| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
[Fanfick] Rozkosz
Autor Wiadomość
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Wiek: 22
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3517
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2015-04-02, 21:00   [Fanfick] Rozkosz

Kilka słów wstępu. Ten fanfick jest raczej pozbawiony romansu (pomijam foodporn, który ma tutaj miejsce). Mi się baaardzo spodobało to opowiadanie, chociaż na końcu musiałam szybko iść zjeść zupkę chińską (a były tylko pomidorowe z amino..... T__T ble).

Tłumaczenie tego opka sprawiło mi niezwykłą przyjemność, chociaż niektóre wyrażenia sprawiły mi nieziemską trudność (toteż nie każde zdanie ma identyczny sens jak w języku angielskim, lecz znów, nie wszystko miało by sens w języku polskim, gdybym przetłumaczyła zgodnie z sensem ang.). Jestem bardzo ciekawa waszych reakcji! <33

Bardzo dziękuję mojej przyjaciółce, która zgodziła się to sprawdzić w poszukiwaniu jakichkolwiek błędów. Kasia jesteś najlepsza! <3
Enjoy!!!!



________________


Autor: Mialienes
Tytuł: Rozkosz
Tytuł oryginalny: Savour
Pairing: QMi (nieznacznie)
Opublikowane: 16.03.2015
Przetłumaczone: 22.03.-01.04.2015
Tłumaczenie na j.polski: teitatoo
Korekta: 01-02.04.2015
Korekta: ridere
Liczba słów: 3369


________________

­­­­­­—OPIS—

Kyuhyun dowiedział się o małej restauracji położonej w najdalszym kącie miasta. Pokochał jedzenie i zauroczył się w szefie kuchni, Zhou Mim.

Na jego nieszczęście, Zhou Mi zauroczył się także w Kyuhyunie.


________________


Kyuhyun przyglądał się oniemiały jak szef kuchni przygotowywał przed nim zręcznie posiłek.

Siedział właśnie w małej restauracji, takiej, którą by minął, gdyby nie to, że była gorąco polecana przez jego znajomego. Była ona ukryta w wąskiej uliczce w niskim budynku sąsiadującym z dwoma wiele większymi - miejsce, które zdawało się być zapomniane przez czas. Wnętrze było przytulne, jedynie z ośmioma miejscami przed długim barem, za którym pracował jeden człowiek. Nie wydawało się, by pracował tam ktokolwiek więcej, jedynie szef kuchni, który, jak się Kyuhyunowi zdawało, był także właścicielem.

Mężczyzna był szczupły i wysoki, z pociągłą twarzą i eleganckim zachowaniem, całkowicie skupiony na przygotowaniu posiłku dla Kyuhyuna. Restauracja nie posiadała menu; kiedy Kyuhyun wszedł został zmierzony błyszczącymi oczyma i lekkim skinięciem głowy, po czym na twarz mężczyzny wpłynął szczery uśmiech, a on został zachęcony do zajęcia miejsca.

"Jak głodny jesteś?" zapytał kucharz, stawiając przed Kyuhyunem mały kubeczek i nalewając do niego parującą aromatyczną herbatę. "Mały, średni czy duży posiłek?" Jego głos był łagodniejszy niż by się można było spodziewać po posturze.

"Ummm..." zaczął Kyuhyun zepchnięty z tropu."Średni?"

"Jest coś, czego nie jesz?" padło jako kolejne pytanie.

Kyuhyun zaprzeczył jedynie kiwnięciem głowy, jednak szybko dodał lekko zdenerwowany, "Nie lubię zbytnie ośmiornicy."

Mężczyzna przytaknął i Kyuhyun ze zdziwieniem przyglądał się procesowi myślenia, który przemknął przez jego twarz. "Dobrze." Sięgnął za siebie, zdjął pokrywę z parownika i wyjął z niego podgrzewany ręcznik, używając szczypiec. Ręcznik położył na talerzu przed Kyuhyunem. "Proszę. Usiądź wygodnie i odpręż się."

Kyuhyun zastosował się do rady i został uraczony posiłkiem, włączając w to 12 małych kolejek z alkoholem dopasowanym do tego, co jadł. Każdy kęs był znakomity i godziny minęły Kyuhyunowi w mgnieniu oka.

Na końcu, po małym sorbecie,który popieścił jego podniebienie, Kyuhyun otrzymał rachunek. Spojrzał na cenę i nie mógł powstrzymać jęku zaskoczenia.

"Ale," zaczął protestując. "Tutaj musi być błąd." Ostatnie kilka godzin spędził, rozkoszując się jednym z najlepszych posiłków, jakie jadł przez ostatnie kilka lat. Prowadził swobodną rozmowę z szefem kuchni - którego imię, jak Kyuhyun się dowiedział, brzmiało Zhou Mi - gdy ten przygotowywał porcję za porcją przepysznego jedzenia, a cena na jego rachunku była tak bardzo niska. Jak on mógł przetrwać licząc za swoje usługi tak mało?

Zhou Mi przechylił głowę w ten oceniający sposób, który Kyuhyun już widział wcześniej. "Czy jesteś zadowolony z tej wizyty?" zapytał po chwili swoim delikatnym głosem.

"Tak, oczywiście," odpowiedział automatycznie Kyuhyun.

"Więc cena jest odpowiednia," powiedział Zhou Mi z niewielkim uśmiechem.

Kyuhyun pokręcił głową, ale zapłacił, pozostawiając odpowiednio duży napiwek. "Przyjdę tu jeszcze," poinformował, prawie ostrzegawczo.

"Mam taką nadzieję," odpowiedział Zhou Mi z błyszczącymi oczami.


*


Kyuhyun nie powiedział nikomu o restauracji Zhou Miego, z wyjątkiem znajomego, który mu ją polecił. To całkowicie samolubne z jego strony. Nie chciał, aby to miejsce się przepełniło, było takie małe i miało swoją magię.

Poszedł tam ponownie tydzień później, znów sam, jednak tym razem połowa miejsc była już zajęta.

Zhou Mi przywitał go cicho i rozpoczął się rytuał identyczny jak za pierwszym razem, jednak tym razem nie miał już niepodzielnej uwagi Zhou Miego dla siebie. Zhou Mi chodził od klienta do klienta.

Gdy Kyuhyun wycierał ręce w ciepły ręcznik, tego dnia roznoszącego delikatny aromat cytrusów, Zhou Mi postawił przed nim schłodzoną szklankę, po czym nalał do niej likieru z jasnoróżowej butelki.

"To musujące sake," wyjaśnił Zhou Mi. "Dobre jako aperitif." Przyglądał się jak Kyuhyun upił trochę sake aromatyzowanego owocami z delikatnym posmakiem słodyczy. Bąbelki rozbijały się o jego podniebienie. Zhou Mi uśmiechnął się z satysfakcją, po czym podszedł do kolejnego klienta, tęgiego mężczyzny siedzącego obok Kyuhyuna. Przez swoją brodę i wytatuowane ręce wyglądał jak ciężarówka. Jadł on jednak z wybrednością kobiety.

Po chwili Zhou Mi powrócił do Kyuhyuna, zauważając, "Wyglądasz na trochę zmęczonego." Jego dłonie nie zatrzymywały się na moment, formując ryż w nigiri, rozsmarowując odrobiną świeżego wasabi za pomocą palca. Zhou Mi wyjął z lodówki i zdjął pokrywkę z kawałka ryby, po czym odciął szybko jej kawałek. Uniósł go i zmarszczył brwi, odłożył ucięty kawałek na bok i odciął kolejny, bardziej spełniający wymagania, a następnie umieścił go na ryżu.

Przysunął go do Kyuhyuna i mrugnął. "Z odrobiną wasabi, żeby cię obudzić."

Kyuhyun zjadł to na raz. Wasabi rozprzestrzeniło się po całych jego ustach, uczucie ostrości dotarło też do nozdrzy. Jednak nie była to ilość, która zdominowała delikatność ryby i słodkawy posmak ryżu.

"Długi dzień w pracy," wyjaśnił Kyuhyun po tym, jak skończył przeżuwać. "Miło tutaj być."

Posiłek trwał nadal, gryz za gryzem. Kyuhyun powiedział Zhou Miemu, że ponownie był niezbyt głodny, jednak w jakiś sposób Zhou Mi odgadł, że Kyuhyun jest bardziej złakniony niż przyznaje - opuścił obiad - i podał więcej jedzenia niż poprzednio.

Wszystko było znakomite. Zjadł cienkie plastry sashimi, które były tak świeże, że Kyuhuyn niemal widział ocean, gdy zamykał oczy. Małe szaszłyki z kurczaka grillowane nad niewielkim grillem wyłożonym węglem. Kyuhyun obserwował z fascynacją jak Zhou Mi polewa je sosem sojowym. Tłuszcz uderzał o węgielki, rozpraszając jeden z najprzyjemniejszych zapachów, jakie znał, pomimo działającego wentylatora.

Kolejny kawałek nigiri z kawałkiem ryby na wierzchu.

Kawałek chwiejącego się tofu, zaserwowanego na chłodno z cienkimi płatkami młodego, najdelikatniejszego imbiru na szczycie. To smakowało jak esencja świeżej soi, a było tak delikatne, że praktycznie rozpływało się w ustach Kyuhyuna.

Więcej sushi, nigiri i perfekcyjne kuleczki maki - każdy kawałek przygotowany i zaserwowany osobno - przekazywane Kyuhyunowi jeszcze ciepłe od rąk Zhou Miego.

Porcja gotowanej na parze rzodkiewki japońskiej w bulionie dashi, jednocześnie przejrzyste i nasycone, podkreślające naturalną słodycz rzodkiewki.

Wszystko było cudowne i w momencie, gdy Kyuhyun skończył jeść lody, które Zhou Mi zapewnił, iż zrobił rano używając jedynie mleka, tak świeże, że zagęszczane maksymalnie godzinę przed podaniem, Kyuhyun był ostatnią osobą w restauracji i zbliżała się północ.

"To było niesamowite," Kyuhyun powiedział Zhou Miemu, nie kryjąc się ze swoją wylewnością. Było nawet lepiej niż jego pierwsza wizyta.

Nawet jeśli było już późno, Kyuhyun nie chciał iść. Restauracja Zhou Miego była jak raj, a czas nie miał znaczenia w jej murach. Wszystkie zmartwienia zostawiane są przed drzwiami, a on przenosi się w świat niewinności i relaksacji. Zhou Mi także nie zdawał się chętny do wygonienia Kyuhyuna. Umył ręce, zdjął fartuch i złożył go niemal w idealny kwadrat, odkładając na bok.

Zhou Mi otworzył drzwiczki oddzielające restaurację od kuchni, podchodząc zza lady do miejsca, gdzie siedział Kyuhyun. Zhou Mi wyciągnął butelkę whiskey znikąd, wymachując nią w powietrzu z uniesionymi w pytaniu brwiami.

Na kiwnięcie Kyuhyuna nalał jej do dwóch szklanek i usiadł obok niego. Uniósł swoją szklankę i zaczęli pić. Tak jak wszystko, co Zhou Mi dał mu tamtego wieczora, whiskey była zadziwiająca: bogata z mocnym aromatem dymu. Zaczęli rozmawiać, wypijając dużą ilość trunku i w momencie, gdy Kyuhyun sprawdził, która godzina,było już po drugiej.

"O mój Boże, przepraszam," powiedział, jego słowa lekko niewyraźne ze względu na zmęczenie i ilość alkoholu, który wypił. "Jest tak późno, na pewno chcesz iść już do domu."

"Dziękuję, że przyszedłeś," odpowiedział mu Zhou Mi, pomagając Kyuhyunowi wstać i podtrzymując go za łokieć, po czym szybko odsunął się od niego, chwilę później wracając z kurtką Kyuhyuna, która była zawieszona na wieszaku na ścianie. Zhou Mi pomógł Kyuhyunowi założyć kurtkę i ten prawie wyszedł bez zapłacenia za posiłek.

"Och! Rachunek!" niemal wykrzyczał, będąc już jedną nogą na zewnątrz.

"Po prostu przyjdź ponownie," powiedział Zhou Mi, jednak Kyuhuyn zaprotestował, jeszcze raz wchodząc do restauracji. Wyciągnął pieniądze z portfela, wiele większą sumę niż poprzednio i położył je obok pozostawionej na barze butelki.

"Dziękuję za cudowny wieczór."

Po tym jak Kyuhyun wyszedł, zdał sobie sprawę, że przez cały ten czas, rozmawiając z Zhou Mim, nie zdołał dowiedzieć się o mężczyźnie praktycznie niczego.


*



Kiedy Kyuhyun po raz kolejny odwiedził restaurację zdziwił się, gdy ujrzał Zhou Miego pochłoniętego rozmową z innym klientem.

Był uprzejmy oczywiście, przywitał Kyuhyuna delikatnym uśmiechem, kiedy ten wszedł jednak, natychmiast powrócił do konwersacji z klientem. Bądź, jak powinien powiedzieć, klientką. Była drobna i śliczna, miała kręcone włosy, które falami opadały na jej plecy. Kyuhyun usiadł kilka siedzeń dalej i starał się zignorować swoje uczucia, gdy Zhou Mi uśmiechał się do niej, gdy zawijała kosmyk włosów na palec i mrugała zalotnie w jego stronę.

Kyuhyun myślał, że po ostatnim wieczorze utworzyła się między nimi jakaś więź. Czuł się wyjątkowy. Nie powrócił tam ze specjalnymi oczekiwaniami. Jednak wciąż czuł się rozczarowany, gdy ta kobieta pochłaniała całą uwagę Zhou Miego. Sądził, jak widać błędnie, iż należała się ona tylko jemu.

Jedzenie było wciąż przepyszne, jednak w tej sytuacji nie było już takie słodkie.

Kyuhyun został przez chwilę po zakończeniu posiłku w nadziei, że ta kobieta pójdzie. Ona jednak nigdzie się nie wybierała i wyglądało, jakby miała tam zostać jeszcze długi czas, śmiejąc się i rozmawiając z Zhou Mim ściszonym głosem z nutą intymności.

Kyuhyun zapłacił za jedzenie, cena wciąż była zaniżona w porównaniu z tym, co zjadł, po czym wyszedł.

Nie wrócił tam przez kolejny miesiąc, powstrzymując się przed tym, jak się dało, aż do pewnego wieczoru, kiedy myśli dotyczące restauracji Zhou Miego nie opuszczały go na chwilę.

Gdy wszedł po pomieszczenia odetchnął z ulgą, ponieważ był jedynym klientem w tym momencie. Zhou Mi przywitał go jakby nie zauważył jego długiej nieobecności. Nalał mu napoju i podał ręcznik do wytarcia rąk. Na zewnątrz padało, krople deszczu, które Kyuhyun miał we włosach błyszczały lekko. Zhou Mi przyglądał im się chwilę, po czym podał mu kolejny ręcznik, pokazując, by przetarł także głowę.

“Jak się dzisiaj masz?” zapytał Zhou Mi, gdy Kyuhyun pochłaniał atmosferę panująca w pomieszczeniu. Było tam coś, co od razu sprawiało, że Kyuhyun się odprężał, jakby w powietrzu unosił się środek uspokajający.

“Średnio głodny, tak sądzę,” odpowiedział Kyuhuyn, myśląc, że pytany jest o to, ile chciałby zjeść.

Zhou Mi spojrzał na niego z rozbawieniem i powiedział, “A ja sądzę, że nie jesteś głodny fizycznie, a głodny wrażeń.”

To dziwne, lecz gdy to powiedział, Kyuhyun zdał sobie sprawę, że tak właśnie było. Kyuhyun pracował ostatnio bardzo dużo. Znajomy, który przedstawił Kyuhyunowi restaurację Zhou Miego zniknął, plotki twierdziły, że uciekł z miasta, ponieważ miał ogromny dług. Zdawało się jednak, że nikt nie znał całej prawdy. Wszyscy w firmie Kyuhyuna pracowali nadgodziny, aby nadrobić straty. Więc tego wieczora Kyuhyun był głodny czegoś ekscytującego, dotyku, który popchnąłby go naprzód.

“Czujesz się odważny?” zapytał Zhou Mi. “Chciałbyś spróbować nowych rzeczy?”

Kyuhyun zaczął to rozważać, zastanawiając się co Zhou Mi miał na myśli mówiąc nowe, po czym rzucił wszystko na jedną kartę. “Tak,” odparł żwawo. “Ufam ci.”

Oczy Zhou Miego zabłyszczały na chwilę, po czym uśmiechnął się do Kyuhyuna w taki sposób, że ukazał mu się dołeczek. “Miło mi to słyszeć.”

Rozmawiali, podczas gdy Zhou Mi gotował. Kyuhyun był zdumiony, bo mężczyzna pamiętał każdy najmniejszy detal ich ostatniej rozmowy, pytając Kyuhyuna o postęp projektu, nad którym pracował, czy zarezerwował już wakacje, o których mówił, czy nawet jak czuje się jego siostra w ciąży. Podczas zadawania pytań cały czas się poruszał, jakby tańczył, każdy ruch pełen wdzięku i pewności. To był niesamowity występ i Kyuhyun poczuł się głupio, że ostatniego razu zareagował w tak chamski sposób.

Kyuhyun zastanawiał się co Zhou Mi dla niego szykował, gdy ten wyciągnął z lodówki pewne pudełko. Cokolwiek było w tym pudełku miało lekko różowo-szarawe zabarwienie i nie było to coś, co Kyuhyun rozpoznawał z tej odległości, w której siedział. Zhou Mi pokroił to na plasterki, z niczym co stawiałoby opór jego nożowi. Plasterki zostały obtoczone w mące, później w rzadkim cieście, które Zhou Mi szybko zrobił, a na koniec zanurzone w małej frytkownicy.

Mała miseczka ciemnego sosu została ustawiona przed Kyuhyunem, po chwili dołączył także talerz pełen świeżo usmażonych plasterków … czegoś. Było to pokryte jasnym ciastem tempura. Kyuhyun ostrożnie chwycił jeden kawałek pałeczkami, zanurzył go w sosie i włożył do ust.

To było… dziwne. Nie przypominające nic co wcześniej jadł. Pod chrupiącą skorupką znajdował się delikatny krem, bardzo soczysty i tłusty, bogactwo podkreślone ostro-kwaśnym sosem.

Oczy Zhou Miego błyszczały wyczekując jego reakcji. “Smakuje ci?”

Ku zdumieniu Kyuhyuna, smakowało. “Tak,” chwycił kolejny kąsek. “Jest wspaniałe! Co to?”

Zhou Mi podarował mu jedynie mały tajemniczy uśmiech, nie udzielając odpowiedzi, po czym zajął się przygotowywaniem kolejnego dania.

Jak poprzednio Kyuhyun zakończył wieczór będąc najedzonym i zadowolonym. W jego umyśle i ciele pojawiła się rzadko spotykana błogość i uśmiechnął się nieobecnie w stronę Zhou Miego dziękując i sypiąc komplementami.

“Może mały kieliszek zanim pójdziesz?” zapytał Zhou Mi unosząc butelkę koniaku spod lady. Kiedy Kyuhyun przytaknął, Zhou Mi wyszedł zza baru z butelką i dwoma szklaneczkami, siadając na krześle obok Kyuhyuna.

Rozmawiali cicho, Zhou Mi co chwile napełniał ich szklanki na nowo. Kyuhyun pił wolno, co rusz zadając Zhou Miemu pytania, był zdeterminowany, by dowiedzieć się czegoś o mężczyźnie. Pomimo tego nie zauważył jak Zhou Mi zręcznie kierował rozmowę ponowni na niego.

“Mam nadzieję, że nie uznasz tego za dziwne,” powiedział nagle Zhou Mi po dosyć długim czasie wspólnej konwersacji, wpatrując się intensywnie w dłonie Kyuhyuna. “Ale chcę ci powiedzieć, że masz bardzo piękne dłonie.”

“Och? Dziękuję.” Policzki Kyuhyuna zapłonęły żywym ogniem, co starał się sobie samemu wmówić, iż jest spowodowane jedynie alkoholem. Zhou Mi wyciągnął rękę i gdy Kyuhyun nie zaprzeczył, delikatnie wyjął szklankę z jego dłoni i odstawił ją. Chwycił rękę Kyuhyuna, delikatnie ją głaszcząc, prawie z czułością. Nikt nigdy nie patrzył na Kyuhyuna w taki sposób, jak wtedy Zhou Mi, nie dotykał w taki sposób, jakby był najbardziej delikatnym, kruchym, pięknym i pociągającym przedmiotem jaki istniał.

To było jednocześnie krępujące i cudowne uczucie i nawet nie zdał sobie sprawy z tego, że pomyślał o przedmiocie a nie osobie.

“Naprawdę piękne dłonie,” powiedział Zhou Mi pełen podziwu, obracają je tak, że widział wnętrze dłoni. “Piękne nadgarstki.” Kciuk Zhou Miego automatycznie spoczął na pulsie Kyuhyuna, jego oczy przymknęły się, gdy nabrał powietrza. “Piękne.”

*

Zhou Mi miał 10 lat, gdy po raz pierwszy widział mistrza sushi przy pracy. Obserwował, pochłaniał to, jak mistrz zręcznie odkrajał kawałek mięsa od kości. To było jak sztuka, balet ruchów, każde cięcie dokładne, skuteczne i perfekcyjne.

Już wtedy wiedział kim chce zostać.

Nawet w tak młodym wieku Zhou Mi był bardzo inteligentny, bystry i z lekka obsesyjny. Zawsze koncentrował się na czymś co wykonywał tak bardzo, że po usłyszeniu swojego imienia mrugał ku swoim rodzicom, ze wzrokiem głębokim i poważnym. Był cichym dzieckiem, wolał czas spędzać samotnie niż z niesfornymi rówieśnikami. Jednak choć nie poświęcał czasu hałaśliwym dzieciom, oczarowywał dorosłych.

Był zbyt czarujący na swój wiek, jednak dorośli, na których to wypróbowywał błędnie odbierali to jako słodkie.

Zhou Mi miał 15 lat, kiedy zaczął podziwiać piękno ludzkiego ciała i uświadomił sobie, że jest inny niż reszta chłopców. Nie ekscytował się krągłościami czy delikatnością skóry człowieka, tak jak jego rówieśnicy.

Bardziej interesował się tym co było pod spodem.

To co go intrygowało to różowe mięśnie, czerwona krew, sposób w jaki się sączyła i skapywała. Chciał pozbyć się skóry, by móc widzieć połączenia mięśni, jak się kurczą i rozkurczają. Chciał pozbyć się mięśni, by widzieć jak czyste i białe są uwolnione od ciężaru kości.

Jego rodzice nauczyli go tak wiele w tak istotnym momencie jego życia. Nigdy nie byli piękniejsi.

Kiedy miał 17 lat namówił kogoś do wzięcia go jako ucznia. Było to bardziej z jego nachalności i wytrzymałości niż czegokolwiek innego, ponieważ pojawiał się w restauracji wybranego nauczyciela co rano, aż tamten mu w końcu uległ.

18 miesięcy zajęło gotowanie i formowanie ryżu, zanim w ogóle dopuszczono go do noża. 18 miesięcy kulania ryżu w dłoniach, każdego dnia na nowo i jeszcze raz. Aż w końcu ten ruch wrył się w jego umysł tak mocno, że mógł to zrobić bez myślenia, przez sen, w połowie martwy, aż każdy jego ruch stał się wolny i celowy. Setki tysięcy ryżowych kulek uformowały wtedy jego dłonie.

Ale kiedy już to opanował mógł chwycić nóż. Znów minął ponad rok zanim mógł pokroić mięso. Kroił warzywa wciąż na nowo i jeszcze raz. Aż w końcu jego mistrz stwierdził, że opanował także i to i nadszedł czas, by poćwiczył na czymś, co kiedyś żyło.

Nie będąc już dzieckiem Zhou Mi wciąż był bardzo inteligentny, bystry i z lekka obsesyjny. Ale stał się też cierpliwy.

Sześć lat minęło, by mógł stwierdzić, że nie ma się już czego uczyć od mistrza i zaczął przygotowania do otworzenia własnej restauracji.

Zhou Mi zakupił mały budynek na obrzeżach miasta usytuowany pomiędzy dwoma dziesięciopiętrowymi blokami, za pieniądze, które odziedziczył po rodzicach. Ponieważ miał jedynie trzy kondygnacje był tani.

Jedno z pięter to piwnica. Ponieważ była umieszczona poniżej poziomu terenu była naturalnie zacieniona, a Zhou Mi zadbał o to by temperatura była odpowiednia. Po zamontowaniu izolacji i mat wygłuszających położył płytki na podłodze i ścianach. Całą pracę wykonał sam. Zakończył przygotowania montując mocne lampy oraz wprowadzając lodówkę i zamrażarkę na produkty, które potrzebują niższych temperatur. Piwnica była wykończona, jasna, koloru białego oraz łatwa do posprzątania.

Najwyższe piętro mieściło mieszkanie Zhou Miego. W większości było to miejsce, gdzie mógł się umyć i wyspać, więc pomalował całość na biało. Jedyna dekoracja o którą zadbał to półka, na której stawiał swoje trofea. Jednak poza tym jego mieszkanie to miejsce minimalisty.

Środkowe piętro, w zasadzie parter, stało się restauracją Zhou Miego. Pomieszczenie składało się z baru z jedynie ośmioma miejscami, niewielkiej łazienki dla klientów i kuchni. Zhou Mi może przygotować jedzenie w swojej kuchni i podać je klientom od razu, wystarczy, że wychyli się przez ladę.

Zhou Mi był bardzo, bardzo dumny ze swojej pracy, miejsca, które praktycznie zbudował od początku. Jego restauracja była też jego świątynią.

Dzień przed otwarciem restauracji oprowadził po niej swojego nauczyciela. Jego mistrz wydawał się lekko zestresowany, gdy Zhou Mi prowadził go w dół do piwnicy, a po tym nie miał już nic do powiedzenia. Po tych wszystkich latach spędzonych na uczeniu Zhou Miego, nie miał żadnego komentarza.

Jednak Zhou Mi nie był zawiedziony. Rozumiał.

Ponieważ człowiek nie powie nic bez języka.


*


Zhou Mi zaserwował go swojemu pierwszemu klientowi, interesującemu człowiekowi. Biznesmenowi ze sztywnym kołnierzykiem, rozchodzącym się na środku i skórzaną teczką. Przypadkowo znalazł się przez drzwiami Zhou Miego.

Biznesmen tak bardzo to polubił, że wrócił kilka wieczorów później, a później jeszcze częściej przez kolejnych kilka miesięcy. Stał się pierwszym oficjalnym stałym klientem.

Dopóki nie stracił nóg i nie mógł już chodzić. Lecz Zhou Mi wspominał go czule, pamiętając sposób w jaki krzyczał, gdy tasak Zhou Miego opadł, tak samo jak każdego, kto postawił nogę w jego restauracji. A nawet tych, którzy tego nie zrobili.


*


Zhou Mi przejechał nożem po policzku mężczyzny. Zanosił się szlochem, próbował wyrwać się z potrzasku taśm oplatających jego ciało, błagał i błagał.

“Dlaczego to robisz?” załkał.

Dlaczego? Bo to forma sztuki Zhou Miego.

“Shhhhh,” powiedział uspokajająco Zhou Mi. Pocałował go lekko w policzek i poklepał ostrożnie. “Już, już. Zajmę się tobą dobrze, obiecuję. Jeśli będziesz spokojny będziesz smakować lepiej.” Ułożył głowę w taki sposób, że jego nos znalazł się przy szyi mężczyzny. “Przepysznie.”

Zhou Mi opuścił mężczyznę podchodząc do stolika stojącego niedaleko. Chwycił swój ulubiony nóż, uniósł go i przyjrzał mu się, by być pewnym, że wciąż jest ostry. Zhou Mi bardzo dbał o swój sprzęt, tak jak o wszystko w swoim życiu.

“Przepiękne,” wymamrotał do siebie, podczas gdy mężczyzna wciąż łkał w tle.”Tak piękne.”


*


Zhou Mi delikatnie ułożył kawałek sashimi na talerzu. Potraktował to z delikatnością, prawie szacunkiem i postawił na ladzie przed Kyuhyunem.

“Proszę. Smacznego.” Kiwnął lekko głową, obserwując Kyuhyuna, w jego oczach błysk, który mógłby ujść za radość.

Kyuhyun uważnie przyjrzał się błyszczącemu kawałkowi mięsa przed sobą. Był lekko różowy z marmurkowymi pasmami śnieżnie białego, błyszczące i niemal drżące na talerzu. “Co to jest?” zapytał.

“Otoro,” powiedział Zhou Mi. “Z brzucha tuńczyka błękitnopłetwego.” Wskazał na siebie, na swój brzuch, przeciągając po nim ręką w zręcznym geście. “Przygotowuję to tylko dla moich najbardziej wyjątkowych gości, ma bardzo dużą wartość i trudno to dostać.” W jego oczach była specyficzna iskra. “Zjedz na raz,” poinstruował go. “Bez sosu.”

Kyuhyun uniósł to za pomocą pałeczek i włożył do buzi. Przeżuł. Tłuszcz z mięsa zdawał się rozpływać w jego ustach. “Och!” Prawie krzyknął z zachwytu. “To jest najsmaczniejsza rzecz jaką kiedykolwiek jadłem!” Nie smakowało jak nic co wcześniej jadł, na pewno nie jak tuńczyk. W jego ustach wciąż był oleisty posmak, prawie niesmaczny, jednak nie do końca. Było to przepełnione zapachem i smakiem i szczerze mówiąc wciągające.

“Tak się cieszę, że ci smakowało,” Błysk w jego oku Zhou Miego zmienił się w satysfakcję. “Może pewnego dnia pokażę ci jak to przygotowuję.”

“Byłbym zaszczycony,” powiedział szczerze Kyuhyun.

“Ja także,” odpowiedział, wciąż z uśmiechem, wyraz jego twarzy natomiast stał się głęboki. “Ja także.”
_________________


MY LOVED ONES

 
 
 
Fretka 
Kredek


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2640
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-04-03, 17:05   

Auć, takiego zakończenia się nie spodziewałam xD dobry fanfic, Tei, jak Ty znajdujesz takie rzeczy?
Gratuluję, przetłumaczyć opowiadanie tak, żeby się dobrze i płynnie czytało to sztuka :) A bardzo dobrze mi się czytało, jestem Ci niezmiernie wdzięczna że to wrzuciłaś :* I podziękowania dla Kasi, że chciało jej się sprawdzić :)
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Wiek: 22
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3517
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-10-01, 21:13   

OMO! Przeczytałam to jeszcze raz! Zauważyłam 3 błędy, ale już nie pamiętam gdzie, więc nie będę poprawiać.
Kocham to opowiadanie <3 Jak ja dawno nie czytałam QMi TT___TT
Fretka, Kredziu! Jak ja znajduje takie rzeczy? Cóż, kiedy przeczytasz już każde istniejące w internecie QMi w języku angielskim i polskim, samo mnie znajduje xD
I dziękuję za pochwałę, pamiętam, że bardzo starałam się przy tym cudeńku i cieszę się, że ktoś to docenił (szczególnie Ty, chociaż czekolady wciąż nie dostaniesz za dzisiejszą akcje na sb)
Kasia byłaby wdzięczna xD
_________________


MY LOVED ONES

 
 
 
Fretka 
Kredek


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2640
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-02, 17:50   

teitatoo napisał/a:
czekolady wciąż nie dostaniesz za dzisiejszą akcje na sb
Jeszcze zapracuję na dożywotni brak czekolady, czekaj na mój następny telefon :lol:
Oj no weź, Teitei... *dziuga Tejtusia w bok* na mnie będziesz się gniewała?.. Jak ja Ci takie śliczne małpiatki wysyłam... no weź *nadal dziuga* no nie gniewaj się na mnie...
_________________
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Wiek: 22
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3517
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-10-02, 20:42   

Tylko teraz pisz jak będziesz chciała dzwonić xD Bo nie chce, żeby mi w połowie wykładu nagle zaczął Hosh na całe gardło śpiewać "neoege ppajyeoseo!" :D
_________________


MY LOVED ONES

 
 
 
Fretka 
Kredek


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2640
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-02, 20:52   

Waeyo? :-o Przecież wiem że to lubisz :lol:
A tak bardziej serio to masz na oko tydzień wolnego ode mnie, tak samo jak S, wyjątków nie robię... a później będę się zastanawiała, czy w ogóle chce mi się z kimś rozmawiać, no offence, po prostu po tygodniu milczenia można się przyzwyczaić do siedzenia cicho xD
_________________
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Wiek: 22
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3517
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2017-10-03, 17:29   

Lubię, ale nope, nie na wykładzie :P
Czuję się urażona, some offence taken... :( Przyzwyczaiłam się do godzinnych rozmów.. Wiesz, że jesteś jedyną osobą, z którą tyle gadam przez telefon?
_________________


MY LOVED ONES

 
 
 
Fretka 
Kredek


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2640
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2017-10-19, 11:28   

Dobra, kończmy wątek naszych rozmów albo przenieśmy na priva, bo tu śmiecimy xD
W ramach zakończenia: jakoś nie płaczesz za długimi, częstymi rozmowami, krótsze i znacznie rzadsze też Ci pasują :-P
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 11