| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Maraton o własne życie.
Autor Wiadomość
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2013-02-10, 20:24   

RedWitch napisał/a:
Zamiast przyjść, to wali w ścianę albo pisze smsy.

my z bratem tez tak robimy, kiedy ktores z nas jest u rodzicow w pokoju xD
RedWitch napisał/a:
Przez niego nie mogłyśmy szybciej zwiać z tej Sukiry :c

TY POWINNAS NIE CHCIEC ZWIAC!
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5764
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2013-02-10, 21:06   

maggdalena, no wiesz. Znam eŚPe i wiem, że nawet jak nie chcę zwiać z sukiry, to i tak NAWET BÓG mi nie pomoże spotkać się z Sungminem xD
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2013-02-10, 23:07   

RedWitch, tez tak sadze xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
aanyaa 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Kangin, Yesung @.@
Grupa krwi: A RH+
Wiek: 30
Dołączyła: 20 Gru 2011
Posty: 74
Skąd: poznań
Wysłany: 2013-04-02, 15:49   

tak skromnie zapytam, kiedy kolejna część :roll: ??? kiedy w końcu się spotkają, I cant wait @.@
_________________
Wielu ludzi idzie przez życie nie wiedząc czego chce. Równie wielu wie to, ale nie walczy o osiągniecie celu. Na pewno tylko nieliczni wiedzą czego chcą od życia i walczą by dopiąć swego! Do której grupy ty należysz?!
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5764
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2013-04-02, 15:57   

z tego co wiem, eŚPe napisała już spory kawałek :P
_________________
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2013-04-03, 20:06   

Dziewczyny, jeszcze chwila cierpliwości ^^ Mam już większość rozdziału, jeszcze tylko jeden wątek muszę w nim dopisać i wstawię ^^
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2013-04-03, 22:07   

no to czekamy!
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2013-09-09, 15:41   

ROZDZIAŁ 42


-Jakim cudem zdołała uciec? Nie, inaczej. Jakim cudem one zdołały uciec? Bo z pewnością nie była sama, musiał jej ktoś pomóc, a mieliście ją jak na dłoni – westchnął ciężko Siwon pocierając opuszkami palców swoje skronie. Nie wyglądał na bardzo zdenerwowanego. I chociaż jego brwi były dosyć mocno ściągnięte, to wydawał się bardziej zmartwiony i zawiedziony.
Wszyscy zainteresowani, a raczej spiskujący w tej wiadomej sprawie ponownego zejścia się poszczególnych członków z Europejkami, siedzieli w salonie niższego piętra. W tym czasie osoby, o których była mowa, wraz z Shindongiem oraz Yesungiem brali udział w nagrywaniu kolejnego odcinka „Come To Play”. Gdyby nie ucieczka dziewczyn ze studia Sukiry, mieliby z głowy ponowne swatanie ich, ale nie! Kobiety, jak to one, muszą koniecznie coś namotać, popsuć im szyki i ogólnie robić wszystko na opak, zamiast współpracować. Teraz zostało im bardzo mało czasu, a musieli szybko wymyślić plan, ponieważ już wkrótce miał się odbyć koncert taneczny w starej szkole, o którym czytali artykuł.
-Myślę, że Leeteuk hyung nie będzie chciał pójść na ten koncert wiedząc o wypadku Iwony – Kyuhyun zignorował pytanie Siwona uważając je za mało ważne, skoro to już przeszłość.
-Jakim cudem udało im się uciec? To tylko małe dziewczynki! – Siwon uparcie powtórzył swoje pytanie, jakby od tego miał zależeć dalszy przebieg akcji.
-Nie patrz tak na mnie! Ja nic nie zrobiłem! – Donghae od razu odsunął się w stronę Heechula przywierając do jego ramienia. Wzrok Siwona właśnie świdrował jego głowę.
-Mieliście ułożony cały plan a i tak wam się nie udało. To dlatego, że działaliśmy oddzielnie. My również mamy plan, ale trzeba będzie go szybko wprowadzić w życie.
-W takim razie przestańmy gadać o wczorajszym wieczorze i zajmijmy się opracowaniem czegoś nowego – żachnął nieco zdenerwowany Kyuhyun, miał ochotę kopnąć nogą w stolik, o który opierał się Siwon. – Nie dopytuj już jak to się stało, bo nikt tego nie wie. Po prostu stało się, jakoś im się udało i koniec. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Lepiej powiedz, jak stoi sytuacja, co wiecie i jaki macie plan?
-Wiemy na pewno, że Leeteuk hyung usłyszał o rudych włosach w Sukirze – tu Siwon skinął przyjaźnie głową do stojącego w drzwiach Ryeowooka, dziękując mu za to napomknienie – czyli może się domyślać, iż Natalia była w Sukirze, ale nikogo z nas nie zapytał o to, ani dlaczego kazaliśmy mu włączyć Sukirę.
-Mnie też o nic nie pytał rano – wtrącił spokojnie Ryeowook – Ale rano wyglądał na nieco rozkojarzonego, chyba mało spał.
-I co dalej? Nasz plan z Sukirą nie wypalił – nie z naszej winy, zaznaczam.
-Kyuhyun, uspokój się, tutaj nikt nikogo nie oskarża. Siwon hyung, ty też wyprostuj brwi, bo ci tak zostanie na zawsze – westchnął ciężko Ryeowook. Miało się wrażenie, że odbywa się tu psychiczna walka między przedstawicielami dwóch obozów politycznych. – Idę zrobić herbatę i kawę, ale jestem tuż obok, więc wszystko słyszę! – pogroził im palcem i wyszedł do kuchni.
-Przejdźcie do rzeczy dzieciaki! Jak chcecie, to możemy ich po prostu pozabijać i będzie trzy problemy z głowy! Co wy na to? A jak nie, to dojdźcie do ładu i przydzielcie mi tu jakąś małą rólkę, żebym miał więcej czasu dla siebie i Heebuma. Słyszano!? – zarechotał Heechul widząc oczyma wyobraźni trzy truposze rozszarpane na małe kawałeczki i porozrzucane gdzieś po lesie. – Oczywiście możecie im odprawić pogrzeb – odchrząknął niewyraźnie wyczuwając zgorszone spojrzenie Siwona. Nie miał ochoty na kolejną kłótnię.
-W porządku. Przeanalizujmy jeszcze raz sytuacje. Na spokojnie – Kyuhyun usiadł na sofie obok Donghae, a naprzeciwko Siwona, siedzącego w fotelu. – Wiemy, gdzie mieszka Agnieszka z Natalią. Sungmin też to wie. Nawet sobie porozmawiali przez mój telefon. No, prawie porozmawiali, bo za dużo to tego nie było. Sungmin hyung nigdy nie był wylewny.
-My to również wiemy. To po to pojechałeś ze mną wtedy do restauracji? „To” była ta twoja sprawa do załatwienia? – Siwon przyjął powolne skinienie głowy maknae jako przyznanie się do ‘winy’ i czekał na dalszą relację.
-Leeteuk wie o wypadku Iwony, Sungmin również to wie, bo to on ją widział na własne oczy.
-Ou… tego nie wiedziałem – przyznał Siwon.
-Trudno się dziwić. Całkiem dobrze się maskował. I gdyby nie moja kłótnia z nim przed wyjazdem z tobą do tej restauracji, to Leeteuk hyung również by się niczego nie dowiedział. Wtedy jego sprawa byłaby o wiele prostsza…
-To mamy podział na jakieś sprawy? Czekajcie, zróbmy podziały! Tak, to dobry pomysł, bo ja się ledwie co łapię w tym wszystkim… - przerwał mu nagle Hae. – Niech będzie Sprawa Kaczki, sprawa Krowy i sprawa Małpy, co wy na to? Hm? – w tym momencie wszyscy patrzyli na jego rozkosznie uśmiechniętą buźkę z delikatnie odsłoniętymi ząbkami. Czekał w oczekiwaniu na poparcie.
-W porządku – odparł tak po prostu Siwon. Ani jeden mięsień nie drgnął na jego twarzy, a swoim zaciekawionym spojrzeniem znów obdarował mankae. – Kontynuuj.
-Początkowo chciałem zająć się tylko Sprawą K-Krowy… - wydusił z siebie tą nazwę nie chcąc parsknąć śmiechem, jednak po drobnym uśmieszku szybko się opanował. – Naprawdę denerwowało mnie jego zachowanie ostatnimi czasy. Nie mogłem w spokoju grać widząc jak się szwęda tu i tam, albo czując za plecami jego przygnębiające spojrzenie, które tylko wbijało mnie w fotel. Brr.. aż ciarki przechodziły mi po plecach. Właśnie przez to przegrywałem! Ale skoro od Krowy się zaczęło, to logicznym jest, że pójdzie za tym Sprawa Kaczki i Małpy, bo oni wszyscy są w to zamieszani, a te dziewczyny to papużki nierozłączki. Skoro coś ruszyło ze Sprawą Krowy, to pomyślałem, że moglibyśmy również zrobić krok w kierunku Sprawy Kaczki… Chociaż właściwie to najpierw wykonałem ruch w stronę Natalii…
-I ty mały Brutusie mi nie powiedziałeś, że współpracujesz z tym wrednym zuchwalcem?! – syknął zdenerwowany Heechul trzepiąc Donghae po głowie.
-Hyung, ja tylko wykonywałem jego polecenia! Dopiero później powiedział mi, że bawimy się w swaty, ale żebym nikomu nie mówił. Pomyślałem, że to fajna zabawa, więc sam rozumiesz… Dlaczego bijesz mnie? Jego uderz! – odparł Hae z pretensją zsuwając się z sofy na podłogę i siadając po turecku.
Z kuchni dobiegł ich gwizdek czajnika z wodą.
-Co to znaczy, że najpierw wykonałeś ruch w stronę Natalii? – zapytał uważnie Siwon.
-Kiedy próbowaliśmy złamać kod do laptopa, przywiozłem ze sobą dysk, który przekazał mi mój stary znajomy. Ponoć nie był uszkodzony. Jakiś czas później, całkiem z nudów naprawiłem go i przejrzałem jego zawartość. Później kazałem Donghae wysłać go na podany adres restauracji.
-To ta dziwna paczka? Pamiętam! – przytaknął Donghae.
Heechul znowu zgromił go spojrzeniem za ukrywanie przed nim takich szczegółów. Zapadła chwilowa cisza, podczas której Ryeoowook ostrożnie wniósł na tacy kilka filiżanek z gorącym napojem i postawił je na stoliczku.
-Od kiedy wiedziałeś, gdzie one mieszkają? – Siwon był pełen podziwu dla sprytnego umysłu Kyuhyun’a. Już nawet wybaczył mu to, że ostatni jego plan się nie powiódł.
-Wiedziałem od samego początku. To znaczy, od momentu, w którym Natalia znów wróciła do swojej pracy dziennikarki. Przepraszam, hyung… - ku zdziwieniu innym, ten człowiek, który rzadko kiedy się korzył, teraz przeprosił za to, że przed wszystkimi ukrywał tak ważny fakt. Ale trudno mu się było dziwić. Trzymał to dla siebie, ponieważ non stop każdy z trójki powtarzał, że tamten rozdział to już koniec. A zwłaszcza Sungmin usilnie naciskał na to, aby o nic zapomnieć. – Początkowo chciałem po prostu oddać jej dysk. Nie planowałem żadnych podchodów ani swatów. Dopiero później, gdy postanowiłem wziąć Sungmina za fraki, wszystko zaczęło się ruszać do przodu.
-A jak znalazłeś ich adres zamieszkania? – spytał zaciekawiony Ryeowook słodząc sobie herbatę drugą łyżeczką cukru.
-To akurat był pikuś. Wystarczyło pójść do jej szefa, pokazać mu dysk laptopa i powiedzieć, że Natalia to moja stara znajoma i prosiła, abym naprawił jej dysk, a teraz chciałbym go jej odesłać, ale nie odzywała się od jakiegoś czasu, więc postanowiłem przyjść do jej pracy prosić o jakiś kontakt. Jej szef nawet podłączył ten dysk pod komputer, aby sprawdzić, czy nie ściemniam. Udało się.
Donghae zaczął bić brawo a Siwon tylko pokiwał głową z uznaniem, skubiąc palcami dolną wargę.
-I co teraz mieliście zamiar zrobić?
-Chciałem wczoraj ściągnąć Natalię do Sukiry, żeby Leeteuk to zobaczył. Była szansa, że być może, pod naciskiem Ryeowook’a i Donghae przyzna się do ubiegłorocznej przygody z nami i Leeteuk’iem.
-Ał, gorące! – syknął Heechul wywalając język na wierzch. – Hae… chu…chaj…- wybełkotał z językiem na brodzie chcąc, aby młodszy podmuchał mu oparzony napojem język.
-Teraz powiedz, co wy planowaliście, o czym wiedzieliście i co dalej?
Siwon upił ostrożnie łyk gorącej kawy i rozsiadł się wygodnie w fotelu zakładając noga na nogę, jak to zwykł robić przy piciu porannej kawy. Brakowało mu jedynie Biblii lub gazety.
-W sumie to zmusił mnie do tego Heechul hyung. Wybacz hyung, ale będę mówił za ciebie, bo ty chyba nie jesteś w stanie tego zrobić.
-A… lób… sobe… co sces… - wysapał wciąż z językiem na brodzie najstarszy wśród zgromadzonych. Co miało oznaczać „A rób sobie co chcesz.”.
-Hyung narzekał na humory naszego lidera. Popadał w skrajności w skrajność, chociaż głównym powodem było to, że się przepracowywał, czego Heechul hyung często był świadkiem. Któregoś dnia jadąc z Sungminem po Eunhyuk’a zobaczył jakąś dziewczynę. Później okazało się, że to ta Europejka, która robiła zdjęcia do pierwszego wywiadu z Natalią. Z pewnością jest ich znajomą, bo wygadała Heechulowi miejsce zamieszkania pozostałych dziewczyn. Dlatego wiedziałem, że one tam pracują i mieszkają, ale zdziwiło mnie, że to ty zaproponowałeś tą restaurację na miejsce mojego spotkania z fankami. W sumie to było mi nawet na rękę, bo nie musiałem ci się z niczego tłumaczyć, a jednocześnie mogłem sprawdzić, czy one faktycznie tam są. No i przekonałem się na własne oczy. Później przeczytałem artykuł, który Donghae przyniósł do domu…
-To też mi kazał zrobić Kyuhyn-ah… - rzekł od razu usprawiedliwiająco Donghae, nieco odsuwając się od Heechula.
-Ne bede… ce bil… ale chuchaj dalej… - zamknął cierpliwie oczy, jednak wciąż uważnie słuchał rozmowy toczącej się obok.
-Od razu skojarzyłem fakty, ale nie wiedziałem o tym późniejszym wypadku Iwony. Wciąż miałem w planie ostatecznie doprowadzić do spotkania Leeteuk hyung’a i Natalii na tym występie tanecznym. Zresztą, hyung sam był bardzo chętny do pójścia tam, ogłosił to zaraz po przeczytaniu artykułu. Jednak skoro teraz już wie o wszystkim, to może być faktycznie problemem. Mógł przecież wywnioskować, że występ się nie odbędzie z wiadomych powodów, albo załamał się wczorajszym przesłyszeniem o rudych włosach. Bo skoro nikogo z nas nie zapytał o to, to prawdopodobnie musiał sobie wmówić, że mu się coś przesłyszało.
-To co teraz? Na występ chyba i tak musimy pójść, bo manager o tym już wie i nawet zarezerwował nam czas. Masa ludzi tam przyjdzie tylko ze względu na nas. A póki co, nie ma ogłoszenia o odwołaniu występu – wtrącił Ryeowook.
-Czyli po części nie mamy się o co martwić, skoro i tak zostaną zmuszeni do pójścia. Problem tylko będzie wtedy, co się zacznie dziać na miejscu. Jeśli one będą i o ile ‘przypadkowo’ się z nimi spotkają.
-Halo? Hyung! – wszystkie oczy skierowały się na radosnego Donghae. Nawet Heechul nie wyczuł, kiedy chłopak przestał podmuchiwać jego język, a zamiast tego, cichaczem wykręcił numer do managera.
-Wszystko załatwiłeś? – zapytał radośnie Donghae.
-Ya, co on wyprawia? – zagadnął Kyuhyun posyłając niepewne spojrzenie Siwonowi.
-Oddaj tą słuchawkę! – syknął Siwon rzucając się w stronę Donghae, jednocześnie przewracając fotel na którym do tej spory spokojnie siedział.
Donghae natychmiast odskoczył w stronę okna machając dłonią jakby odganiał muchę.
-Dzięki hyung! To do zobaczenia! Pa~! – zakończył śpiewnym akcentem całując soczyście wyświetlacz swojego telefonu.
-Co to miało być? Zwariowałeś? Chcesz w to wciągnąć hyung’a? – syknął Heechul zupełnie zapominając o piekącym języku.
-Ej, ja też chcę pomóc w planie! – obruszył się nagle i zwrócił się do pozostałych z poważną miną rozgniewanego dziecka. – Wiem, że uważacie mnie za nieinteligentnego faceta, który nic nie rozumie, ale ja również pomyślałem o czymś!
Siwon pokiwał głową wzdychając ciężko. Podszedł do chłopaka i oparł się łokciem o jego bark cierpliwie patrząc mu w oczy.
-No, słuchamy, panie dostatecznie inteligentny.
-Na wszelki wypadek, gdyby hyung nie chciał pójść na występ, ściągnąłem już tu gości. Opowiedziałem im o tym, a także managerowi, i chętnie się zgodzili przyjechać. Teraz już lider nie będzie miał się jak z tego wyplątać, skoro całe Super Junior oraz członkowie Super Junior M stawią się na tym występie. Jako lider chyba nie może zawieść, no nie?
-Czyli, że… że… Henry i ZhouMi też tu przybędą? – wydukał ucieszony Ryeowook. Widać było jak na jego uroczym pyszczku maluje się nieskrywana radość. Heechul również się uśmiechnął. Krzywo, ale jednak zostało to zaliczone jako uśmiech.
-Dobra robota, mądralo! – Siwon poklepał przyjaciela po ramieniu i potargał mu włosy. – Ryeowook, przestań tak skakać bo wylejesz herbatę. Wiesz, co masz zrobić, prawda?
-Jasne hyung, dostaniesz to przesyłką priorytetową! – zasalutował samozwańczy maknae.
-O czym mówicie? Znowu chcecie działać na własną rękę? Myślałem, że teraz jednoczymy siły – Kyuhyun nieco mniej okazywał radość, ale widocznie nastrój w pokoju zadziałał i na niego, chociaż nie podobało mu się, że członkowie znowu coś oddzielnie kombinują.
-To tylko mały szczegół. Na pewno wypali, skoro Leeteuk hyung tam będzie. Tylko musimy to wykonać jak najszybciej. Masz zapisany adres do dziewczyn?
-N-no tak… Ale przecież ty też wiesz, gdzie mieszkają.
-Nie kłóć się o szczegóły, nie mam pamięci do nazw ulic i numerów. Dawaj to!
-To ja przykleję się do Hyukkie i będę go pilnował, żeby poszedł na występ! – zawołał nagle Donghae, który poczuł przypływ energii po tym, jak został pochwalony.
-I tak byś się do niego przykleił i bez tego – mruknął Kyuhyun.
-Dobra panowie, to do roboty. Kyuhyun, ja dalej biorę sprawę Kaczki, a ty załatw jakoś Krowę. Wiesz jak je namierzyć, więc spraw, żeby i Agnieszka się tam pojawiła, zrozumiałeś? Tylko tym razem nie nawal – mrugnął okiem, przekomarzając się z młodszym.
-Ta… jasne.

***


Poranki w restauracjach zazwyczaj są ciche i spokojne. Po standardowych czynnościach przygotowujących restaurację do użytku klientów niewiele pozostaje do roboty. Kible umyte, podłogi wyszorowane, stoliki elegancko nakryte. Nic, tylko siedzieć i wypatrywać bogaczy i studentów przychodzących na najtańszą kawę. Odkąd pojawił się tu Siwon, uczennic przybyło im w restauracji, a kawy w zapasach ubywało z zawrotną prędkością.
Tego dość chodnego poranka, dziewczyny nie siedziały bezczynnie. Natalia postanowiła przeprowadzić wywiad z Iwoną, na temat jutrzejszego występu. Zawsze uważała, że emocje towarzyszące określonym wydarzeniom są intensywniejsze wraz ze zbliżającym się ich terminem.
-Musimy to robić akurat dziś? Nie mogłaś tego zrobić wczoraj wieczorem, zamiast szlajać się po budynku Sukiry? – jęknęła zmęczona Iwona. Miała ochotę dłużej pospać, bo dziś nie była jej zmiana porannego obsługiwania gości w restauracji.
-Właśnie dlatego, że musiałyśmy zwiewać, nie mogłam! Nie wierć się!
-Ale to i tak twoja wina – burknęła szybko brunetka odwracając na bok głowę.
-Przestaniesz się wiercić ty mały owsiku, czy mam cię w beton zamurować? Współpracuj trochę z nami, przecież to twój występ, musisz się dobrze zaprezentować w wywiadzie!
-Jakie z ‘nami’? Ja nie mam z tym nic wspólnego! Chciałaś chyba powiedzieć z tobą – wydusiła z siebie Agnieszka usiłując jednocześnie przesunąć miedziany stolik o kilkadziesiąt centymetrów, ponieważ Natalia uznała, że kącik restauracji uwieczniony ozdobnymi kwiatkami i azjatyckim malunkiem na ścianie będzie idealnym tłem do robienia zdjęć Iwonie podczas wywiadu. Tak, do robienia zdjęć również została ściągnięta odpowiednia osoba – Gabriela.
Fotografka lakonicznie wykonywała wszystkie podstawowe czynności przygotowujące scenerię, oświetlenie i ustawienie aparatów, niezbędne do dobrych ujęć. Jej wzrok co chwila uciekający w stronę zapracowanych, bądź sprzeczających się znajomych, wypełniony był pustką, za którą skrzętnie skrywała się malutka tajemnica, której dziewczyna nie mogła zdradzić. Przecież idol zabronił jej rozmawiać na ten temat, miała tylko mu pomóc w realizacji planu, który rzekomo sam wymyślił, aby złapać dziewczyny w ‘pułapkę’, jak to nazwał.

-Ile ty dziewczyno biegasz, że ja aż zadyszkę złapałem? – wysapał mężczyzna podpierając ręce o kolana i klnąc po cichu. W końcu dogonił Gabrielę zapędzając ją w jeden z Seulskich zaułków. Oczywiście wcześniej musiał się nieźle nabiegać, żeby osiągnąć swój cel, ale uparty mężczyzna zawsze dopnie swego. Później to sobie odbije na Teuku, bo w końcu to dla niego musiał się pocić.
-A bo ja wiem, czy nie jesteś zboczeńcem?! – rzuciła gniewnie. Tak, gniewnie, bo nie lubiła się męczyć. To doprowadzało ją do złości.
-Ja… Kim?! Ty m-mała…! Czekaj no… - groził jej palcem. – Czekaj no, mówię ci! Aish… Słuchaj jak do ciebie mówię a nie zawiązujesz sznurówki od butów! – zawrzał oburzony lekceważącą postawą drobnej brunetki.
-Przecież słucham – burknęła opierając się ostatecznie o chłodne ściany z cegieł jakiegoś obskurnego budynku. Rozwiązane buty też ją denerwowały. Bez względu na to, czy to był jej idol, czy jakiś łachmaniarz, niektórych cech charakteru nie mogła przezwyciężyć bez względu na okoliczności.
-Znasz te swoje koleżaneczki z Europy, no nie? – podjął w końcu temat leniwie umieszczając dłonie w kieszeniach spodni. – Potrzebujemy pomocy, żeby skumać je z naszymi członkami zespołu.
-Hę? A po co? Myślałam, że już dawno dali sobie spokój. Nie wiem, czy będą zachwycone tym pomysłem… - niepewność wkradła się w ton głosu Gabrieli. Nie miała zbyt dużego udziału w tym, co się działo we wcześniejszych wydarzeniach, dlatego też nie chciała się wtrącać teraz. Tym bardziej, że wiedziała o zamierzonych ucieczkach dziewczyn przed członkami Super Junior.
-Ich zachwyt mnie nie interesuje w tak wielkim stopniu jak podłe nastroje moich przyjaciół. Aish, wszystko przez te baby… - zaklął cicho i potargał wdzięcznie swoje bujne włosy. – Nie proszę o wiele. Po prostu nakieruj je tak, aby wszystkie przyszły na ten cholerny występ taneczny. My też się tam pojawimy, więc reszta już w naszych rękach.
-N-no nie wiem… - zawahała się. Naprawdę nie lubiła takich sytuacji. Ale bycie sam na sam z idolem nastolatek i starszych kobiet działało tak magnetyzująco, że musiała dłuższą chwilę poświęcić na opanowanie swoich instynktów, aby nie rzucić się bezwiednie na niego wykrzykując, że chętnie się zgodzi. W końcu sznurówki miała już zawiązane.
-Ty też masz tam przyjść! Teraz nie mogę dłużej rozmawiać, bo maganer mnie ściga – tu odwrócił głowę w tył – ale muszę też kilka słów zamienić z tobą, więc nie zawiedź mnie maleńka, dobrze? – dokończył seksownym tonem mrugając przelotnie okiem i przejechał subtelnie kciukiem po jej śniadym policzku.
Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się i szybko zniknął za kolejnym budynkiem.


Tak go zapamiętała w tej krótkiej wymianie zdań. I w sumie to nie musiała robić za wiele. Udawanie głupiej i nic nie wiedzącej łatwo przychodziło. Wystarczyło, że pozytywnie nakręciła się na pomysł udziału w występie i przekazywała swój entuzjazm innym osobom.
-No ruszcie się, ja też chcę wiedzieć jakie towarzyszą emocje przed występem! Mogę już cykać zdjęcia, Natalia? – spojrzała niecierpliwie na rudowłosą, niezdarnie próbującą zrobić perfekcyjny makijaż.
-Idź stąd i jeszcze raz przemyśl pytania, a Aga mi zrobi makijaż. Nie wiem dlaczego od początku tego nie robiła, skoro to jej profeska. Ej, wredoto, chodź no tu! – krzyknęła Iwona. Emocje zbliżającego się występu trochę zaczęły nią targać, dlatego w jej zachowanie wkradała się nutka złości i nieuprzejmości.
Czerwono włosa dziewczyna podeszła zmęczona do przygotowujących się osób. Przesuwanie mebli dało się jej we znaki. Jak one mogły zmusić ją do takiej męczarni? Drobne rączki nieznacznie drżały po tym wysiłku, ale po chwyceniu przyborów do makijażu od razu odzyskała stabilność. Przez chwilę wróciły do niej wspomnienia sprzed kilku miesięcy, kiedy jako profesjonalistka przygotowywała gwiazdy do występów, reportaży, programów… Musiała przyznać przed samą sobą, że bardzo jej tego brakowało. Delikatnymi pociągnięciami pędzla do pudru przeciągała po gładkiej twarzy brunetki. Obserwowała jej drżące powieki świadczące o delikatnym zdenerwowaniu. Podobne reakcje widywała u innych sławnych ludzi, którzy lądowali pod jej dłońmi. Oczywiście w życiu nie przyszło jej do głowy, że bali się efektów jej pracy, a jedynie przeżywali emocje. Każdorazowo było tak samo, a ona zapamiętywała to uczucie podniecenia, kiedy to po części od niej zależało to, jak wypadną gwiazdy.
-Denerwujesz się? – szepnęła na tyle, aby tylko Iwona mogła usłyszeć. Natalia była zaczytana w swoich pytaniach. Agnieszka nawet podejrzewała, że dziewczyna ułożyła cały scenariusz pytań i odpowiedzi tak, aby wywiad chwycił serca czytelników.
-Aż tak to widać?
-Uspokój się. Trochę fotek, flesz.. no te wszystkie sprawy. Rachu ciachu i po strachu. To tak, jak z maturą. Wszyscy się jej boją, ale gdy wyjdą z Sali egzaminacyjnej stwierdzają, że matura to bzdura i nie było się czego bać.
-Trajkoczesz tak po to, żeby mnie uspokoić? – Iwona siliła się na słodko-kwaśny uśmiech zaciskając ząbki.
-Yyy… może trochę? No już, już, rozluźnij szczękę, bo wyglądasz jakbyś dostała szczękościsku i źle wyjdziesz na zdjęciu - Agnieszka lekko poklepała podbródek przyjaciółki. Przynajmniej wydawało jej się, że było to lekko. W końcu Polki mają sporo siły jak na płeć piękną. – Ups, sorki.
-Aga…
-No…? Zamknij oko. Nie patrz na mnie, bo się stresuję – syknęła.
-Myślisz, że oni zobaczą ten artykuł? – słysząc słabiutką nutkę bojaźni w głosie dziewczyny Agnieszka w mig zrozumiała, dlaczego Iwona się tak denerwowała. Spojrzała na jej zaciśnięte usta.
-Ty się nie denerwujesz wywiadem, ale tym, co będzie, kiedy to ujrzy światło dzienne, tak? – Iwona tylko przytaknęła. Już dawno nie wyznawały sobie tak szczerze swoich uczuć, zwłaszcza związanych z członkami Super Junior. A już szczególnie Iwona najmniej wykazywała zainteresowania ich zespołem. Ich trójka dzieliła się specyficznie odczuciami w trakcie tych ostatnich miesięcy. Natalia była zdecydowanie na ‘nie’. To znaczy, że uciekała od nich jak najdalej, za wszelką cenę będąc gotowa chować się w najciaśniejszych dziurach, w jakie tylko udałoby jej się zmieścić. Agnieszka była pewna, że jej postępowaniem kieruje wstyd i poczucie winy, że wtedy to ona pierwsza opuściła Jungsoo i zabrała ze sobą dziewczyny, a teraz zwyczajnie bała się, iż nie zostanie jej to wybaczone. Dlatego wybrała ucieczkę. Sama Agnieszka była raczej na ‘tak’, patrząc na tą sytuację z innej perspektywy. Gdyby tylko miała okazję ponownie spotkać Minga, to teraz z pewnością wykorzystałaby to w stu procentach. Po tym, jak usłyszała głos szepcący jej imię była gotowa na powrót, ale skrzętnie ukrywała to przed wszystkimi. No, tak w sumie, to tylko przed Natalią, chociaż przed Iwoną też nie oświadczyła, że chce za wszelką cenę rzucić się w jego ramiona. Zwyczajnie tęskniła i musiała tęsknić dalej.
Iwona za to była bardzo nieokreślona według czerwonowłosej. Postępowała tak, jakby już zapomniała o wszystkim i musiała żyć dalej swoim życiem, zmagając się z pogodzeniem z przeszłością i próbą ułożenia sobie spraw na nowo. Jedynie najbliżsi mogli dostrzec zmiany w jej zachowaniu. Niby niewielkie, ale Agnieszka podejrzewała, że Iwona nie zapomniała, a jedynie udawała obojętność. Czy Natalia zauważyła, jak one wszystkie się zmieniły pod wpływem jednej decyzji? Czy obchodziło ją to? Agnieszka często zadawała sobie to pytanie obserwując ich teraźniejsze życie, jednak nie miała odwagi wypowiedzieć głośno tych słów. Widocznie denerwowanie innych również w jakimś stopniu zmalało.
-Hej, ja też za nimi tęsknię, wiesz? – delikatnie musnęła pędzlem po policzku przyjaciółki i wzięła do ręki tusz do rzęs.
-Bardzo pocieszające – Iwona przygryzła dolną wargę zerkając w stronę rudowłosej skupionej na swoich notatkach. – Chciałabym, żeby teraz też ona wykonała pierwszy krok, ale w drugą stronę.
Agnieszka zmarszczyła brwi nie bardzo rozumiejąc sens słów, a gdy to do niej dotarło, prawie wsadziła szczoteczkę w oko Iwony rozmazując delikatny makijaż.
-Oszalałaś?! – syknęła.
-Ał! Jak na razie to ty wyglądasz na wariatkę próbującą wydłubać mi oko!
-Ya! Wyprowadziłaś mnie z równowagi! Sama się maluj!
-Co ja takiego zrobiłam?! – jęknęła Iwona rozkładając ręce.
-Ciszej! – warknęła w odpowiedzi Agnieszka widząc, że Natalia na chwilę oderwała wzrok od kartek papieru. Gabriela podeszła do niej pytając o coś, co dziennikarka natychmiast zaczęła jej tłumaczyć. Tak, Natalia lubiła wszystko dokładnie wytłumaczyć. Szkoda tylko, że tamtego wieczora odeszła bez słowa wytłumaczenia. Westchnęła bardzo powoli i bardzo głęboko, przymykając cierpliwie powieki. – Po prostu tak szalenie mi go brakuje, że gdyby to co powiedziałaś miało w końcu nastąpić, to zwariowałabym ze szczęścia, a wcześniej oczywiście nie wiedziałabym co ze sobą zrobić i gdzie trzymać ręce, bo jedynym miejscem o którym bym pomyślała to byłaby ta cudowna twarz, a nieco później jego rozporek – uśmiechnęła się niegrzecznie nie patrząc Iwonie w oczy. Usłyszała parsknięcie śmiechu. Było jej lżej po tym co powiedziała, ale spodziewała się, że rozczulona jej słowami Iwona rozpłacze się rozmywając cały makijaż, a zamiast tego jej piskliwy głosik wydawał radosne dźwięki.
Natalia zdziwiona spojrzała w ich stronę i już chciała wstać, ale Gabrysia ponownie, skutecznie jej w tym przeszkodziła.
-Chciałabym, żeby ci się to udało bez względu na Natalię i mnie – szepnęła w końcu Iwona. – No, dokończ już ten makijaż, bo nasza przywódczyni zacznie się niecierpliwić.
-Naprawdę tak uważasz? – Agnieszka nie posiadała się z radości, kurczowo ściskając w ręku przypadkowo trzymany kosmetyk. Nawet nie chciała go wykorzystać na Iwonie, choć mogło się zdarzyć, że przyjaciółka zostanie fatalnie nim uderzona. Oczywiście przez przypadek. Jak zwykle, prawda?
-Co powinnam powiedzieć w wywiadzie?
-A ty w ogóle znasz pytania? Myślałam, że masz przygotowane odpowiedzi. Te wory pod oczami przywodzą mi na myśl bezsenną noc spędzoną na zakuwaniu co do przecineczka.
-A po co mi to? Natalia i tak napisze co będzie chciała, nie sądzisz? Albo będę jej sterczała nad głową, żeby nie napisała głupot. - Iwona wzruszyła niedbale ramionami.
-Hm... Natka może i sobie napisze, Gabi zrobi zdjęcia... ale chyba nie myślisz, że tak się staram z tym malowaniem dla kilku marnych zdjęć? Nikt cię nie poinformował, że przyjedzie tu facet z kamerą i nagra twoje wypowiedzi? Ponoć mają to puścić w jakiejś lokalnej telewizji.
Chwila osłupienia i ogromny wrzask poprzedzony gwałtownym szurnięciem odsuwanego krzesła. Tylko tyle zdążyła Agnieszka usłyszeć, zanim chwilę później zorientowała się, że Iwona już doskakuje do Natalii groźnie szczerząc zęby. Nie, takiego pieska na pewno bym nie chciała mieć, stwierdziła, a następnie dobiegła do pozostałych dziewczyn.
-Coś ty narobiła? - warknęła Iwona na chwilowo zdezorientowaną rudowłosą.
-Ach... mówisz o telewizji. Wybacz, musiałam to zrobić po cichu bo wiedziałam, że ugodowo się nie zgodzisz. Chcemy mieć rozgłos, prawda? Uspokój się, bo piana zaraz pojawi się w twoich ustach – odparła, spokojnie odrzucając do tyłu długie pasma włosów.
-Dawaj te pytania!
-Hola hola! Idziemy na żywioł! Proszę nie pokazywać jej pytań! - w progu wejścia do restauracji pojawił się wysoki brunet. Ostre rysy twarzy bardziej podkreślały jej surowość, a oczy przenikliwie obserwowały otoczenie.
-Ale się przestraszyłam! Wpadł tu jak stróż prawa, brakuje mu tylko broni i okrzyku 'nie ruszać się!', ale trzaśnięcie drzwiami było efektowne, nie sądzisz? - szepnęła Agnieszka do Gabrysi, kurczowo ściskając jej ramię. Może nawet trochę za mocno.
Pozostali stanęli w bezruchu, razem z kamerzystą, który wpadł zaraz za swoim szefem. Jakby nie wiedział jak się zachować. Jak na szefa, był o wiele za młody dla starszego pana operatora.
-Na co czekasz? Przygotuj kamerę i za chwilę zaczynamy.
-Tak szybko? Jeszcze nie jesteśmy goto...
-Bez dyskusji. Miały panie dosyć czasu na przygotowania – przerwał Natalii lodowatym tonem. - Chociaż muszę panią pochwalić za to, że nie przekazała pani pytań z z wywiadu swojej przyjaciółce. Reakcje na żywo będą o wiele ciekawsze i bardziej emocjonujące dla widzów. A pani może się szczerze śmiać, a nawet rozpłakać jeśli ma pani takie życzenie – tu łaskawie spojrzał na Iwonę. - I proszę dorzucić te pytania do swoich – bez wahania rzucił na stolik kartkę papieru, tuż obok skoroszytu młodej dziennikarki.
-Co za typ... To jest głównie mój wywiad! - syknęła cicho Natalia zaciskając pięści. - Prosząc stację telewizyjną o przysłanie kogoś, miałam nadzieję, na profesjonalizm, ale widocznie pomylili pojęcia z debilizmem i chamizmem.
-Jest w ogóle takie słowo? - zapytała Gabrysia, niewinnie mrugając rzęsami.
-Och, zamknij się! Kończcie makijaż i idźcie do przygotowanego kącika – zdenerwowanie rudowłosej wzrosło o dwieście procent, oczywiście z winy tego gbura. Agnieszka jednak musiała przyznać, że był przystojny w tej swojej aurze ciemności.
Kilka minut później siedziała na uboczu leniwie popijając herbatę i obserwując, jak cała sytuacja się rozwija. Natalia chodzi w kółko wkurzona jak owsik, ponieważ pan dyrygent przejął pałeczkę uznając, żeby bardziej profesjonalne będzie wyglądało, jeśli to mężczyzna będzie zadawał pytania, uwłaszczając tym samym jej wymowie koreańskiej. Był również przyczyną pogłębiającego się zdenerwowania Iwony, której zaczynały drżeć ręce. Ach, spłynie jej cały makijaż jak się zacznie pocić, pomyślała z niesmakiem uważając, że jej starania pójdą na marne. Gabrysia swobodnie lata sobie z aparacikiem niczym młody bożek, nie przejmując się zupełnie obecną sytuacją. Typowe dla tej typiarki, podsumowała ją i wróciła do obserwacji wywiadu.
-Wszystko będzie dobrze, tylko się opanuj i nie pokazuj zdenerwowania. Uśmiechaj się i unikaj niewygodnych pytań – tyle zdążyła powiedzieć Iwonie rudowłosa, pocieszająco ściskając ją za ramię, zanim mężczyzna niemal siłą przesunął ją na bok. Jak jakiegoś manekina.
Pierwsze pytania poszły gładko. Standardowe odpowiedzi o swoim dzieciństwie, zainteresowaniach, rodzinie, dlaczego przyjechała do Korei i tym podobne. Wszystkie bardzo bezpieczne, na które mogła dawać wymijające odpowiedzi bądź łatwo wymyślić coś zdawkowego na poczekaniu. Przecież nie musiała od razu się chwalić, że zainteresowały się k-popem i wszystko robiły pod kątem Super Junior. Tak, panie reżyserze, moje dzieciństwo składa się ze wzdychania do komputera, nałogowo uczenia się kroków tanecznych, moim głównym zainteresowaniem jest dance machine – Eunhyuk i przyjechałam tu tylko i wyłącznie ze względu na niego. Czy taka odpowiedź pana zadowala? Agnieszka oczyma wyobraźni widziała, jak Iwona wypowiada te słowa i uśmiecha się promiennie, jakby stał przed nią sam Hyukjae.
-Wydaje mi się, że coś pani przed nami ukrywa. Nasi widzowie chcieliby zapewne szczegółowo dowiedzieć się, skąd u tak młodej Polki zakorzeniło się tak wielkie zainteresowanie Koreą, że aż musiała przyjechać tutaj?
-Jak już wspomniałam, mam nieco wiedzy o tym, że w waszym kraju można szybko zaistnieć w branży rozrywkowej – tanecznej, więc...
-To już słyszeliśmy – przerwał jej natychmiast. - Ale czy ma pani jakiegoś idola, na którym wzorowała się pani podczas samotnych nauk tańca?
-Nie jest dobrze – Agnieszka przysunęła się do Natalii. Widziała, jak Iwona zaciska niespokojnie dłonie i waha się z odpowiedzią. Natalia pokazuje jej gestami, aby się uśmiechała.
-Oczywiście, że tak. Chyba każdy ma takiego idola...
-A więc, na kim się pani wzorowała? - naciskał coraz bardziej dobitnym głosem.
-D-dance machine... - wydukała zerkając na Natalię. Ta tylko szybko pokiwała głową na znak aprobaty.
-Ale jaki dance machine? Michael Jackson? My mamy w Korei kilku takich. Najlepszym jest Eunhyuk – dance machine Super Junior.
-A to wścibski prostak! - warknęła Natalia.
-Niech lepiej powie prawdę.
-Może to nie taki głupi pomysł...?
-C-co? - Agnieszka zaskoczona spojrzała na wyższą dziewczynę. Nie spodziewała się od niej takiej odpowiedzi podczas tej cichej wymiany zdań. Czy ona nie powinna stanowczo zaprzeczyć mojemu pomysłowi? Zaczynam głupieć...
Iwona spuściła głowę i powoli nabrała powietrza w płuca. Kiedy pokazała ponownie twarz, w oczach już szkliły się maleńkie łzy. Uśmiechnęła się na wpół wymuszenie i po przygryzieniu dolnej wargi, wypowiedziała imię idola.
-Eunhyuk z Super Junior – odetchnęła po chichu i energicznie potrząsnęła głową nie chcąc pozwolić, aby łzy spłynęły po perfekcyjnie wymalowanych policzkach. Wyznanie prawdy zdjęło jej cały ciężar z serca. Nic więcej nie miało znaczenia oprócz tej swobody i spokoju stopniowo ogarniającego jej wnętrze.
-Brawo mała – pochwaliła ją szeptem Agnieszka.
Wywiad wkrótce dobiegł końca.

***


-Eunhyuk-ah – ciche pukanie do starych drewnianych drzwi przerwało mu słuchanie nowej piosenki. Ściszył głośniki, aby wyraźniej usłyszeć, kto mu przeszkadza.
To był Sungmin. Otworzył drzwi i wsunął się niczym wąż do wnętrza pokoju. Cierpkość pojawiła się w dłoniach Hyukjae, ale równocześnie nieznaczne zaintrygowanie. Czego mógł chcieć?
-Potrzebujesz czegoś? - spytał nie odwracając wzroku od komputera.
-Tak i nie.
-A dokładniej? Chyba masz dużo wolnego czasu skoro tak się rozwlekasz nad zwykłą odpowiedzią.
-Och nie bądź taki – burknął Sungmin nadymając policzki. - Potrzebuję towarzystwa do picia.
Brwi młodszego automatycznie obrały kierunek – góra. Przecież każdy dobrze wiedział, że Eunhyuk unika alkoholu jak ognia i nigdy nie wypił ani jednego kieliszka. Czy w takim razie Sungmin robił z siebie debila, czy faktycznie nim był myśląc, że jego usta dotknął wysoko procentowy napój?
-Tylko odrobinkę! - tu wystawił zgięty palec wskazujący i kciuk, aby pokazać ilość alkoholu, jaki miał zamiar wypić. Jak zwykle towarzyszyła przy tym błagalna mina zbitego psa.
-Akurat, ty jak zaczniesz to nie wiesz kiedy skończyć – prychnął w odpowiedzi wracając do monitora. Czyżby próbował się pojednać z nim przez alkohol? Nie czuli się ostatnio ze sobą zbyt swobodnie, a ostatnia Sukira dała obydwóm do myślenia, a nawet może trochę zbliżyła? Spojrzał na niego jeszcze raz. Uważniej.
-No dobra, ty pić nie musisz, ale potrzebuję kogoś, żeby mnie odprowadził do domu, gdybym się nie zdążył opamiętać.
-A co chcesz opijać...?
Mężczyzna wzruszył ramionami. Westchnął króciutko i odparł beznamiętnym głosem.
-Wszystko i nic. Po prostu mam nadzieję, że jeśli się napiję, to wszystko dokoła stanie się łatwiejsze i dzięki temu znajdę odpowiedzi na dręczące mnie pytania, oraz pomysły, co mam dalej robić. A może po prostu potrzebuję odpłynąć i chwilowo o wszystkim zapomnieć?
-Skoro tak, to chodźmy – jeśli hyung mówi, że po wypiciu jest lżej i można na chwilę zapomnieć, to może ja również powinienem spróbować, dopowiedział w myślach.
Po tych słowach żaden już się nie odezwał. Milczenie towarzyszyło im przez całą drogę do pobliskiego baru czynnego dwadzieścia cztery godziny na dobę. Noc to najodpowiedniejsza pora na picie i pijackie wyznania. Tak, przyjacielu. Połknąłeś haczyk i teraz szczerze powiemy sobie o wszystkim. Niech tylko pierwsze hausty alkoholu pójdą w ruch.
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
memoria 
WatashiWaKowaiDesu


Lover: Siwon
Fav Pairing: KyuMin
Wiek: 25
Dołączyła: 15 Maj 2011
Posty: 5607
Skąd: Ko?obrzeg/Toru?
Wysłany: 2013-09-09, 17:10   

swietej-pamieci napisał/a:
-Wiemy na pewno, że Leeteuk hyung usłyszał o rudych włosach w Sukirze – tu Siwon skinął przyjaźnie głową do stojącego w drzwiach Ryeowooka, dziękując mu za to napomknienie – czyli może się domyślać, iż Natalia była w Sukirze, ale nikogo z nas nie zapytał o to, ani dlaczego kazaliśmy mu włączyć Sukirę.
W sumie.. nie powinny wyjść jakieś filmy czy zdjęcia z audycji?
swietej-pamieci napisał/a:
-Ne bede… ce bil… ale chuchaj dalej… - zamknął cierpliwie oczy, jednak wciąż uważnie słuchał rozmowy toczącej się obok.
Hahaha, domowy sposób, na unieszkodliwienie HeeChula :D
Dalszą część nie wiem jak skomentować, ale swietej-pamieci, mam nadzieję, że nie będzie trzeba tyle czekać na kolejny chapter... :c
_________________
We are meant to be, another time, another life, possibly, probably you would be mine.

Get out, get out, get out of my head and fall into my arms instead.
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2013-09-09, 19:40   

swietej-pamieci napisał/a:
Myślę, że Leeteuk hyung nie będzie chciał pójść na ten koncert wiedząc o wypadku Iwony

a to nie Hyuk?
swietej-pamieci napisał/a:
ty też wyprostuj brwi, bo ci tak zostanie na zawsze

widzę to, widzę! xD
swietej-pamieci napisał/a:
z delikatnie odsłoniętymi ząbkami.

ughm *_*
swietej-pamieci napisał/a:
Brakowało mu jedynie Biblii lub gazety.

oj, chciałabym to móc widziec co rano... i Hae chuchającego na Hee też bym chciała xD
chcą ciągnąć tam Hyuka, jak myślą, że Iwona nie żyje? O_o ale główny tancerz musi tam być...
swietej-pamieci napisał/a:
Michael Jackson?

król <3
i w końcu Iwona zrobiła coś mądrego! xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2015-06-08, 16:06   

Witam moi drodzy.
Chciałam na początku przeprosić, że opowiadanie zostało przerwane. Mogłam jednak zostawi tamto zakończenie i wszyscy byliby szczęśliwi, hehe xD Nie bedę się tłumaczyć. Nie miałam weny, miałam inne sprawy na głowie. Ale chciałam odkurzyć tą okładkę, która była moim niedokończonym opowiadaniem. Nie mogłam o nim zapomnieć. Zostało już tak niewiele do zakończenia całości, że jest mi tego szkoda. Dlatego chcę to dokończyć.
Wiem, czy czytelnicy mogli zapomnieć już o tym opowiadaniu, jesteście pewnie na mnie źli. Niektórzy mogą już tu nie zajrzeć, ale może ktoś kiedyś je przeczyta już w całości.
Napisałam już trochę kolejnego rozdziału, dam wam jak zwykle namiastkę tego. Kto będzie chciał, ten dokończy czytanie tej starej historii. Przede wszystkim, robię to dla samej siebie :)


W następnym rozdziale:

To chyba już czwarta lub piąta butelka soju, pomyślał Sungmin w trakcie polewania sobie, już nie wiedział nawet którego z kolei kieliszka. Nie tak to miało się toczyć. Rozmowa w ogóle się nie kleiła, dlatego milczenie zapijał kolejnymi haustami alkoholu. Liczył na to, że po którymś przechyleniu kieliszka, ta niezręczna atmosfera sama się rozluźni.
-Mógłbyś mi chociaż czasem polewać. Jest szansa, że niedługo zacznę chybiać, nie sądzisz? – swoje pytanie zakończył cichym czknięciem.
-Tak, to całkiem prawdopodobne, a nawet pewne. Najlepiej przestań już pić i chodźmy do domu.
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 19
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2015-06-11, 23:42   

Wreszcie się przemogłam i skomentuję^^: dla tego ficka zarwałam trzy noce, przeczytałam go dwa razy, nawet jedna znajoma (wielka antyfanka wszystkiego co koreańskie) to czytała xD Jeden z moich ulubionych! Teraz powiem tylko tak: ge-nial-ne. Potem się postaram komentować po każdym rozdziale ;)
Pisz dalej, hwaiting^^!
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
Ostatnio zmieniony przez Kim Yuno 2015-06-11, 23:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2015-06-13, 09:24   

Pisze... Tylko oomputer mi sie zepsul i dopiero jak kupie nowy w polsce to to wstawie nowy rosdzial. Mam swiadkow na to ze juz jest xD
_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2015-06-13, 15:32   

No czekamy! :D
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
swietej-pamieci 
Ma?peczka :)


Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 30
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 5734
Skąd: Zamo??
Wysłany: 2015-06-17, 22:00   

Rozdział 43


Niewiele osób przesiadywało tak późną porą w tym niewielkim, lecz całkiem przytulnym barze. Prawdę mówiąc, miejsce to było wieczornym azylem wielkich sław. Ochrona miała nakazane, aby nie wpuszczać do lokalu przygodnych pijaczków. Wstęp miały jedynie zaufane osoby i stali klienci, którzy nie sprawiali kłopotów celebrytom. Jedynie za dnia zwykli zjadacze chleba mogli tam przesiadywać. Wieczór i noc były zarezerwowane dla gości, którzy naprawdę potrzebowali chwili prywatności i wyciszenia po ciężkim dni pracy. Usiedli przy narożnym stoliku, za dala od okna oraz kilku grupek klientów zajmujących centralną część lokalu. Mdłe światło żarówki wkręconej w ozdobną lampkę, ledwie padało na twarze dwóch siedzących naprzeciwko siebie mężczyzn. To chyba już czwarta lub piąta butelka soju, pomyślał Sungmin w trakcie polewania sobie już nie wiedział nawet którego z kolei kieliszka.
Nie tak to miało się toczyć. Rozmowa w ogóle się nie kleiła, dlatego milczenie zapijał kolejnymi haustami alkoholu. Liczył na to, że po którymś przechyleniu kieliszka, ta niezręczna atmosfera sama się rozluźni.
-Mógłbyś mi chociaż czasem polewać. Jest szansa, że niedługo zacznę chybiać, nie sądzisz? – swoje pytanie zakończył cichym czknięciem. -Tak, to całkiem prawdopodobne, a nawet pewne. Najlepiej przestań już pić i chodźmy do domu.
Początkowy zamiar tancerza, żeby się po raz pierwszy spić legł w gruzach jego wyobraźni. Zwyczajnie stchórzył. Obawiał się, że spróbowanie trunku wywoła u niego skutki uboczne w postaci zwężenia szarych komórek. Postanowił poczekać jeszcze trochę, do momentu kiedy Sungmin przestanie kontaktować ze światem zewnętrznym. Może wtedy, ale tylko może, odważy się wypić malutki kieliszeczek i nie wypapla przy tym jakiegoś głupstwa, przez które miałby się potem najeść wstydu.
-Ja jeszcze długo nie będę pijany, więc śmiało możesz już zacząć pić, w przeciwnym razie zaschnie ci w gardle i nie będziesz mógł rapować. Aj… fanki będą taaaakie zawiedzione – przeciągnął piskliwie ten jeden wyraz. Niestety głos miał tak rześko trzeźwy jak rosa o poranku.
Co za pech, pomyślał czerwono włosy. Nawet teraz nie czuł się komfortowo w towarzystwie jeszcze nie pijanego kumpla. Co chwila pluł sobie w brodę zastanawiając się, po co on w ogóle dał się namówić na to wyjście. Przecież obaj wiedzieli, że tak to będzie wyglądało. Marna próba pogodzenia się za pomocą alkoholu? Ale skoro już tu przyszedł… Zrezygnowany rzekł w duchu, co będzie to będzie i niepewnie sięgnął po zieloną butelkę. Nie zwrócił uwagi jak na ustach Sungmina pojawił się przebiegły półuśmiech.
-Brawo! To za co wypijemy, drogi przyjacielu? -Może najpierw za to, że w ogóle piję alkohol? -Dobra, ustąpię młodszemu. Twoje zdrowie bracie – Sungmin z powagą uniósł szkło patrząc prosto w oczy dzisiejszego partnera do picia. Kątem oka obserwował wyraz twarzy Eunhyuka, jednocześnie przechylając swój kieliszek. Przełkną szybko cierpki trunek nie krzywiąc się przy tym ani odrobinkę w przeciwieństwie do towarzysza.
-Dlaczego nie powiedziałeś, że to jest takie ohydne! Piłem i piłem małymi łyczkami, a to się nie kończyło! Ya! Chciałeś mnie zabić?! – uniósł głos na starszego kolegę plując i wystawiając język na wierzch pomiędzy zdaniami.
Sungmin tylko roześmiał się odchylając do tyłu na oparcie krzesła.
-Gdy ja zaczynałem pić, to miałem jednak lepszą minę od ciebie, Hyukkie… Następnym razem łyknij na raz, nie będzie tak źle. A kiedy poczujesz ciepło i lekkie otępienie, to znaczy, że jesteś już wstawiony i wszystko powinno wydawać się lżejsze.
-Wszystko? O czym mówisz hyung? – mężczyzna przełknął ostatnią gulę goryczki zarzekając się w duchu, że więcej tego świństwa nie weźmie do ust. Jego mina w ogóle nie zmieniła się od momentu pierwszego łyka.
-Pamiętasz, jak zaczynaliśmy naszą wspólną przygodę? Kto by pomyślał, że razem zajdziemy tak daleko…
-Sungmin daj spokój, to chyba nie najlepszy moment, żeby wspominać stare dobre czasy.
-Aj aj, jak to nie?! Hyung ci mówi, że masz pić i masz wspominać to tak masz robić! Dawaj kieliszek. Już cię napełniamy kochanieńki – mówił czule do kieliszka, jakby było małym dzieckiem. – Przy alkoholu najlepiej się wspomina! Ale ty tego jeszcze nie wiesz, Hyukkie. Musisz wypić kolejnych kilka głębszych, żeby się przekonać o czym mówię.
-A-a… a mogę chociaż dostać soczku…? – spytał niepewnie obserwując z niechęcią jak jego kieliszek napełnia się po brzegi tym ohydnym, palącym w gardło trunkiem. I co go tak wzięło nagle na wspominki? Myślałem, że przy alkoholu chciał zapominać, zalać coś w głowie, a nie miło sobie gaworzyć, przeszło mu przez głowę. Kelnerka przyniosła szklankę z sokiem pomarańczowym. Zaraz po tym Eunhyuk teatralnie odetchnął i odważnie sięgnął po kieliszek.
-W takim razie za stare, dobre czasy, hyung! – szybko przechylił i zapił sokiem, żeby mieć to za sobą. Uf, tym razem nie było tak źle. Poczuł ciepełko rozprowadzające się po klatce piersiowej. Dłonią delikatnie dotknął tego miejsca.
-Już to czujesz, Hyukkie? No to jeszcze po jednym! Banzai!
Sunmin polewał jednego po drugim. A zamiar wspominania starych czasów ustąpił miejsca alkoholowi i gadaniem Eunhyuka o dziwnym uczuciu w głowie, w nogach i całym ciele. Nawet bał się pójść do toalety, ponieważ nogi miał jak z waty. Po kilku głębszych Sungmin widział, że przyjaciel jest na tyle wstawiony, żeby móc teraz porozmawiać o czymś innym. O temacie, który go dręczył od jakiegoś czasu.
-Stary, chciałbym z tobą porozmawiać…
-Och, może to chwilę poczekać? Ja naprawdę już nie wytrzymam. Błagam, chodź ze mną to kibla, bo inaczej poproszę tą miłą panią, aby mnie zaprowadziła, ha ha ha… - po tym ukazał swój uśmiech i dziąsła dając dowód tego, że naprawdę udało się go Sungminowi spić. Może nawet za bardzo. Niewiele myśląc, wziął go pod pachę i zaprowadził pod kabinę dla mężczyzn. -Poczekam tu na ciebie, dobra? Tylko się nie obsikaj. Ble.
-Naprawdę? To nie wejdziesz ze mną? Uuu… - kolejny wybuch śmiechu Eunhyuka wpadającego do kabiny toaletowej upewnił Sungmina, że wystarczy alkoholu na dziś. Chciał go tylko troszkę podpoić, aby móc luźniej z nim rozmawiać o pewnych sprawach, a tymczasem jeszcze sam sobie sprawił kolejny ciężar, bo prawdopodobnie będzie musiał go nieść do domu.
-Hyung! Aaaale ty masz głowę do picia… U la la… - zachwyty Eunhyuka, między którymi pogwizdywał sobie scenicznie, rozbawiły Sungmina. Ale nie mógł pozwolić, żeby narobili sobie wstydu w publicznym lokalu. Lepiej będzie nas stąd wyprowadzić, pomyślał. Swoją drogą, to też chciałbym się móc spić tak jak on, szybki zgon i jaka oszędność!
-Długo jeszcze? Wyłaź już, pójdziemy na kawę! – walną pięścią w drzwi.
-Aaa… kawa ma soju…? Mają tam soju…? Aaa… soczek? Hihihi… Sungmin-ah… Otwórz drzwi… nie mogę wyjść…
-Ya… nie wygłupiaj się, otwieraj je i chodźmy już. Mężczyzna pociągnął za klamkę, ale drzwi ani drgnęły. -Zablokowałeś je od środka, odhacz zamek!
-Nie zablokowałem… - jęknął żałośnie Eunhyuk. – Wypuść mnie… tu śmierdzi no… Fuj… fuj… fuj… O brzmi prawie jak nasze „Sorry Sorry”.. Hihihi… - kolejny chichot za drzwiami.
-Czy mają panowie jakiś problem? – w tym momencie do toalety wszedł barman, zaniepokojony nie tyle dłuższą nieobecnością gości, co bardziej nieuregulowanym przez nich rachunkiem.
-Tak. Właściwie, to chyba zamek się zaciął, kolega nie może wyjść – odrzekł zażenowany Sungmin, bo w kabinie jego przyjaciel z zespołu nadal śpiewał po cichu sorry, sorry, sorry, sorry…
- Niech pan nie przeprasza, zamek czasami się zacina. Trzeba drzwi trochę unieść do góry i wtedy zamek puści. Proszę spróbować.
Drzwi jak na rozkaz otworzyły się. Sungmin zajrzał do środka i niemal padł ze śmiechu. Aparat, aparat, gdzie ja mam aparat?! To było jedyne o czym myślał w chwili, kiedy zobaczył Eunhyuka w pozie lolitki, nonszalancko opierającego się o ściankę kabiny z jedną stopą opartą o sedes, a mina jego wyrażała „Bierz mnie tygrysie”
Następnie to Eunhyuk obserwował zmieniający się wyraz twarzy Sungmina, od uśmianego do przerażonego, kiedy to barman zaczął wyciągać telefon z aparatem. Czerwono włosy widział wszystko jakby w zwolnionym tempie, w dodatku świat kręcił się dokoła, a jedyne co rozpoznał to głos jak z taśmy puszczony w zwolnionym tempie krzyczący „W noooogiii…!” i zdecydowane szarpnięcie za ramię, chociaż nie do końca wiedział czy to na pewno było jego ramię. Za to głowa z pewnością należała do niego, ponieważ poczuł wyraźnie, jak cały alkohol się w niej przelał z jednej strony na drugą w momencie uderzenia nią o drzwi wyjściowe z toalety.
-Chwileczkę! A rachunek?! – krzyczał za nimi chłopak wymachując telefonem w ręce, ale żaden z uciekinierów już go nie słyszał.
W środku nocy, chociaż godzinę drugą można nazwać już nad ranem, dwóch mężczyzn odpoczywało na ławce w małym, miejscowym parku. Zepsuta latarnia raz gasła, a raz zapalała się, po czym migotała i znowu dawała stałe oświetlenie. Jeden z mężczyzn był rozwalony na drewnianym oparciu niczym król na kanapie, natomiast jego towarzysz opierał się łokciami o uda. Pochylony rozmyślał, czy jego pomysł był dobry i powinien teraz powiedzieć koledze o swoich domysłach i wnioskach. Aish, głupi alkohol, mógłby mnie trochę odurzyć! Klepnął się delikatnie w skroń po czym upił łyk gorzkiej kawy. Miała być z mlekiem, może sprzedawcy już przysypiali i stąd ta pomyłka. Jakby nie było, po kawie zrobiło mi się lepiej. Może jakby wyrzucił z serca to, co mu nadal ciąży, to również byłoby mu lżej? Ale tak nie można. Zwalę tylko wszystko na Hyukkie, a potem będę sobie radośnie hasał z dzieweczką u boku? Kumpla się nie zostawia w takich chwilach, ale…
-Ej… Nie czuję mleka w kawie… - usłyszał slaby głos Eunhyuka, który właśnie z półleżenia wrócił do pozycji siedzącej. Prawie równo siedzącej pomijając lekkie kołysanie się z boku na bok.
- Już ci lepiej? W mojej kawie też nie ma mleka. Ale jak wypiłeś mniej to możemy się zamienić, chcesz?
-Wypiłeś mniej… To znaczy, że chcesz mi oddać więcej…? Jaki ty miłyyy…– czkanie i uniesiony wybitnie palec w górę. Eureka została odkryta! Eunhyuk w ogóle nie kontaktuje po alkoholu!
Sungmin nabrał powietrza. Czuł jakby ważyło przynajmniej tonę, tak ciężko mu się oddychało. Nie wiedzieć czemu, oczy go zaszczypały. Co się dzieje? Zbiera mu się na płacz? Roześmiał się jak na rozkaz. Nie chciał się rozklejać, to miał być wieczór pojednania. Chciał przecież pogadać szczerze z Eunhyukiem i wszystko mu wyznać. Przecież dobry chłopak z niego, na pewno by zrozumiał, wspierałby go. Ale wszystko tak się pogmatwało, że nie wiedział teraz jak ma to odkręcić. Co zrobić, żeby nie czuł się mocno zraniony?
-Sungmin-ah… płaczesz?
-C-co? Dlaczego? Zwariowałeś?! – skoczył na nogi jak poparzony ogniem i szybko otarł zwilżone oczy.
-Nie wiem dlaczego… Przecież po alkoholu człowiek się śmieje. Tak mówiłeś, hyung… - mamrotał z półprzymkniętymi oczyma, z spuszczoną do klatki piersiowej. Wygląda jak wrak człowieka, stwierdził smutno Sungmin.
-Hyukkie, czy ty masz ochotę się śmiać? Jeśli tak, to zaśmiej się, proszę… - chciał usłyszeć jego rozbrajający śmiech, taki szczery i radosny jak kiedyś. Zaśmiej się debilu, śmiej się!
-Hyung… - kącik jego ust uniósł się leciutko. Następnie jego głowa poszła za ich śladem, a przymrużone oczy świdrowały ciemne oczy Sungmina. – Dlaczego mam się śmiać, skoro mojemu przyjacielowi chce się płakać?
-O czym ty mówisz, głupku? Przecież ja się śmieję… - zdołał to wymówić jedynie szeptem, starając się przełykać gorzkie łzy. Były gorsze od tej gorzkiej kawy.
-Przestań, hyung. Wiem, że nie zabrałeś mnie po to, żeby powspominać radośnie stare dawne czasy. Coś wyraźnie leży ci na sercu i chciałeś się komuś wygadać. Nie wiem dlaczego wybrałeś akurat mnie zamiast Shiniego, ale oto jestem! Wal śmiało!
-Aish… myślisz, że to takie proste? – przysiadł ponownie na ławce obok przyjaciela. – Hyukkie… jak bardzo jesteś pijany?
-A skąd mam wiedzieć? Pierwszy raz jestem pijany… A może jeszcze nie jestem? Och, ta kawa jest pyszna! Dzięki niej w mojej głowie przestało tak wirować! A tak poważnie… To podejrzewam, że… jutro chyba nic nie będę pamiętał…
-Co? Czemu?
-Mój tato mówił, że u nas w rodzinie to bardzo częste. Po wypiciu sporej ilości alkoholu następnego dnia… - czkanie. – Aish… powiedz mi, że masz coś na śmiertelnie zabijający ból głowy… Przed tym tatuś też mnie ostrzegał… - jęknął.
-Pochodzimy po pokojach, któryś z chłopaków na pewno coś znajdzie jak im będziemy ciągle truć dupę swoim marudzeniem – lekki uśmiech zagościł ponownie na jego twarzy. Chyba mogę mu powiedzieć, skoro i tak nie będzie pamiętał? Ja będę miał to z głowy, a on będzie niczego nieświadomy, dobre rozwiązanie, co nie? Ale oczyma wyobraźni widział, jak Leeteuk hyung karci go za to. Nie nie, nie będę go słuchał. Zrobię tak, jak zamierzałem.
-Hyukkie…
-Mmmm…? No mów…
-Przepraszam za tą sytuację z dziewczynami… Za Agnieszkę…
-Ooo… to tu cię boli, taaaak? Hihihi… Nie musisz przepraszać – czknięcie i głośne beknięcie w jednym. – Uhh… chyba żołądek mi się rusza…
-Zdaję sobie sprawę z tego, jak będzie ci ciężko po tym, kiedy ja i Leeteuk zejdziemy się w końcu z dziewczynami. Uwierz, że bardzo zależało mi również na twoim szczęściu i żałuję, że sprawy tak się potoczyły. Ale ja już chyba dłużej nie mogę siebie oszukiwać i oszukiwać was. Przepraszam, że zachowywałem się jak ostatni dupek zasługujący na kamieniowanie. Znalazłem kobietę, która tęskni za mną, a ja wiem, że nie chcę drugi raz jej stracić. Biłem się z myślami bardzo długo. Wmawiałem wam i sobie, że to już koniec, żebyśmy zaczęli od nowa, ale tak naprawdę nie pogodziłem się z tym. I wiem, że chociaż będziesz bardzo cierpiał, ale chciałem ciebie jedynego prosić, żebyś mnie wspierał, bo tylko ty zrozumiesz jaki to ból nie móc być z ukochaną osobą. Myślisz, że mogę do niej wrócić i będzie wszystko dobrze? Pomożesz mi, prawda Hyukkie…? Hyukkie…?
Zerknął na przyjaciela, który właśnie pochylał się z drugiej strony ławki tyłem do niego, po czym usłyszał głęboki bełkot i szum jego wnętrzności odbijających się z mlaśnięciem o ziemię. Sungmin uśmiechnął się mimo wszystko. Poklepał młodszego po plecach i pomyślał zadowolony, że to miało oznaczać „tak”.

***


Prawie niedosłyszalne pukanie do drzwi oderwało go od pisania listu. Obiecał Siwonowi, że postara się mu pomóc, gdy tylko znajdzie chwilę czasu. Ale w nocy nie mógł się skupić, za dużo męczących myśli zaprzątało mu głowę, z którymi co noc musiał się zmagać. Sen miał lekki, często się wybudzał, dlatego skupianie swoich roztargnionych myśli na czymś konkretnym i ważnym zostawiał na rano. Obiecał Siwonowi. W sumie to dobrze, bo to kolejna rzecz, która nie kazała mu myśleć o tej kobiecie. Ale… Dlaczego do jasnej choinki, dał mu takie zadanie, które jak na złość dokładnie odwzorowuje sytuacje, w której sam chciałby się znaleźć. Może jego dongsaengowie podświadomie wiedzą co się dzieje w jego sercu i dlatego Siwon podsunął mu napisanie listu, który potrzebny był mu jako rekwizyt do dramy? Trochę żałował, że postanowił oddać mu ten pierścionek. Ale skoro on sam i tak z niego nie skorzysta, to cieszył się, że przynajmniej nadal jest potrzebny swoim młodszym przyjaciołom.
-Proszę. Kto to mnie nawiedza o tak wczesnej porze? – zerknął na swój śnieżnobiały zegarek, była godzina siódma, co do sekundy. A był już w połowie pisania listu. Drzwi cichutko skrzypnęły, a za nimi ukazała się ryża głowa.
-Hyung… Pomocy… - jęknął jak cicha myszka.
-Sungmin-ah! Co się dzieje? – lider zerwał się szybko z krzesła i podbiegł do chłopaka. Dopiero gdy zajrzał, co się dzieje za drzwiami jego pokoju, zrozumiał co się stało. -Spiłeś Eunhyuk’a i spaliście tu całą noc?! Ya! Na głowę upadłeś?! – krzyczał szeptem, aby nie pobudzić reszty domowników.
Natychmiast wnieśli Hyuka do pokoju.
-Jaki diabeł cię podkusił, żeby zabierać go na soju? Nie mogłeś wybrać sobie kogoś z mocniejszą głową? Albo kogoś kto w ogóle pije alkohol? -Gniew w oczach Leeteuka był ledwie zauważalny. - Eunhyuk i tak ma pecha, nie zasłużył dodatkowo na dokuczliwy ból głowy i torsje. -Hyung... ja... przepraszam.
-Za co przepraszasz? Co zrobiłeś?
Dongsaeng nie patrzył na niego. Poważny wyraz twarzy skierowany był na podłogę. Zawsze patrzył w dół lub na bok, kiedy zrobił coś, czego nie powinien. Lider już to wiedział po tylu latach znajomości.
-Sungmin, popatrz na mnie i powiedz, że nie zrobiłeś tego, o czym myślę. Jeśli masz choć trochę godności i współczucia, to nie powiedziałeś mu o tym, co miało pozostać naszym sekretem. Powiedz, że tego nie zrobiłeś?!
Do tej pory mówił szeptem przez zaciśnięte zęby, jednak pod koniec wypowiedzi warknął na niego jak wściekły pies szykujący się do ataku na swoją ofiarę.
Złość i obawa w jego oczach nasiliły się. Chciał chronić młodszego przyjaciela przed samotnym cierpieniem. Jako lider miał też obowiązek dbać o członków zespołu, jednoczyć ich. Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, żaden z nich nigdy nie został sam w potrzebie. A teraz nieświadomy niczego chłopak, owiany mocnym, spokojnym snem na jego białej pościeli zostanie skazany przez swojego przyjaciela na samotną tułaczkę przez drogę wiecznego cierpienia.
-On niczego nie będzie pamiętał, był zbyt pijany a potem zwracał podczas mojej przemowy. Ale... Leeteuk hyung... tak już dłużej nie można - rzekł spokojnym, lecz przepełnionym smutkiem głosem, współczująco patrząc na swojego przywódcę. - Powiedziałem mu niewiele, nie wyznałem wprost faktu dotyczącego Iwony. Poprosiłem tylko o wsparcie w połączeniu się moim z Agnieszką. O tobie też wspomniałem...
-Zapomnij. Ja nie pójdę taką drogą jak ty. Nie zostawię młodego. Postanowiłem... - zachłysnął się w pół zdania, jakby nagle jego serce zatrzymało ten potok słów, którego w rzeczywistości nie chciał wypowiedzieć.
-Widzisz, nawet sam przed sobą nie umiesz się przyznać, że to już koniec. Hyung błagam, opamiętaj się! Zacznij normalnie żyć!
- To był twój pomysł Sungmin! Zapomniałeś już kto grał pierwsze skrzypce w całej tej szopce o zakończonym rozdziale? Rób jak uważasz, ale ja zostaję przy Eunhyuku.
-Popełniasz błąd, huung...
Sungmin niemal padł na kolana. Nogi nie chciały już go słuchać, ale widział, że lider również nie miał takiego zamiaru. Złowroga cisza zapadła między dwoma przyjaciółmi, intensywność sprzecznych emocji była prawie namacalna w powietrzu. Wciąż mieli sobie wiele to powiedzenia, wykrzyczenia, ale żadne słowo nie padło. Jakby w obawie, że przerwą ostatnią nić porozumienia która jeszcze ich łączyła.
-Jesteś zmęczony.. . Może położysz się obok Hyukkie, a ja dokończę to, co zacząłem - zwyczajne zdanie wyprane z wszelkich emocji, rozmowa była zakończona a ich ścieżki w tym temacie obrały dwa rozległe końce.
Sungmin już nie walczył. Nie miał siły nawet się rozpłakać. Rozmowa z liderem okazała się porażką, bo nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Liczył się z tym, że Leeteuk będzie niepewny, ale ataku i zdecydowanej postawy na "nie", zupełnie się nie spodziewał.
-Nad czym pracujesz tak wcześnie rano? Miękkość i aksamitny chłód pościeli szybko zachęciły go do otulenia się nią obok przyjaciela. Być może to ostatni raz, kiedy tak beztrosko leżą ramię w ramię. Przymknął ociężałe powieki przynosząc im ulgę.
-Siwon prosił mnie o przysługę. Stwierdził, że jestem dostatecznie dobrym romantykiem, żeby napisać do jego dramy miłosny list dla ukochanej, której ma się oświadczyć, ale osobiście nie jest w stanie tego zrobić. Takie jakieś to pogmatwane, bla bla bla... - fakt, że bardzo przypominało to sytuację która sam chciał wprowadzić w życie, zakopał już dawno w ogródku własnych wspomnień.
-To prawie jakby o tobie, hyung...- usłyszał rozbawiony pomruk przysypiającego dongseanga.
-Sungmin, nie zaczynaj znowu, proszę... - ostrzegł go łagodnie, ale mocno zaciskał palce na długopisie.
-Przepraszam... jeszcze raz przepraszam, hyung... I ciebie również Hyukkie... przepraszam...
Lider ze smutkiem w oczach obserwował jak dwaj jego dongsaengowie i przyjaciele leżą obok siebie, a Sungmin ostrożnie gładzi dłonią rozczochrane włosy Eunhyuka. Jak to możliwe, że los naszej trójki tak bardzo wystawił nas na próbę? Żaden z nich nie zasługiwał na te wszystkie przykrości, które do tej pory stawały im na drodze. Gdyby mógł, to zabrałby od nich ten fatalny los i przyjął na siebie, jeśli tylko ten czyn sprawił, że w ich oczach ponownie zagościł blask radości.
Zasnęli głębokim snem, a on sam powrócił do przerwanego pisania listu. Dla dobra sprawy, po raz ostatni zdecydował się wcielić w rolę kochanka aby prawdziwie oddać uczucia i przelać je na kartkę. Obiecał sobie, że będzie to ostatni raz, kiedy myśli w ten sposób o Natalii. Co chwila zerkał na małe pudełeczko leżące przed kartką papieru. Celowo je otworzył chcąc oczyma wyobraźni zobaczyć ten diamencik na serdecznym palcu ukochanej. Tylko na drobną chwilę pozwolił sobie odpłynąć w nierzeczywiste marzenia.
Niedługo potem Siwon zapukał do drzwi i zastał mężczyznę w fotelu, spoglądającego w nieskończoną dal, bawiącego się własnymi kciukami, jakby robił to mechanicznie.
-Skończyłeś? Nie sprawiło ci to kłopotu? - zapytał udając zmartwienie. -Najmniejszego, Siwonnie. To była czysta przyjemność. Miałem za to inne, maleńkie dwa kłopociki - posłał czuły uśmiech w stronę swojego łóżka, jakby poprzednia sytuacja w ogóle nie miała miejsca.
Siwon pociągnął nosem i wyczuł mieszankę potu i alkoholu.
-Oni są kompletnie zalani - stwierdził unosząc pytająco brwi, bowiem widok ten i upojenie alkoholowe było czymś nowym w przypadku Eunhyuka.
-Lepiej nie pytaj - lider machnął dłonią jakby odganiał muchę. I wielmożny nie pytał o nic więcej.
Uśmiechnął się jak mały chłopiec, który ma nową tajemnicę i wziął ze stolika list oraz pudełeczko.
-Zaczekaj...! - Leeteuk powstrzymał go w trakcie gdy miał już etui w ręku. To była ostatnia szansa na zmianę decyzji. Patrzył na nie tak intensywnie, jakby miało za chwilę rozpłynąć się w powietrzu.
-Hyung, coś się stało? - przenikliwe oczy Siwona dostrzegły wahanie u starszego. Ich dłonie spotkały się na tym małym przedmiocie.
-Nie... Nie... Możesz już iść.
Rozluźnił uścisk i w milczeniu obserwował jak Siwon znika za drzwiami pokoju. Pudełeczka nie ma. Natalii nie ma. Wszystko zniknęło razem z jego ostatnią szansą. Upadł bezwiednie na krzesło. Pochylił się chowając twarz w chłodnych dłoniach i zagryzł mocno wargi, aby nie wydać choćby najcichszego dźwięku. Żałował, że nie miał tyle odwagi, co Sungmin, ale decyzja już zapadła. I w tym momencie już wiedział, że już nigdy nie będzie szczęśliwy. Nie można być szczęśliwym, jeśli pewna cząstka człowieka umiera. W Leeteuku już dawno to światełko zgasło.

***


Dzień występu zbliżał się nieubłagalnie zostawiając bohaterkom coraz mniej czasu na przygotowania. Tylko dwie doby dzieliły je od wielkiego otwarcia ich nowych działalności - szkoły tańca, studio wizażu i studio fotograficznego. Agnieszka tego dnia związała włosy w wysoką kitkę, co dodawało jej twarzy bardziej dziecięcego uroku w połączeniu z drobną budową ciała. Ubrana w leginsy koloru khaki oraz czerwony sweterek siatkowy, pod który założyła granatowy top, reprezentowała dobre wyczucie stylu w codziennych zajęciach. Splotła ramiona na klatce piersiowej i surowym wzrokiem, w milczeniu obserwowała jak pracownicy fizyczni w roboczych kombinezonach wnoszą po kolei nowe sprzęty i meble mające być wyposażeniem ich osobistych pracowni studia wizażu i modelingu. Oczywiście nie obyło się bez uwag "Uważaj na to! Ostrożnie! Jak to niesiesz baranie!?" i tym podobnych, ale w języku polskim, aby nie urazić pracowników. Mogliby przecież zostawić wszystko tak, jak leżało i odjechać odgrażając się równie niemiłymi komplementami pod jej adresem. Nerwowo przytupywała nogą, gdy kolejne rzeczy były przenoszone przez główne drzwi wejściowe budynku.
Obite meble i sprzęty pracownicze nie były dobrą wizytówką lokalu, a nie miała zamiaru od samego otwarcia mieć opinii "Obdartusa za wsi". Bądź co bądź, ich budynek mieścił się na uboczu miasta w jednej z uboższych dzielnic, ale nie znaczyło to, że miały się do tego upodabniać mimo, że wygląd zewnętrzny budynku pozostawiał jeszcze wiele do życzenia i wymagał kilku drobnych poprawek. Zdążyły jedynie zrobić remont w środku i odświeżyć większość pomieszczeń. Oczywiście robiły to za pomocą pracowników fizycznych, ponieważ osobiście nie miały na to czasu, ale miały trochę nieswoich oszczędności, które kiedyś zostawił im w prezencie Siwon, a teraz miały okazję sensownie je zainwestować.
Z pobliskiej ciężarówki dobiegł ją głos z radia. Mężczyzna zapowiadał wywiad nauczycielki tańca nowo otwieranej szkoły, dodał również kilka słów o ich studio. Podano kanał telewizyjny na którym można będzie obejrzeć wywiad, datę otwarcia oraz ogłoszono pojawienie się na nim gościnnie zespołu Super Junior. Ta ostatnia informacja miała zainteresować większą grupę odbiorców, którzy prawdę mówiąc, pojawią się na tym otwarciu tylko i wyłącznie dla nich. Ale nie miały nic przeciwko, przynajmniej Iwona i Agnieszka widziały w tym plusy, a nie tradycyjnie niebezpieczeństwo i zagrożenie z powodu prawdopodobnego spotkania się z nimi, jak uważała Natalia. Im więcej ludzi tym większa promocja. Plotki i wieści szybko się roznoszą wśród nastolatek i innych grup społecznych. Poza tym jeśli tłum ludzi będzie znaczny, to szansa na znalezienie ich przez chłopców automatycznie malała.
Znalazły kilka kandydatek, które następnie objęły stanowiska ich pracownic. Na nich spoczywała odpowiedzialność prezentacji, oprowadzania i odpowiadania na pytania zainteresowanych osób. Miały również w obowiązku zająć się kontaktem z managerem Super Junior i ustalenia wszelkich szczegółów pokazu, a następnie przekazać plan imprezy właścicielkom. Agnieszka wraz z przyjaciółkami miały osobiście pojawić się tylko na powitaniu, głównych prezentacjach i wywiadach. Iwona dodatkowo miała wziąć udział w głównym pokazie tanecznym, a następnie miały zamiar zaszyć się w tłumie i doglądać całej imprezy "z boku". W tym czasie zespól Juniorów miał dać krótki wywiad na temat pomysłu otwarcia nowego studio i szkoły, po czym dać mini występ zawierający trzy utwory. Wspaniałe zakończenie imprezy. Agnieszka pomyślała, ze może miło byłoby ponownie wcielić w rolę młodocianej fanki ulubionego zespołu, jak za dawnych lat, kiedy śliniły monitory komputerów lub na pierwszych koncertach w Europie.
Wróciła myślami do ostatniego wywiadu, podczas którego Iwona przyznała się, że jej mentorem tańca był Eunhyuk z Super Junior. Była z niej bardzo dumna, bo znalazła w sobie dość odwagi aby to powiedzieć przed kamerami i przed Natalią, która czasami była groźniejsza niż stado rozwrzeszczanych elf z kijami od baseballu.
Pamięta dobrze moment, jak rudowłosej twarz skamieniała. Nie dość, że jakiś dziennikarzyna ukradł jej wywiad, to jednak wyznanie przyjaciółki dobiło jej przysłowiowy gwóźdź do trumny. Rzuciła na podłogę kartki z pytaniami trzymane wcześniej kurczowo w dłoni. Następnie zacisnęła wargi w płaską linię, odwróciła się i bez słowa wyszła z restauracji do swojego pokoju. Cały dzień dobijały się do jej drzwi, zapytywały czy czegoś nie potrzebuje i prosiły, żeby w końcu wyszła. Ale wszystko na daremno. Jakby się zapadła pod ziemię. Dopiero dziś rano uraczyła ich swoim widokiem przy śniadaniu i beznamiętnie oświadczyła, że weźmie pierwszą zmianę w restauracji ponieważ jest wtedy mały ruch, a ona musi popracować przy komputerze. Na nie dwie zrzuciła obowiązek dokończenia przygotowań do imprezy. I tak oto cudownie nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności stała przed budynkiem i musiała wszystkiego doglądać. Gdyby cos poszło nie tak, to przecież zawsze może zrzucić winę na Iwonę. A właśnie, gdzie ta dziewucha się podziewa? Już dawno powinna tu być i pomagać jej. Samej było nudno.
W oddali zobaczyła dziewczynę idącą powoli chodnikiem. Czarne włosy jak zwykle związane wysoko, dresowe luźne spodnie, czarny bezrękawnik i czarne adidasy. Na ramieniu miała przerzuconą torbę sportową. W końcu księżniczka raczyła się zjawić! Wiedziała, ż e noga jeszcze się nie zagoiła i stąd to żółwie tempo, ale i tak zamierzała jej dopiec.
-O której miałaś tu być?! - krzyknęła demonstracyjnie pukając palcem wskazującym w zegarek mający znajdować się na nadgarstku, ale oczywiście go tam nie było.
-Autobus mi uciekł, nie drzyj się.
Dziewczyna podeszła bliżej, wyjęła ręce z kieszeni i poprawiła torbę na ramieniu. Rozejrzała po miejscu gdzie robotnicy pracowali jak mróweczki i westchnęła. Nie lubiła organizowania wielkich imprez.
-Nie wzdychaj mi tu. Za karę na występ pomaluję ci paznokcie na różowo.
-Wariatka - syknęła zniesmaczona tym pomysłem Iwona. Nienawidziła soczystego różu. - Wszystko dobrze z przygotowaniami?
-Oczywiście, przecież ja tu jestem i pilnuję - dumnie wypięła pierś i uśmiechnęła się zadziornie.
Tyle czasu minęło odkąd się poznały a potem razem przeżywały różne przygody, wzloty i upadki. Nawet nie spostrzegła, kiedy każda z nich zmieniła się. Zarówno charakter im się wyrobił, wydoroślały, każda miała poważne cele i realizowały się w swoich planach. Tak samo fizyczne zmiany można było zauważyć. Nadmiar pracy, emocji i stresu w ostatnich miesiącach odznaczył na nich swój ślad. Natalia zainwestowała w okulary do korzystania z komputera i przybyło jej kilka...zmarszczek, poza tym skróciła włosy i nosiła teraz grzywkę na ukos. Iwona, zdawało się Agnieszce, że chyba jeszcze bardziej schudła jeśli było to w ogóle możliwe i...poza tym chyba nic się nie zmieniła zewnętrznie, nawet styl ubioru miała dalej niechlujny, uznała z żalem Agnieszka, a Iwona jak na złość nie chciała jej słuchać.
-Co się tak gapisz? - zapytała brunetka przyłapując przyjaciółkę jak lustruje ją wzrokiem.
-Bo zamierzam cię poinformować, że nie wystąpisz w tych brudnych dresach na imprezie.
-Co? A co jest z nimi nie tak? - Iwona obejrzała się na swój tyłek.
-Są już stare i zniszczone. Musisz jakoś wyglądać.
-Przecież jakoś wyglądam. Nie jestem niewidoczna, prawda?
-Mów co chcesz, ale użyję drastycznych metod aby tylko wsadzić cię w nowe ciuchy! Koszmar! Ze też ja się z kimś takim zadaję...
-Dzień dobry pani!
Obie odwróciły się w kierunku, skąd dobiegł ich chórek dziecięcych głosów. Dzieci z grupy tanecznej niosły wieńce kwiatów na otwarcie szkoły, chciały się jakoś przyłączyć do przygotowań. Obie kobiety były mile zaskoczone tym gestem.
-Cześć łobuzy! - Iwona uśmiechnęła się szeroko do dzieci. - Przyszłyście mi pomóc? Gotowi jesteście na otwarcie?
Poczochrała po głowach kilku z nich, chociaż wzrostem niewiele się różniła. Mały knypek, pomyślała złośliwie Agnieszka.
-Taaak... - Odpowiedziały znowu chórkiem.
-Pani nie idzie się przygotować? - zapytała piskliwie jedna z trzech dziewczynek stojących w rządku. Były w wieku od jedenastu do piętnastu lat. I dwóch chłopców również im towarzyszyło. Pochodzili z biednych rodzin mieszkających w tej dzielnicy.
-No pewnie, że idę! W końcu będą tu sami Super Junior! Musimy się dobrze reprezentować no nie? Cieszycie się dzieciaki?
-Tak!! - ponownie pisnęły tylko znacznie głośniej i entuzjastyczniej. Dla nich był to pierwszy raz kiedy będą mogli zobaczyć na żywo wielkie gwiazdy sceny.
-To ja wam nie przeszkadzam. Muszę zobaczyć jak stoją sporawy w mojej pracowni - rzekła Agnieszka. - A wy! - wystrzeliła groźnie palcem w stronę zdezorientowanych dzieci - jak dacie z siebie wszystko to przed występem zrobimy wam super makijaże i oczywiście damy nowe stroje. Co wy na to?
Podskoki radości i roześmiane buzie były dla nich obu wystarczająca zapłatą za trud wniesiony w całą ich dotychczasową pracę. Pożegnały się machnięciem ręki i każda wróciła do swoich przygotowań. Sprzątanie, układanie sprzętów, przystrajanie sal i pracowni czekało na nie z otwartymi drzwiami.

***


Smukłe palce sprawnie biegały po klawiaturze laptopa tworząc słowa, zdania, całe akapity. Pracowała jak maszyna, znała położenie każdej literki pod palcami więc nawet darowała sobie patrzenie na klawiaturę. Zamiast tego obserwowała powstający tekst. W ten sposób łatwiej i szybciej mogła opisywać obrazowo to, co chciała przekazać czytelnikom. Artykuły i wywiady były dla niej przyjemnością i chlebem powszednim.
Jednak, pomimo szybkiego pisania, w głowie wciąż nie mogła pozbyć się obrazu Iwony, opisując jej ostatni wywiad. Nie poświęciła temu zadaniu uwagi wczoraj, bo musiała swojemu mózgowi zaserwować konkretny i całkowity reset. Nie pracować. Nie jeść. Tylko piła. Niewiele ale trochę jej się należało po tych wszystkich przejściach. W restauracji panowały pustki, jakby na jej własne życzenie żaden klient nie przeszkadzał jej w pracy nad którą musiała się skupić. Ciężko było pisać o bliskiej osobie która złamała niemy pakt o nie rozmawianiu i nie wspominaniu o Super Junior. Już samo wspominanie o nich przynosiło Natalii sporo bólu o który sama siebie nie podejrzewała, bo wciąż odpychała natrętne myśli o liderze. Przez kilka ostatnich miesięcy kurczowo trzymała się planu unikania ich, ale los co chwila płatał jej figle w postaci niespodzianek. A to jeden juniorek wiedział gdzie one są. A tu następny wpada sobie do ich restauracji jakby nigdy nic. A jeszcze kolejny osobiście zaciąga ją do całej reszty! No to ci dopiero zrządzenie losu. I na dodatek jej przyjaciółki, które trwały przy jej boku, cichaczem celowo utrudniały jej misję zapomnienia o nich. O nim.
Właściwie to podejrzewała, że Iwona jest słaba psychicznie i w końcu nie wytrzyma. Pierwsza ugięła się pod presją telewizji wbijając jej przysłowiowy nóż w plecy. Niby taka cicha, nic nie wskazywało na to, że za nimi tęskni. Zawsze podporządkowywała się decyzjom jej i Agnieszki. Wykonywała codzienne obowiązki i nawet słowem nie wspominała o Juniorach. Agnieszka za to nie kryła się z tym, że chętnie wróciłaby do Minga, gdyby tylko nie oznaczało to wielkiej wojny z Natalią.
Co ją tak pchało do ciągłej ucieczki? Ukrycie wstydu? Nie przyznanie się do błędu tamtej decyzji w domku nad jeziorem? Ułatwienie gwiazdom powrotu do normalnego życia w ich świecie reflektorów i występów, które tak uwielbiali? A może to wszystko na raz? Nie znajdowała odpowiedzi na te pytania dlatego chowała się po kątach udając, że wszystko jest w najlepszym porządku i tak powinno toczyć się ich życie. Nie patrzyła na to, czy przyjaciółki mają inne pragnienia i plany niż ona. Poszły wtedy za nią więc przyjęła to jako zgodę na takie życie bez możliwości wprowadzenia zmian.
Cichy dzwoneczek informował o przybyciu pierwszych klientów. Dość późno już było. Restauracja normalnie o tej porze miała przynajmniej kilkunastu obsłużonych gości. Dochodziła pierwsza godzina. Zastanowiła się czy nie zadzwonić do dziewczyn z pytaniem o przygotowania ale odsunęła ten głupi pomysł na bok.
Przybyszami była młoda para mniej więcej w jej wieku. Mężczyzna wydawał się trochę starszy. Uśmiechnęła się automatycznie gdy skinęli jej głowami i poszli zająć miejsca przy dwuosobowym stoliczku przy oknie. Wysoki blondyn wziął wiosenny płaszcz od młodej kobiety i powiesił na drewnianym wieszaku w pobliżu. Natalia przerwała pracę przy komputerze i z nostalgią obserwowała gości.
Wzięła do ręki karty menu i wyszła zza baru kierując się w stronę pary. Podejrzewała, że nie zamówią nic do jedzenia, bo stolik był za mały. Było na nim miejsce na filiżanki z kawą i ewentualnie talerzyk z deserem.
-Dzień dobry. Proszę, oto karty menu. Jej płynny koreański nie odstawał od rodowitych Koreańczyków, ale pozostało jej trochę obcego akcentu.
-Nie potrzebujemy kart, dziękujemy -odparła uprzejmie dziewczyna. Miała ciemne pofalowane włosy do ramion i dziecięcy uśmiech. Promieniała w towarzystwie tego mężczyzny, to było widać na kilometr. Z pewnością byli zakochani i nie musieli się z tym kryć.
-Nie jest pani Koreanką, prawda? - zapytał mężczyzna.
Woooow, odkrycie Ameryki, pomyślała sarkastycznie Natalia. Ciekawe skąd wie? Nie ten kolor włosów czy przypadkowo powiedziała po polsku?
-Nie. Jestem z Polką. -Polką? A gdzie to jest? - dziewczyna zatrzepotała rzęsami. No proszę. Tak by reagowali ludzie, gdyby któraś z nas związała się z którymś z Juniorów. Przyniosły by im wstyd, bo pochodzą z jakiegoś zawszonego zadupia o którym większość tutejszych nie ma pojęcia. Grzecznie wytłumaczyła gdzie na mapie znajduje się ich kraj, a następnie oddaliła się do baru aby przygotować zamówioną przez nich kawę, sok grejpfrutowy i ciasto owocowe. To nic, ze nie wiedzą skąd pochodzi. I tak im zazdrościła.
Gdy zaczęli przychodzić następni klienci, musiała odłożyć komputer na bok. Po godzinie przyszła do niej starsza pani aby pomóc przy barze. Natalia w międzyczasie posprzątała brudne stoliki po klientach i przyjmowała zamówienia od kolejnych dwóch klientów.
-Natalio! Możesz podejść do baru? - usłyszała glos pani Chang.
Szybko przeprosiła gości obiecując rychły powrót.
Spojrzała w stronę baru i struchlała. Karty menu prawie wypadły jej z ręki.
-Natalio, ten pan jest kurierem i ma dla ciebie paczkę. Przyjmiesz?
Kurierem? Dobre sobie. Ci faceci naprawdę chcieli ją uśmiercić za życia. Czy oni nie mają jakiś swoich programów, treningów czy innych idolowych rzeczy? Jęczała w duchu patrząc rozszerzonymi oczyma na beztroski uśmiech Donghae machającego do niej jakimś pakunkiem.
Nie podpisała niczego, bo to nie był prawdziwy kurier.
-Dz-dziękuję... - wydukała niezgrabnie chcąc natychmiast zniknąć z powierzchni ziemi, ale musiała się powstrzymywać od dziwnych reakcji w obecności pani Cheng i klientów restauracji.
Mężczyzna w czapce i ciemnych okularach uśmiechnął się jeszcze szerzej i bez słowa wyszedł z restauracji. Zakneblowali go jakimiś czarami? Stała w miejscu patrząc niepewnie na pakunek. Nie wiedziała co ma ze sobą robić, dopóki pani Cheng nie chrząknęła przywracając ją do porządku. Zebrała jeszcze kilka zamówień, a gdy przyszła Gabriela natychmiast uciekła do swojego pokoju. Drżącymi rękoma ostrożnie otworzyła wieko pudełka. W środku była koperta i kwadratowe, malutkie pudełeczko.

_________________


Leeteuk: Chcia?bym móc wyst?pi? przed domem ka?dego ELF'a.
Eunhyuk: Hyung, chcesz si? zabi? przed pój?ciem do wojska?
Leeteuk: Nie, ale one b?d? za mn? t?skni?y.
Eunhyuk: W takim razie musisz te? wyst?pi? przed naszym dormem, bo my b?dziemy bardziej za tob? t?skni?...



The Day I Realized You're Gone...
Ostatnio zmieniony przez swietej-pamieci 2015-06-17, 22:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 11