| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Kyu~Pensjonarka [PG-13] parodia powieści a'la Ania z ZW
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 18:05   Kyu~Pensjonarka [PG-13] parodia powieści a'la Ania z ZW

Kyuhyun nie była tego typu dziewczyną, o której marzyli jej rodzice. Nie znosiła gry na fortepianie, w szkole zamiast uważać, lubiła wymyślać słowa i melodie piosenek, które później śpiewała koleżankom. Owszem, nie miała zbyt wielu problemów z nauką, bo była utalentowana. Szczególnie gdy chodzi o rachunki, bo w liczeniu nie miała sobie równych. Z tego powodu pomagała młodszym od niej dziewczynom, jako korepetytorka.

Kyu marzyła jednak o tym, by jej życie było inne. By nie upływało na wiecznej nauce, pomocy w domu – nie tylko swoim, ale także pensjonacie jej matki chrzestnej, Leeteuk – i spotykaniu kolejnych kandydatów na męża, których wybierał dla niej jej ojciec.

Kandydatura Kangina została odrzucona już na samym początku. Matka Kyu, Ryeowook ostro zaprotestowała by ten grubiański mężczyzna, który miał opinię kobieciarza zbliżył się do jej córki choćby na metr. Kyuhyun była wdzięczna mamie za wstawiennictwo, inaczej sama musiałaby się zastanawiać co zrobić, by Kangin dał sobie z nią spokój. Gdyby Kyu nie miała tak bogatego posagu, możliwe że by się jej udało. Jej cięty język nie miał sobie równych w całym miasteczku i to wielu odstraszało.

Kolejnym kandydatem, którego ojciec Kyu, Yesung, chciał przedstawić córce, był Donghae. Jednak Donghae spotkał najlepszą przyjaciółkę Kyu, Eunhyuk i straciwszy od razu dla niej głowę, od razu poprosił ją o rękę. Hyukkie, nie mogła odmówić szarmanckiemu młodzieńcowi, o szczerym uśmiechu i wesołych oczach. Kyu była o niego początkowo zazdrosna, ale w miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzyła, więc szybko wyrzuciła Donghae z pamięci.

Zmieniła swoje zdanie na temat takiego rodzaju zakochiwania się, gdy pewnego dnia pomagała w pensjonacie swojej matki chrzestnej, starej panny, która lubiła się wysługiwać swoją chrześnicą.

Ubrana w gładką łososiową sukienkę – prezent od Leeteuk – która sięgała jej do kolan, odsłaniając białe rajstopy i trzewiczki, stała wytrwale przed domem. Z nudów, gładziła swój szeroki biały kołnierz, dotykała bufek na ramionach, sprawdzała czy lepiej by wyglądała gdyby uniosła pofalowane rękawy nad łokcie… Poprawiała też swoją opaskę z kokardą, po czym splatała swoje dłonie i rozglądała się czy z daleka nikt nie nadchodzi i nie widzi jak sterczy jak ten kołek.

Oczywiście mogłaby wejść do domu, ale to wiązałoby się ze słuchaniem dobrych życiowych rad jej matki chrzestnej. A tego miała już serdecznie dość. Także sukienka wydawała jej się być przeżytkiem. Po pierwsze łososiowy nie był jej kolorem. Jej jasna cera wydawała się jeszcze bledsza, a ciemno-brązowe włosy za bardzo z nią kontrastowały. Jednym się to podobało, innym nie. Ona była z tych, którzy tego nie lubili.

W dodatku bała się, że spotka kogoś z sąsiedztwa. Kilka domów stąd mieszkał Kibum, kolejny kandydat na męża. Kibum’a zaś Kyu znała i wiedziała, że woli zostać starą panną niż zostać jego żoną. Kibum tylko czyhał na bogactwo jej rodziców i gdy tylko by je dostał w swoje ręce, uciekłby z kraju. Wszystkie okoliczne matki o tym wiedziały, nie chcąc go dla swoich córek. Z chęcią zaś by go wydały za Kyu, która była według nich złym przykładem dla ich córek.

Zajęta swoimi myślami o Kibumie, nie zauważyła, że ktoś się zbliżał, jadąc w jej kierunku na bicyklu. Dopiero gdy zatrzymał się tuż przed nią, Kyu zorientowała się, że już nie jest sama. Uśmiechnęła się sztucznie – i mechanicznie – jak uczyła ją Leeteuk i już miała wygłosić formułkę powitalną dla gości, gdy jej głos uwiązł w gardle na widok mężczyzny stojącego przed nią.

Był to niewątpliwie listonosz, ubrany w granatowy uniform. Tylko oni nosili ubrania, na widok których serce Kyu zaczynało szybciej bić. Miał też na głowię czapkę, którą zdjął witając się z Kyu. Jednak ta tego nie zauważyła, zahipnotyzowana tym jaki był przystojny, jak uroczo się do niej uśmiechał i jak był wysoki. Przez chwilę miała wrażenie że cały świat się zatrzymał – nawet wiatr do tej pory rozwiewający jej długie włosy i mierzwiący grzywkę przestał wiać. Kyuhyun aż zaparło dech z wrażenia.

- Witam panienkę! – odezwał się nieznajomy i Kyu poczuła ucisk w żołądku. Och, jaki on miał piękny głos! – Mam paczuszkę do Pani Leeteuk…

- To moja matka chrzestna. – Kyu szybko wtrąciła, starając się opanować rumieniec na twarzy. Czuła że cała płonie, ale nie mogła się zdecydować czy to nieprzyjemne czy wręcz przeciwnie – pożądane uczucie.

Listonosz uśmiechnął się jeszcze szerzej, wyjmując małą paczuszkę z torby i wręczając ją Kyu. Ta pogratulowała sobie, że jej dłonie nie drżą, choć cała w środku dygocze. Stała oczarowana, nie mogąc oderwać swoich dużych czekoladowych oczu od mężczyzny stojącego przed nią. Ucisk w żołądku powodował, że bała się cokolwiek powiedzieć.

Podpisała jakąś kartkę, ale nie była pewna jaką. Równie dobrze, mogła właśnie zaciągnąć dla niego pożyczkę… Ach, dla niego by zrobiła chyba wszystko! Niemalże zapomniała o zawiniątku w jej rękach, upajając się głosem listonosza. Opowiadał jej z uśmiechem na ustach, że przyjechał tu na specjalne polecenie i że pierwszy raz nie trafił na Panią Leeteuk osobiście; Kyu kiwała głową, po części rzeczywiście uważając co ów nieznajomy mówi.

W końcu Listonosz westchnął i wyraźnie zmieszany odwrócił wzrok od Kyu. Ta chciała zaprotestować, instynktownie wiedząc, że mężczyzna zaraz odjedzie, ale gdy on posłał jej ostatni uśmiech, już siedząc na rowerze, jedyne co mogła zrobić to go odwzajemnić. Wspomnienie tego uśmiechu, od którego bił nieziemski blask, będzie jej towarzyszyło do końca życia.

Żałowała jedynie że nie poznała jego imienia.

~~*~~

Przez miesiąc, dzień w dzień przychodziła do pensjonatu swojej matki chrzestnej. Po części dlatego, że Leeteuk dawała jej troszeczkę pieniędzy za jej pracę, a po części dlatego, że miała nadzieję spotkać przystojnego listonosza. Działo się z nią coś dziwnego. Nic jej nie bolało, a czuła się chora. Czuła mrowienie w dole brzucha i ścisk w klatce piersiowej. Nie mogła się na niczym skupić - bardziej niż zwykle. Nawet nie była w stanie prawidłowo robić zadań z rachunków.

Jednak nie spotkała tajemniczego listonosza, a jej ojciec coraz bardziej nalegał, żeby znalazła sobie męża. Nawet jeśli marzeniem Kyu było pójść na Uniwersytet, nie miała sumienia przeciwstawić się ojcu. Spośród wszystkich przedstawionych kandydatów najbardziej skłaniała się ku Sungminowi… Aż w końcu matka chrzestna zaproponowała swojego kandydata.

Kyu wiedziała, że powie „tak”, gdy tylko go ujrzała w wejściu do salonu jej domu. Oblała się rumieńcem widząc jego czuły uśmiech. Poczuła jak uginają się jej nogi w kolanach i szybko chwyciła się stojącego obok ojca. Yesung przez chwilę myślał, że jego córka jest przerażona. Dopiero gdy ta odzyskała siłę i z uśmiechem przywitała gościa, wiedział co było powodem jej niemocy.

Dwójka młodych, nie bacząc na rodziców, zajęła się rozmową. Kyu wręcz pochłaniała każde słowo, zaś mężczyzna – Zhou Mi, jak się jej przedstawił – wydawał się być ją oczarowany, gdyż uśmiech nie schodził z jego twarzy. Ich wzajemne uczucie wyraźnie podbiło serca rodziców Kyu. Nawet Yesung, bez wygłaszania zbędnych farmazonów, zgodził się oddać ręku Kyu Zhou Mi.

Szczęśliwi młodzi, padli sobie w ramiona. Kyuhyun śmiała się cicho, wdychając zapach garnituru Zhou Mi. On zaś gładził jej włosy i całował je, najczulej jak tylko potrafił. Za zgodą rodziców, oddalili się na poddasze, do pokoju Kyu, By Zhou Mi mógł ją lepiej poznać.

Jednak Zhou Mi, choć wydawał się być idealny, pod jednym względem był jak każdy inny mężczyzna. Widząc Kyu z rumieńcem na twarzy, nie mogąc oderwać oczu od jej biustu który unosił się z jej każdym oddechem, chwycił ją w swoje objęcia. Zamiast wziąć do ręki listy, które do niego pisała pod wpływem namiętności, jego dłonie spoczęły na tali Kyu, a ona westchnęła z przejęcia.

Tak naprawdę wydarzyło się to bardzo szybko, lecz dla Kyu działo się to powoli. Zhou Mi zwilżył usta językiem, przymknął oczy i musnął ustami jej policzek, powodując że zaparło jej dech w piersiach. Nie wystarczyło mu to i po chwili już kosztował usta Kyu, delikatnie ocierając o nie swoimi uchylonymi wargami.

Kyu poczuła jak robi jej się gorąco i próbowała odepchnąć Zhou Mi. Bezskutecznie, jeszcze bliżej ja przytulił i Kyuhyun chcąc, nie chcąc mu się podporządkowała, starając się skopiować jego ruchy.

Kiedy w końcu wypuścił ją ze swych objęć, miał wreszcie okazję spotkać Kyu o ciętym języku.

- Jak mogłeś tak mnie lubieżnie potraktować? – spytała głosem ociekającym jadem, choć zarówno jej ciało i serce wyraźnie okazywały jak bardzo się jej to podobało.

- Jesteś moja. Jeszcze nie teraz, ale będziesz. Chcę cię pieścić, bo na to zasługujesz. Chcę być twoim przyjacielem, mężem ale i kochankiem.

Kyuhyun mimowolnie spojrzała w dół, starając się uspokoić. Zhou Mi podszedł do niej, przytulając ją do siebie, szepcąc słowa otuchy, wybaczając jej niesłuszny osąd. Ona zaś zamknęła oczy, rozmarzona.

Już nie będzie pracować na stancji, ani pomagać w pensjonacie Leeteuk. Postara się zostać nauczycielką matematyki. Dla Zhou Mi. Jak prawdziwa nowoczesna kobieta, nie będzie polegać wyłącznie na posagu.

thekinkykat
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 10