocy zwątpił w działanie leku. O trzeciej w nocy pomyślał, że może się już na niego uodpornił, a o czwartej w nocy wyrzucając opakowanie do kosza obiecał wszystkim, że więcej już go nie weźmie.


A rano odkrył malinkę na swojej szyj.

Mizuki - 2012-09-03, 22:32

Pół godziny myślałam nad tym jak skomentować to opowiadanie i w sumie nadal nie mam pojęcia.
Jest krótkie ale przepełnione emocjami, które przeżywałam wraz z czytaniem każdego słowa.
Masz rację, nieco zdołowało. Jednak nie idzie się nie zasmucić, kiedy czyta się właśnie HanChula z 'tych' czasów.
Cudownie ujęłaś przejście między zdołowaniem Heechula a może nieco desperacką radością po przebudzeniu się. I ten moment, kiedy Leeteuk mu uświadamia, że go tam nie ma...
Ach, reszta chłopców musiała wtedy też bardzo cierpieć...
Tylko ostatnie zdanie mnie nieco dezorientuje. Ale wiesz co? Naprawdę pokochałam to opowiadanie.

WhateverIsCome - 2012-09-04, 17:42

Moje odczucia podobne są do tych Mizuki - nie do końca potrafię ubrać w słowa to, co czuję i nie mam pojęcia, jak to wszystko skomentować. Opowiadanie jednak... strasznie mi się podobało. I choć było krótkie, to udało ci się zawrzeć tam każdy najważniejszy szczegół.
Mnie zaś ostatnie zdanie w ogóle nie dezorientuje. Ba, wręcz przeciwnie - przez nie nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu, a te łzy, które zdążyły mi się już nazbierać (tak, jestem beksą ♥) po prostu wypłynęły. To chyba jednak każdy musi zinterpretować po swojemu, bo też odczucia będą wtedy całkowicie inne.
Zdecydowanie pisz więcej, bo to naprawdę był wspaniały kawałek tekstu c:

Majanna - 2012-09-04, 18:15

Mizuki napisał/a:
Pół godziny myślałam nad tym jak skomentować to opowiadanie

hm, to mniej-więcej tyle zajęło mi napisanie tego opowiadania ^.^
Mizuki napisał/a:
Masz rację, nieco zdołowało.

ym, za to bardzo przepraszam. Wiem, że wyszedł mi tutaj dość dołujący klimat, ale tak jak sama zauważyłaś HanChul z tamtych czasów jest nieco przykrym wspomnieniem, chociaż i tak staram się uśmiechać myśląc o nim. Cieszę się, że mimo tego zasmucenia ostatecznie Ci się spodobał ten tekst ;)
WhateverIsCome napisał/a:
To chyba jednak każdy musi zinterpretować po swojemu, bo też odczucia będą wtedy całkowicie inne.

I weź tutaj zgaduj, co autor miał na mysli pisząc ten koniec, nie? xD
WhateverIsCome napisał/a:
Zdecydowanie pisz więcej

onienienienienie... i tak w ostatnim czasie zawaliłam forum swoją (nie do końca radosną) twórczoscią ;) Więcej nie planuję Was męczyć, przynajmniej nie w najbliższym czasie.

nenn - 2012-09-17, 00:12

Ten tekst by mnie zdołował gdyby nie ostatnie zdanie ... I dzięki Ci za nie! Obojętnie co "autor miał na myśli", dla mnie jest ponadwymiarowe. Tak jakby, prawdziwe uczucie nigdy nie gasło, nigdy nie umierało i bez względu na racjonalne tłumaczenia - potrafiło pokazać, że "istnieje"... choć oczywiście, równie dobrze może oznaczać, że Hee po prostu wariuje.
.... Ale tak, jak to teraz raz jeszcze analizuje, to dochodzę do wniosku, że mimo wszystko, żadna z tych opcji nie jest za szczęśliwa. Bo jakby na to nie patrzeć - Hana nie ma przy Hee.

nenn - 2012-09-17, 00:13

Majanna napisał/a:
Więcej nie planuję Was męczyć, przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Z całym szacunkiem, ale gadasz głupoty! :P Czytać Twoje teksty to sama przyjemność :)
YumiKasai - 2012-11-29, 19:13

Im dalej czytałam, tym bardziej robiło mi się smutno :c
Biedny Hee, na pewno poczuł się zagubiony, kiedy odkrył, że jednak nikt przy nim nie leży..
Jednak ostatnie zdanie mocno podniosło mnie na duchu ^^
I w ogóle tak króciutko, a tak ładnie~~ <3

TwarożekŚmierci - 2014-10-10, 20:45

Mam sentyment do tego opowiadania.
To był mój pierwszy HanChul, którego przeczytałam z podejściem "a, nie mam co czytać, żadnego z nich z nikim nie pairinguję, to co mi szkodzi". A na lepszego ficzka trafić nie mogłam, dotychczas uważam go za najlepszą historię HanChula, mimo małej obszerności. Serio, kocham te "domyśl się, o co chodziło autorowi".
Chyba żartujesz z tym "może lekko zdołować". Płakałam na tym kilka godzin <3

Majanna - 2014-10-11, 20:15

TwarożekŚmierci, aż mnie coś ścisnęło, gdy przeczytałam Twój komentarz, za który bardzo dziękuję. Nigdy nie sądziłam, że ktoś będzie uważał moje teksty za "najlepsze" w tej tematyce oczywiście. Sama uważam, że są tysiące tekstów lepszych od moich, dlatego też zachęcam Cię do przejrzenia twórczości innych osób z forum, bo prawdziwych perełek u nas nie brakuje ;)
Raz jeszcze dziękuję za tak miły komentarz.

memoria - 2015-08-19, 20:49

Majka, jak Ty potrafisz zdołować czytelnika.. by na końcu na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech ><

swoją drogą ostatnio wyczuwam takie przebudzenie HanChula wszędzie..

Majanna - 2015-08-20, 14:51

memoria napisał/a:
wyczuwam takie przebudzenie HanChula wszędzie..

tez to zauważyłam
nagle wszyscy poruszają ten temat, ale szczerze pisząc... nie mam NIC przeciwko temu, chociaż bywa to nieco bolesne :)

slona - 2015-08-20, 15:34

Majanna napisał/a:
nie mam NIC przeciwko temu, chociaż bywa to nieco bolesne :)
ja tam jestem zawodolona ,tylko te wszystkie filmiki i opowiadania z HanChulem znam już na pamięć.... przydałyby się nowe.....

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group