| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: RedWitch
2012-09-28, 14:37
Another
Autor Wiadomość
Konayuki 
KONA OPPA.


Ulubieniec z SJ: Mimi, Ryeo, Henry, Yeś, Teuk
Lover: ~ KYUHYUN ~
Fav Pairing: QMi, KyuWook
Kocham SuJu od: 18 grudzień 2011
Wiek: 21
Dołączyła: 20 Gru 2011
Posty: 800
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2012-08-26, 22:37   

W końcu ten porno sen *O* ale jak dla mnie za mało szczegółów ._. Chcesz mnie wykończyć psychicznie ><
Mega uroczy moment jak Yeś położył się na Kyu, aż poczułam mrowienie *O*
Cytat:
- Wiesz? Jesteś pierwszą osobą, którą tutaj przyprowadziłem.

Jak chłopak, który chce wyrwać dziewczynę XDDD
W ogóle ja już chcę by Yeś coś zaczął.. no wiesz.. xDDD
I za mało ><
 
 
 
~Nana~ 
Cloud~ | Bacon~


Ulubieniec z SJ: Teukie, Hee, Hyuk, Kibum
Lover: Yesung~ ...Chanyeol & Chen & Bom~
Fav Pairing: YeWon, KyuSung, HanChul, EunHae
Grupa krwi: A Rh+
Wiek: 19
Dołączyła: 16 Gru 2011
Posty: 223
Skąd: Poznań
Wysłany: 2012-08-26, 22:48   

SuJeong95 napisał/a:
Mogłaby być w następnej, zapomniałam ? xD

Okk~~ <3 Dodałaś, więc może być w następnej~ Ale pamiętaj! Ma być to ładna dedykacja, taka specjalna dla mnie ^ ^ XDDD'
A teraz... wiesz, że Cię kocham nie <3 ? :>
A i żeby nie było, to nie chodzi o opko tylko tak ogólnie. + nawet nie przeczytałam.
Dobra. Idę czytać XD''

Przeczytałam~!
SuJeong95 napisał/a:
Chociaż jego zespół... do końca też nie można mieć pewności

W końcu Siwon, nie? ^ ^""

Jeeejkuu~ To jest takie piękne ;_____; Strasznie mi się podoba.
Biedny Kyu, który musi powstrzymywać swoje 'zachcianki'. Miejmy nadzieję, że da radę, ale jeśli nie, to, że Yesio go nie zabije ^ ^""
Kyu dostał piwo, wow. Nieźle. Tylko niech się nie upije. W sumie... wiesz, że Yesio nie pije? XD"" Ale oj tam, w opku może. Pozwalam xD

Tak w ogóle... ostatnio wzięłam się za pisanie opka i uznałam, że jest niezłe, bo nawet mi się podoba... podobało. Przeczytałam Twoje i uznałam, że moje jest beznadziejnie ;____________; :CCCC Tak, musiałam się wyżalić XDDDDD'

A teraz tak na poważnie.
Chcę dalej ;3
_________________

 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-08-28, 01:38   

ElJunPl napisał/a:
OMG, mamy dziś jakiś dzień dobroci? Tyle ficków~~


Też tak zauważyłam,że pełno ficków się pojawiło. No ale to dobrze :P

ElJunPl napisał/a:
Sory za to gówno a nie komentarz xD


Może dlatego, że nie było co komentować? Jakaś dziwna ta część ^ ^''

Konayuki napisał/a:
W końcu ten porno sen *O* ale jak dla mnie za mało szczegółów ._.


Dzięki, ale to był sen Kyu. Nie dziw się, że było w nim mało szczegółów ~~

Konayuki napisał/a:
Chcesz mnie wykończyć psychicznie ><


Chcę! *.* Nie wiedziałaś?

~nana~ napisał/a:
Okk~~ <3 Dodałaś, więc może być w następnej~ Ale pamiętaj! Ma być to ładna dedykacja, taka specjalna dla mnie ^ ^ XDDD'


Okej, speszli for ju. Nie wiem co takiego cudownego w dedykacji, ale następna dla Ciebie. Mam nadzieję, że o tym nie zapomnę.

~nana~ napisał/a:
Kyu dostał piwo, wow. Nieźle. Tylko niech się nie upije. W sumie... wiesz, że Yesio nie pije? XD"" Ale oj tam, w opku może. Pozwalam xD


No dostał, dostał :P Bo w końcu Yesung postanowił nie traktować Kyu jak dziecko xD'''
Oh, wiem i dzięki za zgodę, naprawdę nie musisz mi dawać zgody na to co będzie się działo w moim ficku ^^''


~nana~ napisał/a:
Przeczytałam Twoje i uznałam, że moje jest beznadziejnie ;____________; :CCCC Tak, musiałam się wyżalić XDDDDD'


No przepraszam ?
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-08-28, 01:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-09-01, 22:31   

25.


Kyuhyun
Jestem pierwszą osobą? Aww, czyli naprawdę jestem kimś specjalnym, że jako jedyny mogłem poznać jego sekretne miejsce. Nie chodzi wyłącznie o tą kryjówkę pod mostem. Mam wyłączność na większą cześć Yesunga. Ale to wszystko dzięki temu, że jesteśmy braćmi. W końcu nie mogę sobie sam tworzyć większych nadziei. Obecny stan rzeczy mi odpowiada. Upiłem kolejny łyk napoju, rozkoszując się jego gorzkim smakiem. Dał mi piwo, czyli za niedługo zabierze mnie do klubu ze striptizem, bo dorastam. Nie no, to by było naprawdę komiczne. Zupełnie nie pasujące do mojego brata, a tym bardziej do mnie. Byłoby się z czego pośmiać. Chociaż nie sądzę, żeby w lokalu było tak śmiesznie. Pewnie by było mega niezręcznie. Wziąłem zeszyt, który mi podał i spojrzałem na tekst piosenki, którą tam zapisał. Pobieżnie przeczytałem kilka pierwszych linijek, a następnie spojrzałem na brata.
- Nie nawaliłem się tym jednym piwem, aż tak bardzo, by się zgodzić. - rzuciłem, zakładając jedną nogę na kolano drugiej zgiętej - Już ci mówiłem, że nic nie będę śpiewał, więc daj sobie spokój. - dodałem z cichym westchnięciem.

Yesung
Jak on może odrzucać moją propozycję?! Przecież to idealny prezent na urodziny. Każda matka chciałaby, aby jej utalentowani synowie zaśpiewali piosenkę, napisaną specjalnie tylko dla niej, prawda? To nie żadna pierdółka kupiona na odczepnego, a piosenka prosto z serca! Kyuhyun zmusza mnie do użycia ostatecznej broni! A teraz przygotujcie się na Yesunga - Czarodziejkę z Księżyca! Diademie działaj!
- Kyuuuu! - przeciągnąłem jak najdłużej potrafiłem, przytulając się do jego przedramienia - Proooooszem!
Na całe szczęście oko przestało mnie już tak bardzo boleć, więc zacząłem mrugać tysiąc razy na minutę, aby wydobyć z siebie wszelkie pokłady słodkości. Kurwa! Chyba zaraz od tego oślepnę. Widzisz Minyeon jak ja się dla ciebie poświęcam?
- Oppaaaa... Zrób to dla mnie. Prooooszem. Bardzo proooszem. - zachowałem się jak słodziutka, mała dziewczynka, to musiało go zmiękczyć.
Jestem chory psychicznie! Nazwałem go nawet oppą! Jeżeli to nie zadziała, to się wkurwię i to nawet bardzo! Musi śpiewać! Ja tego chcę i tak ma być! Nikt z takim wokalem jak jego nie powinien marnować swojego talentu!

Kyuhyun
Chyba jednak ten list był dla niego wielka traumą, przez którą wyleciały mu z głowy pewne wspomnienia. Mówiłem mu już, że nie mam zamiaru więcej śpiewać. Zrobiłem to raz z wielkiej konieczności i po tym świat powinien być już całkowicie zadowolony. Westchnąłem cicho pod nosem, odkładając na trawę puszkę wypełnioną już wyłącznie oparami gorzkiego napoju. Wtedy jakiś dziwny Yesung przyczepił się do mojej ręki. Patrzyłem na niego z miną, która wyrażała zapewne najbardziej epickie zdziwienie ever. Czy on próbował na mnie wyłudzić śpiewanie przez swoje aegyo, które tak uwielbiałem, ale i miałem do niego wielką słabość? Hehe, nie ma bata. Nie ma możliwości, że się zgodzę. Nie tym razem. Nie mogę i nie chcę. Jeśli ma z tym problem to niech się stara bardziej. Na jakieś tam aegyo mogę być odporny, prawda? Na to yesungowe także. … prawda!? Wziąłem głęboki oddech na kilka rat, z bólem odwracając wzrok od jego słodkiej twarzy. Nie mogłem dłużej na niego patrzeć, bo już po sobie czułem, że mój koniec jest bliski. Tym razem nie mogłem zmięknąć. Musiałem być twardy, zatem musiałem przy tym pozbawić się tego wspaniałego widoku. Jeszcze nieraz będę mógł się nim nacieszyć. Po omacku odszukałem jego czoła, do którego przyłożyłem dłoń wolnej ręki i delikatnie odsunąłem go od siebie.
- Jesteś psychiczny, wiesz?

Yesung
Ej! Co to ma być?! Czemu on nie chce na mnie patrzeć? Nagle poczułem jego rękę na swoim czole, odsuwającą mnie od niego. Psychiczny?! No tak, przyznaję się, jak najbardziej jestem psychiczny, ale to tylko, żeby przekonać brata. A może przesadziłem? Byłem zbyt słodki dla niego, dlatego to nie podziałało? Wkurzyłem się. Dlaczego nie może się zgodzić na taką błahostkę jak piosenka dla mamy? Przecież nie będzie żadnej publiczności, więc w czym jest problem? W takim razie muszę użyć najostateczniejszej metody! O tak! Czas zgwałcić czyjąś rynienkę podnosową! Buhuhahaha! Leżał na trawie, więc był wyjątkowo łatwym celem. Rzuciłem się na niego, odbierając mu możliwość wykonania jakiegokolwiek ruchu. Usłyszałem jakiś jęk, chyba go to zabolało, ale właściwie to o to mi chodziło. Prawą ręką złapałem za jego szczękę i moim palcem wskazującym szybko zacząłem pocierać delikatne wgłębienie pod nosem.
- Musisz zaśpiewać! Nie pozwolę ci marnować głosu! - wydarłem się i jeszcze bardziej przyśpieszyłem ruchy swojego palca.
Gdyby zgodził się wcześniej, to obeszłoby się od takich drastycznych scen. Ale nie! On miał w dupie słodkiego Yesunga, to teraz za to zapłaci!

Kyuhyun
Westchnąłem cicho, ciesząc się tym spokojem, którym nareszcie obdarzyły mnie niebiosa. Moja ręka była wolna, moje uszy były wolne od yesungowego głosu, a oczy nie musiały oglądać yesungowej twarzy, która swoją drogą była dzisiaj nadzwyczajnie cudowna. Cóż, wiadomo, jak to jest. Nic nigdy nie trwa wiecznie, zwłaszcza błogie szczęście Cho Kyuhyuna. Nim zdążyłem na nowo złączyć się z zieloną trawką pod sobą, poczułem jakieś obce istnienie lądujące na moim ciele i rynience podnosowej. W jednej sekundzie spojrzałem przed siebie i wcale nie zdziwiło mnie to, co ujrzałem. To już praktycznie codzienność, jeśli chodzi o zdobywanie racji przez Yesunga. Znowu przystawiał swoje paluchy do mojej twarzy! Aghr! Jak ja tego nienawidzę! Ale przynajmniej nie naślinił go jak zrobił to niedawno. Jeden plus.
- Będę marnował, co tylko zechcę! - wrzasnąłem, łapiąc za jego nadgarstki - I już coś kiedyś mówiłem.. Bier te łapska! - wydarłem się, siłą odsuwając go od swojej twarzy.
Gdy nie groziło jej już aż tak duże niebezpieczeństwo, zepchnąłem z siebie ciało brata i sam znalazłem się nad nim. Jednym przedramieniem przyszpiliłem jego ręce za nadgarstki do ziemi i swoją drugą miałem wolną.
- Czas zemsty nadszedł. - mruknąłem, mordując go samym spojrzeniem.
Szybko, póki jeszcze sam nie opadłem z sił, a on nie stał się specjalnie waleczny, zanurzyłem palec wskazujący w swojej buzi. Gdy już zebrałem nim wystarczającą ilość śliny, z emocjami sadysty zacząłem nim pocierać o jego rynienkę podnosową.

Yesung

Chwycił mnie za nadgarstki i przerzucił mnie z siebie na ziemię. Teraz on był na górze, co bardzo mi się nie podobało. Unieruchomił mi moje ręce, więc nie miałem szans na jakąkolwiek obronę. Jego słowa i wzrok zaniepokoiły mnie jeszcze bardziej. Co on zamierza mi zrobić? Nie musiałem długo czekać na odpowiedź, bo gdy poślinił swojego palca, wiedziałem jaki los mnie czeka. Zanim jednak zdążyłem podjąć jakiekolwiek próby ratunku jego mokry, obrzydliwy paluch jeździł po mojej niewinnej rynience. Zacząłem się szarpać jak oszalały i drzeć, co pogorszyło jeszcze moją sytuację, bo jego paluch ześlizgnął się z mojej rynienki podnosowej i wleciał do otwartych ust.
- Blee! - wydarłem się, a on automatycznie wyciągnął swojego palca z mojej buzi.
Wykorzystałem jego chwilowe rozkojarzenie, aby uwolnić swoje ręce spod jego władzy. Zacząłem się z nim szarpać, Kyuhyun jednak ciągle nie odpuszczał. Rzucaliśmy się na wszystkie strony, gdy nagle poczułem, że turlamy się w dół. To tu jest jakiś dołek? Wpadliśmy do wody, a ja zaryłem dupą o jakiś kamień i syknąłem z bólu. Wody nie było dużo, pewnie gdybym wstał, to byłoby mi po kolana, jednak leżąc i będąc przygniecionym przez innego faceta, to sięgała mi do szyi. No pięknie! Byłem cały zanurzony w tej niezbyt czystej rzece. Kurwa! Dlaczego dzisiaj nic nie idzie tak jak trzeba?!


Kyuhyun
Hm, macanie jego rynienki jest całkiem przyjemne. Kto wie, może z gier przerzucę się na to? Definitywnie nie! Gdybym zaczął dobierać się do jego twarzy, jestem pewny, że moją spotkałoby to samo, a wtedy szybko bym wytrzeźwiał z tego macankowego upojenia. Korzystałem z tego wspaniałego uczucia, ile tylko mogłem. Ale Yesung nie był palcem robiony i zaczął walczyć o bezpieczeństwo swojej rynienki. Próbował wyrwać siebie i swoją twarz z mojego twardego uścisku, lecz robił to tak chaotycznie, że mój palec wleciał do jego ust. Poczułem pod nim jego język. O Boże, gdyby inna część ciała go poczuła... Oh, fuck! Od razu wyciągnąłem palcem z jego buzi, pragnąc przestać wciąż marzyc o tym, jakby to było fantastycznie, gdybym zanurzył tam swój- Kurwa mac! Muszę przestać o tym myśleć! Różowe króliczki skaczą po polanie, mają wiertarkę i wiercą ci w kolanie~. Gdy tylko wróciłem do rzeczywistości, Yesung już nie był pode mną. Był na górze, a ja nie mogłem tego znieść! Nie mogłem dać mu wygrać, bo zaraz znowu zacznie molestować moją rynienkę i cała akcja się zapętli. Złapałem za jego ramiona i ponownie zrzuciłem go z siebie, ale się nie poddawał. Kontynuowaliśmy ta jakże uroczą zabawę, aż w pewnym momencie poczułem, jakby nagle grunt zniknął spod naszych ciał. Momentalnie wszystko się wyjaśniło, bo zimna woda rzeki naprawdę potrafi ostudzić. Wielkie chluśnięcie zmoczyło moją twarzy i włosy, które teraz były do niej przyklejone. Byłem nad Yesungiem. Mając między swoimi nogami te jego i rękoma opierając się po obu jego bokach. Czułem, jak przez nacisk swojego ciała coraz bardziej zanurzam się w mule na dnie rzeki. I to by było fajne, gdybym bardziej zastanawiał się nad kwestią jego czystości czy też jakiego syfa mogę złapać. Ale niestety moje myśli były zupełnie gdzie indziej. Tuż przed swoimi oczami miałem całego mokrego Yesunga. Pod powierzchnią wody czułem jak jej mieszanie się powoduje, że ocierają się o mnie jego mokre ciuchy. Fuck, chyba mi gorąco.

Yesung
To było bardzo dziwne. Kyuhyun był nade mną i patrzył się na mnie takim wzrokiem jak drapieżnik na swoją ofiarę. Czyżbym doprowadził go na nowy poziom wkurwienia? Chciałem go z siebie zrzucić, ale gdy przypomniałem sobie, jak ostatnio rzucił się na mnie i zaczął obijać mi mordę, to zaniechałem tego pomysłu. Jeszcze ostatnie siniaki nie zdążyły mi zejść, a nie chciałem się nabawić następnych. Chociaż jak pierdolnąłem pośladkami o kamień, to przewiduję, że nowy fioletowy ślad jednak się pojawi.
- Mógłbyś ze mnie zejść? - zapytałem grzecznie, żeby jeszcze bardziej go nie wkurzyć.
Posłusznie wykonał moje polecenie i po chwili byłem już wolny. Wstałem na nogi, a z każdej części mojego ciała zaczęła spływać woda. Byłem przemoczony do suchej nitki i to dosłownie. Nic się nie uchowało, nawet majtki. Rozejrzałem się po sobie i moim oczom ukazał się straszny widok. Moje czarne jeansy były całe upaćkane pieprzonym mułem!
- Kurwa! - zakląłem głośno.
I jak ja w takim stanie wrócę do domu? Wyszedłem na brzeg i zdjąłem marynarkę mundurka. Zacząłem ją wykręcać, bo ona najtrudniej będzie wysychać, a Minyeon nie może się dowiedzieć o naszej dzisiejszej wycieczce. Mokre ciuchy przylegały do mojego ciała, eksponując ohydne zwały tłuszczu. Gdy wykręciłem marynarkę i rzuciłem ją na słońce, aby przeschła, to wziąłem się za resztę rzeczy. Najgorzej było ze spodniami. Musiałem je jakoś wyprać, więc kucałem nad wodą w samych mokrych majtkach, bo raczej aż tak obnażać się nie będę i moczyłem spodnie w rzece, pocierając je dłońmi. Miałem nadzieję, że może chociaż w ten sposób błoto z nich zejdzie. Na całe szczęście, że telefon, portfel i inne potrzebne rzeczy były w torbie, która nie uległa zamoczeniu.

Kyuhyun
Głos Yesunga skutecznie wyprowadził mnie z tego chorego transu. Ciężko przełknąłem ślinę, ostrożnie schodząc z niego. Normalne ruszenie się było dosyć trudne, bo przemoczone ciuchy stały się naprawdę ciężkie. Jezu. Jak ja mogłem myśleć o nim w taki sposób? Jak jeszcze był koło mnie! Chciałem go brać tu i teraz, w tej obrzydliwej wodzie w centrum miasta. Ja pierdole. Ze mną jest naprawdę źle. Definitywnie muszę się leczyć. Le fu zrobił z mojego mózgu kisiel. Oficjalnie zasłużył sobie na pożegnalny wpierdol. Zajebię mu, gdy tylko go spotkam i Yesunga nie będzie w pobliżu. Bo ten zapewne stanie w jego obronie, w ogóle nie mając pojęcia, o co się rozchodzi. I raczej nie mam zamiaru mu o tym mówić. Zacznie jeszcze wątpić w dobro ludzkie. Przecież le fu wygląda strasznie niewinnie, tak się zachowuje. Jak jebany słit. Pakować kurwa w folię i sprzedawać w cukierni. Po takich nie spodziewałbyś się zbereźnego listu. Lecz świat jest niebywale okrutny. Nie wiadomo, z której strony wróg zaatakuje.
- Idiota. - burknąłem pod nosem.
Zebrałem w sobie siły i ściągnąłem marynarkę z ciała, wyciskając jej rękawy i niewielką pozostałą część, ponieważ tylko one się zamoczyły. Wtedy wyszedłem z wody za bratem. Doznałem kolejnego wstrząsu, który bardzo uwielbiał koncentrować się w moich niższych partiach. Jego czarna koszulka idealnie przylegała do jego torsu, eksponując dwa słodkie suteczki, które dumnie sterczały. Boże. Przyślij mi tutaj jednego ze swoich aniołeczków z wielkim tasakiem. Niech utnie mi jaja, bo dzisiaj jestem zdecydowanie za bardzo napalony na niegrzeczne zabawy z Yesungiem. Opuściłem głowę razem ze swoich wzrokiem, by tylko uciec od tego rozpalającego obrazu, jednak mojej uwadze nie umknęły dolne partie jego ciała, również wyeksponowane dzięki wodzie. Ahahahaha, Cho Kyuhyun. Jeśli zaraz nie przestaniesz na to patrzeć i myśleć o tym, to ja - twoje wewnętrzne ja - mogę ci zapewnić, że twoje bokserki staną się naprawdę kuse. Stanąłem na brzegu i rzuciłem marynarkę gdzieś na oświetloną promieniami słonecznymi część trawnika. Złapałem za końce białej koszulki i ściągnąłem ją z siebie, od razu wykręcając ją i wyciskając przy tym z niej wodę na suchy ląd. Robiąc to, starannie upewniłem się, że nie ma żadnej możliwości, bym w jakikolwiek sposób mógł zauważyć chociażby włos Yesunga. Stanąłem do niego plecami, co było chyba moją najlepszą decyzją w tym dniu. Zmasakrowaną moim uściskiem koszulkę ułożyłem obok marynarki i po chwili zacząłem z siebie ściągać spodnie. Ow, teraz będzie trudniej. Jak miałem je jeszcze na sobie to jakąś tam ochronę miałem. Przed prawdopodobnym 'wzdrygnięciem'. A teraz chujnia. Jestem kompletnie bezbronny. Bure spodnie w okolicy kolan były całe uwalone, zatem nie było sensu w samym ich osuszeniu. Podszedłem bliżej koryta rzeki, lecz zdecydowanie dalej od Yesunga. Nie za bardzo, żeby nic nie zaczął podejrzewać. Przykucnąłem, zanurzając w wodzie mokre spodnie. Brudne części pocierałem dłońmi, ścierając stamtąd muł.

Yesung
Byłem na niego zły! Bardzo zły! To jego wina, że wpadliśmy do wody! Jakby od razu zgodził się na śpiewanie, to nie mielibyśmy teraz takich problemów! Czy to tak trudno zaśpiewać jedną piosenkę?! Jedną, jedyną piosenkę dla osoby, którą kochasz, którą chcesz uszczęśliwić?! I bardzo dobrze, że nie przysiadł się do mnie. Nie mam teraz ochoty z nim rozmawiać. Brud ze spodni schodził dosyć sprawnie, więc po kilku minutach moje spodnie były czyste, o ile można tak powiedzieć o wodzie, płynącej w tej rzeczce. Niestety nie, więc gdy tylko przyjdę, to będę musiał nastawić pranie, bo oczywiście Kyuhyun nawet o tym nie pomyśli. Kątem oka przyglądałem się temu, co wyprawiał mój brat. W ten sposób, to on nie wyczyści swoich spodni. To ma być pocieranie? To bardziej przypomina głaskanie. Mógłbym mu pomóc, gdyby mi wcześniej pomógł, ale tak, to niech męczy się sam. Wyciągnąłem swoje spodnie z wody, porządnie je wykręciłem i rzuciłem na słońce, żeby wyschły. Ponownie spojrzałem na brata. Nie zauważyłem żadnych postępów w jego pracy. Oj! No dobra! Pomogę mu, bo szkoda mi patrzeć na tę ofiarę losu. I jak on sobie w życiu poradzi, jak on nawet najprostszej pracy domowej nie potrafi zrobić? Musi sobie znaleźć dobrą żonę, która dobrze zajmie się nim, rodziną i domem. Ale niech się brat nie martwi, Yesung kogoś fajnego dla brata znajdzie. Już od razu mówię, że ta dziewczyna, z którą spotyka się teraz, odpada z automatu. Ona jest strasznie niemiła. Kogoś takiego nie chcę w rodzinie.
- Daj te spodnie. Ja to lepiej zrobię. - przysunąłem się do niego i powiedziałem, zabierając ciuch z jego rąk.
Hmm... A może nie powinienem być dla niego taki? Może nie powinienem zmuszać go do śpiewania. Skoro Kyuhyun nie czuje tego, to nie mogę go do tego zmuszać. W końcu ma ze śpiewaniem traumatyczne wspomnienia. Ah! Ale ja jestem dla niego okrutny! Ale ja chciałem dobrze. To dobrze, prawda? Nigdy nie chciałem mu zaszkodzić. Myślałem o jego wielkim talencie, który ukrywa w środku i nie pozwala nikomu usłyszeć siebie. Nim się obejrzałem wyczyściłem jego spodnie, wykręciłem i położyłem w słonecznym miejscu. Teraz trzeba trochę poczekać, aż wszystko wyschnie.
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 25
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3142
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2012-09-01, 23:03   

Awwww, znów wysyp fanficków~ Życie jest cudowne *w*
SuJeong95 napisał/a:
Dał mi piwo, czyli za niedługo zabierze mnie do klubu ze striptizem, bo dorastam

CHCĘ TO!

SuJeong95 napisał/a:
Różowe króliczki skaczą po polanie, mają wiertarkę i wiercą ci w kolanie~.

Urocze <3

SuJeong95 napisał/a:
Boże. Przyślij mi tutaj jednego ze swoich aniołeczków z wielkim tasakiem. Niech utnie mi jaja, bo dzisiaj jestem zdecydowanie za bardzo napalony na niegrzeczne zabawy z Yesungiem.

Desperacja, poziom hard xD

Biedny Kyu, co chwilę narażony na podniecające widoki xD Ciekawe, ile jeszcze tak wytrzyma. Muszę przyznać, że część mnie ma nadzieję, że to idealna okoliczność, by ich relacja bardziej się rozwinęła, ale druga część mówi, że nic z tego nie będzie. I coś mi się wydaje, że ta druga będzie miała rację :<
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
Konayuki 
KONA OPPA.


Ulubieniec z SJ: Mimi, Ryeo, Henry, Yeś, Teuk
Lover: ~ KYUHYUN ~
Fav Pairing: QMi, KyuWook
Kocham SuJu od: 18 grudzień 2011
Wiek: 21
Dołączyła: 20 Gru 2011
Posty: 800
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2012-09-01, 23:10   

Kochasz nas torturować naprawdę :c
Niech któryś coś.. no >< Byłam pełna nadziei kiedy Kyu się podniecił, a tu dupa, nic z tego pewnie nie będzie :c Powiedz, no >< Za ile oni coś ten tego, no? >< Przeciągasz jak cholera >< Za każdym razem jak dodajesz nową część to ja mam nadzieję, że to TA część.
Tak, ja też chcę ich razem w klubie ze striptizem xDDD
I omo kocham te momenty z rynienką :D
Cytat:
Boże. Przyślij mi tutaj jednego ze swoich aniołeczków z wielkim tasakiem. Niech utnie mi jaja, bo dzisiaj jestem zdecydowanie za bardzo napalony na niegrzeczne zabawy z Yesungiem.

Padłam, aż sobie gdzieś ten moment zapiszę xD

Czekam na kolejną część <3333
 
 
 
Harusia 
Madame Hara ~


Lover: ~ LeeTeuk ~
Fav Pairing: EunHae, MinWook, QMi
Kocham SuJu od: 16.07.2011r
Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 791
Skąd: Slupsk
Wysłany: 2012-09-02, 00:41   

Chcę więcej !!!!!!! >< Yh.. Uwielbiam to opko <3.
Suuudzia nooo.. kiedy w końcu Yesio zacznie coś do niego czuć hę? ><.
Ja też byłam pewna że Kyu wybuchnie, czy coś w tym stylu, a skonczylo się tylko na wspólnej kąpieli !. Nawet namiociku nie było XDDD.
Dla mnie chyba każdy rozdział nie ważne jakiego opka jest stanowczo za krótki. Uh..uh.. czekam na kolejny rozdzialik <3. Dodaj szybko! oke? Y.Y

Konayuki, ten fragment epicki xD.
_________________

This song is dedicated to the world’s biggest fan club
The ‘ELF’, my girls, my angels. <3
 
 
 
pchelka1253 
Hyomi/Madzia


Lover: Eunhyuk
Fav Pairing: Eunhae
Grupa krwi: 0 Rh+
Kocham SuJu od: 21.03.2012r.
Wiek: 20
Dołączyła: 04 Maj 2012
Posty: 63
Skąd: Śląsk/Ornontowice
Wysłany: 2012-09-02, 02:38   

Kyaaa .. Zostali w samych bokserkach albo majtkach ;p .. Teraz na pewno Yesung coś zauważy i zrobi się ciekawie ^_^ .. Duuużo weny życzę i mam nadzieję że kolejna część pojawi się niebawem ;)
 
 
 
Elenaye 
KyuMin shipper <3


Ulubieniec z SJ: Heechul, Ryeowook, Leeteuk
Lover: Minnie
Fav Pairing: EunHae, SiHanChul, MinWook, KyuMin
Grupa krwi: 0Rh-
Kocham SuJu od: 19 kwiecień 2012
Wiek: 21
Dołączyła: 09 Cze 2012
Posty: 32
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2012-09-07, 15:07   

Konayuki, ten moment był genialny. ;)
Czemu z każdym dodanym rozdziałem, mam głupią nadzieję na cokolwiek co popchnie akcję do przodu? Nie męcz nas tak! Prosę o jakieś pozytywne reakcje ze strony Yesia *robi kocie oczka* Dużo, dużo weny i więcej czasu^^
_________________
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-09-15, 19:34   

26.


Kyuhyun
Wydąłem dolną wargę i nieco zmrużyłem oczy, kiedy ten syf w ogóle nie chciał współpracować. Co? Fajne spodnie, prawda? Sam je kupiłem, więc spierdalaj! Jak chcesz takie same to zwyczajnie wystarczy zapytać, gdzie je kupiłem. Chociaż nie. Nie powiem ci. Nie chcę, żeby ktokolwiek wyglądał tak samo jak ja czy tak samo się nosił. Zatem spadaj! Mnie nigdy nie dorównasz. Tehehe. Hm, może po prostu jebał to? Jak przejdę się przez miasto w samych bokserkach powinno być dobrze, prawda? Ale w spodniach by było chyba lepiej. Jednak w ujebanych nie pójdę. O ty w życiu. Jeszcze na moim wyglądzie jako tako mi zależy. Z tego głębokiego zamyślenia wyrwało mnie jedno mocniejsze szarpnięcie i zniknięcie spodni z moich rąk. Odwróciłem głowę w bok i ujrzałem Yesunga, który zaczął je szorować. Muł zdecydowanie się go obawiał, bo szybko schodził i na nowo mieszał się z brudną wodą w korycie rzeki. Przez moment przyglądałem się jemu i jego działaniom, jednak gdy dotarło do mnie, że on wciąż jest prawie goły, od razu odwróciłem wzrok byleby tylko na niego nie patrzeć. Jeśli będzie tak dalej, to już nie mam pewności jak skończy się to całkowicie niewinne wyjście na wagary.
- Dz-dzięki. - mruknąłem pod nosem.
Wstałem na równe nogi i odszedłem od niego, by kilka metrów dalej rozłożyć się na oświetlonej słońcem trawie.

Yesung
Położyłem się w niewielkiej odległości od brata. Ostrożnie położyłem swoje pośladki na trawie, jednak nie obeszło się bez bólu, na który zareagowałem cichym jęknięciem. Pieprzony kamień! Co za debil tam go postawił?! Wyciągnąłem z torby podręcznik do koreańskiego i otworzyłem go na pierwszej stronie. Przynajmniej w jakiś pożyteczny sposób wykorzystam ten czas, muszę nadrobić wszystkie zaległości do egzaminów i nie mogę marnować ani jednej sekundy. Znad książki mogłem doskonale dostrzec postać Kyuhyuna, który nawet nie patrzył na mnie. Pewnie jest zły, za zmuszanie do śpiewania. Teraz, gdy był tylko w samych bokserkach, mogłem dokładnie dostrzec jego umięśnioną sylwetkę. No, no, widzę, że Siwon, największe ciacho w szkole, ma konkurencję. I jak ja mam nie mieć kompleksów, obracając się w towarzystwie takich ludzi? Wszyscy wokół mnie są piękni, a ja co? Paszczur nad paszczurami. Denerwowało mnie to i to nawet bardzo, ale teraz miałem inny problem na głowie. Musiałem przeprosić brata za swoje zachowanie. Ja to zawsze zrobię coś głupiego i zawsze muszę go przepraszać, no ale przecież to ja jestem ten głupszy. Teraz gdy się tak temu wszystkiemu przyglądam, to Kyuhyun jest chłopakiem niemal idealnym. Jest inteligentny, przystojny, opiekuńczy i zabawny. Czego więcej do szczęścia potrzeba? Dobra, do rzeczy, miałem go przecież przeprosić. Uniosłem lekko swoje pośladki i delikatnie umiejscowiłem je koło pośladków brata. Oczywiście podczas wykonywania tej jakże skomplikowanej czynności, musiałem wydobyć z siebie dźwięki obrazujące moje cierpienie.
- Kyu... - mówiłem normalnym głosem, bez żadnego pieprzonego aegyo - Przepraszam, że zmuszałem cię do śpiewania. Po prostu mam wrażenie, że każdy kto ma dobry wokal, powinien kochać śpiewanie tak jak ja, a przecież to nie prawda. Jeżeli nie kochasz tego, to nie powinieneś robić tego na siłę. Chciałem tylko żebyśmy dali Minyeon najlepszy prezent na świecie, bo jest bardzo ważną osobą w życiach nas obu, ale jeżeli nie chcesz, to w porządku. Nie będę cię więcej zmuszał. - powiedziałem patrząc się w jego śliczne ciemne oczka.
A nie mówiłem, że on jest idealny?

Kyuhyun
Ah, to słoneczko było boskie. Tak cudownie ogrzewało moje prawie nagie ciało, przez co wilgoć z niego parowała niemalże od razu. Dobra, to może było trochę przesadzone, lecz naprawdę było mi dobrze. Ciepłe promienie padające z góry oraz lekki i chłodny wiaterek, który zawiewał po lądzie. Normalnie żyć, nie umierać. Jakby to fajnie było spędzić tutaj resztę roku szkolnego i ogólnie życia. Hm, kto wie. Nie brzmi wcale tak głupio. Pomysł się wydaje nawet mądry, oczywiście dla takiego, co bankowo zaliczy każdy przedmiot i z palcem w dupie przejdzie dalej. I takim kimś byłem ja. O zachowanie nawet się nie martwię, bo niższe chyba być nie może. Cóż, i tak będę musiał tam wrócić, jednak pomarzyć sobie zawsze można. Marzenia są fajne. Ubarwiają życie i nadają mu jakiegoś sensu, jak i barwy. Tylko szkoda, że rzadko kiedy rzadko które się spełniają. Uniosłem rękę i palcami przeczesałem swoje włosy, zawierające już na pewno mniej wilgoci, ale zdecydowanie więcej syfu niż przed kąpielą. Nie żebym był jakimś maniakiem czystości, ale gdy tylko wrócę do domu od razu idę pod prysznic. Z tego przyjemnego zamyślenia wyrwał mnie głos Yesunga, chociaż wcześniej czułem na sobie zimno, wywołane tym, że coś, a raczej ktoś po prostu mnie zasłonił przed słońcem. Uchyliłem powieki i spojrzałem na niego, zatrzymując swój wzrok na jego oczach. O tak, byleby nie patrzeć nigdzie indziej. To był naprawdę ciężkie. Naprawdę trudnym było nie patrzeć na niego, kiedy tak paraduje przede mną prawie nagi. To chyba normalne, że chcę obczajac swoją miłość. Chociaż i tak tego nie lubiłem. Dla mnie to było trochę creepy, a na pewno zboczone. Dobra, patrzeć już mogę na jego uroczy nosek, pulchne usteczka czy czarne oczka, ale nie, że w swojej głowie rucham całą resztę! Wypuściłem powietrze z ust, próbując w jakiś sposób ogarnąć ten cały pierdolnik w mojej głowie. Jeśli Yesung myśli, że jestem na niego zły to się myli. Jestem zły na siebie za to, iż nie potrafiłem powstrzymać swojej świadomości przed wytworzeniem takiego chorego obrazu sennego.
- Neh, wszystko w porządku. - mruknąłem, ponownie zamykając oczy i posyłając całemu otoczeniu delikatny uśmiech - Nie wiem, po co mnie w ogóle przepraszasz. Rozumiem twoją desperację. W końcu mój głos jest naprawdę zajebisty.


Yesung
Nastał czwartek. Tym razem udało nam się wstać o czasie i dotrzeć do szkoły bez żadnych przeszkód. Minęły już trzy strasznie nudne lekcje, wytrzymać się już nie dało, tak oczy mi się zamykały. Podszedłem do swojej szafki, aby przepakować torbę, nie chciało mi się nosić wszystkich książek ze sobą. Z resztą, byłoby to trochę bolesne. Otworzyłem drzwiczki od szafki i moim oczom ukazał się znajomy burdel, książki i zeszyty porozwalane wszędzie, jakieś różne inne śmieci, ale moją uwagę przykuła inna rzecz. Na stercie książek leżała znajoma kolorowa koperta. Taka sama w jakiej był list od tego zboczeńca Wziąłem kopertę do ręki i przeczytałem napis na niej. „Do Kim Jongwoona”. Bałem się to otworzyć. Jeżeli znowu będą tam takie zbereźne rzeczy na mój temat, to chyba się załamię. Takie rzeczy są przerażające. A co jeśli postanowi wprawić słowa z czyn? Na przykład, będę szedł sam ciemną nocą i zaatakuje mnie, że nawet nie będę w stanie bronić się i zgwałci mnie. Ja nie chcę być zgwałcony! Muszę znaleźć Kyuhyuna, on na pewno będzie wiedział, co z tym zrobić. On mnie obroni przed tym gwałcicielem. Szedłem korytarzem z kopertą w ręce, szukając brata. Pewnie musi być w swoim stałym miejscu na ostatnim piętrze szkoły. Wspinałem się po schodach jak najszybciej, bo byłem tu sam, co w obecnym stanie nie pomagał mi się uspokoić. W końcu udało mi się odnaleźć Kyuhyuna, który siedział w ślepym korytarzu na parapecie, a koło niego stały jakieś dwie ładne dziewczyny. Z resztą czort z nimi, mam ważniejsze sprawy na głowie. Chyba krzyczały coś w stylu: „Yesungie oppa!”, ale zignorowałem to. Byłem dosyć zdyszany, bo prawie biegłem schodami z parteru na samą górę.
- Co mam z tym zrobić? - zapytałem Kyuhyuna, podając mu nie rozpieczętowany list.

Kyuhyun
Nadszedł kolejny dzień. Na szczęście moja głowa zdołała się po części oczyścić już z tego paskudnego snu. I cudowną wiadomością było to, że nie śniłem o żadnej nowej zbereźnności. Dzięki Bogu. Oby tak dalej. Kyuhyun, robisz postępy. Jesteśmy z ciebie dumni. Powtarzałem sobie w myślach, zapisując tam również nowe postanowienie, że jak znowu przyśni mi się takie coś, ukrócę się o jedną z moich przyjemności, których jest wiele. Gry, ciuchy. Wszystko idzie pod zarząd wymiaru sprawiedliwości.
Odetchnąłem z ulgą, bo pomimo tego, że byłem w szkole, nie musiałem się teraz zanudzać na lekcji. Była cudowna przerwa, z której korzystałem po całości. Eunhyuk gdzieś się zmył. Pewnie do jednej ze swoich dziwek. A ja? Ja zostałem sam. No, może nie do końca. Gdy szedłem do mojej kwatery dowodzenia na ostatnim piętrze, dołączyły się do mnie moje dwie stare i dobrze przyjaciółki. Chaerin i Bomi. I ciągle miałem wrażenie, że znam powód ich nieoczekiwanego przyczepienia się do mnie. Ledwo co usadziłem tyłek na parapecie, a te zaczęły już gadać. Właściwie wyciągać informacje.
- Powiedz nam coś o swoim bracie. - zaczęła Bomi, swoim błagalnym wzrokiem wiercąc dziury w mojej twarzy i uwieszając się na mojej ręce.
- Tak, powiedz, powiedz. - dodała po chwili Chaerin, robiąc ten sam gwałt na moim drugim ramieniu.
- Dlaczego niby miałbym wam coś o nim mówić, ha? - zapytałem, wyraźnie akcentując ostatni wyraz.
- Bo ładnie prosimy, nyan? - mruknęła czerwonowłosa, próbując na mnie tych swoich słodkich sztuczek.
Ahahaha, przykro mi, drogie panie. Jak udało mi się znieść słodkości Yesunga, to wasze są dla mnie zupełnie niczym. Westchnąłem ciężko, widząc już, że jakikolwiek sprzeciw z mojej strony nie miał sensu. I tak nie dałyby mi spokoju, a ja zwyczajnie skończyłbym z bólem głowy i nerwicą.
- Co chcecie wiedzieć? I odsunąć się ode mnie. - warknąłem, a one od razu ze mnie zeszły.
- Jak ma na imię? - rzuciła szybko blondynka, na co ja wybuchnąłem krótkim śmiechem.
- Chyba jesteś chora, że ci powiem, jak się nazywa! Żeby potem nie miał spokoju? Nie, dziękuję. Za bardzo go kocham, żeby rzucać wam go na pożarcie.
- Ow. - mruknęła tajemniczym tonem Chaerin - Czyli chodzi do naszej szkoły.
Ja pierdole. Pochyliłem się do przodu i przejechałem dłonią po twarzy. Zajebiście. Pierwsza wtopa. Ciekawe, na czym jeszcze mnie złapią. Nie mogłem dalej czysto rozmyślać, bo ich radosny śmiech i głośno przybijane piątki naprawdę nie pozwalały mi się skupić.
- Ty, a może to jest Yesung? - rzuciła chyba bez zastanowienia Bomi - Wydajecie się być strasznie blisko... - burknęła, pocierając kciukiem o policzek w geście zastanowienia.
- Tak, o nim cały czas mówimy. - powiedziałem z odpowiednio dużą ilością ironii, by nie wzięły mnie na poważnie.
- A weź przestań, Bom! - wtrąciła się Chaerin - Przecież oni są kochankami! - spojrzała na mnie, a złośliwy uśmiech malował się na jej ustach.
Czy to niby miało znaczyć, że mam się zacząć bać tego, co ma mi do powiedzenia? Kurwa, nie będę! Na pewno nie od niej. Przecież ona jest maksymalnie nieszkodliwa. Jak dla mnie. A te głupie ploty? Aww, całkiem przyjemne dla ucha, ale kurewsko nieprawdziwe. Gdyby się tylko dowiedzieli, że to właśnie ja i Yesung jesteśmy braćmi, to chyba przeżyliby szok stulecia.
- Neh, oppa. - zaczęła, zbliżając się do mnie - Czy to prawda, że ty i Yesung-oppa pobiliście się o dziewczynę?
- Co?! - wydarłem się do niej - Boże, kto wymyśla takie głupie bajki. - rzuciłem na wydechu.
- Widzisz, mówiłam, że są razem. - powiedziała, święcie przekonana o słuszności swoich słów.
- Nie jesteśmy razem. - sprostowałem jej wypowiedź - I nigdy nie będziemy, więc wywal ze swojej głowy te popierdolone pedalskie wyobrażenia.
- Pfff, ale sadzisz. - wymamrotała niezadowolona.
- Ja... - zaczęła czerwonowłosa - Ja tam wam kibicuję.
- He? - tylko tyle zdołałem z siebie wyrzucić, bo jej słowa naprawdę mnie zszokowały.
Że niby ktoś nam kibicował? O kurwa. Jeśli jest już jedna osoba, to i na pewno znajdzie się jeszcze więcej. Ploty szybko się niosą, a dziewczyny lubią takie romanse męsko-męskie. Teraz już wiem, dlaczego Yesung tak sapie o te wszystkie homoseksualne rzeczy.
- Bo... - zacięła się na moment - Bo Yesung-oppa wydaje się być jakiś inny w otoczeniu Kyu-oppy. Zawsze się uśmiecha, a normalnie od tego stroni. Myślę, że Yesung-oppa jest naprawdę szczęśliwy przy oppie. - powiedziała, posyłając mi uśmiech.
Ok. W ogóle nie miałem pojęcia, jak powinienem zareagować na jej słowa. Niby... niby bardzo się na nie cieszyłem. Że nie tylko ja widzę, że Yesung wiele rzeczy pozostawia tylko dla mnie. Że jest mu ze mną dobrze. Jednak coś mi wciąż nie pasowało w tym wszystkim. Czułem, że coś jest nie w porządku. Na szczęście przyszedł do nas sam Yesung, uwalniając mnie od natłoku tych nieco niewygodnych pytań. Dziewczyny od razu dostały szału macicy na jego widok, co było jeszcze lepsze, bo zupełnie zapomniały o mnie. Szybko jednak moja radość zniknęła, gdy tylko wręczył mi kopertę taką, jak ta poniedziałkowa.
- Możecie odejść? - zapytałem całkiem poważnie dziewczyn, które chyba zrozumiały, że nie chodziło o nic błahego.
Kiedy tylko zniknęły z zasięgu mojego wzroku, zacząłem otwierać kopertę, z której wyciągnąłem list. Aż boję się czytać, co ten człowiek tutaj napisał tym razem. Powinienem dzisiaj usadzić się przy szafce brata. Ale kto wie, kiedy to wpakował. Bardzo możliwe, że tego dnia, gdy akurat poszliśmy sobie pod most. Boję się, że jak ta treść mi się nie spodoba to ktoś naprawdę ucierpi. Tym razem nie było powodu do śmiania się z tego, bo cała radość uleciała wraz z przybyciem Yesunga, który zaczął się obawiać jak cholera.


Witaj, Sunggie!
Gdy już wiesz, że masz swojego fanboya, odważyłem się napisać do Ciebie kolejny list. Mam nadzieję, że ostatni Cię zbytnio nie zaskoczył, jednak jestem trochę zawstydzony tym wszystkim, co w nim umieściłem. Szczerze mówiąc, wyrzuciłbym stamtąd parę zdań, jednak jeśli już je przeczytałeś, nie ma sensu w ukrywaniu niczego. Kocham Cię! Mógłbym powtarzać te magiczne słowa w nieskończoność! Mam nadzieję, że kiedyś los odpowiednio skrzyżuje nasze drogi i wszystko skończy się tak, jak obrazują to moje marzenia. Moje wszystkie marzenia. Nawet te najbardziej niemoralne i zbo-


Nie. Koniec. Nie miałem już siły. Nie mogłem tego dalej czytać. Jaki ten człowiek jest obrzydliwy. Że go było stać na coś takiego?! Głupi, sam nie wie, że swoim zachowaniem jeszcze bardziej odpycha go od siebie. Gdy tylko oderwałem swoje oczy od tego tekstu, w dłoni zgniotłem kartkę, a po chwili rzuciłem nią w jasną podłogę. Ja pierdole. Trzymajcie mnie, bo go zaraz zabiję. Czułem jak moje serce zaczyna bić jak oszalałe, a oddech ze spokojnego staje się maksymalnie chaotyczny. Zignorowałem już ból zębów, spowodowany tym, jak mocno zaciskałem szczęki. Naprawdę mnie wkurwił i w tym momencie nie mam najmniejszego zamiaru by się hamować. Miałem go nie ruszać, bo Yesung mnie o to prosił. Ale nie mogę tak bezczynnie siedzieć, kiedy on robi mu taką krzywdę! Jeśli ma mnie po tym znienawidzić to proszę bardzo! Droga wolna! Jednak nie pozwolę na to, by le fu tknął go chociaż raz. Nie przejmując się niczym, zacząłem biec jak najszybciej tylko mogłem. Szybko znalazłem się przed szkołą, na placu wypełnionym masą ludzi, którzy głupio cieszyli mordy.
- Kim Ryeowook! - wydarłem się, a wszystkie głosy nagle ucichły - Zabiję cię! - warknąłem po chwili, kierując się do stolika, przy którym zawsze siedział.
- Co ty myślisz, że- - próbował go osłonic jeden z jego koleżków, ale prostym i mocnym pchnięciem usunąłem go z mojej drogi.
Zbliżyłem się do przerażonego le fu, który jeszcze próbował mi się jakoś wyrwać. Złapałem go za fraki i wytargałem z ławki, od razu przyszpilając do najbliższego drzewa.
- Czy ty kurwa zdajesz sobie sprawę z tego, co zrobiłeś!?
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
WhateverIsCome 
Abwwww~


Ulubieniec z SJ: Teuk, Kangin, Siwon, Min
Lover: Leeteuk, Sungmin.
Fav Pairing: YuanMi!
Grupa krwi: 0RH+
Kocham SuJu od: Lutego 2012.
Wiek: 22
Dołączyła: 30 Sie 2012
Posty: 21
Skąd: Kędzierzyn-Koźle
Wysłany: 2012-09-15, 19:56   

Przyznam się, że tak po cichutku podczytywałam sobie to opowiadanie, nie raz narażając się rodzicielce, przez to, że za długo siedzę przy tym 'pudle', ale, naprawdę, przysięgam, często po prostu nie mogłam się oderwać. Bardzo podoba mi się, jak kreujesz tutaj bohaterów, a i rozwój fabuły jest po prostu... hm, zacny? (znam za mało słów XD") Skupiając się jednak konkretnie na tej części - było naprawdę dobrze. Przerwałaś w strasznie niefajnym momencie (ale ja też lubię to robić ^^), było jak zawsze zdecydowanie za krótko, bo, jak wiadomo, dobre teksty zawsze mają zbyt mało słów. Jedyną rzeczą, która mnie zastanowiła, było
SuJeong95 napisał/a:
Zbliżyłem się do przerażonego le fu

Dlaczego nazywasz Ryeo 'le fu'? Ja, wciągnięta, przeżywam każde słowo, a tutaj nagle po prostu parsknęłam śmiechem, nie mogąc się kompletnie powstrzymać. Nie, żeby mi się to nie podobało - ale pytam po prostu z ciekawości. Czy to ma jakiś związek z facebookowym opowiadaniem? c:
_________________



Ostatnio zmieniony przez WhateverIsCome 2012-09-15, 19:57, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 25
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3142
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2012-09-15, 20:29   

SuJeong95 napisał/a:
Teraz gdy się tak temu wszystkiemu przyglądam, to Kyuhyun jest chłopakiem niemal idealnym. Jest inteligentny, przystojny, opiekuńczy i zabawny. Czego więcej do szczęścia potrzeba?

*Love is in the air~* :DDD

Łoł, zrobiło się ostro... Może i Kyu chce bronić brata, ale raczej jego serca rzucaniem się z pięściami na Wooka nie zdobędzie. A do tego może mieć problemy przez ten wybryk :C Ale takie listy od Ryeo... Ale to mi do niego nie pasuje xD Aż bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że to kumple z zespołu zrobili im taki mało inteligentny żarcik. żeby ich spiknąć xD Ale Yeś uważał, że mu by tego nie zrobili, więc mu zaufam :3

PS. Swoją drogą miło ze strony lasek, że im kibicują xD
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
Harusia 
Madame Hara ~


Lover: ~ LeeTeuk ~
Fav Pairing: EunHae, MinWook, QMi
Kocham SuJu od: 16.07.2011r
Wiek: 21
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 791
Skąd: Slupsk
Wysłany: 2012-09-18, 22:58   

Uh...wreszcie mam chwilkę wolnego czasu na skomentowanie <3.
Momentami zwijałam się ze śmiechu xD. Twoje teksty są po prostu genialne kkk~ .
Omo.. Yesio podziwiał ciałko Kyu?!?! yh.. ja chcę więcej !! ><.
Why zakończyłaś w takim momencie?! T.T. Hara chce więcej ;(.

Ja podobnie jak ta laska kibicuje im !!! xD.
_________________

This song is dedicated to the world’s biggest fan club
The ‘ELF’, my girls, my angels. <3
Ostatnio zmieniony przez Harusia 2012-09-22, 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-09-23, 12:26   

27.


Yesung
Gdy Kyuhyun otworzył kopertę i zaczął czytać list, jego wyraz twarzy nie należał do najweselszych. Już się boję, co tam jest. Dlaczego ten psychol musiał wybrać akurat mnie?! Jest tyle innych facetów w tej szkole, ale czemu akurat ja?! Teraz nie ufam żadnemu facetowi wokół mnie, bo przecież to może być każdy. Na poprzedniej przerwie poprosiłem nawet Heechula, aby poszedł ze mną do łazienki, bo nie chciałem być tam sam. Marudził trochę i wyzywał od dziwaków, ale w końcu poszedł ze mną. Nie chciałem dawać temu zboczeńcowi najmniejszej okazji do zgwałcenia mnie. Nagle Kyuhyun zgniótł kartkę, którą trzymał wcześniej w swojej dłoni i rzucił ją na podłogę, następnie wybiegł ze ślepego zaułka, zostawiając mnie zupełnie samego.
- Kyuhyun! - krzyknąłem za nim, ale chyba mnie nie usłyszał, bo nawet nie zareagował.
Nie podobało mi się to. Jak on mógł mnie zostawić tu zupełnie samego? Podniosłem zgniecioną kartkę z posadzki, byłem ciekawy, co wywołało taką reakcję u mojego brata. Nie chciałem tego czytać, ale jednak ciekawość wzięła górę.


Witaj, Sunggie!
Gdy już wiesz, że masz swojego fanboya, odważyłem się napisać do Ciebie kolejny list. Mam nadzieję, że ostatni Cię zbytnio nie zaskoczył, jednak jestem trochę zawstydzony tym wszystkim, co w nim umieściłem. Szczerze mówiąc, wyrzuciłbym stamtąd parę zdań, jednak jeśli już je przeczytałeś, nie ma sensu w ukrywaniu niczego. Kocham Cię! Mógłbym powtarzać te magiczne słowa w nieskończoność! Mam nadzieję, że kiedyś los odpowiednio skrzyżuje nasze drogi i wszystko skończy się tak, jak obrazują to moje marzenia. Moje wszystkie marzenia. Nawet te najbardziej niemoralne i zboczone. Nic nie poradzę na to, że tak na mnie działasz.
Gdy zobaczyłem Cię we wtorek w nowej fryzurze i okularach, na pierwszy rzut oka nie rozpoznałem mojego Sunggiego. Wyglądałeś tak seksownie jak... Oh! Nikt nigdy nie wyglądał tak seksownie jak Ty. Obserwując Cię tam na stołówce, miałem sto razy gorsze myśli od tych, które opisywałem w poprzednim liście. Jednak gdy zdjąłeś okulary i zobaczyłem jak okrutnie zostałeś skrzywdzony, jak twoja przepiękna twarz została przez kogoś tak barbarzyńsko potraktowana, poczułem, że coś we mnie zaczęło się gotować. Kto śmiał dotknąć tą delikatną, bladą skórę? Kto śmiał uderzyć w przepiękne ciemne oczko? Chciałem podejść do Ciebie, chciałem podejść i ucałować zranione oczko. Chciałem uśnieżyć ból, bo bolało, prawda? Gdy usłyszałem, że to Kyuhyun zrobił, miałem ochotę pójść do Niego i też przetrącić mu twarz, żeby wiedział jaki ból odczuwasz, ale Ja nie jestem taki jak On. Przemoc nic nie zdziałałaby. Nie mogę patrzeć, gdy jesteś razem z Nim. On brutalnie Cię pobił, a Ty udajesz, że nic się nie stało. A co jeśli znowu Cię skrzywdzi? Nie chciałbym tego, chcę tylko Twojego szczęścia. Ja nigdy nie zrobiłbym Ci czegoś takiego. Kyuhyun nie zasługuje na to, żeby być tak blisko z tak wspaniałą osobą. Gdybyś kiedyś dał mi szansę zbliżenia się do siebie, to czułbyś się ze Mną bezpiecznie, czułbyś się kochany.

Twój zawsze kochający
Ryeong
PS: Kocham Cię z całego swojego serca!




Przyznam, że ten list nie był aż tak straszny, jak się spodziewałem. Nie zmienia to faktu, że dalej uważam go za zboczeńca, który w każdej chwili mógłby się na mnie rzucić. Schowałem wygniecioną karteczkę do torby i rozejrzałem się wokół siebie. Kyuhyuna dalej nie było, czyli zostawił mnie na dobre. Lepiej będzie, gdy pójdę z tego miejsca gdzieś, gdzie będą jacyś ludzie. Szybkim krokiem ruszyłem na dół. Gdy byłem na piętrze niżej, usłyszałem krzyk jakiejś dziewczyny.
- Oppa! - złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć mnie schodami w dół - Kyu-oppa bije Wookiego na podwórku!
- Cco?! - wydarłem się i wyrwałem swoją rękę z jej uścisku i zacząłem biec w stronę podwórka.
To nie może być prawda. Przecież już się pogodzili, a Ryeowook w przyszłym tygodniu będzie chodził do nowej szkoły. Na podwórku uformował się spory tłumek, czyli jednak działo się coś poważnego. Przebiłem się przez nich i moim oczom ukazał się przerażający widok. Mój brat w jednej ręce ściskał za ubrania Ryeowooka, a drugą okładał go po twarzy. Nikt jakoś specjalnie nie próbował ratować biednego chłopaka. Wszyscy mieli zabawę z oglądania bójki.
- Kyuhyun, przestań! Zostaw go! - wykrzyczałem, ale on zignorował mnie.
Twarz mojego brata była straszna, był tak wkurwiony jak wtedy gdy wyłączyłem mu laptopa. Jednak musiałem coś zrobić, nie mogłem pozwolić, aby tłukł biednego dzieciaka. Podbiegłem do nich i próbowałem odciągnąć ręce Kyuhyuna od Ryeowooka, gdy nagle poczułem coś z impetem uderzyło w mój nos. Przez kilka sekund zrobiło mi się ciemno przed oczami, a gdy ponownie wrócił mi wzrok, zobaczyłem, że leżałem na ziemi. Cholera, jak to się stało? Spojrzałem w stronę mojego brata. Teraz szarpał się z Siwonem i Hangengiem, którzy próbowali odciągnąć go od Ryeowooka.

Kyuhyun
Przez moment po prostu tak stałem, wpatrując się w jego paskudną mordę, która po części jednak wyglądała cudownie poprzez ten niezastąpiony wyraz panicznego strachu. W rzeczywistości to wszystko zapewne trwało tylko milisekundy. Gdybym nie był w tej chwili zajęty z góry skazanymi na niepowodzenie próbami ograniczenia swojej wściekłości po prostu zapytałbym się go, czy zdążył już narobić w gacie. Chociaż nie. Nawet nie byłem ciekawy prawdy. Wystarczająco mnie już zdenerwował. Tym wszystkim, co zrobił Yesungowi, zdecydowanie zasłużył sobie na porządny wpierdol, o który ja już się osobiście postaram. Przegiął.
- Powtórzę. - wysapałem tuż przy jego głowie, zbliżając do niej swoją - Wiesz, co zrobiłeś, flafersie, ha?! - wydarłem się mu w twarz, łapiąc go za szmaty i mocno uderzając nim o drzewo.
Kurwa! Naprawdę miałem dość! Miałem dość tego, że taki typek jak on musiał akurat przypieprzyć się do Yesunga! Ja też go kocham i nie napędzam mu takiego lęku. Ja pierdole. Takich to powinni brać do odstrzału z litości. Ale niestety. Nie wszyscy są tacy genialni jak Cho Kyuhyun, który jednak oczyści świat z tego problemu.
- Czy ty wyobrażasz sobie, co narobiłeś tym jebanym listem?! - ani na moment nie zniżałem tonu swojego głosu.
Chciałem, by wszystko usłyszał wyraźne. Chociaż nie musiałem nawet podnosić głosu. W ciszy, która teraz panowała, można by usłyszeć najcichszy szept. Chciałem, by wszystko zrozumiał. Zrozumiał powód, z jakiego zaraz dozna nowego uczucia, jakim będzie paraliżujący ból. Chciałem, by jego poziom strachu pobijał nowe rekordy wysokości. Chciałem, by zrozumiał, że jeśli Cho Kyuhyun ostrzega, to jego słowa bierze się na poważnie.
- Wiesz, jak on się przez ciebie bał, zboczeńcu?! - wydarłem się - Mogłem cię załatwić już wtedy! Miesiąc temu! - wyrzuciłem mu jeszcze.
I to by był koniec moich słów w jego kierunku. Miałem szczerą nadzieję, że zdążył poznać mój punkt widzenia na tą sprawę. Cóż. Moje hamowanie siebie też ma jakieś granice, więc teraz nie zważając na nic, na to gdzie jestem, czy też na ludzi, po prostu zacząłem go okładać po ryju. Kompletnie na oślep, bo straciłem już możliwość racjonalnego pojmowania świata, kiedy tylko na nowo przypomniałem sobie treści jego listów i twarz Yesunga z wtorkowego wieczoru. Czułem bryzgnięcia krwi na moich policzkach, ale nie było to coś, czym sobie zawracałem głowę. W tej chwili w moim mózgu nie było nic. Nie było tam niczego, poza nienawiścią i gniewem, które raczej nie chciały maleć, nie ważne jak bardzo zmieniał się kształt, o który uderzałem. Kiedy zabrałem z niego swoją jedną rękę, skrzat zwyczajnie osunął się na ziemię. W trakcie lotu kopnąłem go jeszcze w brzuch, dzięki czemu odleciał trochę dalej. Szybko jednak znalazłem się nad nim i jednym porządnym zamachnięciem nogi kopnąłem w jego brzuch. Długo nie nacieszyłem się tą wspaniałą aktywnością, bo momentalnie poczułem silny uścisk na ramionach i widziałem już, jak odciągają mnie od nieruszającego się ciała tego popierdoleńca.
- Puszczajcie mnie kurwa! - wydarłem się do tych ludzi, którymi okazali się Siwon i Hangeng.
I oni jeszcze przeciwko mnie!? Ja pierdole! Gdyby się tylko dowiedzieli o tym, co ten typek nawyczyniał to jestem przekonany, że jeszcze by do mnie dołączyli! Ale nie. Nie miałem zamiaru mówić o tym całemu światu.

***



Yesung
Siedziałem na ławce przed drzwiami do gabinetu dyrektora. Obok mnie siedzieli moi kumple z zespołu i pilnowali mnie przed ewentualnym omdleniem. Właściwie, to była to wymówka, żeby nie siedzieć na lekcjach. Nie czułem się na takiego, który miałby zaraz stracić przytomność, ale gdy Kyuhyun przypierdolił mi w nos, to sporo krwi pociekło. Teraz miałem całą koszulkę ufajdaną na czerwono. Dyrektor wezwał Minyeon do szkoły i rozmawiali ze sobą już dosyć długo. Już chyba ponad półgodziny. Oczywiście, nie rozmawiali o jakiś błahostkach, typu jak upiec ciasto śliwkowe, tylko o karze którą otrzyma mój brat za napaść na Ryeowooka.
- Myślicie, że go wyrzucą ze szkoły? - zapytał przejęty całą sytuacją Siwon.
- Wypluj te słowa. - warknąłem na niego.
Nie mogą go wyrzucić, Kyuhyun jest jednym z najlepszych uczniów w szkole, podwyższa średnią szkoły. Nie mówię, że nie powinien dostać jakiej kary, ale nie na wyrzucenie ze szkoły. Przecież on jest taki mądry, nie może zmarnować swojej przyszłości.
- Ciekawe co tam u Ryeowooka. Mam nadzieję, że jakoś wykaraska się z tego. - powiedział Hangeng - Ale ty Yesung, to masz szczęście, jak nie oko, to nos. Wyglądasz bardziej jak bokser niż piosenkarz.
- A zamknij się. - syknąłem do niego i zacząłem delikatnie pocierać skronie dłońmi.
Z tego wszystkiego zaczęła boleć mnie głowa, chociaż to i tak nie było najgorsze. Nic nie jest w stanie przebić bólu nosa. Szkolna pani pielęgniarka powiedziała, że nie jest złamany, to chociaż tyle dobrze. Nagle z gabinetu dyrektora wyszła Minyeon a za nią Kyuhyun. Nie mieli zbyt wesołych min, no ale co ja mogłem zrobić? Przyznam, że po tym incydencie straciłem zaufanie do brata. Wpieprzył mi już dwa razy, nie kontroluje swojego gniewu i to jest przerażające. Jednak wstałem z ławki i poszedłem za nimi w stronę parkingu, gdzie stał samochód.

Kyuhyun
Wiedziałem. Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, jak to się skończy. To, że jestem teraz w gabinecie dyrektora razem z matką to mały pikuś. Drą się na mnie na zmianę. Normalnie jakby urządzili sobie jakiś cudowny konkurs z serii 'kto się wydrze głośniej'. Gorsze jest to, z czym będę musiał się zmierzyć potem. Już właściwie zacząłem nad tym myśleć. Nie, nie było mi jakoś szkoda le fu, bo zasłużył sobie na to wszystko... jak dla mnie. Powinien się mnie słuchać, a teraz ma. Rodzona matka go nie pozna. Bardziej niż stan le fu zastanawiało mnie to, jak teraz będzie między mną, a Yesungiem. Wiem, że spieprzyłem. Ponownie. Tylko tym razem bardziej. To, o czym go zapewniałem we wtorkowy wieczór teraz pewnie jest dla niego stertą
całkowicie pustych słów. Wręcz niechcianych słów. Gdy tylko dowiedziałem się, że w tej mojej niekontrolowanej akcji ucierpiał także mój brat, uświadomiłem sobie również, że sam wcale nie jestem lepszy od le fu. Jestem właściwie gorszy, szczerze mówiąc. On tylko pisał do niego listy. Nawet nie używał swojego imienia. Osobiście nie zbliżał się do niego. Zostawiał wszystko dla swojej wyobraźni. A ja? Ja zawsze miałem go na wyciągnięcie ręki. Poniekąd zaspokajałem swoje pragnienia. Mogłem zrobić z nim praktycznie wszystko, w granicach zdrowego rozsądku oczywiście. Ale tego nie robiłem. Dlaczego? Bo wciąż byłem przekonany, że go kocham, a jeśli on mnie nie, nie w ten sam sposób, to nie mam do niczego prawa. A teraz? Teraz dochodzę do wniosku, że to wszystko to jednak wielka bajka. To całe uczucie jest w cholerę niedojrzałe. Najlepiej by było, gdyby okazało się wymyślone. Pomimo moich starań, żeby trzymać się z dala od okazywania czegoś mocniejszego, ja traktuję go, jakby był już mój. Nie pozwalam mu zająć się swoimi problemami samemu. Gdybym nie wtrącił się do sprawy z le fu, wszystko potoczyłoby się inaczej. Gdybym nie zaczął być zazdrosny i odpierdalać swoich akcji to nadal prawdopodobnie cieszyłby się on normalniejszym życiem i spokojem, a ja jego zaufaniem. Z którego pozostały pewnie tylko nici. Nie potrafiłem dać mu wolności i zacząłem zachowywać się jak przewrażliwiony na punkcie bezpieczeństwa swojego dziecka rodzic. Mało tego. Samo przestanie bycia samolubnym nie rozwiązywało problemu. W tej sprawie na siebie nakładało się wiele czynników. Zdecydowanie za wiele. I musiałem się ich pozbyć, jeśli chciałem powrotu do starego porządku. Zacząłem nienawidzić siebie za wiele rzeczy. Dodajmy jeszcze jedną. Nienawidzę siebie, bo to ja byłem powodem lęku w oczach Yesunga.
- Kyuhyun! - usłyszałem swoje imię, padające już chyba setny raz z ust mojej matki - Jak mogłeś to zrobić!? Naprawdę nie wierzę! - zaczęła się do mnie wydzierać.
Robiła to tak naturalnie... Jakby nie przejmowała się niczym i nikim w swoim otoczeniu. Sądzę, że tą prostolinijność mam właśnie po niej. Szkoda, że nie odziedziczyłem po niej innych cech. Że raczej musiałem wdać się w tego człowieka, którego kiedyś przyszło mi nazywać ojcem. Jak wiele bym oddał, bym jednak w jakimś tam stopniu był pierdolonym skrzatem takim jak le fu. Oszczędziłbym kłopotu i sobie, matce, bratu i ojcu. Wszyscy by byli
szczęśliwi, bo nie musieliby się ze mną użerać. Bym był zajebanym słitem, którego wszyscy by rozpieszczali i kochali. A tak... Jestem powodem ogromnego znerwicowania.
- Nie sądziłam, że możesz być do czegoś takiego zdolny! - kontynuowała - Myślałam, że skończy się na tym, że uderzyłeś ostatnio Jongwoona! Ale teraz?! Żeby tak pobić tego chłopaczka?! Naprawdę się na tobie zawiodłam. - dodała już ciszej, kiedy chyba zabrakło jej już sił.
Myślisz, że ja na sobie się nie zawiodłem? Dzisiaj właśnie runął świat, którego byłem królem. Wymyśliłem sobie koronę i berło, nadałem sobie tytuł i wybudowałem tron. Z wszechpotężnego króla stałem się gorszy od zwykłej glizdy.
- Musisz ponieść tego konsekwencje. - rzucił ciężko dyrektor, który także nie wyglądał na szczęśliwego.
Mógłby teraz po prostu powiedzieć, że musi mnie wyrzucić z tej szkoły. Nawet bym się cieszył. Nie musiałbym oglądać tych przeklętych murów, które tak mnie wkurwiają. Tych paskudnych mord. Lecz chyba ważniejsze jest to, że nie musiałbym tak często oglądać Yesunga. Teraz nie chcę go widzieć. Mogę się założyć, że on też. Nie chcę go widzieć, dlatego, że nie mam jeszcze w sobie tyle odwagi, by spojrzeć mu prosto w twarz. Nie sądzę, bym jej szybko nabrał.
- Jako szkoła musieliśmy ten incydent zgłosić na policję. Pobicie to nie jest błahostka. Nie jesteś głupi, więc mniemam, że doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. - kontynuował, gdy pochylił się w moim kierunku, podpierając się łokciami o stół - Każdy inny raczej zasługiwałby na wydalenie ze szkoły. Jednak ty jesteś wyjątkiem. Jesteś jednym z najcenniejszych dla nas uczniów i nie chciałbym się z tobą żegnać, bo nie wydajesz się być taki zły. - odparł, patrząc na mnie z ojcowską łagodnością - Pewnie miałeś jakiś poważny powód, by sięgnąć po tak drastyczne metody. Na razie o to nie pytam. Będziesz się tłumaczył policji. Podsumowując, zrobiłeś coś źle i musisz ponieść karę. Zdecydowałem, że będzie to zawieszenie w prawach ucznia. Póki co tylko na tydzień. Ale ostateczną decyzję o tym, co mam z tobą zrobić, przedyskutuję z gronem pedagogicznym. - odparł, kończąc tym swoją rozmowę ze mną.
Skinąłem głową, bo co innego miałem zrobić? Pozostało mi teraz tylko zgadzanie się na wszystko, żebym po prostu nie pogrążył się jeszcze bardziej. Matka wymieniła jeszcze kilka zdań z dyrektorem odnośnie mnie, rzuciła w moją stronę mroczne 'porozmawiamy w domu' i wyszła z gabinetu, a ja za nią. W drodze dołączył do nas jeszcze Yesung, a mnie już zaczęło się robić niedobrze, gdy ponownie wróciło do mnie to, że nazywam się Cho Kyuhyun. Że jestem Cho Kyuhyunem, który dwa razy pobił Kim Jongwoona vel Yesunga. Nagle usłyszałem jedno wielkie i ciężkie westchnięcie, wydobywające się z ust matki.
- Wciąż nie dotarło do mnie to, co zrobiłeś, Kyuhyun! - ta to wszędzie potrafi sapać - Nie dość, że pobiłeś tego chłopaka to jeszcze twój własny brat musiał oberwać! Ty naprawdę jesteś moim synem? - zaczęła zadawać sobie pytania retoryczne, ale jakby ucichła, gdy znaleźliśmy się już na parkingu.
Otworzyła samochód i we trójkę weszliśmy do środka. Usiadłem z tyłu, sam i wbiłem swój wzrok w przestrzeń za szybą. Widziałem jak masa ludu się na nas gapi, jakby to wydarzenie było zupełnie świeże. A może po prostu są zszokowani tym, że jesteśmy braćmi. Nie ważne. Braterska więź została
dzisiaj zerwana. I to przeze mnie.
Droga do domu upłynęła w zupełnej ciszy. Kiedy dotarliśmy na miejsce, nic raczej się nie zmieniło. No, może poza jednym szczegółem. Nałożyli na mnie kolejną karę. Nic nowego. Tym razem szlaban na wszystko. Do swojej dyspozycji mam wyłącznie podręczniki szkolne. Żebym miał co robić przez ten tydzień, gdy mam zakaz chodzenia na lekcje. Zanim jeszcze zdążyłem wejść do swojego pokoju, matka razem z ojcem odprawili mi kazanie o panowaniu nad emocjami. Zadzwonił jeszcze telefon, z którego dowiedziałem się tyle, że jutro mam się stawić na przesłuchanie. Super...
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-09-28, 00:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Yume-chan 
Żółwiasta~ xDD


Ulubieniec z SJ: Yesung i pozostała 14 <3333
Lover: Yesung <333 ... i kilku innych xD
Fav Pairing: Eunhae, YeKyu, Yehae, KyuMin, HeeMin, KyuChul
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: lipiec-sierpień 2010r~
Wiek: 21
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 752
Skąd: Gliwice
Wysłany: 2012-09-23, 13:00   

Suuuuuuuuuudziaaaaaaaaa~~~!!! Chcę więęęęcej T___T
Omo, kocham twojego Kyu z każdą cześćią coraz bardziej *___* Wkurwiony Kyu jest taki.... ah i oh xD <3333
A pod koniec chciało mi się płakać ;__; Było mi go tak strasznie szkoda! (Kyu, ma się rozumieć xD) ... ten mały skubany popieprzony i niewyżyty le fu jest taki fsdbiufsifs >< chętnie bym mu sama jeszcze dołożyła ><
Eh... niech Yesiu przejrzy na oczy, że Kyu to wszystko z miłości do niego robi T__T Niech on mu powie, że nie ma do niego żalu i niech se dadzą dziubka na zgodę i będzie dobrze ;___;
Cytat:
- Wiesz, jak on się przez ciebie bał, zboczeńcu?! - wydarłem się - Mogłem cię załatwić już wtedy! Miesiąc temu! - wyrzuciłem mu jeszcze.
Jak on się o niego martwi ;__________; <3333333

Sudzia, chcę więcej Y___Y Plosęę <333333333
_________________
~~
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 12