| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Płaczący mężczyzna (13/?)
Autor Wiadomość
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-21, 20:55   

madlejane napisał/a:
A fotosy to mam niestety tylko z turnieju :D:D
Masz i się nimi nie dzielisz?! ;P

Naszła mnie luźna refleksja ... kim tak na prawdę jest Kim HeeChul? Które "ja" jest to prawdziwe?? To przed debiutem, to "sceniczne" czy może te, które nie może się teraz odnaleźć? A może po prostu to te wszystkie "ja" tworzą razem prawdziwego Hee...

madlejane napisał/a:

Na twarzy maluje sobie uroczy substytut szczęścia.

Tak się cieszę, że Hee wyszedł ze swojego pokoju! Nie ma to jak na poprawę nastroju pójść na zakupy albo do fryzjera. Widać ze zmianą fryzury postanowił nie ryzykować ale nowy garnitur to jest to ;) I to trochę takie aroganckie zachowanie, gdy sprawdzał czy jeszcze "działa" na kobiety. Choć w sumie dobrze, że tak się stało, bo przynajmniej ta sytuacja pokazała, że pewne rzeczy są nie zmieniły ;)
madlejane napisał/a:
raz na jakiś czas można się poświęcić. Szczególnie, kiedy człowiek za wszelką cenę stara się nie myśleć o niczym.
No tak, to wielkie poświęcenie posłuchać rad innej osoby ;P A On się martwi brakiem pewności siebie ...
Myślenie o niczym jest strasznie trudne >< I w ogóle tak się nie da. No chyba, że Hee faktycznie tak potrafi, to byłabym wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki.
madlejane napisał/a:
„Udawanie szczęścia też jest całkiem niezłe” – stwierdził.
Tak, na krótką metę i gdy trzeba znaleźć jakiś punkt zaczepienia, aby znaleźć swoje własne szczęście. Bo ile można tak udawać? Udawanie okropnie męczy.
madlejane napisał/a:
Tylko po to, by po chwili pomylić go z tym prawdziwym.

Spotkanie z tą starszą kobietą też na pewno nie zaszkodziło Hee. Tym bardziej, że jak sam stwierdził nie był u niej już dłuugi czas. Co prawda wizyta nie przebiegła dokładnie po Jego myśli ale cóż - bywa i tak. Spotkanie osoby "spoza" też jest istotne bo potrafi spojrzeć na Ciebie bardziej obiektywnie. I ona od razu zauważyła, że coś jest nie tak z Hee.
Cytat:
- Może ty się zwyczajnie nudzisz? Powiedz mi dzieciaku, masz ty kogoś?
A może?? Może właśnie ta nuda, wypadnięcie z aktywnego życia SuJu zapoczątkowało obecny stan ducha? Choć w sumie nie wiem kiedy tak na prawdę Hee zorientował się, że jest inaczej. Że zbyt często płacze i ukrywa się przed przyjaciółmi.
Ojj tak!!! Że też sama o tym nie pomyślałam - Hee zdecydowanie zasługuje i potrzebuje dobrej kochanej i oddanej Mu dziewczyny! Przyjaźń przyjaźnią ale na niektóre sprawy może pomóc jedynie prawdziwa miłość ...
Ale też nie dziwię się irytacji Hee, bo samą mnie trafia szlag, gdy dochodzi do tego typu rozmów ... I nie zmieniają tego nawet dobre i szczere chęci rozmówcy.
I nie zgadzam się z końcówką - zawsze jest jakieś wyjście. Mniej/bardziej szczęśliwe ale zawsze. Trzeba tylko w końcu zdecydować, czego tak na prawdę się chce i nie być zbyt biernym, bo w końcu to świat zacznie podejmować decyzje za nas...
madlejane napisał/a:
By znów oderwać się od samego siebie.

Uwielbiam ten fragment! Jest zabawny, ironiczny i taki pełen życia. Może dlatego, że Hee tutaj nie jest pozostawiony samemu sobie, tylko wspomaga kolegę. Naprawdę wspaniały z niego przyjaciel, że się ulitował w końcu nad kumplem i poszedł po Niego ;D
Kocham to jak załatwił sprawnie sprawę w barze oraz wsadził przyjaciela do taksówki. A już sama scena gdy zaczął "zabawę" mnie rozbroiła! To takiego Hee poznałam i ostatecznie pokochałam. Wiem, że pewne zachowania zachował tylko i wyłącznie na pobyt na scenie, ale mam szczerą nadzieję, że czerpał On z nich tyle samo radości, co wszyscy fani.
madlejane napisał/a:
- Hyung… dlaczego mam wrażenie, że wykorzystasz to kiedyś przeciw mnie…?
Ale co, bo nie zrozumiałam?
Ja chcę o takim Hee jak najczęściej i najwięcej czytać! Tylko czy to wszystko faktycznie było tylko i wyłącznie "oderwaniem się od siebie samego"? :(
madlejane napisał/a:
Ale to napełnia jego serce jeszcze większym cierpieniem.

Moje serce zaczęło "płakać" razem z Heenim.
To rozpaczliwe pytanie na które nikt nie potrafi udzielić Mu odpowiedzi. Cała ta przytłaczająca atmosfera i bezsilność. Czemu nikt nie przyjdzie i po prostu Go nie przytuli?? Jeżeli trzeba to - nawet siłą - zmusi do tego >< Czasami słowa są zbędne a wystarczy kojąca obecność drugiej osoby.


Dziękuję bardzo bardzo za tę dedykację :* Mam nadzieję, że więcej motywacji nie będziesz potrzebowała ale jak coś to zawsze możesz na mnie liczyć. Zmotywować może i nie zmotywuję ale przynajmniej sobie porozmawiamy <3
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-21, 22:26   

nenn napisał/a:
Masz i się nimi nie dzielisz?! ;P
A po co, skoro one są ogólnodostępne? XD
nenn napisał/a:
Naszła mnie luźna refleksja ... kim tak na prawdę jest Kim HeeChul? Które "ja" jest to prawdziwe?? To przed debiutem, to "sceniczne" czy może te, które nie może się teraz odnaleźć? A może po prostu to te wszystkie "ja" tworzą razem prawdziwego Hee...
Myślę, że prawdziwy Hee to ten, którego znają jego naprawdę najbardziej najbliższe i zaufane osoby. Ten cały zlepek różnych "ja", których nie udaje.
nenn napisał/a:
I to trochę takie aroganckie zachowanie, gdy sprawdzał czy jeszcze "działa" na kobiety.
Oj tam zaraz aroganckie... po prostu facet chce wiedzieć, że wciąż się może komuś podobać~~ Takie "ocho, nie jest ze mną jeszcze tak źle".
nenn napisał/a:
No tak, to wielkie poświęcenie posłuchać rad innej osoby ;P A On się martwi brakiem pewności siebie ...
Myślenie o niczym jest strasznie trudne >< I w ogóle tak się nie da. No chyba, że Hee faktycznie tak potrafi, to byłabym wdzięczna za jakiekolwiek wskazówki.
No, dla kogoś, kto zawsze myśli po swojemu, to wcale nie takie proste~~ No i on sie stara o niczym nie myśleć, ale przecież nikt nie powiedział, że mu to wychodzi :P
nenn napisał/a:
A może?? Może właśnie ta nuda, wypadnięcie z aktywnego życia SuJu zapoczątkowało obecny stan ducha?
No i tego nie da się zupełnie wykluczyć. Może nie wie, co ma ze sobą teraz zrobić mimo, że minął prawie rok.
nenn napisał/a:
Ojj tak!!! Że też sama o tym nie pomyślałam - Hee zdecydowanie zasługuje i potrzebuje dobrej kochanej i oddanej Mu dziewczyny! Przyjaźń przyjaźnią ale na niektóre sprawy może pomóc jedynie prawdziwa miłość ...
Ale znalezienie kogoś to przecież nie takie hop siup, chociaż czasem mogłoby się tak wydawać.
nenn napisał/a:
Naprawdę wspaniały z niego przyjaciel, że się ulitował w końcu nad kumplem i poszedł po Niego ;D
No, bądź co bądź, Hee to dobry przyjaciel :) W tamtym momencie musiał być takim Heechulem, jakiego potrzebował Sukkie. I takim się stał. I Sukkie, pijane biedaczysko, nabrało się na jego gierki~~
nenn napisał/a:
madlejane napisał/a:
- Hyung… dlaczego mam wrażenie, że wykorzystasz to kiedyś przeciw mnie…?
Ale co, bo nie zrozumiałam?
No, całą tę sytuację. Potem polezie za jakiś czas do jakiegoś programu i opowie jak to Suk sie do niego "zalecał" czy coś... z nim nigdy nic nie wiadomo ^^
nenn napisał/a:
Tylko czy to wszystko faktycznie było tylko i wyłącznie "oderwaniem się od siebie samego"? :(
Tak.
nenn napisał/a:
Moje serce zaczęło "płakać" razem z Heenim.
Nic nie mów, mojego już niedługo nie będzie... :<
nenn napisał/a:
Czemu nikt nie przyjdzie i po prostu Go nie przytuli?? Jeżeli trzeba to - nawet siłą - zmusi do tego >< Czasami słowa są zbędne a wystarczy kojąca obecność drugiej osoby.
Poczekaj jeszcze kilka dni i się doczekasz tej czyjejś obecności. :3

nenn napisał/a:
Dziękuję bardzo bardzo za tę dedykację :* Mam nadzieję, że więcej motywacji nie będziesz potrzebowała ale jak coś to zawsze możesz na mnie liczyć. Zmotywować może i nie zmotywuję ale przynajmniej sobie porozmawiamy <3
Proszę bardzo XD <3 Ja motywacji do pisania potrzebuję 24/7 XDDD Także...^^
_________________
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-08-22, 22:07   

O jej kolejne części!^^
madlejane napisał/a:
uśmiechając się do słońca jak do najlepszego przyjaciela i wesoło spacerując po sklepowych alejkach

czyżby nastąpił jakiś przełom?
madlejane napisał/a:
Wziął głęboki wdech i uśmiechnął się najdelikatniej i najprzyjaźniej, jak tylko potrafił

to jest chyba jeden z najcudowniejszych widoków jednak nie tak cudowny jak prawdziwy uśmiech...
madlejane napisał/a:
Nie będę w tym wyglądał jak nieboszczyk? – przyłożył marynarkę do ciała.
- Pan, jak nieboszczyk? Ależ skądże! – ekspedientka zaprzeczyła z całą mocą.
Hee rozwalił mnie :P
madlejane napisał/a:
posyłając ekspedientce całusa, ruszył przed siebie.
Czyżby wracał dawny Hee?
madlejane napisał/a:
Aj, dzieciaku, baby ci trzeba, swoje lata już masz… dzieciaki mojego najmłodszego syna są w przedszkolu, a ty wciąż się obijasz… - mimo, iż ahjumma podtrzymywała radosny ton i uśmiechała się pogodnie, on nie mógł odebrać tego jako przyjazny, nic nie znaczący przytyk.

i w tym momencie wybuchłam śmiechem który musiałam tłumić :D
madlejane napisał/a:
Jak w pułapce, z której nie ma wyjścia…
jak mu pomóc? mam nadzieje że się taki znajdzie
madlejane napisał/a:
odczytał wiadomość od Geunsuka.

o troszkę mnie zdziwiło ale fajnie że jest :)
madlejane napisał/a:
Dobra, dobra. Przyznaj się po prostu, że wszyscy cię zostawili i nie masz z kim pić.” – odpisał niemal natychmiast.
„Hyung, jak możesz w tak okrutny sposób odrzucać moją miłość?!”
„Nie narzekaj jak głupia nastolatka. Podaj mi adres… Zaraz będę, nie pij więcej i nie rozbieraj się przy niewinnych ludziach. Czaisz? ŻADNEGO STRIPTIZU W LOKALU I JEGO OKOLICACH.”
„Hyu~~~~~~~~~~ng, kocham Cię!!!
jeden z moich ulubionych fragmentów uwielbiam go!
madlejane napisał/a:
Heechul uśmiechnął się chytrze. Skoro tamten chciał zabawy, to będzie ją miał.

oj Hee! <3 kocham go!
madlejane napisał/a:
Mhm – szepnął, po czym odepchnął od siebie kolegę i zaczął się śmiać – chyba po moim trupie, człowieku. Nie jesteśmy na scenie.
i to mi przypomniało zabawnego Hee takiego którego jeszcze nie znałam ale i tak kochałam :)
madlejane napisał/a:
Oparł się o parapet i złapał za koszulę w okolicy serca. Łapał powietrze łapczywie, jak ktoś, komu go nagle zabrakło.
Kiedy znalazł się w ciszy własnego pokoju, kiedy opadło z niego wszystko to, co przeżył tego dnia, zabrakło mu tchu.
Nie wiedział, że zachowywanie się „jak zawsze” będzie czymś tak męczącym i że powrót do domu niemal go oszołomi, tak skrajnie różne było to, co pokazywał, a co czuł w samym środku.
a jednak to jeszcze nie "ten " dzień:( aż mam łzy w oczach
madlejane napisał/a:
Jego pan znów płakał…

nie mogę opisać co się ze mną dzieje cały czas czuję że to prawda a wtedy chce mi się płakać
Dziękuję ze to napisałaś na pieszej części miałam nadzieje na drugiej się ubawiłam na trzeciej jeszcze bardziej :D a na ostatniej no cóż jeszcze nie "ten" czas nie tracę nadzieje
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-27, 03:12   

karolcia0596, Ach, widzisz, dałaś się nabrać, jak wszyscy, na tę Heechulową grę...
Cieszę się, że chociaż troszkę radości jednak się tu znalazło... bo nie wiem ile jej tu jeszcze będzie...^^"

Ach, zapraszam do czytania~~
Dzisiaj mam ochotę na dedykejszyn dla tajnych czytelników (chociaż powinnam powiedzieć: dla tajnej czytelniczki...? No, nieważne) ;p;p


______________________________________________




Cierpieniem, które niszczy blask ciemnych tęczówek.



Zatrzaśnięty w swoim niewielkim świecie, pochłonięty sobą, nie słyszał niczego – ani pomrukiwania kota, które jeszcze do niedawna było dla niego pocieszeniem, ani tykania zegara, które zawsze doprowadzało go do szału, ale nie miał serca go wyrzucić, ponieważ dostał go od dziadka… ani nawet potwornego hałasu, jaki dochodził właśnie z niższego piętra.
Nie zauważył także, że drzwi od jego drzwi otworzyły się nagle i równie gwałtownie zostały zamknięte.
- Hyung, ratunku! – wołał od progu zdyszany Donghae, rozglądając się w poszukiwaniu Heechula – Hyukjae goni mnie od piętnastu minut i każe zjeść swoje skarpety, bo przegrałem… - mężczyzna zawiesił głos, odnajdując w półmroku skuloną sylwetkę osoby, której szukał i zaskoczony przez chwilę się w niego wpatrywał - … zakład – dokończył, gdy jego hyung podniósł głowę, by na niego spojrzeć.
Hee zmarszczył brwi, jakby próbując skojarzyć tylko jemu znane fakty.
- Ryba – wychrypiał w końcu – aha – dodał po chwili, nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi kolego z zespołu.
Donghae zapalił światło i podszedł bliżej; kucnął przy przyjacielu i przez dłuższą chwilę przyglądał się jego twarzy, po której wciąż spływały łzy, choć teraz już znacznie wolniej.
Już dawno nie widział go tak smutnego…
- Hyung, nie płacz – objął go i ułożył sobie jego głowę na ramieniu – przecież nie znosisz płakać.
Heechul wtulił się w przyjaciela, pragnąc wchłonąć ciepło, które od niego biło.
- Używasz tych samych perfum co ja, czy zabrałeś moje? – rzucił, przytulając się jeszcze mocniej. Nie chciał zrzucać na tego chłopaka swoich problemów, więc musiał zmienić temat. I jakoś opanować te łzy, które wciąż wydostawały się z jego oczu. I przede wszystkim nie pokazać, że z całego serca łaknął tej bliskości, której właśnie doświadczał, a której tak bardzo mu brakowało…
- Wybacz, hyung, odkupię ci… - wyszeptał tamten, z czułością przesuwając dłonią po jego włosach i delikatnie się kołysząc; dokładnie tak, jak wiele lat temu robił to Hee w stosunku do niego; tak jak matka uspokaja dziecko, wystraszone nocnym koszmarem… - o ile przestaniesz już płakać.
Starszy prychnął i niezbyt mocno uszczypnął Hae w bok.
Donghae odsunął się odrobinę, po czym z uśmiechem na ustach starł ostatnie łzy z policzków Heechula.
- Hyung, jestem pewien, że Sardela zaraz mnie tu znajdzie i zmusi do okropnych rzeczy, więc pogadamy jeszcze innym razem, dobrze? – rzucił, słysząc pokrzykiwanie w korytarzu - I wszystko mi wyjaśnisz, okej? – poklepał go delikatnie po policzku.
Zanim zdążył odpowiedzieć, drzwi do pokoju ponownie się otworzyły i stanął w nich, niezmiernie z siebie zadowolony, Eunhyuk.
- Wiedziałem, że tu będziesz! – zawołał, machając parą skarpetek. – Nie unikniesz swojej kary! – powiedział, po czym zwrócił się do Heechula – wybacz, hyung, że ci przeszkadzamy.
- Ta… - westchnął i obserwował, jak zarówno Hyuk jak i Hae opuszczają pomieszczenie.

- Hae, czy on płakał…? Wtedy, w pokoju? – zapytał Hyukjae jakiś czas potem.
- Tak. Tylko jeszcze nie wiem, dlaczego.
- Dowiedz się… a jak już się dowiesz, to wtedy coś wymyślimy – stwierdził Hyuk, pewien swoich słów i jednocześnie gorąco pragnący, by nie było to nic poważnego…




Który zasłania radość.



Czy nikomu nie wpadło do głowy, że on potrzebuje, by mu trochę „poprzeszkadzano”…? Że siedząc tak w samotności, nie mogąc się do niej przyzwyczaić, potrzebuje czyjejś obecności, by móc sobie z nią jakoś poradzić? Czy naprawdę nikt jeszcze nie odgadł, jak bardzo domaga się tego jego serce?
Ale z drugiej strony, skąd mieli to wiedzieć, skoro jeszcze ani razu im o tym nie powiedział? Skoro wciąż gra towarzyskiego i radosnego i, co paradoksalne, kochającego swoją samotność…
Jednak znali go już tak długo… tak długo, że przecież powinni cokolwiek zauważyć.
Na przykład fakt, że już z nimi nie jada, że nie wita się z nikim, kiedy wraca ze służby ani kiedy oni wracają…
Wiedział, że są to tak naprawdę błahe sprawy, które łatwo przeoczyć. Ale i tak wciąż tkwił w nim niewielki kolec przepełniony żalem do każdego, komu pozwolił się trochę bliżej poznać. I wydawało mu się, wciąż mu się wydawało… że tak naprawdę, Kim Heechul jako osoba, nie artysta, nie ktoś, kto może być w czymś przydatny i pomocny… że nikogo nie obchodzi jego los. Mimo, iż raz na jakiś czas wszyscy powtarzają, jak jest dla nich ważny.
Ale kiedy zauważają, że w niczym się im nie przyda… po prostu odchodzą.
Każdy odchodzi.
Każdy w końcu zostawia go samego.
I to była wyłącznie jego wina.
Wina jego trudnego charakteru. Charakteru, nad którym pracował już od wielu lat, a który wciąż był nie taki, jak trzeba.
I właśnie dlatego wszyscy go zostawiali. Nie mogli go znieść. Jego niedoskonałości, która drażniła nawet jego samego.
Wszyscy, po kolei… Szkolni przyjaciele… A potem nawet najbliższy mu przyjaciel… ten najbliższy z najbliższych; ten, który zapewniał, że go kocha, że go nigdy nie opuści… on także zostawił go bez słowa pożegnania a jedynie z pustką…
Więc, skoro odszedł nawet on… to jest tylko kwestią czasu, kiedy zostawią go pozostali.
Zapomną o nim.
Właściwie dlaczego nie…?
Bycie całkowicie zapomnianym, a w następstwie tego zupełnie odizolowanym od świata… mogło być nawet ciekawe. Izolacja nie mogła być taka okropna, w końcu byłby z daleka od wszystkich… żyłby tylko on sam tylko w swoim pustym świecie. Spokojnie, obojętnie.
Może wtedy samotność nie byłaby tak przerażająca? Może nawet by ją polubił…?
W takim razie musiał po prostu jakoś przeczekać ten czas… żyć z daleka i obserwować, jak wszyscy o nim zapominają. Jak na dźwięk jego imienia reagują krótkim: „kto?”
Poczeka. I tak nie miał innego wyjścia.




I który nie pozwala mu ruszyć naprzód.



Donghae nie przyszedł. Ani tego samego dnia, ani następnego, ani nawet kilka dni później.
Heechul wiedział, że tak będzie. Czuł to wcześniej każdym nerwem. I myślał, że nie sprawiło mu to zbyt wielkiego zawodu… ale po raz kolejny było to jedynie kłamstwo, które powtarzał sobie za każdym razem, gdy zaczynał się czuć z tego powodu źle.
Powtarzał sobie, że tamten przyszedłby, gdyby tylko mógł. Tłumaczył swojemu zranionemu sercu, że jego dongsaeng naprawdę nie ma czasu, nawet na sen. Że na pewno o nim myśli i czeka na okazję do rozmowy… i jednocześnie nienawidził się za te złudne, w jego mniemaniu, nadzieje. Za fakt, że wciąż wierzy w takie rzeczy choć obiecywał sobie, że przestanie, że już więcej nie da się oszukać…
Miał tego naprawdę dość. Czekania na kogokolwiek, kto będzie go chciał wysłuchać.
Ponieważ nikt nie przychodził.
Ponieważ prawdopodobnie nikt nie czuł się na siłach, by zmusić go do zwierzeń.
Czy to faktycznie było takie trudne…?




Płaczący mężczyzna czuje się wszędzie nie na miejscu.



Mimo, iż bardzo tego nie chciał, po wielu gorących namowach, przystał na propozycję Hongkiego.
„Hyung, pojedźmy na wycieczkę! Wciąż mam nasze pieniądze za drugie miejsce. Będzie zabawnie, zaprosiłem też innych znajomych! No zgódź się, i tak masz wolny weekend…”
Nie rozumiał sam siebie. Ale się zgodził. Bardzo wbrew sobie i wbrew pragnieniu, by przez cały weekend po prostu wylegiwać się w łóżku…
I był Hongkiemu wdzięczny. Po raz pierwszy w życiu był wdzięczny temu namolnemu, kochanemu dziwakowi za jego wysiłek włożony w poprawienie mu humoru.
I chociaż nie do końca mu to wyszło, chociaż często dochodziło między nimi do nieporozumień, to jednak ten wyjazd, do miejsca, w którym był pierwszy raz, w którym znał go mało kto, pozwolił mu odetchnąć na krótką chwilę. I zapomnieć.
Przez ten jeden weekend… po prostu żył, nie zastanawiając się nad tym, co robił. Nie myśląc o swoich potrzebach, żalach i smutkach. Żył, nieco obojętnie, ale wygodnie.
Ale nawet obojętność go w końcu zmęczyła. Bo obojętność w obcym miejscu jest ciężarem, który trudno nieść.




Więc wciąż szuka tego swojego, odpowiedniego miejsca na ziemi.



Naprawdę myślał, że wróci do pustego mieszkania i jak zwykle położy się na łóżku albo stanie przy ulubionym parapecie i zatonie we wspomnieniach.
Ale… kiedy wszedł do własnego pokoju zauważył, że oprócz niego i kotów, w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze.
Donghae.
Wpatrywał się w niego przez chwilę, jakby nie dowierzając w sygnały, jakie wysyłał mu zmysł wzroku. Jakby jedynie wyobraził sobie sylwetkę swojego przyjaciela, którą przecież tak często w ostatnich dniach przywoływał…
- Przepraszam, że tak wtargnąłem – usłyszał – ale obiecałem, że z tobą porozmawiam.
- Teraz…? – warknął, by po chwili ze złości na samego siebie wbić sobie paznokcie w nadgarstek.
Niezrażony jego tonem mężczyzna kiwnął głową.
- Hyung, coś bardzo mocno cię martwi, prawda? – zapytał bez ogródek, uśmiechając się zachęcająco.
Heechul usiadł na swoim ulubionym fotelu i zapatrzył się w przestrzeń. Jak miał mu to wszystko powiedzieć? Jak miał wyrazić słowami coś, czego nawet nie potrafił nazwać…?
- To nie tak… - odezwał się po jakimś czasie, próbując się skupić - … to nie tak, że martwi mnie jakaś
Konkretna rzecz, Ryba…
- Co się dzieje? – przejęta mina dongsaenga sprawiła, że starszy poczuł w środku dziwne mrowienie -
coś nie tak w twoim miejscu pracy?
- Nie, chyba nie – zastanawiał się głośno – nie mam tam żadnych problemów… odkąd przestałem prowadzić audycję w radio, już nikt się chyba na mnie nie skarży, więc szef też się nie czepia…
- A czepiał się wcześniej?
- No mówię, że jak były na mnie skargi. Że gwiazdorzę, że się panoszę, że osoba wykonująca służbę publiczną nie powinna robić takich rzeczy…
- Ale czy to nie przypadkiem szef zlecił ci prowadzenie tej audycji?
- On sam. Ale wiesz… potem wziął stronę opinii publicznej – Heechul wzruszył ramionami. - Ale miał rację, naprawdę pozwalałem sobie na zbyt wiele… - przygryzł policzek od środka i zamilkł. Czekał na jego reakcję.
Donghae powinien potwierdzić jego słowa… tak powinno być… mimo, że tak naprawdę czekał na zaprzeczenie; na to, że ktoś w końcu stwierdzi, że to nie tak, że on, Kim Heechul wcale nie przekroczył żadnej granicy, że dał sobie radę… czekał na słowa, które staną się jego pociechą i usprawiedliwieniem.
I otrzymał je. Gorące zaprzeczenie wypłynęło z zaaferowanych ust młodszego mężczyzny i sprawiły, że Hee po raz pierwszy od dłuższego czasu szczerze się uśmiechnął.
- Hyung, naprawdę nie zrobiłeś nic złego! – Hae dostrzegł jego uśmiech – o widzisz, jak ze mną pogadasz chwilę, to od razu lepiej wyglądasz. Uśmiechaj się częściej hyung.
Przytaknął i poprosił, żeby tamten już sobie poszedł. Nie dlatego, że przeszkadzała mu jego obecność – wręcz przeciwnie, pragnął jej jak mało kto. Ale wiedział, że ten facet ma z samego rana wiele zajęć i naprawdę nie chciał być przyczyną jego niewyspania. Nie mógł mu odbierać idealnej okazji do paru ładnych godzin snu.
Ale wtedy usłyszał coś, co zupełnie wytrąciło go z równowagi.
- Hyung… mogę dziś spać z tobą…?
- Niby dlaczego…? Nie masz własnego łóżka?
- Mam. Ale po prostu się za tobą stęskniłem, hyung.
- Rany… nie umiem ci odmówić, jak tak na mnie patrzysz – Heechul skrzywił się, spoglądając w oczy przyjaciela. – No kto to widział, żeby ryba patrzyła na ciebie oczami zranionego szczeniaczka…
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-08-27, 21:18, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-29, 23:14   

Ty już doskonale wiesz jaka była moja pierwsza reakcja na co poniektóre fragmenty ;D I wiesz, że bardzo mocno mocno je lubuje <3

madlejane napisał/a:
Hyukjae goni mnie od piętnastu minut i każe zjeść swoje skarpety, bo przegrałem…
Nie powiem, bardzo mądsze ze strony Hae, zakładać się o coś takiego. Czyż już nikt nie wierzy w Jego inteligencje?! :P
madlejane napisał/a:
Heechul wtulił się w przyjaciela, pragnąc wchłonąć ciepło, które od niego biło.
Oooo tak tak. Mało kto ma w sobie tyle ciepła co Hae właśnie. I dlatego tak strasznie a to strasznie się cieszę, że to właśnie On wpadł do pokoju Hee ;)
madlejane napisał/a:
Nie chciał zrzucać na tego chłopaka swoich problemów, więc musiał zmienić temat.
Takie smutne ... takie prawdziwe ...

Końcówka *.* Kocham ją. To że Hyuk też zauważył, że coś jest 'nie tak' z Hee i to, że powiedział "wymyślimy"...

madlejane napisał/a:
Czy nikomu nie wpadło do głowy, że on potrzebuje, by mu trochę „poprzeszkadzano”…?
Bo tak na prawdę to nie jest coś co łatwo można odkryć. Niestety, jeżeli nie poświęcamy komuś całej swojej uwagi, czasami jest niemożliwym aby wyłapać taką 'niemą' prośbę.
madlejane napisał/a:
Jednak znali go już tak długo… tak długo, że przecież powinni cokolwiek zauważyć.
Czy ja wiem ... tak myślę, że czasami Ci najbliżsi widzą najmniej. Choć nie zmienia to faktu, że powinni to wyłapać i wymusić prawdziwą odpowiedź.
madlejane napisał/a:
Każdy odchodzi.
Nie prawda. Nie każdy.
Hee wydaje się być totalnie zagubiony i rozgoryczony. Boje się, że może nie zauważyć, że ktoś jednak nie odszedł tylko cicho i niezmiennie trwa przy Jego boku ...
madlejane napisał/a:
. Izolacja nie mogła być taka okropna, w końcu byłby z daleka od wszystkich… żyłby tylko on sam tylko w swoim pustym świecie. Spokojnie, obojętnie.
Wszystko co wymuszają na nas okoliczności jest czymś 'nie fajnym'. Co innego z własnej nie przymuszonej woli się na coś zdecydować a co innego uczynić to w akcie desperacji. Hee nie odnalazłby się w takiej izolacji.
madlejane napisał/a:
I który nie pozwala mu ruszyć naprzód.
Nie lubię tej części bo Hee zwątpił w przyjaciela ><
madlejane napisał/a:
Czy to faktycznie było takie trudne…?
Tak, a nawet bardzo, tym bardziej, że Hee nie robi nic aby to ułatwić.

Alee ostatni 'akapit' wszystko zmienił. Strasznie się ucieszyłam jak Hee zastał Hae w swoim pokoju. Domyślam się, że problemy w pracy to jedynie wierzchołek góry lodowej ale tak bardzo się cieszę, że COKOLWIEK powiedział! Najważniejsze, że Heenim w końcu może zauważy, że nie został sam sobie. Co prawa chciał zbyć młodszego chłopaka ale całe szczęście Mu się to nie udało. Całe szczęście, że Hae powiedział moje ulubione zdanie w tej części a mianowicie
Cytat:
- Mam. Ale po prostu się za tobą stęskniłem, hyung.
*_____________________* <33333333333333333
Ostatnio zmieniony przez nenn 2012-08-29, 23:17, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-09-04, 03:09   

Aigoo... dziękuję za to, że wciąż to czytacie~

_________________________________________________________




Czasem szuka także ciepła.



Łóżko było na tyle duże, by obaj mogli spokojnie się na nim ułożyć, nie przeszkadzając sobie nawzajem, ale także na tyle małe, by wyczuć miłą obecność drugiej osoby.
Trzydziestoletni mężczyzna ułożył się wygodnie, pozornie nie zwracając uwagi na swojego przyjaciela. Przymknął powieki i przez moment po prostu nasłuchiwał, wyłapując pojedyncze dźwięki.
Po chwili łóżko zatrzęsło się odrobinę pod wpływem gwałtownego nacisku kolejnych kilogramów.
W pomieszczeniu przez dłuższy czas panowała zupełna cisza; nie tykał nawet zegar.
„Wreszcie padły baterie, jak dobrze.”
Jedynie cichutki i miarowy oddech kogoś innego zdradzał, że oprócz niego samego w pomieszczeniu znajduje się ktoś jeszcze.
„Czyżbyś już zasnął, Donghae?” – pomyślał i obrócił się na drugi bok, powoli otwierając oczy i napotykając wpatrzone w niego ciemne tęczówki. Uśmiechnął się delikatnie.
- Bo się jeszcze we mnie zakochasz bez pamięci… - ostrzegł, nie szczędząc ironii.
- Mogłeś ostrzec, zanim zacząłem się gapić, wiesz? – rzucił niby z wyrzutem – Teraz nie ma już dla mnie ratunku – pociągnął nosem i przytulił się do poduszki, którą jeszcze chwilę wcześniej Heechul miał pod swoją głową.
- Głupek – pstryknął młodszego przyjaciela w czoło i korzystając z faktu, że tamten rozmasowuje sobie bolące miejsce, wyrwał mu swoją własność.
- Wiedziałem, że mnie nie kochasz… - ciągnął Hae, najwyraźniej doskonale się bawiąc i zachowując się, jakby w ogóle nie był zmęczony. Heechul widział jednak, że walczy ze znużeniem i opadającymi powiekami i nie rozumiał, dlaczego jego młodszy kolega zamierza kontynuować tę pozbawioną sensu paplaninę.
- Jak to nie kocham? Myślisz, że pozwoliłbym jakiemuś przypadkowemu mężczyźnie spać w swoim łóżku?- Donghae zaprzeczył i przetarł oczy. – Idź spać – nakazał, odwracając się od niego plecami.
- Dzisiaj nie śpię, dzisiaj opowiadam ci, co u nas słychać.
- U nas?
-No, u nas w zespole.
- Jak chcesz, ja zamierzam zaraz zasnąć – starszy udawał, że jest obojętny na słowa dongsaenga. W rzeczywistości pragnął dowiedzieć się, co zmieniło się, odkąd ostatni raz sprawdzał, jak sobie radzą.
I słuchał. Przez całą, spokojną noc słuchał niskiego głosu, przedstawiającą mu wszystkie wydarzenia kilku ubiegłych tygodni.
Przerwał mu tylko raz. Wysłuchawszy o wszystkich trudnościach, z jakimi zmagali się pozostali, o dręczących ich problemach, o niepewności, jaką niosła im najbliższa przyszłość… poczuł się tak beznadziejny ze swoim dziwnym nastrojem, z wyolbrzymianiem każdej głupoty, że nie mógł tego znieść. To nie on powinien być teraz zatroskany i smutny… nie, kiedy wszyscy inni mają ku temu lepsze powody a i tak tryskają optymizmem.
To nie tak powinno wyglądać.
- Donghae…?
- Tak?
- Chyba muszę wziąć się w garść.




Chcąc uwolnić się od duchowych dręczycieli.



Codzienne wstawanie z łóżka wciąż wiązało się z ogromnym wysiłkiem, jednak za każdym razem przypominał sobie historie opowiadane tamtej nocy przez Donghae i to właśnie one powodowały, że chciał starać się bardziej. Chciał pokazać, że chociaż w pewien sposób od nich oddzielony, wciąż jest częścią grupy facetów, którzy są naprawdę silni; których słabości i niepowodzenia są po prostu kolejną z dróg samodoskonalenia.
Wychodził z dormu, nucąc pod nosem wesołe piosenki i z całych sił wmawiając sobie, że tego dnia wszystko pójdzie po jego myśli i że wcale nie jest tak źle, jak mu się wydawało.
Uczył się ignorować ciemne zakamarki swojego serca.




Próbując zwyczajnie dobrze się bawić.



Propozycja wyjazdu do Busan, w sobotni poranek niemal poderwała go na nogi. Tym bardziej, że wyszedł z nią jego kuzyn, który zazwyczaj kontaktował się z nim, gdy planował dobrze się zabawić. A nie mogło być dobrej zabawy bez Kim Heechula. Nawet jeśli to był nieco przygaszony Kim Heechul. Ale przecież jego kuzyn potrafił rozruszać nawet tych, którzy wcześniej wcale nie mieli chęci na imprezowanie, więc na pewno rozrusza też jego. Na pewno.

W pośpiechu spakował najpotrzebniejsze rzeczy i wyszedł na ulicę tak, jak stał, w piżamie. Jak szaleć to szaleć. Może i wyglądał idiotycznie, w tych śmiesznych spodenkach i bluzce w dziwne roboty, ale kogo to obchodziło? Jechał do Busan, odpoczywać, a nie do Mediolanu na pokaz mody.




Myślał, że być może odnalazł spokój.



Już dawno nie czuł się tak lekko. Mógł skakać, biegać i drzeć się w niebogłosy, wylewając alkohol na podłogę i jeść chipsy pełnymi garściami, nie martwiąc się zupełnie o nic.
- Heechul-ah! Piwo się skończyło! – zawołał jego kuzyn z drugiego końca pokoju, machając pustą puszką i śmiejąc się bez sensu.
- Moje jeszcze nie! – odkrzyknął i na dowód tego pociągnął ogromny łyk, po czym niemal zatoczył się do telewizora i odszukał leżący nieopodal mikrofon. – Ej, pośpiewajmy sobie!
- Głupku, nie ma piwa!
- To po nie idź!
- Ty jesteś chyba mniej nietrzeźwy – ocenił kuzyn, łypiąc na niego jednym okiem – Chyba, że się mylę i serio oprócz mnie i ciebie jest tu jeszcze jeden ty…
Heechul zaśmiał się gardłowo i wręczył mikrofon towarzyszowi zabawy.
- Zaraz wracam. Tylko nie jedz moich chipsów!
- Podpisałeś je, że mówisz, że są twoje?! – kuzyn podniósł głos.
- Polizałem każdego chipsa z jednej strony – odparł, mocując się z założeniem butów i spoglądając, jak jego kuzyn pochyla się nad stołem.
- Faktycznie… śmierdzą jak twoja gęba.
- Sam śmierdzisz – odgryzł się idol i jakimś cudem wydostał się na zewnątrz.
Chłodnawe, wieczorne powietrze sprawiło, że poczuł się jeszcze bardziej zamroczony. Miał jednak do wykonania ważną misję, więc wyprostował się i ruszył w głąb ulicy, chwiejąc się tylko odrobinkę.
- Głupi mózgu, a spróbuj tylko mi wyskoczyć z jakimiś głupimi myślami, to pożałujesz – wygrażał się sam sobie pod nosem.




Że zły czas stał się jedynie gorzkim wspomnieniem.



Od tamtego dnia wszystkie kolejne wypełnione były spotkaniami. I już prawie w ogóle nie przebywał nigdzie w samotności; zawsze towarzyszył mu jeszcze ktoś, kto wymagał poświęcenia mu uwagi.
Mężczyzna był zadowolony z takiego obrotu spraw, gdyż wszystko wydawało się iść gładko i czas płynął mu tak szybko, że nie miał nawet ochoty zajmować się myśleniem o sobie, a jeśli już, poświęcał się zajmowaniu raczej swoim ciałem niż duszą.
Zabiegany, głośny i żywy jak zazwyczaj nie zauważył, że tak naprawdę wszystkie te spotkania i tygodnie spędzone na przysłowiowym „korzystaniu z życia” były tylko kolejną z ucieczek, jaką nieświadomie podjął, a która wydawała się jednak być ucieczką skuteczną.




Że znów pełen sił i odwagi zmierzy się ze zwyczajnością.



Zapragnął pojechać do domu mimo, iż był tam jeszcze niedawno.
Ale po prostu musiał tam pojechać. Do miejsca, z którego pochodził, w którym wciąż mieszkali jego rodzice. Chciał im pokazać, że o nich myśli – oczywiście, równie dobrze mógł do nich zadzwonić, ale przecież nic nie zastąpi spotkania twarzą w twarz.
Dzień przed wyjazdem, tuż po wyjściu z miejsca odbywania służby, ochoczo wybrał się po prezenty dla rodziców. Długie godziny spędzał na zastanawianiu się, która sukienka bardziej spodoba się jego mamie i czy tata zechce zamienić swój ulubiony, ale mocno przechodzony garnitur na nowy.

Jak się później okazało, nie tylko on postanowił w tych dniach zażyć rodzinnego ciepła – jego starsza siostra też tam była. Heechul cieszył się z takiego obrotu spraw, ale był jednocześnie nieco zaniepokojony obecnością Heejin w domu.
- Noona – zapytał ją, kiedy w ciepłą, sierpniową noc, siedząc na ganku, pochłaniali kolejne kawałki arbuza – nie mówiłaś ostatnio, że szukasz nowych pracowników i nie możesz się wyrwać z Seulu nawet na moment? – zmarszczył brwi widząc, że jego siostra, mimo iż nie przełknęła jeszcze poprzedniego kęsa, wgryza się w soczysty miąższ.
Zbierała myśli. A więc było coś, co ją zaniepokoiło…
- Noona, powiedz mi. Co się stało, że tu jesteś…?
- Nic takiego, Heechul-ah – odparła w końcu. – Mama ostatnio nie czuła się za dobrze, więc postanowiłam jej pomóc… ale to nic takiego, serio.
- Mama… źle się czuła… i według ciebie to nic takiego? – mężczyzna spiorunował kobietę wzrokiem, żądając odpowiedzi, chcąc, by powiedziała mu wszystko, co wie na ten temat.
- Daj spokój, to pewnie przez te upały… a mama nie ma już dwudziestu lat – Heejin wypowiadała kolejne zdania, w ogóle nie spoglądając na brata – teraz tak będzie coraz częściej…
- Mama jest jeszcze młoda – zaprzeczył stanowczo – musisz coś przede mną ukrywać.
- Dochodzisz do dziwnych wniosków. Jesteś jakiś przewrażliwiony ostatnio – kobieta podniosła się z miejsca i zabrała talerze z pozostałościami po skonsumowanym owocu – nic jej nie jest – powtórzyła, zanim zniknęła w głębi domu i zostawiła Heechula sam na sam z nocnym niebem, w które wpatrywał się jeszcze przez długi czas, myśląc o wszystkim tym, co usłyszał od siostry i co sam zdążył zaobserwować.
- Heechullie, synku, chodź do środka, zmarzniesz… - ciepły, nieco chropowaty, kobiecy głos wydobył się po jakimś czasie z ciemności.
- Śpi? – dołączył do niego głęboki, męski.
- Tak… - odpowiedziała kobieta – przynieś jakiś koc, to go przykryję. Niech tu sobie śpi, musiał się bardzo martwić, że tak się tu zasiedział…
- Jak wtedy, kiedy był mały – przytaknął jego ojciec i poszedł szukać koca.
Tymczasem mężczyzna wcale nie spał, postanowił się jednak z tym nie zdradzać. Bardzo mocno chciał, żeby matczyne ręce, jak to miały w zwyczaju, znów odsłoniły kosmyki z jego czoła i by spoczął na nich delikatny pocałunek na dobranoc.
Nie musiał długo czekać na ten gest.
- Aigoo, mój Heechullie… - matka wierzchem dłoni pogładziła jego policzek – jesteś taki zmęczony ostatnio i taki zatroskany… jak mogłabym dokładać ci jeszcze więcej smutków, skoro masz tam u siebie ciężki czas…? – przykryła go kocem i ucałowała.
Nie wiedziała, że gdy zasunęła za sobą drzwi, w bladym świetle księżyca zabłyszczała pojedyncza łza.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-09-04, 03:11, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-09-04, 18:52   

O już dwie części a ja ich nie przeczytałam Aish przepraszam już nadrabiam^^
madlejane napisał/a:
piętnastu minut i każe zjeść swoje skarpety, bo przegrałem…
myślałam że padnę :D
madlejane napisał/a:
Hyung, nie płacz – objął go i ułożył sobie jego głowę na ramieniu – przecież nie znosisz płakać.
Heechul wtulił się w przyjaciela, pragnąc wchłonąć ciepło, które od niego biło.
Jaki śliczny fragment po prostu dziękuję Hae <3
madlejane napisał/a:
Używasz tych samych perfum co ja, czy zabrałeś moje?
pewnie zabrał^^
madlejane napisał/a:
Dowiedz się… a jak już się dowiesz, to wtedy coś wymyślimy – stwierdził Hyuk, pewien swoich słów i jednocześnie gorąco pragnący, by nie było to nic poważnego…
Hyuk liczę na ciebie :) ty masz moc w rozmawianiu z Hee
madlejane napisał/a:
Po raz pierwszy w życiu był wdzięczny temu namolnemu, kochanemu dziwakowi za jego wysiłek włożony w poprawienie mu humoru.
ja też mówiłam już że go kocham? pewnie tak
madlejane napisał/a:
Ale… kiedy wszedł do własnego pokoju zauważył, że oprócz niego i kotów, w pomieszczeniu jest ktoś jeszcze.
Donghae.
Dziękuję
madlejane napisał/a:
Hyung, naprawdę nie zrobiłeś nic złego! – Hae dostrzegł jego uśmiech – o widzisz, jak ze mną pogadasz chwilę, to od razu lepiej wyglądasz. Uśmiechaj się częściej hyung.
zgadzam się! to było wspaniałe i poprawiało humor
madlejane napisał/a:
Hyung… mogę dziś spać z tobą…?
- Niby dlaczego…? Nie masz własnego łóżka?
- Mam. Ale po prostu się za tobą stęskniłem, hyung.

nie wiem co powiedzieć <3 odebrało mi mowę już wyobrażam sobie ich Hae tak go prosi jak mój piesek gdy chce wyjść a Hee "no dobra jak już musisz" ale tak naprawdę tego potrzebuje, po prostu miód na moje serce
madlejane napisał/a:
Bo się jeszcze we mnie zakochasz bez pamięci… - ostrzegł, nie szczędząc ironii.
się nie dziwie :)
madlejane napisał/a:
Mogłeś ostrzec, zanim zacząłem się gapić, wiesz? – rzucił niby z wyrzutem – Teraz nie ma już dla mnie ratunku – pociągnął nosem i przytulił się do poduszki, którą jeszcze chwilę wcześniej Heechul miał pod swoją głową.
jakie urocze no skoro nie ma ratunku to nie ma dla mnie by chyba nie było zakochała bym się w Hee i już <3
madlejane napisał/a:
zamierza kontynuować tę pozbawioną sensu paplaninę
takie paplaniny z przyjacielem to jedno z najfajniejszych wspomnień
madlejane napisał/a:
Wychodził z dormu, nucąc pod nosem wesołe piosenki
napewno to było Rokkugo! <3
madlejane napisał/a:
jak stał, w piżamie

to musiał być piękny widok przypomniało mi się pewne zdjęcie jedno z nowych co Hee wyglądał jak w piżamie
madlejane napisał/a:
- Mama… źle się czuła… i według ciebie to nic takiego? – mężczyzna spiorunował kobietę wzrokiem, żądając odpowiedzi, chcąc, by powiedziała mu wszystko, co wie na ten temat.
kocham jak jest troskliwy
madlejane napisał/a:
Aigoo, mój Heechullie… - matka wierzchem dłoni pogładziła jego policzek
lubię ten fragment niby 30 letni mężczyzna ale w środku chłopczyk który potrzebuje miłości jak wszyscy...
Bardzo mi się podobało masz naprawdę ogromny talent można polać się ze śmiechu albo popłakać i to jest piękne dziękuję <3
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-09-05, 12:03   

Dziękuję, że 'obdarowałaś' Hee takim wspaniałym przyjacielem :* Dziękuję, że właśnie tak wyglądała ich "wspólna" noc. Wydaje mi się, że właśnie czegoś takiego mógł potrzebować nasz płaczący Mężczyzna. Usłyszenia co się dzieje u reszty. Zrozumienia, że choć Jego własne problemy nie są błahe czy mało ważne , to jednak są też inni, którzy również walczą ze swoimi słabościami i być może to właśnie ON może im w jakiś sposób pomóc ...
Cytat:
- Chyba muszę wziąć się w garść.
- Nie chyba. Musisz wziąć się w graść...
Cieszy mnie, że Hee postanowił zwalczyć swoją apatię. No może nie tyle zwalczyć - bo na to wydaje mi się jeszcze za słaby - ale przynajmniej zdał sobie sprawę, ze swojego stanu. Ignorowanie niekoniecznie jest dobre ale jeżeli w taki sposób postanowił zrobić swój pierwszy krok, to ja Mu w tym będę kibicować.
Cytat:
Jak szaleć to szaleć.
- Nieprawdaż??? Jak walczyć to wszystkimi znanymi sobie sposobami. Dobrze, że wyjechał. Nawet jeżeli po części 'nie był sobą' to na pewno było to lepsze niż ponowne zamknięcie się w czterech ścianach. A w pewnym momencie płacz przestaje pomagać ...
Cytat:
były tylko kolejną z ucieczek, jaką nieświadomie podjął, a która wydawała się jednak być ucieczką skuteczną.
- Już wielokrotnie mówiłam Ci co sądzę na temat ucieczek. Ale im lepiej poznaję historię Hee, tym bardziej odnoszę wrażenie, że On nie zna innego sposobu na 'wyprostowanie' siebie i tego co Go dręczy. Choć chciałabym Nim mocno potrząsnąć i powiedzieć parę słów to tak teraz myślę, że On sam musi coś zrozumieć. Wielokrotnie dostanie przysłowiowego kopniaka od losu ale wierzę, że za każdym razem będzie się podnosił. Prędzej czy później. Po prostu wierzę w Hee.

Dom. Nie wiem co teraz zrobi Heenim. Nie wiem czy wiadomość o stanie zdrowia Jego mamy coś w Nim zmieni czy nie. Ale za pewne będzie czynił sobie z tego powodu jakieś wyrzuty ... marzy mi się Jego rozmowa z mamą. Taka szczera bo wydaje mi się, że by Mu to jakoś pomogło.

Och końcówka był przepiękna <3
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-09-20, 17:26   

karolcia0596,
karolcia0596 napisał/a:
pewnie zabrał^^
tak było XDD
karolcia0596 napisał/a:
to musiał być piękny widok przypomniało mi się pewne zdjęcie jedno z nowych co Hee wyglądał jak w piżamie
o to zdjęcie oparłam opis ^^
karolcia0596 napisał/a:
można polać się ze śmiechu albo popłakać
gomawo! <3

nenn,
nenn napisał/a:
Cieszy mnie, że Hee postanowił zwalczyć swoją apatię.
Czasem ma facet przebłyski silnej woli i w ogóle XD
nenn napisał/a:
Ale im lepiej poznaję historię Hee, tym bardziej odnoszę wrażenie, że On nie zna innego sposobu na 'wyprostowanie' siebie i tego co Go dręczy
Bo nie zna...
nenn napisał/a:
Wielokrotnie dostanie przysłowiowego kopniaka od losu ale wierzę, że za każdym razem będzie się podnosił. Prędzej czy później. Po prostu wierzę w Hee.
<333


Przepraszam, że tak długo niczego nie dodawałam. Walczyłam z moją własną apatią i... z uczelnią <//3 Ale już jestem~
_______________________________________





Lecz po raz kolejny…



Jednak jego przeczucia się sprawdziły. Zarówno rodzice, jak i siostra ukrywali przed nim stan zdrowia mamy.
Wiedział, że to piękne i szlachetne z ich strony, że nie chcieli go martwić widząc, że jest w nie najlepszej kondycji, ale nie mógł pozbyć się tej odrobiny rozgoryczenia, która jak zwykle, pojawiła się znienacka i zaczęła go męczyć.
Utkwił wzrok w rozgwieżdżonym niebie, szukając w nim jakiegokolwiek pocieszenia.
Jednak gwiazdy pozostały nieme, chłodno i egoistycznie świecąc dla samych siebie, zupełnie nie przejmując się problemami odległych im istot.
Były niesamowicie piękne, ale niedostępne.
Obojętne tym rodzajem obojętności, którego mu brakowało, a którego ostatnimi czasy pragnął z całego serca. By nie musieć cierpieć. By nie obwiniać się za to, że niczego nie może zrobić nawet dla własnej matki…




…zwyczajność okazała się być ciężarem.



Ani on, ani pozostali nie wracali już do tego tematu. Wszyscy postanowili cieszyć się tym, że mogą przez chwilę być razem, jak przed laty; bawiąc się i wygłupiając do późnej nocy, zajadając smakołyki przygotowane przez mamę i siostrę Heechula i po prostu odpoczywając.
Potrzebował tego. Chwili beztroski, która pozwoli mu nabrać sił. Może nie na długo, ale na pewno na jakiś czas.
Przez krótki czas mógł znów poczuć, że jest wolny od wszystkiego, co go przytłaczało.
A myśl o powrocie do Seulu z każdą kolejną godziną zaczynała napawać go jakimś dziwnym rodzajem smutku.
Nie miał jednak pojęcia czy była to jedynie niechęć związana z opuszczeniem rodziców i rodzinnego miasta, czy też kryło się za tym coś jeszcze… odpychał od siebie te myśli jak natrętne muchy powtarzając sobie, że to nie jest istotne, że przecież jakoś to będzie…
Przekonując samego siebie, że tym razem nie pozwoli na to, by coś go przytłoczyło.
Wierzył to naprawdę mocno.
Przez chwilę.
Dopóki nie znalazł się na dworcu sam, wyglądając pociągu do stolicy i ściskając w ręce duży pakunek, który jeszcze przed momentem wręczyła mu mama, prosząc, by podzielił się zawartością z przyjaciółmi z zespołu.
- Mamo, wiesz, że zjem to sam… - przypomniał sobie własne słowa i karcące spojrzenie rodzicielki.
- Ani mi się waż. Zadzwonię potem do któregoś z nich, żeby sprawdzić czy się podzieliłeś!
Uśmiechnął się delikatnie, spoglądając na tory.
I nagle, jego spokojny wcześniej umysł, przeszyła pewna myśl. Myśl, która od jakiegoś czasu pojawiała się w takich sytuacjach. I któremu towarzyszyło dziwne pragnienie… przekroczenia dozwolonej linii.
Wskoczenia na tory. I oczekiwania na rozpędzony pociąg, który miał pojawić się lada moment.
Nie rozumiał tego pragnienia i wiedział, że jest bezsensowne, ale nie mógł się od niego dostatecznie uwolnić. Szczególnie teraz miał nieodpartą ochotę zrobienia jeszcze paru kroków do przodu i czekania na to, co się stanie.
Ale to nie tak, że chciał umrzeć, chociaż wiedział, że właśnie do tego by to zaprowadziło.
Po prostu chciał tam stanąć wiedząc, że nie zdoła uciec. Twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. Z nieuniknionym.
Tak po prostu.
Przymknął oczy. I cofnął się na bezpieczną odległość w duchu dziękując samemu sobie, że jest w stanie to kontrolować. I bojąc się, że kiedyś stanie się to niemożliwe…
… jak w dzieciństwie. Gdy nie mogąc oprzeć się pokusie, otworzył drzwi od samochodu na środku drogi, chcąc z niego wyskoczyć. Wtedy też ta myśl pojawiała się tak nagle. I któregoś dnia po prostu stracił nad nią kontrolę…
Wtedy nic się nie stało, jego siostra zareagowała błyskawicznie.
Ale teraz był sam… sam ze swoimi myślami, z dzikim, nieokiełznanym umysłem, którego czasem najzwyczajniej w świecie się bał…




Nie wiedział, że ktoś chce ten ciężar z niego zdjąć…



Fanmeeting zakończył się, jak zwykle, sukcesem i cały zespół mógł przez chwilę odetchnąć, rozwalając się na przygotowanych wcześniej kanapach bądź krzesłach i planując krótką drzemkę lub – ewentualnie, jak Siwon, wykonać kilka telefonów.
- Do kogo dzwonisz, Siwonie?
- O, hyung – Choi spojrzał na uśmiechniętego lidera – do Heechul hyunga, jak co dzień.
- Robisz to każdego dnia? – wtrącił się Yesung, kręcący się dookoła w poszukiwaniu suchego ręcznika.
- Oczywiście, wy nie?
Reszta pokręciła głowami.
- Nic więc dziwnego, że mówi ostatnio takie dziwne rzeczy… - skwitował Siwon.
- Jakie, na przykład? – Donghae podniósł wzrok znad magazynu, który właśnie przeglądał i skupił go na twarzy kolegi.
- Że go nie potrzebujemy… że nigdy go nie potrzebowaliśmy.
- Nonsens – rzucił Ryeowook – przecież powtarzaliśmy mu tysiąc razy, że nie ma racji.
- On uważa, że to tylko czcze gadanie – Siwon spojrzał na mrugający wyświetlacz telefonu – o, oddzwonił. Wybaczcie, ale serio chcę z nim porozmawiać – zwrócił się do przyjaciół – Tak, hyung? Poczekaj chwilę… - zasłonił dolną część aparatu – pomyślcie trochę nad tym, okej?




Że ktoś stara się zrozumieć…



Cisza panująca w pomieszczeniu zdawała się huczeć bardziej od jakiegokolwiek hałasu. Irytowała i przeszkadzała, nie pozwalając się skupić.
Ale przerwać jej nikt nie miał odwagi. Więc przez dłuższy czas kilku mężczyzn spoglądało na siebie w milczeniu, usiłując znaleźć odpowiednie słowa, by móc zacząć rozmowę. By nie wydać się za poważnym ani zbyt wielkim lekkoduchem. Aby trafić w sedno sprawy.
- Dobra, chłopaki, właściwie to tu nie ma się nad czym zastanawiać – pierwszy odezwał się lider widząc, że reszta raczej nie wyjdzie z inicjatywą – tylko działać.
- Jak? – padło pytanie.
- Co możemy zrobić, skoro nawet nie wiemy, co się dzieje? I czy to coś poważnego, czy tak tylko, przejściowo…
- Gdyby to było przejściowe, to już by mu przeszło.
- Przecież nie zaczniemy nagle zasypywać go telefonami i wiadomościami, bo pomyśli, że sobie z niego żartujemy.
- Najpierw powinniśmy ogarnąć, dlaczego chodzi taki struty, a dopiero potem robić coś w tym kierunku.
- Tak, ale nie możemy przecież siedzieć z nim non stop, mamy swoje zobowiązania…
- Ktoś przecież zawsze zostaje…
- No to skoro zawsze ktoś jest, to dlaczego… dlaczego wszyscy go olewamy? Bo przecież olewamy. Mniej lub bardziej, w taki lub inny sposób, ale jednak…
W pomieszczeniu ponownie zaległa cisza; i tylko zza drzwi słychać było spokojny głos Siwona rozmawiającego przez telefon.
- Wiesz, jesteśmy ludźmi, też czasem chcemy pobyć w samotności i odpocząć.
- To nie zmienia faktu, że raz na jakiś czas…
- Zresztą on chyba nie chce z nami przebywać. Zachowuje się, jakbyśmy irytowali go samym naszym istnieniem.
- A to nie jest akurat normalne?
- No nie wiem…
- Dobra, to co robimy? Leeteuk hyung, jakieś pomysły?
- Ja… nie wiem. Obserwujmy go? Bądźmy przy nim?
- Niby jak, przecież mieszkamy na różnych piętrach…
- Ostatnio mówił, że chciał obejrzeć tę dramę z Sulli…
- Ach, chcesz ją obejrzeć razem z nim, Wookie? Dobrze. O to chodzi. O takie drobiazgi.
Drzwi do sali nagle się otworzyły, ukazując stojącego w progu managera.
- Leeteuk, mogę cię prosić na moment? – zapytał.
- Jasne – lider odwrócił się jeszcze na moment do kolegów. – Obserwujcie go i jakby coś się działo, informujcie mnie, okej?
Wszyscy pokiwali głowami i odprowadzili Jungsu wzrokiem.
- Nie mówcie mu niczego, co by go naprawdę mocno zmartwiło – odezwał się, dotychczas milczący Hyukjae – jest wystarczająco przybity myślą o wojsku.
- Uważasz, że stanie się coś takiego, Hyuk? – Donghae położył mu rękę na ramieniu – Wiesz coś, czego my nie wiemy?
Eunhyuk rozejrzał się po twarzach przyjaciół. Czy oni naprawdę nie kojarzyli faktów? Naprawdę nie rozumieli, co zaczyna się dziać z ich przyjacielem…?
Westchnął i pokręcił głową.
- Po prostu nie męczcie Leeteuk hyunga. Ja się tym zajmę.




… płaczącego mężczyznę.



Musiał pokazać im, że wszystko jest w porządku. Zresztą, ostatnio naprawdę było w porządku. W miarę…
Siedząc przy stoliku, powoli rozpakował jedzenie przygotowane przez mamę. Uśmiechnął się widząc, że zapakowała wszystko tak, że nie będzie miał problemu z podzieleniem wszystkiego na pół. Ba, nawet na trzy części – w końcu jemu też należała się specjalna porcja.
Nie zastanawiając się dłużej, skierował swoje kroki do kuchni i schował smakołyki w lodówce. Spojrzał na zegar zawieszony na ścianie.
„Ktoś powinien już być na dole…”
Nie spiesząc się, zszedł na jedenaste piętro i starając się pozostać niezauważonym przez Kyu, oglądającego coś w telewizji, przemknął przez korytarz. Zostawił wszystko na stole w kuchni i wrócił do siebie.
Kładąc się na łóżku, poczuł się nagle strasznie zmęczony. Raczej nie podróżą ani czymś podobnym. Zmęczony myślą, że, począwszy od jutra, znów będzie spotykał tych samych ludzi i prowadził z nimi tak samo nudne rozmowy. Że będzie musiał po prostu wśród nich przebywać. Choć tak naprawdę sam był dla siebie wystarczająco męczącym towarzyszem. I nie potrzebował innych, nie chciał innych towarzyszy.
Jedynymi żyjącymi istotami, które nie sprawiały, że jego serce stawało się naprawdę ciężkie, były jego koty, które widząc znużenie swojego właściciela, ułożyły się obok niego, delikatnie się o niego ocierając.
Zasnął ukołysany przyjemnym mruczeniem.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-09-30, 21:58, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-09-30, 21:48   

O kolejna część :)
gang-aji napisał/a:
Utkwił wzrok w rozgwieżdżonym niebie, szukając w nim jakiegokolwiek pocieszenia.
uwielbiam jak Hee spogląda w gwiazdy w sumie nie wiem dlaczego ale to takie magiczne i bardzo to lubię
gang-aji napisał/a:
Były niesamowicie piękne, ale niedostępne.
tak samo jak on
gang-aji napisał/a:
Wszyscy postanowili cieszyć się tym, że mogą przez chwilę być razem, jak przed laty; bawiąc się i wygłupiając do późnej nocy, zajadając smakołyki przygotowane przez mamę i siostrę Heechula i po prostu odpoczywając.
to musiało mu na prawdę pomóc bo gdy człowiek jest zdołowany i myśli że nic dla nikogo nie znaczy miło pobyć z kimś kto cię bezinteresownie kocha bez względu na to co zrobisz

gang-aji napisał/a:
Nie rozumiał tego pragnienia i wiedział, że jest bezsensowne, ale nie mógł się od niego dostatecznie uwolnić. Szczególnie teraz miał nieodpartą ochotę zrobienia jeszcze paru kroków do przodu i czekania na to, co się stanie.
Ale to nie tak, że chciał umrzeć, chociaż wiedział, że właśnie do tego by to zaprowadziło.
Po prostu chciał tam stanąć wiedząc, że nie zdoła uciec. Twarzą w twarz z niebezpieczeństwem. Z nieuniknionym.
Tak po prostu
ale mnie przestraszyłaś a raczej Hee
gang-aji napisał/a:
O, hyung – Choi spojrzał na uśmiechniętego lidera – do Heechul hyunga, jak co dzień.
Siwonie lubię Cie! ^^
gang-aji napisał/a:
Dobra, chłopaki, właściwie to tu nie ma się nad czym zastanawiać – pierwszy odezwał się lider widząc, że reszta raczej nie wyjdzie z inicjatywą – tylko działać.
a Leeteuka to kocham <3
gang-aji napisał/a:
Ach, chcesz ją obejrzeć razem z nim, Wookie? Dobrze. O to chodzi. O takie drobiazgi.
Wookie jest przeuroczy z tego co pamiętam to już próbował mu pomagać
gang-aji napisał/a:
Po prostu nie męczcie Leeteuk hyunga. Ja się tym zajmę.
ja na Eunhyuka liczę wydaję mi się że on już snuję jakiś poważny plan od dawna
gang-aji napisał/a:
były jego koty, które widząc znużenie swojego właściciela, ułożyły się obok niego, delikatnie się o niego ocierając.
Zasnął ukołysany przyjemnym mruczeniem.

Jakby nie było zwierzęta potrafią być przyjaciółmi nawet koty choć część ludzi w to nie wierzy
Bardzo mi się to opowiadanie podoba więc życzę weny i czekam na więcej :) i przepraszam że czytam z takim opóźnieniem *przeprasza*
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-10-05, 13:19   

Cytat:
Lecz po raz kolejny…

Każda sytuacja ma dwie strony. Nie powinien się dziwić, że coś ukrywają przed Nim, bo od zawsze tak było jest i będzie, że chcemy uchronić najbliższych przed złymi/smutnymi wiadomościami najdłużej jak się da. A zresztą Hee sam tak robi przecież...
Ale z drugiej strony, będąc na Jego miejscu, oczywiście chciałabym wiedzieć co się dzieje. Bo późniejsze poczucie niemocy i bezsilności, gdy prawda nagle wyjdzie na jaw, może stać się jeszcze większe i cięższe do zniesienia.
Hee nie chce cierpieć, nie chce się obwiniać ... ale jeżeli przestanie, to będzie dla mnie znaczyło, że przestał cokolwiek czuć. A czy życie będzie łatwiejsze, milsze, przyjemniejsze jak "nic nie będzie czuł"? Co chciałabym przekazać Hee, to słowa pewnej piosenki: "Nie zamieniaj serca w twardy głaz, póki jeszcze serce masz" ...
Cytat:
…zwyczajność okazała się być ciężarem.

Dobrze, że pojechał do rodziny. Nabrał trochę sił. Mimo wszystko mógł odpocząć. Pomyśleć - albo właśnie nie myśleć. I nawet jeżeli sytuacja ułożyła się tak a nie inaczej, to ja zaliczyłabym ten wyjazd do udanych. Tym bardziej nie dziwi mnie niechęć do powrotu. Nie mniej wolałabym aby, jeżeli już chce się do czegoś przekonać, robił to z większym entuzjazmem i wiarą w to co mówi.
Mamusia rulez! Urocze było jak kazała się podzielić jedzeniem i uprzedziła, że zadzwoni aby skontrolować czy faktycznie to zrobił <333 Hee ma niesamowitą mamę...
Rozmyślanie na peronie - uważam, że Hee doskonale rozumie czym jest takie pragnienie, ale jeżeli nie pragnie śmierci a jedynie jakiejś adrenaliny, to niech sobie na bungee poskacze czy coś ><
Cytat:
Nie wiedział, że ktoś chce ten ciężar z niego zdjąć…

Hmm zaskoczyłaś mnie, wiesz? Nie sądziłam, że każdego dnia Siwon rozmawia z Hee... Być może dlatego, że ten w "swojej" relacji nigdy nie wspomina o tym. I ciśnie mi się pytanie - czemu nie? Czy te telefony nic nie znaczą dla Niego? A przecież są takie ważne. Są oznaką, że ktoś myśli o Nim, interesuje się. Bez względu na to czy sam tego chce.
Hee wymaga - świadomie czy nie, to inna sprawa - aby inni o Nim pamiętali. Pragnie pomocy, choć nie umie/chce (??) o nią poprosić, alee czy sam zadzwonił do któregoś z chłopaków ot, aby po prostu porozmawiać?
Cytat:
Że ktoś stara się zrozumieć…

Bardzo mi się podoba postawa Siwona. On nie potrzebował pomysłu/zachęty/polecenia aby dzwonić do Hee. Ale nie będę też jakoś strasznie potępiać reszty zespołu, bo skoro Hee wysyła takie a nie inne sygnały, to sama chyba już nie wiedziałabym co myśleć. No bo jak na siłę komuś pomóc? Chyba, że w takiej sytuacji, nie powinni się w ogóle tym przejmować i właśnie w ten sposób wyciągnąć co tak na prawdę dręczy ich przyjaciela.
Ale mamy też niezastąpionego EunHyuka <333 Jedyny (??) domyśla się co może się tak na prawdę dziać i postanowił zadziałać. Piękne ale ... nie wiem czy powinien sam się z tym zmierzyć. Gdyby wyjaśnił reszcie co miał na myśli, może łatwiej/szybciej byłoby zrealizować Jego pomysł.
Cytat:
… płaczącego mężczyznę.

Skoro jest w takim stanie, to jak może mówić, że jest "w miarę w porządku" jak nie jest? Tak się zachowując ponownie zacznie się zataczać koło ><
Ale przynajmniej posłuchał mamy i zostawił chłopakom część jedzenia dla Nich wyznaczoną ;)
Na koniec zasmuciło mnie jedno - odnoszę wrażenie, że Hee zaczyna traktować chłopaków jako "zło konieczne". Nie mówię, że robi to z premedytacją, ale jednak to na prawdę przykre ;(
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-10-05, 13:58   

Ahh, bardzo ciężko odpowiedzieć na Wasze dociekliwe komentarze, nie zdradzając zbyt wiele^^"

karolcia0596 napisał/a:
uwielbiam jak Hee spogląda w gwiazdy w sumie nie wiem dlaczego ale to takie magiczne i bardzo to lubię
Ja też, on mi tak jakos bardzo pasuje do wpatrywania się w gwiazdy~~
karolcia0596 napisał/a:
to musiało mu na prawdę pomóc bo gdy człowiek jest zdołowany i myśli że nic dla nikogo nie znaczy miło pobyć z kimś kto cię bezinteresownie kocha bez względu na to co zrobisz
chyba trochę tak, bo chyba do tego ciągnie go najmocniej - do rodziny. Do tego specyficznego ciepła, którego nie ma w swojej "samotni".
karolcia0596 napisał/a:
ale mnie przestraszyłaś a raczej Hee
trolololo raczej bardziej ja~ myślisz, że skąd mi się ten 'pomysł' wziął? I nie, nie z wyobraźni -.-"
karolcia0596 napisał/a:
Wookie jest przeuroczy z tego co pamiętam to już próbował mu pomagać
Tak, próbował. Wszyscy próbowali, po swojemu i nie zawsze zauważalnie, ale jednak.
karolcia0596 napisał/a:
ja na Eunhyuka liczę wydaję mi się że on już snuję jakiś poważny plan od dawna
Może nie tyle snuje, co trzyma rękę na pulsie. I jest gotów zareagować, jeśli sytuacja by tego wymagała.

nenn napisał/a:
Hee nie chce cierpieć, nie chce się obwiniać ... ale jeżeli przestanie, to będzie dla mnie znaczyło, że przestał cokolwiek czuć. A czy życie będzie łatwiejsze, milsze, przyjemniejsze jak "nic nie będzie czuł"?
Hee jest troszke zagubiony w tym czego chce, a czego powinien chcieć. Bo z jednej strony chciałby uniknąć cierpienia, ale nie tracić emocji, a z drugiej wie, że tak się nie do końca da.
nenn napisał/a:
Rozmyślanie na peronie - uważam, że Hee doskonale rozumie czym jest takie pragnienie, ale jeżeli nie pragnie śmierci a jedynie jakiejś adrenaliny, to niech sobie na bungee poskacze czy coś ><
Tu raczej nie chodzi o adrenalinę, tylko raczej o to, żeby w końcu przekonać się, co się stanie, CO DOKŁADNIE się z nim stanie, jak już to zrobi. Najlepiej sprawdziłby to tak, żeby potem odżyć sobie, jak w grze, i powiedzieć: "acha, więc to takie uczucie". To taki... rodzaj niebezpiecznej ciekawości.
nenn napisał/a:
Hmm zaskoczyłaś mnie, wiesz? Nie sądziłam, że każdego dnia Siwon rozmawia z Hee... Być może dlatego, że ten w "swojej" relacji nigdy nie wspomina o tym. I ciśnie mi się pytanie - czemu nie? Czy te telefony nic nie znaczą dla Niego?
Bo widzisz - skoro Siwon dzwoni zawsze, to dla Hee to się stało rutyną, czymś oczywistym jak założenie butów przed wyjściem na miasto. Nad tym sie nie zastanawia jakoś głęboko. Chociaż może powinien - nawet mimo tego, że są to rozmowy na tematy naprawdę nieistotne.
nenn napisał/a:
Hee wymaga - świadomie czy nie, to inna sprawa - aby inni o Nim pamiętali. Pragnie pomocy, choć nie umie/chce (??) o nią poprosić, alee czy sam zadzwonił do któregoś z chłopaków ot, aby po prostu porozmawiać?
Hee ma swoje powody, dla których tego nie robi... One powinny się wyjaśnić za jakiś czas~~ Poza tym to nie jest tak, że reszta zespołu w ogóle się z nim nie kontaktuje ani on z nimi - po prostu częstotliwość tych kontaktów jest zupełnie inna.
nenn napisał/a:
Ale mamy też niezastąpionego EunHyuka <333 Jedyny (??) domyśla się co może się tak na prawdę dziać
Taak, na razie jest chyba jedynym, który to rozumie. Ale tylko na razie.
nenn napisał/a:
Skoro jest w takim stanie, to jak może mówić, że jest "w miarę w porządku" jak nie jest?
Bo on uważa, że nie jest tak najgorzej, skoro nie siedzi 24/7 u siebie, pod kołdrą/kocem/czymkolwiek i nie gapi się tępo w przestrzeń. Hee ma troszkę inny przelicznik tego, jak jest.
nenn napisał/a:
Na koniec zasmuciło mnie jedno - odnoszę wrażenie, że Hee zaczyna traktować chłopaków jako "zło konieczne". Nie mówię, że robi to z premedytacją, ale jednak to na prawdę przykre ;(
Troszkę tak jest, troszkę nie...
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-10-05, 14:40   

Cytat:
Hee jest troszke zagubiony w tym czego chce, a czego powinien chcieć. Bo z jednej strony chciałby uniknąć cierpienia, ale nie tracić emocji, a z drugiej wie, że tak się nie do końca da.
Troszkę? On się zupełnie pogubił moim zdaniem >< A poza tym tak się w ogóle nie da zrobić a nie "nie do końca się da".
gang-aji napisał/a:
CO DOKŁADNIE się z nim stanie, jak już to zrobi
Co się z Nim stanie? Gdy wpadnie pod pociąg? To ja Mu mogę odpowiedzieć - albo przeżyje albo umrze. Przeżycie wiążę się z kłopotami zdrowotnymi. Także nic dobrego z tej ciekawości Mu nie przyjdzie :|
gang-aji napisał/a:
to dla Hee to się stało rutyną
Rutyna może zabić wszystko. Nawet najszczersze uczucia. To nie dobrze, że te telefony właśnie tak traktuje.
gang-aji napisał/a:
Hee ma swoje powody, dla których tego nie robi...
Oooo z pewnością Hee ma swoje powody. I jestem bardzo ciekawa jakie. Ale skoro mówisz, że niebawem się to wyjaśni, to postaram się cierpliwie poczekać.
gang-aji napisał/a:
Taak, na razie jest chyba jedynym, który to rozumie. Ale tylko na razie.
A ja chcem wiedzieć, kto jeszcze zrozumie *.* I jak dojdzie do tego, że zrozumie.
gang-aji napisał/a:
Bo on uważa, że nie jest tak najgorzej, skoro nie siedzi 24/7 u siebie, pod kołdrą/kocem/czymkolwiek i nie gapi się tępo w przestrzeń. Hee ma troszkę inny przelicznik tego, jak jest.
Hee sam w sobie jest troszeczkę inny z tego co widzę/czytam ... Inność nie jest zła o ile się ją "ogarnia", że tak powiem. A Hee, mam wrażenie, przestał to robić. Ale wiem wiem, mam czekać i sama się przekonam, jak to się wszystko rozwiąże ;)
gang-aji napisał/a:
Troszkę tak jest, troszkę nie...
Zdajesz sobie sprawę z tego, że to żadna odpowiedź? ;P

Ech i wiesz co jest "najgorsze" w Twoim opowiadaniu? Że chciałabym bez wahania i szczerze móc powiedzieć, że nie rozumiem czemu, chłopak tak a nie inaczej się zachowuje ... A nie mogę, bo niejednokrotnie, intuicyjnie chyba, domyślam się co może czuć i dlaczego. Co mi raczej nie ułatwia czytania i komentowania ;) Hmm mam nadzieję, że rozumiesz co próbuję Ci powiedzieć ;)
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-10-08, 22:08   

Miało być nieco inaczej, wyszło jak wyszło~~
________________________________________




… że obserwuje go, gdy ten nie patrzy.



Kyuhyun kątem oka obserwował skradającego się hyunga, który, najwyraźniej, za wszelką cenę nie chciał być zauważony, czego Kyu zupełnie nie pojmował. Jego oczom nie umknął również fakt, iż Hee trzymał coś w rękach i to coś wyglądało zupełnie jak pudełka z jedzeniem.
Maknae zatarł ręce, chichocząc pod nosem. Powinien to wszystko zjeść sam, zanim ktokolwiek się o tym dowie?
Odczekał moment i tuż po tym, jak jego starszy kolega zamknął za sobą drzwi, czym prędzej pomknął do kuchni i jednym, szybkim ruchem otworzył lodówkę.
- Czeka mnie uczta – jego oczy stały się ogromne, a wypełniony jeszcze przed momentem przekąskami żołądek, nagle zupełnie pusty.
Nie zastanawiając się zbyt długo, wyciągnął pierwsze pudełko. Już miał je otworzyć, kiedy zauważył przyklejoną do niego karteczkę.
„Ani mi się waż, Cho!”
Westchnął. Dlaczego go to spotyka…?
Sięgnął po drugie pudełko, w nadziei, że niczego tam nie znajdzie i będzie mógł się wykręcić krótkim „ale tam nie było napisane, że nie mogę”…
„Zjedz choć odrobinę, a zginiesz!”
Kyuhyun zmarszczył brwi. Czy to było takie oczywiste, że będzie tego próbował?
Wciąż się nie poddając, sięgnął po ostatnie, największe pudełko. I po raz kolejny na wierzchu znalazła się karteczka.
„Głupi maknae.”
Tego było za wiele. Nie dość, że zabrania mu się jedzenia, to jeszcze się obraża. On tego tak nie zostawi. Bo Kyu głodny to Kyu wredny.

- Heechul, co to ma znaczyć? – Cho wszedł do pokoju hyunga bez pukania, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu znajomej sylwetki. Dostrzegł go, leżącego na łóżku, z ulubioną manhwą w ręce i kotem na brzuchu.
- Coś nie tak, maknae bez manier? – starszy mężczyzna nie zaszczycił go nawet spojrzeniem – Czyżbyś próbował zjeść nie swoją własność?
- W takim razie czyje to jest?
- Na pewno nie twoje.
- Ej, no! – Kyuhyun podszedł bliżej i nie myśląc nad konsekwencjami swoich działań, wyrwał komiks z rąk Heechula.
- Oddaj mi to – usłyszał jego opanowany głos – albo nie, wszystko mi jedno – zmienił po chwili zdanie i przewrócił się na bok – idź już, jestem zmęczony. Jedz sobie co chcesz, nie moja sprawa.
- Hyung…? – Kyu zamarł z książką w uniesionej ręce – nie wkurzasz się? Jesteś chory czy co?
- Spieprzaj – odpowiedział mu cichy, pozbawiony emocji głos, stłumiony przez poduszkę.
- Nie – nie zgodził się młodszy, pochylając się nad Heechulem – nie zamierzam nigdzie sobie iść.
- Rób, co chcesz, wisi mi to.
Obojętność trzydziestolatka zbiła z tropu młodszego mężczyznę. Nie tak zachowywał się na co dzień Kim Heechul. Tamten był nieco bardziej… żywiołowy. Troszkę bardziej niespokojny, jak rzeka, która zerwała tamę. Ten człowiek, który leżał odwrócony do niego plecami, skulony jak embrion, był zbyt opanowany jak na swoje standardy. To było dziwne, ale Kyuhyun miał wrażenie, że jest mu to zachowanie dziwnie znajome…
Nie zmieniało to jednak faktu, że nie miał pojęcia, jak powinien się zachować.
- Hyung… zagrasz ze mną w coś?
- Nie. Nie potrzebujesz mnie – mruknął tamten w odpowiedzi.
- Do gry?
Nie otrzymał odpowiedzi.
- Głupi hyung – Kyuhyun wyszedł, kręcąc głową.
- Wiem… - wyszeptał Hee, gdy Kyu znalazł się za drzwiami.




Mężczyzna, który ma dość bezczynności.



Najgorzej mu było z myślą, że nie ma powodów do złego nastroju. A już na pewno nie do aż tak złego. I czuł się z tym tak głupio, że niezwykle trudne stawały się jego spotkania z ludźmi, który byli świadkami jego zachowań. Widział w ich oczach różne rzeczy – od zupełnej dezorientacji aż po troskę. I nie wiedział, co ma z tym zainteresowaniem wokół niego samego zrobić. Zdążył się już od tego odzwyczaić. Od tego, że ciągle jest w centrum czyjejś uwagi.
I miał także wrażenie, że to nie jemu powinno się teraz poświęcać czas. A na pewno nie powinni tego robić jego przyjaciele z zespołu, którzy nagle, nie wiedzieć, czemu, zwalili mu się na głowę, oczekując jakiejkolwiek interakcji z jego strony.
A przecież z nich wszystkich to nie on potrzebował tego wsparcia najbardziej. Nie on. Tylko Kangin, który wciąż nie może się oswoić z nową sytuacją i Leeteuk, który z dnia na dzień chodził coraz bardziej pochmurny. To im należała się uwaga.
- Manager hyung? Na ten twój ślub… tak, na ten, na którym mam być MC, a bierzesz jeszcze jakieś inne śluby…? No właśnie… wezmę ze sobą Kangina, dobra? Jak to nie wiesz, czy będzie mógł, będzie, mówił, że jest wtedy wolny… no, to w porządku. Do zobaczenia za parę dni.
Heechul potarł twarz dłońmi. To był prawdopodobnie dobry pomysł. Będą mieli okazję, żeby zjeść coś dobrego i pogadać, jak kiedyś. Może to Youngwoona otworzy. Może będzie mógł mu pomóc i przy okazji pomoże samemu sobie.
Został jeszcze Jungsu… lider był ostatnio tak zabiegany, że niełatwo było gdziekolwiek go dorwać. Jeśli nie był w pracy, to… na siłowni. A siłownia to ostatnie miejsce, w którym Hee chciałby się kiedykolwiek znaleźć.
„Hyung, znajdź dla mnie czas niedługo.”
„Coś się stało, Heechul-ah? Dzisiaj powinienem być wolny po 22. Chcesz gdzieś wyjść czy zostajemy w mieszkaniu?”
Heechul przez moment rozważał obie opcje.
„Będę u siebie.”
Postanowił, że rozwiązywanie własnych problemów zacznie od rozmowy. I być może od pomagania. Bo nie mógł zająć się sobą, kiedy wiedział, że trzeba zająć się przyjaciółmi. Bo jeśli on teraz pomoże im, to potem oni pomogą jemu. Na pewno. Bo przyjaźń to nie byle, co. Nie dla niego.




Uważa, że znalazł rozwiązanie.



Głowę miał opartą o plecy lidera i z niezwykłą uwagą chłonął każde jego słowo. Słuchał wszystkiego, co miał mu do powiedzenia. A miał wiele. Opowiadał mu o swoich obawach i zmartwieniach. O tym, czego normalnie by nie powiedział, ale nakłoniony nie znoszącą sprzeciwu postawą młodszego o kilka dni przyjaciela, nie mógł zrobić niczego innego.
Spojrzenie Heechula pochmurniało z każdą minutą.
Nawet nie zauważył, kiedy ułożył głowę na udach Jungsu i pozwolił, by ten bawił się jego włosami.
- Właściwie to wszystko to głupstwo – uciął nagle Leeteuk, zaplatając Hee niewielkiego warkoczyka.
- Ale ty lubisz przejmować się głupstwami… – uśmiechnął się delikatnie - hej, co to za warkocz?!
Jungsu zaśmiał się pogodnie i poklepał go po policzku.
- Jesteś taki słodziutki, że nie mogłem się powstrzymać.
- Głupek. Ej, ale tak na poważnie, hyung – Heechul złapał przyjaciela za rękę – rozmawiałeś już na ten temat z Youngwoonem, rozmawiałeś kiedyś ze mną. Wiesz, że nie ma się czego bać i że to szybko minie.
- Chullie, sam wiesz, że strach często wymyka się temu, co wiadome. Że lubi mieszać w głowie… - w pokoju nagle zapanowała cisza; obaj mężczyźni przymknęli powieki, jakby próbując na nowo wszystko przemyśleć.
- Hyung…
- Hee – wszedł mu w słowo starszy; jego głos drżał.
Heechul poczuł na swoim policzku łzę, która do niego nie należała. Wciąż jednak nie otwierał oczu udając, że niczego nie zauważył. Czekał, aż Leeteuk powie coś więcej.
- Ja… tak naprawdę, nie chcę być z dala od was. Nie tak długo. Przez tyle lat byliśmy wszyscy razem, a niedługo… wszystko będę musiał robić bez was, zupełnie sam. Nie będę mógł się z wami widzieć, kiedy będę chciał, nie będę mógł robić wielu rzeczy… z wami.
- … z nimi – uściślił drugi. – To boli! – warknął, gdy został pociągnięty za włosy.
- I dobrze, że boli. Mam ochotę przywalić ci tak mocno, żebyś trafił do szpitala. Jesteś debilem, Heechul.
- Ty… - szybkim ruchem podniósł się z pozycji leżącej i zrównał się wzrokiem z hyungiem. Na usta cisnęło mu się wiele niemiłych słów.
- Tak, ja też nim jestem, ale ty większym. Jak mówię, że z wami, to mam na myśli też ciebie, czaisz? Od kiedy to nie jesteś częścią nas? Od kiedy? I jakim prawem śmiesz twierdzić, że nie jesteś?
Heechul nie umiał mu na to odpowiedzieć. Patrzył mu przez chwilę w oczy, po czym spuścił wzrok.
- Od dawna nie jestem. Od dawna nie mam prawa być. Przecież jestem nikim.
Silne uderzenie zaciśniętej pięści niemal zrzuciło go z łóżka.
Nie rozumiał tego nagłego przejawu agresji. Przecież miał rację, przecież od dawna był tu jedynie „na doczepkę” i wszyscy o tym wiedzieli. On to tylko wypowiedział na głos.
- Idioto skończony! – Leeteuk nawet nie próbował się opanować – postradałeś zmysły?!
- Być może – stwierdził chłodno – ale być może to ty nie dostrzegasz oczywistych rzeczy – Hee nie próbował uchylić się od zadawanych mu policzków.
- Obudź się, debilu! Jesteś najważniejszy – lider zamarł z ręką w powietrzu – dla mnie jesteś najważniejszy. Zespół też cię potrzebuje, zrozum to w końcu!
- To ty zrozum. Nie jestem ważny, a już na pewno nie dla siebie.
Ostatni policzek i trzaśnięcie drzwiami.




Ale gubi się w plątaninie bólu, wspomnień i odrzucenia.



Bolało go serce. Czysty, fizyczny ból rozsadzał jego wnętrze, wtórując boleści, jaką zadał mu wcześniej przyjaciel. Ale było mu z tym dobrze. Przynajmniej czuł, że jeszcze żyje i na dodatek, gdzieś tam, w ciemnych zakamarkach duszy zaczęła rodzić się w nim myśl, że może to, co powiedział mu wcześniej nie jest tak do końca prawdą.
Że być może, jakiś czas temu wmówił sobie pewne rzeczy i teraz tylko robi z siebie ofiarę. I staje się dokładnie takim typem osoby, której nie znosił najbardziej. Osoby wymuszającej uwagę i współczucie.
A może zawsze taki był? I jedyne, co robił, to chował tę część siebie gdzieś, gdzie sam nie mógł jej znaleźć. I teraz, ten niechciany i zapomniany kawałek jego osobowości postanowił dać o sobie znać, irytując go tak bardzo jak padający za oknem deszcz.
Ten deszcz… z ogromną prędkością przecinający powietrze… sprawiał, że wracały wspomnienia chwil, które najchętniej wymazałby ze swojego umysłu. Wspomnienia sprzed dwóch lat, których nie chciał mieć, a które uporczywie się go trzymały i przypominały o sobie w takie deszczowe dni jak ten.
Przypominały mu kierunek, w którym się wtedy poruszał. Który nie był dobrze obranym kierunkiem, ale przynajmniej gwarantował ukojenie… Może powinien rozważyć go ponownie…?
- Heechul-ah… - w pokoju po raz kolejny pojawił się Leeteuk, tym razem jednak trzymając w dłoniach apteczkę.
Hee westchnął przeciągle. Czy nie tego właśnie chciał?
Dlaczego więc czuł, że to wszystko nie tak powinno się potoczyć? Że powinno wyglądać inaczej…?




Bardzo nieudolnie próbuje sobie pomóc.



Nigdy nie uważał alkoholu za swojego wroga. Wiedział, że jeśli tylko będzie pić z umiarem, wszystko pozostanie w jak najlepszym porządku. I nawet jeśli troszkę się upije, tak jak to zrobił tego dnia, to nic się nie stanie, każdy przecież raz na jakiś czas musi zwyczajnie się spić. A on już dawno tego nie robił. Nie w samotności.
Łzy spływały po jego bladych policzkach, tonąc gdzieś w materiale jego rękawa, którym ocierał zmęczoną płaczem twarz.
Zawsze płakał, kiedy pił w samotności. Nawet, jeśli nie miał konkretnego powodu. Ale teraz… czuł, że wszystko wali mu się na łeb na szyję, a on nie potrafi nad tym zapanować.
Spojrzał na pustą szklankę, którą trzymał w dłoni i na równie puste butelki soju, leżące na stole.
- Noona na pewno coś ma w szafce… - mruczał do siebie, pociągając nosem i rozglądając się po kuchni swojej siostry w poszukiwaniu alkoholu.
Otworzył jedną z nich i uśmiechnął się sam do siebie, widząc dwa rządki zielonkawych butelek. Jego noona była przygotowana na wszelkie okazje…
- Dwa lata temu trzymałaś tu proszki nasenne, noona… - wyszeptał, uśmiechając się cierpko do wspomnień.
- Na szczęście nie jestem tak głupia, żeby wciąż je tu mieć – usłyszał zza pleców ciepły, ale zmartwiony kobiecy głos. – Znów pijesz u mnie, sam, po ciemku?
Heechul zignorował pytanie.
- Dwa lata temu też przyszłaś, kiedy zamierzałem poczęstować się czymś z tej szafki – zaśmiał się i czknął – Noona, ty to masz timing…
- Na szczęście, Heechul, na szczęście.
Delikatne ramiona objęły jego własne.
_________________
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-10-09, 17:29   

Podoba mi się ta część nie wiem jaka miała co prawda być ale podoba
gang-aji napisał/a:
„Ani mi się waż, Cho!”
Co za pomysłowość
gang-aji napisał/a:
Rób, co chcesz, wisi mi to.
Obojętność czasem potrafi być gorsza od złości. Tym bardziej jak ktoś nigdy taki nie był
gang-aji napisał/a:
Wiem… - wyszeptał Hee, gdy Kyu znalazł się za drzwiami.
Smutne jest to że doskonale sobie zdaję sprawę że źle postępuję że nie tego potrzebuję ale nie ma siły nic z tym robić...
gang-aji napisał/a:
Tak, ja też nim jestem, ale ty większym. Jak mówię, że z wami, to mam na myśli też ciebie, czaisz? Od kiedy to nie jesteś częścią nas? Od kiedy? I jakim prawem śmiesz twierdzić, że nie jesteś?
Heechul nie umiał mu na to odpowiedzieć. Patrzył mu przez chwilę w oczy, po czym spuścił wzrok.
- Od dawna nie jestem. Od dawna nie mam prawa być. Przecież jestem nikim.
Ten fragment aż do końca jest moim ulubionym. Czami dobrze jest dostać od przyjaciela porządnie w tym przypadku słowa nie były chyba wystarczające. Właśnie tak się zachowuje prawdziwy przyjaciel nie zostawi w potrzebie ale przemówi do słuchu
gang-aji napisał/a:
Dwa lata temu też przyszłaś, kiedy zamierzałem poczęstować się czymś z tej szafki – zaśmiał się i czknął – Noona, ty to masz timing…
Nie jestem pewna czy zrozumiałam ale jestem w lekkim szoku
gang-aji napisał/a:
Na szczęście, Heechul, na szczęście.
Delikatne ramiona objęły jego własne.
jak to dobrze że Hee ma siostrę że ktoś przy nim jest że nie jest sam
Jak już wcześniej pisałam podoba mi się będę czekać na kolejne części ^^
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
Ostatnio zmieniony przez karolcia0596 2012-10-09, 17:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 11