| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Płaczący mężczyzna (13/?)
Autor Wiadomość
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-11, 23:10   Płaczący mężczyzna (13/?)

Próbuję się przełamać i coś napisać.. hm.





Płaczący mężczyzna.


Nie miał ochoty z kimkolwiek się dziś spotykać. Po raz kolejny wychodzenie z własnego, cichego pokoju stało się dla niego niesamowitym wyczynem.
Mimo to nie mógł od tak przykryć się kołdrą i pozostać w niej do końca dnia. Musiał wstać, wykonać dziesiątki bzdurnych, ale niezbędnych czynności i po raz kolejny zmierzyć się z odbywaniem swojej służby wojskowej.
Powtarzał sobie, że to dla dobra kraju, że jeszcze tylko trochę ponad rok i wróci do tego, co było wcześniej… wiedząc jednak, że to właśnie od tego „wcześniej” uciekł.
Powoli podnosząc się z łóżka, rzucił okiem na przeciwległą ścianę. Światło, bezczelnie przedostające się przez okienną szybę, raziło go w oczy i nieprzyjemnie przypiekało jego policzki.
Na parapet wskoczył jeden z jego kotów; mężczyzna mimowolnie się uśmiechnął, podchodząc do pupila i zatapiając dłoń w jego miękkiej, połyskliwej sierści.
- Szlag by to… - rzucił w przestrzeń.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2014-12-03, 17:40, w całości zmieniany 14 razy  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-12, 00:09   

Liczę - i to bardzo - no to przełamanie. Czekam więc na ciąg dalszy historii o płaczącym mężczyźnie.
Nie ukrywam, że pierwsze co, to przyszedł mi na myśl Hee. Ale wydaje mi się, że jednak to nie Jego historię chcesz nam opowiedzieć. A może jednak?
Pytanie czy taka ucieczka na pewno pomoże...
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-12, 18:00   

nenn, ja też wciąż jeszcze na nie licze, bo wciąż się jeszcze przełamuję i próbuję i mocuję się, z różnym skutkiem.
Cytat:
A może jednak?
Pytanie czy taka ucieczka na pewno pomoże...
A może jednak. No i... właśnie. Ciekawe czy pomoże, czy też nie...

Cóż, wydarzenia mogą się ze sobą nieco nie pokrywać, ostrzegam na przyszłośc. Troszkę naginam niektóre rzeczy, żeby wszystko do siebie 'pasowało'. Mam nadzieję, że nie zaburzy to nikomu odbioru...





Stoi w ciemnym, pustym pokoju.



Najtrudniej wracało mu się do pustego mieszkania. Do miejsca, o którym wiedział, że nikt na niego nie czeka. Że wszyscy zostawili go tu samego, wypełniając swoje obowiązki daleko stąd.
Nie miał im tego za złe – to była jego wina i jego błąd, że zdecydował się wciąż z nimi mieszkać podczas wykonywania swojej służby. Wtedy wydawało mu się, że tak będzie lepiej – że mimo wszystko będzie spędzał choć odrobinę czasu z tymi szaleńcami…
Wszystko jednak potoczyło się zupełnie inaczej.
Bo oni zwyczajnie nie mieli dla niego czasu, wciąż niesamowicie zajęci – najpierw przygotowaniami do nowego albumu, nagrywaniem go, potem jego promocją… a on czuł się jak ktoś niepożądany, ktoś, kogo nie powinno tu być. Jak chodzący mebel w kształcie człowieka, snujący się bez celu tu i tam w ciepłe, lecz beznadziejne wieczory.
Początkowo próbował interesować się tym, co robią poszczególni członkowie i sprawdzać, jak im idą przygotowania. Ale wraz z upływem czasu… czuł się z tym coraz gorzej.
Widział ich wszystkich, przepracowanych jak zawsze i jak zawsze dumnych z każdego osiągnięcia… i czuł się od tego wszystkiego tak skrajnie odsunięty… mimo, że wciąż mu powtarzali, że nadal jest ich częścią, że nie mogą się doczekać, aż stanie ponownie na scenie, razem z nimi…
Kiwał im wtedy głową z ironicznym uśmieszkiem i mówił, że oczywiście, że kiedy wróci, zmiecie ich wszystkich… podczas, gdy tak naprawdę czuł, że bez niego radzą sobie dużo lepiej. Że wcale nie powinien już do nich wracać, by nie sprawiać im kłopotów… Co z tego, że z całego serca pragnął znów poczuć to niesamowite uczucie spełnienia, kiedy pojawiał się na scenie i gdy śpiewał… wiedział, że być może będzie musiał z tego zrezygnować, dla dobra wszystkich.
Pośpiewał sobie, potańczył, porobił z siebie debila w programach… pora wkrótce zacząć żyć jak normalny, porządny człowiek. Nawet jeśli zwyczajne, nudne życie nie do końca mu odpowiadało…
A może wcale nie musi tego robić? Może faktycznie mógłby zostać razem z nimi, dopóki każdy z nich nie wybierze swojej ostatecznej drogi…?




Dłonie opiera o szeroki, chłodny parapet.



Miał zdecydowanie za dużo wolnego czasu. Czasu, który marnował na niekończące się użalanie nad sobą i łażenie z kąta w kąt. Czasami wędrował po pokoju w poszukiwaniu Heebuma.
- Chodź tu, panie niezależny, poważny kocie, pobawimy się – mruczał do zwierzęcia, wyciągając ku niemu ręce i podnosząc go z ziemi.
Kot zazwyczaj nie próbował uciekać ani się wyrywać, jakby wyczuwał, że jego właściciel poczuje się odrobinę lepiej, kiedy troszkę się nad nim poznęca. Zazwyczaj wpatrywał się w mężczyznę ogromnymi, kocimi oczami, z niemym wyrzutem, który tamten ostentacyjnie ignorował.

Cieszył się, że ma przynajmniej jakieś zwierzątko, które może mu potowarzyszyć w jego samotności. Że może wypełnić sobie czas i myśli wymyślaniem nowych przebrań i organizowaniem przedziwnych sesji zdjęciowych swojemu pupilowi i zaśmiewaniem się z efektów swoich poczynań.
Wszystko, by tylko przegonić tę natrętną myśl o samotności…




W ciszy wpatruje się w ciemne, nocne niebo.



- Hyung, jesteś głodny? – pukanie wyrywa go z głębokiego zamyślenia. Powolutku obraca się w kierunku, w którym powinny znajdować się, teraz ukryte przez mrok panujący w środku, drzwi.
Chciałby coś powiedzieć, zaprosić przyjaciela do środka, ale gdy tylko otwiera usta zdaje sobie sprawę z tego, że właściwie nie ma ochoty z nim rozmawiać. Że woli zostać tu sam, opierając się o parapet i obserwując rozświetlone miasto.
- Hyung, wchodzę – młodszy nie daje za wygraną i naciska klamkę. Starszy w dalszym ciągu nie mówi nic, po prostu obserwując tamtego. – Hyung, śpisz?
- Nie – odpowiada w końcu i bierze głęboki wdech. Za chwilę się zacznie. Był tego niemal pewien. Dobre rady, pytania, zmartwione spojrzenia…
Zapala się światło i razi go w oczy. Zasłania je dłonią, nerwowo zaciskając zęby.
- Nie siedź tak po ciemku, hyung. Chodź na dół, zjemy razem… - ciepły, zatroskany głos zdenerwował go jeszcze mocniej. Dlaczego ten mały nie mógł zostawić go w spokoju…?
- Nie jestem głodny – odpowiedział szorstko, nawet nie spoglądając na swojego rozmówcę.
- Ale ja specjalnie zrobiłem…
- Nie jestem – przerwał mu stanowczo, starając się nie wybuchnąć.
Przyjaciel przyglądał mu się uważnie przez chwilę, po czym westchnął cicho.
- Zostawię ci jedną porcję w lodówce… - powiedział cicho, zanim wyszedł, cichutko zamykając za sobą drzwi.
Gdy tylko mężczyzna upewnił się, że został sam, usiadł na łóżku i przyłożył dłoń do czoła.
„Głupku, mogłeś go zatrzymać. Mogłeś z nim porozmawiać. Mogłeś mu powiedzieć. Wszystko powiedzieć…”
Poczuł, jak jego własne paznokcie boleśnie znaczą jego czoło.




Jego oczy spowite są mgłą…



- I co, zejdzie do nas? – lider uniósł głowę znad miski z ryżem.
Ryeowook pokręcił głową i westchnął ciężko.
- Nie sądzę. Siedzi u siebie w pokoju i chyba nie chce nikogo widzieć.
- Zrobiliśmy mu coś? – zapytał Sungmin, pomiędzy kolejnymi kęsami. Wszyscy zamilkli na moment, próbując sobie przypomnieć, czy przypadkiem nie zawinili albo nie podpadli w czymś swojemu koledze z zespołu. Żaden jednak nie mógł sobie niczego przypomnieć.
- Tu raczej nie o to chodzi – stwierdził po jakimś czasie Wookie. – Z nim jest coś nie tak, ale nie wiem, co.
- Ktoś mógłby z nim pogadać – odezwał się Shindong, drapiąc się po głowie – ze mną pewnie nie będzie chciał rozmawiać… może Donghae?
- Przecież on nie ma czasu, kręci dramę – odpowiedział mu cicho Teukie – zresztą, wszyscy jesteśmy czymś ostatnio zajęci… - przybrał smutną minę i zmarszczył brwi, jakby próbował znaleźć jakieś rozwiązanie.
- Ja pójdę – z miejsca podniósł się Eunhyuk.
- BoA – przypomniał mu lider. Hyuk westchnął i kiwnął głową. Musiał iść niedługo poćwiczyć…
- Yesung…?
- Ja nie umiem z nim gadać…
Leeteuk wstał.
- Najem się kiedy indziej – oświadczył i nie zastanawiając się dłużej, pognał piętro wyżej.




…przepełnione bólem, zdają się spoglądać wewnątrz siebie.



Dłuższą chwilę milczeli obaj, każdy pochłonięty własnymi myślami.
- Co się dzieje? – zapytał w końcu Leeteuk, kładąc rękę na ramieniu mężczyzny. – Unikasz nas.
- Nic. Nie – odparł, stojąc do niego tyłem i zaciskając powieki.
Starszy uniósł znacząco brew i stanął przed swoim niewiele młodszym przyjacielem, który skutecznie unikał jego wzroku.
- Nie zszedłeś na dół. Siedzisz po ciemku. Odpowiadasz półsłówkami. Ignorujesz nas, jakbyśmy coś ci zrobili. Co jest? – zadał pytanie jeszcze raz tonem wyczekującym pełnej odpowiedzi.
- Nie jestem głodny, więc nie zszedłem, czy to tak trudno pojąć?
Jungsu westchnął i usiadł na krześle.
- Jasne, nie byłeś. W porządku. Ale dlaczego, do cholery, ciągle siedzisz tu sam po ciemku i gapisz się w to głupie okno?
Nie mógł mu powiedzieć. Chciał, naprawdę chciał to zrobić, ale w jednej chwili wszystkie słowa, których mógłby użyć zabrzmiały w jego głowie tak głupio i tak niepoważnie, że postanowił milczeć. Jedyne, co mógł zrobić, to spojrzeć liderowi w oczy, błagając, żeby zrozumiał wszystko bez użycia słów, bez nagle zbyt trudnego otwierania ust. Żeby pojął jego dziwny ból, chorobliwą zazdrość i irytującą samotność. By zrozumiał to wszystko…
Wiedział, że przytłacza go tym spojrzeniem, że zamiast wyjaśnić, tylko wszystko pomiesza, ale nie umiał inaczej. Nie umiał mu wyjawić, co czuje. Umiał to jedynie czuć.
Leeteuk westchnął ciężko.
- Nie mam pojęcia, dlaczego nie chcesz ze mną rozmawiać i o co ci właściwie chodzi. Słyszałem, że jutro wychodzisz gdzieś z Hongkim. Może to cię rozerwie. Tak czy inaczej – starszy jeszcze raz położył dłoń na ramieniu młodszego – jakby co, wal do mnie jak w dym, jasne?
- I po drodze natknij się na ekipę z KBS, która nagrywa tu jakiś program – rzucił cierpko – nie, dzięki.
„Tu cię boli” – pomyślał lider i uśmiechnął się delikatnie.
- Wczoraj wieczorem byli tu ostatni raz, więc nie masz się już czym przejmować – poinformował go i kiwnął głową na pożegnanie, zadowolony z rozwiązanego problemu.
- Ta… - mruknął Heechul pod nosem, szukając swojego portfela.
Wyszedł pół godziny później. Musiał się rozluźnić przed jutrzejszym, całodziennym maratonem z LoLem.
„Karaoke tam gdzie zawsze?” wysłał kilka wiadomości. I wiedział, że co najmniej połowa odpowiedzi będzie twierdząca.




Szukają odpowiedzi...



Nie mógł zrozumieć, dlaczego go to nie bawi…
Siedział na swoim ulubionym miejscu, w ulubionym pokoju i oglądał popisy szalejących kolegów, parodiujących przeróżnych znanych wykonawców.
Klaskał im i śmiał się głośno – bo tak wypadało. Bo skoro ich tu wszystkich zaprosił, powinien uśmiechać się radośnie, wylewając łzy ze śmiechu. Mało tego, powinien czynnie uczestniczyć w tym przedstawieniu, w paradzie dziwactw i wokali brzmiących bardzo pijacko.
Ale był tym wszystkim naprawdę zmęczony. Pragnął znów znaleźć się tam, skąd niedawno wyszedł w pośpiechu – z ciszy własnego pokoju.
A jednak siedział do samego końca tego spędu, udając niezwykle rozbawionego i dziękując sobie w duchu za to, że posiada jakieś aktorskie umiejętności… i jednocześnie się za nie przeklinał.
Może gdyby ich nie posiadał, gdyby nie umiał zagrać szczęśliwego nawet przed samym sobą, co ostatnio robił tak często, wszystko wyglądałoby nieco inaczej? Może ktoś zauważyłby, że nie radzi sobie z samym sobą i wciąż od czegoś ucieka…?
Może.
- Zostało jeszcze trochę tego piwa? – rzucił, szczerząc zęby w uśmiechu.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-09-12, 02:24, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-12, 18:54   

madlejane, ja po prostu kocham Twoje teksty, styl, klimat i historie jakie tworzysz. Kochana jesteś niesamowita :*
madlejane napisał/a:
Ciekawe czy pomoże, czy też nie...
Właśnie doszłam do wniosku, że nie pomoże. Nie da się uciec od niedokończonych spraw, nierozwiązanych kwestii. One zawsze powracają i gnębią aż MUSISZ je rozwiązać. I czuje, że z Hee tak będzie.

Czyli Hee zamieszkał z zespołem na czas służby. Ciekawe rozwiązanie ale o tyle zaskakujące, że przecież chciał od TEGO uciec. Tzn może nie tyle od ludzi - choć kto wie - co na pewno od tego wszystkiego co związane było i jest z nazwą "Super Junior". Ale w sumie nie wiem dlaczego. Co się zmieniło? Czy to w Nim coś się zmieniło?
madlejane napisał/a:
A może wcale nie musi tego robić? Może faktycznie mógłby zostać razem z nimi, dopóki każdy z nich nie wybierze swojej ostatecznej drogi…?
Skąd te wątpliwości?
Doskonale rozumiem Jego poczucie odrzucenia albo takiego "zawiśnięcia w próżni". Bo wszyscy są czymś zajęci. Gdzieś się spieszą, coś robią. I to nie tak, że nie życzy im wszystkiego najlepszego. Jestem przekonana, że z całego serca chce dla Nich jak najlepiej ale ... ale wydaje mi się, że Hee czuje się jakby żył w "innym" świecie teraz.
Skąd takie wrażenie, że bez Niego będzie chłopakom lepiej? Bo nie śpiewa jak Yesung? Bo nie tańczy jak Hyuk? Bo bo bo ... ? Przecież to jakieś totalne nieporozumienie. On jest sobą i był taki od początku. Czemu nagle przestało Mu to wystarczać?
madlejane napisał/a:
dla dobra wszystkich.
Dla dobra wszystkich?? Sorry sorry ale nie kupuje >< Uważam, że tu chodzi przede wszystkim o Niego samego a nie o "wszystkich". Chyba, że czegoś nie wiem.

Samotność. Odczucie samotności będąc wśród tłumów nie jest wcale niczym niezwykłym. Wydaje mi się, że wręcz odwrotnie. Szczególnie obecnie często spotykanym ale z drugiej strony. Kto mądrze powiedział, że "człowiek nie jest bezludną wyspą". Hee nie jest sam sobie pozostawiony. Jeżeli tylko dopuści kogoś do siebie zamiast powarkiwać na co raz to kolejne osoby. Albo zdecyduje się w końcu coś powiedzieć. I wiem wiem, to nie jest łatwe ani łatwo nie przychodzi ale czy to oznacza, że ma więcej nie próbować skoro przed Teukiem się nie otworzył?
madlejane napisał/a:
Jedyne, co mógł zrobić, to spojrzeć liderowi w oczy, błagając, żeby zrozumiał wszystko bez użycia słów, bez nagle zbyt trudnego otwierania ust. Żeby pojął jego dziwny ból, chorobliwą zazdrość i irytującą samotność. By zrozumiał to wszystko…
oraz
madlejane napisał/a:
Nie umiał mu powiedzieć, co czuje. Umiał to jedynie czuć.
To są momenty które mnie najbardziej "ruszyły". Pokazują cały ten smutek, ból i zwątpienie. Pokazują to czego nie potrafi powiedzieć głośno. Co potrafi tylko czuć. Ale mnie najbardziej zasmuca to, że nawet nie próbuje ... jakby się godził na to wszystko bo uznał, że 'tak ma być' :(

Scena w kuchni, gdzie przyjaciele rozmawiają o Hee jest śliczna. Emanuje taką prawdziwą miłością i troską. Widać, że martwią się o chłopaka i chcieliby Mu pomóc. Niestety trudno jest pomóc komuś, kto chyba jeszcze sam nie wie, czy chce tej pomocy. Albo po prostu nie umie jej przyjąć.

Zakładanie masek ma "sens" (o ile w ogóle można tak powiedzieć) jedynie w przypadku gdy ma coś na celu. Gdy dzięki temu może coś "osiągnąć". Czyżby Hee tak długo już grał, że nie wie jak się pozbyć "swojej maski"?

Pisz bo czekam.
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-12, 22:59   

nenn, omo, jaki referat! *___* to ja Cię kocham, bo Ty zawsze mi coś napiszesz jak ja coś wrzucę, ajj! <333
nenn napisał/a:
Nie da się uciec od niedokończonych spraw, nierozwiązanych kwestii.
Dokładnie, szczególnie od takich kwestii, które są w kimś głęboko ukryte i mocno zakorzenione.
nenn napisał/a:
Ale w sumie nie wiem dlaczego. Co się zmieniło? Czy to w Nim coś się zmieniło?
Napisałabym Ci już teraz odpowiedzi na te pytania, ale po pierwsze nie jestem ich do końca pewna, a po drugie - i Ty i Hee zrozumiecie to sami, prędzej czy później. Taką mam nadzieję.
nenn napisał/a:
Skąd te wątpliwości?
z jego dziwnego umysłu, który chyba za dużo myśli^^"
nenn napisał/a:
Jestem przekonana, że z całego serca chce dla Nich jak najlepiej ale ... ale wydaje mi się, że Hee czuje się jakby żył w "innym" świecie teraz.
Dokładnie tak..:)
nenn napisał/a:
Czemu nagle przestało Mu to wystarczać?
ja już wiem. On chyba jeszcze nie do końca...
nenn napisał/a:
Dla dobra wszystkich?? Sorry sorry ale nie kupuje ><
Ja też tego nie kupuję, ale co poradzisz, że on tak głupio czuje...
nenn napisał/a:
Jeżeli tylko dopuści kogoś do siebie zamiast powarkiwać na co raz to kolejne osoby. Albo zdecyduje się w końcu coś powiedzieć. I wiem wiem, to nie jest łatwe ani łatwo nie przychodzi ale czy to oznacza, że ma więcej nie próbować skoro przed Teukiem się nie otworzył?
Mogę powiedzieć tylko tyle, że będzie próbował :) A reszta też będzie się starała. Chyba, że ich makabrycznie wnerwi. To wtedy nie wiem...^^
nenn napisał/a:
Niestety trudno jest pomóc komuś, kto chyba jeszcze sam nie wie, czy chce tej pomocy. Albo po prostu nie umie jej przyjąć.
Albo jeszcze nie rozumie, że potrzebuje czyjejś pomocy. Może uważa, że da sobie radę sam z tym czymś, co go tak męczy.
nenn napisał/a:
Czyżby Hee tak długo już grał, że nie wie jak się pozbyć "swojej maski"?
Myślę, że wie, ale na razie nie chce jej jeszcze zdejmować...
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-12, 23:14   

madlejane, bo ja nie potrafię obojętnie przejść obok Twoich tekstów i Ciebie samej - ale o tym doskonale już wiesz ;) - aczkolwiek nie zawsze wychodzi mi to tak jakbym chciała >< No aleee nieważne ;)

madlejane napisał/a:
Dokładnie, szczególnie od takich kwestii, które są w kimś głęboko ukryte i mocno zakorzenione.
Taaak. Mogą siedzieć uśpione i człowiekowi wydaje się, że jest wszystko w porządku. A nie jest.
Cytat:
z jego dziwnego umysłu, który chyba za dużo myśli^^"
A jednak z Hee mam coś wspólnego. Hmm powinnam się z tego cieszyć?? ;P
Cytat:
Ja też tego nie kupuję, ale co poradzisz, że on tak głupio czuje...
Sęk w tym, że nie poradzi się >< Liczę na to, że jednak dojdzie do ładu przede wszystkim z samym sobą. Tak na dobry początek.
madlejane napisał/a:
Chyba, że ich makabrycznie wnerwi. To wtedy nie wiem...^^
No cóż. Hee może przechodzić przez różne stany emocjonalne ale widzę, że pewne rzeczy są niezmienne :P I chwała Ci za to! :D
madlejane napisał/a:
Może uważa, że da sobie radę sam z tym czymś, co go tak męczy.
Ach ... rozumiem. Czyli chce być samodzielny, nie obarczać przyjaciół swoimi problemami i samemu rozwiązać problem? Tylko z tymi problemami bywa różnie. Czasami mogą się wydawać zbyt błahe aby mówić o nich innym a jednocześnie na tyle ciężkie, że się pod nimi człowiek "ugina"... No ale ok ok. Jeżeli Hee potrzebuje czasu - ode mnie go dostanie. Ty już mniej bo musisz wrzucać kolejne rozdziały jak najszybciej <nieeeee wcale nie wywieram presji. Wcale a wcale ;D >

Ech żarty żartami ale oczywiście dodasz kolejny kiedy dodasz ale nie zwlekaj zbyt długo <3
Ostatnio zmieniony przez nenn 2012-08-12, 23:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-08-14, 17:30   

Ach nigdy nie wiem co mam po przeczytaniu napisać że naprawdę mi się podobało?! trochę za mało...
Rozumiem Hee znakomicie te uczucia, które go ogarniają
madlejane napisał/a:
. Że wcale nie powinien już do nich wracać, by nie sprawiać im kłopotów… Co z tego, że z całego serca pragnął znów poczuć to niesamowite uczucie spełnienia, kiedy pojawiał się na scenie i gdy śpiewał… wiedział, że być może będzie musiał z tego zrezygnować, dla dobra wszystkich.

Każdy czasem tak ma że wszyscy dobrze się bawią podczas nieobecności i chociaż po powrocie ktoś podejdzie i powie "jak dobrze że jesteś czekaliśmy na ciebie" to i tak sobie pomyślimy "może im byłoby lepiej bezemnie"
madlejane napisał/a:
Hyung, jesteś głodny? – pukanie wyrywa go z głębokiego zamyślenia. Powolutku obraca się w kierunku, w którym powinny znajdować się, teraz ukryte przez mrok panujący w środku, drzwi.
Chciałby coś powiedzieć, zaprosić przyjaciela do środka, ale gdy tylko otwiera usta zdaje sobie sprawę z tego, że właściwie nie ma ochoty z nim rozmawiać. Że woli zostać tu sam, opierając się o parapet i obserwując rozświetlone miasto.
- Hyung, wchodzę – młodszy nie daje za wygraną i naciska klamkę. Starszy w dalszym ciągu nie mówi nic, po prostu obserwując tamtego. – Hyung, śpisz?

Od razu przyszedł mi do głowy drobniutki Wookie któremu szkoda przyjaciela i chce mu z całej siły pomimo bezsilności pomóc

Mi też się bardzo spodobała scena w kuchni, ale żal mi było Hee jak Hae i Hyuk byli zbyt zjeci, ale byłam dumna z Leeteuka że on poszedł jak prawdziwy LIDER *.*

Scena w barze jest taka prawdziwa pomimo iż nie miał na nic ochoty grał mam nadzieje że w końcu przestanie grać zdejmie maskę i się przed kimś otworzy

Ale się zaciekawiłam czekam na ciąg dalszy i życzę weny DZIĘKUJĘ <3
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-14, 17:43   

nenn napisał/a:
bo ja nie potrafię obojętnie przejść obok Twoich tekstów i Ciebie samej - ale o tym doskonale już wiesz ;)
hahaha no wiem, wiem <3 i nie ukrywam, że mnie to cieszy :P
nenn napisał/a:
człowiekowi wydaje się, że jest wszystko w porządku. A nie jest.
A bardzo nie jest, ale nie ma co zdradzać za wiele~~
nenn napisał/a:
A jednak z Hee mam coś wspólnego. Hmm powinnam się z tego cieszyć?? ;P
Hmm... czy ja wiem...?
nenn napisał/a:
Liczę na to, że jednak dojdzie do ładu przede wszystkim z samym sobą. Tak na dobry początek.
Nie mam pojęcia, czy mu się uda, ale chyba będzie coś z tym robił...kiedyś.
nenn napisał/a:
Hee może przechodzić przez różne stany emocjonalne ale widzę, że pewne rzeczy są niezmienne :P I chwała Ci za to! :D
Nie mi, Heechulowi! :P
nenn napisał/a:
Czyli chce być samodzielny, nie obarczać przyjaciół swoimi problemami i samemu rozwiązać problem?
Coś w ten deseń, ale nie do końca...
nenn napisał/a:
Ty już mniej bo musisz wrzucać kolejne rozdziały jak najszybciej <nieeeee wcale nie wywieram presji. Wcale a wcale ;D >
Ja lubię taką presję, jak jej nie mam, to mi się nie podobuje takie pisanie XD Spoko, część kolejnego parta już mam, pojawi się myślę na dniach~~

karolcia0596 napisał/a:
Ach nigdy nie wiem co mam po przeczytaniu napisać że naprawdę mi się podobało?! trochę za mało...
Ale ostatecznie udało Ci się napisać dobry, zgrabny komentarz, dziękuję i doceniam, bo pisanie komentarzy też nie jest łatwe <3
karolcia0596 napisał/a:
Od razu przyszedł mi do głowy drobniutki Wookie któremu szkoda przyjaciela i chce mu z całej siły pomimo bezsilności pomóc
Taak, Wookie ma złote serce, ale nie bardzo wie, jak ma to złote serduszko pomóc Hee.
karolcia0596 napisał/a:
żal mi było Hee jak Hae i Hyuk byli zbyt zjeci, ale byłam dumna z Leeteuka że on poszedł jak prawdziwy LIDER *.*
Pierwotnie nawet lider miał do niego nie iść, ale jakoś tak wziął i tych kilka minut poświęcił... Nie chciał mieć potem poczucia winy czy coś...
karolcia0596 napisał/a:
że w końcu przestanie grać zdejmie maskę i się przed kimś otworzy
też mam taką nadzieję, ale to będzie raczej trudne...
karolcia0596 napisał/a:
Ale się zaciekawiłam czekam na ciąg dalszy i życzę weny DZIĘKUJĘ <3
Huhu wena... dawno jej u mnie nie było, ale i bez niej sobie jakoś radzę.... I to ja dziękuję <3
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-15, 00:44   

Cytat:
hahaha no wiem, wiem <3 i nie ukrywam, że mnie to cieszy :P
I dobrze! Miałabyś niemały problem gdyby tak nie było ;P
madlejane napisał/a:
Hmm... czy ja wiem...?
Jakoś tak strasznie to zabrzmiało ;D
Cytat:
Nie mi, Heechulowi! :P
No to: chwała Ci Hee! ;D:D:D
madlejane napisał/a:
karolcia0596 napisał/a:
Od razu przyszedł mi do głowy drobniutki Wookie któremu szkoda przyjaciela i chce mu z całej siły pomimo bezsilności pomóc
Taak, Wookie ma złote serce, ale nie bardzo wie, jak ma to złote serduszko pomóc Hee.
Tak mnie teraz naszło ... a może Hee nie potrzebuje "złotego serducha Ryeo" tylko takiego porządnego kopniaka??
madlejane napisał/a:
Pierwotnie nawet lider miał do niego nie iść,
Jak nie Lider, to kto??
madlejane napisał/a:
karolcia0596 napisał/a:
że w końcu przestanie grać zdejmie maskę i się przed kimś otworzy
też mam taką nadzieję, ale to będzie raczej trudne...
Co mnie paradoksalnie cieszy bo oznacza to, że będzie dużoooo rozdziałów? ;P
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-15, 21:29   

nenn napisał/a:
Jakoś tak strasznie to zabrzmiało ;D
No bo to zależy jak leży... XD Znaczy, wszystko zależy od tego, jak się potraktuje ten za dużo myślący umysł..XD
nenn napisał/a:
Tak mnie teraz naszło ... a może Hee nie potrzebuje "złotego serducha Ryeo" tylko takiego porządnego kopniaka??
Myślę, że i tego i tego, tylko w odpowiednim czasie i w odpowiednich dawkach :)
nenn napisał/a:
Jak nie Lider, to kto??
Nikt. Pierwotnie miał do niego nie iść nikt...^^
nenn napisał/a:
Co mnie paradoksalnie cieszy bo oznacza to, że będzie dużoooo rozdziałów? ;P
Tak, szykuje się Moda na sukces!

Ach... miałam dodać to szybciej, ale kilka rzeczy sprawiło mi parę problemów (niewielkich ale zawsze)... No i czuję, że po przygotowaniach jakie poczyniłam, zanim napisałam tę część, powoli zamieniam się w eksperta League of Legends, nie grając w to ani razu XDDD

___________________________________________________________


... odpowiednich rozwiązań...


Nie znosił, kiedy z samego rana budzi go natrętnie dzwoniący telefon; nie wtedy, kiedy zaledwie kilka godzin wcześniej dotarł do własnego pokoju w hotelu, potwornie zmęczony całonocnym imprezowaniem i nocną podróżą.
- Tak? - warknął do słuchawki, wolną dłonią przecierając oczy.
"Nigdy więcej jazdy busem do Kyunggi-do w środku nocy"
- Hyung, o której zaczyna się ten turniej? - usłyszał charakterystyczny głos Hongkiego, domagający się odpowiedzi.
Miał ochotę zrobić mu krzywdę. Nie tylko dlatego, że budził go tak wcześnie, ale także - a może przede wszystkim za to, że tamten brzmiał całkiem rześko, chociaż wpił od niego dużo więcej i balował o niebo intensywniej. Ale to Heechul, nie tamten czuł się, jakby ktoś przywalił go ciężkim, kamiennym blokiem.
"Robię się stary czy to coś innego?" - przemknęło mu przez myśl.
- Po południu, dzieciaku - oznajmił młodszemu, starając się brzmieć w miarę łagodnie. Nie mógł sobie dziś pozwolić na jakiekolwiek gesty lub słowa, które mogłyby obrazić jego dongsaenga; musieli dzisiaj dogadywać się jak najlepiej, by móc wygrać turniej League of Legends, na który szykowali się już od jakiegoś czasu. - A teraz, jeśli chcesz żyć, pozwól mi spać dalej.
Hongki zaśmiał się w słuchawkę.
- Nie zabijesz mnie, hyung, bo ci zabraknie jednej osoby do gry. I to zaufanej.
Heechul warknął coś niezrozumiałego.
- Okej, okej, do potem hyung. Widzimy się za parę godzin na miejscu.




... wypełniaczy czasu.



Zaspał. Naprawdę zaspał. Co prawda nie aż tak, żeby zniszczyć sobie szansę na wygraną czy też żeby zdenerwować wszystkich innych, ale z całą pewnością nie miał czasu na przygotowania.
Chwycił wszystko, co miał pod ręką, założył na siebie cokolwiek i niemal wybiegł z mieszkania. Dobrze, że zamówił taksówkę dużo wcześniej...
Na szczęście kierowca nie zadawał zbędnych pytań, a nawet gdyby to zrobił, on i tak nie zamierzał na nie odpowiadać.
W ciszy mógł więc rozbudzić się do końca i jeszcze raz przemyśleć strategię, która jego zdaniem, będzie najlepsza, by powalić przeciwników na kolana.
Dobrze mu było, mieć tak mocno wypełnione czymś myśli. W dodatku czymś, co ostatnio bardzo lubił.

- Heechul-ssi! - usłyszał przyjemny, kobiecy głos zza pleców. Obrócił się i obdarzył jego właścicielkę jednym z czarujących uśmiechów. Dla niej też musiał być miły - nie dość, że była zawodowym graczem, to jeszcze zgodziła się być z nim i Hongkim w jednej drużynie.
- Yuri-ssi, miło cię widzieć - kiwnął głową na powitanie - Hongki już jest?
- Kręci się gdzieś tu... chyba próbuje wyrobić sobie nowe znajomości - odpowiedziała; zawsze, gdy jej słuchał miał wrażenie, że za moment zmaterializuje się postać z gry, której głos podkładała ta kobieta, a którą często grywał nie tylko ze względu na jej umiejętności, ale także na jej niewątpliwe... walory estetyczne.
- Najwięcej znajomości będzie zawierał wtedy, kiedy będzie trzymał się blisko mnie - stwierdził od niechcenia.
- Mówisz to tak, jakby to była najbardziej oczywista sprawa na świecie...
Uniósł brew.
- Bo tak jest.
Oboje mieli zamiar kontynuować rozmowę jeszcze jakiś czas, jednak organizatorzy oznajmili, że najwyższa pora rozpocząć “1st League of Legends Celebrity Championships”.
Nie pozostało im nic innego, jak tylko znaleźć Hongkiego, zrobić sobie pokrzepiającą fotkę, którą Yuri niezwłocznie wrzuciła na twittera i rozpocząć grę.




Niekiedy znajduje chwilowe ukojenie.



W tym momencie istniał tylko on i jego drużyna. I przeciwnicy, których za wszelką cenę trzeba było zgładzić... i to w jak najszybszym czasie.
Wiedział, że pierwszą rundę wygrają. Chodziło jednie o to, by pokonać tamtych w spektakularny sposób - a jeśli nie było takiej możliwości, to chociaż wyjść z tego, poza tym, że zwycięsko, to jeszcze z jak najmniejszą ilością strat.
Pierwsza potyczka trwała zaledwie dwanaście minut, więc "Uniwersal Big Star Team" stwierdził początkowo, że poziom tutejszych graczy nie zachwyca.
- Więc albo jesteśmy geniuszami, albo graliśmy z cieniasami - rzucił Hongki, rozsiadając się w fotelu i przypatrując się ekranowi, na którym wciąż wyświetlała się gra, którą równolegle prowadziły inne drużyny.
- Prawdopodobnie byli to jacyś początkujący fascynaci, ale jak tak patrzę na inne teamy... reszta pojedynków nie będzie łatwa - stwierdziła kobieta rzeczowo, po czym zwróciła się do najstarszego z nich - Heechul-ssi, poprawiłeś się od naszej ostatniej gry... musisz poświęcać temu dużo czasu.
Kiwnął głową w odpowiedzi. Miała rację. Większość wolnego czasu spędzał przy komputerze, grając na przeróżnych serwerach lub przed telewizorem, oglądając nagrania z cudzych potyczek, dogłębnie je analizując.
Ta gra stała się dla niego wspaniałym wypełniaczem myśli. Przyjemniejszą alternatywą do wpatrywania się w sufit i tęsknoty za czymś nieokreślonym.
Dzięki niej mógł przenieść się z rzeczywistości, która przytłaczała go niemal w każdej minucie życia, do świata, w którym to on miał nad wszystkim kontrolę i który był dużo prostszy niż ten, w którym przyszło mu żyć. Świat, którego prawa były jasne i zrozumiałe. W którym nie liczyły się uczucia i inne skomplikowane sprawy, a jedynie przetrwanie. W którym żadne nieczyste zagrania nie miały w ogóle miejsca.
Świat dużo znośniejszy niż ten, który atakował go każdego dnia.




Czasami nawet strzępki radosnych chwil.



Kilka godzin i wiele komputerowych potyczek później z niemałą satysfakcją zdali sobie sprawę z faktu, iż przeszli do ścisłego finału. Byli o krok od zwycięstwa.
I nawet potem, kiedy po niemal dwóch godzinach trudnej walki zostali pokonani przez przeciwników, wciąż cieszyli się jak dzieci. W końcu dotarcie aż do finałów był dla nich niemałym wyczynem.
- Yaah, oni wszyscy są pro… nie mieliśmy szans – oznajmił cierpko Heechul, obejmując przyjaciół ramionami.
- Hyung, czy to nie ty mówiłeś wcześniej, że ich zmiażdżymy?
Pokręcił głową.
- Głupku, myślisz, że jakbym ci powiedział, że nie mamy z nimi szans, to wciąż byś grał tak dobrze do ostatniej minuty?
- W sumie to chyba nie.
- Na pewno nie – wtrąciła Yuri. – A tak poza tym, jestem pod wrażeniem. Byliście naprawdę świetni… nie myśleliście o tym, żeby zostać profesjonalistami?
- Hyung, to jest myśl! – wykrzyknął Hongki, po czym, próbując zażartować, kontynuował myśl. – W to wkładasz trochę więcej serca niż w występy na scenie, więc może się… - zamilkł pod morderczym spojrzeniem obojga towarzyszy. – To nie było zabawne…?
- Nie – warknął starszy. Nie lubił tego typu żartów, a ten facet chyba o tym zapomniał. Szybko się jednak otrząsnął, nie chcąc psuć nikomu nastroju. - Idziemy coś zjeść? Hongstar, ty stawiasz!
Piosenkarz pokornie przyjął swoją karę i już za chwilę widział, jak jego hyung prowadzi pogodną wymianę zdań z jakimś znajomym. Uśmiechał się jak zawsze i nie szczędził ostrych komentarzy. Hongki odetchnął z ulgą. Heechul prawdopodobnie nie wziął tego do siebie i kiedy za moment wyjdą z tego miejsca, szukając jakiejś restauracji, wszystko między nimi będzie w porządku. I będą świętować swój mały sukces. A za tydzień pojadą na wycieczkę wraz ze wszystkimi graczami. Jeśli oczywiście Heechul będzie miał wolny weekend… I ochotę na wyjazd. Bo ostatnio był chyba trochę nieswój... albo tylko tak się tylko Hongkiemu wydawało.




Jednak koniec końców, gubi uśmiech.



Bawił się naprawdę dobrze, nie mógł powiedzieć, że nie. Nawet głupie żarty Hongkiego nie denerwowały go tak bardzo.
Wydawało mu się, że ten dziwny, irytująco ponury nastrój już sobie gdzieś poszedł, że z nastaniem kolejnego dnia wróci do bycia… normalnym. Naprawdę miał taką nadzieję.
Ale kiedy tylko usłyszał dźwięk budzika, wzywającego go do wstania, po raz kolejny poczuł się niezmiernie ciężki… prawie niezdolny do poruszenia się.
- Powinienem zmienić nastawienie – mruknął do swojego odbicia w lustrze, doprowadzając do ładu swoją fryzurę – powinienem podejść do tego bardziej optymistycznie. Idę służyć narodowi! – wypiął dumnie pierś.
Co z tego, że ta służba była w gruncie rzeczy potwornie monotonnym ciągiem tych samych czynności, wymuszonych życzliwości i fałszywych uśmiechów? Przynajmniej miał teraz troszkę więcej czasu dla siebie wieczorami.
Mógł w spokoju poobserwować poprzecinany kolorowymi światłami Seul. I próbować czerpać siłę z tego światła, które tak samo jak on, musiało wykonywać swoją pracę bez względu na to, jak nudna mogłaby się wydawać.
Choćby było mu niesamowicie ciężko, choćby waliło się i paliło w jego życiu… wciąż musiał to zrobić. Wytrzymać jeszcze rok.
Nawet jeśli z każdym kolejnym dniem stawało się to coraz trudniejsze.
_________________
 
 
karolcia0596 


Ulubieniec z SJ: wszyscy <3
Lover: Hee, Tusiek, Kyu
Fav Pairing: HeeMin, YeWook, EunHae
Wiek: 22
Dołączyła: 17 Lut 2012
Posty: 260
Skąd: Zamość
Wysłany: 2012-08-18, 22:08   

O kolejna część :)
madlejane napisał/a:
powoli zamieniam się w eksperta League of Legends
i mnie zaciekawiłaś tą grą! :D
madlejane napisał/a:
Miał ochotę zrobić mu krzywdę. Nie tylko dlatego, że budził go tak wcześnie, ale także - a może przede wszystkim za to, że tamten brzmiał całkiem rześko, chociaż wpił od niego dużo więcej i balował o niebo intensywniej.
Kocham Hongkiego <3
madlejane napisał/a:
- Więc albo jesteśmy geniuszami, albo graliśmy z cieniasami - rzucił Hongki, r

GENIUSZAMI :)
madlejane napisał/a:
Dzięki niej mógł przenieść się z rzeczywistości, która przytłaczała go niemal w każdej minucie życia, do świata, w którym to on miał nad wszystkim kontrolę i który był dużo prostszy niż ten, w którym przyszło mu żyć. Świat, którego prawa były jasne i zrozumiałe.

Uch często staramy się uciekać od świata w grach lub książkach, ale on zawsze nas dopadnie...
madlejane napisał/a:
zamilkł pod morderczym spojrzeniem obojga towarzyszy. – To nie było zabawne…?

chyba też miałam niezbyt przyjazna minę dla Hongkiego żeby tak palnąć
madlejane napisał/a:
Nie – warknął starszy. Nie lubił tego typu żartów, a ten facet chyba o tym zapomniał. Szybko się jednak otrząsnął, nie chcąc psuć nikomu nastroju. - Idziemy coś zjeść? Hongstar, ty stawiasz!

Kara musi być ;P
madlejane napisał/a:
Idę służyć narodowi! – wypiął dumnie pierś.

widzę dokładnie ten moment odgania pesymistyczne myśli wpatruję się w lustro i wypina pierś jakby wrócił z ważnej misji..
madlejane napisał/a:
Choćby było mu niesamowicie ciężko, choćby waliło się i paliło w jego życiu… wciąż musiał to zrobić. Wytrzymać jeszcze rok.
Nawet jeśli z każdym kolejnym dniem stawało się to coraz trudniejsze.

Ale mi żal Hee strasznie mi smutno z tego powodu ale cóż taka już jestem i będę się o niego zamartwiać <3
Oczywiście Dziękuje za dodanie i weny wiem jak ciężko jest coś napisać więc czekam :)
Ps. bardzo ładny podpis :D
_________________

Karola wiem, że mnie kochasz ^^~Cassie96 :*
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-19, 23:23   

madlejane napisał/a:
League of Legends
Tytuł coś mi mówi ale oprócz tego, że Hee w to grywa(ł) nie mam pojęcie co to za gra ^^


madlejane napisał/a:
"Nigdy więcej
Ile razy słyszałam i sama powtarzałam ten zwrot ... "nigdy więcej" do następnego razu ;P
madlejane napisał/a:
"Robię się stary czy to coś innego?" - przemknęło mu przez myśl.
Ech "starość nie radość a młodość nie wieczność". Jak nic Hee nam się starzeje ;D
Cytat:
Dobrze mu było, mieć tak mocno wypełnione czymś myśli. W dodatku czymś, co ostatnio bardzo lubił.
Dobrze, że Hee jeszcze potrafi odnaleźć coś co Go cieszy i się na tym skupić. Szczególnie w takich chwilach gdy wcale nie jest do (u)śmiechu. Oby nie zapomniał jak to się robi.
madlejane napisał/a:
także na jej niewątpliwe... walory estetyczne.
Z pewnością "niewątpliwe" ;P
Cytat:
- Najwięcej znajomości będzie zawierał wtedy, kiedy będzie trzymał się blisko mnie - stwierdził od niechcenia.
- Mówisz to tak, jakby to była najbardziej oczywista sprawa na świecie...
Uniósł brew.
- Bo tak jest.
Ta pewność siebie. I kto by pomyślał, że Hee przechodzi jakiś kryzys. Można by pomyśleć, że chłopak się najzwyczajniej w świecie przechwala gdyby nie to, że Hee wierzy, że to co mówi jest prawdą. Dla Niego to takie oczywiste przecież ^^

Tak jak cieszyłam się, że znalazł coś co pozwala Mu zapomnieć tak teraz boje się, że ten świat Go zbytnio pochłonie. Ta rzeczywistość bez "uczuć" wydaje mi się taka spokojna. Bezbolesna. Komfortowa. Po prostu bezpieczna ale ja nie chcę aby rzeczywistość gry stała się Jego jedyną alternatywą. Obym przesadzała.
madlejane napisał/a:
Świat dużo znośniejszy niż ten, który atakował go każdego dnia.
Rzadko kiedy realna rzeczywistość podoba nam się bardziej niż ta stworzona w wirtualnym świecie.
madlejane napisał/a:
W to wkładasz trochę więcej serca niż w występy na scenie, więc może się…
Żart Hongkiego zabrzmiał aż nazbyt boleśnie. Wielokrotnie zarzucano Hee, że się "nie stara". Zresztą co tu ukrywać - na samym początku też wydawało mi się, że Hee trochę olewa sprawę ale teraz już wiem, że to tylko pozory. Które mają to do siebie, że bardzo lubią mylić. Co prawda - nie zawsze - ale w przypadku Hee na pewno.

Mam nadzieję, że Hee znajdzie czas a Hongki wyciągnie Go na tę wycieczkę. Na pewno Starszemu przydałby się taki wyjazd. Może wtedy łatwiej byłoby o pewien dystans wobec siebie, zespołu i problemu.

madlejane napisał/a:
Choćby było mu niesamowicie ciężko, choćby waliło się i paliło w jego życiu… wciąż musiał to zrobić. Wytrzymać jeszcze rok.
Nawet jeśli z każdym kolejnym dniem stawało się to coraz trudniejsze.
Wiem, że to może zabrzmi banalnie ale taka jest prawda. Hee MUSI wytrzymać jeszcze rok. MUSI wstawać każdego ranka aby robić to co ma zrobić. A przy tym byłoby dobrze gdyby zrozumiał, że nawet w bezsensownej, nudnej pracy tkwi jakiś sens.


p.s.Przepraszam za mały poślizg. I za jakość tego komentarza - sama wiem, że nie jest najlepszy - ale poczekaj aż zobaczysz kolejny ;)
madlejane napisał/a:
Myślę, że i tego i tego, tylko w odpowiednim czasie i w odpowiednich dawkach :)
Jak zawsze, prawda? Mój znajomy lubi mi powtarzać, że najważniejszy jest umiar...
madlejane napisał/a:
Tak, szykuje się Moda na sukces!
Trzymam Cię za słowo!

A te słowa pisane kursywą - nie wiem czym są ani skąd - ale są śliczne <3


Czekam :*
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-20, 02:05   

karolcia0596 napisał/a:
i mnie zaciekawiłaś tą grą! :D
nenn napisał/a:
Tytuł coś mi mówi ale oprócz tego, że Hee w to grywa(ł) nie mam pojęcie co to za gra ^^
*jest mega leniem i nie chce jej się tłumaczyć co to, z czym się je i w ogóle, wiec posłuży się linkiem* http://leagueoflegends.pl/ogrze.html
karolcia0596 napisał/a:
Kocham Hongkiego <3
I ja również~!
karolcia0596 napisał/a:
madlejane napisał/a:
- Więc albo jesteśmy geniuszami, albo graliśmy z cieniasami - rzucił Hongki, r

GENIUSZAMI :)
ja bym się jednak skłaniała ku tej drugiej opcji... ^^ Bo Koreańczycy w LoLa ponoć dosyć słabi są, mają tylko monopol na Starcrafta ~~
karolcia0596 napisał/a:
Uch często staramy się uciekać od świata w grach lub książkach, ale on zawsze nas dopadnie...
bo nie można od niego tak zupełnie się odciąć...
karolcia0596 napisał/a:
chyba też miałam niezbyt przyjazna minę dla Hongkiego
Ale wybaczyłaś mu, prawda? On nie chciał, głupio palnął...-.-"
karolcia0596 napisał/a:
widzę dokładnie ten moment odgania pesymistyczne myśli wpatruję się w lustro i wypina pierś jakby wrócił z ważnej misji..
... i szedł na kolejną, równie ważną ;)
karolcia0596 napisał/a:
więc czekam :)
to tak jeszcze góra dwa dni^^ <3
karolcia0596 napisał/a:
Ps. bardzo ładny podpis :D
wiem, też go lubię <3

nenn napisał/a:
Jak nic Hee nam się starzeje ;D
Ćśśś, bo jeszcze to usłyszy i będziesz miała u niego przechlapane :P:P
nenn napisał/a:
Dobrze, że Hee jeszcze potrafi odnaleźć coś co Go cieszy i się na tym skupić. Szczególnie w takich chwilach gdy wcale nie jest do (u)śmiechu. Oby nie zapomniał jak to się robi.
Myślę, że znalazł sobie taki wypełniacz, który zastąpi i wyrzuci jego smutek i wszystkie negatywne emocje chociaż na chwilę.
nenn napisał/a:
Ta pewność siebie. I kto by pomyślał, że Hee przechodzi jakiś kryzys.
I o to mu właśnie chodzi. Po co mają o tym wiedzieć jacyś przypadkowi ludzie, skoro nawet najbliższym nie bardzo chce o tym mówić/pokazać tego...
nenn napisał/a:
gdyby nie to, że Hee wierzy, że to co mówi jest prawdą. Dla Niego to takie oczywiste przecież ^^
No cóż... ale on serio ma tyle znajomości, że nie zdziwiłabym się, gdyby trzymanie z nim było naprawdę najkorzystniejszym wyjściem~~
nenn napisał/a:
Tak jak cieszyłam się, że znalazł coś co pozwala Mu zapomnieć tak teraz boje się, że ten świat Go zbytnio pochłonie. Ta rzeczywistość bez "uczuć" wydaje mi się taka spokojna. Bezbolesna. Komfortowa. Po prostu bezpieczna ale ja nie chcę aby rzeczywistość gry stała się Jego jedyną alternatywą. Obym przesadzała.
madlejane napisał/a:
Świat dużo znośniejszy niż ten, który atakował go każdego dnia.
Rzadko kiedy realna rzeczywistość podoba nam się bardziej niż ta stworzona w wirtualnym świecie.
Cóż, ten 'drugi' świat jest bardziej ustawiony, wszystkie emocje są jakby dość przewidywalne na tyle, na ile się da... ale faktycznie, dużo bardziej komfortowa niż to, z czym trzeba się mierzyć na co dzień... być może Hee w porę zauważy, że ta gra nie może być jego jedynym wypełniaczem^^
nenn napisał/a:
Mam nadzieję, że Hee znajdzie czas a Hongki wyciągnie Go na tę wycieczkę. Na pewno Starszemu przydałby się taki wyjazd. Może wtedy łatwiej byłoby o pewien dystans wobec siebie, zespołu i problemu.
Pojechali, pojechali~~ chodzą nawet pogłoski, że bawili się nie najgorzej ^^
nenn napisał/a:
A przy tym byłoby dobrze gdyby zrozumiał, że nawet w bezsensownej, nudnej pracy tkwi jakiś sens.
On o tym wie, tylko wszystko mu przesłania świadomość tego oczywistego faktu...
nenn napisał/a:
p.s.Przepraszam za mały poślizg. I za jakość tego komentarza - sama wiem, że nie jest najlepszy - ale poczekaj aż zobaczysz kolejny ;)
Nie szkodzi, serio <3 i jest bardzo spoko~~ aczkolwiek och, kolejny bd daebak? <33
nenn napisał/a:
Trzymam Cię za słowo!
... No to się wkopałam ^^"
nenn napisał/a:
A te słowa pisane kursywą - nie wiem czym są ani skąd - ale są śliczne <3
Skąd? Z mojej małej główki, a sam 'pomysł' płaczącego mężczyzny z kotem w ramionach... ze snu. A cóż to takiego? Cóż, to ta sama historia, tylko napisana ogólnikowo, to takie obrazy-naprowadzacze chyba :)
Aaa i bym zapomniała!
nenn napisał/a:
Z pewnością "niewątpliwe" ;P
Znaczy ja to się nie znam, ale no...^^ http://twitpic.com/9tec04 to jest ta bohaterka^^ (jak to dobrze, że wraz z kontem na tt nie usunęło się Heechulowe konto na twitpicu <3
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 31
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11802
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-08-20, 02:22   

madlejane napisał/a:
kolejny bd daebak? <33
Nie mam pojęcia :D I szczerze wątpię ale na pewno postaram się aby był no ... po prostu odpowiedni ;) Co wyjdzie zobaczymy.
madlejane napisał/a:
Myślę, że znalazł sobie taki wypełniacz, który zastąpi i wyrzuci jego smutek i wszystkie negatywne emocje chociaż na chwilę.
Oby faktycznie to było na chwilę. Na dłuższą metę może okazać się bardzo zdradliwe.
madlejane napisał/a:
ale faktycznie, dużo bardziej komfortowa niż to, z czym trzeba się mierzyć na co dzień...
I to właśnie odróżnia światy. Rzeczywisty nie jest co do zasady komfortowy. Może dlatego jet tak fascynujący?? Tzn tak mówią a mi się wydaje, że akurat tę prawdę każdy sam musi odkryć.
madlejane napisał/a:
Pojechali, pojechali~~ chodzą nawet pogłoski, że bawili się nie najgorzej ^^
Będzie jakaś relacja mam nadzieję :D Nie liczę na fotosy aczkolwiek na pewno bym nimi nie pogardziła ;P
madlejane napisał/a:
Skąd? Z mojej małej główki, a sam 'pomysł' płaczącego mężczyzny z kotem w ramionach... ze snu. A cóż to takiego? Cóż, to ta sama historia, tylko napisana ogólnikowo, to takie obrazy-naprowadzacze chyba :)
Ześlij mi taki sen, co? <ładnie prosi> .... A te od początku pełniły dla mnie funkcję właśnie takich "naprowadzaczy" albo swoistego "opisu" następującej po nich części i się zastanawiałam czy to nie moja nadinterpretacja ;D
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-08-21, 16:38   

nenn napisał/a:
postaram się aby był no ... po prostu odpowiedni ;)
Tak, jakby poprzednie nie były odpowiednie. Ale okej, okej, rozumiem XD
nenn napisał/a:
Rzeczywisty nie jest co do zasady komfortowy. Może dlatego jet tak fascynujący?? Tzn tak mówią a mi się wydaje, że akurat tę prawdę każdy sam musi odkryć.
Fascynujący, na pewno, ale przeciez nie zawsze...
nenn napisał/a:
Będzie jakaś relacja mam nadzieję :D Nie liczę na fotosy aczkolwiek na pewno bym nimi nie pogardziła ;P
Się zobaczy, co z tą relacją XDDD A fotosy to mam niestety tylko z turnieju :D:D
nenn napisał/a:
A te od początku pełniły dla mnie funkcję właśnie takich "naprowadzaczy" albo swoistego "opisu" następującej po nich części i się zastanawiałam czy to nie moja nadinterpretacja ;D
Nie, nie, dobrze to interpretujesz, dobrze :)



Ahh... zapraszam zapraszam, czytajta następną część :3
Dzisiaj dla nenn, za motywację <3





Na twarzy maluje sobie uroczy substytut szczęścia.



Przez cały tydzień nie zamykał się w ciemnym pokoju, nie zostawał sam ze sobą i swoimi myślami ani na moment, uśmiechając się do słońca jak do najlepszego przyjaciela i wesoło spacerując po sklepowych alejkach. Już dawno nie był na zakupach, od tak, tchnięty jakimś kaprysem, dziką chęcią wydania kilku won na rzeczy, które nie są mu szczególnie potrzebne, a które sprawią, że będzie wyglądał tak dobrze, jak to tylko możliwe.
Pragnął kupić coś, co zamaskuje jego podejrzaną bladość i zmęczenie. I co sprawi, że poczuje się lepiej.
- W czym mogę służyć? – usłyszał przyjazny głos ekspedientki. Westchnął. Zazwyczaj pracownice tego typu butików, do którego właśnie wstąpił, nie narzucały klientom swojej obecności, ale ta albo była tutaj nowa… albo liczyła na to, że on, bądź co bądź idol, poświęci jej odrobinę uwagi.
Wziął głęboki wdech i uśmiechnął się najdelikatniej i najprzyjaźniej, jak tylko potrafił.
- Potrzebuję garnituru, takiego na lato… - spojrzał na siebie w lustrze – może w jakimś pastelowym kolorze…?
Kobieta kiwała głową tak ochoczo, jakby od tego zależało jej życie.
- Co pan myśli o bladym różu? – podsunęła mu delikatny materiał, który natychmiast od niej odebrał, nie omieszkując musnąć jej dłoni opuszkami palców. Uniósł lekko prawy kącik ust, z satysfakcją przyglądając się, jak na twarz kobiety wpływa delikatny rumieniec.
A więc jej się podobał… więc nie stracił jednak tego czaru i uroku, który przyciągał do niego kobiety; był święcie przekonany, że zniknął wraz z jego pewnością siebie.
- Nie będę w tym wyglądał jak nieboszczyk? – przyłożył marynarkę do ciała.
- Pan, jak nieboszczyk? Ależ skądże! – ekspedientka zaprzeczyła z całą mocą.
- Tak czy inaczej, różowy nie. Może słomkowo żółty? – zaproponował, szukając wzrokiem odpowiedniego odcienia.
- Jak pan sobie życzy – podała mu garnitur w tym kolorze, ukrywając swoje niezadowolenie. Ale on i tak je zauważył.
- Według pani nie będę w tym dobrze wyglądał? – postanowił się z nią odrobinę podroczyć.
- Ależ skądże, na pewno będzie panu pasować… z nieco jaskrawszą koszulą.
Westchnął. Mógł się tego spodziewać. Niezależnie od tego, kim jest, wciąż należy do jej klienteli i jej zadaniem jest wcisnąć mu jak najwięcej rzeczy.
Normalnie zbyłby ją kilkoma słowami i sam wybierałby stroje, ale tego dnia stwierdził, że dlaczego by miał nie posłuchać czyjejś sugestii… raz na jakiś czas można się poświęcić. Szczególnie, kiedy człowiek za wszelką cenę stara się nie myśleć o niczym.
Przebierał się i przyglądał się swoim kolejnym odsłonom w ogromnym lustrze. I pozwalał, by tamta kobieta decydowała za niego.
Czuł się jak dziecko wybierające się na zakupy z mamą, ciche i posłuszne jej wyborom. Tak niecodziennie.
- Wezmę ten zestaw – oznajmił po niemal godzinie, stwierdziwszy uprzednio, że wystarczy siedzenia w jednym sklepie. Pożegnał się i posyłając ekspedientce całusa, ruszył przed siebie.
„Udawanie szczęścia też jest całkiem niezłe” – stwierdził.




Tylko po to, by po chwili pomylić go z tym prawdziwym.



- Ahjumma! – wykrzyknął, po czym mocniej ściskając torby z zakupami, podbiegł do małego, ulicznego stoiska z ddeokbokki, przelotnie oblizując usta.
- Aigoo! – starsza pani dotknęła swoich policzków, wyraźnie zaskoczona wizytą mężczyzny. – Chłopcze, gdzieś ty się podziewał! Ile to już lat minęło, odkąd byłeś tu ostatnio? – zastanawiała się, gestem nakazując mu, by usiadł.
- Co najmniej pięć, ahjumma.
Kobiecina uśmiechnęła się delikatnie.
- Wciąż mówisz do mnie ahjumma, a ja spokojnie mogłabym być twoją babcią, dzieciaku – pogroziła mu palcem, śmiejąc się pod nosem i podając mu porcję jedzenia. – Wciąż nie jesz gorących rzeczy, prawda?
Kiwnął głową.
- Nieprawda, jak taka piękna i młoda kobieta miałaby być w takim wieku, żeby być moją babcią? – prawił jej komplementy, nawet tego nie zauważając.
Rozejrzał się dookoła; okolica nie zmieniła się ani trochę, odkąd przyszedł tu po raz pierwszy, tuż po przesłuchaniu do SM… każdy jej metr był wypełniony wspomnieniami… Znów wydawało mu się, że ma kilkanaście lat i jest tym samym zadziornym, radosnym Heechulem, co wtedy…
- Nie gadaj głupot, mnie nie nabierzesz na takie gadki, ja wiem, jakie z ciebie jest ziółko, widziałam cię kilka razy w telewizji – staruszka żartowała sobie z niego w najlepsze, ciesząc się z ponownego spotkania.
- Przyłapałaś mnie, ahjumma… - zrobił smutną minę – i co teraz?
- Dzieciaku… - uśmiechnęła się – zjesz jeszcze jedną porcję mojego ddeokbokki, bo widzę, żeś jakiś taki mizerny… jesteś chory?
Zmartwienie w jej głosie sprawiło, że w sercu mężczyzny coś drgnęło.
Ale co miał jej odpowiedzieć? Że sam nie wie, jaki jest powód tej jego mizerności?
- Nie, z moim zdrowiem wszystko w porządku. Tylko tak jakoś… chyba jestem zmęczony.
- No jak to? – nie dowierzała – Ludzie mówią, że ostatnio jak odbywasz tę służbę publiczną, to masz mniej zajęć…
Wzruszył ramionami.
- Może ty się zwyczajnie nudzisz? Powiedz mi dzieciaku, masz ty kogoś?
Nie od razu zrozumiał, co kobieta miała na myśli i początkowo chciał powiedzieć, że oczywiście ma wielu przyjaciół, z którymi spędza czas, ale kiedy pojął sens jej słów nie mógł zrobić nic innego, jak tylko zaprzeczyć.
- Aj, dzieciaku, baby ci trzeba, swoje lata już masz… dzieciaki mojego najmłodszego syna są w przedszkolu, a ty wciąż się obijasz… - mimo, iż ahjumma podtrzymywała radosny ton i uśmiechała się pogodnie, on nie mógł odebrać tego jako przyjazny, nic nie znaczący przytyk.
Skrzywił się, ale nie chcąc zniszczyć tej atmosfery, mruknął coś niewyraźnie pod nosem i dokończył jedzenie. Myślał, że gdy tutaj przyjdzie, tego typu komentarze nie będą miały miejsca, nawet w żartach. I pomylił się, po raz kolejny.
Miał wrażenie, że cały świat jest przeciwko niemu, że atakuje go z każdej strony i to bez ostrzeżenia.
I mimo, że ze wszystkich sił starał się od tego uciec, nigdy mu się to nie udało.
Jak w pułapce, z której nie ma wyjścia…




By znów oderwać się od samego siebie.




Miał już wracać do domu, kiedy w kieszeni zabrzęczał jego telefon.
„Nie masz ochoty się spotkać, hyung? Znalazłem ostatnio świetny lokal.” – odczytał wiadomość od Geunsuka.
„Wróciłeś już z Japonii? Co tak szybko?”
„Stęskniłem się za tobą, hyung!”
– mężczyzna roześmiał się, stojąc na środku ulicy i przyglądając się wiadomości od młodszego kolegi. Wiedział, że jego słowa są oczywistym kłamstwem, że tak naprawdę jego towarzystwo nikomu nie było ostatnio na rękę… Bo nie potrzebowali tej przygaszonej części Kim Heechula, ale tej rozrywkowej. I na siłę próbowali go rozerwać na milion różnych sposobów. Czyżby Geunsuk dołączył do tej zgrai idiotów, która myślała, że to coś pomoże…?
„Dobra, dobra. Przyznaj się po prostu, że wszyscy cię zostawili i nie masz z kim pić.” – odpisał niemal natychmiast.
„Hyung, jak możesz w tak okrutny sposób odrzucać moją miłość?!”
„Nie narzekaj jak głupia nastolatka. Podaj mi adres… Zaraz będę, nie pij więcej i nie rozbieraj się przy niewinnych ludziach. Czaisz? ŻADNEGO STRIPTIZU W LOKALU I JEGO OKOLICACH.”
„Hyu~~~~~~~~~~ng, kocham Cię!!! Okej, poczekam aż przyjedziesz i zrobię Ci prywatne show!!! Hyung jest najlepszy!!!”

Heechul uderzył się otwartą dłonią w czoło. Było gorzej niż przypuszczał; Tamten debil najwyraźniej pił już od dłuższego czasu i najwyższa pora, żeby go stamtąd zabrać, skoro nikt inny się do tego nie kwapił. Sprawdził czy ma wystarczająco gotówki, by zapłacić pracownikom lokalu za milczenie oraz ewentualne zniszczenia i ruszył przed siebie.

Pomieszczenie, do którego wszedł, stylizowane było na późne lata siedemdziesiąte; gdzieś w głębi jakiś utalentowany chłopak siedział na wysokim krześle i grał na gitarze.
Przez chwilę rozglądał się dookoła, szukając znajomej sylwetki, ale chwile później poczuł czyjąś brodę na swoim obojczyku.
- Hyuuuuung… - przywitał go młodszy, mocno zachrypniętym głosem.
Heechul skrzywił się; ostra woń alkoholu i papierosów drażniła jego zmysł węchu.
- Miałeś przestać tyle palić… - syknął, strząsając głowę artysty z ramienia – a nie zacząć jeszcze więcej.
Geunsuk czknął i uśmiechnął się przepraszająco.
- Przygotowywaliśmy z Big Brotherem nowy koncert Team H i jakoś tak.
- Nie tłumacz mi się, nie jestem twoją matką. Ale nie dzwoń potem i nie narzekaj na płuca – starszy spojrzał na swojego przyjaciela, który głupio się do niego uśmiechał i postanowił, że nie pozwoli mu więcej wypić. – Chodź, człowieku, zawiozę cię do domu.
- Ale hyung, nie napijesz się ze mną? – zrzedła mu mina.
- Zapomnij. Jutro rano muszę być w biurze.
Geunsuk prychnął.
- Jakiś ty się zrobił poważny, hyung. Wcześniej takie rzeczy ci nie przeszkadzały…
- Wal się – warknął i odwrócił się na pięcie, ale po chwili zmienił zdanie. – Masz trzy minuty, żeby stąd wyjść, potem zostawiam cię na pastwę losu.
Z zadowoleniem obserwował, jak tamten dopija swoje piwo i kieruje się do wyjścia.
- Jestem – próbował stanąć prosto i zasalutować, ale poddał się, nie mogąc złapać równowagi.
- Widzę. Poczekaj na zewnątrz, ale nie tańcz przed przechodniami. Nie zamierzam cię potem tłumaczyć na posterunku – Hee pobiegł szybko do kasy, uregulować rachunek za przyjaciela, któremu nie przyszło to nawet do głowy.
Wybuchnął głośnym śmiechem, kiedy zobaczył Suka, który stał oparty o jakiś słup i machał szaleńczo głową, podśpiewując coś pod nosem.
- Hyuuuung – podbiegł do niego – to jedziemy do mnie, tak?
Kiwnął głową i złapał im taksówkę. Z pomocą kierowcy udało mu się zapakować, nagle pełnego sprzeciwu, kolegę do środka.
Nie minęła nawet minuta, jak młodszy oparł głowę na jego ramieniu i zaczął rozpinać guziki swojej koszuli.
- Hyuuuuuung, gorąco – jęknął, po czym, nieświadomy zagrożenia, sięgnął do jego guzików.
Heechul uśmiechnął się chytrze. Skoro tamten chciał zabawy, to będzie ją miał.
- Ach, mój dongsaeng jest dziś na mnie strasznie napalony – mruknął mu na ucho, po czym delikatnie pogładził go po policzku – poczekaj aż dotrzemy na miejsce… - popukał jego usta opuszkiem palca i oblizał wargi koniuszkiem języka, próbując się nie roześmiać. Kątem oka widział też konsternację taksówkarza – Spokojnie, ja się tylko z niego nabijam – oświadczył, zasłaniając jednocześnie uszy swojemu towarzyszowi.
- Hyuuuung… - Geunsuk przybliżył twarz do jego tak, że prawie stykali się nosami – co zamierzasz…? – próbował skupić wzrok na starszym, ale jakoś nie potrafił.
- Zobaczysz… - ciągnął dalej, przysuwając twarz jeszcze bliżej. Rozchylił wargi i udawał, że przymyka oczy.
- Hyuuuuuuuuuuung, zamierzasz mnie pocałować?
- Mhm – szepnął, po czym odepchnął od siebie kolegę i zaczął się śmiać – chyba po moim trupie, człowieku. Nie jesteśmy na scenie.
- Hyung… dlaczego mam wrażenie, że wykorzystasz to kiedyś przeciw mnie…?
- Cóż, mogłeś nie pisać, żebym przyszedł – podsumował, uśmiechając się.




Ale to napełnia jego serce jeszcze większym cierpieniem.



Oparł się o parapet i złapał za koszulę w okolicy serca. Łapał powietrze łapczywie, jak ktoś, komu go nagle zabrakło.
Kiedy znalazł się w ciszy własnego pokoju, kiedy opadło z niego wszystko to, co przeżył tego dnia, zabrakło mu tchu.
Nie wiedział, że zachowywanie się „jak zawsze” będzie czymś tak męczącym i że powrót do domu niemal go oszołomi, tak skrajnie różne było to, co pokazywał, a co czuł w samym środku.
Powolutku osunął się na ziemię, za wszelką cenę próbując wyrównać oddech.
W mroku dostrzegł dwoje kocich oczu, intensywnie w niego wpatrzonych.
- Heebummie… - wyciągnął ku nim rękę, przywołując zwierzę do siebie, by za moment schować twarz w jego miękkiej sierści. – Heebummie, co się ze mną dzieje…?
Kot poruszył się niespokojnie, kiedy poczuł na swoim grzbiecie coś wilgotnego.
Jego pan znów płakał…
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,23 sekundy. Zapytań do SQL: 11