| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Ukryta prawda... cz. 3/3
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 17:28   Ukryta prawda... cz. 3/3

CZĘŚĆ 8
Czemu w jego życiu zawsze wszystko musiało walić się jednocześnie?
Czy to jakaś kara za to, że był tak przystojny?
Ale przecież to nie jego wina!
To matka natura powinna dostać potężnego kopa w swoją okrągłą dupę, a nie on!
A jednak los znowu okazał się niesprawiedliwy i to on leżał na mokrej poduszce przesiąkniętej jego łzami. Gdy wreszcie udało mu się uspokoić po litrze wylanych łez z jednego powodu, zaraz wynajdywał drugi, równie godny jego płaczu. Płakał myśląc o Hankyungu, płakał myśląc o przebiegłym planie Sohee i menagera, płakał czując jak w ciągu zaledwie godziny wszyscy przyjaciele odwrócili się do niego plecami..
Zajęty odwadnianiem organizmu, nie zwracał najmniejszej uwagi na to co dzieje się dookoła. A działo się wiele i to za sprawą jego własnego kota, który nic a nic nie przejmując się stanem swojego właściciela, odstawiał najdziwniejsze cyrki przy oknie. Oczywiście wydawał przy tym serię miauknięć i prychnięć, które w końcu zirytowały Heechula.
-Heebum- mruknął w końcu, patrząc na pupila z urazą- tatuś już Ci mówił, że masz być cicho, gdy się nad sobą użala, prawda?
Nie żeby kot go posłuchał.
Wręcz przeciwnie, najwidoczniej zadowolony, że ten wreszcie raczył się nim zainteresować, z jeszcze większym zaangażowaniem zaczął dudnić w szybę wydając przy tym kolejną partię miauknięć.
-No to ładnie sobie kota wychowałem- sarknął pod nosem mężczyzna, powoli siadając na łóżku- chodź tu do mnie futrzaku jeden, no chodź… -oczywiście „futrzak jeden” nie raczył zareagować, zajęty upierdliwym miałczeniem, które wreszcie na serio zaniepokoiło Heechula- ej mały, co jest? Chyba nie jesteś chory, co? Wujek Yesung znowu dał ci coś dziwnego do jedzenia? No chodź tutaj…
Widząc, że kot dalej go olewa na pełnej linii, postanowił sam do niego podejść. Powoli opuścił stopy na podłogę czekając czy przypadkiem nie zaatakuje go podłóżkowy potwór, albo nieogolony Shini.. co w sumie na jedno wyjdzie, ale nic takiego nie nastąpiło. Z westchnieniem ulgi podszedł do podopiecznego, który widząc to, wreszcie raczył się przymknąć i teraz jedynie z uporem maniaka wpatrywał się w widok malujący się za oknem.
-No i co, zwlekłeś mnie z łóżka tylko po to żebym zobaczył jak leje deszcz?- właściciel spojrzał na niego z widocznym niezadowoleniem, w odpowiedzi usłyszał tylko ciche prychnięcie wydobywające się z kociego gardła- no wybacz, ale ja nie widzę nic fascynującego.. często tutaj pada.. drzewa mokną.. samochody mokną… chodnik moknie- wymieniał przyglądając się mokremu widokowi- dachy mokną i moknie Hankyung skryty pod drzewem.. to normalne zjawisko Heebumku..- zakończył z powrotem rzucając się na łóżko, z którego oczywiście po chwili zerwał się, zapewne psując przy tym parę sprężyn.
-Heebum- krzyknął biegnąc ku drzwiom- twój pan to idiota!
W mieszkaniu rozległ się potężny huk, który poderwał na równe nogi wszystkich mieszkańców. Zaskoczeni parzyli jak ich współlokator niczym błyskawica rzuca się ku wyjściu, by po chwili ponownie huknąć drzwiami, tym razem wyjściowymi.
-Co mu się do cholery stało?- Donghae spojrzał niemalże z przerażeniem na pozostałych
-Nie wiem, ale oberwie jak tylko wróci- sarknął w odpowiedzi Kyu patrząc jak przeciwnik powala na ekranie TV jego postać- przez niego mnie zabił!- jęknął z irytacją- hyung, gdzie idziesz?- dodał widząc jak Leeteuk kieruje się ku drzwiom za którymi zniknął Heechul.
Mężczyzna nie odpowiedział, jedynie przyśpieszył swój krok, by po chwili zacząć biec. Niezaprzeczalnie Heechul nie zachował się normalnie, wybiegając w taką ulewę, bez słowa z domu, a biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia.. lepiej było mieć go na oku. Był to przecież jego obowiązek jako lidera, a tym bardziej jako przyjaciela.
***
Jeszcze chyba nigdy tak szybko nie zbiegał na dół, a mimo to wydawało mu się, że jeszcze nigdy równie wolno nie przebył tego dystansu. Niemalże pobłogosławił moment, w którym z dzikim pędem dopadł do drzwi i wypadł na zewnątrz. Za sobą usłyszał jeszcze przekleństwo portiera, którego staranował chwilę wcześniej. Że też ludzie zawsze muszą mu wchodzić pod nogi, a później narzekać..
W tej chwili jednak nie miał ochoty myśleć o pozwie sadowym, za złamanie paru żeber, czy nogi, który dostanie niedługo z dedykacją od poszkodowanego, trudno się mówi i żyje się dalej.
Nie przejmując się tym, że zimne krople wody spływają po jego ciele, nie oszczędzając przy tym jego koszulki dopadł do drzewa, które wcześniej obserwował z okna. Każdy kto by go teraz zobaczył pomyślałby, że szuka pod nim schronienia przed uporczywą ulewą. Ale to nie schronienia szukał..
Dysząc ciężko rozglądał się dookoła. Przecież go widział! To nie mogło być przewidzenie, prawda?
Doskonale widział jak mężczyzna stoi pod dokładnie tym drzewem i wpatruje się w jego okno! Sam Heebum mu go pokazał! Więc czemu..
..więc czemu teraz go już nie ma?
-Czemu cholera jasna, znowu mnie zostawiłeś?!- warknął uderzając pięścią w pień drzewa
-Bo ty jak zwykle musiałeś się grzebać- odpowiedział mu głos za pleców, który na moment wstrzymał czas. A przynajmniej jego serce. Aby na nowo przywrócić jego bicie musiał się odwrócić i spojrzeć w te dawno nie widziane oczy.
-Cześć Heechul, dobrze wyglądasz..- Hankyung posłał mu delikatny uśmiech, który kłócił się ze smutkiem malującym się w jego oczach.
Tyle miał mu do powiedzenia.
Tyle chciał mu wyznać.
Tyle łez pragnął wylać w jego płaszcz, jak zwykle z masą guzików..
-Dupek- wystękał zamiast tego- idiota, kretyn, pacan, bęcwał..
-Ja też za tobą tęskniłem- przerwał mu, jak zwykle nie przejmując się wyzwiskami. I to go wreszcie otrzeźwiło. Ten spokój, którym jak zawsze wykazywał się ten „kretyn, pacan, bęcwał” wreszcie uświadomił mu co się tak właściwie dzieje. Och! Nadal nie zauważał oczywiście deszczu, ani nasilającego się wiatru, ale wreszcie poczuł, że choć odrobinę zaczyna panować nad swoim życiem.
Co oczywiście było dość ironicznym podejściem do sprawy, jeśli weźmie się pod uwagę, że nie planował tego spotkania… no właśnie, nie planował..
-Co ty tu właściwie robisz Hankyung?- spytał wreszcie
-A to.. no ja..-wyjąkał Chińczyk wkładając ręce do kieszeni i niemrawo przenosząc ciężar na drugą nogę- wyszedłem kupić ryż i jakoś tak wyszło..
-Chcesz mi powiedzieć, że wyszedłeś po ryż w Chinach i doszedłeś do Korei?- kociarz zaśmiał się widząc podenerwowanie chłopaka
-No tak, przecież to niedaleko, nie? –teraz to obaj byli rozbawieni
-No faktycznie.. rzut beretem- parsknął cicho patrząc na uroczy uśmiech goszczący na twarzy przyjaciela. Przez chwilę, bez słowa, uśmiechali się do siebie jak gdyby nigdy nic. Tak jakby nie było między nimi tego roku bez żadnego telefonu, bez żadnej rozmowy, ale w końcu panująca między nimi cisza zaczęła być nieprzyjemna i kłopotliwa. O dziwo, to wiecznie opanowany Hankyung ją przerwał.
-Co.. co słychać u hyungów?- spytał, z nieukrywana tęsknotą zerkając w okna mieszkania, które nigdyś było i jego
-Chyba dobrze- odparł obojętnie- wiesz.. oni się zmienili, nie są tacy jak wcześniej
-A co Sungmin znowu się przefarbował? Czy może Siwon został satanistą?- młodszy posłał mu zawadiacki uśmiech, ale spoważniał widząc smutek na twarzy swojego hyunga- Heechul, co się stało?- spytał znacznie poważniejszym tonem
-Oni już się pogodzili z twoim odejściem- wyznał wreszcie- i chcą, żebym ja też to zrobił
-I mają rację
Z niedowierzaniem spojrzał na jego twarz, na której nie zobaczył niczego innego niż powagi.
-Że co proszę?- spytał przez zaciśnięte zęby- możesz to powtórzyć?
-Heechul- westchnął mężczyzna- wiem, że to trudne dla ciebie, ale ty też powinieneś przestać myśleć o mnie jak o członku zespołu.. najlepiej z wszystkich wiesz, że ja już tam nie wrócę..
-Przeze mnie..-przerwał mu cicho- to przeze mnie nie możesz wrócić, i właśnie dlatego nie mogę o tobie zapomnieć..
-To nie przez ciebie Kim- zaprzeczył szybko
-Owszem przeze mnie- Heechul spojrzał na niego wyzywająco- przeze mnie nie możesz wrócić do zespołu i nie zaprzeczaj! To mnie podsłuchała Sohee gdy mówiłem Ci że cię..
-Heechul!- krzyknął chcąc mu przerwać, ale było już za późno, chłopak nie miał zamiaru przerywać w połowie zdania.
-Kocham- dokończył niemalże triumfalnie.

CZĘŚĆ 9
Cisza.
Tylko i wyłącznie cisza była odpowiedzią na jego wyznanie.
Irytująca, złowroga cisza.
-Czemu nic mi nie odpowiesz?- spytał wreszcie, wystraszony nagłym zamilknięciem towarzysza- to ja tu Ci właśnie wyznaję miłość, z przylepioną do ciała koszulką, w której z pewnością wyglądam ponętnie, a ty udajesz głuchego?! Nie tak Cię wychowałem!- wkurzony tupnął nogą rozbryzgują dookoła nich wodę zgromadzoną w kałuży… doprawdy iście siwonowy gest.
-Wychowywać, to ty możesz Heebuma, a nie mnie- odparł cicho Chińczyk
-Myślisz, że nie próbowałem?- westchnął z rozżaleniem wznosząc oczy ku niebu, w którym według zapewnień Siwona miał mieszkać Bóg - ale on, podobnie jak ty, wcale mnie nie słucha..
-Swoją drogą, wszystko z nim w porządku?- Hankyung spojrzał na niego niepewnie- dziwnie się dziś na mnie patrzył z tego okna..
-Ale Bóg, czy Heebum?- spytał podejrzliwie
-Heebum idioto, Heebum- mężczyzna spojrzał na niego z politowaniem- i od kiedy ty jesteś wierzący?
-Od kiedy cudem nie zaszkodził mi makaron, przygotowany przez Leetuka- odwarknął z niechęcią przypominając sobie do niczego nie podobną potrawę, którą wmusił w niego parę dni temu lider- jakim cudem ten makaron wyszedł mu fioletowy to ja nie wiem..
-Nie wiedziałem, że hyung postanowił nauczyć się gotować..- Geng uśmiechnął się delikatnie, najwidoczniej wyobrażając sobie tę scenę- obyło się bez ofiar?
-Ucierpiała tylko psychika Ryeowooka jak zobaczył kuchnię po efektownej demolce Leeteuka.. –odparł również lekko się uśmiechając- ale to jego wina, nie powinien marudzić, że co rano musi wstawać i nam gotować.. a później urządzać nam „szkółkę młodego kucharza” i uczyć nas jak prawidłowo smarować chleb masłem..
-Przecież ty umiesz posmarować chleb masłem- zauważył słusznie mężczyzna
-No wiem, że umiem
-Problemy się zaczynają jak masz ukroić plasterek sera..-mruknął złośliwie- „hyung! Czy ser to trzeba umyć przed krojeniem?.. a ugotować?.. jak to nic mam z nim nie robić?.. przecież on jest surowy!”- dodał przedrzeźniając głos Heechula
-Przestań- zirytował się ten- nie moja wina, że codziennie rano to ty mi gotowałeś, nie dając mi szansy żebym sam się nauczył.. codziennie szykowałeś mi przysmaki.. smażony ryż.. makaron.. ramen..
Zamilkł czując dziwne ukłucie gdzieś pod żebrami.
Hankyung też zamilkł.
Chyba oboje myśleli o tym co stracili.
Heechul z uporem maniaka zaczął wpatrywać się w swoje kapcie, które już doszczętnie były przemoczone.
-O czym myślisz?- usłyszał ciche pytanie
-O tym czy dobrze robimy- odparł nadal nie podnosząc wzroku
-Niestety, obawiam się, że tak.., chyba nie ma innego wyjścia by ochronić zespół, prawda?
-Ty nadal uważasz ich za przyjaciół, mimo, że już pogodzili się z twoim odejściem, prawda?- spytał, chociaż już zawczasu znał odpowiedź na swoje pytanie
-Tak Heechul, nadal mam ich za swoich przyjaciół i naprawdę chcę ich bronić, nawet kosztem własnego szczęścia..
-Wiesz- chłopak uśmiechnął się niemrawo, wreszcie podnosząc wzrok na niego- czasami zastanawiam się co by było gdyby Sohee nie usłyszała wtedy mojego wyznania.. gdyby nie powiedziała o nim menagerowi i gdyby oboje nie kazali nam się rozstać…
-To oni kazali Ci udawać chłopaka Sohee?- mężczyzna spojrzał na niego pytająco
-Nie wiesz, nagle poczułem miętę do tej cuchnącej odpadami wiedźmy.. pewnie, że oni.. –zakończył widząc zaskoczoną minę chłopaka- nie patrz tak na mnie, oboje wiemy, że ta dwójka jest do tego zdolna, prawda? Przecież to tobie kupili bilet do Chin i kazali.. czekaj jak to ujął wtedy menager..?
-Odejść dla szczęścia zespołu- podpowiedział mu
-No właśnie.. odejść dla szczęścia zespołu, którego reputacja na pewno się rozpadnie po skandalu, jaki nasza dwójka wywoła.., a ty się na to zgodziłeś, nie podejrzewając nawet, że twoje odejście też może spowodować nasz rozpad.. jak myślisz dlaczego odszedł Kibum, dlaczego Kangin tak nagle postanowił iść do wojska?
-Kibum od dawna chciał być aktorem, a Kangin na jakiś czas wolał zniknąć mediom z oczu..
-Jak zwykle jesteś niedoinformowany- Heechul zaczął się irytować- oboje nie mogli znieść atmosfery jaka zapanowała między nami..
-Przestań- poprosił go cicho- myślisz, że mi jest łatwo?
-A co tobie też znaleźli jakąś kandydatkę do żeniaczki?!- krzyknął tracąc nad sobą panowanie, ale chwilę później zamilkł, czując, że powiedział za dużo. Przymknął oczy, czekając na pytanie, które musiało teraz paść.
-Jakiej żeniaczki?- no i padło
-Mam poślubić Sohee- wyjawił, rezygnując ze wszelkich kłamliwych odpowiedzi jakie mógł udzielić- dzisiaj jej się oświadczam
-Nie możesz tego zrobić!- jeszcze nigdy nie słyszał takiego głosu Hankyunga- nie możesz się zgodzić na taką manipulację z ich strony!
-Hankyung- przerwał mu spokojnie, reakcja chłopaka wpłynęła na niego wręcz uspokajająco- zrobię to- oznajmił mu z pełną powagą- i proszę cię.. nie powstrzymuj mnie przed tym..
Sam do końca nie był pewny czy powiedział to na głos, ale sadząc po minie Chińczyka, musiał to zrobić. Z uśmiechem wysłuchiwał kolejnych słów przyjaciela, który jasno dawał mu do zrozumienia, że nie zgadza się z jego decyzją.. tyle, że on już postanowił.
Skoro rok temu Hankyung dla dobra zespołu potrafił się poświęcić.. , to on nie mógł sprawić by jego wysiłek poszedł na marne. Może po prostu nie dane miało im być razem?
-.. rozumiesz mnie!?
-Oczywiście, że tak- odparł spokojnie, po wysłuchaniu setek niezgod na jego ślub- ale ja już postanowiłem.. dla dobra zespołu..
I po tych słowach odszedł.
Tak po prostu.
Bez pożegnania.
Bez słów, że jeszcze będzie dobrze.
Odszedł zostawiając jedno złamane serce pod drzewem, jedno we własnej piersi..
..i trzecie, którego właściciel szlochał w ukryciu.
Leeteuk, wreszcie pojął jak wyglądała ukryta prawda.

CZĘŚĆ 10
No i stało się, to co ot tak dawna wróżył mu Siwon.
Trafił do piekła.
Tyle, że wyglądało ono inaczej niż to przedstawiane na obrazkach w Biblii.
Nie było czerwono- żółtych płomieni, ani kotłów, w których gotowali się ludzie.
Ale były szatany i szakale, które otaczały go ze wszystkich stron. A dwa największe z nich siedziały tuż obok niego, raz po raz posyłając mu porozumiewawcze spojrzenia.
Innymi słowy znalazł się w pięciogwiazdkowej restauracji, między Sohee, a menagerem. Oczywiście nie byli sami, przy stole zasiadała cała masa pozapraszanych gości, a Super Junior i Wonder Girs nie stanowiło nawet połowy z przybyłych.
Wszyscy zdawali się dobrze bawić, wszyscy poza nim. Chociaż.. jakby się uważniej przyjrzeć to Leeteuk też nie wyglądał na zachwyconego kolacją.. podobnie zresztą jak reszta zespołu. Nikt jednak nie zwracał na nich uwagi, najwidoczniej biorąc to za oznakę zmęczenia i niewyspania. Jedynie Kibum i Kangin, którzy wmaszerowali na salę, zaledwie parę minut temu, znaleźli się pod ostrzałem spojrzeń i pytań. Ich pojawienie się wywołało niemałe zamieszanie, zresztą oni tez wydawali się zaskoczeni tym gdzie się znaleźli. Po krótkim przywitaniu obaj zasiedli wśród reszty zespołu, wymieniając z jego członkami porozumiewawcze spojrzenia.
Po ich wejściu, niejeden z gości zerkał jeszcze ku wejściu jakby oczekując, że zaraz pojawi się w nim jeszcze jedna osoba.
Ale Hankyung nie był zaproszony na dzisiejsze przyjęcie.
Może to i lepiej?
Chyba nie chciał oglądać jego twarzy, gdy on będzie sobie publicznie rujnował życie.. a skoro mowa o marnowaniu sobie życia..
-Heechulku- zapiszczało gówno tuż przy jego boku, z kultury nazywane przez niektórych imieniem „Sohee”- możesz mi podać pieprz..?
-A pieprz się- szepnął w powietrze
-Słucham?- dziewczyna, która na dzisiejszą uroczystość wybrała oczojebnie różową kieckę i niebotycznie wysokie buty, spojrzała na niego gniewnie i jednocześnie ostrzegawczo.
Zrozumiał przekaz..
Parę minut później kilkunastu kelnerów zabrało znajdujące się na stole potrawy, a zamiast nich wnieśli masę owoców, lekkich przekąsek i pięknie zdobione desery. Między gośćmi zapanowało rozluźnienie i ogólne rozweselenie, tak jakby jeden z kucharzy dosypał czegoś białego do ich pucharków z lodami.
-No doprawdy hyung- jeden z mężczyzn siedzących przy stole, który o ile się nie mylił, był prezesem jakiejś wielkiej korporacji, rozparł się wygodnie na krześle - zaskoczyłeś mnie tym zaproszeniem tutaj.., mało brakowało a bym nie dotarł, ale tak nalegałeś, że nie mogłem Ci tego zrobić, ale powiedz, czemu tak nagle nas tu sprosiłeś?
Mężczyzna, do którego zaadresowane było pytanie uśmiechnął się szeroko, pokazując światu pasmo sztucznych zębów, chociaż on sam utrzymywał, że był one prawdziwe, po czym odparł z lekkim ociąganiem:
-Mój drogi, uwierz mi, że cieszę się, że dotarłeś do nas, podobnie jak raduje mnie to, iż tak wiele osób mimo nagłego zaproszenia zdołało tutaj przybyć- po sali rozległy się głośne zapewnienia „że to żaden problem, a sama przyjemność”, które uciszył niby to dobrodusznym machnięciem ręki- ale muszę wyprowadzić ciebie.. i pewnie i resztę gości z błędu, otóż.. to nie na moje zaproszenie tu jesteście.. –zaśmiał się widząc zaskoczenie na twarzach obecnych- tak, tak, to ja was to pospraszałem, ale to na prośbę pewnego młodego mężczyzny, który bardzo, ale to bardzo na to nalegał.. a ja całkowicie zauroczony jego urokiem nie potrafiłem mu oczywiście odmówić.. tak więc może pozwólmy, aby to on wyjawił nam przyczyny naszego spotkania.. Heechul.. mógłbyś?
Nikt z gości oczywiście nie wyczuł fałszywej nuty w głosie menagera, z łatwością przełknęli kłamstwo jakoby to on ich tutaj zaprosił.. tak jakby nie miał nic ciekawszego do roboty niż spraszanie niemalże nieznanych sobie osób do restauracji..
Czując na sobie setki spojrzeń, wstał powoli, starając się nie myśleć o tym co ma się zaraz wydarzyć. Dłoń, wsunął do kieszeni marynarki, palcami muskając pudełeczko, które się w niej znajdowało, a w nim.. pierścionek zaręczynowy dla Sohee.
-Po pierwsze- zaczął cicho, ale jego głos i tak poniósł się echem wśród panującej ciszy- chciałbym wam serdecznie podziękować, że znaleźliście dla mnie czas i przyszliście tutaj… to naprawdę wiele dla mnie znaczy. Ten dzień.. z pewnością na zawsze pozostanie mi w pamięci..-przez chwilę wahał się przed wypowiedzeniem kolejnych słów, ale kopniak, jaki wymierzyła mu pod stołem Sohee skutecznie go otrzeźwił- wielu z was zastanawia się skąd ten pomysł zaproszenia was tutaj, i chyba najwyższa pora abym wam odpowiedział.. Sohee- zwrócił się do siedzącej obok dziewczyny- ja.. chciałbym.. chciałbym powiedzieć ci, że..
Jego kolejne słowa zagłuszył dźwięk przewracającego się krzesła. Wszyscy spojrzeli w jego kierunku oniemieli.
-Nic mi nie jest, nic mi nie jest- Leeteuk dość niezgrabnie podniósł się z ziemi- przepraszam Heechul, że ci przeszkodziłem.. możesz kontynuować swoją mowę, co prawda ja znam jej zakończenie, ale nie krępuj się..
-Oh! Czyżby pan znał plany kolegi?- jeden z gości spojrzał na niego z zaciekawieniem
-Oczywiście, że znam, i to nie kolega, tylko przyjaciel – odparł spokojnie
-No, oczywiście, oczywiście- mruknął jakby to była najoczywistsza z najoczywistszych prawd- i akceptuje je pan?
-Ja..- Leteuk spojrzał na przybyłych gości z ociąganiem-akceptuje ten plan.. zresztą wypowiadam się tu w imieniu wszystkich członków Super Junior- dodał już pewniej- wszyscy znamy plany Heechula i w pełni je akceptujemy.. bo wiemy, że uczuć nie da się oszukać..
-Święta prawda!- krzyknął ktoś z tłumu
-To była bardzo piękna mowa.. –menager spojrzał na lidera z zadowoleniem- a teraz może pozwolimy Heechulowi dokończyć, bo chłopak się denerwuje…
-Przepraszam- Leeteuk uśmiechnął się do mężczyzny szeroko- ale to nie wszystko co chciałem powiedzieć.. więc państwo pozwolą, że doprowadzę moją całkowicie zaimprowizowaną mowę do końca.. chcąc uniknąć ewentualnych niedomówień- umilkł na chwilę czekając na ewentualne protesty, ale nic takiego się nie stało- Heechul- powiedział w końcu zwracając się wprost do niego- przez ostatnie dni różnie między nami bywało.. nie ukrywajmy, że atmosfera była dość napięta, cóż teraz już wiemy dlaczego- zamilkł na chwilę wyraźnie zakłopotany, lecz po chwili kontynuował dalej- przez ten czas nie potrafiliśmy dać ci oparcia, bo nie potrafiliśmy cię zrozumieć. Proszę.. nie miej do nas żalu..
-Nie mam hyung- zapewnił cicho, patrząc po kolej na każdą z tak drogich mu twarzy chłopaków.
-To dobrze, bo w takiej sytuacji nie powinieneś się wzbraniać przed przyjęciem drobnego podarunku od nas z okazji tego.. jakże cudownego dnia.. Siwon, mógłbyś?- spytał patrząc na jednego z członków zespołu.
Na sali zapanowało pewne ożywienie gdy Siwon podniósł się z miejsca i podchodząc do niego wyciągnął ku niemu białą kopertę.
-Co to?- spytał niepewnie, czując jak chłopak przyciąga go do siebie i w iście braterskim uścisku
-To prezent.. od nas wszystkich- odszeptał mu tuż przy uchu- Hyung, wybacz, że nie rozumieliśmy twoich uczuć od początku..
-Siwon, o czym ty..
Ale nim dokończył chłopak wyswobodził go z uścisku i wrócił na swoje miejsce, zostawiając go z zagadkową kopertą w dłoni.. dziwnie znajomą kopertą, trzeba dodać. Kopertą, na której widok jego serce wykonało jakieś niesłychane salto. Z całą gamą uczuć spojrzał na Leeteuka, który jeszcze nie zakończył swojej przemowy..
-Jak już chwile temu powiedziałem akceptujemy twój plan, bo każdy z nas wie, że serca nie da się oszukać.. –kontynuował patrząc mu wprost w oczy- dlatego proszę cię.. powiedz Sohee, że nie boisz się własnych uczuć.. i biegnij na lotnisko..
Nieoczekiwane zakończenie liderowej mowy wywołało niemałe poruszenie wśród zgromadzonych przy stole gości. On sam czuł dziwne otumanienie. Raz po raz patrzył to na członków zespołu to na kopertę, w której jak się słusznie domyślił znajdował się bilet na samolot. Na jego twarz powoli zaczął wpływać uśmiech, pierwszy od tak długiego czasu, całkowicie szczery uśmiech.
Nie zważając na protesty Sohee, nie przejmując się pogróżkami menagera, ani osłupiałymi gośćmi, wybiegł z sali, zostawiając całą tą szopkę za sobą..
***
-Wiesz o tym, że jesteś idiotą?
-Wiem o tym Heechul, w końcu zakochałem się w tobie, prawda?
Zaśmiał się słysząc taką odpowiedz. Ze szczęściem odmalowanym na twarzy, spojrzał na leżącego obok mężczyznę. Wreszcie był szczęśliwy. I nie była to zasługa ani zapachu czystej wody, ani nagrzanego słońcem piasku. Owszem, Hawaje były piękne, ale nie mogły się równać z delikatnymi rysami twarzy jego towarzysza, ani z jego subtelnym uśmieszkiem.
-Dziwnie to się wszystko skończyło, nie sądzisz Hyung?
-Hankyung- szepnął cicho lekko unosząc się w górę- a nie sądzisz, że to się dopiero zaczęło?
I nie dając mu szansy na odpowiedz, złożył na jego ustach delikatny pocałunek, nie pierwszy i zapewne nie ostatni w ich wspólnym, szczęśliwym życiu.
Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a oni nadal, jakby nigdy nic całowali się na plaży, nie przejmując się nikim, ani niczym. Oboje snuli marzenia o swojej przyszłości. Oczywiście byli świadomi, że jeszcze wiele przeszkód na nich czyha. Nadal przecież nie odpłacili się Sohee i menagerowi.. chociaż sądząc po ostatnim telefonie Leeteuka, zespół.. zajął się nimi odpowiednio… liderowi udało się nawet odtworzyć słynny fioletowy makaron, a Donghae wspominał coś o jakimś ciągniku i polu kapusty.. Wyglądało na to, że członkowie Suju za punkt honoru obrali sobie wykończenie nikczemnej dwójki i nawet Siwon nie protestował przeciwko coraz wymyślniejszym karom..
Licząc na pomysłowość przyjaciół, pozwolili sobie na tą krótką chwilę zapomnienia, oddając się urokowi chwili. Cóż, mieli przecież co świętować, prawda?
Oboje przecież odzyskali kontrolę nad własnym życiem.

THE END…

Majanna
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 10