| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Chobyeol
Autor Wiadomość
shiree 


Ulubieniec z SJ: Super Juni-OR
Lover: Sungmin, Eunhyuk, Leeteuk, Shindong
Wiek: 28
Dołączyła: 05 Maj 2011
Posty: 1436
Skąd: KG
Wysłany: 2011-05-06, 18:57   Chobyeol

- Wyjeżdżam.
- Dlaczego…?
- Muszę przemyśleć kilka spraw… Z dala od wszystkich…
- Ale aż wyjeżdżać? O czym takim musisz myśleć w samotności…?
- Muszę…
- Zostawisz mnie?
- Przepraszam…
- Mnie też jest przykro…

***


W mroźny grudniowy wieczór wszyscy pochowali się w domach i tam wygrzewali się w gronie rodziny, ale nie on. Ze spuszczoną głową i rękami w kieszeniach płaszcza spacerował po ośnieżonych ulicach już od paru godzin. Błąkał się po całym mieście nie patrząc na nikogo ani na nic. Szedł równomiernym rytmem, rozkopując zaspy, które stawały się coraz większe. Płatki śniegu spadały na jego gołą głowę i jego włosy były już całe białe. Zdawało się, że nie obchodzi go, że może się przeziębić lub nawet gorzej. Kto, kto zobaczyłby go z boku z pewnością pomyślałby, że właśnie dowiedział się o śmierci kogoś bliskiego i teraz nie może pozbierać myśli; o ile ktokolwiek by się nim zainteresował. Po raz pierwszy od dawna czuł się anonimowy. Płaszcz i długi szalik robiły swoje. Nikt nawet na niego nie patrzył. Czuł się tak, jakby płynął w powietrzu, chociaż na barkach czuł ciężar, którego nie potrafił się pozbyć. Przez jego głowę przebiegało milion myśli na minutę, żadnej nie potrafił uchwycić i umieścić w odpowiednim miejscu w złożonej układance, jaką okazało się być jego serce. Przed oczami widział tylko jedną twarz. Uśmiechniętą, smutną, zrozpaczoną, dumną, zmieszaną… Sam czuł się przybity i zagubiony. Całe to myślenie przyprawiało go o nasilający się ból głowy, który zaczynał doprowadzać go do szału.
Przystanął i podniósł głowę. Silny podmuch wiatru niemal go przewrócił. Chwycił się barierki i powrócił do pionu. Odgarnął włosy z czoła i poczuł na dłoni przejmujące zimno. Czym prędzej strzepnął cały śnieg z włosów i znów schował ręce do kieszeni. Jego wzrok przykuły nagle kolorowe wybuchy, które widoczne były nad horyzontem. Podszedł kawałek bliżej i stanął tuż przy barierce mostu. Oparł się o nią, wbijając wzrok w odległe niebo. Fajerwerki rozbłyskiwały tysiącem kolorów i ich odcieni, przybierały najróżniejsze kształty. Trwały sekundę, po czym znikały, jakby nigdy ich nie było. Patrzył na nie jak zaczarowany, patrzył jak znikają i pojawiają się na nowo, żeby znów zachwycić swoją różnorodnością. Niemal wychylał się za barierkę, żeby być bliżej nich i nie stracić żadnego momentu ich egzystencji. Nagle poczuł się jak takie fajerwerki. Miał swoje wzloty i upadki, miał swoje lepsze i gorsze dni, ale mimo wszystko zawsze błyszczał i wszyscy się nim zachwycali. Przyszła mu do głowy myśl, że chciałby kiedyś zniknąć jak taki fajerwerk, u szczytu piękna i sławy. Żałowałby, ale coraz częściej miał ochotę uciec od tego świata, wyjechać jak najdalej, najlepiej do miejsca, gdzie nikt go nie zna i tam zamieszkać. Wszystko, co się wokół niego działo zaczynało go przytłaczać i sprawiać ból. Coraz częściej przyłapywał się na tym, że nie potrafił sobie z tym poradzić i po prostu zamykał się w sobie, nie chcąc z nikim rozmawiać.
Westchnął. Oparł łokcie o barierkę, a głowę o dłonie. Wdychał mroźne zimowe powietrze i czuł, jak wiatr owiewa jego twarz. Przymknął powieki i rozkoszował się chwilą. Nigdy nie lubił zimy, ale teraz w pewien sposób koiła jego skołatane nerwy i pozwalała na chwilę tylko dla siebie. Pomyślał, że chyba wreszcie polubi tę porę roku i delikatnie się do siebie uśmiechnął.
W tej samej chwili coś rozwibrowało w kieszeni płaszcza. Sięgnął tam ręką i wyjął telefon. Spojrzał na ekranik, a jego kciuk odruchowo powędrował nad czerwoną słuchawkę. Chwilę się zastanowił. A jeśli to jednak coś ważnego…? Chwilę bił się z myślami, po czym wcisnął „akceptuj" i przyłożył komórkę do ucha.
- Halo?
- Hankyung… Wypadek… O Boże… Hankyung, on… Błagam…
- Wypadek…?
- Hyung… Wracaj, błagam cię…
Nie wiedział, czy podziałała tak na niego wiadomość, czy płacz przyjaciela. Wrzucił telefon do kieszeni i co sił w nogach popędził na stację kolejową

***


W szpitalnym korytarzu kłębiło się od ludzi. Wszyscy chodzili niespokojnie od jednego końca korytarza do drugiego, nie mogąc znaleźć sobie miejsca. Na ogólne podenerwowanie nie pomagały nawet drobne gesty, takie jak klepanie po plecach, czy ich uspokajające masowanie.
W drzwiach pokazał się lekarz. Po jego minie nikt nie spodziewał się dobrych wieści. Jedenastka mężczyzn zbiła się w zbitą grupkę i niemal otoczyła doktora. Popatrzył po każdym z nich i spuścił wzrok. Westchnął i zaczął wyłamywać palce.
- Doktorze… - zaczął jeden z nich, chwytając dłoń najbliżej niego stojącego. Trzymał się jej jak ostatniej deski ratunku, ale wiedział, że to na nic.
- Nie wiadomo, czy z tego wyjdzie – powiedział lekarz po chwili wahania.
Wszyscy wstrzymali oddech, a ich oczy momentalnie zaszły łzami.
- Ale… Doktorze… - wyjąkał brunet i w jednej chwili wybuchnął płaczem.
- Wybaczcie, muszę już iść… - powiedział cicho lekarz i odszedł w kierunku swojego gabinetu, zostawiając roztrzęsionego bruneta i jego przyjaciół.
Mężczyzna, który w tej chwili wyglądał jak bezbronny chłopczyk, osunął się na podłogę tam, gdzie stał i szlochał w ramię, nie mogąc uspokoić oddechu. Reszta patrzyła na niego w zmieszaniu nie wiedząc, co mieli począć. Najważniejsza osoba w ich grupie straciła niemal całą nadzieję, a oni za wszelką cenę chcieli okazać się silniejsi. Nic to jednak nie dało. Kiedy wreszcie dotarły do nich słowa lekarza, wszyscy zaczęli w łzach szukać siebie nawzajem. Mimo tego, że na nic były pełne otuchy uściski, pragnęli w tej chwili czuć przy sobie kogoś bliskiego, kto przynajmniej da im złudzenie bezpieczeństwa.
Nikt, kto bym tam razem z nimi nie mógł dłużej na nich patrzeć. Kilka osób niepostrzeżenie wyszło z korytarza, chcąc być jak najdalej od sceny, rozgrywającej się kawałek dalej.
Wtem usłyszeli, że ktoś biegnie i chwilę później na korytarz wpadł zdyszany i potargany chłopak. Jednym spojrzeniem ogarnął płaczącą jedenastkę i ugięły się pod nim kolana. Na nogach jak z waty podszedł do jednego z chłopaków i zmusił do spojrzenia mu prosto w oczy.
- Czy… - szepnął, pełen nadziei, że wcale nie usłyszy tego, czego się spodziewał.
Ten pokręcił głową i znów schował twarz w dłoniach, a jego ramionami ponownie wstrząsnął niepohamowany szloch.
- Nie… Nie… To niemożliwe… - wydyszał i osunął się na podłogę. Ciężko oparł głowę o ścianę i ostatnie, co poczuł to wspaniała nieważkość. Stracił przytomność.

***


Ocknął się po paru godzinach i zdziwił się, kiedy nie otaczało go zimne wnętrze szpitala. Z trudem podniósł głowę i zdał sobie sprawę, że leży we własnym pokoju, we własnym łóżku. Prócz niego w pokoju była jeszcze jedna osoba, która właśnie przyglądała mu się spuchniętymi od płaczu oczami.
- Jak się czujesz? – spytał, ocierając oczy rękawem koszuli.
- A jak mam się czuć… - odparł słabo, opierając się na łokciach. – Donghae… Co z Hankyungiem…?
Donghae pokręcił głową zrezygnowany. Chwilę milczał, po czym gwałtownie podniósł głowę i wstał z krzesła.
- Powinieneś się jeszcze przespać. Wszyscy potrzebujemy snu. Idę do Eunhyuka, wciąż nie może się uspokoić… - po tych słowach wyszedł z pokoju i cichutko zamknął drzwi. Zanim jeszcze je zamknął, z łóżka zauważył, że po jego policzkach znów spływają łzy.
Opadł na poduszki i zamknął oczy. Przypomniał sobie, co widział w szpitalu i wyrazy twarzy przyjaciół. Przypomniał sobie swoje ostatnie chwile przed biegiem na stację, ostatni raz, jak widział się z Hankyungiem i nie mógł się już dłużej powstrzymywać. Wybuchnął niekontrolowanym płaczem. Przewrócił się na bok i schował twarz w rogu pościeli, który przycisnął do siebie z całej siły. Wypłakiwał się w pościel, nie mogąc powstrzymać łez, których z sekundy na sekundę przybywało. Jego twarz wykrzywiał ból, żal, rozgoryczenie i poczucie straty. Nic nie było jeszcze przesądzone, ale on wiedział, co się dzieje, jak lekarze tak mówią. Słyszał wystarczająco dużo od ludzi, żeby teraz stracić całą nadzieję, która przez cały czas trzymała go przy życiu. Płacz wstrząsał całym jego ciałem, nie miał nad tym kontroli. Przez jego głowę przepływało tysiąc obrazów, wszystkie tylko z tą jedną jedyną twarzą. Widział ją tylko uśmiechniętą i szczęśliwą, bez oznak smutku, czy żalu. Nie mógł przywołać jego smutnych oczu, czy wyrazu rozgoryczenia na twarzy. Jego szczęśliwa twarz sprawiła, że płakał jeszcze głośniej, wylewał jeszcze więcej łez. Świadomość, że już nigdy go nie zobaczy zaślepiła wszystko. Miłość do tej osoby w jednej chwili rozrosła się tak bardzo, że myślał, że zaraz pęknie mu serce. Z całych sił przygryzł kołdrę i wydał z siebie krzyk zranionego zwierzęcia. Zaczął rzucać się po całym łóżku, nie mogąc zapanować nad swoimi kończynami.
Nagle przestał. Nagle nie czuł nic. Nagle jego umysł zupełnie się oczyścił, a w głowie zapaliła się lampka, która mówiła mu, że rozwiązanie, którego szukał, jest w tym pokoju. Doznał nagłego olśnienia. Z oczami wbitymi w jeden punkt wstał z łóżka i podszedł do toaletki. Tam jego ręka natychmiast znalazła pudełeczko, jakby miała to już od dawna zakodowane. Podniósł je do poziomu oczu, po czym je otwarł. Wysypał na otwartą dłoń kilka białych tabletek. Spojrzał na nie przerażająco pustym wzrokiem i dosypał jeszcze jedną garść. Nalał wody do stojącej obok szklanki i wziął je do ust. Bez chwili wahania przełknął je i wrócił na łóżko. Wsunął się pod pościel i zamknął oczy. Na jego twarzy wykwitł uśmiech. Uśmiech człowieka pewnego, że zaraz zobaczy się z kimś, kto jest dla niego najważniejszy. Uśmiech zakochanego człowieka.
Usnął, a jego umysł pozostał niczym nie strapiony

***


23 grudnia znaleziono w mieszkaniu przy XXX martwego członka Super Junior, Kim Heechul'a. Jak podaje policja, zmarł od przedawkowania środków nasennych. Nie było świadków tego zdarzenia, ale ci, którzy go znaleźli, twierdzą, że czynnikiem, który zmusił go do przedawkowania było dowiedzenie się o wypadku współczłonka, Hankyunga. Policja wciąż prowadzi śledztwo, ale wyniki badań są jednoznaczne. Pogrzeb odbędzie się 28. Grudnia w Gangwon-do, mieście jego urodzenia. W pogrzebie weźmie udział Super Junior, w tym Hankyung, który zaczyna do siebie dochodzić, a także rodzina i najbliżsi. Jego przyjaciele chcą, aby pogrzeb był jak najbardziej kameralny, bez obecności mediów i prasy. W imieniu całej stacji składam najszczersze kondolencje.

Wyłączył telewizor, a pilot położył na stoliku. Był już we własnym łóżku i powoli do siebie dochodził. Noga i ręka w gipsie utrudniały mu wszelkie czynności, dlatego leżał w swoim pokoju i nigdzie nie wychodził. Z jednej strony było to mu na rękę. Nie chciał teraz pokazywać się wścibskim ludziom. W uszach wciąż dzwoniły mu słowa prezentera telewizyjnego, „czynnikiem, który zmusił go do przedawkowania było dowiedzenie się o wypadku współczłonka, Hankyunga…"
Wyjrzał przez okno i zobaczył spadające płatki śniegu, które wirowały przy każdym podmuchu wiatru, a także piękne gwiazdy. Niebo było dziś nimi usiane i były widoczne jak nigdy. Wtem w jego głowie rozbrzmiała piosenka jego przyjaciela.

Bez ciebie nie wiem, co by było
To pochodzi z głębi oczu i serca
Pokochaj to
Tylko ciebie kocham wiecznie

- Miałem mu jutro powiedzieć, że go kocham… Na wieczność… - wyszeptał do gwiazd i ukrył twarz w mokrej od łez poduszce.

Chikuma
Ostatnio zmieniony przez shiree 2011-05-06, 18:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 27
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2011-08-30, 20:43   

Beczę. Wlazłam przez przypadek, przeczytałam i beczę.
Nie lubię tego :<
_________________
 
 
Doki 
Otaku


Ulubieniec z SJ: All of fifteen =^^=
Lover: (HanGeng) EunHyuk
Fav Pairing: HanChul, YeWook, EunHae
Grupa krwi: AB Rh+
Wiek: 25
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 537
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2011-08-30, 22:01   

Dlaczego ja to znam? O.o
Cóż, piękne. Przecudnie napisane, wzruszające.
A wystarczyłoby żeby nie wmówił sobie najgorszego ...
_________________

"이렇게 쉽게 포기한다고 누가그래"..."Kto powiedział, że poddamy się tak łatwo?"

 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 10