Warning: include(/home/oiika/public_html/cache/board_config.php): failed to open stream: No such file or directory in /home/oiika/public_html/common.php on line 259 Zobacz temat - KyuHyuk - I love you, when you're less worth it. [8/10]
 
Polskie forum o Super Junior

Opowiadania yaoi - KyuHyuk - I love you, when you're less worth it. [8/10]

Sayanna - 2012-12-15, 02:34
Temat postu: KyuHyuk - I love you, when you're less worth it. [8/10]
Widzisz doczekałaś się, cieszysz się? Mam nadzieję. Dodaję dziś, ponieważ wiem, że jakbym zaczęła to czytać jeszcze raz jutro, to nigdy bym tutaj tego nie wstawiła ~~''
W planie mam dziesięć części, a jeśli będziesz chciała to dostaniesz kolejne dziesięć. Tak by uzupełnić część pierwszą.

Główny paring to KyuHyuk. Przewiduję jednak śladowe ilości QMi i momentami będzie tutaj EunHae.
Całe opowiadanie będzie w pierwszej osobie, zamiennie. Raz będzie wypowiadał się Kyu, raz Hyuk.

Wiem pierwsze części będą nudne i nic nie będzie z nich wynikało, ale potem się rozkręcę ! Obiecuję!

Jutro postaram się dodać Rozdział 2 w wersji Kyuhyuna.

A więc.

Kyuhyuk ze specjalna dedykacją dla SuJeong!!!
Enjoy <3




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 1



***


   Stoczyłem się z łóżka boleśnie upadając na ziemię. Jęknąłem cicho, niezadowolony z takiej pobudki. Bolała mnie dupa i jak nic dorobiłem się siniaka. Zrezygnowany westchnąłem, a potem podniosłem się niezgrabnie, dłonią przytrzymując się biurka. Głupi pomysł, podręczniki ułożone w chwiejną wieżę zsunęły się. Wprost na moją głowę.

   Nie ma co, zajebisty początek dnia. Warcząc pod nosem różne obelgi w końcu stanąłem na nogi i spojrzałem na zegarek. No cóż miałem prawie trzy godziny do rozpoczęcia lekcji. Spać zdecydowanie już mi się nie chciało. Gwałtownie rozsunąłem zasłony wpuszczając do pokoju pierwsze promienie listopadowego słońca. Jakie było moje zaskoczenie gdy zamiast kolorów szarości i brązu, oślepiła mnie biel. Pierwszy śnieg!

   Spojrzałem na okno mojego sąsiada i zarazem jednego z najlepszych przyjaciół i uśmiechnąłem się szatańsko. Myślę, że pobudka za pomocą śniegu o tej porze, na pewno wprawi go w dobry humor na resztę dnia. Zapomniałem nawet o koszmarze, który zrzucił mnie z łóżka i fakcie, że za kilka godzin w szkole znowu będę musiał grać zadowolonego z życia nastolatka.

   Wbiegłem do łazienki i po wykonaniu wszystkich porannych czynności, zacząłem szukać ubrań. Mój wybór padł na czarne, powycierane rurki, tego samego koloru, obcisłą koszulkę z długim rękawem i również czarną, ciepłą bluzę z futerkiem w kapturze. Zadowolony, po przeczesaniu włosów palcami, nałożyłem na głowę niebieską czapkę pandę, złapałem rękawiczki i torbę, by po chwili wybiec z domu. Oczywiście wróciłem się szybko, przypominając sobie o butach. Moje trampki niestety nie nadawały się na śnieg, szybko je zmieniłem i po chwili namysłu chwyciłem jeszcze szalik. Tak przygotowany zamknąłem drzwi i ruszyłem w podskokach przez ogród. Zgrabnie przeskoczyłem ogrodzenie, które oddzielało mój dom od domu Donghae i błyskawicznie znalazłem się pod jego balkonem. Tą trasę miałem opanowaną mistrzowsko. Lekki podskok, złapanie barierki , potem nogami po drabince dla bluszczu, zamontowanej w ścianie domu. Już po chwili stałem na nogach, własnym sposobem otwierając drzwi balkonowe. Uformowałem dłońmi zgrabną kulkę i potem po cichu wkradłem się o pokoju przyjaciela. Powstrzymałem wybuch śmiechu widząc niezwykle dziwną pozycję, jaką Donghae przyjął podczas snu. Delikatnie, by go nie obudzić podciągnąłem jego koszulkę do góry, rozbiłem kulkę i rozsypałem lodowany śnieg po brzuchu przyjaciela. Przez kilka kolejnych sekund czekałem na reakcję. Chłopak drgnął, a potem z wrzaskiem zerwał się z łóżka, biegając w kółko po pokoju. Nie wytrzymałem, ryknąłem niekontrolowanym śmiechem, przytrzymując się ściany by nie upaść.

   - Pogrzało Cię? – Warknął na mnie, strzepując z siebie śnieg. Uśmiechnąłem się niewinnie.

   - Ja tylko pilnuje byś nie zaspał do szkoły.

   - Używając tak niehumanitarnych metod? – Zapytał z wyrzutem robiąc naburmuszoną minkę. Podszedłem bliżej i chwyciłem jego policzki, rozciągając lekko.

   - Powinieneś być mi wdzięczny, zawsze mogłem zrobić coś gorszego.

   - Czy użycie śniegu nie jest dostatecznie złe? Kyuhyun ma na Ciebie zdecydowanie zły wpływ! Poza tym skąd go wziąłeś? – nie odpowiedziałem, wskazałem jedynie ręką na okno.

   - Dobra fishy, zbieraj się szybko, ja zrobię nam śniadanie. Naleśniki mogą być? – Zignorowałem wypowiedź dotyczącą Kyu, nie chciałem psuć sobie humoru. Przynajmniej nie teraz.

   - Tylko nie przypal! Z nutellą, druga półka od dołu, w szafce przy oknie.

   - Przecież wiem – Odpowiedziałem ze śmiechem. Czasami wydawało mi się, że znam jego dom lepiej niż swój własny, tak samo zresztą jak z domem Kyuhyuna. Znowu, co za menda, nie da mi spokoju nawet w tak piękny poranek!
Na palcach pokonałem korytarz, dziękując wszystkim znanym mi bogom za to, że państwo Lee mają twardy sen. Zszedłem po schodach, pamiętając o tym, że trzeci od dołu strasznie skrzypi i wparowałem do kuchni. Lubiłem to pomieszczenie ze względu na wiele wesołych wspomnień jak i na to jak był urządzony. Jasne kolory, idealnie skomponowane, wszystko pod ręką. Idealnie.

   Szybko odnalazłem potrzebne składniki i zacząłem tworzyć, mając na uwadze obżarstwo mojego przyjaciela. Już po chwili w całej kuchni unosił się przyjemny zapach, który szybko zwabił w połowie ubranego Donghae, ubrudzonego pastą na policzku.

   - Pachnie cudownie, ale z jakiej racji obudziłeś mnie o szóstej rano? – Zaczął na wstępie, wciągając na siebie koszulkę, a potem usiadł na stole. Patrząc na mnie z chęcią mordu. Kochana ryba, cudowny śpioch.

   - O przepraszam o szóstej to wstałem ja, ciebie obudziłem pół godziny później, a teraz dochodzi siódma. Przynajmniej nie spóźnisz się na lekcje.

   Postawiłem przed nim talerz naleśników i kubek gorącej kawy, a potem kciukiem starłem z policzka resztki pasty. Hae nie miał siły się kłócić, pokiwał jedynie głową i zabrał się za jedzenie z błogim wyrazem twarzy. – No, smacznego! – Klasnąłem w dłonie i usiadłem naprzeciwko, jedząc swoją porcję. Po chwili na piętrze rozległy się głosy, a kilka minut później w kuchni pojawiła się mama Donghae, zaspana, ubrana w niebieski szlafrok. Uśmiechnął się do niej i po krótkim powitaniu zaprosiłem do stołu. Przezornie przygotowałem cztery porcję. Tuż za kobietą wszedł do pomieszczenia ojciec rybki.

Poczochrał moje włosy i klepnął w ramie Hae, a potem usiadł obok żony, podałem mu jego naleśniki i syrop truskawkowy, pamiętając o tym, że to jego ulubiony. Nie czułem się tu nie swojo. Ci ludzie byli moją drugą rodziną. Rodziców Donghae traktowałem jak swoich własnych, a oni odpłacali mi tym samym, nazywając synem. Kochałem ich z całego serca. Moi prawdziwi, zajęci karierą prawie w ogóle nie bywali w domu, szczególnie ojciec. Moja opiekunka, cudowna kobieta, którą traktowałem jak rodzoną babcię, zdradziła mi w tajemnicy, ze rodzice się rozwodzą. Podobno mój ojciec prowadził życie na dwa fronty. Ma drugą rodzinę w Japonii, a ja o kilka lat starsza siostrę. Na początku bardzo mnie irytowało, ale potem zobojętniałem. Przynajmniej wiedziałem już dlaczego tak często znikał i założył główny odział swojej firmy na wyspach.

   Nie zmieniało to jednak faktu, że oboje rodziców traktowałem z rezerwą i chłodem wcale za nimi nie tęskniąc. Państwo Lee, Donghae, moja opiekunka, oraz do niedawna Kyuhyun byli moją najbliższą i najważniejszą rodzina. Kochałem ich tak, jak nigdy mojej matki i ojca.

   Z zamyślenia wyrwał mnie dopiero głos Pani Lee, która lekko chichocząc naciągała Donghae czapkę na głowie, czemu towarzyszył niezadowolony pomruk rybki.

   - No i masz jej nie ściągać. – Zaśmiałem się, widząc umęczona minę przyjaciela, który próbował uratować swoją fryzurę, wyciągając spod czapki umęczoną grzywkę. – A ty, coś tak lekko ubrany. Melduj mi się tu. – Role się odwróciły. Donghae uśmiechnął się wrednie, z satysfakcją przyglądają się jak jego mama niszczy mój wypracowany styl luzaka, naciągając czapkę na czoło i uszy, zapinając bluzę pod samą szyję, a potem dusząc szalikiem. Wymamrotałem coś niezadowolony pod nosem i szybko uciekłem, ciągnąc Donghae za rękę. Ze śmiechem wypadliśmy do ogrodu obrzucając się śniegiem. Zachowywaliśmy się jak dzieci. Lubiłem to uczucie wolności. Było cudowne.

   - Niedługo zmienię Cię w bałwana! – Skrzywiłem się czując jak śnieżna kulka trafia mnie w nos.

   - Ty mrożona rybo! – Wrzasnąłem głośno i wyraźnie, Donghae wystawił mi język, a potem pobiegł ścieżką do furtki. Tchórz, ruszyłem za nim, pragnąc zemsty. Złapałem go dopiero za ogrodzeniem i razem wywróciliśmy się na oblodzonym chodniku. Jęknąłem, ponownie obijając swoje pośladki. Teraz na pewno będę mieć siniaka. Hae pozbierał się szybciej niż ja i podał mi rękę bym wstał. Nie skorzystałem, sam wskazując coś przede mną. Coś czego zdecydowanie nie chciałem zobaczyć. Coś o czym przez caly ranek próbowałem zapomnieć.
   Rybka posłusznie podążyła za moim spojrzeniem, a potem usłyszałem jego głośny jęk.

   - Zhou Mi…

   Ale nie sam. Za rękę trzymał go nie kto inny jak Kyuhyun, wychodzili razem z jego domu, zaśmiewając się z czegoś. Nie to jednak było najbardziej bolesne. Zastanawiało mnie jedynie to co Zhou Mi robił tak wcześnie w mieszkaniu Kyu. Odpowiedź była oczywista, ale nie dopuszczałem jej do siebie szukając innego logicznego wytłumaczenia. Nie znalazłem go. Mózg jak na złość podsuwał mi wszystkie informacje. Ojciec Kyuhyuna cały weekend spędził za granicą, Zhou Mi mieszka poza miastem, niemożliwe jest to by przyjechał tutaj tylko po to by iść z Kyuhyunem do szkoły. To było zupełnie nie po drodze. Odpowiedź nasunęła się więc sama.

   - Donghae zabierz mnie stąd.

   - Nie możemy, już nas zauważyli, jak uciekniemy to będzie to podejrzane.

   - Nie ważne.

   - Ale..! – Nie słuchałem go. Podniosłem się szybko i cofnąłem kilka kroków, a potem szybko uciekłem do swojego domu i zatrzasnąłem za sobą drzwi. Miałem gdzieś czy kogoś obudzę, czy nie. Niezdolny do wykonania jakiegokolwiek innego ruchu osunąłem się na ziemię i podkuliłem nogi pod siebie.

   Lee Hyukjae jesteś idiotą, przecież skoro są parą to chyba oczywiste, że trzymając się za ręce, uśmiechają się do siebie, całują się i… śpią ze sobą. To całkiem normalna kolej rzeczy. Przecież powinienem być szczęśliwy, w końcu to znak, że im się układa. Kyuhyun jest przecież moim przyjacielem, prawda?
Prawda?

   Cholera…

   Cho Kyuhyunie, dlaczego musiałem zakochać się właśnie w tobie?

   …

   Cholera, dlaczego?!

***






SuJeong - 2012-12-15, 18:43

Kyaaaaaaaaaaaaaa~ Zaraz przeczytam, ale muszę się uspokoić kochana <3 Sankyuuu! No ten jeszcze Ci walnę mega pięknego koma, co nie ;~;
SuJeong - 2012-12-15, 20:11

Jesu. Nie wiem, co ja zrobiłam temu komputerowi ale już drugi raz mi się wyłączył, kiedy to pisałam dla Ciebie komentarz. To jest nie do zniesienia, więc najpierw sobie napiszę w Wordzie. A potem kopiuj – wklej xD

Dziękuję Ci za to opowiadanie. Dziękuję za KyuHyuka, bo już myślałam że naprawdę nie będzie Ci się chciało go dla mnie napisać, co byłoby bardzo smutne. Ale bardzo się cieszę, że jednak Ci się udało i chciało. Dziękuję Ci! Mam nadzieję, że napiszesz więcej tych części dla mnie. KyuHyuka nigdy nie za wiele.

Hm, na początek mam taką małą uwagę. Sama zostałam na tym przyłapana, jednak już sobie przyswoiłam, więc może Tobie też się uda. Np., takie zdanie:
Cytat:
Przecież wiem. – odpowiedziałem ze śmiechem.

Skoro napisałaś po wiem kropkę, to słowo odpowiedziałem powinno być napisane z dużej litery. A jeśli chciałaś, żeby odpowiedziałem było z małej nie musiałaś dawać tej kropki na końcu po wiem :) Mam nadzieję, że wyraziłam się jasno. Heh. Czyli poprawne formy to:
Przecież wiem - odpowiedziałem ze śmiechem. albo Przecież wiem. -Odpowiedziałem ze śmiechem. xDD

Już sama fabuła zaczyna mi się podobać, a mianowicie zima w listopadzie! To praktycznie tak samo, jak u nas. Przecież u nas też pierwszy śnieg spadł w listopadzie i to było piękne ;~; Okej. Wydaje mi się, że Hyuk będzie takim cierpiącym w tym opowiadaniu, takie odnoszę wrażenie. Bo, już mnie niepokoi ten jego koszmar, z którego się obudził w taki sposób! A te książki „atakujące” go w taki sposób no to ten… Biedny Hyukkie. Ale cieszy mnie fakt, że jest tam EunHae i mieszkają tam po sąsiedzku. Hyukjae i jego pomysł z pobudką dla przyjaciela – epic. Chciałabym usłyszeć wrzask Donghae, kiedy poczuł na swojej wrażliwej, ciepłej od kołderki skóry zimny śnieg. Boże, to wyglądało pięknie! Wiele oddałabym za taki widok, ale już sama forma „przeprosin” w formie śniadania. Naleśniki. One są już bardzo częstym motywem w opowiadaniach, naleśniki stają się bardzo popularne. Może i tak stanie się z bananami?

Przyjaźń między Hyukiem a Hae podoba mi się. I zastanawiam się nad tym, czy może dojdzie do czegoś między nimi. Do czegoś niewinnego może… Albo zastanawia mnie to, jaką rolę będzie miał właśnie nasz rybek w opowiadaniu. Ale to niedługo, a ja już się niecierpliwię. Może będzie sprawcą rozpadu związku Kyuhyuna z Mimim oooo. Ale Hyukkie pewnie się nacierpi z tego powodu, jak widzi ich razem. Już ta końcówka była dla mnie smutna. Sama bym tak uciekła jak Hyuk, współczuję biedakowi. Mam nadzieję, że nie będzie cierpiał aż tak, jak przypuszczam :ccccccccccccc

KOCHAM W KYUHYUKACH TO, KIEDY HYUK PIERWSZY ZACZYNA CZUĆ COŚ DO KYU <333

Sorry, że taki krótki ale 3 raz już mi się nie chce tak rozpisywać :c Czekam na następną!

ElJunPl - 2012-12-15, 20:55

Olaboga, jakoś czytając wstęp, nie dotarło do mnie, że to ma być KyuHyuk, a jeden i drugi będzie mieć takie bardziej rozbudowane relacje z innymi xD Dopiero jak przeczytałam rozdział, to sobie uświadomiłam, jakie to wszystko będzie skomplikowane xD Aż już czuję tp całe cierpienie ;~~; No i... :C Wae jedni będą musieli być rozdzieleni, żeby drudzy byli razem? >< I jeszcze QMi chcesz odseparować ;< KyuHyukowy pairing coraz bardziej sobie u mnie grabi xD
Jej, mam takie zaległości w opowiadaniach, że już chciałam zwrócić uwagę, że nie pojawiła się druga część, ale coś mnie tknęło i zerknęłam na datę wstawienia. Serio myślałam, że to opowiadanie jest na forum już kilka dni xD

SuJeong - 2012-12-15, 20:57

ElJunPl napisał/a:
KyuHyukowy pairing coraz bardziej sobie u mnie grabi xD

......................................................... Ellie! :c

ElJunPl - 2012-12-15, 21:19

Nu cu? :>
SuJeong - 2012-12-15, 21:22

No ten... Chyba sama wiesz........... Ale jak mogą grabić, skoro nic nie robią ! Widzisz mój av?! Prawie taki sam bulwers mam xD
Sayanna - 2012-12-16, 00:04

Hahaha Rozdział 2, mega krótki szalalalala <3
Tym razem wersja Kyuhyunowa.
Ostrzeżenie: Kilka przekleństw i bardzo sugestywne QMi.
Pisane przy:

When Love Walked In' Ending Theme Song

Enjoy <3

SuJeong

SuJeong napisał/a:
Dziękuję Ci za to opowiadanie. Dziękuję za KyuHyuka, bo już myślałam że naprawdę nie będzie Ci się chciało go dla mnie napisać, co byłoby bardzo smutne. Ale bardzo się cieszę, że jednak Ci się udało i chciało. Dziękuję Ci! Mam nadzieję, że napiszesz więcej tych części dla mnie. KyuHyuka nigdy nie za wiele.


Nie ma za co. Ja bym nie napisała? Owszem musiałaś długo czekać, ale to nie dlatego, ze mi się nie chciało tego napisać, tylko przez to, że nie mogłam zdecydować się na jeden pomysł. Napisze , obiecuję! Zresztą widzisz, piszę!

SuJeong napisał/a:
Przyjaźń między Hyukiem a Hae podoba mi się. I zastanawiam się nad tym, czy może dojdzie do czegoś między nimi. Do czegoś niewinnego może… Albo zastanawia mnie to, jaką rolę będzie miał właśnie nasz rybek w opowiadaniu. Ale to niedługo, a ja już się niecierpliwię. Może będzie sprawcą rozpadu związku Kyuhyuna z Mimim oooo. Ale Hyukkie pewnie się nacierpi z tego powodu, jak widzi ich razem. Już ta końcówka była dla mnie smutna. Sama bym tak uciekła jak Hyuk, współczuję biedakowi. Mam nadzieję, że nie będzie cierpiał aż tak, jak przypuszczam :ccccccccccccc


Oj Hae będzie tutaj odgrywał bardzo ważną rolę! Nie zdradzę wam jaką, ale będzie go dużo w tym opowiadania.
Hyuk nie będzie cierpiał aż tak bardzo. Postaram się! Tylko trochę! Chociaż nie zaprzeczę widok QMi będzie go doprowadzał do szewskiej pasji.


SuJeong napisał/a:
KOCHAM W KYUHYUKACH TO, KIEDY HYUK PIERWSZY ZACZYNA CZUĆ COŚ DO KYU <333


JA TYŻ TO LUBIĘ <333

ElJunPl

ElJunPl napisał/a:
Olaboga, jakoś czytając wstęp, nie dotarło do mnie, że to ma być KyuHyuk, a jeden i drugi będzie mieć takie bardziej rozbudowane relacje z innymi xD


Idzie się pogubić, wiem :D

ElJunPl napisał/a:
Aż już czuję tp całe cierpienie ;~~; No i... :C Wae jedni będą musieli być rozdzieleni, żeby drudzy byli razem? >< I jeszcze QMi chcesz odseparować ;< KyuHyukowy pairing coraz bardziej sobie u mnie grabi xD


Daj Kyuhyukowi szansę! Nie bądź mrożoną rybą!
Co wy tak do tego Hyukowego cierpienia sceptycznie podchodzicie. Obiecuję, ze się nie zabije ani nie nic nooo ^^

ElJunPl napisał/a:
Jej, mam takie zaległości w opowiadaniach, że już chciałam zwrócić uwagę, że nie pojawiła się druga część, ale coś mnie tknęło i zerknęłam na datę wstawienia. Serio myślałam, że to opowiadanie jest na forum już kilka dni xD


Ja Cię naprawdę rozumiem... Sama momentami nie ogarniam! Dni mi tak szybko zlatują. Masakra.




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 2


***


   Jęknąłem. Kto włączył światło? Zasłoniłem oczy dłonią i przekręciłem się w drugą stronę. Nagle usłyszałem czyjś chichot. Niechętnie otworzyłem oczy i próbowałem zlokalizować jego źródło.

   - Yah, dzień dobry kochanie. – Na moim ramieniu poczułem przyjemnie ciepło ust.

   Zhou Mi, jak mogłem zapomnieć? Wyciągnąłem rękę i na oślep objąłem go mocno przytulając do siebie.

   - Nie ma dzień dobry, śpimy dalej. – Wybuchnął śmiechem, ale posłusznie wtulił we mnie.

   - Kui Xian ale musimy… - By zamknąć mu usta pocałowałem go szybko.

   - Nic nie musimy.

   - Musimy, jeśli teraz nie wstaniemy to spóźnimy się na lekcje.

   - Mam cię znowu pocałować byś się zamknął? – Zapytałem z sugestywnym uśmiechem, wodząc dłonią po jego plecach, a następnie zjeżdżając na pośladek. Pisnął cicho i wyskoczył z łóżka. Ułaaa, dla takich widoków jestem w stanie wstać. Zmierzyłem go spojrzeniem.

   - Kui Xian! – Zamruczał oburzony, narzucając na siebie koszulę. – Czekam w łazience!

   - Dobra, dobra. – Westchnąłem ciężko, wzrokiem szukając swoich bokserek, które gdzieś, podczas wczorajszych, nagłych czułości zniknęły. Znalazłem je w końcu na podłodze przy komodzie, na drugim końcu pokoju. Bez pośpiechu naciągnąłem je na siebie i podszedłem do okna. Szybkim, gwałtownym ruchem rozsunąłem zasłony wpuszczając światło do pokoju.

   - O kurwa… śnieg. – Skomentowałem na głos, z niesmakiem patrząc na biały puch. Ja pierdole, jak ja nienawidziłem zimy. Z lekką frustracją przyglądałem się otoczeniu szukając czegoś co by mnie zarejestrowało. Śnieg, śnieg, śnieg, Hyuk wdrapujący się na balkon, śnieg i jeszcze raz śnieg. Czekaj, Hyukkie? Zrezygnowany pokręciłem głową. Ten to ma pomysły. Przyglądałem się, jak zgrabnie przekłada swoje nogi przez barierkę, a potem zadowolony poprawia czapkę na głowie. Z dziwną radością zarejestrowałem fakt, iż niebieska pandzia na jego głowie była tą samą, którą dostał ode mnie w zeszłym roku na mikołaja. Jeszcze krótką chwilę przyglądałem się jak majstruje przy drzwiach, a potem niczym złodziej wślizguje się do środka. Podrapałem się po głowie, chwile analizując to dziwne zachowanie. Czyżby miedzy tą dwójką coś było?

   - Nie. – Zdecydowałem szybko. To było nie możliwe . Hyuk był jak najbardziej hetero, co do tego nie miałem wątpliwości. Tylko dlaczego w dalszym ciągu patrzyłem zaniepokojony na balkon? Eh, powinienem iść na terapię, a z tego co wiem, Zhou Mi jest w niej najlepszy. Z szatańskim uśmiechem udałem się do łazienki.

   Szybki numerek pod prysznicem zdecydowanie wprawił mnie w szampański humor. Z uśmiechem zjadłem śniadanie i pozwoliłem Zhou Miemu zepsuć fryzurę na mojej głowie, gdy zakładał mi na głowę puchatą czapkę z pomponami. Nie by mi ona w jakiś sposób psuła image niegrzecznego, wrednego chłopca, jakim niewątpliwie byłem.

   Opuściliśmy dom, zaśmiewając się czegoś w najlepsze. Objąłem Zhou Miego przy drzwiach i pocałowałem szybko, a potem ruszyliśmy do furtki, trzymając się za ręce. Usłyszałem jakiś krzyk i spojrzałem w tamtą stronę. Z Hyujae’a , który siedział na ziemi wskazując palcem w moja stronę i Donghae, który coś do niego mówił. Wywiązała się krótka wymiana zdań, a Hyuk zbladł raptownie. Sprawnym ruchem skierowałem się w tamtą stronę, posyłając im uśmiech zastanawiając się o cóż może chodzić blondynowi. Gdy byliśmy może trzy metry od niego zerwał się nagle na nogi i pognał do domu, ignorując nawoływania Donghae. Przystanąłem, o co chodziło?

   - Yah, dobry Donghae. Co się stało Hyukkiemu? – Zapytałem, czując Zhou Mi drgnął słysząc imię Hyukjae’a w takiej formie. Mocniej ścisnąłem jego dłoń. Czasami był o to zazdrosny. Do nikogo innego nie mówiłem zdrobniale, nawet do niego. W sumie sam nie wiedziałem czemu blondyn miał u mnie takie przywileje.

   - Ah, Kyuhyun. On się tylko źle poczuł. – Zmierzył mnie spojrzeniem, a ja przez chwile poczułem się tak, jakbym zabił mu babcię. Uśmiech zniknął z mojej twarzy, a ja stałem się czujny. Coś było na rzeczy.

   - Co się stało? – Zapytałem ponownie, tym razem nieco ostrzej. Chyba za ostro. Skulił się pod moim spojrzeniem.

   - Nic, naprawdę. Pójdę sprawdzić co z nim. Pewnie grypa go dopadła. Do zobaczenia w szkole! – Pomachał mi i szybko się ulotnił, zanim zdążyłem go zapytać o coś jeszcze. Zrezygnowany spojrzałem na Zhou Miego, ale on pokręcił głową również nic z tego nie rozumiejąc.

   - Idziemy?

   - Yhym. – Mruknąłem jedynie i ruszyliśmy dalej. Mój dobry humor ulotnił się błyskawicznie.

   Oboje nie pojawili się tego dnia w szkole, a ja gorączkowo próbowałem zrozumieć dlaczego i co takiego się stało. W głowie utkwiło wspomnienie bladej twarzy Hyuka i jego spojrzenie.

   Patrzył na mnie tak, jakbym go zdradził.

   Nie mówiąc nic Zhou Miemu zerwałem się z ostatniej lekcji i ruszyłem do domu Hyukjae’a.

   Musze wiedzieć o co chodzi.

   Nie ja wcale się o niego nie martwię.


SuJeong - 2012-12-16, 00:16

M-musiałam coś napisać! Nie mogę inaczej, ale nooooooooooo już nie mogę. Sayu, why mi to robisz?! ;~; Why?! *sooo SuJe jara się fickiem, no ten no*

.......................................

Bardziej kompetentny i mądry komentarz później, muszę ochłonąć!

SuJeong - 2012-12-16, 15:05

Okej. Ochłonęłam, a więc i przybyłam na napisanie czegoś mądrego. Dziewczyno, wiesz jak ja przeżywałam to, że jest tam QMi i tylko ono stoi na przeszkodzie do szczęścia między Hyukiem, a Kyu? :cccccccccccccc Smutne. Mam nadzieję, że niedługo to się zmieni. Ale niestety zanim do tego dojdzie Kyuhyun będzie musiał sobie uświadomić, kogo tak naprawdę kocha. Albo kogo tak naprawdę pokocha.

Donghae to dobry kumpel, bo się nie wygadał. Poza tym, jeśli by tak zrobił, nie byłby godzien bycia najlepszym przyjacielem Hyukjae. Cieszę się, że Hae będzie odgrywał taką dość mocną rolę w tym ficku! *.* Normalnie Rybcia to taki bohater dla mnie będzie, yays! Sooooł, czekam na pomoc Hae! ^^

A to QMi.......... I ich miłość pod prysznicem to nie skomentuj tego, no bo ten. Hyukkie tak cierpi :cccccccccccccccccccc Ale, najbardziej mnie rozwaliło to, kiedy kapitan Cho patrzył w okno i widział wspinającego się Hyukkiego. I uwaga tam przeczytałam coś bardzo dziwnego, ujawnia się moje upośledzenie :
Cytat:
przyglądałem się jak majstruje przy drzwiach,

majstruje przeczytałam jako masturbuje się przy drzwiach xDDDDDDD
Nie wiem, jak ja to zrobiłam ale tak zrobiłam. A majstruje - masturbuje się to przeczytałam wczoraj ze dwa razy, what the hell...

Kyuhyun dobrze zrobił (bynajmniej według mnie) , że jednak uciekł z ostatniej lekcji i postanowił sprawdzić, co takiego naprawdę stało się z Hyukkim.

No i ten, znów te same błędy o których wcześniej wspominałam kotku.

YumiKasai - 2012-12-16, 15:10

Coraz bardziej zaczynam się przekonywać do KyuHyuka, jednak stwierdzam, że jednym z najulubieńszych pairingów nie będzie :P

Ahhh, widzę, że Eunhyuk się tutaj trochę nacierpi :c Chociaż z jednej strony mnie to cieszy.. Lubię czytać ficki w których jest dużo emocji ;)
Więc, mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz :P

I QMi, ojeeej~~ Musiałaś ich dać, prawda? ^^""
Ale ładnie tutaj pasują. I dodają smutku Hyukowi :D

Więc będę wszystko ładnie czytać, a Ty pisz <3

ElJunPl - 2012-12-16, 20:17

Sayanna napisał/a:
Daj Kyuhyukowi szansę! Nie bądź mrożoną rybą!

Ja mu cały czas daje, ale on ich nie wykorzystuje :< I czemu mrożoną rybą? xD

No właśnie, tu tak ładnie się wszystko między Mimim i Kyu układa i Ty będziesz chciało to zepsuć! T_T I Jak ja mam się przekonać do KyuHyuka? >3<
Sayanna napisał/a:
- O kurwa… śnieg

Ile w tym entuzjazmu xD

Ekhem... Ja to bym jednak wolała z tego zrobić QMi xD Czemu Kyu nie mówi do Zhou Miego zdrobniale? :C A do tego nie powiedział mu o ucieczce z lekcji. Ech, będę przeżywać to opowiadanie, ale pod innym kątem niż Suje XD

A w ogóle zapomniałam zapytać o to poprzednim razem - jak zrobiłaś akapity? O:

YumiKasai - 2012-12-16, 20:23

ElJunPl napisał/a:
Ile w tym entuzjazmu xD

Moja reakcja jest dokładnie taka sama. Plus jeszcze " Mamo! Nie idę do szkoły! =.=""

SuJeong - 2012-12-16, 20:26

Czy TYLKO ja jestem jedyną osobą na forum, co tak mocno kocha KyuHyuka? Czuję się z tym źle, bo już widzę że będziemy się z Ellie "sprzeczać" :c Smutne!
Sayuuu, mam nadzieję że się na Tobie nie zawiodę, no :)

Kasiek - 2012-12-16, 20:46

Sayanna Kocham CIĘ. Znowu wyznaję miłość na forum...to nic...
Ujmę to tak : Dodaj coś szybko bo mi się za bardzo podoba to wydanie KyuHyuk'a. Sudzia ty też pisz swojego, bo tylko wasze mi najbardziej przypadły do gustu. Dziewczyny kocham was. Ogólnie, jako mały morderca błędów w tekstach nie mam się do czego przyczepić. Pisz więcej. Weny życzę.

ElJunPl - 2012-12-16, 20:50

SuJeong napisał/a:
Sayuuu, mam nadzieję że się na Tobie nie zawiodę, no :)

A ja czuję, że się zawiodę XD Sayu (właściwie czemu akurat taki skrót? o.O), pamiętasz Four Seasons, takie Twoje piękne QMi, którym się zachwycałam, a którego nie skomentowałam, bo podziwiałam je po cichu? ^^ Twój żywioł to QMi, nie rozdzielaj ich! T^T
(Tylko ja mogę próbować zmienić u autorki pairing XDD)

Sudzia <33333 Daj mi KyuSunga i nie będę się "sprzeczać" XD
Stwierdzam, że ze mną stało się coś dziwnego, skoro aż tak się przejmuję fanfickami i pairingami o.O Chyba czas na jakiś odwyk czy coś... >.>"

SuJeong - 2012-12-16, 21:24

Sayu! Kochanie moje, bananie Ty mój!~
Nie daj się ponieść paplaninie w wykonaniu Elusi kochanej! :cccccccc Nie możesz mnie zawieść, bo moja miłość do Ciebie zniknie, ulotni się i co. No co wtedy zrobisz? :ccc

ElJunPl napisał/a:
Stwierdzam, że ze mną stało się coś dziwnego, skoro aż tak się przejmuję fanfickami i pairingami o.O Chyba czas na jakiś odwyk czy coś... >.>"

Ty, Ty wiesz Ty co? Ty, Ty... No! Oj przejmujesz się, przejmujesz! :c Przez to cierpi KyuHyuk ;~;

Sayanna - 2012-12-18, 01:50

Sudzia
Tak, Kyuhyun będzie musiał poważnie się and sobą zastanowić. Chciałam by był dupkiem, ale on się zmieni. Prędzej czy później.
Donghae ma tutaj kluczową rolę, chociaż później będziesz go przeklinać. tak mi się wydaje ^^''
QMi i ich miłość pod prysznicem, w sumie podsunęłaś mi ten pomysł ty, ale nie zdradzę Ci czym <3
Tak tak, można się masturbować przy drzwiach <3 xD

Kyuhyun dobrze zrobił (bynajmniej według mnie) , że jednak uciekł z ostatniej lekcji i postanowił sprawdzić, co takiego naprawdę stało się z Hyukkim.

Oj nie wiem czy tak dobrze, nie wiem : (

No i ten, znów te same błędy o których wcześniej wspominałam kotku.

Wiem, ale to wszystko przez to, ze chciałam wstawić zanim pójdziesz spać! Poprawiłam je już <3

Widzisz nie spodziewałaś się, ze dzisiaj dodam co? Ha ha ha! Mam nadzieję, że udało mi się zrobić niespodziankę <3

YumiKasai


Ahhh, widzę, że Eunhyuk się tutaj trochę nacierpi :c Chociaż z jednej strony mnie to cieszy.. Lubię czytać ficki w których jest dużo emocji ;)
Więc, mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz :P


Łojej, ja też mam taką nadzieje <3 Nie chciałabym zawieść nikogo z was kotki <33

I QMi, ojeeej~~ Musiałaś ich dać, prawda? ^^""
Ale ładnie tutaj pasują. I dodają smutku Hyukowi :D


Musiałam, o takiej miłości się nie zapomina! <33

ElJunPl

Sayanna napisał/a:
Daj Kyuhyukowi szansę! Nie bądź mrożoną rybą!

Ja mu cały czas daje, ale on ich nie wykorzystuje :< I czemu mrożoną rybą? xD

Oj no, jak dasz mu szansę to odwdzięczę się KyuSungiem, w nagrodę za twoje poświęcenie <33 mrożone ryby są fajne <33

No właśnie, tu tak ładnie się wszystko między Mimim i Kyu układa i Ty będziesz chciało to zepsuć! T_T I Jak ja mam się przekonać do KyuHyuka? >3<
Sayanna napisał/a:
- O kurwa… śnieg

Ile w tym entuzjazmu xD


Masz się przekonać, bo Zhou mi będzie tutaj świnią!
Prawda? Entuzjazm godny Kyuhyuna!


Ekhem... Ja to bym jednak wolała z tego zrobić QMi xD Czemu Kyu nie mówi do Zhou Miego zdrobniale? :C A do tego nie powiedział mu o ucieczce z lekcji. Ech, będę przeżywać to opowiadanie, ale pod innym kątem niż Suje XD


*Pokazuje jej język* Jeszcze zobaczysz, KyuHyuk rządzi!

A w ogóle zapomniałam zapytać o to poprzednim razem - jak zrobiłaś akapity? O:

Chytry kod mam :D powtarzam go trzy razy przy każdym i mam. &# 8195; *bez spacji po krzyżyku, powtórz to trzy razy i jest <3*


A ja czuję, że się zawiodę XD Sayu (właściwie czemu akurat taki skrót? o.O), pamiętasz Four Seasons, takie Twoje piękne QMi, którym się zachwycałam, a którego nie skomentowałam, bo podziwiałam je po cichu? ^^ Twój żywioł to QMi, nie rozdzielaj ich! T^T
(Tylko ja mogę próbować zmienić u autorki pairing XDD)



Paringu nie zmienię, nie dam się! Ojej przeczytałaś? Miło mi, ze Ci się podoba, naprawdę <33
Yah twierdzisz, ze mój żywioł to QMi, wcześniej twierdzili, ze EunHae, teraz leci KyuHyuk, a wiecie co wam powiem ja? Ja po prostu kocham pisać, nieważne jaki paring. <3 Po prostu to lubię.
Sayuu, bo lubię, to moje ulubione zdrobnienie <33

Kasiek

Ah kochanie, szybciej już dodawać nie mogę, muszę jeszcze spać <33
Ja też Cię kocham, a twój komentarz sprawił mi niebywałą przyjemność <33



Wiecie co laski, nie wiem co macie do KyuHyuka, to naprawdę zajebisty paring. <3
Niespodziewajka, to miało być dopiero w weekend, ale się odmóżdżyłam. Dla mojego bałwanka <33

Pisane przy:

The Birthday Massacre - Horror Show

Sudzia, zdaje mi się, ze tylko my tak kochamy Kyuhyuka <3 T.T
Jak widzę ilość ficków do nadrobienia to ogarnia mnie czarna rozpacz, kiedy ja znajdę na to czas o.o
Yumi twój list był cudowny! Skomentuję, jak znajdę czas! Obiecuję!
Sudzia, jak to już 5 cześć KyuHyuka i ja nic nie wiem? *refleks szachisty* nadrobię, obiecuję!

Nie wiem co macie tych przyszłych cierpień Hyuka <3 przecież nie będzie smutał cały czas, am w końcu Hae!

Ahahahaha napisze nową wersję 'Cierpienia młodego Eunhyuka'. To jest myśl!

Proszę nie zabijcie mnie za tego Kyu, dobrze?






KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 3


***


   - Hyukkie? – Drzwi drgnęły, ale nie ja. Siedziałem w bezruchu, patrząc na drewnianą podłogę przedpokoju. – Małpko, to ja Hae, otwórz proszę. – Oparłem głowę o drewno przenosząc spojrzenie na sufit.

   - Hae… czy ze mną jest coś nie tak? – Zapytałem, w odpowiedzi usłyszałem lekkie stuknięcie. Znak, że Donghae przykleił się do drzwi próbując coś usłyszeć.

   - Nie, wytłumaczę Ci dlaczego, tylko mnie wpuść. Zaraz zamienię się w sopelka. – Wyraźnie słyszałem jak zadrżał mu głos.

   - Nie w sopelka. W paluszka rybnego. – Poprawiłem go i odsunąłem się od drzwi, które szybko się uchyliły. Kilka sekund później otoczył mnie znajomy zapach mleka, a ramiona Hae objęły mnie mocno, przyciskając do siebie. Na policzku poczułem jego usta. Były zimne, tak samo jak nos, który wtulił w moją szyję.

   - Oj, Hyukkie, Hyukkie. Mój kochany, smutny Hyukkie, co ja z tobą mam. – Cały był zimny, objąłem go więc, próbując oddać trochę własnego ciepła, którego również nie posiadałem za wiele.

   - Hae dlaczego to mnie boli? Oglądanie ich razem? – Zapytałem czując jak powoli załamuje mi się głos. Czułem się coraz gorzej, nie tylko psychicznie ale i fizycznie. Tak jakbym powoli dostawał gorączki.

   - Bo go kochasz. Kochasz od prawie trzech lat. – Pokręciłem przecząco głową, nie przyjmując tego do wiadomości.

   - Przecież Ciebie też kocham i to wcale mnie nie boli. – Zajęczałem, czując jak w oczach zbierają mi się łzy. Na czole poczułem chłodną dłoń Hae.

   - Wiesz istnieje wiele rodzajów miłości. Myślę, że Kyuhyuna darzysz tym najbardziej wyjątkowym. – Szepnął, a ja coraz mniej rozumiałem, zaczynało kręcić mi się w głowie.

   - Nie rozumiem.

   - Później Ci to wytłumaczę. Wstajemy skarbie, musisz się położyć. – Ponownie pokręciłem głową. Pozwoliłem się podnieść i stanęłam chwiejnie, podpierając się całym ciężarem ciała na przyjacielu.

   - Nie chce mi się spać. – Zaprotestowałem, Hae westchnął i obrócił się tyłem, a potem wziął mnie na barana.

   - Chce, chce, tylko jeszcze tego nie wiesz. Uh, kochanie nie uważasz, że jesteś za chudy? Piórko się z Ciebie robi.

   - To anemia. – Odpowiedziałem słabo, czując jak moje nogi wiszą w powietrzu.

   - Tak, tak, wiem. Złap mnie za szyję, dobrze? – spełniłem jego prośbę, opierając się policzkiem o jego bark.

   - Jestem beznadziejny, prawda?

   - Nie. Jesteś wspaniały i wyjątkowy. – Powoli wspinaliśmy się po schodach. Hae nawet nie sapał, z lekkością pokonywał kolejne stopnie. Tak jakbym naprawdę był piórkiem.

   - To dlaczego Kyuhyun mnie nie chce?

   - Bo jest głupim androidem, któremu przepaliły się obwody. – Zaśmiałem się, a potem stwierdziłem, ze plecy Donghae, są naprawdę wygodne. Tylko gdyby nie to kołysanie, od którego robiło mi się nie dobrze.

   - Hae…

   - Tak?

   - Źle mi.

   - Nie martw się Kyuhyu…

   - Nie to Hae, zaraz puszcze pawia.

   - Cholera…



   Nie wiedziałem jak znalazłem się w łóżku. Jedyne co pamiętałem to gwałtowne wymioty i szum wody. Potem nagle znalazłem się w swoim pokoju z kompresem na czole.

   - Śpij Hyukkie. Dobrze Ci to zrobi. Chyba się czymś zatrułeś. – Przeczesał moje włosy chłodną dłonią. Przyniosło mi to ulgę.

   - Hae a ty wiesz, że ja cię kocham? – Zapytałem patrząc na niego szklącymi się od gorączki oczami.

   - Oczywiście, że tak głuptasie. Ja Ciebie też. Śpij.

   - A zostaniesz?

   - Tak. Śpij.

   Zasnąłem, czując jak Hae gładził mnie po głowie, nucąc jakąś kołysankę. Chwilowo było dobrze.


***



   Obudziłem się dopiero późnym popołudniem, czując się o wiele lepiej. Gorączka chwilowo odeszła w niepamięć. Usiadłem wolno, przyglądając się jak Donghae ze słuchawkami na uszach gra jakąś melodię na moim keyboardzie. Zsunąłem się z łóżka i podszedłem do niego wolno, a potem oparłem głowę na jego ramieniu. Drgnął i spojrzał na mnie, a potem uśmiechnął się i wyłączył sprzęt.

   - Jak się czujesz? – Uśmiechnąłem się i musnąłem jego policzek.

   - Lepiej, ale wciąż mi słabo. Dziękuję.

   - Nie ma za co, ubierz się, a ja… - Przerwało mu głośne pukanie do drzwi. Spojrzałem na niego zdziwiony. – Otworzę, poczekaj. - Zniknął za drzwiami i zbiegł po schodach. Nie drgnąłem nasłuchując.

   - O Kyuhyun, co ty tutaj robisz? – Zamarłem. Kyuhyun? Co on tutaj robi? Cholera! Cała sytuacja mającą miejsce rano powróciła do mnie zdwojoną siłą. Zachwiałem się i oparłem ciężko o ścianę. Nie byłem gotowy na rozmowę z nim. Nie… Ja nie chciałem z nim rozmawiać.

   - Przyszedłem sprawdzić co u Hyuka. To takie dziwne? – W myślach widziałem spojrzenie jakim zmierzył Donghae.

   - Już trochę lepiej. Śpi. Chyba ma grypę. – Odetchnąłem, słysząc jego kłamstwo. Kochana ryba.

   - Skoro śpi, to dlaczego w jego pokoju pali się światło? – Dobra Panie ,,Detektyw Cho’’, Panu już dziękujemy. Jęknąłem niezadowolony i otworzyłem drzwi do pokoju wychodząc na korytarz. Przezornie przywarłem do ściany.

   - Już idę, już. – Krzyknąłem słabo dochodząc do schodów. Donghae szybko znalazł się przy mnie.

   - Hyukkie wracaj do łóżka, powinieneś leżeć. – Skarcił mnie, patrząc zmartwiony.

   - Czuję się już lepiej. Naprawdę. – Zapewniłem, kłamiąc. Wyczuł to, oczywiście, w końcu zna mnie lepiej niż ktokolwiek inny, jednak nie odpowiedział nic. Pomógł mi zejść po schodach. W głowie zaczęło mi wirować. Przez cały czas czułem na sobie przenikliwe spojrzenie Kyuhyuna. To nie było miłe uczucie. – Yah, co tak tu stoicie, chodźmy do salonu. – Zaproponowałem, a sam ruszyłem do kuchni by zrobić herbatę.

   - A ty gdzie chodzący zarazku! – Ramie Donghae oplotło mnie w pasie i obróciło w przeciwną stronę.

   - Po herbatę…? – Zapytałem niepewnie, czując jak się rumienię. Nie lubiłem jak ktoś wyręczał mnie w czymkolwiek.

   - Ja ją zrobię, a ty obejmujesz kierunek zwany ‘kanapa w salonie’. – Naburmuszyłem się, ale posłusznie i powoli skierowałem się do wskazanego przez mojego opiekuna miejsca. Kyuhyun w dalszym ciągu milczał, przyglądając mi się z uwagą, rozwalony jak panicz w fotelu przy oknie. Skrzywiłem się, co za wredna łajza. Unikałem jego spojrzenia jak ognia stwierdzając nagle, ze sufit jest naprawdę arcydziełem architektonicznym. Niech wie, że mam do niego żal i najchętniej rzuciłbym się z mostu byle by na niego nie patrzeć. Donghae wrócił niosąc kubki parującej herbaty na tacy. Porwałem największy z rysunkiem niebieskiej, zdziwionej rybki i upiłem łyk napoju, parząc sobie język. Skrzywiłem się i odłożyłem kubek na stół. Hae w międzyczasie usiadł obok mnie i głaskał mnie chłodnymi palcami po karku, za pewne sprawdzając czy mam gorączkę. Nie umknęło to uwadze Kyuhyuna, który zaczął przyglądać mi się jeszcze intensywniej niż wcześniej. Odważyłem się spojrzeć w jego oczy, ale gdy tylko to zrobiłem, przed oczami pojawił mi się obraz jego i Zhou Miego. Zadrżałem i spuściłem wzrok, przenosząc spojrzenie na rysunek niebieskiej, zdziwionej rybki.

   - No więc… jak widzisz nic mi nie jest, możesz wiec iść, Zhou Mi na pewno się o Ciebie mar… - Przerwał mi szybko, chłodnym, ostrym jak brzytwa głosem. Byłem pewny, że zmrużył oczy. Szatan nie człowiek.

   - Co ty odpierdalasz Hyukjae? – Przełknąłem głośno ślinę, błądząc spojrzeniem po podłodze. Donghae zacisnął dłoń na moim ramieniu, dodając mi otuchy.

   - Nie wiem o co Ci chod… - Znowu mi przerwał, nieruchomy jak posag, wpatrując się we mnie intensywnie.

   - Owszem wiesz, ale dobrze, zapytam jaśniej. Dlaczego unikasz mnie jak ognia od kilku tygodni? – Jęknąłem w myślach. Bądź przeklęty. Milczałem, nie potrafiłem mu odpowiedzieć. – Nic nie powiesz? – Dalej się nie odzywałem, do oczu napłynęły mi łzy. – Okey. Powiedz mi więc, jak bardzo się mnie brzydzisz?

   - Nie brzydzę się tobą. – Zaprzeczyłem cicho, nie wiedząc o co mu chodzi.

   - Nie? Skoro tak, to dlaczego odkąd zacząłem spotykać się z Zhou Mim, unikasz mnie. Szukasz wymówek, tylko po to by się ze mną nie spotkać. Boisz się mnie dotknąć, przestałeś przychodzić w weekendy? Czyżby w końcu dotarło do Ciebie co to znaczy być pedałem? – Warknął na mnie, a ja skuliłem się.

   - Nie uważam Cie z pedała. Ja po prostu… – Zaprzeczyłem słabo, czując jak znowu wiruje mi w głowie.

   - Po prostu co? – Donghae nie odzywał się, głaskał mnie jedynie po ramieniu, wbijając w Kyuhyuna mordercze spojrzenie.

   - Zaistniała pewna sytuacja, niezwiązana z tobą. Nie potrafię się w niej odnaleźć. Po prostu potrzebuję spokoju. – Skłamałem, a on doskonale o tym wiedział.

   - Nie kłam Hyukjae, znam Cię lepiej niż może Ci się wydawać. Po prostu powiedz, że brzydzisz się mnie, a dam Ci spokój.

   - Dlaczego wmawiasz mi takie rzeczy! Nie brzydzę się tobą! –Wstałem gwałtownie, aż zakręciło mi się w głowie. Po krótkim wahaniu w końcu odważyłem się spojrzeć na jego oczy i od razu tego pożałowałem. Jego chłodne, ostre spojrzenie przeszyło mnie na wskroś.

   - Powtarzasz się i kłamiesz, żałosne, ale sprawdźmy więc. – Wstał, a ja zamarłem. Spokojnym krokiem podszedł do mnie, bardzo blisko. Za blisko. Donghae również wstał i stanął przy mnie, gotowy w każdej chwili mi pomóc. Kyuhyun wyciągnął rękę i próbował dotknąć palcami mojego policzka. Przez chwilę się cieszyłem, ale zaraz przypomniałem sobie, ze robi to tylko po to by zbadać moja reakcję, w dodatku tą samą dłonią dotykał policzka Zhou Miego dziś rano. Zacisnąłem oczy i odsunąłem się. Nie poruszył się, zaciskając usta tak mocno, że zrobiły się białe. – Wiedziałem.

   - Nie ty nic nie wiesz. – Szepnąłem, czując jak drżę.

   - Czego nie wiem? A może jesteś zazdrosny? Zazdrosny o to, że Ciebie nie ma kto porządnie przepieprzyć. Może podglądasz mnie i Zhou Miego, by zaspokoić własne fantazję co? Powiem Ci jednak, że trzepanie rączką pod kołderką to nie to samo co prawdziwe pieprze… - Nie wytrzymałem. Z całej siły trzasnąłem go dłonią w policzek.

   - Wynoś się. – Głos mi drżał, a ja cały trzęsłem się powstrzymując płacz. Nie powiedział nic, przyglądał mi się zapewne z uśmiechem satysfakcji na ustach. – Wypierdalaj, nie chcę Cię tu widzieć! – Krzyknąłem widząc, że się nie poruszył. Dłonią wskazałem drzwi. Bez słowa ruszył we wskazanym kierunku, w progu rzucając jeszcze na pożegnanie.

   - Bijesz jak panienka Hyukjae.

   - Wyjdź! – Drzwi trzasnęły, a ja osunąłem się bezsilnie na ziemie, zalewając się łzami. Donghae stał, zaciskając dłonie w pięści.

   - Zabiję go.

   - Hae, nie rób tego. Tylko pogorszysz sytuację.

   - Ale…

   - Nie… - Złapałem go za dłoń i ściągnąłem na ziemię mocno przytulając się do jego ciała. Objął mnie, całując w czubek głowy i delikatnie kołysał.

   Jego słowa bolały, potwornie. Odbierały oddech, krążąc po głowie, zanieczyszczając myśli.

   Miał rację. Byłem zazdrosny, nawet bardzo. Chciałem by to mnie dotykał tak jak Zhou Miego, by obdarzał takim samym uśmiechem. Chciałem by mnie kochał. Tak po prostu.


   Cho Kyuhyunie, wiesz co? Jesteś dupkiem, ale i tak Cię kocham.


***



Estoir - 2012-12-18, 10:40

Bardzo, bardzo podoba mi się ten fick. Ogólnie, zaskoczona jestem, że ja - wyznawczyni Eunhae - potrafię siedzieć, czytać Twoje dzieło i w myślach opierdalać Kyuhyuna za to, co robi Hyukowi! xD
Fantastycznie przedstawiasz Hae. Dobry, wspierający przyjaciel, będący na zawołanie, by utulić, podać herbatkę czy być milczącym wsparciem. Czemu jednak mam wrażenie, że może tu być mały dramat? Naprawdę kocha Eunhyuka tylko taką "braterską" miłością?
Kyuhyun jest takim, jakim go uwielbiam najbardziej. On jest dla mnie typową "cichą wodą". Niby grzeczny, spokojny, uczynny, ale jak chce, to potrafi dopiec tak, że ma się ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Z uwag technicznych - zlikwiduj może te spacje między kolejnymi wersami. Wiem, że chcesz, by czytało się płynnie i przejrzyście, ale tak naprawdę bardziej to drażni i przeszkadza, oraz sprawia sztuczne wrażenie "zapychacza" - jakby miało wyglądać, że jest więcej tekstu niż w rzeczywistości ^^"

Pozdrawiam, i czekam z niecierpliwością na kolejne części *^^*

ElJunPl - 2012-12-18, 10:45

Sayanna napisał/a:
Oj no, jak dasz mu szansę to odwdzięczę się KyuSungiem, w nagrodę za twoje poświęcenie <33

Przestań, bo zaczynam się przekonywać xD
Sayanna napisał/a:
Zhou mi będzie tutaj świnią!

o_O' On nigdy nie jest świnią o.o Ciekawe, co z tego wyjdzie ^.^
Sayanna napisał/a:
Jeszcze zobaczysz, KyuHyuk rządzi!

Ech, a ja widziałam w Tobie QMiową sojuszniczkę xD
Sayanna napisał/a:
Ahahahaha napisze nową wersję 'Cierpienia młodego Eunhyuka'.

Hahaha, może wtedy inaczej bym spojrzała na tę lekturę, bo Werter mi jednak nie podpasował xD

A w ogóle to awww~ Ładne zdjęcie <3

Sayanna napisał/a:
- Bo jest głupim androidem, któremu przepaliły się obwody.

Gud ajdija! 8D

Jak oni się fajnie nazywają: sopelek, paluszek rybny, zarazek... xD Tylko potem oczy mi prawie wypadły, jak czytałam, co ten Kyu wygaduje. O: Co to miało być? Co on sobie powymyślał? Przyszedł, żeby mu dokuczyć czy się zainteresować jego stanem? Nie ogarniam go ><
A Hae jest kochany, ale z Twoich zapowiedzi wnioskuję, że pewnie też się nacierpi albo zrobi się niezłe zamieszanie. Co to będzie, co to będzie~

SuJeong - 2012-12-18, 15:14

Boże, Boże, Boże dodałaś ! Cieszę się, a nawet nie wiesz jak bardzo ^.^ Myślałam, że dodasz na weekend a tutaj takie miłe zaskoczenie, yay! Dziękuję, dziękuję! <3

TAK, ZGODZĘ SIĘ Z TOBĄ - KYUHYUK TO NAPRAWDĘ PIĘKNY PAIRING! A wiesz, to dzięki mnie *dumna*

Boże...................... Ale z Kyuhyuna świnia! A to wszystko przez to, że jest w związku z tym chodzącym drzewem........ BOŻE, ALE SEM NA NIEGO ZŁA! Nie rozumiem jak on może tak mówić do swojego przyjaciela, wyciągać tak pochopne i głupie wnioski?! Pewnie sam jest zazdrosny o Donghae, na pewno! Ja to wiem, że zazdrości Hyukkiemu jego Rybki, przyjaciela który zawsze z nim jest! Boże,Boże ale mną trzepie ><

I DOBRZE, ŻE MU WALNĄŁ.

A Donghae to naprawdę gwiazda tego ficka, bardzo się cieszę że jest takim wsparciem dla Hyukjae. Może coś z tym zrobi, znaczy się na pewno coś z tym zrobi, bo widać jak zależy mu na szczęściu przyjaciela. No nie wierzę, że Kyu okazał się taką świnią. Boże. Już mnie ciekawi, co ciekawego będzie myślał Kyu w następnej części. Z początku myślałam, że naprawdę się przejmie a tu taka akcja, IDIOTA. Aż nie wiem co mam pisać, trzepie mną no :cccccccccccccccccc

Wiesz co, bardzo lubię ten Twój styl pisania w tym opowiadaniu. Jest piękny ;~; daj mi swoje zdolności pisania bananie :ccccccc

Estoir napisał/a:
Z uwag technicznych - zlikwiduj może te spacje między kolejnymi wersami. Wiem, że chcesz, by czytało się płynnie i przejrzyście, ale tak naprawdę bardziej to drażni i przeszkadza, oraz sprawia sztuczne wrażenie "zapychacza" - jakby miało wyglądać, że jest więcej tekstu niż w rzeczywistości ^^"

Sądzę, że to nie jest specjalny zabieg. Jak się pisze w wordzie takie coś jest, a poza tym lepiej się tak czyta jak jest jakiś odstęp, a nie nawalone wszystko na siebie.


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie...
ElJunPl napisał/a:
Co to będzie, co to będzie~


Chcę następną.................. < 333

ElJunPl - 2012-12-18, 16:31

SuJeong napisał/a:
A to wszystko przez to, że jest w związku z tym chodzącym drzewem........

Eej! >:V

A co do technicznego punktu widzenia - jak Sudzia wolę odstępy, bo jak jest wszystko pisane linijka pod linijką, to mi się zlewa tekst i nie umiem się odnaleźć ^^"

YumiKasai - 2012-12-18, 21:20

Teraz już wiem co czuła Ellie starając się przekonać Cię do nierozbijania QMi... Zakochałam się w tym drobnym wątku EunHae. Oni zachowują się tak rozkosznie, ja chcę żeby oni byli razem ;~~~~~~;
Donghae jest na prawdę wspaniałym przyjacielem. Sama mam przyjaciółkę, która siedzi przy mnie, kiedy jestem chora. Kicham, prycham, narzekam na wszystko i jeszcze pewnie wydzielam nieprzyjemny zapach od nadmiernego pocenia się przy gorączce, a ona trzyma mnie za rękę i spełnia wszystkie moje zachcianki. Więc wiem jak czuł się Hyukkie ^^

A co do Kyu... W sumie na początku byłam trochę zła na niego za to co powiedział do biednego Hyuk'a, jednak po chwili zaczęłam się dokładniej zastanawiać nad jego zachowaniem.. I przyszła mi do głowy taka myśl, że Kyu może czuć po prostu smutek i żal do Eunhyuk'a. Bo tak jak powiedział, że jego przyjaciel zaczął go unikać od czasu gdy został gejem. Kyuhyun mógł na prawdę odczuć to jako fakt, że Hyuk się go brzydzi i nie potrafił opanować emocji, więc zaczął go obrażać...
Więc ja zostaję przy takim wyjściu ^^

I oficjalnie to opowiadanie trafia na listę moich ulubionych ficków!
Jest na prawdę wspaniałe i mam nadzieję, że utrzymasz takie tempo dodawania ~~(^_^)~~ Tylko martwi mnie fakt, że będzie 10 części. TYLKO 10 CZĘŚCI ;~~~~~;
Mam nadzieję, że będziesz po tym pisała coś innego :D

SuJeong - 2012-12-20, 23:56

Kochanie chyba będę Cię molestować na gg o nową część............ ;~~; <3
Kasiek - 2012-12-21, 17:02

Sayanna Unnie, pisz bo my tu KyuHyuk'a się domagamy i czytać co nie mamy !!!
Sayanna - 2012-12-21, 21:20

Estoir

Naprawdę cieszę się, że Ci się podoba, pomimo tego, ze to nie EunHae. Wiesz przyznam się, że to opowiadanie jest swego rodzaju eksperymentem. Pierwszy raz piszę wszystko w pierwszej osobie. Tak jak jeszcze w Hyukjae'a łatwo mi się wczuć, tak Kyuhyun to dla mnie naprawdę wielkie wyzwanie.
Jesteś bliska odkrycia prawdy i całej fabuły! Powiedz mi jak to robisz? Jakaś magia czy coś? o.o Kurna chyba za bardzo eksponuję uczucia Donghae.
Co do tych spacji. ja przepraszam, ale ja jestem ślepa, naprawdę. Lepiej mi się wszystko samej czyta, poprawia i edytuje jak są te spacje. Jak jest wszystko tak blisko siebie to mi się lekko zlewa. Szczególnie jak nie miałam kodu na akapity. Przepraszam ale będę dalej tak dodawać, z czystej wygody. Nie ma to na celu być zapychaczem. Naprawdę. Musisz mi to wybaczyć. ^^'''

ElJunPl

I masz się przekonywać, bo ja naprawdę planuję KyuSunga. ~~ Takiego małego, ale planuję.
Oj czasami jest świnią i to bardzo niemiła. Zresztą sama się przekonasz. Może nie w tym epku, ale w następnych owszem! o.o
Ale ja dalej naprawdę kocham QMi, myślisz, ze dlaczego oni tutaj są. Nie potrafiłam napisać KyuHyuka nie wtryniając gdzieś po drodze QMi.
Werter XD Jezuuuuuu, najnudniejsze lekcje polskiego jakie ostatnio przeżyłam, naprawdę. xDD w wersji Eunhyukowej było by ciekawsze, na pewno! No i na pewno było lepsze zakończenie! Ha!
Ta android :d Pomysł zapożyczony od mamusi. ,,Karo odejdź od tego komputera bo Ci się kabelki przepalą.'' XD
Tak te przezwiska, moja mania nadawania przydomków :3
No ja sama nie wiem co on wyprawia, no! Jest głupi i tyle!
Oj Hae, tez będzie cierpiał, już zresztą cierpi, razem z Hyukkim.

SuJeong

Nie ma za co! Naprawdę coraz bardziej lubię pisać tego KyuHyuka ^^ to czysta przyjemność.
Ej ja rozumiem twoją agresję, ale nie obrażaj mojego cudownego drzewa, bo cię zje!

Spokojnie Sudziu opanuj swą agresję <333 Wszystko kiedyś, w którymś rozdziale będzie dobrze ^^
Walnął mu, tez uważam to za bardzo dobrą reakcję. Oj głupi Kyuhyun.
Donghae fick star :D
Jaki styl pisania? Chodzi ci o to nieskładne formułowanie zdań, kwiczącą interpunkcję, niekończenie myśli i ogólny wszechnieogar? Nie ma czego zazdrościć.
Po cześć jest to niespecjalny zabieg, ale z drugiej i zamierzony. Bez niego ślepnę o.o

YumiKasai


Wierz mi Yumi, ja też coraz bardziej chcę ich ze sobą złączyć. *ale cicho sza ani słowa Sudzi!!*
Ja też mam taką przyjaciółkę. ,,Co tam, Sayu, ze mnie osmarczyłaś, smarcz dalej jeśli przyniesie Ci to ulgę <3'' Tacy ludzie są bezcenni. Taki właśnie jest też Donghae.
Zawsze obecny, czuły. Chociaż powiem Ci, że i on w pewnym momencie będzie miał dość, ale jeszcze dużo rozdziałów do tego.
To nie jest tak jak Kyuhyun myśli! On się myli! Chociaż z jego punktu widzenia, postępuje słusznie!
No więc tłumaczę, pierwsza części będzie miała 10 części. Potem będzie druga, która w planie również będzie mieć 10 części, to będzie kontynuacja. Więc nie martw się.
Jeśli będziecie chcieli może pojawić się również trzecia część.
Co do tego czy będę pisała. W planie jak już mówiłam na pięcio rozdziałowego KyuSunga, MinWooka, ze dwa QMi i cztery EunHae, ale kiedy ja się z tym wyrobię, to naprawdę nie wiem ~~'' No i jeszcze w międzyczasie ,,Za zasłoną z pudru'' będę kontynuować.
Hahaha, umrę ^^
Naprawdę cieszę się że Ci się podoba. Nawet nie wiesz jak mnie to zachęca do dalszego pisania <3

Kasiek

Yay, przepraszam, że tak długo! Ale musiałam pozaliczać wszystko co związane ze szkołą, no i jeszcze było kilka nieciekawych sytuacji, nie dałam rady.
Nadrobię!


Dziewczyny dziękuje za te wspaniałe komentarze, naprawdę aż chcę się dla was pisać <33 Z natury jestem leniwcem, ale mnie tak motywujecie, że sama zaczynam się dziwić, ze tak dużo piszę w tak krótkim czasie!

Przepraszam was za wszystkie błędy <3

NIe zjedzcie mnie za tego nieczułego Kyuhyuna, ten rozdział.... czuję, że mi ciut nie wyszedł. Przepraszam!

Dla wszystkich, którzy to czytają i oczywiście specjalna dedykacja dla mojego bałwanka!

Pisane przy:
Pandora hearts OST 26 - Melody (Lacie)

Pandora hearts OST 13 - Alone

Myślę, że nawet pasuję do dzisiejszego epa ^^

***




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 4


***


   Opuściłem jego dom, czując jak pali mnie policzek, a zęby zgrzytają nieprzyjemnie, gdyż zbyt mocno je zaciskałem. Byłem wściekły na siebie, jak i na niego. Co mnie w ogóle podkusiło by do niego pójść?

   - Kurwa. – Powiedziałem do siebie trzaskając drzwiami swojego mieszkania. W domu nikogo nie było, a w uszach aż mi dudniło. Było za cicho. Zagryzając wargę ze zrezygnowaniem ruszyłem do własnego pokoju, gdzie rzuciłem się na łóżko i nakryłem głowę poduszką.

   Przepraszam Hyukkie. To nie miało tak wyglądać. Gdybyś tylko wiedział…

   Trwałem w tej pozycji dłuższy czas ignorując dźwięk telefonu, pukanie do drzwi i głośne nawoływania. Chciałem być sam ze swoim żalem, wściekłością i wyrzutami sumienia. Po pewnym czasie prześladowca się znudził, a w domu znowu zapanowała niezmącona niczym cisza. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Leżałem i myślałem.

   To co powiedziałem było największym błędem. Nie powinienem. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że zraniłem go w najgorszy możliwy sposób. W tamtym jednak momencie, gdy widziałem czuły dotyk Donghae nie umiałem się opanować. To było silniejsze ode mnie.

   Cholera!

   W przypływie czegoś, czego nie potrafiłem dobrze nazwać wstałem, sięgnąłem bo gruby album ze zdjęciami i zacząłem wspominać.

   Pierwsze przedstawiało mnie i Hyukjae na kolanach u jego matki. Wszyscy uśmiechnięci i beztroscy. Spojrzałem na datę szybko licząc w myślach. Miałem wtedy roczek, on trzy.

   Następne fotografie pochodziły z okresu wczesnego dzieciństwa i podstawówki. Prawie na wszystkich tych odbitkach byliśmy razem. Hyuk wpychający mi łyżeczkę do oka, próbujący nakarmić, gra w piłkę, bal przebierańców, nauka jazdy na rowerze. Wszystkie wspomnienia opisane zgrabnym pismem, zawierającym datę i miejsce zdarzenia.

   Najbardziej rozbawiło mnie zdjęcie gdy staliśmy w pokoju ubrani w sukienki naszych matek, próbując wzajemnie się pomalować. Co nam strzeliło do głowy, tego nie wiem. Na pewno było to bardzo zabawne.

   Na moich piątych urodzinach po raz pierwszy pojawia się Donghae, ubrany w niebieskie spodenki i bluzeczkę w paseczki. Pokazywał coś rączką na niebie, podczas gdy ja zdmuchiwałem świeczki. Eunhyuk stał między nami z uniesionymi do góry kciukami. To był początek naszej przyjaźni w trójkę.

   Na chwile zamknąłem album i zszedłem na dół, do kuchni by zrobić sobie mocną kawę. Emocje, które wcześniej targały mną tak gwałtownie, wyciszyły się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Usiadłem przy stole i rozkoszując się kawowym aromatem przeglądałem album dalej.

   Teraz na każdym kolejnym zdjęciu byłem wyższy, co nie znaczyło, że mądrzejszy. Dalej to ja wpadałem na wszystkie najgłupsze pomysły, jak na przykład wpuszczenie do basenu Amber, naszej sąsiadki, kilkunastu paskudnych ropuch. Pamiętam, że solidnie mi się za to oberwało, a dziewczyna przez następne kilka miesięcy się do mnie nie odzywała. Mała strata, nigdy jej nie lubiłem.

   Kolejne fotografie przestawiały pierwszy dzień w szkole, wypad do wesołego miasteczka. W pewnym jednak momencie zauważyłem gwałtowną zmianę, która zaszła na mojej twarzy. Na każdym następnym zdjęciu nie uśmiechałem się jak dawniej, byłem spokojniejszy z obojętnością patrząc na otoczenie. Mój uśmiech był jak najbardziej wymuszony. Spojrzałem na datę, a potem na dłuższą chwilę zapatrzyłem się w ścianę.

   Śmierć mojej prawdziwej matki w wypadku samochodowym. To musiało być w tamtym czasie. Mało pamiętam z tamtego okresu oprócz tego, że pewnego dnia nie wróciła do domu, ani przez następnych kilka dni. Potem był pogrzeb i mama już nigdy nie przyszła utulić mnie do snu. Mniej więcej w tamtym czasie, zaczęły się też problemy w rodzinie Hyukjae’a, a on coraz częściej zostawał pod opieką rodziców Donghae lub opiekunki. Pieprzone życie. Ze złością zatrzasnąłem album i odsunąłem go od siebie . Miałem dość wspomnień na dziś.

   Rozciągnąłem się i ruszyłem z powrotem do swojego pokoju. W domu dalej panowała cisza, znak, że ojciec jednak wróci dopiero za kilka dni, a nie tak jak planował dziś rano. Upchnąłem album z powrotem na półkę i wyjrzałem za okno. Było już późno, nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, że wspominki tak mnie zajęły. Spojrzałem na dom Hyukjae’a. W każdym oknie było ciemno znak, że od dawna spał.

   Duma nie pozwalała mi go przeprosić, chociaż serce wyraźnie się buntowało.

   Nie pójdę do Ciebie pierwszy Hyukkie, to ty masz przyjść do mnie i udowodnić, że Ci zależy.


***



   Następnego dnia w szkole chyba po raz pierwszy nie siedzieliśmy na stołówce razem. Jako iż byłem dwa lata młodszy, nie chodziłem z nimi na lekcję, jednak podczas lunchu zawsze siadaliśmy wspólnie, przy stoliku pod oknem z małym gronem znajomych. Należeli do niego Zhou Mi, jego przyjaciel Henry, Ryeowook i Heechul. Czasami dosiadali się też znajomi Hyuka z kółka tanecznego, dzisiaj jednak było na odwrót. To on przysiadł się do nich.

   Wszyscy obecni w stołówce zamilkli na chwilę, patrząc na to zjawisko. No cóż byliśmy najbardziej znaną w szkole grupą zaraz po piłkarzach.

   Czułem na sobie zdziwione spojrzenia prawie połowy szkoły, ale miałem je gdzieś. Byłem zbyt zajęty ukradkowym przyglądaniem się chłopakowi. Podkrążone, przekrwione oczy oraz bladość skóry świadczyła o jego złym samopoczuciu. Wymuszony uśmiech, który posyłał w stronę Taemina i Key, tylko utwierdził mnie w tym przekonaniu. Obserwowałem jak oparł głowę o ramie Donghae, patrząc obojętnie na Sungmina, który robił słodkie minki w stronę Leeteuka, ten jednak nie zauważał tego zbyt pochłonięty rozmową z Hangengiem.

   Z tych obserwacji jasno wynikało, że miał za sobą ciężką noc. Coś w mojej głowie mówiło mi, że to była moja wina. Mimo to szybko zgasiłem rodzące się wyrzuty sumienia. Sam sobie na to zasłużył.

   Właśnie w tym momencie do stołówki wszedł Zhou Mi, uśmiechnąłem się do niego lekko i pomachałem, z satysfakcją zauważając jak Hyukjae zamiera na kilka sekund wpatrzony w moją dłoń, a potem opuszcza wzrok na swój obiad, którego w ogóle nie tknął.

   Chińczyk zignorował mój gest i ku mojemu zdziwieniu podszedł Eunhyuka. Obserwowałem jak Donghae patrzy na niego trochę nieprzychylnym spojrzeniem, ale ze spokojem słucha tego co chłopak ma do powiedzenia, a potem bierze podaną mu kartkę i ochoczo kiwa głową. Zmarszczyłem brwi. Czułem się taki niedoinformowany. Frustrujące. Po chwili Zhou Mi pożegnał się i podszedł do mojego stolika, patrząc na mnie zły.

   - Wiem, że pokłóciłeś się wczoraj z Hyukjae, ale to chyba nie jest powód by nie odpowiadać na moje telefony i nie otwierać mi drzwi. – Mruknął na dzień dobry, siadając na przeciwko.

   - Chciałem być sam. O czym z nimi rozmawiałeś? No i skąd wiesz o kłótni?

   - Przez przypadek do mnie zadzwoniłeś i wszystko słyszałem. – Zamilkłem przyglądając mu się z zainteresowaniem, próbowałem zgadnać co o tym wszystkim myśli. – Nie będę Cię pouczał ani zabierał głosu w tej sprawie, ale uważam, że powinieneś go przeprosić.

   - Już go zabrałeś. – Westchnąłem, przeczesując dłonią włosy. Hyukjae wstał i opierając się o Donghae opuścił stołówkę chwiejąc się lekko. Obserwowałem go, aż nie zniknął za drzwiami, potem ponownie spojrzałem na Zhou Miego. Wzruszył ramionami i zajął się jedzeniem

   - Ja tylko mówię co wypadało by zrobić, co do rozmowy, pytałem się czy jadą na narty. Wiesz to zimowisko. – Kiwnąłem głową, dając znać iż wiem o co chodzi i potem sam zabrałem się za jedzenie. Do końca lunchu żaden z nas się nie odezwał.

   Czułem, że czeka mnie długi dzień i próby ugłaskania Zhou Miego, który był na mnie obrażony.

   - Zooombisiu!

   - Nie ma mnie!

   Kurwa.

   Pech to pech.




Estoir - 2012-12-21, 21:44

Sayanna napisał/a:
Naprawdę cieszę się, że Ci się podoba, pomimo tego, ze to nie EunHae. Wiesz przyznam się, że to opowiadanie jest swego rodzaju eksperymentem. Pierwszy raz piszę wszystko w pierwszej osobie. Tak jak jeszcze w Hyukjae'a łatwo mi się wczuć, tak Kyuhyun to dla mnie naprawdę wielkie wyzwanie.
Jesteś bliska odkrycia prawdy i całej fabuły! Powiedz mi jak to robisz? Jakaś magia czy coś? o.o Kurna chyba za bardzo eksponuję uczucia Donghae.
Co do tych spacji. ja przepraszam, ale ja jestem ślepa, naprawdę. Lepiej mi się wszystko samej czyta, poprawia i edytuje jak są te spacje. Jak jest wszystko tak blisko siebie to mi się lekko zlewa. Szczególnie jak nie miałam kodu na akapity. Przepraszam ale będę dalej tak dodawać, z czystej wygody. Nie ma to na celu być zapychaczem. Naprawdę. Musisz mi to wybaczyć. ^^'''

Hm, eksperyment? Skądś to znam... (czyt. mój HeeMinowy fick, który obecnie wrzucam na forum jest jednym WIELKIM eksperymentem - nie dość, że pierwszy raz SuJu, to jeszcze wieloodcinkowiec *headdesk*) xD Ale nie martw się, Kyuhyun w Twojej odsłonie jest rewelacyjny i jak najbardziej go kupuję. Powiedziałabym wręcz, że jak na razie, to on bardziej skradł mi serce niż Hyukkie (zdradziłam mojego biasa xD).
Bliska odkrycia prawdy, powiadasz? Niekoniecznie to musi świadczyć o Twoim zbytnim ujawnianiu uczuć przez Hae. Po prostu jestem wierną wyznawczynią tego pairingu, więc wszędzie go widzę xD A tak poważniej, może dlatego, że sama piszę, inaczej odbieram pewne rzeczy i jest mi łatwiej wyłapać niedopowiedzenia i drugie dno niektórych relacji ;]
Nie martw się tymi spacjami~! To była tylko moja luźna sugestia i wcale nie posądzałam Cię, że robisz to specjalnie ;] To Twoje opowiadanie i jeśli Ci tak wygodniej, to nikt Ci nie zabroni tak pisać, prawda? ^^


A teraz komentarz do najnowszego rozdziału :D
Coraz bardziej lubię Twojego Kyu. Uparty, pewny siebie, posiadający wyrzuty sumienia, ale mający opory z przyznaniem się do nich. Moment z Zhou Mi jest świetny. Może i Kyu nawet by się przemógł i przeprosił Hyuka, ale słysząc, że jego chłopak w jakiś sposób wstawia się za Hyukjae, powoduje natychmiastowe zacietrzewienie się maknae i stwierdzenie, że nie, nie przeprosi i tyle. Brzmi trochę jak takie małe uparte dziecko, ale ma to w sobie niesamowity urok *^^*
Bardzo się ucieszyłam jak przeczytałam wzmiankę nie tylko o Juniorkach, ale też o Tae i Key. Skradłaś tym samym moje serce <3
Jestem baaaardzo ciekawa ciągu dalszego, więc apeluję o jak najszybsze dodanie następnego rozdziału~! ;]

Z uwag technicznych. Przeczytaj ten rozdział jeszcze raz. Masz literówki, poprzestawiane litery i czasem niezbyt fajnie skaczące przecinki. Drobna beta to wszystko naprawi ;]
Pozdrawiam ciepło i czekam niecierpliwie na next chapter~! ^^

SuJeong - 2012-12-22, 00:45

Boże i znów narzekam, ale tym razem wiesz na co? Na to,że to jest zdecydowanie za krótkie! Pochłonęłam to tak szybko, a kiedy był koniec myślałam że normalnie Cię uduszę. Ale nie będę zabijać mojego bananka, którego tak mocno lobam <3 Bo któż mi później będzie pisać KyuHyuki? Sama sobie raczej pisać nie będę, prawda? A nikt mi nie napisze, bo ludzie mnie nie lubią :c Ot co. Kotku, mam małą uwagę co do imienia Eunhyuka. Jego się nie odmienia! Dżis, przecież to widać nim się operuje tak samo jak Donghae :) Ale Key to już powinnaś napisać Key'a. Nie widziałam nic więcej, bo jakoś nie zwracałam uwagi na błędy... Nie chciało mi się.

Good God. Myślałam, że Kyu coś zrobi z tym i jednak przeprosi biednego Hyuka. Widać, że starszy się tym bardziej przejmuje i ma więcej uczuć niż sam kapitan Cho. Cóż, trudno będzie tak jeśli jemu się nie będzie chciało przeprosić swojego przyjaciela. Żałuje i dobrze, że żałuje. To w jakiś sposób świadczy o tym, że zależy mu na chłopaku więc może wszystko pójdzie w dobrym kierunku i to jak najszybciej! Tak bardzo bym chciała *.*

Mimi zachował się cudownie w tym parcie. Nie mam do niego już żadnych zastrzeżeń. No, ale pewnie się jeszcze jakieś pojawią. Nie ma to jak przez przypadek zadzwonić do kogoś, ale rozumiem sama tak mam :D

STRASZNIE JESTEM CIEKAWA, CO BĘDZIE DZIAŁO SIĘ NA TYM ZIMOWISKU *.* Tylko mnie nie zaskocz negatywnie, bo Cię zaatakuję i zrobię krzywdę. Żal mi Hyukjae, wiesz... Sama bym go przytuliła :ccccccccccccccccccccccccccc

Sayanna - 2012-12-23, 02:40

Estoir

Twój HeeMinowy fick jest zajebisty kocie !

Naprawdę bardzo się ciesze z faktu iż podoba Ci się Kyuhyun. Bardzo się w niego wczuwam. Pragnę oddać go jak najbardziej wiernie.
Znaczy mam wrażenie, że to opowiadanie mało was zaskakuje bo jest strasznie domyślne. Pewnie już wiesz co będzie dalej. Po prostu wydaje mi się, że jest kiepskie.
Jak zwykle trafiłaś w sedno. Kyu miał być kapryśny i tak właśnie mieliście go odebrać. Cieszę się, że udało mi się to opisać.
Tae i Key. Tak. Bardzo mi pasowali do klubu tanecznego.

Yah, poprawiłam wszystko. Mam nadzieję, że jest już lepiej. Jeśli jeszcze coś, gdzieś zauważysz to mi to wskaż! <3

SuJeong

Teraz nie możesz narzekać. To jest najdłuższy ep ze wszystkich!
Co do tej wrednej, złej i bardzo kapryśnej pisowni imion. Ja już sama nie wiem jak mam pisać. Na innym forum zwrócono mi uwagę na to iż Key nie powinno się odmieniać, ale Eunhyuka jak najbardziej. Sama więc już nie wiem jak mam pisać no T.T
Ja ci napisze jeszcze kilka KyuHyuków, bo coraz bardziej kocham ten paring <3
Oj Kyuhyun jest bardzo upartym człowiekiem i pierwszego kroku nie zrobi na pewno.
Zachowanie Mimiego będzie dobre tylko w tym opie. Potem naprawdę przestaniesz go lubić.
mam nadzieję, że to długo wyczekiwane zimowisko Cię zadowoli rybciu <3
Mam wiec nadzieję, ze nie zabijesz banana i się nie zawiedziesz.
Dedyk jak zawsze dla Ciebie Rybciu <3


Co do tego epa. Jak widzicie Hyukkie już tak nie cierpi! A przynajmniej tego nie okazuje.
Mam nadzieję, że się spodoba!

Pisane przy:
√Bestamvsofalltime ▪ MM Toxic!
Dead By April - Losing you




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 5


***


   Tydzień męki. Tyle potrzebowałem by zrozumieć, że to wszystko przestaje mieć jakikolwiek sens. Stało się. Powiedział to co powiedział, a ja uniosłem się dumą, chociaż prawdą jest, że należą mu się przeprosiny. Bo to ja nie potrafię sobie poradzić z własnymi uczuciami, nie on.

   Przez tydzień Donghae obchodził się ze mną jak z jajkiem, czule się mną zajmując, pozwalając na to bym przemyślał to wszystko. Jednak i on posiadał swoje granice. Gdy w poniedziałek, następnego tygodnia zobaczył, że zmierzam do stolika grupy tanecznej, stanowczo złapał mnie za rękę i pociągnął w przeciwną stronę. Nie zaprotestowałem, nie było po co. Był ode mnie zdecydowanie silniejszy, a stanowczość i irytacja tylko dodały mu siły.

   Zmęczonym, lekko wymuszonym uśmiechem przywitałem się ze wszystkimi i usiadłem na miejscu najbardziej oddalonym od Kyuhyuna. By na niego nie patrzeć nająłem się rozmową z Heechulem, który wypytał o Hangenga. Czułem jego palące spojrzenie, ale nie zareagowałem na nie. Nie dam mu tej satysfakcji.

   Cały lunch przebiegł bez problemów. Przynajmniej dopóki Zhou Mi nie zbliżył się do Donghae i nie zapytał.

   - I co, jedziecie na to zimowisko?

   - Oczywiście, ja i Hyuk nie możemy się już doczekać. – Zakrztusiłem się. Jakie zimowisko ? O czym on do cholery mówi?

   - Tylko się nie spóźnijcie! Zbiórka jutro o siódmej pod szkołą, nie zapomnijcie sprzętu! – Pomachał nam na pożegnanie, ujął Kyuhyuna pod rękę i razem opuścili stołówkę, kierując się na zajęcia.

   Z opieprzeniem Donghae czekałem aż do końca lekcji. Przed zajęciami klubowymi mięliśmy prawie pół godziny przerwy. Zaraz po lekcjach pociągnąłem go więc do męskiej łazienki na ostatnim piętrze. O tej porze nikt się tam nie zapuszczał, mogłem spokojnie wyjaśnić to nieporozumienie.

   - Donghae, cholera, nie mów mi, że chcesz mnie wrobić w to zimowisko! – Wydarłem się na wstępie przyciskając go do kafelek. Skrzywił się i zatkał uszy.

   - Oczywiście, że tak! To jest twoja szansa! Zhou Mi organizuje ten wyjazd, bo zatrzymujemy się w hotelu jego ojca, sam jednak nie bierze w nim udziału, ponieważ musi jechać do rodziny w Chinach. Jakaś pilna sprawa. Kyuhyun jedzie, pomyśl. To jest rewelacyjna okazja by was pogodzić i byście się do siebie zbliżyli! – Krzyknął podekscytowany, machając mi dłońmi przed twarzą. Owszem pomysł nie był zły tyle, że ja nie miałem zamiaru brać w nim udziału. Dalej byłem wściekły na Kyuhyuna.

   - Donghae nie jadę. Nie ma mowy! – Odpowiedziałem więc krótko, odsuwając się od niego. Złapał mnie za ramiona potrząsając gwałtownie.

   - Hyukkieeeeee, proszę! Zrób to dla mnie! Co jeśli coś takiego już się nie powtórzy? Wszystko idealnie obmyśliłem! Musi się udać. Proszęęęęę! – Fuck you! Dlaczego ja nie potrafiłem oprzeć się jego słodkiej minie?

   - Jaki plan? – Zapytałem podejrzliwie. Cóż Kyuhyun nie był jedynym powodem dla którego nie chciałem jechać. Był jeszcze jeden, chyba nawet ważniejszy. Nie umiałem jeździć na nartach, tym bardziej na desce. To po prostu było dla mnie czarną magią, a możecie mi wierzyć, że próbowałem!

   - Powiem ci, ale najpierw się zgódź! – Wiedziałem, że nawet jakbym tego nie zrobił, to i tak bym pojechał. Jak nie z własnej woli, to zmuszony siłą. Donghae potrafił być cholernie uparty.

   - No dobra, ale ja nie mam nart. – Spróbowałem ostatni raz. Uśmiechnął się z satysfakcją. Dupek.

   - Nie martw się, mam dla ciebie narty! Mam wszystko! – Zaklaskał w dłonie, ciesząc się ze swojego zwycięstwa. Ja zaś przeklinałem wszystkie możliwe bóstwa za to, że mnie w to wpakowali.

   No sorry, ale za co? Czym sobie zasłużyłem?

   Odpowiedzi nigdy nie dostałem. Za to następnego dnia wepchnięto mnie do autokaru, moje nowe narty i torbę do bagażnika, a potem wywieziono w góry. Przez całą drogę nie odezwałem się słowem, ze słuchawkami w uszach przyglądałem się krajobrazom. Donghae prawie od razu zasnął głową oparty o moje ramie. Pogłaskałem go po włosach i nie budziłem go do końca drogi. Jego choroba lokomocyjna jest męcząca, lepiej by ją po prostu przespał.

   Z każdym kilometrem czułem jak ogarnia mnie panika, bałem się jak cholera. Tylko nie wiedziałem czego bardziej, planu Donghae, czy siebie samego z nartami na nogach?

***


    Na miejscu byliśmy dopiero późnym wieczorem. Obudziłem Donghae, który zaspany przytulił się do mnie, wtulając nos w moją szyję. Uśmiechnąłem się i pocałowałem go w czoło, gładząc po włosach.

   - Już jesteśmy na miejscu? Hyukkie, jak mi się dobrze spało! – Ziewnął a ja pokręciłem zrezygnowany głową i palcem dziabnąłem go w policzek.

   - No ja myślę. W końcu robiłem za poduszkę. – Nie odpowiedział, uśmiechając się szeroko. Spojrzałem przed siebie czując jak Kyuhyun przeszywa mnie przenikliwym spojrzeniem. Jego mimika nic mi nie mówiła. Gdy spostrzegł, że przyłapałem go na podglądaniu, szybko złapał swoją torbę i opuścił autokar. Nie skomentowałem tego. Wyplątałem się z objęć Donghae i zmobilizowałem go do wyjścia hasłem ‘kolacja’.

   Zakwaterowano nas w jednym pokoju, na ostatnim piętrze, z dala od reszty, ponieważ zgłosiliśmy się po klucze jako ostatni. Nie by mi to w czymś przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Byłem daleko od reszty grupy, co równało się temu, że też od Kyuhyuna. Zdecydowanie było mi to na rękę.

   Podczas kolacji miałem niestety większego pecha, jako iż nie było wolnego stolika musiałem siedzieć pomiędzy Kyu, a Donghae. Wszyscy którzy siedzieli z nami wyczuwali to dziwne napięcie i nie odzywali się. Pomijając Fish boya, który gadał jak najęty, próbując ratować atmosferę. W pewnym momencie nachylił się w moją stronę i szepnął do ucha.

   - Hyukkie, nie rób z siebie nadętej purchawki, uśmiechnij się. – Nie mogłem się nie roześmiać. Hae zawsze wie jak mnie rozbawić. Rozładował sytuację, a ludzie w końcu zaczęli rozmawiać swobodniej.

   Po kolacji rozeszliśmy się do pokojów, wcześniej ustalając godzinę porannej zbiórki.
   No i mojego rychłego zgonu.

***


   Rano robiłem wszystko byle by tylko się wymigać.

   Próba pierwsza polegała na zaspaniu, Donghae był jednak nieugięty. Wylał na mnie kubek wody. Zdecydowanie mało przyjemna pobudka.

   Próba druga, czyli imitacja wymiotów i złego samopoczucia, również się nie powiodła. Hae był zbyt czujny.

   - Długo masz zamiar wpychać sobie tą szczoteczkę do gardła?

   Nie odpowiedziałem.

   Próba trzecia, wywalenie walizki na środek pokoju i stwierdzenie, że zapomniało się stroju narciarskiego, również zaliczona do nieudanych. Rybia menda miała zapasowy.

   Próba czwarta, ostatnia, polegała na zwyczajnym spóźnieniu się na zbiórkę.

   Nieudana.

   Leeteuk życzliwie namówił opiekuna by na nas poczekał, bo takie drobne spóźnienia często się nam zdarzają

   …

   Hyung, bądź przeklęty.

   Koniec końców wolnym krokiem wlokłem się za resztą, z nartami i duszą na ramieniu.

   - Yah, Hyukjae, powiedz mi, dlaczego nie chcesz iść z nami pozjeżdżać? – Zapytał w końcu zirytowany Hae. Spojrzałem na niego ponuro, a potem zawstydzony schowałem twarz w szaliku.

   - Bo nie umiem jeździć na nartach? Zadowolony? – Warknąłem cicho uważając by nikt inny mnie nie usłyszał.

   - O to się cudownie składa! Możemy poprosić Kyuhyuna, by cię nauczył. Słyszałem, że jeździ świetnie! – Gdyby nie sprzęt, który trzymał pewnie zaklaskał by w dłonie.

   - Nawet o tym nie myśl idioto! Nie będę go o nic prosić, a już na pewno nie o pomoc. Wyśmieje mnie. – Szybko go zgasiłem. Hae, jak możesz mi to robić? Mi, twojej wiernej, cudownej małpce?

   - No więc co masz zamiar zrobić?

   To jest bardzo dobre pytanie rybciu, pozwól więc, że ci nie odpowiem, bo sam nie pojęcia co tutaj robię.

   Na miejscu kazali ubrać mi narty, co uczyniłem dość niechętnie. Dostałem karnet, a potem ustawiłem się w kolejce do wyciągu. Kyuhyun stał kilka metrów ode mnie, ze snowboardem pod pachą rozmawiał z Sungminem. Był tak pewny siebie i tak wyluzowany, że aż się skrzywiłem. Ja też tak chcę!

Pociągnąłem Hae do krzesełka i chwilę później unosiliśmy się już piętnaście albo dwadzieścia metrów nad ziemią. Mój przyjaciel schował twarz w mojej kurtce, łaskocząc mnie włosami po policzku. No tak, jego lęk wysokości. Objąłem go ramieniem i trzymałem tak aż do końca. Z trudem zszedłem z krzesełka i przytrzymując się Donghae, stanąłem prosto czekając na resztę grupy.

   Mieliśmy przed sobą prawie cztery godziny zjazdów, potem trzygodzinną przerwę na obiad, a po południu planowany był wypad na lodowisko. Opiekun krótko przypomniał jeszcze jak się jeździ, a potem pożegnał nas, życzą dobrej zabawy.

   Mój plan był prosty. Musiałem zjechać jeden, jedyny raz na sam dół, a potem udać się do kawiarni i spędzić tam kolejne godziny.

   Niby nic wielkiego. Jednakże istniał problem natury technicznej.

   Jak ja kurwa mam zjechać na sam dół nie zabijając się po drodze?

   Cześć grupy już ruszyła, śmiejąc się radośnie. W tym też i Kyuhyun. Chwilę przyglądałem się jak śmiga na desce, robiąc różne tricki. Zazdrościłem mu tej odwagi. Naprawdę.

   - Hyukkie dasz radę! To tylko narty. Pomyśl o tym jak o tańcu! – Łatwo Ci mówić Donghae. Podczas tańca nie masz na nogach długich kijów i nie zjeżdżasz z bardzo wysokiej góry.

   - Życz mi szczęścia. Widzimy się na dole. – Powiedziałem i odepchnąłem się kijkami.

   Początkowo szło dobrze. Jechałem prosto, nie za szybko, lekko pochylony. Tak jak pokazywali na filmach. Stok nie był zapełniony ludźmi, więc nie bałem się, że na kogoś wpadnę.

   Problemy zaczęły się mniej więcej w połowie stoku. Zacząłem odbijać lekko w prawo i znacznie przyśpieszyłem, co bardzo mnie zaniepokoiło. Nie umiałem skręcać, ani hamować. Próbowałem więc zastosować się do tego co mówił opiekun i ustawiłem narty w tak zwaną jodełkę.

   To był błąd, który bardzo szybko pociągnął za sobą konsekwencję. Straciłem panowanie nad kierunkiem i szybkością jazdy. Gwałtownie odbiłem w prawo, wjeżdżając na oblodzony, nieuczęszczany pas śniegu, który kończył się głębokim dołem i drzewami.
   Opiekun ostrzegał i prosił by trzymać się lewej strony.
   Cholera.
   Przy takiej prędkości nie byłem się w stanie zatrzymać, ani zmienić kierunku.

   Zamknąłem oczy. Kilka chwil później poczułem, że tracę grunt pod nogami. Trwało to jednak ułamek sekundy, zanim uderzyłem o drzewo i twarde kamienie. Moją lewą nogę przeszył potworny ból, gdy niewypięta narta wygięła ją pod dziwnym kątem. Osunąłem się na śnieg i na chwilę strąciłem przytomność, by ponownie ją odzyskać, ale również na krótko.
   Kręciło mi się w głowie, przed oczami pojawiły się czarne mroczki. Jęknąłem.

   Noga pulsowała potwornym bólem, a w kombinezonie w którym była ukryta zrobiło się jakoś tak nieprzyjemnie mokro i ciepło. Co do cholery?

   Zanim całkowicie straciłem świadomość zdążyłem zobaczyć bladą twarz Kyuhyuna, który coś do mnie krzyczał i szybko powiększającą się, czerwoną plamę na śniegu.

   Kocham Cię Kyuhyun. Miło było zobaczyć twoją twarz przed śmiercią.



SuJeong - 2012-12-23, 03:05

BOŻE.

Doszłam do wniosku, że mój każdy komentarz będzie zaczynał się właśnie w ten sposób. Ale nie da się inaczej, bo jak zwykle przeżywam ;~; Ale jak przeżywam to mi z tym lepiej, nooo bo ten. Wczuwam się zbyt mocno. POZA TYM TWOJA SYGNA MNIE ROZPRASZA... I JAK JA MAM SKLECIĆ COŚ MĄDREGO JAK WIDZĘ TĘ WIJĄCĄ SIĘ DUPĘ?! *_______________________* Umrzyj x.X
I ja myślałam, że to będzie długie i znów szybko przeczytałam i znów będzie niedosyt i mało, mało, mało............. Sad story.

Myślałam, że Kyu ruszy dupę i go przeprosi. Jednak coś mu w tym przeszkadza, a pomoże mu jedynie coś złego. Wtedy się złamie i zacznie coś robić, w tym przypadku krzyczeć :ccccccccccc Ok, wiem że będzie dobrze. Donghae to moja gwiazdeczka, boże jak ja się cieszę że on tak wspiera Hyukjae, jest z nim i próbuje zrobić wszystko żeby się jemu ułożyło. Hyuk i jego nieudane próby to najlepsze momenty tej części, a Donghae klaszczący w dłonie.
Kocham takie zachowania *Q*

Sama nie umiem jeździć na nartach i to normalne jest, bynajmniej dla mnie że jeśli się nie umie to się tego nie robi. A Hae powinien to zrozumieć i przewidzieć, jakie mogą być skutki braku umiejętności jazdy na nartach. Którą posiadał Hyukkie :c To smutne. SMUTNE. A straszne jest to, co mu się stało i co dokładnie. Mam nadzieję, że to nic poważnego.
Jezusie, Kyu teraz się ocknął że ma się odezwać do niego, bożę. Skopałabym mu tę piękną dupę xD God, God, God. Obecność Kyu przy Hyuku będzie piękna i na to czekam ;~;

SuJeong - 2012-12-23, 03:10

NISZCZYSZ MI MARZENIA @#%$^##@$ :<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Ale i tak Cię kocham.

Sayanna - 2012-12-23, 04:20

Ja ciebie też rybciu, ja Ciebie też <3





Haha, ta wijąca dupa xD ~<3

Estoir - 2012-12-23, 10:16

Sayanna napisał/a:
Twój HeeMinowy fick jest zajebisty kocie !

Tia, zajebisty, bo dzięki niemu pozbywasz się mózgu, który idzie na spacer? xD Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć, że to moje opowiadanie jest tak trudne w odbiorze =='
A Kyu Twojego lubię i mam nadzieję na sporą jego "dawkę" w kolejnych rozdziałach *^^*


Komentarz właściwy do nowego rozdziału ;]

Sprawy techniczne, póki pamiętam:
- literówek nie ma, ale za to są szalejące ogonki w 'ą' i 'ę'. Albo dajesz je tam gdzie nie potrzeba, albo na odwrót;
- unikaj pisania "Cię" i "Ciebie" z dużej litery. To nie jest list, tylko dialog w opowiadaniu;
- raz zabrakło ci 'k' w "Hyukkie";
- skaczące i brakujące przecinki;
- po imieniu w dialogu zazwyczaj daje się przecinek, chyba, że kontekst wypowiedzi jest inny, ale to rzadko się zdarza. Przykład, gdzie brakuje przecinka:
Cytat:
- Donghae nie jadę. Nie ma mowy! –


To tyle. Błędy są drobne i mało zauważalne (poza tym "Cię", na które jestem cholernie uczulona ^^"), ale skoro prosiłaś o zwracanie uwagi, to piszę :P

Co do ficka... Powstrzymam się od krzyku, bo wierzę, że mi tego nie zrobisz i nie skrzywdzisz Hyuka całkowicie. A cały ten wypadek, to tylko dobry pretekst, by Kyuhyun zmartwił się i ogólnie poszedł po rozum do głowy. ALE URYWAĆ W TAKIM MOMENCIE?! NO WIESZ?! No, to ulżyłam sobie xD
Szkoda mi trochę Hae, który będzie miał wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony... jak już się tak o wszystko zatroszczył, to nie mógł zadbać o to, by Hyukkie nie zjeżdżał sam? Osoby nie umiejące jeździć nie zjeżdżają ze stoku, tylko jeżdżą po oślej łączce na początku! Ech... Chyba, że zrobił to specjalnie. Hyukkie się trochę poturbuje, Hae będzie musiał się nim zaopiekować w ich pokoju, a wtedy będzie miał gwarancję, że Kyuhyun się do naszej Małpki nie zbliży... Przebiegłe i sprytne, ale, coś ci, Rybko, nie wyszło... ^^"
Eunhyuk sobie na to wszystko zasłużył. Mógł, czubek, poprosić o pomoc opiekuna, skoro nie chciał się zwracać do Kyu. Teraz sobie pocierpi, o. *twierdzi uparcie, mimo, że serducho krwawi na wyobrażenie sobie swojego biasa w takim wypadku >.<*

Jestem zachwycona dialogami i wewnętrznymi monologami Hyuka. Niejeden raz parsknęłam śmiechem w herbatę czytając o "sposobach wymigania się" xDDD A numer ze szczoteczką wygrywa wszelkie konkurencje! *ociera łzy ze śmiechu* Bardzo Ci zazdroszczę umiejętności pisania takich rzeczy, bo ja nie posiadam jej wcale *wzdycha*

Czekam z utęsknieniem na kolejny rozdział. Dłuższy! Bo te są zdecydowanie zbyt krótkie :P
Pozdrawiam ciepło i Wesołych, KyuHyuk'owych Świąt życzę~! <3

ElJunPl - 2012-12-23, 12:00

Hehe, organizować taki wyjazd i samemu na nim nie być xD
Słyszałam, że jazda na snowboardzie jest łatwiejsza od jazdy na nartach, więc nic dziwnego, że Hyuk tak skończył. Głupia jego duma ._. No ale chyba właśnie załatwił sobie sposób na ominięcie nart. Szkoda, że taki drastyczny.
Chciałabym myśleć, że Kyu się nim zajmie, ale mam wrażenie, że to jednak Hae będzie wokół niego tak skakać.
A jeszcze co do odmiany imion - ja Key nie odmieniam, bo wychodzi z tego kij :/ Hyukjae też nie, bo jednak dziwnie by to brzmiało xD

Kasiek - 2012-12-23, 18:30

Sayanna coś ty mu zrobiła ? Unnie, wiem jak sie czuje Hyuk na nartach, sama jeżdże tak jak on. Czyli nie umiem. Ale i tak dalej CIĘ KOCHAM.
Sayanna - 2012-12-27, 02:58

Rybko!

To nie Bóg, to KyuHyuk kochanie!
TA SYGNA JEST CUDOWNA! I TAKIE BYŁO JEJ ZADANIE! WIJĄCA DUPA FOREVER!
To był najdłuższy rozdział… co ty byś pragnęła, nieskończoną historię czy coś? O.o
Kyuhyun jest zbyt uparty by go przeprosić. Niestety. Tu nie chodzi o to, ze mu cos przeszkadza. On po prostu chyba nie wiem jak to zrobić. Donghae, ja też go uwielbiam w tym opowiadaniu!
Oj nad tymi próbami myślałam naprawdę długo, Donghae klaszczący dłońmi. No cóż głupio mi się przyznać, ale to jest mój trick. Zawsze gdy się z czegoś cieszę lub coś, to klaszcze w dłonie. -.-‘’’ Taki głupi, dziecinny nawyk.
Hahaha, ja zrobiłam jak Hyuk! Tez nie umiem jeździć, ale byłam twarda i powiedziałam sobie ze dam rade, no i przy pierwszym zjeździe jechałam na krechę XD wywaliłam się ale nie tak tragicznie jak on i taki ładny chłopak, który mówił po angielsku, postawił mnie na nogi. ^^
Oj nie martw się, to będzie bardzo poważny wypadek!
Nie zapędzaj się tak z tym kopaniem go w piękną szanowną Kyu dupę, bo popełnisz błąd. Mam nadzieję, że ten rozdział Ci wyjaśni dlaczego.



Ha ha ha.
Wypaliłam ci oczy <3 Żółty! Jak banan!

Estoir

Ej, ja tam lubię jak mój mózg wychodzi na spacer :d To bardzo zabawne uczucie ^^
Ah te przeklęte końcówki. To jest moja zmora, od zawsze naprawdę.
Tak samo jak interpunkcja, naprawdę. Przepraszam, ale z nią mam naprawdę wielki problem.
Huh, Cię i Ciebie, moja mama mi tłukła ,,Zawsze pisz z wielkiej litery’’. To zapamiętałam, ale dalszego zdania gdzie i kiedy to już chyba nie ^^’’. No ale dziękuję poprawie.
Dziękuję, za te błędy. Staram się, naprawdę staram się nie robić bledów. No ale jak widać nie zawsze mi się to udaje. Więc pomoc i wskazanie mi gdzie się pomyliłam bardzo mi pomaga, bo zapamiętuję na przyszłość by tego błędu nie robić. Dziękuję <3
Ahahaha. Postaram się go nie zabić.
Urywać w takim momencie. No cóż nigdy nie ukrywałam tego, że potrafię być wredna XDD
Wybacz Hae czasami się resetuje móżdżek i nie myśli o takich sprawach ^^ a Hyukkie jest zbyt dumny by przyznać się do tego, ze jest nieuważny.
Wiesz nie wiem czy to jakaś umiejętność. Ja to wszystko wymyślam na poczekaniu. Znaczy cała historia ma plan wydarzeń, ale rozdziały są pisane totalnie na żywioł. Raz mi wyjdzie tak a raz tak, ale naprawdę cieszę się, ze Ci mój styl pisania jak dziecko przypadł do gustu. Poza tym właśnie miało takie być. Lekkie i przyjemne, mimo nieprzyjemnych cierpień głównego bohatera. Ma wywoływać lekki uśmiech, a nie płacz. Mam nadzieję, ze chociaż ciut mi to wyszło.
Dziękuję! Wesołych Świat wzajemnie!

ElJunPl

]ElJunPl napisał/a:
Hehe, organizować taki wyjazd i samemu na nim nie być xD


Just Zhou Mi can do that!
Drastyczny czy nie, przynajmniej będzie miał nauczkę, że nie zjeżdża się na krechę!
Kyuhyun będzie bohaterem!
Dalej nie przekonałaś się do KyuHyuka? : D
Ja odmieniam wszystko oprócz Kija. Bo Kija się źle odmienia! On jest nieodmienny!

Kasiek


Widzisz unnie jest bardzo zła i krzywdzi Hyukka ; __ ;
Awww! *.* Ja bym Cię tak strasznie przytuliła, jesteś taka urocza!
Ja też Cię kocham! *huga*

No więc…. Ten tego. Macie.

WTF Japan Seriously!?

A teraz sobie wyobraźcie, że ta pszczółka to Siwon, przebrany za proboszcza w za krótkiej sutannie, wymachujący krzyżykiem na lewo i prawo.

Sudzia…. Psujesz mi mózg! *Tak zwala na Sudzie bo to był jej pomysł*
Zryła mi mózg piosenkami o hot dogach! Straszne! Masuj bułę bejbe!

Co do dzisiejszego rozdziału. Kyuhyun ma ambicje takie jak ja. Neurologia <3 Może kiedyś mi się uda. Ah, te marzenia.

Pisane przy:

TVXQ!(동방신기) - MIROTIC(주문)

Mozart - Lacrimosa
Cóż za głęboka muzyka, nie XD

Lullaby for A Princess [Celestia and Luna Version] Cofam się w rozwoju, ale to piękna piosenka.


Tak sobie ostatnio uświadomiłam, że nie pokazałam wam jak wyglądają bohaterowie, cóż za zaniedbanie, nie o.o

A więc łapajta!

Eunhyukkie <3

Kyuhyukkie <3

Rybka <3

Nah, ^^

Enjoy!




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 6



***



   Ta sytuacja zaczynała mnie męczyć. Cały tydzień nie usłyszałem ani jednego słowa, nie otrzymałem chodźmy jednego spojrzenia. Tak jakbym nie istniał.

   To bolało.

   Wiem doskonale, iż to wszystko jest moją winą, że powinienem przeprosić i spróbować porozmawiać, ale jakoś nie potrafiłem. Sam do końca nie byłem pewny dlaczego.

   Tęskniłem za nim i skłamałbym, gdybym temu zaprzeczył. Hyukjae był dla mnie bardzo ważny, by nie mówić, że najważniejszy. Zawsze, odkąd sięgam pamięcią, był blisko mnie. Słuchał mojego marudzenia, wrednych docinków, wiedział kiedy zostawić mnie w spokoju, a kiedy rozpaczliwie potrzebowałem towarzystwa. Akceptował moje wady, umiał rozbawić, a w razie potrzeby potrząsnąć, bym doprowadził się do porządku. Co jednak najważniejsze, nie przeszkadzało mu to, że byłem gejem.

   Przynajmniej do czasu, gdy zacząłem spotykać się z Zhou Mim. Owszem, przed chińczykiem nie miałem nikogo, pomijam przygody na jedną noc, które czasami mi się zdarzały. Nigdy jednak, przez ten cały czas, nie zauważyłem by Hyukkiemu to przeszkadzało, a więc czemu teraz?

   Aish, od tego wszystkiego zaczynała mnie boleć głowa.

   Ale…

   Potrzebowałem go, bez niego w pewien sposób wariowałem. To była, chyba nasza pierwsza, tak poważna kłótnia. Dopiero teraz zauważyłem, jak bardzo na nim polegałem. Gdybym nie on, nie wiem kim bym dzisiaj był.

   Zbyt wczesna śmierć mojej matki bardzo mną wstrząsnęła. Zamknąłem się w sobie i trudno było do mnie dotrzeć. Tak jakbym przedwcześnie wszedł w okres buntu. Ojciec nie miał czasu by się ze mną użerać, a opiekunce zwyczajnie nie chciało. No, przynajmniej dopóki nie zacząłem uciekać z domu.

   Gdyby nie Hyukjae, na pewno szybko bym oszalał. To on zmuszał mnie do rozmów i różnego typu zabaw, nie rozumiejąc słowa ‘nie’. To on mnie budził i to przy nim zasypiałem. Tylko on umiał wywołać na mojej twarzy szczery uśmiech. Tylko on potrafił mnie poskromić.

   Jednak, nawet pomimo szczerych chęci blondyna, nigdy nie nauczyłem się poprawnie okazywać swoje uczucia.

   Nie umiałem prosić.

   Nie umiałem przepraszać.

   Za to doskonale umiałem ranić.

   Przepraszam Hyukkie. Naprawdę.

***


   Zimowisko wydawało mi się idealną okazją, by odpocząć od tego wszystkiego, szczególnie od Zhou Miego. Nie, to nie tak, że ja go nie kocham. Po prostu potrzebuję chwilowej przerwy.

   Moje plany pokrzyżował Donghae. Nie wiem dlaczego tak bardzo chciał jechać. Nie wnikam. Jedno nie dawało mi jednak spokoju, dlaczego tak usilnie próbował wkręcić w to też Hyukjae, który z tego co pamiętam, jeździć nie umiał zupełnie. No chyba, że na sankach i to z niskiej górki.

   W pewien sposób byłem z tego zadowolony, zawsze to jakaś dodatkowa szansa na to by się pogodzić. Martwiło mnie jednak to, że Hyukjae nie umiał jeździć. Bałem się, że może zrobić sobie krzywdę, a oto naprawdę nie trudno. Obiecałem sobie, że na stoku będę go pilnował, oczywiście tak by o tym nie wiedział.

   Następnego dnia wcale nie byłem zdziwiony, gdy się spóźnili. Donghae wypadł przed budynek, z wielkim bananem na twarzy, ciągnąc za sobą blondyna. Jego mina była urocza. Gdyby spojrzenie zabijało, Hae byłby martwy.

   Ruszyliśmy w stronę stoku, od razu zauważyłem, że Hyukjae okropnie się wlecze, kłócąc się o coś z Donghae, od którego wręcz tryskała radość i energia. Nagle oboje wbili we mnie swoje spojrzenie i zamilkli na chwilę. Obróciłem się więc szybko, zagadując o coś Sungmina i więcej nie odwracałem się w ich kierunku. Przy wyciągu dyskretnie patrzyłem jak Hyukjae meczy się z zapięciem nart, a potem niepewnie siada na krzesełku. Złapałem Mina i pociągnąłem szybko w stronę kolejki. Korzystając ze swojego atutu człowieka, który ma gdzieś opinie na swój temat, bardzo grzecznie przepchnąłem się między ludźmi i chwilę później siedziałem na niewygodnym, twardym krzesełku. Hyukjae jechał wagonik przede mną, przytulając do siebie Donghae. Moje serduszko gwałtownie zareagowało na te widok, przyspieszając rytm. Skrzywiłem się. Co jest?

   Gdy wszyscy byliśmy już na górze, opiekun oczywiście, jak co roku zapodał nam gadkę o bezpieczeństwie, przypomniał o podstawach w kwestii jazdy, a potem ulotnił się życząc dobrej zabawy. Standard.

   Stok wyglądał bardzo kusząco w swej bieli. Uśmiechnąłem się, na chwile zapominając o potwornie bladym Hyukjae, stojącym kilka metrów ode mnie. Adrenalina w moich żyłach gwałtownie wzrosła. Jako pierwszy rzuciłem się do przodu, z zadowoleniem czując jak wiatr uderza mnie w twarz. Przyjąłem odpowiednią pozycję, nabierając prędkości i zacząłem robić różne sztuczki. Świat na chwile przestał istnieć.

   O Hyukjae przypomniałem sobie dopiero wtedy, gdy minął mnie z ogromną prędkością. Przystanąłem zdumiony i zacząłem mu się przyglądać.

   Czyżby nagle nauczył się jeździć?

   Nie.

   Jaki idiota hamuje jodełką przy takiej prędkości?

   Tylko Hyukjae.

   - Kurwa… – Wymsknęło mi się, a potem błyskawicznie ruszyłem za nim. Nie było szansy by go dogonić, w dodatku ubity i oblodzony z wierzchu śnieg, wcale nie ułatwiał mi zadania. Z przerażeniem i bezradnością, patrzyłem jak spada ze stoku i uderza o kamienie, a potem zsuwa się po nich na ziemię. Dla kogoś postronnego mogło to być śmieszne, scena niczym z kreskówki, ale mi zdecydowanie nie było do śmiechu. Cholera.

   Przecież obiecałem sobie, że będę go pilnować! Kyuhyun ty idioto! Zatrzymałem się przy samej krawędzi i odpiąłem swoje nogi. Przeskoczyłem deskę i sturlałem się na dół, obijając sobie plecy, ale nawet tego nie zauważyłem. Nogi po kolana zapadały mi się w śniegu, ale uparcie parłem na przód. Hyukjae mnie potrzebował, nie mogłem go zostawić. Z tej odległości wyglądał jak trup. Blady i nieruchomy. Kurwa.

   Przyspieszyłem i już po chwili byłem przy nim. Spojrzał na mnie, ledwie przytomny i uśmiechnął się. Wyciągnął dłoń i pogłaskał mnie po policzku. Znieruchomiałem.

   - Kyuhyun… kocham Cię. – Wymamrotał niewyraźnie. Jego dłoń zsunęła się po mojej fioletowej kurtce i opadła na śnieg, a on sam stracił przytomność.

   - Hyukjae! Hyukjae, debilu nie spij! Kurwa! – Wrzasnąłem, klepiąc go lekko po policzku.

   - Kyuhyun! Co z nim? – Usłyszałem nawoływania Donghae. Obróciłem się.

   - Źle. Leć po pomoc, nie obejdzie bez pomocy lekarzy i noszy. Tylko się pospiesz, nie wiem czy nie ma obrażeń wewnętrznych. – Chłopak kiwnął głową i zniknął, a ja zacząłem sprawdzać jego obrażenia. Nigdy nie skończyłem kursu pierwszej pomocy, ani nie byłem lekarzem, bez trudu jednak zgadłem, że lewa noga jest złamana. Ostrożnie wypiąłem ją z narty i uniosłem kończynę lekko do góry. Śnieg zabarwił się krwią. Zmarszczyłem brwi, a potem pochyliłem się, by sprawdzić skąd się wzięła. To co zobaczyłem zdecydowanie mi się nie spodobało.

   Z czarnego materiału wystawał ostry fragment kości, a z otwartej rany intensywnie sączyła się krew.

   - Kurwa jego cholerna mać! – Nie wiedziałem co mam zrobić. Hyukjae robił się coraz bledszy, a śnieg zaczął topnieć razem z powiększającą się plamą krwi. W końcu mnie oświeciło.

   Tętnica. Prawdopodobnie roztrzaskana kość ją uszkodziła. W takim wypadku musiałem działać szybko, inaczej on się wykrwawi. Wyciągnąłem pasek ze spodni i mocno zacisnąłem na jego udzie, tuż nad kolanem, mając nadzieję, że to w czymś pomoże. Ku mojej uldze pomogło, krew płynęła, ale już o wiele mniejszym strumieniem.

   Cholera, gdzie ten Donghae!

   Rozejrzałem się. Ratownicy nie będą wstanie dojść tutaj na czas.

   Spojrzałem na Hyukjae.

   Był przerażająco blady, w dodatku usta zaczęły mu sinieć z zimna. Sprawdziłem oddech, płytki ale był. Dla pewności zbadałem jeszcze puls. Słaby, ale również mogłem go wyczuć.

   Podjąłem błyskawiczną decyzję. Ostrożnie, by go nie uszkodzić, złapałem w pasie i przerzuciłem sobie przez ramię. Chłopak był zaskakująco lekki, co dodatkowo mnie zmartwiło. Powoli ruszyłem przez śnieg, tą samą drogą którą tutaj przyszedłem. Kilka razy potknąłem się, ale na szczęście utrzymałem równowagę. Po kilku minutach udało mi się dotrzeć do wzniesienia stoku. Nie mogłem wnieść go na górę, pozostało mi więc czekać. Delikatnie ułożyłem go na śniegu, uważając na nogę i odchyliłem głowę do tyłu, ułatwiając mu oddychanie.

   Gdzieś w oddali, usłyszałem dźwięk karetki. Kilka sekund później, dołączył do tego dźwięk skutera śnieżnego. Jakiś mężczyzna pojawił się przy krawędzi.

   - To wy wzywaliście pomoc? – Zapytał idiotycznie, warknąłem. Pacan.

   - Tak. Chłopak spadł i uderzył w drzewa. Ma otwarte złamanie lewej nogi i uszkodzoną tętnicę, jest także nieprzytomny. – Wyliczyłem, starając się zachować spokój.

   - Przyjąłem, spuszczę Ci nosze. Dasz radę go na nie przenieść? – Potwierdziłem skinieniem głowy i pochyliłem się nad chłopakiem, a mężczyzna zniknął z pola widzenia.

   - Już niedługo Hyukkie, wytrzymaj, proszę. – Szepnąłem, głaszcząc go po lodowatym policzku. Po kilku sekundach pojawiły się nosze. Ostrożnie ułożyłem go na nich i przypiąłem porządnie pasami. Trzymając się mocno liny, razem z nim zostałem wyciągnięty na górę. Od razu zajęli się nim ratownicy, jeden z nich podszedł do mnie i zaczął wypytywać o szczegóły wypadku, czas jaki minął od czasu założenia opaski uciskowej i kilka innych rzeczy. Starałem się odpowiadać spokojnie, ale nie mogłem się skupić na tym, co do mnie mówił. Wciąż wpatrywałem się w twarz chłopaka.

   - Jedziemy do szpitala, jedzie pan z nami? – Zapytał mnie grzecznie, a ja nie będąc w stanie odpowiedzieć, ponownie skinąłem głową. Wsiadłem na skuter razem z jakimś mężczyzną, który poinformował mnie, że na dole czeka przygotowana karetka. Hyukjae umieszczono na saniach i ruszyliśmy.

   Kilka minut później byliśmy już w drodze do szpitala.

   Na miejscu od razu zawieźli blondyna na blok operacyjny, by nastawić złamaną kość, ja zostałem na korytarzu. Donghae pojawił się niedługo po mnie i przyniósł mi kawę z automatu. Podziękowałem mu skinięciem głowy i oboje się nie odzywaliśmy, czekając.

   Bezradność, która wyraźnie odczuwałem, zaczęła mnie przytłaczać. Cholera, a przecież miałem go pilnować! Obiecałem to sobie solennie, więc czemu…? Kurwa.

   Czułem do siebie coś więcej niż wstręt.

   W tym momencie nienawidziłem siebie tak bardzo, jak tylko to możliwe.

   Bo to wszystko wydarzyło się z mojej winy.

   Operacja trwała prawie dwie godziny, później przewieźli go na salę, gdzie podłączyli go do wielu urządzeń, a także podpięli krew. Skrzywiłem się nieznacznie.

   - Pan Cho Kyuhyun? – Zaczepił mnie lekarz. Potwierdziłem, patrząc na niego uważnie. – Pan wyciągnął tego chłopca? – Kiwnąłem głową.

   - Tak, to w końcu mój przyjaciel. Proszę mi powiedzieć, co z nim? Wyjdzie z tego? – Zapytałem, drżący głos zdradził moje zdenerwowanie. Donghae podniósł się z miejsca i podszedł do mnie, stając obok.

   - Oh, oczywiście, że tak. Proszę się nie martwić. Ma lekki wstrząs mózgu. Najgorsza jest noga, ale na szczęście złamanie nie było bardzo groźne, obeszło się bez śrub i drutów, chodź na pewno będzie miał bliznę. – Lekarz uśmiechnął się ciepło i poklepał mnie po ramieniu. – Jestem z ciebie naprawdę dumny chłopcze. To co zrobiłeś wymagało niesamowitej odwagi i jasności umysłu. Zapewne, gdyby nie pan, nie zdążylibyśmy go uratować. Nie myślałeś może o medycynie? – Spojrzałem na niego, a potem lekko się uśmiechnąłem.

   - Myślałem w przyszłości o neurologii. – Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie jeszcze szerzej.

   - Dobry wybór. Będę trzymać za ciebie kciuki, a teraz przepraszam, ale obowiązki mnie wzywają. Możecie do niego wejść jeśli chcecie chłopcy, powinien obudzić się dopiero jutro rano. – Pomachał nam na pożegnanie i oddalił się szybko. Nie powiem, miły człowiek.

   Wszedłem do sali i zbliżyłem się do łóżka. Był taki blady i bezbronny, kruchy. Chłopak, który był moją siłą, leżał jak bez życia. Nie mogłem na to patrzeć, podszedłem więc do okna, wpatrując się w padający śnieg. Powoli zapadał wieczór. Ciszę zakłócał jedynie miarowy dźwięk aparatury i świszczący oddech blondyna. W szybie widziałem odbicie Donghae, który z zamkniętymi oczami, siedział oparty o ścianę. Usiadłem na parapecie, czoło przytulając do szkła. Myślałem.

   ‘Kyuhyun… Kocham Cię.’

   Te słowa nie mogły opuścić mojej głowy. Czy one coś znaczyły? A może się przesłyszałem?

   Nie wiedziałem.

   Na dworze rozpętała się śnieżyca, idealnie oddająca chaos w mojej głowie.

   Zasnąłem, uśpiony dźwiękiem aparatury, oparty policzkiem o szybę.




***




Kasiek - 2012-12-27, 03:26

Sayu Kocham Cie, mimo,ze Hyuk w szpitalu,to nic. Jestes wyjatkowa..
YumiKasai - 2012-12-27, 12:40

Sayanna napisał/a:
KyuSunga, MinWooka, ze dwa QMi i cztery EunHae

A to może napisałabyś jeszcze dla mnie jakiegoś HenWook'a? <33333

4

Sayanna napisał/a:
Duma nie pozwalała mi go przeprosić, chociaż serce wyraźnie się buntowało.

Heh, coś o tym wiem... Niedawno przyjaciółka się na mnie obraziła (i miała ku temu powód, nie dziwię jej się), jednak przez 9 dni nie przeprosiłam jej, bo ta CHOLERNA duma mi na to nie pozwalała >.<" Ale w końcu nie wytrzymałam i poszłam do niej.

Sayanna napisał/a:
sięgnąłem bo gruby album ze zdjęciami i zacząłem wspominać.

Wspomnienia! Uwielbiam to~~! Bierzesz ten gruby album, do tego pijąc jakiś ciepły napój (najlepiej mleko :3) i zaczynasz na zmianę śmiać się i płakać... A najlepiej jest oglądać zdjęcia w czyimś towarzystwie.
Biedny Kyu :c Miał smutne dzieciństwo :C

Hyuk, nie płacz! <hug do monitora>

5

Sayanna napisał/a:
pociągnąłem go więc do męskiej łazienki na ostatnim piętrze. O tej porze nikt się tam nie zapuszczał

Ja bym wolała, żeby ten fragment skończył się inaczej! <brzydkie myśli >
Chociaż u mnie w szkole coś takiego by się nie udało, bo męski na ostatnim piętrze jest beznadziejny (tak, byłam tam xD). Mają takie kabiny jak w sumermarkecie, bez klamek - po prostu przekręcasz pokrętełkiem i się zamyka. A oni nie moją takiego pokrętełka i się nie da zamknąć! Z koleżanką (yaoistką) miałyśmy nad tym rozkminę:" Przecież jakby jakiś dwóch chłopaków chciało się tutaj kochać to nie mogą >.<" ", "Wtedy muszą zabrać ze sobą kolegę, żeby drzwi potrzymał xD "

Hyuuuuuuuk! ;~~~~~~~~~~;

6
I jeszcze raz: " Hyuuuuuuuuuuk! ;~~~~~~~~~;"
Dobrze, że był przy nim ktoś taki jak Kyu. Ja na widok samej krwi bym zemdlała, co dopiero mówić o złamaniu otwartym x.X""
Ale Kyu jest dzielny, mądry (czasami mu się uda!) i w ogóle ahhh~~ i ohhh~~ i dlatego uratował Hyuka ~~ <3

Sayanna napisał/a:
Nie umiałem przepraszać.

Nie martw się, nie tylko ty masz z tym problem =.="

Sayanna napisał/a:
No chyba, że na sankach i to z niskiej górki.

I dobrze! Duże górki są niebezpieczne! ;~~; Raz z takiej zjeżdżałam i przywaliłam małym palcem w murek T.T

Sayanna napisał/a:
- Kyuhyun… kocham Cię.

Skubany! Wykorzystał okazję!
Wyznał mu miłość, a potem może mówić, że to majaczenie pod wpływem bólu!

Niech Hyuk się szybko obudzi <3

ElJunPl - 2012-12-27, 14:07

Sayanna napisał/a:
Dalej nie przekonałaś się do KyuHyuka? : D

Ja się zazwyczaj dość często do czegoś przekonuję, jeśli byłam nastawiona przeciwko :]
Hm,hm,hm, pozwolisz, że też wytknę kilka błędów? ^^' Pominę te końcówki i interpunkcję.
Sayanna napisał/a:
Owszem, przed chińczykiem nie miałem nikogo

Narodowość z dużej litery ^^
Sayanna napisał/a:
na co moje serduszko gwałtownie zareagowało kując nieprzyjemnie.

Tak jak mówiłam, pomijając, że brakuje przecinka po "zareagowało". Kuć można żelazo póki gorące, tu powinno być "kłuć" :)

Masz może jakąś betę? Albo czytasz chociaż drugi raz, sprawdzając błędy? xD

Cytat:
A to może napisałabyś jeszcze dla mnie jakiegoś HenWook'a? <33333

HenWook? *rozgląda się*

Dobra, a teraz komentarz właściwy.
Ew, złamanie otwarte o.o Paskudne >< Powinno się tak przenosić rannego, przecież mu się chyba mogło coś tam jeszcze bardziej poprzestawiać? Jakieś prowizoryczne nosze chyba powinno się stworzyć, aczkolwiek nigdy w tych sprawach dobra nie byłam. Pewnie mnie samą by trzeba było ciągnąć po śniegu, gdybym takie złamanie zobaczyła xD
Zastanawia mnie, czy Kyu powie Hyukjae, co ten mu wyznał, czy jednak zostawi to dla siebie. Kyu raczej jest osobą, która mówi co myśli, ale kto go tam wie xD

SuJeong - 2012-12-27, 17:29

Przeczytałam, wiesz zrobiłabym to dzisiaj o 3 jak tylko dodałaś, ale nie muszę Ci chyba wyjaśniać jaki jest ze mnie wielki leniwiec, którego ciężko do czegoś zmusić? Ale do KyuHyuka to ja jak najbardziej, no! Już nie będę wspominać Ci o tym, że tym żółtym ranisz moje białko w oczkach ;~; ale jak banan jak najbardziej, więc za to masz plusa. Może wyślę Ci pocztą kiść bananów, co Ty na to ?
Pszepłaszam, ale piosenka od hot-dogach to hit! Już umiem cały tekst, ale przypał tak to śpiewać przy ludziach, skoro doskonale wiedzą że słucham jrocka, metalu i kpopu. A tu zaraz disco........ Co by pomyśleli? Pewnie "ona lubi hot-dogi" :) Nie ma za co kochana, ja zawsze jestem od tego żeby prać ludziom mózgi.

A co do kolejnej krótkiej części Twojego KyuHyuka, którego tak mocno kocham! Kocham, kocham, kocham! Ale wiesz, co? Chyba lepiej żeby były one krótkie ale może być ich więcej ! *_________________* *serduszko*

Wae taki wypadek? Wae Hyukjae? Biedactwo, a kiedy to czytałam to miałam łzy w oczach ;~; Wrażliwy człek ze mnie, ale już samo wyobrażenie sobie tej sytuacji było dla mnie straszne, taki cios. ALE nie większy, jak dla Kyuhyuna. Cieszy mnie to, że jedynie Kyu mu pomógł, URATOWAŁ mu życie. Bohater tej części, ajjj *_* Brawa dla niego, już nawet nie mam ochoty kopać jego tyłeczka, no no no. Nie można tak, poza tym tyłeczek do czegoś się przyda, hihih :>

Masz kochana troszkę błędów, ale Elka troszkę Ci wypomniała no ok. Tylko ja widzę problemy z interpunkcją, nosz cholera. Poza tym... Nie odmieniaj Hyukjae, bo jak ja to czytam to mi źle! :c

CEM NASTĘPNĄ CZĘŚĆ.

Mój KyuHyuk nie ma tyle fanów. Where is my knife?
xD

Cana - 2012-12-28, 21:05

Dziewczyny ci błędy wypomniały więc ja się co do tego odzywać nie będę ^^ Sayu tego opowiadania jeszcze nie komentowałam (na forum skomentowałam chyba tylko jedno, ale cicho xD), mimo że czytam już jakiś czas, ale no jakoś nie wiem co mam napisać xD Lubie twój styl pisania i twojego KyuHyuka i Hae i no.. czekam jak to będzie z nimi dalej *.* Tak szybko pochłaniam twoje opowiadanie że zawsze jak skończę część to mówię sobie "co to już koniec? i muszę czekać znowu :<"
co do 5 i 6 części to dzięki za upewnienie mnie w przekonaniach ^^ nie będę próbowała jeździć na nartach bo pewnie skończę w podobny sposób co Hyukjae, tylko że ja nie będę miała takiego Kyuhyuna co by mi pomógł -.-
Czekam na następną część ^^

Sayanna - 2013-01-06, 07:13

Kasiek

Dziękuję za miłe słowa, chodź nigdy nie byłam i nie będę wyjątkowa, cieszę się, ze tak twierdzisz.

YumiKasai

xDDD widzisz, dostałaś HenWooka, który wręcz napisał się sam.
No cóż, Kyuhyun i Hyukjae często będą kierować się dumą i swoimi uprzedzeniami. Oboje są uparci i oboje nie umieją sobie radzić z własnymi uczuciami.
Ostatnio za dużo wspomnień wokół mnie i to tych niemiłych. Uroki życia, tak bym to nazwała. Kyuhyun, musiałam jakoś wyjaśnić jego chłodne zachowanie w stosunku do otoczenia. Wspomnienia były do tego dobrym pretekstem.
Twoje rozkminy z koleżanką, podobne do moich. ,,A co jak ładny pan azjata rozumie po polsku i słyszał tekst o jego ładnej dupie?’’. U mnie męskie łazienki to palarnia XD ale miejmy nadzieję, ze w Korei jest inaczej.
Um, mi pobierają krew na leżąco. *>/////<* Ale cicho, pomimo tej krwi i tak zostanę lekarzem!
Majaczenie, ty dobra wymówka. Szkoda, ze jej nie wykorzystam. Chociaż…. Może? Kto wie.

ElJunPl

Błędy poprawiłam, mam nadzieję ze dobrze. Niestety nie mam bety. Bo moja własna stwierdziła, ze moje ficki ją nudzą. Od tamtej pory jej już nic nie wysyłam. ~~ muszę znaleźć sobie nową.
Owszem nie powinno, ale Kyuhyun nie miał wyjścia, z noszami by tam nie dotarli.
Kyuhyun…. Mówi co myśli owszem, ale nie w tym opowiadaniu. XD

Rybko!

Leniwiec, oj ja wiem, żeś leniwiec, ale ci wybaczam skarbie. Boże nie wysyłaj mi bananów, dostałam ich piętnaście ostatnio! Piosenka o hot dogach to teraz przebój w moim domu. Zacieszaj. Bo już nie mogę słuchać mojej mamy i jej ,,Masuj bejbe bułe.’’
Kolejnej krótkiej? No chyba kpisz. Byłą długa! A ta jest jeszcze dłuższa! Wiesz po ostatniej kalkulacji wyszło, że będzie chyba piętnaście rozdziałów części pierwszej, ale jeszcze zobaczymy.
Kyuhyun bohater z czerwonych legginsach! Cieszę się, ze uratowałam biedny tyłek Kyuhyuna!
Ty już wiesz do czego i kiedy przyda się ten tyłek!
Interpunkcja, wiem. Przepraszam! Staram się naprawdę!
Twój KyuHyuk ma fanów, ale ukrytych. Ja ci to mówię!

Cana

Dziękuje za komentarz, zdecydowanie mobilizujący do dalszego działania <3
Huh, cieszę się, że ci się podoba. Ma być lekki i łatwo przyswajalny.
KyuHyukie są krótkie, wiem. Ah cóż poradzę. Tak mi części wypadają no!

Dziękuję wam za wszystkie tak miłe komentarze i przepraszam za zwłokę. Mój komputer umarł. Było też kilka nieprzyjemnych rzeczy.

Rozdział dedykowany jak zawsze SuJeong, oraz wszystkim czytającym. Kasiek, ElJunPl, YumiKasai, Estoir, Cana! Wam również!

Chciałam to tez dedykowac komuś kogo na forum nie ma.

Komuś kogo niestety w ogóle już nie ma.

Stan, przyjacielu nigdy już tego nie przeczytasz, ale chciałam to dedykować tobie, twojej pamięci. Chciałeś być dziennikarzem sportowym, nawet już byłeś. Szkoda, że już nigdy nie rozwiniesz swojej kariery.
Zostawiłeś nas wszystkich w okrutny sposób. Dlaczego? Nie wiem, nigdy się nie dowiem. Odebrałeś sobie życie w tak okrutny i samolubny sposób w sylwestrową noc. Nie pomyślałeś, że będziemy tęsknić?
Nie rozumiem. Mieliśmy iść na miasto, zapomnieć i dobrze się bawić, a jedyne gdzie razem pójdziemy to twój własny pogrzeb.
To, że ciebie już nie ma, chyba jeszcze do mnie nie dotarło. Pewnie dlatego wypisuje tutaj te głupoty. Eh. Wiedz, że jest dla to jest dla ciebie, bo ty również kochałeś pisać tak jak ja.
Dziękuję za wszystko.

Teraz wasz KyuHyuk, wiedzcie, że tej końcówki miało nie być! I nie marudzić, to jest najdłuższy dotychczasowy rozdział.

Pisane przy

Savage-Only You



KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 7



***


   Dryfowałem w ciemności, a jedyne co czułem, to obezwładniający ból w całym ciele. Było mi nieprzyjemnie zimno, a usta napełniały się krwią. Gdybym mógł się ruszyć, zapewne skrzywiłbym się z obrzydzenia. Metaliczny smak i zapach, który kojarzył mi się z zardzewiałym kawałkiem żelaza. Nienawidziłem tego.

   Niespodziewanie poczułem delikatny dotyk, znanej mi doskonale dłoni. Ból zmniejszył się, jakby nagle zepchnięty na drugi plan. Skupiłem się, próbując choć na chwilę wyrwać się z otaczającej mnie ciemności. Udało się.

   Ukochana twarz na chwilę pojawiła się przed moimi oczami. Blada, przerażona. Kyunnie coś się stało? Dlaczego masz łzy w oczach? Kyunnie nie płacz!

   - Kyuhyunie kocham Cię.

   Spróbowałem go dotknąć i uśmiechnąć się pocieszająco. Moja dłoń na chwile dotknęła skóry na jego policzku, potem jednak opadłem z sił. Ciemność znowu mnie zalała. Tym razem nie czułem już nic. Chyba zacząłem znikać.

   Nie chcę.

***


   Gdy ponownie wróciła moja świadomość, zorientowałem się, że jest mi ciepło. Ból nie był już tak obezwładniający, z ust zniknęła krew. Zastąpiła ją, prawdopodobnie plastikowa rurka, która nieprzyjemnie drapała mnie w gardło.

   Powoli wracały moje zmysły, gdzieś z prawej strony usłyszałem miarowe pikanie, które z każdą kolejną sekundą robiło się głośniejsze i przyspieszyło. Zmarszczyłem brwi i spróbowałem otworzyć oczy, szybko jednak tego pożałowałem. Światło boleśnie mnie oślepiło. Jęknąłem.

   - Hyukjae? Yah, Kyu on się budzi! Stary słyszysz mnie? – Coś uchwyciło mocno moją dłoń i krzyczało wprost do ucha, co nie powiem, miłe nie było. W końcu otworzyłem oczy, wdzięczny losowi, że ktoś zasłonił żaluzje w oknach. Spróbowałem skupić swoje spojrzenie, by obraz tak strasznie mi się nie rozmazywał. Udało się, przed sobą zobaczyłem rozradowaną twarz Donghae. Oh, ale on ma wielkiego pryszcza na czole!

   Chciałem się uśmiechnąć i poinformować o tym jakże ważnym odkryciu, ale rurka umożliwiała mi mówienie. Powoli poruszyłem ręką, czując jak bardzo jestem osłabiony. Ruchem palców wskazałem na urządzenie, które miałem w ustach, a potem moja dłoń opadła z powrotem na pościel. Aish, nie miałem na nic siły. Hae pokiwał głową i ostrożnie wyciągnął mi to ustrojstwo z ust.

   Zakrztusiłem się, czując nagłe mdłości, spowodowane przemieszczeniem się rurki. Rybek poklepał mnie zmartwiony po plecach, a potem pomógł usiąść. Podziękowałem wdzięczny i rozejrzałem się.

   Szpital.

   Czyli jednak mój wypadek na nartach nie był tylko snem.

   Oh.

   Ja pierdole, oni mi wsadzili igłę do ręki! NIe, nie, nie! Tylko nie to!

   Spokojnie Hyukjae, tylko spokojnie. To tylko wenflon.

   …

   …

   …

   Kurwa, niech to ktoś wyciągnie! Proszę, proszę!

   …

   Woreczek z krwią?

   Cudownie.

   Zaraz się porzygam.

   - Hyukkie? Dobrze się czujesz? – Zapytał mnie ze strachem Donghae, delikatnie klepiąc po policzku.

   - Nie. Igły. Boli. Hae! Proszę, wyciągnij to ze mnie! – Jęknąłem płaczliwie, wskazując brodą na dłoń.

   - Nie mogę Hyukkie. Przepraszam. Musisz to wytrzymać, nie patrz na to. Zapomnij.

   - Jak mam zapomnieć? Ty byś zapomniał o tym, że wsadzili Ci igłę do żyły i ona tam sobie tak spokojnie niszczy układ krwionośny? – Zajęczałem znowu, a chłopak roześmiał się radośnie i pogłaskał mnie po policzku.

   - Głupi Hyukkie. To dla twojego dobra. - Yhy, jasne. Może chcesz? Wsadzę ci tą igłę do ręki, albo lepiej. Do dupy!. Ciekawe czy będziesz zadowolony ty nieczuła rybo.

   - Ale…

   - Nie ma 'ale' chłopcze, twój przyjaciel ma rację, to dla twojego dobra. – Do pokoju wszedł lekarz, a za nim Kyuhyun. Popatrzyłem na nich spode łba. – No już, nie rób takiej miny. To już ostatnia porcja krwi, którą dostajesz, potem jeszcze tylko kroplówka.

   Żartujesz chyba? Tego ma być więcej? No way!

   - Widzisz Hyukkie, jeszcze tylko kroplówka. Dasz radę!– Donghae, mógłbyś się zamknąć.

   - No panie Lee, proszę nie robić takiej strasznej miny. To tylko kroplówka. Jak się pan czuje. Mocno się potłukłeś. – Zapytał, a ja zastanowiłem się przez chwilę i spróbowałem się poruszyć. Oh.

   - Wszystko mnie boli.

   - To dobrze znak, że żyjesz. Jak głowa? – Podszedł bliżej i poświecił mi latareczką w oczy. Nieprzyjemne doznanie.

   - Również boli.

   - I będzie boleć, jeszcze długi czas. Masz wstrząs mózgu, lekkie obrażenia wewnętrzne, oraz złamaną nogę z przemieszczeniem kości. To cud, że żyjesz. Gdyby nie twój przyjaciel, pan Kyuhyun, mogło by cię tu nie być. – Zbladłem.

   Złamana noga. Kyuhyun? Co?

   - Ale jak, noga? Czy ja będę mógł tańczyć? – Zapytałem z coraz większym przerażeniem, teraz spostrzegłem, że moją lewa nogę pokrywa gips. Lekarz zaśmiał się dobrotliwie i poprawił okulary na swoim nosie.

   - Oczywiście. Jeszcze będziesz wywijał na parkiecie. Gips ściągamy prawdopodobnie za miesiąc.

   - Miesiąc? Dopiero? Jak… - Nie chciałem wierzyć. Mam na miesiąc przerwać swoje treningi?

   - To było poważne złamanie, zazwyczaj w takich przypadkach stosujemy śruby, na szczęście uniknęliśmy tego. Pańska kość została złamanie, potem wykręciła się, uszkodziła mięsień i przebiła skórę. Obawiam się, że miesiąc to jest najkrótsza opcja, ale gdzie ci się tak spieszy?

   - Wyjeżdżam do Japonii za dwa tygodnie.- Powiedziałem zgodnie z prawdą. Zauważyłem jak Kyuhyun, do tej pory mało zainteresowany wymianą zdań, stojący przy oknie, nagle obrócił się i zaczął mi się przyglądać.

   - Oh, nie martw się chłopcze, przed wyjazdem zmienimy gips na taki, w którym spokojnie będziesz mógł się poruszać, nawet bez kul, ale oczywiście z umiarem. Nie możesz nadwyrężyć tej nogi.- Odetchnąłem z ulgą, lekarz uśmiechnął się do mnie i wyszedł, mówiąc tylko bym wypoczywał, a w razie mocnego bólu wezwał pielęgniarkę. W pokoju zapanowała cisza, która przerywało tylko pikanie aparatury. W końcu odezwał się Donghae, który nie mógł powstrzymać swojej ciekawości.

   - Ne, Hyukkie po co jedziesz do Japonii? – Spojrzałem na niego, milcząc przez chwilę. Zastanawiałem się and odpowiedzią. Powinienem mu powiedzieć, czy zostawić to dla siebie? Jak zareaguje? Nie chciałem go okłamywać, więc powiedziałem prawdę, patrząc na jego reakcję.

   - Do ojca. Zaprosił mnie bym poznał jego nową rodzinę. – Nie odpowiedział, wpatrując się we mnie. Kyuhyun również milczał. W ciszy przetwarzali informację, chociaż według mnie nie było po co.

   - Czyli, że twoi rodzice naprawdę się rozwodzą? – Kyuhyun zamrugał, patrząc na Donghae skołowany. No tak, nie wiedział.

   - Tak jakoś wyszło, ale nie gadajmy o tym. – Poprosiłem. Naprawdę nie miałem ochoty rozmawiać na ten temat, szczególnie teraz. Znowu zapadła cisza, ale na krótko. Kyuhyun przerwał ją ostrym głosem.

   - No cóż, skoro już się obudziłeś i ze mną rozmawiasz, skorzystam z okazji i cię zapytam wprost. – Zrobił krótka pauzę, wstrzymując oddech. Przyglądałem się jak zaciska dłonie w pięści. Był wściekły. Znowu. - Co ty sobie myślałeś, wchodząc na stok?! W dodatku na samą górę? Cholera, mogłeś zginąć, gdybym nie zauważył, że coś jest nie tak. Masz choć trochę rozumu? Czemu nie powiedziałeś opiekunowi, nie poprosiłeś o pomoc? – Krzyczał, podchodząc bliżej łóżka. Nie wiedziałem co miałem mu odpowiedzieć. Zirytowałem się.

   - O co ci chodzi? Czemu na mnie krzyczysz, przecież nic się nie stało. – Zapytałem spokojnie.

   - Nic się nie stało? Pierdolony idioto, zdążyłem w ostatniej chwili, bo byś tam zamarzł na śmierć, albo co gorsza, wykrwawił się. Czasami zastanawiam się gdzie ty masz mózg! Zawsze są z tobą kłopoty i problemy! Wiesz jaki jesteś męczący? – Wkurzyłem się. Jakim prawem mnie pouczał? To, że mnie uratował, jeszcze nic nie znaczy.

   - Kurwa. Prosił cię ktoś o pomoc? Skoro to był kłopot, trzeba było mnie tam zostawić i udać, że niczego nie widziałeś. Ah, no przecież, zapomniałem, że ty uwielbiasz bawić się w pierdolonego bohatera! I co myślisz, że padnę teraz na kolana i będę całować twoje stopy dziękując za ratunek? Wypchaj się kurwa! – Zacisnął usta, drżąc na całym ciele. Przez chwile myślałem, że da mi twarz, ale on po prostu wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Znowu zapadła cisza. Cholera, jakim prawem on mówi mi takie rzeczy. To, że uratował mi życie nie upoważnia go do tego.

   - Hyukkie, to co powiedziałeś…

   - No co?! Nie mów, że ty też będziesz mi teraz robił wykład? Przypominam ci, ze to był twój pomysł! – Krzyknąłem, wyładowując na nim swoją frustracje, umilkł na chwilę speszony, potem jednak z zaciętym wyrazem twarzy kontynuował.

   - Uważam, że powinieneś go przeprosić. – Prychnąłem.

   - Nie ma mowy.

   - Hyukjae, ja nie żartuję. Owszem to była moja wina, ale żyjesz tylko dzięki niemu, gdyby nie jego pomoc, wykrwawił byś się. Złamana kość uszkodziła tętnice, zrobił ci opaskę uciskową, a potem na własnych plecach doniósł do karetki.

   - Nie prosiłem go o to. – Burknąłem, nie chcąc przyjąć tego do wiadomości. Zrobiło mi się głupio.

   - Hyukkie, nie zachowuj się jak dziecko. Zrozum, on krzyczy na ciebie, ponieważ się martwił. Bał się, że cię straci. Wiesz, że jesteś dla niego bardzo ważny. Wiesz, ani na chwile nie odszedł od twojego łóżka, a podczas operacji siedział pod drzwiami. Jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. Był na skraju rozpaczy. Przemyśl to sobie. Wiesz, że jestem zawsze po twojej stronie i jestem twoim przyjacielem, ale Hyukkie musisz zrozumieć. Tym razem nie mogę przyznać ci racji. Przemyśl to sobie, ja wracam do ośrodka, muszę się ogarnąć. Przyjdę jutro rano. – Nie odezwałem się, wpatrzony w ścianę. Potem z całej siły uderzyłem ręka o pościel.

   Idiota.

   Lee Hyukjae, jesteś idiotą.

   Spróbowałem zasnąć, wprawdzie była dopiero osiemnasta, a przynajmniej tak twierdził zegarek zawieszony na przeciwległej ścianie, ale zaczynałem odczuwać zmęczenie. Nie chciałem myśleć o tym wszystkim. Po prawie godzinie męki z myślami i usilnymi próbami spania usiadłem. Za oknem zrobiło się już ciemno, a przez żaluzję dostawało się tylko światło ulicznych lamp. Czułem jak coraz bardziej zaczyna boleć mnie głowa, tak samo jak reszta ciała. Noga w gipsie, nieprzyjemnie piekła i było mi dziwnie ciasno. Pewnie spuchła. Jęknąłem, ale postanowiłem nie wzywać pielęgniarki.

   Po kolejnej godzinie cierpień postanowiłem wstać i iść do łazienki. Duma nie pozwalała mi skorzystać z nocnika. Toteż musiałem wstać. Było mi trudniej, bo do wenflonu dalej podłączona była kroplówka. Podpierając się więc kulą, a drugą trzymając stojak, niepewnie ruszyłem. W głowie mi się kręciło, ale hardo parłem na przód. Poddanie się nie było w moim stylu.

   W łazience z lekkim trudem udało mi się załatwić potrzebę. Byłem z siebie naprawdę dumny, szło mi wyśmienicie. Przynajmniej do czasu gdy odchodząc od umywalki nie zakręciło mi się w głowie. Zachwiałem, a przed oczami pojawiły się ciemne mroczki.

   - Hyukkie! Tuta… Hyukjae! – Silne ramiona złapały mnie w pasie, ratując przed bolesnym upadkiem. Poczułem znajomy zapach Kyuhyuna, uśmiechnąłem się i wypuściłem z rąk kulę, obejmując go. – Co ty robisz? Chcesz się bardziej uszkodzić? – Zapytał spokojniej, dalej mnie przytrzymując. Wtuliłem twarz w jego szyję, a potem szeptem powiedziałem.

   - Kyunnie, przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. – Zamarł i przyjrzał mi się,
dotykając mojego czoła.

   - Masz gorączkę, wracajmy do pokoju. Porozmawiamy jak będziesz czuł się lepiej. – Powiedział, powoli, odsuwając się ode mnie. Nie pozwoliłem mu na to, łapiąc się jego bluzy.

   - Nie Kyunnie. Czuję się dobrze. Ja… przepraszam - Pogłaskał mnie po głowie, kręcąc głową.

   - Głupiś, za co mnie przepraszasz?

   - Za to co powiedziałem i za to co zaraz zrobię. – Spojrzał na mnie zaskoczony, uśmiechnąłem się. Pociągnąłem go w dół i potem wpiłem się w jego usta, inicjując pocałunek. Na kilka sekund zamarł, całkowicie sparaliżowany, trwało to jednak tylko kilka sekund. Objął mnie w pasie przyciągając bliżej siebie i sprawił, że świat na chwile przestał się liczyć.

   Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.

   Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy, gdy zabrakło nam tchu. Przez chwilę patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a potem podniósł i podał mi kulę. Bez słowa wróciliśmy do pokoju, pomógł mi wejść na łóżko i szczelnie przykrył kołdrą. Gdy chciał odejść złapałem go za nadgarstek. Nie spojrzał na mnie. Nie powiedział słowa. Po prostu czekał.

   - Kocham cię, Kyunnie. – Patrzyłem na niego, prosząc w myślach by się odwrócił, by jakkolwiek zareagował.

   Nie zrobił tego.

   Puściłem jego rękę, a on podszedł do drzwi.

   - Dobranoc Hyukkie. – Szepnął na pożegnanie, nie zaszczycając mnie choćby przelotnym spojrzeniem.

   Drzwi zamknęły się za nim z cichym trzaskiem.

   Poczułem się jak zepsuta zabawka. Wykorzystany i odrzucony, całkowicie bezużyteczny. Byłem nikim, ale rozumiałem go. Ktoś tak brzydki i dziecinny jak ja, nie mógł nawet równać się z idealnym, dojrzałym Zhou Mim.

   Niby cały czas podświadomie o tym wiedziałem, ale to i tak bolało. Najgorsze było jednak to, że dalej go kochałem.

   Jak idiota, już bez nadziei, chciałem pielęgnować w sobie to uczucie.

   Po policzkach spłynęły mi pierwsze łzy.

   Oprócz fizycznego bólu, teraz doszedł jeszcze ten psychiczny. Nie mogłem wytrzymać. Wezwałem pielęgniarkę i poprosiłem o jakieś środki przeciwbólowe oraz coś na sen. Miałem nadzieję, że krótka chwila nieświadomości ukoi moje złamane serce.

   Kyunnie dlaczego? Naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?


***



Estoir - 2013-01-06, 12:06

Nie skomentowałam poprzedniego rozdziału, więc skomęcę teraz obydwa ;]

Bardzo podobała mi się trzeźwość umysłu Kyu, gdy ratował Hyuka. Wiem jak człowieka potrafi sparaliżować ze strachu, a wszystkie myśli odnośnie pierwszej pomocy wyparować z głowy i to wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne. Wyznanie Małpki było realistyczne, bo bardzo często ludzie na skraju śmierci mówią to, co dla nich najważniejsze...

Akcja w szpitalu... Tu kłania się moja drobna uwaga ^^" Rurki od respiratora nie wolno wyciągać samemu - musi to zrobić lekarz. Ale skoro to fikcja literacka, to można przymknąć na to oko ;]
Mówiłam Ci to już, ale powtórzę - uwielbiam Twojego Kyu *^^* Jest dokładnie taki, jakim go lubię najbardziej i zachowuje się tak, jak powinien. W chwilach stresu i zmartwienia bardziej będzie kogoś opieprzał, niż stał i płakał nad tą osobą. To człowiek czynu, że się tak wyrażę. Ach, mogłabym o nim pisać i pisać (a pomyślałby kto, że maknae kiedyś w ogóle mnie nie interesował... *chowa się ze wstydu*) xD
Bardzo podobała mi się scena pocałunku (do którego w końcu doszło! ^^). Reakcja Kyu świadczy o tym, że jest Hyukkim zainteresowany, ale... cóż, musi to przetrawić na spokojnie. To normalne. A Hyuk oczywiście ubzdurał sobie, że go nie interesuje etc. (Zupełnie jakbym jego niedawne tweety czytała *mamrocze*) Nic, tylko lecieć do Seulu i wbić mu pewne rzeczy do tego jego pustego łba.

Ciekawa jestem Hae w tym wszystkim. Do końca tylko trzy rozdziały, a on nadal nie dał sygnału czy traktuje Hyuka jako TYLKO przyjaciela, czy też coś więcej? Będzie jakiś mini dramat, czy sam happy end?

Z błędów (tak, muszę Cię podręczyć, moja droga *evil smile*):
Sayanna napisał/a:
Co ty sobie myślałeś, gdy wchodząc na stok?!

Chyba zgubiłaś koncepcję zdania po drodze. Albo wykreślić "gdy", albo dać "wchodziłeś" zamiast "wchodząc".
Gdzieniegdzie brak ogonków przy "ę" i "ą", ale to sporadyczne przypadki ;]

Podsumowując - podobało mi się, chcę więcej, dużo więcej i strasznie mi smutno, że do końca tylko trzy rozdziały, bo naprawdę polubiłam to opowiadanie...

SuJeong - 2013-01-06, 14:37

W końcu, w końcu, w końcu i jeszcze raz w końcu! Tak mocno kocham to opowiadanie, że nie wiem jak mam to opisać... Agrh, wiem! Wyściskam Cię za to, kiedyś jak się spotkamy! *___* Ojjj, okej muszę opanować swoje emocje, bo teraz znów będę musiała czekać na kolejną część. Dziękuję za dedykację, choć wiem że całe opowiadanie jest dla mnie, mmmm dla mnie *_* to tak pięknie brzmi! Oraz spodobała mi się dedykacja, wiesz która.

Panika Hyukjae na igły jest cudowna, a najbardziej rozwaliło mnie to kiedy zauważył Donghae oraz dodał swoją piękną uwagę, odnośnie jego pryszcza... Haha, przypomina mi się nasza rozmowa o cudownych zdjęciach Donghae, takich naturalnych... Czyżby to zdjęcie, co Ci wysyłałam z lotniska w Incheon z kapelutkiem zainspirowało Ciebie do napisania takich rzeczy ? :P Ah i tak było piękne ! *___*

Nic się nie stało, nic w ogóle. Hyukkie podczas tej "sprzeczki" zachował się dziecinnie, nie chciał sobie wmówić że żyje dzięki Kyuhyunowi, no bo po co. Ale wiem, że on wiedział tam w środku, w swoim kochanym, ciepłym serduszku, że tak właśnie jest i to Donghae oraz Kyu mają racje, nie on. Dobrze, że zrozumiał i później go przeprosił.

POCAŁUNEK! *////* Good God, właśnie na takie coś czekałam. Zdziwiło mnie to, że Hyukjae to zrobił, ale pewnie później pożałował tego, co zrobił. A szkoda. Kyu z pewnością będzie w lekkim szoku, tak samo jak usłyszał że Hyukkie go kocha. Kurde, niech on w końcu zrozumie, kto jest dla niego najważniejszy! Najważniejsza osoba w jego życiu właśnie ma nogę w gipsie, jest słodkim chłopakiem, o cudownym ciele, zajebistych zdolnościach tanecznych, z zajebistym pryszczatym Donghae! On go kocha, tylko musi to sobie uświadomić, asdfghjk! Właśnie, właśnie.
Hihihih, podoba mi się pocałunek, ponieważ to tak jakby podchodzi pod zdradę... KyuHyukowa miłość górą! <3333333333333333333333333333

YumiKasai - 2013-01-06, 17:32

Sayanna napisał/a:
widzisz, dostałaś HenWooka, który wręcz napisał się sam.

Wiem! Dziękuję~~
Ja chcę więcej części! :c
<nigdy nienasycone dziecko>

Sayanna napisał/a:
mi pobierają krew na leżąco. *>/////<*

Haj fajw! xD
Mi też~~ I zawsze jest tak: zaczynam liczyć po japońsku i przy 6-7 język zaczyna mi się plątać i robi słabo xD potem jeszcze przez jakieś pół godziny leżę w gabinecie xD
Ale za to akurat winię geny ojca, on też tak ma :P Kiedyś było tak, że wyszedł na pobieranie krwi i wrócił po jakiś 4 godzinach
"Mama: Gdzieś ty był tyle czasu?! I dlaczego masz koszulę we krwi? >.<
Tata:..... Zemdlałem i wpadłem w próbówki ;______;"" "
xDDDDDD

Jak czytałam to w pewnym momencie rzuciłam telefonem i musiałam zacząć rozmasowywać sobie dłonie, bo zaczęłam czuć kłucie ;~~~~;
Jestem bardzo podatna na sugestie słowne. Jak byłam z przyjaciółką na wystawie średniowiecznych tortur to po półgodzinnym zwiedzaniu do końca dnia wszystko nas bolało :C

A wracając do rozdziału, to serio w pewnym momencie aż mi się słabo zrobiło! :o

Ahhh~~ I znowu ich piękna duma~~
Hyuk, kretynie, kocham cię~~ xDD
No ale serio, kretyn! Kyu mu uratował życie, wykazał się odwagą i inteligencją, a ten mu jeszcze pyskuje >.<

Sayanna napisał/a:
Wtuliłem twarz w jego szyję, a potem szeptem powiedziałem.

   - Kyunnie, przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam.


*.*

Sayanna napisał/a:
Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.


*O*

Sayanna napisał/a:
   - Kocham cię, Kyunnie. – Patrzyłem na niego, prosząc w myślach by się odwrócił, by jakkolwiek zareagował.

   Nie zrobił tego.

   Puściłem jego rękę, a on podszedł do drzwi.

   - Dobranoc Hyukkie. – Szepnął na pożegnanie, nie zaszczycając mnie choćby przelotnym spojrzeniem.


Sayanna napisał/a:
Kyunnie dlaczego? Naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?


TAK~~! Skończyłaś to tak jak lubię! <333
Czyli ta słodka niepewność i odrzucenie. Aż się nie mogę doczekać rozkmin Kyu na ten temat xD

Rena23 - 2013-01-07, 12:11

Witam ^^ przepraszam na początku że dopiero teraz komentuję, ale ostatnio nie miałam co czytać, wiec postanowiłam że zabiorę się za Twoje opowiadanie ^^ szczególnie gdy jest to KyuHyuk, gdyż chciałam bardziej się wgłębić w ten parting <33 To SuJeong, mnie powoli nakręciła *___* A wiec tak Sayanna, jesteś cudowna <33 Twoje opowiadanie jest bardzo wciągające Właśnie wczoraj zaczęłam i zapartym tchem przeczytałam od razu siedem części <33 Były cudowne, nie mogłam się od nich oderwać <33 Przy czytaniu wydawałam dziwne piski, co irytuję bardzo moją mamę <33 haha
Nawet dziś rano postanowiłam przeczytać po raz drugi ^^ aww~ to jest cudowne <33

Sayanna napisał/a:
Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.

Aa tego to już tym bardziej nie mogłam się doczekać <33 W końcu pocałunek i to jeszcze odwzajemniony *____* Szkoda że zakończyłaś tak bez wyjaśnienia, wtedy strasznie się niecierpliwie aby przeczytać dalej *___* wiec błagam oo szybkie dodanie ósmej części <33 A tak na marginesie to strasznie podoba mi się że ukazałaś postać Kyu jako takiego "bad boy" ^o^

Sayanna - 2013-01-27, 04:39

No siema skarby moje najdroższe, po dłuższej przerwie wracam z rozdziałem ósmym.
Na wstępie, strasznie przepraszam was za to opóźnienie, tak dużo się działo, musiałam to jakoś poukładać. Pogrzeb Stana porozbijał mnie na drobne kawałki i musiałam je odpowiednio ułożyć, by coś z tego było. Długo mi to zajęło, nie wszystkie znowu znalazłam. Powiem wam że gdyby nie to że Sudzia tak dużo ze mną gadała zajmując myśli, słuchając mojego marudzenia, to było by ze mną krucho. To opowiadanie w całości jest dla niej, a nigdy w życiu zawieść bym jej nie chciała, więc się zmobilizowałam. No i o to mamy kolejny rozdział.
Jest inny, trochę dziwny, skomplikowany. Pewnie nieco was zaskoczy nagła sytuacja. Przemyślenia zimnego Kyu, ale to było zaplanowane. Macie zobaczyć tą zmianę, to, że staje się cieplejszy, ale ostrzegam nie łudźcie się. Wcale nie będzie tak kolorowo i nie kierujcie się tym co przeczytacie. Zdradzę wam, ze to wszystko w następnym rozdziale się zmieni i to o sto osiemdziesiąt stopni.
Przemyślałam również jeszcze raz fabułę całą. Do końca części pierwszej zostały dwa rozdziały. Część druga to kolejne dziesięć. Przemyślałam to jednak i mam propozycję na kolejne dwie cześć również dziesięcio rozdziałowe, jeśli będziecie chcieli. W sumie czterdzieści, bądź 35 rozdziałów, zależy jak mi się rozłoży fabuła. Ale to tylko propozycja.

Co do dzisiejszego rozdziału. Ostrzeżenie jest tu scena erotyczna, czytanie na własną odpowiedzialność. Nie jest to pierwsza taka scena w mojej karierze pisarza, jednakże wydaje mi się, że nie za bardzo mi wyszła. Jest taka sucha dla mnie. Pewnie dlatego, że całkowicie nie znacie uczuć Hyukjae, tylko cześć jego reakcji. Mam jednak nadzieję, ze przypadnie wam do gustu. Liczę na szczerą krytykę.
Tak jak z początku rozdziału jestem zadowolona, tak z jego końca absolutnie nie. Nie che jednak dłużej nad tym siedzieć ponieważ im dłużej to będę robić tym bardziej go zbabram. No cóż.


Estoir
Ta, trzeźwy Kyu, coś co bardzo lubię.
co do szpitala. Kocie to nie była rurka respiratora, chodziło mi bardziej o takie coś.... no... o wiem. Jak mają nurkowie by oddychać! Nie wiedziałam jak to nazwać. Miałam takie coś w ustach, uhhhh takie nieprzyjemne i było mi niedobrze. Oczywiście chodzi mi o to szpitalne ustrojstwo (ta jako dziecko zwiedzała gabinet wujka i się bawiła różnymi, ciekawymi rzeczami -.-)
Wiesz, zauważyłam ze rozdziały, które pisze jako Kyu jakoś szybciej i lepiej mi się pisze. No cóż, mam charakter podobnych do niego. Lekko wredna ze mnie Saya, to pewnie dlatego. Zresztą każda moja postać ma w sobie coś ze mnie, choćby jedną cechę ale ma. Zastanawiam się czy zgadniesz co to jest.
Scena pocałunku (której oficjalnie nie miało być xD) no cóż, pozostaje mi się cieszyć, ze ci się podobała.
Co do błędów, spójrz na godzinę dodania. 7 xD Siedziałam nad nim cała noc, nie dziwne, ze wkradły mi się błędy. Wszystko sprawdzam jeszcze raz dopiero jak się wyśpię. x33 tak, lepiej pracuje mi się w nocy.
Hae, oj.... dużo go będzie w następnym rozdziale.
Omo, ciesze się, ze ci się podobało. Ale skarbie, do końca trzeciej części są dwa rozdziały, do końca całości dwanaście. Potem jeszcze dwadzieścia, jeśli będziecie chcieli. Więc się nie martw. Jeszcze się naczytasz, o ile będziesz chciała.

SuJeong

No i co ja mam ci powiedzieć kocie. Tak mało czasu tak dużo do gadania. Huh.
Na początek wielkie dziękuję. Za wszystko, za to ze jesteś i w ogóle ♥
Czekam na to wyściskanie, mam nadzieję, że się doczekam.
Cieszę się bardzo, ze podobała ci się dedykacja dla Stana. To dużo dla mnie znaczy.
Tak te pryszcze to tak specjalnie dla ciebie.
Dziecinność Hyuka, ka. Bo Hyuk to dziecko, które nie wie czego chce. I focha się z byle powodu. taki już jest i takiego kocha go Kyu.
tak, przemyślenia dotyczące Kyu, bezcenne. Kocham twe przemyślenia ^ ^
Ty wiedziałaś co będzie w rozdziale, czytałaś nawet jego malutki fragment. Mam nadzieję,że choć trochę ci się spodoba. Przepraszam, ze jednak nie dostałaś go w przed premierze, ale nie będę miała jutro czasu.

YumiKasai

Okey, wpadnięcie w probówki, cudowne XD
Ouuu, aż mnie zabolał tyłek. Jak byłam w sali tortur na Ukrainie, to tam był taki sprzęt, który wbijali ludziom w dupę! Bosz jak mnie potem bolały tyły!
To Hyuk, jego nie zrozumiesz. Pyskówka. Ale jak już wcześniej wspominałam. Toć to dziecko ♥
Nie wiem czy rozkminy Kyu przypadną ci do gustu, ale warto próbować ^ ^

Rena23

Sudzia jak widzę wkręca w KyuHyuki coraz większa liczbę ludzi XD pozytywnie c:
*rumieniec* Dziękuję. Nie jest cudowna, ale mimo to bardzo miło mi, ze to mówisz. sprawiło mi to niebywałą przyjemność.
Bosz, naprawdę ciesze się ze ci się podobało i ze czytałaś to z taką zaciętością ♥
Bo Kyuu to bad boy <3 Troszkę mi zeszło z 8 częścią, mam nadzieję jednak, że mi to wybaczysz ♥


Dziewczynki dziękuję za przemiłe komentarze. Jesteście cudowne.

Ah zamarudzę. Skończyły mi się ferie. Postimage mnie nie lubi. Po feriach mam kurna olimpiadę z biologi i nic nie umiem! Da fuck!
Tak to tyle w tym temacie.

Pisane przy:
Bjork - Joga
Nigdy nie zapomnę dźwięku tej piosenki, który roznosił się po cmentarzu. Dobranoc Stan.

Kyuhyun- Puff the Magic Dragon

Dedyk: SuJeong




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 8



***



   Czułem się dziwnie, choć to słowo nie do końca mogło opisać mój aktualny stan. Skołowany, wybity z równowagi, zszokowany, wściekły, zagubiony, zirytowany już prędzej, dalej jednak czegoś mi brakowało. Nie umiałem nazwać tego uczucia ciepła, które rozlało się po całym moim ciele, swoje źródło znajdując gdzieś głęboko w moim sercu. Byłem pewny, że czułem je już wcześniej co najmniej kilka razy w moim życiu i zawsze za sprawą jednej osoby, a mianowicie Lee Hyukjae.

   No właśnie. Hyukkie. Mój najlepszy przyjaciel, bliski mi jak rodzony brat. Osoba o której wiedziałem praktycznie wszystko, której ufałem bezgranicznie, którą naprawdę kocham. No właśnie, znowu pojawia się dylemat. W jaki sposób? Jak długo, jak mocno, jak uzależniająco, jak szczerze? No właśnie, nie sądzicie, że nadużywam tych dwóch słów? Moja wypowiedź prawdopodobnie jest niezrozumiała, całkowicie ze sobą sprzeczna i niczego nie wyjaśnia, ale gdybyście kurna wiedzieli co dzieje się w mojej głowie, nie zastanawialibyście się, dlaczego taka jest.

   Może inaczej. Wyjaśni mi ktoś może dlaczego moje usta samoistnie, wciąż się uśmiechają, policzki mam rumiane, a całe ciało jest tak lekkie, że wręcz chce się skakać? Czuję się jak dziewica, którą właśnie pocałował wymarzony chłopak, przysięgający miłość i wierność na wieczność. Chyba nie powinno tak być, prawda?

   Prawda?!

   Powinienem teraz z obrzydzeniem wycierać usta, a po przyjściu do pokoju złapać za szczoteczkę i wyszorować porządnie zęby i język. Przynajmniej tak postąpiłby na moim miejscu każdy inny chłopak. No, ale ja jestem Cho Kyuhyun, co raczej, nie ima się słowa ‘zwyczajny’.

   Ktoś, kiedyś, bardzo dawno temu, powiedział mi, że jeśli na widok chłopaka, mój fiut stwardnieje na kamień, w głowie będzie pustka, a serce dostanie niekontrolowanych spazmów, aż trudno będzie mi oddychać, to niezawodny znak, że jestem na dobrej drodze, by zostać gejem. Tylko, że to już wiedziałem. Nikt mi jednak, do cholery jasnej, nie powiedział co znaczy to jebane ciepło w sercu i niekontrolowane, radosne odruchy mojego ciała. Chociaż…

   Brat Donghae, kiedyś mi opisywał jak się czuł, gdy po raz pierwszy pocałowała go dziewczyna, w której od dawna był zakochany, obecnie jego żona. Mógłbym przysiąść, że jego reakcje i odczucia do złudzenia przypominały mi moje…

   Reasumując, byłem zakochany… Nie… nie, nie, nie. Cho Kyuhyun ogarnij się, bez takich numerów. Ty przecież nie wiesz co to miłość.

   Hormony odpowiadające za ustrojstwo zwane miłością, ogar kurwa! Nie mam zamiaru stać bezwolnym, idiotycznym zombie, które jest na każde skinienie swojej pierdolonej drugiej połówki. Co to, to nie! Przynajmniej nie w tym życiu.

   Dobra, tylko spokojnie, hipotetycznie przypuśćmy, że faktycznie jestem zakochany i to w Lee Hyukjae. Co wtedy? Moment, w którym powinienem odpowiednio zareagować na jego zaloty już minął. Hyukkie prawdopodobnie wyklina siebie teraz w myślach za to co zrobił, żałuje i na pewno następnym razem gdy do niego przyjdę, powie, że to wszystko było żartem…

   A co jeśli tego nie zrobi?

   …

   No cóż, Cho Kyuhyunie, bez owijania w bawełnę, albo jak to robił świstak, w sreberka. Jesteś w czarnej dupie.

    Kurwa.

***


   Reszta drogi do ośrodka minęła mi w względnym spokoju. Owszem, wciąż chciało mi się skakać, a siły miałem tyle, że mógłbym przenosić góry, ale jakoś to zignorowałem. Bez kolacji, nie licząc dwóch tabletek środka nasennego, położyłem się spać. Rano zaś, ignorując przemożną chęć pójścia do szpitala, skierowałem się na stok. Obiecałem sobie, że nie poddam się słabości swojego serca. Nie ze mną te numery. Poza tym wizja zerwania z Zhou Mim również mi się nie uśmiecha. Nie chciałem go ranić tylko przez moje chwilowe zaćmy umysłowe. Nie byłem, aż takim bucem.

   No dobra byłem, postawiłem Zhou Miego wyżej niż Hyukjae, częściowo było mi z tym źle, ale nie widziałem innego wyjścia. O skuteczności mojej decyzji, poinformowało mnie przy obiedzie nieprzychylne spojrzenie Donghae i opiekun, który w ostatniej chwili powstrzymał mnie przed natychmiastowym pójściem do szpitala, mówiąc, że Hyukjae z nieznanych mu i nagłych przyczyn, przyspieszył swój wyjazd do Japonii. Dziś rano miał samolot. Bezbłędnie odgadłem iż tą 'nagłą przyczyną’ jestem ja.

   Zacząłem żałować, że zachowałem się jak skurwiel.

   Pierwszy raz w życiu miałem moralniaka i nie miałem pojęcia co z nim zrobić.

***


   Po powrocie z zimowiska zauważyłem bardzo niepokojącą mnie rzecz. Mianowicie dotyk Zhou Miego, jego czułość i słowa, w pewien sposób mi nie odpowiadały. Wzdrygałem się, gdy niespodziewanie dotknął mojego ramienia, niechętnie chodziłem z nim za rękę, jego pocałunki przestały tak na mnie działać. Tak jakby z dnia na dzień cały urok, którym mnie do niego przyciągał, wyparował. Zaczynało mnie to poważnie martwić, co wzbudzało we mnie coraz większą frustracje i wściekłość.

Przecież niemożliwym było, by jeden, krótki pocałunek Hyukjae, tak dużo zmienił.
Zhou Mi przez pewien czas tego nie zauważał, tłumacząc sobie to zapewne stresem, wywołanym przez nadchodzące egzaminy, jednak gdy tydzień po wspomnianych testach nic się nie zmieniło, zaczął robić się podejrzliwy i na każdym kroku wypytywał co się stało. Niesamowicie mnie to irytowało, więc by się wyładować jak i zniszczyć jego wątpliwości, prawie codziennie się kochaliśmy.

   Huh, złe słowo.

   Pieprzyliśmy się po kątach, w jego mieszkaniu. Nie przeszkadzał nam czas i miejsce, liczyło się tylko pożądanie. Stół w kuchni, podłoga przed kominkiem, pralka w łazience, fotel w salonie, czy łóżko. To nie miało znaczenia.

   Nieważne jednak ile razy byśmy tego nie zrobili, ja wciąż czułem się dziwnie niezaspokojony. Poza tym, ciało Zhou Miego przestało być dla mnie tak pociągające jak wcześniej. Oprócz tego, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że zdradzam Hyukjae.

   Gdy doszła do tego tęsknota, chwilami miałem ochotę ukrócić sobie cierpienia, strzelając sobie w łeb. Jebane hormony.

   Planowana, dwutygodniowa wizyta Hyukjae w Japonii trwała już ponad miesiąc i mimo szczerych chęci, Donghae nie potrafił mi powiedzieć kiedy wróci. Wiedziałem tylko, że zdjęli mu gips. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że głównym powodem jego nieobecności jestem ja. Coraz bardziej martwiłem się, że nie wróci w ogóle.

   Spędził tam dwa tygodnie podczas których w normalnych okolicznościach miał być na zimowisku. Potem kolejne dwa tygodnie dni szkolnych, ferii oraz pierwszy tydzień nowego semestru. Czterdzieści dziewięć dni, praktycznie bez znaku życia. Dużo prawda? Wyobraźcie sobie więc, co byście czuli na moim miejscu. Tęskniłem za nim każdego dnia, wbrew sobie i mojemu zdrowemu rozsądkowi. Niebywała męka.

   Gdy już traciłem nadzieję na to, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczę, pojawił się. Wszedł do stołówki z torbą na ramieniu, lekkim uśmiechem na ustach i Donghae, który opowiadał mu coś żywo gestykulując. Tak jakby nigdy nie był w Japonii, tak jak by wszystko było w porządku. Przywitał się ze wszystkimi, krótkim ‘cześć’ i usiadł naprzeciwko mnie.

   Myliłem się, nic nie było w porządku. Normalnie od razu zajął by mnie rozmową, znowu niezadowolonym głosem stwierdzając, że fioletowe cienie pod moimi oczami, wyglądają paskudnie. Nie są w ogóle sexy. Teraz jednak nawet na mnie nie spojrzał. Poczułem się dziwnie smutny i zawiedziony, ale postanowiłem wykorzystać ten fakt, bezwstydnie wlepiając w niego swój wzrok. Od razu rzuciło mi się w oczy, że schudł, o ile to w ogóle możliwe, a jego cera była jeszcze bledsza niż wcześniej, jakby poszarzała ze zmęczenia. Włosy przycięte, zmieniły kolor z czystego blondu na popielaty błękit, z tyłu wyraźnie ciemniejszy, momentami wpadający nawet w szafir. Czarna koszulka na ramiączkach opinała się na jego tali, a zgrabne ramie, z którego zsunęła się niebieska bluza, niebywale kusiło mnie swą nagością. Oblizałem usta, czując ukłucie pożądania. Cho ogarnij się! W myślach strzeliłem sobie z liścia, by pozbyć się nieproszonych myśli, a potem kontynuowałem obserwację.

   Pozornie, dla osoby, która praktycznie go nie zna, wydawało by się, że chłopak tryska energią, jest radosny i wesoły, taki jak dawniej. Ja jednak z łatwością zauważyłem zmianę w jego zachowaniu. Był spokojniejszy, odzywał się o wiele rzadziej jeśli w ogóle. Często na jego ustach pojawiał się wymuszony uśmiech, którego naprawdę nie lubiłem. Donghae również chyba zauważył, że coś jest nie tak, bo co jakiś czas posyłał mi zdezorientowane spojrzenie, jakby pytając czy ja również to widzę.

   Przede wszystkim zmieniły się jednak jego oczy. Było w nich coś obcego, coś innego, całkowicie dla mnie niezrozumiałego. Coś musiało się stać, tego byłem pewny. W pewnym momencie do naszego stolika podszedł Jungsu, z radością uwiesił się na szyi Hyukjae i poczochrał jego włosy.

   - Małpko, jak było w Japonii? Myśleliśmy, że już do nas nie wrócisz. – Hyukkie zaśmiał się i stanowczo, jednak delikatnie odkleił od siebie hyunga. Dziwne, zazwyczaj nie przeszkadzał mu dotyk znajomych. Szczególnie Jungsu, który zawsze robił sobie z niego wieszak.

   - Rewelacyjnie, aż żal było wracać. – Zakrztusiłem się, przez co nie słyszałem końca jego wypowiedzi. Żal wracać?! Rewelacyjnie?! I to mówi chłopak, który nienawidził Japonii całym swoim sercem, bo odebrała mu ojca? Donghae spojrzał na mnie równie zaskoczony.

   Hyukkie, co ci się stało?

***


   Przez kolejny tydzień sytuacja niewiele się polepszyła. Hyukjae wciąż unikał mnie jak tylko mógł, czasami tylko, gdy myślał, że tego nie widzę, posyłał mi smutne, stęsknione spojrzenie, które wzbudzało we mnie kolejne wyrzuty sumienia. Widywałem go na stołówce, czasami w drodze do domu, nigdy jednak nie rozmawialiśmy. Od Donghae wiedziałem, że spędza na sali tanecznej znaczną część swojego wolnego czasu, gdy zaś nie tańczył, nie opuszczał domu, zamknięty w swoim pokoju. Wielokrotnie zastanawiałem się co z tym zrobić, nic mi to nie dało. Nawet gdybym próbował, to raczej nie odniosło by to zamierzonego skutku. Hyukjae nie chciał mieć ze mną nic wspólnego.

   Dodatkowo zbliżały się moje urodziny, a Heechul wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że nie uda mi się wywinąć od imprezy i on już się o to postara. Nie miałem siły się z nim sprzeczać, poza tym nawet nie chciałem. Miałem zamiar upić się tak, by choć na chwile zapomnieć.

   - Kyuhyun, zaplanowałem już wszystko, twoim jedynym zadaniem będzie udostępnić nam chatę i zaszczycić nas swoją obecnością! – Aish, ten facet był taki głośny i upierdliwy, a mnie dzisiaj wyjątkowo bolała głowa. Była pora lunchu, wszyscy zebrani byli w stołówce, oprócz Zhou Miego, który znowu był w Chinach i z tego co mi wiadomo, wracał dopiero po jutrze. Impreza była jutro, ale jakoś nie martwił mnie jego brak na niej. W pewien sposób nawet się cieszyłem, mogłem upić się w spokoju i nikt nie będzie mi wyrywał kieliszka z dłoni, wyciągał na parkiet i zmuszał do tańca.

   - Yah, Chul, powiedz mi chociaż kogo zaprosiłeś? – Zapytałem rezolutnie, wolałem wiedzieć komu będę udostępniał swój dom. Poza tym, nie wszyscy znajomi Heechula byli normalni.

   - Nie martw się, będzie małe rodzinne grono.

   Tak, w tamtym roku też tak mówił, a potem grupa całkowicie nieznanych przeze mnie członków kółka bokserskiego rozpierdoliła mi pokój.

   - To znaczy kto?

   - Dobrze znany ci klub taneczny, nasza paczka, Hongki no i oczywista, oczywistość Donghae i Hyukjae. – Spojrzałem na wymienioną dwójkę, oboje kiwnęli głowami, choć Hyukkie o wiele mniej radośnie niż Hae, ale to nieważne.

   Liczyło się to przemiłe ciepło, które pojawiło się nagle i przyjemnie wypełniło każdy skrawek mojego ciała. Jeszcze nie wszystko stracone. Wciąż miałem szanse by odzyskać przyjaciela.

***


   Tak jak powiedział Heechul byli wszyscy, plus trzy dodatkowe osoby, które na szczęście znałem. Z Jonghyunem śpiewałem kiedyś podczas jakiś występów szkolnych, Minho dawałem korki z matmy w tamtym roku, a Onew mieszkał niedaleko, często spotykałem go w drodze do szkoły. Było nas w sumie z dwadzieścia pięć osób. Nie mało, ale też nie za dużo. Skromne, wręcz rodzinne grono, wśród którego czułem się dość dobrze.

   Heechul tym razem się postarał i nie mogłem się na nic skarżyć. Oczywiście nie obyło się bez tortu, głośnego śpiewania sto lat i życzeń, ale jakoś to przeżyłem. Potem pojawił się alkohol, a część towarzystwa zaczęła tańczyć. Ja osobiście nie miałem na to ochoty. Z dwoma butelkami trunku usiadłem na fotelu przy oknie, obserwując bawiących się przyjaciół, a dokładniej jednego. Obserwowałem jak Hyukjae w towarzystwie Taemina i Key wykonuje popisowy, dość erotyczny taniec.

   Niespodziewanie zrobiło mi się gorąco. Czarne, obcisłe rurki, kusząco opinały się na jego pośladkach, a luźna, również czarna bokserka, podwijała się przy każdym gwałtowniejszym ruchu, przez co wiele razy mogłem wpatrywać się w umięśniony brzuch. Całości dopełniały odsłonięte ramiona, które wykonywały bardzo sugestywne taneczne gesty. W myślach dziękowałem Heechulowi, który sprawił, że w pokoju panował półmrok, oraz długiej czarnej koszuli, która zasłaniała moje krocze.

   Impreza szybko się rozkręciła, a alkohol błyskawicznie opuszczał coraz to nowsze butelki. Sam jednak mało piłem, po dwóch kieliszkach przepysznego wina, stwierdziłem, że trzeźwy bardziej będę się kontrolował. Szczególnie, że ciało Hyukjae coraz bardziej mnie do siebie ciągnęło, a on sam po wypiciu dwóch mocnych drinków, zdecydowanie się rozkręcił, sprawiając że jego taniec stał się jeszcze bardziej wyzywający.

   Po dwóch godzinach, gdy całe towarzystwo było już mocno wstawione, zaś ja czułem się całkowicie trzeźwy, czego nie można było powiedzieć o Hyukjae. Dziwiło mnie to, nigdy wcześniej nie pił, a jeśli już to w małych ilościach. Dzisiaj sączył już chyba piątego drinkach, w przerwach wznosząc toasty. Obiecałem sobie, że nie pozwolę mu zrobić niczego głupiego, dlatego bacznie go obserwowałem. Okazja by się sprawdzić szybko się pojawiła.

   - Okey ludzie, zbiórka, gramy w butelkę! – Oznajmił wszystkim, lekko pijanym głosem Heechul. Po pokoju rozległy się aprobujące pomruki. Wszyscy zebrali się w kółku, wcześniej przesuwając przeszkadzające meble.

   - A na co gramy? – Zapytał chyba Hangeng, nie byłem tego jednak do końca tego pewny.

   - Na pocałunki oczywiście, a coś myślał. Głupi Gengi. – Oh miałem rację. Chińczyk mruknął coś w odpowiedzi, a wokół rozległy się kolejne pomruki. No cóż, w całym towarzystwie były tylko dwie dziewczyny. Mianowice Amber i Victoria, a prawdopodobieństwo ich wylosowania kilka razy pod rząd było nikłe. Nie dziwne więc, że część osób zaczęła się buntować. Heechul szybko uciszył całe towarzystwo.

– Kto się wywinie będzie miał karne zadanie. Wierzcie mi, każde wymyślę osobiście.

   Nikt już nie protestował, gra się rozpoczęła. Oczywiście jako solenizant, kręciłem pierwszy. Miałem szczęście, szybko musnąłem usta Donghae, a potem wróciłem na swoje miejsce. Hae nie miał już tak dobrze jak ja, a Heechul pisnął z uciechy i dość długi czas nie pozwalał mu zakończyć pocałunku.

   Gra coraz bardziej się rozkręcała, ludzie po pierwszej kolejce stali się bardziej otwarci, a pocałunki nie były już takie grzeczne. Heechul zniknął gdzieś z Hangengiem, a jego miejsce przejął Jungsu, szybko wczuwając się w role lidera. Nie powiem, nawet ja po pewnym czasie się rozluźniłem. Jak na razie wciąż dopisywało mi szczęście, w drugiej kolejce wylosowała mnie Amber, potem wypadł mi Henry, jednakże na tym skończyła się sielanka. Gdy butelka, którą kręcił Hyukjae wskazała mnie, zamarłem. Ludzie zawyli z radości, a chłopak zbladł.

   - No Hyukkie! Kissu, kissu, ale już, bo jak nie to zawołamy Heechula, a on na pewno będzie zły, że mu przeszkadzamy. – Jungsu pogonił go widząc, że ten się waha. Przez ułamek sekundy zacząłem się zastanawiać, w której części mojego domu Chul pieprzy się z Gengiem, szybko jednak o tym zapomniałem, widząc jak Hyukkie wstaje i niepewnie kieruje się w moją stronę. Również się podniosłem i czekałem.

   Widziałem jak na jego policzki wstępują rumieńce, a wzrokiem błądzi po pokoju byle tylko na mnie nie patrzeć. Zdecydowanym ruchem złapałem go za rękę i przyciągnąłem bliżej siebie. Zaskoczony, wzdrygnął się lekko, a potem… potem bez ostrzeżenia wpił się w moje wargi. Przez chwile czułem nieprzyjemny smak alkoholu w ustach, do którego jednak szybko się przywykłem. Hyukjae nie próżnował i szybko pogłębił pocałunek, ocierając się własnym językiem o mój. Błyskawicznie odczytałem jego zamiary. To miał być krótki, namiętny pocałunek, mający za zadanie pokazać mi co straciłem. Uśmiechnąłem się i pozwoliłem mu na tę zabawę, czerpiąc z niej ile tylko mogłem.

   Prawdopodobnie nie spodziewał się tego, że w jakikolwiek sposób odpowiem na jego pieszczoty, co początkowo faktycznie było moim zamiarem. Nie potrafiłem się jednak powstrzymać. Każda komórka mojego ciała go pragnęła, nie mogłem tego tak po prostu zignorować. Gdy chciał się odsunąć i tym samym zakończyć nasz pocałunek, nie pozwoliłem mu na to. Wsunąłem palce w szlufki jego spodni i pociągnąłem w swoją stronę, tyłem, powoli kierując się do drzwi. Nikt nie zwrócił na nas większej uwagi, wszyscy byli zbyt pijani, by zauważyć nasze zniknięcie, no może oprócz Donghae, ale ten również nie zareagował.

   Hyukjae początkowo próbował się wyrwać, nerwowo szarpiąc się w moich ramionach. Dalej trwaliśmy w pocałunku, który stopniowo zmienił się w walkę o dominację. Nie chciałem odpuścić, on zresztą też, dlatego nie zdziwiłem się gdy poczułem smak krwi, a dolna warga zapiekła mnie nieprzyjemnie. Uuuu, małpka robi się agresywna.

   Nawet nie zauważyłem, w którym momencie przestał ze mną walczyć, po prostu zarzucając mi dłonie na szyję. Nie powiem, podobało mi się to cholernie. Przy schodach złapałem go za pośladki i ścisnąłem, unosząc go do góry. Błyskawicznie mnie zrozumiał, obejmując nogami w pasie. Był niesamowicie lekki, bez trudu więc wdrapałem się po schodach na piętro, a potem zaniosłem go do mojej sypialni.

   Nie oponował. Nie wiem czy to za sprawą alkoholu, czy innej, nieznanej mi przyczyny.

   Oboje wiedzieliśmy jak to się skończy, jednak nagły przypływ pożądania chyba odebrał nam zdrowy rozsadek. Świat przestał dla nas istnieć.

   Szybko pozbawiłem go koszulki, odrzucając ją gdzieś za siebie. Przez kilka sekund napawałem się widokiem wyraźnie zarysowanych mięśni, które już od dawna mnie interesowały. Przesunąłem po nich wolno opuszkami palców, obserwując jak na skórze pojawia się gęsia skórka. Hyukjae wstrzymał oddech na kilka sekund, uroczo zagryzając wargi. Pochyliłem się przesuwając ustami po jasnej skórze, kierując się ku górze. Jego ciało idealnie wiedziało co mam zamiar zrobić i samo wręcz prosiło o me pieszczoty. Nie musiałem nawet pieści jego sutków, które stwardniały jeszcze zanim zacząłem pieścić je językiem.

   Hyukjae przez kilka krótkich chwil chciał mnie zatrzymać, zbyt zawstydzony sytuacją. Nie pozwoliłem na to. Każdy skrawek jego torsu uważnie zbadałem palcami, bądź ustami, dość długą chwilę poświęcając obojczykom i szyi. Był idealny.

   Nagle podciągnął mnie do góry, całując dość chaotycznie. Palcami przejechał po szyi i z wprawą rozpiął guziki koszuli, po czym zsunął ją z mych ramion.

   Nie wiedziałem kiedy przewrócił mnie na plecy, samemu zajmując moją pozycję.

   Przyjemność którą mi dawał, odebrała mi część racjonalnego myślenia. Dotykał mnie tak delikatnie, z wyczuciem, jednocześnie w sposób tak miły, że aż kręciło mi się w głowie.
Po raz kolejny nie zarejestrowałem chwili, w której pozbawił mnie spodni. Jednakże, gdy poczułem jego dłoń, usiłującą zdjąć moje bokserki sprzeciwiłem się.

   O nie, nie, nie kochany. Cho Kyuhyun nie może być zbyt długo na dole.

   Gwałtownym ruchem przewróciłem go na plecy, przyciskając do poduszek i naparłem na jego usta, ponownie łącząc je w pocałunku. Westchnął cicho, całkowicie się temu poddając. Wplótł dłoń w moje włosy, przeczesując je palcami.

   Czułem jak moje bokserki boleśnie mnie uwierają, a Hyukjae dodatkowo wcale mi nie pomagał, kolanem naciskając na nie sugestywnie. Lekko zirytowany, zrzuciłem z siebie spodnie, w odpowiedzi słysząc jego chichot. Mała zmora, ale zobaczymy komu będzie zaraz do śmiechu.

   Ustami znowu zjechałem na jego tors i podbrzusze, wodząc językiem przy linii spodni. Zamarł w oczekiwaniu na moje dalsze działania.

   Niespiesznie rozpiąłem guzik i zębami rozsunąłem rozporek, nosem przejeżdżając po wypukłym materiale bokserek. Ze świstem wciągnął powietrze, wiercąc się pode mną niecierpliwie. Ha! I komu jest teraz do śmiechu? Z Cho Kyuhyunem się nie zadziera!

   Ściągnąłem jego spodnie, odrzucając je za siebie. Przez chwile wodziłem dłońmi po jego łydkach, napawając się ich kształtem i mocnymi mięśniami. Opuszkiem palców przesunąłem po bliźnie, którą zostawiła po sobie kość. Była różowa, w niektórych miejscach wciąż był jeszcze strup. Ucałowałem ją, w myślach obiecując sobie, że nie pozwolę na to, by na tym ciele pojawiły się podobne znamiona. Hyukjae jęknął niecierpliwie, unosząc biodra ku górze, próbując zwrócić na nie mą uwagę. Zignorowałem to. Pocierpisz jeszcze trochę kotku.

   Powoli przesunąłem się do góry, do kolan, którymi oczywiście bardzo uważnie się zająłem, badając krzywiznę kości, masując skórę i delikatnie badając fioletowego siniaka, zastanawiając się nad jego pochodzeniem.

   - Skąd go masz? – Zapytałem, delikatnie naciskając na fioletowe miejsce, patrząc jak na chwilę blednie, by po chwili znowu wrócić do swojego koloru.

   - Czy to ważne? – Jęknął niecierpliwie.

   - Odpowiedz.- Zażądałem.

   - Spadłem ze schodów. – Przyznał się w końcu, a ja kiwnąłem głową. Lekko uniosłem kończynę do góry i ucałowałem siniak, tak jakbym chciał, by ten zabieg sprawił, że zniknie. Hyuk patrzył na mnie zdziwiony tym gestem, ale nic nie powiedział.

   Rozsunąłem jego nogi szerzej, by ułatwić sobie dostęp do jego ud. Drobnymi pocałunkami znaczyłem ich wewnętrzną stronę, zastanawiając się ile Hyukkie jeszcze wytrzyma. Trzymał się jednak dzielnie, zdradzało go tylko jego ciało, które z każdym kolejnym muśnięciem moich ust drżało. Uśmiechnąłem się, to mi całkowicie wystarczyło.

   Uniosłem lekko głowę i przejechałem policzkiem po materiale bokserek. Hyukjae jęknął i ponownie wypiął się w moją stronę. Pocałunkami znaczyłem materiał uważając by przypadkiem nie podrażnić członka chłopaka. Tak, byłem po prostu wredny.

   - Kyunnie…?

   - Tak słonko? – Obserwowałem jak Hyuk krzywi się słysząc to określenie.

   - Proszę…

   - Ale o co gwiazdko? – Uh, wzięło mnie na zdrobnienia, ale to nie była moja wina. Miał tak zabawną minę, gdy marszczył brwi.

   - Nie męcz mnie tak.

   - Oj nie wiem, nie wiem, skoro nie tak, to jak mam cię męczyć małpko? – Zarumienił się, a ja mogłem przysiądź, że moje serce nagłe przyspieszyło swój rytm.

   - No…. No, ty wiesz jak. – Mruknął, coraz bardziej zawstydzony tą sytuacją.

   - Hmm, tak? – Przejechałem sugestywnie dłonią po jego członku, napierając na materiał.

   - Mocniej Kyu, mocniej. – Uff, jak to dobrze, że umiem się tak dobrze kontrolować i nie rzuciłem się na niego słysząc te słowa. Moja dłoń spełniła jego prośbę, a ciszę wypełniły jego cudowne jęki. Mistrzunio ze mnie, ale dość tej grzecznej zabawy, czas na konkrety.

   Ściągnąłem z niego bokserki, napawając się widokiem sztywnego członka. Hyukjae nie miał czasu się zawstydzić, od razu wziąłem go w dłoń, ściskając. Wydał z siebie zduszone westchnięcie i zasłonił twarz dłońmi. Był taki uroczy. Pieściłem go rytmicznie wsłuchując się w jęki i westchnięcia, które z siebie wydawał. Podobało mi się to. Jego czerwona twarz i szkliste, lekko zamglone oczy. Był piękny. Całkowicie inny od Zhou Miego. Delikatniejszy.

   Patrzył mi prosto w oczy, tak jakby się nad czymś zastanawiał. Po chwili poczułem jego ciepłe dłonie na swoich policzkach, które przyciągnęły mnie do niego.

   - Kyunnie… - Szepnął i obrysował palcem moje usta, potem krótko pocałował. Nie odpowiedziałem, ciekawy tego co chce powiedzieć. Nie podobało mu się? Przesunął ustami po mojej szczęce i uchu, a potem cicho szepnął. – Kyunnie, dojdź we mnie. – Cicha prośba, kryła w sobie pozwolenie. Zrobiło mi się gorąco. Jego dłonie zsunęły się po mojej szyi i torsie, kończąc swoją trasę na biodrach. Szybko zsunęły ze mnie bokserki, a potem palce musnęły mojego członka. Jakby w zachęcając do działania.

   Sapnąłem. Dotykał mnie tak czule, niepewnie, bez doświadczenia, jednak w miły sposób. Policzki miał czerwone, znak, że cała sytuacja mocno go zawstydzała. Wciąż uciekał spojrzeniem w bok, dłonią nieprzerwanie mnie pieszcząc, westchnąłem.

   - Hyukkie…. Jesteś pewny? – Zdusiłem w sobie jęk, czując jak mocniej zaciska na mnie swą dłoń.

   - Jak niczego innego.

   Był pewny, a jego głos się nie załamał. Oblizałem usta i pocałowałem go, jednocześnie wsuwając dłoń, między jego pośladki. Zadrżał i na chwile znieruchomiał, czekając na mój dalszy ruch. Przejechałem opuszkiem po jego wejściu, drażniąc go w ten sposób jeszcze kilka razy. Gdy uznałem, że przyzwyczaił się do tego uczucia, powoli wsunąłem w niego pierwszy palec. Spiął się, krzywiąc lekko przez dyskomfort, który czuł, ale nie protestował. Po kolejnych sekundach dodałem drugi, a potem trzeci palec, rozciągając go lekko. Jęknął cicho, zaciskając dłonie na moich plecach. By go rozluźnić, pomasowałem jego biodro i ucałowałem policzek. Nie śpieszyłem się, chciałem by przyzwyczaił się do wszystkiego i nie odczuwał zbyt dużego bólu, który na pewno się pojawi. Gdy kiwnął głową, wyciągnąłem z niego palce, a potem uniosłem jego biodra lekko do góry. Przez chwilę drażniłem jego wejście główką penisa, przez co warknął zniecierpliwiony, podniósł się, a potem nabił na mnie, sapiąc ciężko z bólu. To był błąd, ale nic nie mogłem już zrobić.

   Zamarł, a jego oczy napełniły się łzami. Stękając cicho, wbił paznokcie w moje łopatki, próbując sobie ulżyć. Pochyliłem się i pogłaskałem kciukiem policzek, całując czubek jego nosa. Nie wiele to dało, dalej był strasznie spięty, co tylko potęgowało ból.

   Na szczęście znałem na to lekarstwo.

   Pochyliłem się jeszcze bardziej, zbliżając usta do jego ucha, po czym cicho zaśpiewałem. Nie był to może szczyt moich umiejętności, ale oboje byliśmy związani z tą piosenką. Cicha kołysanka z dzieciństwa, którą odganiałem jego koszmary, była tym czego teraz potrzebował. Zapewnieniem, że będzie dobrze.

   I tak właśnie było.

   Rozluźnił spięte mięśnie i niepewnie objął mnie nogami, samemu inicjując ruch bioder. Powstrzymałem głośne jęknięcie, które pragnęło wyrwać się z mojego gardła. Był tak przyjemnie ciasny i ciepły, pragnąłem brać go gwałtownie, bez żadnych zahamować. Wiedziałem jednak, że to byłby błąd. Jego niedoświadczone ciało było delikatne, mógłbym go bardzo boleśnie skrzywdzić, a tego nigdy bym sobie nie wybaczył. Za bardzo go kochałem.

   Poruszałem się powoli, z każdym kolejnym pchnięciem zanurzając się coraz pewniej, mocniej i głębiej w jego ciele. Powstrzymywałem bestie, która domagała się ostrego, perwersyjnego seksu, zastępując ją czułością i wyczuciem. Nagrodzony zostałem szczodrze uroczymi wypiekami, które pojawiły się na jego policzkach i cichymi, zachęcającymi jękami. Jego dłonie zsunęły się z moich ramion i opadły na pościel mocno ją zaciskając. To był pierwszy znak. Przyspieszyłem.

   Jego coraz głośniejsze jęki wypełniły pokój, a odgłos zderzających się ze sobą ciał tylko zachęcał do dalszego działania. Oboje byliśmy już mokrzy od potu i coraz bliżsi finału. Pochyliłem się całując jego zaczerwienione usta, spijając z nich swoje imię i prośby, sumiennie je wypełniając.

   W końcu trafiłem. Hyukjae wygiął się w łuk, wydając z siebie jęk o wiele głośniejszy niż wcześniej.

   - Kyu…nnie tak. – Wycharczał, wprost w moje usta, a ja sapnąłem, czując jak jego mięśnie mocniej się na mnie zaciskają. Nie mogąc dłużej się opanować, oparłem dłonie o wezgłowie łóżka i mocniej parłem do przodu, wsuwając się w niego gwałtownie i do samego końca. Z każdym moim pchnięciem Hyukjae wydawał z siebie cudowny jęk lub westchnięcie, wyrażające przyjemność, która odczuwał. Byłem z siebie niesamowicie dumny, oraz niewiarygodnie szczęśliwy.

   Doszliśmy w tym samym momencie, zamierając w nagłym pocałunku. Krew spłynęła mi po brodzie, gdy Hyuk przegryzł moją wargę, ale nie przeszkadzało mi to. Ból spotęgował przyjemność, którą czułem, a całe ciało pokryła gęsia skórka. Szczelnie wypełniłem jego wnętrze, czując się po raz pierwszym, od dłuższego czasu zaspokojony. Nigdy nie sądziłem, że seks z osobą, w której jest się zakochanym, jest taki rewelacyjny. Taki satysfakcjonujący.

   Wysunąłem się z niego, układając obok. Niczym dziecko szukające ciepła matki, przybliżył się do mnie, wtulając nosem w szyję, nogę przerzucił przez moje biodro, a szczupłymi ramionami oplótł mnie w pasie i prawie od razu zasnął. Głaskałem jego policzek, wsłuchując się równomierny oddech.

   Nie chciałem myśleć co teraz miedzy nami będzie. Było jeszcze tyle spraw, które musiałem rozwiązać. Pozostał też Zhou Mi.

   Aish, Cho Kyuhyun, czeka cię dużo pracy.

   Najważniejsze jednak było zrozumienie tego co czułem.

   Byłem zauroczony czy zakochany?

   Kochałem go jak brata, czy kochanka?

   Spojrzałem na jego twarz, przejechałem palcem po jego skroni, powiece, obrysowałem usta, samemu się uśmiechając.

   Hah, kto by pomyślał. Cho Kyuhyun zakochał się, w dodatku w swoim najlepszym przyjacielu.

   Czując, że wszystko jest w końcu tak, jak być powinno zasnąłem, opierając się policzkiem o jego czoło.

   Dawno nie byłem tak szczęśliwy.

***




Estoir - 2013-01-27, 11:57

Ekhm... cóż powinnam powiedzieć? *otwiera okno, coby śnieg i mróz odegnał czerwień z moich policzków, i to nagłe gorąco w pokoju* To było... hot. Bardzo HOT.

Ale może od początku *oddycha* Przeczytaj tekst jeszcze raz moja droga, bo są błędy.
Sayanna napisał/a:
Hyukkie, co ci stało?

Zjadłaś "się", a to jeden z niewielu, które wyłapałam. Są też literówki i chyba nawet jedno ort by się znalazło (spokojnie, pisanie "nie" ze słowami też jest moją zmorą ==').

Co do bohaterów, akcji etc.
Zaskoczyłaś mnie trochę przemyśleniami Kyuhyuna, ale w sumie nie powinno, bo Kyu taki jest, prawda? Złośliwy, nie lubiący kontroli, zwłaszcza, jeśli chodzi o jego uczucia. Ma problemy z przyznaniem się do niech, bo wg. jego podejścia, to uczucia mogą pojawić się wtedy, gdy on na to pozwoli, a nie, gdy same zechcą. Jego rozmyślania były dośc trafne i prawdziwe powiedziałabym. Reakcja na brak takiego uczucia, jakim darzył wcześniej Mimi'ego, jak najbardziej dla niego naturalna. Będzie sobie udowadniał i wszystkim innym dookoła, że wszystko jest w porządku. Jak? Pieprząc się po kątach. Kyuhyun jednocześnie jest osobą dość egoistyczną, bo tak naprawdę nie interesuje się, aż tak bardzo, jak mocno zrani Zhou Mi, gdy ten się o wszystkim dowie. Zwłaszcza po kilku tygodniach rżnięcia, które dawało mu do zrozumienia, że Kyu nadal w jakiś sposób na nim zależy.

Hyukkie... Cóż, zachowanie naturalne. Wyjazd do Japonii również. Nie umiał sobie poradzić z sytuacją, więc poniekąd... uciekł. Albo, należałoby powiedzieć, wykorzystał sytuację i wyjechał. Dobrze opisałaś jego zachowanie. Beztroski, uśmiechnięty jak zawsze, a jednak... zdecydowanie inny. Różnice są jednak na tyle drobne, że widzą to tylko osoby, które bardzo dobrze go znają. Zastanawia mnie tylko, czy jego zmiana jest związana tylko i wyłącznie z Kyu, czy jest tam coś więcej? Bo ja mam wrażenie, że coś się w tej Japonii stało.

Impreza urodzinowa, tudzież jakakolwiek zakrapiana alkoholem... Heh, znany wszystkim motyw jak doprowadzić dwie oporne osoby do łóżka xD Hyukkie trochę mi nie pasował tutaj. Taki nieśmiały, zawstydzony, ale to Twoja kreacja jego osoby, więc nie marudzę ;] Pomijając moje wyobrażenie jego, jeśli chodzi Twój opis, jest on trafny. Zachowałaś "ciągłość" jego zachowania. Z jednej strony właśnie lekko nieśmiały, zawstydzony, ale z drugiej ma ten pazur, coś co go napędza, a jest widoczne, zwłaszcza, gdy tańczy.

Sama scena seksu... Ekhm, znów mi się zrobiło gorąco xD Napisana świetnie, płynnie, sugestywnie. Dość szczegółowo, ale bez tryskającej spermy po ścianach i dokładnych opisów anatomicznych. Pierwszy seks między nimi, ale nie był to ten typ "dziewiczego" kochania się. To było męskie pieprzenie podszyte emocjami. Bardzo mi się podobało. W pierwszym odruchu miałam lekki niesmak na odzywki Kyu. "Gwiazdko"? Da faq? A potem zrozumiałam, no tak, Kyu nie byłby sobą, gdyby nie podręczył lekko Hyuka ;D Zauważyłam tylko jeden mankament. Jak na pierwszy raz Hyuka, nie użycie lubrykantu, zwłaszcza, że byli u Kyu w mieszkaniu, gdzie na pewno taki specyfik ma, było dość... bolesne. Kyuhyun taki myślący o wszystkim, a o to nie zadbał? Wstydź się panie Cho! xD

Ogólnie, chcę zdecydowanie więcej. Jestem jak najbardziej na tak na kolejne serie, bo ja lubię Twoje pisanie *^^* Co do tego, że łatwiej pisze Ci się Kyu, i że każda z postaci coś ma z Ciebie. Uważam, że każdy autor tak robi, by dana postać była autentyczna. Też uwielbiam pisać moim Kyu, bo ma wiele ze mnie, a jeszcze lepiej pisze mi się Sungminem. Wiem jednocześnie, że nie byłabym w stanie pisać niektórymi osobami, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafiłabym oddać ich charakterów. "Nie czuję" ich, jeśli wiesz o co mi chodzi.
Btw. zastanawia mnie Hae. Bardzo mnie zastanawia i jestem szalenie ciekawa wątku z nim. Bo on cały czas się przewija tutaj, gdzieś jest w oddali, ale nic nie robi. Czuję jednak, że to będzie do czasu.

Pisz, Kochana, pisz. Z doświadczenia wiem, że pisanie pozwala się oderwać od smutnych myśli, nawet jeśli tekst miałby iść do szuflady. Trzymam za Ciebie kciuki, życzę weny, a przede wszystkim uśmiechu i pogody ducha <3

YumiKasai - 2013-01-28, 14:17

Strasznie lubię "Puff the magic dragon", ale jak przeczytałam tłumaczenie to już się nie uśmiecham słuchając tej piosenki, bo końcówka jest na prawdę smutna :C

I nikt nie będzie miał do Ciebie pretensji, że długo Cię nie było. (co nie zmienia faktu, że tęskniłam :c ) Uważam, że na prawdę dzielnie sobie radzisz <3

A teraz to opowiadania:
Pierwszy raz popłakałam się przy scenie seksu! ;~~;
Na prawdę! Jak czytałam ten fragment, kiedy Kyu zaczął mu śpiewać kołysankę to po policzkach zaczęły mi lecieć łzy.

No ale może od początku...

Rozkminy Kyu mnie totalnie rozwaliły xD Ogólnie bardzo lubię taki styl pisania, bo jest na prawdę łatwy do przyswojenia... A ja nie lubię skomplikowanych wypowiedzi ;C
Dużo śmiechu przy tym miałam :P

Okropnie mnie interesuje co się stało z Hyukkiem :c
Smuci mnie jego zachowanie... I co raz bardziej mnie to interesuje!

HanChuuuuuul ~~ <33333
afhifhsivbsnvishbsdbvisdvbsoigb~~~~~~~ *____*

Dobra, wracamy do KyuHyuka!

............

HanChul~~! *.*

Koniec! =.="

Strasznie mi się podobała scena seksu. Była mimo wszystko taka ... Delikatna. To jak Kyu o nim mówił było na prawdę piękne <33

Martwi mnie jednak to co napisałaś na początku na temat następnego rozdziału...
Wyczuwam, że będę płakać po jego przeczytaniu :c Chyba sobie chusteczki przygotuję ;~~;""

Kasiek - 2013-01-28, 15:00

Sayu Wielbię Cię i kocham dalej. Teraz do chyba muszę dzwonić po lekarza by przepisał coś na uspokojenie. Ale są trzy cytaty, które muszę wyróżnić.

Cytat:
Czuje się jak dziewica, którą właśnie pocałował wymarzony chłopak, przysięgający miłość i wierność na wieczność


Cytat:
Ktoś, kiedyś, bardzo dawno temu, powiedział mi, że jeśli na widok chłopaka mój fiut stwardnieje na kamień, w mojej głowie będzie pustka, a serce dostani niekontrolowanych spazmów, aż trudno będzie mi oddychać, to niezawodny znak, że jestem na dobrej drodze, by zostać gejem.


Ubóstwiam ten cytat. <3

Cytat:
Hormony odpowiadające za ustrojstwo zwane miłością, ogar kurwa !


Sayu jesteś moim bogiem.

Rena23 - 2013-01-29, 11:30

Aww~ W końcu, dziękuję Ci Sayanna, jesteś cudowna <333
Myślałam że już się nie doczekam *____* ale jest, matko a jakie zakończenie ^O^ jej czytałam wczoraj w napięciu normalnie i pełna ekscytacji, dzięki Tobie już to wiem że kocham KyuHyuk <33 Oni są cudowni <333 Ogólnie strasznie mi się sposób w jakim piszesz opowiadania na prawdę tak lekko że aż miło :3 Najbardziej jestem zachwycona tym końcem, oo matko boskie <33 A już myślałam że między nimi nic nie zajdzie, jednak to co napisałaś że
Sayanna napisał/a:
Wcale nie będzie tak kolorowo i nie kierujcie się tym co przeczytacie. Zdradzę wam, ze to wszystko w następnym rozdziale się zmieni i to o sto osiemdziesiąt stopni.
Matko to mnie przeraziło, ale lubię takie zaskoczenie, bo jednak gdyby miało by być tak cały czas kolorowo i pięknie to jednak zaczęło by nudzić, a chyba o to chodzi żeby się coś działo ^^ Nawet gdyby nie było happy end-u to i tak będę zadowolona, bo to jest jedna z moich ulubionych opowiadań ^O^ a wiec czekam na dalszą część <333
SuJeong - 2013-02-12, 20:58

To tak... Jestem. Na początku przepraszam, że tak późno, że ostatnia (bo zawsze pierwsza, zawsze spazmy, zawsze KyuHyuk, zawsze Sayu, zawsze Hae, zawsze, zawsze, zawsze) ale teraz mnie coś powstrzymało, a to coś to bardzo wielkie coś, ale no już sem i oto ja ze swoim twórczym, a może i mało twórczym komentarzem ^.^

Przeczytałam to dzisiaj i ŻAŁUJĘ, że nie zrobiłam tego wcześniej... Omg, mądra ja - SuJe, skopiowałam sobie pięknie tę część na telefon, stwierdziłam, że poczytam to sobie wieczorkiem, ale zasnęłam... Także z nudów przed angielskim dopadłam się do telefonu i zaczęłam pochłaniać literkę za literką, słowo za słowem, zdanie za zdaniem. ALE... Tak wyszło, że się wzruszyłam OTL (Ludzie, jakbyście to czytali *oczywiście prócz Sayuśki* to wiedzcie, że mój spazm na KyuHyuki jest niewyobrażalny i widziała go tylko i wyłącznie jedna osoba - Konayuki *////*) Także odłożyłam to na powrót do domu, przez całą lekcję byłam strasznie rozkojarzona, bo myślałam co tam będzie. Pfehehe, nooo i nadszedł czas powrotu do domu. Niestety usiadł do mnie starszy koleś, no nie powiem, że od niego śmierdziało xD Bowiem jeb*ło tak, że normalnie nie wiem. SuJe wyposażona w maski przeciwgazowe zaczęła sobie czytać. Co tam, że ludzie mogli patrzeć się na mnie jak na wariatkę? *.* Cooo tam, ta część to jedna z moich ulubionych w tym ficku, nie za samą scenę seksu, która była o shit, shit, shit dojdę w autobusie! Bez przesady, ale nie wiem jak mam opisać swój spazm. Sayuuuuuuuuuuuuuu~ Muszę Ciebie za tego ficka zgwałcić :> Wracając do ficka i moich spazmów, kkk~ A kiedy to przeczytałam to szczerzyłam się jak dziecko na widok lizaka albo Wook na widok żyraf, albo jak mała SuJe na widok Kyuhyuna razem z Hyukiem.

Właśnie co do samego ficka, pomysłu, rozegrania, wszystkiego co piękne w KyuHyukach ;> Powiadam Wam, TO JEST NAJPIĘKNIEJSZE CO MOŻE BYĆ *łapie oddech a potem nawija dalej*
Kurde, tak samo jak Est zaskoczyła mnie taka nagła zmiana toku myślenia, zachowania Kyu, co bardzo mi się spodobało. Kiedy to czytałam to wiedziałam, że drzemie w nim taki człowiek i właśnie się obudził. Choć ciężko było mi w to uwierzyć, że właśnie jest taki czuły, taki jak nieprawdziwy Cho Kyuhyun, jakiego każdy zna. Ale to właśnie między innymi było bardzo wyjątkowe w tej części, aż nie mogę się doczekać refleksji Hyukjae. Mam nadzieję, że to niczego nie zniszczy, że ta cudowna scena seksu, właśnie mimo tego, że była delikatna i z uczuciem można było wyłapać tam troszkę perwersji, asdfghjk rzygam tenczom na prawo i lewo *___*

Nie będę ukrywać, że moja bardzo kyuhyukowa i bardzo wybujała wyobraźnia szalała, nawet kiedy ręce Hyuka opadały na łóżko NORMALNIE czułam się tak, jakbym tam była i była tym pieprzonym obserwatorem, pieprzonym shipperem ASDFGHJK *___* Znów rzygam tenczom! I Sayu patrz, co znalazłam speszli for you. Nie musiałam się naszukać, ale to zdjęcie mnie rozwala... Dla mnie jest w nim pełno KyuHyuka, to jak Hyukkie patrzy się na swojego kapitana *o* Po prostu... http://postimage.org/image/6cphe8bm1/

Tylko ja mam bardzo wielką choć i może nawet głęboką nadzieję, że Hyuk nie będzie chciał wracać do Japonii. Muszą sobie wszystko wyjaśnić, ot co. I no... Nie chcę obrażać fanek QMi, ale dobrze mi tak ! Ahahahah. *spokój*

Cóż, to chyba koniec mojej paplaniny, będę to non stop czytać i non stop się fascynować. Sayuu, pomęczę Cię o kolejnego ficka dla mnie, choć już nawet może sama z własnej woli i miłości do mnie to zrobisz :> *wcale sobie nie schlebia, to nieprawda xD*

Dziękuję za całe opowiadanie, seś wspaniałym bananem~! <333

*cały komentarz był pisany(mówiony) na wydechu, prócz jednego wdechu, phaha*

93antenka - 2013-12-27, 09:14

Opowiadanie przeczytałam na jednym wdechu :P
Jest cudowne i napisane w bardzo przystępny sposób, często nie mogłam się powstrzymać żeby sie nie roześmiać nawet jak scena zbyt śmieszna nie była :)
Patrząc po datach trochę wątpię w to, że pojawi się tutaj następna część, ale mocno trzymam kciuki, żeby udało się wam dodać jeszcze te 2 ostatnie części :D Jestem ciekawa co zrobi Zhou Mi jak się dowie hihi, czy przejdzie nad tym do porządku dziennego czy będzie próbował za wszelką cenę ich rozdzielić...
A co do ostatniego rozdziału, pewnie nikogo nie zdziwi, ze łezki mi się w oczach zakręciły na była scena łóżkowa, tak kochanej sceny to chyba jeszcze nie czytałam :P

Sayanna - 2014-01-06, 18:05

93antenko walczę z następnym rozdziałem dzielnie, ale nie wychodzi mi to tak jakbym tego pragnęła. Dziękuję za miłe słowa. Wiele dla mnie znaczą ♥
SuJeong - 2014-06-14, 22:34

Sayanna, kiedy nowy rozdział? ;c
SuJeong - 2014-09-23, 19:30

Sayanna, chyba musze Ci kopa zasadzic...
Zniszcze Cie.

Zeby nie bylo, ze jakies grozby, po prostu sie z Toba bawie xD


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group