| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Ostatni raz
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 18:42   Ostatni raz

Raz. "Ostatni raz"- napisanie tak krótkiej wiadomości wiele kosztowało Heechula. W końcu nauczył się bez niego żyć a tu znów poczuł pragnienie przebywania w jego towarzystwie. Był świadomy, że będą tego żałować, że znowu mu wyrzuci, że go opuścił po tym co dla niego zrobił. Jednak wolał przejść przez kolejne kłótnie i dni w których będzie na nowo uczył się żyć samodzielnie niż do końca miotać się z tą chorą chęcią. Po godzinie gdy nie dostawał żadnej odpowiedzi zaszkliły mu się oczy. Domyślał się, że Geng robi to dla jego dobra ale nadzieja nigdy nie należała do uczuć nad którymi można było zapanować. A on tak bardzo pragnął po raz ostatni poczuć, że żyje. Po raz ostatni czuć, że potrafi latać.Tak silne było to pragnienie, że aż bolesne. Po kolejnym upływie czasu poczuł wściekłość, na siebie, na niego, na cały świat. Ze złości tak zacisnął pięści, że pobielały mu knykcie. Nie potrafił się opanować, nawet głośna rockowa muzyka mu nie pomagała. Znów był zdany na własną wyobraźnię, która jednak odmówiła mu współpracy. Poczuł się tak żałosny, że nie dał rady samemu się zaspokoić. Bo tylko on to potrafił. Ale go już nie było a wraz z nim odeszła połowa świata Heechula.
"Kupiłem ci bilet. Lot jest za dwie godziny. Czekam na lotnisku"- jednak los nie był tak okrutny. Chulowi wystarczyłaby nawet godzina. Od dawna miał spakowaną torbę, z której nie przypuszczał, że skorzysta. Chińczyk jak zwykle go zadziwił mimo, że właśnie tego od niego oczekiwał. Tego, że się z nim spotka po raz ostatni. Więcej nie oczekiwał.
Nigdy lot samolotem nie dłużył mu się jak ten. Przestraszone stewardessy przestały do niego podchodzić bojąc się, że znowu zrobi im awanturę. W myślach bluźnił na nie, wiedząc że żadna z nich nie będzie w stanie zrozumieć tego co się z nim działo, że właśnie wydał na siebie wyrok powolnej śmierci. Że każdą godzinę, która będzie ich dzielić od powrotnego lotu będzie wielbić jak i przełknąć, że mają tylko sześćdziesiąt minut, które będą mijać zbyt szybko rozdzierając jego wnętrze na pół. W taki sposób, że już nigdy nie będzie mógł być jednością.
Nie wiedział dlaczego się zgodził. Przecież obiecał mu, że już nigdy się nie spotkają, że nie będzie o nim myślał, odzywał się do niego. Był w stanie spełnić tylko pierwszy warunek. Aż do teraz kiedy to siedział w samochodzie przed lotniskiem. Nie miało być tego razu i gdy się skończy zamknie wspomnienie w najciemniejszym zakamarku duszy i nie pozwoli by kiedykolwiek ujrzały światło dzienne. Tak będzie lepiej, dla niego, dla Heechula, dla nich.
Gdy wsiadł do samochodu żadne z nich się nie odezwało. W końcu gdy nie ma się nic piękniejszego od ciszy do powiedzenia nie powinno się jej przerywać. Oboje czuli ciężar w klatce piersiowej. Kiedyś nie potrafili ze sobą milczeć a teraz nie potrafili ze sobą rozmawiać. Heechul zdobył się na pierwszy ruch. Położył swoją dłoń na dłoni Hangenga, ciesząc się, że ma okulary przeciwsłoneczne i ten nie będzie w stanie widzieć jak zaciska oczy w obawie, że go odrzuci. Jednak nic takiego się nie stało. Hangeng spokojnie przerzucał biegi przyśpieszając. Im szybciej znajdą się w mieszkaniu tym lepiej było dla nich.
Blondyn stanął po środku pokoju szatyna. Wszędzie leżały prezenty od fanek. Na ich widok poczuł zazdrość. Zamiast jego zdjęcia one zawalały wszystkie półki w pokoju. Hangeng włączył spokojną muzykę, dobrze wiedział, że miała ona wpływ na Heechula, który jak sądził za chwilę rzuci się na niego i bijąc go będzie krzyczał jak bardzo go nienawidzi. Jak gardzi nim za to co zrobił choć od odejścia minęło trochę czasu. Wystarczająco na zapomnienie, które jednak w ich przypadku nie nadchodziło. A może to po prostu oni tego nie chcieli.
-Ostatni raz-Heechul spojrzał szatynowi w oczy-Ostatni raz ze mną zatańcz-Hangeng mimowolnie uniósł kącik ust. Wiedział, że hyung nie tańczy zbyt dobrze i że nawet ma trudności z kołysaniem się do rytmu. Lecz mimo tego objął go wręcz czule ramionami. Nie chciał mu niczego odmawiać i nie zdziwił się gdy Chul stanął mu na butach wtulając się w niego z całych sił. Ich ostatnie wspólne chwile miały być wieczne lecz wskazówki zegara nie ubłagalnie szły do przodu. Szatyn nie odezwał się nawet półsłówkiem gdy blondyn pozbywał go z ubrań całując tak, że zatracał się mimo obietnicy, że już nigdy się nie zapomni z nim. Ale to miał być ostatni raz. Kurczowo złapał się treści wiadomości od starszego samemu pozbywając się jego ubrań. Chciał by to działo się wolniej, tak jak za ich pierwszym razem, niestety czas gnał do przodu a oni nie mogli iść pod prąd lecz popłynąć wraz z nim. Hangeng pamiętał, że obojczyki były słabym punktem Mlecznoskórego i zachłannie się w nie wsysał kładąc się na nim. Chul ocierał się o niego jak szaleniec chcąc pokazać mu jak go pragnie. Jedyne co mu przeszkadzało to bielizna, którą wciąż mieli na sobie, jednak młodszy tak prędko nie chciał się ich pozbyć. Włożył dłonie pod plecy blondyna i gładząc je unosił jego tors całując go po nim wręcz zaborczo. Słysząc ciche pomruki schodził ustami coraz niżej by poczuć głębię pępka. Kochał Heechula, kochał smak i zapach jego ciała, kochał mieć go pod sobą i doprowadzać do rozkoszy, którą tylko on potrafił mu dać a jeszcze bardziej uwielbiał go mieć w sobie. Na samą myśl o tym zrobiło mu sie ciasno w bokserkach a Chul czując jego erekcję począł znów do niego szeptać- Wejdź we mnie-poruszał biodrami w zapraszającym geście- Weź mnie-Hangegn spojrzał mu w oczy. Wiedział, że gdy znów go posiądzie nie będzie w stanie go wypuścić. Będzie chciał się w nim poruszać aż do końca świata-A później ja w ciebie wejdę-słysząc jego zachrypnięty ton czuł jak coś się w nim załamuje. Jak mur, który wybudował burzy się-Tak jak lubisz będę się w tobie poruszał, tak byś całym sobą mnie czuł.- Tego szatyn jeszcze bardziej się obawiał, że znów ulegnie jak to robił przed występami albo w ich trakcie pod sceną-Ostatni raz- dwa słowa pozwoliły by pragnienie było górą. Szatyn szybko pozbył się ich bokserek i wkładając jeden palec do dziurki blondyna wpił się w jego usta. Języki radośnie się powitały spragnione swojej bliskości. Gdy włożył drugi palec wargami zjechał do sutka, którego począł ssać. Heechul zaczął cicho jęczeć odrzucając głowę do tyłu. Życie zaczynało wypełniać go całego, zaczął się unosić ponad to wszystko gdy dokładając trzeci palec Geng zajął się jego nabrzmiałą męskością. Wessał się najpierw w jej główkę po czym w rytm wkładania i wykładania palców poruszał głową. Blondyn uwielbiał jego harmonijność czuł się wtedy jak arcydzieło, którym tylko on potrafił się zająć. Gdy usta młodszego wypełniła słonawa ciecz przełknął ją szybko i powracając do ust Heechula wszedł w niego własną męskością. Kiedy uniósł nogi hyunga zaplątując je sobie na plecach by móc głębiej w niego wchodzić przeszło po nim dziwne uczucie, że znajduje się w domu. Idealnie trafiał w czuły punkt rozkoszując się coraz to głośniejszymi jękami Chula. Mógłby ich słuchać godzinami i nigdy nie miałby ich dość. Gdy doszedł w jego ciepłym wnętrzu nie miał nawet chwili by złapać oddech. Blondyn zaraz to znalazł się nad nim rozchylając jego uda. Nie przejął się zbytnio przygotowaniem szatyna i wszedł w niego niemal brutalnie. Ale dzięki właśnie tej brutalności czuł, że Hangeng należy tylko do niego i tylko on ma prawo go pieprzyć aż do utraty sił. Młodszy zacisnął palce na jego plecach. Heechul nigdy nie puszczał słów na wiatr i tak jak obiecał brał go tak jak on lubił. Czuł się rozrywanym przez jego męskość a zarazem sprawiało mu to przyjemność, którą obwieszczał głośnym pojękiwaniami imienia kochanka. Chul uwielbiał te momenty, wiedział, że Geng jest wtedy zależny tylko od niego więc wchodził w niego i wychodził całym penisem wgryzając się w dolną wargę młodszego aż do krwi. Osiągając spełnienie ruszał się jeszcze w nim przylegając do niego całym ciałem tak, że nie było między nimi przerwy. Czuł, że żyje i to uczucie było cholernie dobre. Całował Hangenga powolnie smakując kolejny raz jego wargi. Dopóki młodszy nie usnął znaczył ustami całe jego ciało.
Zanim szatyn się obudził Heechul wyszedł z jego mieszkania sprawiając, że ostatni raz nie był wiecznością a zwykłym snem o którym świadczyło tylko kilka malinek.

Seann
 
 
piyko 
Żona Kibum'a.


Ulubieniec z SJ: Hyukie,Hae
Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae, KiSeung, 2seop, YunJae, Jongkey
Kocham SuJu od: 08.2010
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 160
Skąd: Zblewo
Wysłany: 2011-05-06, 19:10   

Na nowo zakochałam się w Hanchul'u.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 10