| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
"Dżemowa Masakra" (choc niekoniecznie)
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 16:16   "Dżemowa Masakra" (choc niekoniecznie)

Występują pairingi :

ShinMin
KangMin
KyuMin
KangTeuk

nawiązanie do:
EunHae
YeWook

CZĘŚĆ 1
Już od pewnego czasu zauważył zmiany. ShinDongowi zaczęło brakować czasu i nie zwraca uwagi na innych członków zespołu. Jego spojrzenie wciąż utkwione jest w malutki ekranik telefonu. Co prawda jest znacznie szczęśliwszy, co sprawia, że on również się cieszy, jednak…
Już od pewnego czasu zauważył zmiany. Dostrzegł to od razu, ponieważ zawsze na niego patrzy.
Nawet teraz opierając głowę o ramie KyuHyuna obserwował jak jego słodkie krągłe paluszki wystukują z gracją wiadomość na telefonie. Jest dziś w różowej koszulce, ślicznie opinającej się na jego uroczym sadełku. Drań… SungMin uwielbia różowy. I dżem, ale nie o dżem tu chodzi.
Poczuł dłoń maknae na udzie jednak nie zareagował. Zbyt zaaprobowany jest mimiką ShinDonga.
Coś naprawdę się zmieniło.
***
Na próbie widzi przelotnie jego uśmiech. Stara się nie śledzić jego wdzięcznych ruchów za bardzo i nie mylić własnych kroków, jednak jest mu ciężko. Jak zwykle Hyung dobrze tańczy. Patrzenie na niego jest tak przyjemne.
Za jego plecami EunHyuk opowiada DongHae o wczorajszym obiedzie. No tak, wczoraj była jakaś specjalna okazja i poszli do restauracji wraz z ShinDongiem i LeeTeukiem.
Z tego co mówi Hyung był tam ktoś jeszcze. Ktoś…
Gdy sens słów EunHyuka do niego dociera czuje jak jego serce powoli się kurczy a coś w gardle rozpycha się z ogromną siłą i odbiera mu oddech. Musiał się zatrzymać. Zdezorientowany KyuHyun również przestał tańczyć. Wszystko ucichło. Wszystko stanęło. Jedynie jego serce krzyczy z całych sił uderzając boleśnie w pierś. Bum-Bum, Bum-Bum, Bum-Bum, Bum-…
Więc ShinDong ma dziewczynę.
Starał się wyprzeć tę myśl z głowy, ale ona uparcie obijała się po czaszce rozsadzając ją boleśnie.
DongHae pomógł mu dojść do krzesła i usiąść, Teuk podał butelkę wody, a KyuHyun trzymał jego dłoń w delikatnym uścisku. Dostrzegł zmartwione spojrzenia wszystkich chłopaków. Sunąc wzrokiem kolejno po kolegach wreszcie dotarł do Hyunga. Patrzy mu w oczy. On również patrzy w jego i to ostatecznie wytrąca go z równowagi. Wyrywa dłoń z zaborczego uścisku młodszego kolegi wstaje i podchodzi do ShinDonga szybkim, chwiejnym krokiem. Gdy staje naprzeciwko niego, czuje jak do oczu napływają mu łzy.
‘Dlaczego Hyung?!’ To pytanie odbija się w jego głowie.
Tak bardzo chciałby to wiedzieć. Tak bardzo…
Widzi panikę w oczach Hyunga. Wciąż pyta go co się dzieje a on zaczyna tylko głośniej płakać. W końcu nie wytrzymuje i wtula się w jego ramiona. Jego ciepły brzuch dopasowuje się do drugiego tak miękko. Nie może się uspokoić, tylko łka coraz żałośniej.
‘Nie chce by to była prawda!’ Prosi bezgłośnie. ‘Nie chcę by ShinDong należał do kogokolwiek! Do kogokolwiek poza mną…’
***
Od kilku dni nie odstępuję go na krok i nie pozwala mu od siebie odchodzić. Nawet przestał jeść dżem i chodzić do sklepu, by go kupować. Poprosił Kyu by wyprowadził się na jakiś czas z ich wspólnego pokoju, by mógł być z Hyungiem. Chciał z nim jeść, spać, siedzieć blisko niego i robić krok w krok to samo co on- dostosować się do niego, być jak jego cień, jak srebrny gwóźdź wbity w jego duszę.
Słyszy jak przeprasza tą dziewczynę przez telefon. Dziś znów się z nią nie zobaczył.
Przez niego.
Dzięki niemu.
Mówi, że Idze do toalety a SungMin nie może mu tego zabronić. W drzwiach mija się z KangInem, który podchodzi wolnym, nieco nerwowym krokiem i siada na miejscu ShinDonga a Minnie ma ochotę go natychmiast zepchnąć. To nie on powinien być koło niego!
Powili i spokojnie zaczął mu tłumaczyć. Mówi, że choćby zaciągnął ShinDonga na dno piekła i tak nie zmieni jego uczuć. I tak nie znajdzie się na miejscu osoby którą DongHee kocha.
Z całą złośliwością na jaką go stać SungMin pyta skąd może wiedzieć co on czuje.
I właśnie wtedy KangIn uśmiecha się tak… smutno i szybko odwracając wzrok od młodszego kolegi wstaje i wychodzi.
SungMin nic z tego nie rozumie, ale w momencie gdy chce się nad tym głębiej zastanowić wraca jego ukochany Hyung i wszystko staje się nieważne…
***
Cały zespół stoi przed wejściem do restauracji. ShinDong ich zaprosił, lecz do tej pory się jeszcze nie pojawił. Musiał wyjść wcześnie rano, bo gdy SungMin się obudził jego już nie było.
‘Po co tu jesteśmy?’ Myślał zaniepokojony.
Wreszcie się pojawił. Podjechał swoim nowym samochodem i wysiadł szczęśliwy. Od strony pasażera wysiadła młoda śliczna dziewczyna.
‘Boże, czy ona musi być ładna? Mam jedynie nadzieje, że okaże się pustą idiotką i chłopaki mu ją odradzą. Czy on musi ją tak obejmować? Czy musi to robić właśnie przy mnie?’ Młody chłopak zasępił się i zagryzł mocno dolną wargę ze złości i żalu. Patrzył jak ShinDong wesoło rozmawia z Yesungiem i miał ochotę się rozpłakać i miał ochotę zjeść dżem. Właśnie wtedy poczuł, że ktoś na niego patrzy. Rozejrzał się po wszystkich kolegach jednak wzrok każdego wpatrzony jest w Hyunga i jego dziewczynę. Czyżby mu się zdawało?
Gdy wchodzili chciał podejść do ShinDonga i jednocześnie poczuł, że chce być z dala od niego. Ktoś niepewnie dotknął jego dłoni i zrobił to tak szybko, że SungMin nie miał pewności czy ktokolwiek zrobił to specjalnie. Jednak gdy tylko spojrzał w tą stronę zauważył czarne oczy KangIn Hyunga. Doszli do stolika w milczeniu podczas gdy reszta wesoło się przekrzykiwała.
Zupełnie jakby rzeczywiście było się z czego śmiać.
W restauracji zajęli małą salkę, którą ShinDong specjalnie dla nich wynajął. Przytulna w odcieniach gorzkiej czekolady i starego złota. Owalny stół jest elegancko nakryty, a z ukrytych gdzieś głośników leciała amerykańska, spokojna piosenka. Bardzo chciał usiąść obok ShinDonga, ale ten wstrętny maknae go uprzedził i jeszcze uśmiechnął się tak słodko, że SungMin poczuł niesmak w ustach. Będąc całkowicie niezadowolonym – co okazywał nienawistnymi spojrzeniami i cichymi prychnięciami – zmuszony został usiąść obok niego. Czasami miał ochotę przerobić go na dżem. W końcu stał by się pożyteczny.
Wszyscy jak zawsze drą się w niebo głosy, śmieją się tym swoim kosmicznym śmiechem i nie zwracają uwagi na cicho siedzącego chłopaka w majtkowo różowej koszuli.
‘Co jest z tym światem nie tak?’ Był do granic możliwości wściekły i smutny. I chciał dżemu!! I już sam nie wiedział co było silniejszym uczuciem.
Nagle znów poczuł na sobie czyjeś spojrzenie. Gdy tylko podniósł wzrok jego oczy spotkały się z brązowymi oczami KangIna, który - gdy tylko dostrzegł, że SungMin na niego patrzy – odwrócił się w stronę LeeTeuka.
Ten zaś uroczo potarł policzek młodszego kolegi ucieszony z poświęconej mu uwagi. KangIn poprawił grzywkę swojemu Hyungowi i uśmiechnął się czule, tak jak tylko on potrafi.
Gdy KyuHyun to zauważył natychmiast się rozbudził i z ogromnym zapałem chciał poprawić włosy SungMinowi, jednak ten, który dostrzegł kątem oka wyciągniętą w jego stronę dłoń najmłodszego kolegi natychmiast ją odtrącił i spojrzał gniewnie na chłopaka.
„Hyung, co Ci się ostatnio dzieje?” zapytał niezadowolony KyuHyun. SungMin pomyślał, że to nie w porządku by maknae tak się zachowywał, bo przecież to on był najbardziej poszkodowany!
Gdy SungMin chciał wstać przez stół nachylił się KangIn i nalał mu białego wina do kieliszka uśmiechając się jak wcześniej do Teuka. Wyciągnął dłoń i odgarnął mu włosy za ucho, a Minnie wciąż nie wiedział co zrobić, więc czekał tylko w osłupieniu aż Hyung z powrotem usiądzie na swoim miejscu. HeeChul i EunHyuk gwizdali głośno i rzucali sprośne uwagi, jednak SungMin nagle poczuł się całkowicie spokojny. Uniósł kieliszek do ust i spróbował trunku. Nie był najgorszy, ale i tak mu nie smakował. Odstawił szkło i zerknął spod grzywki na KangIna. Jednak w tej chwili potrafił dostrzec tylko zachmurzonego LeeTeuka, który trzymając dłoń na stole obok ręki YoungWoona delikatnie gładził jej wierzch małym palcem.
Speszony SungMin szybko odwrócił wzrok. Poczuł się, jakby wtargnął w bardzo intymną sferę swoich Hyungów. Wiedział, że przez fan service muszą być blisko siebie, jednak teraz byli na prywatnym obiedzie, gdzie znajdowały się tylko bliskie im osoby. Czy to ich w ogóle nie zawstydzało? Nie czuli, że robią coś… Niewłaściwego? A może tylko SungMin widział to w ten sposób. Może był za młody by zrozumieć zachowanie swoich Hyungów? Może myślał o tym tylko po to, by do głowy nie powracały wciąż uparte myśli krążące jedynie wokół ShinDonga…
***
Po wielu godzinach męczarni dla SungMina reszta zespołu wreszcie postanowiła, ze mają dość picia i siebie nawzajem. I jeszcze Yesung Hyung zaczął marudzić na brak dżemu we krwi.
Minnie chciał wreszcie wrócić do domu, do pokoju, który dzieli z ShinDongiem i cieszyć się jego obecnością, gdy są sami. I może jeszcze zjeść z nim kanapki z dżemem. Naprawdę był zmęczony towarzystwem innych. Niestety wszystkie jego marzenia prysły, gdy DongHee zaczął dziękować wszystkim za przybycie i żegnać się z każdym swoim kolegą z zespołu. Musiał odwieźć swoją dziewczynę do domu i raczej nie zapowiada się na to, ze dziś wróci. SungMin poczuł jak wielka gula rośnie mu w gardle.
Nieodwzajemniona miłość jest taka przykra!
Gdy ShinDong i jego narzeczona pojechali, chłopaki zorientowali się, że ich kierowca KangIn jest zbyt pijany by prowadzić, ich jedyny ratunek – Yesung – porwał RyeWooka i czmychnęli do mieszkania zanim ktokolwiek się zorientował, a jedyny chętny do zawiezienia ekipy do domu – LeeTeuk – nie był najlepszym rozwiązaniem.
Tak więc prawie jednogłośnie – bez zgody lidera – postanowili wyruszyć do domu autobusem. Jako że Teuk wciąż był chętny by prowadzić, postanowił pójść na kompromis i zostać ich przewodnikiem w drodze do przystanku. Chciał jednak mieć pijanego chłopaka na oku więc kazał DongHae i HeeChulowi go podtrzymywać i iść koło niego. Za nimi SiWon szedł spokojnie i kręcił tylko głową na poczynania swoich kolegów, obok niego KyuHyun z markotna miną był zaczepiany przez rozweselonego EunHyuka a na końcu szurając butami wlókł się SungMin.
Nie podobało mu się to, że ShinDong pojechał do swojej dziewczyny zostawiając go całkiem samego. Był całkowicie przeciwny temu, że w ogóle był z nią związany! To było zupełnie tak, jakby LeeTeuk dał mu szlaban na dżem. Jego różowe życie na raz przybrało kolor jakby sraczki po burakach. Gdy tylko o tym pomyślał zrobiło mu się niedobrze. Wyobraźnia nie jest najlepszym atutem człowieka – chyba, że może sobie wyobrazić ShinDonga. Śmiejącego się, tańczącego w różowej koszulce, wygłupiającego się z mało-ważnym-kimś, kogo SungMin i tak wytnie ze swoich marzeń.
Lub po prostu takiego jakiego go kochał. Zwykłego, niczym nie zakompleksionego chłopaka, którego podziwiał całym sercem i kochał. I to w końcu on przemycał dla niego dżemik w chwilach wielkiego kryzysu. Chciał jeszcze jakiś czas podumać nad tym wszystkim, jednak dotarli do przystanku. LeeTeuk spojrzał na rozkład jazdy i z wielką radością oznajmił, że są jedynymi osobami w tym mieście posiadającymi kapitał na szczęście.
Ostatni autobus, który mógł dowieźć ich pod mieszkanie – nie dosłownie, bo mieli kawałek piechotą – pojedzie za 3 minuty.
SungMin pomyślał, że skoro takie cuda się zdarzają, to może i ShinDong odwzajemni jego uczucia?


CZĘŚĆ 2
Jakoś udało im się wtargać KangIna do autobusu. Nie było dużo ludzi więc mogli spokojnie odpoczywać po tej ciężkiej przeprawie na przystanek. DongHae z HeeChulem rzucili się na siedzenia dysząc ciężko i odgrażając się LeeTeukowi, że jeśli nie da im w domu dżemu w ramach zadość uczynienia to zamkną go w łazience. EunHyuk znudzony towarzystwem KyuHyuna kłapnął na kolana swojego najlepszego przyjaciela. KangIn przytulił się do LeeTeuka i mamrotał mu coś do ucha z głupkowatym uśmiechem, a lider słuchał tego nie odpowiadając. Zbyt długo jechali w spokoju więc oczywiście musiało się coś stać. YoungWoon zaczął powoli wstawać chwiejąc się niebezpiecznie na boki. Ich lider przysnął więc nie zdążył zareagować, gdy jego najlepszy przyjaciel mocno pochylił się nad pasażerką siedzącą za nimi i porządnie wypróżnił swój zmęczony alkoholem żołądek. W pierwszej chwili dziewczyna gotowa była zrobić dżem z twarzy bezczelnego nieznajomego, jednak gdy dostrzegła kto to zrobił, cały jej gniew zastąpiła nieopisana radość i podniecenie. Oto narzygał na nią jej idol. Członek Super Junior zwymiotował na jej bluzkę. Czy mogło być w tej chwili coś wspanialszego?
Z jej ust wydarł się szczęśliwy pisk i z gardłowym „Oppa” gorliwie chciała się przytulić do KangIna, jednak nie mogła przewidzieć, że chłopak właśnie ten moment wybierze, by znów pozbyć się uciążliwego alkoholu z żołądka. Ponowny atak nie przeraził dziewczyny, wręcz przeciwnie, zachęcił ją jeszcze bardziej – któż zrozumie koreańskie fanki?
HeeChul wiedziony chęcią pomocy, pociągnął pijanego kolegę na swoje kolana i przytulając go kazał się dziewczynie odpieprzyć.
Ten moment wybrał sobie LeeTeuk, by się obudzić. Zobaczył swojego fanservisowego partnera w ramionach HeeChula i sapnął oburzony.
„Ya!”-krzyknął i szarpnął KangInem, żeby się obudził. Zdezorientowany rozrabiaka rozejrzał się rozbudzony i chyba nie do końca wiedział, co się z nim dzieje. Żeby tego było mało EunHyuk zaczął się histerycznie śmiać z głupkowatej miny KangIna.
DongHae, mimo iż nie wiedział z czego przyjaciel się śmieje, zawtórował mu równie głośno. YoungWoon wstając z kolan przyjaciela zatoczył się gwałtownie wpadając na SungMina, który ledwo utrzymał się na nogach pod ciężarem starszego kolegi. W tym momencie upierdliwa fanka przypomniała o sobie chłopakom i z jeszcze głośniejszym niż poprzednio piskiem zaczęła podskakiwać.
Cała sytuacja – turkot autobusowego silnika, głośno śmiejąca się para EunHae, ledwo stojący SungMin z pijanym KangInem, prawie wybuchający z irytacji LeeTeuk , znudzony HeeChul z SiWonem i piszcząca, skacząca fanka – zmusiła kierowcę, by zatrzymać pojazd i wyrzucić wszystkich chuliganów z autobusu.
Jakby tego było mało musiał ich wyrzucić w centrum, gdzie od razu zostali rozpoznani. Nie pozostało im nic innego.
Zaczęli uciekać.
W przypływie strachu SiWon odnalazł w sobie heroiczną siłę i przerzucając sobie KangIna przez ramie zaczął biec. Jeszcze bardziej rozbawiony tym widokiem DongHae poszedł w ślady kolegi i zaczął w ten sposób biec z najlepszym przyjacielem. Ten również rozbawiony tym pomysłem, nie protestując, dał się porwać. Jak się można tego spodziewać KyuHyun również wziął na ręce SungMina, który był najmniej zachwycony całą tą szopką, ale nie protestował. Na końcu HeeChul złapał lidera za rękę i pobiegł za resztą chłopaków.
Od tej chwili zaczęła się wielka ucieczka.
Tłum rozszalałych fanów gotów był rzucić się na swoich idoli robiąc z nich dżem i pożreć ich żywcem razem z ubraniami. Najgorsze było jednak to, że cała siła zaczęła opuszczać członków Super Junior, czego nie można powiedzieć o doganiających ich fanach.
To miał być ich koniec.
Jutro w gazetach ludzie będą czytać o ich męczeńskiej śmierci i dżemie.
LeeTeuk wspominał coś na temat kapitału szczęścia jaki posiadali. Oto właśnie się odezwał! Chłopaki nie mogli wyjść z podziwu, gdy nagle przed nimi zatrzymał się van 2PM a menager tego zespołu krzyczał, by szybko wsiadali. Nie ociągając się zrobili to natychmiast i odjechali z piskiem opon.
Mieli ogromne szczęście, bo mężczyzna wracał właśnie ze sklepu. W mieszkaniu 2PM skończył się dżem.
Dżem, który ponownie ocalił ich ciężkie młodzieńcze życie.


CZĘŚĆ 3
Pierwszą rzeczą jaką poczuł SungMin gdy się obudził była samotność.
Drugą był smród spalonych tostów.
A trzecią był czyjś tyłek siadający mu na brzuchu.
EunHyuk nie był najsubtelniejszą osobą, jaką widziała ta planeta, co okazywał na każdym kroku. Bardzo głośno i boleśnie obudził SungMina obwieszczając na cały budynek, że śniadanie jest gotowe i nikogo by chyba nie zdziwiło, gdyby po tej wiadomości przyszli do nich sąsiedzi. W końcu każdy lubił spalone tosty z dżemem.
Różowy chłopak zawsze zastanawiał się dlaczego DongHae tak bardzo chce się przyjaźnić z tym małpiszonem. Bardzo lubił EunHyuka, ale nie wyobrażał sobie siebie spędzającego aż tyle czasu z rozwrzeszczanym chłopakiem.
Gdy wszedł do kuchni za kicającym kolegą wciąż czuł się sennie. Przystanął w drzwiach i spojrzał w głąb pomieszczenia wyciągając śpiocha z jednego oka.
LeeTeuk stał nad siedzącym przy stole KangInem, który leniwie przeżuwał zwęglony chleb. Starszy chłopak głaskał ramiona drugiego i przepraszał za zepsute śniadanie. YoungWoon uśmiechnął się tylko nie patrząc na Hyunga i wymlaskał jakieś pocieszenie zapewniając, że bardzo mu smakuje.
SungMin pomyślał, że nie mogło być inaczej, skoro jadł dżem. Do jego umysłu leniwie zaczęły powracać zdarzenia z poprzedniego wieczoru. I co najgorsze były to przede wszystkim momenty dotyczące tych dwóch przyjaciół. SungMin zastanawiał się czy inni zwrócili na to uwagę. Na tą bliskość. Na czułości i uśmiechy. Na te gesty-odgarnianie włosów, delikatne gładzenie dłoni, dotykanie ramion, całą tą troskę.
Na początku SungMin pomyślał, że to obrzydliwe. Jak dwóch jego Hyungów mogło się tak wobec siebie zachowywać? Dwóch chłopaków? Jednak zaraz dotarło do niego, że przecież sam kochał innego chłopaka.
Znów zaczął myśleć o ShinDongu. Zastanawiał się, czy skoro jego Hyungowi udało się uwolnić, to czy w ogóle do niego wróci. Ostatnią rzeczą jaką by chciał, była przeprowadzka ShinDonga do tej dziewczyny. Powili wszedł do kuchni i usiadł naprzeciwko KangIna. Na stole wciąż stał słoik dżemu i świeżutki chlebek, jednak SungMin stracił całkowicie ochotę na jedzenie. Wiedział już, że przegrał. ShinDong nie będzie jego. Tą jedną myśl odpychał od siebie skutecznie aż do dziś. Myślał, że członkowie Super Junior pozostaną razem na zawsze, że będą potrzebować tylko siebie nawzajem, że przetrwają każdą trudną sytuację, każdy smutek przezwyciężą, pokonają wspólnie złe chwile. Jednak każdy musi kiedyś dorosnąć. A starzenie się w samotności jest przykre. Więc skoro jego przyjaciel ma już kogoś przy sobie i jest szczęśliwy i na zawsze, do końca życia nie będzie samotny… to czy SungMin nie powinien być szczęśliwy?
I chociaż dobrze o tym wiedział… to w jego oczach pojawiły się łzy, których tak bardzo nie chciał. Przegrać to jedno, ale znosić tą porażkę… jego serce otoczyły mocne kleszcze i ściskały boleśnie.
„Powiedz mu” usłyszał nagle czyjś cichy głos. Gdy podniósł wzrok i napotkał brązowe oczy KangIna coś zrozumiał.
Jego Hyung wie. Wiedział już od dawna.
Szybko wstał ledwo powstrzymując łzy. Jego starszy kolega również się podniósł co SungMin wykorzystał natychmiast podchodząc do niego i przytulając się mocno do drugiego ciała, które było znacznie mniejsze niż ciało jego ukochanego ShinDonga. Jednak czuł przyjemnie ciepło. Zrozumiał, że KangIn wciąż był przy nim. Wszystko co robił, robił dla niego, by ten nie cierpiał, by nikt nie zauważył. I choć wiedział, że SungMin przegrał – w końcu sam KangIn mówił mu, że nie ma szans – to kazał mu walczyć. Chciał, by SungMin powiedział ShinDongowi co czuje, nawet jeśli to nic nie zmieni. Młodszy chłopak wiedział o co chodzi Hyungowi.
Przecież ShinDong nic nie wie o jego uczuciach. To SungMin z góry założył, że już przegrał. Ale on nie przegrał, tylko się poddał.
Gdy tak stał wtulony w bezpieczne ramiona KangIna i płakał, nie mógł zauważyć pociemniałych ze smutku oczu swojego Hyunga.
Żaden z nich nie zwrócił też uwagi na lidera, który stojąc w progu kuchni i mocno zaciskając pięści patrzył na ten obrazek ze złością. LeeTeuk już dawno zauważył, że coraz ciężej ukryć mu zazdrość. Bał się tego uczucia, jednak nie mógł nic na to poradzić. Tak samo jak nic nie mógł zrobić z uczuciami KangIna. I z tym że wciąż był przy nim i traktował go tak cudownie, tak czule i jednocześnie nie czuł nic więcej niż sympatii.
Właśnie to bolało najbardziej tam głęboko, jakby srebrny gwóźdź wbijał mu się w duszę coraz mocniej.
I właśnie to bolało najbardziej.
***
Gdy SungMin się uspokoił przeprosił KangIna za swoje zachowanie. Wiedział, że Hyung go nie wyśmieje, jednak i tak był trochę zażenowany. Odsunął się, jednak wciąż starał się być blisko tych ciepłych ramion. Potrzebował tego. KangIn wsunął mu włosy za ucho i pogłaskał czule po policzku. SungMin od razu czuł się lepiej, gdy ktoś okazywał mu odrobinę zainteresowania i czułości. Uśmiechnął się delikatnie i spojrzał w oczy starszemu chłopakowi. Ten zaś odwzajemnił uśmiech, nie przestając gładzić jasnej skóry młodszego kolegi.
„Myślałem, że takie pieszczoty przeznaczone są tylko dla LeeTeuka” powiedział odwracając wzrok. Początkowa przyjemność i spokój zmieniły się w zakłopotanie. SungMin koniecznie chciał coś powiedzieć, byle tylko te małe mróweczki przestały maszerować mu po policzku.
KangIn od razu zabrał dłoń i cofnął się o krok. Odchrząknął i odwrócił wzrok. To właśnie wtedy zauważył lidera. Zobaczył też emocje na jego twarzy. Ostatni raz spojrzał na zdezorientowanego SungMina i szybko podszedł do swojego Hyunga. Uśmiechnął się – miał nadzieję, że szczerze – do przyjaciela i pogłaskał kciukiem jego zaciśnięte usta, które po chwili ustąpiły i wygięły się w uśmiechu.
„Dla Ciebie są specjalne pieszczoty, prawda Teukkie?” powiedział żartobliwie, cmoknął przyjaciela prosto w usta i wyszedł śmiejąc się głośno. LeeTeuk patrzył jeszcze chwilę na młodszego kolegę z triumfem w oczach i prychając złośliwie poszedł za KangInem zostawiając niedowierzającego SungMina samego. Wydawało mu się, że w chwili, gdy mierzył się wzrokiem ze swoim Hyungiem odkrył coś, co mu wcześniej umknęło. Czy to co wyczytał z twarzy lidera mogło być prawdziwe? Jeśli tak, to nie powinien już nigdy więcej dotykać KangIna, gdy LeeTeuk był w pobliżu. Chyba, że nie chciał mieć spokojnego życia.
***
Największym zaskoczenie dla SungMina dzisiejszego dnia był widok ShinDonga w ich tymczasowo wspólnym pokoju. Gdy Hyung zwrócił na niego uwagę i przywitał się krótkim „cześć” różowy chłopak zauważył walizkę na byłym łóżku KyuHyuna.
Spakowaną walizkę.
„Hyung…” nie był pewny co chce powiedzieć. Nie wiedział jak go zatrzymać. Nagle w jego głowie pojawił się obraz KangIna i jego słowa.
„Hyung” zaczął znów znacznie odważniej „możesz o mnie myśleć co chcesz, ale ja naprawdę…”
Wiedział, że nie ma czasu by się wahać. „Dalej SungMin! Znasz swoje uczucia” dopingował się w myślach. Postanowił zacząć od nowa i na jednym wydechu powiedział:
„Hyung, nieważne co o mnie pomyślisz, ale ja naprawdę szczerze i mocno Cię kocham! Błagam zaakceptuj mnie i zostań ze mną!”
Dopiero teraz poczuł zawroty głowy. I perfumy ShinDonga. Usłyszał też jak EunHyuk z DongHae i HeeChulem śpiewają piosenkę jakiegoś debiutanckiego zespołu w salonie. I śmiech LeeTeuka zza ściany.
Zwracał uwagę na wszystko co działo się dookoła. Każdy zapach i dźwięk dochodził do niego, rozstrajał go od środka i uciekał znów poza jego ciało. Cisza zaczęła robić się nieprzyjemnie zimna i zdawała się ciemnieć. Czekanie powoli nabierało kształtu i złośliwie potupywało w głowie SungMina. Pragnął, żeby ShinDong się wreszcie odezwał, bo za chwile zemdleje. Już czuł jakby ktoś siłą wyciągał mu z ust szare i śmierdzące kurzem powietrze.
Ale ShinDong uśmiechnął się delikatnie i uroczo. Podszedł do młodszego kolegi i zaczął głaskać go po włosach. Więc… co miał sądzić o tym SungMin? Jak miał to rozumieć?
„SungMinnie…” Serce chłopaka zadrżało na dźwięk głosu swojego ukochanego „SungMinnie… Podejrzewałem już od jakiegoś czasu co się z Tobą dzieje. I uwierz mi na słowo, że również Cię bardzo kocham”
Na usta młodego chłopaka wkradł się szczęśliwy uśmiech a w oczach stanęły mu łzy radości. Czyżby właśnie zdarzył się cud?
„Ale Minnie czuję do Ciebie to co zwykle czuje się do brata. I w żaden inny sposób nie mógłbym Cię pokochać.”
Do uszu SungMina dotarł jeszcze jeden dźwięk.
Odgłos jego kruszącego się serca.


PewnaOptymistka
Ostatnio zmieniony przez Oiiś 2011-05-06, 17:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 16:19   "Dżemowa Masakra" (choc niekoniecznie) cz. 2/3

CZĘŚĆ 4
Nie wiedział jak długo stał tak, bez ruchu. Był w szoku. ShinDong skończył się pakować i żegnając swojego dongseonga zapewnieniem, że zadzwoni, wyszedł. SungMin chciał się rozpłakać, jednak nie wiedzieć czemu nie potrafił. Stał tak jeszcze długo. Bardzo długo. I czuł, że mógłby tak stać wieczność, aż do śmierci, nic nie czując. Delikatnie tylko dotykały go dźwięki, których nie słyszał i muskały go zapachy, których nie rozróżniał.
Nie wiedział jak długo stał tak, bez ruchu. Był w szoku. Do tego stopnia był otępiały, że nie usłyszał jak ktoś otwiera i zamyka drzwi. Do tego stopnia niczego nie czuł, że nie zwrócił uwagi na dłonie obejmujące go w pasie i czyjejś klatki piersiowej przylegającej mu do pleców.
I gdyby był w stanie, na pewno rozpoznałby te mocne perfumy należące do KyuHyuna, których zapach rozprzestrzenił się na nowo w pokoju.
I gdyby był w stanie, na pewno odpowiedziałby na jego słowa.
„Hyung, ja pomogę Ci o nim zapomnieć.”
I gdyby był w stanie, na pewno zacząłby się bronić, gdy KyuHyun próbował ściągnąć jego koszulkę nijakiego koloru.
I gdyby był w stanie, na pewno nie pozwoliłby mu całować swojej twarzy i pieścić swojej szyi i głaskać piersi i brzucha i dotykać niczym nie wzruszonego narządu w spodniach.
I gdyby był w stanie na pewno… nie zakochałby się w ShinDongu.
I gdyby był w stanie, na pewno nie pozwolił by mu odejść.
I gdyby był w stanie… ale nie był.
I tylko jakaś nieznana siła, która nad nim czuwa sprawiła, że do pokoju wszedł ktoś, kto zdołał obronić SungMina odpychając KyuHyuna bolesnym uderzeniem i wyprowadzić go… gdzieś. Życzliwa osoba zamknęła drzwi na klucz i dopiero teraz gdy stali na wprost siebie i patrzyli sobie w oczy SungMin zrozumiał co się stało. I nie chodzi nawet o maknae.
On stracił ShinDonga. Już na zawsze go stracił.
I dopiero gdy tam myśl całkowicie go wypełniła i oziębiła jego ciało… dopiero teraz wybuchnął płaczem i wtulił się znów w KangIna.
Jego wielkie słone łzy lały się strumieniami po jego twarzy i szyi wnikając w kołnierzyk jego koszulki i T-shirt KangIna. Jego gardło było pełne śliny, która co jakiś czas uniemożliwiała mu głośny skowyt jaki z siebie wydobywał. Kasłał dusząc się. Drżał i ledwo potrafił ustać na nogach.
Jedynie silne ramiona jego Hyunga sprawiły, że jeszcze się nie przewrócił.
KangIn próbował uspokoić młodszego kolegę. Głaskał go po plecach i ramionach czując jak bardzo się trzęsły. Zaczął nucić pod nosem ich piosenkę She’s gone mając nadzieję, że to cokolwiek da.
„Hyung… Hyung on powiedział, że nigdy nie mógłby mnie pokochać! On powiedział to uśmiechając się! Hyung… on mnie nigdy nie pokocha! Przegrałem… jest mi tak bardzo…. Tak bardzo przykro… dlaczego to tak boli?! Powiedz Hyung, dlaczego to tak bardzo boli?!
KangInowi aż łzy stanęły w oczach z bezradności, jednak upomniał się, że nie wolno mu pokazać słabości przed SungMinem. Nie zmieniało to faktu, że nie potrafił nic odpowiedzieć.
Jedyne co potrafił teraz robić to stać, przytulać go i nucić tą głupią piosenkę czekając, aż młodszy chłopak sam się uspokoi.
Był bezsilny i całkowicie zdawał sobie z tego sprawę.
To bolało. Bardzo boleśnie rozdzierało jego serce.
***
SungMin się nie uspokoił. Po prostu zasnął ze zmęczenia. KangIn zdawał sobie sprawę, że gdy się obudzi nie będzie w stanie mówić. Nie miał pojęcia co teraz zrobić. Przecież nie może pozwolić mu wrócić do pokoju, który dzieli z tym małym zboczeńcem. Swoją drogą nie podejrzewał maknae o… takie zachowanie. Patrzył jeszcze chwilkę na śpiącego dongseonga zastanawiając się co ma teraz robić, gdy poczuł wibracje w kieszeni. To LeeTeuk wysłał mu sms’a „Co się dzieje? Wszyscy stoją od ponad godziny pod drzwiami naszej sypialni. Co z Minniem? Czemu płakał? Dlaczego Kyu krwawił? Dokąd poszedł? Jak się czujesz? Chcesz, żebym Cie przytulił? Zostało jeszcze trochę dżemu, jesteś głodny?’
KangIn uśmiechnął się delikatnie. Był zbyt zmęczony by odpowiadać na wszystkie pytania swojego najlepszego przyjaciela, ale wiedział, że jednej rzeczy teraz potrzebował. Przekręcił klucz, otworzył drzwi i wyszedł. Wszyscy patrzyli na niego z oczekiwaniem. On tylko pokręcił głową wzdychając ciężko i wypatrzywszy Tukkiego podszedł powoli i przytulił się do niego. Mimo iż cały ten czas przytulał SungMina, to potrzebował wsparcia od lidera.
JungSu zdecydowanie był jedną z najważniejszych osób w jego życiu. Spędzał z nim cały swój wolny czas, rozmawiali o największych pierdołach i najważniejszych zdarzeniach. KangIn chciał zawsze być blisko przyjaciela. Pragnął być jego oparciem i chciał wierzyć, że również mógł liczyć na Teukkiego.
Ale od jakiegoś czasu zapragnął również opiekować się SungMinem. Teraz już na pewno nie pozwoli mu zostać samemu. Ze złamanym i strachliwym sercem nie mógł być sam już nigdy – aż do momentu gdy znów uwierzy w ludzi. I znów zje swój ukochany dżem.


CZĘŚĆ 5
Pierwszą rzeczą jaką poczuł SungMin gdy się obudził była samotność.
Drugą był zapach świeżych tostów.
A trzecią była… piosenka którą ktoś… fałszował za drzwiami.
Powoli się podniósł i rozejrzał po ciemnym pokoju po czym opadł ciężko na poduszki.
Więc to był tylko sen.
Nigdy nie czuł tak wielkiej ulgi jak w tym momencie. Na samo wspomnienie tego koszmaru chciało mu się płakać. Jednak mógł odetchnąć z ulgą bo wszystko to okazało się tylko senną marą. Powoli wstał i wyszedł z pokoju. W salonie EunHyuk śpiewał Insomnia próbując naśladować delikatny głos RyeoWooka a HeeChul udawał tancerkę z Super Show 2.
Sam Wokkie z Yesungiem i SiWonem patrzyli na to przedstawienie z politowaniem. SungMin uśmiechnął się obserwując swoich kolegów. Był szczęśliwy odkąd się obudził. Był spokojny.
Jednak gdy HeeChul dostrzegł swojego Dongseonga przestał się śmiać i wygłupiać. W ślad za nim poszedł EunHyuk a z Kanapy wstali wszyscy chłopcy. Każdy wpatrywał się w SungMina ze zmartwieniem, czego sam zainteresowany w ogóle nie rozumiał.
„SungMinnie…” usłyszał swoje imię za plecami. To LeeTeuk stał za nim. „Jak się czujesz?”
„Dobrze Hyung” dopiero wypowiadając te słowa poczuł, jak bardzo boli go gardło. Przełknął ślinę, jednak zwiększyło to jedynie ból.
„SungMin…” zaczął Teuk, ale zawahał się. Zerkał jedynie na swojego Dongseonga, ale jakby bał się spojrzeć mu w oczy. „wiesz SungMinnie, przeniosłem KyuHyuna do pokoju HeeChula dopóki HanGeng nie wróci, więc nie musisz się niczego obawiać. Zajmiemy się tobą.”
„I jestem pewien, ze Kyu nie chciał Ci zrobić krzywdy!” Powiedział delikatnie RyeoWook.
SungMin nie rozumiał co się dzieje. O co im wszystkim chodziło? Dlaczego zachowywali się w taki… dziwny sposób? I nagle przypomniał sobie coś jeszcze…
„Czy ShinDong Hyung już wrócił?” miał nadzieję, że tak. Chciał znów mieć go blisko i zapomnieć o tym przeklętym śnie.
Wszyscy spuścili wzroki, i zamilkli najwyraźniej zakłopotani.
W sercu SungMina zagościł dziwny niepokój, ale starał się go odpędzić. Chciał mieć jeszcze nadzieję. Chciał wierzyć, że miłość go nie zdradzi.
To LeeTeuk postanowił w końcu odpowiedzieć swojemu dongseongowi.”DongHee wczoraj się spakował i wyprowadził. SungMin, przecież widziałeś się z nim.”
„Kłamiesz.” Młodszy chłopak wciąż czuł ten ból. Ta siła zgniatająca jego serce. Te łzy napływające mu do oczu. Ta bezradność jaką odczuwał w tej chwili. Fakt że przegrał. Świadomość, że został sam.
„Ty w ogóle pamiętasz co się wczoraj działo?” SungMin spojrzał z paniką w oczach na SiWona. To pytanie wcale nie pomagało młodszemu chłopakowi. Pokręcił jedynie głową odpędzając wspomnienia, które powoli zaczęły powracać do jego świadomości. Gdyby nie musiał tego pamiętać… gdyby mógł nie myśleć o tym…
„Tylko spokojnie” LeeTeuk spanikował widząc swojego dongseonga bliskiego płaczu.”Wszystko będzie dobrze. ShinDong mówił, że za niedługo nas odwiedzi. Chcesz do niego zadzwonić SungMinnie?
„Kłamiesz” powtórzył, czując jak ciepłe kropelki spływają po jego policzkach. Po co miał dzwonić? Czuł wstyd, gdy myślał o rozmowie z DongHee po tym co mu wyznał. Ponad to zaczął zastanawiać się, czy reszta zespołu już wie o jego inności. I wtedy pomyślał o kimś ważnym.”KangIn” wypowiedział imię swojego Hyunga. On by nie pozwolił, by inni się dowiedzieli. Chronił SungMina. Pomagał mu. Był jak starszy brat.
Jak brat.
ShinDong kochał go jak brata…
„KangIn” znów wypowiedział to imię. Nie chciał być traktowany przez KangIna jak młodszy brat. Nie chciał, by ktokolwiek go tak traktował. Chciał jedynie zniknąć na jakiś czas i wyleczyć swoje serce z tego chorego uczucia. „Kangin!” tym razem krzyknął odwracając się do LeeTeuka i chwytając poły koszuli lidera spytał „ Gdzie on jest? Gdzie KangIn Hyung?”
W Teuku zawrzała złość. Mógł być uprzejmy dla swojego młodszego kolegi. Chciał go pocieszyć. Próbował go uspokoić. Ale nie mógł znieść myśli, że teraz SungMin zastąpi ShinDonga KangInem. Zbyt dobrze pamiętał co się działo po ostatnim napadzie paniki. SungMin zamieszkał z DongHee w jednym pokoju, nie odstępował go na krok i nie dopuszczał do siebie nikogo innego. Cokolwiek spowodowało takie zachowanie młodszego chłopaka teraz miało się to powtórzyć. LeeTeuk nie pozwoli sobie odebrać w ten sposób KangIna – nawet jeśli ten do niego nie należał. Zmarszczył brwi i przez zaciśnięte zęby odpowiedział SungMinowi. „Próbuje Ci pomóc. Może byś to docenił niewdzięczny bachorze? Co ma takiego KangIn czego mi brakuje, ze to właśnie on może Ci pomóc?”
SungMin zamarł. Był w szoku. Gdyby tylko mógł szerzej otworzyć oczy pewnie by to zrobił. Cisza dookoła robiła się nieprzyjemna, więc w końcu ktoś postanowił się odezwać.
„LeeTeuk Hyung chciał powiedzieć, że jest mu przykro, że nie doceniasz wsparcia jakie próbuje Ci dać” powiedział RyeoWook i zaśmiał się nerwowo.”Teukkie-shi naprawdę nie ma się o co złościć. Pomyśl jak SungMin-shi musi się czuć. Poza tym to KangIn Hyung mu wczoraj pomógł, więc nie dziwię się, że to jego chce zobaczyć”
„Mam gdzieś czego ten gówniarz chce.” Odpowiedział zjadliwie lider.” Myśli, że jest pępkiem świata. Najpierw męczył swoimi problemami ShinDonga i zabraniał mu spotykać się z dziewczyną a teraz uczepi się mojego KangIna i historia się powtórzy. Nie pozwolę temu gnojkowi odebrać sobie KangIna!”
Wszyscy patrzyli na swojego Hyunga w osłupieniu. Każdy zrozumiał o co chodzi LeeTeukowi. Yesung westchnął jedynie i usiadł z powrotem na kanapę. Nie chciał się wtrącać w pokręcone relacje swoich kolegów z zespołu więc najzwyczajniej wyłączył się z rozmowy. A trzeba przyznać, że to wychodziło mu nadzwyczaj dobrze.
SungMin już wcześniej zrozumiał, że jego Hyung podkochuje się w KangInie, jednak był przekonany, że było to uczucie odwzajemnione. Więc czego bał się LeeTeuk?
„Teukkie…” HeeChul nie mógł uwierzyć w to co usłyszał „Ty nie mówisz poważnie, prawda? KangIn to twój kumpel. Jedynie przyjaciel.”
Dopiero teraz lider zrozumiał co zrobił. Nie mógł uwierzyć, że w złości wywołanej zazdrością powiedział co tak naprawdę czuje. To było takie…. dziecinne.
„ja…” zapragnął zapaść się pod ziemię.”… nie to miałem na myśli.” Wymamrotał i uciekł do pokoju, który dzielił z KangInem.
Teraz wszyscy dowiedzą się dlaczego chciał by mieszkali razem w pokoju. Każdy zrozumie, czemu nie chciał zmieniać fanservisowych par, gdy menager im to zasugerował. Stanie się jasne, czemu był w Super Junior Trot i Super Junior Happy, a do Super Junior Mandarin już nie chciał dołączyć. Cała tajemnica wyszła na jaw. Jego skrzętnie skrywane uczucia zostały ujawnione.
Kurwa…


CZĘŚĆ 6
Gdy wieczorem KangIn wrócił do wspólnego mieszkania Super Juniora był bardzo zmęczony i pragnął jedynie położyć się do własnego łóżka i spać, spać, spać, spać…
I z pewnością byłaby to pierwsza rzecz, którą by zrobił gdyby tylko drzwi od jego pokoju nie były zamknięte.
Zapukał kilka razy, jednak w pokoju panowała głucha cisza. Zawołał LeeTeuka lecz to też nie przyniosło efektów.
Zdziwiło go to, ale był zbyt zmęczony żeby się dobijać do własnego pokoju więc najzwyczajniej w świecie wrócił do salonu i rozłożył się na kanapie.
Nie dane mu było jednak zbyt długo cieszyć się błogim odpoczynkiem, bo obok niego ktoś usiadł. Czuł że intruz się w niego wpatruje ale miał nadzieję, że jeśli będzie udawał śpiącego trupa to da sobie spokój i pójdzie do siebie. Albo prędzej czy później osobnik poczuje niedobór dżemu we krwi.
„Ya. KangIn” to był nijaki głos Yesunga.
„No co?!” zapytał zirytowany chłopak.
„Zrób coś” odpowiedział starszy, jakby była to najoczywistsza odpowiedź jakiej mógł udzielić.
„Zrób coś z czym?” KangIn wreszcie otworzył oczy i spojrzał na kolegę z zespołu. Był wykończony, nie mógł się dostać do własnego pokoju, a jakby tego było mało ten dziwak musiał go zadręczać swoją beznadziejną filozofią.
„Przez Ciebie Teukkie-shi naskoczył na SungMina” odpowiedział z irytacją- o ile można go nazwać kiedykolwiek zirytowanym ”I w ogóle mnie nie obchodzą wasze chore zboczenia, chcę jedynie w spokoju udawać, że jestem zajęty i nie musieć znosić SungMina w swoim pokoju.”
„A co Minnie robi w twoim pokoju?”
„Wkurza mnie swoim płaczem i użalaniem się nad sobą”
KangIn zrozumiał, że podczas jego nieobecności musiało się wydarzyć coś niedobrego. Nie pozostało mu zrobić nic innego jak pójść do pokoju Yesunga, gdzie znalazł rzeczywiście płaczącego SungMina siedzącego z podkurczonymi nogami na jego łóżku i RyeoWooka stojącego nieopodal z pudełkiem chusteczek higienicznych i zmartwieniem w oczach. Gdy zamknął za sobą drzwi usłyszał jedynie „wreszcie”, które powiedział wkurzony HeeChul. KangIn odnalazł go rozwalonego na obrotowym krześle przy biurku, na którym stało akwarium z żółwiami Yesunga.
„Gdzie reszta chłopaków?” zapytał powoli podchodząc do łóżka, jednak RyeoWook zastąpił mu drogę i jedynie pokręcił głową na znak by się nie zbliżał. HeeChul wstał przeciągnął się i zanim wyszedł odpowiedział:
„Te dwa nierozłączne zwierzaki jak zwykle się gdzieś włóczą więc nie wnikaj. SiWon pojechał do Managera – nie wiem po co. KyuHyun – jeśli chcesz widzieć- siedzi u mnie. A LeeTeuk ukrywa się w swoim pokoju, bo powiedział nam że Cie kocha i teraz się wstydzi” zatrzasnął drzwi i zostawił KangIna w szoku. Boże jedyny, co tu się działo?
„Wookkie, możesz mi w jakiś normalny sposób odpowiedzieć na proste pytanie: co tu się do cholery działo podczas mojej nieobecności?” I RyeoWook zaczął opowiadać. Mówił szeptem zerkając na SungMina. O ile sama jego opowieść była prosta o tyle fragment o Teuku był… szokujący.
KangIn sądził, że lider jest jego najlepszym przyjacielem, ale że mógłby czuć do niego coś więcej? Nie mógł uwierzyć, że starszy chłopak złamał obietnicę szczerości, którą złożyli gdy postanowili zostać kumplami na dobre i na złe. Nawet jeśli KangIn nie odwzajemniał uczuć Teuka, to przecież by od niego nie uciekł. Za bardzo mu ufał, by takie coś ich zniszczyło. Problem polegał na tym, że nie mógł teraz dokonać najważniejszego wyboru – zostać i pocieszać SungMina, czy pójść do LeeTeuka i porozmawiać z nim. Sprawić, by młodszy chłopak mu zaufał i się w nim zakochał, czy ratować tak cenną relację jaką dzielił z liderem.
Miłość czy przyjaźń.
KangIn jeszcze nigdy tak bardzo nie tęsknił za starymi czasami, gdy jego największym problemem był wybór między dżemem truskawkowym a brzoskwiniowym na śniadanie…

PewnaOptymistka
 
 
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 16:21   "Dżemowa Masakra" (choc niekoniecznie) cz. 3/3

CZĘŚĆ 7
KangIn wziął głęboki wdech i odsunął RyeoWooka ze swojej drogi. Młodszy chłopak zaprotestował, jednak jego Hyung położył mu dłoń na ramieniu w uspakajającym geście i przysiadł na łóżku obok zapłakanego dongseonga. Wyciągnął dłoń i chwytając SungMina pod brodę uniósł jego głowę tak by ten spojrzał w jego oczy.
KangIn kochał oczy SungMina. Całkiem czarne, okrągłe, z błyskiem. Czasami, gdy udało mu się wpatrywać w nie niedostrzeżenie czuł jak ich głębia go otacza i rozgrzewa. Teraz te oczy błyszczały jeszcze bardziej niż kiedykolwiek i były czerwone od płaczu. Nie mógł znieść myśli, że osoba, którą kocha jest w takim stanie a on nic nie może na to poradzić.
„SungMinnie…” zaczął wciąż wpatrując się w te czarne, piękne oczy. Dłoń przeniósł na policzek chłopaka i otarł strużkę łez jaka na nim powstała.”Muszę teraz iść do Teukkiego. Jest moim przyjacielem i musimy wyjaśnić sobie kilka spraw. Mógłbyś poczekać na mnie?”
„A…Ale…” Gardło wciąż go bolało, jednak wolał się upewnić ”…wrócisz prawda?”
KangIn pomyślał, czy mogłoby być inaczej i uśmiechając się tak, jak tylko on potrafił odpowiedział: „SungMinnie, czy ja cię kiedykolwiek zawiodłem? Poczekasz na mnie?” I gdy młodszy chłopak skinął głową wciąż nie odrywając spojrzenia od troskliwie uśmiechniętych i ciepłych oczu swego Hyunga pogłaskał go po główce i powiedział „Grzeczny chłopczyk” po czym pocałował go w czółko. Krótko i delikatnie jednak to było uwiecznieniem obietnicy.
Obietnicy, że KangIn zawsze do niego wróci.
***
HeeChul nigdy nie zwracał większej uwagi na szczegóły, chyba że bezpośrednio dotyczyły niego samego. Tak samo i w tym przypadku nie zadbał, by wychodząc z pokoju Yesunga zamknąć drzwi. To wystarczyło, by stojący tam KyuHyun mógł usłyszeć o czym rozmawiają jego Hyungowie i zobaczyć jak KangIn dotyka i całuje jego SungMina. I nie miałby nic przeciwko temu, by on go pocieszał. Jednak dzień wcześniej, gdy to on robił to samo swojemu Hyungowi ten nie zareagował. SungMin najzwyczajniej nie zwracał na niego uwagi, jednak KangIna chciał mieć przy sobie.
A w czym niby Hyung był lepszy od niego? Co takiego miał w sobie? KyuHyun potrafił lepiej śpiewać, był szczuplejszy, miał więcej fanów, był przystojniejszy, miał lepszą cerę i włosy. Posiadał zdecydowanie lepsze poczucie humoru i wykazywał się większą charyzmą. Wciąż był przy SungMinie, podczas gdy KangIn tylko się wydurniał z ShinDongiem, dokuczał Yesungowi, albo robił te obrzydliwe fanservisowe rzeczy z LeeTeukiem. Dlaczego SungMin tego nie widział? Dlaczego nie dostrzegał jego uczuć? Nie potrafił przyjąć jego miłości, podczas gdy KyuHyun tak bardzo się starał, by choć na chwilę jego Minnie zwrócił na niego uwagę, spojrzał na niego, uśmiechnął się, czy odezwał do niego.
Był tak bardzo wściekły i jednocześnie było mu tak cholernie przykro. Jednak wiedział coś ważnego. Coś co mogło mu pomóc. Coś co mogłoby sprawić, że SungMin nie będzie więcej chciał być blisko KangIna.
Bo skoro KyuHyun nie mógł mieć SungMina to jego Hyung tym bardziej.
***
Zasłony w pokoju były zaciągnięte i tylko od włączonego laptopa wydzielało się jakiekolwiek światło. LeeTeuk załadował sobie na YouTube stare audycje KangIna i wsłuchiwał się w jego głos. Wiedział, że jego przyjaciel już wrócił, jednak nie mógł spojrzeć mu w oczy. Możliwe, że jego młodszy kolega już wiedział co się dzisiaj stało.
To był koniec.
Mógł kochać KangIna aż do bólu, ale to uczucie nigdy nie zostanie odwzajemnione. Wiedział też, że jego uczucia przez ten długi okres czasu powoli zmieniły się w obsesje, z której już nigdy się nie otrząśnie.
Przewracając się na plecy wciąż rozmyślał o KangInie. Kiedy po raz pierwszy pomyślał o nim w ten sposób? W którym momencie ich znajomości go zapragnął? Jak to się stało, że się w nim zakochał? I przede wszystkim za co on go pokochał? Próbował sobie przetłumaczyć, że jego dongseong jest facetem jak każdy inny. Myślał też o tym, że choć jest bardzo przystojny to są przecież i inni dobrze wyglądający mężczyźni. No i przecież KangIn nie miał żadnej wyróżniającej się cechy. I był bardzo wredny. I jeszcze…
…miał pokrzepiający serce uśmiech blaskiem sięgający jego pięknych, brązowych oczu. Posiadał silne ramiona, w których tak dobrze się było ukryć. Nie dziwił się więc SungMinowi, że gdy poznał to uczucie chciał być tylko przy KangInie. Możliwe też jest, że w końcu się w nim zakocha i wtedy LeeTeuk będzie musiał przestać myśleć – bo w jego myślach był tylko KangIn – i przestać śnić – bo jego sny krążyły tylko wokół młodszego kolegi– i przestać oddychać – bo w powietrzu czuł tylko zapach KangIna – i przestać żyć – bo żył tylko dzięki niemu.
Gdy ponownie zaczął wspominać wygląd pleców i szerokich barów swojego dongseonga usłyszał pukanie do drzwi. Nie było mowy, że je otworzy, przynajmniej nie przez kilka następnych swoich żyć. Ktoś jednak uparcie stał na zewnątrz i po chwili pod drzwi podsunął kartkę. LeeTeuk zawahał się przez moment. Z jednej strony nie chciał już z nikim dzisiaj rozmawiać, ale z drugiej strony ta ciekawość…
Po chwili namysłu wstał i po cichutku podchodząc do drzwi schylił się i podniósł zapisany kawałek papieru.

„Wiem jak rozdzielić KangIna i SungMina”

Gdy LeeTeuk szybkim ruchem przekręcił lekko opierający się klucz i otworzył drzwi jego oczom ukazała się przystojna twarz maknae na której gościł przebiegły, a tym samym przerażający uśmiech.
„Co mam zrobić?” spytał lider, a zachęcony zainteresowaniem z jego strony kolega bez wahania wszedł do pokoju i przymknął cicho drzwi. Jego plan był idealny.
„Trzeba powiedzieć SungMinowi, że KangIn chcę go wykorzystać”
„On w to nie uwierzy” stwierdził LeeTeuk odwracając się tyłem do maknae. Przecież nie będzie oczerniał osoby, którą kochał. „poza tym żadnego z nas już nie posłucha.”
Niespodziewanie młodszy chłopak szarpnął za ramię swojego Hyunga odwracając go twarzą do siebie i zmuszając tym samym by spojrzał mu w oczy.
Hyung, jeśli mnie posłuchasz, to SungMin odrzuci KangIna. Wtedy Ty go pocieszysz. Czy nie tego chcesz? By KangIn Cię pokochał?” KyuHyun jakiego LeeTeuk zawsze znał nigdy nie powiedziałby do niego Hyung. Jego maknae, Nigdy też nie myślał o innych, gdy sam nie miał z tego korzyści. Mimo to, mógł sprawić, że KangIn będzie tylko jego. Więc LeeTeuk nie miał wyboru. A właściwie nie chciał się nad tym zastanawiać. Chciał się zgodzić. Chciał KangIna. I dlatego przystał na propozycję KyuHyuna.
***

KyuHyun właśnie wyjawiał swój plan LeeTeukowi, kiedy KangIn wszedł do pokoju. Gdy dostrzegł maknae, za którym ostatnimi czasy nie przepadał, powiedział jedynie liderowi, że chce z nim porozmawiać i wróci, gdy jego „gość” wyjdzie, po czym sam opuścił pomieszczenie i skierował się powrotem do pokoju, w którym czekał na niego jego ulubiony dongseong. Gdy już tam dotarł zastał SungMina, RyeoWooka i Yesunga siedzących razem na łóżku tego ostatniego i grających w karty. Przysiadł ostrożnie przy koledze, a ten od razu się do niego przysunął i spojrzawszy w oczy swego Hyunga uśmiechnął się bardzo lekko – ale nie wymuszenie.
„KangIn Hyung-odezwał się cicho – zagrajmy razem. Będziemy w parze”
Przez chwilę próbowali nawet rozegrać w ten sposób partię, ale Yesung rzucił nagle karty na środek, twierdząc że są felerne i sposób ich gry jest zły. Przysunął się do RyeoWooka i oparł swoją głowę na jego ramieniu.
„Od teraz-zarządził Yesung wciąż nie odrywając wzroku od kart kolegi- KangMin copule gra przeciw YeWook colpule a przegrani pójdą zrobić kanapki z dżemem dla zwycięzców.”
Nikt nie zaprotestował, jednak im dłużej grali tym bardziej bezsensowne wydawało się to KangInowi. Bo przecież z jakiej racji SungMin oddał parę dwójek Yesungowi, gdy ten tylko o to poprosił? A co ważniejsze, na co mu były tak słabe karty? I jakim cudem, gdy Wookkie wyrzucił dziesiątkę i króla wygrał – bo tak powiedział Yesung – nie czekając na ich ruch?
KangIn już miał protestować, kiedy SungMin wtulił się w jego bok i zaczął mówić tym słodkim głosem przeznaczonym do uwodzenia koreańskich noon:
„KangIn Hyung przegraliśmy. Chodźmy razem zrobić kanapki dla YeWook copule.”
I YoungWoon postanowił przyjąć porażkę jak mężczyzna, skoro mógł być przegranym ze swoim ukochanym.

CZĘŚĆ 8
Przez kilka dni KangIn i SungMin byli razem. Gdy Starszy chłopak szedł do radia, młodszy podążał za nim. W vanie siedzieli obok siebie – bardzo blisko. Na próbach SungMin patrzył na swojego Hyunga i nie mylił swoich kroków, jak zwykle bywało gdy podpatrywał ShinDonga.
DongHee stał się dla niego kolegą, przy którym wciąż czuł się niekomfortowo, ale smutek powoli był zastępowany niezręcznością, którą ShinDong starał się zniwelować licznymi uśmiechami oraz zaczepkami słownymi.
Serce SungMina wciąż biło szybciej przy większym koledze, a do oczu ciągle pchały się łzy, ale już powoli dawał radę to przezwyciężać i nawet odpowiadać na uśmiechy i zapytania ShinDonga.
Nawet LeeTeuk starał się ponownie przekonać do siebie młodszego chłopaka, jednak gdy tylko był blisko Yesung pojawiał się przy SungMinie i patrząc wymownie na lidera skutecznie zmniejszał możliwość swobodnej rozmowy.
Wydawało się, że mimo wszystkich sytuacji, które do tej pory miały miejsce wreszcie zapanował jakiś względny spokój.
Mimo iż minęły trzy dni, KangIn wciąż nie znalazł możliwości by porozmawiać z LeeTeukiem, ponieważ ten skutecznie go unikał. Doszło nawet do tego, że młodszy chłopak nie wiedział, gdzie lider spędzał noce, ponieważ ten nie spał w ich wspólnym pokoju.
Czuł się okropnie, bo powoli tracił najlepszego przyjaciela i czuł się jeszcze gorzej, bo jednocześnie był szczęśliwy, że zyskał zaufanie i choć cień uczucia od SungMina.
Był rozdarty między miłością a przyjaźnią i nienawidził tego.
LeeTeuk również miał wątpliwości wobec tego co zamierzał zrobić. Czy naprawdę był aż tak samolubny, że chciał niszczyć życie innym ludziom – ludziom, których kochał? Jednak ilekroć się wahał koło niego pojawiał się KyuHyun na nowo powtarzający mu cały plan.
Dlatego też LeeTeuk wypełnił go z ogromnym bólem w sercu i świadomością, że od teraz przestał być człowiekiem szlachetnym.
A to bolało.
***
Okazja by zrealizować prosty plan maknae nadarzyła się niespełna tydzień po wszystkich wydarzeniach. SungMin siedział spokojnie w kuchni wyjadając palcem brzoskwiniowy dżem ze słoika i nucąc przy tym jakąś wesołą melodię. Na chwilę w sercu lidera na powrót pojawiło się wahanie, jednak odrzucił je szybko i biorąc głęboki wdech energicznie wszedł do kuchni.
Gdy SungMin go dostrzegł wpadł w popłoch, ale Teuk od razu stanął przed nim i powiedział:
„Minnie posłuchaj. Przepraszam za to co stał się ostatnio, ok? Wiesz, że Cię kocham i nie chcę Cie skrzywdzić. Jesteś moim drogim dongseongiem i pragnę jedynie Twojego bezpieczeństwa. Rozumiesz?”
Młodszy chłopak przełknął głośno ślinę i przytaknął. Nagle w jego oczach pojawiły się łzy a usta wygięły mu się w uśmiechu. Natychmiast wstał i mocno wtulił się w lidera szeptają w jego pierś pełne szczęścia „tęskniłem”. LeeTeuk prawie sam się rozpłakał, ale natychmiast w jego głowie pojawiła, się myśl, że oto ma okazję zdobyć KangIna na własność i nie może się cofnąć.
Przytulił krótko SungMina i po chwili odsunął go od siebie delikatnie. Przywołał swój urokliwy uśmiech i powtórzył:
„SungMin pragnę jedynie Twojego bezpieczeństwa”
„Wiem Hyung, dziękuję.”
„Nie, nie rozumiesz. Teraz jesteś w niebezpieczeństwie”
I SungMin rzeczywiście nie rozumiał. Jak mógł być zagrożony, skoro chronił go KangIn?
„Minnie wiem coś bardzo ważnego – powiedział bardzo poważnie lider i starał się uciszyć ten cichy głosik mówiący, że właśnie zamierza skłamać prosto w oczy swojego dongseonga. – Wiem co planuje KangIn.”
„KangIn Hyung?”- zdziwił się młodszy chłopak. Co takie mogło mu grozić ze strony przyjaciela?
„SungMin, wiem jak to zabrzmi, ale ja znam go bardzo dobrze i wiem o co mu chodzi. Był dla Ciebie bardzo miły przez cały ten czas, ale nie robił tego bez powodu. Od początku szukał pretekstu by być blisko Ciebie. Mówił mi o tym w kółko wciąż planując co zrobi, gdy już Cię zdobędzie.”
SungMin nie mógł uwierzyć w to co usłyszał. Bo to nie mogła być prawda. To było absolutnie niemożliwe.
„Nie chcę tego słuchać” powiedział po prostu z całkowitym spokojem.
„Minnie, chcę Cię po prostu chronić. Ja też przez to przechodziłem! Mnie też zranił w ten sposób! Zdobył moją miłość, wykorzystał i porzucił gdy się mną znudził!” – każda komórka jego ciała krzyczała w jego wnętrzu „kłamca! Zdrajca!” a jego serce się kurczyło i powoli znikało, jednak było za późno by się cofnąć i on to wiedział. - „Nie zauważyłeś jak on Cię dotyka? Nie widzisz jak na Ciebie patrzy? Błagam Cię, nie popełniaj tego błędu co ja!”
LeeTeuk nie wiedział czy przekonał młodszego kolegę, jednak nie mógł zrobić nic więcej bo w kuchni pojawił się Yesung łaknący dżemu.
***
Tego samego dnia, gdy KangIn wrócił do domu zastał SungMina w swoim pokoju. Stał przy oknie zwrócony twarzą w stronę drzwi i patrzył na starszego kolegę w bardzo… dziwny sposób powodując u KangIna niepokój. Mimo to uśmiechnął się do dongseonga i podszedł do niego pewnie. Przywitał się uprzejmie i zapytał jak mu minął dzień, by od razu wziąć SungMina za rękę. Wyraz twarzy młodszego chłopaka od razu się zmienił, jednak wcale nie na bardziej przyjacielski, czy szczęśliwy. Był raczej zaskoczony… przerażony. KangIn spytał przyjaciela, czy wszystko w porządku, ale młodszy chłopak wyrwał dłoń z uścisku swego kolegi i spojrzał mu w oczy… ze złością. YoungWoon nie wiedział co o tym mysleć. Jego przyjaciel był zły. Był wściekły na niego. Ale za co?
„Kim YoungWoon” zaczął rozedrganym ze złości głosem „Jesteś ostatnią osobą, po której spodziewałbym się zdrady.”
KangIn nie rozumiał. Nie zdradził go. Kochał SungMina.
„Dobrze wiesz, przez co przechodziłem” SungMin kontynuował nie czekając na reakcje starszego chłopaka „Nie chciałem wierzyć, że to może być prawda, ale ty wciąż mnie dotykasz… głaszczesz moje włosy i policzki, chwytasz za rękę, obejmujesz ramieniem, całujesz mnie w czoło… ja naprawdę myślałem, że jesteś przyjacielem. Ale tobie zależy tylko na tym, żeby mnie wykorzystać, prawda? Czy to prawda Hyung?!”
KangIn był zdezorientowany. Dlaczego zawsze, gdy wychodzi z tego domu po powrocie zastaje go jakaś niespodzianka? I to zwykle nieprzyjemna?
„Minnie, o czym ty mówisz? Jak mógłbym chcieć cię wykorzystać?” było jeszcze coś co chciał powiedzieć, jeszcze jedna rzecz, gdyby tylko jego przyjaciel dał mu dojść do słowa…
„Więc czego ode mnie chcesz? Dlaczego jesteś taki miły? Czemu wciąż chcesz być blisko mnie?!”
„BO CIĘ KOCHAM!!!”
I właśnie ta jedna najważniejsza rzecz została wypowiedziana…

CZĘŚĆ 9
SungMin nie mógł uwierzyć w to co usłyszał, a KangIn nie mógł uwierzyć, że to powiedział. Atmosfera zaczęła się robić nieprzyjemna od ciszy wokół nich.
„Więc…” SungMin przełknął ślinę… co tak naprawdę mógł na to odpowiedzieć? Właściwie… czy to była w ogóle prawda? Czyżby o tym mówił LeeTeuk? „KangIn Hyung. Mam Dość tego, że wszyscy się mną bawią, ja… nie wiem w co mam wierzyć” i prawię się rozpłakał, ale w ostatniej chwili powstrzymał łzy. Był facetem, do cholery! Może gejem, ale facetem! Nie będzie ciągle ryczał!! „Chciałbym ci wierzyć. Naprawdę. Ale LeeTeuk Hyung powiedział, że chcesz mnie wykorzystać. Że jego też zraniłeś. Jednak czy mogę mu wierzyć? Czy mogę w tej chwili wierzyć komukolwiek? Kochałem DongHee. Wciąż go kocham. I nienawidzę go za to jaki teraz dla mnie jest. Ufałem KyuHyunowi, a co on mi zrobił? A LeeTeuk Hyung i Ty? Czy wy wszyscy choć przez chwilę pomyśleliście jak ja się czuję? Może jestem samolubny, racja. Ale w takim razie jacy wy jesteście w stosunku do mnie?”
Zrobił to. Powiedział co czuł. Powiedział, że go kocha. A w zamian usłyszał, że nie można mu ufać. Został zraniony. Odrzucony. I zanim wyszedł ze swojego pokoju powiedział tylko „Zapomnij o tej rozmowie… I o mnie.”
***
Minęły 4 dni od kiedy ostatni raz widzieli KangIna. Pojawił się w studiu, gdy Menager chciał coś ogłosić. Jednak z nikim nie rozmawiał. Nikomu nie odpowiedział na powitanie. Nikomu nie spojrzał w twarz. Wszyscy słyszeli o tym co stało się 4 dni temu. Dosłownie wszyscy. Cała Korea południowa.
Wieść o tym, że KangIn spowodował wypadek pod wpływem alkoholu i uciekł z miejsca zdarzenia. Coś w co nikt nie mógł, uwierzyć. I nikt nie chciał tego zrobić.
Menager omawiał plany na następny miesiąc. Pod koniec spotkania ogłosił, że HanGeng zamierza wrócić przed końcem tygodnia. I dokładnie przed końcem tygodnia KangIn zamierza zawiesić swoją działalność jako artysta i zaciągnąć się do wojska.
SungMin przestał oddychać. To była jego wina. Przez jego samolubność doszło do tego wszystkiego. Zranił jedyną osobę, która mu pomogła, gdy cierpiał i doprowadził ją do takiego stanu. Wiedział, że to przez jego słowa KangIn się upił i zrobił to co zrobił. I to był koniec.
LeeTeuk poczuł ukłucie w sercu – mimo iż przez kilka ostatnich dni wmawiał sobie, że go nie ma. To była jego wina. Gdyby nie jego samolubna miłość! Czuł się wstrętnie. Oszukał wszystkich i zranił jedyną osobę, którą kochał. Doprowadził ją do takiego stanu. Wiedział, ze to przez niego KangIn się upił i zrobił to co zrobił. To był koniec.
KyuHyun poczuł się winny. Poczuł się podle. Chciał krzyczeć. Ale nie zrobił tego. To była jego wina. Swoją samolubnością doprowadził swojego Hyunga do takiego stanu. Wiedział, że to przez jego knowania KangIn się upił i zrobił to co zrobił. To był koniec.
Gdy zebranie się skończyło SungMin chciał podejść do KangIna. Chciał go przeprosić. Chciał by został. Nie zrobił tego. Bał się. Stał tylko i patrzył jak ten wychodzi przez drzwi i znika dla nich wszystkich.
KangIn wiedział, że to była jego wina. Był tak samolubny, że nie patrzył na uczucia żadnego ze swoich przyjaciół. Zranił tak wiele osób, które kochał i doprowadził ich do takiego stanu. Wiedział, że to przez własną słabość upił się i zrobił to co zrobił. To był koniec.

KONIEC

PewnaOptymistka
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11