| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Płaczący mężczyzna (13/?)
Autor Wiadomość
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2013-01-06, 14:42   

Nie jestem w stanie teraz niczego napisać.
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2013-01-06, 15:09   

</3333

To ja poczekam, aż będziesz mogła.
 
 
 
Shizuku 


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Heechul, Sungmin
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Maj 2012
Posty: 127
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-01-08, 01:24   

Wyczekuję z niecierpliwością na nową część. Już dawno, żadne opowiadanie nie wciągnęło mnie tak jak to. Mam wrażenie, że trafiłaś w sam sedno z opisem Heechula, który jest nie wiem jak to ująć "rozbity w sobie samym", właśnie takim jakim go opisałaś ja sobie go wyobrażam. Jestem jego wielką fanką i czekam na jego powrót. Cieszę się, że mogę czytać tak dobre opowiadanie, dziwie się jednak czemu komentuję je tak mała liczba czytających.
Ps. poprawie swój komentarz rano, wiem iż jest nieskładny i tak dalej ale jest późno w nocy więc proszę o wyrozumiałość.
Twoja fanka ! ♥
_________________
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2013-01-08, 21:06   

Ja również czekam bardzo lubię to opowiadanie a więc nie wiem co powiedzieć może Hwaiting!^^
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2013-02-07, 23:31   

Cześć, wróciłam po dłuuuuuuuugaśnej przerwie~~ I nie wiem, czy następny part ukaże się szybko, czy też nie, to się okaże. Ale czekajcie, bo na bank się pojawi ^.^

nenn napisał/a:
niewiele brakowało, aby ta historia zakończyła się tragicznie.
Tak, brakowało naprawdę, naprawdę niewiele i ja też jestem z niego dumna, bo to w końcu dość duża rzecz - wybrać życie, kiedy tak naprawdę się go nie znosi. No i duża w tym też zasługa świadomości, że jeśli odbierze sobie życie, to to nie tylko sprawi, że zniknie, ale wywoła to szereg różnych konsekwencji u ludzi, którzy go znali i chociaż lubili, już nie mówiąc o tych, którzy go kochali.
Hyuk i Kaczy Lider... nie ukrywam, że trochę są cichymi (mniej lub bardziej) strażnikami. ^^
nenn napisał/a:
Nikt nie wie, co jest Mu pisane. I kto ;)
Ja wiem! XD Mniej więcej...XD

karolcia0596 napisał/a:
Denerwowałam się razem z Eunhyukiem.
No cóż, w sumie było się czym denerwować^^;;

Shizuku, Twój komentarz był zaskoczeniem życia! (a przynajmniej miesiąca XD) Nie spodziewałam się, naprawdę, że to czytasz!
Shizuku napisał/a:
Mam wrażenie, że trafiłaś w sam sedno z opisem Heechula, który jest nie wiem jak to ująć "rozbity w sobie samym", właśnie takim jakim go opisałaś ja sobie go wyobrażam.
Omo, ja mam jednak nadzieję, że nie trafiłam i w rzeczywistości wcale a wcale tak nie jest bo to by było... strasznie smutne.
Shizuku napisał/a:
dziwie się jednak czemu komentuję je tak mała liczba czytających.
... bo może wcale nie ma tych czytających tak wielu? Wtedy to by było oczywiste, że komentuje tylko kilka osób^^


Ok, skończyłam już nudne gadolenie i proszę bardzo, część 11!:
_______________________


Błogi spokój ogarnia jego serce.



Od dłuższego momentu uśmiechał się sam do siebie i wpatrywał się w krople deszczu, które jedna po drugiej spływały po okiennej szybie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nie czuł na sobie żadnego przytłaczającego ciężaru, który do tej pory tak bardzo go paraliżował. Przepełniał go spokój; łagodny spokój znękanej duszy sprawiał, że kąciki warg samoistnie unosiły się ku górze, a po głowie krążyły same dobre myśli. Zastanawiał się, jak długo potrwa ten stan i żywił głęboką nadzieję, że tamten zły czas, który dotyczył go jeszcze parę chwil temu odszedł już na dobre, a on w końcu będzie mógł cieszyć się wszystkim, co go spotka. Może nie od razu i nie aż tak intensywnie, ale chociaż odrobinkę. Tak na początek… i że w końcu normalność nabierze nowego, lepszego znaczenia i nie będzie taka, jaką była do tej pory.
Po chwili odszedł od okna i z impetem rzucił się na łóżko, przygarniając do siebie kota oraz ulubioną poduszkę.
Ziewał głośno raz po raz, nie siląc się nawet na to, by zasłonić sobie usta dłonią, skoro i tak nikt go nie widzi, umościł się wygodnie pod kołdrą. Mimo wszystko jego organizm domagał się nadrobienia nieprzespanych tej nocy, godzin, zupełnie już odzwyczajony od nieregularnego trybu życia, jaki prowadził jeszcze rok wcześniej.
Zanim na dobre pozwolił swoim powiekom opaść, przeszło mu przez myśl, że już niedługo będzie musiał powrotem przyzwyczaić się do deficytu snu i z jakiegoś powodu był tym odrobinę podekscytowany. Potem jednak pozwolił sobie odpłynąć i zwyczajnie spać, nie budząc się co kilka minut ani nie otwierać nagle oczu, wystraszonych nocnym koszmarem.
Spać jak dziecko, zmęczone całym dniem i gotowe nabrać sił na kolejny.




Choć wcale nie uspokaja najbliższych.



„Hyung… te tabletki tutaj to był przypadek, prowokacja, a może… może jeszcze coś innego?”

- Wytłumacz mi to, Heechul – poważny, niski i wrogo brzmiący głos Jungsu kazał mu przerwać grę i obejrzeć się za siebie po to, by natrafić na ciemne, wypełnione przeróżnymi negatywnymi emocjami, tęczówki przyjaciela a potem na wyciągniętą w jego kierunku dłoń, ściskającą miętową karteczkę samoprzylepną. Westchnął przeciągle, zbierając w sobie całą odwagę i powtarzając sobie w myślach, żeby nie stracić panowania nad sobą oraz by nie zapominać o uśmiechu. Być może wtedy lider nieco złagodnieje i nie będzie miał tak przerażająco zatroskanej i złej miny, jaką miał w tym momencie.
- Ale tu nie ma co tłumaczyć – odpowiedział spokojnie i bez cienia arogancji w głosie. Musiał być ostrożny, inaczej za parę chwil może powstać ogromny konflikt.
- Nie ma, Heechul? Naprawdę uważasz, że to, co mi napisałeś na tym kawałku papieru jest dla mnie zupełnie jasne i nie mam czego interpretować? – Leeteuk usiadł na podłodze obok charakterystycznej, różowej pufy, którą zajmował jego rozmówca.
- Naprawdę tak uważam – potwierdził, przesuwając dłonią po brązowych włosach. – To raczej ja powinienem żądać odpowiedzi od ciebie, nie sądzisz? – uśmiechnął się chłodno tak, że Jungsu przeszył pojedynczy dreszcz. Nawet teraz, po tylu latach znajomości, niektóre oblicza Kim Heechula wciąż wywoływały w nim niepokój.
- Ode mnie? Niby dlaczego? – zerknął na karteczkę. – Sądziłem, że to pytania retoryczne… Potwornie wkurwiające, ale jednak retoryczne.
- Tak ogólnie rzecz biorąc, masz rację. Ale… i tak chciałbym znać odpowiedź – Heechul przymknął oczy, zbierając w sobie siły do podtrzymania spokojnego uśmiechu. – Czy to był przypadek, że te tabletki znalazły się w tej samej szafce? Czy może… - zamilkł na chwilę, lecz zaraz kontynuował, jednak jego głos nabrał nieco nieprzyjemnej, ciężkiej w wyrazie, głębi – celowo chciałeś sprawdzić moją wytrzymałość na taki bodziec i moje samozaparcie?
Starszy mężczyzna spojrzał na młodszego z cieniem niedowierzania w oczach.
- Nie ufasz mi…? Uważasz, że byłbym zdolny posunąć się do takiej metody, żeby sprawdzić, czy moje obawy i przypuszczenia są prawdą? Ryzykować twoje życie?
- Hyung, ja nie ufam nawet sobie, więc jak mógłbym zaufać drugiemu człowiekowi? Nawet, jeśli ten drugi człowiek to ty…
- I właśnie to mnie martwi. Nie ufasz nikomu, więc nikt nie wie, z czym tak naprawdę masz problem, bo ewidentnie jakiś istnieje. Uwierz w nas, Heechul. Przecież pomożemy ci, jeśli coś jest nie tak.
Heenim spojrzał na niego łagodnie.
- Już nie trzeba, hyung. Już wszystko jest w porządku – wypowiadając te słowa miał ogromną nadzieję, że jest tak w rzeczywistości i że od teraz już nic nie będzie niepokoić i jego, i innych – ale… - skrzywił się nagle i kilka razy pociągnął nosem.
- Ale co?
- Ktoś próbuje właśnie puścić naszą kuchnię z dymem…
Leeteuk zerwał się z miejsca.
- Jasna cholera, mój sos do spaghetti! – krzyknął tylko, zanim w panice wybiegł z pokoju..

Wrócił jakiś czas później, tym razem pojawiając się jednak z uśmiechem na ustach.
- Zjesz z nami?- zapytał wesoło, po czym mina nieco mu zrzedła – to chyba ostatni posiłek, jaki wam przygotowuję, zanim sobie pójdę. Na następny będziesz musiał czekać dwa lata! – zakończył, grożąc mu palcem.
- Zaraz tam będę.




Płaczący kontynuuje pisanie listów.



Huh, tak jak myślałem, znów do Ciebie piszę. I po raz kolejny od tak, bez żadnego konkretnego powodu. Może po prostu potrzebuję raz na jakiś czas przelać na papier wszystkie dziwności, jakie w sobie trzymam i wysłać gdzieś w świat…?

Zastanawiam się, czy kiedykolwiek zdarzyło Ci się stanąć przed świadomym wyborem między kontynuowaniem życia a przerwaniem go? Mam nadzieję, że nie, bo to w gruncie rzeczy bardzo nieprzyjemna sprawa – kiedy masz możliwość i nawet gdy siedzi w tobie jakaś taka dzika, niekiełznana chęć zakończenia wszystkiego na tym świecie raz na zawsze… Kilka dni temu stanąłem przed takim wyborem i jak widzisz, zdecydowałem się jeszcze trochę sobie po tej Ziemi pochodzić .Obym nie żałował potem tej decyzji i oby w moim głupim mózgu wszystko było już ładnie poukładane.

Ale wiesz, co? Przypomniało mi się właśnie, że kiedyś… No, załóżmy, że słyszałem, jak ktoś mówi o pozbawieniu się życia… rany, jaki ja bywałem wtedy wściekły! Niezależnie od tego czy znałem tę osobę, czy też nie, potrafiłem podejść do niej i wygarnąć jej głupie myślenie. A teraz co…? Sam byłem jednym z tamtych ludzi. Ale nawet teraz gdybym osobiście spotkał kogoś kto by mi coś takiego powiedział… myślę, że moja reakcja niewiele by się różniła od tamtej. To dopiero hipokryzja… No, ale tacy już chyba są ludzie. Mówią jedno, myślą drugie, a robią jeszcze coś zupełnie innego. Albo to tylko ja ostatnio jestem tak podzielony w sobie.
To chyba wszystko, trzymaj się,


PS – w kopercie powinnaś mieć taką małą karteczkę. Jest na niej adres, na który możesz odpisać. To adres przyjaciela. Tak tylko mówię.




A przyjaciel spędza czas, myśląc o nim.



Eunhyuk nie powiedział nikomu o tym, czego był świadkiem. Stwierdził, że nie ma ku temu większych powodów i lepiej nie wywoływać niepotrzebnego zamieszania, które z pewnością by powstało, gdyby ktokolwiek się o tym dowiedział. Nie oznaczało to jednak zupełnej bezczynności w stosunku do jego starszego kolegi, a wręcz przeciwnie- obserwował go jeszcze uważniej niż wcześniej.
Koniec końców lider i tak się wszystkiego domyślił. Co wcale nie oznaczało, że Hyukjae podzielił się z nim szczegółami tamtego poranka. Zachował je w tajemnicy. Szczególnie, że zauważył zmianę w zachowaniu Heechula – co prawda niewielką, ale pokładał w niej ogromne nadzieję na to, iż wszystko wróci do normy na tyle, na ile do normy wrócić może. Cieszył się widząc, jak hyung powoli wychodzi ze swojego niedostępnego świata, wypełnionego lękami i próbuje beztrosko cieszyć się z kolejnych dni.
Lecz tak naprawdę, gdzieś w głębi serca, Eunhyuk bał się, że to wszystko wróci. Wiedział, że prawdopodobnie tak się stanie, jeśli jego przypuszczenia co do stanu Hee są prawdą. Błagał jednak niebiosa, żeby stało się jak najpóźniej i tylko wtedy gdy wszyscy będą gotowi rzucić się mu na ratunek, co właściwie będzie oznaczać wielką wojnę z Kim Heechulem…




Płaczący mężczyzna otrzymuje…



- Heechul, dlaczego na mój adres przyszedł jakiś dziwny list do ciebie?- zapytał manager hyung, siadając przy kuchennym stole i czekając aż Kangin przygotuje się do wyjścia.
- Do mnie? Dlaczego? – mężczyzna zmarszczył brwi. – Nikomu nie podawałem twojego adre… - zamilkł nagle, wpatrując się w hyunga z zaskoczeniem i odrobiną radości malującymi się na twarzy. – Czekaj, hyung. Zza granicy?
- Tak – potwierdził manager, przyglądając mu się z zaciekawieniem.
- Zapomniałem ci powiedzieć, sorry sorry. Ale czuję, że taki list przyjdzie do ciebie jeszcze nie raz – Heenim odebrał kopertę i niemal popędził do swojego pokoju, by przeczytać, co też ta jego fanka ma mu ciekawego do powiedzenia.




… odpowiedzi.



Heenim,
Tak jak pisałeś w pierwszym liście… fakt, że na kopercie znalazł się mój adres to zwyczajna pomyłka. Spieszyłam się, kiedy wkładałam list do koperty… w efekcie moja przyjaciółka otrzymałaby kartkę urodzinową w kopercie z napisem „To Heenim”, ale w porę się zorientowałam. Bardzo przyjemna pomyłka, nie uważasz?
Wcale nie musiałeś pisać, że nie czytałeś tego, co napisałam. Domyśliłam się tego po samej treści Twoich listów. Myślę, że inaczej byś do mnie pisał, gdybyś to wcześniej zrobił. Ale, proszę, nie sięgaj już po to, co tam zawarłam. Lepiej będzie (chociaż nie wiem czy dla mnie, czy bardziej dla Ciebie), jeśli tego nie zrobisz i nasza korespondencja, jeśli takowa potrwa dłużej, będzie toczyć się normalnym tonem… wtedy i tak się wszystkiego dowiesz.
Och… wciąż nie wierzę, że Ci odpisuję i że Ty to przeczytasz… tak, to zdecydowanie dziwne, że idol koresponduje ze swoją fanką, prawdopodobnie w tajemnicy przed całym światem, ale… nie wiem, wydaje mi się to być bardzo w Twoim stylu i nic nie poradzę na to, że tak właśnie uważam. Poza tym nie martw się, nikomu nie powiedziałam o tym, że Twoje listy do mnie przychodzą ani o tym, że dostałam adres, na który mogę słać swoje odpowiedzi. Nie myśl jednak, że zrobiłam to wyłącznie dlatego, żeby chronić Twoją (i swoją przy okazji też) prywatność. Nie. Ja po prostu nie miałabym komu tego przekazać, ale o tym napiszę Ci może kiedy indziej, jeśli nadarzy się okazja.
Bardzo mi przykro z powodu choroby mamy. Mam nadzieję, że to naprawdę nic poważnego i szybko wróci do zdrowia – nie przejmuj się tym aż tak bardzo; póki nie możesz nic z tym zrobić, martwienie się na nic się nikomu nie zda, coś o tym wiem.
No i… doskonale rozumiem to, co czujesz (czułeś? Bo chyba już to coś, co Cię męczyło, już sobie poszło, prawda? Zazdroszczę). I… tak, stanęłam kiedyś przed wyborem życia lub śmierci. I dokonałam wyboru. Trochę go odroczyłam w czasie, ale jednak… (tak, wydaje mi się, że dobrze zrozumiałeś moją aluzję. I pewnie jesteś zły. No cóż, masz prawo. Zresztą, jesteś ode mnie dużo silniejszy psychicznie, tak mi się wydaje…)
Ach, wystarczy już mojego nawijania nie wiadomo, o czym. Mam nadzieję, że mimo wszystko cieszysz się z mojej odpowiedzi i… po cichu liczę na to, że nie przestaniesz do mnie pisać.
Pozdrawiam,
S.




I jest zaintrygowany.



Czuł się odrobinę skołowany. Cały ten list, mimo, że napisany był dość lekkim tonem, niósł za sobą coś niepokojąco ciężkiego. Nie wiedział tylko czy chodzi jedynie o niezwykle przykre wiadomości, które wyczytał tu i ówdzie, czy po prostu ta dziewczyna poruszyła w nim tę strunę, która powinna była wciąż pozostać milcząca.
Zastanawiał się, czy powinien się na nią złościć, ale po dłuższej chwili postanowił, że nie będzie jej osądzał, dopóki nie pozna wszystkich przyczyn, dla których jej myśli są takie a nie inne. Tak, naprawdę chciał poznać jej historię i może nawet wyciągnąć z niej wnioski dla siebie…?
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2013-02-11, 15:04   

Cytat:
Ale czekajcie, bo na bank się pojawi ^.^
Czekamy :)

Krótka jakaś ta część ... ale podoba mi się, bo Hee jest spokojniejszy. I to, że nie porzucił pisania listów i to, że podał adres przyjaciela. I to, że zaczyna się 'wkręcać' w korespondencyjną znajomość ;)
Całe szczęście, że to wszystko się przydarzyło, bo po tym, co ostatnio (z samym sobą) przeżył, powinien się zrelaksować i rozluźnić. A wiem z doświadczenia, że takie nowe znajomości, potrafią przynieść niespodziewane rezultaty. Bo czasami to właśnie - z pozoru - obcy ludzie, potrafią nam coś uświadomić czy np. pomóc coś przezwyciężyć. Obiektywnego spojrzenia nie należy lekceważyć.

Ale nie dziwi mnie też to podejrzliwe i ostrożne zachowanie Teuka czy Hyuka. Też w takiej sytuacji, obawiałabym się, czy przyjaciel przypadkiem nie udaje dla "świętego spokoju". I też bym obserwowała, licząc się z tym, że w każdej chwili będę musiał interweniować (czy się to komuś podoba czy nie).
gang-aji napisał/a:
oznaczać wielką wojnę z Kim Heechulem…
Bardzo mi się to sformułowanie spodobało. No bo faktycznie, jeżeli przyjaciele będą "zmuszeni" do interwencji w sprawie Heenima, to za przyjemnie i spokojnie nie będzie. A przynajmniej nie liczyłabym na to.
Ostatnio zmieniony przez nenn 2013-02-11, 15:05, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2013-03-05, 20:31   

gang-aji napisał/a:
Cześć, wróciłam po dłuuuuuuuugaśnej przerwie~~ I nie wiem, czy następny part ukaże się szybko, czy też nie, to się okaże. Ale czekajcie, bo na bank się pojawi ^.^
Nawet nie wiesz jak się cieszę~! I poczekam to na pewno ^.^
Bardzo interesująca część inna niż wszystkie pozostałe. Hee się zmienił co mnie bardzo ucieszyło.
Bardzo podoba mi się to że Heechul dostał odpowiedz na list. Jednak nie wiele się z niego dowiedziałam bo jest bardzo tajemniczy co tylko podsyca moją ciekawość
Mogła bym dużo dużo pisać co mi się podobało co mnie zaintrygowało, ale mam nadzieje że wybaczysz mi ten krótki komentarz :)
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
Shizuku 


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Heechul, Sungmin
Wiek: 25
Dołączyła: 28 Maj 2012
Posty: 127
Skąd: Kraków
Wysłany: 2013-04-08, 00:28   

Oh byłam pewna, że skomentowałam ten post ale jednak nie.
Cytat:
Shizuku, Twój komentarz był zaskoczeniem życia! (a przynajmniej miesiąca XD) Nie spodziewałam się, naprawdę, że to czytasz!

Hahaha tak mnie to rozbawiło , naprawdę nie rozumiem dlaczego byłaś taka zaskoczona ? Powiem Ci jednak, że nie ty pierwsza reagujesz w taki sposób. : )
Czasem jestem zdziwiona czy tak trudno zrozumieć, że ja czytam jeżeli widzę w opowiadaniu potencjał lub coś mnie zaciekawia? Jeżeli jednak opowiadanie jest naprawdę dobre to komentuję po to oby wysiłek autora został doceniony. Uwierz mi, że twoje opowiadanie jest jednym z moich ulubionych a listę mam naprawdę krótką. ^ Więc jestem twoją fanką i z niecierpliwością wyczekuje na nowy part. Proszę nie zawiedź mnie skoro czekam już tak długo.
Cytat:
... bo może wcale nie ma tych czytających tak wielu?

Uważam, że powinno być ich wielu bo to opowiadanie zasługuję na rozgłos.
Pozdrawiam i życzę ogromu weny ! ~ ♥
_________________
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2013-06-15, 21:46   

nenn napisał/a:
Krótka jakaś ta część ...
Dla Ciebie zawsze jest krótko, nie przejęłam sie tym zbytnio XDD
nenn napisał/a:
Też w takiej sytuacji, obawiałabym się, czy przyjaciel przypadkiem nie udaje dla "świętego spokoju". I też bym obserwowała, licząc się z tym, że w każdej chwili będę musiał interweniować
dokładnie, dlatego lider plus Hyukowy wynajęli szpiega ^^
nenn napisał/a:
No bo faktycznie, jeżeli przyjaciele będą "zmuszeni" do interwencji w sprawie Heenima, to za przyjemnie i spokojnie nie będzie.
jeśli serio się tak stanie... omona, trzecia wojna światowa, jak nic.

karolcia0596 napisał/a:
Bardzo podoba mi się to że Heechul dostał odpowiedz na list. Jednak nie wiele się z niego dowiedziałam bo jest bardzo tajemniczy co tylko podsyca moją ciekawość
Na szczęście dla Ciebie, Hee też jest tego bardzo ciekawy XD

Shizuku napisał/a:
naprawdę nie rozumiem dlaczego byłaś taka zaskoczona ?
No jak to, to proste! Zawsze jestem zaskoczona, kiedy ktoś nowy daje znak, że czyta, w końcu nie jestem jasnowidzem, żeby to wiedzieć ^^


Ja jak zwykle jestem złym i okropnym szczeniaczkiem i znów kazałam wam czekać miliard lat i znów ciskam taki krótki part, zła ja T.T ale mam nadzieję, że tak czy inaczej się spodoba...


Na jego drodze wciąż stają różni ludzie.



Mimo, iż w dalszym ciągu odbywał służbę publiczną i w związku z tym starał się być jak najbardziej anonimowym, ludzie wciąż zaczepiali go na ulicy, prosząc o autograf i wspólne zdjęcie. Czasami nie mógł nawet w spokoju zjeść posiłku w restauracji, żeby nie być uchwycony przez jakieś nakręcone nastolatki, które nie mają nic ciekawszego do roboty, jak tylko za nim podążać. Tyle razy już im mówił, żeby dały mu spokój choć na ten rok, jaki mu pozostał, ale jego prośby i groźby wcale na nie nie działały.
Także teraz, gdy tylko podniósł głowę znad swojej porcji jajangmyun, usłyszał dobrze już mu znane poruszenie przy znajdującym się nieopodal stoliku.
- To oppa, mówiłam ci, że to oppa – emocjonowała się jakaś dziewczyna. Heechul zauważył, że ma całkiem zgrabne nogi. Uśmiechnął się pod nosem. Może tym razem powinien odpuścić i nie zwracać im uwagi? Może te młode damy są po prostu zaskoczone, że widzą swojego idola w takiej zwyczajnej, taniej restauracji?
Westchnął, po czym spokojnie kontynuował spożywanie posiłku
- Hej, zrób mu zdjęcie, co? No zrób… - usłyszał kilka minut później i zanim się zorientował, aparat fotograficzny wycelował w jego ubrudzoną od sosu twarz.
Mężczyzna zgromił dziewczyny spojrzeniem, szybkim ruchem sięgnął po serwetkę i wytarł nią sobie usta i ich okolice, a następnie ruszył w ich kierunku.
- Możecie nie robić mi zdjęć, kiedy jem? – starał się, by ton jego głosu nie zdradzał irytacji i chyba mu się to udało, ponieważ winowajczynie nie wyglądały na szczególnie przejęte.
- Ale oppa… - próbowała się bronić jedna z nich.
- Możecie? – wszedł jej w słowo. Brzmiał łagodnie i radośnie, jednak jego oczy ciskały gromami w ich stronę.
- Przepraszamy, oppa – mruknęła druga, chowając aparat. Nie brzmiała jak ktoś, kto żałuje tego, co zrobił. – I tak nie wyszło, bo robiłam bez lampy – rzuciła jeszcze i ukłoniwszy się lekko, razem ze swoją koleżanką opuściła lokal.

Kilka butelek soju skutecznie złagodziło jego nieco nadszarpnięte nerwy i sprawiło, że zupełnie beztrosko, lekkim, a nawet skocznym krokiem przemierzał wąskie i pokręcone uliczki stolicy. Pod nosem nucił sobie jedną ze swoich ulubionych ballad, imitując barwę głosu oryginalnego wykonawcy i ciesząc się jedną z ostatnich ciepłych nocy tego roku.
Po drodze mijał grupy ludzi równie wstawionych jak on i tak samo śpiewających coś pod nosem. Jednak jedna z nich, składająca się z kilku mężczyzn mniej więcej w jego wieku lub odrobinę młodszych, zamilkła gdy tylko zorientowała się, kogo właśnie mija.
- Przepraszam – zaczepił go jeden z chłopaków, który wyglądał na najmłodszego – czy… Heechul-ssi?
Heenim kiwnął głową i uśmiechnął się delikatnie.
- Naprawdę? – wtrącił drugi, wyciągając do niego rękę – my to mamy szczęście, chłopaki!
- Zdecydowanie! – potwierdził trzeci, przyglądając się idolowi – jesteśmy twoimi fanami, hyung! – dodał chwilę później, ściskając jego dłoń na powitanie.
- Och, tak? – artysta ściągnął odrobinę brwi. Czuł się dziwnie wśród fanów płci męskiej, którzy byli w zdecydowanej mniejszości populacji Petalsów czy ELFów. Nie oznaczało to, że ich nie lubił, wręcz przeciwnie, cieszył się, że podziwiają go także mężczyźni. Po prostu nieczęsto miał możliwość spotkać jakiegokolwiek z nich. A tutaj było ich kilku.
Najmłodszy z grupy dostrzegł jego skonfundowaną minę.
- Nie jesteśmy gejami, hyung! – wypalił nagle, wprawiając wszystkich w osłupienie. – Ale naprawdę uważamy, że jesteś cool.
- To… świetnie. Dzięki – wypalił Heechul, wciąż nieco zbity z tropu.
- Hyung… zrobisz sobie z nami fotki? – zapytał któryś z nich
- Daj spokój, jest ciemno i wszyscy jesteśmy po paru butelkach soju, poza tym hyung na pewno jest zmęczony i… - monolog kolejnego przerwał sam idol, zgadzając się na propozycję fanboyów.
Przez moment pozował do zdjęć i rozdawał autografy, prowadząc z tamtymi naprawdę ożywioną rozmowę.
- Dobra, chłopaki. Świetnie się tak z wami rozmawia, ale jutro z samego rana muszę być w biurze… - pożegnał ich grzecznie i pozwolił, by wezwali dla niego taksówkę.
Podał kierowcy adres i zapadając się na siedzeniu, skupił się na obserwowaniu migoczących świateł nocnego Seulu.




Ludzie, którzy się troszczą



- Wprowadzam się do ciebie – Donghae rzucił się na jego łóżko, szczerząc zęby w niby to niewinnym uśmiechu.
- Ale co? Tak teraz, już? – zapytał Heechul, nie odrywając oczu od gry.
- Nie, no. Dopiero za tydzień, kiedy Teukie-hyung już pójdzie do wojska.
Heenim zmarszczył brwi. Zastanawiał się, o co też chodzi temu dzieciakowi, że tak nagle postanowił dzielić z nim pokój.
- Super – powiedział z przekąsem, jednak jego dongsaeng wcale tego nie zauważył. Wstał z łóżka i z radosnym „yahooooo!” zajął miejsce obok swojego starszego kolegi.
- To teraz będziemy grać w gry we dwóch! – oznajmił, niezwykle zadowolony ze swojej wizji przyszłości. Hee zbladł.
- Muszę chyba zacząć zbierać na nowy sprzęt… przy tobie ten nie przetrwa nawet tygodnia…
Hae zrobił bardzo smutną minę.
- Tym razem niczego nie zepsuję, obiecuję! – Donghae kiwał głową z przekonaniem i ogromnym postanowieniem w sercu, że dotrzyma danego słowa. Szczególnie, że jego przyszły współlokator był bardzo wrażliwy na tym punkcie. Nie chciał mu podpaść. Nie mógł, ponieważ Leeteuk powierzył mu niezwykle ważną misję, od której podobno zależało powodzenie jakiegoś niesamowicie istotnego planu. Donghae nie wiedział, na czym ten plan polegał, jednak nie bardzo czuł potrzebę pytania o coś takiego. Wolał się skupić na tym, co do niego należało i uważnie obserwować poczynania swojego hyunga. Wprawdzie miał to robić dopiero od listopada, ale uważał, iż nie zaszkodzi zacząć kilka dni wcześniej.




… którzy dbają o jego samopoczucie



Dookoła wszyscy powtarzali wciąż „halloween” i „halloween”, wymieniając się pomysłami na przebrania i zaproszeniami na imprezy organizowane z tego powodu. Zazwyczaj brał udział w takich zabawach, nad wyraz ochoczo wskakując w przeróżne śmieszne (lub straszne, w zależności od jego aktualnego widzimisię) stroje. Jednak w tym roku jakoś nie miał na to ochoty. Wszyscy w dormie chodzili jak struci, a jeśli było inaczej to tylko dlatego, że przygotowywali się do jakiegoś programu rozrywkowego. Heechul zastanawiał się czy każdy z nich przejęty jest nadchodzącą służbą wojskową lidera, czy też dopadła ich typowa jesienna chandra, która przecież nie widzi różnicy między normalnym człowiekiem a idolem. Cokolwiek by to nie było – sprawiało, że on sam popadał w jakiś taki melancholijny nastrój, który zupełnie nie sprzyjał zabawie.
Problem w tym, że co chwilę dostawał wiadomości na KakaoTalku od znajomych, namawiających go na przeróżne wyjścia i miał już serdecznie dość wymyślania coraz to nowych wymówek, a ta o chorej mamie, która działała dotychczas najlepiej, bardzo się już przedawniła, a na dodatek nie miała już w sobie ani źdźbła prawdy.
- Jak myślisz, Heebum, powinienem zacząć im wkręcać, że wychodzę z Chocoballs? – podrapał kota za uchem, na co ten zamruczał przyjaźnie. – A kiedy tamci do mnie napiszą, to im odpowiem, że wychodzę z ludźmi z biura – uśmiechnął się przekornie – o tak, to jest to. Jestem geniuszem, co Heebum?
Heechulowy pupil nie zaszczycił właściciela nawet spojrzeniem, za to trącił łebkiem w jego dłoń, domagając się pieszczot. Niestety nie doczekał się ich z powodu telefonu, który rozbrzmiał nagle jedną z piosenek Wonder Girls.
- Tak, Gunhee?
- Słyszałem, że zmieniłeś kolor włosów. Dzwonię, żeby ci powiedzieć, że ci tego nie wybaczę – usłyszał.
- Nie chcę cię martwić, czy coś, ale w tym mieście jest więcej ludzi, którzy umieją zadbać o moją fryzurę – idol wstał i przejrzał się w lustrze, uśmiechając się do siebie. Jego włosy wciąż były brązowe.
- Yah! Czy to nie ja miałem…
- Żartowałem. Możesz przyjść i przefarbować je dzisiaj – zaproponował, po czym rozejrzał się dookoła – co prawda mam w pokoju mały syf, bo Donghae postanowił przytaszczyć do mojego pokoju wszystkie swoje graty zanim zrobię mu trochę miejsca, ale jakoś się zmieścimy we trójkę.
- We trójkę? – głos stylisty brzmiał na dziwnie zmieszany – kto jeszcze…?
- Heebum. Nie zapominaj o Heebumie.
- Jego też mam przefarbować?
Heechul zastanowił się przez moment.
- W sumie mógłbyś… tak na blond… - głos w słuchawce wybuchnął śmiechem i obiecał, że zjawi się w dormie za kilka godzin i przyjdzie z niespodzianką.
- Tylko nie niespodzianki… - jęknął chwilę później, opadając na miękki materac łóżka.
Naprawdę nie znosił być zaskakiwany. A przynajmniej ostatnio, ponieważ jak do tej pory ciągle były to same raczej średnio przyjemne rzeczy, a i co do tego miał złe przeczucia. Bo o ile w sprawie fryzur mógł spokojnie zaufać Gunhee, to w innych już różnie. Szczególnie jeśli, tak jak dziś, miał dobry humor.
Westchnął i postanowił zdrzemnąć się przez chwilę.



… i o których on wciąż myśli.



Nie mógł zasnąć, więc postanowił, że w końcu odpisze na list, który dostał już jakiś czas temu, a na który jakoś nie bardzo chciało mu się odpisywać. Zganił się w duchu za swoje lenistwo, po czym sięgnął po kartkę i długopis.

Trochę zeszło mi z odpowiedzią na Twój list, co? Nie będę przepraszał, bo przecież w końcu odpisuję, choć wcale nie musiałem, prawda? kkk I wiesz, co? Chyba to, że nie mam obowiązku pisania do Ciebie sprawia, że właściwie chcę to robić. Poza tym, gadanie do kogoś (nawet, jeśli się tego kogoś nie widziało nigdy w życiu… bo nie widziało, nie?) jest dużo bardziej rozsądne niż wypisywanie wszystkiego w pamiętniku, który i tak prędzej czy później dorwałby któryś z tych dzieciaków tutaj… listów nie przechwycą, bo zwyczajnie ich tu nie trzymam. Jeszcze tego by brakowało, żeby taki Donghae je znalazł. Wtedy o naszej korespondencji wiedziałby cały wszechświat. Nie to, żeby Ryba rozpowiedział wszystko specjalnie, ale prawdopodobnie zapomniałby, że powinien zachować to w tajemnicy…
A właśnie. Pisałaś ostatnio, że nikomu nie powiesz o tych naszych listach, bo i tak nie masz komu… naprawdę nie masz przy sobie żadnej osoby, której mogłabyś o tym opowiedzieć…? Mam na myśli to, że... no, co się będę czaić, napiszę wprost. Nie masz żadnych przyjaciół? Bo tak to trochę zabrzmiało. Popraw mnie, jeśli nie mam racji i to tylko moja nadinterpretacja. Poza tym… wydaje mi się, że naprawdę niczego o Tobie nie wiem. Napisałaś mi tylko kilka tajemniczych zdań o sobie i naprawdę nie wiem, jaką jesteś osobą. Chciałbym wiedzieć. Tak po prostu. Kim jesteś, dlaczego uważasz, że rozumiesz, co czuję i w końcu… o co konkretnie chodziło Ci z tym, że odroczyłaś w czasie wybór życia i śmierci… chcesz coś sobie zrobić, dobrze zrozumiałem? Czy znów jestem przewrażliwiony? Obym był…
Jeśli o mnie chodzi… wydaje mi się, że wszystko płynie sobie tak, jak powinno. Czasem czuję jeszcze taki znajomy, nieprzyjemny uścisk w sercu, ale tak jak powiedziałaś – chyba jestem dość silnym facetem, przynajmniej ostatnio. Zresztą, muszę taki być, bo jak nie ja, to kto? Choć powiem Ci, że wcale nie jest łatwo zachować jako-taką pogodę ducha. Szczególnie, kiedy jeden z moich najlepszych przyjaciół, jedyny hyung, którego tutaj mam, idzie do wojska i teraz będzie nam naprawdę, naprawdę trudno się ze sobą kontaktować. Wiem, bo gdy na służbę poszedł Kangin, też tak było. Powinienem pisać listy też do Jungsu-hyunga? Nie, to durny pomysł, moje listy zaginą pewnie gdzieś w stercie wiadomości od fanek, kkk.
Nie, ale na poważnie. Będzie mi naprawdę bardzo samotnie bez jego obecności. Zżyłem się z nim, nie da się ukryć i ciężko mi ze świadomością, że kiedy będę w beznadziejnym humorze, nie dam rady się z nim zobaczyć i porozmawiać, albo chociaż posiedzieć i wypić butelkę dobrego wina, którą ukradniemy Kyu albo Mingowi.
Będzie smutno i nieco pusto, ale wytrzymam, no bo co innego mogę zrobić, nie? A póki co, pożegnam go z uśmiechem na ustach, bo i jemu wcale nie jest łatwo iść tam bez żadnego z nas.

PS – moja mama ma się już dobrze, lekarze powiedzieli, że jeśli nie będzie się przemęczać, to wszystko powinno być w porządku. Dzięki za troskę (prawdziwą czy udawaną, nieistotne)





Ten mężczyzna potrzebuje czasem pobyć jak dziecko.



Zmiana fryzury była tym, co zawsze sprawiało, że był niesamowicie podekscytowany. Także i teraz chodził wesoło po pokoju z dziwaczną folią na głowie i rozmawiał z Gunhee na zupełnie przypadkowe tematy.
- To co, dzisiaj farbowaliśmy, więc w przyszłym tygodniu robimy trwałą tak jak chciałeś?
- Zdecydowanie. Poprzednim razem wyglądałem jak czarnoskóry, który wpadł do worka z mąką, ale teraz już wiesz, jak chciałbym, żeby to wyglądało, prawda?
- Ej, wypraszam sobie. Wtedy chciałeś tak wyglądać. Mówiłem ci przecież, że masz za krótkie włosy i będziesz wyglądał, jakbyś miał afro, ale się uparłeś.
- Dobra, dobra, masz rację. Dlatego teraz zapuszczałem włosy trochę dłużej – Heenim podrapał się po czole – długo jeszcze mam z tym łazić?
- Możesz już to ściągnąć. Umyj i wysusz włosy – hyung otworzył drzwi i sięgnął po ogromny worek, który się za nimi znajdował – a ja tymczasem pokażę Heebumowi niespodziankę, którą na dzisiaj przygotowałem.

Heechul spodziewał się wielu rzeczy – tego, że Heebum zamieni się w końcu w człowieka, że napadną go kosmici i postawią na wystawie, że wyłysieje przed trzydziestką albo że Siwonowi w końcu uda się go nawrócić – ale na pewno nie tego, co ujrzał po tym, jak przekroczył próg własnego pokoju.
Nie miał pojęcia czy parsknąć śmiechem, czy też bać się tego, co za chwilę niewątpliwie go czeka.
- Hyung…? – wypalił głupio, z niemałym zaskoczeniem wpatrując się w hyunga, człapiącego po pokoju w przebraniu żółtego teletubisia.
- O, jesteś! – ucieszył się na jego widok, po czym sięgnął do torby i wyciągnął strój dla swojego młodszego kolegi. – Ubieraj się, idziemy na miasto!
Idol wciąż gapił się na niego osłupiały.
- Ale… w tym? – zapytał w końcu, biorąc do ręki kostium czerwonego teletubisia.
- Owszem. I nie, nie możesz zaprotestować. Wskakuj w to wdzianko.
- Przynajmniej wybrałeś mojego ulubionego… - warknął z przekąsem.
Jednak gdy tylko poczuł na sobie ciężar i ciepło przebrania, humor od razu mu się poprawił i po kilkunastu fotkach – z nim samym, z hyungiem i z resztą zespołu, która postanowiła się z niego pośmiać – w końcu ruszyli na imprezę, która podobno zaczęła się już bez nich, co okazało się być wierutnym kłamstwem. Na dodatek on i Gunhee stali się atrakcją wieczoru, ale wcale im to nie przeszkadzało.
Heechulowi było ciepło, a po kilku drinkach wszyscy zaczęli wyglądać bardzo przyjaźnie i Heenim postanowił, że stanie się bardziej uroczym Po niż oryginalny, więc chodził ze znajomymi od lokalu do lokalu, umilając wszystkim czas.
Czuł się jak dziecko i jak dziecko otrzymywał cukierki, gdy tylko zagroził komuś psikusem.
Tej nocy naprawdę wrócił do momentu, w którym miał kilka lat i wszystko było wesołe. I cieszył się z tego jak głupi.
Tak mu było najweselej.




By potem dojrzale, na swój sposób okazać swą przyjaźń.



Stał przed lustrem i przez moment przyglądał się własnym palcom, które powoli zapinały guziki dużego, wełnianego swetra.
Słońce nie wstało jeszcze na dobre, a on i tak szykował się już do wyjścia wiedząc, że później nie będzie miał już na to czasu. Westchnął przeciągle, kiedy przypomniał sobie, dlaczego wstał tak wcześnie. Miał dziś jakieś ważne spotkanie w biurze, a poza tym chciał pożegnać się ze swoim jedynym hyungiem w zespole.
Przeciągnął się kilka razy, poklepał po policzkach i opuścił pokój.
Przez jakiś czas stał pod drzwiami Jungsu, zastanawiając się, czy powinien zapukać, czy też lepiej by było, by wszedł tak po prostu na wypadek, gdyby Leeteuk spał.
W końcu zdecydował się na drugą opcję i powoli, najciszej jak się dało, wszedł do środka.
Lider siedział na biurku, ze spuszczoną głową; wyglądało na to, że przysnął dopiero niedawno, mając za sobą zupełnie nieprzespaną noc w prawie pustym, białym pokoju.
Heechul podszedł do niego i przytrzymał go tuż po tym, jak niebezpiecznie przechylił się do przodu. Przez moment czuł spokojny, miarowy oddech swojego hyunga na szyi. Uśmiechnął się do siebie.
- Coś ty robił przez całą noc, Jungsu-hyung… - wyszeptał, po czym przyłożył czoło w okolicy ego obojczyka. Przypomniał mu się pewien dzień, w którym także podtrzymywał starszego kolegę, by ten się nie przewrócił. – Hyung… odżywiaj się dobrze, nie zapracowuj się, jak to masz w zwyczaju, słuchaj przełożonych, baw się dobrze, zadzwoń czasem… - powiedział, choć zdawał sobie sprawę z tego, że przyjaciel go nie słyszy – będę tęsknić. Tak trochę. Bardzo – uśmiechnął się delikatnie, po czym obudził Jungsu.
- O, Heechullie – mruknął zachrypniętym głosem. – Muszę już wychodzić? – zapytał półprzytomny.
- Nie, hyung. Chodź, wypijemy herbatę zanim wyjdę, a potem możesz położyć się u mnie na moment, zanim wszyscy wstaną.
Leeteuk uśmiechnął się i zeskoczył z biurka.
- Tylko nie spal czajnika – zażartował, mierzwiąc jego włosy.



By dowiedzieć się nowych rzeczy..




Heenim,
Naprawdę dziękuję za to, że jednak odpisujesz. Myślę, że będę zaskoczona za każdym razem, kiedy zobaczę list od Ciebie, niezależnie od tego, ile czasu minie…
Tak, pisanie listów jest znacznie ciekawsze niż prowadzenie pamiętnika, coś o tym wiem. Kiedy pisze się listy, to jakoś tak… no nie wiem, wszystko wygląda nieco inaczej. Poza tym na list dostanę odpowiedź, co w przypadku pamiętnika jest niemożliwe, chyba że ktoś inny do niego zajrzy i postanowi dodać coś od siebie, ale to raczej nie jest coś, czego byśmy chcieli… a tak możemy ze sobą rozmawiać, może troszkę rozciągając to w czasie, ale jednak.
Odpowiadając na Twoje pytanie… nie, nie mam przyjaciół. Miałam, kiedyś, nawet całkiem niedawno. I pewnie nadal bym ich miała, gdybym nie zdecydowała się ich opuścić. Tak, zdecydowałam się zakończyć znajomość z moimi przyjaciółmi. Prawdę mówiąc, nie utrzymuję z nikim kontaktu, oprócz ciebie i mojego szefa, dla którego od czasu do czasu napiszę parę artykułów. Odcięcie się od każdej osoby, z którą byłam blisko zajęło mi niesamowicie dużo czasu i pochłonęło dużo moich sił psychicznych, ale przynajmniej rozstaliśmy się w pokoju – jestem pewna, że odpłaciłam im wszystkie krzywdy, jakich przeze mnie doznali i myślę, że zatrzymają dobre wspomnienia związane ze mną…
Szczerze mówiąc, wciąż zastanawiam się jak dużo mogę Ci już powiedzieć, a co jeszcze zatrzymać dla siebie… nie chcę, żebyś przestał do mnie pisać. Nie dlatego, że ja tego potrzebuję – bo wcale tak nie jest, ale dlatego, że Tobie chyba to pomaga. Zatem… myślę, że na tym na razie poprzestanę. Dodam tylko, że jestem młodsza od Ciebie o siedem lat i nie mam ładnych nóg (no co? Na pewno się nad tym zastanawiałeś!). Poza tym żyję sobie zupełnie sama w moim małym mieszkanku, ale już niedługo, bo planuję wyjechać za granicę. To chyba wszystko. Nie wiem. Nie lubię pisać o sobie. Reszty dowiesz się i tak, prędzej czy później.
Co do Leeteuka i wojska… co innego mogę powiedzieć poza tym, że wszystkim będzie go w jakimś stopniu brakować i nie jesteś w tym sam? No i hm… hwaiting? Poradzisz sobie jakoś.
Trzymaj się,
S.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2013-08-14, 23:48, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2013-07-08, 17:05   

Kiedy Ci się wydaje, że poznało się ogólny schemat zachować, że widziało się tyle, że nic nie jest wstanie Cię zaskoczyć, to czasami ludzie zachowują się tak, że jednak trudno zrozumieć cokolwiek. Hee spotyka tak wielu ludzi. Tych zwyczajnych i niezwyczajnych. Tych potrafiących się zachować i tych, których przydałoby się nauczyć dobrych manier. Albo chociażby jakichkolwiek ...
Doskonale zdaję sobie sprawę, że sława zawiera wszystkie „odcienie”. Od takiego np. szczęścia, uznania po całkowity brak prywatności. I byłabym hipokrytką, gdybym zdecydowanie potępiła wszystkie te osoby, które robią swoim idolom zdjęcia. Przecież każdy fan, chce być na bieżąco z tym, co się dzieje u ukochanego idola. Tylko, że dla mnie są jednak pewne granice, których nie powinno się przekraczać. A już na pewno nie powinno się zapominać o przyzwoitości. Dlatego nie rozumiem tych dziewczyn, które tak za wszelką cenę chciały zrobić zdjęcie Hee, gdy ewidentnie było widać, że On sobie tego nie życzy. Podziwiam, że zachował zimną krew, bo wiem, jak ciężko jest czasami trzymać język za zębami.
Nie mniej cieszę się, że dane Mu było spotkać też inną grupkę fanów. I to – jakby nie patrzeć – takich troszkę niezwykłych, a już na pewno rzadziej spotykanych. Sama ilekroć widzę chłopaków na jakichś koncertach itp., to czuję się mile zaskoczona, bo co tu ukrywać – ELFy w znaczącej większości to jednak dziewczyny. A już pomijając różnicę płci, to jeszcze jedno ich odróżniało od tych dziewczyn z lokalu - potrafili się zachować. Jak widać kultura nie musi wyparowywać wraz z ujrzeniem idola. Całokształt tego spotkania chyba musiał przypaść do gustu Hee, skoro zgodził się na zrobienie fotek i spędził w ich towarzystwie trochę czasu. Dobrze, że takim miłym akcentem zakończyło się to wyjście.

Scena w pokoju, kiedy to Hae z taką pewnością w głosie i entuzjazmem, oświadczył, że się wprowadza oraz zapowiedział wspólne spędzanie czasu, od razu wywołała mój szeroki uśmiech – w przeciwieństwie do Hee, który wybitnie na uradowanego to i nie wyglądał. Ale któż by się oparł entuzjazmowi i szczeremu sercu Hae? ;) Ciekawe jak tam się będzie im mieszkało i czy Jego „zadaniem” było właśnie zamieszkanie z Hyungiem i obserwacja, czy coś jeszcze Leeteuk Mu zleci(ł).

Doskonale wiem jak to jest, gdy nadarza się jakaś „okazja”, a nie ma się najmniejszej ochoty na zabawę. A Hee ma x razy gorzej chyba, bo w Jego przypadku zwykłe „nie chce mi się”, raczej by nie zdało rezultatu. Inną sprawą jest, że czasami takie „wymuszone” wyjście, kończy się o wiele lepiej niż niejedno, na które z własnej woli się szło. I tutaj mamy tego przykład. Wystarczy zaangażowanie przyjaciela, Jego dobry humor oraz wariacki pomył i Hee – po zmianie fryzury i omówieniu kolejnych zmian- wylądował w przebraniu PO! Co więcej, cała ta maskarada Mu się jak najbardziej podobała. Dobrze, że tak szybko się w tym odnalazł, bo dzięki temu, mógł jeszcze więcej czerpać radości z tych beztroskich chwil zabawy. Tym bardziej, że ostatnimi czasy, tak różnie z tym u Niego bywało.
A swoją drogą – ja nie chcę trwałej u Hee. Ja chcę takie proste włoski z opadającą Mu grzywką *_* I tyle na ten temat No może tylko, że jak Heebuma zechcą przefarbować, to życzę im powodzenia :P

List. I tutaj mam pewną zagwostkę, bo ma taki niejednoznaczny wydźwięk. Z jednej strony, na samym początku Hee pisze, jakby chciał wyznaczyć granicę między Nim a dziewczyną. Jakby chciał Jej uświadomić, że ta ich korespondencja, nie jest dla Niego aż tak ważna, żeby czegoś nie zaczęła sobie wyobrażać. Tak to odczułam. A z drugiej strony, odpytuje się, ewidentnie widać, że się troszczy i chce jak najwięcej się o Niej dowiedzieć. I samemu też „mówi”. O tym co się dzieje, co myśli itp. Czy to nie są sprzeczne sygnały? No bo niby nie zależy Mu a jednak zależy ... Aczkolwiek „S” wydaje się to nie przeszkadzać. Sama też nie jest wylewna, powiedziałabym ostrożna. Tajemnicza. Nie chce wywierać presji na Hee, ale też jest szczęśliwa, że w ogóle mają ze sobą kontakt. Zaintrygowała mnie tym „prędzej czy później”, bo zabrzmiało to tak, jakby była pewna, że ich znajomość się rozwinie i umocni. Cóż, nie ukrywam, jestem bardzo ciekawa, co z tych listów „wyjdzie”.

Przyjaźń nie jest łatwa. Ale jest zarazem czymś cudownym. Bardzo mi się podobał klimat tej części, kiedy to Heenim przyszedł do pokoju Jungsu. To jak się zachował. Te słowa, które wyszeptał do śpiącego. Tak jakby powiedział to, czego nie byłby wstanie powiedzieć, gdyby przyjaciel mógł Go usłyszeć. Hee z pewnością nie jest łatwą osobą we współżyciu i z pewnością Leeteuk niejednokrotnie się o tym przekonywał, ale w takiej właśnie chwili widać, jak bardzo zależy Heenimowi na swoim jedynym Hyungu. Jak bardzo się o Niego troszczy i jak będzie tęsknił, kiedy ten będzie odbywał swoją służbę wojskową.


Przepraszam i to tak bardzo baaardzo, że tyle mi się zeszło z tym komentarzem.
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2013-07-29, 04:53   

nenn, cóż, chciałam pokazać, że sława może być radością i jednocześnie czymś nużącym, a czasami nawet irytującym, szczególnie za sprawą postawy fanów. Bo faktycznie, nieszanowanie woli i prywatności idola jest bardzo nie w porządku i takie osoby powinny się za siebie bardzo wstydzić. Ale na szczęście, nie wszyscy są źli i zdarzają się też naprawdę miłe osoby - tak jak ci fani.
nenn napisał/a:
ELFy w znaczącej większości to jednak dziewczyny.
Kkk, prawda, ale stwierdziłam, że panom ELFom też się pamięć należy, bo to takie fajne, kiedy się ich widzi^^

nenn napisał/a:
Ale któż by się oparł entuzjazmowi i szczeremu sercu Hae? ;)
No, skoro nawet Hee mu się nie oparł, to chyba nie ma na świecie takiej osoby ;P
nenn napisał/a:
czy Jego „zadaniem” było właśnie zamieszkanie z Hyungiem i obserwacja, czy coś jeszcze Leeteuk Mu zleci(ł).
widzę, że dla Ciebie ta tajna misja wcale nie jest taka tajna XDDDDDDDDDDD Tak, Hae ma obserwować Heenima i zdawać raporty z przebiegu obserwacji.

nenn napisał/a:
ja nie chcę trwałej u Hee. Ja chcę takie proste włoski z opadającą Mu grzywką *_*
cicho tam, trwała będzie, loki będą, bo ja tak mówię XDDDDDDD no i jeszcze dlatego, że on też chyba je lubi i no, nie ukrywam, ta fryzura mi się przyda w przyszłości^^

nenn napisał/a:
Z jednej strony, na samym początku Hee pisze, jakby chciał wyznaczyć granicę między Nim a dziewczyną. (...) A z drugiej strony, odpytuje się, ewidentnie widać, że się troszczy i chce jak najwięcej się o Niej dowiedzieć.
Myślę, że Hee chce po prostu zachować jako takie pozory, żeby nie było, że naprawdę się wciąga w tę znajomość - a tak przecież jest. Próbuje chyba podświadomie udowodnić jej (i sobie), że ma do tego wszystkiego dystans (ale nie zauważył, że tak naprawdę wcale go nie ma)
nenn napisał/a:
Zaintrygowała mnie tym „prędzej czy później”, bo zabrzmiało to tak, jakby była pewna, że ich znajomość się rozwinie i umocni.
Hm, to jest bardziej takie "prędzej czy później JEŚLI będziemy to kontynuować" ~~

nenn napisał/a:
Tak jakby powiedział to, czego nie byłby wstanie powiedzieć, gdyby przyjaciel mógł Go usłyszeć.
Dokładnie. Nie mógłby tego powiedzieć, bo bezpośrednie mówienie komuś o swoich uczuciach to coś, czego Hee najwyraźniej naprawdę nie potrafi. Ale nie zmienia to faktu, że tych uczuć nie posiada albo nie zamienia w czyny^^

nenn napisał/a:
Przepraszam i to tak bardzo baaardzo, że tyle mi się zeszło z tym komentarzem.
Eeee tam, nie szkodzi! XD
_________________
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2013-08-02, 18:07   

Jak zwykle piszę komentarz z niezłym opóźnieniem -.- ale napisać muszę ^_^ Tak bardzo się cieszę że to dłuższej przerwie wróciłaś z kolejną częścią.
Standardowo bardzo podobała mi się każda z tych części począwszy od chłopców E.L.Fów ( to był genialny pomysł) a zakończywszy na liście od tajemniczej dziewczyny. Jestem bardzo ciekawa jak potoczy się ich dalsza znajomość.
nenn napisał/a:
Przyjaźń nie jest łatwa. Ale jest zarazem czymś cudownym. Bardzo mi się podobał klimat tej części, kiedy to Heenim przyszedł do pokoju Jungsu. To jak się zachował. Te słowa, które wyszeptał do śpiącego.
Nic dodać nic ująć ~!
Hyyym już wspominałam kiedyś że nie umiem pisać komentarzy Przepraszam bo naprawdę ze twoje opowiadanie należy ci się solidny komentarz tak jak zrobiła to nenn, ale dzisiaj nie mam do tego głowy...
Także czekam z niecierpliwością i życzę weny~~~~~;)
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2014-12-03, 17:32   

Witam! Wróciło mi się po ponad roku, któż by się spodziewał? ^^;; Jeszcze niedawno wydawało mi się, że już żadnego fika nie napiszę, że zupełnie straciłam do tego serce, a tu proszę, coś tam nabazgroliłam... nie jest może zbyt długie i prawdopodobnie stylistycznie i merytorycznie też pozostawia wiele do życzenia, ale z jakiegoś powodu straszliwie chciałam się tym z wami podzielić*
Ok, już nie marudzę, tylko zapraszam do czytania. Acha! Nie mam pojęcia, kiedy następna część... może za rok? :DDDDD (oby nie omg)

*nie wiem czy liczba mnoga jest odpowiednia, bo mam wrażenie, że poza nenn nikt tego nie przeczyta, haha XD





Ale i tak w końcu zmęczenie bierze górę i płaczący słabnie



— Cześć, hyung — przywitał go Donghae, gdy tylko pojawił się w pokoju tuż nad ranem. Machnął mu tylko przyjaźnie ręką, po czym rzucił się na łóżko. W głowie wciąż szumiało mu od nadmiaru alkoholu i głośnej muzyki, która wypełniała bar karaoke oraz w najpopularniejsze kluby w Hongdae. Nie spał od trzech dni i nic nie wskazywało na to, żeby ten stan rzeczy miał się zmienić. Na dodatek nogi drżały mu tak mocno, że ledwie na nich stał, a przez całą drogę do pokoju miał wrażenie, że podążają za nim jakieś cienie.
— Weź chociaż prysznic, hyung — usłyszał ciepły głos przyjaciela.
— Potem — jęknął, przytulając się do swojej ulubionej poduszki i przykrywając kołdrą. Miał nadzieję, że po dwóch przebalowanych dobach w końcu będzie w stanie zasnąć. Niczego w tej chwili nie pragnął bardziej jak tych kilku godzin, w czasie których jego organizm będzie w stanie zregenerować się przed kolejnym tygodniem służby.
Jego życzenie nie zostało jednak spełnione; godziny mijały, a on wciąż leżał na łóżku zupełnie rozbudzony. Dochodzące zza drzwi odgłosy również nie pomagały mu zasnąć. Z każdą minutą rosła jego irytacja i gdy tylko tuż obok jego twarzy pojawił się Heebum, który nagle wyglądał jak puma szykująca się do ataku, Heechul dość agresywnie zrzucił go z łóżka, zupełnie nie żałując tego, co zrobił. Gdy Donghae, martwiąc się o niego przyniósł mu szklankę gorącego mleka, rozbił ją, rzucając nią o ścianę. Był pewien, że to spisek i ten facet z twarzą łososia chce zrobić mu krzywdę. Tylko dlaczego Hae nagle zamienił się w gościa z głową łososia? Czyżby miał halucynacje? No chyba, że nie i że faktycznie był przybyszem z innej planety, a ci tutaj, puma i mężczyzna, chcieli go zgładzić. Nie mógł dać im tej satysfakcji, pragnął zaatakować pierwszy.
Nienawidził wszystkiego i wszystkich. Miał ochotę zmieść każdego z powierzchni Ziemi. Porozrywać na strzępy, zniszczyć, zabić i… w końcu porządnie się wyspać bez wspomagania magicznych białych tabletek.
Obiecał sobie tydzień wcześniej, że spróbuje je odstawić… musiał to zrobić, ponieważ zaczął się ich bać. Za każdym razem, kiedy spoglądał na szklaną buteleczkę, nachodziła go dzika ochota, by połknąć je wszystkie. Zdawały się do niego mówić, zachęcać, nęcić, by zażył je co do jednej. Powstrzymywał się przed tym resztkami silnej woli. Wiedział, że gdyby mu się nie udało, konsekwencje byłyby okropne, a mimo to wciąż coś ciągnęło go do tego malutkiego opakowania i jeszcze mniejszych tabletek.
— Dobra, hyung, koniec tego dobrego — Kangin bez zastanowienia usiadł na jego łóżku i zrzucił z Heechula kołdrę — albo weźmiesz te pieprzone tabsy na sen, albo pakuję cię do samochodu i jedziemy do szpitala.
— Nie chcę tabletek — zaprotestował Heenim słabym głosem, kopiąc młodszego kolegę w plecy — spadówa.
— Gówno mnie obchodzi, czego chcesz — głos Kangina brzmiał poważnie — masz iść spać i nie obchodzi mnie, jaką metodą. Wstawaj. Wychodzimy.
— Wypierdalaj stąd, jebany dziwkarzu — warknął Hee, wyobrażając sobie, że właśnie morduje swojego przyjaciela. Był wściekły. Czy ci wszyscy ludzie przestaną go kiedyś męczyć?
— Nie wyjdę. Chyba, że z tobą. Decyduj. Tabletki czy szpital?
— Nie chcę wychodzić na zewnątrz, dopiero wróciłem, do kurwy nędzy! — Mężczyzna czuł się przyparty do muru; był przemęczony, bliski furii i z całą pewnością bliski płaczu. Nie do końca wiedział też, co się dzieje. Rozumiał tylko, że Kangin chce go zmusić do połknięcia tabletek nasennych. Czyżby chciał go zabić? Chciał pomóc mu umrzeć?
— Siwonnie, chodź tu! — Hee wydawało się, że się przesłyszał? Co Siwon miałby tu robić? Nie chciał tu Siwona, na pewno nie z jego błogosławionym, jasnym uśmiechem i głosem, który może i mógłby uspokoić stado wściekłych drapieżników, ale w Heechulu wywoływał zgoła odmienne uczucia. Tylko nie Siwon. Tylko nie tabletki. Tylko nie to.
— Hyung… — Siwon pochylił się nad nim — daj sobie pomóc, co? Wiem, że możesz teraz nie myśleć na trzeźwo, po tylu dniach bez snu i w ogóle…
— Zamknij się.
— Hyung, o co ci chodzi, to tylko kilka głupich pigułek — zirytował się jeszcze bardziej Kangin — po prostu połknij je i idź spać, a nie tylko przysparzasz nam problemów.
— Kanginie hyung… — Siwon położył mu dłoń na ramieniu i pokręcił głową. — Nieprawda, hyung — zwrócił się do zdezorientowanego Heechula — nie jesteś dla nas problemem, żadnym.
— Jestem — oświadczył — jestem i dlatego chcecie, żebym połknął je wszystkie, żebym w końcu zniknął, żebyście mieli ze mną spokój, kurwa mać!
— Oszalałeś?! — Kangin wstał i gapił się na niego zaskoczony — masz jakieś omamy czy co?!
— Tak, hyung, coś sobie wmawiasz — spokojny głos Siwona sprawiał, że trzydziestolatek zaczynał trząść się ze wściekłości, zaciskając pięści, gotów zaatakować w każdej chwili. Miał dość — zaraz ktoś przyniesie ci kubek wody i tabletki… minuta i będzie po sprawie…
— Nie chcę jebanych tabletek, ile mam wam powtarzać! Boję się tych pierdolonych tabletek, boję się, do cholery! Boję się, że jak wezmę jedną, będę chciał wziąć je wszystkie! Boję się, kurwa, ile razy mam wam to powtarzać, zanim zrozumiecie?!
Kangin i Siwon spojrzeli na siebie zaskoczeni. Również podsłuchująca pod drzwiami reszta zespołu plus Gunhee, który wpadł na moment nie wiedziała, co o tym myśleć. To był pierwszy raz, kiedy słyszeli od niego o czymś takim i dłuższą chwilę zajęło im zrozumienie, że ich przyjaciel prawdopodobnie przez dłuższy czas chciał o tym porozmawiać i wyobrażał sobie te dyskusje wiele razy, a teraz po prostu coś pomieszało mu się w głowie.
Hyukjae sięgnął po telefon i wyszedł na zewnątrz. Wrócił dwie minuty później i wszedł do pokoju Heechula, w którym Siwon próbował wciąż przekonać swojego hyunga do wzięcia leków. Heenim płakał, zasłaniając się poduszką. Heebum pomiaukiwał w kącie.
— Dość — oświadczył — dość. Lekarz będzie tu za moment. Hyung, dostaniesz zastrzyk, dobra? Wyśpisz się, a potem pogadamy.
— No, kurwa, nie można tak było od razu? — jęknął Heechul, nieco się uspokajając.
— Wybacz, to nasza… moja wina… zapomniałem, że te tabletki… no, przepraszam.
— Dobra, wszystko jedno, po prostu sobie idź. Niech wszyscy już sobie pójdą.


martwiąc innych.



Niski, siwy starszy pan po cichu zamknął drzwi i poprawiwszy okulary w okrągłych oprawkach, odszukał wzrokiem mężczyznę, który go wezwał.
— Powinien spać aż do rana — zwrócił się do Eunhyuka i wyciągnął w jego kierunku dłoń z niewielką, białą karteczką.
Hyuk odebrał ją i spojrzał na zapisane na niej słowa i liczby. Kilka sekund wystarczyło, by w pełni pojąć ich znaczenie.
— Och. Mam go zmusić czy postarać się, by przyszedł z własnej woli?
— Przyprowadzanie pacjenta siłą jest dopuszczalne tylko w ostateczności. Proszę spróbować z nim porozmawiać.
— Czy jego stan… czy on… No, czy to poważna sprawa?
— Nie jestem w stanie tego stwierdzić na pewno, ale z tego, co tłumaczył mi pan przez telefon, to… no cóż, pana przyjaciel może potrzebować pomocy specjalisty, choć nie musi. Naprawdę mam za mało informacji, przykro mi. Proszę umówić się na wizytę i wtedy dopiero…
— Tak, dobrze — Hyukjae przygryzł dolną wargę, mocno się nad czymś zastanawiając. Wiedział, że prędzej czy później będzie musiał odbyć z Heechulem rozmowę na temat jego zachowania, ale kompletnie nie miał pojęcia, jak się do tego zabrać i świadomość tego bardzo mu ciążyła.
— No dobrze. Jeśli nie ma pan do mnie więcej pytań, panie Lee, to ja już pójdę — kiwnął głową w geście pożegnania.
Eunhyuk westchnął bardzo ciężko i skierował swoje kroki do salonu, w którym stało się nagle niecodziennie tłoczno. Wszyscy chcieli znać odpowiedź na wiele, wiele pytań, a on nie mógł im ich dać.
Siedzący na brzegu kanapy Gunhee poderwał się z miejsca. Zazwyczaj radosna twarz przybrała poważny wyraz.
— Ta banda tutaj — wskazał kciukiem za siebie — powiedziała mi, że ty mi wszystko wyjaśnisz. No to wyjaśniaj. Co tu się dzieje, do ciężkiej cholery?
— Nie zauważyłeś… hyung?
— Czego niby? Oprócz tego, że ten idiota nie spał tak długo, że od paru dni wyglądał jak chodząca śmierć? I był w beznadziejnym humorze, ale to chyba przez to… nie?
— Nie — Gunhee usłyszał głos z głębi pokoju — podejrzewamy, że nie.
Zaklął cicho. Czyli jednak. Nie zdziwiło go to, znał Heechula od piętnastu lat i gdzieś w zakamarkach jego umysłu już dawno pojawiła się pewna myśl, która za moment prawdopodobnie miała znaleźć potwierdzenie w ustach kolegów z zespołu jego przyjaciela.
Oparł się o ścianę i słuchał, od czasu do czasu kiwając głową.
Sytuacja nie wyglądała zbyt kolorowo. Ale wiedział, że to da się zmienić. Jakoś.


Płaczący czasem musi się komuś zwierzyć.



Hej, to znów ja. A to ci niespodzianka, co?
Lubię do Ciebie pisać. Nie wiem, dlaczego, po prostu lubię. Ale naprawdę nie rozumiem, dlaczego ciągle jesteś zdziwiona, że odpowiadam na Twoje listy. Dlaczego miałbym nie? Szczególnie, że z jakiegoś powodu niesamowicie mnie intrygujesz. Przyłapuję się czasem na tym, że zastanawiam się, jak wyglądasz (wiem tylko tyle, ile sama mi do tej pory zdradziłaś… czyli praktycznie nic… btw. skąd wiesz, że nie masz ładnych nóg? Może dla Ciebie nie są ładne, a dla kogoś innego już tak!), ciekaw jestem, co lubisz a czego nie, no i co za tajemnicę tak skrzętnie starasz się przede mną ukryć… tak w ogóle, to zupełnie nie rozumiem, dlaczego mówisz mi tylko troszkę, trochę mnie to irytuje, jak mam być szczery. Kawę na ławę, poproszę. Nawet, jeśli jak piszesz, pisanie o sobie nie przychodzi Ci łatwo. Zrób to. Chcę wiedzieć wszystko od początku do końca. Dlaczego? Nie wiem. Bo tak. Lubię wiedzieć wszystko o wszystkich, których znam.
Napisz. Będę czekał na Twój list z niecierpliwością. Twoje listy, mimo że nie są może jakoś specjalnie wesołe sprawiają, że przez chwilę jest mi jakoś tak cieplej na sercu.
O rany, dziadzieję z wiekiem. Nie dość, że mam fryzurę jak ajumma (mnie się tam podoba, ale jak zwykle zbieram baty…), to na dodatek jeszcze mięknę. Niedobrze.
Aaaaa tak w ogóle, to muszę Ci się z czegoś zwierzyć (oho, czyżbym przełączył się na tryb licealistki?) Te durnie z mojego zespołu myślą, że ja nie widzę, jak się o mnie martwią, że nie rozumiem samego siebie (a oni mnie owszem) i nie daję sobie pomóc. Ale ja nie potrzebuję pomocy, no bo w czym? Czy ktokolwiek inny jest w stanie sprawić, że przestanę czuć się jak zbity, samotny szczeniak? No nie sądzę. Poza tym chyba nie jest ze mną jeszcze tak źle. Umiem się sobą zająć, nie jestem dzieckiem nawet, jeśli czasem się tak zachowuję. Wnerwia mnie to straszliwie.
Dobra, przerwa obiadowa się kończy, muszę wracać do roboty.
Nie zapomnij napisać wszystkiego, ale to dosłownie wszystkiego o sobie!



Czasem bywa, że czegoś się wstydzi



Wciąż nie mógł uwierzyć, że aż tak dał się ponieść emocjom i zrobił awanturę godną zmęczonego dorastaniem trzynastolatka. Co prawda, nie pierwszy raz robił raban o jakieś drobnostki, ale chyba nie zdarzyło mu się nigdy, odkąd zamieszkał razem z resztą zespołu, naprawdę się tego wstydzić.
Przez kilka dni nie mógł spojrzeć nikomu w oczy, nie mówiąc już o jakiejkolwiek wymianie zdań. Nawet próby Donghae by choć przez moment z nim porozmawiać, kończyły się na zwykłym „tak tak, nie nie”. Sprawiło to, że dotychczas tętniący życiem pokój został po brzegi wypełniony nieznośną ciszą i mimo najszczerszych chęci obu kolegów, nic nie zapowiadało zmiany tej sytuacji.
Być może po prostu potrzebowali odrobiny czasu.


i chce za to odpokutować.



„Idziemy na mięsko? Ja stawiam” — napisał do wszystkich członków SuJu na KakaoTalk i obserwował, jak konwersacja zapełnia się wiadomościami od zadowolonych i zapewne bardzo głodnych przyjaciół. Zebranie ich wszystkich przez różnice w grafikach graniczyło w tych dniach z cudem, ale dziwnym trafem jakoś się udało.
Po cichu obserwował, jak stół powoli wypełnia się przeróżnymi daniami i jak poszczególni członkowie zacierają ręce, ciesząc się na niewątpliwą ucztę, jaką im tego dnia zaserwował. Sam jednak nie miał ochoty na jedzenie. Nie oznaczało to, że nie był głodny, jednak nic, co trafiało przez ostatnie dni do jego ust, w ogóle mu nie smakowało. Nawet kiedy nachodziła go ogromna ochota na jakieś danie, po jego spróbowaniu ledwie udawało mu się powstrzymać mdłości.
— Hyung, nie jesz? — siedzący obok Sungmin szturchnął go w ramię — spiesz się, bo za chwilę już niczego nie będzie — ostrzegł go, uśmiechając się przyjaźnie.
Heechul odwzajemnił uśmiech. Sięgnął po swoją parę pałeczek i sięgnął po skwierczące kawałki mięsa, zawijając je w sałatę. Jadł powoli, dobrze przeżuwając każdy kęs i udając, że słucha tego, co przyjaciele mają mu do powiedzenia. A mieli bardzo dużo. Przekrzykiwali się wzajemnie i dzielili się najnowszymi plotkami, machając pałeczkami i kubkami z wodą tak energicznie, jakby od tego zależało ich życie.
W końcu Hee chwycił swój kieliszek, napełnił go przezroczystym płynem i sącząc go powoli, przyglądał się całej reszcie tak, jakby widział ich po praz pierwszy w życiu. W jednym momencie z niezwykle bliskich osób stali mu się zupełnie obcy. Miedzy nim a całą resztą wyrosła nagle znikąd potężna ściana, która sprawiała, że w żaden sposób nie potrafił poczuć się swobodnie.
Przeleciał wzrokiem po twarzach towarzyszących mu przyjaciół. I wtedy coś do niego dotarło. Jedna mała myśl, która wcześniej krążyła gdzieś po jego umyśle i dopiero teraz, omamiona odrobiną alkoholu, dała się złapać.
„Nie są przyjaciółmi; nie traktuję ich tak, jakby nimi byli”.
Kiedy to się zmieniło? A może zawsze tak było, że miał ich tylko za członków jednej, ogromnej rodziny, ale jako przyjaciół już niekoniecznie?
Nie chciał zaprzątać sobie tym głowy, naprawdę nie chciał. Problem w tym, że uczucie to przyczepiło się do niego wyjątkowo mocno i żadną miarą nie miało zamiaru odpuścić. Musiał się więc do niego przyzwyczaić jak do wielu innych rzeczy, które go w życiu denerwowały, a które musiał znosić.
Uśmiechnął się do Yesunga bezwstydnie zjadł porcję mięsa znajdującą się w pałeczkach kolegi.
Yesung spiorunował go spojrzeniem i już chciał powiedzieć coś, co przypomni hyungowi, że tak się po prostu nie robi, ale nagle zmarszczył brwi, jakby sobie coś przypomniał i jedynie pokręcił głową. To tylko dodatkowo zirytowało Heechula i sprawiło, że nagle stracił apetyt. A fakt, że z równowagi wyprowadziło go coś tak głupiego tylko pogarszał sprawę.
— Hyuuuuung — Sungmin zamachał mu przed oczami kieliszkiem — Heechullie — przeciągał każdą samogłoskę.
— Co?
— Twoja kolej na toast!
Heechul wziął głęboki wdech i wypalił coś niesamowicie głupiego, ale czego wstawieni już koledzy wcale nie zauważyli.
Uśmiechnął się i oparł policzek o dłoń. Od tej chwili zamierzał jeść, pić i po prostu obserwować. Ale absolutnie nie myśleć, ponieważ z tego jego myślenia nic dobrego się ostatnio nie brało.
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11906
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2014-12-14, 10:22   

Aż trudno uwierzyć, że coś w końcu dodałaś. Cieszę się, że mogłam poznać kolejną część historii choć akurat za Heenimem tutaj nie przepadam. Dlaczego? Bo pomyślał/stwierdził
Cytat:
Nie są przyjaciółmi; nie traktuję ich tak, jakby nimi byli
No jak On tak mógł ?! T_T Wiem, że akurat do tej sfery pragmatyczne podejście za często "nie zagląda", ale nie lubię tej ściany, którą wytworzył. Nie wiem co mam myśleć na ten temat. Z jednej strony niby intuicyjnie wyczuwam o co Mu chodzi, ale z drugiej i tak uważam, że tym swoim "sam sobie ze wszystkim poradzę, nic nie powiem bo i po co"robi sobie tylko wielką krzywdę. Nie raz nie dwa życie Mu pokazało, że nie jest taką Zosią Samosią a On ciągle brnie w to dalej. Serio niech szybko znajdzie się ktoś, kto będzie mógł tak docelowo przebić się przez to wszystko i spowodować, że jak będzie wkurzony to powyklina ale i wykrzyczy o co Mu chodzi a nie każe się wynosić z pokoju ...
Tym bardziej, że po przez te listy pokazuje, że potrafiłby być taką osobą. Wiem, że taka forma jest łatwiejsza, bo nie trzeba patrzeć w oczy, ale jest to już pewien sygnał. A On uparcie odrzuca tę zmianę... i to mnie najbardziej niepokoi.
Bo jeżeli nie zechce pójść do lekarza, jeżeli nie posłucha Hyuka i całej reszty, która może i ślepa i głucha, ale dla Jego dobra potrafi nie przejmować się Jego sławetnymi humorami, to albo jest tak bardzo z Nim źle albo jest kompletnym głupcem i to głupcem z tego rodzaju, którego nie potrafię zrozumieć ><
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2018-07-29, 20:45   

Wróciłam. Po 4 latach. Dacie wiarę? ;o
Przepraszam, że tyle czasu mi to zajęło, jakoś tak jest, że w moim życiu wszystko dzieje się powoli... nawet pisanie tego opowiadania :") Mam nadzieję, że ktoś jeszcze pamięta tę historię, haha XD



14.


Płaczący mężczyzna próbuje zrozumieć



Bardzo żałował poprzedniej nocy. Zastanawiał się, dlaczego, u licha, wpadł na pomysł wyjścia z resztą SuJu w niedzielę. Przecież wiadomo było, że nawet – a może szczególnie podczas jedzenia grillowanego mięsa alkohol będzie lał się strumieniami. Pocieszała go jednak myśl, że reszta zespołu na bank cierpi teraz tak samo, jak on.
No, tyle że oni nie musieli wstawać o siódmej rano, żeby jakoś doczłapać się do biura. A nawet jeśli, to żaden z nich nie był zmuszony do znoszenia ścisku i charakterystycznego odoru powietrza gęstego od oddechów ludzi wybierających się masowo do pracy od którego robiło mu się niedobrze.
Cały poranek i część przedpołudnia próbował nie dać po sobie poznać, jak bardzo wykręca mu wnętrzności i przed przychodzącymi do biura starszymi paniami udawał, że pije hektolitry wody nie z powodu kaca, ale dlatego, że próbuje wykształcić zdrowy nawyk odpowiedniego nawadniania organizmu. Prawdopodobnie nikt mu w to nie wierzył, ale to już nie była jego sprawa. On wymówkę miał.
Dopiero po zjedzeniu gorącej, niesamowicie ostrej zupy na obiad poczuł, że jego organizm znów funkcjonuje tak, jak powinien.
Tego dnia miał do uporządkowania stertę dokumentów z całego poprzedniego miesiąca. Nie wymagało to jakiegoś szczególnego wysiłku – ani fizycznego, ani nawet umysłowego, więc miał trochę czasu na zastanowienie się nad tym, kim właściwie są dla niego kumple z zespołu – oprócz tego, że kumplami z zespołu oczywiście.
Do tej pory nie czuł potrzeby myślenia o takich rzeczach. Nadanie nazwy jego relacjom z SJ nigdy nie było ważne, ale po wczorajszym wieczorze postanowił porządnie sprawę przemyśleć. Pewny był tylko jednej rzeczy – chcąc czy nie chcąc, po tylu latach wspólnego mieszkania, wspólnej pracy i wspólnych problemów wszyscy członkowie byli dla niego jak rodzina. I chociaż to słowo zazwyczaj kojarzyło się z bliskością i zaufaniem, to przecież nie zawsze tak było – oprócz rodzin niezaprzeczalnie szczęśliwych istniały także rodziny rozbite, rodziny, w których brakowało zażyłości, których członkowie byli sobie zupełnie obcy mimo, że żyli pod jednym dachem.
Wszyscy w Super Junior byli jak jego bracia. Ale nie wszyscy bracia przyjaźnią się ze sobą i nie wszyscy o siebie dbają i Heechulowi wydawało się, że mimo pozornej bliskości tak często pokazywanej w mediach, między nim a resztą istnieje jakaś masywna ściana obcości, przez którą tylko czasami Donghae, Leeteuk albo Siwon byli w stanie czasami się przebić. Kiedyś z przedziwną łatwością przedzierał się przez nią Hankyung – wydawało się wtedy jakby ta ściana w ogóle nie istniała, ale odkąd odszedł z zespołu wszystko się zmieniło i jak do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć tego wyczynu.
Być może – nie – z pewnością wina leżała po jego stronie. Nie powinien był się nigdy od nikogo odgradzać. Ale stało się. Z każdym kolejnym dniem odcinał się od innych aż w końcu nie umiał już nikomu zaufać. Nie to, żeby kiedykolwiek wcześniej ufał komukolwiek bezgranicznie, ale teraz chyba nikomu nie powierzyłby już bez wahania wszystkich swoich myśli. A już na pewno nie swoim młodszym kolegom z zespołu, miał jeszcze trochę dumy. Leeteuk też odpadał – po pierwsze był właśnie w wojsku i miał swoje problemy, a po drugie na pewno przejąłby się bardziej niż powinien i zapewne zacząłby obwiniać o wszystko samego siebie, jak zwykle. A tego Heechul akurat potrzebował jak zimowego płaszcza w upalny dzień.
Westchnął. Wyglądało więc na to, że członkowie SJ byli dla niego tylko członkami SJ i nikim więcej. Ludźmi, którzy co prawda wiedzieli o nim więcej niż chciałby przyznać, ale którzy nijak nie byli w stanie tej wiedzy wykorzystać po to, by stworzyć z nim jakąś specjalną więź. A skoro im się nie udało, to nie sądził, żeby komukolwiek innemu siało się to udać.
Zdecydowanie nie podobało mu się, że właśnie do takich wniosków doszedł, ale co poradzić. Smutna prawda to wciąż prawda.
„Co robisz za pół godziny, stary przyjacielu?” – odczytał SMS od Gunhee i coś w nim drgnęło, zapewne po ujrzeniu ostatniego słowa.
Może jednak był ktoś… Może mógłby zaryzykować po raz kolejny.
Cóż gorszego od kolejnego zranienia mogło mu się przydarzyć?
„Rozrabiam na mieście razem z tobą, RÓWNIE stary przyjacielu?”



i przyzwyczaić się do obecnego stanu rzeczy.



Następne dwa tygodnie przypomniały mu o tym, że nawet jeśli chciałby po ośmiu godzinach spędzonych w biurze siąść na dupie i nic nie robić do końca dnia (a w weekendy nawet nie wstawać z łóżka), to nie miał na to nawet najmniejszych szans. Może udałoby się to, gdyby znał trochę mniej ludzi i gdyby tym ludziom tak bardzo nie zależało na jego towarzystwie. Cóż, nie mógł im się dziwić, w czym jak w czym, ale w zapewnianiu innym odpowiedniej dozy rozrywki był absolutnie najlepszy. Nikt tak jak on nie potrafił rozkręcić imprezy, nie miał sobie też równych w podtrzymywaniu fantastycznej atmosfery, potrafił też zakończyć każde spotkanie tak, by nikt nie potrafił zapomnieć o tym, jak dobrze się bawił. Nawet jeśli sam czuł się pusty w środku… a może właśnie dlatego, że się tak czuł, ze wszystkich sił starał się, by nikt oprócz niego nie pozostawał w podobnym nastroju.
Był więc na urodzinach Choi Minho (trochę dlatego, że po prostu go lubił i głupio mu było nie przyjąć zaproszenia, a trochę dlatego, że Kyu zagroził mu śmiercią w męczarniach, jeśli nie pójdzie tam razem z nim), razem z Hongkim poszedł zrobić sobie couple paznokcie (chociaż nie wiedział po co), w międzyczasie z Son Dambi wybrał się, żeby zagłosować w wyborach prezydenckich, wcześniej był też na ślubie Hong Rokkiego, a pomiędzy tym wszystkim widywał się z Naną K (do tej pory nie wiedział, czy ich relacja to jakiś taki wieczny flirt czy to jakaś dziwna odmiana przyjaźni), w ramach robienia debilnych rzeczy z debilnym kumplem aka z Gunhee wybrał się na ramen do Japonii, a następnego dnia na romantyczną kolację przy winie i świecach.
Myślał, że chociaż w nadchodzące święta Bożego Narodzenia ludzie dadzą mu spokój… ale nie! Na ten tydzień też miał zaplanowanych mnóstwo spotkań, w tym kolejny ślub.
Nienawidził ślubów. To znaczy tak ogólnie to nawet mu nie przeszkadzały, lubił patrzeć na piękne panny młode, zachwyconych panów młodych i zawsze potwornie wzruszonych rodziców obojga. Darmowa wyżerka też była w porządku.
Nie znosił za to pytań, które spadały na niego z każdej strony i sprawiały, że czuł się, jakby non stop uderzały w niego ogromne gradowe kule.
– Heechul, a ty nie chciałbyś się już ożenić?
– Kiedy twoja kolej?
– Bycie idolem byciem idolem, ale nie sądzisz, że pora się już ustatkować?
– Hyung, nawet mnie się udało ożenić, może za słabo szukasz?
– Umówić cię z kimś? Ciotka ciotki mojej ciotki ma córkę, która ma córkę, która ma córkę która nie słyszała o twojej opinii playboya, może miałbyś ochotę?
– A może ty wolisz chłopców, co?
– Tak czy nie? Bo jeśli tak to ja mam kolegę, który ma kolegę, który…
Gdyby mógł, powyrywałby im wszystkim struny głosowe, żeby już więcej nie mogli o nic zapytać.
Oczywiście, że pragnąłby już się ożenić. Pewnie, że chciałby przestać być samotnym, mieć własną rodzinę, dom i gromadkę dzieci. Ale żeby tak się stało, musiałby najpierw poznać kogoś, z kim można by taką rodzinę stworzyć. Kogoś, kto bezwarunkowo pokocha go takim, jaki jest. A na ten moment był żałosną skorupą człowieka, która nawet nie potrafi sobie wyobrazić, jak to jest kochać kogoś prawdziwie i szczerze. W tej chwili był to luksus, na który zdecydowanie go nie stać, o czym wiedziały nawet chyba wszystkie matki w całym kraju, stwierdził po tym, jak ktoś ostatnio wysłał mu linka do fragmentu programu, w którym ajummy uznały go za członka SJ, którego najmniej chciałyby jako zięcia.
Musiał więc udzielać mnóstwa wymijających odpowiedzi i udawać, że docenia całe to wzmożone zainteresowanie jego życiem prywatnym.
Udawał też, że wcale się nie przejmuje tym, że wszyscy wokół niego jakoś znajdują swoje drugie połowy, a on, jak największy przegryw, bawi się co najwyżej w jakieś przelotne związki z aktorkami. Wcześniej rzeczywiście mu to nie przeszkadzało, uważał, że ma jeszcze bardzo dużo czasu na ustatkowanie się i może się bawić do woli. Ale jak każda zabawa, również ta mu się w końcu znudziła. Teraz marzyła mu się stabilizacja.
Miał jednak wrażenie, że wykorzystał już swój pakiet spełnionych marzeń i nic takiego nie czeka go w przyszłości. Wydawało mu się, że przed nim jest może i trochę szalone, może i wypełnione pracą i spotkaniami ludźmi, ale puste i samotne życie.
Musiał się po prostu do tego przyzwyczaić. I już.



Zdarza się, że los się do niego uśmiecha.



W świąteczny poranek, razem z toną życzeń od znajomych, dostał także krótką wiadomość od przełożonego i to właśnie ten krótki SMS wprawił go w taką euforię, że sam siebie nie poznawał.
– Patrz – podstawił telefon pod nos Donghae pięć sekund po tym, jak zauważył, że jego współlokator już nie śpi – nie mogą jednak beze mnie żyć.
Smartfon był tak blisko, że Donghae chcąc nie chcąc, zrobił zeza.
– E… ale co? – wychrypiał Hae wciąż jeszcze bardzo rozespanym głosem.
Heechul zaczął się śmiać i odrobinę cofnął rękę. Z cierpliwością, która zaskoczyła jego samego zaczekał, aż jego kolega z zespołu przetrze oczy, trzy razy ziewnie, poprzeciąga się kilka razy i podrapie się tu i tam.
– Ręka mnie już boli – poskarżył się.
– Hyung, po prostu powiedz, o co chodzi.
– Dobra, tyko się nie popłacz! W piątek po Nowym Roku wracam do prowadzenia Sungdong Cafe!
– Wow, to super!
– Co nie? – Heechul objął Donghae ramieniem – chodź, zmusimy kogoś, żeby nam zrobił jakieś śniadanie!
– Hyung, ja mogę…
– Nie kłóć się. Zmusimy.
– Ale…
– WSTAWAĆ SMRODY, JESTEM GŁODNY! – zakomunikował tak głośno, że słyszał go pewnie cały blok. Nie żeby się tym przejmował, ale żeby nie wyszło, że jest tak nieuprzejmy, dodał natychmiast: – WESOŁYCH ŚWIĄT!
Był radosny jak skowronek. Chciał być w centrum Wszechświata. Chciał, by cała uwaga skupiała się dziś na nim.
Koniec ze smutkiem, z czuciem się niepotrzebnym i bezwartościowym. Były święta i on zamierzał świętować!
– Alleluja czy coś tam! – wykrzyknął, szeroko uśmiechając się do Donghae.
Czuł się nakręcony i szczęśliwy. I miał w nosie fakt, że tak duża zmiana nastroju w jego przypadku oznaczała tylko kłopoty. Najważniejsze było teraz.
A teraz kochał być nakręcony i kochał kłopoty. I amen.
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,18 sekundy. Zapytań do SQL: 11