| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
YeWook cz. 3/3
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 18:03   YeWook cz. 3/3

CZĘŚĆ 7
Potrzebuje Cię, by pragnąć od nowa,
potrzebuje Cię, by na nowo próbować,
potrzebuje Cię...
Potrzebny mi jesteś, by wyżej się wspinać,
potrzebny, bym mógł spokój zatrzymać,
potrzebuje Cię...




Yesung wyczuwając strach przed windą Reywooka skierował się w stronę schodów. Zafundował im tym sposobem drobny spacerek z dwunastego piętra. Wookie, który szedł pół kroku za nim zastanawiał się czy tylko by zawieźć ciasto przyjaciołom szedł teraz z nim czy może podświadomie chciał spędzić z nim odrobinę czasu. Odkąd zaczął być z Yoshi kontakt między nimi osłabł, a jego przeprowadzka do innego pokoju dolała oliwy do ognia. Tracił Yesunga z każdym dniem, ale nie potrafił nic zrobić by temu zapobiec. W jego domniemaniu to Yoshi była najważniejsza, ale przy Yesungu czuł się inaczej, tak... wyjątkowo. Przycisnął pudełko z ciastem do piersi gdy Yesung przytrzymał mu drzwi by go przepuścić, jak zobaczył jego uśmiech serce zabiło mu mocniej. „Może nie wszystko stracone” - pomyślał i stanął koło jego samochodu, Yesung otworzył go i oboje w ciszy wsiedli. Czekało ich 10 minut jazdy. Yesung włączył radio, a że leciała nie lubiana przez Wookiego piosenka specjalnie podgłośnił. Chciał się z nim trochę podroczyć. A Rey wyczuł jego intencję, prychnął niby wkurzony i zaczął fałszować jego partię z „The one I love”, ten spojrzał na niego spod byka i puścił kierownicę:
-Jak tak to ja nie prowadzę–założył ręce za głowę.
-Ej! Mamy dowieźć ciasto w jednym kawałku, a nie.-Rey rzucił się na kierownicę.
-Tak wiem, wiem.-Położył ręce z powrotem – Dlaczego nie kupisz sobie samochodu? Przecież stać cię.
-Wolę jak ktoś mnie wozi.-Reywook uśmiechnął się patrząc w dal. Yesung uniósł delikatnie kąciki ust i poprawił włosy. Poczuł się w pewien sposób dowartościowany przez te ostatnie słowa.
-Nie potrzebnie je poprawiałeś... Ładnie leżały- Wooki odezwał się miękko. - Tak zadziornie opadały na to oko.- Niby przypadkiem położył swoją dłoń na kolanie przyjaciela. Obu w tym samym momencie przeszedł dreszcz.
-Jak tak uważasz.-Yesung starał nie okazywać swojego podniecenia.-To już ich poprawiać nie będę.-Chciał by Reywook przesunął rękę trochę wyżej.
-I bardzo dobrze- Wooki jakby telepatycznie odebrał jego chęć.- Nie zaszkodzi jak mnie czasem posłuchasz.- Palcami delikatnie miział udo Yesunga. Ten przymknął na chwilę oczy, czuł się rozkosznie. Nagle rozległ się dzwonek. - To Yoshi. - Rey drugą ręką wyciągnął telefon, ale widząc skamieniałą twarz przyjaciela odrzucił połączenie.- Zadzwonię rano.- Chcąc go przeprosić pogłaskał Yesunga po ramieniu. On tylko docisnął gazu pochwycił dłoń Reywooka, ułożył ją z powrotem na swoje kolano minąwszy dzielnicę, w której mieszkał Heechul zaparkował na pobliskim parkingu.
-Musimy porozmawiać- Przybrał władczy ton.
-Ja wiem – Wooki poczuł jak kurczy się w sobie.- Doskonale o tym wiem.- Dodał już płaczliwym tonem zaciskając dłoń na udzie Yesunga.
-Wiec co masz mi do powiedzenia? - Chłopak odwrócił się do niego.- Spójrz na mnie.- Reywook nie poruszył się ani o milimetr.- Mówię chyba coś.- Teraz głos Yesunga przybrał płaczliwy ton.
-Przepraszam... Ja chyba nie mogę... Yoshi.- Reywook łkał. Odwrócił twarz swojego przyjaciela i dostrzegł to czego najbardziej się obawiał, a za razem najbardziej pragnął.- Przepraszam.- Porwał ciasto i wyskoczył z samochodu. Yesung nie wiedział co zrobić. Zostać czy pobiec za nim? Szalało w nim tyle emocji, z oczu popłynęły mu łzy. Czuł, że jest to już koniec, że nie ma już sił... Uderzył głową kilka razy w zagłówek fotela. Był bezradny, jedyne co był w stanie zrobić to odpalić silnik i pojechać w cichą noc. „Dlaczego rezygnować? Tyle nieba mamy przecież ponad nami.” (R.Follereal)
W kuchni panowała cisza. Nikt nie wiedział co powiedzieć, więc każdy patrzył w talerz. Spaghetti wyglądało smakowicie, ale trójka mężczyzn dzióbała w nim tylko widelcem. Atmosfera między nimi była gęsta i ciężka. Jednemu z nich zrobiło się gorąco więc otworzył okno mając nadzieję, że zimne nocne powietrze będzie w stanie to rozwiać. Gdy zobaczył miny pozostałej dwójki podszedł do blatu i rozpakował pakunek:
-No Reywook zobaczymy co nam upiekłeś- Geng zmusił się na lekki ton.-Mmm czekoladowe. Heechul twoje ulubione-zaczął je kroić-Proszę-położył trzy talerze na stole, a nietknięte spaghetti odstawił na bok.
-Pamiętałem, że takie lubisz i pomyślałem, że się ucieszysz.
- Tak, pewnie- Chul ożywił się- Geng, ty skąpcu, czemu tylko jeden kawałek mi dałeś? I to taki mały? Gotować umiesz, ale kroić nie.- Zaśmiał się i nałożył sobie drugi kawałek. Tak naprawdę nie miał na nie ochoty, ale wolał jeść niż rozmawiać. Wiedział z jakimi myślami buł się Wookie, ale wyszedł z założenia, że on sam musi sobie pewne sprawy uświadomić i zaakceptować niż żeby go ktoś naprowadzał. On sam musi sobie wybrać ścieżkę po której będzie kroczyć.
-Pycha- Geng powiedział z pełną buzią- Serio- Kawałek czekolady został mu w kąciku ust. Reywook przyglądał się z uśmiechem jak Heechul się „załamał”:
-Ajć, ty nawet jeść nie umiesz- Spojrzał jednak na Genga z czułością i serwetką oczyścił mu usta. Hangeng pochwycił jego dłoń i ucałował jej wnętrze. Oboje uśmiechnęli się do siebie przekazując sobie tym milion słów. Wookie poczuł przy tym ukłucie w sercu, co było swego rodzaju poczuciem tęsknoty. Pytanie tylko za kim on tęsknił? Za Yoshi, która wciąż gnała z wiatrem, czy Yesungiem, który przypuszczalnie gdzieś teraz cierpiał? Przygryzł usta aby nie zapłakać. Domyślał się, że stracił Yesunga, ale ból, który odczuwał był zbyt silny jak przy stracie przyjaciela. Heechul widząc jego cierpienie wstał i przytulił go:
-Nie ważne jaką decyzję podejmiesz, ważne by była ona zgodna z twoim sercem- spojrzał znad jego głowy na Genga i przesłał mu nieme „kocham”- Idę już spać. Dzięki za ciasto- poklepał Wookiego i znikł.
-Ma rację- Rey wyszeptał- Ale skąd mam wiedzieć co zdecydować?- wlepił błagalny wzrok w przyjaciela.
- Rozpoznasz to tym, że twoje serce będzie spokojne oraz cierpliwe. Twoje smutki odejdą, a ciebie wypełni fala ciepła, które przy obecności ukochanej osoby nigdy cię nie opuści. Nawet gdy nie będzie działo się dobrze, sprawy się pogmatwają to te uczucia cię nie opuszczą. Po tym rozpoznasz, że decyzja była dobra. Bynajmniej w moim przypadku tak było. Pomiędzy mną a Heechulem nie zawsze było dobrze, nie raz mieliśmy siebie dość. Jednak wciąż trwamy dalej razem, a uczucie bezpieczeństwa i ciepła nigdy mnie nie opuszczają gdy Heechul jest obok. Czasem wystarczy mi tylko dotyk jego dłoni, spojrzenie, nie śmiały uśmiech aby przepędzić pochmurne chmury z mojego nieba. Przy nim nie ma możliwości aby deszcz padał w mojej duszy. On jest słońcem dającym mi chęć i możliwość życia. Może to się wyda dziwne, ale ja go chyba kocham od pierwszego spojrzenia. Nie wyobrażam sobie by ktoś inny był moim przewodnikiem po Seulu czy nauczycielem koreańskiego. Choć z początku nauczył mnie przekleństw.- Tu zmarszczył nos na chwilę po czym uśmiechnął się i mówił dalej- Za każdym razem czułem o tu- wskazał na serce- ciepło na sam jego widok. To właśnie dzięki niemu zrozumiałem, że go kocham. Bałem się, bałem się strasznie tego uczucia. Myślałem, że jest coś ze mną nie tak, a później poczułem strach, że ta miłość może być nieodwzajemniona. Zacząłem więc przyglądać się Heechulowi i gdy ujrzałem, że patrzy na mnie tak jak ja, zostałem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Teraz też jest nam ciężko, media, mój ojciec, ale to jest moim zdaniem próba naszych uczuć i oddania. Dziękuję Niebiosom, że Heechul jest wytrwały i mnie tego uczy- tu westchnął- Późna pora, pościelę ci w salonie- uśmiechnęli się do siebie- Chodź tu- przytulił Reywooka- Będzie dobrze, zobaczysz.- Całej scenie przyglądał się Chul ze łzami w oczach. Były to jednak łzy radości. Wycofał się szybko do sypialni i czekał na Hangenga. Gdy ten wszedł po cichu do łóżka przytulił się do niego z całych sił.
-Heechul miałeś spać. Późno już- Geng cmoknął go w czoło- Reywook już chyba wie co ma myśleć i robić. „Podjęcie decyzji to zaledwie początek. Dokonawszy wyboru, wchodzimy do rwiącej rzeki, której nurt porywa nas w nieznanym kierunku.”(P.Coelho)
Pewnej dziewczynce matka przed snem opowiadała pewną bajkę:”Powiadają, że pewnego razu spotkały się na Ziemi wszystkie uczucia i cechy ludzkich istot.
I tak: Gdy Znudzenie ostentacyjnie ziewnęło po raz trzeci, Szaleństwo, jak zwykle obłędnie dzikie, zaproponowało: - Pobawmy się w chowanego!
Intryga, niezmiernie zaintrygowana, uniosła tylko lekko brwi, a Ciekawość, nie mogąc się powstrzymać, spytała z typowym dla siebie zainteresowaniem:
- W chowanego? A co to takiego?
- To zabawa - wyjaśniło żywo Szaleństwo - polegająca na tym, iż ja zakryję sobie oczy i powoli zacznę liczyć do miliona. W międzyczasie wy wszyscy dobrze się schowacie, a gdy skończę liczyć, moim zadaniem będzie was odnaleźć.
Pierwsze z was, na którego kryjówkę trafię, zajmie moje miejsce w następnej kolejce. Podekscytowany Entuzjazm zaczął tańczyć w towarzystwie Euforii, Radość podskakiwała tak wesoło, iż udało się jej przekonać do gry Wątpliwość, a nawet Apatię, której nigdy niczym nie dało się zainteresować.
Jednakże nie wszyscy chcieli się przyłączyć.
Prawda wolała się nie chować, w końcu i tak zawsze ją odkrywano.
Duma stwierdziła, że zabawa jest głupia, ale tak naprawdę w głębi duszy gryzło ją, iż pomysł wyszedł od kogo innego.
Tchórzostwo z kolei nie chciało ryzykować.- Raz, dwa, trzy - zaczęło liczyć Szaleństwo.
Najszybciej schowało się Lenistwo, osuwając się za pierwszy lepszy napotkany kamień.
Wiara pofrunęła do nieba, a Zazdrość ukryła się w cieniu Triumfu, który z kolei wspiął się o własnych siłach hen!
Na sam szczyt najwyższego drzewa.
Wspaniałomyślność długo nie mogła znaleźć dla siebie odpowiedniego miejsca,
gdyż wszystkie kryjówki wydawały się jej idealne dla przyjaciół: krystalicznie czyste jezioro było wymarzonym miejscem dla Piękności, dziupla - w sam raz dla Nieśmiałości, motyle skrzydła stworzono dla Zmysłowości, powiew wiatru okazał się natomiast najlepszy dla Wolności.
W końcu Wspaniałomyślność schowała się za promyczkiem słońca.
Z kolei Egoizm znalazł sobie, jak sądził, wspaniałe miejsce: wygodne i przewiewne, a co najważniejsze - przeznaczone tylko, tylko dla niego.
Kłamstwo schowało się na dnie oceanów, a może skłamało i tak naprawdę ukryło się za tęczą? Pasja i Pożądanie w porywie gorących uczuć, wskoczyli w sam środek wulkanu.
Niestety wyleciało mi z pamięci, gdzie skryło się Zapomnienie, lecz to przecież mało ważne.
Gdy Szaleństwo liczyło dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć
Miłość jeszcze nie zdołała znaleźć sobie odpowiedniego miejsca.
W ostatniej chwili odkryła jednak zagajnik dzikich róż i schowała się wśród ich krzaczków.
- Milion - krzyknęło na końcu Szaleństwo
i dziarsko zabrało się do szukania.
Od razu, rzecz jasna, odnalazło schowane parę kroków dalej Lenistwo.
Chwilę potem usłyszało Wiarę rozmawiającą w niebie z Panem Bogiem.
W ryku wulkanów wyczuło natomiast obecność Pasji i Pożądania.
Następnie, przez przypadek, odnalazło Zazdrość, co szybko doprowadziło je do kryjówki Triumfu.
Egoizmu nie trzeba było wcale szukać, gdyż jak z procy wyleciał ze swej kryjówki, kiedy okazało się, iż wpakował się w sam środek gniazda dzikich os.
Trochę zmęczone szukaniem Szaleństwo przysiadło na chwilę nad stawem i w ten sposób znalazło Piękność.
Jeszcze łatwiejsze okazało się odnalezienie Wątpliwości, która, niestety, nie potrafiła się zdecydować, z której strony płotu najlepiej się ukryć.
W ten sposób wszyscy zostali znalezieni: Talent wśród świeżych ziół, Smutek - w przepastnej jaskini, a Zapomnienie... cóż, już dawno zapomniało, iż bawi się w chowanego.
Do znalezienia pozostała tylko Miłość.
Szaleństwo zaglądało za każde drzewko, sprawdzało w każdym strumyczku, a nawet na szczytach gór i już, już miało się poddać, gdy odkryło niewielki różany zagajnik.
Patykiem zaczęło odgarniać gałązki...Wtem wszyscy usłyszeli przeraźliwy okrzyk bólu.
Stało się prawdziwe nieszczęście!
Różane kolce zraniły Miłość w oczy.
Szaleństwu zrobiło się niezmiernie przykro, zaczęło prosić, błagać o przebaczenie, aż w końcu poprzysięgło zostać przewodnikiem ślepej z jego winy przyjaciółki.

I to właśnie od tamtej pory, od czasu, gdy po raz pierwszy bawiono się na Ziemi w chowanego, Miłość jest ślepa i zawsze towarzyszy jej Szaleństwo. "
Dziś w wieku dwudziestu-dwóch lat wciąż pamiętała morał. Musiała być szalona by móc spotkać gwiazdę, w której się zauroczyła i wyjechać dla niej z ojczyzny. Stojąc przy kasie w banku łamanym koreańskim obsługiwała ludzi dorabiajac sobie. Szybko zauważyła dziewczynę o pewnej postawie i energicznych ruchach. Przez szklaną ścianę widziała jak podjechała pod bank rowerem. Zaimponowało jej to połączenie eleganckiej kobiety z duchem nastolatki. Jednak gdy podeszła ona bliżej Misae dostrzegła , że wciąż jest ona młoda, a jej ruchy złudnie podpowiedziały wiek. Szybko się otrząsnęła i zaczęła ją obsługiwać.
- Witamy w naszym banku. Czym mogę służyć?
-Nie ma pana Jonnosuke?- Głos nieznajomej był melodyjny a zarazem ostry- On mnie zawsze obsługiwał.
-Przepraszam, dziś go nie ma. Jestem w jego zastępstwie i postaram się obsłużyć panią najlepiej jak tylko potrafię.
-Dobrze, więc proszę mi wypłacić 100 dolarów w jak najmniejszych nominałach. Numer konta to 23 48 206, a hasło to 12 34 5.
-Poproszę o dowód tożsamości- Dziewczyna poczuła, że coś jest nie tak, ale ukryła to za uśmiechem.
-Przepraszam- Klientka zmieszała się-Pan Jonnosuke dobrze mnie zna więc pomijamy tę czynność- Gdy wyciągała dowód z torebki na blat wyleciała jej karta rowerowa..” Park Yoshi, ładnie”- Misae pomyślała gdy wyciągała rękę po dowód. Czytając j dane zapisane na nim zdumiała się.
-Coś nie tak?- Yoshi zapytała się chowając szybko kartę do portfela.
Nie, przepraszam panią Ino.
-Nic się nie stało, a Ino to imię. Jak chce być pani bardzo formalna to na nazwisko mam Yoji.
-Oczywiście, przepraszam za swoją pomyłkę. Pieniądze chować do koperty czy chciałaby pani Yoji je przeliczyć?
- Ufam, że jest pani kompetentna jak pan Jonnosuke więc nie będę przeliczała.-Misao pośpiesznie podała jej kopertę i dowód. Nie wiedziała co ma o tym myśleć, ale jak mawiała jej matka, „ w pewne sprawy się nie powinno wtrącać” więc dostosowała się do tej zasady i z uśmiechem witała kolejnego klienta. „ Prawda jest dziwniejsza od fikcji, a to dlatego, że fikcja musi być prawdopodobna. Prawda-nie”(M. Twain)
Hangeng stojąc w kącie sali przyglądał się jak jego przyjaciele przed występem złapali się za ręce i wykrzyknęli ich okrzyk choć Heechul wyciągną do niego dłoń on nie chciał brać w tym udziału. Wiedział, że by go to tylko zabolało stał więc z Misae i uśmiechnął się. Po kilku chwilach wpadła do pokoju Yoshi. Jak zwykle uśmiechnięta od ucha do ucha, jednak gdy zobaczyła dziewczynę Kangina na chwilę przygasła. Misae spojrzała na nią z szeroko otwartymi oczami, nie wiedziała jak ma się zachować. Przyglądający się scenie Sungmin podszedł do dziewcząt i przedstawił je sobie
-Misae, to Yoshi, Yoshi to Misae
-Miło mi – dziewczyna Reywooka posłała krótkie acz treściwe spojrzenie. Misae od razu je zrozumiała
-Mnie również – Krótki uścisk dłoni wydawałby się przyjacielski, ale Minnie wiedział, że coś tu nie gra, Gdy dziewczyny podeszły do swoich partnerów on skierował się w stronę Yesunga:
-Nie podobała mi się ich wymiana spojrzeń – Yesung mierzył wzrokiem Yoshi, Która zarzuciła Reywookowi ręce na kark
- Wookowi zapewne nie spodobałby się twój wzrok.
-Proszę cię przestań. Idę stąd a ty dowiedz się czegoś.
-Nie ma problemu- Minnie posłał mu uśmiech. Poczuł się jak ryba w wodzie, w końcu zawsze wiedział wszystko.
Yesung przemywał twarz w łazience gdy wszedł do niej Reywook. Bez namysłu podszedł do niego i złożył na jego ustach pocałunek. Wookie chciał go odepchnąć ale czując jego słodkie usta pochwycił go za poły garnituru i pogłębił pocałunek. Yesung odsunął go od siebie i wyszedł pozostawiając Reywooka w szoku samego. "Największym szokiem dla człowieka nie jest nieznana prawda o najbliższych, ukochanych osobach; jest nim to, czego sam nie chce przyznać na własny temat."(Picoult Jodi)

CZĘŚĆ 8
"Co mam zrobić?
To nie możesz być Ty
Jestem taki nieszczęśliwy
Że teraz to zauważyłem
[..]
Ciepło twojego ciała i twarzy
Wciąż mogę je poczuć
Głęboko w moim sercu"




Głodne dłonie dwójki ludzi szybko pozbywały się nawzajem ubrań. Rwane oddechy wypełniały ciszę w pomieszczeniu. Usta obojga kochanków spragnione bliskości błądziły po całych ciałach by w końcu na siebie trafić. Wydawane przy tym delikatne pomruki rozbudzały parę jeszcze bardziej. Pragnęli osiągnąć szczyt z całych sił, pierwszy raz połączyła ich gorąca namiętność, której nie potrafili się oprzeć. Przyśpieszali co chwile swoje ruchy by znowu je spowolnić, to miał być ich sposób na udany stosunek. Reywook w pewnym momencie przestał być delikatny, chciał rozładować całe swoje cierpienie. Yoshi zamknęła oczy, próbowała sobie wyobrazić, że to ktoś inny wypełnia jej wnętrze i opada na nią po wytrysku. "Park, Park"- Myślała tylko o nim gdy ustami błądziła po słonej klatce piersiowej Wookiego, przewracając go na plecy. Całowała każdy jej centymetr szepcząc jaki on jest cudowny. Rey zamknął oczy, które wcześniej pozostawił otwarte by chłonęły Yoshi. Pod powiekami zobaczył twarz Yesung'a, spojrzał szybko na Yoshi, ale jego oczy nie chciały jej widzieć. Oddał się więc wyobrażeniu, że to jego przyjaciel pieści jego ciało, że to on doprowadza go ekstazy. Tak bardzo chciał krzyczeć jego imię, tak bardzo chciał by to był Yesung.. Przygryzł usta aż poczuł metaliczny posmak na nich, z oczu popłynęły mu łzy, nie umiał już wytrzymać. Spełnił się w ustach dziewczyny, która łzy i krew wzięła za dobry znak. Scałowała je z jego twarzy i opadła obok niego:
-Tak mi z tobą dobrze- dyszała- tak cudownie- przytuliła się do jego ramienia z uśmiechem zamykając oczy- Jak nigdy z nikim.
-Mnie też- Reywook patrzył pusto w sufit- mnie też..
-To dobrze, bo teraz będzie już tak zawsze- ziewnęła i ułożyła się wygodniej- Już cię nie wypuszczę z mych ramion..
Reywook nie potrafił nic odpowiedzieć. Udał więc, że śpi a tak naprawdę to wszystko w nim gotowało się i krzyczało. Chciał stamtąd uciec, pobiec do Yesunga, ale nie mógł. Ciągle go coś powstrzymywało. Wysunął się spod ramienia Yoshi:
-Gdzie idziesz- Była taka śpiąca, a tak nagle zareagowała.
-Wziąć kąpiel, czeka mnie jutro męczący dzień..
-Iść z tobą? Wymyję ci plecy-Przysunęła się do niego jak kot, ale chłopak ją odepchnął.
-Śpij sobie- Całując ją w czoło, pomyślał o Yesungu i łzy ponownie stanęły mu w oczach.
Będąc w łazience napuścił wody do wanny, ale nie wszedł do niej. Siedział na jej skraju i ze spuszczoną głową rozmyślał o całym dniu. O tym jak jego mama ucieszyła się na widok Yoshi, jak we dwie krzątały się w kuchni a on z ojcem siedzieli w salonie. Była taka rodzinna atmosfera. Ze smutkiem zanurzył się w ciepłej wodzie. Przed wyjściem na koncert jego ojciec dał mu drobny prezent. Nie powiedzieli przy tym ani słowa, oboje wiedzieli co to oznacza. W tamtej chwili Reywook był gotowy na ten krok, w tamtej chwili inaczej wyobrażał sobie swoje życie. Przed oczyma stanęła mu twarz Yesunga na kilka sekund przed pocałunkiem, widział na niej cierpienie i poddanie się. Pocałunek, który złożył mu na ustach był pożegnalny, było to w nim czuć. Z otwartymi oczami zanurzył się pod letnią już wodę...
Yoshi zwinnie dopadła marynarki Reywooka i zaczęła w niej grzebać aż znalazła to czego szukała. Podeszła do swoich rzeczy i wyciągnęła z nich telefon. Siadając na parapecie wykręciła numer Parka.
-Tak, już po wszystkim- zaśmiała się po cichu- Mam dobą wiadomość, mamy go- Słuchając odpowiedzi chłopaka uśmiechała się do pierścionka z brylantowym oczkiem.- Tak, już za niedługo spełnią się nasze marzenia...
"Niewiele jest powodów, żeby mówić prawdę, za to jest ich bez liku, żeby kłamać... "(Carlos Ruiz Zafón )
Sungmin przechadzał się po pokoju spisując co słyszy przez telefon. Musiał jak najszybciej obmyślić plan działania. Yesung siedzący na jego łóżku przyglądał mu się morderczym wzrokiem jakby to wszystko było jego winą. Gdy chłopak się rozłączył zaraz 'zaatakował' go pytaniami:
-Co wiadomo o tej zdzirze? Kim tak naprawdę jest i czego chce od Reywooka?- Wyrzucił to z siebie w taki sposób, że Minnie myślał iż zamienił się w rozzłoszczonego wilczura.
-Tak na prawdę ta zdzira nazywa się Ino Yoji. Wychowała się w bidulu, a czego chce od Reywooka to nie wiadomo.
-A dlaczego zmieniła imię i nazwisko?-Yesung zaintrygował się.
-Nie do końca zmieniła...- Minnie wyłamał palce.
-Jak to nie? To o co chodzi?- Spojrzał na niego jak na idiotę- Przecież sam powiedziałeś "tak naprawdę"
-Wiem co powiedziałem- Sungmin westchnął- Urodziła się jako Ino i dalej jest tak zarejestrowana, ale nie wiadomo dlaczego ma papiery jako Yoshi. Jest tak jakby dwoma osobami w jednej postaci.
-Przecież to niedopuszczalne, twoja wtyka nie mogła się dowiedzieć czegoś więcej?
-Nie bo do pewnych rzeczy nie ma dostępu,
-Do tych też nie miał, więc nie pierdol mi tu- Yesung już był u kresu wytrzymałości.
- Uspokój się! Dał radę bazę danych tylko do tego momentu przejrzeć.. Na resztę za dużo jest nałożonych haseł i blokad.. Nie umiał tego przejść, powiedział, że bez znajomości kodów nie zrobi tego nawet hacker.
-Dlaczego te informacje o niej są tak pilnie strzeżone?
-Sam tego nie wiem.. Tak jak tobie mi się to nie podoba.- Wyjrzał za okno- Widzę, że nasza ptaszyna opuściła gniazdo, trzeba zacząć akcję.
- Poradzisz sobie sam? Ja pójdę z Teukim do Misae i Kangina, może uda mi się coś od niej wyciągnąć.
-Masz ich zamiar wtajemniczyć? Tak, Misae może coś wiedzieć, więc uważam to za konieczność-Yesung już stał przy drzwiach i czekał na odpowiedź Sungmina.
-Jedź, poradzę sobie.-Posłał mu swój uśmiech numer 3 i dodał w myślach "ale też nie sam".
Kyuhyun jak zwykle grał sobie na laptopie gdy do pokoju wpakował mu się Sungmin ciągnąc za sobą Eunhyka.Wiedział, że coś się świeci więc mrużąc oczy zapytał się na tak zwane "dzień dobry":
-Czego chcecie ode mnie? Gram i nie zakończę tego szybko, nawet jak chcecie iść się napić.
-Coś mi się wydaje, że nam pomożesz-Minnie ukląkł przy nim- Małpko idź po Hae, on też nam pomoże.
-Mam go wtajemniczyć?- Chłopak był śmiertelnie poważny na co Kyu się przeraził.
-Musisz, a ja wtajemniczę ciebie- Zamknął laptopa i zaczął opowiadać.
Gdy Minnie skończył, Kyuhyun nie mógł nic z siebie wydusić. Taka miła i radosna dziewczyna jest tak naprawdę okrutną zdzirą? W dodatku o dwóch tożsamościach?
-Dlatego nam właśnie jesteś potrzebny- Sungmin powiedział to przymilnie.- Jesteś obcykany w elektronice więc podpięcie tego urządzenia do laptopa i odpalenie w odpowiednim programie nie sprawi ci kłopotów.
-Co to jest?-Kyu przyglądał się małemu urządzeniowi w dłoni.
-Powiedzmy, że pewien rodzaju pendrive połączonego z czipem w torebce i u podeszwy buta Yoshi to znaczy Ino.
-Co?? Dałeś jej pluskwy? Po co? Na co?- Hae jak wparował do pokoju tak zaczął od zadawania pytań.
-Przecież ci mówiłem głąbie, że będziemy ją śledzić.. Jak to sobie wyobrażałeś?- Eunhyuk "załamał się" zapinając swój płaszcz z występu do Puff the magic dragon.
-No nie wiem, że założymy okularki- założył swoje muchy- O tak i będziemy szli za nią jak na filmach szpiegowskich.
-To ja też się przebiorę- Kyu zniknął w łazience, choć nie po to tam szedł. Chciał sobie wszystko przemyśleć, choć jednego był pewien. Dla swojego przyjaciela zrobi wszystko.
-Wyglądacie jak dwójka idiotów- Sungmin zastanawiał się czy dobrze wybrał- Hae załatwiłeś już wóz?- Westchnął, właśnie dlatego ta trójka była mu potrzebna. Kyu bo zna się na elektronice i on nie będzie musiał robić wszystkiego sam. Hae bo ma znajomości w wytwórni filmowej i będzie w stanie załatwić mini ciężarówkę, a Eunie? Bo tylko on zapanuje nad zapałem do pakowania się w kłopoty Hae. Jednak gdy zobaczył wychodzącego Kyuhyuna całego w czerni w czarnych okularkach wątpliwości do niego wróciły.
-No pewnie, dadzą nam czarny duuży wóz-Hae poklepał Kyu po ramieniu-No bracie, to żeś się spisał. Teraz możemy być jak Detektyw Monk i spółka w czerni.
-Czy przypadkiem Monk i Faceci w czerni to dwie różne bajki?- Minni usiadł.
-No co z tego, należy nam się też jakaś zabawa- Małpka podszedł do niego i podał mu płaszcz- Nie możesz się od nas wyróżniać bo będziemy wyglądać tragicznie.
-Ale Kyu się wyróżnia!
-Ale on będzie siedział z tyłu cały czas, a tak poza tym to Monk i Faceci to serial i film-Eunhyuk założył mu okulary- Lepiej już wstawaj, bo samochód zapewne jest na dole.
Cała czwórka wyszła z domu niezauważona przez nikogo. Minnie bał się idąc w stronę parkingu, że tłum fanek się na nich rzuci, ale nikt ich nie rozpoznawał. "Jednak na coś przydają się amerykańskie badziewia"-pomyślał i stanął jak wryty:
-Co to?
-Hmm, nie wiem czy Hae i Kyu się ze mną zgodzą, ale wydaje mi się, że to samochód. Marki van, koloru czarnego z przyciemnionymi szybami. Dwa wejścia z przodu i jedno z tyłu. Opony to, czekaj, widzę 18-stki.
-Widzę przecież-Sungmin zirytował się.
-No to po co się pytasz?-Kyu podrapał się w brodę.-To ja wchodzę tyłem.
-Możesz nawet przodem-Hae błysnął białymi ząbkami- Zobaczycie, co za wypas pożyczyłem.
Sungmin powoli otwierał drzwi. Bał się tego "wypasu" Hae, ale ten go odepchnął, otworzył drzwi i wpakował go tam.
-Co ty robisz bałwanie?-Minnie coraz bardziej był zły.
-Ćwiczę na przyszłość, kto wie, może będziemy musieli kogoś wpakować do środka.
-Nikogo nie będziemy musieli! O w mordę- Sungmin rozejrzał się po wnętrzu- Co to jest?-Wskazał ręką na przestrzeń wokół siebie. Środek vana wypełniały dwie ławy po obu stronach i jedno siedzenie przy kierownicy.
-No co, Scooby Doo miał podobne.. A innego nie mogłem wypożyczyć- Hae zająknął się.
-Dobrze jest, podoba mi się-Kyu zajął miejsce na ławie i włączył laptopa- Ma to tą, no jak to się mówiło? Noo...
-Atmosferkę?-Eunhyuk zajął miejsce przy kierownicy.
-Tak, o to mi chodziło brachu!- Kyu uśmiechnął się. Podniecała go ta cała sytuacja, nie żałował, że musiał przestać grać. To było o wiele lepsze.
-Sungmin, ty nie będziesz prowadzić?-Hae zapytał się siadając koło Kyuhyuna. Jako jedyny w tym towarzystwie wiedział jak prowadzi Eunhyuk gdy błyszczą mu oczy. Szukał pasa do zapięcia, ale niestety go nie znalazł na co cicho jękną myśląc "Matko Najświętsza miej nas w opiece bośmy zgrzeszyli".
-Ja lepiej prowadzę-Eunie spojrzał za siebie- No, to siadajcie i nic nie mówicie lepiej.Kyu gdzie mam jechać?
-Ym, na ulicę Sakura 14.
-Haha, będziemy tam za pięć minut.
-Przestań żartować- Minnie był poważny- Jedzie się tam minimum 30 minut.- Chciał zmienić miejsce, ale gdy Małpka ruszyła na pełnym gazie wbiło go w siedzenie. Spotkał wzrok Hae, który mówił "On nie żartuje".
-Ahahahaha wyprzedź tego frajera!-Kyuhyun wtórował śmiejącemu się Eunhyukowi. Pozostała dwójka miała zamknięte oczy mając nadzieję, że wrócą tego dnia do domu cali i zdrowi. Nagle szarpnęło nimi wszystkimi do przodu. Donghae, który nie miał czego się trzymać poleciał na Sungmina, który siedział na przeciw niego:
-Chryste! Chcesz nas pozabijać?!- Mimo strachu głos mu nie drżał.
-No co, już jesteśmy- Małpka spojrzał na niego przepraszająco- To znaczy mamy kilka metrów do domku.
- I dobrze- Minnie pomógł wstać Hae- Kyu zostań,a my idziemy na zwiady.-Już otwierał drzwi gdy Eunie go zatrzymał:
-Nie zapomniałeś o czymś?- Podał mu muchy. Minnie westchnął i założył je:
-Czternastka to który dom?
-Ten z krzakami pod balkonem- Kyu sprawdził to przy użyciu zdjęcia z satelity. Coraz bardziej podobała mu się rola szpiega- A Yoshi to znaczy Ino to znaczy Zdzira jest w salonie. Miejmy nadzieję, że mają otwarte drzwi czy okna, to będzie słychać dokładniej co mówią.
-Racja, no to co ruszamy?- Hae zacierał dłonie.
-Ruszamy- Minnie odezwał się władczym tonem i wyskoczył przez tylne drzwiczki.
Pomimo, że na dworze panowała w miarę ładna pogoda nie było wielu ludzi na ulicy. Chłopcom to pasowało, nikt im nie będzie przeszkadzać.
-Jak chcecie wejść na ich podwórze?- Hae zapytał się szeptem.
-Nie wiem, możemy spróbować wejść przez ogródek wcześniejszego domku-Małpka odszeptał.
-Dobry pomysł- Minnie szeptał razem z nimi- Tylko dlaczego szepczecie na kilka metrów przed domem?-Odezwał się już normalnym tonem. Chłopcy tylko wzruszyli ramionami i weszli na posesję przez furtkę.-Co wy robicie?
-No jak to co? Wchodzimy tędy by przez płot przejść do ogródka pod balkonem Yoshi czy jak jej tam- Małpka spojrzał na niego wzrokiem mówiącym "co z ciebie za idiota?"
-Aha, no dobra.- Minnie zamkną furtkę i podążył w stronę murku przez który przeskakiwał już Hae.
Będąc pod balkonem słyszeli, że Yoshi z kimś rozmawia, ale nie potrafili rozpoznać głosu mężczyzny i słów jakie padały.
-Ej, oni mówią po francuski- Na dźwięk głosu Eunhyuka Hae podskoczył uderzając głową Sungmina.
-Pssst, co wy wyprawiacie- Minnie żałował, że nie poszedł sam na zwiady. W tym samym momencie ktoś wyszedł na balkon. Chłopcy kucnęli i przytulili się. Miejsca było mało więc musieli się ścisnąć.
-Coś się stało?- Usłyszeli głos Yoshi, która mówiła już po koreańsku.
-Nic, ale wydaje mi się, że ktoś jest pod balkonem.-Tajemniczy mężczyzna wychylił się przez barierkę. Hae w akcie desperacji przewrócił się na chłopców, robiąc coś na rodzaj tak zwanej kanapki. Minnie zawył ponieważ był na samym dole, ale Eunhyuk zamknął mu usta swoimi.- To tylko psy, chyba wybrały sobie nasz ogródek na miejsce kopulacji.
-Ahahahah, to zostaw je w spokoju.- Śmiech Yoshi towarzyszył odgłosowi zamykanych okien.
Donghae powoli wstał i starając się opanować śmiech poleciał w stronę płotu, który przeskoczył w mgnieniu oka. Pozostała dwójka bezgłośnie się podniosła i poszła w jego ślady. W samochodzie zastali Kyuhyuna z Hae zwijających się ze śmiechu na środku vana. Jednak gdy Kyu zobaczył twarz Minniego postarał się przybrać poważny ton:
-Słyszałem, że wasza akcja powiodła się.
-Oj, powiodła się powiodła. Tak bardzo, że nic nie zrozumieliśmy z ich rozmowy a przy okazji przez Donghae zostałem porównany do psa w okresie rozrodczym, a żeby tego było mało nasza Małpka musiała mnie pocałować. Jakbym sam nie mógł zamknąć buzi.
-Ale to było tak nagle, ja nie wiedziałem co mam zrobić... To Donghae tak na mnie poleciał, że cię cmoknąłem.
-Przestań!- Minnie zawarczał- Zapominamy o tym i wracamy do domu.- Eunhyuk wykonał jego polecenie i w ciszy wracali do domu. "Nie można porównywać zwierzęcia i człowieka.Zwierzę nie dorównuje człowiekowi rozumem, człowiek zwierzęciu odwagą i zawziętością" (Fairytale)
Yesung pił herbatę gdy czwórka mężczyzn wróciła do domu. Z wyrazu ich twarzy wyczytał, że niczego się nie dowiedzieli.
Westchnął tylko i nalał im gorącego napoju do kubków. Przez pierwsze pięć minut siedzieli w ciszy, Yesung już nie umiał jej wytrzymać i zapytał się Minniego:
-Macie coś? Cokolwiek?
-Niestety nie, a ich porównali do psów- Kyu za późno ugryzł się w język.
-Co?
-No bo jak siedzieliśmy pod krzakami musieliśmy przykucnąć, a wtedy wyszła Yoshi z jakimś facetem na balkon i Donghae przewrócił się na Eunyuka a ten na mnie. Wyglądało to ponoć tak jak psy przy okresie godowym.- Minnie drugą część wypowiedzi dodał załamanym głosem.
-A o pocałunku nie wspomnisz?-Hae potrącił Kyuyhyuna w ramię, który znowu nie umiał utrzymać języka za zębami. Eunhyuk spalił raka i odwrócił głowę:
-Mówiłem już, że to niechcący było.
Yesung otępiały przyglądał się im. Zupełnie ich nie rozumiał:
-Co? O czym wy mówicie?
-Eunhyuk upadając na mnie przypadkowo mnie pocałował. Choć ja bym tego nie nazwał pocałunkiem, no ale cóż nie cofniemy czasu i tępoty Hae.
-Wypraszam sobie!- Donghae uderzył pięścią w stół- Skąd wiesz, że nas nie uratowałem przed wykryciem?
-Bo i tak by nas nie zobaczyli, ale jak już mówiłem było minęło. A ty Yesung masz coś?- Sungmin szybko zmienił temat.
-Też zero. Misao nie miała nic do powiedzenia, prócz tego co już wiemy. Leeteuk wyciągnął teraz Reywooka na męską rozmowę z nim i Kanginem. Chcą wybadać czy może on czegoś nie wie. Może być tak, że jest w zmowie z Yoshi, przecież nie może być ślepy na jej zachowanie...
-W sumie racja- Minnie zamyślił się gdy nagle usłyszeli otwierane drzwi, Cała piątka odwróciła się w tamtym kierunku myśląc, że wróciła wyżej wymieniona trójka. Zdziwili się strasznie gdy zobaczyli Heechula:
-Geng odszedł- Chul od razu skierował się w stronę swojej starej sypialni- Zabrał część swoich rzeczy i nie wrócił.
-Co?-Donghae dopadł go przy drzwiach.-Jakie rzeczy?
-Te najważniejsze... Z Chin- Heechul odwrócił się do niego i zapłakał w jego ramię. W całym domu przez długi czas było słychać tylko jego szloch. "Wobec płaczu każde słowo jest nieme, żeby nie powiedzieć, upadłe".( Wiesław Myśliwski )

CZĘŚĆ 9
"Gdy spoglądam wstecz, znajduję ślady łez [...]
Lecz w końcu dotarłem tu, gdzie jesteś
Coś takiego jak miłość
To tylko Ty
Zbyt wiele ode mnie żądasz
Coś takiego jak miłość
Bez Ciebie wszystko traci sens..."





Minął miesiąc od ostatnich wydarzeń. Heechul powoli akceptował chłodne miejsce po drugiej stronie łóżka. Mimo nalegań przyjaciół nie przeprowadził się do nich. Chciał jeszcze przez jakiś czas żyć wśród wspomnień. Każdego dnia przypominał sobie nowe rzeczy.. Jak to przypalił jajecznicę pierwszego poranka w tym domu, jak Hangeng tańczył dla niego w przedpokoju układy Super Junior'a... Jak kłócili się o to, co będą oglądać w telewizji... Teraz siedział w kuchni i pił herbatę z posklejanego kubka. Gdy raz się zezłościł na Genga rozwalił go o ścianę, a ten jak gdyby nigdy nic wziął i posklejał go... Heechulowi chyba najbardziej brakowało tego opanowania Hangenga w trudnych chwilach.. Mógł się wtedy na nim wesprzeć i nie przejmować niczym, czuł się wtedy bezpiecznie i wiedział, że będzie dobrze... Teraz te uczucia go opuściły.. Był bezbronny, sam w wielkim domu... Otarł łzy i zapragnął wyjść na świeże powietrze... Schody pokonał w mgnieniu oka, nie chciał czekać na windę.. Spacerował w koło bloku łapczywie wdychając powietrze... Tak bardzo pragnął zapomnieć... Jednocześnie pielęgnował tą miłość... Nie umiał pogodzić się z myślą, że to koniec, ale... Ale nie wiedział czy potrafiłby na nowo zaufać... Nie... Już nie mógłby być z Hangengiem... Nie umiałby budzić się obok niego... Lecz na samą myśl o jego spojrzeniu serce zaczynało mu szybciej bić... Zauważył jakiś cień koło drzewa... "Nie to nie może być on, to nie możliwe" - Takie myśli przelatywały mu przez głowę - "O Boże..." - Jednak się nie mylił... Koło drzewa stał Hangeng... HeeChul chciał do niego podbiec... Powstrzymał się jednak i ruszył w stronę klatki schodowej ze spuszczoną głową... Nie chciał by go zauważył... Chciał jedynie jak najprędzej znaleźć się w domu i nie otwierać drzwi... Wymienił zamki więc poczuł się raźniej... Hangeng w ostatniej chwili spostrzegł ukochanego... Pobiegł i pochwycił jego dłoń zmuszając tym samym do biegu w stronę domu... Chul mimowolnie oddał mu się czując ciepło jego dłoni... Jedyne w swoim rodzaju... Sprawiające, że deszczowe chmury odpływały z nieba... Pod drzwiami Geng zatrzymał się by je otworzyć jednak zobaczywszy, że klucze nie pasują odezwał się po raz pierwszy:
-Klucze! - Spojrzał w oczy Heechula, które też były wypełnione łzami... Chłopak bez słowa podał mu klucze i został przez niego wciągnięty do mieszkania... W środku Hangeng oparł go o drzwi i przywarł do niego całym ciałem... Chul stał w bezruchu... - Heechul... Heechul - Geng mówił miękko w jego włosy - Tak bardzo... Tak bardzo tęskniłem - Chul zaczął drżeć... Nie chciał mu wierzyć... - Na prawdę - Geng spojrzał mu w oczy... To wystarczyło... Jego dłonie powędrowały w stronę włosów Chińczyka przyciągając jego twarz do swojej... Nie mówili już nic... Pozwolili aby zgłodniałe usta przejęły nad nimi kontrolę... A może podświadomie nie chcieli psuć tego co się między nimi działo... Rozbierali się wzajemnie kierując w stronę sypialni... Kochali się namiętnie... Wręcz z pasją... Poznawali swoje ciała na nowo... Nie wypuszczali siebie z objęć nawet na chwilę... Jakby czuli, że to będzie ostatni raz...
Heechul sprawdziwszy, że Hangeng śpi wstał i ubrał się po cichu... Na stoliku zostawił karteczkę: "Jak chcesz możesz tu mieszkać, ale beze mnie... Dziękuję za piękne wspomnienia. Kim Heechul." W momencie gdy zamykał drzwi Hangeng otworzył oczy... "Rozstanie boli tak bardzo dlatego, że nasze dusze stanowią jedno. Może zawsze tak było i może na zawsze tak pozostanie. Może przed tym wcieleniem żyliśmy po tysiąc razy i w każdym wcieleniu siebie odnajdywaliśmy. I może za każdym razem z tego samego powodu nas rozdzielano. Co oznaczało by, że dzisiejsze pożegnanie równa się pożegnaniu sprzed dziesięciu tysięcy lat i stanowi preludium przyszłego pożegnania." (Nicholas Sparks)
Yesung czytał gazetę gdy usłyszał otwieranie drzwi. Zerwał się na równe nogi i wybiegł na przedpokój. Jego entuzjazm zmalał, gdy zamiast Reywooka zobaczył Heechula. Kiwnął mu głową i wrócił do swojego pokoju. Usiadł na łóżku Wookiego, które wciąż na niego czekało. Chłopak westchnął, tęsknił za przyjacielem, który wyprowadził się do Yoshi... "Yoshi, Ino, Ździra" - Na tą myśl się skrzywił. Irytowało go, że nie miał na nią nic, przecież nie podejdzie do Reywooka i nie powie: "Słuchaj stary to ja Cię naprawdę kocham, a Yoshi to tak naprawdę Ino i cię tylko oszukuje" - Był to dla niego głupi pomysł i czekał aż Monk w Czerni coś znajdą na nią konkretnego. Często w nocy jeździli za nią ale nic nie mieli... Żadnych zdjęć, żadnych nagrań... Nic co by mogli pokazać Reywookowi... Jedyna nadzieja była w ich kamerze, którą chłopcy zamieścili w jej domu na ulicy Sakura. Z rozważań wyrwał go dźwięk telefonu "o wilkach mowa" - Pomyślał i odebrał.
-Tu D. za 10 min masz być na rogu. Wiesz którym - połączenie zostało zakończone.
Yesung pokręcił głową. Jak dla niego chłopcy za bardzo wczuli się w swoje role, ale przynajmniej mieli urozmaicone życie. Czekając pod latarnią nucił "It's You" ze wszystkich ich piosenek ta była mu teraz najbliższa. Zobaczył zbliżającego się vana i ruszył w jego kierunku. Noc była chłodna, a on nie ubrał się za ciepło. Zauważył, że van zabarkował, a z tylnych drzwiczek wybiegły dwie osoby ubrane w kominiarki, które bez słowa wciągnęły go do środka. Z momentem zamknięcia drzwi ruszyli z piskiem opon.
-No żesz! Yesung rozmasowywał obolałe kolana.
-Nie mamy dużo czasu więc uznaliśmy, że tak będzie szybciej. - Sungmin ubrany w garnitur wygładził różową poduszkę i sięgnął po kieliszek z winem.
-Ździra zatrzymała się na światłach Chińskiej dzielnicy - Kyu zdjął z głowy kominiarkę i położył obok tej od Hae na wysuwanym stoliku. Yesung spoglądał na nich i poczuł się jakby brał udział w jakiejś idiotycznej komedii:
-Co wyście tu zrobili i co się tu dzieje? - Próbował ich jakoś zrozumieć.
-Musimy zabrać kamerkę z domu ponieważ muszę ją oddać, a czasu jest niewiele... Kyuhyn gdzie znajduje się nasz obiekt? - Donghae ubierał czarne rękawiczki.
-Dalej w tej samej dzielnicy, jak się nie mylę to weszła do knajpki z jedzeniem na wynos.
-To świetnie... Eunie skieruj się w stronę świateł... Znowu udasz elektryka i nie dasz zielonego światła dopóki nie damy ci znać. Gdy chłopcy odwalą swoją robotę wrócimy po ciebie - Minnie przeciągną się.
-A na co wam ja? - Yesung powoli zaczynał się bać.
-Z Hae będziemy się włamywać, Eunie będzie na słupie, a Minnie za kierownicą, wiec ktoś musi patrzeć na monitor i dzwonić do nas w razie czego. - Kyuhyn pomagał ubierać się małpce, Yesung oglądał to z szeroko otwartymi oczyma. Nie umiał zrozumieć jak Eunhyunk dawał radę się przebierać i prowadzić samochód. Chłopak widząc jego spojrzenie we wstecznym lusterku odezwał się ze śmiechem:
-Lata praktyki. Ty myślisz, że jak ja nie spóźniłem się ani razu na próby?
-Ahaaa - Yesungowi tyle wystarczyło. Po chwili wybuchł śmiechem - Wyglądasz jak Mario Boss!
-No co nic innego nie było na mnie w wypożyczalni. No Sungmin klepnij za kierownicę.
-Powodzenia... - Tylko tyle zdołał usłyszeć gdy wyskoczył z vana. Poprawił pas z narzędziami i zaczął wspinać się na słup by sabotażować zwarcie. "Najwyżej cały Seul stanie w korku lub ciemności" - Pomyślał i zagwizdał wstęp do "Don't worry be happy"
Sungmin zastąpił go idealnie. W ciągu dwóch minut znaleźli się pod domem Yoshi.
-To na nas pora - Donghae przybił piątkę z Kyu i wyskoczyli z samochodu. Yesung spoglądał na nich przez okno jak turlając się wkroczyli na podwórze i zniknęli za domem.
-Będą wchodzić przez piwnicę - Minnie trzymał już telefon przy uchu - Eunie i jak?
Yesung nie wsłuchiwał się w tą rozmowę tylko spoglądał w ekran monitora. Po krótkiej chwili wrócili do samochodu Kyu i Hae trzymając w dłoniach banany.
-No co? Głodni jesteśmy - Donghae wzruszył ramionami.
-Dobra Eunhyuk już po ciebie jedziemy - Minnie rozłączył się - Zgrajcie filmik na laptopa.
Gdy siedzieli już w piątkę w domu Kyuhyun włączył film. Oglądali to przez kilka godzin z rosnącym zwątpieniem. Nie było nic godnego uwagi. Okazało się, że w tym domu Yoshi nie mieszkała. Owszem zawitała tak kilka razy z jakimś mężczyzną, ale porozmawiali chwilę i nic więcej.
-To może te banany jakieś przeterminowane są? - Eunhyuk spojrzał na górę skórek.
-Przestań! - Yesung wnerwił się - Idę do pokoju.
-Przynajmniej mieliśmy jakąś przygodę - Kyu wyłączył sprzęt i włączył grę wideo. - Minnie zagrasz?
-Zaraz tylko odbiorę Leeteuka - Sungmin udał się do kuchni po szklankę wody. Wrócił do salonu blady a jednocześnie uśmiechnięty. - Kangin oświadczył się Misao i mamy pojechać do restauracji mamy Yesunga."Jesteśmy sami dla siebie największą niespodzianką." (P.Coelho)
Mama Yesunga przywitała ich wszystkich z uśmiechem. Jej knajpka powinna być zamknięta, ale cieszyła się, że może dla przyjaciół syna zrobić wyjątek. I to w tak ważnym dla nich dniu. Oglądając ich szczęśliwe twarze sama robiła się radosna. Jednak widząc naburmuszonego syna zatroskała się:
-Robaczku, co się dzieje?
-Mamo, po co ją tu zapraszałaś?- Yesung wskazał twarzą na Yoshi- Nie potrzebna tu nikomu jest..
-Przyszedł z nią Reywook, więc co miałam zrobić? Wyrzucić ją? Poza tym to bardzo miła i urocza dziewczyna...
-Mogłaś..- Westchnął i udał się w stronę Kangina by mu pogratulować. Mimo obecności Yoshi czuł radość z powodu decyzji Kangina. "W końcu komuś się powiodło"- Pomyślał gdy zobaczył jak Heechul rozmawia z Donghae w koncie sali. Po krótkiej wymianie zdań z parą narzeczonych udał się na dwór. Zapalił papierosa choć nigdy tego nie robił, nagle zauważył dwie osoby całujące się kilka metrów od niego. W jednej z nich rozpoznał dziewczynę Reywooka, a drugiej nie umiał rozpoznać. Poczuł również, że ktoś chwyta go za dłoń. Spojrzał za siebie, Reywook wyglądał na opanowanego, lecz pod wpływem spojrzenia Yesunga, puścił go i odszedł w dal.. Nie wiedząc czemu jego przyjaciel nie poszedł za nim... Odczekał aż zniknie mu z oczu i podszedł do pary, która nic nie zauważyła. Odciągnął chłopaka, uderzył go w twarz i dopiero wtedy pobiegł za Reywookiem. Nie umiał znaleźć jego samochodu, ale czuł, że chłopak wrócił do ich domu...
Nie mylił się, w ich pokoju zastał Wookiego chodzącego w tą i z powrotem wzdłuż pomieszczenia.
-Zapomnij o niej.. Nie była ciebie warta- Odezwał się do niego przyjaźnie.
-Łatwo ci mówić..-Rey miał łzy w oczach- Może...Może jej nie kochałem, ale pragnąłem jej... Pragnę jej dalej..- Wyłamał niezdarnie palce. Yesung usłyszawszy te słowa zdenerwował się i podszedł do niego:
-Przestań! Nigdy jej nie pragnąłeś!
-Skąd ty to możesz wiedzieć?- Wookie omijał jego oczy..
-Nie oszukujmy się Reywook- Yesung przyciągnął go do siebie za szlufki od spodni- Jedyną osobą, którą pragnąłeś i pragniesz jestem ja- akcentował każde słowo- A teraz już mi się nie wywiniesz.- Popchnął chłopaka na łóżko, składając na jego ustach żarliwy pocałunek. Myślał, że Wookie go odepchnie więc przytrzymał mu dłonie. Jak się okazało nie potrzebnie. Reywook z równą jego płomiennością oddawał pocałunek.. Wręcz wgryzał się w usta Yesunga... Nogami objął go w pasie by móc bardziej poczuć jego bliskość.. Po ostatnich słowach przyjaciela mógł w końcu zniszczyć tamy w swoim sercu i tym samym pozwolił by wstrzymywane dotąd pragnienie mogło spłynąć po nich jak wodospad... Przewrócił się na chłopaka Chciał by wszystko dziai zdjął z nich koszule... ło się szybko, by mogli nadrobić stracony czas, lecz Yesung nie pozwolił mu się rozebrać.. Wolał rozkoszować się Wookim... Jego dotykiem, zapachem... Gdy oboje byli już u kresu wytrzymałości sam ich rozebrał... Stosunek był szybki i namiętny. Była w nim cała ich tęsknota połączona z cierpieniem jakie odczuwali gdy nie mogli być razem... Kiedy opadli już z sił leżeli wtuleni w siebie cicho płacząc. To co przed momentem przeżyli było najpiękniejszą chwilą w ich życiu... Złożyli na swych ustach ostatni delikatny pocałunek i zamknęli oczy.. W duszy, oboje modlili się by to nigdy nie miało końca.. Odnaleźli sens w życiu i pragnęli to pielęgnować i o to walczyć... Oboje się czegoś nauczyli.. Yesung, że miłość powinna być cierpliwa, że każda modlitwa zostanie wysłuchana, a Reywook, że nie warto powstrzymywać swoich uczuć, że zawsze trzeba być w zgodzie ze sobą samym a nie spełniać oczekiwania innych ludzi..."Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą." (P. Coelho)

Piosenki będące weną i wstępem
Tegoshi Yuya Ai Nante cz 10
Shinee-Romantic cz9
Goya-Pewność cz 8 Bajka- M.Podleśny
Miyavi "Neo visualizm" cz 7
DBSK- Are You a Good Girl? cz6
DBSK-Doushite cz5
DBSK-Bolero cz4 a tantra (słowa Sungmina)- M.Sawicka-"Siedem kolorów tęczy"
A Fine Frenzy- Almost Love cz3 a piosenka Hana to T.Makowiecki- Ostatnie wspólne zdjęcie.
M.Brodka-My cz2


Seann
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 10