| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
KyuHyuk - I love you, when you're less worth it. [8/10]
Autor Wiadomość
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-12-23, 03:10   

NISZCZYSZ MI MARZENIA @#%$^##@$ :<<<<<<<<<<<<<<<<<<
Ale i tak Cię kocham.
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
Sayanna 
Noona lubi banany ^^


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk, Heechul, Kyuhyun
Lover: Cinderella <3 Zhou Miś <3
Fav Pairing: EunHae, QMi, HanChul,
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lip 2012
Posty: 130
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-23, 04:20   

Ja ciebie też rybciu, ja Ciebie też <3





Haha, ta wijąca dupa xD ~<3
_________________
Ostatnio zmieniony przez Sayanna 2012-12-23, 04:21, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Estoir 
Chmurka


Ulubieniec z SJ: Lee Brothers & Evil Maknae
Lover: Hyukkie, Die, Ryo, Jin, Akihide
Fav Pairing: EunHae
Wiek: 32
Dołączyła: 16 Sie 2012
Posty: 1094
Skąd: Wroclove
Wysłany: 2012-12-23, 10:16   

Sayanna napisał/a:
Twój HeeMinowy fick jest zajebisty kocie !

Tia, zajebisty, bo dzięki niemu pozbywasz się mózgu, który idzie na spacer? xD Nie wiem czy się z tego powodu cieszyć, że to moje opowiadanie jest tak trudne w odbiorze =='
A Kyu Twojego lubię i mam nadzieję na sporą jego "dawkę" w kolejnych rozdziałach *^^*


Komentarz właściwy do nowego rozdziału ;]

Sprawy techniczne, póki pamiętam:
- literówek nie ma, ale za to są szalejące ogonki w 'ą' i 'ę'. Albo dajesz je tam gdzie nie potrzeba, albo na odwrót;
- unikaj pisania "Cię" i "Ciebie" z dużej litery. To nie jest list, tylko dialog w opowiadaniu;
- raz zabrakło ci 'k' w "Hyukkie";
- skaczące i brakujące przecinki;
- po imieniu w dialogu zazwyczaj daje się przecinek, chyba, że kontekst wypowiedzi jest inny, ale to rzadko się zdarza. Przykład, gdzie brakuje przecinka:
Cytat:
- Donghae nie jadę. Nie ma mowy! –


To tyle. Błędy są drobne i mało zauważalne (poza tym "Cię", na które jestem cholernie uczulona ^^"), ale skoro prosiłaś o zwracanie uwagi, to piszę :P

Co do ficka... Powstrzymam się od krzyku, bo wierzę, że mi tego nie zrobisz i nie skrzywdzisz Hyuka całkowicie. A cały ten wypadek, to tylko dobry pretekst, by Kyuhyun zmartwił się i ogólnie poszedł po rozum do głowy. ALE URYWAĆ W TAKIM MOMENCIE?! NO WIESZ?! No, to ulżyłam sobie xD
Szkoda mi trochę Hae, który będzie miał wyrzuty sumienia, ale z drugiej strony... jak już się tak o wszystko zatroszczył, to nie mógł zadbać o to, by Hyukkie nie zjeżdżał sam? Osoby nie umiejące jeździć nie zjeżdżają ze stoku, tylko jeżdżą po oślej łączce na początku! Ech... Chyba, że zrobił to specjalnie. Hyukkie się trochę poturbuje, Hae będzie musiał się nim zaopiekować w ich pokoju, a wtedy będzie miał gwarancję, że Kyuhyun się do naszej Małpki nie zbliży... Przebiegłe i sprytne, ale, coś ci, Rybko, nie wyszło... ^^"
Eunhyuk sobie na to wszystko zasłużył. Mógł, czubek, poprosić o pomoc opiekuna, skoro nie chciał się zwracać do Kyu. Teraz sobie pocierpi, o. *twierdzi uparcie, mimo, że serducho krwawi na wyobrażenie sobie swojego biasa w takim wypadku >.<*

Jestem zachwycona dialogami i wewnętrznymi monologami Hyuka. Niejeden raz parsknęłam śmiechem w herbatę czytając o "sposobach wymigania się" xDDD A numer ze szczoteczką wygrywa wszelkie konkurencje! *ociera łzy ze śmiechu* Bardzo Ci zazdroszczę umiejętności pisania takich rzeczy, bo ja nie posiadam jej wcale *wzdycha*

Czekam z utęsknieniem na kolejny rozdział. Dłuższy! Bo te są zdecydowanie zbyt krótkie :P
Pozdrawiam ciepło i Wesołych, KyuHyuk'owych Świąt życzę~! <3
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 27
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3143
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2012-12-23, 12:00   

Hehe, organizować taki wyjazd i samemu na nim nie być xD
Słyszałam, że jazda na snowboardzie jest łatwiejsza od jazdy na nartach, więc nic dziwnego, że Hyuk tak skończył. Głupia jego duma ._. No ale chyba właśnie załatwił sobie sposób na ominięcie nart. Szkoda, że taki drastyczny.
Chciałabym myśleć, że Kyu się nim zajmie, ale mam wrażenie, że to jednak Hae będzie wokół niego tak skakać.
A jeszcze co do odmiany imion - ja Key nie odmieniam, bo wychodzi z tego kij :/ Hyukjae też nie, bo jednak dziwnie by to brzmiało xD
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
Kasiek
ADHD Teuk'a


Ulubieniec z SJ: ca?a 15
Lover: Park Jung Soo
Grupa krwi: B Rh +
Wiek: 21
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 241
Skąd: K-Ko?le
Wysłany: 2012-12-23, 18:30   

Sayanna coś ty mu zrobiła ? Unnie, wiem jak sie czuje Hyuk na nartach, sama jeżdże tak jak on. Czyli nie umiem. Ale i tak dalej CIĘ KOCHAM.
_________________
I'm not perfect, I'm original

Podzia? ma?p na rodzaje :

- ?e?ski - ma?pa
- m?ski - Hyuk
 
 
 
Sayanna 
Noona lubi banany ^^


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk, Heechul, Kyuhyun
Lover: Cinderella <3 Zhou Miś <3
Fav Pairing: EunHae, QMi, HanChul,
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lip 2012
Posty: 130
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-12-27, 02:58   

Rybko!

To nie Bóg, to KyuHyuk kochanie!
TA SYGNA JEST CUDOWNA! I TAKIE BYŁO JEJ ZADANIE! WIJĄCA DUPA FOREVER!
To był najdłuższy rozdział… co ty byś pragnęła, nieskończoną historię czy coś? O.o
Kyuhyun jest zbyt uparty by go przeprosić. Niestety. Tu nie chodzi o to, ze mu cos przeszkadza. On po prostu chyba nie wiem jak to zrobić. Donghae, ja też go uwielbiam w tym opowiadaniu!
Oj nad tymi próbami myślałam naprawdę długo, Donghae klaszczący dłońmi. No cóż głupio mi się przyznać, ale to jest mój trick. Zawsze gdy się z czegoś cieszę lub coś, to klaszcze w dłonie. -.-‘’’ Taki głupi, dziecinny nawyk.
Hahaha, ja zrobiłam jak Hyuk! Tez nie umiem jeździć, ale byłam twarda i powiedziałam sobie ze dam rade, no i przy pierwszym zjeździe jechałam na krechę XD wywaliłam się ale nie tak tragicznie jak on i taki ładny chłopak, który mówił po angielsku, postawił mnie na nogi. ^^
Oj nie martw się, to będzie bardzo poważny wypadek!
Nie zapędzaj się tak z tym kopaniem go w piękną szanowną Kyu dupę, bo popełnisz błąd. Mam nadzieję, że ten rozdział Ci wyjaśni dlaczego.



Ha ha ha.
Wypaliłam ci oczy <3 Żółty! Jak banan!

Estoir

Ej, ja tam lubię jak mój mózg wychodzi na spacer :d To bardzo zabawne uczucie ^^
Ah te przeklęte końcówki. To jest moja zmora, od zawsze naprawdę.
Tak samo jak interpunkcja, naprawdę. Przepraszam, ale z nią mam naprawdę wielki problem.
Huh, Cię i Ciebie, moja mama mi tłukła ,,Zawsze pisz z wielkiej litery’’. To zapamiętałam, ale dalszego zdania gdzie i kiedy to już chyba nie ^^’’. No ale dziękuję poprawie.
Dziękuję, za te błędy. Staram się, naprawdę staram się nie robić bledów. No ale jak widać nie zawsze mi się to udaje. Więc pomoc i wskazanie mi gdzie się pomyliłam bardzo mi pomaga, bo zapamiętuję na przyszłość by tego błędu nie robić. Dziękuję <3
Ahahaha. Postaram się go nie zabić.
Urywać w takim momencie. No cóż nigdy nie ukrywałam tego, że potrafię być wredna XDD
Wybacz Hae czasami się resetuje móżdżek i nie myśli o takich sprawach ^^ a Hyukkie jest zbyt dumny by przyznać się do tego, ze jest nieuważny.
Wiesz nie wiem czy to jakaś umiejętność. Ja to wszystko wymyślam na poczekaniu. Znaczy cała historia ma plan wydarzeń, ale rozdziały są pisane totalnie na żywioł. Raz mi wyjdzie tak a raz tak, ale naprawdę cieszę się, ze Ci mój styl pisania jak dziecko przypadł do gustu. Poza tym właśnie miało takie być. Lekkie i przyjemne, mimo nieprzyjemnych cierpień głównego bohatera. Ma wywoływać lekki uśmiech, a nie płacz. Mam nadzieję, ze chociaż ciut mi to wyszło.
Dziękuję! Wesołych Świat wzajemnie!

ElJunPl

]ElJunPl napisał/a:
Hehe, organizować taki wyjazd i samemu na nim nie być xD


Just Zhou Mi can do that!
Drastyczny czy nie, przynajmniej będzie miał nauczkę, że nie zjeżdża się na krechę!
Kyuhyun będzie bohaterem!
Dalej nie przekonałaś się do KyuHyuka? : D
Ja odmieniam wszystko oprócz Kija. Bo Kija się źle odmienia! On jest nieodmienny!

Kasiek


Widzisz unnie jest bardzo zła i krzywdzi Hyukka ; __ ;
Awww! *.* Ja bym Cię tak strasznie przytuliła, jesteś taka urocza!
Ja też Cię kocham! *huga*

No więc…. Ten tego. Macie.

WTF Japan Seriously!?

A teraz sobie wyobraźcie, że ta pszczółka to Siwon, przebrany za proboszcza w za krótkiej sutannie, wymachujący krzyżykiem na lewo i prawo.

Sudzia…. Psujesz mi mózg! *Tak zwala na Sudzie bo to był jej pomysł*
Zryła mi mózg piosenkami o hot dogach! Straszne! Masuj bułę bejbe!

Co do dzisiejszego rozdziału. Kyuhyun ma ambicje takie jak ja. Neurologia <3 Może kiedyś mi się uda. Ah, te marzenia.

Pisane przy:

TVXQ!(동방신기) - MIROTIC(주문)

Mozart - Lacrimosa
Cóż za głęboka muzyka, nie XD

Lullaby for A Princess [Celestia and Luna Version] Cofam się w rozwoju, ale to piękna piosenka.


Tak sobie ostatnio uświadomiłam, że nie pokazałam wam jak wyglądają bohaterowie, cóż za zaniedbanie, nie o.o

A więc łapajta!

Eunhyukkie <3

Kyuhyukkie <3

Rybka <3

Nah, ^^

Enjoy!




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 6



***



   Ta sytuacja zaczynała mnie męczyć. Cały tydzień nie usłyszałem ani jednego słowa, nie otrzymałem chodźmy jednego spojrzenia. Tak jakbym nie istniał.

   To bolało.

   Wiem doskonale, iż to wszystko jest moją winą, że powinienem przeprosić i spróbować porozmawiać, ale jakoś nie potrafiłem. Sam do końca nie byłem pewny dlaczego.

   Tęskniłem za nim i skłamałbym, gdybym temu zaprzeczył. Hyukjae był dla mnie bardzo ważny, by nie mówić, że najważniejszy. Zawsze, odkąd sięgam pamięcią, był blisko mnie. Słuchał mojego marudzenia, wrednych docinków, wiedział kiedy zostawić mnie w spokoju, a kiedy rozpaczliwie potrzebowałem towarzystwa. Akceptował moje wady, umiał rozbawić, a w razie potrzeby potrząsnąć, bym doprowadził się do porządku. Co jednak najważniejsze, nie przeszkadzało mu to, że byłem gejem.

   Przynajmniej do czasu, gdy zacząłem spotykać się z Zhou Mim. Owszem, przed chińczykiem nie miałem nikogo, pomijam przygody na jedną noc, które czasami mi się zdarzały. Nigdy jednak, przez ten cały czas, nie zauważyłem by Hyukkiemu to przeszkadzało, a więc czemu teraz?

   Aish, od tego wszystkiego zaczynała mnie boleć głowa.

   Ale…

   Potrzebowałem go, bez niego w pewien sposób wariowałem. To była, chyba nasza pierwsza, tak poważna kłótnia. Dopiero teraz zauważyłem, jak bardzo na nim polegałem. Gdybym nie on, nie wiem kim bym dzisiaj był.

   Zbyt wczesna śmierć mojej matki bardzo mną wstrząsnęła. Zamknąłem się w sobie i trudno było do mnie dotrzeć. Tak jakbym przedwcześnie wszedł w okres buntu. Ojciec nie miał czasu by się ze mną użerać, a opiekunce zwyczajnie nie chciało. No, przynajmniej dopóki nie zacząłem uciekać z domu.

   Gdyby nie Hyukjae, na pewno szybko bym oszalał. To on zmuszał mnie do rozmów i różnego typu zabaw, nie rozumiejąc słowa ‘nie’. To on mnie budził i to przy nim zasypiałem. Tylko on umiał wywołać na mojej twarzy szczery uśmiech. Tylko on potrafił mnie poskromić.

   Jednak, nawet pomimo szczerych chęci blondyna, nigdy nie nauczyłem się poprawnie okazywać swoje uczucia.

   Nie umiałem prosić.

   Nie umiałem przepraszać.

   Za to doskonale umiałem ranić.

   Przepraszam Hyukkie. Naprawdę.

***


   Zimowisko wydawało mi się idealną okazją, by odpocząć od tego wszystkiego, szczególnie od Zhou Miego. Nie, to nie tak, że ja go nie kocham. Po prostu potrzebuję chwilowej przerwy.

   Moje plany pokrzyżował Donghae. Nie wiem dlaczego tak bardzo chciał jechać. Nie wnikam. Jedno nie dawało mi jednak spokoju, dlaczego tak usilnie próbował wkręcić w to też Hyukjae, który z tego co pamiętam, jeździć nie umiał zupełnie. No chyba, że na sankach i to z niskiej górki.

   W pewien sposób byłem z tego zadowolony, zawsze to jakaś dodatkowa szansa na to by się pogodzić. Martwiło mnie jednak to, że Hyukjae nie umiał jeździć. Bałem się, że może zrobić sobie krzywdę, a oto naprawdę nie trudno. Obiecałem sobie, że na stoku będę go pilnował, oczywiście tak by o tym nie wiedział.

   Następnego dnia wcale nie byłem zdziwiony, gdy się spóźnili. Donghae wypadł przed budynek, z wielkim bananem na twarzy, ciągnąc za sobą blondyna. Jego mina była urocza. Gdyby spojrzenie zabijało, Hae byłby martwy.

   Ruszyliśmy w stronę stoku, od razu zauważyłem, że Hyukjae okropnie się wlecze, kłócąc się o coś z Donghae, od którego wręcz tryskała radość i energia. Nagle oboje wbili we mnie swoje spojrzenie i zamilkli na chwilę. Obróciłem się więc szybko, zagadując o coś Sungmina i więcej nie odwracałem się w ich kierunku. Przy wyciągu dyskretnie patrzyłem jak Hyukjae meczy się z zapięciem nart, a potem niepewnie siada na krzesełku. Złapałem Mina i pociągnąłem szybko w stronę kolejki. Korzystając ze swojego atutu człowieka, który ma gdzieś opinie na swój temat, bardzo grzecznie przepchnąłem się między ludźmi i chwilę później siedziałem na niewygodnym, twardym krzesełku. Hyukjae jechał wagonik przede mną, przytulając do siebie Donghae. Moje serduszko gwałtownie zareagowało na te widok, przyspieszając rytm. Skrzywiłem się. Co jest?

   Gdy wszyscy byliśmy już na górze, opiekun oczywiście, jak co roku zapodał nam gadkę o bezpieczeństwie, przypomniał o podstawach w kwestii jazdy, a potem ulotnił się życząc dobrej zabawy. Standard.

   Stok wyglądał bardzo kusząco w swej bieli. Uśmiechnąłem się, na chwile zapominając o potwornie bladym Hyukjae, stojącym kilka metrów ode mnie. Adrenalina w moich żyłach gwałtownie wzrosła. Jako pierwszy rzuciłem się do przodu, z zadowoleniem czując jak wiatr uderza mnie w twarz. Przyjąłem odpowiednią pozycję, nabierając prędkości i zacząłem robić różne sztuczki. Świat na chwile przestał istnieć.

   O Hyukjae przypomniałem sobie dopiero wtedy, gdy minął mnie z ogromną prędkością. Przystanąłem zdumiony i zacząłem mu się przyglądać.

   Czyżby nagle nauczył się jeździć?

   Nie.

   Jaki idiota hamuje jodełką przy takiej prędkości?

   Tylko Hyukjae.

   - Kurwa… – Wymsknęło mi się, a potem błyskawicznie ruszyłem za nim. Nie było szansy by go dogonić, w dodatku ubity i oblodzony z wierzchu śnieg, wcale nie ułatwiał mi zadania. Z przerażeniem i bezradnością, patrzyłem jak spada ze stoku i uderza o kamienie, a potem zsuwa się po nich na ziemię. Dla kogoś postronnego mogło to być śmieszne, scena niczym z kreskówki, ale mi zdecydowanie nie było do śmiechu. Cholera.

   Przecież obiecałem sobie, że będę go pilnować! Kyuhyun ty idioto! Zatrzymałem się przy samej krawędzi i odpiąłem swoje nogi. Przeskoczyłem deskę i sturlałem się na dół, obijając sobie plecy, ale nawet tego nie zauważyłem. Nogi po kolana zapadały mi się w śniegu, ale uparcie parłem na przód. Hyukjae mnie potrzebował, nie mogłem go zostawić. Z tej odległości wyglądał jak trup. Blady i nieruchomy. Kurwa.

   Przyspieszyłem i już po chwili byłem przy nim. Spojrzał na mnie, ledwie przytomny i uśmiechnął się. Wyciągnął dłoń i pogłaskał mnie po policzku. Znieruchomiałem.

   - Kyuhyun… kocham Cię. – Wymamrotał niewyraźnie. Jego dłoń zsunęła się po mojej fioletowej kurtce i opadła na śnieg, a on sam stracił przytomność.

   - Hyukjae! Hyukjae, debilu nie spij! Kurwa! – Wrzasnąłem, klepiąc go lekko po policzku.

   - Kyuhyun! Co z nim? – Usłyszałem nawoływania Donghae. Obróciłem się.

   - Źle. Leć po pomoc, nie obejdzie bez pomocy lekarzy i noszy. Tylko się pospiesz, nie wiem czy nie ma obrażeń wewnętrznych. – Chłopak kiwnął głową i zniknął, a ja zacząłem sprawdzać jego obrażenia. Nigdy nie skończyłem kursu pierwszej pomocy, ani nie byłem lekarzem, bez trudu jednak zgadłem, że lewa noga jest złamana. Ostrożnie wypiąłem ją z narty i uniosłem kończynę lekko do góry. Śnieg zabarwił się krwią. Zmarszczyłem brwi, a potem pochyliłem się, by sprawdzić skąd się wzięła. To co zobaczyłem zdecydowanie mi się nie spodobało.

   Z czarnego materiału wystawał ostry fragment kości, a z otwartej rany intensywnie sączyła się krew.

   - Kurwa jego cholerna mać! – Nie wiedziałem co mam zrobić. Hyukjae robił się coraz bledszy, a śnieg zaczął topnieć razem z powiększającą się plamą krwi. W końcu mnie oświeciło.

   Tętnica. Prawdopodobnie roztrzaskana kość ją uszkodziła. W takim wypadku musiałem działać szybko, inaczej on się wykrwawi. Wyciągnąłem pasek ze spodni i mocno zacisnąłem na jego udzie, tuż nad kolanem, mając nadzieję, że to w czymś pomoże. Ku mojej uldze pomogło, krew płynęła, ale już o wiele mniejszym strumieniem.

   Cholera, gdzie ten Donghae!

   Rozejrzałem się. Ratownicy nie będą wstanie dojść tutaj na czas.

   Spojrzałem na Hyukjae.

   Był przerażająco blady, w dodatku usta zaczęły mu sinieć z zimna. Sprawdziłem oddech, płytki ale był. Dla pewności zbadałem jeszcze puls. Słaby, ale również mogłem go wyczuć.

   Podjąłem błyskawiczną decyzję. Ostrożnie, by go nie uszkodzić, złapałem w pasie i przerzuciłem sobie przez ramię. Chłopak był zaskakująco lekki, co dodatkowo mnie zmartwiło. Powoli ruszyłem przez śnieg, tą samą drogą którą tutaj przyszedłem. Kilka razy potknąłem się, ale na szczęście utrzymałem równowagę. Po kilku minutach udało mi się dotrzeć do wzniesienia stoku. Nie mogłem wnieść go na górę, pozostało mi więc czekać. Delikatnie ułożyłem go na śniegu, uważając na nogę i odchyliłem głowę do tyłu, ułatwiając mu oddychanie.

   Gdzieś w oddali, usłyszałem dźwięk karetki. Kilka sekund później, dołączył do tego dźwięk skutera śnieżnego. Jakiś mężczyzna pojawił się przy krawędzi.

   - To wy wzywaliście pomoc? – Zapytał idiotycznie, warknąłem. Pacan.

   - Tak. Chłopak spadł i uderzył w drzewa. Ma otwarte złamanie lewej nogi i uszkodzoną tętnicę, jest także nieprzytomny. – Wyliczyłem, starając się zachować spokój.

   - Przyjąłem, spuszczę Ci nosze. Dasz radę go na nie przenieść? – Potwierdziłem skinieniem głowy i pochyliłem się nad chłopakiem, a mężczyzna zniknął z pola widzenia.

   - Już niedługo Hyukkie, wytrzymaj, proszę. – Szepnąłem, głaszcząc go po lodowatym policzku. Po kilku sekundach pojawiły się nosze. Ostrożnie ułożyłem go na nich i przypiąłem porządnie pasami. Trzymając się mocno liny, razem z nim zostałem wyciągnięty na górę. Od razu zajęli się nim ratownicy, jeden z nich podszedł do mnie i zaczął wypytywać o szczegóły wypadku, czas jaki minął od czasu założenia opaski uciskowej i kilka innych rzeczy. Starałem się odpowiadać spokojnie, ale nie mogłem się skupić na tym, co do mnie mówił. Wciąż wpatrywałem się w twarz chłopaka.

   - Jedziemy do szpitala, jedzie pan z nami? – Zapytał mnie grzecznie, a ja nie będąc w stanie odpowiedzieć, ponownie skinąłem głową. Wsiadłem na skuter razem z jakimś mężczyzną, który poinformował mnie, że na dole czeka przygotowana karetka. Hyukjae umieszczono na saniach i ruszyliśmy.

   Kilka minut później byliśmy już w drodze do szpitala.

   Na miejscu od razu zawieźli blondyna na blok operacyjny, by nastawić złamaną kość, ja zostałem na korytarzu. Donghae pojawił się niedługo po mnie i przyniósł mi kawę z automatu. Podziękowałem mu skinięciem głowy i oboje się nie odzywaliśmy, czekając.

   Bezradność, która wyraźnie odczuwałem, zaczęła mnie przytłaczać. Cholera, a przecież miałem go pilnować! Obiecałem to sobie solennie, więc czemu…? Kurwa.

   Czułem do siebie coś więcej niż wstręt.

   W tym momencie nienawidziłem siebie tak bardzo, jak tylko to możliwe.

   Bo to wszystko wydarzyło się z mojej winy.

   Operacja trwała prawie dwie godziny, później przewieźli go na salę, gdzie podłączyli go do wielu urządzeń, a także podpięli krew. Skrzywiłem się nieznacznie.

   - Pan Cho Kyuhyun? – Zaczepił mnie lekarz. Potwierdziłem, patrząc na niego uważnie. – Pan wyciągnął tego chłopca? – Kiwnąłem głową.

   - Tak, to w końcu mój przyjaciel. Proszę mi powiedzieć, co z nim? Wyjdzie z tego? – Zapytałem, drżący głos zdradził moje zdenerwowanie. Donghae podniósł się z miejsca i podszedł do mnie, stając obok.

   - Oh, oczywiście, że tak. Proszę się nie martwić. Ma lekki wstrząs mózgu. Najgorsza jest noga, ale na szczęście złamanie nie było bardzo groźne, obeszło się bez śrub i drutów, chodź na pewno będzie miał bliznę. – Lekarz uśmiechnął się ciepło i poklepał mnie po ramieniu. – Jestem z ciebie naprawdę dumny chłopcze. To co zrobiłeś wymagało niesamowitej odwagi i jasności umysłu. Zapewne, gdyby nie pan, nie zdążylibyśmy go uratować. Nie myślałeś może o medycynie? – Spojrzałem na niego, a potem lekko się uśmiechnąłem.

   - Myślałem w przyszłości o neurologii. – Odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie jeszcze szerzej.

   - Dobry wybór. Będę trzymać za ciebie kciuki, a teraz przepraszam, ale obowiązki mnie wzywają. Możecie do niego wejść jeśli chcecie chłopcy, powinien obudzić się dopiero jutro rano. – Pomachał nam na pożegnanie i oddalił się szybko. Nie powiem, miły człowiek.

   Wszedłem do sali i zbliżyłem się do łóżka. Był taki blady i bezbronny, kruchy. Chłopak, który był moją siłą, leżał jak bez życia. Nie mogłem na to patrzeć, podszedłem więc do okna, wpatrując się w padający śnieg. Powoli zapadał wieczór. Ciszę zakłócał jedynie miarowy dźwięk aparatury i świszczący oddech blondyna. W szybie widziałem odbicie Donghae, który z zamkniętymi oczami, siedział oparty o ścianę. Usiadłem na parapecie, czoło przytulając do szkła. Myślałem.

   ‘Kyuhyun… Kocham Cię.’

   Te słowa nie mogły opuścić mojej głowy. Czy one coś znaczyły? A może się przesłyszałem?

   Nie wiedziałem.

   Na dworze rozpętała się śnieżyca, idealnie oddająca chaos w mojej głowie.

   Zasnąłem, uśpiony dźwiękiem aparatury, oparty policzkiem o szybę.




***



_________________
Ostatnio zmieniony przez Sayanna 2012-12-27, 18:09, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
 
Kasiek
ADHD Teuk'a


Ulubieniec z SJ: ca?a 15
Lover: Park Jung Soo
Grupa krwi: B Rh +
Wiek: 21
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 241
Skąd: K-Ko?le
Wysłany: 2012-12-27, 03:26   

Sayu Kocham Cie, mimo,ze Hyuk w szpitalu,to nic. Jestes wyjatkowa..
_________________
I'm not perfect, I'm original

Podzia? ma?p na rodzaje :

- ?e?ski - ma?pa
- m?ski - Hyuk
 
 
 
YumiKasai 
Mała Cholera~~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy ^^"
Lover: Już nie umiem zdecydować ; ____ ;
Fav Pairing: Teraz to już wszystkie <3
Grupa krwi: ARh+
Kocham SuJu od: 26.07.12r
Wiek: 23
Dołączyła: 09 Wrz 2012
Posty: 105
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-27, 12:40   

Sayanna napisał/a:
KyuSunga, MinWooka, ze dwa QMi i cztery EunHae

A to może napisałabyś jeszcze dla mnie jakiegoś HenWook'a? <33333

4

Sayanna napisał/a:
Duma nie pozwalała mi go przeprosić, chociaż serce wyraźnie się buntowało.

Heh, coś o tym wiem... Niedawno przyjaciółka się na mnie obraziła (i miała ku temu powód, nie dziwię jej się), jednak przez 9 dni nie przeprosiłam jej, bo ta CHOLERNA duma mi na to nie pozwalała >.<" Ale w końcu nie wytrzymałam i poszłam do niej.

Sayanna napisał/a:
sięgnąłem bo gruby album ze zdjęciami i zacząłem wspominać.

Wspomnienia! Uwielbiam to~~! Bierzesz ten gruby album, do tego pijąc jakiś ciepły napój (najlepiej mleko :3) i zaczynasz na zmianę śmiać się i płakać... A najlepiej jest oglądać zdjęcia w czyimś towarzystwie.
Biedny Kyu :c Miał smutne dzieciństwo :C

Hyuk, nie płacz! <hug do monitora>

5

Sayanna napisał/a:
pociągnąłem go więc do męskiej łazienki na ostatnim piętrze. O tej porze nikt się tam nie zapuszczał

Ja bym wolała, żeby ten fragment skończył się inaczej! <brzydkie myśli >
Chociaż u mnie w szkole coś takiego by się nie udało, bo męski na ostatnim piętrze jest beznadziejny (tak, byłam tam xD). Mają takie kabiny jak w sumermarkecie, bez klamek - po prostu przekręcasz pokrętełkiem i się zamyka. A oni nie moją takiego pokrętełka i się nie da zamknąć! Z koleżanką (yaoistką) miałyśmy nad tym rozkminę:" Przecież jakby jakiś dwóch chłopaków chciało się tutaj kochać to nie mogą >.<" ", "Wtedy muszą zabrać ze sobą kolegę, żeby drzwi potrzymał xD "

Hyuuuuuuuk! ;~~~~~~~~~~;

6
I jeszcze raz: " Hyuuuuuuuuuuk! ;~~~~~~~~~;"
Dobrze, że był przy nim ktoś taki jak Kyu. Ja na widok samej krwi bym zemdlała, co dopiero mówić o złamaniu otwartym x.X""
Ale Kyu jest dzielny, mądry (czasami mu się uda!) i w ogóle ahhh~~ i ohhh~~ i dlatego uratował Hyuka ~~ <3

Sayanna napisał/a:
Nie umiałem przepraszać.

Nie martw się, nie tylko ty masz z tym problem =.="

Sayanna napisał/a:
No chyba, że na sankach i to z niskiej górki.

I dobrze! Duże górki są niebezpieczne! ;~~; Raz z takiej zjeżdżałam i przywaliłam małym palcem w murek T.T

Sayanna napisał/a:
- Kyuhyun… kocham Cię.

Skubany! Wykorzystał okazję!
Wyznał mu miłość, a potem może mówić, że to majaczenie pod wpływem bólu!

Niech Hyuk się szybko obudzi <3
_________________
"Without you I have no courage to live"
"I'm better than your ex, hotter than your next"
I AM HENWOOK SHIPPER! <3
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 27
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3143
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2012-12-27, 14:07   

Sayanna napisał/a:
Dalej nie przekonałaś się do KyuHyuka? : D

Ja się zazwyczaj dość często do czegoś przekonuję, jeśli byłam nastawiona przeciwko :]
Hm,hm,hm, pozwolisz, że też wytknę kilka błędów? ^^' Pominę te końcówki i interpunkcję.
Sayanna napisał/a:
Owszem, przed chińczykiem nie miałem nikogo

Narodowość z dużej litery ^^
Sayanna napisał/a:
na co moje serduszko gwałtownie zareagowało kując nieprzyjemnie.

Tak jak mówiłam, pomijając, że brakuje przecinka po "zareagowało". Kuć można żelazo póki gorące, tu powinno być "kłuć" :)

Masz może jakąś betę? Albo czytasz chociaż drugi raz, sprawdzając błędy? xD

Cytat:
A to może napisałabyś jeszcze dla mnie jakiegoś HenWook'a? <33333

HenWook? *rozgląda się*

Dobra, a teraz komentarz właściwy.
Ew, złamanie otwarte o.o Paskudne >< Powinno się tak przenosić rannego, przecież mu się chyba mogło coś tam jeszcze bardziej poprzestawiać? Jakieś prowizoryczne nosze chyba powinno się stworzyć, aczkolwiek nigdy w tych sprawach dobra nie byłam. Pewnie mnie samą by trzeba było ciągnąć po śniegu, gdybym takie złamanie zobaczyła xD
Zastanawia mnie, czy Kyu powie Hyukjae, co ten mu wyznał, czy jednak zostawi to dla siebie. Kyu raczej jest osobą, która mówi co myśli, ale kto go tam wie xD
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-12-27, 17:29   

Przeczytałam, wiesz zrobiłabym to dzisiaj o 3 jak tylko dodałaś, ale nie muszę Ci chyba wyjaśniać jaki jest ze mnie wielki leniwiec, którego ciężko do czegoś zmusić? Ale do KyuHyuka to ja jak najbardziej, no! Już nie będę wspominać Ci o tym, że tym żółtym ranisz moje białko w oczkach ;~; ale jak banan jak najbardziej, więc za to masz plusa. Może wyślę Ci pocztą kiść bananów, co Ty na to ?
Pszepłaszam, ale piosenka od hot-dogach to hit! Już umiem cały tekst, ale przypał tak to śpiewać przy ludziach, skoro doskonale wiedzą że słucham jrocka, metalu i kpopu. A tu zaraz disco........ Co by pomyśleli? Pewnie "ona lubi hot-dogi" :) Nie ma za co kochana, ja zawsze jestem od tego żeby prać ludziom mózgi.

A co do kolejnej krótkiej części Twojego KyuHyuka, którego tak mocno kocham! Kocham, kocham, kocham! Ale wiesz, co? Chyba lepiej żeby były one krótkie ale może być ich więcej ! *_________________* *serduszko*

Wae taki wypadek? Wae Hyukjae? Biedactwo, a kiedy to czytałam to miałam łzy w oczach ;~; Wrażliwy człek ze mnie, ale już samo wyobrażenie sobie tej sytuacji było dla mnie straszne, taki cios. ALE nie większy, jak dla Kyuhyuna. Cieszy mnie to, że jedynie Kyu mu pomógł, URATOWAŁ mu życie. Bohater tej części, ajjj *_* Brawa dla niego, już nawet nie mam ochoty kopać jego tyłeczka, no no no. Nie można tak, poza tym tyłeczek do czegoś się przyda, hihih :>

Masz kochana troszkę błędów, ale Elka troszkę Ci wypomniała no ok. Tylko ja widzę problemy z interpunkcją, nosz cholera. Poza tym... Nie odmieniaj Hyukjae, bo jak ja to czytam to mi źle! :c

CEM NASTĘPNĄ CZĘŚĆ.

Mój KyuHyuk nie ma tyle fanów. Where is my knife?
xD
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-12-27, 17:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Cana 


Ulubieniec z SJ: Kyu
Fav Pairing: EunHae, KyuMin, KyuHyuk, KyuHae
Kocham SuJu od: jesień 2012
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Lis 2012
Posty: 54
Skąd: Dolny Śląsk
Wysłany: 2012-12-28, 21:05   

Dziewczyny ci błędy wypomniały więc ja się co do tego odzywać nie będę ^^ Sayu tego opowiadania jeszcze nie komentowałam (na forum skomentowałam chyba tylko jedno, ale cicho xD), mimo że czytam już jakiś czas, ale no jakoś nie wiem co mam napisać xD Lubie twój styl pisania i twojego KyuHyuka i Hae i no.. czekam jak to będzie z nimi dalej *.* Tak szybko pochłaniam twoje opowiadanie że zawsze jak skończę część to mówię sobie "co to już koniec? i muszę czekać znowu :<"
co do 5 i 6 części to dzięki za upewnienie mnie w przekonaniach ^^ nie będę próbowała jeździć na nartach bo pewnie skończę w podobny sposób co Hyukjae, tylko że ja nie będę miała takiego Kyuhyuna co by mi pomógł -.-
Czekam na następną część ^^
 
 
 
Sayanna 
Noona lubi banany ^^


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk, Heechul, Kyuhyun
Lover: Cinderella <3 Zhou Miś <3
Fav Pairing: EunHae, QMi, HanChul,
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lip 2012
Posty: 130
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-06, 07:13   

Kasiek

Dziękuję za miłe słowa, chodź nigdy nie byłam i nie będę wyjątkowa, cieszę się, ze tak twierdzisz.

YumiKasai

xDDD widzisz, dostałaś HenWooka, który wręcz napisał się sam.
No cóż, Kyuhyun i Hyukjae często będą kierować się dumą i swoimi uprzedzeniami. Oboje są uparci i oboje nie umieją sobie radzić z własnymi uczuciami.
Ostatnio za dużo wspomnień wokół mnie i to tych niemiłych. Uroki życia, tak bym to nazwała. Kyuhyun, musiałam jakoś wyjaśnić jego chłodne zachowanie w stosunku do otoczenia. Wspomnienia były do tego dobrym pretekstem.
Twoje rozkminy z koleżanką, podobne do moich. ,,A co jak ładny pan azjata rozumie po polsku i słyszał tekst o jego ładnej dupie?’’. U mnie męskie łazienki to palarnia XD ale miejmy nadzieję, ze w Korei jest inaczej.
Um, mi pobierają krew na leżąco. *>/////<* Ale cicho, pomimo tej krwi i tak zostanę lekarzem!
Majaczenie, ty dobra wymówka. Szkoda, ze jej nie wykorzystam. Chociaż…. Może? Kto wie.

ElJunPl

Błędy poprawiłam, mam nadzieję ze dobrze. Niestety nie mam bety. Bo moja własna stwierdziła, ze moje ficki ją nudzą. Od tamtej pory jej już nic nie wysyłam. ~~ muszę znaleźć sobie nową.
Owszem nie powinno, ale Kyuhyun nie miał wyjścia, z noszami by tam nie dotarli.
Kyuhyun…. Mówi co myśli owszem, ale nie w tym opowiadaniu. XD

Rybko!

Leniwiec, oj ja wiem, żeś leniwiec, ale ci wybaczam skarbie. Boże nie wysyłaj mi bananów, dostałam ich piętnaście ostatnio! Piosenka o hot dogach to teraz przebój w moim domu. Zacieszaj. Bo już nie mogę słuchać mojej mamy i jej ,,Masuj bejbe bułe.’’
Kolejnej krótkiej? No chyba kpisz. Byłą długa! A ta jest jeszcze dłuższa! Wiesz po ostatniej kalkulacji wyszło, że będzie chyba piętnaście rozdziałów części pierwszej, ale jeszcze zobaczymy.
Kyuhyun bohater z czerwonych legginsach! Cieszę się, ze uratowałam biedny tyłek Kyuhyuna!
Ty już wiesz do czego i kiedy przyda się ten tyłek!
Interpunkcja, wiem. Przepraszam! Staram się naprawdę!
Twój KyuHyuk ma fanów, ale ukrytych. Ja ci to mówię!

Cana

Dziękuje za komentarz, zdecydowanie mobilizujący do dalszego działania <3
Huh, cieszę się, że ci się podoba. Ma być lekki i łatwo przyswajalny.
KyuHyukie są krótkie, wiem. Ah cóż poradzę. Tak mi części wypadają no!

Dziękuję wam za wszystkie tak miłe komentarze i przepraszam za zwłokę. Mój komputer umarł. Było też kilka nieprzyjemnych rzeczy.

Rozdział dedykowany jak zawsze SuJeong, oraz wszystkim czytającym. Kasiek, ElJunPl, YumiKasai, Estoir, Cana! Wam również!

Chciałam to tez dedykowac komuś kogo na forum nie ma.

Komuś kogo niestety w ogóle już nie ma.

Stan, przyjacielu nigdy już tego nie przeczytasz, ale chciałam to dedykować tobie, twojej pamięci. Chciałeś być dziennikarzem sportowym, nawet już byłeś. Szkoda, że już nigdy nie rozwiniesz swojej kariery.
Zostawiłeś nas wszystkich w okrutny sposób. Dlaczego? Nie wiem, nigdy się nie dowiem. Odebrałeś sobie życie w tak okrutny i samolubny sposób w sylwestrową noc. Nie pomyślałeś, że będziemy tęsknić?
Nie rozumiem. Mieliśmy iść na miasto, zapomnieć i dobrze się bawić, a jedyne gdzie razem pójdziemy to twój własny pogrzeb.
To, że ciebie już nie ma, chyba jeszcze do mnie nie dotarło. Pewnie dlatego wypisuje tutaj te głupoty. Eh. Wiedz, że jest dla to jest dla ciebie, bo ty również kochałeś pisać tak jak ja.
Dziękuję za wszystko.

Teraz wasz KyuHyuk, wiedzcie, że tej końcówki miało nie być! I nie marudzić, to jest najdłuższy dotychczasowy rozdział.

Pisane przy

Savage-Only You



KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 7



***


   Dryfowałem w ciemności, a jedyne co czułem, to obezwładniający ból w całym ciele. Było mi nieprzyjemnie zimno, a usta napełniały się krwią. Gdybym mógł się ruszyć, zapewne skrzywiłbym się z obrzydzenia. Metaliczny smak i zapach, który kojarzył mi się z zardzewiałym kawałkiem żelaza. Nienawidziłem tego.

   Niespodziewanie poczułem delikatny dotyk, znanej mi doskonale dłoni. Ból zmniejszył się, jakby nagle zepchnięty na drugi plan. Skupiłem się, próbując choć na chwilę wyrwać się z otaczającej mnie ciemności. Udało się.

   Ukochana twarz na chwilę pojawiła się przed moimi oczami. Blada, przerażona. Kyunnie coś się stało? Dlaczego masz łzy w oczach? Kyunnie nie płacz!

   - Kyuhyunie kocham Cię.

   Spróbowałem go dotknąć i uśmiechnąć się pocieszająco. Moja dłoń na chwile dotknęła skóry na jego policzku, potem jednak opadłem z sił. Ciemność znowu mnie zalała. Tym razem nie czułem już nic. Chyba zacząłem znikać.

   Nie chcę.

***


   Gdy ponownie wróciła moja świadomość, zorientowałem się, że jest mi ciepło. Ból nie był już tak obezwładniający, z ust zniknęła krew. Zastąpiła ją, prawdopodobnie plastikowa rurka, która nieprzyjemnie drapała mnie w gardło.

   Powoli wracały moje zmysły, gdzieś z prawej strony usłyszałem miarowe pikanie, które z każdą kolejną sekundą robiło się głośniejsze i przyspieszyło. Zmarszczyłem brwi i spróbowałem otworzyć oczy, szybko jednak tego pożałowałem. Światło boleśnie mnie oślepiło. Jęknąłem.

   - Hyukjae? Yah, Kyu on się budzi! Stary słyszysz mnie? – Coś uchwyciło mocno moją dłoń i krzyczało wprost do ucha, co nie powiem, miłe nie było. W końcu otworzyłem oczy, wdzięczny losowi, że ktoś zasłonił żaluzje w oknach. Spróbowałem skupić swoje spojrzenie, by obraz tak strasznie mi się nie rozmazywał. Udało się, przed sobą zobaczyłem rozradowaną twarz Donghae. Oh, ale on ma wielkiego pryszcza na czole!

   Chciałem się uśmiechnąć i poinformować o tym jakże ważnym odkryciu, ale rurka umożliwiała mi mówienie. Powoli poruszyłem ręką, czując jak bardzo jestem osłabiony. Ruchem palców wskazałem na urządzenie, które miałem w ustach, a potem moja dłoń opadła z powrotem na pościel. Aish, nie miałem na nic siły. Hae pokiwał głową i ostrożnie wyciągnął mi to ustrojstwo z ust.

   Zakrztusiłem się, czując nagłe mdłości, spowodowane przemieszczeniem się rurki. Rybek poklepał mnie zmartwiony po plecach, a potem pomógł usiąść. Podziękowałem wdzięczny i rozejrzałem się.

   Szpital.

   Czyli jednak mój wypadek na nartach nie był tylko snem.

   Oh.

   Ja pierdole, oni mi wsadzili igłę do ręki! NIe, nie, nie! Tylko nie to!

   Spokojnie Hyukjae, tylko spokojnie. To tylko wenflon.

   …

   …

   …

   Kurwa, niech to ktoś wyciągnie! Proszę, proszę!

   …

   Woreczek z krwią?

   Cudownie.

   Zaraz się porzygam.

   - Hyukkie? Dobrze się czujesz? – Zapytał mnie ze strachem Donghae, delikatnie klepiąc po policzku.

   - Nie. Igły. Boli. Hae! Proszę, wyciągnij to ze mnie! – Jęknąłem płaczliwie, wskazując brodą na dłoń.

   - Nie mogę Hyukkie. Przepraszam. Musisz to wytrzymać, nie patrz na to. Zapomnij.

   - Jak mam zapomnieć? Ty byś zapomniał o tym, że wsadzili Ci igłę do żyły i ona tam sobie tak spokojnie niszczy układ krwionośny? – Zajęczałem znowu, a chłopak roześmiał się radośnie i pogłaskał mnie po policzku.

   - Głupi Hyukkie. To dla twojego dobra. - Yhy, jasne. Może chcesz? Wsadzę ci tą igłę do ręki, albo lepiej. Do dupy!. Ciekawe czy będziesz zadowolony ty nieczuła rybo.

   - Ale…

   - Nie ma 'ale' chłopcze, twój przyjaciel ma rację, to dla twojego dobra. – Do pokoju wszedł lekarz, a za nim Kyuhyun. Popatrzyłem na nich spode łba. – No już, nie rób takiej miny. To już ostatnia porcja krwi, którą dostajesz, potem jeszcze tylko kroplówka.

   Żartujesz chyba? Tego ma być więcej? No way!

   - Widzisz Hyukkie, jeszcze tylko kroplówka. Dasz radę!– Donghae, mógłbyś się zamknąć.

   - No panie Lee, proszę nie robić takiej strasznej miny. To tylko kroplówka. Jak się pan czuje. Mocno się potłukłeś. – Zapytał, a ja zastanowiłem się przez chwilę i spróbowałem się poruszyć. Oh.

   - Wszystko mnie boli.

   - To dobrze znak, że żyjesz. Jak głowa? – Podszedł bliżej i poświecił mi latareczką w oczy. Nieprzyjemne doznanie.

   - Również boli.

   - I będzie boleć, jeszcze długi czas. Masz wstrząs mózgu, lekkie obrażenia wewnętrzne, oraz złamaną nogę z przemieszczeniem kości. To cud, że żyjesz. Gdyby nie twój przyjaciel, pan Kyuhyun, mogło by cię tu nie być. – Zbladłem.

   Złamana noga. Kyuhyun? Co?

   - Ale jak, noga? Czy ja będę mógł tańczyć? – Zapytałem z coraz większym przerażeniem, teraz spostrzegłem, że moją lewa nogę pokrywa gips. Lekarz zaśmiał się dobrotliwie i poprawił okulary na swoim nosie.

   - Oczywiście. Jeszcze będziesz wywijał na parkiecie. Gips ściągamy prawdopodobnie za miesiąc.

   - Miesiąc? Dopiero? Jak… - Nie chciałem wierzyć. Mam na miesiąc przerwać swoje treningi?

   - To było poważne złamanie, zazwyczaj w takich przypadkach stosujemy śruby, na szczęście uniknęliśmy tego. Pańska kość została złamanie, potem wykręciła się, uszkodziła mięsień i przebiła skórę. Obawiam się, że miesiąc to jest najkrótsza opcja, ale gdzie ci się tak spieszy?

   - Wyjeżdżam do Japonii za dwa tygodnie.- Powiedziałem zgodnie z prawdą. Zauważyłem jak Kyuhyun, do tej pory mało zainteresowany wymianą zdań, stojący przy oknie, nagle obrócił się i zaczął mi się przyglądać.

   - Oh, nie martw się chłopcze, przed wyjazdem zmienimy gips na taki, w którym spokojnie będziesz mógł się poruszać, nawet bez kul, ale oczywiście z umiarem. Nie możesz nadwyrężyć tej nogi.- Odetchnąłem z ulgą, lekarz uśmiechnął się do mnie i wyszedł, mówiąc tylko bym wypoczywał, a w razie mocnego bólu wezwał pielęgniarkę. W pokoju zapanowała cisza, która przerywało tylko pikanie aparatury. W końcu odezwał się Donghae, który nie mógł powstrzymać swojej ciekawości.

   - Ne, Hyukkie po co jedziesz do Japonii? – Spojrzałem na niego, milcząc przez chwilę. Zastanawiałem się and odpowiedzią. Powinienem mu powiedzieć, czy zostawić to dla siebie? Jak zareaguje? Nie chciałem go okłamywać, więc powiedziałem prawdę, patrząc na jego reakcję.

   - Do ojca. Zaprosił mnie bym poznał jego nową rodzinę. – Nie odpowiedział, wpatrując się we mnie. Kyuhyun również milczał. W ciszy przetwarzali informację, chociaż według mnie nie było po co.

   - Czyli, że twoi rodzice naprawdę się rozwodzą? – Kyuhyun zamrugał, patrząc na Donghae skołowany. No tak, nie wiedział.

   - Tak jakoś wyszło, ale nie gadajmy o tym. – Poprosiłem. Naprawdę nie miałem ochoty rozmawiać na ten temat, szczególnie teraz. Znowu zapadła cisza, ale na krótko. Kyuhyun przerwał ją ostrym głosem.

   - No cóż, skoro już się obudziłeś i ze mną rozmawiasz, skorzystam z okazji i cię zapytam wprost. – Zrobił krótka pauzę, wstrzymując oddech. Przyglądałem się jak zaciska dłonie w pięści. Był wściekły. Znowu. - Co ty sobie myślałeś, wchodząc na stok?! W dodatku na samą górę? Cholera, mogłeś zginąć, gdybym nie zauważył, że coś jest nie tak. Masz choć trochę rozumu? Czemu nie powiedziałeś opiekunowi, nie poprosiłeś o pomoc? – Krzyczał, podchodząc bliżej łóżka. Nie wiedziałem co miałem mu odpowiedzieć. Zirytowałem się.

   - O co ci chodzi? Czemu na mnie krzyczysz, przecież nic się nie stało. – Zapytałem spokojnie.

   - Nic się nie stało? Pierdolony idioto, zdążyłem w ostatniej chwili, bo byś tam zamarzł na śmierć, albo co gorsza, wykrwawił się. Czasami zastanawiam się gdzie ty masz mózg! Zawsze są z tobą kłopoty i problemy! Wiesz jaki jesteś męczący? – Wkurzyłem się. Jakim prawem mnie pouczał? To, że mnie uratował, jeszcze nic nie znaczy.

   - Kurwa. Prosił cię ktoś o pomoc? Skoro to był kłopot, trzeba było mnie tam zostawić i udać, że niczego nie widziałeś. Ah, no przecież, zapomniałem, że ty uwielbiasz bawić się w pierdolonego bohatera! I co myślisz, że padnę teraz na kolana i będę całować twoje stopy dziękując za ratunek? Wypchaj się kurwa! – Zacisnął usta, drżąc na całym ciele. Przez chwile myślałem, że da mi twarz, ale on po prostu wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Znowu zapadła cisza. Cholera, jakim prawem on mówi mi takie rzeczy. To, że uratował mi życie nie upoważnia go do tego.

   - Hyukkie, to co powiedziałeś…

   - No co?! Nie mów, że ty też będziesz mi teraz robił wykład? Przypominam ci, ze to był twój pomysł! – Krzyknąłem, wyładowując na nim swoją frustracje, umilkł na chwilę speszony, potem jednak z zaciętym wyrazem twarzy kontynuował.

   - Uważam, że powinieneś go przeprosić. – Prychnąłem.

   - Nie ma mowy.

   - Hyukjae, ja nie żartuję. Owszem to była moja wina, ale żyjesz tylko dzięki niemu, gdyby nie jego pomoc, wykrwawił byś się. Złamana kość uszkodziła tętnice, zrobił ci opaskę uciskową, a potem na własnych plecach doniósł do karetki.

   - Nie prosiłem go o to. – Burknąłem, nie chcąc przyjąć tego do wiadomości. Zrobiło mi się głupio.

   - Hyukkie, nie zachowuj się jak dziecko. Zrozum, on krzyczy na ciebie, ponieważ się martwił. Bał się, że cię straci. Wiesz, że jesteś dla niego bardzo ważny. Wiesz, ani na chwile nie odszedł od twojego łóżka, a podczas operacji siedział pod drzwiami. Jeszcze nigdy nie widziałem go w takim stanie. Był na skraju rozpaczy. Przemyśl to sobie. Wiesz, że jestem zawsze po twojej stronie i jestem twoim przyjacielem, ale Hyukkie musisz zrozumieć. Tym razem nie mogę przyznać ci racji. Przemyśl to sobie, ja wracam do ośrodka, muszę się ogarnąć. Przyjdę jutro rano. – Nie odezwałem się, wpatrzony w ścianę. Potem z całej siły uderzyłem ręka o pościel.

   Idiota.

   Lee Hyukjae, jesteś idiotą.

   Spróbowałem zasnąć, wprawdzie była dopiero osiemnasta, a przynajmniej tak twierdził zegarek zawieszony na przeciwległej ścianie, ale zaczynałem odczuwać zmęczenie. Nie chciałem myśleć o tym wszystkim. Po prawie godzinie męki z myślami i usilnymi próbami spania usiadłem. Za oknem zrobiło się już ciemno, a przez żaluzję dostawało się tylko światło ulicznych lamp. Czułem jak coraz bardziej zaczyna boleć mnie głowa, tak samo jak reszta ciała. Noga w gipsie, nieprzyjemnie piekła i było mi dziwnie ciasno. Pewnie spuchła. Jęknąłem, ale postanowiłem nie wzywać pielęgniarki.

   Po kolejnej godzinie cierpień postanowiłem wstać i iść do łazienki. Duma nie pozwalała mi skorzystać z nocnika. Toteż musiałem wstać. Było mi trudniej, bo do wenflonu dalej podłączona była kroplówka. Podpierając się więc kulą, a drugą trzymając stojak, niepewnie ruszyłem. W głowie mi się kręciło, ale hardo parłem na przód. Poddanie się nie było w moim stylu.

   W łazience z lekkim trudem udało mi się załatwić potrzebę. Byłem z siebie naprawdę dumny, szło mi wyśmienicie. Przynajmniej do czasu gdy odchodząc od umywalki nie zakręciło mi się w głowie. Zachwiałem, a przed oczami pojawiły się ciemne mroczki.

   - Hyukkie! Tuta… Hyukjae! – Silne ramiona złapały mnie w pasie, ratując przed bolesnym upadkiem. Poczułem znajomy zapach Kyuhyuna, uśmiechnąłem się i wypuściłem z rąk kulę, obejmując go. – Co ty robisz? Chcesz się bardziej uszkodzić? – Zapytał spokojniej, dalej mnie przytrzymując. Wtuliłem twarz w jego szyję, a potem szeptem powiedziałem.

   - Kyunnie, przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam. – Zamarł i przyjrzał mi się,
dotykając mojego czoła.

   - Masz gorączkę, wracajmy do pokoju. Porozmawiamy jak będziesz czuł się lepiej. – Powiedział, powoli, odsuwając się ode mnie. Nie pozwoliłem mu na to, łapiąc się jego bluzy.

   - Nie Kyunnie. Czuję się dobrze. Ja… przepraszam - Pogłaskał mnie po głowie, kręcąc głową.

   - Głupiś, za co mnie przepraszasz?

   - Za to co powiedziałem i za to co zaraz zrobię. – Spojrzał na mnie zaskoczony, uśmiechnąłem się. Pociągnąłem go w dół i potem wpiłem się w jego usta, inicjując pocałunek. Na kilka sekund zamarł, całkowicie sparaliżowany, trwało to jednak tylko kilka sekund. Objął mnie w pasie przyciągając bliżej siebie i sprawił, że świat na chwile przestał się liczyć.

   Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.

   Oderwaliśmy się od siebie dopiero wtedy, gdy zabrakło nam tchu. Przez chwilę patrzył na mnie z nieodgadnionym wyrazem twarzy, a potem podniósł i podał mi kulę. Bez słowa wróciliśmy do pokoju, pomógł mi wejść na łóżko i szczelnie przykrył kołdrą. Gdy chciał odejść złapałem go za nadgarstek. Nie spojrzał na mnie. Nie powiedział słowa. Po prostu czekał.

   - Kocham cię, Kyunnie. – Patrzyłem na niego, prosząc w myślach by się odwrócił, by jakkolwiek zareagował.

   Nie zrobił tego.

   Puściłem jego rękę, a on podszedł do drzwi.

   - Dobranoc Hyukkie. – Szepnął na pożegnanie, nie zaszczycając mnie choćby przelotnym spojrzeniem.

   Drzwi zamknęły się za nim z cichym trzaskiem.

   Poczułem się jak zepsuta zabawka. Wykorzystany i odrzucony, całkowicie bezużyteczny. Byłem nikim, ale rozumiałem go. Ktoś tak brzydki i dziecinny jak ja, nie mógł nawet równać się z idealnym, dojrzałym Zhou Mim.

   Niby cały czas podświadomie o tym wiedziałem, ale to i tak bolało. Najgorsze było jednak to, że dalej go kochałem.

   Jak idiota, już bez nadziei, chciałem pielęgnować w sobie to uczucie.

   Po policzkach spłynęły mi pierwsze łzy.

   Oprócz fizycznego bólu, teraz doszedł jeszcze ten psychiczny. Nie mogłem wytrzymać. Wezwałem pielęgniarkę i poprosiłem o jakieś środki przeciwbólowe oraz coś na sen. Miałem nadzieję, że krótka chwila nieświadomości ukoi moje złamane serce.

   Kyunnie dlaczego? Naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?


***


_________________
Ostatnio zmieniony przez Sayanna 2013-01-06, 16:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Estoir 
Chmurka


Ulubieniec z SJ: Lee Brothers & Evil Maknae
Lover: Hyukkie, Die, Ryo, Jin, Akihide
Fav Pairing: EunHae
Wiek: 32
Dołączyła: 16 Sie 2012
Posty: 1094
Skąd: Wroclove
Wysłany: 2013-01-06, 12:06   

Nie skomentowałam poprzedniego rozdziału, więc skomęcę teraz obydwa ;]

Bardzo podobała mi się trzeźwość umysłu Kyu, gdy ratował Hyuka. Wiem jak człowieka potrafi sparaliżować ze strachu, a wszystkie myśli odnośnie pierwszej pomocy wyparować z głowy i to wtedy, kiedy są najbardziej potrzebne. Wyznanie Małpki było realistyczne, bo bardzo często ludzie na skraju śmierci mówią to, co dla nich najważniejsze...

Akcja w szpitalu... Tu kłania się moja drobna uwaga ^^" Rurki od respiratora nie wolno wyciągać samemu - musi to zrobić lekarz. Ale skoro to fikcja literacka, to można przymknąć na to oko ;]
Mówiłam Ci to już, ale powtórzę - uwielbiam Twojego Kyu *^^* Jest dokładnie taki, jakim go lubię najbardziej i zachowuje się tak, jak powinien. W chwilach stresu i zmartwienia bardziej będzie kogoś opieprzał, niż stał i płakał nad tą osobą. To człowiek czynu, że się tak wyrażę. Ach, mogłabym o nim pisać i pisać (a pomyślałby kto, że maknae kiedyś w ogóle mnie nie interesował... *chowa się ze wstydu*) xD
Bardzo podobała mi się scena pocałunku (do którego w końcu doszło! ^^). Reakcja Kyu świadczy o tym, że jest Hyukkim zainteresowany, ale... cóż, musi to przetrawić na spokojnie. To normalne. A Hyuk oczywiście ubzdurał sobie, że go nie interesuje etc. (Zupełnie jakbym jego niedawne tweety czytała *mamrocze*) Nic, tylko lecieć do Seulu i wbić mu pewne rzeczy do tego jego pustego łba.

Ciekawa jestem Hae w tym wszystkim. Do końca tylko trzy rozdziały, a on nadal nie dał sygnału czy traktuje Hyuka jako TYLKO przyjaciela, czy też coś więcej? Będzie jakiś mini dramat, czy sam happy end?

Z błędów (tak, muszę Cię podręczyć, moja droga *evil smile*):
Sayanna napisał/a:
Co ty sobie myślałeś, gdy wchodząc na stok?!

Chyba zgubiłaś koncepcję zdania po drodze. Albo wykreślić "gdy", albo dać "wchodziłeś" zamiast "wchodząc".
Gdzieniegdzie brak ogonków przy "ę" i "ą", ale to sporadyczne przypadki ;]

Podsumowując - podobało mi się, chcę więcej, dużo więcej i strasznie mi smutno, że do końca tylko trzy rozdziały, bo naprawdę polubiłam to opowiadanie...
_________________

Eunhyuk: "Jestem najszczęśliwszy, gdy stoję na scenie。
Ponieważ wtedy mogę całkowicie zostać pochłoniętym przez tamten świat"
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2013-01-06, 14:37   

W końcu, w końcu, w końcu i jeszcze raz w końcu! Tak mocno kocham to opowiadanie, że nie wiem jak mam to opisać... Agrh, wiem! Wyściskam Cię za to, kiedyś jak się spotkamy! *___* Ojjj, okej muszę opanować swoje emocje, bo teraz znów będę musiała czekać na kolejną część. Dziękuję za dedykację, choć wiem że całe opowiadanie jest dla mnie, mmmm dla mnie *_* to tak pięknie brzmi! Oraz spodobała mi się dedykacja, wiesz która.

Panika Hyukjae na igły jest cudowna, a najbardziej rozwaliło mnie to kiedy zauważył Donghae oraz dodał swoją piękną uwagę, odnośnie jego pryszcza... Haha, przypomina mi się nasza rozmowa o cudownych zdjęciach Donghae, takich naturalnych... Czyżby to zdjęcie, co Ci wysyłałam z lotniska w Incheon z kapelutkiem zainspirowało Ciebie do napisania takich rzeczy ? :P Ah i tak było piękne ! *___*

Nic się nie stało, nic w ogóle. Hyukkie podczas tej "sprzeczki" zachował się dziecinnie, nie chciał sobie wmówić że żyje dzięki Kyuhyunowi, no bo po co. Ale wiem, że on wiedział tam w środku, w swoim kochanym, ciepłym serduszku, że tak właśnie jest i to Donghae oraz Kyu mają racje, nie on. Dobrze, że zrozumiał i później go przeprosił.

POCAŁUNEK! *////* Good God, właśnie na takie coś czekałam. Zdziwiło mnie to, że Hyukjae to zrobił, ale pewnie później pożałował tego, co zrobił. A szkoda. Kyu z pewnością będzie w lekkim szoku, tak samo jak usłyszał że Hyukkie go kocha. Kurde, niech on w końcu zrozumie, kto jest dla niego najważniejszy! Najważniejsza osoba w jego życiu właśnie ma nogę w gipsie, jest słodkim chłopakiem, o cudownym ciele, zajebistych zdolnościach tanecznych, z zajebistym pryszczatym Donghae! On go kocha, tylko musi to sobie uświadomić, asdfghjk! Właśnie, właśnie.
Hihihih, podoba mi się pocałunek, ponieważ to tak jakby podchodzi pod zdradę... KyuHyukowa miłość górą! <3333333333333333333333333333
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
YumiKasai 
Mała Cholera~~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy ^^"
Lover: Już nie umiem zdecydować ; ____ ;
Fav Pairing: Teraz to już wszystkie <3
Grupa krwi: ARh+
Kocham SuJu od: 26.07.12r
Wiek: 23
Dołączyła: 09 Wrz 2012
Posty: 105
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-06, 17:32   

Sayanna napisał/a:
widzisz, dostałaś HenWooka, który wręcz napisał się sam.

Wiem! Dziękuję~~
Ja chcę więcej części! :c
<nigdy nienasycone dziecko>

Sayanna napisał/a:
mi pobierają krew na leżąco. *>/////<*

Haj fajw! xD
Mi też~~ I zawsze jest tak: zaczynam liczyć po japońsku i przy 6-7 język zaczyna mi się plątać i robi słabo xD potem jeszcze przez jakieś pół godziny leżę w gabinecie xD
Ale za to akurat winię geny ojca, on też tak ma :P Kiedyś było tak, że wyszedł na pobieranie krwi i wrócił po jakiś 4 godzinach
"Mama: Gdzieś ty był tyle czasu?! I dlaczego masz koszulę we krwi? >.<
Tata:..... Zemdlałem i wpadłem w próbówki ;______;"" "
xDDDDDD

Jak czytałam to w pewnym momencie rzuciłam telefonem i musiałam zacząć rozmasowywać sobie dłonie, bo zaczęłam czuć kłucie ;~~~~;
Jestem bardzo podatna na sugestie słowne. Jak byłam z przyjaciółką na wystawie średniowiecznych tortur to po półgodzinnym zwiedzaniu do końca dnia wszystko nas bolało :C

A wracając do rozdziału, to serio w pewnym momencie aż mi się słabo zrobiło! :o

Ahhh~~ I znowu ich piękna duma~~
Hyuk, kretynie, kocham cię~~ xDD
No ale serio, kretyn! Kyu mu uratował życie, wykazał się odwagą i inteligencją, a ten mu jeszcze pyskuje >.<

Sayanna napisał/a:
Wtuliłem twarz w jego szyję, a potem szeptem powiedziałem.

   - Kyunnie, przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam.


*.*

Sayanna napisał/a:
Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.


*O*

Sayanna napisał/a:
   - Kocham cię, Kyunnie. – Patrzyłem na niego, prosząc w myślach by się odwrócił, by jakkolwiek zareagował.

   Nie zrobił tego.

   Puściłem jego rękę, a on podszedł do drzwi.

   - Dobranoc Hyukkie. – Szepnął na pożegnanie, nie zaszczycając mnie choćby przelotnym spojrzeniem.


Sayanna napisał/a:
Kyunnie dlaczego? Naprawdę nic dla ciebie nie znaczę?


TAK~~! Skończyłaś to tak jak lubię! <333
Czyli ta słodka niepewność i odrzucenie. Aż się nie mogę doczekać rozkmin Kyu na ten temat xD
_________________
"Without you I have no courage to live"
"I'm better than your ex, hotter than your next"
I AM HENWOOK SHIPPER! <3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,22 sekundy. Zapytań do SQL: 10