| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: RedWitch
2012-09-28, 14:37
2self~ (16/?)
Autor Wiadomość
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-07-10, 17:03   2self~ (16/?)

2self~


My little lover

1.


Donghae
Biały puch zalegał już od kilku dni na niegdyś zielonych trawnikach posesji przedmieść Seulu. Słaby wiatr unosił maleńkie kryształki lodu w górę, tworząc sztuczną, połyskującą w promieniach słonecznych mgłę. Z tego krajobrazu podróżnika ratował jedynie wielki i nieugięty pień dębu, rosnący w boku posiadłości. Biały dom wyróżniał się jedynie ciemnymi oknami, które i tak po części były przysłonięte śniegiem.

Hyukjae
Najokropniejszy poranek w moim życiu, zaczął się zwyczajnie. Ból głowy i mięśni, do którego już zdążyłem się przyzwyczaić był wyjątkowo silny. Przetoczyłem się po łóżku, aż moje ciało napotkało jakąś przeszkodę. Otworzyłem oczy i o mało nie krzyknąłem ze strachu. Obok mnie leżała najbrzydsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widziałem. Skrzywiłem się i wstałem, jak najszybciej kierując się do łazienki.
Boże, jak bardzo musiałem być pijany, żeby wziąć takiego paszczura do siebie? Umyłem się dokładnie i kiedy ubrany wróciłem do sypialni, dziewczyny już nie było. Jak zawsze, wiedziały kiedy się zmywać. Odszukałem kluczyki do samochodu i wybiegłem z domu, jeszcze raz przeglądając się w lustrze. Skacowany czy nie, szczęśliwy ze swojej nocnej partnerki czy nie, wyspany czy nie, musiałem dzisiaj wyglądać reprezentacyjnie. Potrzebowałem utrzymać się w tej pracy jak najdłużej, a pierwszy dzień jest najważniejszy.
Zajechałem pod adres, który mi podali i kiedy zobaczyłem dom ludzi, dla których miałem pracować, oczy mało mi nie wyskoczyły, a szczęka prawie zaryła o zaśnieżony chodnik. Ale wyjebana chawira. Na moją twarz wstąpił lekki uśmiech, praca tutaj może okazać się dość zabawna.
Wyprostowałem się i z uniesioną wysoko głową stanąłem pod bramą. Odszukałem przycisk, który wyglądał na dzwonek i zadzwoniłem.
- Dzień dobry. Nazywam się Lee Hyukjae i jestem nowym.. pracownikiem. - powiedziałem szybko, zanim ktoś w ogóle zdążył zapytać kim jestem.

Donghae
Twarz pokojówki nie przedstawiała żadnych nazbyt widocznych czy też ociupinę pozytywnych uczuć. Kątem oka przyglądała się swojemu nowemu współpracownikowi, podążając w kierunku części budynku przeznaczonej dla służby. Pchnęła białe drzwi, prowadzące do szatni. Chwilę później wręczyła nowemu jego roboczy strój, czyli czarny garnitur.
- Jeśli ten ci nie odpowiada, zawsze możesz przynieść własny. Twoje obowiązki to spełnianie każdych zachcianek pana Lee, a zwłaszcza panicza Donghae. Masz być zawsze w pobliżu i nie podważać jego słów. - dziewczyna podwinęła ciemny rękaw swojego stroju i spojrzała na srebrny zegarek - Dochodzi piętnasta, zatem masz pięć minut na zapoznanie się z budynkiem. Następnie zbudź panicza. Drugie piętro, ostatnie drzwi na lewo. - wyciągnęła dłoń w jego stronę - Jestem Bomi.

Hyukjae
- Hyukjae. - odpowiedziałem krótko, uśmiechając się do niej. Obejrzałem strój, który mi dała i wydawał się w idealnym rozmiarze na mnie. Westchnąłem i nie przejmując się jej obecnością zacząłem zrzucać z siebie ubrania i zakładać nowe. Gotowy do pracy wyszedłem z szatni i znalazłem się z powrotem w tym wielkim salonie, czy cokolwiek to było.
"Drugie piętro, ostatnie drzwi na lewo. Ostatnie drzwi na lewo." powtarzałem w myślach, wspinając się po pięknych schodach. Moja praca wydawała się dosyć łatwa i niezbyt zajmująca, więc nie będzie tak źle. Oby ten 'panicz' nie okazał się wrednym małym bachorem, a będzie dobrze. Znalazłem się na drugim piętrze i zacząłem iść długim korytarzem. Odnalazłem odpowiednie drzwi i bezszelestnie wszedłem do środka, szukając wzrokiem łóżka. Oparłem się plecami o ścianę i czekałem, aż wskazówka ustawi się równo na piętnastce. Tak w ogóle to dobrze ma dzieciak, wstawać o tej godzinie. I z tak bogatą rodziną nigdy nie będzie musiał wstawać wcześniej. Czemu nie urodziłem się w takiej rodzinie? No kurwa, ja pytam czemu. Wskazówka zatrzymała się na odpowiedniej godzinie, więc podszedłem bliżej do łóżka. Nachyliłem się nad małym ciałkiem chłopaka, ale po chwili wróciłem do pozycji prostej. Nie powinienem go chyba dotykać.
- Donghae? Donghae, czas wstawać. - powiedziałem, starając się brzmieć łagodnie, a jednocześnie zdecydowanie.

Donghae
Mruknąłem przeciągle, kiedy moje powieki nie wydawały się być czarne, ale jakiegoś jaśniejszego odcieniu. Nie chcę wstawać! Wyjęczałem boleśnie we własnej głowie. Byle nie rozbudzać mózgu i śpimy dalej. Palce jednej ręki zacisnąłem na Nemo, podczas gdy drugą wsunąłem pod białą, miękką poduszkę. Uśmiech ulgi pojawił się na mojej twarzy, kiedy zetknąłem się z chłodem uchowanym pod nią. Było mi zdecydowanie za ciepło przez tą grubą kołdrą, ale postanowiłem nie ryzykować szokiem termicznym. Przewróciłem się na brzuch i schowałem twarz w materiale poduszki, rozkoszując się energią promieniującą od niej. Stęknąłem nieco głośniej, słysząc swoje imię wołane przez jakiś obcy głos. Już tak późno? Nie ważne. I tak nie mam, po co wstawać. Żeby siedzieć cały dzień w oknie i patrzyć na śnieg? Nie, dziękuję. Wtuliłem twarz mocniej w poduszkę, jakby to jakimś cudownym sposobem sprawiło, że ten człowiek da sobie spokój i wyjdzie, i mnie zostawi, i sobie pośpię. Najlepiej żebym się już nigdy nie obudził. Ile by to przyniosło ludziom ulgi. Poduszko, nikt nas nie rozdzieli. Kochana, nigdy cię nie opuszczę.

Hyukjae
Westchnąłem głośno, nie wiedząc co zrobić. Normalnie złapałbym go i siłą wyciągnął z tego łóżka, ale jestem pewien, że już sekundę po tym straciłbym pracę.
- Donghae, wstań. Już późno. - powtórzyłem, starając się niekrzyknąć.
Nienawidziłem, gdy ktoś utrudniał mi życie, a ten mały chłoptaś właśnie to robił. Kucnąłem przy łóżku, tak żeby być na poziomie jego twarzy, chociaż i tak nie mogłem jej dostrzec.
- Donghae, naprawdę powinieneś wstać.
Patrzyłem wyczekująco, marszcząc brwi, jakby siłą mojego spojrzenia mógłbym go wybudzić. Przekląłem w myślach, kiedy dalej nie wstawał i złapałem za róg kołdry. Najwyżej mnie wyleją.
- Wstawaj! - powiedziałem nieco głośniej niż wcześniej, ściągając z niego kołdrę jednym gwałtownym ruchem.

Donghae
Pisnąłem na kontakt mojej rozgrzanej skóry z chłodnym arktycznym powietrzem w pomieszczeniu. Przytuliłem się mocniej do poduszki i do Nemo, pragnąć wycisnąć z nich ostatnie krople niewidzialnego dla oka ciepła. Jednak nic nie działało. Wciąż czułem, z każdą chwilą coraz szybciej zanikające to, co utrzymywało mnie w przekonaniu, że jeszcze żyję. Dłońmi przetarłem odsłonięte ramiona, starając się w ten sposób rozgrzać. Próbowałem naciągnąć krótkie spodenki za kolana, ale nie mogłem, bo wtedy czułem chłód na plecach. Stęknąłem z bólem, przyjmując porażkę. Dlaczego? Uchyliłem powieki i tylko dzięki dłoni, którą zasłoniłem oczy, nie zostałem oślepiony przez jasny blask bijący od śniegu po drugiej stronie okna. Od niechcenia podniosłem się do pozycji siedzącej i nadgarstkami zacząłem przecierać oczy, przebudzając się dokładniej.

Hyukjae
Uśmiechnąłem się pod nosem, dumny z siebie jak cholera. W końcu go obudziłem. Wyprostowałem się, dalej z lekkim wyszczerzem na twarzy.
- Dzień dobry. - powiedziałem, ogarniając jego całą sylwetkę, co nie było zbyt trudne, zważywszy na to że wydawał się strasznie mały.
Nie żebym ja miał postawę koszykarza, po prostu stwierdzam, co widzę.
- Nazywam się Hyukjae. - dodałem po chwili i skłoniłem lekko głowę.
Czułem się debilnie kłaniając przed jakimś dzieckiem, ale praca to praca. Chciałem mieć na weekendowe chlanie to muszę cierpieć.

~~~ ~


Hyukjae
Podążałem wzrokiem za nim dopóki nie wyszedł z pokoju. Zebrałem się w sobie i ruszyłem za tym chłopaczkiem, który naprawdę był strasznie dziwny. Szedłem dobre kilka metrów za nim, więc kiedy wszedł gdzieś, nie dane mi było widzieć gdzie. Wzruszyłem ramionami i zacząłem otwierać wszystkie drzwi, aż w końcu go znalazłem. Przybliżając się do niego, zacząłem się zastanawiać na czym właściwie ma polegać moja praca. W końcu to nie jest już dziecko, to po co mu niańka.
- Dongh.. - urwałem, przypominając sobie, jak na niego mówiła pokojówka.
Skrzywiłem się na samą myśl, że mam tak kogoś nazwać.
- Paniczu, byłoby łatwiej, gdybyś powiedział, co należy do moich obowiązków.

Donghae
Z powierzchni herbaty upiłem kilka łyków, których ciepło rozeszło się po moim wnętrzu, tworząc sztuczną falę gorąca. Cicho westchnąłem i palcem delikatnie starłem wilgoć z górnej wargi.
- Mów mi Donghae. Nie lubię tego sztywniactwa. Poza tym jesteś ode mnie starszy. - mruknąłem, obejmując w dłoniach kubek - Teoretycznie masz spełniać każdą moją zachciankę, pilnować żeby było czysto, żebym czasami nie uciekł, nikomu nie zrobił krzywdy i tym podobne. Myślałem, że wiesz gdzie, z kim i dla kogo pracujesz. - powiedziałem, kątem oka patrząc na niego - Ale ja tego nie lubię. - wzrokiem wróciłem na kubek i zacząłem wpatrywać się we własne odbicie w lustrze herbaty - Wystarczy, że będziesz robił sztuczny tłum w niedzielę, kiedy się ojciec pokaże.

Hyukjae
Popatrzyłem na niego zdziwiony i zadowolony. Moja praca naprawdę wydawała się być łatwa, prosta i przyjemna. Patrząc na posturę Donghae, raczej nie będzie problemu z pilnowaniem, żeby nie uciekł. Za to chłopaczek z taką niewinną twarzą nie mógłby zrobić nikomu krzywdy. Ach, wymarzona praca.
- Zrozumiałem, więc.. Codziennie mam cię budzić o 15? O której kończę pracę i mogę jechać do domu? Wychodzisz z domu? I kiedy wychodzisz, mam iść z tobą? - zacząłem zasypywać go pytaniami, które szalenie mnie ciekawiły.
Powinienem zapytać zanim w ogóle zgodziłem się na tę pracę, ale zapomniałem, kiedy zobaczyłem, ile płacą.

Donghae
Położyłem pusty już kubek na stoliku obok. Nie chciało mi się odpowiadać na te jego pytania, jednak uznałem, że jeśli wszystko będzie jaśniejsze, będę mógł cieszyć się większym spokojem. O ile taki jeszcze istnieje.
- Twoja praca zaczyna się dzisiaj, a kończy się wtedy, kiedy mija termin na umowie o pracę. Co znaczy, że jesteś tutaj 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Tak, masz mnie budzić o 15. Uzgodnij sobie w resztą personelu posiłki. O 17 przychodzi mój nauczyciel i mam z nim lekcje do około 20. I nie, nie wychodzę z domu. Nie mogę.

Hyukjae
Uniosłem brwi prawie do lini włosów. O czym on w ogóle gadał? Przecież nie było słowa o tym w umowie. Znaczy nie wiem czy nie było, bo nie czytałem, ale nie mogło być. Poza tym, jak to nie mógł wychodzić? Przecież teraz są najlepsze lata jego życia. Debilizm totalny, zwłaszcza, że na chorego nie wyglądał, więc czemu? Nie żeby to była moja sprawa w sumie.
Ledwo powstrzymałem się przed zadaniem kolejnych pytań i po prostu kiwnąłem głową. Może jednak moja praca nie jest taka cudowna. Zamiast panienek z klubów, teraz będę ruchał pokojówki tego małego, ale nic mi nie zastąpi upijania się do nieprzytomności co weekend. Nic.

Donghae
- Jeśli chcesz wiedzieć więcej to po prostu pytaj. Może potrafię ci odpowiedzieć.
Złapałem dłońmi za skrawki kołdry i uniosłem ją do góry, by moje stopy mogły zetknąć się z podłogą. Podniosłem się z fotela i momentalnie zrobiło mi się ciemno przed oczami. Lekko zachwiałem się, kiedy pojawiły się zawroty głowy. Fala ciepła przetoczyła się przez moje ciało, a gdy zniknęła w okolicach moich uszu, wizja zaczęła powracać. Aish, za szybko wstałem. Prześlizgnąłem się za ciemne firany i ponownie zostałem oślepiony, z tą różnicą, że tym razem przez blade światło odbijające się od białego śniegu. Ukryłem oczy za poszewką, podciągając całą kołdrę wyżej.
- Hyukjae-hyung, jak tam jest? - zapytałem cicho, wpatrując się w opadające płatki śniegu.
Palcem stuknąłem w zimną szybę, na której zaczęła osadzać się para w okolicach mojej dłoni.

Hyukjae
Przyglądałem się uważnie jego ruchom. Może jednak był na coś chory? Nie, to pewnie przez to, że nie wychodzi na zewnątrz. Zbytnia nadopiekuńczość nadzianych rodziców, na pewno o to chodzi.
Zbliżyłem się trochę do niego, zastanawiając się, co mu odpowiedzieć.
- Teraz zimno i dość nieprzyjemnie, ale kiedy nadejdzie wiosna będzie pięknie. - powiedziałem, stając jakiś metr od niego i wpatrując się w jego twarz. - Zabiorę cię kiedyś na spacer, jeśli będziesz chciał. - dodałem po chwili, uśmiechając się do niego.
Mega dziwny dzieciak z niego, ale cóż, jak się dorasta w takim domu to tak bywa. Ostatni raz zmieniam zdanie na temat mojej pracy, będzie na pewno interesująca.

Donghae
Odwróciłem głowę w bok i spojrzałem na niego, obdarzając go lekkim uśmiechem. To, co powiedział może i nie miało pokrycia z rzeczywistością, ale liczą się chęci, a nie efekt, prawda?
- Dziękuję. - wyszeptałem.
Wypuściłem w rąk skrawki kołdry, która po chwili osunęła się z mojego ciała, kończąc w moich nogach. Stanąłem na palcach i w dłoń chwyciłem klamkę okna, następnie przekręcając ją. Okno otwarło się samą siłą mocnego wiatru, a do środka dostało się zimne powietrze razem z ostrymi kryształkami, które otarły się o moją skórę, momentalnie zmieniając swój stan skupienia.

Hyukjae
- Chcesz być chory? - zapytałem, podnosząc głos i odciągając go od okna.
Podniosłem kołdrę z ziemi i zarzuciłem na jego ramiona.
- Jak chcesz pooddychać świeżym powietrzem to chociaż się ubierz. - dodałem nieco ciszej.
Zdaję mi się, że krzyczenie na swojego pracodawcę i to pierwszego dnia nie jest dobrym pomysłem. Ale przecież to była jego wina, nikt normalny nie otwiera okna, kiedy stoi przy nim ubrany w piżamę.
Przegryzłem wargę, zdejmując dłonie z jego ramion.
- Przepraszam. - powiedziałem na tyle cicho, że można by to uznać za szept.
Nie powinienem raczej go dotykać, ani na niego krzyczeć. Boże, byłoby prościej gdyby dali mi jakąś instrukcję, jak się zachowywać i co mówić.

Donghae
Nadymałem policzki, patrząc na niego z przymrużonymi oczyma. Jakby lekkie przeziębienie mogło mi coś zrobić. W ekstremalnym przypadku może mnie uwolnić z tego świata, ale to jest akurat pozytywne.
- Bardziej chory niż jestem teraz, nie będę. - mruknąłem, zawiązując kołdrę wokół szyi i robiąc z niej pelerynę.
Nie wiem, co lepsze: choroba psychiczna czy fizyczna. Nieświadomość wszystkiego czy uświadamiający ból?
- I nic nie szkodzi. Taka praca. Hyung~. - wyjęczałem przeciągle, wywalając po chwili dolną wargę - Daj mi jakieś ciuchy, coś do jedzenia i leki~.

Hyukjae
Pokiwałem głową, ale zanim wyszedłem z pokoju, przymknąłem okno. Zamknąłem za sobą drzwi i ruszyłem na dół w poszukiwaniu kuchni. Na szczęście po drodze spotkałem inną pokojówkę, która mi pomogła. Nie była przesadnie miła, ale na pewno milsza niż ta, którą spotkałem wcześniej. Znalazłem kogoś, kto wyglądał na kucharza i poprosiłem o śniadanie dla Donghae. Następnie wdrapałem się na drugie piętro, kiedy znalazłem się z powrotem w pokoju Donghae, złapałem pierwsze lepsze ciuchy z wielkiej, naprawdę ogromnej szafy i zszedłem po jedzenie. Zobaczyłem śniadanie panicza i oczy prawie wyszły mi z czaszki. Ten mały jadł to na śniadanie? Ludzie, ja nawet takich rzeczy w telewizji nie widziałem. Uważając, żeby nic nie wywalić po drodze dotarłem do pokoju, w którym zostawiłem Donghae. Postawiłem tacę z jedzeniem, a obok ułożyłem ubrania.
- Coś jeszcze? - zapytałem, łapiąc głęboki oddech.
Łażenie po tych schodach było cholernie męczące.

Donghae
Złapałem za ciemne firany, które rozsunąłem na boki, wpuszczając światło do całego pomieszczenia. Czerwone świany ożywiły pokój swoją intensywną barwą. Odsunąłem się od okna i spojrzałem w wielkie lustro zawieszone na ścianie, w którym widziałem całą swoją sylwetkę, odbijającą się w nim. Przymknąłem na moment oczy, by po chwili je otworzyć. Westchnąłem ciężko, gdy przesunąłem dłonią pod bluzą i koszulką. Dlaczego jestem taki wątły, hm? Podniosłem do góry prawą nogę, a kiedy ją opuściłem, zrobiłem to samo z lewą. Przyglądałem się bezwładnym ruchom moich nagich stóp w powietrzu, które też nie wzbudzały większej powagi. Dzi-dzi. Uszczypnąłem lekko skórę na brzuchu, jednak i takie coś zdołało wymusić u mnie stęknięcie z bólu. W tym momencie do pokoju wrócił Hyukjae, za którym jedynie podążałem wzrokiem. Podszedłem bliżej, do stolika, gdzie położył jedzenie i wziąłem kawałek nawet nie wiem czego, który włożyłem do ust. Między kolejnymi gryzami, w odpowiedzi na jego pytanie pokręciłem głową na bok. Rozwiązałem z szyi kołdrę i usiadłem w fotelu przy stoliku, łapiąc za widelczyk na tacce. Przyjrzałem się miseczce, w której znajdowały się posiekane owoce. Wybrałem czerwoną truskawkę i nabiłem ją na sztuciec, który wystawiłem w stronę Hyukjae, kiwając nim znacząco.
- Hm? - mruknąłem, wciąż przeżuwając jedzenie.

Hyukjae
Przyglądałem się z lekkim uśmiechem, jak jadł. Kiedy wyciągnął w moją stronę dłoń ze sztućcem, zagryzłem dolną wargę. Nie musiałem czytać umowy, żeby wiedzieć, że nie powinienem. Oglądałem pełno filmów o bogatych dziedzicach i ich służbie i zawsze główną zasadą było to, iż nie wolno się z pracodawcą zaprzyjaźniać czy cokolwiek takiego. Ale z drugiej strony, Donghae wydawał się być miły, nawet bardzo, więc czemu nie miałbym się z nim zaprzyjaźnić. Poza tym, z jakiegoś powodu chciałem, żeby ten chłopak mnie lubił.
Nachyliłem się trochę i ściągnąłem ustami truskawkę, posyłając mu promienny uśmiech.
- Więc.. masz dziewczynę? Znajomych? Przyjaciół? Odwiedzają cię tutaj? - zapytałem, prostując się, ale nie zmniejszając uśmiechu na swojej twarzy.

Donghae
Odwzajemniłem jego uśmiech, pochłaniając kolejne objętości jedzenia. Dzisiaj było wyjątkowo dobre. A może to ja byłem aż tak bardzo głodny? Nie wiem. Ale wiem jedno: kucharz jak zawsze przyłożył się do swojej pracy. Jak zawsze artystyczny i pyszny porządek na talerzu. Oblizałem usta, kiedy przełknąłem miąższ pomarańczy i został po nim jedynie kwaskowaty posmak w mojej buzi. Widelcem zacząłem przewracać owoce w miseczce, poszukując jakichś egzotyczniejszych. W wolną dłoń złapałem kawałek gorzkiej czekolady, który ułożyłem na języku i po chwili smakowałem się w jej ciężkiej słodkości.
- Nie. Nie. Nie. I nie. - wymamrotałem na kilku oddechach - A hyung ma? - spojrzałem na niego.

Hyukjae
Westchnąłem, drapiąc się po głowie. Nie wiem, kim są jego rodzice, ale niszczą mu młodość, to więcej niż pewne.
- Obecnie? Nie. Mam kilku kolegów z którymi, co tydzień chodziłem się opić. Tyle. - odpowiedziałem, uśmiechając się nawet szerzej niż dotychczas.
Mimo tego, że się uśmiechałem, w środku byłem wkurzony. Nie wiem dlaczego, ale po prostu byłem wściekły na ojca Donghae, że nie pozwolił mu iść do szkoły. W tym wieku powinien się bawić, a nie siedzieć całe dnie w domu przypominającym muzeum.

Donghae
Z tacki chwyciłem i podniosłem białą chusteczkę, którą potrzepałem, rozkładając ją z wcześniejszej kosteczki. Obtarłem ją delikatnie kąciki ust. Pewnie się ubrudziłem. Nie da się zaprzeczyć. Chyba nigdy się tego paskudnego niechlujstwa nie pozbędę.
- Czy hyung jest alkoholikiem? Czy to jest takie przyjemne, hm? - spojrzałem na niego, nieco odsuwając od siebie tackę.
Podniosłem się nieco na krześle i szybkim ruchem opuściłem z bioder krótkie spodenki, które miałem na sobie. W ich miejsce założyłem spodnie, które Hyukjae mi przyniósł. Po chwili to samo zrobiłem z górną częścią, a moja prowizoryczna pidżama leżała już na podłodze.

Hyukjae
Roześmiałem się cicho i podniosłem ubranie, które zdjął z podłogi.
- Właściwie to nie jest w ogóle przyjemne. Ale i tak to piję, tak żeby się lepiej bawić i na chwilę zapomnieć o wszystkim. - powiedziałem, zasłaniając wolną dłonią usta. - Sam się kiedyś przekonasz, czy alkohol jest fajny.
Opanowałem swój śmiech i złożyłem piżamę Donghae prawie równo. Popracuję nad tym jeszcze.
- Co chcesz robić do czasu, aż twój nauczyciel przyjdzie?

Donghae
- Jeśli hyung jest alkoholikiem to wiem, gdzie ojciec trzyma alkohole. Hyung by się upił, ja bym się pośmiał. Wszyscy by byli szczęśliwi. - szeroko uśmiechnąłem się do niego, nim podniosłem się z fotela i ponownie w ostatnich minutach znalazłem się pod oknem.
Wszedłem na parapet, na którym usiadłem i rozprostowałem nogi. Opierając się policzkiem o zimną szybę, kątem oka przyglądałem się samochodom, które próbowały przejechać przez zasypane śniegiem drogi.
- A czy masz coś, o czym chciałbyś zapomnieć, hm? - spojrzałem na niego, podciągając uda bliżej klatki piersiowej - Nie wiem, co chcę robić. Najchętniej to bym przespał całe życie, ale pewnie mi nie pozwolisz. - nadymałem policzki, wwiercając w niego spojrzenie.

Hyukjae
- Każdy ma jakieś problemy, o których wolałby nie pamiętać. I fakt, nie pozwolę ci spać, bo mnie wyleją. - odpowiedziałem, poważnie rozmyślając nad tym, czy będę mógł w weekend wyjść i się napić.
Na początku zazdrościłem Donghae tego, że jest bogaty, ale teraz było mi go żal. Chciałem go stąd zabrać do sklepu, salonu gier, na mecz czy po prostu tam, gdzie jest dużo dziewczyn w jego przedziale wiekowym.
- Mogę pojechać do domu na godzinę, kiedy będziesz miał lekcje? - zapytałem, zabierając tacę z pustymi naczyniami i idąc w stronę drzwi.
Miałem w końcu pilnować, żeby było czysto.


Mega długie, ale jadę do lekarza ino .:3
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-09-27, 01:39, w całości zmieniany 7 razy  
 
 
 
Lizzy 
~Panda~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy~
Lover: LeeTeuk,Donghae
Fav Pairing: EunHae, KyuTeuk, KyuHae, YeWook
Grupa krwi: Nie poinformowano mnie
Kocham SuJu od: 3.12.2011 ^.^
Wiek: 22
Dołączyła: 20 Lut 2012
Posty: 1499
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2012-07-10, 17:22   

matko! zakochałam się w tym opku! *_*
dlaczego wcześniej nie pokazałaś go tu? ;C jest cudowne ~

niby Hyuk taki luzak i wgl ale jednak troszczy się o Donghae. a znają się może z godzinę xD
dobrze że Hyuk musi tam mieszkać - będzie ciekawiej~ :D

Nie wiem co pisać więcej, moją opinię już znasz ^^ Daj dalej bo jest to genialne, noo ^^
_________________
 
 
 
piyko 
Żona Kibum'a.


Ulubieniec z SJ: Hyukie,Hae
Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae, KiSeung, 2seop, YunJae, Jongkey
Kocham SuJu od: 08.2010
Wiek: 22
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 160
Skąd: Zblewo
Wysłany: 2012-07-10, 19:47   

Pięękne.Piękne..Biedny Hae ..jestem ciekawa co dalej..
Będzie kolejna część?
_________________
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-07-10, 19:50   

piyko, Tak jasne, że będzie. Dodam w najbliższym czasie. ^^

Lizzy o dzięki, naprawdę :3 bo.. znasz moją chęć do publikowania nie XD
Cytat:
dobrze że Hyuk musi tam mieszkać - będzie ciekawiej~ :D

wiesz.. nawet nie wiesz jak bardzo.. ha *_*
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-07-10, 20:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
piyko 
Żona Kibum'a.


Ulubieniec z SJ: Hyukie,Hae
Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae, KiSeung, 2seop, YunJae, Jongkey
Kocham SuJu od: 08.2010
Wiek: 22
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 160
Skąd: Zblewo
Wysłany: 2012-07-10, 20:00   

Wiem.Tak tylko zapytałam..Czekam.
_________________
 
 
Ruda 

Ulubieniec z SJ: Wszyscy! ^ ^
Lover: Leeteuk :*
Fav Pairing: Eunhae, QMi, MinWook
Kocham SuJu od: 16.12.2011
Wiek: 21
Dołączyła: 11 Sty 2012
Posty: 229
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2012-07-10, 20:37   

jestem zauroczona troskliwym Hyukiem i biednym chorym Hae. już chce wiedzieć jakie przeszkody ich czekają(a może nie?), na co Hae jest chory i czy długo będą walczyć z uczuciami.
dawno już nie czytałam EunHae więc wielkie dzięki za napisanie. :mrgreen:
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-07-11, 15:17   

2.


Donghae
- Jasne, hyung. - wymamrotałem, wracając wzrokiem za przeźroczystą szybę - Na ile chcesz, ale Youngjae-sungsaenim będzie chciał z tobą porozmawiać, więc się pokaż przed dwudziestą, dobrze?
Rozchyliłem wargi i na powolnym wydechu, chuchnąłem na chłodną powierzchnię. Para wodna osadzająca się w tym miejscu, zniszczyła mój widok na to, co się dzieje w oddali. Palcem przejechałem po zwilżonym miejscu, pisząc tam swoje imię. Mogłem usłyszeć w tle stukot obcasów o posadzkę. Odwróciłem głowę i zobaczyłem obok siebie Bomi ze szklanką wody i talerzykiem z tabletkami w rękach. Nie lubiłem tego, jednak to, czy będę się kłócił, czy też nie, nic nie zmieni. Zmuszą mnie do wzięcia ich.
- Proszę, paniczu. - powiedziała, wyciągając w moją stronę naczynie z kilkoma tabletkami.
Zgarnąłem je z talerza i położyłem na języku, by po chwili połknąć je, pomagając sobie wodą ze szklanki, którą pokojówka podała mi po chwili.

Hyukjae
Pokiwałem głową, odwracając się w stronę drzwi, kiedy usłyszałem, jak ktoś wchodzi do środka. Zobaczyłem tą pokojówkę z wcześniej i starałem się do niej uśmiechnąć, jednak ona bardzo elegancko mnie zlała. Przeniosłem wzrok na to, co podała Donghae i otworzyłem usta, żeby zapytać, po co to, ale szybko je zamknąłem. W sumie to nie jest takie istotne, ale jedno już wiem na pewno, Donghae jest na coś chory. Patrząc na niego podejrzewałbym anoreksję, ale chyba na tę chorobę nie wymyślili tabletek.
Jeszcze raz uśmiechnąłem się do pokojówki, której imię zapomniałem na śmierć, niech szlag trafi moją pamięć do kobiecy imion. I tym razem nawet na mnie nie spojrzała, więc poddałem się. W tym domu jest pewnie pełno młodych pokojówek, a ja nie mam w zwyczaju walczyć o dziewczynę, raczej one o mnie.
- Twój nauczyciel? Dlaczego ma chcieć ze mną rozmawiać? - zapytałem, odwracając się do Donghae i totalnie zapominając o dość nieudanej próbie wyrwania pokojówki na mój cudowny uśmiech.

Donghae
Skrzywiłem się, czując w ustach ten nieprzyjemny, chemiczny posmak. Jakby te leki nie mogły mieć jakiegoś, nie wiem, nie mogły być o smaku truskawkowym? Wystawiłem język do Bomi, kiedy już była odwrócona do mnie plecami. Przeklęta służbistka.
- Sungsaenim zawsze chce rozmawiać z nowymi pracownikami o mnie. Żeby czasami nie przeżyli szoku.
Odetchnąłem i zeskoczyłem z parapetu. Wolnym krokiem podszedłem do Hyukjae i uniosłem głowę do góry, by móc na niego spojrzeć dokładniej.
- Hyung, zrób coś dla mnie jak będziesz na zewnątrz.

Hyukjae
Zmarszczyłem brwi, bo nic nie rozumiałem, ale po chwili po prostu się do niego uśmiechnąłem. Cokolwiek ten nauczyciel chciał mi powiedzieć, nie mogło być to takie straszne. W końcu Donghae wygląda na strasznie miłego i niewinnego.
- Co takiego? - zapytałem, szczerząc się trochę bardziej, na myśl, że mogę coś dla niego zrobić.
Nie wiem od kiedy jestem takich chętny, by pomagać innym, ale to nieważne. Właściwie to była moja praca, a to, że z jakiegoś powodu sprawiała mi przyjemność to po prostu dodatkowy plus.

Donghae
- Chcę dużego bałwana przed domem! - krzyknąłem.
Gwałtownie uniosłem ręce do góry i zacząłem nimi poruszać we wszystkie strony, próbując w ten sposób zobrazować rozmiary śnieżnego człowieka. Na trawniku leży całkiem spora warstwa śniegu. W końcu jest grudzień. Więc do pełni szczęścia na ten czas brakuje mi właśnie tego. Gdybym miał możliwość, przed domem pewnie stałoby już kilka takich, jako pomniki zasłużonych w iglowym miasteczku. Nikt nie był łaskaw tego dla mnie zrobić. Przecież to zbyt dziecinne, mówili.
- Taaaaki duży! Jego stopa... siedemnaście metrów! Nos taki o! - przyłożyłem zaciśniętą pięść do nosa i po chwili ją oddaliłem, układając usta w rybi pyszczek - I guziki takie czarne ładne! Miotła, garnek i patelnia!

Hyukjae
Roześmiałem się cicho, trochę się nachylając, aby nasze twarze były na równym poziomie.
- Da się zrobić. - odpowiedziałem, dalej się uśmiechając i kiwając głową.
Bałwan, boże, czy ja w ogóle pamiętam, jak się go lepi? Na pewno potrzebuję śniegu, ale akurat tego nie brakuje w chwili obecnej. Cóż, zobaczymy co z tego wyjdzie. Będę się starał, żeby nie zawieść Donghae. Właściwie to czemu mi tak bardzo zależy?
- Ale za rok lepisz bałwana razem ze mną, jasne? - uniosłem brew, kładąc dłoń na jego włosach.

Donghae
Zaśmiałem się, a po chwili, po śmiechu został jedynie szeroki uśmiech. Skinąłem kilka razy energicznie głową, ucieszony na jego słowa. Chociaż doskonale wiedziałem, że to się nie uda, w tym momencie pragnąłem o tym zapomnieć i radować się chwilą, w której mogłem bez przymusu szczerzyć zęby w uśmiechu. Było ich tak niewiele.
- Za rok zamieszkam w igloo! Jeśli hyung pozwoli. I hyung zamieszka ze mną! Będzie mi podawał śnieg na śniadanie, śnieg na obiad i śnieg na kolację. Co o tym myślisz, hm?

Hyukjae
- Pewnie, że zamieszkam. Muszę cię pilnować w końcu. - odpowiedziałem, lekko niszcząc jego fryzurę. - Ale nie pozwolę ci się żywić śniegiem. Jesteś już wystarczająco chudy. - dodałem i wyprostowałem się, kiedy zdałem sobie sprawę, jak bardzo nieprofesjonalne jest moje zachowanie w tym momencie.
Zabrałem dłoń z jego włosów i odetchnąłem głęboko, przeklinając się w myślach. Naprawdę robiłem wszystko, żeby stracić tę pracę. Poprawiłem marynarkę i znów posłałem lekki uśmiech Donghae. Boże, jego ucieszona twarz jest najsłodszym widokiem, jaki kiedykolwiek moje oczy widziały.

Donghae
Zamrugałem kilka razy, czujnie przyglądając się mu. Wiem, że jestem chudy. Mnie samemu się to nie podoba. Myślisz, że nie chciałbym tego zmienić? Bo gdzie tu jest powaga w worku kości? Właśnie, nie ma. Lubię jeść, jem dużo, ale to nic nie daje, jak widać. Mam szybką przemianę materii, więc tak czy inaczej wszystko pozostanie takie samo.
- A co będziemy jeść, jak nie śnieg? Będziemy polować na krety śnieżne?

Hyukjae
Przekrzywiłem lekko głowę w zamyśleniu.
- Hm.. Będę gotował to na co mój panicz będzie miał ochotę. - odpowiedziałem, znowu wybuchając śmiechem.
Tak szczerze nie śmiałem się nawet po wypitych hektolitrach alkoholu w gronie moich znajomych. Donghae naprawdę był strasznie ciepły i pozytywny, jak na dziecko zamknięte w takim domu. Chciałbym żeby był moim synem, no, lepiej młodszym bratem. Na pewno byłoby zabawnie.

Donghae
Patrzyłem na niego z przymrużonymi oczyma, nie bardzo wiedząc, skąd może pochodzić jego śmiech. Czyżby nie wierzył w istnienie śnieżnych kretów? Dobra, nie ważne. Potrzepałem głową na boki, próbując pozbyć się tych myśli z głowy.
- Wiem! - krzyknąłem, unosząc palec wskazujący do góry - Będziemy łowić ryby w przeręblu w basenie! A jak złowimy fokę to wtedy na sanki, do tunelu i na stadion, wyścigi na białych niedźwiedziach!

Hyukjae
Zasłoniłem usta dłonią, starając się powstrzymać wybuch głośnego śmiechu, ale nie dałem rady. Zabrałem rękę z twarz i złapałem się za brzuch, czując jak moje mięśnie się napinają, co było strasznie bolesne. Oczy zaszły mi łzami, ale wciąż nie byłem się w stanie opanować.
W końcu wziąłem kilka głębokich oddechów i trochę mi przeszło.
- Genialny pomysł. - wysapałem, między kolejnymi ciężkimi oddechami i cichym chichotem.

Donghae
A teraz co? Nie wierzy w foki i białe niedźwiedzie? Śnieżne krety byłbym w stanie mu wybaczyć. W końcu to bardzo rzadkie zjawisko, zobaczyć takiego. Zwierzęta na wyginięciu. Ale foki i niedźwiedzie? Przecież są zdjęcia, filmy, prawda?
- Hyung? - zacząłem, przechylając głowę na bok - Nie wierzysz w foki i białe niedźwiedzie?
Przyjrzałem się mu bliżej, skanując wzrokiem jego sylwetkę. Zatrzymałem oczy na jego własnych mokrych od łez. Czy to było aż tak zabawne?

Hyukjae
- Jasne, że wierzę. - odpowiedziałem, a z moich ust uciekł ostatni chichot. - Po prostu mina z jaką to wszystko mówisz jest za słodka. - dodałem już poważnym głosem.
Przetarłem dłonią oczy, pozbywając się łez i westchnąłem ostatni raz. Kocham moją pracę, oficjalnie ją kocham.
Odwróciłem wzrok od jego twarzy i spojrzałem na zegarek. Późno już, jego nauczyciel niedługo będzie, a to oznacza, że ja muszę jechać do domu. Ciekawe, ile będę skrobał samochód z tego białego cholerstwa.

Donghae
- To ja teraz nie będę nic mówił, żeby hyung się znowu nie popłakał. - powiedziałem z nadymanymi policzkami.
Ta mina na pewno nie była słodka. Nic we mnie nie jest słodkie, bo gdyby tak było, to na pewno wszyscy w tym domu inaczej by mnie traktowali. Nie jedynie jako obiekt ich badań, którym bądź co bądź jestem w każdej chwili. Słabi psychiatrzy. Leczenie raczej nie polega na zamykaniu mnie przed światem.

Hyukjae
- Aww.. - pisnąłem, łapiąc go za policzek i lekko szczypiąc, żeby nie zrobić mu krzywdy.
Był taki uroczy, że miałem go ochotę mocno przytulić, ale jakoś się powstrzymałem i po prostu uśmiechałem się szeroko, patrząc w jego błyszczące oczy.
- Mów ile tylko chcesz, chętnie posłucham wszystkiego, co masz do powiedzenia. - powiedziałem, przestając ściskać jego skórę, ale zostawiając dłoń na jego gładkim policzku.

Donghae
Delikatnie odtrąciłem jego rękę i wycofałem się kilka kroków do tyłu. Przyłożyłem zimne dłonie do policzków, próbując w ten sposób pozbyć się tego piekącego ciepła, ale nie pomagało to wcale, bo objęło ono całe moje ciało. Wymamrotałem pod nosem kilka niezrozumiałych epitetów, bombardując go spojrzeniem.
- Nic się nie odezwę. - wysyczałem, po chwili przygryzając zębami dolną wargę.

Hyukjae
Uśmiech zniknął mi z twarzy, kiedy odepchnął moją rękę. Więc jednak pozwoliłem sobie na zbyt wiele. Zapamiętać na przyszłość - nie dotykać go. Moje usta wykrzywiały się bardziej ku dołowi z każdym jego krokiem. Nie podobało mi się to, że się ode mnie oddalał.
- Przepraszam, nie dotknę cię więcej, ale proszę, mów. - powiedziałem i uśmiechnąłem się blado.
Nie było w tym nic dziwnego, prawda? Po prostu lubiłem jego głos. Przybliżyłem się do niego trochę, trzymając ręce za sobą na znak, że naprawdę nie zamierzam go tknąć.


Donghae
Nie-e. Pokręciłem głową na boki. Miałem ją opuszczoną, więc doskonale mogłem uniknąć jego spojrzenia. Zwłaszcza, że jeszcze grzywka była po mojej stronie. Przekręciłem się na pięcie, zwinne wymijając go. Szczerze mówiąc to jego dotyk wcale mi nie przeszkadzał. Jedynie nieco mnie dezorientował. A dlaczego nie chcę mówić? Było zbyt przyjemnie. Teraz będę musiał się skupić na nauce, a z jego śmiechem w głowie byłoby trochę trudno. Bez wątpienia. Wolnym krokiem opuściłem pokój i truchtem pobiegłem po schodach w dół. Przeszedłem pod nimi i znalazłem się w pokoju, w którym zawsze Youngjae-sungsaenim dawał mi lekcje, a właściwie robił badania.

Hyukjae
Piękne przekleństwo pchało mi się na usta, więc westchnąłem głośno, wlepiając wzrok w drzwi, za którymi zniknął chłopak. Ulepię dużego bałwana w przeprosinach i jakoś to będzie. Nie chcę tracić tej pracy, dobrze mi tutaj. Podążyłem za przykładem Donghae i wyszedłem z pokoju, kierując się do szatni. Tam odnalazłem swój płaszcz i ruszyłem przez to lodowate piekło do samochodu. Przekląłem głośno, strzepując trochę śniegu z przedniej szyby i jak najprędzej wskakując do środka. Odpaliłem ogrzewanie i zacząłem rozgrzewać silnik.
- No kochany, odpal. Odpal kurwa. - powiedziałem, głaszcząc mojego przyjaciela po kierownicy i o dziwo, silnik wydał z siebie głośniejszy dźwięk.
Uśmiechnąłem się, dziękując w myślach bogu czy innej kreaturze wszystkomogącej. Patrząc ostatni raz na wielki dom, ruszyłem w swoją stronę przez wielkie zaspy i oblodzone ulice.
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
Lizzy 
~Panda~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy~
Lover: LeeTeuk,Donghae
Fav Pairing: EunHae, KyuTeuk, KyuHae, YeWook
Grupa krwi: Nie poinformowano mnie
Kocham SuJu od: 3.12.2011 ^.^
Wiek: 22
Dołączyła: 20 Lut 2012
Posty: 1499
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2012-07-11, 15:50   

Cytat:
- Za rok zamieszkam w igloo! Jeśli hyung pozwoli. I hyung zamieszka ze mną! Będzie mi podawał śnieg na śniadanie, śnieg na obiad i śnieg na kolację. Co o tym myślisz, hm?
matko. przypomniał mi się TOP wżerający śnieg xD zabiję Cię za to xD

Już Ci mówiłam że to opo jest mega cudowne, że się w nim zakochałam więc nie będę się powtarzać xD
Troszczący się Hyuk jest cudowny! No a słodki Hae to wiadomo :D

Zawsze dajesz tak mało.... >< Lecisz dalej :D
_________________
 
 
 
Harusia 
Madame Hara ~


Lover: ~ LeeTeuk ~
Fav Pairing: EunHae, MinWook, QMi
Kocham SuJu od: 16.07.2011r
Wiek: 22
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 791
Skąd: Slupsk
Wysłany: 2012-07-11, 17:18   

Boskie opko ! *o*. Podoba mi się koncepcja panicz i służący ;D. Od razu przypomina mi się Kuroshitsuji xDD. Tylko kurde.. powiedz mi dlaczego nas tak męczysz i nie ujawnisz w końcu na co nasz kochany Hae jest chory? T.T. Tzn niby trochę zdradziłaś, ale w taki sposób to nas normalnie wykończysz grrr..! :D. Strasznie jestem ciekawa dlaczego też nie może wychodzić i co powie Hyuk'owi ten nauczyciel O.o. Czekam na więcej !. Pisz szybko bo ja tu zwariuje !.
Weny ! :D.
A właśnie jaka różnica wieku jest między nimi? O_O.
_________________

This song is dedicated to the world’s biggest fan club
The ‘ELF’, my girls, my angels. <3
 
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-07-11, 22:46   

Haruska, Wybacz, ale uwielbiam trzymać czytelników w niecierpliowści, takie moje zboczenie. :D
A co do choroby Hae.. dokładnie chcę ujawnić to nieco później, naprawdę. A wiek chłopaków.. Hae ma około 17-18, a Hyukjae 20-22.
Donghae ze względu na to, że siedzi tak w domu wygląda jak niewinne dziecko.
I cieszę się,że się podoba *-*
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 25
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3142
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2012-07-12, 00:11   

Hae jest tutaj większym dzieckiem niż w rzeczywistości.:3 Awww, no tak przyjemnie czyta się ich rozmowy~ >w<nZwłaszcza to z igloo, niedźwiedziami i kretami było cudowne <3 Ale mimo, że jak na razie to opowiadanie jest całkiem radosne, pozostaje taki smutny posmak. Czuję, że jeszcze doprowadzisz nas do łez.
Lizzy napisał/a:
Lecisz dalej :D

Właśnie! :D
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-07-13, 09:10   

Ah, coś mi się wydaje że dodam nową~

3.


Kilka godzin później...

Donghae
Przesunąłem zgrabnie smyczkiem po strunach, wypełniając pokój pobudzającymi zmysły dźwiękami skrzypiec. Ich intensywność powoli wzrastała, tworząc tym samym zgraną melodię, która nie miała nic wspólnego z chaosem. Poruszyłem palcami lewej ręki, zmieniając dźwięk na nowy, bardziej pożądany. Z zamkniętymi oczyma, wsłuchiwałem się w odgłosy, wzrokiem wyobraźni widząc obrazy, które sobą prezentowała. Grałem moją ulubioną piosenkę. Nauczyłem się jej przed laty, kiedy wszystko miało jeszcze ślady normalności.

Hyukjae
Zatrzymałem samochód w tym samym miejscu, co wcześniej. Siedziałem jeszcze chwilę, nie będąc gotowy na zmierzenie się z mocno minusową temperaturą. W końcu jednak zmusiłem się do wyjścia i od razu tego pożałowałem. Schowałem twarz głębiej w grubym szaliku i nałożyłem rękawiczki, patrząc na górę śniegu przede mną. Uśmiechnąłem się pod wełną, która opatulała moją szyję. Było zimno, czułem to każdą najmniejszą komórką mojego ciała, ale ignorowałem ten fakt z całych sił, tworząc pierwszą kulę. Ulepię najlepszego bałwana ze wszystkich, choćby to miała być ostatnia rzecz, jaką zrobię w życiu, bo prawdopodobnie umrę z wychłodzenia.

Donghae
Otworzyłem oczy, kiedy melodia ucichła. Instrument razem ze smyczkiem odłożyłem na stolik obok, przy którym siedział sungsaenim z notesem. Pisał coś w nim. Zapewne zmiany od poprzedniej wizyty. Ciekawe czy jest lepiej. Może w nareszcie skończyłby się ten areszt i mógłbym wyjść na dwór. Sungsaenim zawsze mówi, że takie coś byłoby dla mnie zdecydowanie lepsze. Jednak ojciec nadal nie może się przemóc. Ciągle żyje wydarzeniami z przeszłości.
- Donghae. - zaczął i dopiero wtedy spojrzałem na niego - Czy mógłbym porozmawiać z Aidenem?

Hyukjae
Uśmiechnąłem się szeroko, oglądając pierwszą skończoną kulę. Była naprawdę duża i solidna, więc wykorzystam ją jako tyłek bałwana. Zdjąłem rękawiczki i zacząłem chuchać na zmarznięte palce, po czym je znów założyłem. Potarłem jeszcze energicznie ramiona, które również zdrętwiały i zabrałem się za lepienie drugiej kuli. Nigdy bym nie pomyślał, że robienie bałwana może być takie męczące. Rozejrzałem się i dopiero teraz zauważyłem, że jest już ciemno. Więc Donghae będzie miał prezent na pobudkę jutro, bo dzisiaj już nic nie zobaczy z okna. Pogwizdując pod nosem, skończyłem kulę i położyłem ją na tej większej. Pasowały do siebie idealnie. Powinienem lepić bałwany zawodowo.

Donghae
Pokręciłem głową na boki, gdy zębami mieliłem kawałek świeżej czekolady. Siedziałem przy stoliku naprzeciw Youngjae, który dopijał swoją herbatę.
- Aiden nie chce rozmawiać. - wymruczałem między kolejnymi kęsami.
- Wiesz, Donghae, że jeśli z nie będę mógł z nim rozmawiać to nasza praca będzie miała słabsze efekty. - powiedział znad kubka - Już kilka dni się nie odzywał.
- Wiem, ale nic nie poradzę, że on nie chce rozmawiać.
Zamrugałem kilka razy, kiedy podniósł się z miejsca. Poprawił swój wełniany sweter, rozglądając się po pokoju, który i tak był mu już doskonale znany. Odwróciłem głowę i spojrzałem na zegarek. Zostało jeszcze ponad godzina, więc co on robi?
- Dobrze, Donghae. Na dzisiaj skończymy. Jutro przyjdzie do ciebie Nichkhun. Ja wyjeżdżam. Więc, na razie. Wesołych świąt. - powiedział i uśmiechnął się do mnie, wyciągając dłoń na pożegnanie.
Uścisnąłem ją i po chwili wyszedł z pokoju, a ja za nim. Założył kurtkę i wyszedł z domu, posyłając mi wcześniej kolejny uśmiech.

Hyukjae
Skończyłem właśnie ostatnią kulę, kiedy usłyszałem za sobą zamknięcie drzwi. Może jakaś pokojówka kończyła zmianę, nie moja sprawa. Podniosłem głowę bałwana i ustawiłem ją na dwóch poprzednich. Żeby tam dostać, musiałem stanąć na palcach, ale jakoś udało mi się ją bezpiecznie tam umiejscowić. Uśmiechnąłem się sam do siebie, znów chuchając na dłonie, które już właściwie przestałem odczuwać. Oddaliłem się dwa kroki od mojego działa, patrząc na nie krytycznym okiem. Może nie był najpiękniejszy, ale starałem się. Rano wstanę i dokończę go tak, żeby przed 15 był ładny.
Odwróciłem się na pięcie i schowałem dłonie w kieszenie, jakby to mogło im jeszcze jakkolwiek pomóc i ogrzać. Zobaczyłem jakiegoś mężczyznę, który kierował się w stronę bramy. Nauczyciel Donghae? Nie, jeszcze za wcześnie na to. Może kucharz. Albo jego ojciec! Przegryzłem wargę i wyjąłem zamarznięte dłonie z kieszeni. Przystanąłem i kiedy był może pięć metrów ode mnie, ukłoniłem się. Zastygłem w tej pozycji i po prostu czekałem, aż mnie ominie.

Donghae
Zniknął za drzwiami, a ja jedynie wwiercałem spojrzenie w drewnianą powierzchnię. Jak ja go nienawidzę. Myślisz, że uda ci się mnie pozbyć albo unieszkodliwić? Mylisz się. Chytry uśmieszek wpełzł na moje usta, na samą myśl o cudownych wydarzeniach, które mogą mieć miejsce w przyszłości. Za niedługo Donghae zniknie. Pozostanie sam Aiden.
Youngjae ostrożnie zeszedł schodkami, uważając, żeby czasami nie poślizgnąć się. Właśnie wybierał się w zimowe tourne po rodzinie, a taki wypadek raczej byłby niezłym nieporozumieniem. Poprawił szalik na szyi, aż w pewnym momencie zobaczył Hyukjae. Nie kojarzył w ogóle jego sylwetki, więc łatwo wywnioskował, że to właśnie on jest nowym pracownikiem.
- Lee Hyukjae? - zapytał, zatrzymując się obok niego.

Hyukjae
Uniosłem głowę, żeby na niego spojrzeć, ale pozostawiłem ciało w niskim ukłonie. Nie widziałem tego faceta wcześniej, więc czemu on znał moje imię?
- Tak. - odpowiedziałem i pozwoliłem sobie na lekki wyprost.
Widziałem ojca Donghae na zdjęciach, a z jego najbliższymi pracownikami uzgadniałem umowę o pracę tutaj, więc to nie był nikt bardzo ważny. Mogłem sobie pozwolić na okazanie mu mniejszego szacunku.
- A pan jest? - zapytałem po chwili, starając się uśmiechnąć, ale chyba policzki mi zamarzły.

Donghae
Delikatny uśmiech wpełzł na usta Youngjae, kiedy kątem oka zobaczył bałwana, który stał kilka metrów od nich. Nikt sam z siebie nie śmiałby lepić żadnego przed tym domem, więc zapisał w swoje głowie ważną informację. Przyjrzeć się relacji Donghae z Hyukjae. Czyżby w końcu znalazł się ktoś w jego otoczeniu, kto miałby na niego dobry wpływ?
- Yoo Youngjae. - powiedział, lekko kłaniając się i wyciągając dłoń w kierunku Hyukjae - Jestem nauczycielem i lekarzem Donghae.

Hyukjae
Uścisnąłem lekko jego dłoń, chociaż nie mogłem zmusić swoich kości do zgięcia się w przyzwoity sposób. Skłoniłem się jeszcze raz i tym razem, uśmiechnąłem się szeroko.
- Donghae wspominał o panu! - powiedziałem wesołym głosem, przyglądając się jego twarzy.
Mam słabą pamięć, a tego człowieka chciałem zapamiętać. Zastanowiłem się, nie bardzo wiedząc, co teraz wypadałoby powiedzieć. - Donghae jest bardzo mądry, prawda? Spędziłem z nim jeden dzień, a już to zauważyłem. - rzuciłem, wciąż się uśmiechając szeroko.
Chciałem jeszcze dodać, że dziwnie reaguje na dotyk, ale ugryzłem się w język. Jeszcze by mnie źle zrozumiał i by mnie oskarżyli o molestowanie.
- A teraz pan wybaczy, muszę iść. - skłoniłem się kolejny raz i wyminąłem go powolnym krokiem, idąc w stronę drzwi.

Donghae
Youngjae uważnie przyglądał się Hyukjae i analizował jego słowa. Zboczenie zawodowe. Tak, Donghae jest mądry. Jednak nie w każdej osobowości. Lubisz go? To naprawdę miło. Tylko uważaj, bo chodzisz po cienkim lodzie. Jeden niewłaściwy ruch i czeka cię zimna kąpiel. Chociaż jeśli mówimy o Donghae, to kto wie. Nie musisz robić nic. Umoczysz prędzej czy później. Youngjae odwrócił się po części w stronę Hyukjae, kiedy ten go wyminął.
- Hyukjae-ssi. - zawołał - Kiedy będziesz szedł spać, nie zapomnij zamknąć drzwi na klucz.

Hyukjae
Odwróciłem się i uniosłem brew dalej z wielkim bananem na twarzy.
- Pokojówki tu gwałcą? - zapytałem rozbawiony jego uwagą i składając ostatni ukłon, ruszyłem w swoim kierunku, nie czekając na jego odpowiedź.
Po drodze wciąż się śmiałem, jednak kiedy przekroczyłem próg, opanowałem się. Rozejrzałem się za Donghae, ale nie było go tutaj, więc najpierw rozebrałem się z przemoczonych ciuchów i ogrzewając swoje dłonie oddechem, ruszyłem na górę po schodach.
- Donghae? - powiedziałem do pustego długiego korytarza, który teraz wydał mi się trochę przerażający.

Donghae
Youngjae zachichotał pod nosem. Nie, to nie było śmieszne. To była tragiczna wiadomość, w pewnym sensie. Ale praca robi swoje. Godziny spędzone z osobami cierpiącymi na choroby psychiczne odciska na nim pewne piętno.
- Nie pokojówki. Ale Donghae. - powiedział bardziej do siebie niż do niego i opuścił teren posesji.
Po tym jak Youngjae wyszedł, wróciłem do swojego pokoju. Położyłem się na łóżku i będąc tam w ciemnościach, wpatrywałem się w sufit, mając ręce założone za głowę. Nie bardzo pamiętałem w jaki sposób się tutaj znalazłem, ale takie luki w pamięci to nieodłączna część mojego życia. Podrapałem się za głową, nie bardzo wiedząc, co ze sobą począć. Było jeszcze za wcześnie na sen.

Hyukjae
Sprawdziłem chyba każdy pokój na pierwszym piętrze, ale nigdzie go nie było. Z rezygnacją wdrapałem się na wyższe piętro i odszukałem drzwi jego pokoju.
- Donghae? - zapytałem, pukając cicho do drzwi.
Moje dłonie zaczęły powoli odmarzać, co niemiłosiernie bolało, więc nie mogłem zapukać mocniej, bo kości by mi popękały. Jestem pewien, że tak by się właśnie stało. Nie czekając na żadne zaproszenie, nacisnąłem klamkę.
- Śpisz już? - wyszeptałem, nic nie widząc przez ciemność, która panowała w pokoju.

Donghae
Przewróciłem się na brzuch, chowając twarz w miękkiej poduszce, która była przesiąknięta zapachem mojego szamponu. Zaciągnąłem się głębiej, rozkoszując się wonią cytrusów. Kiedy usłyszałem ciche pukanie do drzwi, nawet nie pokusiłem się o to, by podnieść się chociażby o milimetr.
- Hm? - mruknąłem pod nosem, a wszystko zostało zagłuszone przez materiał poduszki - Nie śpię. - wymamrotałem i momentalnie odskoczyłem od poduszki, gdy poczułem kawałki nitki na języku.
Szybko polizałem nim dłonie, uwalniając się od włochatego, a zarazem obrzydliwego uczucia w buzi.

Hyukjae
Uśmiechnąłem się lekko, czego i tak nie mógł zauważyć przez ciemność. Wymacałem dłonią włącznik światła i po sekundzie, pokój wypełniła jasność, która była ciężka do zniesienia dla oczu.
- Spotkałem twojego nauczyciela. Miły. - powiedziałem, podchodząc trochę bliżej do niego.
Wbiłem spojrzenie w jego oczy i posłałem jeszcze jeden uśmiech, zanim zasłoniłem usta dłońmi, ponownie na nie chuchając. Boże, ile jeszcze będą powracać do normalnej temperatury. To boli.

Donghae
Spojrzałem na niego kątem oka, w momencie gdy, pomagając sobie rękoma, odwróciłem się w jego stronę. Oczywiście, że sungsaenim jest miły. Ale dlaczego ty sam jesteś taki wesoły? Nie powiedział ci nic, czy może jesteś taki sam jak ja? Obejrzałem go od stóp do głów, oczywiście w miarę możliwości, ale zatrzymałem swój wzrok na jego dłoniach, które były wyraźnie zaczerwienione. Wyciągnąłem swoje w ich kierunku i lekko nimi poruszyłem.

Hyukjae
Zmarszczyłem brwi, nie bardzo rozumiejąc, o co mu chodzi. Kiedy już dostałem olśnienia, schowałem dłonie za sobą, uśmiechając się jeszcze szerzej.
- Jest strasznie zimno na dworze. - rzuciłem totalnie bez celu, wciąż się wpatrując w jego oczy. - Moi koledzy kazali cię pozdrowić i jak dorośniesz, zapraszają cię na piwo. - dodałem, również totalnie bezmyślnie.
Chodziło o to, żeby po prostu mówić, nie ważne co.

Donghae
Kiedy schował ręce za sobą, po prostu zsunąłem się z łóżka i podszedłem bliżej niego. Po raz kolejny wyciągnąłem ręce w jego kierunku.
- Hyung, daj dłonie. - powiedziałem, patrząc na niego zza grzywki - Lepiłeś bałwana, prawda? Musi być ci w nie zimno. Daj, ogrzeję. - uśmiechnąłem się do niego, ponownie poruszając dłońmi.
Osobiście nie mogłem odczuć tego, co on, jednak taki pośredni sposób również mi odpowiadał. Może i nie jest to doświadczenie ze śniegiem, ale za to zbieram to z pozbywania się zimna.

Hyukjae
Podałem mu swoje dłonie ze zbolałą miną. Nie chciałem, żeby było mu zimno przeze mnie, a moja skóra z pewnością była lodowata, chociaż sam tego nie czułem. Pokiwałem powoli głową, odpowiadając na jego pytanie.
- Nie jest taki ładny, jak miał być. Przykro mi, wychodzi na to, że już zapomniałem, jak się lepi bałwany. - powiedziałem po chwili, uśmiechając się lekko, kiedy moje dłonie dotknęły jego.
Takie ciepłe i miłe uczucie.

Donghae
Objąłem swoimi dłońmi jego, lekko drżąc na zimno, które poczułem. Ale to w ogóle nie wpłynęło na moje postanowienie. Potarłem palcami o jego skórę, przez tarcie tworząc pewną ilość ciepła. Po chwili podsunąłem jego dłonie wyżej, tuż pod swoje usta i powoli chuchnąłem na nie ciepłym powietrzem, wciąż delikatnie ocierając się o niego.
- Nic nie szkodzi, hyung. - odpowiedziałem mu z szerokim uśmiechem.
Samo to, że mogłem mieć z okna widok na coś bałwanopodobnego wystarczająco mnie uszczęśliwiało. Nie widziałem jeszcze jego dzieła, ale nie może być aż tak tragicznie jak mówił. Na pewno jest piękny.
- Dziękuję.

Hyukjae
Uniosłem brew, przypatrując się jego ustom tak blisko moich dłoni. Więc ja nie mogę dotykać jego policzka, ale jemu wolno wszystko? Trochę niesprawiedliwe, ale nieważne. Uśmiechnąłem się szerzej, czując cudowne ciepło rozchodzące się po całym moim ciele.
- Nie ma sprawy. - powiedziałem, zabierając swoje dłonie z jego. - To ja dziękuję, za ogrzanie. - dodałem i schowałem dłonie za siebie, schylając się trochę. - Jakieś plany na wieczór?

Donghae
- Ależ jest! W końcu przeżyję prawdziwą zimę i spędzę prawdziwe święta. O! Jeszcze ubierz dąb w światełka! Tęczowe. - uśmiechnąłem się szeroko, lekko podskakując z ekscytacji na samo wyobrażenie tego widoku z okna.
Każdego roku w oddali widziałem podwórka sąsiadów. Różniły się od siebie niewiele, ale zimą zdecydowanie biło od nich większe ciepło, a wszystko dzięki dekoracjom świątecznym. Świecący Mikołaje, renifery na dachu, ruszające się elfy. Można było poczuć święta.
- I nie ma sprawy! - zachichotałem cicho, zdając sobie sprawę z tego, że powiedziałem dokładnie to samo, co on chwilkę wcześniej - Jakbyś stracił dłonie, musielibyśmy się pożegnać. I niee, nie mam żadnych planów. Masz wspaniałą okazję by udowodnić, że nadajesz się do tej pracy!

Hyukjae
Zaśmiałem się, widząc jego szczęście. Boże, jest stanowczo za uroczy jak na swój wiek i jak na swoją płeć też. Po chwili jednak przekląłem w myślach, kiedy dotarło do mnie, co właśnie powiedział - święta się zbliżały. Westchnąłem, odsuwając od siebie tę wkurzającą myśl i skupiłem całą swoją uwagę na jego twarzy.
- Pewnie. Powieszę tyle światełek, że nie będziesz mógł spać w nocy, bo będzie za jasno. - powiedziałem, znów wybuchając śmiechem. - W takim razie przykro mi, ale chyba się nie nadaję, żeby tutaj pracować. - dodałem po chwili o wiele poważniej, drapiąc się po głowie i o dziwo odkrywając, że mogę już normalnie posługiwać się dłońmi.

Donghae
Zaśmiałem się na jego słowa. Prawdziwie byłem szczęśliwy, że nareszcie znalazłem kogoś, z kim swobodnie mogłem się śmiać. Bez wysiłku. Pracował dla mnie. Równie dobrze mógł zachowywać się w ten sposób wyłącznie ze względu na swoją funkcję. Ale mi to nie przeszkadzało. Po prostu chciałem odrzucić te myśli. Mimo wszystko warto szukać uśmiechu w masie złudności. Każda zawiera pierwiastek prawdy.
- Jak będzie zbyt jasno to ty, hyung, nie będziesz mógł spać. Całą noc będziesz stał w oknie z kocem i zasłaniał je. - wyszczerzyłem się i po chwili zaśmiałem ponownie - Hyung, może zagramy w coś?

Hyukjae
- No tak.. Trudno, już taka moja praca. - odpowiedziałem, ukazując wszystkie zęby w szerokim uśmiechu.
Po chwili opadłem ciężko na podłogę, siadając wygodnie. Pokiwałem głową, zgadzając się na wszystko, co by zaproponował. W końcu i tak nie miałem wyboru, skoro dla niego pracowałem. Chociaż tak właściwie to chciałem z nim zagrać, chciałem z nim po prostu spędzić trochę więcej czasu.
- Więc w co panicz chce grać? - zapytałem, zawieszając spojrzenie na jego chudych ramionach.
Boże, czy oni go tu w ogóle karmią? Poza tym, jak można być tak bogatym i przy tym nie stać się zarozumiałym debilem? Nie rozumiem go, naprawdę.

Donghae
Oparłem się rękoma o krawędź łóżka i zająłem miejsce na podłodze, tuż naprzeciw Hyukjae. Patrzyłem na niego, lekko mrużąc oczy, a umysłem wnikliwie przeszukując skarbnicę mej wiedzy, która oczywiście była uboga w tej dziedzinie.
- Hyung, a ty w co grałeś jak byłeś w moim wieku? - zapytałem, przechylając głowę w bok.
Szczerze mówiąc, nie znałem żadnych zabaw. Bo nigdy nie miałem nikogo, kto by mnie ich nauczył albo praktykował coś takiego ze mną. Może przez te początkowe sześć lat mojego życia czegoś mnie życie nauczyło, jednak w tym momencie w głowie miałem totalną pustkę z tego okresu. Poznałem jedynie sporty, które mogłem oglądać w telewizji czy na komputerze. Ale gra w piłkę nożną na hali z pokojówkami to nie jest to.

Hyukjae
Westchnąłem, rozmasowując skronie, starając się sobie coś przypomnieć. Jedyne, co przychodziło mi na myśl to sport i podrywanie dziewczyn, to chyba wszystko co robiłem w jego wieku.
- Ja nie miałem czasu na zabawę. Ja się pilnie uczyłem. - powiedziałem, ale nie wytrzymałem i wybuchłem śmiechem. - Grałem w piłkę. Nie miało znaczenia, co to było, mogłem grać we wszystko. Poza tym, siłowałem się z kolegami na rękę, uprawialiśmy zapasy na korytarzach.. - zamknąłem oczy, skupiając się bardziej - i to chyba tyle. A! Potrafiłem całe noce spędzić grając na automatach.

Donghae
Zacząłem mruczeć, patrząc przed siebie w pustą przestrzeń i zastanawiając się głęboko nad całą sprawą.
- Siłowanie się na ręce i zapasy raczej odpadają, bo chciałbym jeszcze trochę pożyć w całości. Chociaż z drugiej strony to może trafiłbym do szpitala, a tym samym wyrwał się stąd, hm... - podrapałem się po policzku, mrużąc oczy.
To wcale nie jest taki głupi pomysł. Poleżałbym sobie chwilę na wyciągu, a potem, kiedy nikt by nie patrzył, elegancko i po cichu ulotniłbym się i poznał rzeczywisty świat.

Hyukjae
Zmarszczyłem brwi i przysunąłem się trochę do niego.
- Po co uciekać? Powiedz słowo, a zawiozę cię, gdzie tylko chcesz. - powiedziałem, wzruszając ramionami. - Poza tym i tak bym ci nie zrobił krzywdy.
Uśmiechnąłem się szeroko, niszcząc dłonią jego fryzurę. To było naprawdę dziwne. Nie mam w zwyczaju tak lubić ludzi i to jeszcze pierwszego dnia. Ale Donghae był jak młodszy brat, którego nigdy nie miałem, a zawsze chciałem mieć, ale rodzice zgodnie twierdzili, że już dość przeżyli ze mną i nie zamierzają tego przechodzić drugi raz.

Donghae
Pokręciłem głową na boki, zamykając przy tym oczy, by ochronić je przed włosami grzywki.
- Gdybyś mnie stąd wywiózł, to straciłbyś pracę i w życiu nie znalazł nowej. A tego nie chcę. - powiedziałem, nieco wysuwając dolną wargę do przodu.
Kiedy by odszedł, nowy na jego miejsce zapewne byłby taki jak reszta służby. Zimny i jedynie czekał na rozkazy. A takie coś mnie męczyło. Oczywiście, że cieszyłem się na jego propozycję, jednak mój ojciec zdecydowanie nie widziałby w tym ani odrobiny kolorów żywszych od szarości. Bał się wypuszczać mnie z domu, by historia sprzed lat się nie powtórzyła.

Hyukjae
Ugryzłem się w język, hamując słowa, iż mam to głęboko w dupie. Po pierwsze dlatego, że muszę być odpowiedzialny, jestem teraz dorosły, a po drugie to byłoby trochę dziwne. Właściwie to jest cholernie dziwne, ale po prostu czuję, że Donghae powinien wychodzić z domu. A ja przecież mogę go pilnować, nie widzę problemu. Wzruszyłem ramionami i zabrałem dłoń z jego włosów, cicho wzdychając. Naprawdę mi go szkoda.
- Jesteś chory? To dlatego bierzesz tabletki i nie możesz wychodzić, prawda? - zapytałem, ale po chwili pokręciłem głową. - Nie, w sumie nie chcę tego wiedzieć. - dodałem szybko, zanim zdążył odpowiedzieć. Posłałem mu lekki uśmiech. Ułożyłem opuszki palców wskazujących w kącikach jego ust i wykrzywiłem je ku górze.
- Uśmiech proszę.

Donghae
Tak, hyung. Jestem poważnie chory. Może choroba mojego ciała nie jest aż tak poważna jak choroba mojego umysłu, ale wciąż istnieje. Z pewnością, gdybym powiedział mu całą prawdę, uciekłby nawet nie patrząc za siebie. Jednak nie chcę go okłamywać albo ukrywać przed nim prawdę. Jest dla mnie za dobry, więc nie mogę mu tego robić.
- Hyung, jeśli chcesz wiedzieć to ja powiem. - powiedziałem, uważnie przyglądając się jego ruchom.
Przez moment wzrokiem podążałem za jego palcami. Kiedy nie byłem w stanie obu ogarnąć spojrzeniem, patrzyłem na lewą, a następnie na prawą dłoń. Uśmiech pokazał się na moich ustach, gdy zdałem sobie sprawę z tego, co zrobił.

Hyukjae
- No, teraz lepiej. - zadowolony zabrałem palce od jego twarzy, po drodze lekko dotykając jego policzka.
Teraz wyglądał o wiele ładniej. Wiedziałem, że muszę szybko wymyślić nowy temat. Wrodzona ciekawość namawiała mnie do zapytania, co to za choroba, ale tępiłem w sobie tę chęć. Byłem pewien, że gdybym wiedział, traktowałbym go trochę inaczej, przez pryzmat choroby. A tego stanowczo nie chciałem. Teraz było dobrze, przynajmniej dla mnie, mam nadzieję, że dla niego też.
- Wyglądasz na zmęczonego, może chcesz się położyć? - zapytałem, patrząc na niego z troską. Naprawdę wydawało mi się, że trochę zbladł, ale to pewnie przez światło.

Cholernie długie, ale dodam. ~
Mam nadzieję, że żadnych błędów tam nie ma. XD
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
 
 
 
Ruda 

Ulubieniec z SJ: Wszyscy! ^ ^
Lover: Leeteuk :*
Fav Pairing: Eunhae, QMi, MinWook
Kocham SuJu od: 16.12.2011
Wiek: 21
Dołączyła: 11 Sty 2012
Posty: 229
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2012-07-13, 14:06   

no to tak jako przyszły psycholog(mam nadzieję :)) podoba mi się wątek z chorobą psychiczną Hae. mam nadzieję że Hyuk nie ucieknie jak się dowie i że będzie o niego dbał. :mrgreen: już nie mogę się doczekać reszty. :mrgreen:
 
 
 
Harusia 
Madame Hara ~


Lover: ~ LeeTeuk ~
Fav Pairing: EunHae, MinWook, QMi
Kocham SuJu od: 16.07.2011r
Wiek: 22
Dołączyła: 22 Lut 2012
Posty: 791
Skąd: Slupsk
Wysłany: 2012-07-13, 14:55   

NIEEE ! komentarz się nie dodał T.T ... No dobra to napiszę jeszcze raz yh.. -.-

SuJeong95, Ty już wiesz co ja sądzę o Twoim stylu pisania i ogólnie o tym opowiadaniu, więc nie będę się tysiąc razy powtarzać ;3.
Hm... ja już chyba wiem na co Hae może być chory... W zasadzie mam kilka wersji, ale zobaczymy która z nich się sprawdzi. No... chyba że żadna.
A właśnie czy naprawdę musiałaś skończyć w takim momencie ?! Zrobiłaś to specjalnie już ja to wiem ! xD.
Czyżby w Hae obudziła się ciemna strona i będzie chciał zgwałcić naszego biednego, niewinnego i bezbronnego Hyuk'a?. No.. może nie tak bezbronnego :P. Huhuhu... coś czuję że nasz służący normalny z tego pokoju nie wyjdzie. Już panicz się nim zajmie *o*.
Aish... jestem strasznie ciekawa co też się dalej stanie, więc pisz szybciutko i nie męcz nas tak <3.
_________________

This song is dedicated to the world’s biggest fan club
The ‘ELF’, my girls, my angels. <3
 
 
 
Gumi 


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Henry
Lover: Kyu
Fav Pairing: KyuHae, QMi, MinWook
Wiek: 21
Dołączyła: 21 Maj 2012
Posty: 43
Skąd: Rybnik
Wysłany: 2012-07-13, 16:48   

Muszę to napisać, czemu nam to robisz? TT . TT Jak mogłaś skończyć w takim momencie!? Ciekawość mnie zżera, ale pewnie tylko przez to, że się w tym zakochałam ^^ Już czekam na następną część ^^
_________________

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 12