| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 18:08   Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.

Czekał..
Czekał zatraciwszy się w osobie, którą się stał.
Czekał, wraz z każdym obrazem swojej osoby w oczach innych.
Czekał w tym obłędzie, który on uczynił.
W końcu zaczął cierpliwiej znosić to czekanie, w końcu stał się osobą, którą on wykreował.
Czekał dumny,
Czekał aż ta duma przestała się tlić.
Czekał czując się nikim.
Czekał aż obudził się w nim feniks.
W czekaniu umierał w czekaniu powstawał.
Czekając pozwolił mu wygrać.
Czekając odszedł od niego jak najdalej.
Pewna jego część dalej czeka
Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
One też czekają.
W duszy, człowieka od którego odszedł.

Potrzebował go...
Jak powietrza, bo bez niego się dusił.
Jak wody, by móc wypowiedzieć słowa, które dawno miały zostać wypowiedziane.
Potrzebował jego obecności..
By poczuć się kimś lepszym, ambitniejszym
Nie dla niego ale względem go.
Potrzebował go by pokazać światu, że jest kimś.
By pokazać, że on jest nikim. Że jest beztroskim mężczyzną, któremu nie zależy.
Taki był jego chory obraz dwóch słów, trzech sylab i dziewięciu liter.
Potrzebował go..
By mu je wyznać.

To takie smutne...
Zaczynamy dostrzegać pewne rzeczy o wiele za późno.
Piękne dni nigdy nie powrócą a zamiast czynić je na nowo idziemy do przodu z żalem/
Oni nie użalali się nad sobą.
Nigdy.
Ani wtedy gdy byli razem ani wtedy gdy byli osobno.
Jedno mieli wspólne.
Jedna wspólna rzecz im została.
Łzy.
Gorące łzy.
Oboje pozwalali by płynęły.
Niosły znikome zbawienie.
Znikomą nadzieję, że cenne szczęście powróci.

Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
Ile dla nich człowiek jest w stanie przejść?
Jak bardzo zmienić się może? Jak bardzo może pozwolić się oczerniać?
On był tym złym, jego ukochany-dobrym.
Gierka, którą rozpoczęli.
Gierka, która ich skończyła.
Nie była niczym innym jak uosobieniem pragnienia.
Pragnienia miłości.
Pragnienia kochania i bycia kochanym.
To pragnienie w ich przypadku było zgubne.
W ich przypadku wypaliło ich do cna.

Gdy wyjechał po raz pierwszy on nie tęsknił.
Nie usychał.
Nie dzwonił.
Nie pisał.
Skupił się na tym co wychodziło mu najlepiej.
Prócz grania, śpiewania i tańczenia kłamał i oszukiwał.
Jednak pewne uczucie wzmożyło się.
Pewne uczucie wydziergało w nim pustkę.
Pustkę, którą tylko on mógł wypełnić.
Swoim pięknem, swoim głosem.
Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
On też pragnął je usłyszeć lecz sprawił, że wypowiedzenie ich utraciło sens.
Więc oboje milczeli.
Milczeli i zastanawiali się czy nie ustąpić i przegrać.
Przegrać, równocześnie wygrywając.

Wrócił.
Wrócił, bo chciał.
Wrócił bo miał nadzieję, że on tego chce.
Wrócił, bo każdej nocy przegrywał i szeptał do niego poprzez księżyc.
Każdej nocy przypominał sobie jak oddawał mu najpierw swoje ciało.
Jak pozwalał mu wchodzić w siebie jak najgłębiej.
jak oddawał mu swoją duszę, wierząc że to odwzajemnione.
Jak pozwalał by on sprawiał, że wychodził na tego złego.
Ani razu się nie sprzeciwił.
Sprzeciw oznaczałby stratę.
A on zrozumiał, że może mieć tylko jego ciało a nie duszę.

Każdego dnia na wyjeździe on buntował się przeciw niemu.
Zachowywał się tak jakby wizerunek, który on mu wykreował.
Denerwowało go to.
A wręcz wkurwiało.
Chciał go tylko dla siebie.
A przez pół roku musiał się nim dzielić z przypadkowymi ludźmi,
A teraz wrócił jak gdyby nigdy nic.
Uzyskał to co chciał, uzyskał go takim jakim go stworzył.
I gardził.
Gardził nie nim a sobą.
Gardził do tego stopnia, że nie mógł na niego patrzeć.
Nie mógł tego robić przez ich wspólną przeszłość.
Przez dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
Które chciał krzyczeć.
Krzyczeć za każdym razem gdy w niego wchodził.
Krzyczeć za każdym razem gdy dostawał jego duszę.
Teraz też chciał krzyczeć, gdy po powrocie po raz pierwszy spojrzeli sobie w oczy.
W oczy, które były puste.
W oczy, które kiedyś pragnęły swojego kontaktu.

Kiedyś dałby wszystko by czuć tę władzę co teraz.
By czuć władzę, która pozwalała mu nie ugiąć się.
Za dużo razy pozwalał mu wygrać.
Za dużo razy pozwalał mu siebie zabić.
Teraz miało być inaczej.
Teraz to on miał wygrać.
Teraz miał żyć życiem nieśmiertelnym.
Teraz to on miał być jego uzależnieniem
Teraz to on miał dostać jego ciało i duszę.
Teraz miało być odźwierciedleniem jego duszy.

Dusza.
Nieśmiertelna cześć człowieka.
I najważniejsza.
On nie miał jej bo nie potrafił mu jej dać.
Jednak mylił się.
Oddał mu ją już na początku.
Na początku przegrał.
A przez resztę dni nie potrafił się do tego przyznać.
Przyznanie się.
Przyznanie się do dwóch słów, trzech sylab, dziewięciu liter
Dla niego było objawem słabości.
A w swoich oczach był silny.
Silny sam a nie z kimś.
Pomyłka
I jemu się zdarzyła,
Sam był słaby a silny z nim,
Duma
Jego duma nie pozwoliła mu się do tego przyznać na głos.
A tym bardziej przed nim
Więc grał.
Grał, że go nie potrzebuje
I tylko nocą
Nocą do niego przychodził i ciałem mówił mu jak jest naprawdę.
A on go przyjmował
Za każdym razem
Nic się nie zmienił.
Zrozumiał to gdy znów wyjechał.
Gdy znów pozwolił mu siebie opuścić.

Wyjechał.
Po raz kolejny,
Po raz kolejny uciekł.
Uciekł przed nim, przed sobą
Uciekł by narodzić się na nowo.
Ostatecznie.
Ostatecznie stać się kimś wartym uwagi.
Wartym kochania.
Przez niego utracił swoje człowieczeństwo.
Teraz chciał je odzyskać.
Odzyskać wiedząc, że to będzie koniec.
Bezpowrotnie.
Bezpowrotnie do niego.
Miasto jest duże.
Więc nawet gdyby umiałby na niego nie trafić.
Bo trafienie rozpoczęłoby wszystko na nowo.
A on miał już dość.
Tak po prostu odpuścił sobie.
Bez żalu.
Więc ta gra nie była warta świeczki.

Dwa słowa, trzy sylaby, dziewięć liter.
Już nigdy mu ich nie wypowie.
Już nigdy nie poczuje jego ciała.
Już nigdy nie dostanie jego duszy,
Zamknie to wszystko w sobie
I wyrzuci klucz.
Tak by nikt go nie odnalazł.
I nie wypuścił snów, które stałyby się koszmarem.
Koszmarem chwil, które nie miały miejsca.
Koszmarem słów, które nie zostały wypowiedziane
A on chciał spać spokojnie
"Kocham cię"-księżyc przyjął te słowa.
A on usnął
Spał spokojnie.

Seann
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11