| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Płaczący mężczyzna (13/?)
Autor Wiadomość
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-10-19, 18:13   

Część trochę inna, bo widzę, lekkie poruszenie. Zarówno ze strony zespołu jak i samego Hee.

Karteczki na pudełkach z jedzeniem - genialne! Jak Hee musi dobrze znać swojego Maknae ^^ A swoją drogą Kyu uparty, do trzech razy próbował podwędzić żarełko ^^ Troszkę szkoda, że nie pomęczył więcej Hyunga alee widać, że i On zaczyna odczuwać "dziwne znajome uczucie/wrażenie".

Wow, Hee postanowił zadziałać. I tym razem nie tyle co ze sobą/dla siebie tak konkretnie - ale dla przyjaciół. To miło, że w ten sposób pomyślał o Kanginie i że zdecydował się porozmawiać z Teukiem. A sama rozmowa bardzo mi się podobała. Hee wyrzucił - przynajmniej po części - co myśli a i Teuk nie był Mu dłużny. I dobrze! A że przyszło do rękoczynów? Cóż, widać o facetów, to również pomaga rozładować emocje/uczucia, o których nie potrafią powiedzieć. A na koniec i tak Teuk przyszedł do przyjaciela z apteczką. Ot, przyjaźń ...

gang-aji napisał/a:

Bardzo nieudolnie próbuje sobie pomóc.
Zdecydowanie BARDZO nieudolnie ... nie podoba mi się to zachowanie. Ale całe szczęście, że Jego Siostrzyczka, ma to wyczucie czasu. I zawsze jest gotowa mocno przytulić oraz ochronić (?) swojego braciszka.
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-10-24, 21:17   

karolcia0596 napisał/a:
Nie jestem pewna czy zrozumiałam ale jestem w lekkim szoku
Skoro jesteś w lekkim szoku, to znaczy, że chyba dobrze zrozumiałaś...
karolcia0596 napisał/a:
Jak już wcześniej pisałam podoba mi się będę czekać na kolejne części ^^
Gomawo! <33333

nenn napisał/a:
Jak Hee musi dobrze znać swojego Maknae ^^
Oczywiście! Jak każdego...XDD
nenn napisał/a:
A że przyszło do rękoczynów? Cóż, widać o facetów, to również pomaga rozładować emocje/uczucia, o których nie potrafią powiedzieć.
Taaak, mężczyźni lubią rozwiązywać sprawy w ten sposób XDD To ma swoje dobre i złe strony^^
nenn napisał/a:
Ale całe szczęście, że Jego Siostrzyczka, ma to wyczucie czasu.
Taak, Heenim szczęściarz~~


Aigoo pora mi chyba zabrać się za kolejnego parta, nie? :D
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-10-24, 21:27   

gang-aji napisał/a:
goo pora mi chyba zabrać się za kolejnego parta, nie? :D
Jak rozumiem to pytanie czysto retoryczne ... tylko, że jak to ZABRAĆ?! Ja sądziłam, że jest już gotowy ... ><
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-10-24, 21:38   

nenn, gotowy jest w mojej głowie (prawie), tylko nie mogę się zebrać w sobie, żeby to wszystko jakoś ubrać w słowa...><"
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-10-24, 21:42   

gang-aji, no nie rób mi tego no! To, że ja wolno komentuje, wcale w wcale nie zwalnia Cię z obowiązku szybkiego wrzucania kolejnych tekstów! ;P
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-10-27, 02:00   

Dobrze jest móc to pisać.
Dla dwóch nieustraszenie i zawsze komentujących. Dziękuję. Dzięki wam chce mi się to kontynuować, bo wiem, że mam dla kogo. Ajlobju!

_________________________________________





Rozbity jak pusta butelka soju.



Blade, mrugające światło telewizora padało na dwie ludzkie sylwetki. Jedna z nich leżała, oparta na kolanach drugiej i beznamiętnie gapiła się w wyświetlane na ekranie obrazy.
Obie chciały się odezwać, ale jakoś nie potrafiły znaleźć odpowiednich słów.
- Heechul… - spróbowała po jakimś czasie kobieta, jednak nie otrzymała od niego odpowiedzi. Mało tego, mężczyzna nie poruszył się nawet o milimetr, jakby celowo nie chcąc zareagować na dźwięk swojego imienia. – Heechul – powtórzyła, przykładając dłoń do jego zaczerwienionej twarzy.
Burknął coś pod nosem, usiłując skupić rozbiegany wzrok na twarzy siostry, co po tylu butelkach soju, ile niedawno opróżnił, było czynem niemalże niemożliwym.
- Myślałam, że mi powiesz, dlaczego postanowiłeś upić się prawie do nieprzytomności akurat w moim mieszkaniu, ale chyba już nie jesteś w stanie… - kobieta zmieniła taktykę. Teraz postanowiła go odrobinę podpuścić.
- Ale do kogo ty mówisz? – odezwał się w końcu młodszy, unosząc prawą dłoń i palcem wskazującym dotykając czubka swojego nosa – Że niby do mnie?
- A czy widzisz tu kogoś jeszcze, oprócz nas?
- A sklonowałaś się, noona, czy coś?
Kobieta zmarszczyła brwi. Nie rozumiała, co ten człowiek bredzi.
- Nie, jestem tu tylko ja. No i ty.
- A widzisz, czyli to mi się dwoi! Ciekawe, czy jak wypiję więcej, to się potroi… - Heechul podniósł się z kolan siostry i sięgnął po kolejną butelkę z alkoholem, jednak wcale w nią nie trafiając. – O, soju mi ucieka… - zauważył, machając dłonią w powietrzu – patrz, noona, jakie wredne to to. Ucieka, jak ja.
Mężczyzna niechcący strącił szkło, które potłukło się, spadając z dość wysokiego stolika.
- I ja to będę musiała sprzątać – Heejin omiotła pokój spojrzeniem i westchnęła, z powrotem skupiając się na swoim bracie, który tymczasem sturlał się z kanapy i na czworaka dotarł do pozostałości po butelce.
- Widzisz, ja też jestem taki roztrzaskany. I niczego już we mnie nie ma. I teraz nadaję się tylko do wyrzucenia.
Kobieta przykucnęła przy Hee.
- Noona, bo ty zaraz powiesz, że gadam głupoty, bla bla bla.
- Całe życie gadasz głupoty – wzruszyła ramionami.
Heechul zaśmiał się głupkowato i trącił potłuczone denko palcem. Po chwili poczuł znajome pieczenie; na opuszce wykwitła niewielka kropla krwi.
- Ale noona, potłuczonego człowieka nikt nie potrzebuje. Zniszczonego człowieka trzeba się pozbyć. – to mówiąc, cofnął się w stronę kanapy, na którą wdrapał się niezgrabnie, by chwilę potem zasnąć głębokim snem.
Heejin, zbierając odłamki i sprzątając dookoła, usiłowała zrozumieć, co brat próbował jej przekazać. Dlaczego uważał, że jest „roztrzaskany”? Czy stało się coś, co sprawiło, że wyglądał tak jak wtedy, gdy tchnięty jakimś irracjonalnym pomysłem pijanego idioty, próbował pozbawić się życia?
Co mogła zrobić, żeby się tego dowiedzieć i żeby mu pomóc?
Przecież zazwyczaj nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele…




Zaprogramowany na życie.



Miał wrażenie, że zachowuje się jak robot. Jak maszyna zaprojektowana do wykonywania swoich zadań, tylko że z bijącym sercem, które przysparzało mu jedynie bólu.
Wstawał, wychodził z domu, jechał do miejsca odbywania służby, tam spędzał kilka godzin na czynnościach, których potem nawet nie pamiętał, potem włóczył się po mieście, chodził pograć w LoLa, spotykał się ze znajomymi, rozdawał przyklejone uśmiechy. Czasami pozował do fotografii, raz po raz ulegając prośbom fanów.
A po powrocie rzucał się na łóżko, nie sprawdzając nawet, czy Heebum ma co jeść. I leżał tak dłuższą chwilę, zupełnie bez ruchu, oddychając bardzo powoli; tak, jakby nawet to było dla niego ciężarem.
Miał wrażenie, że zapętlił się w tej, tak zwanej „normalności”, która wbrew pozorom nie była jego normalnością.
Jedyne, czego był pewien to fakt, że musiał się z tej pętli jakoś wydostać. I jednocześnie nie opuszczało go poczucie, że tak się nie da.
Że wyrwać się może tylko w jeden sposób. Sposób, który przerażał go i pociągał jednocześnie. Był jak ciemna zasłona, która skrywała tajemnicę, którą jednak odkryje, kiedy przekroczy bezpieczną granicę.
Coraz częściej chciał ją przekroczyć i zerwać tę zasłonę. Nawet jeśli porażające światło, jakie się za nią znajduje, miałoby wypalić mu oczy.
Wszystko, byle tylko poczuć się wreszcie wolnym od własnego umysłu, który nie pozwalał mu normalnie funkcjonować…




Pozbawiony nawet przyjaźni ze słowami…



Wszystkie uczucia, które gromadziły się w jego sercu i stawały się jego dręczycielami, przelewał zazwyczaj w muzykę lub słowa, pozbywając się w ten sposób ich nadmiaru.
Pozwalał wyrazom mówić za niego; opowiadać historie, za którymi kryła się cząstka jego samego i która mieściła w sobie jego problemy, z których nie potrafił się nikomu zwierzyć.
Proces twórczy, który był dla niego jak magia, powodująca, że wszystko co złe, rozpływało się nagle, jakby dzięki czarodziejskiemu zaklęciu.
Ale te czary niedawno przestały działać. I wszystkie zmartwienia, nie potrafiąc odnaleźć ujścia, kładły się ciężarem na jego sercu.
Lecz mimo to siadał przy biurku, lub też na ulubionym, szerokim parapecie i popijając herbatę, przepełniony nadzieją czekał na coś, co sprawi, że ta blokada, która utworzyła się gdzieś w jego wnętrzu zniknie, po raz kolejny pozwalając słowom płynąć wartkim strumieniem. Czuł, że tylko w ten sposób mógłby spojrzeć na wszystko z dystansem i zrozumieć to, czego ostatnio pojąć nie potrafił. Własnych, splątanych myśli.
Ale czekał na próżno. Słowa również były przeciwko niemu. Tak jak cały świat, który udawał jednak, że mu na nim zależy; że usiłuje go zrozumieć. Jednak on wiedział, że to wszystko było jedynie ułudą. Że tak naprawdę, ten cień zainteresowania ze strony wszystkich wynika jedynie z chęci pozbycia się ewentualnych wyrzutów sumienia.
Ponieważ jedyne, co robili, to udawane współczucie, które nie wymagało większego wysiłku. Niektórzy posuwali się do kilku niezwykle mądrych, ale nikomu niepotrzebnych rad. I to wszystko.
A nie o to chodziło.
Dlaczego nikt, zamiast pytać, czy potrzebuje pomocy – na co on, wiedząc, że tak naprawdę nikt nie pragnie, by odpowiedział twierdząco, zaprzeczy z całą mocą – nie zapyta jak mogę ci pomóc? – Skoro i tak widzą, że tej pomocy potrzebuje…
Heechul wiedział, że niewielu byłoby stać na taki gest. I pomimo tego, że przed całym światem udawał, że wcale nie potrzebuje, by mu takie pytanie zadać, tak naprawdę gorąco go wyczekiwał.




bezwiednie…



Przed sobą miał nieduże, ale niezwykle głębokie pudełko, w które wpatrywał się od kilku minut zastanawiając się, czy jest sens w ogóle do niego zaglądać.
Kilka dni wcześniej otrzymał je od siostry, która oznajmiła, że w środku znajdują się wiadomości od fanów. Czyli jak zawsze prawdopodobnie znajdzie się tam sterta listów z mniej lub bardziej poetyckimi wyznaniami miłości, ewentualnie jakiś rysunek, wycinanka czy też inna forma artystycznej ekspresji.
Długimi, szczupłymi palcami przejechał po krawędziach przedmiotu i powoli uniósł wieczko. Wyciągnął z niego zawartość – całe naręcze różnokolorowych kopert, z jego imieniem na przedzie – czyli było dokładnie tak, jak się spodziewał.
Jednak jedna z nich różniła się od pozostałych. Choć może właściwiej byłoby powiedzieć, że to te pozostałe były inne od tej konkretnej.
Biała, zwyczajna koperta. Niby nic specjalnego, kilka identycznych leżało tuż obok.
Ale ta miała, poza jego imieniem, adres zwrotny. Mimo, iż była bez znaczka.
Heechul zastanawiał się przez chwilę, jaki też jest powód, dla którego ten adres tam widnieje. Po chwili uznał to jednak za pomyłkę i roztrzepanie fanki. I już miał odłożyć list na stertę pozostałych, kiedy nagle przyszedł mu do głowy pewien pomysł.
Usiadł przy biurku i wyciągnąwszy kartki, zaczął pisać, nucąc pod nosem jakąś rzewną melodię.




… podejmuje ryzyko, by tylko ulżyć cierpieniu swojej duszy.



To takie dziwne uczucie, pisać do fanki, nawet nie przeczytawszy wcześniej tego, co napisała do mnie… Nie, nie przejmuję się tym specjalnie, po prostu uważam, że to trochę dziwne.
Tak jak to, że na kopercie znalazł się Twój adres… Zrobiłaś to odruchowo, przez pomyłkę czy może… specjalnie, licząc na łut szczęścia? W sumie, cokolwiek by to nie było – udało Ci się. W końcu właśnie Ci odpisuję. Powiedzmy.

Tak sobie myślę, że muszę być naprawdę głupi, albo zdesperowany… albo jedno i drugie, żeby robić coś tak idiotycznego, jak pisanie do jednej z fanek – nie bierz tego do siebie, ale spójrz – nie mam pojęcia, kim tak naprawdę jesteś ani jaka jesteś i czy przypadkiem po otrzymaniu tego listu nie pochwalisz się nim z całym światem i nie wyniknie z tego jakiś skandal. Jestem tego świadomy, a i tak to robię… to chyba dlatego, że aktualnie wszystko mi jedno. Jest mi to obojętne do tego stopnia, że zamierzam nawet napisać Ci coś, czego nie mówiłem dotąd nikomu, nawet najlepszym przyjaciołom. Nie wiem, dlaczego. Po prostu są takie sprawy, których nie mogę wyjawić nikomu z nich i już.
I nie liczę nawet na Twoje zrozumienie; robię to tylko i wyłącznie do siebie, żeby móc pozbyć się tego irytującego szumu w mojej głowie.

A szumi mi wiele rzeczy. Tak wiele, że właściwie nie wiem, ile dokładnie ich jest.
Wiesz, mam chorą matkę. Nie jakoś poważnie, ale jednak chorą. I świadomość, że nie mogę teraz przy niej być i nie jestem w stanie niczego zrobić, bardzo mnie boli. Bo ona zawsze była przy mnie, kiedy rozwaliłem sobie kolano, albo gdy leżałem z gorączką. A ja nie mogę.
Wiem, że ona nie ma o to do mnie żalu, ani nic, ale jednak… trochę to smutne, nieprawdaż? (Nie wiem, dlaczego postawiłem tu znak zapytania, przecież nie podam Ci swojego adresu, na który mogłabyś wysłać odpowiedź…)

I to był akurat fakt, który jestem w stanie pojąć. Mam na myśli to, że reszta… to wszystko to raczej strzępki uczuć, jakieś dziwne tęsknoty nie wiadomo, za czym, samotność i smutek. I nie mają początku ani końca, więc nie wiem, jak mógłbym się z tego wyplątać. I nie sądzę, by ktokolwiek mógł zrobić to za mnie. A najgorsze jest to, że nie mam ochoty tak żyć. Chcę zmiany. Drastycznej.
Może nawet ostatecznej… Ale brakuje mi chyba jeszcze odrobiny, ja wiem… szaleństwa?
Jestem zbyt szalony, by normalnie funkcjonować, za mało jednak, by przerwać to wszystko na zawsze. I przez to jestem po środku.
A tak jest najgorzej. Naprawdę najgorzej.
Gdybym tylko mógł ruszyć się w którąś ze stron. Obojętnie w którą…

Cóż, to by było chyba na tyle. Jeśli to przeczytałaś i zachowałaś dla siebie - dzięki, jeśli czyta to teraz cały świat, bo Ci głupio zaufałem – trudno.
Niech Ci się dobrze żyje,
希.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-10-27, 02:15, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-10-29, 16:13   

No oczywiście że warto pisać z takim talentem <3

gang-aji napisał/a:
Ale noona, potłuczonego człowieka nikt nie potrzebuje. Zniszczonego człowieka trzeba się pozbyć.

Ten cytat jak wiele z innych dał mi dużo do myślenia. Niby taki niepozorny a tyle w nim jest emocji
gang-aji napisał/a:
A widzisz, czyli to mi się dwoi! Ciekawe, czy jak wypiję więcej, to się potroi…
hym co za logika możne i tak jest rozwaliło mnie to.
gang-aji napisał/a:
I pomimo tego, że przed całym światem udawał, że wcale nie potrzebuje, by mu takie pytanie zadać, tak naprawdę gorąco go wyczekiwał.

Ciekawe kto tego dokona, bo dokona prawda? Heechul nie będzie taki nieszczęśliwy?
gang-aji napisał/a:
listów z mniej lub bardziej poetyckimi wyznaniami
przez ten fragment aż się uśmiechnęłam już go sobie nawet wyobraziłam jak jeden czyta i jego mimikę
gang-aji napisał/a:
Ale ta miała, poza jego imieniem, adres zwrotny.
zaciekawiłam się i to bardzo :)
gang-aji napisał/a:
Jest mi to obojętne do tego stopnia, że zamierzam nawet napisać Ci coś, czego nie mówiłem dotąd nikomu, nawet najlepszym przyjaciołom. Nie wiem, dlaczego. Po prostu są takie sprawy, których nie mogę wyjawić nikomu z nich i już.
to mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się na początku że zrobi coś takiego to mi się bardzo podobało. Ogólnie podzielił się z nią takimi rzeczami
gang-aji napisał/a:
Jeśli to przeczytałaś i zachowałaś dla siebie - dzięki, jeśli czyta to teraz cały świat, bo Ci głupio zaufałem – trudno.
Niech Ci się dobrze żyje,
zakończenie listu jest bardzo w stylu Hee i czasami mi się wydaje chociaż to irracjonalne że twoje opowiadanie nie jest w dużej mierze fikcją a może piszeszz go razem z Heechulem bądź go znasz ^^ w każdym razie bardzo mi się podoba i czekam na więcej :)
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
Ostatnio zmieniony przez karolcia0596 2012-10-29, 16:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-11-03, 21:59   

Cytat:
„Potłuczonego człowieka nikt nie potrzebuje. Zniszczonego człowieka trzeba się pozbyć”.

Przez chwilę się zastanawiałam nad tymi słowami i doszłam w wniosku, że to zależy. Jeżeli ogólnie popatrzymy, to faktycznie, teraz jest właśnie taka tendencja. Świat ucieka od smutku – za wszelką cenę dąży do szczęścia. Tym bardziej, że przebywanie z tak nieszczęśliwą osobą, może spowodować, że cała energia zostanie z nas „wyssana”. Pewnie m.in. dlatego, nie chcemy w ogóle, przebywać w otoczeniu takich osób. ALE, jeżeli to dotyka, bliską nam osobę, to już inaczej reagujemy. Przestajemy zwracać uwagę, myślimy tylko jak możemy ją „posklejać”.

Cytat:
„Przecież zazwyczaj nie rozmawiali ze sobą zbyt wiele”

Może właśnie Hee potrzebuje rozmowy właśnie z kimś takim. Z kimś, kto potrafi spojrzeć na Niego bardziej „z zewnątrz”. Czasami, o wiele trudniej, rozmawia się z przyjaciółmi niż z „tylko” ze znajomymi. Zresztą ostatecznie, wydaje się, że właśnie tą drogą podąży, bo zdecydował się na list do nieznajomej. I nie ważne czy go wyśle czy nie. Wystarczy, że wyrzuci z siebie to czego powiedzieć nie potrafi … bądź nie chce. Tylko co miał na myśli pisząc o „drastycznej i ostatecznej zmianie”?

Cytat:
„cały świat, który udawał jednak, że mu na nim zależy”

Czemu, tak uparcie twierdzi, że to jest udawanie. Co musiałoby się stać, aby w końcu uwierzył, że współczucie jest prawdzie. A chęć pomocy, nie ogranicza się tylko do zadania pytania „czy”, ale od razu, zawiera w sobie i cząstkę „jak” … Nie każdy chce, aby inni, wtrącali się w prywatne sprawy. Pytanie „czy” jest początkiem. I jak się dalej to rozwinie, nie zależy tylko i wyłącznie, do tej drugiej strony. A poza tym – tak szczerze mówiąc – gdyby padło to pytanie „jak”, to wątpię aby Hee, potrafił odpowiedzieć na nie.

karolcia0596 napisał/a:
i czasami mi się wydaje chociaż to irracjonalne że twoje opowiadanie nie jest w dużej mierze fikcją
Zgadzam się.

No i zawsze masz dla kogo pisać <3
 
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-11-12, 22:30   

Puk puk ... czekamy <333
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-11-15, 22:12   

karolcia0596 napisał/a:
Ciekawe kto tego dokona, bo dokona prawda? Heechul nie będzie taki nieszczęśliwy?
Hm, obawiam się, że będzie taki jeszcze jakiś czas...
nenn napisał/a:
karolcia0596 napisał/a:

i czasami mi się wydaje chociaż to irracjonalne że twoje opowiadanie nie jest w dużej mierze fikcją
Zgadzam się.
Co macie na myśli? Jeśli to, że macie wrażenie, że dużo z tego zgadza się z tym, co obecnie czuje/przeżywa Hee, to... to nie wiem, jakoś nie bardzo mam ochotę się nad tym zastanawiać. A jeśli to, że opowiadanie jest czymś więcej niż tylko fikcją literacką, w nieco innym sensie, to... to tak, macie rację.
nenn napisał/a:
Świat ucieka od smutku – za wszelką cenę dąży do szczęścia. Tym bardziej, że przebywanie z tak nieszczęśliwą osobą, może spowodować, że cała energia zostanie z nas „wyssana”.
Tak. I Hee o tym właśnie mówi, aczkolwiek jemu się jeszcze chyba wydaje, że to dotyczy absolutnie wszystkich.
nenn napisał/a:
Tylko co miał na myśli pisząc o „drastycznej i ostatecznej zmianie”?
Prawdopodobnie to, o czym myślisz, czytając to wyrażenie.
nenn napisał/a:
Czemu, tak uparcie twierdzi, że to jest udawanie. Co musiałoby się stać, aby w końcu uwierzył, że współczucie jest prawdzie.
Zapewne coś... mocnego? Nie jestem pewna czy w ogóle cokolwiek jest w stanie go do tego przekonać, na tym etapie.
nenn napisał/a:
A poza tym – tak szczerze mówiąc – gdyby padło to pytanie „jak”, to wątpię aby Hee, potrafił odpowiedzieć na nie.
A może właśnie by umiał...?



Ok, mianhae jak zwykle za opóźnienie XD cóż, nie ukrywam, że to może się powtórzyć, także na przyszłość musicie się uzbroić w odrobinę cierpliwości... albo nie? To jak już wolicie :D

___________________________________________



Pozbawiony wątpliwości.



Wpatrywał się w rządki zapisanych na niewielkiej kartce, liter oraz na zaadresowaną już kopertę, która tylko czekała, by nakleić na nią znaczek i wysłać w świat, razem z listową zawartością, co też chwilę później uczynił. Nie wahał się ani przez moment. Skoro już to napisał, skoro podjął taki wysiłek, to musiał doprowadzić to do końca.
I tylko raz, przez krótką chwilę żałował. Kiedy mała koperta dopiero co wylądowała w czerwonej skrzynce. Żałował, że napisał tak mało; że nie umiał opisać wszystkich swoich uczuć.
Postanowił, że zrobi to innym razem. Bo podejrzewał, że na jednym liście nie skończy. Bo czuł potrzebę przelewania swoich myśli na papier i wysłania ich tej osobie, choć wcale jej nie znał. To jednak zdawało się być tylko dodatkową zaletą.




Odrobinę obojętny.



Od jakiegoś czasu przechadzał się przypadkowymi ulicami, krążąc to tu, to tam bez celu. Wiejący, jesienny wiatr przejmował go chłodem i sprawiał, że cały dygotał. Ale on nie miał nic przeciwko, a nawet pragnął, by zimno wdało się we wszystkie zakamarki jego ciała, zaziębiło je i przy okazji sprawiło, że zamarznie mu serce.
Szedł przed siebie i po raz pierwszy od dłuższego czasu nie przejmował się tymi kilkoma szajbuskami, które podążały za nim przez cały ten czas udając, że wcale nie są nim zainteresowane.
- A łaźcie sobie, co mi tam. Jutro nogi wam z dupy poodpadają po takim spacerze – mruknął z wrednym uśmiechem na ustach i rozejrzał się dookoła, szukając dziwnych uliczek, w których jeszcze nie był.
Normalnie nigdy nie pozwoliłby sobie na ciąganie tych głupiutkich dziewczątek po jakiś dziwacznych, a nawet, zważywszy na to, że słońce zaszło już jakiś czas temu, niebezpiecznych miejscach, ale z dziką satysfakcją zauważył, że jest mu tak naprawdę wszystko jedno, co stanie się zarówno z nimi, jak i z nim – wiedział bowiem, iż niebezpieczeństwo czeka nie tylko na młode kobiety. Poza tym… wiedział, że może być z kobieta pomylony. Szczególnie teraz, kiedy zapuszczał włosy.
Mimo to wszedł w ciemną uliczkę, odstraszającą innych jarmarcznym hałasem i odorem zgnilizny.
Nie minęła chwila, a ktoś zaszedł go od tyłu, bełkocząc coś niezrozumiałego i przyciągając do siebie. Do jego nozdrzy dostała się mdląca woń alkoholu, jaką musiał wlać w siebie ten osobnik.
Heechul westchnął cicho, ale nie zrobił niczego, by się uwolnić.
- Proszę, proszę, kogo my tu mamy – charczał niewysoki, krępy ahjussi – czyż to nie nasza cudowna gwiazda wszechświata? Przyszedłeś bratać się z plebsem, młody człowieku?
Hee milczał, wpatrując się w ciszy w małe, przekrwione oczy pijanego mężczyzny. Nie miał pojęcia, co powinien zrobić. Postanowił więc poczekać na rozwój wydarzeń.
- Czekaj, zawołam swoją starą, niech no zobaczy, kto tu nam się napatoczył – ahjussi roześmiał się nieprzyjemnie, po czym chwiejnym krokiem wtoczył się do jakiegoś podrzędnego, brudnego lokalu.
I już z niego nie wyszedł, chociaż Heechul czekał na niego jakiś czas, oparty o zimny, ceglany mur.
W końcu, z jakimś dziwnym uczuciem rozczarowania, ruszył dalej, kończąc w jakimś podrzędnym nocnym lokalu, w którym pozwolono mu zasiąść przy pianinie pod warunkiem, że kupi co najmniej trzy butelki soju. Zgodził się od razu i zasiadł na starym, zniszczonym stołku, przyglądając się instrumentowi.
Ile to już czasu minęło, odkąd po raz ostatni zamieniał uczucia w muzykę? Policzył w myślach i wyszło mu, że zaledwie kilka miesięcy – a miał wrażenie, jakby minęły lata, odkąd czuł pod opuszkami palców chłód i gładkość klawiszy. Przycisnął kilka z nich. Sala natychmiast napełniła się dźwiękiem.
- Zagraj pan coś smutnego – usłyszał z głębi pomieszczenia – żona mnie właśnie zostawiła…
- Ya, nie powinien ci w takim razie zagrać czegoś radosnego, na poprawę nastroju? – zapytała jedna ze starszych kobiet siedzących przy barze.
- Posrało cię, kobieto? – odpowiedział tamten, po czym zwrócił się do idola – Osobiście wyleję ci na łeb pomyje, jeśli zagrasz coś wesołego, rozumiesz?
Przytaknął; prośba mężczyzny była mu bardzo na rękę.




Kruszy się i płacze.



Powoli, ale z całą stanowczością zamieniał to dławiące go od dłuższego czasu uczucie w muzykę. Każde niebezpiecznie przeszywające go drgnienie serca składało się na melodię, która rozrywała całe pomieszczenie, rozdzierając na strzępy resztki radości, które gdzieniegdzie zalęgały się po kątach.
Długie, marmurowe palce zdawały się tonąć między falą biało-czarnych klawiszy, dziko walcząc z każdym niemal dźwiękiem, nadając mu wyjątkowe znaczenie.
Ciężkie, nieprzyjemne nuty przytłaczały wszystkich słuchających; miało się wrażenie, jakby cały świat zamknął się do instrumentu i tych najciemniejszych zakamarków serc.
Muzyka, która zamiast dawać nadzieję, bez zahamowań ją odbierała. Każdą najmniejszą drobinkę optymizmu brutalnie zamieniała w proch. Gromadziła łzy w kącikach oczu, ale nie pozwalała na ich popłynięcie.

Myślał, że gdy zacznie grać, poczuje się dużo lepiej, jednak wywołało to odwrotny skutek – muzyka, którą sam stworzył, odebrała mu ostatnie kawałki dobrych myśli.
Czuł się jak złapana w potrzask zwierzyna, która robi sobie krzywdę za każdym razem, gdy próbuje się wydostać z pułapki.
Pospiesznie otarł łzy z policzków, podnosząc palce znad wilgotnych klawiszy i obracając się przodem do zebranych, próbując dostrzec ich reakcje.
Spoglądali na niego ze smutkiem, ale pełni niekrytego podziwu.
Spróbował się uśmiechnąć, by chociaż tak podziękować za tych kilka braw, jakie rozległy się w lokalu, ale na jego usta wpłynął jedynie przykry grymas, w niczym nie przypominający uśmiechu.
Westchnął cicho, podszedł do baru i zamówiwszy drinka, usunął się w cień, w ciszy wsłuchując się w cudze rozmowy i rozkoszując się cierpkim smakiem alkoholu, który dodatkowo palił go od środka.
Ale czym był ten ogień w porównaniu do tego, który trawił go na co dzień…




Płaczący mężczyzna przestaje mieć siły, by udawać…



Brzęczenie telefonu w jego kieszeni, pomimo, iż starał się je ignorować, powoli doprowadzało go do szału. Ktoś najwyraźniej nie był w stanie pojąć tego, że w tej chwili nie chciał z nikim rozmawiać.
- Hyung – usłyszał, zanim zdążył cokolwiek powiedzieć – hyung, tu Kibum. Zgubiłem poprzedni telefon, no i to mój nowy numer.
- Nie mogłeś wysłać mi wiadomości? – warknął do słuchawki, wkładając sobie kawałek lodu do ust.
- Nie poszedłbyś ze mną na miasto, hyung? – padła propozycja.
Heechul przez moment zastanawiał się nad odpowiedzią. Z jednej strony nie miał ochoty z nikim się widzieć, a z drugiej – nie widział się z tym dzieciakiem od własnych urodzin, więc wpadałoby się jednak spotkać…
- Za pół godziny w tej knajpie, co zawsze – zarządził.
Miał dziwne wrażenie, że to będzie ich ostatnie spotkanie w tym roku.

I nie mylił się. Jego młodszy kolega oznajmił, między kolejnymi kieliszkami soju, że niedługo wybiera się do Chin w związku z nową dramą. Był przy tym niesamowicie podekscytowany. Tak bardzo, iż nie zauważył, jak spojrzenie jego przyjaciela z każdym jego słowem stawało się coraz bardziej pochmurne.




Nie zdaje sobie sprawy...



Wrócił do dormu nad ranem, dziękując losowi, że nie musi przez cały dzień nigdzie wychodzić. Jedyne, czego teraz potrzebował to kubek herbaty i ciepło własnej pościeli. Zrezygnował jednak z gorącego napoju, rzucając się na łóżko i ciężko oddychając. Pragnął zasnąć na bardzo, bardzo długo. Najlepiej na całe życie, na walkę z którym powoli zaczynało mu brakować sił.
Gdy wydawało mu się, że już za chwilę uda mu się wpaść w objęcia Morfeusza, jego telefon zabrzęczał po raz kolejny.
- Heechul-ah! – mężczyzna usłyszał miękki, odrobinę zatroskany głos lidera – jesteś w mieszkaniu?
- Ta, a co? – wychrypiał w odpowiedzi.
- Spałeś – stwierdził Leeteuk – przepraszam. Ale możesz coś dla mnie zrobić?
Hee przytaknął. Skoro i tak został już rozbudzony, było mu wszystko jedno, o co poprosi go przyjaciel.
- Gdzieś w biurku zostawiłem takie czerwone pudełko, a jest mi dzisiaj strasznie potrzebne – tłumaczył – mógłbyś je znaleźć? Za kilka minut przyleci do ciebie Hyukkie, ale zależy mi na czasie, więc…
- Więc lepiej by było, gdybym ja to wcześniej znalazł i od razu mu przekazał? – dokończył młodszy mężczyzna, po czym westchnął – robi się, hyung.
- Dzięki – usłyszał głos pełen ulgi – jak wrócę, ugotuję ci moje popisowe danie! Cześć!




… że tak naprawdę, właśnie się poddał.



Mała, wysuwana szafka mieściła w sobie dwie rzeczy. Ostrożnie wyjął jedną z nich, nie znając zawartości i odłożył na bok z niemałą satysfakcją. Wcale nie musiał szukać tego pudełka jakoś specjalnie długo, więc nic, tylko czekać, aż Hyukjae pojawi się w dormie i je odbierze, a on w końcu zanurzy się w miękkiej pościeli.
Jednak zauważył tam też drugą z nich; opakowanie dużo mniejsze od poprzedniego, ale także bardziej kuszące, ponieważ z jej zawartości doskonale zdawał sobie sprawę.
Sięgnął po nie i otworzył.
Jego oczom ukazało się to, co spodziewał się zobaczyć.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-11-20, 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-11-20, 12:23   

gang-aji napisał/a:
nenn napisał/a:
A poza tym – tak szczerze mówiąc – gdyby padło to pytanie „jak”, to wątpię aby Hee, potrafił odpowiedzieć na nie.
A może właśnie by umiał...?
Szczerze mówiąc nie wierzę w to. A już szczególnie po tej części.
Ogólnie to trudno mi jest ją skomentować, ponieważ Hee jest w niej tak pozbawiony życia i energii, że jedyne co, to zastanawiam się CO tak naprawdę musiało się stać, że chłopak powolutku, ale przerażająco systematycznie, traci wolę życia :( Co mogło się stać, że tak zobojętniał na to co dzieje, co się stanie. Na muzykę, przyjaciół - bo tak, wydaje mi się, że wszystko co robi jest takie powierzchowne, że ten brak siły i wiary w siebie samego, powoduje, że nie angażuje się tak w pełni w to co ma robić. Jak to możliwe, że mając tak wiele - rodzinę, przyjaciół, sławę, można do tego stopnia zagubić się w sobie samym, że nagle przestaje nas to wszystko cieszyć?? To jest ... straszne :(

No i zastanowiła mnie reakcja Płaczącego na wiadomości Kibuma - przy okazji pozytywnie zaskoczona, że dałaś Go tutaj. Taka miła niespodzianka :) - bo wyglądało jakby zazdrościł? Ale potem pomyślałam, że może chodziło o to, że to znowu On słuchał co u innych, jak się im układa ( w tym konkretnym przypadku) a sam nie miał za wiele do powiedzenia/nie chciał mówić/ nie potrafił (?)

I wiesz co? Nie podoba mi się to pudełko >< Biorąc pod uwagę kreowany całokształt zachowania i osobowości Hee, fakt, że Go kusiło potęguje tylko moje złe przeczucie ... Oczywiście nie zapytam co tam było, bo i tak mi teraz nie opowiesz, ale mam nadzieję, że jednak się mylę.
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-11-21, 01:00   

nenn, hm... myślę, że nie muszę odpowiadać na ten komentarz, bo chyba już wszystko zostało przeze mnie powiedziane XD

Ach, miałam już napisaną inną wersję tej części i miałam już zakończyć tę historię... ale się rozmyśliłam. Jeszcze trochę się ze mną i z Hee pomęczcie~~
________________________________




Mimo, iż gdzieś w pobliżu jest ktoś, komu na nim zależy…



Miał dziwne przeczucie, że musi się pospieszyć i dotrzeć na miejsce w możliwie najkrótszym czasie. Niecierpliwie bębnił palcami w kierownicę, klnąc pod nosem na ogromny korek, jaki wytworzył się na moście za sprawą ciężarówki, która wywróciła się jakiś czas temu.
Niemal podskoczył w fotelu z radości, kiedy ponownie otwarto dodatkowy pas. Teraz mógł spokojnie dotrzeć na miejsce i zabrać to, czego potrzebował lider.
Lecz mimo wszystko odczuwał dziwny niepokój, który rósł w miarę zmniejszania się dystansu między nim a dormem. Coś było nie tak. Coś naprawdę było nie tak.
Hyukjae chciał przyspieszyć… ale, jak na złość, non stop zatrzymywało go czerwone światło, potęgując tym samym jego zdenerwowanie.
Zastanowił się przez moment, co też takiego może stać się z samego rana, kiedy w mieszkaniu znajduje się jedynie Heechul, który prawdopodobnie szuka teraz poleconej rzeczy.
I wtedy to do niego dotarło. Przerażająca myśl uderzyła w jego serce, rozprowadzając dreszcze po całym ciele.
Z hyungiem musi być coś nie tak. To musi być to.
Eunhyuk pokręcił głową, karcąc się cicho za głupie wymysły, jednak dziwne uczucie pewności nie chciało go opuścić.
Przyspieszył. Być może się mylił, być może z Heenimem było wszystko w porządku… ale musiał to sprawdzić osobiście.
Musiał jak najszybciej przekonać się, że przepracowany mózg wysyła mu dziwne obrazy, nie mające pokrycia w rzeczywistości.




On zdaje się tego nie rozumieć.



- Hyukkie, jesteś już na miejscu…? – w słuchawce rozległ się dziwnie zaniepokojony głos Leeteuka.
- Nie, hyung, wciąż stoję w korku – pospieszył z wyjaśnieniami młodszy, ze złością wpatrując się w sznur samochodów przed nim. Dlaczego jest ich tak wiele o tej porze?! - coś się stało, że brzmisz tak… tak jakoś… - nie wiedział, jak ma zinterpretować ton lidera.
- Hyukjae, bądź tam najszybciej, jak się da… - mężczyzna po drugiej stronie zaczynał być roztrzęsiony – zapomniałem… Boże, ja kompletnie zapomniałem… - jąkał się przez moment.
- O czym?
- Ja… och, Hyukjae, Heechul jest ostatnio taki jakiś… że mu nie ufam w tej kwestii… jeśli on to znajdzie, to… Hyukjae, wydostałeś się już z tego korku?!
- Już prawie, hyung… ale co Heechul hyung miałby znaleźć, że brzmisz na aż tak zmartwionego?
Głos w słuchawce milczał przez moment.
- Moje tabletki nasenne, Hyukjae… tabletki. Całe opakowanie tabletek.
Eunhyuk na ułamek sekundy stracił panowanie nad kierownicą, po czym z jego ust popłynęło jedno krótkie przekleństwo.
- Hyukjae… on nie… nie, prawda?
- Mam nadzieję, że nie, hyung… ogromną nadzieję…




Płaczący mężczyzna…



Malutka, biała, plastikowa buteleczka, a raczej to, co zawierała w środku, bardzo go pociągało. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w jej wnętrze, na oko oceniając ilość znajdujących się tam tabletek. Wyglądała na całkiem nową, widocznie Leeteuk walczył ostatnimi czasy z bezsennością, co też sugerował napis na ulotce przyklejonej do zewnętrznej strony przedmiotu.
Delikatnie oderwał kawałek papieru i zaczął czytać; na jego zmęczoną i przygnębioną twarz wpłynął delikatny uśmiech. Przelatywał wzrokiem po kolejnych sylabach, chociaż tak naprawdę doskonale znał treść zamieszczonych informacji. Wiedział, jak zażywać ten lek, by nie zrobić sobie krzywdy, ale znał też ich drugą, znacznie bardziej niebezpieczną wartość. Wiedział, że źle spożyte mogą spowodować ogromne zmiany w jego organizmie, a nawet… jeśli odpowiednio to zorganizować… mogą go zabić.
Ale nie muszą. Istniała szansa, że po prostu stanie się rośliną, niezdolną do samoistnego funkcjonowania.
Jednak, spoglądając na te niewielkie, półokrągłe tabletki, nie mógł powstrzymać się od dziwnego pragnienia wiecznego snu.




jest obserwowany przez dłuższy czas



Eunhyuk w końcu wydostał się z okropnego korka i pędził przed siebie na złamanie karku, w uszach wciąż mając słowa zmartwionego Jungsu.
Z trudem skupiał się na drodze i na znakach, które nakazały mu choć odrobinę ograniczył prędkość.
Gdy dotarł na miejsce, niemal wypadł z samochodu i nie zamknąwszy nawet drzwi na klucz, pognał na górę. Miał już chwycić poręcz znajdującą się tuż przy schodach, jednak przemyślawszy szybko sprawę, wybrał jednak windę, która dotrze na odpowiednie piętro dużo szybciej niż jego własne nogi.
Mimo, iż dotarcie pod prawidłowe drzwi zajęło mniej niż dwie minuty, jemu wydawało się, że stracił całą wieczność.
Dłonie trzęsły mu się tak bardzo, że trzy razy pomylił kod w drzwiach; w końcu, dysząc bardziej z nerwów niż ze zmęczenia, w butach przemierzył korytarz.
Zajrzał najpierw do pokoju Heenima, ale oprócz wpatrującego się w niego Heebuma, w pomieszczeniu nie było nikogo. Heechul musiał być w takim razie u Leeteuka.
Chciał zawołać swojego hyunga, ale zamiast zawołania, z jego gardła wydobył się cichy głos, podobny do żabiego skrzeku.
Zauważył, że drzwi do pomieszczenia są uchylone na dość dużą szerokość.
Jego oczom ukazała się pochylona sylwetka trzydziestolatka, który trzymał w ręce białą, plastikową butelkę i wpatrywał się w nią tak, jakby… jakby planował coś niezwykle niegodziwego. Jego nieprzyjemny uśmiech zdawał się to dodatkowo podkreślać.
Hyukjae poruszył się, planując znienacka wpaść do środka i zaskoczyć Hee, ale coś go powstrzymało i kazało obserwować rozwój wydarzeń.
Musiał się upewnić, że jego przypuszczenia są prawdziwe i że nie myli tego spojrzenia z całkiem niewinnym. Bo mógłby przez przypadek, w nerwach, oskarżyć hyunga o coś, czego, być może, wcale nie planował uczynić. Jednakże musiał pozostać uważny i wkroczyć w odpowiednim momencie, w razie potrzeby powstrzymać go przed czymś idiotycznym.
Drgnął niespokojnie, gdy ujrzał, jak na dużą, delikatną dłoń Heechula powoli wysypuje się równie jasna jak jego skóra, zawartość butelki. Kilka tabletek odbiło się od pozostałych i upadło na podłodze, tonąc w miękkim dywanie. Mlecznoskóry wpatrywał się w nie łagodnie, oddychając bardzo powoli.
Hyuk w tym czasie bił się z myślami – nie wiedział czy czekać jeszcze przez moment, czy też wejść już teraz.
I kiedy podjął decyzję o tym, że jednak wejdzie do pokoju – decyzję popartą faktem, że dłoń hyunga uniosła się, prawie tak, jakby zamierzała za moment wsypać sobie wszystkie tabletki do gardła, to jednak w ostatniej chwili coś mu przeszkadzało.
Heechul wybuchnął śmiechem. Dzikim, nieopanowanym i bardzo nieprzyjemnie brzmiącym śmiechem, od którego Eunhyuk dostał dreszczy na całym ciele oraz spoglądał przez szparę w drzwiach z niemałym zaskoczeniem.
Głośny śmiech, który w którymś momencie przerodził się w histeryczny płacz.
Najważniejszy był jednak fakt, że tabletki, jedna po drugiej, lądowały z powrotem w pojemniku. Sam Hee wydawał się celebrować ten moment, śmiejąc się i płacząc jednocześnie oraz chowając buteleczkę z powrotem do szafki.
Hyukjae postanowił wycofać się i dać mu chwilę na uspokojenie emocji.
- Hyung, już jestem! – krzyknął z drugiego końca korytarza.




I w końcu podejmuje decyzję.



Ostrożnie wysypał zawartość buteleczki na dłoń i uśmiechnął się delikatnie. Mógłby zrobić z niej użytek i ulżyć tej dziwnej, opanowującej jego umysł chęci połknięcia wszystkich tabletek na raz. Wtedy wszystko by się skończyło – jego niezrozumiała samotność, smutek, który wciąż wygodnie mościł się w jego sercu, jego ogromna niechęć i obojętność w stosunku do świata i ludzi, jego rosnącą nienawiść do muzyki, którą niegdyś kochał tak bardzo…
Ale czy to nie byłoby zbyt proste? Czy tego właśnie chciał? Poddać się właściwie bez walki? Czy tak właśnie postąpiłby wielki Kim Heechul, którego wszyscy podziwiali za niezłomność charakteru…? Co prawda on wcale nie był niezłomny, ale czy naprawdę chciał kończyć w ten sposób już teraz?
W sumie… dlaczego nie, dwa lata wstecz, po odejściu Hangenga… już wtedy zrodziła się w nim taka myśl, jednak wtedy był to rozpaczliwy ruch zmęczonego smutkiem i wypalonego stratą bliskiej osoby, człowieka. A teraz… teraz chciał to zrobić tak po prostu. Bo…
Bo miał wrażenie, że życie mu się znudziło. Tak po prostu, egoistycznie mu się znudziło. Bo nie chciał już być jego częścią, nie chciał cierpieć bez powodu, nie chciał więcej płakać, nie chciał bać się każdego kolejnego dnia i faktu, że może nie przytrafić mu się już nic dobrego…
Uniósł dłoń; i wtedy dotarło do niego, jak bardzo głupim posunięciem byłoby to, co jeszcze kilka minut wcześniej zamierzał zrobić. Jak dalekie w konsekwencjach mogłoby się to stać już nie tyle dla niego, co dla wszystkich innych… Poza tym, to przecież niczego nie rozwiąże… niczego…
Roześmiał się, jednak wydawało mu się, że to ktoś inny, ktoś z zewnątrz wyśmiewa się z jego głupoty. Że wyśmiewa jego szczeniackie, idiotyczne postępowanie, które mogło zniszczyć tak wiele.
Poczuł łzy na policzkach i pozwolił im płynąć swobodnie podczas, gdy on wrzucał tabletki do buteleczki i chował ją w szafce.
To była trudna, ale właściwa decyzja. Przynajmniej miał taką nadzieję.
Usłyszał nawoływanie Hyukjae, które tylko utwierdziło go w tym przekonaniu.




I przez chwilę czuje się nieco bardziej spokojnie.



- Hyung, znalazłeś to pudełko? – Hyuk wsunął głowę do pokoju, uważnie przypatrując się twarzy Heechula, na której nie było już śladów łez. Wydawał się za to dziwnie spokojny.
- Wiadomo – podał mu pakunek. Młodszy podziękował i pamiętając, że nie może tracić czasu, chciał już wyjść z pomieszczenia, jednak powstrzymała go przed tym dłoń Heechula, która nagle zacisnęła się na jego nadgarstku. Drżąca, zimna dłoń zmusiła go do zmiany planów, przynajmniej na chwilkę. Obrócił się i spojrzał na Hee, który zasłonił oczy wolną ręką i po chwili przyciągnął dongsaenga do siebie, mocno go do siebie przytulając i wciąż nie przestając dygotać.
Hyuk poklepał go pocieszająco po plecach i odwzajemnił uścisk czując, że tamten potrzebuje właśnie takiego gestu z jego strony.
- Wszystko w porządku, hyung? – wyszeptał.
- Tak… teraz tak – odparł tamten, zaciskając dłonie na bluzie Hyukjae i biorąc głęboki wdech.
Dźwięk telefonu przerwał panującą między nimi ciszę. Heechul odsunął się od przyjaciela i uśmiechnął w charakterystyczny, nieco ironiczny sposób.
- Kaczy się najwyraźniej niepokoi, idź już – polecił, opierając się o ścianę i przymykając oczy.
Eunhyuk kiwnął głową i wyszedł, pomachawszy mu wcześniej na pożegnanie.
- Głupia małpo, dziękuję… – mruknął, kiedy odgłos krzątającego się rapera zupełnie zniknął.
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-11-21, 14:39   

Przeczytałam! *.*

A jednak pudełko zawierało głupie proszki a nie np. żelki obok których nie potrafił przejść obojętnie ;P
Wiem wiem, głupi żart, ale w ten sposób mogę choć trochę, rozluźnić całą tę atmosferę, która przecież sama w sobie, nie jest ani odrobinę wesoła. I wiesz co, jestem dumna z Hee. Autentycznie. Bo obie doskonale wiemy, jak niewiele brakowało, aby ta historia zakończyła się tragicznie. Mogłabym zacytować cały ten fragment z przemyśleniami Hee, ale troszkę mijałoby się to z celem, powiem więc tylko, że zgadzam się z każdym zdaniem, bo jest najzwyczajniej w świecie prawdziwy. W całej tej swojej apatii i bezsilności, która Go ogarnęła, Hee wydawał się zapomnieć o swojej dumie. O tym kim tak naprawdę jest. I o tym, że człowiek nie jest bezludną wyspą – ok, z tym można by polemizować, ale ja tak uważam – i każde Jego samolubne (?) i nierozsądne zachowania rzutują także na inne osoby. Nie może ostatecznie (w tym radykalnym znaczeniu) zagłuszyć bólu, nie robią przy tym krzywdy najbliższym. Cieszę się, że doszedł do tego samego wniosku. I wrzucił tabletki z powrotem do butelki.

I tak. To była właściwa decyzja.

Hyuk ... kocham tego chłopaka. Za to jak się zachował w tej części. Za to, że nie zlekceważył przeczuć. Za to, że starał się jak najszybciej dojechać na miejsce. Za to, że nie wszedł wtedy do tego pokoju ... Wygląda na to, że stał się niejako „aniołem stróżem” dla Płaczącego. Ale to dobrze. A nawet bardzo dobrze. Oczywiście, nie znaczy to, że nie zauważyłam troski Teuka, który jest kolejnym „aniołem” (hehe, w końcu ten nasz Anioł, nie nadaremno jest tak nazywany ;) ). Hee nie do końca chyba zdaje sobie sprawę jak wielkim jest szczęściarzem.

Ech, ta część bardzo mi się spodobała. Powiało w niej nadzieją i liczę na to, że ten ton się utrzyma nadal a Hee czeka jeszcze, nie jedna niespodzianka. Nikt nie wie, co jest Mu pisane. I kto ;)
 
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-11-24, 20:51   

Trochę zaległości ale już nadrabiam ;)
Hym nie wiem od czego zacząć od przedostatniej podobała mi się ten moment w barze grający Hee na pianie ogólnie fajny rozdział, dobrze że wysłał ten list bo ciekawi mnie jak ta spawa się rozwinie
gang-aji napisał/a:
Jego oczom ukazało się to, co spodziewał się zobaczyć.
nie spodziewałam się tego naprawdę czytało mi się dobrze i od razu zaczęłam kolejną część ale od pierwszego zdania zdałam sobie sprawę z tego co Hee planuje i nie ukrywam że serce mi mocniej zabiło. To przeczucie Hyuka i telefon Leeteuka po prostu nie mam słów. Denerwowałam się razem z Eunhyukiem.
gang-aji napisał/a:
Czy tak właśnie postąpiłby wielki Kim Heechul, którego wszyscy podziwiali za niezłomność charakteru…? Co prawda on wcale nie był niezłomny, ale czy naprawdę chciał kończyć w ten sposób już teraz?
Nie tak by NIE postąpił przynajmniej tak myślę
gang-aji napisał/a:
Głupia małpo, dziękuję… – mruknął, kiedy odgłos krzątającego się rapera zupełnie zniknął.
Uff ulga i uśmiech do monitora :)
nenn, pozwolisz że całkowicie przychylam się do twojej opinii^^
Część świetna oczywiście cierpliwie czekam i życzę weny :)
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
Ostatnio zmieniony przez karolcia0596 2012-11-24, 20:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11910
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2013-01-03, 20:39   

Tak tylko przypominam jakby Ci się zapomniało, że czekam na ciąg dalszy. Tzn wiem, że zajęta seś i w ogóle, alee skrobnij coś <3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 11