| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Maraton o własne życie.
Autor Wiadomość
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5762
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-05-28, 21:06   

maggdalena, możliwe, bo to okres Mr. Simple, wiec Genga nie ma :P
_________________
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2012-05-28, 23:54   

Dziewczyny... dziękuję za komentarze i zainteresowanie... Musze wam powiedzieć, że w tym opowiadaniu bardzo wiele was zaskoczy :)

Rozdział 4


-Aish… - syknął chłopak, gdy okład zimnego lodu zawiniętego w ściereczkę, został przyłożony do lewej strony jego czoła. Siedział na leżance w gabinecie lekarskim ich agencji i starał się zachowywać chociaż resztki pozorów, że wcale aż tak nie boli. - I co się tak patrzycie? To wasza wina - rzucił do dwóch kobiet, stojących pod drzwiami gabinetu.
-Nasza? - Agnieszka starała się ukryć śmiech, gdy patrzyła na jego zbolałą minę, ale teraz była zaskoczona. Przecież to nie ona była winna temu zderzeniu. Iwona tylko parsknęła ironicznie i odwróciła głowę w bok, by nie musieć patrzeć na niego. Na jej czole już był naklejony plaster z opatrunkiem. Zderzenie było naprawdę potężne.
-A niby czyja? - posłał im chmurne spojrzenie spod łba. Ale tak naprawdę udawał, że jest na nie zły. Tylko na brunetkę się boczył, bo przez nią miał mieć właśnie mega guza na czole, a za chwilę rozpoczną się zajęcia taneczne. Za to redowłosej przyglądał się z zaciekawieniem, ale ten uważny wzrok również zamaskował. - Musicie zapłacić odszkodowanie za szkody cielesne. - rzucił obojętnie i odwrócił dumnie wzrok.
-Że co?! - obie dziewczyny wykrzyknęły na raz opuszczając ręce, a Agnieszce torba spadła z ramienia.
-Równie dobrze mogę zgłosić napad i będziecie miały problemy. - mruknął z ironicznym uśmiechem i podniósł na nie lekko rozbawione spojrzenie. Odłożył kostki lody do miski ukazując znaczną śliwę na czole, ale to nie przeszkadzało mu już złapać w sidła przynajmniej jedną z nich. - No, to jak?
-Aga, wychodzimy. Nie będziemy się targować z tym wariatem! - Iwona pierwsza otrząsnęła się z szoku i już chwyciła Agnieszkę za ramię w celu wyciągnięcia jej z gabinetu.
-Nie radziłbym tego robić… - Do pomieszczenia wszedł Leeteuk, więc dziewczyny musiały się nieznacznie przesunąć, by nie zostać przetrącone przez drzwi.
-O, Sungmin-ah, jak się czujesz? - podszedł do swojego dongsaenga, kładąc mu troskliwie dłoń na ramieniu. - Uuu… - zaświstał nachylając się nad czołem chłopaka.
-Wszystko w porządku hyung, to nic takiego. Martwię się o tamtą dziewczynę - wskazał ruchem głowy na Iwonę - Na pewno dobrze się czujesz? - Wyraz twarzy Sungmin’a diametralnie zmienił się z przebiegłego na przyjacielski i bardzo niewinny. Iwonie aż się niedobrze zrobiło na ten widok, a Agnieszka otwarła z wrażenia usta. Ty sukinkocie! Jak możesz być taki… taki… och! Prawie gotowała się ze złości, jak można aż tak manipulować swoim zachowaniem umiejętnie przystosowując się do sytuacji, aby wyjść na swoje?
-Tak, musimy już iść - wysyczała Iwona, podnosząc swoją sportową torbę z ziemi. - Nie wiesz czy Natka już wyszła? - zapytała Agnieszki, trzymając już dłoń na klamce.
-Przed chwilą odprowadziłem waszą koleżankę do auta - wtrącił lider - Na pewno nie wezwać dla ciebie taksówki? - zapytał.
-Nie, niedaleko mam zajęcia, przejdę się. Idziesz? - znowu zapytała Agnieszkę.
-N-no… - mruknęła tylko poprawiając włosy za uchem a następnie podnosząc swój kuferek. Ukłoniła się nisko chłopcom - Jeszcze raz bardzo przepraszamy. - pociągnęła Iwonę za rękaw bluzy.
-No co? - zdziwiła się Iwona, patrząc na przyjaciółkę, która nisko kłaniała się, jakby popełniła coś okropnego. - Mam mu się kłaniać i przepraszać? - wysyczała po polsku. Agnieszka nic nie powiedziała tylko jeszcze mocniej szarpnęła Iwonę za rękaw, aż ta musiała się skłonić pod nadmiarem siły.
-Jeszcze raz przepraszamy.
Leeteuk również się ukłonił, także przeprosił za to zdarzenie z dziennikarzami i wypadek z Sungminem, oraz podziękował za dzisiejszą ciężką pracę.
-Hyung, pozwolisz im tak wyjść? - wtrącił się młodszy stojąc już na nogach i podchodząc do nich bliżej. Zapach jego nieco zbyt intensywnych perfum delikatnie połechtał nozdrza Agnieszki. Nieznacznie zaciągnęła się nim chcąc na długo zapamiętać.
-A co jeszcze chcesz? - zdziwił się lider. Stanął obok Iwony, która chciała otworzyć drzwi, ale zrobił to za nią. - Mamy zaraz trening, musimy się przygotować. Panie też mają pewnie jeszcze inna pracę. Chodźmy.
-A moja rana? - zdziwił się Sungmin powoli krocząc w stronę drzwi.
-Przecież powiedziałeś, że czujesz się dobrze - skwitował lider. Przyjrzał się chłopakowi, który chyba swoim wzrokiem chciał mu dać jakieś znaki, ale trudno mu było ocenić czy mruży je, bo go czoło boli, czy ma coś konkretnego na myśli. Przepuścił kobiety przodem, a gdy oddaliły się na bezpieczną odległość poczuł ramiona wieszające się na jego szyi i cichy szept przy swoim uchu. Poczuł się, jakby ktoś go napadł i groził śmiercią.
-Hyung, oszalałeś? - syknął Sungmin. - Miałeś ją zatrzymać!
-Którą? - nie mógł się odwrócić, bo młodszy blokował mu szyję.
-No tą… niską! Hyung, no zrób coś!
-Obie są niskie, Sungmin. O co ci chodzi? Musimy iść na trening.
-Aish! - puścił lidera. - Sam to załatwię.
-Ty chyba nie zamierzasz znowu….?
-Właśnie o tym pomyślałem. - powiedział mijając lidera i truchtem biegnąc za dziewczynami. - Hejo, ślicznotki!
Agnieszka słysząc te słowa aż zadrżała. On znowu chce flirtować uważając mnie za kolejną damulkę, z którą może się zabawić?!
-Aga, ja spadam. Nie mogę się spóźnić, a poza tym nie mam już ochoty przebywać z twoim panem idealnym - dodała po polsku i poklepała ją po ramieniu. - Uważaj, ten facet to same kłopoty.
-Wiem, ale ja też potrafię być wielkim kłopotem i wrzodem na dupie - uśmiechnęły się do siebie porozumiewawczo i Iwona zostawiła Agnieszkę niemal sam na sam z tym potworem.
-Czegoś jeszcze potrzebujecie? - zapytała Agnieszka odwracając się z jak najbardziej obojętnym wyrazem twarzy, jaki udało jej się przybrać. Jednak gdyby mógł zajrzeć do jej głowy, to nie jedna żyłka zaczynała w niej pulsować.
-Mogłabyś w ramach tego wypadku, który spowodowała twoja koleżanka, wyświadczyć mi przysługę? - zatrzymał się przed nią z niewinnym spojrzeniem zbitego pieska, a palcem wskazywał na swojego pokaźnego guza na czole.
-To ona ci to zrobiła, więc dlaczego mnie o to prosisz? - Jaka znowu przysługę, coś ty wymyślił, pomyślała.
-Ale ona już zwiała, a moja stylistka dziś nie może się mną zająć… Mam wieczorem pojawić się na gali jako gość, a jak widzisz, nie wyglądam najlepiej - przekrzywił głowę jeszcze bardziej się do niej zbliżając i wskazując wzrokiem na kuferek, na co Agnieszka zrobiła kilka bezpiecznych kroków w tył i natrafiła na ścianę.
-Może cię wystylizować ktoś inny. Na pewno macie sporo o wiele lepszych stylistek w agencji, nawet stylistki twoich kolegów z zespołu, z pewnością któraś znajdzie chwilkę czasu, żeby z przyjemnością służyć ci pomocą - mówiąc to przymrużyła podejrzliwie oczy, zabiegając w głowę o co mu może chodzić. Nie miała ochoty na zabawę, bo goniły ją obowiązki. A skoro już poznała część jego wrednego charakterku, to jak na złość nie chciała go zostawiać, bo zwyczajnie miała ochotę chociaż raz utemperować tą zadufaną w sobie ryżą głowę.
-Ale one nic mi nie zrobiły…
-Sungmin, daj spokój! Nie tym razem! - krzyknął z odległości lider.
-Słuchaj, mam swoją pracę, twoja firma mnie nie zatrudniła, ale na pewno zadba o twój wizerunek - oparła dłoń o biodro i odważnie spojrzała mu w oczy. Gdyby nie obecna sytuacja i jego parszywe zachowanie, z przyjemnością by się w nich utopiła. - I przestań się tak głupkowato wdzięczyć - wypaliła na koniec, wymijając go szybkim krokiem. Gdyby tam postała chwilę dłużej, kto wie czy nie rzuciłaby się na niego, przeklinając siebie za taką uległość. No cóż, też była kobietą i działał na nią jak magnez, ale nie chciała być przyciągana magnesem, do którego lgnęły wszystkie inne złomy.
-No chodź już! - krzyknął po raz kolejny lider wchodząc na schody. Do chłopaka chyba wciąż nie dotarły ostatnie słowa tej intrygującej dziewczyny, bo wciąż stał jak wryty, podbierając się dłonią o ścianę i patrząc pustym wzrokiem za truchtającą do wyjścia niska dziewczyną. Czyżby tracił swój urok? Zaczynało mu się to nie podobać.
Było już grubo po dziewiętnastej, kiedy wparowała do swojej firmy i rzuciła się na dość wygodny, zielony fotel przy biurku. Minęła jedną pracownicę w przejściu, która kończyła pracę, a poza tym nie było żywego ducha, oprócz ochroniarza siedzącego na dole w pokoju dla ochrony. Na blacie jak zwykle czekały na nią kolejne zgłoszenia od różnych agencji, które wynajmowały ich ludzi do ogólnej charakteryzacji. Odpaliła stary złom, odstawiła swoje rzeczy na bok przy ścianie i zawiesiła kurtkę na oparciu fotela. Gumką związała włosy po czym sprawnymi palcami wystukiwała różne hasła systemowe, przeglądała oferty na stałych stronach i odebrała pocztę biurową i prywatną. Na pierwszej nic ciekawego nie było. W końcu najlepsze zgłoszenia sama wyszukiwała, albo producenci osobiście dzwonili do firmy
Na pierwszej nic ciekawego nie było. W końcu najlepsze zgłoszenia sama wyszukiwała, albo producenci osobiście dzwonili do firmy. Ale na prywatnej poczcie widniał e-mail od Iwony. Z zadowoleniem stwierdziła, że przesłała jej ostatni akapit tłumaczenia, więc przynajmniej przedłuży się jej żywot…Do czasu, kiedy Siwon nie napisze kolejnego kazania. Przeprosiła Iwonę w myślach, bo wiedziała, że następnym razem znowu zrobi to samo, a przecież obiecała, że z pewnością to już ostatni raz! Ach, zła kobieta ze mnie… pomyślała, ale jakoś nie bardzo jej to przeszkadzało. Z Sungmin’a też zły facet jest i jakoś żyję z tą myślą. Owszem, żyła, ale zaczynała się co raz bardziej zastanawiać jakim jest on człowiekiem. Wiedziała z pogłosek i mogła wywnioskować po niektórych zachowaniach, że mógł być Casanovą lubiącym zwracać na siebie uwagę pięknych kobiet. Ale widząc to w mediach czy słysząc, to ogromna różnica niż przekonać się o tym na własnej skórze. W gruncie rzeczy trochę było go jej szkoda, bo mimo swojego zachowania i usiłowań podrywania kobiet, to i tak żadna go na poważnie nie chciała…
Podparła brodę wierzchem dłoni i otworzyła kolejny e-mail, musiała oderwać myśli od tego przygłupa. Po chwili czytania, domyśliła się, że to Natalia wysłała jej ogólne wiadomości dotyczące dzisiejszego wywiadu i podesłał kilka czarujących fotek Super Junior, które zrobiła jej fotograf. Wszystko zassała kabelkiem na telefon komórkowy, by móc przyglądać w drodze do domu i resztę e-maili postanowiła przeczytać później. Jakieś ogłoszenia o naborze do grupy, o zbliżających się występach w teatrach, najnowsze filmy promowane w kinach, czy najlepiej sprzedające się płyty roku. Tego typu reklamy i ogłoszenia dość często przychodziły na jej adres, aby mogła być na bieżąco w tym, co się dzieje w branży rozrywkowej Seulskiego świata.
Nie zdążyła jeszcze stanąć przed drzwiami swojego mieszkania, a ponownie rozdzwonił się jej telefon. Jęknęła zmęczona i zniechęcona. Jedyne o czym marzyła to kąpiel, szybkie uzupełnienie danych w grafiku i nowych zleceń, pyszna herbatka standardowo z bułką posmarowaną masłem czekoladowym, a potem słodkie zaśnięcie przed jakąś romantyczną dramą z kotem na swoim brzuchu. Zignorowała połączenie chcąc spokojnie rozebrać się z kurtki i butów. Na szczęście nie zapomniała o zamknięciu drzwi, więc jej kotka nikt nie porwał. Na potwierdzenie tego, futrzak zamiauczał już od progu. To był taki co wieczorny standard, do którego przywykła od jakieś trzech tygodni. Żal jej było go oddawać, ale niestety miał obróżkę gdy go znalazła, więc zapewne jego właściciel martwił się o niego. Nastawiła wodę na herbatę i z ciężkim westchnieniem obiecała sobie w duchu, że jutro w pracy na pewno wydrukuje kolejne ogłoszenia o jego znalezieniu.
Wyciągnęła telefon z kieszeni i sprawdziła kto dzwonił. Iwona? Agnieszka była pewna, że to Magda chciała ja podręczyć, albo w zachwycie podziękować gdy Agnieszka oznajmi jej śpiewająco, że ma dla niej przetłumaczony tekst. W momencie, gdy chciała oddzwonić do brunetki, na wyświetlaczu pojawiło się kolejne połączenie. Natalia? Ej, dziewczyny, co z wami? Agnieszka trochę się zaniepokoiła, bo nie zdarzało się raczej, żeby obie prawie na raz dzwoniły.
-Halo? - zaczęła niepewnie.
-Żadne halo! Nie oglądałaś wiadomości z branżówki? Iwona nie dzwoniła? - usłyszała na wpół podenerwowany a w połowie podniecony głos.
-N-nie, przed chwilą weszłam do domu - mówiąc to, już truchtała do salonu i ustawiła kanał z wiadomościami.
-Zaraz powinna być powtórka, oglądaj, ja muszę szybko napisać sprostowanie, żeby na jutro pojawiło się w gazecie! Te wsiochy pisarskie nie mają za grosz poszanowania, a rozum to chyba bocian im zjadł jak podrzucał ich im matkom - warknęła i szybko pożegnała się z Agnieszką.
Dziewczyna była trochę zaniepokojona, bo w sumie niczego się nie dowiedziała. Jakie sprostowanie? O co chodzi? Pogłośniła telewizor, by mogła usłyszeć muzykę rozpoczynającą kolejne wiadomości i szybko pobiegła do kuchni by zalać herbatę. Nie zdążyła posmarować bułki, gdy usłyszała znajomą melodię przed informacyjną. Rzuciła nóż na blat, który po chwili spadł na ziemię prawie trafiając w wystraszonego kociaka i pobiegła do salonu niemal oblewając się herbatą. Usiadła po turecku na fotelu i odstawiła herbatę na ławę. Kto wie, jakie informacje mogą ją zaskoczyć?
Nie czekała długo, a przed jej oczami ukazała się dzisiejsza salka konferencyjna w agencji SM i cała chmara fleszy kierujących się w stronę przestraszonych i zdziwionych min Iwony, Hyuka i Ryeowook’a. Który dziad nagrywał to mini kamerą?! Agnieszka aż nie mogła uwierzyć. Zobaczyła siebie biegnącą na pomoc Iwonie, a reporter skomentował to jako sekretne nakrycie tajemniczej dziewczyny sam na sam z członkami Super Junior, podsuwając w domyśle, że na pewno mają jakieś ukryte relacje. A Agnieszkę określili jako osobę, która chciała zataić tajemniczy związek, a na pewno maczała w tym palce chcąc się również zbliżyć do sławnych chłopców. Czy Super Junior umawiają się z podrzędnymi kobietami? Czy fanki będą niezadowolone? Tego typu pytania padały w komentarzach do tego nagrania, a w prawym dolnym roku ekranu kolejno pokazywały się zdjęcia, jak Agnieszka maluje chłopców, a Natalia, rzekomo uzdolniona pani redaktor rozkosznie flirtuje z liderem zespołu. To chyba jakieś kpiny? Myślała nerwowo Agnieszka. Jej kości u palców aż zbielały od kurczowego ściskania oparcia fotela. Kot chyba wyczuwał jej zdenerwowanie, bo nie śmiał się zbliżyć nawet na krok.
-Natka, co się dzieje?! Co to kurwa ma być?! - tym razem Agnieszka wykręciła numer i zaczęła krzyczeć na całe mieszkanie.
-Sama chciałabym wiedzieć - mruknęła zniechęcona i spięta. - Myślę właśnie w jaki sposób to sprostować, ale nie wiem jak to teraz wyjdzie. Źle się stało, że farba poszła w tak nieprzyjemny sposób do mediów. Wiesz, że te ścierwa czasem ruszają nie tylko gówna, które śmierdzą, ale te pachnące kwiatki też. Jak zechcą to nas zniszczą. Dla Juniorów to może być nieprzyjemność, a dla nas… no cóż - nabrała oddech - to zależy z której strony na to patrzeć. Jeśli od strony Elfów, to pewnie niewiele nam zostało życia, ale od strony pracy zawodowej, to prawdopodobnie niedługo takie wiadomości wyjdą nam tylko na dobre.
-I co im napiszesz? - dopytywała Agnieszka. - Myślisz, że będą chcieli zwołać kolejną konferencję prasową, aby oficjalnie przed mediami chłopcy wytłumaczyli ten incydent?
-To bardzo prawdopodobne… tak, myślę, że tak zrobią. Ich manager pewnie teraz szaleje. O, czekaj, Jungsoo napisał coś na TT. - chwila ciszy.
-No, co jest?! - dziewczyna już zaczynała obgryzać paznokcie.
-„Siła mediów jest ogromna, lecz nie zawsze prawdziwa…” - zacytowała słowa lidera. - Chyba chciał uspokoić elfy, a może i nas?
-Dzwoniłaś do Iwony? Czekaj… słuchasz tych wiadomości? - zapytała ponownie pogłaśniając. Wydawało jej się że coś słyszy. - Słuchaj!
Po obu stronach zapadła cisza, a Agnieszka patrzyła na jakieś zamazane zdjęcie, które teraz wstawiono do reportażu i chociaż było niewyraźne, to tą ryżą głowę poznałaby wszędzie. Nagle, na tle tego obrazka puszczono jakieś nagranie audio. Były jakieś zakłócenia i szmery, wiadomość prawdopodobnie nagrywana z ukrycia, ale poszczególne słowa można było wyłapać. Szczególnie „Sungmin, daj spokój! Nie tym razem!” wyraźny krzyk lidera, później jakiś niewyraźny tupot, a potem głos dziewczęcy bełkotał niezrozumiale o jakiś stylistkach i innej pracy, a pod koniec głośne „I przestań się tak wdzięczyć!” Po usłyszeniu tych słów, Agnieszka niemal zeszła z tego świata wypuszczając pilot z rąk, a telefon odkładając na ławę. Z komentarza do tej krótkiej rozmowy zdołała wyłapać tylko śmiesznie pytania o to, czy członek zespołu Super Junior dostał kosza od nieznajomej? Jestem martwa, pomyślała Agnieszka i osunęła się na podłogę. W tym momencie jej i nie tylko jej świat miał przewrócić się do góry nogami, a ona nie wiedziała, co ma zrobić.
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
aanyaa 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Kangin, Yesung @.@
Grupa krwi: A RH+
Wiek: 30
Dołączyła: 20 Gru 2011
Posty: 74
Skąd: poznań
Wysłany: 2012-05-29, 10:06   

swietej-pamieci napisał/a:
Musicie zapłacić odszkodowanie za szkody cielesne
niech się cieszy, że to są tylko takie szkody "cielesne", bo gdyby się dostał w łapki innych lasek to wtedy by gorzej skończył :mrgreen:
swietej-pamieci napisał/a:
Hyung, oszalałeś? - syknął Sungmin. - Miałeś ją zatrzymać!
-Którą? - nie mógł się odwrócić, bo młodszy blokował mu szyję.
-No tą… niską! Hyung, no zrób coś!
-Obie są niskie, Sungmin. O co ci chodzi? Musimy iść na trening.
-Aish! - puścił lidera. - Sam to załatwię.
-Ty chyba nie zamierzasz znowu….?

hahaha jaki ten lider nie kumaty....by pomógł koledze w potrzebie xDDDD

i jak mogłaś w takim ciekawym momencie zakończyć abububub >.<"
_________________
Wielu ludzi idzie przez życie nie wiedząc czego chce. Równie wielu wie to, ale nie walczy o osiągniecie celu. Na pewno tylko nieliczni wiedzą czego chcą od życia i walczą by dopiąć swego! Do której grupy ty należysz?!
 
 
Lizzy 
~Panda~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy~
Lover: LeeTeuk,Donghae
Fav Pairing: EunHae, KyuTeuk, KyuHae, YeWook
Grupa krwi: Nie poinformowano mnie
Kocham SuJu od: 3.12.2011 ^.^
Wiek: 21
Dołączyła: 20 Lut 2012
Posty: 1499
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2012-05-29, 16:39   

Shisusie.... nie wiedziałam że zrobisz aż taką akcję ! xDD będzie ciekawie chociaż szkoda że to wszystko tak wyszło że media się dowiedziały no ale dziewczyny sobie poradzą ... w końcu jesteście silne ^^ xDD
Cytat:
truchtem biegnąc za dziewczynami. - Hejo, ślicznotki!
o matko xD jak to śmiesznie zabrzmiało xDD ten Sungmin jest trochę nieznośny ale chociaż śmiesznie jest xD^^
czekam na kolejne ^^
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2012-05-29, 22:35   

swietej-pamieci napisał/a:
-Równie dobrze mogę zgłosić napad i będziecie miały problemy.

Sungmin? O_o
swietej-pamieci napisał/a:
Wyraz twarzy Sungmin’a diametralnie zmienił się z przebiegłego na przyjacielski i bardzo niewinny.

no to jest Minek... ale kawal chama z niego w tym opku!
swietej-pamieci napisał/a:
-No tą… niską! Hyung, no zrób coś!
-Obie są niskie, Sungmin.

o tym samym myslalam xD poza tym jak maly musi byc Min skoro zderzyl sie glowa z Espe? xD
swietej-pamieci napisał/a:
do którego lgnęły wszystkie inne złomy

swietny tekst! ale padlam ze smiechu xD
swietej-pamieci napisał/a:
Z zadowoleniem stwierdziła, że przesłała jej ostatni akapit tłumaczenia, więc przynajmniej przedłuży się jej żywot…Do czasu, kiedy Siwon nie napisze kolejnego kazania.

buhahahahahahahahan! omona ale ja tutaj jestem upierdliwa... bardziej niz naprawde xD
hm... jesli kot ma obrozke to powinien byc nr do weterynarza(najczesciej) albo cos. btw ja podreczyc? no wiecie co... xD
swietej-pamieci napisał/a:
rozum to chyba bocian im zjadł jak podrzucał ich im matkom -

kolejny mega tekst xD
swietej-pamieci napisał/a:
Czy Super Junior umawiają się z podrzędnymi kobietami?

podrzedne? xD
swietej-pamieci napisał/a:
Jestem martwa, pomyślała Agnieszka

no i ma racje xD albo fanki ja zabija ze skrzywdzila ich oppe albo zabija bo pomysla ze ona cos z nim... tak czy siak nie zyje xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5762
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-05-29, 23:17   

swietej-pamieci napisał/a:
Za to redowłosej przyglądał się z zaciekawieniem, ale ten uważny wzrok również zamaskował.

Wow, co za aktor! Normalnie powinien dostać jakąś kolejna rolę w dramie, bo żadna z nas nie zauważyła z jakim chamem ma do czynienia. Łajdak.

swietej-pamieci napisał/a:
Musicie zapłacić odszkodowanie za szkody cielesne.

Nie wiem czeemu, ale to tak erotycznie mi się od razu skojarzyło xDD

swietej-pamieci napisał/a:
Wyraz twarzy Sungmin’a diametralnie zmienił się z przebiegłego na przyjacielski i bardzo niewinny

Hahaha, on naprawdę tak umie xD Nie wiem, czy on przy lusterku ćwiczy te swoje miny czy co, ale jest w tym doskonały! :D

swietej-pamieci napisał/a:
skoro już poznała część jego wrednego charakterku, to jak na złość nie chciała go zostawiać, bo zwyczajnie miała ochotę chociaż raz utemperować tą zadufaną w sobie ryżą głowę.

Jezu! Moje ulubione zdanie z całego opowiadania! Doskonale oddaje to, co ja chciałabym zrobic, jakbym już w końcu spotkała tego bydlaka na swojej drodze! xD

swietej-pamieci napisał/a:
No cóż, też była kobietą i działał na nią jak magnez, ale nie chciała być przyciągana magnesem, do którego lgnęły wszystkie inne złomy.

Yay! jakie to epickie! wiesz jak trafić w człowieka :D

W ogóle podoba mi się ten odcinek. Potrafiłaś pokazać, jak ten cham z wrednego buca potrafi przekształcić się w słodkiego dongsaenga, żeby zaraz potem być zbereźnym podrywaczem xD Wydaje mi się, że to bardzo barwna postać, którą obdarzyłaś paskudnym charakterem :P
Teraz wszystko zacznie dziać się znacznie szybciej! Przez tych idiotów wpadłyśmy w kłopoty. Gdyby nie oni, na pewno dalej żyłybyśmy bez problemów. A teraz... ahhh.. sama wiesz zresztą.

I przestań Siwonie słać te swoje eseje! xD ile można się uzewnętrzniać?! xD

Dawaj kolejną część.
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2012-05-29, 23:28   

RedWitch napisał/a:
I przestań Siwonie słać te swoje eseje! xD ile można się uzewnętrzniać?! xD

zgadzam sie! niech zacznie mi listy milosne slac xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5762
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-05-29, 23:41   

maggdalena napisał/a:
niech zacznie mi listy milosne slac xD

HAHAHA xD a najlepiej po polsku, nie? :P
_________________
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2012-05-30, 00:03   

Przepraszam, że Minga przedstawiłam w ten sposób... Naprawdę chciałam go przedstawić w innej postaci, niż prezentuje się zazwyczaj przed kamerami, ale to nic złego. Jak dla mnie to nawet jest bardziej szarmancki ^^


Rozdział 5


Wszystkie trzy umówiły po dwudziestej drugiej w małej knajpce na rogu starej dzielnicy Seulu. To był nagły wypadek, a w nagłych wpadkach musiały osobiście się spotykać. Każda ze swoim sprzętem, ale z nie do końca z uspokojonymi nerwami. Agnieszka przed wyjściem wysłała koleżance tłumaczenia Siwona, by mieć ją z głowy i móc się zająć poważniejszym sprawami. Modliła się, żeby jej znajomi z pracy, jeśli oglądali wiadomości, to nie rozpoznali jej na tym badziewnym nagraniu. Jednak jak do tej pory telefon milczał, więc uznała to za jeden z pomyślnych znaków tego wieczoru.
Natalia zdążyła napisać szybkie i rzeczowe sprostowanie. Nie było tam co za wiele wyjaśniać, bo siła przebicia mediów była mocniejsza, więc szczerze mówiąc, to rozwój sprawy teraz zależał od agencji i samych zainteresowanych członków Super Junior. Tylko Iwona nie bardzo wiedziała w co ma ręce włożyć. Wróciła do domu zmęczona po treningu i nie dość, że głowa ją bolała przez głupiego (jak to określiła) Sungmin’a, to jeszcze ta informacja o niby nakrytym romansie z Hyukiem i Ryeowookiem? I chociaż nie chciała sprawiać im problemów, to jednak nie miałaby nic przeciwko, żeby czasem spotkać się z Hyukiem, chociażby tylko w sprawach zawodowych. I to po części się spełniło, w co nie chciała uwierzyć, a zamierzała powiedzieć dziewczynom później. Jednak na razie zostało to przyćmione przez poważniejszą sprawę grożącą skandalem.

Weszły oddzielnie, każda prawie że zamaskowana. Agnieszka nawet założyła ciemne okulary (na noc!), cud, że się nie zabiła idąc po ulicy. Iwona miała czapkę szczelnie naciągnięta prawie na oczy i chustę na szyi, która zakrywała jej twarz aż pod oczy, a Natalia po prostu wyciągnęła z szafy starą, fioletową perukę, którą kiedyś Agnieszka zostawiła po hucznej imprezie. Usiadły w kącie przy stoliku i w milczeniu rozłożyły swoje laptopy. Rozejrzały się po knajpie, a nie widząc zbyt wielu osób, poczuły się bezpieczne, więc ściągnęły swoje przebrania.
Kelnerka przyniosła im po szklance wody, a one domówiły dodatkowo trzy mocne kawy. Nie obchodziło ich, że zarwą kolejną noc, ta sprawa była ważniejsza. Musiały ratować swoje dupska, bo Juniorzy o swoje umieli sami zadbać. Agnieszka otrzymała instrukcje od Natalii gdzie szukać jakiś śladów do szumowin, które brały udział w wywiadzie. Krążyła po forach i stronach dziennikarskich, na których reporterzy różnych przedsiębiorstw, stacji i gazet wymieniali się poglądami, pogaduszkami i istotnymi informacjami. Jednym uchem słuchała o czym EunTeuk rozmawiają w Sukirze, którą miała włączoną Iwona na swoim laptopie, a drugim uchem wyłapywała na jakiś czas krótkie przekleństwa Natalii i jej stukanie w klawiaturę, gdy odpisywała złowieszczo jakimś fankom.
-Kurde, cały czas zajęte - Iwona upiła łyk kawy i zaczynała się niecierpliwić. To chyba jedna Sukira z nielicznych, która ją nie zachwycała przez sytuację, w jakiej się znalazły.
-Próbuj dalej, jak nie to musimy jakoś inaczej do nich dotrzeć i dowiedzieć się, co dalej. O, telefon dzwoni? - zaskoczona spojrzała po minach dziewczyn, które nie mniej zdziwione spojrzały po sobie. - kto dzwoni o tak później porze?
-Nieznajomy numer? - zapytała Natalia.
-Tak… A jeśli to jakaś fanka, która wyszperała do mnie kontakt w firmie? Omo, zabije mnie!
-Odbierz! - nakazała Natalia.
-Nie chce! Ty odbierz! - wysyczała Agnieszka wyciągając do niej rękę z telefonem.
-To twój telefon!
-Mam połączenie! - przerwała im podniecona Iwona. Natychmiast podała telefon Natalii, by ta mogła porozmawiać z DJ-ami. Chciała użyć szyfrowych słów, ale wiedziała, że Leeteuk pozna ją po głosie, więc nie powinno być problemów z przesłaniem wiadomości.
-Odbierz ten cholerny telefon! -wysyczała ostatni raz Natalia i wzięła słuchawkę od Iwony.
-O, przestał dzwonić. - popatrzyła otępiałym wzrokiem na Iwonę, a ta wyszeptała tylko „pabo”.
-Halo? Z kim mamy przyjemność i skąd dzwonisz? - usłyszały dźwięczny głos lidera, a Iwona patrzyła na monitor, w którym wszystko obserwowała.
-Halo, Leeteuk-ssi? - zaczęła Naoni, a Iwona zaobserwowała niewielką zmianę na twarzach EunTeuk’a. - Słyszysz mnie?
-Ach, tak! Halo! Co możemy dla ciebie zrobić lub czego chcesz się dowiedzieć? - Leeteuk spojrzał niepewnie na Eunhyuk’a ale dalej szczerzył się wesoło nie dając po sobie poznać, że coś jest nie tak. Z pewnością oglądali już wiadomości.
-Chciałabym zapytać jakie restauracje albo knajpy polecacie do wieczornego wyjścia z przyjaciółmi? - zapytała niewinnie Natalia, a oni widocznie się rozluźnili. Myśleli, że zaczniemy im wprost gadać, o dzisiejszym wydarzeniu? Idioci.
-Najbardziej lubię tą mała knajpkę na rogu sześćdziesiątej piątej w dzielnicy Chuang-bul.
-Ja wolę bardziej na odludziu, gdzie mogę spokojnie zjeść coś w domowym stylu - wtrącił Eunhyuk. - Wiesz która? W starej dzielnicy miasta, niedaleko Zamczyska, nazwa ma coś wspólnego z Sardelami. - Iwona z Natalia mimo wszystko roześmiały się, ale rudowłosa dalej kontynuowała rozmowę.
-Mam nadzieję, że dziś po Sukirze, będziecie mogli zjeść coś pysznego w knajpce niedaleko Zamczyska. Smacznego!
-Dziękujemy za rozmowę! - po czym sygnał został przerwany.
-Świetna robota dziewczyny! - pochwaliła je Agnieszka widocznie zadowolona
-Jak wyjdziemy za pół godziny, to powinniśmy dojść na czas. Trzeba będzie uzbroić się w cierpliwość w czekaniu na nich, pewnie dziś nie łatwo będzie im wyjść z budynku KBS-u. Na samo wyobrażenie tego tłumu mam ciarki na ciele - i wzdrygnęła się, jakby chciała się z czegoś obrzydliwego otrząsnąć. Natalia z Iwoną pochyliły się nad laptopem i dalej oglądały teraz w spokoju Sukirę, a Agnieszka również nieco odprężona chciała jeszcze przez chwilę prześledzić dziennikarzy, ale jej telefon ponownie się rozdźwięczał. Mimo, że znowu dzwonił ten sam nieznajomy numer, to wzięła głęboki wdech i postanowiła odebrać.
-Słucham? - zaczęła pewnym siebie głosem.
-Halo? Obudziłem panią? Czy mam przyjemność z Agnes? - to był niski głos mężczyzny i doprawdy nie kojarzyła nikogo, kto mógłby znać jej numer, ale cieszyła się, że to nie żadna szalona fanka, która ciskała do telefonu siekierą.
-Nie, nie śpię. I tak, z tej strony Agnieszka.
-Och, to dobrze! Proszę się nie rozłączać! - głos po drugiej stronie zamilkł i słyszała tylko jakieś szumy i kroki, jakby przechodził przez korytarz.
-Halo? Jest tam kto? - zapytała, a na pytające miny koleżanek odpowiedziała tylko wzruszeniem ramion i dalej czekała. - Halo? - znowu cisza, ale teraz słyszała przytłumione szepty, których nie była w stanie odróżnić. - To jakieś żarty? Halo? - zaczynała się niecierpliwić. - Za chwilę się rozłączę, jeśli nikt się nie odezwie…
-Halo? Jesteś tam jeszcze? Halo? - to nie był ten sam niski głos mężczyzny. Po drugiej stronie rozbrzmiał lekko zadyszany, chrapliwy głos chłopaka, który miał aksamitną barwę. - Odezwij się! Manager Hyung, mówiłeś jej, żeby się nie rozłączała?
-Jestem! - Agnieszka dopiero po chwili oszołomienia potrafiła wydobyć z siebie jakikolwiek dźwięk. Zastanawiała się czy nie ma omamów, albo czy ostatnio dość starannie czyściła swoje uszy. Sungmin, dzwonił do niej, JEJ Sungmin!
-Musimy się spotkać - powiedział tak pewnie, jakby wiedział, że go rozpoznała. Albo miał tak wielkie mniemanie o sobie, że nie wyobrażał sobie, aby jakaś dziewczyna mogła nie rozpoznać jego głosu. - Gdzie teraz jesteś? W domu?
-Nie, w knajpie - odpowiedziała, starając się panować nad lekko drżącym głosem, ale usadowiła się mocniej na krześle, na wypadek, gdyby zachciało jej się mdleć.
-Co dziewczyny robiłą o tak późnych porach w knajpach? - jego głos teraz widocznie zironizował jej odpowiedź, na co u niej automatycznie włączył się system czerwonej płachty na byka. - Nie ważne, o tym pogadamy później. Musimy się spotkać.
-Już to powiedziałeś - odparła.
-Nie widziałaś wiadomości?
-Widziałam.
-No i?
-No i co?
-Nie wygłupiaj się! Co masz zamiar z tym zrobić? - zapytał zniecierpliwiony.
-Co ja mam zamiar z tym zrobić? To ty mi powinieneś powiedzieć, co wasza agencja ma zamiar z tym zrobić?!
-Mów gdzie jesteś, zaraz tam podjadę.
-Wykluczone! - Agnieszka nie była taka głupia, żeby sprowadzać do ich tajnego baru celebrytę. Zaraz by się wszyscy zlecieli i kolejne zdjątka gotowe do podsycenia skandalu. - To znaczy… - zawahała się dając dziewczynom szeptem znak, kto dzwoni i że musi wyjść. Pokazały jej tylko kciuki uniesione w górę i gestami dały jej znać, że zaopiekują się jej laptopem. - Wiesz gdzie jest klub „Timon i Pumba”? - usłyszała po drugiej stronie bezczelnie parsknięcie śmiechem, ale kontynuowała. - Podjedź na przystanek, który znajduje się niedaleko tego klubu. Będę czekała za jakieś piętnaście minut. Może być?
-Jasne, ślicznotko - odpowiedział seksownie schrypniętym głosem i rozłączył się.
Nawet przez telefon zarywasz laski?! Chyba cię pogrzało, jeśli myślisz, że będziesz tak na mnie wrzeszczał i ujdzie ci to na sucho. O nie koleś, teraz przegiąłeś! Wychodząc z baru narzuciła na siebie lekki, czarny, skórzany płaszczyk, który sięgał jej prawie do kolana. Oczywiście założyła czarne okulary na wszelki wypadek i ponownie pomodliła się do Siwona, żeby nie pozwolił jej się wywalić po drodze. Obiecuję, że już nie przetłumaczymy dla Magdy kolejnych twoich tekstów, aby nie mogła ciebie dręczyć! Nic nie szkodzi, że to nie ona tłumaczyła, ale mogła przecież obiecać w imieniu całej ich paczki, nie?

Idąc w stronę wymienionego baru, w którym czasami zdarzało im się bywać, jeśli „Chatka pod Kaczuszką” była przeludniona, tak naprawdę miała małe… no dobrze, ogromne zawirowanie w głowie. Tysiące myśli, jeszcze więcej emocji i niemożność zapanowania nad tym wszystkim. Okay, nad sobą nie musiała panować, bo to pewnie i tak nic nie da, ale tego chłopaka trzeba było ujarzmić, a z dotychczasowego, krótkiego doświadczenia już wiedziała, że nie będzie to łatwy orzech do zgryzienia. Jej książę ze zdjęć na których słodko i niewinnie się uśmiechał, zniknął niczym mydlana bańka przy osobistym spotkaniu. Ona sama nie była ideałem i wiedziała, że Ming nazywał ja ślicznotką, bo tak miał w zwyczaju nazywać większość lasek do których się przymilał na ładne oczy. Musi mu stanowczo zakazać używania wobec jej osoby słowa „ślicznotka”.
Pomimo niezbyt chłodnego wieczoru, na ulicach ogromnego miasta nie zauważało się zbyt wielu przechodniów. Być może dlatego, że to nie było centrum, ale tym lepiej dla Agnieszki. Nie byłaby zachwycona, gdyby tłum ludzi rzucił się na nią z kolejnymi fleszami aparatów telefonicznych. Chciała być z nim w końcu sam na sam. Tylko szkoda, że w takich okolicznościach, w których wpakowała go w tarapaty wypowiadając słowa, wyraźnie świadczące, że jednak… cholera, dostał od Agnieszki kosza! Na przystanku również nikogo nie było. Usiadła na ławce rozprostowując nogi i nerwowo myślała jak zacząć z nim rozmowę? Nawrzucać mu z miejsca, czy zacząć ugodowo? Może zmieni swoje nastawienie? Na dźwięk klaksonu gwałtownie uniosła głowę i zobaczyła, jak granatowe (przynajmniej takie było patrząc przez ciemne okulary) auto z piskiem zajeżdża na przystanek. Nawet nie zdążyła wstać z ławeczki a z samochodu już zwinnie wyskoczył młody mężczyzna ubrany w kremowy sweter i marynarkę w stylową, zielona kratę i podszedł do niej. Wszystko odbywało się w mgnieniu oka. W ułamku sekundy, którego nie zdążyła zanotować a już tym bardziej zareagować.
-Cześć - rzucił i posłał jej krótki uśmiech, po czym zgrabnym, szybkim i stanowczym ruchem ujął ją po łokieć i zaprowadził do drzwi z drugiej strony auta. Otworzył je - Wsiadaj - kolejne stanowcze, ale jakże męskie polecenie i prawie wcisnął ją do samochodu, bo dziewczyna prawdę mówiąc miała nogi jak z waty i sama nie wiedziała kto w końcu odpowiedzialny jest za sterowanie jej ciałem. Ona, czy ten mężczyzna? Osunęła się w końcu na siedzenie, a on zatrzasnął za nią drzwi i truchtem przebiegł przodem auta na swoją stronę. Po chwili ich ramiona dzieliły tylko centymetry, a oczy skrzyżowały się ze sobą. Jego spojrzenie intensywne, a jej lekko zdezorientowane. Leniwie odwrócił swój wzrok od niej, odpalił silnik i z lekkim piskiem opon ruszyli.
-Gdzie jedziemy? - zapytała, gdy po dłuższej chwili milczenia zdołała opanować drżenie głosu i odchrząknąć cichutko. Dłonie splotła razem, żeby przypadkiem nie zaczęły jej się trząść z podniecenia i starała wzrok kierować przed siebie, co nie zawsze udawało jej się robić, bo co chwila wbrew jej woli, wzrok sam z utęsknieniem i ciekawością dążył do spojrzenia na lewo. Ściągnęła swoje ciemne okulary.
-Tam, gdzie jest spokojnie i nikt nam nie będzie przeszkadzał. Chyba nie chcesz, żeby znowu nas ktoś przyłapał? - powiedział całkiem zwyczajnie. Bez żadnych ironii i wyniosłości. Przyhamował samochód przed przejściem dla pieszych i uruchomił lewy migacz, uważnie obserwując czy wszyscy piesi już przeszli.
-To znaczy gdzie chcesz mnie zabrać? Jest już dość późno, nie będzie miał problemów? - starała się przybrać opanowaną, obojętną postawę zawodowej organizatorki i, w tym momencie stylistki. Przecież nie wiedział, że nie była stylistką z zawodu. Zaczęła szukać w torebce gumy do żucia żeby czymkolwiek zająć dłonie i wzrok. Jak na złość, nawet pochylona nad torebką obserwowała jak delikatnie napinają się mięśnie jego nóg, gdy ruszył z miejsca. Wyprostowała się i tym razem spojrzała na niego ze zwykłą ciekawością w oczach.
-I tak już mamy oboje problemy, prawda? - obracał kierownicę i ani razu jeszcze na nią nie spojrzał. Kierowanie auta w środku Seulu było dość wyczynowe. Być może na ulicach przedmieścia nie było zbyt dużego ruchu ani na ulicach, ani na chodnikach, ale gdy przejeżdżało się przez centrum, stłuczki groziły niemal na każdym zakręcie, jeśli się nie uważało. - Ty też masz pracę, więc dla ciebie to również niekomfortowe, no nie? Nie martw się - tym razem lekko się uśmiechnął pod nosem, ale nadal nie spojrzał w jej stronę. - Nie mam zamiaru cię porwać i uciec – dodał. Ach, szkoda, ty debilu! Pomyślała Aga, ale swoje myśli zatrzymała dla siebie.
-Oczywiście, że nie. Nie jesteś chyba osobą, która robi takie rzeczy. Raczej postrzegają cię jako łagodnego mężczyznę, który lubi przypodobać się kobietom. - powinna ugryźć się w język po pierwszym wypowiedzianym zdaniu, ale teraz było za późno.
-O, więc się mną interesujesz? - uniósł do góry brwi, jednak wyraźnie było to miłe zaskoczenie, bo kąciki jego ust też się uniosły. A może to był kolejny znak arogancji, oznaczający, że żadna nie może się mu oprzeć i Agnieszka nie była wyjątkiem?
-Nie całkiem - zaprzeczyła. - Ale będąc w swoim zawodzie, jestem raczej obeznana z różnymi sławami i wiele się słyszy co huczy w branży. Chyba nie muszę ci tego tłumaczyć?
-No jasne - mruknął chrapliwie, ale najwyraźniej nie był skłonny uwierzyć w jej historyjkę. - Nikt cię jeszcze nie nachodził w mieszkaniu? - zapytał, marszcząc brwi.
-Nie, a powinni? - zdziwiła się wyraźnie teraz zaniepokojona. Kurcze, jeśli tam przyszli, to mój futrzak zwariuje, pomyślała z troską. Jej nowo znaleziony kot niezbyt dobrze reagował na obcych, o czym zdążyła się przekonać, gdy kilka dni temu właścicielka przyszła poinformować o podwyżce czynszu. Wyrwał się z rąk Agnieszki i zwyczajnie podrapał ją po łydce, rozdzierając rajstopy. No cóż, zrobił dokładnie to samo, co chciałaby zrobić Agnieszka, gdyby ludzkie maniery jej tego nie zabraniały. Obecnie wyjechali z zatłoczonego centrum i kierowali się na zachód Seulu. Teraz na ulicach było już bezpieczniej, więc chłopak mógł nieco przyspieszyć. Agnieszka obserwowała kolejno mijane domy i kamienice. Jechali w ciszy. Widocznie teraz dość poważny Sungmin, a raczej bardzo rzeczowy, chciał porozmawiać na spokojnie, kiedy dojadą już na miejsce. Przez ułamek sekundy zauważyła w bocznej szybie w która się wpatrywała, że chłopak ukradkiem zerknął w jej stronę. Mimowolnie się uśmiechnęła, ale nie odwróciła by również na niego spojrzeć, jedynie mocniej przytrzymała się pasa bezpieczeństwa.
-Możesz się rozpiąć, będziemy parkować - poinformował ją i samochód automatycznie skręcił w prawo, zajeżdżając na podjazd przy jakimś mini supermarkecie.
-Mam się rozpiąć? Z czego? - przez chwilę jej umysł przyćmiły zboczone myśli, ale szybko się opamiętała zerkając na kurczowo trzymany pas bezpieczeństwa. - Ach, to!
-A o czym myślałaś? - zapytał. Teraz już mógł spokojnie na nią spojrzeć, ale jego wzrok od razu nie spodobał się Agnieszce, która wyczytała w nim początki rozbawienia. Czyżby już odkrył moja drugą stronę ciemnej mocy?
-O niczym. Po prostu się zamyśliłam - odchrząknęła, by zakryć zażenowanie. - Bezpiecznie jeździsz. - dodała, by zmienić temat, w międzyczasie już oswobadzając się z pasów. Zanim się obejrzała i chciała otworzyć drzwi, on już był po jej stronie i zrobił to za nią. Dziewczyna spojrzała na niego jak na ducha, powoli zaczynając się zastanawiać, czy to na pewno ten sam człowiek? Może ktoś go podmienił, sklonował, lub zrobił pranie mózgu w ciągu tych piętnastu minut, które upłynęły od rozmowy telefonicznej, aż do spotkania. Chyba, że uderzył się w głowę i nawet tego teraz nie pamięta. Spróbowała sprawdzić.
-Jak się nazywasz? - zapytała marszcząc brwi w podejrzeniu. Wyglądał tak samo, ale coś jej nie pasowało. Wysiadła z auta i obeszła go dokoła.
-Że co proszę? Nie wiesz kim jestem? Uderzyłaś się w głowę i straciłaś pamięć? - parsknął śmiechem, ale był nieco zdziwiony i zbity z tropu. Ta laska wsiadła z nim do auta, wiedziała kim jest jak przyszła do agencji, nawet jak rozmawiała przez telefon to z pewnością wiedziała, kto jest po drugiej stronie, a teraz tak po prostu pyta kim ON jest?!
-To ja się zastanawiam, czy czegoś nie zjadłeś nieświeżego. Dziwnie się zachowujesz. -stwierdziła zakładając torbę na ramię i zamykając drzwi auta, których on nie zdążył zamknąć zaskoczony jej pytaniem.
-Niby jak? - zamrugał oczyma.
-No, jesteś zbyt miły.
-Oh, ślicznotko, ja zawsze jestem miły jeśli chodzi o kobiety - i ponownie szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy a ramieniem chciał objąć jej ramiona, ale Agnieszka zwinnie uniknęła tego.
-Hej, hej, hej, nie pozwalaj sobie! - odskoczyła od niego. - Jednak jesteś prawdziwy. To dokąd pójdziemy? - szybko rozejrzała się, czy jakieś ukryte Elfy nie podglądały ich, przy okazji sprawdzając otoczenie. - Gdzie tak właściwie jesteśmy? - splotła ręce na piersi udając, że jest całkowicie spokojna, gdy tymczasem serce waliło jej jak oszalałe, kiedy Sungmin wykonał ruch, w którym chciał ja przytulić. O nie, tak się bawić nie będziemy. Moje biedne serducho zaraz oszaleje! Wiem kochane serduszko, że chcesz poczuć jego ciałko, ale mój rozum podpowiada mi, że to nie jest dobry pomysł ani dobry moment, ach! Gdyby nie był takim Casanovą! Tylko spokojnie, tylko spokojnie, już ja go okiełznam!
-Jak byłem młodszy, jeszcze przed debiutem, czasami przyjeżdżaliśmy tu na pobliski plac zabaw. Niedaleko jest stare przedszkole. Chodź, wejdziemy do sklepu.
Agnieszka stała do niego tyłem rozglądając się po okolicy. Nie rozumiał, dlaczego uniknęła jego objęcia. Przecież chciał to zrobić w przyjacielskim geście. Wszyscy teraz byli zestresowani. No dobrze, może nie do końca miał czyste zamiary, ale mógł połączyć dwa w jednym. Czyżby kolejna kobieta go chciała odrzucić? Ta myśl od dawna nie dawała mu spokoju. Przecież jest dla kobiet bardzo miły, często się uśmiecha, chce przytulać okazując im w ten sposób przyjacielskie nastawienie. Nie robiłby tego, gdyby w końcu któraś go zechciała, no! Ale każda celebrytka, a nawet niektóre stażystki, czy stylistki, nie nabierały się na jego magiczny, wiecznie uśmiechnięty urok. Co z nim było nie tak?! Może źle się do nich przystawia? Gdy tylko zobaczył ja na korytarzu agencji w dniu wywiadu, z jego głowy nie chciały wyjść jej redowe włosy. Stała taka niewinna i obserwowała jak wszyscy członkowie schodzą na dół, ale kiedy uśmiechnął się do niej to nagle wyraz jej twarzy zmienił się w grymas, a małe okularki na nosku nieznacznie zsunęły się niżej. Cholernie mu się to spodobało, ale! No właśnie, było wciąż to ale, że ona również nie wykazywała znaków głębszego zainteresowania nim, niż tylko jako osoba sławną.
Teraz, po wypowiedzianych słowach aby weszli do sklepu postanowił nie poddać się. Czy ona powiedziała, że się przez chwilę zmieniłem? Wtedy, kiedy nie podlizywałem się w promiennych uśmiechach? W momencie, kiedy byłem sobą? Podszedł do niej od tyłu i początkowo niepewnie, ale później zdecydowanie aczkolwiek delikatnie, ułożył swoje dłonie nad jej biodrami i nieznacznie popchnął do przodu, w stronę nocnego supermarketu.
-No, chodź - poczuła jego dłonie nad biodrami i cichy głos przy swoim uchu, i tylko siłą woli udało jej się utrzymać ręce w takiej pozycji, a nogi zmusić do postawienia kroku, który on wymusił lekko popychając ją do przodu.
-D-dobrze.. - mruknęła. Paliły ją policzki, a nie chcąc ich pokazywać schyliła nieco głowę i zaczęła iść do przodu.
W sklepie zostali przywitani przez senny głos ekspedienta, który nie palił się do entuzjastycznego obsługiwania gości przed dwunastą w nocy, ale widząc rudowłosego chłopaka, nieznacznie uśmiechnął się pod nosem. Sungmin poszedł w kierunku napoi chłodzonych w lodówce, a Agnieszka grzecznie szła za nim. Wyglądało na to, że dość dobrze znał ten sklep, skoro nie musiał szukać produktów po które przyszedł.
-Chcesz coś zimnego czy wolisz kawę? Szefie, sprzedasz jeszcze kawę na wynos? - krzyknął w stronę sprzedawcy, nie czekając na odpowiedź. - A może jesteś głodna?
-Kupię sobie kawę. Mam iść do sprzedawcy? - zapytała odwracając się w tamtą stronę. Nie chciała jeść, bo pewnie jej żołądek odmówiłby posłuszeństwa próbując cokolwiek strawić w obecności Sungmin’a.
-Tak, tam się płaci, ale ja to zrobię - wyciągnął szybko napój z lodówki - to na później - dodał i pierwszy ruszył do chłopaka przy ladzie.
-Ej, mam pieniądze... - zaprotestowała Agnieszka przesuwając go na bok, gdy już znaleźli się przed ladą. - Proszę policzyć oddzielnie. Ten pan jest trochę dziwny i nie wie co mówi. - tłumaczyła chłopakowi, ale ten patrzył na nią z zamieszaniem. Biedak, nie wiedział co się dzieje. Jego znajomego - Sungmin’a, jakaś dziewczyna nazywa nienormalnym. Wydało mu się to dziwne a zarazem zabawne, ale wolał się nie odzywać, tylko spojrzał na Sungmin’a, czekając na jego decyzję.
-Ja płacę. Ten napój i dodatkowo dwie kawy - uśmiechnął się grzecznie i podał chłopakowi banknot. - Z mlekiem i cukrem? -popatrzył na zachmurzoną minę Agnieszki, która stała z rękoma włożonymi w kieszenie płaszcza. Westchnęła z rezygnacją. Nie było sensu się kłócić. Odwróciła głowę w bok i burknęła:
-Taką jak ty.
-Co powiedziałaś? - chłopak nachylił się by lepiej dosłyszeć odpowiedź. Agnieszka przygryzała wargi i tupała pięta o podłogę. Przecież nie mogło się wydać, że nauczyła się pić taką kawę jaką pije Ming. I mimo, że na początku jej nie smakowała, tak teraz nie wyobrażała sobie innego smaku tego napoju.
-Z mlekiem i cukrem - powiedziała.
-O, to tak jak ja! - na jego twarzy pojawił się bardzo szczery uśmiech. Taki, jakiego jeszcze nie widziała odkąd osobiście się poznali.
Taka mała rzecz, a tak go ucieszyła, nieznacznie parsknęła w myślach i uśmiechnęła się patrząc w milczeniu, jak chłopak wymienia zdania z ekspedientem i czeka na kawę. Opierał się o ladę, a jedną nogę zgiął w kolanie i delikatnie stukał czubkiem buta o podłogę. Usłyszała dzwonek swojego telefonu i cicho zaklęła. Kto śmiał jej przeszkadzać w takim momencie?! Sungmin popatrzył na nią zaciekawiony, bo przecież normalni ludzie nie dzwonią o tej nieludzkiej porze.
-Aga, gdzie jesteś?! - usłyszała krzyk i jakieś szumy w oddali, a po głosie z trudem udało jej się rozpoznać Natalię. Gdzieś w oddali usłyszała jeszcze „Natka, na prawo!” - Aga!
-Co tam się dzieje? - zapytała nieco zmartwiona tymi krzykami.
-Mam nadzieję, że nie ma cię w domu i schowałaś się bezpiecznie! - zdyszany głos z trudem wyrzucał z siebie kolejne słowa.
-Natka, czy ty biegniesz?
-Biegnę to mało powiedziane! Obie uciekamy z prędkością światła! Te małolaty nas wyczaiły przed barem, w którym mieliśmy się spotkać z Hyukiem i Teukiem! Jak tylko zajechali samochodem i wysiedli, od razu zaczęły się krzyki, a później tylko Iwona krzyknęła „W nogi!” i tak biegniemy do tej pory! Kto te dzieciaki wypuszcza na ulicę o takiej porze!?
-O cholera… - wyrwało jej się i automatycznie popatrzyła na Ming’a by sprawdzić, czy dosłyszał przekleństwo. - Schowajcie się gdzieś - przez chwile trwała cisza po drugiej stronie. Ach, nie psujcie mi takiego wieczoru! Pomyślała w myślach. Oczywiście współczuła dziewczynom takiego pecha, ale jej serducho było w tym momencie ważniejsze. O to, gdzie będzie spać po spotkaniu z ryżą głową, będzie martwiła się później. - Halo, jesteś tam?
-Tak, skręciłyśmy do jakiegoś zaułku i siedzimy ukryte za śmietnikiem! - usłyszała zdyszany szept. - Ale nasze laptopy zostały na miejscu! Jasna cholera, wszystko przepadnie jeśli ich nie odzyskamy! - ta informacja już bardziej zmartwiła Agnieszkę, co było widać po jej skupionej twarzy.
-Co się stało? - Sungmin stał przed nią. Był wyższy o ponad głowę i nieznacznie pochylał się nad jej cudownymi oczami, które zaskoczone spoglądały na niego w górę.
-T-ty… jesteś tam z Sungminem?! - wykrzyczała Natalia, a w tle Iwona ja uciszyła „Zamknij się, bo znowu nas znajdą!”.
-Eee… muszę kończyć - wydukała Agnieszka, nie mogąc się dłużej skupić na rozmowie, kiedy oczy chłopaka dosłownie świdrowały jej głowę, a dokładniej mówiąc oczy. Gdyby była taka możliwość, to pewnie oboje teraz topiliby się w morzu. Sungmin w morzu ciekawości, a Agnieszka w morzu śmierci. Bo w tym momencie pewnie by tonęła. W myślach przeprosiła dziewczyny za to, że zostawiła ich w potrzebie, ale w tym momencie sama musiała ratować swój rozum. Na pewno jej wybaczą.
-Nic takiego, koleżanka dzwoniła zapytać czy śpię. Gdzie moja kawa? Strasznie mi się zachciało pić - czmychnęła zwinnie obok jego ramienia delikatnie go potrącając. Jedną ręką chwyciła za poły kołnierza koszulki i użyła jej jako wachlarza. Było jej gorąco w jego obecności. Był zdecydowanie za blisko. Czy celebryci nie mają jakieś określonej przestrzeni prywatności?! Chyba, że sami ją sobie wyznaczają.
-Jasne, koleżanka pytała czy śpisz… - nie uwierzył jej, ale nie zamierzał dopytywać. Chciał z nią porozmawiać, bo razem mieli kłopoty, a liczył na to, że nie zostawi go w tarapatach tak, jak kiedyś mu się już przydarzyło. - Masz swoją kawę? To chodźmy. - ukłonił się ekspedientowi, położył Agnieszce dłoń na ramieniu i gdy wyprowadził ją ze sklepu, natychmiast opuścił dłoń, pamiętając, jak go uniknęła wcześniej.
-Gdzie teraz? - zapytała odwracając się do niego. W dłoniach trzymała kubek gorącej kawy. Jeśli jeszcze raz dotknie mnie tak niespodziewanie, to ta cała kawa zmarnuje się poprzez rozlanie. Muszę się uodpornić! To zwykły grzecznościowy gest! Nic więcej! Oddychaj, oddychaj! Musisz go utemperować! Niej daj się zwieść! Powtarzała sobie w myślach.
-Przejdziemy na drugą stronę i pójdziemy kawałek na lewo. Jest tam stary budynek, w którym kiedyś mieściło się przedszkole, ale kilka lat temu zamknięto je. Jednak plac zabaw nadal został nienaruszony. Możemy tam porozmawiać? - w jego głosie wyraźnie było słychać prośbę.
-Jasne. Też chciałam porozmawiać. Trochę się narobiło, co? W agencji nie ma szumu? - ruszyli spacerkiem w stronę przedszkola.
-Żartujesz?! - zaśmiał się krótko. - Oczywiście, to wywołało ogromne zamieszanie. Prasa szaleje, dziennikarze już po raz drugi wparowali nam przed agencję jak tylko wyszły wiadomości, a managerowie starają się ich uspokajać. Ledwie udało mi się czmychnąć.
-Ten mężczyzna z którym rozmawiałam..
-Tak, to był mój manager. Chyba dałaś jednemu z managerów swoją wizytówkę. Poprosiłem swojego managera, żeby znalazł jakiś kontakt do was… No dobrze, konkretnie do ciebie - tu posłał jej kolejny zdawkowy uśmiech. - Ta sprawa dotyczy nas. Nieźle mnie wkopałaś mówiąc, żebym się tak nie wdzięczył - roześmiał się głośno na samo wspomnienie. Ale Agnieszce nie było do śmiechu i nie rozumiała, co go tak bawi. Przecież tymi słowami publicznie nadwerężyła jego wizerunek.
-I to takie śmieszne? - zapytała.
-W sumie to nie bardzo - wzruszył ramionami i pociągnął łyk kawy. Agnieszka zrobiła to samo.
-Co zamierzacie zrobić?
-Słyszałem, jak szef wspominał o jakiejś konferencji, ale to jeszcze nic pewnego. Czekamy na jakieś sprostowania w gazetach, wtedy może uda się uniknąć kolejnej zbieraniny dziennikarzy.- Aha, tego sprostowania, które wygodnie sobie siedzi w laptopie Natki, a który z kolei zapewne dostał się w niepowołane ręce i teraz sobie mogą czekać do usranej śmierci zanim coś takiego wyjdzie, bo prasa tylko czeka na takie gorące temaciki jak skandale sławnych celebrytów i ani myśli o jakiś sprostowaniach, pomyślała Agnieszka. Świetnie.
-Czyli możecie się szykować na konferencję - podsumowała, a gdy Sungmin posłał jej zdziwione spojrzenie, wytłumaczyła mu, że w pewnych okolicznościach, jej koleżanka dziennikarka, która miała napisane sprostowanie, w tym momencie straciła swoją cenną własność na rzecz krwiopijczych Elfów. Nie wspomniała o tym, że miały się spotkać z Teukiem i Hyukiem, bo nie wiedziała jak na to zareaguje. I w sumie do niczego nie było mu to potrzebne.
Doszli na teren przedszkola. Sungmin pchnął metalową furtkę, która od razu zapiszczała przywołując ciarki na plecach. Huśtawki, karuzela, drabinki, zjeżdżalnia i piaskownica. Ten mały plac zabaw był otoczony starymi drzewami, które teraz lekko kołysał nocny wietrzyk. Agnieszka od zawsze lubiła przedszkola, a jeśli to było coś starego, tym bardziej zachwycała się „zabytkiem”. Było cicho i przyjemnie, a co najważniejsze, nie musiała stać w kolejce do huśtawki, jak to bywało w jej dzieciństwie. Agnieszka nie lubiła czekać i często buntowała się, kiedy inne dzieci nie chciały jej ustąpić miejsca. Oboje usiedli na huśtawkach. Agnieszka zrobiła to z prawdziwą przyjemnością i uśmiechem na ustach. Drewniana ławeczka utrzymywana przez grube łańcuchy. Był to stary, ale jakże porządny model huśtawki.

Sungmin siedział z wyciągniętymi nogami, delikatnie kołysząc się na huśtawce. W dłoniach trzymał kubek z kawą, opierając go na jednym udzie. Wpatrywał się pustym wzrokiem w beżowy napój, jakby nie wiedział do czego to służy. Wyglądał, jakby intensywnie o czymś myślał, ale nic sensownego nie chciało mu przyjść do głowy. Delikatnie pociągnął nosem i nagle westchnął, po czym spojrzał na dziewczynę i posłał jej przyjemny uśmiech, jakby chciał powiedzieć „Nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Agnieszce aż przyjemnie się zrobiło gdy tak na niego patrzyła, a uśmiech który przeznaczył dla niej faktycznie ją pokrzepił. Jednak mieli przed sobą poważny problem, z którym musieli się uporać. Agnieszka poprawiła okulary na nosku i chrząknęła. Upiła łyk ciepłej kawy i rozbujała się delikatnie na huśtawce.
-I co teraz? Nie będą oblegać waszego dormu? Co zamierzasz powiedzieć na konferencji? - zapytała.
-Nie wiem co. Na pewno będą. Tego też nie wiem. - odpowiedział krótko na każde jej pytanie i uśmiechnął się łobuzersko. Jak ten chłopak w chwilach problemów, mógł mieć jeszcze czas na żarty?
-Nie zaczynaj - ostrzegła patrząc w rozgwieżdżone niebo - Pytam poważnie. Trzeba to jakoś załatwić. Ja i moje przyjaciółki też mamy przez to problemy - w tym momencie jeszcze raz przeprosiła w myślach Natkę i Iwonę, które musiały wykonać maraton życia, o własne życie.
-No dobrze - i jakby bańka pękła, tak on nagle zmienił swój nastrój i zmarszczył brwi i przestał się bujać. Intensywnie wpatrywał się w kubek, by po chwili go odstawić na ziemię. Agnieszka huśtając się, czekała na jego odpowiedź, ale nagle poczuła jak jej huśtawka zatrzymuje się, a przed nią stoi jej wymarzony chłopak, który teraz dziwnie się zachowywał. Przytrzymywał łańcuchy swoimi dłońmi i nieufnie na nią spojrzał. Wyglądał, jakby był zły, a przecież jeszcze nic mu nie zrobiła.
-Co jest? - zaczęła lekko przestraszona. Sytuacja całkowicie ją zaskoczyła i takiej drastycznej zmiany nastroju się nie spodziewała.
-Nic… - zawahał się i odsunął lekko do tylu. - Chciałem tylko coś sprawdzić. - westchnął tak, jakby nie znalazł odpowiedzi na swoje pytanie w wyrazie twarzy Agnieszki. Sięgnął dłonią nad ramieniem, by rozmasować swój kark. Gdy tak stał zmęczony z przymrużonymi oczami, Agnieszce zrobiło się go szkoda. Też miał problemy i było mu tak samo ciężko jak jej. Chciała mu pomóc, ale też nie wiedziała jak może to zrobić. To agencja miała władzę i większość również zależało od członków, ona była dla nich przypadkową stylistką, która znalazła się w nieodpowiednim miejscu i czasie.
-Powiedz, znasz mnie dobrze? - zapytał nagle. Zaczął chodzić w tą i z powrotem na odległość trzech metrów. Pięć kroków w prawo, obrót, pięć kroków w lewo, obrót.
-Co masz na myśli? Jesteś idolem, większość osób cię zna, rozpoznaje na ulicy, śledzi twoje poczynania, masz chyba wiele fanek…
-Nie o to chodzi. Pytam ciebie, czy znasz mnie dobrze. Ty. Śledzisz moje wydarzenia? Znasz moja przeszłość? - założył dłonie na biodra i teraz popatrzył na Agnieszkę smutnym wzrokiem. Teraz wybiła godzina, której tak się obawiała. Jeśli zbyt szybko się przyzna, że jest jego odwieczną fanką, to może uznać ja za kolejne piszczące dziwadło, które swoją manię na jego punkcie chowa w swoim pokoiku, zamkniętym na cztery spusty i ślini się do jego zdjęć wydając obrzydliwy śmiech obłąkanej osoby.
-N-no… coś tam wiem. - powiedziała i dla wymijania dalszych odpowiedzi upiła bardzo długi łyk, teraz już letniej kawy. Przestała jej smakować, ale to pewnie przez nastrój. Podszedł do niej bliżej i przykucnął prawie przy jej kolanach. Zmusił ją by mimowolnie spojrzała w jego oczy, które teraz z dołu uważnie przyglądały się jej twarzy. No pięknie, zaczynały ją palić policzki.
-Teraz ja pytam poważnie. - powiedział Sungmin, kładąc swoją ciepłą dłoń, na jej drobnej, lekko chłodnej. - Nie zostawisz mnie samego z tą sprawą, prawda?
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5762
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-05-30, 01:00   

swietej-pamieci napisał/a:
Agnieszka nawet założyła ciemne okulary (na noc!), cud, że się nie zabiła idąc po ulicy. Iwona miała czapkę szczelnie naciągnięta prawie na oczy i chustę na szyi, która zakrywała jej twarz aż pod oczy, a Natalia po prostu wyciągnęła z szafy starą, fioletową perukę, którą kiedyś Agnieszka zostawiła po hucznej imprezie.

Kamuflaż jak się patrzy! xD na pewno w takich strojach nikt a nikt nie zwróci na nas uwagi! xD jesteśmy nieziemskie xD

swietej-pamieci napisał/a:
Odezwij się! Manager Hyung, mówiłeś jej, żeby się nie rozłączała?

Padłam xD jaki królewicz! Nawet sam nie mógł wybrać numeru, tylko się menagerem wysłużył! xD

swietej-pamieci napisał/a:
Wiesz gdzie jest klub „Timon i Pumba”? - usłyszała po drugiej stronie bezczelnie parsknięcie śmiechem,

sama bym się roześmiała xD to żeśmy sobie knajpkę wybrały, hahaha xDD

W ogóle ta cała scena z Sungminem. Boże. Jest tak cudowna! jak on to robi, ze nagle potrafi z chama stać się kimś zupełnie normalnym? Czyżby on naprawdę sądził, że przymilaniem się i głupimi tekstami uda mu sie poderwać jakąkolwiek pannę? jeśli tak, jest mi to naprawdę szkoda, mam nadzieję, że w realu zachowuje sie bardziej na luzie i nie musi udawac kogoś kim nie jest, byle tylko jakieś dziwadło zwróciło na niego uwagę. Aish, kochamy pić slodkie kawy, gorzka jest ohydna :P a moment, jak mnie dotykał, albo patrzył mi w oczy. OMG, zaraz znowu chyba to przeczytam...

Mówiłam Ci już, że uwielbiam to opowiadanie?
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2012-05-30, 19:57   

RedWitch, a no jasne ze po polsku! :D
nie wyrabiam z tych przebran xD przeciez to jeszcze bardziej przyciaga uwage!
rozmawiac z SuJu... Chylusie jakie to szczescie dla zwyklej fanki...tez chce! ><
a ta sytuacja z nieodebranym fonem... normalnie Red jak zywy xD
swietej-pamieci napisał/a:
Albo miał tak wielkie mniemanie o sobie, że nie wyobrażał sobie, aby jakaś dziewczyna mogła nie rozpoznać jego głosu

buhahahahahan! normalnie Espe zrobilas z niego Ciula xD
swietej-pamieci napisał/a:
Obiecuję, że już nie przetłumaczymy dla Magdy kolejnych twoich tekstów, aby nie mogła ciebie dręczyć!

ej no! nie robcie mi tego :( jak mam go porwac, zgwalcic i miec z nim dzieci jesli nie bede wiedziala co i jak?!
a Timon i Pumba mnie zabil xD i chatka pod kaczuszka tez xD to na czesc Tuska? xD
swietej-pamieci napisał/a:
- Nikt cię jeszcze nie nachodził w mieszkaniu? - zapytał, marszcząc brwi.
-Nie, a powinni? - zdziwiła się wyraźnie teraz zaniepokojona.

ja pitole padlam xD
swietej-pamieci napisał/a:
jego wzrok od razu nie spodobał się Agnieszce, która wyczytała w nim początki rozbawienia. Czyżby już odkrył moja drugą stronę ciemnej mocy?

czyli bycie mega zbokiem? a mi sie juz podoba wzrok mina! :D
swietej-pamieci napisał/a:
No dobrze, może nie do końca miał czyste zamiary, ale mógł połączyć dwa w jednym.

niewazne czy Siwon bylby casanova czy tez nie... jego objeciu bym sie nie oparla *_*
swietej-pamieci napisał/a:
O to, gdzie będzie spać po spotkaniu z ryżą głową, będzie martwiła się później.

najlepiej z nim co? :P
swietej-pamieci napisał/a:
a przecież jeszcze nic mu nie zrobiła

jeszcze! xD
swietej-pamieci napisał/a:
i ślini się do jego zdjęć wydając obrzydliwy śmiech obłąkanej osoby.

<padla> omona xD
RedWitch napisał/a:
Aish, kochamy pić slodkie kawy, gorzka jest ohydna :P

wszystko co gorzkie jest be!
ale akcja na placu zabaw... omona az mi serducho szybciej zabilo! znalezc sie kiedys w takiej sytuacji... o mamuniu oddam wszystko za taka mozliwosc! Siwon slyszysz?!

[ Dodano: 2012-05-30, 20:39 ]
a ja mam taka mala malutka malenka prosbe do Espe... nie zapomnij o happy endzie dla mnie i siwona ok? tylko nie rob ze mnie psychola ktory rzuci sie na niego i zacznie zadreczac go pytaniami o eseje itd... ok? xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2012-05-30, 22:29   

RedWitch napisał/a:
Mówiłam Ci już, że uwielbiam to opowiadanie?

Coś tam wspominałaś... xD
maggdalena napisał/a:
to na czesc Tuska? xD

Yup! xD

maggdalena napisał/a:
czyli bycie mega zbokiem?

Tego nie dało się ukryć, przepraszam.. xD
maggdalena napisał/a:
nie zapomnij o happy endzie dla mnie i siwona ok? tylko nie rob ze mnie psychola ktory rzuci sie na niego i zacznie zadreczac go pytaniami o eseje itd... ok? xD

Madzia... to opowiadanie jest już dawno skończone... więc nic nie mogę zmienić xD Mam nadzieję, że mimo wszystko nadal będziesz je czytała ^^


Rozdział 6


Agnieszka miała obawy co do powrotu do własnego mieszkania, ale zapewniła Sungmin’a, że wszystko jest w porządku i na pewno żadnej myszy nie będzie się chciało leźć do jej podupadłej kamienicy w dość starej, nieco zawszonej dzielnicy. Oczywiście nie powiedziała mu prawdy, że dosłownie mieszka w takiej norze, wspomniała tylko, że nie jest to zbyt przytulne miejsce do którego nastolatki chciałby iść tak późną porą. Dla dodatkowego zamaskowania swojego miejsca zamieszkania, poprosiła by wysadził ją dwie przecznice wcześniej na przestanku autobusowym. Celowo skręciła w przeciwną stronę udając, że idzie w stronę bardziej okazałych budynków. Co jak co, ale nie Sungmin nie mógł wiedzieć, gdzie naprawdę mieszka, jeszcze jej tego brakowało, by po tak zaskakującym wieczorze, znowu zaczął się z niej naśmiewać ze względu na mieszkanie. Nie psuj sobie wieczoru, pomyślała. Gdy usłyszała klakson samochodu, odwróciła się i zobaczyła jak jego luksusowe auto mija ją powoli, a on sam pomachał jej ręką po czym przycisnął pedał gazu i w mgnieniu oka oddalił się.
Odczekała chwilę i głośno odetchnęła. Po chwili wyrzuciła z siebie tak długo skrywane emocje i wykrzyknęła bardzo głośne „TAK!”, wyrzucając ręce w górę. Szczegół, że torebka wypadła jej z lewej dłoni, a jakaś samotna para przechodząca drugą stroną ulicy dziwnie się na nią popatrzyła. Agnieszka od dłuższego czasu nie była tak szczęśliwa. Mimo wielu zmartwień i problemów, w jakie się wpakowała z dziewczynami, to w końcu udało jej się spędzić czas z Sungminem. JEJ Sungminem! Tak, nie wahała się użyć tego słowa, bo od teraz wiedziała, że poza współpracą w wydostaniu się z kłopotów i uniknięciu skandalu, będzie dalej ciągnęła za sznurek, który Siwon zesłał jej z nieba i zrobi co trzeba, by ten szalenie przystojny i charyzmatyczny na swój sposób facet, w końcu był JEJ.
A może nic nie będę musiała robić? Zastanawiała się podchodząc do klatki mieszkaniowej. Nie bez obawy zaczęła po cichutku wchodzić po schodach, jakby zakradała się do własnego mieszkania. Zachowuję się jak jakiś włamywacz, a w najlepszym wypadku szpieg tajnej agencji. Szkoda tylko, że nie mam oficjalnej legitymacji i szkolenia z tego zawodu. Jakaś broń również by się przydała, na którą oczywiście też potrzebna jest licencja. Ale mały gaz pieprzowy czy pukawka, a nawet proca i kamienie, nie byłyby aż takie złe. Powinnam pożyczyć od Sungmin’a jego nunchaku, pożałowała w myślach, że wcześniej nie wpadła na tak genialny pomysł.

Gdy była już tylko piętro niżej, usłyszała pod swoimi drzwiami jakieś szmery. Nosz cholera jasna, znalazły mnie?! Teraz zginę. Żegnaj Sungmin, żegnaj moja kariero, żegnaj kotku i cały świecie koreański, z którym tak się zżyłam. Z wami, dziewczyny się nie żegnam, bo pewnie spotkam was w niebie, albo raczej w piekle. Bo jeśli mnie znalazły tutaj, to was z pewnością dopadły gdzieś pod tym śmietnikiem, z którego ostatnio dzwoniłyście do mnie. Ach, wasze zwłoki nawet nie będą leżały w czystej ziemi. Jeśli jednak przetrwam, to obiecuję, że was pochowam należycie. Prowadziła ze sobą pożegnalną mowę kurczowo trzymając się jedną dłonią poręczy, a drugą mocno ściskając ramiona torby, którą miała zamiar się zamachnąć, gdy z zaskoczenia, wybiegnie zza schodów. Jak na złość w tej chwili znowu rozbrzmiał się jej telefon, a ona sama cała zdrętwiała z przerażenia, że teraz to już z pewnością po niej. Jej cały plan zamachu jedną torebką legł w gruzach. Ty zdrajco! Przeklęła swój telefon i natychmiast próbowała go wyszperać z kieszeni płaszcza. Szmery pod jej drzwiami stały się głośniejsze, usłyszała, że ktoś zaczyna tupać butami. Przeżegnała się szybko, prosząc Siwona by miał ją w swojej opiece i nie czekając aż osobniki po nią przyjdą, sama rzuciła się w górę schodów machając na oślep w ciemnościach swoją torbą.
-Yaaaaaa! - krzyczała. - Wynoście się stąd! Jazda! Co zrobiłyście moim dziewczynom?! Wy małolaty! - wykrzykiwała po polsku zdania wciąż machając torebką, poczuła, że kilka razy uderzyła w powietrze, ale kolejnych kilka napotkało na opór z czego bardzo się ucieszyła mając satysfakcję, że przed ewentualną śmiercią pozostawi jednej z nich porządną nauczkę.
-Małolatami to my nie jesteśmy! Uspokój się, Aga! - nagle usłyszała odpowiedź i zdziwiła się, że dziewczyny zrozumiały co powiedziała, a tym bardziej odpowiedziały jej również po polsku.
-Natka? - zapytała niepewnie dziewczyna, zatrzymując torbę w połowie machnięcia.
-A niby kto?! - tym razem usłyszała drugi głos w których usłyszała obolałość. - Natka, zapal światło, chyba nic nam nie grozi. Rudowłosa po omacku w ciemnościach poszukała włącznika światła. Usłyszały ciche „auł”, gdy nadziała się na skrzyknę włącznika a po chwili nastała światłość.
Agnieszka popatrzyła szeroko rozwartymi oczyma to na jedną to na drugą dziewczynę i nie mogła uwierzyć, że żyją. Iwona niemal leżała na schodach z rękoma uniesionymi w górę, jakby spodziewała się kolejnego ataku Agnieszki, chociaż jej torba już przyprawiła ją o kolejny siniak na twarzy. Natalia zaś stała na piętrze przed zejściem ze schodów i mimowolnie uśmiechnęła się z tak szczęśliwego zakończenia. Wszystkie trzy były teraz razem, żywe i nawet w jednym kawałku.
-Myślałam, że już was Elfy stratowały - zamrugała oczyma, ale w głosie było słychać wyraźna ulgę.
-Jeśli mam być szczera, to ty mnie teraz bardziej staranowałaś, one mnie tylko wymęczyły - mruknęła Iwona podnosząc się ze schodów i przykładając wierzch dłoni do policzka.
-Oh, nie chciałam! Wejdźmy szybko do środka, zanim naprawdę ktoś tu przyjdzie - ponagliła je i popchnęła Iwonę w górę. - Przyłożę ci lód - dodała, a gdy już były na piętrze, wyprzedziła jej i zwinnym ruchem otworzyła drzwi domu zza których natychmiast wybiegł kotek głośno miaucząc. - Nie teraz kiciu, właź z powrotem! - chwyciła go na ręce i weszła do środka, natychmiast zaryglowując drzwi za dziewczynami. Puściła futrzaka na ziemię i ściągnęła buty. Dziewczyny poszły w jej ślady, a ona teraz już na spokojnie wyciągnęła telefon z kieszeni płaszcza.
-Dzwoniłaś do mnie? - zapytała patrząc na Natalię.
-No cóż, też chciałyśmy się dowiedzieć czy żyjesz.
-Długo tu siedziałyście? - powiesiła płaszcz na wieszaku i wzięła kurtkę od Natalii, Iwona nie miała.
-Dość długo… coś ponad pół godziny. - zastanowiła się rudowłosa.
-Co z tymi fankami? - zapytała Agnieszka. Oparła się o blat naprzeciwko stołu i skrzyżowała ręce na piersi.
-Nie mam pojęcia, jak schowałyśmy się za tym śmietnikiem, to nawdychałyśmy się tych cudnych zapachów, niczym skarpetki Hyuk’a - tu Iwona posłała Natalii ostrzegawcze spojrzenie - i po jakiś piętnastu minutach ciszy i bliskie omdlenia od tych… - kolejne odchrząkniecie Iwony - no... tak, po jakiś piętnastu minutach wyszłyśmy na świeże powietrze. - oczywiście zaakcentowała słowo „świeże” i uśmiechnęła się przymilnie w stronę dziewczyny, która przykładała mięso do obolałego policzka. Jednak Agnieszka uśmiechnęła się. Podczas gdy jej przyjaciółki traciły swoje pierwsze z iluś tam żyć, ona przeżywała rozkosze ze swoim ukochanym, który jeszcze nie wiedział, że nim zostanie. Ach, słodka niewiedza jest czasem przyjemniejsza niż silne starania. Ciesz się swoją wolnością Minguś, bo wkrótce zostaniesz ujarzmiony, a co najlepsze sam wpadniesz w te sidła, ja ciebie tylko delikatnie będę paluszkiem tykała w plecki i popychała.
-Ale spotkałyście się z chłopakami? - przywołała się do porządku. Teraz trzeba było wrócić do szarej i dosyć nieprzyjemnej w tej chwili rzeczywistości.
-Tak, widziałyśmy się z nimi przez sekundę… no, może przesadzam, ale długo to nie trwało. - odpowiedziała Natalia. - Ale pewnie niektórym smarkulom się nudzi w nocy i zamiast grzecznie spać to postanowiły odwiedzić ulubione miejsce swoich oppa. - parsknęła ironicznym śmiechem na wspomnienie swojego zdziwienia w momencie, gdy dostrzegła w ułamku sekundy, jak zgraja Koreanek szturmem niczym wojsko, posuwa się w ich stronę.
-A co z laptopami?
-To chyba najważniejsze, co straciłyśmy, oprócz naszych cennych żyć. - odparła Natalia, a Agnieszka odwróciła się i zalała trzy kubki wody, w których nasypana była kawa. - Prawdę mówiąc, to większość naszego dorobku tam siedzi! Chodźmy do salonu.
Natalia wzięła swój kubek, a Agnieszka niosła dwa kubki, bo Iwona miała zasłonięte jedno oko. Kotek pobiegł za nimi. Wyglądali jak kaczuszki w rządku. Natalia usiadła na jednym fotelu, a kot od razu ulokował się na jej kolanach.
-Co on tak się do mnie klei? - zapytała zdziwiona, głaszcząc go po grzbiecie.
-Nie wiem, to dziwne. Raczej unika obcych i jest agresywny. Może masz jakieś przyjemne wibracje? - odparła Aga wzruszając ramionami.
-Usiądę na podłodze - wymamrotała Iwona, kiedy Agnieszka wskazała jej miejsce na drugim fotelu. - To było straszne. Myślicie, że nas tu znajdą?
-Weź mnie nawet nie strasz - wyskoczyła właścicielka domu. - Moje mieszkanie jest już wiekowe, nie wiem czy wytrzyma taka presję. Nie wiedziałyście, że to ryzykowne przychodzić pod mój dom? A jak was śledziły? Teraz żadna z nas nie będzie miała życia, aish… - wysyczała. - Niedobrze.
-Nie panikuj. Nikt nas nie śledził. Inaczej już byśmy były oblepione przez te drobne macki, które prawie nas dopadły przy samochodzie chłopaków - Natalia wzdrygnęła się na samo wspomnienie tamtej sytuacji.

Po zakończonej audycji Sukiry spakowały sprzęt swój i Agnieszki, która musiała gdzieś wcześniej wyjść. Miały chwilę czasu, na spokojne dokończenie kawy, zapłacenie za rachunek, oczywiście upomną się później u Agnieszki o zwrot kasy, i dojście spacerkiem pod umówione miejsce. Aczkolwiek już wcześniej postanowiły poczekać na ich samochód w bezpiecznej odległości od baru. Iwona niosła swój i Agnieszki laptop, bo miała bliżej do jej pracy, więc mogła go jej jako pierwsza zwrócić nazajutrz rano. Na ulicy było nieco jeszcze tłoczno. Ostatnie niedobitki wyśpiewywały w oddali jakieś słowa skocznej piosenki, a młodzież wracała z pobliskich knajpek do domów. Dziewczyny aż same się dziwiły, że rodzice pozwalają na to swoim dzieciom, bo bądźmy szczerzy, nastolatek to gorszy dzieciak od kilkulatka. Niektórzy w parach obmacywali się na widoku, inni dosłownie wpychali sobie języki do ust, a jeszcze inni zaśmiewali się opowiadając sobie coś nawzajem podnieconymi głosami.
Natalia skrzywiła się patrząc na kolejną macającą się obleśnie parkę, która szła naprzeciwko nich.
-Mamy się dziś spodziewać kilku nowych poczęć? - zapytała niższą brunetkę po polsku.
-Wcale bym się nie zdziwiła. Fu, czułaś? Zaleciało soju. - Iwona chcąc zatkać nos musiała to zrobić przedramieniem, bo ręce były zajęte przez laptopy.
-Myślisz, że mogę o tym napisać w gazecie? Świetny temat na to, jak rodzice nie zajmują się swoimi dziećmi, a właściciele barów na przedmieściach sprzedają nieletnim alkohol. Och, rączki mnie świerzbią jak widzę tą zataczającą się młodzież.
-Nie ma się czego spodziewać po takich starych dzielnicach na przedmieściach. Aż wstyd, że niedaleko stąd Hyuk i Teuk mają się z nami spotkać. Mam nadzieję, że się nie przestraszą. - dodała Iwona
-Przecież Hyuk sam zaproponował to miejsce. Mówił, że czasami tu jada.
-Uwierzyłaś mu?! - Iwona aż otworzyła usta ze zdziwienia.
-A nie jest tak? - popatrzyła na brunetkę, gdy zatrzymały się na przejściu. Jakieś młodziki przechodziły na czerwony świetle, a obie dziewczyny pomyślały o tym, żeby w końcu pojawiło się jakieś auto i nastraszyło ich porządnie, a wściekły kierowca zwyzywał, wziął ich za fraki i zaprowadził na komisariat policji. Och, dlaczego takie proste życzenia się nie spełniają?
-Uwierz, znam miejsca w których najczęściej bywa Hyuk. Wymyślił to na poczekaniu, chociaż w sumie nie wymyślił, tylko powiedział to, co przyszło mu na myśl biorąc pod uwagę stare dzielnice. Kiedyś został przez przyjaciół ze szkoły zaproszony do tej knajpy, a wydarzenie to zostało opisane w jakiejś gazetce. Pewnie zapamiętał nazwę i to wszystko.
-O faktycznie coś takiego było - przyznała jej rację Natalia.
Były już prawie u końca przejścia, kiedy zza rogu wyjechał samochód i z piskiem opon ledwie wyrobił się na zakręcie wymijając pozostałych przechodniów. Odwróciły się już na chodniku, by zobaczyć co to za zamieszanie. Kilka osób odskoczyło na bok, a samochód popędził dalej w kierunku, w którym one też teraz zmierzały.
-Wariat jakiś - stwierdziła Natalia patrząc za białym samochodem, który po chwili ponownie skręcił w następną uliczkę.
-No, moje myśli w połowie się spełniły - uśmiechnęła się Iwona.
-Ty też chciałaś, żeby te małolaty dostały nauczkę? - Natalia była czasami pod wrażeniem, że umysły ludzi jednego rodu były tak podobne. A przynajmniej myśli fanek jednego zespołu.
-Ciekawe co z Agą? Tak nagle wybiegła jakby się paliło. Może faktycznie dom jej się palił i biegła ratować kota? - zażartowała Iwona.
Dochodziły już do uliczki, w która miały skręcić i od razu zauważyły przed znajomym lokalem biały samochód. Dokładnie ten sam, który przed chwila z piskiem opon ledwie wyrabiał się na zakręcie.
-Och, chyba nazwałaś swojego ukochanego wariatem - skomentowała Iwona poprawiając laptopy w dłoniach. Musiała je mocniej ścisnąć, bowiem bała się, że gdy tylko ujrzy blondyna, grozi im natychmiastowe roztrzaskanie się o ziemię.
-No cóż, Jungsoo nigdy nie umiał prowadzić - wzruszyła ramionami i westchnęła w geście zobojętnienia. Nie była to dla niej nowość, ale już nic nie mogła poradzić na brak Leeteuka w umiejętnościach kierowania samochodem.
Przez chwilę nie ruszały się z miejsca. Rozglądały się uważnie na boki, czy nie ma w pobliżu podejrzanych grupek dziewczyn, udając rozmowę, gdzie tak naprawdę chamsko żuły gumy otwierając usta na szerokość wypowiadanych słów. Wzięły głęboki wdech,, wypluły gumy za rogiem i tym razem weszły śmiałym krokiem w uliczkę, gdzie mieścił się bar. A kilkadziesiąt metrów dalej stało zaparkowane białe auto. Nikt jednak z niego nie wysiadał. Czyżby czekali aż je zobaczą i wtedy wyjdą? W sumie to było logiczne myślenie. Nie chcieli się narażać na zbędne piski przypadkowych fanek. Mieli teraz poważny problem, więc kolejna „wpadka” nie byłaby im na rękę. Zwolniły chód kilka metrów przed barem, a po chwili Natalia złapała Iwonę za rękaw i zatrzymała.
-Czekaj, nie jestem pewna czy to dobry pomysł. Mam złe przeczucia - rozejrzała się dokoła. W pobliżu był jeszcze jeden bar nieco dalej od głównej ulicy i dwa rozwidlenia, których zakręty były osłonięte kamienicami.
-Wyślij mu wiadomość. - zaproponowała Iwona.
-Komu? Teukowi? Z nieba sobie wezmę jego numer telefonu? Ten idiota sam mógłby pomyśleć i wziąć moją wizytówkę, którą zostawiłam jego managerowi.
-Okay, spokojnie. Trzeba coś zrobić, bo nie możemy ich teraz wystawić. Przyjechali tu specjalnie dla nas i musimy coś ustalić w związku z tym „mini” skandalem - podkreśliła słowo „mini” i spojrzała za siebie by upewnić się, że auto wciąż tam stoi.
-No dobra, co będzie to będzie. Najwyżej zginiemy śmiercią tragiczną, ale w słusznej sprawie - wzięła kolejny głęboki wdech.
-Ej, nie mów tak! Ja chcę się jeszcze nacieszyć Hyukiem - Iwona uderzyła delikatnie Natalię laptopem w tyłek i poszła za nią. W tym momencie samochód zaczął się cofać spod baru w ich stronę.
-O, poznali nas? - zdziwiła się Natalia i automatycznie zesztywniała.
Samochód zatrzymał się tuż przed nimi. Iwona schowała się za Natalią, która w tym momencie miała jej za złe to, że jest niższa i że wystawia ją samą prywatnie z Teukiem twarzą w twarz. Z Teukiem, który w tym momencie otworzył drzwi i wyrósł przed nią jak drzewo, a ona jedyne co mogła zrobić to nieruchomo wpatrywać się w jego oczy, znajdujące się nieco wyżej od jej.
-Włożyłeś wkładki do butów? - to było pierwsze, co przyszło jej na myśl w tak cudownej chwili, w której topiła się w jego oczach.
-He?- Teuk uśmiechnął się nieco stremowany i odwrócił wzrok. No tak, musiała od razu mu wytknąć wkładki w butach, pomyślała.
Iwona słysząc, co głupiego palnęła rudowłosa, dźgnęła ją łokciem w plecy. Zaraz po tym otworzyły się drugie drzwi od samochodu i Natalia oderwała wzrok od Leeteuk’a - w końcu i tak na nią nie patrzył z zawstydzenia - i obserwowała jak blondyn okrąża samochód i staje obok niej. Posłał jej szybki zdawkowy uśmiech i ukłonił się grzecznie, a następnie zwrócił się do dziewczyny, która stała za nią. Natalia jakby nie poczuła ukłucia w plecy, od razu porównała wzrost mężczyzn i dodała.
-Ty naprawdę włożyłeś wkładki!
I od tej chwili akcja potoczyła się szybko. Najpierw Hyuk parsknął śmiechem zakrywając dłonią dziąsła, a wzrok skierował na Iwonę, bo nie chciał widzieć zawstydzonej twarzy swojego hyung’a. Iwona z kolei, zawstydzona po kolejnych słowach Natalii i dodatkowo spojrzeniem wysokiego wg niej blondyna, spuściła głowę. No tak, znowu kwestia wzrostu, z tym, że Hyuk nie musiał ubierać wkładek by móc się swobodnie i bez nich czuć wysoki i męski przy Iwonie. Teuk poczochrał się dłonią po włosach w zakłopotaniu. Nie wiedział bowiem jak ma zareagować na takie słowa, więc tylko urywkowo się śmiał najbardziej zażenowanym śmiechem, jaki Hyuk kiedykolwiek słyszał z jego ust.
-No… - odchrząknął lider. - No tak, przyjechaliśmy. - I dalej nie mógł dojść do siebie, a uśmiech zawstydzenia wciąż nie znikał z jego twarzy. Iwona patrząc przepraszającym spojrzeniem na Hyuka, jeszcze raz dźgnęła rudowłosą łokciem w plecy, modląc się w duchu, aby w końcu coś normalnego powiedziała. Na Siwona, jesteś dziennikarką, zrób coś!
-Yyyy… -Natalia chyba dopiero teraz zrozumiała co powiedziała pod wpływem wrażenia spotkania niemal sam na sam z jej ideałem, ciemną nocą.
Chyba Hyuk jako jedyny z nich miał niezły ubaw. Całe zmęczenie po długim dniu pracy zostało rozproszone przez tą krótką wymianę zdań. Patrzył jak jego hyungowi zostało prosto w twarz powiedziane, że nosi wkładki. W dodatku powiedziała to rudowłosa kobieta, która wiedział, że spodobała się liderowi po ostatnim wywiadzie. To nie był żaden program, w którym śmieją się z ich wkładek, w końcu wielu celebrytów to robiło. A z drugiej strony widział tą lekko zaczerwienioną buźkę, która usilnie starała się przyprowadzać koleżankę do porządku, nieudolnie szturchając ją łokciem, bo po obu stronach była obładowana jakimiś torbami.
-Może usiądziemy w środku, żeby porozmawiać? - zaproponował Teuk, opanowując już swoje emocje po pierwszych zdaniach, jakie prywatnie usłyszał od tej konkretnej kobiety.
-Tak… to dobry pomysł… Przepraszam - wydukała Natalia, ukłoniła się i ponownie na niego spojrzała. Ale teraz czuła, ze palą ja policzki.
Chciała zapaść się pod ziemię i tylko jakieś stukanie w plecy dawało jej znak, że wciąż tu stoi i jest jeszcze żywa. Jeszcze, bo nie zdążyli nawet zwrócić się w stronę lokalu, a w ich uszach zabrzmiały dzikie piski połączone z wrzaskami, jakby kogoś mordowano, a gdy oczy podążyły w stronę skąd dochodził ten niepokojący rumor, ujrzały stado. Dosłownie stado rozwścieczonych Koreanek wybiegających zza zakrętu jednej z małych uliczek rozjazdowych.
Przed oczami obu dziewczyn automatycznie pojawiła się wizja krwiożerczych wampirów, które nienasycone głodem dnia, teraz specjalnie polowały na nie nocą, by zatopić swoje wygłodniałe, a raczej rozwścieczone zębiska w ich szyjach, rękach, nogach. Och, co tu dużo gadać, ich całe ciała miały być rozdarte na strzępy, mięso zjedzone, lub ochłapami porozrzucane na kilka stron i nawet nie będą w stanie stwierdzić ich tożsamości. Ich przeznaczenie właśnie miało je dopaść.
-O kurwa, a nie mówiłam?! - rzuciła po polsku Natalia odwracając głowę w stronę Iwony, która znajdowała się za nią. Brunetka teraz stanęła obok Natalii, a bliżej Hyuka i też chciała wyrzucić jakieś przekleństwo, ale szybko przeleciała wzrokiem po zdziwionych twarzach mężczyzn i przerażonej twarzy Natalii. Wiedziała, że jej twarz niczym się nie różni od twarzy jej towarzyszki. Obie wiedziały, że muszą uciekać, bo sami chłopcy nie byli w stanie ich w tym momencie obronić. Nie przed tą bandą napaleńców, chorobliwie zazdrosnych o swoich idoli.
-Czy ona trzyma pałkę baseballową?! - Natalia dorzuciła trafną uwagę, która niestety nie podniosła nikogo na duchu, a jedynie podniosła uczucie przerażenia u Iwony i u siebie samej.
-Natka, do jasnej cholery w nogi! - Iwona w tym momencie klęła w duchu, że nie może zostać dłużej przy blondynie, a przecież nie zamienili ze sobą nawet słowa! Ale uznała, że w przyszłości lepiej, aby spotkał ją żywą, a nie w kawałkach, o ile w ogóle będzie im jeszcze dane się spotkać.
Natalia natomiast przez ułamek sekundy biła się z myślami, nie dość, że poniżyła swojego idola, zawstydziła go i w dodatku ośmieszyła siebie, tracąc szansę na kolejne spotkanie w przyszłości, to teraz jeszcze będzie miał ten zaszczyt patrzeć, jak ucieka walcząc o swoje życie. Była pewna, ze widok uciekających dwóch dziewczyn będzie żałosny i aż zaskamlała w duchu na tę myśl.
-eŚPe, a laptopy?! - zdążyła jeszcze krzyknąć, gdy prawie zerwała się z miejsca.
-Rzuć to w cholerę! Laptopy albo my! - Iwona ostatnie, co zrobiła to spojrzała smutnym i przepraszającym wzrokiem na Hyuka i rzuciła oba laptopy na ziemię. Było to dla niej trudne, ale naprawdę nie miała wyjścia. Natalia chwilę się zawahała. W duchu wiedziała, że Iwona ma rację. Nie miały szans na ucieczkę z obładowanymi rękoma, ale laptop to było jej kochane maleństwo. Poczuła jak Iwona wyrywa jej z dłoni torbę, a ta spada na chodnik. Zdążyła jeszcze popatrzeć na ściągnięte brwi lidera na jego zaniepokojonej twarzy i tuż po tym podążyła za Iwoną, która szarpnęła ją za ją rękę. To miał być pierwszy maraton życia, w którym walczyły o własne życie. Nie wiedziały, co się dzieje za nimi, jak daleko są obłąkane fanki, ani co się stało z chłopakami po tym, jak ich zostawiły. W uszach teraz miały tylko te wściekłe wrzaski.
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2012-05-30, 23:34   

swietej-pamieci napisał/a:
Tego nie dało się ukryć, przepraszam.. xD

bo tego nie da sie ukryc! zboka widac i slychac zawsze xD
swietej-pamieci napisał/a:
Madzia... to opowiadanie jest już dawno skończone... więc nic nie mogę zmienić xD Mam nadzieję, że mimo wszystko nadal będziesz je czytała ^^

bede bede... tylko blagam o litosc xD najwyzej Ci dam mentalnego kopa xD
aish pozno! 6 czesc przeczytam jutro :)

[ Dodano: 2012-05-31, 23:08 ]
swietej-pamieci napisał/a:
będzie dalej ciągnęła za sznurek, który Siwon zesłał jej z nieba

omona xD ej ja chce wiecej tego co sie dzialo na placu zabaw!
swietej-pamieci napisał/a:
. Z wami, dziewczyny się nie żegnam, bo pewnie spotkam was w niebie, albo raczej w piekle.

no tez prawda xD
swietej-pamieci napisał/a:
Iwona niemal leżała na schodach z rękoma uniesionymi w górę, jakby spodziewała się kolejnego ataku Agnieszki

biedna Espe!
swietej-pamieci napisał/a:
Ciesz się swoją wolnością Minguś, bo wkrótce zostaniesz ujarzmiony, a co najlepsze sam wpadniesz w te sidła, ja ciebie tylko delikatnie będę paluszkiem tykała w plecki i popychała.

padlam xD nie am to jak drobna pomoc!
swietej-pamieci napisał/a:
-Och, chyba nazwałaś swojego ukochanego wariatem

bo to jest wariat! zwlaszcza drogowy xD
swietej-pamieci napisał/a:
Z nieba sobie wezmę jego numer telefonu?

mogl wtedy pdoac na tt xD
swietej-pamieci napisał/a:
-Włożyłeś wkładki do butów? - to było pierwsze, co przyszło jej na myśl w tak cudownej chwili, w której topiła się w jego oczach.

ja bym tam myslala o czyms innym xD
swietej-pamieci napisał/a:
tylko urywkowo się śmiał najbardziej zażenowanym śmiechem, jaki Hyuk kiedykolwiek słyszał z jego ust

omona biedny lider! tak osmieszony przy swoim dongsaengu! a pewnie tylko chcial sie przypodobac Natalii!
swietej-pamieci napisał/a:
-Czy ona trzyma pałkę baseballową?!

omona! ja pierdziele to ja sie nie dziwie ze szybko spitalaly xD
swietej-pamieci napisał/a:
będzie miał ten zaszczyt patrzeć, jak ucieka walcząc o swoje życie

to kara za te slowa o wkladkach xD
cos czuje ze chlopcy zajeli sie laptopami :d chce 7 czesc!
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2012-06-01, 00:50   

Rozdział 7


Nie otworzyła jeszcze oczu, a już poczuła na nosie coś mięciutkiego, co wywoływało u niej potrzebę kichnięcia. Mruknęła i dłonią odgoniła od siebie ogon kota, który nie mógł znaleźć sobie miejsca, bo większość salonu była zajęta przez drzemiące kobiety, a w miseczce na jedzenie świeciły pustki. Leniwie przetarła oczy zaraz po usłyszeniu kolejnego miauknięcia i rozejrzała się po salonie. Do późna w nocy, a praktycznie prawie do rana siedziały i omawiały swoją sytuację. Przypomniała sobie niemiłą historię, przez którą dziewczyny musiały przebrnąć, by wykończone dostać się do jej mieszkania. Popatrzyła na nie ze współczuciem. Natalia skuliła się w kłębek na wąskiej kanapie, głowę opierała o poręcz, a jedna noga zwisała na ziemię. Miała buzie półotwartą i właśnie w jej kierunku zmierzał czarny kociak, z zamiarem utopienia swojego ogonka w jej ustach. Agnieszka szybko wstała i wzięła go na ręce:
-Tak nie wolno - szepnęła głaszcząc go po pyszczku, a on zamiauczał tak, jakby nie wiedział, o co jej chodzi. Niewiniątko.
W jednej ręce trzymała zwierzaka, a drugą przygładziła włosy i starała się ominąć siedzącą, opartą o ścianę Iwonę. Ach, debilko, szyja cię będzie bolała, zaprorokowała w myślach, dając dużego kroka przez nią. Zacisnęła ząbki z lekkim syknięciem, gdy zobaczyła niemałą śliwę na twarzy przyjaciółki.
-Lepiej pójdę nastawić wodę na swoją ostatnią kawę… - mruknęła po cichu i wyniosła się z kotem do kuchni.
Postanowiła, że nie będzie je jeszcze budzić. Spojrzała na zegarek, który wskazywał parę minut po ósmej. W tym momencie powinna być już w drodze do pracy, albo przynajmniej wysłać szefowej uzupełniony grafik, ale oczywiście nie było na to szans, bo jej sprzęt przepadł. A dzwonienie po raz kolejny z usprawiedliwieniem, że nie będzie jej w pracy nie stawiało jej w pozytywnym świetle przed szefową. Czy przez to mogła tracić zaufanie? Położyły się spać blisko przed piątą nad ranem, więc chociaż nie spała zbyt długo, to czarne myśli nie dawały jej teraz spokoju. Machnęła ręką na budzenie dziewczyn. Natka bez laptopa i tak nic nie zrobi, a wiedziała, że jako wolny strzelec, może robić co jej się podoba i łazić gdzie chce, dopóki wydawała raz na tydzień sensowny artykuł,. To jej gazecie najzupełniej wystarczało. Tylko Iwonę pewnie obudzi niedługo, bo miała kolejne lekcje tańca w szkole dla dzieci.
Gdy czajnik zaczął piszczeć wyłączyła go i zalała sobie kawę. Postawiła ją na stole, by się zaparzyła i przeszła do łazienki, żeby się ogarnąć. Od dwudziestu czterech godzin nie czyściła ząbków, nie przemyła twarzy, a ubrania cuchnęły jej jakimś dziwnym zapachem. Pomyślała, że to od dziewczyn, które chowały się za śmietnikiem wczorajszej nocy i jeśli taki zapach wydziela Hyuk, to współczuła Iwonie i postanowiła później wywietrzyć mieszkanie. A na przyszłość zabroni Sungmin’owi zbliżać się do blondyna, gdy będą bardzo spoceni po zajęciach. Przebrała się w świeże ciuchy, zmyła stary makijaż i wyszorowała ząbki. Po podstawowych czynnościach toaletowych mogła uznać, że chociaż w połowie czuje się jak człowiek i nieco poprawiło jej się samopoczucie. Do chwili, gdy usłyszała kolejny dzwonek swojego telefonu. Kurwa, nie za dużo was ostatnio do mnie dzwoni?! Miała ochotę wyciągnąć z niego baterię na dwa dni, usiąść przez TV z chipsami i innymi przekąskami i nie ruszać się sprzed niego mając przed oczyma maraton programów z Super Junior.
Poszła do kuchni sprawdzić, kto dzwoni. Podniosła telefon ze stołu kuchennego i jakby porażona prądem usiadła na stołku. Szefowa. Odchrząknęła.
-Szefowo! - starała się mówi pewnym siebie głosem. - Wiem, wiem, spóźniam się z grafikiem i jeszcze nie ma mnie w pracy, ale proszę się nie martwić, niedługo wszystko będzie gotowe, niech ekipa trzyma się tych grafików, jakie podesłałam przedwczoraj, bo do przyszłego tygodnia nic się nie zmieniło - trajkotała jak najęta bojąc się dopuścić szefową do głosu. Pewnie była wściekła jak diabli.
-Agnes - zaczęła szorstkim głosem. To było u niej normalne. Ludzie zawsze myśleli, że jeśli ma szorstki i nieprzyjemny głos, niepasujący do drobnej kobiety, to osoba ta musi być zimna i bez serca, myśląca o własnych potrzebach i zwalniająca ludzi na każdym kroku. - Możesz przestać na chwilę mówić?
-Tak, oczywiście - nabrała powietrza i ledwie pamiętała by je wypuścić, inaczej by się udusiła. Zwolni mnie, na pewno mnie zwolni. I co teraz? Jak znajdę kolejną tak świetną ofertę? Moje widywanie się z Sungminem na swobodnych płaszczyznach pracowniczych znowu jest zagrożone!
-Widziałam wczorajsze wiadomości, dziś rano też je powtarzali- powiedziała, a w tle słychać było jakieś wiadomości puszczane w TV. - Prawdę mówiąc teraz też jest o tym wzmianka. - Agnieszka usłyszała jak dźwięk wzrasta i usłyszała po drugiej stronie praktycznie to samo, co wczoraj wieczorem. Wydawało jej się, że od momentu, kiedy pierwszy raz to obejrzała, minęło przynajmniej kilka dni, a nie kilkanaście godzin.
-Szefowo, ale co ja…. No, bo widzisz… - teraz zaczynała się jąkać, a dłoń zacisnęła na kolanie.
-Poznałam twój głos i właśnie w tej sprawie dzwonię. Nie chcę żadnych tłumaczeń - ucięła krótko. Ale co dziwnie, nie była na nią wściekła. A przynajmniej nie tak bardzo jak wczorajsze elfy. - Po prostu nie przychodź przez jakiś czas do pracy, dopóki sprawa się nie wyjaśni. Dziennikarze dobijali się od samego rana - westchnęła. - Ale nic im nie powiedziałam - dodała. Agnieszka wyobraziła sobie, jak w tym momencie jej szefowa pociera palcami swoje zmarszczone czoło. - Postaraj się to jakoś załatwić, a może nasza firma dobrze na tym wyjdzie i dzięki temu będziemy mieć jeszcze większy popyt na klientów. Będziemy w kontakcie, więc nie wyłączaj telefonu.
-D-dobrze- tylko to zdołała wydukać z zaciśniętego gardła, zanim po drugiej stronie usłyszała dźwięk odkładanej słuchawki. Zdziwiona popatrzyła na wyświetlacz swojego telefonu, na którym oczywiście widniał Sungmin. Czy ta kobieta mówiła poważnie? Zamrugała oczyma i uszczypnęła się w rękę. Zabolało.
-Co tu tak śmierdzi? - usłyszała z salonu zaspany głos rudowłosej i poszła sprawdzić jak się czuje.
-Nie śpisz już? - zapytała wchodząc do salonu, oczywiście przeskakując przez nogi Iwony, które teraz były wyprostowane, ale ona wciąż spała oparta o ścianę. - Zaraz otworzę okno.
-Jak można spać w takim smrodzie? - poczochrała się po i tak już roztrzepanych  włosach - która godzina? - ziewnęła, a obok niej natychmiast pojawił się kot, mięciutko wskakując na kanapę.
-Coś przed dziewiątą. - odpowiedziała Agnieszka uchylając okno pokoju. Chłodne powietrze wdarło się do środka. -Budzić już Iwonę?
-Ona jeszcze śpi? - zdziwiła się, głaszcząc sierściucha po grzbiecie. Gdyby wiedziała, że chciał zanurkować w jej gardle, ciekawe czy wciąż tak milutko by się z nim obchodziła?
-N-no… chyba zajęcia ma za jakieś dwie godziny, no nie? - teraz już sama nie była pewna, gdy usłyszała zdziwiony głos Natalii.
-Chyba coś jej się ostatnio zmieniło… - mruknęła Natalia podnosząc się z kanapy i rozprostowując kości. - O rany, ale cuchnie! - ponownie zrobiła grymas obrzydzenia do własnej osoby, bo w końcu to z jej ubrań tak jechało. - Masz tu może moje stare ciuchy, które zostawiłam po imprezie?
-Powinny być w mojej sypialni w dolnej szafce po prawej. Tylko uważaj na nogi Iwony, bo…- nie dokończyła, a już usłyszała krzyk bólu wydobywający się z gardła dziewczyny, która siedziała na podłodze. Natalia nie wiedziała gdzie dokładnie śpi Iwona, więc zwyczajnie, z ledwie otwartymi oczyma, prawie po omacku wyciągając ręce przed siebie szła w kierunku drugiego pokoju. Niefortunnie trafiła na przeszkodę na drodze, o którą niemal sama się nie wywaliła, chociaż zawdzięczała to tylko swoim wyciągniętym dłoniom, które natrafiły na ścianę.
-No właśnie.. o tym mówiłam… - dokończyła Agnieszka z rozbawieniem oceniając sytuację. Iwona była najbardziej pechową dziewczyną. Oberwała do Sungmin’a, nie rozmawiała z Hyukiem, była ścigana przez ludzkie wampirzyce, ja przyłożyłam jej swoją torbą, a teraz na dodatek Natka ją podeptała. Może powinnam załatwić jej wolne w pracy? Po raz kolejny było jej szkoda dziewczyn. Ona przynajmniej otrzymała wolne, a te dwie śmierdzące łajzy, w tej chwili koczowały w jej mieszkaniu i jeszcze robiły sobie wzajemnie krzywdę. Piękny widok! Miała ochotę wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcie, a następnie podesłać DJ EunTeuk do Sukiry.
-No co wy odwalacie?! - jęknęła Iwona, teraz już kompletnie rozbudzona z niewygodnego snu, trzymała się za nogę w łydce.
-Sorry! - wykrzyczała rudowłosa odrywając się od ściany. - Nic ci nie jest? - rzuciła pytaniem jak błotem i już szperała w Agnieszki szafie w drugim pokoju.
-No jasne, że nie! - zironizowała. - Czuję się świetnie - burknęła i zaczęła rozmasowywać swój obolały kark. - Ale śmierdzi! Aga, nie wyrzuciłaś śmieci?
-Powąchaj ubranie - odparła i przeszła obok niej, zatykając nos. - Chcecie kawy? - i już zniknęła w kuchni nastawiając kolejną partię wody.
-Chcę - odparła Iwona. - A która jest godzina? Ja pier… faktycznie śmierdzę. Mogę się umyć, czy oszczędzasz na wodzie? - krzyknęła na całe mieszkanie i pokuśtykała do łazienki zdejmując po drodze dresową bluzę.
-Lepiej się umyj, chyba nie chcesz iść do pracy śmierdząca? Będziesz przypominała Hyuk’a po ciężkim treningu.
-Aga, nie mogę znaleźć ciuchów! Pomóż mi! - krzyknęła z drugiego pokoju Natalia.
-Idę! Iwona, ty też coś chcesz?
-Przecież nie mam u ciebie swoich ciuchów… - powąchała z niesmakiem swoje łaszki i ostatecznie stwierdziła, że chętnie pożyczy coś od Agnieszki.
-I jak ty zamierzasz wytrzymać z Hyukiem? - zapytała ironicznie.
-Jego cudny zapach potu, to nie moje śmierdzące śmietnikiem ubranie. Poradzę sobie, pilnuj lepiej Ming’a. - odcięła się.
-Spoko, już ja o to zadbam, żeby nie zbliżał się do Hyuk’a. O, jest ubranie.
-A która jest godzina? - usłyszały w łazience lejącą się wodę i krzyk Iwony.
-Po dziewiątej! - odkrzyknęła Agnieszka wyciągając telefon z kieszeni i sprawdzając godzinę.
-Że co?! Dlaczego wcześniej nie powiedziałaś?! - Woda z kranu natychmiast przestała lecieć, a po chwili zobaczyły wybiegającą w ręczniku Iwonę z wilgotnymi włosami.
-Co się stało? Nie masz dopiero na jedenastą zajęć? - zapytała Agnieszka, ale widząc panikę w oczach Iwony zaczęła szperać w swoich ciuchach szukając czegoś, co mogłaby ubrać na zajęcia taneczne. - Ten dres może być? - pokazała dziewczynie, która w tej chwili szorowała zęby JEJ szczoteczka do zębów!
-Jasne! - popatrzyła na szczoteczkę - Sorry odkupię ci po zajęciach! - zgarnęła spodnie od dresu i jakąś koszulkę z obrazkiem motyla na piersi i skrzywiła minę.
-Sorry, nie mam innej – Agnieszka uśmiechnęła się przepraszająco wzruszając ramionami i z rozbawieniem patrzyła jak jedna przyjaciółka w pośpiechu zbiera się do pracy, a druga przed lustrem teraz próbuje rozczesać swoje rozczochrane kłaki, JEJ szczotką do włosów. Ach, jasne, używajcie sobie. W końcu jesteśmy prawie jak siostry, więc to naturalne, że bierzecie MOJE rzeczy bez pytania. Muszę zakodować sobie, żeby na przyszłość też od Ming’a pożyczać rzeczy bez pytania. To takie przyjemne i w dodatku podniecające, pomyślała, wyobrażając sobie jak zatapia się w przydużej koszulce mężczyzny chodząc po jego mieszkaniu!
-Gdzie masz zajęcia? Nie w szkole? - zapytała Natalia, gdy obie z Agnieszką stały spokojnie oparte o futrynę drzwi kuchni, popijały kawę i patrzyły jak Iwona zawiązuje sznurówki adidasów.
-Nie, dostałam nowe zlecenie. Szef powiedział, że trafiła się w końcu okazja na ułożenie profesjonalnego układu. Może więcej zarobię. Masz jakąś czapkę? - zapytała Agnieszkę, wiążąc w ogonek swoje wilgotne włosy.
-Gdzieś tu jest. - podała Natalii swój kubek z kawą i z dolnej szuflady wyciągnęła starą czapkę w paski z pomponem na czubku. - Na pewno nie chcesz, żebym ci to zatuszowała?
-Nie mam czasu, bo się spóźnię. Albo daj mi któryś podkład, przeproszę ich na chwile przed rozpoczęciem i wyjdę do toalety.
- Zdążysz? - zatroszczyła się Natalia. W końcu wczoraj odbyły niekrótki maraton, a dziś jeszcze ją poturbowała.
-To gdzieś kilka przecznic stąd, jak pobiegnę to powinnam nie być zbytnio spóźniona. Może mnie szef nie zabije. Przyjdźcie około czternastej do mnie, powinnam już skończyć, to pójdziemy coś zjeść na mieście.
-Brzmi świetnie - ucieszyła się Agnieszka, która i tak nie miała nic do roboty, a bezczynne czekanie w domu nie uśmiechało jej się.
-To widzimy się później! - wzięła pożyczony plecak od Agnieszki, w którym miała schowany pożyczony ręcznik, drugą bluzkę i jeden z jej wielu dezodorantów. Nie chciała dziś drugi raz tak śmierdzieć jak wczoraj, a ten ranny zapach odpadków wciąż nie dawał jej spokoju.
-Chcesz pójść ze mną do wydawnictwa? Muszę pożyczyć laptop od szefa, żeby móc cokolwiek pisać. - zapytała Natalia, gdy skończyły pić kawę, a Agnieszka opowiedziała jej o sytuacji z pracą.
-Chętnie, nie chce tu sama siedzieć. - odstawiła kubki do zlewu i nie zamierzała ich zmywać. Poczuła jak kot łasi się do jej nóg. - A właśnie, mogłabym u Ciebie wydrukować kilka ogłoszeń o znalezieniu kota? Już dawno miałam to zrobić.
-Chcesz się go pozbyć? - zdziwiła się Natalia, kotek wydawał jej się milutki i taki rozkoszny, gdy kleił się do wszystkich dokoła. Tylko nie do Iwony.
-Nie bardzo, ale właściciele mogą się martwić. Jak go znalazłam to miał obrożę na szyi. Idziemy? - założyła na siebie długi, cienki sweter koloru błękitnego, sięgający za tyłek i na wierzch krótką, jeansową kurtkę.
-Idziemy, idziemy - Natalia zostawiła kota i wyszła za Agnieszką do przedpokoju założyć swoje buty.
-Nie będzie ci zimno? Chyba na dworze trochę wieje.
-Spokojnie, dojedziemy do mojej pracy autobusem, a stamtąd wstąpimy do mnie do domu. To nie daleko. Przebiorę się i pójdziemy do Iwony. Wiesz gdzie to? - I w tym momencie obie popatrzyły na siebie jak na głupie, bo żadna nie zapytała o adres miejsca, w którym Iwona miała mieć zajęcia.

Gdy weszły po niewielkich schodach na piętro budynku, w którym mieściła się redakcja, Agnieszce wydawał się to inny świat, całkiem niepasujący ani do Natalii, ani do uwielbianego przez nie świata koreańskiej rozrywki. Korytarz był wąski i ponury. Ściany były pomalowane na szaro i nie było żadnego oświetlenia, ani nawet obrazów, które by jakoś umilały pracę i przebywanie w tym budynku. Minęły kilka drzwi, niektóre z nich były uchylone i słychać było stukanie na klawiaturach, czasem ciche rozmowy. Nawet zadzwonił telefon, co Agnieszce w tych okolicznościach wydawało się niemal cudem. W życiu nie zdecydowałaby się na pracę w tym konkretnym przedsiębiorstwie.
Natalia otworzyła któreś z kolei drzwi, Agnieszka nawet nie liczyła już które to, bo i tak do żadnych nie chciała wchodzić, ale weszła za rudowłosą, która przywitała się z ludźmi znajdującymi się w pokoju. Wszyscy odpowiedzieli jej szybkim cześć, albo pomachali ręką nie odrywając się od komputerów. Nie wyglądało to na zwykłe biuro, prędzej jak klasa szkolna, w której ławki były w rządkach poustawianie. Na filmach to wygląda inaczej, każdy ma swoje biurko, otoczone ścianką, ładnie wyposażone w najpotrzebniejszy sprzęt, kwiatek stojący na rogu biurka a obok zdjęcie w ramce ukochanej osoby, bądź rodziny. Tak zawsze wyobrażała sobie pracę w redakcji. Owszem, Natalia mówiła, że to jakaś podrzędna gazeta i żeby wiele się nie spodziewała, ale nie sądziła, że aż tak minie się z jej wyobrażeniami. Teraz rozumiała, dlaczego Natalia zażądała statusu wolnego strzelca pisząc dla tej gazety. Nie musiała siedzieć tu codziennie po bite osiem godzin.
Podeszła do biurka w rogu sali, przy którym siedział mężczyzna w podeszłym wieku, z siwymi wąsami, ale wyraźnym wigorem, bo entuzjastycznie zaklaskał w dłonie na widok Natalii i wstał z fotela. Chyba jako jedyny w tej sali posiadał wygodne siedzisko.
-Oh, Nat! Miło cię widzieć! Masz dla nas dobre wieści? - promienny uśmiech pojawił się na jego pokrytej zmarszczkami twarzy a dłonią poklepał ją po ramieniu. Drugą rękę położył na biurku i trzema środkowymi palcami zapukał w nie dwa razy. Agnieszka zauważyła, że przez chwilę twarz Natalii zesztywniała, ale zaraz po tym rozciągnęła usta w leniwym uśmiechu.
-Jak zwykle Staruszku. Trochę chodzę tu i tam. Ale oprócz wywiadu w małej restauracyjce nic się nie wydarzyło. Słyszałam, że wczoraj jakieś fanki narozrabiały na przedmieściach. To prawda?
-Ah, informacje szybko się rozchodzą! Ale nic dziwnego, że ty już to wiesz. W końcu to ty! - zaśmiał się jeszcze weselej, po czym wychylił się i spojrzał na Agnieszkę stojącą za jego pracownicą.
-To moja przyjaciółka. Możesz być spokojny. - Mężczyzna przybliżył się jeszcze bardziej i nachylony nad uchem Natalii przekazał jej informację.
-Byli tu jacyś faceci. Pytali o ciebie. Uważaj, bo mogą być w którymś z pokoi. Co się dzieje?
-O rany. Powiedziałeś im coś? - zapytała zaniepokojona. - Nie wiesz, kim byli? Jak wyglądali?
Agnieszka rozejrzała się po sali, by sprawdzić, czy nikt nie podsłuchuje, ale wyglądało na to, że każdy był zajęty swoimi artykułami i załatwianiem najpilniejszych spraw.
-Wyglądali na dziennikarzy, ale nie przedstawili legitymacji. Jeden był młody, wysoki i miał czarną teczkę. Obaj w garniturach, pod krawatem. Wpakowałaś się w coś?
-Długa historia szefie. Ale mam sprawę. Moje cacko w cudowny sposób przepadło i straciłam wszystkie ostatnie… no cóż, wszystkie dane. Muszę mieć chociaż na czym pracować. Mogę pożyczyć któryś z wolnych laptopów?
-Och, dziecinko, jasne! - powiedział teraz już otwarcie i osunął się z powrotem na swój fotel. - W sali numer dziewięć powinny być dwa wolne laptopy. Zapytaj YongRa, ona je ostatnio odkładała. - Przekazał jej informacje o sytuacji, której nie znali pozostali pracownicy. Jej szef wiedział, że pracując z Natalią może mieć świetne artykuły, ale też czasem niezłe kłopoty, bo ta dziewczyna jak mawiał „wyszpera najdrobniejsze okruszki z kanałów ściekowych”, by następnie umieścić je w iście mistrzowskim opisie artykułu. Dlatego umownie dawali sobie znak, jeśli coś było nie tak i jak do tej pory, oboje na tym dobrze wychodzili, bo Natalia zazwyczaj sprytnie wywiązywała się z takich sytuacji. Zazwyczaj. Teraz mogło nie pójść tak gładko. Agnieszka ukłoniła się grzecznie starszemu panu i poczłapał posłusznie za Natalią, która już wychodziła z pomieszczenia. Do tej pory nie miała co robić, oprócz obserwacji i nasłuchiwania, co się wokół niej dzieje.
-Jak myślisz, kto to mógł być? - zapytała, gdy wyszły z pomieszczenia i teraz kierowały się do sali numer dziewięć.
-Pojęcia nie ma. - odpowiedziała Natalia. Jej brwi były ściągnięte w skupieniu - Ale mam nadzieję, że ich już tu nie ma. Musimy zgarnąć sprzęt i dotrzeć do mojego mieszkania.
-A jeśli to jacyś dziennikarze? Albo z agencji kogoś na nas nasłali, żebyśmy wzięły odpowiedzialność za tą sytuację? - stawiała drobne kroki chcąc nadążyć na wyższą dziewczyną.
-Nie sądzę, żeby agencja przejmowała się nami. Dla nich korzystniej byłoby zrobić konferencję lub zatuszować całą sprawę, czyli najlepiej nas unikać, ale skoro chłopcy chcieli się z nami skontaktować to znaczy, że agencja puści to płazem i uzna po prostu za kolejny mini skandal wywołany nieporozumieniem. W końcu tak było, nie?
-No… tak. - przyznała jej rację Agnieszka i nagle poczuła jak Natalia łapie ją za rękę i odwraca w drugą stronę. Sama szybko kucnęła pod ścianą chowając się za Agnieszką i zaczęła bełkotać.
Agnieszka pomyślała, że dziewczyna nagle postradała rozum od zbyt długiego myślenia o tej sprawie, albo że nagle przypomniała sobie o tym, jak poniżyła Teuk’a mówiąc mu o tych cholernych wkładkach i teraz z opóźnionym… bardzo opóźnionym refleksem zaczęła rozpaczać. Zerknęła za swoje ramię i ujrzała dwóch facetów z garniturach, którzy obejrzeli się na nie. Obaj mieli ciemne okulary. Szli w stronę schodów prowadzących do wyjścia, ale jeszcze odwracali się przez ramię patrząc na scenę, jaką zrobiła Natalia.
-Nie wiedziałem, że pracują tu tacy niezrównoważeni emocjonalnie ludzie… - powiedział kpiąco niższy z mężczyzn. Obaj zachichotali i skręcili na schodach.
-Poszli już? - szepnęła Natalia, która do tej pory chowała głowę miedzy nogami i żaliła się w niebogłosy.
-Tak. Co ty za cyrki odstawiasz? - zapytała, pomagając jej wstać.
-Przecież to byli oni. Musiałam się schować, bo z pewnością poznaliby mnie po włosach. Mieli torbę?
-Jaką torbę? - Agnieszka nie zauważyła, żeby któryś z nich niósł cokolwiek w rękach.
-Dziwne…
-Ej, może przez przypadek ją zostawili? - zapytała Agnieszka. - Z której sali wyszli?
-Z dziewiątki… O cholera, szybko! - Natalia natychmiast weszła do sali, a Agnieszka wparowała za nią. - YongRa!
-O, Nat, hej! Co tam? - zapytała z uśmiechem pulchna Koreanka. Młoda, ładna z krągłą buzią i krótkimi włosami.
-Gdzie macie wolne laptopy? Mam nagłą potrzebę, bo mój…- zacięła się, zapominając, że nie może tak po prostu oświadczyć, że jej ukochane cacko zostało pochłonięte przez chmarę rozwścieczonych nastolatek.
-Zostawiła go przez przypadek u znajomej, ale ona musiała nagle wyjechać i nie będzie jej przez kilka dni - odważnie skłamała Agnieszka. Ach, wymyślanie takich rzeczy to jak bułka z masłem. Szkoda, że nie jestem taka cwana przy Mingu, cholera…
-Ach, rozumiem! - Koreanka uśmiechnęła się ponownie i wskazała dłonią kierunek, w którym maja iść by znaleźć trzy wolne laptopy…
-Trzy? - zdziwiła się Natalia. Szef wspominał o dwóch, pomyślała.
-No tak, przed chwilą ktoś jeden zostawił na moim biurku przy oknie, więc pewnie już oddał. Możecie sobie wybrać, który chcecie.
-Natalia… - zaczęła ostrożnie niższa dziewczyna. - Myślisz, że…
-Aha, chyba myślimy tak samo. Stały w kącie przy pustym biurku, na którym leżały trzy czarne torby, a każda z nich zawierała laptop. A one intensywnie wpatrywały się w nie, jakby chciały siłą umysłu lub rentgenem w oczach, którego oczywiście nie posiadały, odgadnąć, który laptop należał do tajemniczych mężczyzn.
-Oh, nie możemy po prostu zabrać wszystkich trzech? - zniecierpliwiła się Agnieszka. Chciała jak najszybciej wyjść z tej, za przeproszeniem, nory i znaleźć się w mieszkaniu Natalii. Rozpakować te laptopy jak prezenty świąteczne i przejrzeć ich zawartość niczym szpiedzy Sherlocka Holms’a.
-Oszalałaś? Innym też są one potrzebne.
-Lepiej, żebyśmy to my wzięły odpowiedni laptop niż ktoś inny, komu się na nic nie przyda.
-No dobra… To zróbmy wyliczankę. - zaproponowała Natalia.
-Tą, co zawsze? Zaczynaj. - I obie po cichu w kacie sali zaczęły śpiewać „Jest Juniorek na scenie, dostarcza nam podniecenie. Kamień, papier, nożyce, ja też się bawić z nimi chcę. Zabawmy się z nimi w liczenie, Wookie zatańczy seks na scenie. Jeśli przegram zacznę skakać, chociaż wolę Juniorka zmacać. Raz, dwa, trzy, wypadasz ty” Padło na pierwszy laptop od ściany i chociaż logika podpowiadałaby, że to pierwszy z brzegu powinien być tym, którego szukają, to z ciężkim westchnieniem i niepewnością, wzięły ten, na którego wypadło.
-Trudno, przynajmniej będę miała na czym stukać artykuły.
Szybko wyszły z budynku, w obawie, by faceci nie wrócili po swój zapomniany sprzęt i przypadkowo nie spotkali ich na swojej drodze. Natalia przyciskała torbę do piersi i co chwila rozglądała się na boki. Agnieszka znowu dreptała jej po piętach. Dlaczego chociaż raz nie może iść przodem? Musi sobie zakodować, żeby Ming jak najczęściej przepuszczał ją przodem, chociaż obserwowanie jego pleców również wydało się kuszące.

Weszły do mieszkania na piętrze, które znajdowało się w dość przyzwoicie wyglądającej kamienicy i Natalia zaryglowała za sobą drzwi. Nie sądziły, że minęło już tyle czasu, odkąd wyszły od Agnieszki. Niedługo musiały ponownie wyjść by spotkać się z Iwoną, ale wciąż nie znały miejsca jej pobytu, więc Aga wysłała do niej sms-a, a Natalia tymczasem postanowiła skorzystać z szybkiego prysznica i przebrać się w świeże ciuchy.
Gdy redowo-włosa spacerowała po przyjemnie urządzonym, małym mieszkanku Natalii, nie mogła się nadziwić, że jest tu tak wiele białego koloru. Oczywiście wiedziała, czyja to sprawka. Mieszkanie nie było wiele większe od jej, ale na pewno nowsze i solidniejsze. Tylko moje schody grożą zapadnięciem się, a sufit oberwaniem, pomyślała.
Na jednej ścianie w salonie ujrzała ogromne zdjęcie lidera zespołu Super Junior, który uśmiechał się subtelnie, a przy tym uśmiechu ukazywał swój magiczny dołeczek. Jego oczy śmiały się codziennie do Natalii, gdy tylko spojrzała na niego i za każdym razem chciała poprawić mu grzywkę delikatnie opadającą na czoło. Agnieszka zapadła się w kremowym fotelu i teraz przyglądała się mniejszemu zdjęciu, na którym był oczywiście Teuk, Hyuk i JEJ Ming. Chłopcy śmieli się radośnie na tle niebieskiego nieba, a lider obejmował ich z obu stron ramionami. Wyglądali jak prawdziwi bracia. Hyuk jak zwykle pokazywał znak „V” i tym razem szeroko się uśmiechał, pokazując swoje dziąsła, a Ming pokazywał swoje ząbki, w szczerym śmiechu, przy którym mrużył swoje ciemne oczka i nie patrzył w obiektyw aparatu. Brakowało jej tam Hae, i wtedy miałabym już cały komplet Braci Lee, jak to zwykła ich nazywać.
Usłyszała, jak Natalia zakręca wodę z prysznica a po chwili odgłos suszarki do włosów wypełnił wnętrze łazienki. Znowu zadzwonił Agnieszki telefon i będąc pewna, że to Iwona oddzwania, nie spojrzała na wyświetlacz, tylko po prostu odebrała telefon.
-Halo?
-Aga! - po rozpoznaniu głosu mina od razu jej zrzedła. - Mam kolejne tłumaczenie! Błagam! Wiem, że obiecałam ciebie już tym nie dręczyć, ale teraz nie ma tego dużo.
-Wynajmij sobie jakiegoś tłumacza, albo płać mi za te tłumaczenia - zaproponowała Agnieszka. Oczywiście tłumaczenia przekazywałaby Iwonie za kubek kawy, a kasę od Magdy zgarniałaby dla siebie.
-Oh, od koleżanki będziesz sępiła kasę?
-Wybacz Magda, ale nawet gdybym chciała, to nie mam jak ci przetłumaczyć. - powiedziała. W tym momencie nawet cieszyła się, że nie ma dostępu do laptopa. - Iwona też nie. - szybko dodała.
-Co? Dlaczego? - usłyszała jęk rozpaczy. - Jesteście moim jedynym i najtańszym źródłem dobrego tłumaczenia! Nie wymiguj się! - Najtańszym? Pomyślała Agnieszka. No jasne, ty masz tłumaczenia za darmo, a ja muszę wydawać kilkaset won na kawę dla Iwony, i gdzie tu sprawiedliwość?
-Wcale się nie wymiguję. Napisz do Siwona i poproś, żeby już nie wysyłał ci tych e-maili. Wszystkie będziemy miały święty spokój - zaproponowała wspaniałomyślnie i nie czekając na odpowiedź, rozłączyła się. Natalia wyszła z łazienki z prawie suchymi włosami i ubrana już w świeże ciuszki. Czarne spodnie, biała koszulka na ramionkach, na wierzch właśnie zakładała beżowy sweter.
-Kto dzwonił?
-Magda - odpowiedziała Agnieszka, rzucając telefon na ławę.
-Omo, to straszne. Myślałam, że Iwona. Nic nie odpisała? - wyszła do kuchni i po chwili przyniosła dwie szklanki i sok grejpfrutowy.
-Nie, ale niedługo powinna chyba kończyć zajęcia? Sprawdzimy laptop?- zapytała upijając łyk soku ze szklanki.
-Dobra, zaraz przyniosę. Natalia ponownie wyszła z pokoju i wróciła z czarną torbą. Otworzyła ją i na szczęście nie było tam żadnej podłożonej bomby, jak na początku myślała, ale faktycznie znajdował się tam najzwyklejszy laptop, taki, jakich używa się u niej w pracy.
-I co? - zapytała zaciekawiona Agnieszka.
-Nie wiem. Wygląda jak nasz pracowniczy… - westchnęła z rezygnacją, ale postanowiła uruchomić sprzęt.
Logowanie trwało dosyć długo, a po chwili, ku zaskoczeniu Natalii pokazało się okienko, które wymagało wpisania hasła, by móc się zalogować na komputer. Ich pracownicze laptopy nie były zabezpieczone hasłami.
-Aga…
-No?- I w tym momencie zadzwonił telefon.
-Halo? - odebrała Agnieszka. Wcześniej sprawdziła na wyświetlaczu, kto dzwoni. Wyszeptała bezdźwięcznie do Natalii „Iwona” i słuchała.
-Aga? Możecie tu przyjechać? - jej głos był oczywiście lekko zdyszany, ale Agnieszka wyczuła w nim jednocześnie drżenie.
-Co się dzieje? Gdzie jesteś? - zapytała i poprosiła ruchem ręki Natalię, by podała jej coś do pisania. Zanotowała adres i rozłączyła się.
-Co jest? - zapytała Natalia wstając z fotela. Nie podobał jej się wyraz twarzy towarzyszki, bo wyraźnie wskazywał na to, że coś jest nie tak.
-Nie wiem, ale musimy się zbierać. Iwona brzmiała dziwnie. Głos jej drżał. Poprosiła, żebyśmy przyjechały, podała adres i rozłączyła się. Wiesz gdzie to jest? - zapytała, podając jej kartkę na której zapisała adres.
-Tak, jakieś piętnaście minut stąd na piechotę, szybkim marszem - nie pytała już o nic więcej. - Wezmę to - szybko zapakowała laptop w torbę. Agnieszka czuła, ze coś się święci. Z jednej strony obawiała się, że to może być niebezpieczne, ale z kolei nie mogła nie spełnić prośby przyjaciółki, w końcu może jej się jeszcze przydać do tłumaczenia tekstów i oczywiście odkupienia szczoteczki do zębów. W końcu wyszła pierwsza z kamienicy i teraz obie kierowały się w kierunku podanego adresu. Budynek starej szkoły tańca.
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5762
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-06-01, 22:09   

Oczywiście, jak nie macie dokąd pójść, to nawiedzacie moje biedne, zasyfione mieszkanko, gdzie mieszkam z kotkiem, a potem wmawiacie mi, że to u mnie cuchnie! Było się nie zaznajamiać tak blisko ze śmietnikami, to byście nie czuły tych okropnych zapachów :P

W ogóle jak się zaczyna kryminał tutaj xD pędzimy do tej redakcji Naoś, gdzie jacyś faceci w czerni zostawili laptopa xD ale szczerze, do dziś mnie ciekawi co to za kolesie byli i co było w tych komputerkach xDD muahahahah. I weź, Naoś pracuje w strasznej ruderze! Już moje mieszkanie lepiej wygląda, nie? :D

I jak zwykle Madzia XD Ona nie wie kiedy dzwonić, a Siwon nie wie, kiedy pisać! Trzeba to w końcu ukrócić, on zbyt się spoufala z tym! :c

Za 15 minut będziemy u Ciebie, czekaj na nas! :D muahaha, masz dla nas niespodziankę! :D niach, niach, dawaj dalej.
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,3 sekundy. Zapytań do SQL: 10