| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
YeWook cz. 2/3
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 17:54   YeWook cz. 2/3

CZĘŚĆ 4
Nie musisz
nosić tych głębokich ran
w swoim sercu.
Nikt Cię nie będzie
za to winił.
Będzie dobrze jeśli tylko będziesz sobą.




Chłopcy czuli się w Honkgongu jak w domu.Pogoda była ładna, a fani nie oblegali ich tak jak zamartwiał się Yesung więc mogli spacerować do woli oddając się nurtowi życia jakim tętniło to miasto. Najwięcej przygód mieli Kyuhyun i Donghae, którzy uznali, że będą zwiedzać na własną rękę.
-Hae, ja nie chcę nic mówić, ale chyba się zgubiliśmy-Kyu powiedział to gdy po raz 10-ty mijali ten sam sklep.
-Jak nie chciałeś nic mówić to po co to powiedziałeś?-Hae westchnął-Ale czy to nie piękna uliczka? Warto było się na niej zgubić.
-Wygląda jak każda inna-Kyuhyun śmiał zauważyć.
-Cicho! Wszystko psujesz! Mamy pełno czasu, kolacji i tak nie będzie bo Geng wychodzi z rodzicami, a Sungmin ma audycję w radiu po 21. Także bierzmy z życia ile się da-Donghae nie dał tak łatwo się zdołować.
-Ale.. Jakbyśmy wrócili to może dał bym radę przejść kolejne levele w grze..
-Kyuhyun-Hae spoważniał-Czy znowu chcesz tracić czas zamiast po prostu być?
-Nie,ale
-Nie ma "ale". Chodź do tej knajpki, zjemy coś-Zaburczało mu w brzuchu,na co oboje się roześmieli."Jeśli się uśmiechniesz, mogę oddychać. Jeśli się roześmiejesz mam dość powietrza by przeżyć następnych kilka dni(M.Sawicka)"
Niezadowolony Hangeng siedział na łóżku przyglądając się poczynaniom Heechula. Wyciągał on jego ciuchy z szafy i kompletował.
-Spójrz, w tym możesz iść. Jest elegancko i na luzie. W sam raz na kolację z rodzicami-Chul podszedł do Genga i położył dłonie na jego ramionach.
-Tylko, że ja tam nie chcę iść-Geng strzepnął z siebie dłonie Heechula i wstał.
-A to dlaczego? Przecież po kolacji twój tata leci do Pekinu, nie chcesz z nim spędzić czasu?
-To nie tak-Hangeng zaczął nerwowo wyłamywać palce.
-A jak?-Chul zastąpił mu drogę i spojrzał głęboko w oczy.
-Bo.. Będzie tam też Lisa z rodzicami..
-Iii?
-Nasi rodzice, oni od zawsze chcieli abyśmy razem byli-Wypuścił głośno powietrze.
-Ty się nie przyznałeś?-Heechul usiadł na krześle.
-Przepraszam-Spojrzał za okno nie chcąc widzieć wyrazu twarzy Chul'a.
-Uważam, że do tych rzeczy możesz założyć moje czarne buty-Podszedł do szafki i je wyciągnął-Masz... Ufam ci..- Widząc smutek w oczach Genga pocałował go."Lepiej czasem pozostawić rzeczy samym sobie(P.Coelho)"
Reywook, Yesung i Kangin spacerowali sobie po targu. Wszyscy szukali idealnych prezentów dla najbliższych.
-Patrzcie-Wookie wyciągnął w stronę przyjaciół naszyjnik z turkusami-Ładne?
-Dla twojej mamy wybrałbym to-Kangin sięgnął po bransoletkę z opalami.-Jest delikatna, elegancka i praktyczna. Zupełnie jak twoja rodzicielka.
-Ale to dla Yoshi-Reywook się speszył-Ale wezmę to dla mamy, dziękuję.
-Yoshi nic nie chce-Yesung prychnął grzebiąc w kolczykach.
-Skąd wiesz?-Wooki przyjrzał mu się.
-Przecież zakochane dziewczyny niczego nie oczekują-Kangin klepnął go w ramię.
-Dokładnie. Ja biorę to dla mamy-Yesung pośpieszył się do sprzedawczyni.
-Szkoda, że Genga z nami nie ma, znowu musimy się na migi dogadywać.
-Aj, Reywook, nie uczyłeś się nigdy mandaryńskiego?-Kangin zabrzmiał trochę ironicznie.
-No tak, ale nie mówię za dobrze..
-Daj spokój-Objął go ramieniem i ruszyli za Yesung'iem-Co jest?Czemu tak stoisz?
-Widzisz tą dziewczynę? Chodzi za nami wszędzie. Nie podoba mi się to-Zmierzył Bogu winną istotę wzrokiem.
-Yesung, odpuść sobie-Reywook sięgnął po telefon-To Yoshi-Odszedł parę kroków i odczytał esemesa zaśmiewając się cicho.
-Wiesz co? Podejdę do tej dziewczyny, a Ty z Wook'im wracajcie już.
-Jak tam chcesz-Yesung ruszył w stronę Reywooka i oboje odeszli. Kangin poczuł, że to jest jego chwila. Poprawił włosy i podszedł do dziewczyny."Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się zrozumieć jak wielkim cudem jest życie"(P.Coelho)
Kyuhyun przyglądał się jak Donghae wcinał piątego już hot-dog'a. Od czasów EHB wiedział, że ten jest w stanie dużo zjeść, ale nie sądził, że tyczy to też fast food'ów.
-Co jest?-Hae pociągnął łyk coli.
-Nie, nic, jedz sobie dalej.
-No co ty! Jestem już pełny-Pomasował się po brzuchu-Ale ty coś mało zjadłeś.. Nie smakuje ci?
-Nie, pyszne jest, ale jakoś nie mam ochoty. Zastanawiam się co Sungmin wymyślił. Nigdy nie prosił żeby wysłuchać jego wywiadu, a tym bardziej końcowej części.
-Zapewne na początku nas obrazi, a na końcu będzie mówił jak to nas kocha i stąd ta prośba.
-Taa jasne,
-A masz lepszy pomysł-Hae powiercił się na krześle gniecąc serwetkę. Kyu miał rację, Minnie coś kombinował, a oni nie wiedzieli czego mają się spodziewać.
-Ej, popatrz-Kyu wskazał ręką za okno-Czy to nie Kangin i dziewczyna?
-Hahaha, żartów ci się zachciało-Hae upił łyk coli i spojrzał za okno- O jaciee!-Cola z ust Hae znalazła się na koszuli Kyuhyuna-Miałeś rację to on!
-Tak wiem że mam racje, ale nie musiałeś mnie opluwać- Kyu próbował zetrzeć napój z ubrania.
-Pralki nie masz? Wypierze się. A teraz chodź gdzieś w głąb by nas nie ujrzeli. I zawołaj kelnerkę by za 20 minut włączyła radio.
-I co jeszcze?
-Coli, jak już pytasz."Kim jest przyjaciel? To drugie ja"(Zenon z Elei)
Hangeng poczuł się nieswojo żegnając ojca przed restauracją. Poczuł do siebie żal, że grał przed wszystkimi zainteresowanego rozmową. Zauważył, że Lisa przyglądała mu się z zaciekawieniem, a jego matka posyłała mu znaczące spojrzenia. Wtedy zagadywał koleżankę z dziecięcych lat jakby naprawdę był chętny do bliższej znajomości z nią. Wracając do domu, wcisnął pedał gazu, nie chciał się spóźnić na fragment wywiadu z Sungmin'em, który puścił mu sygnałka na znak, że za 15 minut mają włączyć radio.
Wchodząc przez furtkę zauważył Yesunga i Reywooka siedzących na ławce w altanie.
-Co tu robicie? Nie będziecie słuchać Sungmina?
-Mamy przenośne radio, a w środku i tak prawie nikogo nie ma więc uznaliśmy, że tutaj posłuchamy-Yesung uśmiechnął się.
-Aha, to gdzie są wszyscy?
-Yyy, Heechul w twoim pokoju, Eteuk i Eunhyuk są w swoim, Kyuhyun i Donghae dawno się gdzieś ulotnili, Kangin poszedł na radnkę, a reszta to nie wiem-Reywook wzruszył ramionami-Słuchasz z nami?
-Nie, posłucham w pokoju.. Kangin na randce?!
-A no tak, jakaś dziewczyna nas śledziła i poszedł do niej.
-Yesung, daj już spokój, na pewno nie śledziła. Jak przebiegła kolacja Geng?-Reywook odwrócił się w drugą stronę ale ujrzał zamykające się drzwi wejściowe.-No cóż, zostaliśmy sami- Uśmiechnął się anielsko do Yesunga, który odwrócił wzrok bo jego oczy stały się demoniczne. Na słowa Wookie'go poczuł mrówienie w podbrzuszu, które nie miało zwiastować niczego dobrego."Pożądanie to koń galopujący ku nieszczęściu."(Sima Qian)
Kyuhyun wrócił do stolika dziwnie się uśmiechają. Widząc pytający wzrok Donghae wskazał mu głową Kangina i nieznajomą. Byli tak sobą zajęci, że nie zauważyli nawet gdy kelnerka postawiła im zamówienie na stół.
-No to szykuje nam się love story-Hae uśmiechnął się.-I co z tym radiem?
-Już właśnie puszcza.-Oboje poczuli dreszczyk emocji, gdy usłyszeli głos Sungmina.
-Heechul, dasz głośniej?-Hangeng usiadł na podłodze obok przyjaciela i podał mu kubek z gorącym kakao-Przyniosłem to co lubisz najbardziej w takie wieczory.
-Spróbuj to kiedyś powiedzieć w radiu to cię zabiję-Chul wtulił się w jego ramię i wsłuchał się w to co mówił Minnie.
-A więc masz coś do przekazania naszym słuchaczom?-Spikier zapytał się członka Super Juniora z nieskrywaną ciekawością.-Czy powiedziałeś już wszystko co miałeś-Zaśmiał się do mikrofonu.
-Nie, jest jeszcze coś co chcę powiedzieć. Wiem, że moi przyjaciele mnie słuchają więc te słowa kieruję w ich stronę.. A więc:
Ta Tantra jest dla was.To wskazówki na życie..
-chętnie pomagajcie innym ludziom
-uczcie się na pamięć swoich ulubionych wierszy i nie wierzcie we wszystko co widzicie
-mówcie "kocham Cię" tylko wtedy, gdy jest to prawda
-gdy mówicie "przykro mi" zawsze patrzcie drugiej osobie prosto w oczy
-wierzcie w miłość od pierwszego wejrzenia i nigdy się nie śmiejcie z cudzych marzeń
-kochajcie głęboko i namiętnie
-mówcie powoli i myślcie szybko
-możecie czasami odnosić porażki, ale bez ryzyka nigdy nie będziecie żyli pełnią życia
-pamiętajcie, że ogromna miłość,jak wszystkie wszelkie sukces, wymaga dużego ryzyka
-gdy przegrywacie, wyciągnijcie z tego wnioski i pamiętajcie o trzech złotych zasadach:
1.szacunek do siebie
2.szacunek dla innych
3.odpowiedzialność za swoje czyny.
Nie pozwólcie,aby mały problem zniszczył wielką przyjaźń.
Gdy wiecie,że popełniliście błąd, natychmiast go naprawcie.
Uśmiechajcie się, gdy odbieracie telefon, ten kto dzwoni, usłyszy to w waszym głosie.
Weźcie ślub z osobą z którą dobrze wam się rozmawia.
A gdy nadejdzie starość, ta umięjętność będzie znacznie ważniejsza od wszystkich innych.
Spędzajcie trochę czasu w samotności, otwierajcie się na zmiany, ale nigdy nie porzucajcie swoich wartości.
Pamiętajcie, że czasem cisza jest najlepszą odpowiedzią.
Czytajcie więcej książek i oglądajcie mniej telewizji.
Żyjcie dobrze i uczciwie: gdy już będziecie starzy i wspomnicie przeszłość, będziecie mógli cieszyć się swoim życiem po raz drugi.
Ufajcie Bogu, ale zamykaj dobrze drzwi.
Czytajcie między wierszami, dzielcie się swoimi umiejętnościami- to jest sposób by być nieśmiertelnym.
Żyjcie w zgodzie z planetą.
Nie przerywaj komuś, gdy okazuje Ci czułość.
Pilnuj swoich interesów- nie wtrącaj się do spraw innych.
I kochajcie, kochajcie, kochajcie.

W pewnej knajpce dwójka świeżo poznanych osób spoglądała sobie czule w oczy. Kilka stolików dalej siedzieli przyjaciele, których zdumiały mądre słowa usłyszane w radiu. W pewnym domu, mężczyzna odważył się na szczerość wobec rodziny. Wyciągnął telefon i napisał esemesa do ojca:"Tato, ja kocham mężczyznę", jego kochanek, kiedy to zobaczył złożył na jego ustach gorący pocałunek przewracając na plecy. Na pewnej ławce mężczyzna walczył ze swoim pożądaniem, drugi zaś odkrywał w sobie nowe uczucia. Czy aby na pewno nowe? Wiedział, że już nie może niczego w sobie tłumić, pochwycił dłoń pierwszego mężczyzny i złożył na niej pocałunek. "Miłość jest dziką siłą.Kiedy próbujemy ją okiełznać, pożera nas. Kiedy próbujemy ją uwięzić czyni z nas niewolników. Kiedy próbujemy ją zrozumieć miesza nam w głowach."(P.Coelho)

CZĘŚĆ 5
Dlaczego...
musiałem się w Tobie zakochać?
Bez względu na to ile czasu minie,
myślałem, że zawsze... Będziesz tutaj...
Ale Ty obrałaś inną drogę.




Pewna dziewczyna od zawsze była wulkanem energii. Nigdy nie potrafiła ustać w miejscu, wciąż poszukiwała nowych doznań i wrażeń. Mimo porywczego charakteru nie sprawiała większych problemów wychowawczych. Być może dlatego, że zawsze było tak jak chciała-wystarczył jeden uśmiech i już wszystkim miękły serca. Tą umiejętność wykorzystywała również w dorosłym życiu. Zbyt bardzo ceniła swojego wolnego ducha by choć raz posłuchać kogoś i nie czerpać korzyści ze swoich znajomości. Od małego uwielbiała być w centrum zainteresowania i od małego nie miała zamiaru tego zmieniać. Uważała to za swoją zaletę a nie wadę.
Przebiegała właśnie przez park, gdzie poznała pewnego bruneta. Na wspomnienie ich krótkiej kłótni i speszonego spojrzenia chłopaka gdy ujrzał, że nie poucza dziecka, uśmiechnęła się. Uwielbiała takie wspomnienia na które mimo upływu czasu na sercu robiło się cieplej. Tamtego dnia nie spieszyło jej się nigdzie więc zaprosiła bruneta na lody, tego dnia gnała na łeb na szyję by nie spóźnić się na spotkanie. Nie mogła się doczekać widoku ciemnych oczu, w których potrafiła cała zatonąć. Tęskniła za dotykiem rąk od którego dostawała gorączki. Dziś od dłuższego czasu było jej dane tych przyjemności doznać. Miała zamiar wziąć z chłopaka tyle ile tylko będzie mogła, w zamian postara się by to spotkanie było dla nich niezapomniane. Ostatni zakręt w prawo i w oddali dostrzegła jego sylwetkę. Pomachała mu a on zaczął iść w jej kierunku. Tęsknił za nią i to bardzo, ta rozłąka wiele go kosztowała.
-Witaj kochanie-Brunet złożył namiętny pocałunek na dzień dobry.
-Witaj Park-Yoshi odwzajemniła przywitanie.
"Zdrada to cios, którego nie oczekujesz."(P.Coelho)
-Wiesz od zawsze interesowali mnie ludzie-Sungmin uśmiechnął się-A przy waszej dwunastce wiele idzie się nauczyć.
-Tak oni są wyjątkowi-Reywook przeciągnął się- Od pierwszego spotkania podziwiam ich.
-Ty też jesteś wyjątkowy.
-Weź przestań-speszył się-Stawiasz mnie w niezręcznej sytuacji.
-Jak to? Przecież każdy jest wyjątkowy. Taki ja, ty czy Yesung. W każdym z nas drzemie niezwykłość i zdolność do posiadania wielu uczuć-przyjrzał mu się uważniej- Każdy z nas potrafi kochać, nienawidzić, odróżniać dobro od zła i właśnie to czyni z nas ludzi istoty wyjątkowe.
-Masz rację-Reywook odwrócił wzrok- Ale to też czyni nas słabeuszami..
-Wolę być słabeuszem i mieć uczucia niż siłaczem i ich nie posiadać. A jak tam Yoshi?
-Aaa dobrze-Wookie rozpromienił się- Już nie mogę się doczekać naszego spotkania. Wysyła mi czułe esemesy na dobranoc i dlatego mogę słodko spać.-Zaśmiał się.
-A czy Yesung nie śpiewał ci gdy kiedyś miałeś problemy z zasypianiem?
-Ale to nie to samo-Reywook potarł ręce-Różnica jest ogromna. Yesung to chłopak, a Yoshi to dziewczyna. Inteligentna i piękna dziewczyna.
-I co z tego?
-Czy ty coś sugerujesz?!-Był to niemal nerwowy okrzyk.
-Nie-Minnie wstał i skierował się w stronę domu Genga, na odchodne dorzucił- Kibum mówił, że trzymaliście się za ręce.. Czułeś coś w tedy?-Nie czekając na odpowiedź odszedł.
-Nie-Rey odpowiedział pustce-Raczej nie.. Bynajmniej nic teraz nie czuję..-Od małego czuł w ustach gorzki posmak gdy kłamał, a gdy to powiedział poczuł jak żółć podchodzi mu do gardła. "Pewne rzeczy nigdy nie umierają, one cichną na jakiś czas, ale nie umierają."(Santa Montefiore)
Yesung od rana był markotny. Nie miał ochoty na rozmowy z kimkolwiek. Chciał być sam na sam ze swoimi myślami, musiał sobie wszystko poukładać. Widział, że Reywook wysyła mu sygnały ukazujące zainteresowanie jego osobą w inny niż przyjacielski sposób a zaraz uciekał zawstydzony bądź pisał do Yoshi. Yesung'owi nigdy ta dziewczyna nie podeszła do gustu. Czuł, że coś jest z nią nie tak, ale nie wiedział co. Spoglądała na Reywooka z tak jak na świat dookoła. To spojrzenie nie podobało się Yesungowi- "Stary ty dziwaczejesz a Minnie bawi się w psychologa, Kangin podrywa fankę, Kyu z Hae gubią się tam gdzie jest to niemożliwe. To z wami jest problem a nie ze spojrzeniem"-Mówił to do siebie gdy myślał o ukochanej Reywook'a. "Ukochanej"-Na to słowo spluwał sobie pod nogi. Poszedł pod prysznic żeby odświeżyć się przed rozmową z Geng'iem i Chul'em, na której chłopcy chcieli im coś przekazać. Później mieli się pakować i następnego dnia wracać do domu. Gdy woda spłukiwała z niego mydliny pomyślał-'Dom.. Mój dom jest wszędzie tam gdzie Reywook'-Zakręcił kurki i wyszedł z kabiny.Gdy się ubierał nie spojrzał ani razu w lustro. Bał się, że zobaczy znowu smutek na swojej twarzy.
-Yesung dlaczego od rana nic do mnie nie mówisz?-W głosie Reywook'a było słychać troskę. Od razu poderwał się na równe nogi gdy jego przyjaciel wyszedł z łazienki.
-A co mam ci powiedzieć jeżeli nie mam nic do powiedzenia?-Yesung otworzył drzwi od pokoju i poszedł do salonu. Reywook stał chwilę sam, otarł łzy i ruszył za nim."Cisza przyjacielu rozdziela bardziej niż przestrzeń.Cisza przyjacielu nie przynosi słów, cisza zabija nawet myśli."(H.Poświatowska)
Hangeng siedział wygodnie na fotelu a Heechul na jego oparciu. Oboje mieli pogodne miny i nie pośpieszali Leeteuka, który czytał grafik następnego dnia. Byli zbyt szczęśliwi by przeszkadzać komuś, woleli rozkoszować się możliwością podzielenia się prawdą, którą od dłuższego czasu ukrywali. Prawda ta niosła jednak ze sobą także smutną wiadomość.
-A więc co mieliście nam do powiedzenia-Kangin wziął garść popcornu z miski Shidonga.
-Mamy dwie wiadomości-Geng zaczął.
-Jedną dobrą, jedną złą-Eunhyuk przerwał mu-Jaką wybieramy?
-Złą-Odpowiedzieli mu wszyscy. Henry wraz z ZhouMi'm przybili sobie piątkę. Coraz bardziej podobała im się jednomyślność zespołu.
-Złą nie jest do końca-Heechul złapał dłoń Geng'a gdy ten się wypowiadał-Możecie być źli, ale zrozumiecie dlaczego tak postąpiłem.
-Powiesz w końcu o co chodzi?-Kyuhyun odłożył laptopa. Wyczuł, że to co usłyszy jest zbyt ważne by grać w jakieś bijatyki.
-Odchodzę z zespołu-W pokoju zapadła cisza- Odchodzę by móc być z Heechulem.
-Co?
-Jak to?
-Kłamiesz!- Chłopcy nie potrafili uwierzyć w to co usłyszeli.
-A ta dobra wiadomość to?-Henry wydawał się jako jedyny nie zbity z tropu.
-To, że możemy i jesteśmy razem-Heechul spojrzał każdemu w oczy-Tata Genga postawił mu sprawę jasno. Zaakceptuje i uwierzy w nas związek gdy Geng odejdzie z SuJu.
-Myślał, że to ma być reklama, ale my naprawdę się kochamy-Teraz Hangeng spojrzał na wszystkich z takim uczuciem, że nikt nie śmiał odezwać się ze sprzeciwem.
-Nie chciałem mu na to pozwolić-Chul próbował ich wytłumaczyć ale przerwał mu Teuki
-Cii, ważne że możecie być razem.
-Tak, w miłości nic nie powinno stać na przeszkodzie- Na słowa Minniego Yesung z Reywookiem spojrzeli sobie w oczy.
-Więc jesteście razem?-Do Donghae powoli docierały informacje.
-Tak, jesteśmy-para złapała się za ręce.
-Ale jak to? Od kiedy?-Hae ciągle nie mógł w to uwierzyć.
- Po prostu, pewnego dnia obudziliśmy się obok siebie i wyznaliśmy sobie miłość-Geng uśmiechnął się czule do Heechula.
-To wszystko przyszło samo z siebie, bez powodu.. Było jak zaczerpnięcie świeżego powietrza.-Chul odwzajemnił uśmiech."Nie mów nic. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości."(P.Coelho)

CZĘŚĆ 6
"Czy jesteś dobrą dziewczyną?
Jesteś dziewczyną, której nie mogę kontrolować..
Czy jesteś dobrą dziewczyną?
Jesteś dziewczyną, którą ciężko kontrolować.
[...] Więc dlaczego?"




"Hangeng opuszcza SJ", "Dlaczego Geng odchodzi?", "Czy jako jedyny członek chińskiego pochodzenia czuł się wyobcowany?", "Czy Hangeng postawi na solową karierę?"-Wszyscy obecni w mieszkaniu czytali gazety, które przyniosła Yoshi. Nikt nie wiedział jak je skomentować, nawet ich bohater patrzył pusto w dal. W końcu Leeteuk odezwał się:
-Napiszemy jakieś oświadczenie.. Coś w stylu, że jest chory i na jakiś czas go zawieszamy, a informacje, że odchodzi są błędną interpretacją. Po jakimś czasie potwierdzimy odejście bo na dalszą współpracę z nami nie pozwala mu zdrowie..
-To ma sens, zadzwoń do managera i przedstaw to- Shindong uśmiechnął się do Heechula- Przetrwamy to!
-Nawet nie muszę tego robić-Teuki zaśmiał się nerwowo-Sam już dzwoni.
-Odbieraj a nie!-Eunhyk rozkazał mu-Im szybciej się tym zajmiemy tym lepiej.
-Racja, później mogą uznać, że kłamiemy i będą drążyć ten temat aż skończą im się chore pomysły-Kibum przytaknął mu.
-Może ogólnie zrobimy jakiś plan działania?-Jedyna dziewczyna zabrała głos- Wiecie, coś czego wszyscy będziemy się trzymać i punkt po punkcie wypełniać. Wymyślimy jedną wersję, którą będziemy powtarzać za każdym razem gdy nas zapytają.
-Jakie "nas"?, odkąd się wliczasz w SJ?-Yesung wkurzył się.
-Cicho, jest ze mną i parę naszych zdjęć obiegło prasę-Reywook mówił to spokojnie- Więc mogę się zapytać Yoshi jako osobę bliską z naszego otoczenia o zdanie na ten temat.
-Właśnie, dobrze myślicie-Leeteuk wrócił-Popieram Yoshi. Jak przyjedzie manager to wszystko uzgodnimy.
-Tylko żeby nie było, że Geng odszedł z zespołu z mojej winy- Yesung prychnął na słowa dziewczyny:
-Chyba byś chciała!
-Chryste, Yesung coś ty się jej tak uczepił?-Lider staną w obronie Yoshi-Ma rację i taka plotka też może się narodzić. Musimy wziąć wszystkie możliwości pod uwagę..
-Jak ja tego nie cierpię, jak się nam media wtrącają w życie-Siwon wstał by otworzyć drzwi-Jak by im nie wystarczyła krótka wiadomość "Geng odchodzi" i tyle..
-Ale to są media, one muszą robić z igły widły-Manager wtrącił się-Macie już coś pobieżnie ustalone?
-Niby tak-Sungmin przyniósł mu gin z tonikiem.
-Nie-Hangeng odezwał się stanowczo. Wszyscy wraz z Chulem utkwili w nim pytające spojrzenie-To jest tylko moja sprawa. Dziękuję wam, że chęci pomocy, ale to dotyczy tylko mnie.. Więc im powiem dlaczego odchodzę..
-Nie zrobisz tego!-Heechul otworzył szerzej oczy.
-Zrobię, przyznam się.
-Tak na forum? Powiesz, że ty.. że jesteś?-Kangin nie umiał dokończyć zdania.
-Że jestem homoseksualny? Gejem, pedałem? Tak to zamierzam powiedzieć-Wszyscy jak jeden mąż wciągnęli powietrze.
-Jesteś tego pewien? Wiesz jakie to może nieść za sobą konsekwencje?
-Tak.. Mogą mnie zmieszać z błotem, usunąć z życia towarzyskiego-Objął Heechula i pocałował go w czubek głowy-Ale ja go kocham i to mi wystarcza.
-Dobrze, więc chodźmy napisać to oświadczenie-Manager podniósł się-Podziwiam cię Hangeng za odwagę i pewność siebie-skłonił się nisko-Mam nadzieję, że nas tego nauczysz-Wyprostował się i skierował w stronę drzwi. Gdy Hangeng wyszedł za nim wszyscy byli cicho. Każdy z nic zastanawiał się ile jest w stanie zrobić dla miłości. "Na tym świecie jedynie miłość zasługuje na wszystko. Cała reszta nie ma najmniejszego znaczenia."(P.Coelho)
Do obiadu każdy siedział w swoim pokoju. Tylko Yesung wylądował u Sungmina. Nie chciał patrzeć jak Reywook dotyka Yoshi. Jedyne na co miał ochotę to złapać ją za włosy i wytarmosić za drzwi by ze schodów ją skopać i tym sposobem wywalić ją z ich życia. Nie mógł tego zrobić, Wookie coś do niej czuł i tylko to go przed tym powstrzymywało. Yesung starał się opanować swój gniew oraz niechęć do dziewczyny siedząc na podłodze i słuchając jak Minnie gra na gitarze.
-Chłopaki i dziewczyno! Obiad! -Shindong chodził po mieszkaniu i walił łyżką w garnek-Obiad! Obiad!
-Cicho bądź-Donghae rzucił w niego kapciem
-Z gara?-Shini mu zagroził
-Eunhyuk on chce mnie skrzywdzić!-Hae schował się za plecami starszego.
-A gdzie Heechul?-Leeteuk jak zwykle spokojnie zajmował się jedzeniem gdy inni mieli jakieś "problemy".
-Wyszedł do S.M, powiedział, że nie zostawi Genga samego..
-To dobrze-Siwon westchnął- Tylko szkoda, że nas przy nich nie ma..
-Ale to ich decyzja, my jako ich przyjaciele powinnyśmy to zaakceptować i wspierać ich choćby na odległość- Sungmin darował sobie dłuższą wypowiedź na temat przyjaźni.
-Masz rację-Yoshi wskazała na niego widelcem- Cieszę się, że tak myślisz, a nie tak jak niektórzy- Yesung nie wytrzymał. Bez słowa wstał i odszedł od stołu. Reywook chciał podążyć za nim, ale dziewczyna przytuliła się do jego ramienia.
W pokoju Sungmina Yesung leżał na łóżku gdy właściciel pokoju wszedł i bez słowa mu się przyglądał.
-Długo zamierzasz tak u mnie leżeć?
-Tak.
-A to dlaczego?
-Bo tak.
-Znasz inną odpowiedź?
-Tak..
-Jaką?
-Odwal się.
-No wiesz ty co? Na twoim miejscu poszedłbym do siebie.
-Po co?
-Bo może Reywook przez przypadek spakuje jakieś twoje rzeczy..
-Co?!-Yesung usiadł na łóżku.
-Heechul zadzwonił i powiedział, że z Gengiem oglądają mieszkanie dwie dzielnice za nami i je kupują, na co
Wookie wyrwał telefon Teukiemu i się zapytał czy będzie mógł zamieszkać w ich pokoju a oni się zgodzili. Koniec historii.
-Niech się pakuje i robi co chce-Wkurzony na maksa Yesung opadł na poduszki-Już mnie to nie obchodzi..
-Co się obchodzi?-Do pokoju wparował Kangin
-Nic-Sungmin uśmiechnął się-Tak tylko gadamy, a ciebie co tu sprowadza?
-No bo wiecie-Zarumienił się lekko-W Hongkongu poznałem dziewczynę. Misako i ona tu przyjechała na wymianę studencką.
-A co studiuje?-Minnie usiadł na krześle a koledze wskazał fotel.
-Psychologę..
-O, jaki cudny kierunek. Już ją lubię- Na te słowa Yesung prychnął ale widząc spojrzenie Kangina usiadł na łóżku i wykrzesał z siebie miły ton:
-A ty zapewne chciałbyś się z nią umówić ale nie wiesz jak?
-Yesung trochę wiary w Kangina-Minnie rzucił w niego książką.
-Właśnie-Kangin zaśmiał się i spoważniał-Nie wiem co o tym myśleć..
-To znaczy?
-O tym co się między nami dzieje.. Nie wiem czy to nie kolejna fanka dla której liczy się tylko sława..
-Nie przekonasz się jak nie spróbujesz-Yesung nie wierzył w to co mówi-Jeżeli ci zależy to walcz o to dopóki nie zwyciężysz, a jak ona okaże się głupią fanką nie myśl o tym jak o porażce, ale jak o zwycięstwie. Ponieważ poznałeś swoje serce i wiesz ile jesteś w stanie zrobić by uczucie rozkwitło w nim-Na te słowa Kangin zerwał się z miejsca i bez słowa wybiegł. Sungmin tylko przyjrzał się Yesungowi i podążył za drugim przyjacielem. "Grzech to niedopuszczenie do tego, aby objawiła się miłość"(P.Coelho)
Yoshi masowała Reywooka gdy ten zapytał ją:
-Jakie masz marzenia?-Dziewczyna roześmiała się:
-Takie pytania zadaje się na początku znajomości-Ugryzła go w ucho-A tak naprawdę to nie mam marzeń.
-Jak to?-Wookie obrócił się do niej przodem i przyciągnął do siebie-Każdy z nas ma jakieś marzenia.
-Ja po prostu chcę jak najpiękniej i jak najpełniej przeżyć dziś-Pocałowała go. Pocałunek trwał dobrą chwilę kiedy nagle ni stąd ni zowąd Wookie odepchnął ją od siebie:
-Mam coś dla ciebie..
-Mówiłam, że nic nie chcę-Reywook puścił jej słowa koło uszu i wyciągnął z torby małe pudełeczko-Proszę.
-Jakie to piękne-Na widok zachwytu jaki łańcuszek wywołał na twarzy Yoshi Rey poczuł ciepło na sercu. Ten podarunek miał jej zrekompensować jego nieobecność i pewne braki w uczuciach do niej.
-Zapniesz?-Dziewczyna stanęła do niego tyłem.
-Nie, wolę rozpiąć to-Wooki powoli zabrał się za rozpinanie zamku od sukienki. Gdy ta opadła odwrócił Yoshi twarzą do siebie i pocałował...
Jak tylko Reywook zasnął głębokim snem, dziewczyna wskoczyła pod prysznic. Musiała przemyśleć strategię swojego postępowania. Gdy wycierała się ręcznikiem dostała esemesa: "Czekam na ciebie.P" bez wachania odpisała mu. Po chwili dostała odpowiedź-"Wiesz jak cię pragnę?". Yoshi wiedziała bardzo dobrze,ubrana weszła do pokoju cmokła śpiącego chłopaka wzięła pudełko i wybiegła. Nie chciała by Park długo na nią czekał. 'b]"Żyj według życiorysu, który chciałbyś dla siebie napisać"(A.Kumor)[/b]
Yesung wszedł do pokoju i usiadł na skraju łóżka Reywooka. Od następnego dnia mieli przestać być współlokatorami. Na tą myśl Yesung posmutniał. Nie wyobrażał sobie mieszkania tu bez Reywook'a. Co z tego, że ten będzie mieszkał trzy pokoje dalej? Dla niego było to jak koniec najważniejszego rozdziału w życiu. Jak zwykle pocałował śpiącego chłopaka i sam udał się oddać w objęcia Morfeusza. Już wiedział co ma robić. "Czekać godzinę-to długo jeśli miłość ma się tuż przed sobą. Czekać wieczność całą- to krótko- jeśli miłość jest w końcu nagrodą"(E.Dickinson)




"Gdy jesteś zdeptany
na śmierć,
Bądź rozszarpany
na strzępy,
Wciąż możesz zakwitnąć.
Wystarczy, że będziesz w to wierzyć.
Nawet jeśli nie pada deszcz,
Nawet jeśli nie świeci słońce."





Ciemnowłosy chłopak pił poranną kawę. Spoglądał na widok zza okna i rozmyślał o swoim życiu. Zastanawiał się jakie ono właściwie jest, czy szczęśliwe, puste czy może pół na pół.. Czuł, że gdzieś brakuje czegoś, nie wiedział tylko gdzie a im bardziej starał się to odnaleźć tym bardziej się zatracał. Kiedyś coś go ominęło bezpowrotnie i mimo jego wysiłków nie mógł do tego wrócić. Starał się nauczyć żyć z pominięciem tej pustki, ale nie potrafił, ona wciąż do niego wracała.. Zrobił trzeci łyk zimnego już napoju, spojrzał w kubek i zobaczył, że kawa już się skończyła, odczuł że tak samo jest z jego szczęściem- starcza mu go tylko na kilka chwil. Podszedł do zlewu odłożył kubek i z powrotem siadł przy stole. Twarz złożył w dłoniach, już miał dość rozmyślań. Z tego stanu wyrwał go głos ukochanej kobiety:
-Park, zrobisz mi kawy?
-Jasne, z mlekiem?
-Pewnie, wiesz że tylko taką lubię- Yoshi cmoknęła go w policzek gdy napełniał szklankę kawą.-Czemu nie w kubku?-Zmarszczyła brwi.
-Robi ci to różnicę?-Chłopak lekko się zirytował.
-Nie, tylko zawsze robiłeś mi w kubku. Dziś mogę wypić w szklance.
-Właśnie możesz.. Poza tym to urozmaicam ci bardziej twoje hmm ciekawe życie- Postawił szklankę na stole i usiadł na przeciw dziewczyny.
-Co masz na myśli?- Yoshi postarała się by to zabrzmiało jak najzimniej.
-A co mogę mieć na myśli?
-Różne rzeczy a umawialiśmy się, że będziemy sobie wszystko mówić...
-Wszystko? To dlaczego mi nie powiedziałaś, że wrócisz późno? Dlaczego mi nie powiedziałaś, że masz zamiar ciągnąć związek z tym piosenkarzem?- Park prychnął- Nie mówisz mi wszystkiego więc po co ja mam?
-Park-Yoshi złapała go za rękę- Wiesz, że dla mnie liczysz się tylko ty
-Co ci wcale nie przeszkadza z tamtym kolesiem sypiać, prawda?! A może z kimś jeszcze sypiasz?- Te słowa dziewczyna odczuła jak uderzenie w twarz.
-To nie tak- Starała się być spokojna.
-A jak? Wytłumacz mi to bo już nie umiem żyć z myślą że muszę się tobą z kimś dzielić!-Park spojrzał błagalnie w jej oczy.Dziewczyna wstała, poszła do pokoju i po chwili wróciła z małym pudełeczkiem.
-Co to?
-Zobacz sam.
- O cholera, to musiało być cholernie drogie- Park'a zatkało na widok łańcuszka.
- Jeszcze kilka takich prezentów i będziemy mogli kupić twój wymarzony dom na wsi-Yoshi uśmiechnęła się, znowu miała go w garści.
- Nie mówisz poważnie- Chłopak nie mógł uwierzyć. Wiedział, że trwa w trójkącie miłosnym gdzie dziewczyna siedząca na przeciw niego jest najważniejszym wierzchołkiem, ale nie wiedział że odbywa się to na takiej zasadzie.
-Wszystko to robię dla ciebie, wiedz że cały czas to ty siedzisz w mojej głowie- Uroczy uśmiech rozwiał wszelkie wątpliwości.
-Kocham cię!- Park podszedł do Yoshi
-Ja ciebie też- Pocałowała go i myślami uciekła do drugiego chłopaka. Musiała odrobinę zmienić swoje plany. "Ufność jest największym darem dla kłamcy"(S.King)
Heechul obudził się przed Hangengiem i głaskał jego plecy. Rozpierała go radość w pierwszy poranek w ich nowym mieszkaniu jak i w nowym życiu. Wiedział, że od tej pory już wszystko będzie dobrze. Mają siebie i nic nie stanie im na przeszkodzie. Oczywiście Chul wiedział jakie jest życie. Że każda radość równoważy się smutkowi. Są dorośli więc wiedzieli na co się porywają. Oboje jednak pogodzili się z konsekwencjami ich decyzji i dalej ramię w ramie kroczyli przez życie. Tak jak Heechul Hangeng nie wyobrażał sobie inaczej ich przyszłości. Gdy Geng odwrócił się twarzą do ściany Chul po cichu wstał i poszedł do kuchni- chciał zrobić mu niespodziankę. Do sypialni wkradła się dziwna woń na co Hangeng zmarszczył nos, wyciągnął rękę i poklepał miejsce gdzie powinien spać Heechul. Gdy wyczuł, że jest ono puste otworzył powoli oczy i odwrócił się. Dotknął jeszcze raz drugą połowę łóżka i poczuł, że jest ona ciepła. "Musiał nie dawno wstać"-Pomyślał-"Ale żeby przede mną? Coś tu nie gra"- Sięgnął po koszulkę i wyszedł z łóżka. Zajrzał do łazienki, ale ona również była pusta, Po domu mocniej rozniósł się dziwny zapach. "O Boże"- Tylko tyle przeszło mu przez myśl i pobiegł do kuchni. Heechul jak gdyby nigdy nic stał przy kuchence i nucąc mieszał jajecznicę. Geng oparł się o drzwi:
-Kochanie, ty ją spaliłeś- Tłumił w sobie śmiech. Chul odwrócił się i zaczął spoglądać to na ukochanego to na jajecznicę.
-Ano, spaliłem. Ale i tak ją zjesz- Złożył ręce na biodrach-Bo nic innego nie dostaniesz.
-Ano zjem- Roześmiał się, po chwili zawtórował mu Chul, który podszedł do niego tanecznym krokiem i zarzucił ręce na jego kark. Hangeng przytulił go i zaczęli tańczyć na przed pokoju.
-Wyłączyłeś ją?
-Tak
-Na pewno?
-Oj na pewno, nie wierzysz we mnie?-Heechul udał obrażonego.
-Oj wierzę, wierzę- Geng przytulił go z całych sił i śmiejąc się zaczął go obracać. "Podczas każdego tańca, któremu oddaje się z radością, umysł traci wolność kontroli, a ciałem zaczyna kierować serce"(P.Coelho)
Wieczorem część zespołu siedziała w ulubionym barze popijając swoje ulubione drinki. Każdy z nich miał co opijać, każdemu z nich powodziło się w każdej sferze życia. Żaden z nich nie miał na co narzekać. Rozmowę rozpoczął jak zwykle Leeteuk:
-Jak myślicie co robi teraz Geng i Chul?
-Znając ich to albo się włóczą albo kłócą-Minnie uśmiechnął się- A tak serio to chyba jedzą kolację.
-Właśnie to już pora na kolację-Shindong wybudził się ze swojego transu-No panowie trzeba się powoli zbierać do domu.
-Shinnie, uspokój się mamy czas. Dziś gotuje Reywook więc na pewno zrobi też coś dla nas.-Siwon upił łyk malibu z mlekiem- Nie ma co się martwić na zapas.
-Dlaczego on dziś gotuje?-Kangin poczuł, że nie jest w temacie- Przecież dziś mieliśmy zamawiać jedzenie z knajpki.
-Wook'ie chciał upiec ciasto dla Heechula i Hangenga i zawieźć go im, dlatego Eunhyuk wpadł na wspaniały pomysł, że jak już będzie coś pichcił w kuchni to może też dla nas.-Tym razem Kibum był najlepiej poinformowany-Tylko nie wiem kto go będzie po nocy wiózł.
-Właśnie, mógłby już sobie samochód kupić a nas przestać wykorzystywać.-Kangin oburzył się- I dla nas mógłby też coś upiec.
-Jak się wyprowadzisz to ci coś upiecze-Leeteuk odstawił pustą szklankę po whisky- A jak tam Misao?
-Aaa dobrze, raczej-Kangin zmieszał się
-Raczej? Dlaczego to tak?- Shidong wstał pierwszy po nim cała reszta.-Przecież widujesz się z nią raz na dwa dni
-Niby tak, ale ciągle nie wiem co jest między nami.
-To się dowiedz- Siwon spojrzał na niego jakby ten palnął największą w życiu głupotę- Co w tym takiego trudnego?
-No niby nic..Ale,,,
-Bez ale mi tu, wracajmy do domu bo głodny już jestem-Shinnie pchnął ich w stronę wyjścia- A wiecie, że nie lubię być głodny
-Wiemy wiemy-Sungmin przepuścił kolegów by znaleźć się przy Kanginie- O co tak naprawdę chodzi?- Wyszeptał do niego.
-Ja się chyba tego boję- Kangin również to wyszeptał i podbiegł do Shindonga- Jak Reywook gotuje to się najemy za wszystkie czasy. "Moje serce obawia się cierpień. Powiedz mu, że strach przed cierpieniem jest straszniejszy niż samo cierpienie. I że żadne serce nie cierpiało nigdy gdy sięgało po swoje marzenia, bo każda chwila poszukiwań jest chwilą spotkania z Bogiem i wiecznością."(P.Coelho)
Około północy Reywook wyciągną z piekarnika ciasto. Upiekł je specialnie dla Heechula i Hangenga by osłodzić im pierwsze chwile w nowym domu. Czuł dumę patrząc na swoje dzieło, które wyrosło idealnie i aromatycznie pachniało. Ten zapach zwabił do kuchni Donghae:
-A więc to piekłeś przez cały wieczór- Chciał sięgnąć po nie, ale Wookie odtrącił jego dłoń.
-Tak to piekłem i to nie dla ciebie.- Odstawił ciasto na parapet- Musi wystygnąć za nim je schowam
-Nie boisz się, że ktoś je zje?-Hae uśmiechnął się łobuzersko.
-Na nogach jesteś chyba tylko ty, ale właśnie wychodzisz ze mną z kuchni. Będę miał do ciebie małą prośbę- Rey uśmiechnął się słodko.
-Ale za nim mi o niej powiesz to chodź ze mną do Eunhyuka.
-Dobra-Wyszli z kuchni i Hae zaprowadził ich do pokoju Małpki. Otworzył bez pukania drzwi i radosnym głosem powiedział:
-Na dobranoc dwa słóweczka. Ciepły kocyk poduszeczka. Niech ci przyśni się kociaczek, który daje ci buziaczek- Posłał w powietrzu buziaka i zanim starszy mógł coś odpowiedzieć zamknął drzwi. Reywook chciał powiedzieć mu o co chodzi, ale Hae machnął na niego ręką:
- Teraz chodźmy do Siwona- Powtórzył całą czynność ale "wygłosił" inny wierszyk- Zmów paciorek, wypij mleczko i się rzucaj na łóżeczko, pomyśl o mnie jeszcze złotko, zamknij oczka i śpij słodko- Tak jak przy Eunhyuku zamknął drzwi zanim Siwon mu cokolwiek odpowiedział- Teraz został nam Kyuhyun i cię wysłucham,
-No dobra- Reywook poczuł się olany.
-Kyuhyun! Do podusi główkę złóż, swoje śliczne oczka zmruż, skończył się męczący dzień niech już przyjdzie nowy sen, gwiazdy oczka ci puszczają, moje buźki przesyłają-Tym razem trzasnął drzwiami- By mu się dobrze spało. O co chodzi?- Odwrócił się do przyjaciela z uśmiechem.
-Zawieziesz mnie do Hangenga?
-Nie ma problemu, jak tylko rano wstanę- Hae zamknął drzwi przed nosem Reywooka.
-Ale ja chciałem dziś- Zdołowany Wookie kopnął w zamknięte wrota i poszedł do kuchni. Tam zastał Yesunga pijącego wodę.-Mogę mieć prośbę?- Zapytał przy samym wejściu.
-No, tak- Yesung przyjrzał mu się- Ale jeżeli ma to coś wspólnego z Yoshi to ja odpadam
-Możesz dać jej spokój? Nie ma to nic wspólnego z nią- Reywook starał się mieć przyjazny ton, wiedział że hodowca żółwi jest jego ostatnią deską ratunku- Zawieziesz mnie do Hangenga?
-Rano? Nie ma problemu
-Boże! Co wy tak z tym ranem teraz- Wookie z poirytowania siadł na krześle- Po kij piekłem teraz to ciasto jakbym je chciał rano zawieźć?
-No żeby wystygło- Na twarzy Yesunga pojawił się uśmiech.
-Już jest wystygnięte- Oburzony chłopak posłał mu mordercze spojrzenie- Więc chce je teraz zawieźć.
-No dobra, dobra, nie ma sprawy. Tylko się ubiorę i wychodzimy.- Gdy Yesung zakładał buty zastanawiał się czy już zawsze będzie na każde zawołanie Reywooka."Każda rzecz na świecie ma więcej niż jedną powierzchnię i wiele świateł i cieni"(M.E.Montaigne)

Seann
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 10