| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
KyuHyuk - I love you, when you're less worth it. [8/10]
Autor Wiadomość
Rena23 
Oppa Oppa~


Ulubieniec z SJ: ~Kyuhyun <333~ Eunhyuk
Lover: Kyuhyun, Donghae, Eunhyuk, Sungmin, Zhou Mi
Fav Pairing: EunHae <333 QMI, KyuHae, MinWook, KyuHyuk
Grupa krwi: Rh+0
Kocham SuJu od: Sierpień 2011
Wiek: 23
Dołączyła: 02 Sie 2012
Posty: 165
Skąd: Choszczno (Szczecin)
Wysłany: 2013-01-07, 12:11   

Witam ^^ przepraszam na początku że dopiero teraz komentuję, ale ostatnio nie miałam co czytać, wiec postanowiłam że zabiorę się za Twoje opowiadanie ^^ szczególnie gdy jest to KyuHyuk, gdyż chciałam bardziej się wgłębić w ten parting <33 To SuJeong, mnie powoli nakręciła *___* A wiec tak Sayanna, jesteś cudowna <33 Twoje opowiadanie jest bardzo wciągające Właśnie wczoraj zaczęłam i zapartym tchem przeczytałam od razu siedem części <33 Były cudowne, nie mogłam się od nich oderwać <33 Przy czytaniu wydawałam dziwne piski, co irytuję bardzo moją mamę <33 haha
Nawet dziś rano postanowiłam przeczytać po raz drugi ^^ aww~ to jest cudowne <33

Sayanna napisał/a:
Oddał ten pocałunek, równie żarliwie, lekko ssąc moją dolną wargę. Napawałem się tą zaborczością i uczuciem, z którym to robił. Rozchyliłem nieco usta, pozwalając by przejechał zachęcająco językiem po moich zębach. Z jękiem pozwoliłem na to by jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Pieścił moje podniebienie, a ja odpowiadałem na to, nieśmiało zaczepiając go koniuszkiem języka.

Aa tego to już tym bardziej nie mogłam się doczekać <33 W końcu pocałunek i to jeszcze odwzajemniony *____* Szkoda że zakończyłaś tak bez wyjaśnienia, wtedy strasznie się niecierpliwie aby przeczytać dalej *___* wiec błagam oo szybkie dodanie ósmej części <33 A tak na marginesie to strasznie podoba mi się że ukazałaś postać Kyu jako takiego "bad boy" ^o^
_________________
One Love, One Kiss, To My Heart~ Mogę być nie obecna-szkoła T_T
 
 
Sayanna 
Noona lubi banany ^^


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk, Heechul, Kyuhyun
Lover: Cinderella <3 Zhou Miś <3
Fav Pairing: EunHae, QMi, HanChul,
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lip 2012
Posty: 130
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-27, 04:39   

No siema skarby moje najdroższe, po dłuższej przerwie wracam z rozdziałem ósmym.
Na wstępie, strasznie przepraszam was za to opóźnienie, tak dużo się działo, musiałam to jakoś poukładać. Pogrzeb Stana porozbijał mnie na drobne kawałki i musiałam je odpowiednio ułożyć, by coś z tego było. Długo mi to zajęło, nie wszystkie znowu znalazłam. Powiem wam że gdyby nie to że Sudzia tak dużo ze mną gadała zajmując myśli, słuchając mojego marudzenia, to było by ze mną krucho. To opowiadanie w całości jest dla niej, a nigdy w życiu zawieść bym jej nie chciała, więc się zmobilizowałam. No i o to mamy kolejny rozdział.
Jest inny, trochę dziwny, skomplikowany. Pewnie nieco was zaskoczy nagła sytuacja. Przemyślenia zimnego Kyu, ale to było zaplanowane. Macie zobaczyć tą zmianę, to, że staje się cieplejszy, ale ostrzegam nie łudźcie się. Wcale nie będzie tak kolorowo i nie kierujcie się tym co przeczytacie. Zdradzę wam, ze to wszystko w następnym rozdziale się zmieni i to o sto osiemdziesiąt stopni.
Przemyślałam również jeszcze raz fabułę całą. Do końca części pierwszej zostały dwa rozdziały. Część druga to kolejne dziesięć. Przemyślałam to jednak i mam propozycję na kolejne dwie cześć również dziesięcio rozdziałowe, jeśli będziecie chcieli. W sumie czterdzieści, bądź 35 rozdziałów, zależy jak mi się rozłoży fabuła. Ale to tylko propozycja.

Co do dzisiejszego rozdziału. Ostrzeżenie jest tu scena erotyczna, czytanie na własną odpowiedzialność. Nie jest to pierwsza taka scena w mojej karierze pisarza, jednakże wydaje mi się, że nie za bardzo mi wyszła. Jest taka sucha dla mnie. Pewnie dlatego, że całkowicie nie znacie uczuć Hyukjae, tylko cześć jego reakcji. Mam jednak nadzieję, ze przypadnie wam do gustu. Liczę na szczerą krytykę.
Tak jak z początku rozdziału jestem zadowolona, tak z jego końca absolutnie nie. Nie che jednak dłużej nad tym siedzieć ponieważ im dłużej to będę robić tym bardziej go zbabram. No cóż.


Estoir
Ta, trzeźwy Kyu, coś co bardzo lubię.
co do szpitala. Kocie to nie była rurka respiratora, chodziło mi bardziej o takie coś.... no... o wiem. Jak mają nurkowie by oddychać! Nie wiedziałam jak to nazwać. Miałam takie coś w ustach, uhhhh takie nieprzyjemne i było mi niedobrze. Oczywiście chodzi mi o to szpitalne ustrojstwo (ta jako dziecko zwiedzała gabinet wujka i się bawiła różnymi, ciekawymi rzeczami -.-)
Wiesz, zauważyłam ze rozdziały, które pisze jako Kyu jakoś szybciej i lepiej mi się pisze. No cóż, mam charakter podobnych do niego. Lekko wredna ze mnie Saya, to pewnie dlatego. Zresztą każda moja postać ma w sobie coś ze mnie, choćby jedną cechę ale ma. Zastanawiam się czy zgadniesz co to jest.
Scena pocałunku (której oficjalnie nie miało być xD) no cóż, pozostaje mi się cieszyć, ze ci się podobała.
Co do błędów, spójrz na godzinę dodania. 7 xD Siedziałam nad nim cała noc, nie dziwne, ze wkradły mi się błędy. Wszystko sprawdzam jeszcze raz dopiero jak się wyśpię. x33 tak, lepiej pracuje mi się w nocy.
Hae, oj.... dużo go będzie w następnym rozdziale.
Omo, ciesze się, ze ci się podobało. Ale skarbie, do końca trzeciej części są dwa rozdziały, do końca całości dwanaście. Potem jeszcze dwadzieścia, jeśli będziecie chcieli. Więc się nie martw. Jeszcze się naczytasz, o ile będziesz chciała.

SuJeong

No i co ja mam ci powiedzieć kocie. Tak mało czasu tak dużo do gadania. Huh.
Na początek wielkie dziękuję. Za wszystko, za to ze jesteś i w ogóle ♥
Czekam na to wyściskanie, mam nadzieję, że się doczekam.
Cieszę się bardzo, ze podobała ci się dedykacja dla Stana. To dużo dla mnie znaczy.
Tak te pryszcze to tak specjalnie dla ciebie.
Dziecinność Hyuka, ka. Bo Hyuk to dziecko, które nie wie czego chce. I focha się z byle powodu. taki już jest i takiego kocha go Kyu.
tak, przemyślenia dotyczące Kyu, bezcenne. Kocham twe przemyślenia ^ ^
Ty wiedziałaś co będzie w rozdziale, czytałaś nawet jego malutki fragment. Mam nadzieję,że choć trochę ci się spodoba. Przepraszam, ze jednak nie dostałaś go w przed premierze, ale nie będę miała jutro czasu.

YumiKasai

Okey, wpadnięcie w probówki, cudowne XD
Ouuu, aż mnie zabolał tyłek. Jak byłam w sali tortur na Ukrainie, to tam był taki sprzęt, który wbijali ludziom w dupę! Bosz jak mnie potem bolały tyły!
To Hyuk, jego nie zrozumiesz. Pyskówka. Ale jak już wcześniej wspominałam. Toć to dziecko ♥
Nie wiem czy rozkminy Kyu przypadną ci do gustu, ale warto próbować ^ ^

Rena23

Sudzia jak widzę wkręca w KyuHyuki coraz większa liczbę ludzi XD pozytywnie c:
*rumieniec* Dziękuję. Nie jest cudowna, ale mimo to bardzo miło mi, ze to mówisz. sprawiło mi to niebywałą przyjemność.
Bosz, naprawdę ciesze się ze ci się podobało i ze czytałaś to z taką zaciętością ♥
Bo Kyuu to bad boy <3 Troszkę mi zeszło z 8 częścią, mam nadzieję jednak, że mi to wybaczysz ♥


Dziewczynki dziękuję za przemiłe komentarze. Jesteście cudowne.

Ah zamarudzę. Skończyły mi się ferie. Postimage mnie nie lubi. Po feriach mam kurna olimpiadę z biologi i nic nie umiem! Da fuck!
Tak to tyle w tym temacie.

Pisane przy:
Bjork - Joga
Nigdy nie zapomnę dźwięku tej piosenki, który roznosił się po cmentarzu. Dobranoc Stan.

Kyuhyun- Puff the Magic Dragon

Dedyk: SuJeong




KyuHyuk
I love you, when you’re less worth it.
Rozdział 8



***



   Czułem się dziwnie, choć to słowo nie do końca mogło opisać mój aktualny stan. Skołowany, wybity z równowagi, zszokowany, wściekły, zagubiony, zirytowany już prędzej, dalej jednak czegoś mi brakowało. Nie umiałem nazwać tego uczucia ciepła, które rozlało się po całym moim ciele, swoje źródło znajdując gdzieś głęboko w moim sercu. Byłem pewny, że czułem je już wcześniej co najmniej kilka razy w moim życiu i zawsze za sprawą jednej osoby, a mianowicie Lee Hyukjae.

   No właśnie. Hyukkie. Mój najlepszy przyjaciel, bliski mi jak rodzony brat. Osoba o której wiedziałem praktycznie wszystko, której ufałem bezgranicznie, którą naprawdę kocham. No właśnie, znowu pojawia się dylemat. W jaki sposób? Jak długo, jak mocno, jak uzależniająco, jak szczerze? No właśnie, nie sądzicie, że nadużywam tych dwóch słów? Moja wypowiedź prawdopodobnie jest niezrozumiała, całkowicie ze sobą sprzeczna i niczego nie wyjaśnia, ale gdybyście kurna wiedzieli co dzieje się w mojej głowie, nie zastanawialibyście się, dlaczego taka jest.

   Może inaczej. Wyjaśni mi ktoś może dlaczego moje usta samoistnie, wciąż się uśmiechają, policzki mam rumiane, a całe ciało jest tak lekkie, że wręcz chce się skakać? Czuję się jak dziewica, którą właśnie pocałował wymarzony chłopak, przysięgający miłość i wierność na wieczność. Chyba nie powinno tak być, prawda?

   Prawda?!

   Powinienem teraz z obrzydzeniem wycierać usta, a po przyjściu do pokoju złapać za szczoteczkę i wyszorować porządnie zęby i język. Przynajmniej tak postąpiłby na moim miejscu każdy inny chłopak. No, ale ja jestem Cho Kyuhyun, co raczej, nie ima się słowa ‘zwyczajny’.

   Ktoś, kiedyś, bardzo dawno temu, powiedział mi, że jeśli na widok chłopaka, mój fiut stwardnieje na kamień, w głowie będzie pustka, a serce dostanie niekontrolowanych spazmów, aż trudno będzie mi oddychać, to niezawodny znak, że jestem na dobrej drodze, by zostać gejem. Tylko, że to już wiedziałem. Nikt mi jednak, do cholery jasnej, nie powiedział co znaczy to jebane ciepło w sercu i niekontrolowane, radosne odruchy mojego ciała. Chociaż…

   Brat Donghae, kiedyś mi opisywał jak się czuł, gdy po raz pierwszy pocałowała go dziewczyna, w której od dawna był zakochany, obecnie jego żona. Mógłbym przysiąść, że jego reakcje i odczucia do złudzenia przypominały mi moje…

   Reasumując, byłem zakochany… Nie… nie, nie, nie. Cho Kyuhyun ogarnij się, bez takich numerów. Ty przecież nie wiesz co to miłość.

   Hormony odpowiadające za ustrojstwo zwane miłością, ogar kurwa! Nie mam zamiaru stać bezwolnym, idiotycznym zombie, które jest na każde skinienie swojej pierdolonej drugiej połówki. Co to, to nie! Przynajmniej nie w tym życiu.

   Dobra, tylko spokojnie, hipotetycznie przypuśćmy, że faktycznie jestem zakochany i to w Lee Hyukjae. Co wtedy? Moment, w którym powinienem odpowiednio zareagować na jego zaloty już minął. Hyukkie prawdopodobnie wyklina siebie teraz w myślach za to co zrobił, żałuje i na pewno następnym razem gdy do niego przyjdę, powie, że to wszystko było żartem…

   A co jeśli tego nie zrobi?

   …

   No cóż, Cho Kyuhyunie, bez owijania w bawełnę, albo jak to robił świstak, w sreberka. Jesteś w czarnej dupie.

    Kurwa.

***


   Reszta drogi do ośrodka minęła mi w względnym spokoju. Owszem, wciąż chciało mi się skakać, a siły miałem tyle, że mógłbym przenosić góry, ale jakoś to zignorowałem. Bez kolacji, nie licząc dwóch tabletek środka nasennego, położyłem się spać. Rano zaś, ignorując przemożną chęć pójścia do szpitala, skierowałem się na stok. Obiecałem sobie, że nie poddam się słabości swojego serca. Nie ze mną te numery. Poza tym wizja zerwania z Zhou Mim również mi się nie uśmiecha. Nie chciałem go ranić tylko przez moje chwilowe zaćmy umysłowe. Nie byłem, aż takim bucem.

   No dobra byłem, postawiłem Zhou Miego wyżej niż Hyukjae, częściowo było mi z tym źle, ale nie widziałem innego wyjścia. O skuteczności mojej decyzji, poinformowało mnie przy obiedzie nieprzychylne spojrzenie Donghae i opiekun, który w ostatniej chwili powstrzymał mnie przed natychmiastowym pójściem do szpitala, mówiąc, że Hyukjae z nieznanych mu i nagłych przyczyn, przyspieszył swój wyjazd do Japonii. Dziś rano miał samolot. Bezbłędnie odgadłem iż tą 'nagłą przyczyną’ jestem ja.

   Zacząłem żałować, że zachowałem się jak skurwiel.

   Pierwszy raz w życiu miałem moralniaka i nie miałem pojęcia co z nim zrobić.

***


   Po powrocie z zimowiska zauważyłem bardzo niepokojącą mnie rzecz. Mianowicie dotyk Zhou Miego, jego czułość i słowa, w pewien sposób mi nie odpowiadały. Wzdrygałem się, gdy niespodziewanie dotknął mojego ramienia, niechętnie chodziłem z nim za rękę, jego pocałunki przestały tak na mnie działać. Tak jakby z dnia na dzień cały urok, którym mnie do niego przyciągał, wyparował. Zaczynało mnie to poważnie martwić, co wzbudzało we mnie coraz większą frustracje i wściekłość.

Przecież niemożliwym było, by jeden, krótki pocałunek Hyukjae, tak dużo zmienił.
Zhou Mi przez pewien czas tego nie zauważał, tłumacząc sobie to zapewne stresem, wywołanym przez nadchodzące egzaminy, jednak gdy tydzień po wspomnianych testach nic się nie zmieniło, zaczął robić się podejrzliwy i na każdym kroku wypytywał co się stało. Niesamowicie mnie to irytowało, więc by się wyładować jak i zniszczyć jego wątpliwości, prawie codziennie się kochaliśmy.

   Huh, złe słowo.

   Pieprzyliśmy się po kątach, w jego mieszkaniu. Nie przeszkadzał nam czas i miejsce, liczyło się tylko pożądanie. Stół w kuchni, podłoga przed kominkiem, pralka w łazience, fotel w salonie, czy łóżko. To nie miało znaczenia.

   Nieważne jednak ile razy byśmy tego nie zrobili, ja wciąż czułem się dziwnie niezaspokojony. Poza tym, ciało Zhou Miego przestało być dla mnie tak pociągające jak wcześniej. Oprócz tego, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że zdradzam Hyukjae.

   Gdy doszła do tego tęsknota, chwilami miałem ochotę ukrócić sobie cierpienia, strzelając sobie w łeb. Jebane hormony.

   Planowana, dwutygodniowa wizyta Hyukjae w Japonii trwała już ponad miesiąc i mimo szczerych chęci, Donghae nie potrafił mi powiedzieć kiedy wróci. Wiedziałem tylko, że zdjęli mu gips. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że głównym powodem jego nieobecności jestem ja. Coraz bardziej martwiłem się, że nie wróci w ogóle.

   Spędził tam dwa tygodnie podczas których w normalnych okolicznościach miał być na zimowisku. Potem kolejne dwa tygodnie dni szkolnych, ferii oraz pierwszy tydzień nowego semestru. Czterdzieści dziewięć dni, praktycznie bez znaku życia. Dużo prawda? Wyobraźcie sobie więc, co byście czuli na moim miejscu. Tęskniłem za nim każdego dnia, wbrew sobie i mojemu zdrowemu rozsądkowi. Niebywała męka.

   Gdy już traciłem nadzieję na to, że kiedykolwiek go jeszcze zobaczę, pojawił się. Wszedł do stołówki z torbą na ramieniu, lekkim uśmiechem na ustach i Donghae, który opowiadał mu coś żywo gestykulując. Tak jakby nigdy nie był w Japonii, tak jak by wszystko było w porządku. Przywitał się ze wszystkimi, krótkim ‘cześć’ i usiadł naprzeciwko mnie.

   Myliłem się, nic nie było w porządku. Normalnie od razu zajął by mnie rozmową, znowu niezadowolonym głosem stwierdzając, że fioletowe cienie pod moimi oczami, wyglądają paskudnie. Nie są w ogóle sexy. Teraz jednak nawet na mnie nie spojrzał. Poczułem się dziwnie smutny i zawiedziony, ale postanowiłem wykorzystać ten fakt, bezwstydnie wlepiając w niego swój wzrok. Od razu rzuciło mi się w oczy, że schudł, o ile to w ogóle możliwe, a jego cera była jeszcze bledsza niż wcześniej, jakby poszarzała ze zmęczenia. Włosy przycięte, zmieniły kolor z czystego blondu na popielaty błękit, z tyłu wyraźnie ciemniejszy, momentami wpadający nawet w szafir. Czarna koszulka na ramiączkach opinała się na jego tali, a zgrabne ramie, z którego zsunęła się niebieska bluza, niebywale kusiło mnie swą nagością. Oblizałem usta, czując ukłucie pożądania. Cho ogarnij się! W myślach strzeliłem sobie z liścia, by pozbyć się nieproszonych myśli, a potem kontynuowałem obserwację.

   Pozornie, dla osoby, która praktycznie go nie zna, wydawało by się, że chłopak tryska energią, jest radosny i wesoły, taki jak dawniej. Ja jednak z łatwością zauważyłem zmianę w jego zachowaniu. Był spokojniejszy, odzywał się o wiele rzadziej jeśli w ogóle. Często na jego ustach pojawiał się wymuszony uśmiech, którego naprawdę nie lubiłem. Donghae również chyba zauważył, że coś jest nie tak, bo co jakiś czas posyłał mi zdezorientowane spojrzenie, jakby pytając czy ja również to widzę.

   Przede wszystkim zmieniły się jednak jego oczy. Było w nich coś obcego, coś innego, całkowicie dla mnie niezrozumiałego. Coś musiało się stać, tego byłem pewny. W pewnym momencie do naszego stolika podszedł Jungsu, z radością uwiesił się na szyi Hyukjae i poczochrał jego włosy.

   - Małpko, jak było w Japonii? Myśleliśmy, że już do nas nie wrócisz. – Hyukkie zaśmiał się i stanowczo, jednak delikatnie odkleił od siebie hyunga. Dziwne, zazwyczaj nie przeszkadzał mu dotyk znajomych. Szczególnie Jungsu, który zawsze robił sobie z niego wieszak.

   - Rewelacyjnie, aż żal było wracać. – Zakrztusiłem się, przez co nie słyszałem końca jego wypowiedzi. Żal wracać?! Rewelacyjnie?! I to mówi chłopak, który nienawidził Japonii całym swoim sercem, bo odebrała mu ojca? Donghae spojrzał na mnie równie zaskoczony.

   Hyukkie, co ci się stało?

***


   Przez kolejny tydzień sytuacja niewiele się polepszyła. Hyukjae wciąż unikał mnie jak tylko mógł, czasami tylko, gdy myślał, że tego nie widzę, posyłał mi smutne, stęsknione spojrzenie, które wzbudzało we mnie kolejne wyrzuty sumienia. Widywałem go na stołówce, czasami w drodze do domu, nigdy jednak nie rozmawialiśmy. Od Donghae wiedziałem, że spędza na sali tanecznej znaczną część swojego wolnego czasu, gdy zaś nie tańczył, nie opuszczał domu, zamknięty w swoim pokoju. Wielokrotnie zastanawiałem się co z tym zrobić, nic mi to nie dało. Nawet gdybym próbował, to raczej nie odniosło by to zamierzonego skutku. Hyukjae nie chciał mieć ze mną nic wspólnego.

   Dodatkowo zbliżały się moje urodziny, a Heechul wyraźnie dawał mi do zrozumienia, że nie uda mi się wywinąć od imprezy i on już się o to postara. Nie miałem siły się z nim sprzeczać, poza tym nawet nie chciałem. Miałem zamiar upić się tak, by choć na chwile zapomnieć.

   - Kyuhyun, zaplanowałem już wszystko, twoim jedynym zadaniem będzie udostępnić nam chatę i zaszczycić nas swoją obecnością! – Aish, ten facet był taki głośny i upierdliwy, a mnie dzisiaj wyjątkowo bolała głowa. Była pora lunchu, wszyscy zebrani byli w stołówce, oprócz Zhou Miego, który znowu był w Chinach i z tego co mi wiadomo, wracał dopiero po jutrze. Impreza była jutro, ale jakoś nie martwił mnie jego brak na niej. W pewien sposób nawet się cieszyłem, mogłem upić się w spokoju i nikt nie będzie mi wyrywał kieliszka z dłoni, wyciągał na parkiet i zmuszał do tańca.

   - Yah, Chul, powiedz mi chociaż kogo zaprosiłeś? – Zapytałem rezolutnie, wolałem wiedzieć komu będę udostępniał swój dom. Poza tym, nie wszyscy znajomi Heechula byli normalni.

   - Nie martw się, będzie małe rodzinne grono.

   Tak, w tamtym roku też tak mówił, a potem grupa całkowicie nieznanych przeze mnie członków kółka bokserskiego rozpierdoliła mi pokój.

   - To znaczy kto?

   - Dobrze znany ci klub taneczny, nasza paczka, Hongki no i oczywista, oczywistość Donghae i Hyukjae. – Spojrzałem na wymienioną dwójkę, oboje kiwnęli głowami, choć Hyukkie o wiele mniej radośnie niż Hae, ale to nieważne.

   Liczyło się to przemiłe ciepło, które pojawiło się nagle i przyjemnie wypełniło każdy skrawek mojego ciała. Jeszcze nie wszystko stracone. Wciąż miałem szanse by odzyskać przyjaciela.

***


   Tak jak powiedział Heechul byli wszyscy, plus trzy dodatkowe osoby, które na szczęście znałem. Z Jonghyunem śpiewałem kiedyś podczas jakiś występów szkolnych, Minho dawałem korki z matmy w tamtym roku, a Onew mieszkał niedaleko, często spotykałem go w drodze do szkoły. Było nas w sumie z dwadzieścia pięć osób. Nie mało, ale też nie za dużo. Skromne, wręcz rodzinne grono, wśród którego czułem się dość dobrze.

   Heechul tym razem się postarał i nie mogłem się na nic skarżyć. Oczywiście nie obyło się bez tortu, głośnego śpiewania sto lat i życzeń, ale jakoś to przeżyłem. Potem pojawił się alkohol, a część towarzystwa zaczęła tańczyć. Ja osobiście nie miałem na to ochoty. Z dwoma butelkami trunku usiadłem na fotelu przy oknie, obserwując bawiących się przyjaciół, a dokładniej jednego. Obserwowałem jak Hyukjae w towarzystwie Taemina i Key wykonuje popisowy, dość erotyczny taniec.

   Niespodziewanie zrobiło mi się gorąco. Czarne, obcisłe rurki, kusząco opinały się na jego pośladkach, a luźna, również czarna bokserka, podwijała się przy każdym gwałtowniejszym ruchu, przez co wiele razy mogłem wpatrywać się w umięśniony brzuch. Całości dopełniały odsłonięte ramiona, które wykonywały bardzo sugestywne taneczne gesty. W myślach dziękowałem Heechulowi, który sprawił, że w pokoju panował półmrok, oraz długiej czarnej koszuli, która zasłaniała moje krocze.

   Impreza szybko się rozkręciła, a alkohol błyskawicznie opuszczał coraz to nowsze butelki. Sam jednak mało piłem, po dwóch kieliszkach przepysznego wina, stwierdziłem, że trzeźwy bardziej będę się kontrolował. Szczególnie, że ciało Hyukjae coraz bardziej mnie do siebie ciągnęło, a on sam po wypiciu dwóch mocnych drinków, zdecydowanie się rozkręcił, sprawiając że jego taniec stał się jeszcze bardziej wyzywający.

   Po dwóch godzinach, gdy całe towarzystwo było już mocno wstawione, zaś ja czułem się całkowicie trzeźwy, czego nie można było powiedzieć o Hyukjae. Dziwiło mnie to, nigdy wcześniej nie pił, a jeśli już to w małych ilościach. Dzisiaj sączył już chyba piątego drinkach, w przerwach wznosząc toasty. Obiecałem sobie, że nie pozwolę mu zrobić niczego głupiego, dlatego bacznie go obserwowałem. Okazja by się sprawdzić szybko się pojawiła.

   - Okey ludzie, zbiórka, gramy w butelkę! – Oznajmił wszystkim, lekko pijanym głosem Heechul. Po pokoju rozległy się aprobujące pomruki. Wszyscy zebrali się w kółku, wcześniej przesuwając przeszkadzające meble.

   - A na co gramy? – Zapytał chyba Hangeng, nie byłem tego jednak do końca tego pewny.

   - Na pocałunki oczywiście, a coś myślał. Głupi Gengi. – Oh miałem rację. Chińczyk mruknął coś w odpowiedzi, a wokół rozległy się kolejne pomruki. No cóż, w całym towarzystwie były tylko dwie dziewczyny. Mianowice Amber i Victoria, a prawdopodobieństwo ich wylosowania kilka razy pod rząd było nikłe. Nie dziwne więc, że część osób zaczęła się buntować. Heechul szybko uciszył całe towarzystwo.

– Kto się wywinie będzie miał karne zadanie. Wierzcie mi, każde wymyślę osobiście.

   Nikt już nie protestował, gra się rozpoczęła. Oczywiście jako solenizant, kręciłem pierwszy. Miałem szczęście, szybko musnąłem usta Donghae, a potem wróciłem na swoje miejsce. Hae nie miał już tak dobrze jak ja, a Heechul pisnął z uciechy i dość długi czas nie pozwalał mu zakończyć pocałunku.

   Gra coraz bardziej się rozkręcała, ludzie po pierwszej kolejce stali się bardziej otwarci, a pocałunki nie były już takie grzeczne. Heechul zniknął gdzieś z Hangengiem, a jego miejsce przejął Jungsu, szybko wczuwając się w role lidera. Nie powiem, nawet ja po pewnym czasie się rozluźniłem. Jak na razie wciąż dopisywało mi szczęście, w drugiej kolejce wylosowała mnie Amber, potem wypadł mi Henry, jednakże na tym skończyła się sielanka. Gdy butelka, którą kręcił Hyukjae wskazała mnie, zamarłem. Ludzie zawyli z radości, a chłopak zbladł.

   - No Hyukkie! Kissu, kissu, ale już, bo jak nie to zawołamy Heechula, a on na pewno będzie zły, że mu przeszkadzamy. – Jungsu pogonił go widząc, że ten się waha. Przez ułamek sekundy zacząłem się zastanawiać, w której części mojego domu Chul pieprzy się z Gengiem, szybko jednak o tym zapomniałem, widząc jak Hyukkie wstaje i niepewnie kieruje się w moją stronę. Również się podniosłem i czekałem.

   Widziałem jak na jego policzki wstępują rumieńce, a wzrokiem błądzi po pokoju byle tylko na mnie nie patrzeć. Zdecydowanym ruchem złapałem go za rękę i przyciągnąłem bliżej siebie. Zaskoczony, wzdrygnął się lekko, a potem… potem bez ostrzeżenia wpił się w moje wargi. Przez chwile czułem nieprzyjemny smak alkoholu w ustach, do którego jednak szybko się przywykłem. Hyukjae nie próżnował i szybko pogłębił pocałunek, ocierając się własnym językiem o mój. Błyskawicznie odczytałem jego zamiary. To miał być krótki, namiętny pocałunek, mający za zadanie pokazać mi co straciłem. Uśmiechnąłem się i pozwoliłem mu na tę zabawę, czerpiąc z niej ile tylko mogłem.

   Prawdopodobnie nie spodziewał się tego, że w jakikolwiek sposób odpowiem na jego pieszczoty, co początkowo faktycznie było moim zamiarem. Nie potrafiłem się jednak powstrzymać. Każda komórka mojego ciała go pragnęła, nie mogłem tego tak po prostu zignorować. Gdy chciał się odsunąć i tym samym zakończyć nasz pocałunek, nie pozwoliłem mu na to. Wsunąłem palce w szlufki jego spodni i pociągnąłem w swoją stronę, tyłem, powoli kierując się do drzwi. Nikt nie zwrócił na nas większej uwagi, wszyscy byli zbyt pijani, by zauważyć nasze zniknięcie, no może oprócz Donghae, ale ten również nie zareagował.

   Hyukjae początkowo próbował się wyrwać, nerwowo szarpiąc się w moich ramionach. Dalej trwaliśmy w pocałunku, który stopniowo zmienił się w walkę o dominację. Nie chciałem odpuścić, on zresztą też, dlatego nie zdziwiłem się gdy poczułem smak krwi, a dolna warga zapiekła mnie nieprzyjemnie. Uuuu, małpka robi się agresywna.

   Nawet nie zauważyłem, w którym momencie przestał ze mną walczyć, po prostu zarzucając mi dłonie na szyję. Nie powiem, podobało mi się to cholernie. Przy schodach złapałem go za pośladki i ścisnąłem, unosząc go do góry. Błyskawicznie mnie zrozumiał, obejmując nogami w pasie. Był niesamowicie lekki, bez trudu więc wdrapałem się po schodach na piętro, a potem zaniosłem go do mojej sypialni.

   Nie oponował. Nie wiem czy to za sprawą alkoholu, czy innej, nieznanej mi przyczyny.

   Oboje wiedzieliśmy jak to się skończy, jednak nagły przypływ pożądania chyba odebrał nam zdrowy rozsadek. Świat przestał dla nas istnieć.

   Szybko pozbawiłem go koszulki, odrzucając ją gdzieś za siebie. Przez kilka sekund napawałem się widokiem wyraźnie zarysowanych mięśni, które już od dawna mnie interesowały. Przesunąłem po nich wolno opuszkami palców, obserwując jak na skórze pojawia się gęsia skórka. Hyukjae wstrzymał oddech na kilka sekund, uroczo zagryzając wargi. Pochyliłem się przesuwając ustami po jasnej skórze, kierując się ku górze. Jego ciało idealnie wiedziało co mam zamiar zrobić i samo wręcz prosiło o me pieszczoty. Nie musiałem nawet pieści jego sutków, które stwardniały jeszcze zanim zacząłem pieścić je językiem.

   Hyukjae przez kilka krótkich chwil chciał mnie zatrzymać, zbyt zawstydzony sytuacją. Nie pozwoliłem na to. Każdy skrawek jego torsu uważnie zbadałem palcami, bądź ustami, dość długą chwilę poświęcając obojczykom i szyi. Był idealny.

   Nagle podciągnął mnie do góry, całując dość chaotycznie. Palcami przejechał po szyi i z wprawą rozpiął guziki koszuli, po czym zsunął ją z mych ramion.

   Nie wiedziałem kiedy przewrócił mnie na plecy, samemu zajmując moją pozycję.

   Przyjemność którą mi dawał, odebrała mi część racjonalnego myślenia. Dotykał mnie tak delikatnie, z wyczuciem, jednocześnie w sposób tak miły, że aż kręciło mi się w głowie.
Po raz kolejny nie zarejestrowałem chwili, w której pozbawił mnie spodni. Jednakże, gdy poczułem jego dłoń, usiłującą zdjąć moje bokserki sprzeciwiłem się.

   O nie, nie, nie kochany. Cho Kyuhyun nie może być zbyt długo na dole.

   Gwałtownym ruchem przewróciłem go na plecy, przyciskając do poduszek i naparłem na jego usta, ponownie łącząc je w pocałunku. Westchnął cicho, całkowicie się temu poddając. Wplótł dłoń w moje włosy, przeczesując je palcami.

   Czułem jak moje bokserki boleśnie mnie uwierają, a Hyukjae dodatkowo wcale mi nie pomagał, kolanem naciskając na nie sugestywnie. Lekko zirytowany, zrzuciłem z siebie spodnie, w odpowiedzi słysząc jego chichot. Mała zmora, ale zobaczymy komu będzie zaraz do śmiechu.

   Ustami znowu zjechałem na jego tors i podbrzusze, wodząc językiem przy linii spodni. Zamarł w oczekiwaniu na moje dalsze działania.

   Niespiesznie rozpiąłem guzik i zębami rozsunąłem rozporek, nosem przejeżdżając po wypukłym materiale bokserek. Ze świstem wciągnął powietrze, wiercąc się pode mną niecierpliwie. Ha! I komu jest teraz do śmiechu? Z Cho Kyuhyunem się nie zadziera!

   Ściągnąłem jego spodnie, odrzucając je za siebie. Przez chwile wodziłem dłońmi po jego łydkach, napawając się ich kształtem i mocnymi mięśniami. Opuszkiem palców przesunąłem po bliźnie, którą zostawiła po sobie kość. Była różowa, w niektórych miejscach wciąż był jeszcze strup. Ucałowałem ją, w myślach obiecując sobie, że nie pozwolę na to, by na tym ciele pojawiły się podobne znamiona. Hyukjae jęknął niecierpliwie, unosząc biodra ku górze, próbując zwrócić na nie mą uwagę. Zignorowałem to. Pocierpisz jeszcze trochę kotku.

   Powoli przesunąłem się do góry, do kolan, którymi oczywiście bardzo uważnie się zająłem, badając krzywiznę kości, masując skórę i delikatnie badając fioletowego siniaka, zastanawiając się nad jego pochodzeniem.

   - Skąd go masz? – Zapytałem, delikatnie naciskając na fioletowe miejsce, patrząc jak na chwilę blednie, by po chwili znowu wrócić do swojego koloru.

   - Czy to ważne? – Jęknął niecierpliwie.

   - Odpowiedz.- Zażądałem.

   - Spadłem ze schodów. – Przyznał się w końcu, a ja kiwnąłem głową. Lekko uniosłem kończynę do góry i ucałowałem siniak, tak jakbym chciał, by ten zabieg sprawił, że zniknie. Hyuk patrzył na mnie zdziwiony tym gestem, ale nic nie powiedział.

   Rozsunąłem jego nogi szerzej, by ułatwić sobie dostęp do jego ud. Drobnymi pocałunkami znaczyłem ich wewnętrzną stronę, zastanawiając się ile Hyukkie jeszcze wytrzyma. Trzymał się jednak dzielnie, zdradzało go tylko jego ciało, które z każdym kolejnym muśnięciem moich ust drżało. Uśmiechnąłem się, to mi całkowicie wystarczyło.

   Uniosłem lekko głowę i przejechałem policzkiem po materiale bokserek. Hyukjae jęknął i ponownie wypiął się w moją stronę. Pocałunkami znaczyłem materiał uważając by przypadkiem nie podrażnić członka chłopaka. Tak, byłem po prostu wredny.

   - Kyunnie…?

   - Tak słonko? – Obserwowałem jak Hyuk krzywi się słysząc to określenie.

   - Proszę…

   - Ale o co gwiazdko? – Uh, wzięło mnie na zdrobnienia, ale to nie była moja wina. Miał tak zabawną minę, gdy marszczył brwi.

   - Nie męcz mnie tak.

   - Oj nie wiem, nie wiem, skoro nie tak, to jak mam cię męczyć małpko? – Zarumienił się, a ja mogłem przysiądź, że moje serce nagłe przyspieszyło swój rytm.

   - No…. No, ty wiesz jak. – Mruknął, coraz bardziej zawstydzony tą sytuacją.

   - Hmm, tak? – Przejechałem sugestywnie dłonią po jego członku, napierając na materiał.

   - Mocniej Kyu, mocniej. – Uff, jak to dobrze, że umiem się tak dobrze kontrolować i nie rzuciłem się na niego słysząc te słowa. Moja dłoń spełniła jego prośbę, a ciszę wypełniły jego cudowne jęki. Mistrzunio ze mnie, ale dość tej grzecznej zabawy, czas na konkrety.

   Ściągnąłem z niego bokserki, napawając się widokiem sztywnego członka. Hyukjae nie miał czasu się zawstydzić, od razu wziąłem go w dłoń, ściskając. Wydał z siebie zduszone westchnięcie i zasłonił twarz dłońmi. Był taki uroczy. Pieściłem go rytmicznie wsłuchując się w jęki i westchnięcia, które z siebie wydawał. Podobało mi się to. Jego czerwona twarz i szkliste, lekko zamglone oczy. Był piękny. Całkowicie inny od Zhou Miego. Delikatniejszy.

   Patrzył mi prosto w oczy, tak jakby się nad czymś zastanawiał. Po chwili poczułem jego ciepłe dłonie na swoich policzkach, które przyciągnęły mnie do niego.

   - Kyunnie… - Szepnął i obrysował palcem moje usta, potem krótko pocałował. Nie odpowiedziałem, ciekawy tego co chce powiedzieć. Nie podobało mu się? Przesunął ustami po mojej szczęce i uchu, a potem cicho szepnął. – Kyunnie, dojdź we mnie. – Cicha prośba, kryła w sobie pozwolenie. Zrobiło mi się gorąco. Jego dłonie zsunęły się po mojej szyi i torsie, kończąc swoją trasę na biodrach. Szybko zsunęły ze mnie bokserki, a potem palce musnęły mojego członka. Jakby w zachęcając do działania.

   Sapnąłem. Dotykał mnie tak czule, niepewnie, bez doświadczenia, jednak w miły sposób. Policzki miał czerwone, znak, że cała sytuacja mocno go zawstydzała. Wciąż uciekał spojrzeniem w bok, dłonią nieprzerwanie mnie pieszcząc, westchnąłem.

   - Hyukkie…. Jesteś pewny? – Zdusiłem w sobie jęk, czując jak mocniej zaciska na mnie swą dłoń.

   - Jak niczego innego.

   Był pewny, a jego głos się nie załamał. Oblizałem usta i pocałowałem go, jednocześnie wsuwając dłoń, między jego pośladki. Zadrżał i na chwile znieruchomiał, czekając na mój dalszy ruch. Przejechałem opuszkiem po jego wejściu, drażniąc go w ten sposób jeszcze kilka razy. Gdy uznałem, że przyzwyczaił się do tego uczucia, powoli wsunąłem w niego pierwszy palec. Spiął się, krzywiąc lekko przez dyskomfort, który czuł, ale nie protestował. Po kolejnych sekundach dodałem drugi, a potem trzeci palec, rozciągając go lekko. Jęknął cicho, zaciskając dłonie na moich plecach. By go rozluźnić, pomasowałem jego biodro i ucałowałem policzek. Nie śpieszyłem się, chciałem by przyzwyczaił się do wszystkiego i nie odczuwał zbyt dużego bólu, który na pewno się pojawi. Gdy kiwnął głową, wyciągnąłem z niego palce, a potem uniosłem jego biodra lekko do góry. Przez chwilę drażniłem jego wejście główką penisa, przez co warknął zniecierpliwiony, podniósł się, a potem nabił na mnie, sapiąc ciężko z bólu. To był błąd, ale nic nie mogłem już zrobić.

   Zamarł, a jego oczy napełniły się łzami. Stękając cicho, wbił paznokcie w moje łopatki, próbując sobie ulżyć. Pochyliłem się i pogłaskałem kciukiem policzek, całując czubek jego nosa. Nie wiele to dało, dalej był strasznie spięty, co tylko potęgowało ból.

   Na szczęście znałem na to lekarstwo.

   Pochyliłem się jeszcze bardziej, zbliżając usta do jego ucha, po czym cicho zaśpiewałem. Nie był to może szczyt moich umiejętności, ale oboje byliśmy związani z tą piosenką. Cicha kołysanka z dzieciństwa, którą odganiałem jego koszmary, była tym czego teraz potrzebował. Zapewnieniem, że będzie dobrze.

   I tak właśnie było.

   Rozluźnił spięte mięśnie i niepewnie objął mnie nogami, samemu inicjując ruch bioder. Powstrzymałem głośne jęknięcie, które pragnęło wyrwać się z mojego gardła. Był tak przyjemnie ciasny i ciepły, pragnąłem brać go gwałtownie, bez żadnych zahamować. Wiedziałem jednak, że to byłby błąd. Jego niedoświadczone ciało było delikatne, mógłbym go bardzo boleśnie skrzywdzić, a tego nigdy bym sobie nie wybaczył. Za bardzo go kochałem.

   Poruszałem się powoli, z każdym kolejnym pchnięciem zanurzając się coraz pewniej, mocniej i głębiej w jego ciele. Powstrzymywałem bestie, która domagała się ostrego, perwersyjnego seksu, zastępując ją czułością i wyczuciem. Nagrodzony zostałem szczodrze uroczymi wypiekami, które pojawiły się na jego policzkach i cichymi, zachęcającymi jękami. Jego dłonie zsunęły się z moich ramion i opadły na pościel mocno ją zaciskając. To był pierwszy znak. Przyspieszyłem.

   Jego coraz głośniejsze jęki wypełniły pokój, a odgłos zderzających się ze sobą ciał tylko zachęcał do dalszego działania. Oboje byliśmy już mokrzy od potu i coraz bliżsi finału. Pochyliłem się całując jego zaczerwienione usta, spijając z nich swoje imię i prośby, sumiennie je wypełniając.

   W końcu trafiłem. Hyukjae wygiął się w łuk, wydając z siebie jęk o wiele głośniejszy niż wcześniej.

   - Kyu…nnie tak. – Wycharczał, wprost w moje usta, a ja sapnąłem, czując jak jego mięśnie mocniej się na mnie zaciskają. Nie mogąc dłużej się opanować, oparłem dłonie o wezgłowie łóżka i mocniej parłem do przodu, wsuwając się w niego gwałtownie i do samego końca. Z każdym moim pchnięciem Hyukjae wydawał z siebie cudowny jęk lub westchnięcie, wyrażające przyjemność, która odczuwał. Byłem z siebie niesamowicie dumny, oraz niewiarygodnie szczęśliwy.

   Doszliśmy w tym samym momencie, zamierając w nagłym pocałunku. Krew spłynęła mi po brodzie, gdy Hyuk przegryzł moją wargę, ale nie przeszkadzało mi to. Ból spotęgował przyjemność, którą czułem, a całe ciało pokryła gęsia skórka. Szczelnie wypełniłem jego wnętrze, czując się po raz pierwszym, od dłuższego czasu zaspokojony. Nigdy nie sądziłem, że seks z osobą, w której jest się zakochanym, jest taki rewelacyjny. Taki satysfakcjonujący.

   Wysunąłem się z niego, układając obok. Niczym dziecko szukające ciepła matki, przybliżył się do mnie, wtulając nosem w szyję, nogę przerzucił przez moje biodro, a szczupłymi ramionami oplótł mnie w pasie i prawie od razu zasnął. Głaskałem jego policzek, wsłuchując się równomierny oddech.

   Nie chciałem myśleć co teraz miedzy nami będzie. Było jeszcze tyle spraw, które musiałem rozwiązać. Pozostał też Zhou Mi.

   Aish, Cho Kyuhyun, czeka cię dużo pracy.

   Najważniejsze jednak było zrozumienie tego co czułem.

   Byłem zauroczony czy zakochany?

   Kochałem go jak brata, czy kochanka?

   Spojrzałem na jego twarz, przejechałem palcem po jego skroni, powiece, obrysowałem usta, samemu się uśmiechając.

   Hah, kto by pomyślał. Cho Kyuhyun zakochał się, w dodatku w swoim najlepszym przyjacielu.

   Czując, że wszystko jest w końcu tak, jak być powinno zasnąłem, opierając się policzkiem o jego czoło.

   Dawno nie byłem tak szczęśliwy.

***



_________________
Ostatnio zmieniony przez Sayanna 2013-02-12, 22:45, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
Estoir 
Chmurka


Ulubieniec z SJ: Lee Brothers & Evil Maknae
Lover: Hyukkie, Die, Ryo, Jin, Akihide
Fav Pairing: EunHae
Wiek: 31
Dołączyła: 16 Sie 2012
Posty: 1094
Skąd: Wroclove
Wysłany: 2013-01-27, 11:57   

Ekhm... cóż powinnam powiedzieć? *otwiera okno, coby śnieg i mróz odegnał czerwień z moich policzków, i to nagłe gorąco w pokoju* To było... hot. Bardzo HOT.

Ale może od początku *oddycha* Przeczytaj tekst jeszcze raz moja droga, bo są błędy.
Sayanna napisał/a:
Hyukkie, co ci stało?

Zjadłaś "się", a to jeden z niewielu, które wyłapałam. Są też literówki i chyba nawet jedno ort by się znalazło (spokojnie, pisanie "nie" ze słowami też jest moją zmorą ==').

Co do bohaterów, akcji etc.
Zaskoczyłaś mnie trochę przemyśleniami Kyuhyuna, ale w sumie nie powinno, bo Kyu taki jest, prawda? Złośliwy, nie lubiący kontroli, zwłaszcza, jeśli chodzi o jego uczucia. Ma problemy z przyznaniem się do niech, bo wg. jego podejścia, to uczucia mogą pojawić się wtedy, gdy on na to pozwoli, a nie, gdy same zechcą. Jego rozmyślania były dośc trafne i prawdziwe powiedziałabym. Reakcja na brak takiego uczucia, jakim darzył wcześniej Mimi'ego, jak najbardziej dla niego naturalna. Będzie sobie udowadniał i wszystkim innym dookoła, że wszystko jest w porządku. Jak? Pieprząc się po kątach. Kyuhyun jednocześnie jest osobą dość egoistyczną, bo tak naprawdę nie interesuje się, aż tak bardzo, jak mocno zrani Zhou Mi, gdy ten się o wszystkim dowie. Zwłaszcza po kilku tygodniach rżnięcia, które dawało mu do zrozumienia, że Kyu nadal w jakiś sposób na nim zależy.

Hyukkie... Cóż, zachowanie naturalne. Wyjazd do Japonii również. Nie umiał sobie poradzić z sytuacją, więc poniekąd... uciekł. Albo, należałoby powiedzieć, wykorzystał sytuację i wyjechał. Dobrze opisałaś jego zachowanie. Beztroski, uśmiechnięty jak zawsze, a jednak... zdecydowanie inny. Różnice są jednak na tyle drobne, że widzą to tylko osoby, które bardzo dobrze go znają. Zastanawia mnie tylko, czy jego zmiana jest związana tylko i wyłącznie z Kyu, czy jest tam coś więcej? Bo ja mam wrażenie, że coś się w tej Japonii stało.

Impreza urodzinowa, tudzież jakakolwiek zakrapiana alkoholem... Heh, znany wszystkim motyw jak doprowadzić dwie oporne osoby do łóżka xD Hyukkie trochę mi nie pasował tutaj. Taki nieśmiały, zawstydzony, ale to Twoja kreacja jego osoby, więc nie marudzę ;] Pomijając moje wyobrażenie jego, jeśli chodzi Twój opis, jest on trafny. Zachowałaś "ciągłość" jego zachowania. Z jednej strony właśnie lekko nieśmiały, zawstydzony, ale z drugiej ma ten pazur, coś co go napędza, a jest widoczne, zwłaszcza, gdy tańczy.

Sama scena seksu... Ekhm, znów mi się zrobiło gorąco xD Napisana świetnie, płynnie, sugestywnie. Dość szczegółowo, ale bez tryskającej spermy po ścianach i dokładnych opisów anatomicznych. Pierwszy seks między nimi, ale nie był to ten typ "dziewiczego" kochania się. To było męskie pieprzenie podszyte emocjami. Bardzo mi się podobało. W pierwszym odruchu miałam lekki niesmak na odzywki Kyu. "Gwiazdko"? Da faq? A potem zrozumiałam, no tak, Kyu nie byłby sobą, gdyby nie podręczył lekko Hyuka ;D Zauważyłam tylko jeden mankament. Jak na pierwszy raz Hyuka, nie użycie lubrykantu, zwłaszcza, że byli u Kyu w mieszkaniu, gdzie na pewno taki specyfik ma, było dość... bolesne. Kyuhyun taki myślący o wszystkim, a o to nie zadbał? Wstydź się panie Cho! xD

Ogólnie, chcę zdecydowanie więcej. Jestem jak najbardziej na tak na kolejne serie, bo ja lubię Twoje pisanie *^^* Co do tego, że łatwiej pisze Ci się Kyu, i że każda z postaci coś ma z Ciebie. Uważam, że każdy autor tak robi, by dana postać była autentyczna. Też uwielbiam pisać moim Kyu, bo ma wiele ze mnie, a jeszcze lepiej pisze mi się Sungminem. Wiem jednocześnie, że nie byłabym w stanie pisać niektórymi osobami, bo najzwyczajniej w świecie nie potrafiłabym oddać ich charakterów. "Nie czuję" ich, jeśli wiesz o co mi chodzi.
Btw. zastanawia mnie Hae. Bardzo mnie zastanawia i jestem szalenie ciekawa wątku z nim. Bo on cały czas się przewija tutaj, gdzieś jest w oddali, ale nic nie robi. Czuję jednak, że to będzie do czasu.

Pisz, Kochana, pisz. Z doświadczenia wiem, że pisanie pozwala się oderwać od smutnych myśli, nawet jeśli tekst miałby iść do szuflady. Trzymam za Ciebie kciuki, życzę weny, a przede wszystkim uśmiechu i pogody ducha <3
_________________

Eunhyuk: "Jestem najszczęśliwszy, gdy stoję na scenie。
Ponieważ wtedy mogę całkowicie zostać pochłoniętym przez tamten świat"
 
 
 
YumiKasai 
Mała Cholera~~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy ^^"
Lover: Już nie umiem zdecydować ; ____ ;
Fav Pairing: Teraz to już wszystkie <3
Grupa krwi: ARh+
Kocham SuJu od: 26.07.12r
Wiek: 23
Dołączyła: 09 Wrz 2012
Posty: 105
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-01-28, 14:17   

Strasznie lubię "Puff the magic dragon", ale jak przeczytałam tłumaczenie to już się nie uśmiecham słuchając tej piosenki, bo końcówka jest na prawdę smutna :C

I nikt nie będzie miał do Ciebie pretensji, że długo Cię nie było. (co nie zmienia faktu, że tęskniłam :c ) Uważam, że na prawdę dzielnie sobie radzisz <3

A teraz to opowiadania:
Pierwszy raz popłakałam się przy scenie seksu! ;~~;
Na prawdę! Jak czytałam ten fragment, kiedy Kyu zaczął mu śpiewać kołysankę to po policzkach zaczęły mi lecieć łzy.

No ale może od początku...

Rozkminy Kyu mnie totalnie rozwaliły xD Ogólnie bardzo lubię taki styl pisania, bo jest na prawdę łatwy do przyswojenia... A ja nie lubię skomplikowanych wypowiedzi ;C
Dużo śmiechu przy tym miałam :P

Okropnie mnie interesuje co się stało z Hyukkiem :c
Smuci mnie jego zachowanie... I co raz bardziej mnie to interesuje!

HanChuuuuuul ~~ <33333
afhifhsivbsnvishbsdbvisdvbsoigb~~~~~~~ *____*

Dobra, wracamy do KyuHyuka!

............

HanChul~~! *.*

Koniec! =.="

Strasznie mi się podobała scena seksu. Była mimo wszystko taka ... Delikatna. To jak Kyu o nim mówił było na prawdę piękne <33

Martwi mnie jednak to co napisałaś na początku na temat następnego rozdziału...
Wyczuwam, że będę płakać po jego przeczytaniu :c Chyba sobie chusteczki przygotuję ;~~;""
_________________
"Without you I have no courage to live"
"I'm better than your ex, hotter than your next"
I AM HENWOOK SHIPPER! <3
 
 
 
Kasiek
ADHD Teuk'a


Ulubieniec z SJ: ca?a 15
Lover: Park Jung Soo
Grupa krwi: B Rh +
Wiek: 21
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 241
Skąd: K-Ko?le
Wysłany: 2013-01-28, 15:00   

Sayu Wielbię Cię i kocham dalej. Teraz do chyba muszę dzwonić po lekarza by przepisał coś na uspokojenie. Ale są trzy cytaty, które muszę wyróżnić.

Cytat:
Czuje się jak dziewica, którą właśnie pocałował wymarzony chłopak, przysięgający miłość i wierność na wieczność


Cytat:
Ktoś, kiedyś, bardzo dawno temu, powiedział mi, że jeśli na widok chłopaka mój fiut stwardnieje na kamień, w mojej głowie będzie pustka, a serce dostani niekontrolowanych spazmów, aż trudno będzie mi oddychać, to niezawodny znak, że jestem na dobrej drodze, by zostać gejem.


Ubóstwiam ten cytat. <3

Cytat:
Hormony odpowiadające za ustrojstwo zwane miłością, ogar kurwa !


Sayu jesteś moim bogiem.
_________________
I'm not perfect, I'm original

Podzia? ma?p na rodzaje :

- ?e?ski - ma?pa
- m?ski - Hyuk
 
 
 
Rena23 
Oppa Oppa~


Ulubieniec z SJ: ~Kyuhyun <333~ Eunhyuk
Lover: Kyuhyun, Donghae, Eunhyuk, Sungmin, Zhou Mi
Fav Pairing: EunHae <333 QMI, KyuHae, MinWook, KyuHyuk
Grupa krwi: Rh+0
Kocham SuJu od: Sierpień 2011
Wiek: 23
Dołączyła: 02 Sie 2012
Posty: 165
Skąd: Choszczno (Szczecin)
Wysłany: 2013-01-29, 11:30   

Aww~ W końcu, dziękuję Ci Sayanna, jesteś cudowna <333
Myślałam że już się nie doczekam *____* ale jest, matko a jakie zakończenie ^O^ jej czytałam wczoraj w napięciu normalnie i pełna ekscytacji, dzięki Tobie już to wiem że kocham KyuHyuk <33 Oni są cudowni <333 Ogólnie strasznie mi się sposób w jakim piszesz opowiadania na prawdę tak lekko że aż miło :3 Najbardziej jestem zachwycona tym końcem, oo matko boskie <33 A już myślałam że między nimi nic nie zajdzie, jednak to co napisałaś że
Sayanna napisał/a:
Wcale nie będzie tak kolorowo i nie kierujcie się tym co przeczytacie. Zdradzę wam, ze to wszystko w następnym rozdziale się zmieni i to o sto osiemdziesiąt stopni.
Matko to mnie przeraziło, ale lubię takie zaskoczenie, bo jednak gdyby miało by być tak cały czas kolorowo i pięknie to jednak zaczęło by nudzić, a chyba o to chodzi żeby się coś działo ^^ Nawet gdyby nie było happy end-u to i tak będę zadowolona, bo to jest jedna z moich ulubionych opowiadań ^O^ a wiec czekam na dalszą część <333
_________________
One Love, One Kiss, To My Heart~ Mogę być nie obecna-szkoła T_T
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 24
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2013-02-12, 20:58   

To tak... Jestem. Na początku przepraszam, że tak późno, że ostatnia (bo zawsze pierwsza, zawsze spazmy, zawsze KyuHyuk, zawsze Sayu, zawsze Hae, zawsze, zawsze, zawsze) ale teraz mnie coś powstrzymało, a to coś to bardzo wielkie coś, ale no już sem i oto ja ze swoim twórczym, a może i mało twórczym komentarzem ^.^

Przeczytałam to dzisiaj i ŻAŁUJĘ, że nie zrobiłam tego wcześniej... Omg, mądra ja - SuJe, skopiowałam sobie pięknie tę część na telefon, stwierdziłam, że poczytam to sobie wieczorkiem, ale zasnęłam... Także z nudów przed angielskim dopadłam się do telefonu i zaczęłam pochłaniać literkę za literką, słowo za słowem, zdanie za zdaniem. ALE... Tak wyszło, że się wzruszyłam OTL (Ludzie, jakbyście to czytali *oczywiście prócz Sayuśki* to wiedzcie, że mój spazm na KyuHyuki jest niewyobrażalny i widziała go tylko i wyłącznie jedna osoba - Konayuki *////*) Także odłożyłam to na powrót do domu, przez całą lekcję byłam strasznie rozkojarzona, bo myślałam co tam będzie. Pfehehe, nooo i nadszedł czas powrotu do domu. Niestety usiadł do mnie starszy koleś, no nie powiem, że od niego śmierdziało xD Bowiem jeb*ło tak, że normalnie nie wiem. SuJe wyposażona w maski przeciwgazowe zaczęła sobie czytać. Co tam, że ludzie mogli patrzeć się na mnie jak na wariatkę? *.* Cooo tam, ta część to jedna z moich ulubionych w tym ficku, nie za samą scenę seksu, która była o shit, shit, shit dojdę w autobusie! Bez przesady, ale nie wiem jak mam opisać swój spazm. Sayuuuuuuuuuuuuuu~ Muszę Ciebie za tego ficka zgwałcić :> Wracając do ficka i moich spazmów, kkk~ A kiedy to przeczytałam to szczerzyłam się jak dziecko na widok lizaka albo Wook na widok żyraf, albo jak mała SuJe na widok Kyuhyuna razem z Hyukiem.

Właśnie co do samego ficka, pomysłu, rozegrania, wszystkiego co piękne w KyuHyukach ;> Powiadam Wam, TO JEST NAJPIĘKNIEJSZE CO MOŻE BYĆ *łapie oddech a potem nawija dalej*
Kurde, tak samo jak Est zaskoczyła mnie taka nagła zmiana toku myślenia, zachowania Kyu, co bardzo mi się spodobało. Kiedy to czytałam to wiedziałam, że drzemie w nim taki człowiek i właśnie się obudził. Choć ciężko było mi w to uwierzyć, że właśnie jest taki czuły, taki jak nieprawdziwy Cho Kyuhyun, jakiego każdy zna. Ale to właśnie między innymi było bardzo wyjątkowe w tej części, aż nie mogę się doczekać refleksji Hyukjae. Mam nadzieję, że to niczego nie zniszczy, że ta cudowna scena seksu, właśnie mimo tego, że była delikatna i z uczuciem można było wyłapać tam troszkę perwersji, asdfghjk rzygam tenczom na prawo i lewo *___*

Nie będę ukrywać, że moja bardzo kyuhyukowa i bardzo wybujała wyobraźnia szalała, nawet kiedy ręce Hyuka opadały na łóżko NORMALNIE czułam się tak, jakbym tam była i była tym pieprzonym obserwatorem, pieprzonym shipperem ASDFGHJK *___* Znów rzygam tenczom! I Sayu patrz, co znalazłam speszli for you. Nie musiałam się naszukać, ale to zdjęcie mnie rozwala... Dla mnie jest w nim pełno KyuHyuka, to jak Hyukkie patrzy się na swojego kapitana *o* Po prostu... http://postimage.org/image/6cphe8bm1/

Tylko ja mam bardzo wielką choć i może nawet głęboką nadzieję, że Hyuk nie będzie chciał wracać do Japonii. Muszą sobie wszystko wyjaśnić, ot co. I no... Nie chcę obrażać fanek QMi, ale dobrze mi tak ! Ahahahah. *spokój*

Cóż, to chyba koniec mojej paplaniny, będę to non stop czytać i non stop się fascynować. Sayuu, pomęczę Cię o kolejnego ficka dla mnie, choć już nawet może sama z własnej woli i miłości do mnie to zrobisz :> *wcale sobie nie schlebia, to nieprawda xD*

Dziękuję za całe opowiadanie, seś wspaniałym bananem~! <333

*cały komentarz był pisany(mówiony) na wydechu, prócz jednego wdechu, phaha*
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
93antenka 
Madzia


Ulubieniec z SJ: KyuHyun, SungMin, Leeteuk, Hae
Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae, KyuMin
Wiek: 26
Dołączyła: 31 Lip 2011
Posty: 1689
Skąd: Wodzisław Śl/Gdańsk
Wysłany: 2013-12-27, 09:14   

Opowiadanie przeczytałam na jednym wdechu :P
Jest cudowne i napisane w bardzo przystępny sposób, często nie mogłam się powstrzymać żeby sie nie roześmiać nawet jak scena zbyt śmieszna nie była :)
Patrząc po datach trochę wątpię w to, że pojawi się tutaj następna część, ale mocno trzymam kciuki, żeby udało się wam dodać jeszcze te 2 ostatnie części :D Jestem ciekawa co zrobi Zhou Mi jak się dowie hihi, czy przejdzie nad tym do porządku dziennego czy będzie próbował za wszelką cenę ich rozdzielić...
A co do ostatniego rozdziału, pewnie nikogo nie zdziwi, ze łezki mi się w oczach zakręciły na była scena łóżkowa, tak kochanej sceny to chyba jeszcze nie czytałam :P
 
 
 
Sayanna 
Noona lubi banany ^^


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk, Heechul, Kyuhyun
Lover: Cinderella <3 Zhou Miś <3
Fav Pairing: EunHae, QMi, HanChul,
Wiek: 24
Dołączyła: 06 Lip 2012
Posty: 130
Skąd: Kraków
Wysłany: 2014-01-06, 18:05   

93antenko walczę z następnym rozdziałem dzielnie, ale nie wychodzi mi to tak jakbym tego pragnęła. Dziękuję za miłe słowa. Wiele dla mnie znaczą ♥
_________________
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 24
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2014-06-14, 23:34   

Sayanna, kiedy nowy rozdział? ;c
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 24
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2014-09-23, 20:30   

Sayanna, chyba musze Ci kopa zasadzic...
Zniszcze Cie.

Zeby nie bylo, ze jakies grozby, po prostu sie z Toba bawie xD
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 10