Polskie forum o Super Junior

Opowiadania yaoi - Smak twojej krwi

Allmath - 2011-06-25, 16:00
Temat postu: Smak twojej krwi
~Witam, oto ja! Powracam po poszukiwaniach zaginionego mózgu, który gdzieś się zawieruszył w czasie roku szkolnego. Ale już jestem, chociaż nadal regeneruję mój skrzywdzony umysł - cieszcie się, że nie zaczynam pisać o roślinach okryto i nagozalążkowych, czy jakie to pleśniaki są wspaniałe, albo różnorodność paprotników, czy GŁUPIE CYKLE ROZWOJOWE, O BOŻE, ZABIJCIE MNIE...


Ekhm, tak, więc ten rok był dość odmóżdżający. Jaki normalny człowiek idąc ulicą wymienia wszystkie cechy mijanych drzew/roślin? Albo mówi wszystkim, że wszędzie jest pleśń, kurz i inne brudy? Nieważne. Bio-chem z dziewiątki wrocławskiej pozdrawia.

Jak tam wakacje? :^D

Dobra, bez zbędnego zrzędzenia - mam tu nowe badziewie, które przyszło mi na myśl... ot tak. I tak, niestety będzie to coś dłuższego, wybaczcie mi moją upierdliwość.





CZĘŚĆ PIERWSZA




Światła klubu błyskały i szybko zmieniały kolory, głośna muzyka nadawała im rytm. Ciała ludzi poruszały się gwałtownie, zgodnie z całym tłumem. Wokół dało się czuć pot, alkohol i nutkę podniecenia. Wszyscy korzystali z tej nocy, chcieli się rozerwać, zabawić, zapomnieć o czekających na nich problemach. Liczyła się muzyka i partner, który aktualnie przyciskał się do twoich pleców.

Kyuhyun czuł jak świat wiruje mu przed oczami, kiedy alkohol zaczął robić swoje i powoli pulsuje we wszystkich żyłach. Nie powstrzymywało go to jednak od zmysłowych ruchów, czy błądzenia dłońmi po ciele tego wysokiego przystojniaka, który zyskał jego zainteresowanie. Pomyśleć, że chciał spędzić noc grając w kolejną rundę StarCraft’a, ale jego upierdliwi znajomi wyciągnęli go do klubu i porządnie upili. Dawno nie bawił się tak dobrze. I raczej z jego popularnością, nigdy nie miał chodzącego seksu za partnera.

Może to przez alkohol, ale wszystkie zahamowania przed seksem z nieznajomym wyparowały w momencie, kiedy wypatrzył te ogniste włosy, szeroki uśmiech i długie, och jak cudownie długie nogi. Ciasne dżinsy nie pomagały pozbyć się obrazów, które do razu pojawiły się w jego głowie, a sugestywnie patrzące, migdałowe oczy tylko zachęcały do śmielszych czynów.

Zaśmiał się gardłowo, czując jak smukłe palce łapią go za pośladki, a ciekawski język zaczyna swoją ścieżkę na jego szyi. Poczuł jak przez ciało przebiega mu prąd podniecenia, a z tego co czuł przez swoje spodnie, mężczyzna nie był w lepszym stanie. Zadrżał, kiedy zęby nieznajomego lekko złapały jego ucho, po chwili jeżdżąc po nim językiem. Cichy, na wpół świadomy szept postawił mu wszystkie włoski na karku.

- Mogę cię ugryźć?

Kyuhyun zaśmiał się, bo co innego mógł zrobić z tak dziwnym pytaniem? Wplótł palce w czerwone włosy, przysuwając się bliżej do ciepłego ciała.

- Kim jesteś, hm? Wampirem? – zapytał, sam łapiąc między zęby kolczyk nieznajomego, który kusił go przez większość wieczoru.

- Tak – brzmiało to bardziej jak jęknięcie, niż słowo, kiedy ich biodra zetknęły się ze sobą i zaczęły poruszać w coraz szybszym rytmie.

Przez głowę Kyuhyuna nie przelatywały żadne logiczne odpowiedzi, więc tylko przysunął się bliżej mężczyzny, z zaproszeniem i lekkim rozbawieniem odsłaniając bardziej szyję. Wampiry nie istnieją, ale komu zaszkodzi malinka w widocznym miejscu? Obaj nie byli trzeźwi, cała ta rozmowa była tylko wybrykiem wywołanym przez alkohol…

Kyuhyun sapnął, zaciskając mocniej palce na włosach partnera. Gorący język przesunął się dokładnie na jego pulsie, powodując znaczne przyspieszenie bicia serca i kolejny prąd, który popłynął w dół brzucha. Odchylił głowę jeszcze bardziej, chcąc poczuć więcej, więcej…

Jęknął, kiedy coś ostrego wbiło się w jego skórę, a jemu zakręciło się w głowie. Ból szybko zniknął, zastąpiony przyjemnością i… potrzebą bliskości? Jakby nagle coś mocno związało go z tym nieznajomym, jakby znali się od dawna.

Kłujące uczucie szybko minęło, a zastąpił je ponownie język, doprowadzając Kyuhyuna do szaleństwa. Mężczyzna cofnął się i spojrzał mu w oczy, oblizując usta, które zaraz rozciągnęły się w uśmiechu. Młodzieniec jęknął i przyciągnął głowę partnera bliżej, łącząc ich usta w gorącym, mokrym pocałunku. Poruszył gwałtownie biodrami…

I nastała ciemność.

- - -

Obudziło go bolesne pulsowanie w skroniach i gwałtowne potrzeby jego wyschniętego gardła na uzupełnienie wody w organizmie. Jęknął, przesuwając dłońmi po twarzy, prosząc o jakiś magiczny sposób usunięcia bólu. Powoli uchylił powieki, witając się z jasnym światłem dnia. Skrzywił się, starając się zignorować potrzebę zamknięcia oczu i na zawsze odcięcia się od słońca. Spojrzał w bok i zmarszczył brwi. Od kiedy przy jego łóżku znajdowała się taka szafka? Kto przemalował ściany? I gdzie jest jego biurko?

Usiadł gwałtownie – czego od razu pożałował, bo zakręciło mu się w głowie – i oparł się ciężko o wezgłowie łóżka, z zaskoczeniem obserwując pomieszczenie, które z pewnością nie było jego pokojem. Do diabła, nawet nie było którymś w jego domu! Kto go tu zabrał? JAK dokładnie skończyła się wczorajsza noc? Z tego co czuł, miał na sobie wczorajsze ubrania, nie wyglądało też na to, że ktokolwiek z nim spał…

Wzdrygnął się, kiedy drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł wysoki mężczyzna. Kyuhyun rozpoznał go od razu, nie było tu możliwości na żadną pomyłkę – raczej rzadko spotyka się kogoś z takim kolorem włosów, długimi nogami i charakterystycznym uśmiechem. I nawet bez pomocy alkoholu bez wahania mógł powiedzieć, że facet był dobrym przykładem chodzącego seksu.

- Och, obudziłeś się już? – głos mężczyzny wyrwał go z rozmyśleń. – Masz. Przyniosłem trochę wody i tabletki przeciwbólowe – Kyuhyun patrzył uważnie jak szklanka jest kładziona na szafce nocnej, łącznie z pudełkiem tabletek.

Z lekkim wahaniem sięgnął po wodę, z lekkim grymasem wkładając dwie pigułki do ust. W kilku łykach wypił napój, czując niesamowitą ulgę dla swojego gardła. Westchnął z wdzięcznością, odkładając pustą szklankę na szafkę. Podniósł wzrok, patrząc uważnie na stojącego obok łóżka mężczyznę.

- Gdzie ja jestem? I, uch, kim ty jesteś? – zapytał niepewnie.

Mężczyzna uśmiechnął się szeroko, słysząc jego pytanie.

- Nazywam się Zhou Mi. Poprzedniej nocy… cóż, nie wiedziałem gdzie mieszkasz, więc dlatego jesteś tutaj. Znaczy, u mnie – dokończył nieco niepewnie, jakby myślał, że Kyuhyun zaraz zacznie mu wymyślać za wtarganie go do jego domu.

Młodzieniec niepewnie rozejrzał się po pokoju, chcąc w jakiś magiczny sposób przywrócić część utraconych wspomnień, które gwałtownie kończyły się na tańcu z Zhou Mi. Przełknął ślinę, spojrzeniem wracając na nadal niepewnie stojącego mężczyznę, jednak zamiast spojrzeć mu w oczy, jego wzrok zatrzymał się gdzieś w okolicy nadruku na koszulce.

- Czy my… no wiesz? Tak jakby… nie pamiętam?

Mógłby przysiąc, że to, co właśnie pojawiło się na twarzy Zhou Miego było zażenowaniem. I tak, raczej każdy zauważyłby ten rumieniec. Mężczyzna zaczął niepewnie i jakby trochę nerwowo bawić się końcem swojej koszulki, co Kyuhyun uznał za wręcz… urocze.

- N-nie, nic takiego się nie stało. Tylko… odleciałeś i ja, cóż, nie wiedziałem co robić, więc… przepraszam – Zhou Mi spuścił głowę, wyglądając jak dziecko, które oczekuje wyroku kary.

Kyuhyun uniósł brwi i westchnął przeciągle. Naprawdę, trafił na wyrośnięte dziecko. W duchu dziękował, że sprawy potoczyły się tak a nie inaczej – alkohol nie alkohol, powinien bardziej uważać na swoje zachowanie. Klubowe numerki nie były w jego stylu, jeśli w ogóle można zacząć temat jego życia seksualnego, który zaczynał się na lewej ręce i kończył na prawej. Sam nawet nie wiedział, czy bardziej preferuje płeć przeciwną, czy tą samą (chociaż, o ile pamiętał, poprzedniej nocy nieźle się popisał).

Odkaszlnął lekko, chcąc zwrócić na siebie uwagę. Zhou Mi rzucił mu niepewne spojrzenie, które spod tych ognistych włosów wyglądało dość… efektownie.

- Uch, dzięki za wczoraj? Wiesz, mógłbym teraz leżeć gdzieś zapomniany przez ludzkość, więc… dzięki – Kyuhyun pozwolił sobie na lekki uśmiech, co od razu przywróciło dobry humor mężczyźnie. – Jestem Kyuhyun, tak poza tym.

- Wiem – Zhou Mi uśmiechnął się szeroko, po chwili jednak zbladł i zaraz zaczął się czerwienić.

Młodzieniec otworzył lekko usta, nie wiedząc co powiedzieć. Pamiętał, że się nie przedstawiał, więc niby skąd…? Patrzył na mężczyznę lekko nierozumiejącym spojrzeniem, oczekując wyjaśnień. Twarz Zhou Miego zaczęła się robić coraz bardziej czerwona, kiedy zaczął rozumieć co znaczy wzrok Kyuhyuna.

- Ja, um… przeczytałem w twoim dowodzie! – mężczyzna powiedział nieco obronnie. – Naprawdę nie chciałem ruszać twoich rzeczy, ale myślałem, że gdzieś może być twój adres…

Uroczy. Kyuhyun nie miał pojęcia, gdzie pojawił się ten dominujący i mało wstydliwy facet z wczorajszego wieczoru. Jakby jego osobowość uległa zmianie o jakieś sto osiemdziesiąt stopni – alkohol to naprawdę zaskakująca sprawa. Westchnął cicho, przesuwając dłonią po szyi, chcąc w jakimś stopniu zminimalizować napięcie w mięśniach.

- To całkiem logiczne… chociaż, jak widać na nic się… - urwał, kiedy poczuł ukłucie bólu w boku szyi.

Syknął cicho i zmarszczył brwi, przesuwając palcem po bolącym miejscu. Jeśli dobrze pamiętał, to tutaj miał powstać ślad zębów Zhou Miego. Zatrzymał opuszek na niewielkim wgłębieniu, które powodowało całe to szczypiąco-kłujące uczucie. Wstrzymał oddech, kiedy natrafił na drugą, taką samą dziurkę. Do jego głowy napłynęły irracjonalne myśli – wszystko wyglądało jak jakiś walnięty film, czy głupi kawał…

Wzdrygnął się, kiedy ciepła dłoń delikatnie dotknęła jego kolana.

- Kyuhyun? Wszystko w porządku? – Zhou Mi zapytał niepewnie, z wyraźną troską w głosie. Ukląkł przy łóżku, niemal bez problemów patrząc na twarz Koreańczyka. Zamarł, kiedy zauważył gdzie dokładnie Kyuhyun trzyma dłoń.

Młodzieniec odsunął się do ściany, strącając rękę mężczyzny i patrząc na niego z powoli zbliżającym się przerażeniem. Pamiętał to ugryzienie, pamiętał uczucie jak coś wbija mu się w skórę, czuł jak jego krew powoli wypływa… ale nie spodziewał się, że ma do czynienia z jakimś anormalnym facetem.

Zhou Mi patrzył na niego z zaskoczeniem i lekkim bólem, kiedy gwałtownie odtrącił jego dłoń. Nie miał złych zamiarów, bynajmniej stwarzał takie wrażenie.

- Kyu--?

- Kim ty… czym ty jesteś? – Kyuhyun zapytał, nie do końca będąc pewnym, czy chce znać odpowiedź.

Mężczyzna wzdrygnął się lekko, słysząc pytanie. Odwrócił wzrok, a Kyuhyun miał szansę zobaczyć jak jego twarz powoli blednie, a jabłko Adama podskoczyło gwałtownie. Zhou Mi złapał w palce pościel, zaczynając nieświadomie bawić się materiałem, jakby chciał w jakiś sposób zająć czymś ręce. Kyuhyun wstrzymał oddech, kiedy czekoladowe tęczówki zwróciły się w jego stronę, a głos Zhou Miego zabrzmiał niezwykle cicho:

- Jestem wampirem.





KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ


~Teraz można mnie zabić...

Przypominam: nienawidzę "Zmierzchu". To nie ma z tym nic wspólnego, więc lepiej mi z nim tu nie wyjeżdżać, bo znajdę i uduszę!

Dziękuje za uwagę :^D

teitatoo - 2011-06-25, 16:13

AAAAA! Kocham cię za to!!
Jeszcze nie przeczytałam a już wiem, że mi się podoba xD


Oj .. to jest na prawdę boskie .. Zhou Mi wampirem xD
Chce więcej!

natulka - 2011-06-25, 16:57

Kosmicznie świetne..!!! Boskie!:)
Motyw z wampirkiem.... hah ZhouMi<3

Ania - 2011-06-25, 18:54

Wiesz, że uzależniasz ludzi od tego pairingu, prawda? ^ ^

Już zaczęłam tęsknić za Twoimi opowiadaniami, więc dobrze, że wróciłaś.
A jak już przeczytasz komentarze to dodaj następną część. :[ (Nie mogłam sobie tego darować. ;) ).

Miyu - 2011-06-25, 20:37

No po prostu... Znów mnie zadziwiasz z nowym pomysłem! Strasznie podoba mi się to co piszesz ^ ^
Świetny motyw i czekam na więcej! :D

Oharu - 2011-06-25, 20:59

Kobieto, nie wiem, jak to robisz, ale Twoje opowiadania są po prostu arcyświetne, zaskakujące i przede wszystkim niesamowicie wciągają. Masz talent, tego nie da się ukryć <3. Łojezu, chyba właśnie uświadomiłam sobie, że byłam naprawdę głupia, nie zwracając wcześniej uwagi na ten pairing...
Cytat:
i długie, och jak cudownie długie nogi.

O TAAAAAAAAK *_________* <333.
Cytat:
Kyuhyun czuł jak świat wiruje mu przed oczami, kiedy alkohol zaczął robić swoje i powoli pulsuje we wszystkich żyłach.

Rozbierzność czasów x>. "Kyuhyun czuł, jak świat wirował mu przed oczami, kiedy alkohol zaczął robić swoje i powoli pulsować we wszystkich żyłach."
allmath napisał/a:
Przypominam: nienawidzę "Zmierzchu". To nie ma z tym nic wspólnego, więc lepiej mi z nim tu nie wyjeżdżać, bo znajdę i uduszę!

A jak wyjadę z "Wywiadem z Wamirem" Anne Rice? : D

Allmath - 2011-06-25, 21:25

teitatoo, spokojnie, spokojnie! Dopiero dzisiaj zaczęłam to pisać, dajcie człowiekowi żyć xD
natulka, motyw z wampirem pojawia się dość często <jak dla mnie jednak za rzadko...> no i sama postanowiłam spróbować. Cieszę się, że się podoba! :D
Ania, uzależniam od tego pairingu? oO to dopiero mnie zaskoczyło! Po prostu staram się pokazać, że warto obdarzyć ich swoją miłością :^D ja tu staram się QMizować na wszystkie strony... powinnam zacząć dręczyć galerię <mam tego ponad 1,2tys, w końcu trzeba pokazać światu...>
Tęskniłaś? Wybacz, że kazałam tyle czekać, ale moja szkoła mnie dręczyła... co ja w ogóle robię na bio-chemie? Chcę do redaktorskiej... humana...
Druga część już prawie skończona! :D
Miyu, jaki tam pomysł, szaleństwo by Allmath się kłania! Naprawdę, ciężko mnie odciągnąć od klawiatury... wystarczy zobaczyć mój folder z opowiadaniami - nie wiem, kiedy skończę większość z nich, ale się staram :^D
Oharu, uch, sama nie wiem... po prostu piszę to, co przychodzi mi na myśl. I jakoś wymyślam cały tok wydarzeń, by się ładnie wszystko kupy trzymało. Kocham pisać, więc to też niezwykle pomaga. Czasami jednak mam sporo na głowie i jestem zajęta <czyt. nie chce mi się>, dlatego całe te opóźnienia i tak dalej...
Cieszę się, że udało mi się przeciągnąć Cię na QMi :^D mogłabym zacząć o nich balblać i bablać, ale co ja będę głowę zawracać :D
Wybacz błąd *pada na kolana*
"Wywiad z wampirem" nie był taki straszny, a z filmu potrafiłam się tylko śmiać <tak to jest, kiedy oglądasz coś z przyjaciółmi>. Ale, serio, dzisiejsze wampiry są dla mnie zgrają... ekhm, w każdym razie, nie podobają mi się. Jaki wampir zakochuje się w swoim jedzeniu? <dobra, wyjątkiem ostatnio nakręconego filmu, gdzie występują wampiry będzie "Van Helsing", ten film po prostu uwielbiam - Hugh Jackman rządzi!> Interesowałaś się starymi filmami z wampirami? Te były, moim zdaniem, najlepsze :D

Dzięki wszystkim za komentarze :^D

natulka - 2011-06-25, 23:40

Przeczytałam już prawie wszystko co napisałaś na tym forum i nie mogę wyjść z podziwu..;) Ogólnie dzięki twoim opowiadaniom pokochałam ten paring..xD QMi Hwaithing!!!^^
nati - 2011-06-26, 00:00

Uwielbiam Twoje opowiadania, allmath, tak samo, jak uwielbiam QMi. Stale i nieprzerwanie i coraz bardziej i bardziej ;-)
To opowiadanie jest świetne i gdybym chciala zacytować najlepsze fragmenty, musialabym calość zacytować. Powiem tyle- nie mogę się doczekać kolejnej części. Nie każ nam zbyt dlugo czekać ;-)
allmath napisał/a:
ja tu staram się QMizować na wszystkie strony... powinnam zacząć dręczyć galerię <mam tego ponad 1,2tys, w końcu trzeba pokazać światu...>

Dziel się dziel. Ja wszystkie zdjęcia stracilam po reinstalce systemu i pogrążonam jest w smutku wielkim :(

Ania - 2011-06-26, 08:15

allmath napisał/a:
powinnam zacząć dręczyć galerię <mam tego ponad 1,2tys, w końcu trzeba pokazać światu...>

Koniecznie się podziel bo jak zauważyłam to mam braki w tym pairingu. :)

asik87 - 2011-06-26, 09:13

wow:) tyle jestem na chwile obecną powiedzieć:) Po prostu świetne:) Świetny motyw, wręcz niesamowity. Tego się nie spodziewałam, ale bardzo mi się podoba.
Muszę przyznać że ten paring coraz bardziej mi się podoba:) Z niecierpliwością oczekuję kolejnej części:) Życzę weny

Olciaaks - 2011-06-26, 15:45

allmath napisał/a:
Bio-chem z dziewiątki wrocławskiej pozdrawia

oo chciałam tam iść xd

Ania napisał/a:
Wiesz, że uzależniasz ludzi od tego pairingu, prawda?

zgadzam się całkowicie i mi tez juz zaczynało brakować jej opowiadań

dobra a teraz biore się do czytania ;D


EDIT:
scena w klubie bardzo mi się podobała, ale Zhou Mi-wampir? eee...tego się nie spodziewałam :shock: wampiry jakoś mnie nie kręcą xd ale w sumie ciekawy pomysł :lol: jestem ciekawa jak się rozwinie :mrgreen:

Allmath - 2011-06-27, 16:36

~Dobra, popisałam się i mam następny rozdział. Wybaczcie, że nie jest to jakieś długie arcydzieło, ale jakoś tak wychodzą mi dłuższe. Nie zgadzałoby się z moim swoistym podziałem, niestety :D

natulka, cieszę się, że się podobały :D I miłą wiadomością jest też to, że pokochałaś QMi :^D
nati, QMi to sama radość, zawsze poprawiają mi humor :D Znam ten syndrom "coraz bardziej i bardziej" :) Cieszę się, że się podobało, jak widać, długo nie musieliście czekać.
Postaram się niedługo spamować w galerii, ale czasu póki co brak. Współczuję Twojej stracie... ja sama byłabym załamana!
Ania, podzielę się, podzielę :D
asik87, cieszę się, że udało mi się Ciebie zaskoczyć, mimo, że jest to dość popularny motyw <trzeba trochę pobuszować i się znajdzie xD>. QMi rządzi, musicie mi to przyznać :^D
Olciaaks, nie idź, nie idź! Nie niszcz sobie życia! :D
Wampiry też nie są moimi ulubionymi postaciami fantasty, ale jak sobie pomyślę o Mimi z kłami, to jakoś bardziej się do nich przekonuję :D kwestia podejścia do sprawy.





CZĘŚĆ DRUGA




Wampir.

Kyuhyun nie potrafił tego zrozumieć – wampiry były istotami mitycznymi, istniejącymi tylko w starych opowieściach i strasznych historiach dla dzieci. Niby miałby uwierzyć, że widzi przed sobą jedną z tych postaci? Jednak kłujące uczucie w boku jego szyi było bardzo dobrym argumentem.

Zhou Mi odwrócił wzrok, patrząc na swoje palce, mocno ściskające materiał pościeli.

- Właściwie nie do końca jestem wampirem. Wy nazywacie kogoś takiego jak ja dhampirem, mieszańcem – Kyuhyun mógł wyraźnie zobaczyć jak mężczyzna wyraźnie spina się na to określenie. – Cóż, moim ojcem był wampir, matka jest człowiekiem.

Kyuhyun patrzył na Zhou Miego bez słowa, nadal nie mogąc uwierzyć. Kto by potrafił? Jakoś nie pamiętał, by kiedykolwiek miał styczność z taką sytuacją – czy to wiadomościach, czy przeżyte przez niego samego. Było to po prostu cholernie niewiarygodne.

- Co masz zamiar ze mną zrobić? – zapytał, starając się brzmieć jak najbardziej naturalnie.

Zhou Mi najwyraźniej się zamieszał, rzucając mu krótkie spojrzenie. Kyuhyun czuł, że to nie zwiastuje niczego dobrego, nawet, jeśli nie wierzył w żadne słowo wypowiedziane przez mężczyznę. Rana znowu go zapiekła, ale starał się to zignorować – każdy może w jakiś sposób zostawić coś takiego na czyjejś skórze.

- Wczoraj… wszystko trochę wymknęło się spod kontroli – Zhou Mi na nowo zaczął bawić się pościelą. – Ja… nie powinienem ciebie ugryźć. Jako dhampir mogę żywić się normalnym jedzeniem, ale potrzebuję wsparcia zwierzęcej krwi – mężczyzna zaczął mówić coraz szybciej, jakby chciał wszystko z siebie wypluć. – Muszę spożywać ją raz na dzień, co pozwala mojemu żołądkowi trawić też zwykły posiłek. Ale… cóż, kiedy któryś pół-wampir napije się ludzkiej krwi, zastępuje mu ona tą zwierzęcą, i…

Zhou Mi urwał gwałtownie, znowu rzucając Kyuhyunowi krótkie spojrzenie. Koreańczyk milczał, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. Zadziwiające, brzmiało to całkiem logicznie, jeśli dłużej by się nad tym zastanowił.

- I co? Będziesz teraz atakować ludzi czy jak? – zapytał, bardziej chłodno niż zamierzał.

Zhou Mi wzdrygnął się lekko, przygryzając dolną wargę. Z daleka można było zauważyć, że nie lubi tego tematu, ale skoro bezkarnie gryzie ludzi, Kyuhyun ma prawo wiedzieć.

- To… nie chcę krwi innych ludzi. Teraz jestem całkowicie zależny tylko – podniósł wzrok, patrząc chłopakowi prosto w oczy – tylko od twojej.

Kyuhyun otworzył lekko usta, kiedy usłyszał te ledwo słyszalne słowa. Stał się… pokarmem dla jakiegoś wampira? Nie ważne jak bardzo przyjazny by się nie wydawał, Zhou Mi wzbudzał w nim niepokój. Cała sprawa z tymi krwiopijcami zaczynała mu się nie podobać. Dlaczego on? Nie mógł znaleźć sobie kogoś innego? Walić alkohol, powinien uważać, a nie przysysać się do cudzych szyi! Kyuhyun czuł, jak powoli wzrasta w nim złość, która znalazła punkt zaczepienia w Zhou Mi – wolał myśleć, że to wina mężczyzny, nie jego.

- Mam stać się twoim… dawcą? – zapytał, prychając lekko.

- Kyuhyun, to nie tak…

Młodzieniec przerwał mu gwałtownie, podnosząc głos:

- A niby jak? Próbujesz mi powiedzieć, że resztę życia mam spędzić przy tobie i dawać ci pić moją krew?

- Proszę, ja tylko… - Zhou Mi skulił się, jakby chroniąc się przed ciosem.

- Nie! Nie dam się gryźć jakiemuś potworowi – Kyuhyun niemal wywarczał, starając się włożyć w te słowa jak najwięcej chłodu.

Zhou Mi zamarł i wstrzymał oddech, patrząc na młodzieńca niczym przerażone, zranione zwierzątko. Kyuhyun starał się zignorować widoczne drżenie rąk mężczyzny i powoli napływające do niego wyrzuty sumienia. Był wściekły, to prawda, ale nic nie dawało mu podstaw do powiedzenia czegoś takiego – w końcu to Zhou Mi się nim zaopiekował i zadbał, żeby nic mu się nie stało. Chociaż to i tak zaraz zaczęło mu się kojarzyć z obroną swojego jedzenia, więc starał się zdusić w sobie wszelkie współczucie.

Wzdrygnął się, kiedy Zhou Mi powoli podniósł się na nogi i odsunął się parę kroków od łóżka, unikając jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Jego głos był cichy, lecz zaskakująco spokojny, kiedy mówił:

- Przepraszam. Nie jesteś tu więźniem, nie będę cię zatrzymywać, ja… przepraszam.

Kyuhyun nie odrywał wzroku od trzęsących się rąk, które Zhou Mi starał się schować do kieszeni dżinsów. Zawahał się tylko na moment. Po chwili jednak wstał z łóżka i minął stojącego z opuszczoną głową mężczyznę, kierując się w stronę drzwi. Zamknął je za sobą, rozglądając się po korytarzu w poszukiwaniu wyjścia. Było to zwykłe mieszkanie dla dwóch osób, niezbyt duże, ale wystarczające. Kyuhyun zaczął kierować swoje kroki w stronę drzwi wyjściowych, po drodze z ciekawością rzucając okiem na powieszone na ścianie fotografie. Zhou Mi z jakąś kobietą, zapewne z matką – trudno byłoby nie zauważyć podobieństwa w uśmiechu – Zhou Mi z grupką przyjaciół i jakieś inne, przypadkowe zdjęcia z imprez, czy wakacji. Młodzieniec wzruszył ramionami, schylając się po swoje buty.

Starał się nie myśleć o tym, co niedawno usłyszał. Chciał jak najszybciej o tym zapomnieć i wrócić do swojego normalnego życia.

Kiedy zamknął za sobą drzwi, poczuł malutką nutkę wyrzutów sumienia. Potrząsnął głową i zaczął szybko schodzić po schodach, chcąc zostawić za sobą wszystko, co się wydarzyło.

- - -


Dźwięk zamykanych drzwi wejściowych mógł usłyszeć nawet tutaj. Gdy Kyuhyun opuścił jego mieszkanie, wszędzie zrobiło się nagle cicho. Aż tak bardzo potrzebował kogoś u swojego boku, że kiedy jego pierwsza szansa uciekła, poczuł niewyjaśnioną pustkę? Miał przyjaciół, kochającą matkę… oni jakoś wypełniali jego życie, ale nadal czegoś mu brakowało. Czy żądał zbyt wiele?

Pustym wzrokiem wpatrywał się w pościel, leżącą w nieładzie na łóżku. Znak, że ktoś w nim spał, ktoś, kto z pewnością nie był nim – on od razu poprawiłby wszystkie zgniecenia, chcąc mieć z głowy chociaż ścielenie łóżka. Zhou Mi westchnął cicho, siadając na miękkim materacu i palcami delikatnie wygładzając zakrzywienia materiału. Jego myśli pędziły z prędkością błyskawicy, starając się znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji.

Bez Kyuhyuna nie będzie mógł normalnie spożywać posiłków, czyli czeka go głód. Co za tym idzie, zostały mu cztery-pięć tygodni życia w męczarniach. Uśmiechnął się sam do siebie – nigdy nie przewidziałby, że kiedykolwiek dojdzie do takiej sytuacji. Mógł obwiniać tylko siebie, nikt nie kazał mu upijać się zeszłej nocy. Powinien bardziej panować nad swoimi emocjami, nie dać się ponieść chwili.

Zaśmiał się gorzko, nie mogąc się powstrzymać. Jeśli ktokolwiek jest tu winien, to na pewno on. Nie miał prawa zrzucać odpowiedzialności na Kyuhyuna, który nie miał o niczym pojęcia. Zrezygnowany położył się na łóżku, wtulając twarz w poduszkę. Wciągnął powoli powietrze, rozpoznając zapach należący do Kyuhyuna – pachnącego jak mięta, pomarańcze i coś unikalnego, należącego tylko do młodzieńca. Uspokajał go, zarazem jednak powodując, że miał ochotę wybiec za chłopakiem i w jakiś sposób przekonać go do zostania. Wiedział, że raczej nic by przez to nie osiągnął, ale zawsze trzeba próbować, prawda? Gdyby nie fakt, że Kyuhyun dał jasno do zrozumienia, co o nim myśli.

W jego oczach był tylko potworem.

Wtulił twarz głębiej w poduszkę, starając się jakoś zagłuszyć głuchy ból w głowie i cichy szloch, który wydostał się z jego ust.




KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ



Ech, jakoś poszło...

Rin - 2011-06-27, 17:23

Kocham Twoje opowiadania, serio <3
Ciekawy wątek, Zhou Mi wampirem.Naprawdę podziwiam Cię i za wenę i za umiejętność idealnego przedstawienia każdej sytuacji. I to jeszcze jeden z moich kochanych pairingów.
Jedyne czego mogę się przyczepić, to to, że nie kończysz ich czasem XD I to jedyne czego mogę xD

Ania - 2011-06-27, 18:21

Aaa!!! Druga część. Cudo. Jak zawsze świetne skupienie na emocjach. Biedny ZhouMi. Został sam i w dodatku uznany za potwora. No, ale nie ma co się dziwić Kyu. Chłopak jest w szoku. Mam nadzieję, że szybko zmądrzeje. ;)
Wiesz na co czekam? Tak, tak. Na kolejną część.

Olciaaks - 2011-06-27, 19:19

allmath napisał/a:
nie idź, nie idź! Nie niszcz sobie życia! :D
wiesz jakoś zrezygnowałam xD z dwóch powodów:
1. nie chce mi sie dojeżdżać
2. słyszałam jakąś historie o siekierze

tak do opowiadania:

allmath napisał/a:
- A niby jak? Próbujesz mi powiedzieć, że resztę życia mam spędzić przy tobie i dawać ci pić moją krew?

tak powinniście resztę życia spędzić razem, a picie krwi to tylko wymówka
chociaż jak tak o tym myśle to dziwni mi brzmi picie krwi (próbowałam sobie wyobrazić jakby to wyglądało ;D)
allmath napisał/a:
Chociaż to i tak zaraz zaczęło mu się kojarzyć z obroną swojego jedzenia

ja tam uważam, że własne jedzenie trzeba chronić (zwłaszcza w mojej byłej szkole gdzie zasada nr 1 brzmi "nie przyznawaj sie, że je w ogóle masz")

tak sobie myśle, że sie nie dziwie Kyu, że zwiał. W ogóle gdyby został to by podchodziło pod masochizm, nie?

Allmath - 2011-06-28, 14:08

Rin, dziękuję bardzo! :D Cieszę się, że znajdujesz tu coś interesującego! Tak, QMi potrafi poprawić humor, prawda? Pomysł z wampirem jakiś czas już wałęsał się po moim skrzywionym umyśle, więc postanowiłam się za to zabrać.
Nie kończę... cóż, tutaj mam tylko jedno, które - niestety - porzuciłam na jakiś czas. Prawdę mówiąc, jest to chyba jedno z tych opowiadań, które idą mi ciężko, bo... bardzo się przy nim staram. Mam cała historię nakreśloną i tak dalej, ale nadal pozostaje problem niektórych scen, które nie wychodzą tak, jak bym chciała, więc wybacz... Obiecuję się za nie zabrać w najbliższym czasie! :^D
Ania, Kyuhyun to Kyuhyun. Czasem mówi za dużo i za mało robi, ale to kochane dziecko. Dobrze mi się o nim pisze, bo to typ osoby, z którą łatwo mi się utożsamić - zbyt podobne charaktery, tak sądzę. Chociaż czasami mam ochotę zacząć wyrywać sobie włosy z głowy, kiedy jego charakter niszczy większość moich planów :D
Nikt nie chciałby być nazwany potworem. A wyobrażasz sobie co czuł Mimi, który jest raczej miłą i otwartą osobą? Cóż, nic przyjemnego, tak sądzę...
Nie wiem jak szybko pojawi się część trzecia, ale się staram :D mam nadzieję, że nie będziesz musiała za długo czekać :)
Olciaaks, Ty się ciesz, ze tam nie poszłaś, mądry wybór! Jesteś z Wrocławia, dojazd nie byłby chyba niczym strasznym? Ja nie jestem z miasta, więc codziennie o 6:49 pociągiem xD oczywiście, jeśli PKP nagle nie zmieni rozkładu, czy coś. A historia z siekierą jak najbardziej prawdziwa! Jedna z zaatakowanych nauczycielek nadal pracuje, co jest godne podziwu. Ale szkoła ogólnie fajna, świetni ludzie - zagadasz do nieznajomego, a po pięciu minutach jesteście jak dobrzy znajomi :D
Jasne, że wymówka. Trzeba jakąś znaleźć xD Przez Ciebie też zaczęłam sobie wyobrażać to picie krwi i wyszło coś całkiem zabawnego :D śmiałam się z dobrych parę godzin...
Jedzenie to coś ważnego! Każdy chce je chronić... zwłaszcza, kiedy atakuje Cię stado sępów i stara się coś podwędzić :D
Cóż, czy ja wiem czy to kwestia masochizmu... raczej strachu. Jak dobrze pamiętam, nieszczególnie niemiło wspomina ugryzienie w szyję, prawda? Mam zamiar z tego zrobić coś bardziej przyjemnego, niż niemiłego... mijałoby się z celem. Ale to przeczytacie później, nie ma spojlerów! :^D


Dzięki wszystkim czytającym za komentarze! :D

teitatoo - 2011-06-28, 23:06

Dlaczego ja to czytam tak późno??
Całą noc (a raczej pół) będzie mi się śnić załamany Mimi! :(
Jejej .. oczywiście standardowe pytanie . kiedy dalej?
Wogle czemu to takie krótkie było?? (Sorry, sorry,sorry, sorry ale przyzwyczaiłam się już do takich które się czyta 20 minut jeden rozdział xD)

Allmath - 2011-06-29, 17:04

~Jestem, znowu jestem. Wybaczcie, ze to idzie jak krew z nosa, ale się staram. Dla wszystkich, którzy uważają, że jest za krótko... cóż, przepraszam? Mogłabym pisać dłużej, ale wtedy czekacie trochę więcej czasu. Mogę zmienić krótkie rozdziały, to nie problem... ale będą się pojawiać później. Nie wiem, jak kto woli :^D

Podczas pisania słuchałam w większości Three Days Grace, pojawił się nawet Eminem (jedyny raper, którego toleruję... a to i tak tylko kilka jego piosenek), Benjamin Breaking, Hunter, Marilyn Manson, Saliva... ech, zawsze dobrze mi się przy tych zespołach pisze :^D

teitatoo, mam nadzieję, że jakoś specjalnie się tym nie zadręczałaś? Faktycznie, ja też nie chciałabym czytać o załamanym Zhou Mi... można zepsuć sobie dzień. A nowy rozdział... no, już jest, jak widać :D





CZĘŚĆ TRZECIA




Kyuhyun rzucił się z rezygnacją na łóżko, nie mogąc zrozumieć dlaczego na samym początku dnia czuje się taki wyprany z energii. Wszystko, co powiedział mu Zhou Mi zdawało się pozbawić go jakiejkolwiek chęci do działania. Trudno było mu uwierzyć w jakiekolwiek słowo, ale im dłużej nad tym myślał, tym bardziej się do tego przekonywał. Zastanawiało go tylko to, dlaczego nikt nigdy wcześniej nic nie powiedział? Dobra, niby Zhou Mi jest dhampirem i nie potrzebuje ludzkiej krwi – do czasu, jak kogoś nie ugryzie – ale na to wychodzi, że na świecie są też wampiry, prawda? Te, w porównaniu do tych półkrwi, raczej żywią się tylko krwią ludzką. Dlaczego więc nikt o tym nie mówił? Jeśli istnieje jakieś inne społeczeństwo, całkiem inna rasa, dlaczego jest o tym cicho? Gdyby wierzyć niektórym szalonym historiom, czy prawdziwości kogoś takiego jak hrabia Drakula…

Wtulił twarz głębiej w poduszkę, tłumiąc ciche jęknięcie rozpaczy. Od tego wszystkiego bolała go głowa, a fakt, że ktoś na ulicy może okazać się jakimś krwiopijcą, raczej nie poprawiał humoru. Do tego wszystkiego dręczyło go nieprzyjemne ssanie w dołku, na myśl o Zhou Mim. Jeśli to, co mówił było prawdą, bez niego został zostawiony na pewną śmierć. Do tego w męczarniach, jeśli dobrze pamiętał traktującą o głodzie lekcje biologii. Starał się nie dopuszczać do siebie obrazów i definicji, a tym bardziej przebiegu całego procesu, ale nie potrafił powstrzymać swoich rozszalałych myśli.

Odwrócił się na bok, wykrzywiając usta na nieprzyjemne uczucie w żołądku.

- - -


Przygryzał koniec ołówka, nawet nie starając się udawać, że słucha słów profesora. Patrzył się bezmyślnie na tablicę, a przez głowę przelatywały mu informacje o muzyce renesansu, by po chwili zginąć śmiercią zapomnienia. Źle spał tej nocy, co widoczne było w jego podkrążonych oczach, chociaż nikogo już to nie dziwiło – większość jego znajomych przyzwyczaiła się do jego całonocnych sesji przed komputerem. Problemem było to, że wcale nie zajmował się grami komputerowymi, tylko myśleniem o pewnym facecie, który dosłownie spędzał mu sen z powiek.

Przesunął dłońmi po twarzy, chcąc w jakiś magiczny sposób pozbyć się dręczących go myśli i obrazów, jakie podsuwała wyobraźnia. Jak na kogoś, z kim zamienił zaledwie naście zdań, Zhou Mi wrył mu się w pamięć – pomijając fakt, że każdy zareagowałby tak samo na wieść, że wampiry istnieją. Poprzedniego dnia, kiedy trochę ochłonął, starał się przeanalizować wszystko (włączył się jego matematyczny umysł). I chociaż trudno mu było znaleźć jakiekolwiek plusy dla swojej osoby, nie mógł powstrzymać się od mało związanych z logiką obrazów przyciskania Zhou Miego do łóżka, czy o przyjemności, jaką czuł podczas ugryzienia. Co raczej związane było z wampirem, niż z nim samym, jakieś łagodzące ból przeciwciała czy coś.

Z drugiej strony, nadal dręczyły go wyrzuty sumienia, że tak bez większych wyjaśnień nawrzeszczał na Zhou Miego i z obraźliwymi słowami wybiegł z jego domu. Nikt nie mógł go za to winić, był przerażony i zaszokowany całym tym atakiem informacji. Jeśli poznałby Zhou Miego w innych okolicznościach, może wszystko wyglądałoby inaczej, nawet teraz mógł powiedzieć, że obaj dobrze by się dogadywali. Chłopak jest sympatyczny i uprzejmy, a jego uśmiech niezwykle zaraźliwy. Trudno nie polubić kogoś takiego. Gdyby nie jeden, mały problem…

Westchnął ciężko, chowając twarz między ramiona i kładąc się na blacie ławki. Nie wiedział, co powinien zrobić. Mógł zapomnieć o wszystkim i dalej wieść swoje studenckie życie, albo wrócić do Zhou Miego i iść na jakiś układ. Tylko jaki? Jakie może czerpać z niego korzyści?

- - -


- Kyuhyun? Wszystko z tobą w porządku?

Cichy głos kolegi wyrwał go z rozmyśleń, kiedy bezmyślnie patrzył się przez okno, opierając głowę na ręce. Wzdrygnął się lekko, kiedy uświadomił sobie, że zajęcia nadal trwają, a on był bliski uśnięcia w pozycji siedzącej. Odwrócił wzrok w stronę siedzącego obok niego chłopaka, który teraz wpatrywał się w niego ze zmarszczonym czołem.

- Nie, nic mi nie jest…

- Wiesz, po tej ostatniej imprezie coś z tobą jest nie tak… - Henry wydął lekko wargi, nie dając się zbyć jego zapewnieniem. – Ma to coś wspólnego z… tym facetem, z którym tak ciasno się obściskiwałeś?

Kyuhyun zamrugał gwałtownie i uchylił lekko usta, wpatrując się w kolegę bez słowa. Henry był dość dobrze znany ze swojego mówienia tego, co przyszło mu na myśl i z dość luźnego podejścia do różnych spraw… ale to? Bez żadnego naskakiwania, że Kyuhyun aktualnie trafił w ramiona drugiego faceta?

Henry patrzył na niego z lekkim politowaniem, jakby dokładnie wiedział co chodzi mu po głowie.

- Wy tutaj w Korei macie takie ograniczone pole widzenia, jeśli idzie o związki homoseksualne. W Kanadzie niespecjalnie się to odczuwa…

- Nie jestem gejem! – Kyuhyun nagle odzyskał głos.

- Uch, Kyuhyun? Mam ci przypomnieć co robiłeś tamtej nocy? I nawet nie używaj argumentu, że byłeś pijany, to może się obrócić przeciw tobie – Henry tylko przewrócił oczami, widząc jak młodzieniec wygląda jak ryba wyjęta z wody. – Czy przez to widzę cię w innym świetle? Nie! Co ja tam mam do gejów, bądź sobie jednym, jeśli chcesz…

Kyuhyun zamknął usta, nie wiedząc jak na to odpowiedzieć. Dobra, może wcześniej nigdy się nie umawiał i tak dalej, ale jeden raz wcale wszystkiego nie zmienia, prawda? Może przecież być biseksualny, co za problem! Tylko jeszcze nie znalazł odpowiedniej dziewczyny, która by go zainteresowała.

Przypomniał sobie jak bardzo czuł się zdominowany przez Zhou Miego, jak bardzo mu to odpowiadało. Nie miał nic przeciwko komuś, kto chciał przejąć kontrolę, choć sam też nie chciałby być kompletnie uległy. Związek miedzy dwoma mężczyznami gwarantował i jedno i drugie…

Uderzył głową o blat stolika, chcąc pozbyć się dręczących go obrazów. Przez to nie był w stanie zauważyć lekko złośliwego i wszystkowiedzącego uśmiechu Henry’ego.

- - -


Nie wiedział dlaczego to robi, dlaczego się zdecydował na coś takiego. Było to kompletnie pozbawione sensu, nielogiczne, pchał się prosto w paszczę lwa, nazwijcie to jak chcecie. Kyuhyun wspinał się po schodach, starając się znaleźć jakiś argument, wymówkę, która pomoże mu zawrócić i zapomnieć. Nie mógł przestać o tym myśleć, nie potrafił się powstrzymać, coś cały czas pchało go w tym kierunku.

Stanął przed drzwiami do mieszkania Zhou Miego i uniósł dłoń, by zapukać. Zawahał się przez moment, ale tylko zamknął oczy i spokojnie uderzył kilka razy pięścią w drewno. Przez chwilę nie mógł usłyszeć żadnych dźwięków ze środka, co od razu uznał jako swoją ostatnią szansę na odwrócenie się i zniknięcie z tego miejsca raz na zawsze.

Zamarł jednak w miejscu, kiedy do jego uszu doszedł dźwięk cichych kroków. Przesunięcie się zasuwy w drzwiach i lekkie szczęknięcie zamka. Ze ściśniętym żołądkiem obserwował jak klamka opada i po chwili przed sobą widział zaskoczoną twarz Zhou Miego. Mężczyzna obserwował go nie tyle ze zdziwieniem, co z zainteresowaniem, jakby zastanawiał się co on tu robi. Kyuhyun poczuł się niepewnie pod jego spojrzeniem, jednocześnie samemu zauważając parę zmian w wyglądzie Zhou Miego. Był wyraźnie bledszy niż go pamiętał, a pod oczami zaczęły pojawiać się ciemniejsze kręgi. Jeśli nie jadł nic od jego ostatniej wizyty… cóż, nie miał się czemu dziwić.

- Uch, cześć? – zaczął niepewnie Kyuhyun, starając się jakoś załagodzić ciężką atmosferę.

Zhou Mi uśmiechnął się lekko i cofnął, ręką proponując wejście do środka. Kyuhyun zawahał się przez moment, ale w następnej chwili zdejmował buty w środku, rozglądając się ukradkiem. Korytarz wyglądał tak, jak go zapamiętał, te same zdjęcia, ten sam wieszak na kurtki. Zwykłe mieszkanie.

- Chcesz herbaty, kawy? Właśnie zagotowałem wodę… - Zhou Mi zaczął nerwowo tuptać w miejscu, czekając na jego odpowiedź.

Kyuhyun uniósł lekko brwi, nie mogąc powstrzymać się od cichych myśli typu: więc picie nie zalicza się do jedzenia? Może to i dobrze, bo inaczej Zhou Mi musiałby cierpieć przez brak wody w organizmie, a śmierć przez odwodnienie nie jest niczym… w ogóle śmierć nie jest przyjemna.

- Herbatę.

Został zaprowadzony do niewielkiej kuchni i posadzony na krześle przy stole. Czuł się jak dziecko, ale póki co miał inne zmartwienia na głowie, nie tylko nadopiekuńczy sposób traktowania. Niepewnie stukał palcami o blat, starając się w jakiś sposób pozbyć ściskającego go za żołądek strachu. Sam nawet nie wiedział, czego tak się boi. Zhou Mi wydawał się całkiem miłym facetem, ale kto tam wie co może zrobić spragniony wampir. Wzdrygnął się lekko, kiedy kubek z herbatą został przed nim postawiony. Zhou Mi zajął miejsce naprzeciw niego, bawiąc się swoją delikatną kawą, obracając filiżankę w dłoniach.

- Więc… co cię tu sprowadza? – zapytał niepewnie, nadal bardziej zainteresowany czarnym płynem.

Kyuhyun odkaszlnął lekko, czując jak coś ściska go za gardło. Sam nie był pewien dlaczego się tu pojawił. Nie będzie miał z tego żadnych korzyści, ale może uda im się coś wymyślić… Po prostu nie mógł już znieść dręczących go myśli. Żądał też odpowiedzi na swoje pytania, chciał wyjaśnień.

- Zawrzyjmy układ.




KONIEC CZĘŚCI TRZECIEJ


Dobra, ja jestem padnięta... nie, nie chodzi o opowiadanie, z nim jakoś mi idzie. Prawdę mówiąc, moje ADHD się zbyt często odzywa i po prostu czasem nie mogę usiedzieć przy pisaniu. Do tego wpadł mi do głowy świetny pomysł na nowe, ale nie chcę się rozpraszać. Dlatego powstrzymuję swoje zapały pisarskie, by nie porzucić jakiegoś innego <obecnie trochę ich piszę - na raz - i nie chcę gubić wątków> ale to trudne! Chcę coś napisać, ale muszę się powstrzymywać dla dobra reszty, bo chcę je już skończyć i mieć za sobą. Ech...

Przeraża mnie tempo, w jakim zapełniam folder plikami z opowiadaniami...

teitatoo - 2011-06-29, 21:10

allmath napisał/a:
Mogłabym pisać dłużej, ale wtedy czekacie trochę więcej czasu.

O.K. ja zostaje przy krótkich .. miałabym czekać dłużej .. O NIE!! xD
Znowu przerwałaś w takim .. ugh strasznym momencie ..
Ale się ciesze, że Kyu zżerały te wyrzuty sumienia (jestem zua ^.-)
I oczywiście czekam <cierpliwie> na następną część :)

Olciaaks - 2011-06-29, 21:58

allmath napisał/a:
Mam zamiar z tego zrobić coś bardziej przyjemnego, niż niemiłego...

że erotyk? <cieszy się>
allmath napisał/a:
Mogłabym pisać dłużej, ale wtedy czekacie trochę więcej czasu.

w takim razie dla mnie mogą być takiej długości ;D
allmath napisał/a:
Przeraża mnie tempo, w jakim zapełniam folder plikami z opowiadaniami...

a mnie jak zapełniesz forum! strasznie wolno Ci to idzie xD nie no bez presji ja po prostu bardzo lubie twoje opowiadania
allmath napisał/a:
Nie będzie miał z tego żadnych korzyści

hmm... ja mam dla nich pare pomysłów na korzystny układ 8-)

no to by było chyba wszystko co mam do powiedzenia
a, tak, jeszcze jedno, podoba mi się tutaj Henry *-*

Miyu - 2011-06-30, 16:54

Ahh, aż dwie części czekały na mnie *___*
Fajnie opisujesz emocje <znowu> i w ogóle... Podoba mi się! Jak wszystko co piszesz ; P
Czekam na część czwartą! ^ ^

Oharu - 2011-06-30, 22:53

Znalazłam wreszcie czas, żeby tu zajrzeć i wcale nie żałuję, że to zrobiłam *A*. Uzależniasz od tego pairingu, ale mnie to wcale nie przeszkadza; yaoi to piękna sprawa <3. W ogóle zakochałam się w Twoim stylu, noo ;v;.
Cytat:
Uderzył głową o blat stolika, [...]

OMG, wyimaginowałam to sobie... XDDD'' Lol, muszę pohamować swoją wyobraźnię~
Cytat:
Kyuhyun rzucił się z rezygnacją na łóżko, nie mogąc zrozumieć dlaczego na samym początku dnia czuje się taki wyprany z energii.

Zastanawia mnie to zdanie... Czy to tylko mi się tak wydaje, czy znów pojawia się rozbierzność czasów, której w tym momencie nie powinno być?
Cytat:
Interesowałaś się starymi filmami z wampirami? Te były, moim zdaniem, najlepsze :D

O tak : D. Prawdziwy wampir to taki, który nie może wystawiać się na działanie promieni słonecznych, i którego można rozwalić drewnianym kołkiem XD.

Ania - 2011-07-02, 03:55

Jak można urwać w takim momencie? Za mało w tej części ZhouMiego. ;) Na koniec mnie wystraszyłaś. Mam nadzieję, że skończysz najpierw to opowiadanie zanim wciągniesz nas w następne.
I jedno małe pytanie? Kiedy następny part? :)

Allmath - 2011-07-03, 22:19

Na początek przepraszam, że nie jest to nowy rozdział, ale ostatnio miałam trochę na głowie, więc proszę o wyrozumiałość :D
W piątek miałam pierwszy dzień w pracy, która potrafi doprowadzić do szaleństwa <pilnuję trójki dzieci w wieku: 5 - 7 - 9>, ale dobrze płacą, więc siedzę cicho... Zaraz po mojej godzinie ratunku od trzech diabłów, pojechałam na chwilę relaksu do kina <Transformers 3, jak ja mogłabym ominąć...> i wróciłam do domu przed 23 <zaznaczam, mieszkam poza Wrocławiem, więc nie mam super dojazdu>. Usnęłam tradycyjnie o 2 w nocy, ale o tym nie wspominajmy <pomińmy to, że cierpię na bezsenność>
W sobotę... sprzątanie! DUUUUŻO sprzątania, bo mój tata obchodził swoje półwieczne urodziny i zleciało się sporo ludzi, więc miało być czysto == nie dają człowiekowi odetchnąć...
W niedzielę <dzisiaj> przyjechali moi starsi kuzyni, których nie widziałam... no, długo nie widziałam Oo cały dzień z nimi i Elektronem, która też mnie zaatakowała i osobiście groziła zakopaniem w lesie, jeśli nie przyłożę się do pisania <i jeśli znowu kogoś zabiję, ale to nie ważne, nie ważne...>. Dzisiaj się usprawiedliwiam i przepraszam! Postaram się dokończyć czwartą część w miarę szybko i dodać ją jutro.

teitatoo, dzięki za cierpliwość :D kto nie wróciłby do takiego Zhou Miego, powiedz mi? :^D A moment jak moment, nie ma złych czy dobrych :D
Olciaaks, zastanawiam się nad erotykiem... tylko, czy mi to dobrze pójdzie? Wiesz, każdy w pewnym sensie lubi jak jego bohaterowie w końcu są ze sobą na każdy sposób, ale czy to tutaj będzie pasować? Chodzi mi o to, czy mam ich dość szybko wpakować do jednego łóżka, czy trochę się wstrzymać, do jakiegoś decydującego momentu? Sama nie wiem i strasznie mnie to dręczy :/
Na ich układ pomysłów mam aż w brud XD teraz zdecydować się na najlepszy...
Zapełniam wolno forum? Uch... a mogę się narzucać? Bo niektórych to może irytować, że tak wciskam to QMi gdzie popadnie... oO
Cieszę się, że podoba Ci się ten Henry :D jak można nie lubić tego Chomika? :)
Miyu, sama cieszę się jak wariat, kiedy czeka na mnie więcej, niż sądziłam :D Cieszę się, że znajdujesz w moich opowiadaniach coś wartego uwagi :)
Oharu, udaje mi się uzależnianie od QMi? Super XD jeden cel osiągnięty... trzeba na tym świecie trochę QMizować, od razu mam lepszy humor :D Yaoi rządzi i nic nie można na to poradzić.
Mój styl? oO Nigdy specjalnie się nad tym nie zastanawiałam... nie staram się pisać na siłę, tyle mogę powiedzieć :D kocham to robić i wiem, że z przymusu raczej nic nie wyjdzie...
Stare, czarno-białe wampiry są najlepsze. Chociaż znajdą się jakieś perełki wśród tych nowszych <niezły był "Dracula 2000" - ciekawa teoria o tym, jak powstał pierwszy wampir>. I tak, wampir to taki, który boi się światła <a nie w nim błyszczy, jak jakiś umalowany brokatem klown z płaską twarzą a la Robert Pa[tt/rk]inson>, umrze od kołka w serce, pluje na kościół i nie pierdzieli się ze swoim posiłkiem dłużej, niż powinien.
Ania, ach, też lubię jak Zhou Miego jest dużo :^D jak to możliwe, że ktoś samą swoją obecnością poprawia Ci humor?
Wystraszyłam? Oo wybacz, nie miałam zamiaru! Nie, nie mam szlaban na pisanie czegoś nowego :^D skupiam się na jednym i je kończę. Chociaż nie obiecuję, że nie pojawią się jakieś oneshoty, które czasami po prostu piszę w jeden dzień - wystarczy nawet jedno zdanie, które natchnie mnie na jakiś durny pomysł ==
Jutro, jutro, postaram się...


Ostatnio w końcu odwiedziłam galerię i wstawiłam tam parę grafik z QMi... tak samo jak wypowiedziałam się o swoim OTP, co było dość męczącym zajęciem - nigdy więcej nie będę pisać posta w tym stylu, serio. Za dużo roboty :D


Kto grał w Devil May Cry 4? <wybaczcie pytanie, ciekawa jestem :D>

Olciaaks - 2011-07-04, 13:26

dzieci są zueeeeeeeeee!!! znaczy nie pojedyńczo, bo jedno sie da jeszcze ogarnąć, ale grupami to już gorzej!
allmath napisał/a:
a mogę się narzucać? Bo niektórych to może irytować, że tak wciskam to QMi gdzie popadnie... oO

jak kogoś to iryrtuje to zawsze mozesz mi na gg wysłać ja chetnie poczytam :mrgreen:

Devil May Cry 4? eee... nie wole assassin's creed, albo gry od BioWare, albo zabijać zombiaki :mrgreen:

teitatoo - 2011-07-04, 15:38

Jeśli o mnie chodzi to wcale bym od takiego Zhou Miego nie odeszła xD
A tak wogle to ratujcie!!!
Właśnie się dowiedziałam, że moja siostra będzie miała bliźniaki .. ja nie chce się z nimi męczyć!! (przepraszam ale musiałam komuś powiedzieć)

Allmath - 2011-07-04, 19:57

~Jestem, jak obiecałam! :^D

Olciaaks, dzieci są straszne :/ jutro znowu do pracy, więc pół dnia już mam zajęte, ech...
teitatoo, jaki wariat by odszedł? Kyu doszedł do zmysłów, musiał po prostu otrząsnąć się z szoku...
Jej, ja Ci współczuję! Ja osobiście też przeszłam katorgę wychowywania dzieci <mam brata młodszego o 10 lat, więc...> ale dwoje na raz... naprawdę, nie chciałabym być w Twojej skórze :)


Mam nadzieję, że się nie zanudzicie... musiałam napisać o tym wszystkim, wybaczcie! :)



CZĘŚĆ CZWARTA





- Układ?

Zhou Mi wyglądał na zaskoczonego i jednocześnie zaciekawionego. Jego palce nadal delikatnie obrysowywały kształt filiżanki, jakby nie wiedział co powinien zrobić z dłońmi. W porównaniu do ostatniego razu, zdawał się zachowywać z lekką rezerwą, za co Kyuhyun nie mógł go winić. W końcu musiał nieźle się sparzyć, kiedy wcześniej za dobre chęci i pomoc niemal dostał w twarz. Zhou Mi był zbyt otwartą i szczerą osobą, by móc uchodzić za wygłodniałego wampira, który tylko czeka na twój błąd.

Potrząsnął lekko głową, chcąc pozbyć się niepotrzebnych myśli.

- Przemyślałem twoją… naszą sprawę i stwierdziłem, że możemy dojść do porozumienia, które będzie korzystne dla obu stron – zaczął, starając się brzmieć pewnie i stanowczo.

Zhou Mi w końcu podniósł wzrok, patrząc na niego z zaskoczeniem, jakby się tego po nim nie spodziewał. Kyuhyun skrzywił się lekko, niezbyt zachwycony faktem, że już został oceniony jako ktoś niezdolny do poświęcenia.

- Um… jak rozumiem, pozwolisz mi… użyczysz mi swojej krwi? – Zhou Mi zapytał niepewnie, ostrożnie, jakby bał się odpowiedzi Kyuhyuna. Młodzieniec tylko pokiwał głową, na co wampir westchnął cicho, gładząc się wierzchem dłoni po policzku. – To bardzo… miłe z twojej strony. Nie chcę, byś czuł się niekomfortowo w tej sytuacji i… - Zhou Mi przechylił delikatnie głowę w bok, obserwując uważnie młodzieńca – co chciałbyś w zamian?

Kyuhyun przełknął ślinę – tu właśnie pojawiał się problem. Nie wiedział, czego mógłby chcieć od tego mężczyzny. Jedyne, co mu przychodziło do głowy nawet jemu wydawało się samolubne i bezwzględne… nie może przecież rozkazać komuś, by płacił swoim ciałem, to chore (nawet jeśli on musiał dosłownie przelewać swoją krew). Nie ważne, jak bardzo seksowny jest jego wampir, musi powstrzymać swoje nagle wychodzące na światło dzienne młodzieńcze hormony.

Zhou Mi zauważył jego wahanie i uśmiechnął się lekko, jakby pocieszająco.

- Jeśli nie wiesz… cóż, zawsze możesz zdecydować później, jeśli nie będzie to dla ciebie problemem. Mam nadzieję, że nie będziesz się czuł wykorzystywany… - Zhou Mi odwrócił wzrok, najwyraźniej niezbyt dobrze przyjmując taki scenariusz.

Kyuhyun niemal mógł poczuć, że mężczyzna nie chce, by czuł się zobowiązany, zmuszony, czy jakkolwiek inaczej, co mogłoby zaburzyć jego przestrzeń osobistą. Uśmiechnął się lekko pod nosem – Zhou Mi naprawdę był niezwykle miłą osobą. Koreańczyk był przekonany, że gdyby tylko coś powiedział, mężczyzna puściłby go wolno, nie czyniąc żadnych wyrzutów, nie starając się go zatrzymać.

- Chciałbym jednak wiedzieć coś więcej o tej całej więzi, o wampirach, o… wszystkim – Kyuhyun zaczął, nie mogąc powstrzymać swojej ciekawości. Minus bycia człowiekiem, który zawsze szuka odpowiedzi na swoje pytania.

Zhou Mi uśmiechnął się szeroko, a Kyuhyun poczuł się lekko oślepiony mocą szczęścia, jaki niósł ze sobą ten uśmiech. Przez chwilę nie potrafił skupić się na słowach mężczyzny, zbyt zainteresowany sposobem, w jaki układały się jego usta. Zamrugał gwałtownie, dając sobie mentalny policzek. Koledzy, pomyślał desperacko.

- O wampirach nigdy nie było wiadomo zbyt wiele, zbyt dobrze strzegą swoich sekretów. Udało mi się zyskać trochę prawdziwych informacji z książek, które zostawił mi mój ojciec – głos Zhou Miego miał miłe brzmienie, od razu zachęcając Kyuhyuna do uważniejszego słuchania. – Jak pamiętasz, był on wampirem czystej krwi, więc zasób jego informacji był dość obszerny. Powiedział mi kiedyś, że chciał, bym wiedział o sobie coś więcej… był naprawdę świetnym rodzicem, dopóki żaden z innych wampirów nie dowiedział się o mnie.

Kyuhyunowi niezbyt podobał się smutny ton głosu Zhou Miego, tak samo jak mało przyjemnym był widok jego zmarszczonych brwi i lekko skrzywionych ust.

- Co się stało? – zapytał, starając się nie brzmieć jak zmartwiony rodzic.

- Związek między wampirem i człowiekiem jest tematem tabu, zakazanym, najgorszym ze wszystkich czynów. Mój ojciec został zamordowany przez resztę swoich, kiedy ktoś odkrył jego powiązania z moją matką. Miałem wtedy siedem, może osiem lat… - Zhou Mi zamknął na chwilę oczy, jakby chciał pozbyć się jakiegoś nieprzyjemnego wspomnienia. Kyuhyun nie mógł powstrzymać nagle dopadającego go uczucia współczucia i sympatii. – W porównaniu do prawdziwych wampirów, mogę dotykać srebra, nie czuję obrzydzenia do Boga, czy relikwii kościelnych, jestem też całkowicie odporny na słońce. Ogólnie nie czyni ono zbyt wielkich szkód pełnokrwistym, ale mają bardzo wrażliwą skórę, więc promienie słoneczne tylko utrudniają im życie. Co do legend… czosnek to bzdura, a picie zwierzęcej krwi nie jest uważane za wegetarianizm. Krew to krew, nie ważne z jakiego źródła…

- Kiedy o tym wspominasz… czy to nie trochę dziwne? – Kyuhyun odważył się wtrącić, marszcząc lekko brwi. – Skoro żywicie się też krwią zwierzęcą… nie jest tak, że możecie się z nimi „związać”? W końcu krew, to krew…

Zhou Mi pokręcił głową, uśmiechając się lekko.

- Nie, nie, skąd! By mogło zajść połączenie, muszą to być osoby z tego samego gatunku. Ludzie i wampiry nie są od siebie zbyt różni, więc może zajść połączenie. Jednakże, pełnokrwiści są świadomi zawierania więzi – w porównaniu do dhampirów, mogą pić krew bez żadnych konsekwencji. Jeśli jednak zdecydują się na połączenie, muszą byś świadomi utraty swojej nieśmiertelności – są całkowicie zależni od życia swego partnera. Związki krwi istnieją nie tylko między nami i ludźmi, wampiry także łączą się w pary. Połączenia z człowiekiem są karalne z powodu krótkiego życia ludzkiego… a czysto krwistych jest przez to coraz mniej.

Kyuhyun przesunął palcami po ustach, zastanawiając się nad pytaniami. Zhou Mi czekał cierpliwie, upijając łyk stygnącej już kawy.

- Wampiry są nieśmiertelne, prawda? To znaczy, że ty też jesteś jakby… długowieczny?

Zhou Mi pokręcił głową, wpatrując się w swój czarny napój ze zmarszczonymi brwiami.

- Nie, dhampiry nie dziedziczą tej cechy. Jednakże, w porównaniu do ludzi, jesteśmy bardziej odporni na obrażenia. Zwykłe pchnięcie nożem nie ma wystarczającej siły, prędkości, ledwo draśnie skórę… ale na przykład strzał z pistoletu może być śmiertelny. Nieraz zdarzało mi się spaść z dużej wysokości i kończyłem tylko z kilkoma zadrapaniami, kiedy normalnie każdy połamałby sobie kości…

Koreańczyk pokręcił głową, nie potrafiąc sobie tego wyobrazić. Owszem, Zhou Mi wydawał się typem osoby, która potyka się o własne nogi, ale wychodzić prawie bez szwanku w sytuacjach grożących życiu? To przeczyło wszystkiemu, co uczyli w szkołach… Bezwiednie pogładził bok szyi, czując pod palcami ledwo już wyczuwalne dołki po ugryzieniu. To od razu przypomniało mu o pewnej rzeczy, która dręczyła go od jakiegoś czasu.

- Zauważyłem, że moja rana na szyi goi się w dość szybkim tempie. Zbyt szybkim jak na typowe leczenie.

- Uch, w mojej ślinie znajdują się specjalne przeciwciała, które przyspieszają proces gojenia się ran – Zhou Mi wyglądał na lekko zawstydzonego tą informacją. – Wiesz, dzięki temu chroni to przed wykrwawieniem się.

Fakt, było to dość przydatne. Trudno byłoby wyobrazić sobie ciągłe krwawienie i ponowne otwieranie ran – w taki sposób nigdy by się nie zasklepiły. Na wpół świadomie znowu zaczął dotykać wgłębień na szyi, starając przypomnieć sobie uczucie, jakie towarzyszyło przy ugryzieniu. Może i był wtedy niezbyt trzeźwy, ale trudno zapomnieć jak bardzo przyjemne było to uczucie. Ból nie był wielki, zepchnięty na drugi plan przez uderzenie przyjemności… Podniósł wzrok w stronę Zhou Miego, już otwierając usta, by zadać pytanie, kiedy zamarł, wpatrując się w mężczyznę z zaskoczeniem.

Zhou Mi patrzył na niego niemal z głodem w oczach, śledząc ruch jego dłoni, nadal trzymanej na szyi. Ich spojrzenia się spotkały i Kyuhyun poczuł jak dreszcz dziwnego oczekiwania przesuwa mu się wzdłuż kręgosłupa. Nigdy wcześniej nie widział w niczyim spojrzeniu tyle ognia, coś na kształt żądzy, która niezbyt kojarzyła mu się tylko z zaspokojeniem pragnienia krwi. Czuł niezwykły pociąg do tego mężczyzny. Było w nim coś tajemniczego, niemal drapieżnego i zarazem ekscytującego.

- Zhou--?

Nawet nie dokończył pytania, kiedy zaraz przy nim pojawił się wysoki mężczyzna, delikatnie chwytający go za nadgarstek. Kyuhyun wpatrywał się w niego z zaskoczeniem – nic nie wspominał o błyskawicznym poruszaniu się, czy niemal teleportacji na krótkie dystanse. Zhou Mi nachylił się nad nim i przyciągnął jego dłoń do swojego policzka, przesuwając nosem po jednej z widocznych tam żył, cały czas patrząc młodzieńcowi w oczy. Kyuhyun wzdrygnął się lekko, czując gorący oddech na swojej skórze, kiedy Zhou Mi cicho zapytał:

- Mogę? Kyuhyun?

Skinął głową, nie mogąc oderwać wzroku od tych czekoladowych oczu, które znajdowały się tuż nad nim. Zhou Mi praktycznie usiadł mu na kolanach, a jego usta lekko niczym piórko przesuwały się po wrażliwej skórze nadgarstka. Kyuhyun czuł, jakby serce miało mu zaraz wyskoczyć z piersi. Zhou Mi rozchylił lekko wargi i Koreańczyk poczuł ledwo wyczuwalne ukłucie. Wraz z nim nadeszło znowu to obezwładniające uczucie przyjemności, jakby cieszył się, że może dzielić się krwią z tym mężczyzną. Czuł się potrzebny.

Sam mógł się domyślić, dlaczego więź jest zawierana tylko między osobami, które darzą się uczuciem. Wraz z ugryzieniem odczuwał niezbyt komfortowe w tej sytuacji prądy podniecenia, które błądziły po jego ciele, ostatecznie kierując się na południe i tam kumulując. Zhou Mi praktycznie zamruczał, delikatnie gładząc palcami wierzchnią część jego dłoni, co spowodowało nasilenie uczucia. Miał na swoich kolanach przystojnego faceta, a między nogami zaczął pojawiać się pewien „problem”. W myślach miał kompletny chaos, nie wiedział co powinien zrobić w takiej sytuacji. Instynktownie złapał wolną dłonią za ramię Zhou Miego, licząc w ten sposób na jakąś kontrolę nad sytuacją. Zadrżał, kiedy poczuł gorący język na swoim nadgarstku, delikatnie sunący po dwóch małych rankach, zbierający ostatnie krople czerwonego płynu.

Kyuhyun zamarł, kiedy Zhou Mi pochylił się i wtulił głowę w jego ramię, lekko przyciskając nos do boku szyi. Ciepły oddech stawiał mu na karku wszystkie włoski, bezwiednie odchylił głowę w bok, dając lepszy dostęp dla tego przyjemnego, uspokajającego uczucia. Niemal nie dosłyszał cichych słów, wypowiedzianych z niezwykłą troską i niemal zachwytem.

- Czuję twoją krew. Ona mnie wzywa, płynie tylko dla mnie – Kyuhyun mógłby przysiąc, że czuje usta mężczyzny na swoim pulsie, ale może była to tylko jego wyobraźnia. – Mój. Mój Kyuhyun…



KONIEC CZĘŚCI CZWARTEJ


Wiem, jestem zła :D wybaczcie, że tyle to zabrało... jeszcze nie wszystko zostało wyjaśnione, więc proszę o cierpliwość w przyjmowaniu informacji o wampirach. Długo zastanawiałam się nad wszystkimi takimi szczegółami, ale mam już cały zarys, więc powinno pójść łatwo :D Mam nadzieję, że się nie zanudziliście :^D

Ostatnio znalazłam TO i zacieszałam się przez kilka dni :^D

sheneena - 2011-07-04, 20:18

Naprawdę masz talent do pisania.
Twoje przedstawienie scen i uczuć targających bohaterami i wszystkie opisy wampirzych rytuałów i zwyczajów. Wszystko jest przemyślane i logiczne.
I chyba kiedyś nawet zetknęłam się z nazwą "dhampir". Czy mogłabyś mnie oświecić :D?

Trzymaj tak dalej, ciesz się pisaniem i nie rób niczego na siłę, a będziemy świadkami jeszcze lepszych QMi w twoim wykonaniu ;).

Pozdrawiam cieplutko :*.

Ania - 2011-07-04, 20:19

Ach, miałam już się zwinąć do domowych robótek, gdy poczułam potrzebę wejścia na forum. Twoje opo mnie przyciągnęło... :D
A na poważnie. To, że ja zawsze nie mogę doczekać się kolejnej części nie znaczy, że masz czuć na sobie jakąś presję. Wiem, że najlepiej pisze się pod wpływem chwili, gdy jest natchnienie.
Jak za każdym razem świetna część. Ale po co ja to mówię. Przecież Ty nie piszesz kiepsko i nudno.
Mam nadzieję, że nie wpakujesz ich za szybko do łóżka, bo wtedy będzie już po opowiadaniu, a ja nie lubię kończyć dobrej lektury zbyt wcześnie.
Wiesz, że czekam... :D

natulka - 2011-07-04, 20:20

Niedobra!! W takim momencie..:) Boska część.. ogólnie zaczynam załapywać bakcyla QMi..xD Gif jest świetny.. Mimi wygląda tam jak wampirzątko i ta czapa..xD świetnie wygląda, tak drapieżnie...
teitatoo - 2011-07-04, 20:28

allmath napisał/a:
Czuję twoją krew. Ona mnie wzywa, płynie tylko dla mnie

Ona mnie wzywa HA HA HA ^.- Jak samolubnie!
Haaa <3 Normalnie kocham to!
Teraz moje zęby wyschną, bo ze szczęścia nie przestanę się śmiać :)
Dzięki tobie zapomniałam o tym niemiłym fakcie
allmath napisał/a:
dwoje na raz

Dziękuję <3

Olciaaks - 2011-07-04, 20:55

allmath napisał/a:
dając sobie mentalny policzek

podoba mi sie to sformułowanie ;D

allmath napisał/a:
- Czuję twoją krew. Ona mnie wzywa, płynie tylko dla mnie – Kyuhyun mógłby przysiąc, że czuje usta mężczyzny na swoim pulsie, ale może była to tylko jego wyobraźnia. – Mój. Mój Kyuhyun…

a tutaj mnie przeszła gęsia skórka (naprawdę!)

jak już mówiłam strasznie się podnieciłam Twoim opo!

a wogole to jeżeli tak wyglądaja wampiry i picie krwi to ja mogę być przekąską :mrgreen:

asik87 - 2011-07-05, 18:54

wow :-D genialne wprost fantastyczne:) strasznie się wkręciłam w Twoje opowiadanie i bardzo ale to bardzo mi się podoba:)

Olciaaks napisał/a:
- Czuję twoją krew. Ona mnie wzywa, płynie tylko dla mnie – Kyuhyun mógłby przysiąc, że czuje usta mężczyzny na swoim pulsie, ale może była to tylko jego wyobraźnia. – Mój. Mój Kyuhyun…


te zdanie dosłownie powaliło mnie na kolana:)
Życzę Ci dużo weny i chęci do tego opowiadania bo naprawdę jest świetne:)

Miyu - 2011-07-06, 13:25

Olciaaks napisał/a:
a wogole to jeżeli tak wyglądaja wampiry i picie krwi to ja mogę być przekąską :mrgreen:

Ja tak samo! ^ ^

allmath, Ty mnie kiedyś po prostu zabijesz tymi opowiadaniami (oczywiście w dobrym sensie). Tak, strasznie mi się podobało, o! Ubóstwiam Twoje opowieści za to, że są takie prawdziwe... Pisz tak dalej! Czekam z niecierpliwością na następną część! ^ ^"

Yuushin - 2011-07-07, 23:08

Uwaaaaaaaaaaaaaaa <3
Czemu dopiero zauważyłam, że coś nowego stworzyłaś?
Aish. Pomysł strasznie mi się podoba. Wampir Mimi jest taki podniecający! A Kyu, którego Mimi podnieca jeszcze bardziej podniecający xDDDDDDD Rozumiesz mam nadzieję... xDDDDDD
Ach, naprawdę jestem ciekawa jak dalej się to wszystko potoczy. Omooooooo > <
A, i pytałaś się kto grał w DMC4, tak? JAAAAAAAAAAA! Moja ulubiona gra, omo <3

... Mam nadzieję, ze niedługo zobaczę następny rozdział > <

A, i tak jak wyżej ziewczyny zacytowały.
allmath napisał/a:
- Czuję twoją krew. Ona mnie wzywa, płynie tylko dla mnie – Kyuhyun mógłby przysiąc, że czuje usta mężczyzny na swoim pulsie, ale może była to tylko jego wyobraźnia. – Mój. Mój Kyuhyun…

DAEBAK!!!!!!

RedWitch - 2011-07-10, 15:09

Wreszcie zmusiłam się do czytania i na szczęście nie okazał się to zmarnowany czas! :D Początkowo nie ciągnęło mnie do tej wampirzej historii (szczególnie jak na wstępie napisałaś, żeby nie porównywać do "Zmierzchu", który akurat bardzo lubię (a raczej książkę, bo film dupny im wyszedł i jak ktoś nie czytał, to może mieć błędne wyobrażenie całej historii).

ZhouMi jako wampir bardzo mi się podobał. Tym bardziej, że od tych stworzeń bije takie piękno. ZhouMi jest taki...wabi innych swoim mega uśmiechem radością...urodą. Kto wie, może on faktycznie nie jest człowiekiem! :D

Czekam na dalszą część, zastanawia mnie, jak rozwinie się ta cała historia ;D

teitatoo - 2011-08-21, 20:49

O.K. umrę jak tu się coś nie pojawi przez ten tydzień (pomijając piątek)!!
Dlaczego karzesz mi ginąć w męczarniach??

Allmath - 2011-08-24, 17:05

teitatoo
teitatoo napisał/a:
O.K. umrę jak tu się coś nie pojawi przez ten tydzień (pomijając piątek)!!
Dlaczego karzesz mi ginąć w męczarniach??

Wyzwanie? :^D okey, dam radę. Znając życie jak na złość dodam w piątek XD
Nie przesadzaj z tym ginięciem w męczarniach! :D Wątpię, czy to byłoby aż tak porywające... poza tym, musiałam się porządnie zastanowić nad kolejnym rozdziałem - cały plan pójdzie w łeb, jeśli coś źle pójdzie :/ <i jeszcze to mpreg, co łazi mi po głowie>
Wyzwanie przyjęte! :^D

teitatoo - 2011-08-24, 22:07

allmath napisał/a:
Wyzwanie przyjęte! :^D

Ahh to się cieszę ^.-
I wcale nie przesadzam .. usycham bo uwielbiam to, a tu nic nie ma już od .. dawna.
Zastanawiaj się, żeby nic nie poszło źle ^^

Junia-ah - 2011-08-25, 10:24

Dzidzi chce kolejna porcje dreszczyku:d zarabczaste:D i nie trzymaj nas w niepewności:D
Allmath - 2011-08-29, 11:10

~Zgadnijcie kto to i z czym przybywa! :^D

Ale najpierw odpowiedzi na komentarze...

sheneena, z nazwą "dhampir" nie wiem gdzie się spotkałaś :D ja osobiście buszowałam w sieci i znalazłam dość obszerną stronę na temat wampirów i tam natrafiłam na ten termin. Już na początku planowałam zrobić z Zhou Miego pół-wampira, ale nie wiedziałam, że takim pojęciem są określane - hura ja i moje buszowanie w sieci :D
Mam nadzieję, że nie zawiodę w pisaniu coraz to nowych opowiadań! :^D a pomysłów jest dużo, naprawdę...

Ania, dzięki wielkie za tak dobre mniemanie o mnie! :D
Sama nie chciałam ich wpakować za szybko pod jedną kołdrę, ale nawet jeśli to mi się zdarzy... wierz mi, mam już pewne plany i obaj będą musieli się mnie słuchać, nie ma przebacz. W każdym razie, jeśli pojawi się scena łóżkowa, to nie znaczy, że zaraz kończę :D

natulka, ja tu jestem, żeby QMi trochę pokazać na tym forum, bo wydaje mi się, że to bardzo pomijany pairing :(
O tak, trzeba się przyzwyczaić, że Allmath to zło ]: )
Mimi wampir to dość kusząca wizja XD

teitatoo, mam wrażenie, że Ty kochasz QMi równie mocno jak ja :^D Moja bratnia duszo, niech no ja Cię uściskam! <uścisk>

Olciaaks, mentalny policzek jest zdaniem, którego używam od... dawna :D
Naprawdę poczułaś gęsią skórkę? Hm... może jednak potrafię dobrze napisać jakąś scenę ^^
Jakby po świecie chodziły takie wampiry, to raczej każdy chciałby być przekąską :D

asik87, dzięki wielkie! :D mam nadzieję, że nie zawiodę i tym razem.
Coś dużo osób widziało w tym zdaniu coś ciekawego, hmm...

Miyu, :D staram się dla mojego OTP XD prawdziwe? Nawet nie wiesz, jaka to ulga! Zawsze wydawało mi się, że czasem zbyt dużo rzeczy wyolbrzymiam i nie trzymam się realiów. A tu następna część :^D

Yuushin ;3, ja jestem dość cichy i spokojny człowiek (pomijając napady ADHD i QMizacji), można mnie czasem pominąć :D
Bardzo dobrze Cię rozumiem :^D osobiście bardzo dobrze mi się pisze to opowiadanie, a takie sceny to niemal pestka z masłem (ale jeśli kiedykolwiek pojawi się w tym coś niedozwolonego dla dzieci... cóż, ja grę wstępną piszę na pięć stron, więc czasem trzeba poczekać).
DMC4 RZĄDZI! A widziałaś, co zrobili z Dante w 5? OO nienawidzę jak Amerykanie wpierdzielają się do japońskich produkcji ==
To zdanie... :D będzie mnie prześladować do końca życia :)

RedWitch , uhu, nie mogę z Tobą rozmawiać na temat "Zmierzchu", bo widzę, że tutaj nie nadajemy na tych samych falach ^^ i czytałam wszystkie cztery tomy, jeśli do mnie piłaś z tym oglądaniem bez czytania :D (a co do filmu... wytrzymałam tylko dwie części, na drugiej marudząc co pięć minut, więc współczuje ludziom w kinie - moja miłość do filmów w tym momencie trochę osłabła w tematach wampirów).
Zhou Mi rządzi, nie ma co :^D i nie mogę pojąć ludzi, którzy go nie lubią :/ Jak można nie zakochać się w jego uśmiechu? Gdy zaczynała się moja historia z Juniorami on od razu znalazł się u mnie pod numerem jeden XD

Junia-ah, oto kolejna porcja :D już będę grzeczna i postaram się częściej dodawać ^^




CZĘŚĆ PIĄTA




Kyuhyun oddychał szybko, nierówno, starając się za wszelką cenę opanować i znaleźć odpowiedni rytm dla swojego rozszalałego serca. Rozpraszał go waniliowy zapach włosów Zhou Miego i jego gorący oddech, który nadal pieścił mu szyję. Ze zgrozą odkrył, że jego własna ręka bezwiednie przeniosła się z ramienia mężczyzny na kark, przytrzymując go lekko w miejscu. Ostatnio często mu się to zdarzało. Zanim spotkał Zhou Miego potrafił kontrolować swoje ciało, łatwo dławiąc każde z niepożądanych uczuć. A teraz nawet nie mógł racjonalnie myśleć, co dopiero zrobić coś rozsądnego.

Drgnął gwałtownie, kiedy na swoim pulsie poczuł ciepłe, niemal parzące mu skórę wargi. Z ust Kyuhyuna wydobył się jakiś nieokreślony, zdławiony dźwięk, co najwyraźniej otrząsnęło Zhou Miego z zamroczenia, czy czegokolwiek czym było. Mężczyzna poruszył się niespokojnie, niemal spadając mu z kolan. Zhou Mi szybko odzyskał równowagę i zerwał się na równe nogi, odsuwając się od Koreańczyka jak najdalej.

Mimo wszystko Kyuhyun poczuł się dotknięty – zleciał z niego jakby miał zarazę czy coś.
- Ja… przepraszam, trochę mnie poniosło i… - Zhou Mi unikał jego wzroku, patrząc na swoje stopy.

Kyuhyun przełknął ślinę, starając się otrząsnąć z mgły otaczającej jego umysł. Wolał nie myśleć o tym, że gdzieś w jego spodniach obudził się pewien potwór, domagający się uwagi. Poruszył się niespokojnie na krześle, starając się nie patrzeć w dół i jakoś poskromić bestię. Kątem oka zauważył, że Zhou Mi zaczął bawić się nerwowo końcem swojej koszuli. Kyuhyun domyślił się, że to pewnie oznaka zdenerwowania i może zażenowania (jeśli brać pod uwagę zaróżowione policzki Zhou Miego). Uroczy. Potrząsnął gwałtownie głową, otrząsając się z zamyślenia i bezsensownych myśli.

- N-nie, nie ma sprawy.

Sam słyszał, jak niepewnie brzmi jego głos, łamiąc się na samym początku. Odkaszlnął lekko, bezskutecznie próbując usunąć cisną gulę w gardle. Rzucił szybkie spojrzenie Zhou Miemu i… to okazało się być błędem.

Zhou Mi uśmiechał się poniekąd z ulgą, patrząc na niego z wdzięcznością. Migdałowe oczy błyszczały niczym dziecku, a przy ich kącikach pojawiły się delikatne kurze łapki. Wyglądał przy tym niezwykle atrakcyjnie, wręcz powalająco, na chwilę zatrzymując wszystkie – jeszcze nie do końca pozbierane – myśli Kyuhyuna. Młodzieniec nie mógł powstrzymać się od wrażenia, że jego pozbawione większych atrakcji życie celowo musiało postawić mu na drodze kogoś takiego. Kogoś, kto nieświadomie wyłączał cały swobodny przepływ informacji w jego głowie, spojrzeniem przyspieszał bicie serca, czy powodował gwałtowny wzrost napięcia gdzieś w spodniach Kyuhyuna.

Kyuhyun wzdrygnął się, kiedy został brutalnie sprowadzony na ziemię przez wesoły głos mężczyzny:

- Jesteś głodny? – Zhou Mi wychylił się zza otworzonych drzwi lodówki, patrząc na niego z uniesionymi brwiami. – Muszę coś zjeść, umieram z głodu. Coś dla ciebie?

Młodzieniec pokręcił głową, z lekkim zaciekawieniem patrząc na poczynania wampira. Zhou Mi grzebał przez chwilę w lodówce, wyciągając z niej co rusz inne artykuły spożywcze, jakby nie potrafił zdecydować się CO właściwie chce zjeść. Kyuhyun z coraz bardziej rosnącym przerażeniem obserwował, jak na szafce pojawia się coraz to więcej jedzenia.

Zhou Mi zabrał się za robienie gigantycznych kanapek, a Kyuhyun oglądał go z niemą fascynacją. Sylwetka mężczyzny sugerowała, że przez cały czas chodzi głodny, albo jest na jednej z tych przerażających diet, które stosuje się dla modelów. A Zhou Mi wyglądał na osobę, która bez większych problemów mogła zajmować się tego typu pracą. Albo nie karmili go w dzieciństwie, kto wie…

Kyuhyun zamrugał, kiedy całkiem logiczne pytanie przyszło mu na myśl. Zhou Mi akurat zaczął pochłaniać zrobione przez siebie kanapki, z zainteresowaniem przyglądając się powoli smażonemu bekonowi na patelni.

- Nie jesteś stąd, prawda?

Zhou Mi przełknął gryz kanapki, patrząc na Koreańczyka z lekkim uśmiechem.

- Urodziłem się w Chinach, jeśli o to pytasz. Do Korei przyjechałem cztery, nie, niemal pięć lat temu. Chciałem zacząć tu studiować, chociaż ciężko było za sobą zostawić jedyną bliską mi rodzinę – westchnął, patrząc ze zmarszczonymi brwiami na swoją kanapkę. Po chwili milczenia zapytał z ciekawością: – Jak się domyśliłeś?

- Cóż, twój koreański jest naprawdę bardzo dobry, ale da się jednak usłyszeć pewien akcent – Kyuhyun wzruszył ramionami, obserwując z lekkim uczuciem zazdrości z jaką wprawą Zhou Mi przygotowuje sobie jedzenie. On sam zazwyczaj kupował coś na wynos, lub nawiedzał dom Henry’ego, domagając się darmowego obiadu.

- Raczej nie mogę nic na to poradzić – Chińczyk zaśmiał się wesoło, wybijając na patelnię jajka. Kyuhyun poczuł przyjemny zapach jajecznicy, niemal chcąc być głodnym tylko żeby jej spróbować.

Jęknął głucho, kładąc głowę na stół, starając się nie myśleć o swoim dopiero co obudzonym żołądku. Mógłby poprosić o porcję dla siebie, ale raczej nie wypadało. Nie żeby kiedykolwiek szczypał się z wyrwaniem Henry’emu jedzenia z rąk, ale Zhou Mi to inna sprawa. Po pierwsze: nie znał go zbyt dobrze. Po drugie, mężczyzna wyglądał na kogoś, kto bardziej potrzebuje jedzenia niż on.

Zhou Mi nucił pod nosem jakiś popowy kawałek i sądząc po dźwiękach, zaczął wyciągać nakrycie do stołu. Kyuhyun niemal nie padł na zawał, kiedy talerz stuknął o stół tuż przy jego głowie. Zaskoczony wyprostował się i spojrzał pytająco na Chińczyka.

- Pomyślałem, że może jednak coś zjesz – Zhou Mi uśmiechnął się szeroko, gestem wskazując na parującą jajecznicę.

- Uch, tak… dzięki?

Kyuhyun w duchu przeklinał swoje ciągle pojawiające się zawstydzenie. Nigdy nie był świadom, że jest zdolny do czegoś takiego, aż do momentu, kiedy pojawił się Zhou Mi. Naprawdę, czy wszystko na świecie było przeciwko niemu? Potrząsnął głową, nie zauważając zmartwionego wzroku Chińczyka, i nabrał wyśmienicie pachnącą jajecznicę na widelec. Mruknął z czystej przyjemności, kiedy poczuł jej smak w ustach. Niby najzwyklejsze danie na świecie, a jednak dla niego smakowała wręcz królewsko. Mało przejmując się dobrymi manierami, zaczął z oszałamiającą prędkością pochłaniać jedzenie.

W chwili przerwy na napicie się ciepłej herbaty, spojrzał z uznaniem na Zhou Miego.

- To jest świetne! Jak ty to robisz? – dźgnął widelcem ostatnie kęsy posiłku, wpatrując się w nie intensywnie. – Ja swoją zawsze przypalam. Powinienem cię przygarnąć, byś mógł gotować mi codziennie…

Zhou Mi zaśmiał się gwałtownie, niefortunnie w tym momencie biorąc łyk herbaty. Zaczął gwałtownie kaszleć, starając się z powrotem wprowadzić tlen do swojego organizmu. Kyuhyun już rozpatrzał pomoc, ale mężczyzna uspokoił się i tylko patrzył na młodzieńca z lekkim wyrzutem.

- Wiesz, że to trochę niebezpieczne? Mówienie takich rzeczy do niczego niespodziewającej się osoby…

- Niechcący! Nie wiedziałem, że tak na to zareagujesz. – Koreańczyk wzruszył ramionami. – Poza tym, wcale nie żartowałem. Mógłbyś przychodzić i robić jakiś użytek z mojej kuchni, ja bym się tam nie pogniewał…

Kyuhyun z zaskoczeniem patrzył, jak twarz Zhou Miego oblewa się rumieńcem, a on stara się nie patrzeć mu w oczy. Zawstydził się? Ale niby czym? Starał się znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie, kiedy tor jego myśli został przerwany przez niepewny głos:

- Właściwie… do jakiej szkoły uczęszczasz?

- Hmm? Do pobliskiego uniwersytetu, właściwie parę minut stąd. Jestem na profilu muzycznym… a co? – Kyuhyun spojrzał na Chińczyka z zainteresowaniem.

- Może… może chciałbyś…? – Zhou Mi zaczął bawić się swoimi palcami, splatając i rozplatając dłonie. – Ja... od jakiegoś czasu szukam współlokatora, więc może…?

Kyuhyun patrzył na Chińczyka, jakby ten dopiero co powiedział, że jest kosmitą a on jego obiektem badań. Przecież byli dla siebie jak obcy ludzie (pomijając, że znali swoje imiona)! Pomijając, że jednej nocy prawie wylądowali w łóżku. I picie krwi. Do tego jeszcze wspólne spędzanie posiłków. Dobra, może i jednak aż tak kompletnie nieznajomi dla siebie nie byli. Kyuhyun starał się znaleźć plusy tej sytuacji. Jeśli Zhou Mi już jakiś czas szukał współlokatora, to gdzieś w tym mieszkaniu jest dla niego drugie łóżko – żadnego spania pod jedną kołdrą. Płacenie tylko połowy czynszu. Codziennie dobre jedzenie domowej roboty. Mógłby spać nawet godzinę dłużej, zważając na fakt jak blisko był swojej uczelni. No i nie musiałby latać przez pół miasta tylko po to, żeby dać Zhou Miemu trochę krwi. Minusy…?

Ukradkiem spojrzał na Zhou Miego, który cały czas patrzył na swoje dłonie, jakby nagle zobaczył w nich swoją przyszłość. Na jego twarzy cały czas był widoczny rumieniec, a usta zaczęły wyginać się w podkówkę. Kyuhyun niemal popukał się w czoło – to nie jest typ osoby, która przychodzi do ciebie w nocy i zgwałci przez sen. Chociaż, zważając na jego reakcję na bliskość Zhou Miego, to raczej nie miałby nic przeciwko bardziej aktywnym spędzeniem wieczorów.

Potrząsnął głową, nie chcąc dopuścić do swojej głowy obrazów, które podsunęła mu wyobraźnia. Dopiero co się uspokoił a już wracał na niebezpieczne wody. Odkaszlnął cicho, chcąc pozbyć się mimowolnego ścisku w gardle i jakoś zwrócić na siebie uwagę Zhou Miego. Mężczyzna spojrzał na niego z nadzieją, jakby teraz Kyuhyun miał podjąć jakąś ważną decyzję, od której miało zależeć jego życie.

- Chyba tylko idiota odmówiłby takiej propozycji – uśmiechnął się trochę niepewnie, chcąc z powrotem poprawić humor Chińczykowi.

Zhou Mi wyglądał z początku na zaskoczonego taką błyskawiczną decyzją, ale po chwili już uśmiechał się szeroko, nieświadomie tym zabierając Kyuhyunowi z głowy wszystkie myśli.

- Cieszę się, że się zgodziłeś. Jestem tutaj już tyle lat, to nadal trudno było mi znaleźć jakiś znajomych – Zhou Mi westchnął, dźgając widelcem resztki bekonu. – A jak już kogoś poznałem, to już z kimś mieszkał i nie zamierzał się przeprowadzać.

Kyuhyun uśmiechnął się zaczepnie, mrugając niby uwodzicielsko w stronę Zhou Miego, który (chociaż mogło mu się wydawać) zarumienił się gwałtownie.

- Przecież wiadomo, że biorę cię wyłącznie dla twoich zdolności kulinarnych!

Zhou Mi zaśmiał się, patrząc na Kyuhyuna błyszczącymi wesołością oczami.

- - -


- Mam rozumieć, że wprowadzasz się do kogoś, kogo praktycznie nie znasz? – Henry pokręcił głową, pakując książki do pudła.

- Mówisz tak, jakby wszyscy ludzie od razu znali swoich współlokatorów. – Kyuhyun wygrzebywał z szafek swoją bieliznę i skarpetki, wrzucając je jak popadnie do torby.

Niemal cała podłoga w pokoju była zapełniona pudłami. Kyuhyun nienawidził przeprowadzek właśnie z tego powodu – najpierw wszystko trzeba spakować, przenieść i z powrotem powkładać na półki.

- To nie do końca mnie przekonuje. Nie oczekuj, że później będziesz mógł przylecieć do mnie z płaczem, bo twój nowy hyung skradł ci twoje dziew…

- HENRY!

Pakowanie się musiało zostać przerwane na jakiś czas, gdy dwójka dużych dzieci zaczęła latać po całym mieszkaniu i rzucała w siebie przypadkowo złapanymi przedmiotami.




KONIEC CZĘŚCI PIĄTEJ




Yyyy... tak. Czy mi się zdaje, czy to opowiadanie robi się nudne? W sensie... nic ciekawego się nie dzieje? Dobra, nie jestem typem osoby, która na 'dzień-dobry' wpakowuje bohaterów do łóżka (chociaż mało brakowało na początku! :D), ale czy Was nudzi taka prosta (póki co) akcja?

Haha, ostatnio Elektron zabiła mnie opowiedzianą historią :D Jej brat dokopał się do zdjęć QMi i po obejrzeniu części z nich stwierdził, że patrzą na siebie jakby "chcieli ze sobą kopulować" :^D To trochę podobnie do tekstu mojej rodzicielki, która widząc TO powiedziała: "Ale ty masz zboczoną tapetę - dlaczego ten koala z żółwiem kopuluje?". Miałam przez to zaciesz na baaaaardzo długi czas :D

A tak jeszcze poruszając temat opowiadań... bo czasem tak jest, że człowiek ma ochotę coś napisać i nie może się zdecydować. Mogłabym się Was poradzić w takich chwilach? :^D

teitatoo - 2011-08-29, 15:49

allmath napisał/a:
teitatoo, mam wrażenie, że Ty kochasz QMi równie mocno jak ja :^D Moja bratnia duszo, niech no ja Cię uściskam! <uścisk>

Też uściskam^.- czuję się zaszczycona twoimi słowami ;P QMi jest najlepsze!

Opowiadanie .. AAAAA mam zaciesz na następny tydzień. Dzięki Tobie pierwszy września będzie fajny!!
allmath napisał/a:
czy Was nudzi taka prosta (póki co) akcja?

Powiem tak, nie umiem się wysłowić xD
Taka akcja jak najbardziej mi pasuje - nic na siłę. Wszystko dzieje się powoli, przez co staje się bardziej realistyczne (pomijając już fakt, że wampirów raczej nie ma, i tak jest realistyczne).
allmath napisał/a:
Jej brat dokopał się do zdjęć QMi i po obejrzeniu części z nich stwierdził, że patrzą na siebie jakby "chcieli ze sobą kopulować" :^D

No nie uwierzę! Przez ten tekst spadłam z krzesła! Piękna miłość, co oni robią na osobności, tego możemy nie dowiedzieć się nigdy <33.
allmath napisał/a:
Mogłabym się Was poradzić w takich chwilach?

No ba! To będzie zaszczyt dać coś od siebie do tego (czy innego) opowiadania!
Elektron napisał/a:
A ja tym bardziej, jeżeli natychmiast zabierzesz się za Mamę Kyu.

Czyli jest następny plan? Trochę groźnie brzmi, ale ja tak bardzo chce to przeczytać całe, że chyba pasuję jeśli chodzi o Kyumę (?) HA HA HA.

Dziękuję i z niecierpliwością czekam na następną część!

Ania - 2011-08-29, 16:42

O Boże! O matko kochana! Nowa część?! Nareszcie. Ile w końcu można czekać?

allmath napisał/a:
Yyyy... tak. Czy mi się zdaje, czy to opowiadanie robi się nudne? W sensie... nic ciekawego się nie dzieje? Dobra, nie jestem typem osoby, która na 'dzień-dobry' wpakowuje bohaterów do łóżka (chociaż mało brakowało na początku! :D), ale czy Was nudzi taka prosta (póki co) akcja?

Może ta część jest nieco nudna, ale czasem takie są potrzebne by móc przejść do jakiejś akcji. Poza tym wolę już tą piątą część niż nic.

allmath napisał/a:
A tak jeszcze poruszając temat opowiadań... bo czasem tak jest, że człowiek ma ochotę coś napisać i nie może się zdecydować. Mogłabym się Was poradzić w takich chwilach?

Kiedy tylko chcesz. :)

Błagam, daj szóstą część szybciej, nie znęcaj się nad swoimi czytelniczkami. :)

93antenka - 2011-08-30, 21:02

Opowiadanie na serio wciąga. Jak zaczęłam czytać to nie mogłam się oderwać.
Genialny pomysł na opowiadanie, tylko tak się zastanawiam to w twoim opowiadaniu nie istnieje SuJu, dobrze zaczaiłam? ;-)
Jak ty wpadłaś na to, żeby z ZhouMiego uczynić wampira? Jak się nad tym pomyśli to on na serio idealnie nadaje się do tej roli :-P
Dziękuję bardzo za twoją twórczość i z niecierpliwością czekam na więcej ! :mrgreen: :mrgreen:

Macy - 2011-09-03, 12:36

Ugh. Hm. *wydaje z siebie jeszcze kilka niekontrolowanych dźwięków, odchrząkuje i zaczyna od nowa*
Sądzę, że... Nie, inaczej - sam pomysł jest dość... oryginalny, żeby nie powiedzieć "abstrakcyjny", choć w gruncie rzeczy chyba jakoś specjalnie mnie nie odrzuca. Zważając na fakt, iż jeszcze nie do końca jestem oswojona z QMi, to fakt, że nie uciekłam z krzykiem, mógłby być dla Ciebie niemałą pochwałą ;)
Wykonanie całkiem dobre, muszę Ci powiedzieć. Jest kilka błędów różnej maści, ale jakoś specjalnie nie zaważają one na jakości tekstu.
Mimo początkowego zaskoczenia pomysłem, będę czekać na kolejne rozdziały, chociażby ze względu na Twój styl, o.
Pozdrawiam!

teitatoo - 2011-09-18, 21:44

Kiedy dalej??
ElJunPl - 2011-09-19, 12:29

Cytat:
Kiedy dalej??

Podpisuję się pod tym ^^

93antenka - 2011-09-19, 13:39

teitatoo napisał/a:

Kiedy dalej??

Ja też jestem bardzo ciekawa ;-)

Riqsha - 2011-09-19, 13:45

Kocham, kocham, kocham! Daaaaalej proooszę. : >
Allmath - 2011-09-20, 21:46

teitatoo, ElJunPl, 93antenka, ahahahhaha *szuka kryjówki* tak, a więc... no tak. Jakoś. Pojawi się niedługo, macie moje słowo! Po prostu przez ten cały stres w szkole nie mogę się skupić :/ LO 9 (Wro) to zło, kat, niszczyciel marzeń, terror i wszystko, co najgorsze ^^

Elektron,
Elektron napisał/a:
Ja też chcę dalej i Mamę Kyu też i zakończenie SOSu... XD I nawet chcę to coś ZŁEGO, co ostatnio napisałaś, cokolwiek to jest. Aha... kiedy w końcu poczytam Miego-Smoka?! XD

Zdrajca ze mnie? :D

No i jeszcze ten Kyu-Demon... mniam... KyuMi na ścianie... gorąco było. Gang Genga... Coś jeszcze? KyuMi-nauczyciele na biurku WOW. To czego nienawidzę (masz wpiernicz za to), czyli Mimi, który tnie się ramką, a Henry dogrywa mu na skrzypcach. Pominęłam coś? JAK MOGŁAM ZAPOMNIEĆ - QMiQ - tak, tak, dwóch Kyuhyunów i jeden Mi, którego gwałcą. Podobno jakieś badziewie z BABĄ jest! Z kobietą?! Toż to ochydne.

Są jeszcze jakieś, o których NIE WIEM!!


KŁAMSTWO! Nie słuchać jej, ona bredzi, to wariatka! Phhhfff, jak możesz tak bezczelnie oszukiwać ludzi?! *zamachuje się ręką na Elektrona* Jeszcze raz coś takiego napiszesz/powiesz... <Kyu's evil look>

teitatoo - 2011-09-21, 15:34

allmath napisał/a:
KŁAMSTWO! Nie słuchać jej, ona bredzi, to wariatka!

Zarzuty godne sądu xD
Ja i tak chce TO!!!! Później ewentualnie (na pewno ... HAH) coś nowego ^.-

Yamada - 2011-09-21, 17:27

allmath napisał/a:

KŁAMSTWO! Nie słuchać jej, ona bredzi, to wariatka! Phhhfff, jak możesz tak bezczelnie oszukiwać ludzi?! *zamachuje się ręką na Elektrona* Jeszcze raz coś takiego napiszesz/powiesz... <Kyu's evil look>



Buhahaha, ale przecież to prawda!!! All jak możesz?! <wiem, narażam się w tej chwili. ELFy HELP ME !!!!>

teitatoo - 2011-09-21, 20:25

Yamada napisał/a:
ELFy HELP ME

Podaje łapke.
Ciociuu .. wiesz jak Cię szanuje i twoje opowieści także.
Wiesz, teraz w pewnym sensie jako moja rodzinka jesteś dla mnie przykładem. Chyba nie chcesz, żebym wszystkich biła, prawda?
Btw. mówiłaś, że myślisz nad tym! Ile można myśleć?

Allmath - 2011-09-21, 20:39

Yamada
. . .
DEAD. YOU'RE SO DEAD.
ZOBACZYMY SIĘ JUTRO W SZKOLE! I zabiję Cię dopiero po sprawdzianie z biologii, masz najpierw cierpieć! ]: )

teitatoo, to nie tak, że cały czas zastanawiam się co pisać dalej, tylko to, że moja szkoła to gestapo i nie mam CZASU. Jutro mam stresujący sprawdzian z botaniki, który był przekleństwem od tygodnia. Do tego cała szkoła powoduje, że ludzie łapią takiego doła, że nic się nie chce. Mogę się wyładować w opowiadaniach, ale nie ręczę za ich niespodziewany zwrot w akcji i prawdopodobnie kolejny dramat i tak dalej...

Olciaaks - 2011-09-22, 16:31

Elektron napisał/a:
KyuMi-nauczyciele na biurku

hmmmm.... z czymś mi się t kojarzy xD miałam do tegoo ilustracje robić xd więc żądam dodania tego i innych też! (jak już mówiłam cioci El się boję bardziej więc ją popieram :D)

teitatoo - 2011-09-22, 18:17

allmath, hymm ja jutro mam sprawdzian z geografii (70 miejsc na świecie niziny, wyżyny, góry i jakieś kulminacje (?), a to tylko jedna z 4 kartek xD) no i już pomijam, że chodze na lingwistyczno-prawny! No, a z francuskiego mam się nauczyć 20 kartek na jutro, a jakieś pół godziny temu wróciłam do domu od 7:10!! Teraz mi mów, że życie jest niesprawiedliwe!! :cry: :cry: :cry: Poruszyło mnie to .. przepraszam.
allmath napisał/a:
moja szkoła to gestapo

A ja chodzę do Hogwartu xD Kto ma lepiej?? :P

Yamada - 2011-09-22, 19:03

Właśnie Olciaaks - czemu boisz się Elektrona? To spokojna dziewczyna - potwierdzam :D

Elektron, to z 'znęcać się nad ludźmi jak niektórzy' do mnie się też odnosi? :D <patrzy na swoje opowiadanie>

Olciaaks - 2011-09-22, 19:51

właściwie nie wiem dlaczego się boję cioci E. jakoś tak wyszło jak się spotkałyśmy xD ale skoro jest oaza spokoju to sie przestane bac ;D a akcję męczenia All trzeba by zorganizować... :-P
Yamada - 2011-09-22, 19:55

Cóż... Elektron czasami mnie bije, ale tylko dlatego, że z niej żartuję i droczę się z nią xD <Elektron to dla Ciebie: "Żreć...">

Tak naprawdę to ona jest spokojna i 'grzeczna', w przeciwieństwie do mnie xD <Nie masz się też czego bać z mojej strony>

Olciaaks - 2011-09-22, 20:24

hehe zcaje, czaje, wierze na słowo xD
ale pozwole sobie nie mowic do ciebie ciociu :P

Yamada - 2011-09-22, 20:26

Nie ma sprawy :P Ja jestem za młoda na ciocię xD
Junia-ah - 2011-09-29, 10:47

ja chcieć nową czesc..czy to koniec?
teitatoo - 2011-09-29, 16:35

Junia-ah napisał/a:
ja chcieć nową czesc..czy to koniec?

Ciocia ma małe kłopoty, trzeba się w cierpliwość uzbroić.

Junia-ah - 2011-09-29, 18:38

Oki.:)czekamy.
Allmath - 2011-09-30, 21:39

No, w końcu wróciłam! :^D Z góry przepraszam za wielkie spóźnienie, ale miałam tyle spraw na głowie i na horyzoncie pojawił się niezbyt ciekawy problem.

Dzięki za wszystkie komentarze ^^ wybaczcie mi fakt, że na nie dzisiaj nie odpowiem, ale jestem wykończona zarówno szkołą <giń biologio, giń! Piasek do piachu, tak gdzie jego miejsce!> jak i chorobą, która musiała mnie dopaść (nienawidzę przeziębienia, które ni z tego ni z owego przeradza się w grypę :/). Do tego doszło parę prywatnych spraw, ale nie będę Was nimi zanudzać :^D

Życzę szczęścia... (I NAJLEPSZEGO DLA CHŁOPAKÓW! :D)



CZĘŚĆ SZÓSTA



Pierwsze tygodnie mieszkania pod jednym dachem z Kyuhyunem, Zhou Mi co rusz był zaskakiwany różnymi pytaniami i wypowiedziami Koreańczyka. Sam Cho musiał przyznać, że często padały całkowicie niezwiązane z sytuacją słowa.

Raz zatrzymał Zhou Miego przed wyjściem z nim na dwór, pytając się z niepokojem:

- Nie świecisz się w słońcu, prawda?

Chińczyk zamrugał szybko, zaraz marszcząc brwi i patrząc na młodzieńca jakby ten postradał zmysły.

- O co ci chodzi? Świecę się w słońcu?

Kyuhyun wyglądał na lekko zażenowanego pytaniem, teraz, kiedy miał przed sobą wyraźną odpowiedź.

- Po prostu mam nadzieję, że nie wyglądasz jak jakiś kryształ Swarovskiego, czy coś…

Po tych słowach ulotnił się błyskawicznie, zbiegając po schodach w zawrotnym tempie. Zhou Mi tylko patrzył za nim z wyraźnym szokiem na twarzy.

- - -


Druga, podobna do tego sytuacja (lecz z gorszym wynikiem) miała miejsce, kiedy Kyuhyun dobrał się do ksiąg zostawionych przez ojca Zhou Miego. Były to niezwykle ciekawe i obszerne zapiski na temat wampirów i innych stworzeń, które cały czas żyły pod przykrywką wśród ludzi. Kyuhyun chłonął wszystkie te informacje jak sucha gąbka wodę, za wszelką cenę starając się znaleźć wyjście z całej sytuacji. Cały czas miał nadzieję, mimo, że Zhou Mi już nieraz przestudiował te książki i nie znalazł w nich nic, co mogłoby im pomóc. Koreańczyk jednak uważał, że on sam powinien chociaż raz przeczytać ten dziennik.

Podczas jednej z takich sesji, kiedy całkowicie pochłonęła go historia buntu wampirów i wilkenów z siedemnastego wieku, natrafił na pewną informację, która nie dawała mu spokoju. Ze zmarszczonymi brwiami wsadził zakładkę w miejscu, gdzie skończył czytać i szybkim krokiem ruszył w poszukiwaniu Zhou Miego. Zdążył się nauczyć, że jeśli czegoś nie ma w książce, to mężczyzna na pewno zna odpowiedź. Znalazł go dopiero w kuchni, gdzie wypakowywał rzeczy Kyuhyuna, które do tej pory jeszcze nie znalazły się na przeznaczonym dla nich miejscu. Koreańczyk tylko przez chwilę poczuł lekkie zawstydzenie, że sam się tym nie zajął (w końcu to jego własność) tylko zrzucił wszystko na Chińczyka. Do tego Zhou Mi ostatnimi czasy wydawał się zestresowany i zmęczony. Szybko jednak o tym zapomniał, kiedy w głowie zaświtało mu dręczące go pytanie.

Szturchnął Zhou Miego w żebra, niemal przyprawiając go tym o zawał, bo mężczyzna nie był świadom jego obecności. Przewrócił oczami na oskarżycielskie spojrzenie i lekkie wydęcie ust (które bardzo go rozpraszało, tak dla waszej wiadomości). Chcąc odwrócić uwagę Chińczyka od ataku na jego zdrowie fizyczne, zapytał:

- Łowcy wampirów naprawdę istnieją?

Zhou Mi przez chwilę patrzył na niego z byka, masując obolałe żebra i mamrocząc coś pod nosem. Kyuhyun zbliżył się ostrzegawczo, nie bardzo lubiąc, kiedy jego pytania są ignorowane. Mężczyzna rzucił mu ostatnie, cierpiące spojrzenie i odpowiedział z lekką obojętnością w głosie:

- Owszem, nadal jest to kultywowane. I tak, mam na myśli obecne czasy – dodał, widząc jak młodzieniec otwiera usta z zamiarem zadania kolejnego pytania. – Mój ojciec wyraźnie zaznaczył w jednej z książek, że nadal poluje się na wampiry. I dhampiry.

Kyuhyun przez chwilę przetrawiał informacje, marszcząc przy tym lekko brwi. W przypływie nagłej myśli lekkiego niepokoju, skoczył do przodu i złapał Zhou Miego za nadgarstek.

- Ale nie przyjdą tutaj? Wiesz, ktoś taki jak… no nie wiem, Blade?

- Naoglądałeś się za dużo filmów. Wśród łowców nie ma nikogo, kto ma w sobie choć odrobinę krwi wampira. Takie osoby są od razu eliminowane. - Zhou Mi poklepał pocieszająco mocno zaciskającą się na jego ręce dłoń, starając się jakoś rozluźnić jej uścisk. – Kyuhyun, nie czuję palców.

Młodzieniec poluzował nieco uchwyt, nie cofając jednak ręki.

- Ale mogą przyjść po nas? – zapytał, nadal nie do końca przekonany.

- Po mnie. Ciebie uznają za ofiarę, nie masz się czym martwić. – Mężczyzna uśmiechnął się trochę krzywo.

Kyuhyun zmarszczył brwi i prychnął z irytacją, puszczając dłoń Zhou Miego. Zmierzył Chińczyka gniewnym spojrzeniem, kilkakrotnie dźgając go palcem w ramię.

- Nie mów tego takim tonem, jakbyś sobie tego życzył. W porządku z ciebie wampir, nikomu nie zrobiłeś krzywdy… dlaczego chcieliby coś ci zrobić?

- Bo już kogoś ugryzłem! Przez to jestem na liście poszukiwanych! – Zhou Mi odetchnął głęboko, starając się uspokoić. Koreańczyk tylko patrzył na niego wyczekująco, krzyżując ręce na piersiach. – Nie musisz się martwić. Jeśli nie będę się wychylać, nic ci nie grozi…

Kyuhyun poczuł, jak świerzbią go dłonie, by uderzyć Chińczyka. Zamiast tego tylko rzucił mu złe spojrzenie i odwrócił się na pięcie ze słowami:

- Jesteś idiotą. Jeśli przyjdą, najpierw będą musieli pozbyć się mnie.

Nie zwrócił uwagi na gwałtowne wciągniecie powietrza przez dhampira i wyszedł z kuchni, nie odwracając się za siebie.

- - -


Nie minęły dwie godziny a zaczął się czuć niedobrze z całą tą kłótnią. Starał się wrócić do porzuconych książek, ale bitwy i opisy walk jakoś przestały mu się podobać. Szybko wylądował przed telewizorem, ale nawet programy rozrywkowe i jego ulubiona drama historyczna nie mogły poprawić mu humoru.

Z głowy nie mogły mu wyjść ponure myśli i obrazy, przedstawiające poddającego się bez walki Zhou Miego. Nie potrafił go zrozumieć – z jego opowieści i książek wynikało, że życie dhampira nie różni się zbytnio od ludzkiego. Może wyjść na słońce i jeść normalne jedzenie, starzeje się też jak każdy inny. Dodatkami jest tutaj nadludzka wytrzymałość, przyspieszone procesy regeneracyjne i dzienna dawka krwi. Nic, z czym ktokolwiek inny nie potrafiłby sobie poradzić. A jednak Zhou Mi powiedział, że poddałby się bez walki. Dlaczego? Jeśli przez to myśli, że on, Kyuhyun, poczuje się bez niego lepiej, to jest w błędzie.

Prychnął pod nosem, całkowicie zapominając o włączonym telewizorze. Zhou Miego nie da się nie lubić, jest na to zbyt miły i przyjacielski. Nawet fakt, że codziennie dawał mu część swojej krwi nie mógł tego przekreślić (de facto, było to bardzo przyjemne doznanie). Dlatego zdziwiła go jego postawa do tej sprawy. Mężczyzna wydawał się być optymistą, więc dlaczego chciałby pożegnać się z tym światem?

Usłyszał ciche pukanie deszczu o szybę. Zwrócił wzrok w stronę okna, dopiero teraz zauważając jak szaro jest na zewnątrz. Na niebie pojawiły się ciemne chmury, co zapowiadało całkiem niezłą burzę. Do tego pogoda doskonale odzwierciedlała jego obecny nastrój.

Kyuhyun gdzieś na skraju swojej świadomości poczuł, że to on może być częścią tej decyzji. Jeśli Zhou Mi by zginął, byłby wolny, nie musiałby mieszkać tutaj, nie miałby na głowie życia kogoś innego. Zrobiło mu się niedobrze na samą myśl, że to z jego powodu Chińczyk był zdolny do tego… że bardziej liczyło się szczęście kogoś praktycznie nieznajomego, niż samego Zhou Miego. A bardzo dobrze pamiętał, jak kiedyś powiedział Zhou Miemu, co o nim myśli.

Potwór.

To były ostatnie słowa, które usłyszał od niego pierwszego dnia. Mimowolnie skulił się na kanapie, podciągając nogi pod brodę. Teraz, kiedy już zdołał trochę poznać Zhou Miego, już nigdy więcej czegoś takiego o nim nie powie.

Co innego nazwać go łamagą, kiedy potyka się o swoje własne nogi (które Kyuhyun potajemnie podziwiał), lub babą, bo czasami nie potrafił przestać mówić o jakiś torbach, kosmetykach i zakupach, Boże broń.

Podskoczył jak oparzony, kiedy niebo za oknem przeszyła błyskawica i po chwili rozległ się głośny grzmot. Lubił taką pogodę. Obserwowanie wyładowań elektrycznych, które tworzyły sobie tylko znane znaki na niebie i cichy, spokojny szum deszczu. Z ciekawością obserwował okno, w duszy rad, że coś odciągnęło go od jego zmartwień.

Błysk i grzmot. Zgasło światło, pogrążając cały dom w mroku.

Dźwięk tłuczonego szkła.

Zerwał się na nogi, zaniepokojony dźwiękiem dochodzącym z kuchni. Niemal po omacku skierował się do pomieszczenia, nadal nieprzyzwyczajony do rozmieszczenia mebli i panującej wszędzie ciemności. W momencie, kiedy jego stopy spoczęły na kafelkach w kuchni, niebo ponownie rozświetliła błyskawica. Ten krótki moment wystarczył mu na zauważenie, że nikogo nie ma w pomieszczeniu, tylko na ziemi leży rozbity kubek.

- Zhou Mi?

Odpowiedziała mu cisza, co jeszcze bardziej go zaniepokoiło. Najszybciej jak mógł wrócił do salonu i instynktownie skierował swoje kroki w – jak mu się wydawało – stronę sypialni Zhou Miego. Zaklął pod nosem, kiedy jego piszczel brutalnie poinformował go o stojącej na drodze szafce. Wyciągnął przed siebie ramiona i niczym ślepy zaczął posuwać się na przód. Za każdym razem, kiedy pojawiało się światło błyskawicy, oceniał swoje położenie. Jego oczy powoli przyzwyczaiły się do mroku i po chwili znajdował się przed pokojem Chińczyka

Zapukał lekko w drzwi, nie chcąc wchodzić bez pozwolenia.

- Zhou Mi?

Usłyszał jakiś stłumiony odgłos i szelest materiału. Nieco niepewnie uchylił drzwi, zaglądając do środka. Wstrzymał oddech, kiedy udało mu się odróżnić i zidentyfikować niewyraźne kształty.

Niepewnym krokiem podszedł do łóżka i z wahaniem usiadł przy kulącym się mężczyźnie. Zhou Mi schował głowę w kolanach i dodatkowo objął ją ramionami, blokując jak najwięcej widoku ze świata zewnętrznego. Kyuhyun mógł się założyć, że miał zamknięte oczy. Słyszał, jak bardzo przyspieszony i nierówny ma oddech, nawet mógł wyczuć drżenie jego ciała. Niebo znowu przeszyła błyskawica, na co Zhou Mi niemal podskoczył i szczelniej objął się ramionami. Kyuhyun z pewnym przerażeniem i troską odkrył, że słyszy cichy płacz Chińczyka.

Trochę niepewnie położył dłoń na przedramieniu Zhou Miego, czując jak mocno drży. Nie wiedział, jak powinien zachować się w takiej sytuacji. Chciał zrobić coś, by mężczyzna przestał płakać, bo było to ostatnie, co chciałby słyszeć z jego ust. W przypływie instynktu zaczął gładzić Chińczyka po włosach, mówiąc cichutko:

- Już dobrze… nie bój się, jestem tutaj…

Zhou Mi uniósł głowę i Kyuhyun wstrzymał oddech. Mężczyzna miał błyszczące, zapłakane oczy w których widać było przerażenie i wyraźne cierpienie. Kyuhyun delikatnie starł palcami spływające mu po policzkach łzy, czując jak coś nieprzyjemnie zaciska mu się wokół gardła.

- Kui Xian… - Głos Zhou Miego był lekko zachrypnięty, przywodzący na myśl zgubione i przerażone dziecko.

Kyuhyun domyślił się, że „Kui Xian” musi być zbliżonym odpowiednikiem jego imienia (pamiętał, że poprawnie brzmiało ono „Gui Xian”). Gdyby nie obecna sytuacja, mógłby uznać to za urocze, że dostał swoje własne (w pewnym sensie) przezwisko.

Kolejny błysk i grzmot. Kyuhyun w następnej sekundzie leżał na łóżku z ramionami pełnymi przerażonego Zhou Miego, który zaczął mówić w przerażająco szybkim mandaryńskim. Koreańczyk uczył się tego języka w szkole, ale nie potrafił rozróżnić więcej, niż co trzecie-czwarte słowo. Jednak wystarczająco dobrze rozróżniał emocje, jakie pojawiły się w tym potoku słów: strach i rozpacz. Zhou Mi schował twarz w jego szyję, mocząc mu łzami koszulę i drżąc jak w febrze. Kyuhyun objął mężczyznę i kreślił mu na plecach powolne, uspokajające kręgi, powoli wdychając zapach wanilii i czekolady. Drżał za każdym razem, kiedy Zhou Mi dmuchał mu gorącym powietrzem na szyję, które stawiało mu wszystkie włoski na karku.

- Kui Xian, boję się…

Te słowa zrozumiał doskonale. W porównaniu do poprzednich, były wypowiedziane cicho, urywanie, tuż przy jego uchu. Teraz problemem było ich zrozumienie i odpowiednie zareagowanie w czym Zhou Mi mu nie pomagał. Myśli Kyuhyuna pędziły z prędkością błyskawicy, starając się znaleźć jakiś sposób na uspokojenie i pocieszenie Chińczyka. Jedyne wyjście jakie mu się nasuwało było mało finezyjne, ale liczył na jego skuteczność.

Przeniósł jedną dłoń do włosów Zhou Miego, wplatając palce między czerwone kosmyki, czasami gładząc odsłonięty kark. Wziął jeden, uspokajający wdech i odchylił głowę w bok, unosząc lekko brodę. Uśmiechnął się na zaskoczone spojrzenie mężczyzny, delikatnie acz sugestywnie przysuwając go do swojej szyi.

- Spokojnie. Spróbuj, może to ci pomoże…

Zhou Mi wahał się przez chwilę, jakby czekał na moment, kiedy Koreańczyk się rozmyśli. Z cichym westchnięciem ulgi wtulił nos tuż przy uchu Kyuhyuna, tylko rozkoszując się jego zapachem. Młodzieniec zadrżał, kiedy poczuł ciepłe wargi Zhou Miego na swojej skórze, lekko sunące wzdłuż tętnicy. Przygryzł wargi, starając się powstrzymać od jakichkolwiek dźwięków, kiedy gorący język mężczyzny dołączył do ust. Zacisnął mocniej palce we włosach Chińczyka, a jego druga dłoń uczepiła się koszuli Zhou Miego. Starał się oddychać normalnie, ale nie potrafił powstrzymać drżenia nóg i napięcia kumulującego się gdzieś w brzuchu. Jakim cudem ktoś mógł tak bardzo na niego oddziaływać?

Jęknął głośno, czując oszałamiającą przyjemność, kiedy kły Zhou Miego zatopiły się delikatnie w jego szyi. Nie wiedział, czy to przez otaczającą ich ciemność, czy przez bliskość Chińczyka, nagle wyostrzyły mu się zmysły, odczuwając wszystko z znacznie większą siłą. Dłonie Zhou Miego znalazły się na jego ramionach, gładząc powolnymi, jakby uspokajającymi ruchami rozgrzaną skórę. Kyuhyun odchylił mocniej głowę, chcąc zwiększyć kontakt, zbliżyć się jeszcze bardziej, poczuć więcej…

Zhou Mi mruczał z przyjemności, językiem delikatnie zbierając szybko płynącą krew. Koreańczyk mógł się tylko domyślać, jakim uczuciem musiało być to dla niego. W momencie, kiedy zaczęło mu się lekko kręcić w głowie, Zhou Mi cofnął swoje kły, troskliwie oczyszczając ranę z ostatnich kropel krwi. Kyuhyun oddychał szybko, urywanie, kiedy język Chińczyka błądził po ugryzieniu, pomagając mu zasklepić się dzięki antyciałom. Zdążył zapomnieć, jak bardzo przyjemne było to doznanie – przez cały czas „karmienie” odbywało się z jego nadgarstka. Tylko ten jeden, jedyny raz w klubie… ale wtedy było to stłumione przez alkohol.

- Kui Xian…

Kyuhyun otworzył oczy, nawet nie pamiętając, kiedy je zamknął. Wstrzymał oddech, patrząc na znajdujące się tuż nad nim ciepłe, czekoladowe oczy. Zhou Mi zniżył się odrobinę, przymykając lekko powieki, lecz nadal nie przerywając kontaktu wzrokowego. Ich usta zetknęły się, początkowo niepewnie, delikatnie. Kyuhyun posłusznie rozchylił wargi, kiedy język Zhou Miego przesunął się po jednej z nich, wywołując u niego dreszcze. Przysunął głowę Chińczyka bliżej, chcąc ułatwić dostęp i zwiększyć kontakt. Jęknął mimowolnie, czując w ustach mężczyzny smak swojej własnej krwi i coś, co znacznie zdominowało metaliczny posmak i z pewnością należało do Zhou Miego. Ich języki pocierały się o siebie w spokojnym, pozbawionym walki tańcu, tworząc coś na wzór więzi między nimi. Cho czuł się jakby był pijany, nie potrafiąc porównać swojego upojenia do czegokolwiek innego.

Kontakt trwał dla niego stanowczo za krótko. Zhou Mi cofnął głowę, patrząc na niego rozpalonym wzrokiem, jakby był dla niego jakimś przysmakiem (którym, de facto, był). Kyuhyun westchnął cicho, kiedy mężczyzna ostatni raz, lekko pocałował go w usta.

Zhou Mi wrócił do swojej poprzedniej pozycji, wciskając nos w zagłębienie na szyi młodzieńca, wdychając zapach jego skóry. Kyuhyun po chwili namysłu z powrotem zaczął bawić się włosami Chińczyka, który mruczał sennie na znak aprobaty. Koreańczyk sam czuł, jak powoli opadają mu powieki, a jego organizm walczy ze zmęczeniem i utratą krwi. Przytulił policzek do czoła Zhou Miego, wzdychając z zadowoleniem. Postanowił, że dopiero następnego dnia będzie martwić się trudnymi rozmowami.

Zasnął, gdzieś na skrawku świadomości notując, że na zewnątrz jest cicho i całkowicie ciemno.




KONIEC CZĘŚCI SZÓSTEJ



Wyszło dłużej niż reszta... mam nadzieję, że w miarę się podobało ^^ czasem mam problemy z koncentracją, kiedy mam grypę + moje ADHD.

Aha! Termin "wilken" został zaczerpnięty z książki o takowym tytule. Co ciekawe, nie jest to wilkołak ^^ tylko duuuuuuuuuży, biały wilk, który może zamienić się w człowieka kiedy mu się żywnie podoba. Do tego dochodzą super-zaczepiste-zmysły, telepatia, coś w stylu hipnozy i inne, ciekawe bajery :D wilkołaki to takie tam bestyje, słabsze od wilkenów i kiedy zasmakują ludzkiej krwi... cóż, robią się dzikie.

Blade'a chyba każdy zna? ^^


Do następnego! :^D

teitatoo - 2011-09-30, 21:55

AAAAAAAA!
Chyba mam problemy z oddychaniem <3<3
moja siostra powiedziała, że wyglądam jak te dzieci z mang z maksymalnie rozdziawionymi buziami w uśmiechu xD
I OMO!! POCAŁOWALI SIĘ !! <3<3

Junia-ah - 2011-09-30, 22:01

jejejejejje jestem first :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: <3<3<3"jak kryształ svaroskiego<na kolanach ciocia ma Zmierzch>:DXD
Olciaaks - 2011-09-30, 22:20

tak mnie to wciągnęło czytanie, że nie mrugałam!
i...i...mówiłam Ci już, że Cię kocham? niee...? to Ci teraz mówie! kocham Cię za to opowiadanie!! <3
tak jak obiecałaś- migdalili się! <taniec szczęście i radości>

wiem, że miałam napisać jakie to paskudne zUe i okropne, ale nie mogłam :oops:

Ania - 2011-10-01, 03:48

Nareszcie, bo już myślałam, że to opo podzieli los tych fajnych, ale nieskończonych.
Ta część jest super. Tylko zaczynam się bać o ZhouMiego. Mam nadzieję, że nikt nie będzie na niego polował. Czekam na następny part. I proszę, niech będzie szybciej. :)

93antenka - 2011-10-01, 09:27

Haha jestem very happy, że pojawiła się kolejna część :)
Jak każda inna była cudowna, sposób w jaki piszesz pozwala poczuć wszystkie ich emocje i to najbardziej lubię xD
Akcja tej części była zaskakująca, a momentami słodka (jak Kyu znalazł Mimiego :)
Teraz nie pozostaje nic innego jak czekać na część kolejną ;-)

ElJunPl - 2011-10-01, 09:33

Wiesz co, masz niezłe wyczucie :D Pomyślałam sobie "hmmm, poczytałabym QMi", wchodzę, a tu taka niespodzianka xD dobrze, że nie mam przy kompie kamery, która by nagrywała moje reakcje XD
allmath napisał/a:
Mój ojciec wyraźnie zaznaczył w jednej z książek, że nadal poluje się na wampiry. I dhampiry.

Nie podoba mi się to ><
allmath napisał/a:
Wyszło dłużej niż reszta

Nie narzekam ^^ >:D
allmath napisał/a:
mam nadzieję, że w miarę się podobało

A pewnie, że się podobało =D
Kiedy kolejny part? ^^

Riqsha - 2011-10-01, 13:27

Aha. Nareszcie kolejna część. :3
Ten świecący kryształ mnie rozwalił i przypomniał o zmierzchu.xD Ale i tak to było świetne. Pocałowali się. *w*

RedWitch - 2011-10-06, 23:58

Hah, widzisz? A jednak znalazłam chwilkę, aby przeczytać to, tak jak obiecałam ^^ bądź ze mnie dumna! :D

Pierwsze pytanie Kyu, w związku ze świeceniem się było genialne :D chłopak chyba słyszał o Zmierzchu i o tej wymyślonej historii z błyszczącą się skórą ^^ a zdziwienie Mi było wręcz epickie! :D

Też jakby mi w łapki wpadły takie księgi o wampirach, to jednym tchem bym je obadała! To naprawdę interesujący temat, nieśmiertelność i te sprawy, sama rozumiesz xD

Przez moment miałam wrażenie, że Mi boi się jak dzieciaczek burzy :D a Kyu przyszedł go pocieszyć, i to w jaki altruistyczny sposób! :D chociaż w sumie nie do końca. Aż sobie wyobraziłam moment, gdy Mi ciepłym językiem lizał miejsce na szyi Kyu, gdzie zaraz ugryzie, aby posmakować krwi... *_*

Bardzo mi się podobało, wiedziałam, że będzie warto!!! :-D

DZIĘKUJĘ CI! :D

Junia-ah - 2011-10-18, 21:17

CIOCIAAAAAAAAAAA kiedy część 7?dziecko sie nie cierpliwiXD
teitatoo - 2011-10-30, 21:14

Junia-ah napisał/a:
CIOCIAAAAAAAAAAA kiedy część 7?

Ej no właśnie!?!?!?!?!?!?!?!
Kiedyś już mówiłam, że umieram z braku QMi ~ mam brak QMi ~ UMIERAM!T_T
Chce, chce, chce to!

93antenka - 2011-10-30, 21:16

teitatoo napisał/a:
Chce, chce, chce to!
teitatoo, w ust mi to wyjęłaś ;-)
Też już nie mogę się doczekać i codziennie mam nadzieję na część kolejną... Napisz coś szybciutko, nie musi mieć większego sensu, ważne że będzie QMi :mrgreen:

teitatoo - 2011-10-30, 21:23

93antenka napisał/a:
nie musi mieć większego sensu

QMi bez większego sensu? - nie u mnie <3 ja pracuje nad częścią 3 do Seasons ble ble ble ale idzie mi to opornie bo mi mama całyyy czas przerywa ..
93antenka napisał/a:
w ust mi to wyjęłaś

w ogóle .. przez sj ero mam dziwne skojarzenia xD to się może przydać ^__^

ElJunPl - 2011-11-08, 18:24

*niema prośba o ciąg dalszy*
9.9

Roksilol - 2011-11-24, 18:51

Nie mogę się doczekać następnej części :D
Naprawdę super opowiadanie i masz bardzo dobry styl pisania, przez co dobrze się czyta ^^

teitatoo - 2011-11-24, 19:19

lol .. myślałam, że już ci się to udało napisać ciociu <3
ale mówiłaś, że pierwsze bd SOS więc mi coś nie pasowało xD

Mako - 2011-11-29, 22:41

ja chce kolejną część opka.
zryło mi to psychikę ale nie narzekam xDD
przeczytałam wszystko za jednym zamachem i powiem tyle : "CHCE JESZCZE I TO W MIARĘ SZYBKO" xDD

teitatoo - 2011-12-18, 13:02

O.K. tydzień/10 dni JUŻ MINĘŁO!!!
Junia-ah - 2011-12-18, 19:39

błagaaaam bo zdechne i będziesz mnie miała na sumieniuXD
ElJunPl - 2011-12-18, 20:00

Przyłączam się do buntu błagalno-szantażowego :]
Mako - 2011-12-18, 23:22

ElJunPl napisał/a:
Przyłączam się do buntu błagalno-szantażowego :]
popieram bunt całą swoją osóbką xDD
Veyookie - 2011-12-25, 19:17

no eej, plooosie ;c daj, daj nam tego ff! umieramy z ciekawości i podniety ^^.
EmilyStrange - 2011-12-25, 21:12

Przeczytałam wszystkie części i sprawa wygląda następująco: jako że namiętnie czytuję paranormal romance domagam się niezwłocznego dodania kolejnego odc !
I jestem kolejną osobą, która dołącza się do buntu, więc tu już się powstanie szykuje x)

Allmath - 2011-12-29, 16:28

. . .

Wymowne trzy kropki.

Dobra, dobra. Żadnego powstania mi tu nie robić, bardzo proszę. Niepotrzebne to i może niektórych przerazić. Nie mówię tu o sobie, oczywiście (chociaż zabrałam się W KOŃCU za pisanie), ale dajmy sobie spokój. Głupio się usprawiedliwiać, kiedy przez te dwa, czy trzy tygodnie nie było mnie prawie wcale na laptopie. Jakoś wyszło i musicie mi wybaczyć ^^

*pada na kolana i unosi ręce ku górze* Błagam o wybaczenie! Napiszę jak najszybciej będzie się dało! :^D

Veyookie - 2011-12-29, 17:53

No, ja tam wybaczam x> Byle by było, jak najszybciej i jak najlepiej :D
DreamerLady - 2011-12-31, 17:59

Jak to możliwe, że jeszcze tego nie skomentowałam ? D: Poważne niedopatrzenie. A ja ci wybaczę jak dasz podwójną porcję seksu xD Oczywiście żartuję xD Chociaż jakbyś tak zrobiła, tobym się nie obraziła :D To tak w skrócie, bo tak średnio na jeża z moim internetowym połączeniem T.T W każdej chwili mogłabym cały tekst stracić D: No, mogę jeszcze dodać, że jest to jedno z przodujących opowiadań na mojej liście "ulubionych" :D
Ania - 2012-01-08, 08:36

Tak się zaczęłam zastanawiać, czy ja dożyję zakończenia tego opowiadania. Ile jeszcze można czekać? Czas (czyt. życie) ucieka, a tu nic nowego. :(
nati - 2012-01-08, 21:57

Ja też się nie mogę doczekać dalszego ciągu^^ Zaglądam tu m.in glównie dla tego opka a tu dalej nic >.< Nie każ nam dlużej czekać ^^
ayaki - 2012-01-10, 00:19

Właśnie przeczytałam całość. Z jednym razem. I.. OMO allmath, sprawiłaś, że polubiłam QMi. Ja, która nałogowo wyznawała Eunhae. Jesteś niemożliwa. I twoje opowiadanie też. Błagam, pisz dalej szybciutko! Przyłączam się do tego tłumu, który z niecierpliwością czeka na koleją część.
teitatoo - 2012-01-18, 19:55

allmath napisał/a:
Żadnego powstania mi tu nie robić, bardzo proszę.

Pfffffff!!!
Uwaga ludzie możemy spokojnie zrobić manifestację, bo wredna ciotka All stwierdziła, że może nawet tego nie zakończyć .... *ryczy w kącie*.

Veyookie - 2012-01-18, 20:08

coooooooooooooo!
coooooooooooooooooo!
COOOOOOOOOOOOOOOOOOO!

no to nieładnie, nieładnie! ja tu czekam całe tygodnie na spełnienie moich marzeń, a tak dupa! T_T

ElJunPl - 2012-01-18, 20:09

teitatoo napisał/a:
wredna ciotka All stwierdziła, że może nawet tego nie zakończyć ...

O_________________________________________________O COOOOOOOOOOOOOOOOOO?! O= Toż to zbrodnia! >< nie, ja się nie zgadzam! Łapię za widły i robię natarcie! >:[

Allmath - 2012-01-18, 20:20

. . .

NIC TAKIEGO NIE POWIEDZIAŁAM!

Gdzie to niby było w: "Nie muszę tego kończyć, bo Wy i tak zabijecie mnie za..." nie ważne za co "... ale i tak to skończę."

Po co tyle agresji, jakie widły, jakie protesty... wtf.

ElJunPl - 2012-01-18, 20:56

*wstrzymuje widły* To będzie dalej? \( *o*)/ To oby jak najszybciej >w< Choć coś czuję, że zakończenie mi się nie spodoba >.<
Ale i tak czekam z niecierpliwością ^.^

Veyookie - 2012-01-18, 21:19

waaa, all wlazła popatrzeć na nasz protest *o*

proszę, prooszę, prooooszę :3 Pani all, prosimy, dawaj szybciutko opko, albo chociaż zapowiedz, że się za nie zabierasz, błagam ^^

Allmath - 2012-01-18, 21:31

ElJunPl napisał/a:
Choć coś czuję, że zakończenie mi się nie spodoba >.<


Hahahahah... nie wiem skąd ten pomysł... hahah... oO



UWAGA! Będzie, będzie, będzie. Mam ferie w końcu. Dzisiaj mamy środę, tak? Okey. Mam czas do niedzieli/poniedziałku - nie wyrobię się, możecie mnie zabić, albo wymagać czegoś na pocieszenie.

Veyookie - 2012-01-18, 21:36

YAAAAAAAAAAAAAAY!

Kochamy Cie < 3

ayaki - 2012-01-18, 22:05

Już się nie mogę doczekać! Pragnę tego :3
teitatoo - 2012-01-18, 22:06

allmath napisał/a:
możecie mnie zabić, albo wymagać czegoś na pocieszenie.

Pocieszenie? ^__^ Lubię to :P
Wiem, że się ciotko nie wyrobisz, więc na pocieszenie chcę tą Kyumę, o której babcia nawija już od ... kilku miesięcy xD

ElJunPl - 2012-01-18, 22:11

To mam nadzieję, że do poniedziałku zobaczymy opo, bo jednak zabijać Cię bym nie chciała :P i nie chciałabym, żebyś zabiła Kyu albo Mimiego
natulka - 2012-01-19, 13:34

Alluś Kotku trzymam kciuki za twoją wenę twórczą..;)<3
Allmath - 2012-01-23, 20:33

~Powiem tak: powinnyście być ze mnie chociaż odrobinę dumne. Wyrobiłam się w terminie <uff, ktoś mi już groził, że jak nie... cóż Oo> a miałam masę spraw na głowie i jestem znowu chora na zatoki :< minusy chodzenia bez czapki po ostrym zapaleniu zatok, ale to tylko ja ^^

Dodatkowa informacja: jeśli znowu zacznę się lenić... trzeba mnie jakoś pogonić. Zagrozić czymś, to najlepiej działa oO W każdym razie, mam tendencje do popadania na chorobę zwaną "lenistwo", więc...




CZĘŚĆ SIÓDMA <w końcu>




Kyuhyun czuł jak świadomość wdziera się do jego umysłu, spychając na bok marzenia senne o czekoladowych oczach i uśmiechniętych ustach. Zamruczał półprzytomnie, nie mając ochoty wracać do rzeczywistości, chcąc wrócić do swoich nocnych marzeń. Ciało leżące obok było przyjemnie ciepłe, zachęcające do całodniowego zostania w łóżku i słuchania cichego oddechu drugiej osoby. Młodzieniec zadrżał niekontrolowanie, kiedy uświadomił sobie, że gorące powietrze muska mu szyję, smukłe ręce obejmują go w pasie, a czyjeś długie nogi splotły się z jego własnymi. Poruszył swoimi palcami u rąk, starając się je zlokalizować bez otwierania oczu. Jedno ramię znajdowało się pod głową Zhou Miego, a dłoń bezwładnie opuściła swoje stanowisko na włosach mężczyzny. Druga kończyna, ku przerażeniu Kyuhyuna, ukryła się pod koszulką na plecach Zhou Miego i najwyraźniej świetnie się tam czuła. Pod palcami czuł gładką i kusząco ciepłą skórę, przez którą zaczął myśleć o innych częściach ciała Zhou Miego.

Przełknął głośno ślinę i powoli zaczął wycofywać dłoń, chcąc jakoś powstrzymać tok swoich myśli. Przesunął niezamierzenie opuszkami palców po plecach Chińczyka, zamierając gwałtownie, kiedy wyczuł drżenie jego ciała. Zamarł, przez kilka uderzeń serca nawet nie oddychając, tylko oczekując jakiejś reakcji Zhou Miego. Mężczyzna tylko wymruczał coś przez sen i mocniej ścisnął Kyuhyuna w pasie, przysuwając go bliżej siebie.

Koreańczyk z ulgą wypuścił wstrzymywane powietrze, kiedy był całkowicie pewny, że Chińczyk nadal jest pogrążony w głębokim śnie.

Kolega. Między nimi były tylko koleżeńskie stosunki. Tak, jasne. Bo Kyuhyun przytula się w łóżku z każdym kumplem a potem całuje go na dobranoc. Normalka.

Spojrzał na śpiącego Zhou Miego, starając się zinterpretować uczucia, które się w nim pojawiły. Lubił go, to pewne, tylko idiota mógłby nie zauważyć jaką miłą i wspaniałą osobą jest Zhou Mi. Coś więcej? Kyuhyun starał się powstrzymać rumieniec, kiedy tylko pomyślał o ostatnich wydarzeniach. Tak, pewnie więź przez krew mogła trochę upiększać sprawę, ale nie zmienia to faktu, że Chińczyk był dla niego cholernie atrakcyjny. Odruchowo oblizał usta, bardzo dobrze pamiętając, co z nimi robił Zhou Mi.

Musiał przyznać przed samym sobą: prawdopodobnie jest gejem, bądź bi. A o ile sięgał pamięcią, żadna dziewczyna nie zwróciła jego uwagi. A był całkiem popularny, tak tylko wspominając.

Zhou Mi wymamrotał coś przez sen, niemal wywołując u niego atak serca. Odetchnął głęboko, w duszy ciesząc się, że ma jeszcze trochę czasu na poukładanie wszystkiego w głowie.

Czas... Spojrzał na wiszący na ścianie zegarek.

- O cholera!

Najdelikatniej jak tylko mógł uwolnił się od obejmujących go ramion, wyskakując z łóżka. Miał pół godziny do pierwszych zajęć, a naprawdę nie chciał się spóźnić na ćwiczenia z największą kosą na uniwersytecie. Zaklął cicho, kiedy uderzył się palcem o nogę łóżka. Jak najciszej wyszedł z pokoju, ostrożnie zamykając za sobą drzwi. W duchu gratulował sobie pomysłu, że wziął prysznic wieczorem, więc nie będzie walić od niego na kilometr. W ekspresowym tempie zmienił ubranie i zjadł byle jak zrobioną kanapkę. Myjąc zęby - przeniósł tę czynność do kuchni, bo ułatwiało mu to zadanie - napisał kartkę dla Zhou Miego.

'Mimi
Wyszedłem na zajęcia. Wrócę po 16. Mogę liczyć na obiad?
Kyu.'


Kilka razy miał ochotę zmienić tytuł wiadomości, ale coś się w nim buntowało. Najwyżej później spali się ze wstydu.

- - -


Henry przyglądał mu się niemal przez całe zajęcia, mając na twarzy jakiś podejrzanie wyglądający uśmiech. Z początku myślał, że ubrał koszulę na złą stronę, albo nie zmył dokładnie pasty do zębów. Albo Henry znowu był dupkiem i przykleił mu do pleców kartkę z napisem 'Zajęty gej, nie dotykać', co się zdarzyło tydzień temu. Nie żeby to następnego dnia Kyuhyun shakował mu jego dane osobiste i zmienił płeć we wszystkich dokumentach. Nie, chodziło tu o coś całkowicie innego...

- Więc... Ten twój współlokator - Henry zaczął temat dopiero podczas przerwy, kiedy spokojnie jedli lunch.

- Co z nim? - zapytał, starając się kontrolować wyraz twarzy.

- Już cię zgwałcił?

Kyuhyun niemal zadławił się wodą, słysząc zadane pytanie. I nie, za nic w świecie się nie zarumienił na wspomnienie zeszłej nocy.

- C-co? O czym ty... Ja...

Twarz Henry'ego zmieniła się z rozbawionej na zaskoczoną. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale słowa musiały mu się gdzieś zgubić. Przez chwilę tylko patrzył na unikającego kontaktu wzrokowego przyjaciela. Zarumieniony Kyuhyun, który nie potrafi się odciąć.

Spokój nie trwał długo.

- Zrobiliście to?! O mój... Kyuhyun, jestem z ciebie taki dumny. Chociaż robić takie rzeczy, kiedy ledwo się poznaliście... W końcu, nie jesteś już jakąś dwudziesto dwu letnią dziewicą. Daj mi chusteczkę, chyba zacznę płakać...

Kyuhyun zamrugał kilkakrotnie, otwierając i zamykając usta. On myśli, że on i Zhou Mi... Nie, niech jego myśli nie idą ani kroku dalej, stop. Nie, znowu czuje napływ gorąca na szyi i gdzieś, gdzie raczej nie było w tej chwili mile widziane.

- Nie, to nie---

- Och, teraz mi już nic nie wmówisz. - Henry uśmiechnął się zaczepnie, pokazując na jego szyję. - To niby dlaczego paradujesz po całej szkole z malinką na szyi?

Kyuhyun niemal pisnął z przerażenia, zasłaniając miejsce, skąd Zhou Mi pił jego krew.

- O boże, rumienisz się jak niewinna dziewica! Kiedy ślub? Chcę być świadkiem!

- Henry, zamknij się. – Kyuhyun cudem zdołał się wtrącić, używając swoich dłoni do zakrycia ust przyjaciela, w myślach dusząc go za szyję. – Nie, nie zrobiliśmy tego, o czym ty myślisz? I śluby między osobami tej samej płci nie są dozwolone w Korei.

- Naprawdę jesteście nudni, wy, Koreańczycy. – Henry jakimś cudem pozbył się jego rąk, w końcu mogąc rozmawiać i oddychać normalnie. Odkaszlnął lekko, zanim znowu podjął temat. – To co się wydarzyło, jeśli mogę wiedzieć?

Kyuhyun zamilkł, nie bardzo wiedząc co odpowiedzieć. Zhou Mi jest wampirem, pije jego krew, co powoduje u niego te wszystkie… dziwne i niepotrzebne emocje. A tak, do tego jest osobą, przez którą Kyuhyun zaczął kwestionować swoją seksualność. Skrzywił się. Niezbyt dobra odpowiedź, po której może trafić do jakiegoś zakładu dla osób niespełna umysłowych.

- Tak… jakoś. – Kyuhyun poczuł się nieswojo, kiedy Henry spojrzał na niego sceptycznie i uniósł jedną brew. – No dobra! Zhou Mi boi się burzy.

Cisza.

- Ahh… to tłumaczy wszystko… - Młodzieniec pokiwał z powagą głową, zaraz jednak wyglądając, jakby chciał udusić Kyuhyuna. – Jak to ma, do cholery, cokolwiek wyjaśnić?

- To, że starałem się odwrócić jego uwagę od pogody i skończyło się ostatecznie w łóżku…

Henry zerwał się ze swojego siedzenia, z entuzjazmem potrząsając Kyuhyuna za ramiona.

- Cały czas chcesz mi wmówić, że nic się nie stało, a tu nagle pojawia się łóżko! Ty draniu, mieszasz mi w głowie! Będę świadkiem, czy nie?

Koreańczyk tylko uderzył głową o blat stolika, dając za wygraną.

- - -


Czuł się dziwnie zdenerwowany, kiedy ściągał buty przy drzwiach. Miał tylko nadzieję, że sprawy nie staną się między nimi napięte, otoczone tą ciężką atmosferą, której chyba każdy doświadczył. Cóż, może oprócz niego.

Zostawił swoją torbę przy szafce na buty, nie mając zamiaru dzisiaj korzystać z notatek. Przełknął ślinę, kierując swoje kroki w stronę salonu, z którego dochodziły lekko przytłumione dźwięki telewizora. Wystawił głowę zza progu, obserwując czerwone włosy wystające ponad oparcie kanapy. Leciała jakaś historyczna chińska drama, jedna z tych, którą Kyuhyun uwielbiał. Niestety, w telewizji nadawana była tylko w oryginale, więc ciężko było mu cokolwiek zrozumieć, kiedy postaci mówiły z prędkością światła.

Niezbyt pewien, czy może komuś przerwać oglądanie serialu – on sam tego nie lubił – cicho zakradł się w stronę kanapy. Zhou Mi nawet się nie poruszył, w ogóle go nie zauważając, zbyt zafascynowany tym, co dzieje się w telewizorze. Kyuhyun, nieco zrezygnowany, usiadł obok mężczyzny, wzdychając głośno.

Zhou Mi podskoczył, jakby go coś użądliło i spojrzał na młodzieńca, jakby zobaczył go pierwszy raz w życiu. Kyuhyun mimowolnie zachichotał, widząc przerażenie na twarzy Chińczyka.

- Nie przesadzaj, nie jestem aż taki straszny. – Uśmiechnął się i bez namysłu wyciągnął dłoń, wplatając palce we włosy Zhou Miego i robiąc w nich totalny chaos. Zachichotał, słysząc protest mężczyzny.

- Wrednota. – Zhou Mi spojrzał na niego z wyrzutem, wydymając lekko usta. Koreańczyk zaśmiał się głośno, bawiąc się niedawno zaatakowanymi włosami.

Przez chwilę obaj w ciszy oglądali jakąś dramatyczną scenę, której towarzyszyło przesadne machanie katanami i trochę krwi. Żaden nie chciał zniszczyć lekkiej atmosfery, ani żeby ktoś zabrał swoje palce z kogoś włosów. Zhou Mi, wyczuwając wahanie Kyuhyuna, powiedział cicho:

- Wczoraj… przepraszam. Burza nie przywołuje u mnie żadnych miłych wspomnień.

Zamilkł, kiedy ręka Kyuhyuna w jego włosach zamarła, jakby właścicielowi znudziła się ta zabawa. Odetchnął, kiedy palce ponownie zaczęły masować mu głowę, teraz jednak bardziej schodząc na kark, jakby chcąc go rozluźnić.

- Nie ma sprawy. – Kyuhyun odwzajemnił uśmiech Zhou Miego, mrugając do niego zaczepnie. – Zawsze do usług.

Chińczyk zaśmiał się, uderzając go lekko w ramię. Młodzieniec jednak nie przegapił rumieńca, który pojawił się na policzkach kolegi. W myślach pogratulował sobie, że to nie on tym razem spalił buraka.

W następnej sekundzie coś spowodowało, że jego myśli całkowicie zniknęły. Ciepłe usta Zhou Miego zatrzymały się na jego policzku sekundę za długo, jak na przyjacielski pocałunek. Cichy, wesoły głos postawił mu na karku wszystkie włoski.

- Dziękuję, Kui Xian.

Och.

Zhou Mi wstał, kierując się do kuchni, mówiąc coś o obiedzie. Kyuhyun patrzył za nim niezbyt przytomnym spojrzeniem, dopóki mężczyzna nie zaczął się z niego śmiać. Wrócił gwałtownie z obłoków, a realia niemal uderzyły go w twarz.

Och.

Kyuhyun dotknął swojego policzka.

Był gorący.



KONIEC CZĘŚCI SIÓDMEJ <niestety?>


:^D

ayaki - 2012-01-23, 20:57

Oh, nareszcie, nareszcie!! Tak długo na to czekałam! To była najlepsza część, jak do tej pory. A rozmowa Kyu z Henrym... mistrzostwo! Śmiałam się do rozpuku! Dziewczyno, jesteś genialna! Ale jest coś, co mnie boli..... długość!! Chcę więcej!
93antenka - 2012-01-23, 21:18

Niestety, niestety... Szkoda, że takie krótkie, ale fajne (z resztą jak zawsze).
Smuci mnie tylko fakt, że teraz znowu trzeba będzie czekać na część kolejną :-P

Veyookie - 2012-01-23, 21:53

Wehehehee 8DDDDD Uroczo, ale myślałam, że będzie ostrzej xD Mimo to, i tak dzięki :3

Czekamy na daalszy ciąąąąg <3 [I TĘ scenę^^]

teitatoo - 2012-01-23, 21:53

Ja myślałam, że ten drama ... ymmm KONIEC będzie już teraz i bd mogła poryczeć nie tylko z bólu fizycznego spowodowanego chorobą, ale też i psychicznego (czy ja przypadkiem za dużo nie mówię?), a tu takie happy coś! Ja już nawet nie jestem pewna czy wolę jak oni żyją czy jak umierają ...
Bardzo ładnie, bardzo. Ale Kui Xian będzie głodny do następnej części!

Allmath - 2012-01-23, 22:04

ayaki, wybacz za zwłokę ^^ Bardzo lubię Henry'ego, dobrze mi wychodzi jego postać XD I przepraszam za długość, ale nie mogłam zacząć dalej, bo następny rozdział kupy by się nie trzymał.

93antenka, postaram się napisać jak najszybciej się da! :D

Veyookie, już ostrzej, ostrzej... ale mogę powiedzieć, że w następnym... no, może za dwa rozdziały, będzie działo się coś nie dla dzieci :D
Jaka scena? Moja scena na koniec? XD Muahahahah!

teitatoo, UMIERAJĄ?! No co Ty, nie gadaj głupot, ja nikogo nie zabijam *grozi pięścią* Ciesz się z ich szczęścia, póki możesz! :^D
Kui Xian najchętniej to by zjadł Zhou Miego :D

Veyookie - 2012-01-23, 23:00

Nie Twoja scena na koniec! Bo znając Twoje ficki to wszystkich pozabijasz, albo zabijesz Mimiego i zostawisz Kyu pogrążonego w żalu D:

Bęęęęęęęęęędąąąąąąąąąąąąąąą seeeeeeeeeksyyyyyyyyyy <3

Czekamy. *.*

ElJunPl - 2012-01-24, 11:27

Zgrzeszyłam... Y_Y Szczerze, nie sądziłam, że ujrzę kolejną część.. Wybacz moje zwątpienie :x
allmath napisał/a:
<niestety?>

Niestety! >3< Ja chcę więcej! Znów będzie trzeba tyle czekać? :C

Zgadzam się, że Henryś jest genialny :D W ogóle wszystko jest genialne :P

nati - 2012-01-24, 17:14

Krótkie ale fantastyczne! Uwielbiam tego ficka <3 Zdecydowanie jeden z moich najulubieńszych.

A Henryś jest cudowny ^^

Mam nadzieję, że nie trzebą będzie czekac zbyt dlugo na kolejną cześć ^^

Ania - 2012-01-24, 22:27

Czytałam i nie wierzyłam, że "już" jest 7 część. :P
Zdecydowanie za krótko. Chcę więcej i dłużej. I zdecydowanie szybciej. Nie każ nam znów tyle czekać na kolejny part.

Mona-chan - 2012-01-28, 21:09

Chyba pierwszy raz czytałam tak zachłannie jakieś opowiadanie. Jest ono boskie, czytałam i zastanawiałam się cały czas co się stanie z nimi. Fajnie ukazane reakcje pomiędzy nimi. Czekam na kolejne części.
teitatoo - 2012-01-28, 22:24

allmath napisał/a:
Kui Xian najchętniej to by zjadł Zhou Miego :D

Czekaj, czekaj ... to nie odwrotnie? xD Może ja fanficki pomyliłam! O.o!! ^__^

Riqsha - 2012-01-31, 12:31

Doczekałam się w końcu kolejnej części i jest wspaniała.
Rozmowa Kyu z Henrym powaliła mnie na kolana. 8D
Nic więcej napisać nie mogę jak to, że czekam na następną część i życzę weny. ;3

BlackButler - 2012-01-31, 22:54

To opowiadanie... wciąga. Napisane ładnie, lekko i przejrzyście. Jest jednym z moich ulubionych. Czekam na kolejne części.
aanyaa - 2012-02-06, 14:32

Ogółem nie lubie opowiadań yaoi czytać i przyznaje się, że to moje pierwsze O.o skusiłam się na nie bo zaciekawiło mnie połączenie z wampirami O.o(za którymi też nie przepadam :P) I muszę przyznać, że jest DOBRE! Wciągnełam się @.@ lekkie, przyjemne i szybko się czyta. Nie mogę się doczekać nowej części :mrgreen:

btw. Henry i jego teksty wymiatają xDDDD

Hafariel - 2012-02-06, 19:47

Hej, natrafilam nie tak dawno na ten fanfik na fanfiction net a tu patrze i moja radosc nie zna granic bo jest wiecej odcinkow. Ogolem jeden z pierwszych fickow z tego paringu ktory przeczytalam. Bardzo fajny pomysl z
wpleceniem w to wampiryzmu i to starego dobrego. Podobaja mi sie relacje chlopakow i sam styl pisania. Weny i zagonienia leniwca do pracy ;p

Yuki-chan - 2012-02-06, 21:58

aaaaa~ już koniec???
RedWitch - 2012-02-10, 18:57

Wiem (a może mam tylko głupią nadzieję), że czekasz na mój komentarz, a więc biorę się do roboty^^

Wszyscy strasznie niecierpliwie czekali na kolejny odcinek Twojego autorstwa, gdyż każda część jest coraz lepsza i ciekawsza. To jak opisałaś ich wspólne spanie/ leżenie w łóżku, tak delikatne a jednocześnie emocjonujące. Bardzo mi się podobał opis uczuć Kyu^^

Rozmowa z Henry'm- zajebista xD Ten Kanadyjczyk faktycznie jest takim facetem, który wali prosto z mostu i lubi wszystko wiedzieć xD nic dziwnego, że chciał znać relacje swojego przyjaciela z Chińczykiem, a ta malinka tak bardzo go ciekawiła! :D

Całus w policzek! mega romantyczny! :D Nie mogę się doczekać dalszej części, więc nie każ nam tak długo czekać ^^

Dziękuję :D

Kate_6598 - 2012-02-10, 20:36

Świetne opowiadanie! Bardzo podoba mi się postać Henry'ego..jest zajebisty;)
Czekam na kolejną część^^

Allmath - 2012-02-19, 23:45

~HAHA! :D Idę o zakład, że się mnie nie spodziewałyście, a tu niespodzianka! ^^ <mam nadzieję, w każdym razie>

Tak, moi drodzy! Nowy rozdział, chociaż i mnie trudno w to uwierzyć :D

Dziękuję wszystkim za komentarze i Henry też dziękuje, że doceniacie jego zajebistość ^^






CZĘŚĆ ÓSMA




Deszcz zaczął bębnić w szyby, kiedy Kyuhyun był w połowie swojego konspektu o muzyce klasycznej. Na moment jego palce zamarły na klawiaturze, a on sam zaczął wsłuchiwać się miękki dźwięk spadających kropli. Przygryzł dolną wargę, niepewnie patrząc na szare niebo. Miał cichą nadzieję, że nie przerodzi się to w burzę, tak jak ostatnio.

- Kui Xian?

Wzdrygnął się lekko, słysząc niepewny głos Zhou Miego. Odwrócił się, patrząc pytająco na Chińczyka. Mężczyzna uśmiechał się delikatnie, a w rękach ściskał opakowanie z… filmem? Kyuhyun uniósł pytająco brwi, na co Zhou Mi pomachał pudełkiem.

- Zastanawiałem się, czy moglibyśmy razem obejrzeć film? Chciałem zobaczyć go już jakiś czas temu, ale nie miałem czasu. Przyłączysz się? – dodał z lekko błagalną nutką w głosie.

Kyuhyun spojrzał na swój nieskończony konspekt i wzruszył ramionami.

- W porządku. I tak nie mam nic lepszego do roboty – dodał, starając się wyglądać na takiego, co nie robi nic dla nikogo. Zhou Mi tylko się uśmiechnął, od razu rozgryzając jego taktykę, ale nic nie powiedział.

Ułożyli się wygodnie na łóżku Kyuhyuna, ustawiając laptopa w odpowiedniej pozycji na stoliku, który przysunęli bliżej siebie. Koreańczyk zaczął ustawiać podstawowe opcje filmu, kiedy Zhou Mi maltretował jedną z jego poduszek, przytulając ją do siebie. Kiedy Kyuhyun wrócił na swoje miejsce i rzucił mu złe spojrzenie, Chińczyk tylko się uśmiechnął, mocniej ściskając miękki przedmiot.

Kyuhyun starał się nie myśleć o tym, że jest zazdrosny o kawałek materiału.

- - -


Film naprawdę był ciekawy, ale Kyuhyun miał za sobą męczący dzień. Dlatego usnął gdzieś w połowie, kiedy główny bohater prowadził nudną rozmowę z jakąś postacią epizodyczną. Nikt nie może go za to winić.

Gdzieś na skraju świadomości czuł, jak ktoś głaszcze go po włosach.

- - -


- Kui Xian.

- Mhhmmmpf. – Kyuhyun schował głowę w ramię Zhou Miego, chcąc zagłuszyć dźwięki z zewnątrz.

- Ale ja muszę iść do siebie…

- Nie chcę.

Objął Chińczyka w pasie, dając jasno do zrozumienia, że nie wyjdzie stąd bez walki. Czuł, jak Zhou Mi wzdycha głęboko, ale nie protestuje. Uśmiechnął się w ramię przyjaciela, lekko przesuwając nosem po odsłoniętej szyi mężczyzny. W odpowiedzi poczuł, jak długie palce bawią się jego włosami, na co zamruczał z zadowolenia.

- Co ja z tobą mam. Jesteś jak dziecko. – Usłyszał lekko zrzędliwy, lecz rozbawiony głos.

Odsunął głowę, unosząc się lekko na łokciu, na wpół przytomnie obserwując leżącego obok niego Zhou Miego. Zanim Chińczyk zdołał o cokolwiek zapytać, pocałował go krótko w usta, zaraz wracając na swoje miejsce.

- Też cię lubię, Mimi.

Czuł, jak ciało Zhou Miego trzęsie się od śmiechu.

- - -


Od tamtego razu co wieczór któryś z nich wymyślał coraz to nowe zajęcia, w ostateczności zasypiając w łóżku drugiego. Żaden nie miał nic przeciwko, więc cicha umowa trwała kilka dni. Kyuhyun wielokrotnie łapał się na wpatrywaniu się w Zhou Miego jak w nowo odkryty cud świata, w szczególności kiedy ten spał a jego włosy rozchodziły się we wszystkich kierunkach. Uśmiechał się przy tym jak idiota, dopóki Zhou Mi się nie budził i nie zakrywał mu twarzy poduszką, mówiąc, że ma poranny oddech. W takim momencie zaczynała się ich poranna bitwa, obejmująca łaskotanie i lekkie pocałunki.

Kyuhyun po raz pierwszy czuł, że jest zakochany.

- - -


Któregoś wieczoru Zhou Mi nie przyszedł.

Kyuhyun czekał już ponad dwie godziny, pewien, że dzisiaj była kolej na Zhou Miego. Ostatnio to on nawiedził go w jego pokoju, więc normalnie dzisiaj to on musiałby gościć Chińczyka. Z początku próbował zbić czas grając w jakiegoś pierwszego lepszego FPSa. W momencie, kiedy zginął po raz piąty z rzędu, wyłączył laptopa i patrzył z wyczekiwaniem w drzwi.

Czy Zhou Mi dzisiaj nie przyjdzie? Nie chciał już kontynuować tej… umowy? Kyuhyun przygryzł wargę, starając się powstrzymać podobne, lub nawet gorsze myśli. Nie wiedząc, co powinien zrobić, wyszedł z pokoju, kierując swoje kroki do sypialni Zhou Miego.

Uchylił lekko drzwi, wsuwając głowę do środka.

- Mimi?

W pokoju było na tyle jasno, że mógł zobaczyć leżącego na łóżku Chińczyka, najwyraźniej pogrążonego w głębokim śnie. Kyuhyun mimowolnie odetchnął z ulgą – może Zhou Mi po prostu zasnął i dlatego nie przyszedł? Wszedł po cichu do środka, zatrzymując się przy łóżku i przez chwilę podziwiając śpiącego mężczyznę. Uśmiechnął się do siebie, nie mogąc powstrzymać myśli, że Zhou Mi wygląda uroczo. Przełknął ślinę, widząc jak jedna z rąk Chińczyka znika gdzieś pod jego koszulką, odsłaniając płaski, lekko umięśniony brzuch. Potrząsnął głową, odganiając się od niepożądanych myśli i szturchnął stopą biodro mężczyzny.

Zhou Mi wymamrotał coś niezrozumiałego, uchylając lekko jedno oko.

- Posuń się, nie mam miejsca.

Kyuhyun niemal bez mrugnięcia patrzył, jak Zhou Mi przewraca się na plecy, odsłaniając jeszcze więcej skóry. Znowu przełknął ślinę – to będzie ciężka noc.

- - -


- Wczoraj dzwoniła moja Mama. Za tydzień przyjedzie nas odwiedzić.

Kyuhyun tylko pokiwał głową, całkowicie skupiając się na konsumowaniu śniadania przyrządzonego przez Zhou Miego. Nigdy nie odmawia się darmowego jedzenia. Po kilku chwilach ciszy, kiedy Chińczyk cały czas wpatrywał się w niego z szerokim uśmiechem na ustach, do Kyuhyuna dotarło znaczenie słów przyjaciela.

- Twoja mama? Tutaj? Do nas? – Zapytał gorączkowo, nie mogąc pozbyć się niemiłego uczucia w dołku. Nie był gotowy na coś takiego!

Zhou Mi zaśmiał się głośno na widok jego przerażenia i w następnej chwili już robił mu bałagan we włosach. Kyuhyun jęknął protestująco, odsuwając się od dręczycielskich palców.

- Nie musisz być taki przerażony, Mama wie o wszystkim. Już od jakiegoś czasu chciała cię poznać. – Zhou Mi uśmiechał się pocieszająco, jakby chciał mu dodać otuchy.

- To wcale mi nie pomaga. Jeszcze nie spełnię oczekiwań. – Kyuhyun poruszył się niespokojnie, patrząc błagalnie na Chińczyka.

Jego serce znacznie przyspieszyło rytm, kiedy Zhou Mi pochylił się nad nim i złapał jego twarz w swoje dłonie. Kyuhyun czuł, jak mimowolnie przymyka powieki, z lekką niecierpliwością oczekując…

- AUUUU! TO BOLAŁO!

Zhou Mi zaśmiał się, kiedy Kyuhyun zaczął rozcierać sobie nos, gdzie przed chwilą wylądowały zęby Chińczyka. Koreańczyk obrzucił mężczyznę złym spojrzeniem i jakby z lekkim zawodem. Kiedy Kyuhyun chciał zacząć rzucać obelgami, Zhou Mi sprawnie go uciszył, tym razem całując go w usta.

- - -


Nie lubił zajęć popołudniowych, zawsze wracał późno do domu, niezdolny do jakiegokolwiek myślenia. Rzucił byle jak torbę koło wejścia, tak samo robiąc z butami. Zhou Mi pewnie później zrobi mu kazanie, ale w tym momencie mało go to obchodziło. Teraz liczyło się łóżko i długi Chińczyk obok.

Zatrzymał się, widząc, że w kuchni nadal pali się światło. Z ciekawości zajrzał do środka, by zobaczyć co Zhou Mi robi o tej porze. Na stole walały się różnorakie rzeczy: mąka, cukier, kilka jajek i jakieś bliżej niezidentyfikowane proszki. Zhou Mi czytał właśnie jakąś kartkę, marszcząc przy tym lekko brwi. Kyuhyun, coraz bardziej zaintrygowany, wszedł do pomieszczenia i usiadł przy zajętym stole. Zaczął poszturchiwać palcem jajka, które zaraz toczyły się po blacie. Zhou Mi w ostatniej chwili złapał jedno zanim rozbiło się o podłogę i rzucił w stronę młodzieńca ostrzegawcze spojrzenie. Kyuhyun przybrał na twarz swoją najlepszą minę niewiniątka, na co Chińczyk tylko przewrócił oczami i uśmiechnął się lekko.

- Kui Xian, chciałbyś mi pomóc? – Zhou Mi skinął głową w stronę produktów.

- Ale w czym?

- Mam zamiar upiec kruche ciastka, oczywiście.

Kyuhyun poruszył się niespokojnie.

- Nie jestem zbyt dobry w… w tych rzeczach – wyjaśnił, starannie unikając wzroku Zhou Miego i jego szerokiego uśmiechu.

- Nie masz się czym martwić, mamy tu przepis, a ja w miarę potrafię obsługiwać piekarnik.

Kyuhyun skinął głową, uważnie obserwując, jak pochylony Zhou Mi zagląda do lodówki. Całkowicie nieświadomy, że jego koszulka uniosła się i Koreańczyk ma wspaniały widok na jego odcinek krzyżowy i zachęcające, niższe partie ciała. Te, niestety, nadal pozostawały zakryte przez spodnie. Kyuhyun westchnął cicho, starając się pohamować swoje nagle rozbudzone popędy i skupił się na odebraniu od Zhou Miego śmietany i masła. To tyle, jeśli idzie o jego fantazje.

Ciasto okazało się być całkiem smaczne, nawet jeśli nadal było surowe. Zhou Mi wielokrotnie musiał odganiać rękę Kyuhyuna od ponownego sięgnięcia po kęs. Obaj byli świadomi, że liczba ciastek drastycznie by spadła, a do tego można było nabawić się od tego jakiś niestrawności. Co jednak średnio zniechęcało Kyuhyuna, który przy nadarzającej się okazji zawsze coś sobie skubnął.

Zhou Mi podał mu kilka prostych foremek.

- Będziesz wycinał, ja wałkował ciasto. Tylko powstrzymaj się od jedzenia, dobrze? Upieczone będą lepsze. – Uśmiechnął się szeroko do młodzieńca, kładąc mu rękę na głowie i robiąc tam wielki bałagan.

Kyuhyun mruknął coś pod nosem, odsuwając się od irytującej dłoni. Pochylił się nad ciastem, wycinając w nim co rusz inne wzory. Z drugiej strony starał się ukryć rumieniec, który nagle wykwitł na jego twarzy. Zhou Mi nie zdawał sobie sprawy, że nawet taki drobny gest wywołuje w nim napływ gorąca w całym ciele. Kyuhyun czasem bał się swoich reakcji i faktu, że kiedyś nie wytrzyma i zrobi coś głupiego.

Coś naprawdę głupiego.

- - -


Czekali, aż ostatnia blaszka się upiecze, zajadając się smakołykami. Ciastka okazały się być całkiem smaczne – być może dlatego, że Kyuhyun nie brał żadnego czynnego udziału w robieniu ciasta.

Koreańczyk bawił się resztą mąki, układając z niej rozmaite kształty, kiedy Zhou Mi zmywał naczynia. Co chwila jego wzrok zatrzymywał się na tej smukłej sylwetce, ale zaraz potrząsał głową i zaczynał gwałtowniej przerzucać mąkę. Chcąc jakoś odwrócić tor swoich myśli, chwycił ciastko i wepchnął je sobie do ust, zachwycając się smakiem.

Był tak zajęty pochłanianiem słodyczy i zlizywaniem z nich dżemu truskawkowego, że nie zauważył, że Zhou Mi skończył swoją pracę i bacznie się mu przygląda. W każdym razie do momentu, kiedy Chińczyk nie ochlapał go wodą, a on sam nie krzyknął z zaskoczenia. Spojrzał nierozumiejącym wzrokiem na Zhou Miego i zaraz zmrużył gniewnie oczy, kiedy zobaczył jak ten uśmiecha się zadziornie.

To oznacza wojnę.

Warknął coś nieartykułowanego, kiedy złapał garść mąki i rzucił się na zaskoczonego Chińczyka. W następnej chwili, ku zadowoleniu Kyuhyuna, włosy i ramiona Zhou Miego zdobił biały puch. Zaczął się śmiać z wyrazu twarzy mężczyzny, jakby ten nie mógł uwierzyć, co się właśnie stało.

- Kyuhyun!

- Och, używamy prawdziwego imienia? Zrobiło się poważnie…

Nie zdążył uciec przed deszczem cukru, który wylądował mu na głowie i twarzy, gdzie przykleił się do resztek wody, którą wcześniej został ochlapany. Sapnął z oburzenia, wyrywając Zhou Miemu paczkę i odwdzięczając się z nawiązką. Krzyknął z oburzenia, kiedy mężczyzna odkręcił kran i znowu polał go wodą, przez co cukier znowu znalazł się w posiadaniu Zhou Miego. Białe kryształki znowu posypały mu się na twarz, przyklejając się do policzków, brody i nosa. Widząc, jak Zhou Mi z wesołym błyskiem w oku szykuje się do ponownego ataku, rzucił się do przodu i złapał jego dłoń nadal trzymającą pakunek. Chińczyk szarpnął się, nieświadomie przysuwając do siebie Kyuhyuna.

Młodzieniec uniósł głowę i spojrzał Zhou Miemu w oczy, nagle uświadamiając sobie, jak blisko siebie się znajdują. Spiął się nieznacznie, nie mogąc oderwać wzroku od czekoladowych tęczówek, błyszczących radością, czy od lekko zaczerwienionych ust, które Zhou Mi przygryzał od czasu do czasu. Do jego świadomości przebił się ten dobrze mu znany zapach wanilii i czekolady, który często prześladował go w snach.

Nie wiedział, dlaczego to zrobił ale w następnej chwili złapał Zhou Miego za kark i lekko uniósł się na palcach, zamykając odległość między ich wargami. Chińczyk wcześniej próbował coś powiedzieć, więc Kyuhyun miał drogę wolną i powoli, jakby odrobinę niepewnie, wsunął język do ust mężczyzny. Palce, które przytrzymywały kark Zhou Miego, zaczęły delikatnie bawić się włosami. Puścił rękę trzymającą cukier, który opadł bezwładnie na podłogę. Kyuhyun jęknął coś niekoherentnego w usta Chińczyka, kiedy poczuł dłonie łapiące go za włosy i lekko je ciągnące. Język Zhou Miego dołączył do jego i pocałunek szybko zmienił się w mokry, pełen pasji.

Cofnął się, kiedy noga Chińczyka wkradła się między jego uda i zaczęła przesuwać się powolnymi ruchami. Kyuhyun jęknął, kładąc głowę na ramię Zhou Miego, czując jak krew spływa mu na południe. Zbyt oszołomiony, by działać z rozmysłem, zaczął niekontrolowanie poruszać biodrami, niemo prosząc o więcej.

- Zhou… Mimi…

Zhou Mi warknął, popychając go w stronę kredensu. Kyuhyun, niemal zamroczony od wyczuwalnej w powietrzu żądzy, poczuł ciepły język błądzący po jego szyi, wywołujący u niego dreszcze. Był w stanie myśleć tylko o przyjemności, jaką niosą ze sobą ugryzienia Zhou Miego, pragnąc… wręcz potrzebując, by Chińczyk zatopił w nim swoje kły. Najwyraźniej mężczyzna miał całkowicie coś innego w planach, tylko delikatnie przygryzając skórę przy bijącym szybko pulsie Koreańczyka.

Kyuhyun wstrzymał gwałtownie powietrze, kiedy Zhou Mi otarł swojego powoli twardniejącego członka o jego erekcję. Bezwiednie wyszedł mu na spotkanie, poruszając biodrami w lekko niecierpliwy, mało harmonijny sposób. Uśmiechnął się sam do siebie, kiedy usłyszał zadowalający jęk i poczuł jak palce znowu zaciskają się na jego włosach i odsuwają mu głowę w tył. Przez chwilę widział przed sobą tylko parę wygłodniałych brązowych tęczówek, które tylko zwiększyły napięcie w jego spodniach. Zhou Mi złączył ich usta w brutalnym, a jednocześnie namiętnym pocałunku, zębami przygryzając mu wargę, by zaraz językiem przesunąć po bolącym miejscu. Kyuhyun przymknął oczy, mrucząc z zadowolenia, kiedy ich języki splotły się ze sobą, na zmianę badając wnętrze ust partnera. Przesunął dłonie po szyi Chińczyka, lekko wbijając w nią paznokcie, zaraz zsuwając je niżej, aż do końca koszuli. Wsunął rękę pod materiał, opuszkami palców gładząc rozgrzaną skórę mężczyzny, zachwycony zdławionym jęknięciem. Zassał lekko czubek języka Zhou Miego, po chwili znowu zachwycając się ciepłem jego ust.

Ręce nie próżnowały, rozpinając guzik i zamek przy spodniach Chińczyka, zsuwając je odrobinę z bioder. Kyuhyun zawahał się na moment, zanim dotknął dłonią wyraźnie rysującego się przez bokserki penisa, lekko go stymulując. Zhou Mi wydał z siebie gardłowy dźwięk i młodzieniec był pewien, że poczuł smak swojej krwi w ustach. Zaraz pewność siebie i opanowanie zniknęło, kiedy Chińczyk zaczął rozpinać jego dżinsy. Jęknął głośno, pozwalając językowi Zhou Miego przejąć chwilowo kontrolę, rozkoszując się uczuciem ciepłych, długich palców oplatających jego prącie. Biodra poruszyły się, kiedy posunięcia dłoni mężczyzny były stanowczo za wolne, za bardzo drażniące. Kyuhyun zsunął bokserki Chińczyka, a jego palce niecierpliwie szukały twardego i lekko drżącego penisa. Ścisnął przyrodzenie Zhou Miego na granicy bólu i przyjemności, zaraz powolnymi ruchami poruszając dłonią w górę i w dół, połykając każde westchnięcie aprobaty.

Nie wiedział, co go opętało. Czuł się dokładnie tak jak tamtej nocy, kiedy pierwszy raz spotkał Zhou Miego. Zbyt upojony jego bliskością, zapachem i ekscytacją. Zdawało mu się, że jego ciało żyje własnym życiem, poruszając się zupełnie bezwolnie. On sam nigdy nie zdobyłby się na tak śmiałe, całkowicie pozbawione zawstydzenia czyny. Chociaż, może jakby przyzwyczaił się do sytuacji…

Kyuhyun jęknął głośno, kiedy Zhou Mi przysunął ich biodra bliżej siebie i zaczął poruszać się w powolnym, drażniącym rytmie. Koreańczyk czuł, jak od napięcia drżą mu uda, a zimna powierzchnia kredensu wywołuje dreszcze wzdłuż jego kręgosłupa. Sytuacji nie polepszało ciepło bijące od penisa Zhou Miego, stale ocierającego mu się o przyrodzenie. Przerwał pocałunek i wyjęczał jakieś nieartykułowane słowa, kiedy dłoń Chińczyka poluzowała palce na jego przyrodzeniu i objęła je wokół ich obydwu erekcji. Czuł, jak ciepły język sunie mu po linii szczęki, zatrzymując się dopiero na uchu. Ich złączone dłonie nadal poruszały się w zgodnym rytmie, w górę i w dół, a gorąco i przyjemne uczucie skóry na erekcjach zwiększało doznania.

- Kui Xian.

- Tak.

Coś, co wydostało się z jego ust było niemal sykiem, pełnym naglącej nuty. Zamruczał, kiedy jedna dłoń Zhou Miego, do tej pory cały czas znajdująca się w jego włosach, przesunęła mu się na plecy. Westchnął, kiedy ciekawskie palce wsunęły się pod luźne dżinsy i lekko, jakby na próbę, łapiąc go za pośladek. W odpowiedzi zacisnął mocniej palce na obu penisach, wywołując głośne jęknięcie ze strony Zhou Miego. Już miał się cieszyć swoim triumfem, kiedy poczuł jak język Chińczyka wędruje wzdłuż jego pulsu i czasem zęby szczypią skórę. Mimowolnie odchylił głowę, ułatwiając dostęp do swojej szyi. Zhou Mi zamruczał z aprobatą, lekko zasysając miejsce gdzieś przy grdyce Kyuhyuna. Młodzieniec wiedział, że niedługo znowu poczuje tą oszałamiającą sensację, za którą tęsknił od jakiegoś czasu. Poruszył szybciej biodrami, chcąc pokazać jak bardzo niecierpliwy jest w tej chwili. Długie palce na główce jego penisa całkowicie uciszyły wszelkie protesty.

- M-Mimi…

Ugryzienie jak zwykle było niemal niewyczuwalne. Kyuhyun nie potrafił o tym myśleć, zbyt skupiony na uczuciu wypływającej z niego krwi i cichym mruczeniu Zhou Miego. Jęknął cicho, urywanie, kiedy sensacja powróciła ze znacznie potężniejszą siłą niż pamiętał.
Umysł przesłoniła mu mgła zamroczenia i podniecenia, wolną dłonią złapał Zhou Miego za kark, masując skórę i bawiąc się krótkimi włoskami. Zamruczał, kiedy Chińczyk zaczął jeździć językiem po ranie, zaraz znowu zagłębiając kły w skórze. Prąd podniecenie przepłynął mu wzdłuż kręgosłupa i czuł, że dłużej już nie wytrzyma, że zaraz osiągnie ten najwyższy punkt rozkoszy…

Ugryzł Zhou Miego w ramię, dławiąc krzyk cisnący mu się na usta. Poruszył biodrami raz, drugi i nadszedł upragniony koniec. Mężczyzna nie pozostał w tyle. Kyuhyun dyszał w szyję Zhou Miego, starając się opanować dreszcze nadal przepływające przez jego ciało. Czuł, jak dłoń Chińczyka, do tej pory spoczywająca na jego pośladku, gładzi mu udo, jakby starając się zmniejszyć jego drżenie. Westchnął z zadowoleniem, lekko całując bok szyi Zhou Miego w niemej podzięce.

Kyuhyun zaśmiał się cicho, nieco zdyszany.

- Jeśli gotowanie z tobą zawsze się tak kończy… przypomnij mi, żebym zawsze ci pomagał.

Zhou Mi zaśmiał się cicho, odsuwając się lekko, by móc znowu połączyć ich usta w spokojnym pocałunku. Kyuhyun mruknął z zadowoleniem, wplatając palce we włosy mężczyzny, delikatnie masując mu głowę.

Obaj podskoczyli z przerażenia, kiedy piekarnik zaczął głośno dzwonić. Po chwili ciszy w tym samym momencie zaczęli się śmiać, całkowicie ignorując maszynę. Śmiech zamarł, kiedy Kyuhyun zdecydował, że wystarczająco długo powstrzymywał się od kolejnego pocałunku.

- - -


- Spaliliśmy ciastka.

Kyuhyun zaglądał przez ramię Zhou Miego na brązowe, miejscami przypalone coś, co miało uchodzić za ciastka. Skrzywił się, kiedy poczuł nieprzyjemny zapach i zaczął wachlować ręką, by odgonić się od dymu.

- Jakoś ich nie żałuję, a ty? – zapytał, szturchając Chińczyka w żebra.

Odpowiedziało mu tylko przeciągłe westchnięcie.




KONIEC CZĘŚCI ÓSMEJ



~No, jakoś poszło :D

Jeśli ktoś się dziwi, dlaczego "Mama" jest z dużej, to jest to chińska nazwa do... no, mamy :D ale pisze się ją z dużej litery, więc musiało tak być! ^^

No i tak... Działo się trochę. Mam nadzieję, że się podobało i nadal macie jakieś chęci do czytania dalej ^^ chociaż nie wiem, kiedy to "dalej" się pojawi :D

Pozdrawiam! :^D

Veyookie - 2012-02-19, 23:48

Bejbe, bejbe, uu. *__*

Moją opinię znasz. QMi to QMi, bvahaha! Wielbimy pod każdą postacią ^_^ We want moar, moaar ;o

ElJunPl - 2012-02-20, 15:00

Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Super niespodzianka!
Ej, biedne ciastka xD Ile z nich mogą jeszcze zabić :< Choć... w sumie nie mam nic przeciwko temu xD

93antenka - 2012-02-20, 21:07

Jaka miła ta twoja niespodzianka ;)
Ta część mi się wyjątkowo podobała, może dlatego, że tak długo na nią czekałam... Była momentami słodka i przez to nie mogłam się powstrzymać od szerokiego uśmiechu, a w momentach bardziej... wciągających prawie zjadłam swoje paznokcie ;P
Tak, więc czekam na kolejną część i wizytę Mamy, ciekawa jestem jak zareaguje na Kyu ;)

Allmath - 2012-02-20, 21:34

Veyookie, nie musisz się chwalić, że masz fory :P

ElJunPl, cieszę się, że sprawiłam radość ^^ Kto niby żałuje tych ciastek?! :D

93antenka, o tak, QMi potrafi być jednocześnie słodkie jak i... ostrzej przyprawione ^^ Ja przy pisaniu wyrywam sobie włosy, bo zawsze mam: "O MATKO, A JAK SIĘ NIE SPODOBA? ZMIENIĆ? NAPISAĆ JESZCZE RAZ?!" no i kończy się na pisaniu na nowo całego rozdziału, bo nikt mnie nie powstrzymuje :D HA! Wizyta będzie epicka... tak sądzę :)


Pojawiło się szybko, bo mam plany na pewnego one/two-shota i musiałam jakoś zyskać sobie łaski czytających :D

Riqsha - 2012-02-21, 21:13

Przestańcie w tak nieludzki sposób przekonywać mnie do QMi! >D Nienawidzę Was, o! :^D
Nie no, boskie normalnie. A kiedy już przyszedł TEN moment myślałam, że padnę ze szczęścia. Cudne, boskie, niesamowite! Jesteś moją idolką, allmath. Z niecierpliwością czekam na kolejną część. :)

Ania - 2012-02-22, 22:07

allmath napisał/a:
Pojawiło się szybko, bo mam plany na pewnego one/two-shota i musiałam jakoś zyskać sobie łaski czytających :D

Nawet tak nie żartuj. Najpierw skończ jedno, a później daj nam następne. ^^

Obie ostatnie części bardzo dobre. Henry to taki kochany dzieciak. No i wreszcie mamy coś więcej niż tylko wzdychanie jednego do drugiego i niepotrzebne podchody. ;) Czekam na ciąg dalszy, bo jestem ciekawa jak przebiegnie matczyna wizytacja.
Także allmath, do roboty. :)

RedWitch - 2012-02-22, 23:38

Wow. Taki opis ich gotowania jak najbardziej mi się podobał. Może ze względu na to, że to nie był typowy stosunek, gdzie facet robi drugiemu to, co powinien. Tutaj można było wyczuć długo kumulowane pożądanie jak i podniecenie całą tą "zabawą" cukrem :D

Pisz częściej i nie marnuj czasu na jakieś tam kroplówki :P

Allmath - 2012-04-17, 16:53

Wiecie co? Rzucam to. Rzucam pisanie, nie ma bata! Nic mi nie wychodzi, mam zły humor, nasza służba zdrowia mnie irytuje, mam rozpierniczony bark, kręgosłup i nogę, muszę czekać na tyle wspaniałych premier filmowych, zwariowałam o kolejne 100%, nie potrafię zacząć czegoś porządnie i w ogóle, dlaczego ja jeszcze uważam się za pisarza? Nieporozumienie!


. . .


To ja idę kopać swój grób i sama się w nim zakopię.

ElJunPl - 2012-04-17, 17:01

Nieeeeeee, nie rób tego ;C
Jak chcesz wykopać swój grób z takimi obrażeniami? o.O Musisz się wykurować, a potem zamiast kopać grobu, przypomnieć sobie, że masz tu grono fanek, które czekają na Twoje genialne opowiadania i mi tu nawet się nie waż zaprzeczać, że takie nie są >< I że nie jesteś pisarką!

teitatoo - 2012-04-17, 17:31

*hug* czemu mi nic nie powiedziałaś?
Tak w ogóle co sobie zrobiłaś? Jak możesz mieć takie obrażenia? Pod samochód wpadłaś?? O.o *afraid*
Zobaczysz, że dzisiaj do Ciebie zadzwonię! Będziesz mi musiała wszystko powiedzieć! Tylko muszę się dowiedzieć w jakich godzinach dzwonić...

Lizzy - 2012-04-17, 17:52

nie rób mi tego ;< nie rzucaj pisania. może to okres przejściowy i jak się wykurujesz to może coś jeszcze dla nas nabazgrasz ^^ zdrowia życzę :>
Ania - 2012-04-17, 18:45

Że co proszę?! Jakie "rzucam pisanie"?! Po to tyle miesięcy czekamy na zakończenie tego opowiadania, tylko po to by przeczytać, że masz nas gdzieś?! Nie ma mowy. Ja się nie zgadzam. I żaden grób Ci nie pomoże. Wykurować się, obejrzeć parę premier i do roboty. Żarty i cierpliwość się skończyły.
Veyookie - 2012-04-17, 19:43

Maaaamooooooo... ; ; nie dołuj mnie jeszcze bardziej. Przecież wiesz, jak ze mną obecnie jest >< Nawet dla córci tego nie zrobisz? ;__;

Maamciu... proszę... ; ; Bo jeśli nie, to... nie wiem co, ale coś wymyślę ; ; <3

RedWitch - 2012-04-17, 20:03

allmath, wracaj szybko do zdrowia, a jak już wszystko będzie tak, jak powinno, wena sama wróci i to, co powinno, znowu będzie się udawać, a dobry humor powróci. Niestety na służbę zdrowia nic nie poradzę, możemy jedynie razem ponarzekać :P
Allmath - 2012-04-18, 20:59

Phfff.


Phfff.


. . .


Nikt mnie tu już nie kocha, tak? Teraz będziecie mnie zmuszać, żebym skończyła to pisać... ja mogę zrobić tu dość szybkie zakończenie, nikt nie musi wiedzieć co miało się jeszcze dziać. Nawet lepiej, mniej pracy dla mnie :D

W tej chwili cierpię niemiłosiernie z powodu swojego kalectwa wrodzonego, więc nawet nie liczcie na pojawienie się czegokolwiek w najbliższym czasie! *patrzy podejrzliwie na trzymane widły i pochodnie*


(co nie zmienia stanu rzeczy: czytanie moich wypocin to strata czasu)

Mako - 2012-04-18, 21:02

allmath pffffffffffffff wypraszam sobie takie rzeczy :-P nawet nie wiesz ile razy czytałam te twoje "wypociny" proszę wracaj do zdrowia szybciutko bo Twoje fanki Ciebie kochają i kochają Twoje wypociny.Zrozumiano?
ElJunPl - 2012-04-18, 21:09

Oczywiście że teraz nie oczekujemy, że nam zaserwujesz nagle rozdział. Normalnie jest Cię ciężko zmusić (xD), a w takich okolicznościach nie będziemy tego wymagać. Widły sobie leżą spokojnie w kącie.
Nie wyobrażam sobie, by to opowiadanie zostało niedokończone. Nie chcę okrojonej wersji, chcę wszystko tak, jak miało być, nawet jak będzie trzeba czekać parę lat (ale niech Cię to nie zachęca do odczekiwania tylu czasu ^^ :D). To jest po prostu zbyt dobre, by miało zostać tak urwane. ^^ Toż to Twoje dziecko, nie możesz go opuścić :C
Kocham Cię :D <3333 :*

Shizuku - 2012-05-31, 17:05

Jestem 100% zakochana w tym opowiadaniu, więc mam nadzieje, że szybko pojawi się następny rozdział. Życzę ogromnej weny. <3 <3 <3
Naamii - 2012-08-27, 23:35

Ja takie omg, omg i jeszcze raz OMG. Kilka dni temu zabrałam się za czytanie FF, mimo, że nie przepadam za wampirami, to.. to jest po prostu rewelacją * qqqq *
Twoje opowiadania naprawdę są przecudowne, kocham taki styl pisania. Dzięki tobie mam już wyćwiczone słowa do prac pisemnych na j. polski xD Szkoła za pasem~~
Twoje opowiadania bardzo mi się podobają, wprawdzie zaliczyłam ich dopiero 2, ale to jednak coś * o * Sama kiedyś chciałam zabrać się za pisanie ff, miałam kilka pomysłów, ale z moją znajomością językową szło by mi bardzo... kiepsko xD W porównaniu do ciebie moja fantastyka jest uboga (mam, od kogo czerpać naukę~~)
Jestem okropnie ciekawa, co nastąpi dalej *wymyśla własne wersje, które są zbyt kiczowate*. Dużo osób tu narzekało, że szybko nie dajesz szybko kolejnych rozdziałów. Tak mi przykro troszkę, bo wiadomo, że nie zawsze ma się wenę albo ochotę na pisanie, a takie opowiadania z głowy szach pras nie wyskoczą~~ Znam z lekka to uczucie katowania przez innych, jeżeli coś się podoba, a nie ma się na to chęci bądź ochoty. Życzę Ci POWROTU DO ZDROWIA, CHĘCI PISANIA I WENY TWÓRCZEJ~~! Nie wytrzymam przerwania akcji w tak ważnym momencie ><
Kocham Cię~~

Rena23 - 2012-09-05, 15:03

Jej Twoje opowiadania są super, bardzo, na prawdę masz ogromny talent ^^ dziękuję <333 Mam nadzieję że uda mi się jeszcze więcej przeczytać <33
teitatoo - 2012-09-05, 16:50

Rena23, a ja mam nadzieję, że ciocia nie będzie się wyżywać na Was tylko dlatego, że życzyłam jej "Wesołego nowego roku szkolnego" (ciesz się na prawdę, że nie napisałam maturalnego), no i humor powinien się jej poprawić. Ile czasu można mieć taki do dupy? Jak możesz nie dodać?!?!?!?!
Allmath - 2015-11-14, 22:33

O MÓJ BOŻE, CZY TO MOŻLIWE?!

CZYŻBY... UPDATE?!

Zwołajcie dziennikarzy, róbcie zdjęcia, zapisujecie datę w kalendarzu! Cud!

Och, tak btw, co to w ogóle jest "Smak twojej krwi"? Nikt nie pamięta, wielka niewiadoma, co to za szaleństwo, co się dzieje...

Tak, moi drodzy. Minęły już trzy lata (nawet nie żartuję, jeszcze trochę i zrobiłyby się z nich cztery) od ostatniego rozdziału. Jak to możliwe, pytacie? Ano, trzeba być mną, wtedy wszystko jest możliwe! :D

Zaraz, czekajcie; myślicie, że kłamię z tym rozdziałem? Phff, człowieki małej wiary, oto przed Wami:


CZĘŚĆ DZIEWIĄTA musiałam pogrubić, to opowiadanie na to zasługuje



Nadszedł ten dzień. Dzień Sądu Ostatecznego, czy jak ta cholera się nazywała. Każda mijająca minuta przybliżała go do finału jego historii. Dwudziestodwuletnie życie stanowczo kończyło się zbyt szybko, ale nieco w nim osiągnął. Czyli nic.

- Jezu, przestań się rzucać jak ryba wyciągnięta z wody. Do tego z atakiem apopleksji. - Henry rzucił mu spojrzenie spod łba, jakby nie mógł znieść jego obecności, a co dopiero widoku. - Przez ciebie sam robię się nerwowy.

- Też nie byłbyś w lepszym stanie, gdybyś był w mojej sytuacji!

Zauważył, że zdrajca, mający czelność nazywać siebie jego przyjacielem, przewrócił oczami.

- Ooo buu-huu, przyjeżdża matka mojego nie-chłopaka, którego totalnie nie-przeleciałem, a moje oczy nie wyglądają jak dwa wielkie serca na każde wspomnienie o jego osobie. Tragedia. Złapmy się za ręce i skoczmy z mostu, śpiewając przy tym kawałek z Titanica...

Kyuhyun miał wielką ochotę dźgnąć go długopisem w jakieś wrażliwe miejsce. Najlepiej prosto w tchawicę, żeby zakończyć marne życie Henry'ego. Świat mu za to tylko podziękuje, był tego pewien. Dostanie medal za zasługi dla kraju, Kanada podziękuje za uwolnienie jej od wrednej skazy ich miłego narodu. Mimowolnie kliknął długopisem, na co Henry ponownie odwrócił się w jego stronę. Kanadyjczyk zmrużył oczy, podejrzliwie obserwując narzędzie niedoszłej zbrodni w jego dłoniach.

- Nie myśl, że nie wiem co chodzi ci po głowie. Jakkolwiek pusta by nie była, twoja mordercza aura zdradza wszystko i śmierdzi na kilometry. Przypomina zapach zgniłych jajek, oblanych przy tym...

- Henry. - Kyuhyun starał się zachować spokój i nie poddać się ochocie uduszenia kolegi gumką do mazania. - Dlaczego mam wrażenie, że wciskasz swój nos tam, gdzie nie trzeba?

Henry prychnął z pogardą, pretensjonalnie przewracając stronę zeszytu. Sesja pojawiła się niebezpiecznie blisko w kalendarzu, zaczęło przybywać studentów na korytarzach. To tak, jakby egzaminy były niczym patyk drażniący gniazdo szerszeni. Z tą różnicą, że student nie był aż tak przerażającym gatunkiem – tylko niektóre przypadki bywały agresywne i atakowały z powodu głodu i zmęczenia. Kyuhyun dziękował wszystkim znanym sobie bogom za dar, jakim był dla niego Zhou Mi i jego kulinarne zdolności. Gdyby nie on, od razu po powrocie do domu kładłby się spać i budziłby się w środku nocy, zakuwając najgorsze przedmioty, kończąc projekty i żyjąc na zupkach instant. A tak witał go zapach domowego jedzenia, uśmiech Chińczyka i miłe chwile spędzone pod pościelą.

- Nigdzie nie wciskam swojego nosa. Został tam zaciągnięty wbrew jego woli i już nie może się wydostać – głos Henry'ego wyrwał go z błogiej zadumy o ciepłym jedzeniu. - Mogłem przeczytać regulamin i warunki umowy zanim zgodziłem się na zostanie twoim jedynym przyjacielem.

- Teraz to już przesadzasz i dramatyzujesz...

- Przesadzam i dramatyzuję? Czy ty siebie słyszysz? Jeśli ja tu odwalam Drama Queen, to ty już pobiłeś wszystkie rekordy i jesteś poza skalą!

Kanadyjczyk zdążył wydać z siebie bliżej nieokreślony pisk dwunastolatki, kiedy rozdrażniony Kyuhyun rzucił się w jego kierunku.

- - -


Oczywiście wszystko musiało być przeciwko niemu. Ćwiczenie przerzucone na później? Dlaczego nie! Kolejka do dziekanatu długości jak z Ziemi do Słońca? Pewnie, dorzućmy do tego szalonego rowerzystę, który chciał pozbawić go życia. A przed sobą miał spotkanie z mamą Zhou Miego.

Ten dzień nie mógł skończyć się dobrze.

Pierwszy raz od czasu zamieszkania z Zhou Mim zmierzał w kierunku mieszkania z nastrojem godnym pogrzebu. Stres zżerał go od środka już od jakiegoś tygodnia, ale dzisiaj bestia stała się nie do zniesienia. Widział, jak trzęsą mu się ręce, a serce biło tak szybko i głośno, aż wydawało się dziwne, że nikt się za nim nie ogląda.

Uspokój się, Kyuhyun,’ powtarzał sobie w myślach. ‘Nie ma się czego obawiać. To tylko spotkanie z matką twojego współlokatora. Z którym jesteś poniekąd zaręczony. Po wampirzemu. Do tego zmolestowałeś go w kuchni…

O boże, jak on teraz spojrzy tej kobiecie w oczy?

- - -


- Ach, to ty zapewne musisz być Kyuhyun! Nie stój tak w drzwiach, wchodź!

Nim Kyuhyun zdążył zareagować, już był posadzony na kanapie z herbatą w ręce i słuchał jednej z wielu historii o małym Zhou Mi. Jeśli zadaniem tej rozmowy miało być rozluźnienie Koreańczyka, Pani Zhou trafiła w dziesiątkę. Panika, którą wcześniej czuł, zeszła na drugi plan, kiedy mógł poznać jakiś materiał szantażowy na Mimiego.

- … w drugiej ręce Pociąg Tomek, a ubrany był tylko w ręcznik zawiązany na szyi… o, o wilku mowa!

- MAMO! Przestań opowiadać o mnie same kłamstwa, Kui Xian jeszcze zacznie ci wierzyć!

Kyuhyun uśmiechnął się podstępnie, krzyżując ręce na piersi i układając się wygodniej na kanapie.

- Mimi, nie wtrącaj się w coś, czego i tak nie wygrasz. Właśnie dochodziliśmy do najciekawszej części, gdzie byłeś bohaterem tego świata i próbowałeś go uwolnić spod władzy złego Pociągu To—

Przerwał mu przerażony okrzyk Zhou Miego, który zaraz rzucił się w jego kierunku, dłońmi starając się zakryć mu usta. Kyuhyun zaśmiał się głośno, ledwo co uchylając się przed kończynami Chińczyka. Nie wyczuł przy tym dość dobrze odległości, co zaraz odczuła jego broda, nagle zaatakowana przez czoło Zhou Miego.

- O, cholera jasna! – krzyknął z bólu, łapiąc się za bolące miejsce i szybko zmawiając modlitwę o całe zęby.

Ciche pojękiwania Zhou Miego wytrąciły go z użalania się nad sobą, kierując całą jego uwagę na mężczyźnie obok. Usta Chińczyka były wygięte w nieszczęśliwą podkówkę, a załzawione oczy patrzyły z wyrzutem i wyraźnym poczuciem zdrady. Kyuhyun tylko westchnął, przybliżając się do poszkodowanego. Niewiele myśląc, złapał go za policzki i przyłożył usta do zaczerwienionego czoła dhampira. Bardziej poczuł, niż usłyszał westchnięcie ulgi, kiedy ciepłe powietrze ogrzało mu szyję.

Nie mógł powstrzymać dreszczu, kiedy ręka Zhou Miego zawędrowała pod koszulkę na jego plecach, zatrzymując się przy spodniach. Odsunął się odrobinę, niemal instynktownie łącząc spojrzenia z Chińczykiem, by po chwili przenieść je na usta mężczyzny. Mimowolnie oblizał swoje wargi, by zaraz przybliżyć się do twarzy Zhou Miego, który odzwierciedlił jego ruchy, by…

Ciche kaszlnięcie wytrąciło ich z transu. Obaj zamarli, a identyczne przerażone spojrzenia skierowali do siedzącej naprzeciw kanapy osoby. Pani Zhou popijała herbatę w najlepsze, ale nawet filiżanka nie mogła zakryć jej przebiegłego uśmiechu.

- Dobrze wiedzieć, że doskonale się dogadujecie, chłopcy. – Tak, ten uśmiech zdecydowanie wyglądał na taki, który Kyuhyun widzi na koniec swojego życia. Chinka, nic sobie nie robiąc z ich przerażenia, dopiła filiżankę i zapytała, jak gdyby nic: - Ktoś chce dolewki?

Odskoczyli od siebie jak poparzeni, obaj z takimi samymi burakami na twarzy i niemożliwością wydobycia z siebie pełnego zdania. Pani Zhou uśmiechnęła się szerzej, machnęła na nich ręką i sama udała się do kuchni po więcej herbaty.

- Jezusie, za jakie grzechy skracasz mi życie do dwudziestu dwóch lat? Za co takie katusze? Zhou Mi, teraz mamy szansę, szybko, zabij mnie. – Kyuhyun schował zaczerwienioną twarz w swoich dłoniach, mając ochotę zapaść się pod ziemię.

Zhou Mi w odpowiedzi szturchnął go w ramię.

- Przestań, przecież nie zrobiliśmy nic…

- Mimi, na oczach twojej mamy! – lamentował dalej Koreańczyk, nie zwracając uwagi na słowa mężczyzny. – To nasze pierwsze spotkanie, powinienem pokazywać, że można mi ufać i jestem dobrym materiałem na chłopaka. Nie rzucać się na jej jedynego syna, do tego na jej oczach, Mimi. O boże, Henry nie może się o niczym dowiedzieć… - dodał, z powrotem kierując wzrok na dhampira. – Henry nigdy nie może poznać twojej mamy. Nigdy.

- Kui Xian, przestań dramatyzować. – Zhou Mi przewrócił oczami, zaraz lekko kopiąc Kyuhyuna w piszczel. – Zachowuj się tak, jak zawsze i nie przejmuj się czymś takim. Przecież nie robiliśmy nic złego…

W tym momencie wróciła Pani Zhou, w ręce trzymając półmisek z…

- Macie ochotę na ciasteczka, chłopcy?

Przez następne pół godziny Kyuhyun unikał jej spojrzenia jak ognia.

- - -


Wiele kilometrów od Kyuhyuna i jego myśli samobójczych, zebrała się grupa niepozornie wyglądających osób. Dla kogoś patrzącego na nich z boku wyglądali na zwyczajne, piątkowe spotkanie przyjaciół na piwie. Z tą różnicą, że nikt nie zamówił nic promilowego, a ich oczy śledziły ruch każdego imprezowicza, jakby wiecznie czegoś wypatrując.

- Czy ta informacja jest pewna? – zapytała jedna z kobiet, z wyraźną niechęcią zwracając się do reszty osób przy stole.

- Gdyby nie była, po jaką cholerę miałbym was tutaj sprowadzać? Jakoś niechętnie oglądam wasze nudne, przeciętne gęby. – Mężczyzna zmierzył kobietę od góry do dołu, wyraźnie starając się ją zirytować. Ta tylko zacisnęła zęby, pokazując mu środkowy palec. – Piszesz się na to, czy nie, Amber? Inaczej oddam to komuś innemu – dodał, machając ręką w stronę reszty zebranych.

Amber powoli potrząsnęła głową.

- Nie, mam parę psów do wytropienia... – zawahała się na moment - ale znam kogoś, kto jest już na miejscu i może zająć się sprawą.

- Dobry jest?

Kobieta uśmiechnęła się, a jej oczy zdawały się przez chwilę świecić w przyciemnionym barze.

- Jest najlepszy.





*GASP* CZY TO... WTARGNĄŁ JAKIŚ PLOT? TA HISTORIA MA JAKIŚ CEL? CO SIĘ DZIEJE? CO SIĘ STANIE? kiedy następny update?

Ciastko dla tego, kto zgadnie SUPER TAJEMNICZEGO najlepszego ktosia!

A tak na poważnie (heh.) to ktoś jeszcze tu patrzy? Ktoś pamięta? Wiem, że zabić mnie to chcecie wszyscy, nawet nie będę pytać. Jak tam sąsiedzi, jak rodzina, co u dzieci?


ALLMATH IS OFFICIALLY BACK (what the fuck.)

Ania - 2015-11-15, 14:10

Allmath, Ty potworzyco! Jak zobaczyłam, że dałaś nowy wpis to nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Miałam ochotę wyszorować domestosem ekran komputera, bo takie rzeczy są niemożliwe. :D Przetrzymałaś nas naprawdę długo od poprzedniego rozdziału i należy Ci się za to porządne lanie.
Ale myślę, że regularne i CZĘSTE dodawanie nowych części może wpłynąć na wstrzymanie kary.
Muszę przyznać, że przed przeczytaniem 9. rozdziału musiałam przypomnieć sobie osiem poprzednich, ale to akurat było bardzo przyjemne (jak ja już dawno nie czytałam ff-ów...).
Nie będę nic cytować, bo podobała mnie się całość, a najbardziej Henry. ^^ No i końcówka jest bardzo intrygująca. I oczywiście czekam na ciąg dalszy. Niestety nie mam pomysłu na tego" tajemniczego ktosia", ale poczekam (byle nie parę lat) na rozwiązanie. Także do roboty, bo chcę więcej zanim znów nas olejesz.

Allmath - 2015-11-15, 16:07

Ania, tak na początek: Richard Armitage (✿ ♥‿♥) Mamy tę samą osobę w podpisie!

Ania napisał/a:
Allmath, Ty potworzyco!


No hej, oto ja :D

Ania napisał/a:
i należy Ci się za to porządne lanie.


Ups?

Ania napisał/a:
Ale myślę, że regularne i CZĘSTE dodawanie nowych części może wpłynąć na wstrzymanie kary.


Okeys, widzę, że kara jest nieunikniona...

Ania napisał/a:
Nie będę nic cytować, bo podobała mnie się całość, a najbardziej Henry. ^^


Już, już, bo zacznę się rumienić (●´ω`●) Dziękówka! Ahhh, Henry to moja miłość w tym ff...

Ania napisał/a:
(byle nie parę lat)


eheheheheheheh.

Ania napisał/a:
Także do roboty, bo chcę więcej zanim znów nas olejesz.


Postaram się! Tylko bez bicia, krzyków i szantażu! ●︿●

Ania - 2015-11-15, 21:16

Allmath napisał/a:
Ania, tak na początek: Richard Armitage (✿ ♥‿♥) Mamy tę samą osobę w podpisie!

Oj tak, mnie też to ucieszyło (i to bardzo).
Allmath napisał/a:
Ahhh, Henry to moja miłość w tym ff...

Moja też, ma najlepsze teksty. ^^
Allmath napisał/a:
Postaram się! Tylko bez bicia, krzyków i szantażu!

Jak będziesz grzeczna to nie będzie bicia, krzyków itp.

To kiedy dalszy ciąg? :)

teitatoo - 2015-12-06, 16:52

O mój Boże, Umma! TT_____TT

EDIT.
Już w ogóle nie mówię, że muszę to pisać na klawiaturze ekranowej...
Umma! Ty aktualnie coś tu wrzuciłaś! Kochana, nie podejrzewałam :) Mama Zhou! Kochana kobieta xD I KyuKyu, taki biedny!
Ale czyli to naprawdę idzie w tym kierunku, którego przedsmak czytałam? Bardzo mi się to nie podoba.
I co ten Henryś....?

Chizuru - 2015-12-12, 11:59

W KOŃCU Q________________________________________________Q
Kurcze, strasznie tęskniłam za tym opowiadaniem, naprawdę <3 To moje ukochane QMi ;^;
UNNIE, WELCOME BACK

Allmath - 2015-12-13, 00:04

Ania,

Ania napisał/a:
To kiedy dalszy ciąg? :)


Ummm *unika spojrzenia* ano będzie... kiedyś? ( ̄。 ̄)~

teitatoo,

teitatoo napisał/a:
O mój Boże, Umma! TT_____TT


No hej, moje drogie dziecko :D

teitatoo napisał/a:
Już w ogóle nie mówię, że muszę to pisać na klawiaturze ekranowej...


Jak zwykle pełna poświęceń (●´ω`●)

teitatoo napisał/a:
Umma! Ty aktualnie coś tu wrzuciłaś! Kochana, nie podejrzewałam :)


Widzę, że wszyscy pokładali we mnie spore nadzieje... o(╥﹏╥)o

teitatoo napisał/a:
Ale czyli to naprawdę idzie w tym kierunku, którego przedsmak czytałam? Bardzo mi się to nie podoba.


Heh (ノ◕ヮ◕)ノ *:✧.

teitatoo napisał/a:
I co ten Henryś....?


Shhhh, będzie dużo plot-twistów :D

Chizuru,

Chizuru napisał/a:
W KOŃCU


WIELKIE NADZIEJE BYŁY POKŁADANE W ALL. DUŻO OSÓB PORZUCIŁO NADZIEJĘ, W SERCA WIERZĄCY WDARŁA SIĘ NUTKA ZWĄTPIENIA. ALE JEST. POJAWIŁ SIĘ. NOWY ROZDZIAŁ, NICZYM ŚWIĘTY GRAAL, LŚNIŁ NOWOŚCIĄ I GŁUPIMI TEKSTAMI. (wybacz opóźnienie...)

Chizuru napisał/a:
Kurcze, strasznie tęskniłam za tym opowiadaniem, naprawdę <3


Jeszcze raz przepraszam za OGROMNE opóźnienie (◕︵◕) Postaram się przemyśleć swoje błędy i coś z nich wyciągnąć. Cieszę się, że nadal tutaj zaglądałaś i liczyłaś na nowy rozdział ヾ(〃^∇^)ノ

Chizuru napisał/a:
To moje ukochane QMi ;^;


DZIĘKUJĘ O(≧▽≦)O

Chizuru napisał/a:
UNNIE, WELCOME BACK


I'M BACK, GIMME A HUG (づ ̄ ³ ̄)づ


Dziękówka za komentarze! :D

Ania - 2015-12-13, 17:28

Allmath napisał/a:
Ummm *unika spojrzenia* ano będzie... kiedyś? ( ̄。 ̄)~

Nawet tak nie żartuj. Oby to "kiedyś" szybko nadeszło. :/

teitatoo - 2015-12-16, 17:27

Umma napisał/a:
Jak zwykle pełna poświęceń (●´ω`●)

Dla Ciebie zawsze! <3
Umma napisał/a:
Widzę, że wszyscy pokładali we mnie spore nadzieje... o(╥﹏╥)o

Patrząc realistycznie? Nie masz czasu na życie, więc nikt nie podejrzewał, że znajdziesz czas na pisanie! I coś mi mówiłaś kiedyś, że zgubiłaś notatki...
Umma napisał/a:
Shhhh, będzie dużo plot-twistów :D

Ale Henryś? Mój kochany, tfu, NASZ kochany Henryś?! :D
Taki wielki HUG ^____^ See Ya!

Kredeczka - 2015-12-18, 12:03

Raczej nie czytaj yaoi, ale... ciekawiło mnie, czemu jest tyle stron... i zaczęłam czytać... All, wiesz, że czekam na ciąg dalszy? xD
Swoją drogą, że z QMi do bycia wampirem bardziej mi Q pasuje niż Mi, ale to ta różnica sprawia, że opowiadanie jest bardziej wyjątkowe :3


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group