| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie do rymu, nie do taktu 3/3
Autor Wiadomość
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4881
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2015-02-03, 14:20   Nie do rymu, nie do taktu 3/3

Tytuł: Nie do rymu, nie do taktu
Paring: HanChul
Długość: 3 części
Uwagi: zachciało się Majannie rymów. Jadnak Majanna mistrzem rymowania nigdy nie była, więc pewne niedociągnięcia w tekście można znaleźć. Mimo to mam nadzieję, że całość przypadnie czytelnikom do gustu.
Dedykacja: dla Nenn, za wszystko =*

Part I
Historia to miłosna, wielu ludziom znana,
bo od fana do fana jest przekazywana.
Dawno, dawno temu, rzekłby pisarz znany,
by określić jej rozpoczęcia czasowe ramy.

W czasach, gdy w Seulu dopiero pierwsze dźwięki k-popu przebrzmiewały,
a dziewczęta swych idoli o autografy wręcz błagały.
Lee Soo Man przez okno sceny te obserwował
i bardzo się nimi radował.

Wszak w jego interesie leżało,
by zainteresowanie k-popem nie zmalało.

Jednak konkurencja nie spała
i fanów jego podopiecznym powoli zabierała.
Trzeba było się jakoś ratować
i strategię dobrą wykombinować.

I nagle - bam! - spadło na niego olśnienie,
"zrobię to" - myślał - "i świat muzyki odmienię!"
Z dnia na dzień nakazał zorganizować przesłuchania,
by odnaleźć idoli z powołania.

Wielu śmiałków przy jury mierzyło swe siły,
łzy się lały, ręce w piersi się biły.
Tańczyli, śpiewali, na instrumentach grali,
innymi słowy: jak najlepiej pokazać się próbowali.

Co gorszym jury dziękowało,
lepszym zostanie trainee proponowało.

Tak rozpoczęła się era szkolenia
przyszłego muzycznego pokolenia.
Dziewczęta i chłopcy z najlepszymi ćwiczyli
i swe umiejętności doskonalili.

Podstawą było śpiewanie,
wyraźne słów w piosenkach wymawianie.
Niejednemu się też obrywało,
gdy w rytm dopasować mu się nie udawało

Nauczyciele katami byli bezwzględnymi,
wiedząc, że pracują z gwiazdami przyszłymi.
Taryfy ulgowej dzieciaki więc nie miały
i niemalże codziennie gardła swe zdzierały.

Gdy już te na tyle obolałe były,
że nikt nie miał na śpiewanie siły,
lekcje tańca się rozpoczynały
i niejednego fajtłapę dobijały.

I tak właśnie dni i miesiące mijały,
wytwórnię kolejne zespoły opuszczały.
A że idole im się udawali,
to i fani to doceniali.

Wytwórnia na laurach spocząć nie planowała
i prawdziwą bombę dla całej Korei szykowała.
Z dwunastu członków ją złożyła
i lont podpaliła.

Bum! - i gotowe!
oto na scenie postaci są nowe.
jednego jeszcze brakuje,
ale los do debiutu już go szykuje

Tymczasem jego towarzysze urodą swą zachwycają,
a zdolnościami, to już w ogóle, na ziemię powalają!
Nagłówki w gazetach powstają nowe:
Oto Super Junior, panie i panowie!

Albumem Super Junior 05 poznać się dają
i, ojej! z podniecenia fankom aż majtki spadają!
Tłumy za nimi szaleją, kochają
i tym samym nieco szyki wytwórni zmieniają.

Chłopcy z początku mieli być rozdzieleni,
ale teraz to się zmieni.
W Don't Don Kyuhyun zostaje dołączony,
a tym samym skład zespołu zatwierdzony.

W radio chłopcy występują,
w programach dzielnie się produkują.
Na koncertach oszałamiają,
a w dramach pokazy aktorskie dają.

Ale cóż to nagle się stało?
Dwóch z nich publicznie się przytulało!
Ręka o rękę nieśmiało się ociera,
Heechul obejmuje w końcu swego przyjaciela.

A ten dotyk jego akceptuje,
ale przed większymi czułościami kociarza przyhamowuje.
Wygłupy wygłupami,
ale przecież nie są tutaj sami!

Słowa krytyki się nie pojawiają,
wręcz przeciwnie - fanki ich romansem się zachwycają
Kujemy żelazo póki gorące - tak menager temat podłapuje
i chłopcom publiczne czułości nakazuje.

Grafiki w szwach im pękają,
kolejne zadania odpocząć nie dają,
efekt tego jest taki,
że czasami z wyczerpania padają chłopaki.

Leeteuk z każdą drobnostką do szpitala biega,
na szczęście jednak nic poważniejszego mu nie dolega.
W tym wirze zdarzeń szalonych,
HanGeng czuje się nieco zagubiony.
Z językiem koreańskim, przecież nie jest oswojony.

Przyjaciela potrzebuje
i, o dziwo, Heechul się nim mianuje.
Wcześniej znajomi, teraz przyjaciele
jeszcze nie wiedzą, że do miłości nie brakuje im wiele.

Razem czas z przyjemnością spędzają,
do parku rozrywki się udają.
HanKyung dla Heechula gotuje,
a kociarzowi bardzo to pasuje.

I nagle nie ma dnia bez przytulenia,
bez wspólnego leżenia na kanapie "na lenia".
W samochodzie zawsze obok siebie miejsca zajmują
i przez całą drogę zawzięcie o czymś dyskutują.

Nieświadomi coraz bliżej się znajdują,
preteksty, by być razem z łatwością wynajdują.
Czemu tak go lubię? - obaj się o to pytają,
i głębokie rumieńce na twarzy ukrywają.

Tej nocy jednak przychodzi nań olśnienie,
że to nie jest zwykłe zauroczenie.
Sorry, Sorry się szykuje
gdy jeden drugiego w końcu całuje.

Nieśmiało,
jak na pierwszy pocałunek przystało.
Jedno ciało
wtapia się w drugie ciało.

Poranek zastaje ich ciała splecione,
w jedno połączone.

Na jednym razie jednak nie poprzestają,
i ku irytacji Kyuhyuna, co noc się macają.
Ciche noce, cichymi być zaprzestają,
gdy po mieszkaniu jęki się rozpowszechniają.

Sielanka jednak zostaje zerwana,
gdy wątpliwości nachodzą jednego pana.
Morale Chińczyka nagle zostają włączone,
gdy ktoś mu mówi, że takie związki nie są dozwolone.

Gryzie się więc z myślami takimi,
ale zataić chce je przed wszystkimi.
Skrycie w głębi je przechowuje,
i przed zespołem marsową minę przyjmuje.

Heechul nic dziwnego w jego zachowaniu nie dostrzega,
bo z Psycholami po klubach ciągle biega.
Jednak nastaje pewna niedziela,
gdy zaczyna go martwić stan... przyjaciela.

- Coś ostatnio humor ci nie dopisuje,
pewnej nocy tak go zagaduje.
Chińczyk na ból głowy najpierw się powołuje,
ale zaraz z tego pomysłu rezygnuje.

Wygadać komuś się w końcu ze swych niepewności musi,
bo inaczej dosłownie przez nie się udusi.
- Hee - zgaduje wargę przygryzając
i słów dalszych szukając.

- Co noc się całujemy,
ale co my właściwie czujemy?
- A czy czuć coś musimy?
W końcu, dobrze się bawimy!

Heechul nie kłamie,
drodzy panowie, drogie panie.
Choć lubi swego przyjaciela,
to nie planuje z nim wesela!

HanKyung nie takiej odpowiedzi oczekuje,
w milczeniu swe serce dla kociarza rygluje.
Noc mija im w milczeniu,
chodź są w jednym łóżku, to są też w wielkim oddaleniu.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Majanna 2015-02-10, 20:04, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 33
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 12068
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2015-02-04, 22:28   

Majkaaaaa, :*******

No i co mogę powiedzieć, że chyba po raz pierwszy spotkałam się w taki sposób przedstawioną historią SJ jak i HanChula. A co ważniejsze - oczywiście w żaden sposób nie zaskakujące - podoba mi się to! Kurcze Dziewczyno, naprawdę podziwiam, bo już samo pisanie mnie przerasta, a co dopiero próbowanie się z rymami ....

Szybciej szlifuj pozostałe części bo chcę wiedzieć, kiedy w końcu kociarz zorientuje się co w powietrzu wisi i co Mu tak naprawdę w sercu gra! I czy nie będzie za późno, aby odryglować pewne serce.
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2015-02-05, 17:31   

Ej no, super! W życiu bym czegoś takiego nie napisała, bo nie umiałabym xD
Majanna napisał/a:
z podniecenia fankom aż majtki spadają!

buhahahahahahahahahahahahahan xD
Majanna napisał/a:
ku irytacji Kyuhyuna

czemu? :P
Majanna napisał/a:
z Psycholami po klubach ciągle biega

padłam xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4881
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2015-02-07, 15:01   

No to lecimy dalej:

Part II
Jak już wszyscy wiecie, byli tacy dwaj,
co na ziemi mieli swój prywatny raj.
Jednak wszystko swym postępowaniem zepsuć dali,
bo obaj czegoś się bali.

Jeden stabilizacji w związku poszukiwał,
drugi się od niej uparcie wymigiwał.
Dla jednego była to zwykła zabawa,
dla drugiego poważna sprawa.

Jeden dzieciak, drugi - tchórz,
To się nie mogło dobrze skończyć, no cóż.

Drogi ich rozejść wkrótce się miały,
bo sprawy nieprzyjemnego obrotu nabrały.
Bez wcześniejszego ostrzeżenia,
HanKyung zdecydował się do zespołu opuszczenia.

Członkowie zespołu długo w taki bieg zdarzeń uwierzyć nie chcieli,
co o całej sytuacji sądzić - nie wiedzieli.
Na początku z całej sytuacji się śmiali,
za przeinaczenie prawdy ją brali.

Murem ze przyjacielem stali,
gdy inni o zdradę go obwiniali.
Jednak mur w końcu musiał zostać zburzony,
a skład zespołu oficjalnie pomniejszony.

Jeszcze przez czas pewien niektórzy z nich protestowali,
na koncercie puste miejsce dla HanKyunga szykowali.
Z czasem jednak w nowej rzeczywistości powoli się odnaleźć musieli,
pustkę po towarzyszu jakoś sobie zapełnić pragnęli.

Z choreografią jakoś sobie poradzili,
w piosenkach też luki jakoś wypełnili.
Pokój jego uprzątnęli,
inni członkowie zespołu chętnie go przejęli.

W sumie to niewiele się zmieniło,
nadal przecież wielu ich w zespole było!
Całą scenę nadal zajmowali,
miejsca w programach do granic możliwości wypełniali.

Poranne kolejki do łazienki się nie zmniejszyły,
ich obowiązki też się nie zmieniły...
Rano rozmawiali, dużo się śmiali
i jak dawniej, ku radości fanów, ciągle się wygłupiali.

Jednak od czasu rozstania,
pojawiła się nowa zasada, nie wymagająca zapisania:
z menu ich codziennego coś ubyło,
bo w mieszkaniu pekińskiego ryżu już się nie smażyło.

Kuszące zapachy dania już po kuchni się nie rozchodziły,
inne potrawy ten posiłek im zastąpiły.
I zasady tej skwapliwie przestrzegali,
lawiny bolesnych wspomnieć wywołać nie planowali.

Dla Heechula czasy też się nieco zmieniły,
gdy już na łez wylewanie nie miał siły,
sercu swemu nakazał zapomnienie
i w wir pracy rzucił się niemalże szalenie.

Bo przecież nic wielkiego się nie stało,
przecież aż tak na Chińczyku mu nie zależało.
Ot tylko smutno mu się w pierwszej chwili zrobiło,
że jego urozmaicanie nocy tak brutalnie się skończyło.

Tylko dlaczego jego serce tego zrozumieć uparcie nie chciało
i jakieś ukryte znaki mu podsyłało?

A co tymczasem u "zdrajcy" się działo?
Niestety, ale i u niego wiele łez się przelało.
Za dnia uśmiechniętą maskę na twarz przyjmował,
jednak w nocy, gdy nikt nie widział, ją zdejmował.

Jego szloch tylko hotelowe ściany słyszały,
łzy w tamtejsze jedwabne poduszki wsiąkały.
Pocieszenia jednak u nikogo nie poszukiwał,
uważał, że po tym co zrobił, na nie nie zasługiwał.

W bólu i smutku w końcu też na nowo się odrodził,
już nie jako HanKyung, a jako HanGeng po ziemi chodził.
Kariera ładnie mu się rozwijała,
jednak pustka w sercu zapełnić się nie chciała...

Obaj więc jakoś swe uczucia oszukać próbowali,
różne na to metody wynajdywali.
Obaj dużo w tym czasie pracowali,
jak najmniej czasu wolnego na przemyślenia mieć potrzebowali.

HanGeng spotkań z członkami zespołu unikał,
ze wspólnych gali z nimi szybko znikał.
Raz tylko został przez Jackie Chana przechytrzony,
i twarzą w twarz z Siwonem postawiony.

- Nadal na ciebie czekamy - słowa te długo w głowie mu się kołatały,
raz wypowiedziane przez Siwona, jego głowy opuścić już nie chciały.
O ich spotkaniu również Heechul wiedział,
oczywiście od Siwona się o tym dowiedział.

W nocy obaj na swój własny sposób je przeżywali,
głowy wspólnymi wspomnieniami po długim czasie, wypełniali.
Jednemu myśli w Chinach głowę zaprzątały,
drugiemu w Korei spać nie dawały.

Dwa serca kiedyś połączone,
teraz były rozłączone.
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2015-02-07, 17:57   

Majanna napisał/a:
HanKyung zdecydował się do zespołu opuszczenia.

<podjął decyzję co do zespołu opuszczenia>, bo nie mówi się, że zdecydował się do czegoś, tylko na coś :P
Majanna napisał/a:
że jego urozmaicanie nocy tak brutalnie się skończyło

ja bym nie chciała stracić takiego urozmaicania nocy...

Dobrze Ci idzie to rymowanie ^^ Dalej, dalej!
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4881
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2015-02-10, 19:58   

Madź, trafne spostrzeżenie, zaraz błąd na poprawną wersję zmienię :)

Jak ktoś wyłapie jeszcze jakieś błędy, to śmiało można mi je wytykać :P

Part III
Tyle razy zadzwonić planowali,
jednak za każdym razem z tego pomysłu rezygnowali.

Jak myślicie o kim tutaj mowa?
Podpowiem, jeden się boi, a drugi za swą dumą chowa.
Tak moi mili,
niby dorośli, a nadal dzieciakami byli!

Heechul wojska potrzebował,
by jego mózg zaszyfrowane połączenia z serca odszyfrował.
W końcu doznał tego olśnienia,
że kochał tego chińskiego jelenia.

Tu nie chodziło tylko o erotyczne doznania,
on naprawdę kochał tego przebrzydłego drania.
Jego śmieszne koreańskich słów przekręcanie,
codzienne śniadań dla wszystkich serwowanie.

Marudzenie przy naczyń zmywaniu,
cichym śpiewaniu, przy włosów czesaniu.
Jego próbach nauczenia,
podopiecznych, poprawnego chińskiego mówienia.

Tego jak w tańcu nigdy się nie poddawał,
zawsze w nim sto procent z siebie dawał.
I to jak czasami, gdy sytuacja mu nie odpowiadała,
jego znajomość koreańskiego w magiczny sposób zanikała.

Tego jak od bandy idiotów ich czasami wyzywał,
i ogólnie, na różne wyszukane sposoby wszystkim dokazywał.
A mimo to troski o innych w nim nie brakowało,
o wszystkich członków zespołu troszczył się ile tylko się dało.

Dlaczego Heechul, by swą miłość pojąć lat tylu potrzebował,
tego nie pojmował.
Jednak nawet gdy zrozumiał,
to zadzwonić do przyjaciela nie umiał.

Teraz już nie złość, lecz duma go przed tym powstrzymywała,
nacisnąć zielonej słuchawki w telefonie mu nie pozwalała.
W końcu to ten drugi zadzwonić powinien,
bo to on jest wszystkiemu winien!

I wszystko byłoby dobrze, gdyby i tamten drugi tak rozumował,
jednak on inaczej sytuację pojmował.
Nie dzwonił, bo zadzwonić się bał,
wszak co po tylu lata rozłąki usłyszeć by miał?

Że nawalił,
że sprawę zawalił?

Więc nawet jeśli jego wspomnienia o kociarzu wciąż żywe były,
to by się z nim skontaktować nie miał siły.
Łzy do oczu mu nalatywały,
gdy, szczególnie wieczorami, wspomnienia dawnych dni go nawiedzały.

Tęskno mu było za tłokiem w mieszkaniu,
marzył o wspólnym z przyjaciółmi śniadaniu.
O psikusach jakich sobie wzajemnie płatali,
a później razem głośno się z nich śmiali.

O tym, jak razem nagrody odbierali
i za kulisami mocno się ściskali.
Jak dziwnych zdjęć lidera w internecie poszukiwali
i później go nimi szantażowali.

Bywało, że i Siwonowi gdzieś Biblię chowali,
a później szybko przed nim uciekali.
I wyścigi żółwi szalone organizowali,
w połowie których zasypiali.

Jego serce jednak najmocniej reagowało,
gdy Heechula wspomnieć mu się zdarzało.
Jego najmocniej mu brakowało,
jego pragnął jego umysł, dusza jak i ciało.

Bo może i charakter ten typ paskudny miał,
ale co HanGeng mógł poradzić na to, że i tak go kochał?

Więc fakty tak się przedstawiały,
że dwa serca wzajemnie się kochały.
W ciszy przez wiele lat cierpiały
i na lepsze czasy cierpliwie czekały.

Wody wiele w rzecze upłynąć musiało,
by spotkać się tej dwójce w końcu udało.
Co śmieszniejsze obaj tego nie planowali,
do spotkania w żaden sposób się nie szykowali.

A jednak i bez planowania,
doszło do tego spotkania.
Przed drzwiami restauracji ich światy się na chwilę zatrzymały,
gdy ich spojrzenia przypadkowo się skrzyżowały.

Mogli wzajemnie się zignorować,
mogli gdzieś się przed drugim schować.
I pewnie kiedyś tak by zrobili,
jednak teraz obaj odmienieni byli.

Lata rozłąki to do siebie miały,
że dorosnąć im w końcu dały.
Dla tchórza dawne lęki nagle bezsensowne się stały,
a oczy wiecznego dzieciaka spoważniały.

Dlatego się nie zignorowali,
wręcz przeciwnie - ręce sobie podali.
Razem do posiłku siedli
i przez kilka godzin żywą dyskusję na różne tematy wiedli.

Wiele wszak mieli do omówienia,
sprawy między nimi domagały się wyjaśnienia.
Czy dogadać im się dało?
Odpowiedź na to pytanie tylko tych dwóch znało.

Można jednak snuć domysły, że posiedzenie się udało,
bo od ślubu Sungmina coraz częściej spotykać im się zdarzało.
Tym razem jednak bardziej dorosłe podejście do sprawy mieli,
o swoich wzajemnych odczuciach doskonale wiedzieli.

Heechul już ich związku jako zabawy nie traktował,
za to HanGeng ze swoimi lękami po kątach się nie chował.
Obaj nieraz się sobie zwierzali,
solidne więzi znowu budowali.

W końcu doszło też do poważnego wyznania
- Wiesz - szepnął Heechul - kocham pewnego chińskiego drania.
- Ten chiński drań codziennie smażony pekiński ryż Ci szykuje,
więc zapewniam, że to samo do Ciebie czuje.

Czy wiec ta historia Happy End ma?
ciężko powiedzieć, bo przecież ciągle trwa.
Jedynie Kyuhyun czasami chodzi rozwścieczony,
bo spokój jego nocy znów został zakłócony!
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,1 sekundy. Zapytań do SQL: 11