| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
QMi
Autor Wiadomość
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 26
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3143
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2013-07-28, 22:16   QMi

1/2



Klub był jak zwykle ciemny, tłoczny i zadymiony od dymu papierosowego i innych używek, alkohol lał się litrami, a głośna muzyka nienadająca się do tańca uniemożliwiała rozmowy, lecz mimo to ciała wyginały się na parkiecie, niektóre zupełnie sklejone ze sobą i poruszające się wspólnie w obsceniczny sposób. Ci, co nie przejawiali chęci do tańcowania, siedzieli przy stolikach, rozkoszując się mocnymi trunkami i wrzeszcząc sąsiadom do ucha, aby rozmówca mógł uchwycić choć połowę zdania. Panował okropny zaduch wzmacniany wszechobecną mgiełką, przesłaniającą widok na nieciekawie wyglądających typków. Większość z nich ubrana była na czarno w klimatach metalowców, na nogach mieli potężne glany, potrafiące zmiażdżyć stopy, obsypani byli kolczykami i tatuażami, a nieliczni nawet bliznami. Kobiety mało skromnie prezentowały mniej bądź bardziej obfite biusty, raz po raz zarzucały włosami i wiły się uwodzicielsko.

Zhou Mi przyglądał się bez zainteresowania bawiącym się ludziom, opierając się na łokciu o bar i sącząc piwo. Czarne, obcisłe, połyskliwe spodnie eksponowały jego długie nogi, luźna ciemna koszulka z dużym v-kształtnym wycięciem odsłaniała obojczyki i fałdami układała się na jego ciele, czerwone włosy wyraźnie wyróżniały się w mrocznej czerni. Rzadko tu bywał, ale czasami przychodził, by napić się piwa, może zawrzeć jakąś niezobowiązującą znajomość, zabawić się, a następnego dnia o wszystkim zapomnieć. Nie lubił tego miejsca, ale czasami potrzebował się rozluźnić, toteż od czasu do czasu odwiedzał ten śmierdzący klub.

Kiedy z niezadowoleniem zanotował, że butelka jest już prawie pusta, obok niego przylgnął do baru ciemnowłosy chłopak, ubrany jak wszyscy tutaj na czarno. Znał go. Często go tu widywał. Cho Kyuhyun zdążył już zasłynąć z kapryśności, rozczarowując setki dziewczyn, które garnęły do niego jak robactwo do zepsutego mięsa, lecz zawsze odchodziły z kwitkiem. Chłopak był bardzo wybredny i nawet największe piękności zostawały spławione. Kilka scen Zhou Mi miał okazję widzieć i musiał przyznać, że zazwyczaj było to bardzo ciekawe widowisko. Takiej rozrywki nikt inny nie mógł zapewnić.

Mężczyźni perfekcyjnie się zignorowali, nawet na siebie nie zerknąwszy czy nie wymruknąwszy powitania. Już kiedyś wymienili między sobą kilka słów, lecz to wszystko, nie mogli siebie nawet nazwać kolegami. Po prostu kilka razy przypadkowo na siebie natrafili, ale żaden nie kwapił się specjalnie do rozmowy, więc odezwali się do siebie raptem może paroma zdaniami.

Czarnowłosy lustrował obojętnym wzrokiem tańczących na parkiecie. Znał tu prawie wszystkich, lecz chwilowo udało mu się od nich uwolnić. Zhou Mi z kolei nikogo nie rozpoznawał. Nie bywał tu na tyle często, by narodziła się jakaś poważniejsza znajomość, w przeciwieństwie do Kyuhyuna. Mimi był z charakteru spokojną osobą, niekiedy tylko potrzebował mocniejszych wrażeń, aby urozmaicić sobie życie. Uniósł butelkę, lecz nie dotarł z nią do ust, tylko odstawił na blat, gdyż była już pusta. Zamierzał zakupić drugie piwo, lecz ubiegł go stojący obok chłopak.

- Ja stawiam - rzekł do Zhou Miego Kyuhyun, a następnie zwrócił się do barmanki. - Dwa piwa.

Chińczyk spojrzał na sąsiada kątem oka. Nie wiedział, czemu chłopak postanowił mu postawić napój alkoholowy, lecz nie zamierzał nie skorzystać z okazji darmowej kolejki. Po chwili usłyszał charakterystyczny syk i już dzierżył w dłoni zimne szkło. Nie odezwał się do Kyuhyuna ani słowem; nawet mu nie podziękował.

Ponownie zwrócili spojrzenia na słabo widoczną przez unoszące się obłoki okolicę, nie odzywając się do siebie i raz po raz pociągając z butelki. Zhou Miego coraz bardziej bawiła ta sytuacja. Opróżnił już pół butelki, a Kyuhyun nie odezwał się ani słowem. Nie rozumiał, po co w takim razie kupił mu piwo, jak mieli w kompletnej ciszy je spożywać, ignorując swoje osoby, jakby ich wcale tam nie było. Czekał, aż chłopak w końcu powie, czego chce, bo był pewny, że to nie było tylko bezinteresowne dobrodziejstwo, ale ten powiedział tylko jedno słowo ("Zjeżdżaj"), kiedy jakaś napalona, podchmielona laska zaczęła się do niego przystawiać. Chińczyk czuł się trochę rozczarowany, że dziewczyna tak szybko zrezygnowała, choć nie obyło się od jawnej prezentacji zbulwersowania. Ten przypadek nie był jednak tak fascynujący.

Zhou Mi przechylił po raz ostatni butelkę i odstawił ją już pustą na ladę. Zamierzał zacząć zabawę na poważnie i ruszyć w nieprzyjaźnie wyglądający tłum, lecz Kyuhyun również jednym łykiem opróżnił swoje piwo i zatrzymał sąsiada jednym zdaniem.

- Chodź ze mną.

Chińczyk przystanął, odwracając w jego stronę głowę i unosząc lekko brwi. W końcu Pan Popularny postanowił przejść do rzeczy. Ciekawiło Mimiego, co też chłopak może chcieć. Ten nie zwlekając, skierował się w przeciwnym kierunku do tańczących, nie odwracając się, aby zobaczyć, czy Zhou Mi za nim podąża. Czerwonowłosy ostatecznie stwierdził, że parkiet wytrzyma jeszcze chwilę bez niego i poszedł za Kyuhyunem, utrzymując za nim dystans, lecz jednocześnie trzymając się na tyle blisko, by nie zgubić go w tłumie.

Z coraz większym niezrozumieniem zauważył, że przewodnik prowadzi go do łazienki. Skrzywił się, gdy do jego nozdrzy dotarł charakterystyczny, nieprzyjemny zapach. Co mogło być interesującego w toalecie?

Kyuhyun w międzyczasie krótkim ruchem głowy przekazał przesiadującym tam mężczyznom (Mimi nie rozumiał, czemu wybrali sobie w całym klubie akurat to miejsce na swoją miejscówkę), aby opuścili pomieszczenie. Ku zdziwieniu czerwonowłosego, ci bez dyskusji posłusznie wyszli. Odprowadził ich wzrokiem, a następnie spojrzał z powrotem na Kyu, który zaczął otwierać kabiny, sprawdzając, czy nikogo więcej tu nie ma. Gdy nikogo nie znalazł, powrócił do drzwi wyjściowych, nie zerkając na zdezorientowanego chłopaka, i zamknął je. Chłopak nawet jakimś sposobem wytrzasnął klucz - Mimi uznał, że dzięki znajomościom. Dopiero gdy się upewnił, że nikt im nie przeszkodzi, spojrzał na Zhou Miego, jak ten zauważył, jakimiś zmienionymi oczami, ale nie potrafił stwierdzić, co jest nie tak.

- O co chodzi? - zapytał, nie rozumiejąc sytuacji.

Tamten w odpowiedzi zbliżył się do niego szybko i przyszpilił go do ściany.

Mimi sapnął, gdy został gwałtownie rzucony na zimną powierzchnię. Nim się obejrzał, Kyuhyun go unieruchomił, krzyżując jego ręce i przytrzymując je nad jego głową. Chińczyk przeklinał teraz swoje chudziutkie ramiona, nie mogąc ich wyszarpnąć. Wił się, próbując się uwolnić, lecz nic to nie dawało, gdyż uchwyt napastnika był silny, mimo że ten nie wyglądał na potężnie zbudowanego. Kyu jedną ręką wciąż trzymając Zhou Miego za nadgarstki, drugą chwycił go za brodę, wpijając się w policzki palcami, przekręcając jego głowę w bok i zbliżając twarz do jego ucha.

Zhou Mi widział dokładnie w lustrze, jak żałośnie teraz wyglądał, nie mogąc się ruszyć, zniewolony i skazany na łaskę bądź niełaskę oponenta. Czuł, że Kyuhyun uśmiecha się tryumfująco. Zirytowany, szarpnął się mocno jeszcze raz, lecz to tylko pogorszyło sprawę, bo napastnik przylgnął do niego jeszcze bardziej.

- Prowokowałeś mnie do tego, prawda? - Mimi usłyszał szept, bardzo wyraźny, mimo dudniącej tuż za drzwiami muzyki. - Specjalnie ubierałeś takie obcisłe spodnie, odsłaniałeś skórę i udawałeś, że robisz to przypadkowo. To była twoja strategia.

- O czym ty mó... - zaczął Chińczyk, gdy poczuł, że dłoń na jego szczęce rozluźnia uścisk, a następnie zupełnie uwalnia jego żuchwę, lecz nie dokończył, gdyż ugryzł się w język, bowiem ta dłoń osunęła się na jego krocze i ugodziła go w czuły punkt. Zaklął cicho.

- Chciałeś tego, co? - w głosie Kyu było słychać nutkę rozbawienia, ale też pożądania. Masował wrażliwe miejsce skrępowanego chłopaka, raz po raz gwałtownie zwiększając nacisk.

- Do cholery, nie! - warknął Mimi, próbując się uwolnić od nachalnej ręki. - Zostaw mnie!

Kyuhyun zaśmiał się gardłowo.

- Zgrywamy trudno dostępnego? - naigrywał się.

Kontynuował zabawę, rozpinając rozporek spodni Zhou Miego i zagryzając lekko płatek jego ucha, nie zważając na jego protesty. Chińczyk starał się wydostać, lecz każda próba kończyła się tylko śmielszym działaniem napastnika. Nie podobało mu się to, lecz ciało zaczęło reagować wbrew jego woli. Sapnął, gdy Kyu ścisnął go boleśnie, a ten dźwięk był katalizatorem, który rozpoczął serię brutalnych pocałunków składanych na linii szczęki Mimiego.

- Przestań! - powtarzał co chwilę Chińczyk, próbując umknąć przed dłońmi i wargami napastnika, lecz Kyuhyun nie zwracał na to uwagi. Kilka razy usłyszał, jak ktoś mocuje się nadaremno z klamką, chcąc skorzystać z toalety, lecz jego krzyki zagłuszał hałas na zewnątrz. Zhou Mi nic nie mógł zdziałać ani siłą, ani słowami. W końcu w jego oczach zaczęły gromadzić się łzy z poczucia bezsilności i poniżenia. Ostatecznie desperacko, zbierając wszelkie pokłady energii, pchnął Kyu, wykorzystując całą masę swego ciała i dzięki temu powstała między nimi wolna przestrzeń, lecz Koreańczyk nie puścił chłopaka; wciąż skutecznie krępował jego ruchy.

- Nienawidzę cię!

Jego jadowity ton i mroźne spojrzenie rzucające sztyletami i ciskające błyskawicami całkowicie wyrażało to szczere uczucie. Zhou Mi był w tym momencie wściekły na Kyuhyuna. Zaciskał mocno zęby oraz dłonie w pięści, pragnąc się na niego rzucić, lecz wiedział, że nie ma tyle siły, by zrobić mu jakąkolwiek krzywdę - dlatego całą siłę uderzenia umieścił w mimice i wyrazie oczu.

Kyu wpatrywał się w chłopaka jak zahipnotyzowany. Ku zaskoczeniu Mimiego, poczuł, jak przytrzymujące jego nadgarstki ręce luzują uścisk, aż odzyskał zupełną kontrolę nad rękoma. Potarł obtarte miejsca, obserwując, jak Koreańczyk odchodzi, otwiera drzwi kluczem i znika, wtapiając się w tłum. Miejsca, które zaatakowały usta Kyuhyuna pulsowały tępo, zupełnie jak inna część jego ciała.

Nim zdążył poukładać kotłujące się myśli, do łazienki weszli obcy mężczyźni pragnący ulżyć pęcherzom zapełnionym litrami trunków. Zdając sobie sprawę, że nie wyglądał porządnie po tym ataku, zapiął szybko rozporek i opuścił koszulkę, gratulując sobie w myślach, że zdecydował się ubrać jedną z luźniejszych i dłuższych. Niestety głębokie wycięcie nie zasłaniało zaczerwienionych miejsc na szyi. Szybkim krokiem wyminął mężczyzn, nie patrząc im w oczy, i skierował się do wyjścia. Odechciało mu się rozrywki.

~~~~~


Kilka mięsięcy później

Zhou Mi jeszcze bardziej niechętnie przychodził do tego klubu, ale od czasu do czasu było mu to potrzebne, żeby odreagować jakoś swoje życie. Tona alkoholu zazwyczaj załatwiała sprawę, podobnie przyłączenie się do dzikich tańców, lecz po traumatycznym incydencie długo zbierał się na odwagę, aby ponownie postawić nogę w tamtym klubie. W końcu jednak doszedł do granicy wytrzymałości i ostatecznie mając wszytko w głębokim poważaniu, udał się do tej zatęchłej dziury. Cho Kyuhyuna jednak tam nie było (co na marginesie bardzo go cieszyło). Właściwie nie spotkał go tam już nigdy. Ani tam, ani nigdzie indziej.

Aż do teraz. Mimi początkowo nie wierzył własnym oczom, zwalając winę na otaczający go dym, lecz to w istocie był on. Nie tylko zdziwiło go to, że Koreańczyk ponownie się pojawił po tak długiej nieobecności (bo Zhou Mi szczerze wątpił, że miał takie szczęście i po prostu odwiedzał klub, kiedy tamten zrobił sobie przerwę od uciech), ale przede wszystkim to, z kim przebywał. Otóż postanowił objawić światu swojego chłopaka. Tak, to nie był ten Cho Kyuhyun, który chował się ze swoimi zamiarami po kiblach. Mimi aż rozdziawił usta, gdy się im przyglądając, został świadkiem namiętnej sceny pocałunku. Nikt jakoś nie zwracał na to uwagi. Jeśli ktoś coś miał do jawnej demonstracji homoseksualizmu, nie był na tyle śmiały, aby to wygłosić. Nikomu to nie przeszkadzało, a nawet niektóre dziewczyny cieszył taki obrót spraw, bo nabrały wiary w swoją urodę po niemiłym odrzuceniu ze strony Kyu.

Chińczyk z jakiegoś powodu nie potrafił odwrócić wzroku od pary. Nieznany Zhou Miemu mężczyzna wyglądał według niego nieco delikatnie, pewnie przez słabo zarysowane rysy twarzy, lecz mimo to nie można było powiedzieć, że nie pasuje do tałatajstwa przesiadującego w klubie. Obowiązkowo ciemny strój - czarna koszula i obcisłe spodnie - komponował się z kruczoczarnymi włosami ściągniętymi z tyłu w krótką kiteczkę. Pomimo tego, że budowę ciała miał raczej kruchą, było w nim coś takiego, co wzbudzało niepokój. Może to przez jego postawę, bowiem sprawiał wrażenie, jakby właśnie przesiadywał w swoim królestwie, a może to fakt, że to właśnie on zainicjował ten pocałunek? Póki co to Kyuhyun wydawał mu się osobą, która rzuca się na innych, a teraz to on został bez możliwości sprzeciwu wciągnięty do pieszczoty. Nieznajomy po prostu traktował mężczyznę jako swoją własność, a do tego obnosił się, jakby wszyscy byli mu podporządkowani.

Zhou Mi przełknął ślinę, gdy jego spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem Kyuhyuna. Patrzyli sobie długą chwilę w oczy; Chińczyk nagle nie był w stanie odejść i zapomnieć o tym całym widowisku. Z twarzy Kyuhyuna nie można było nic odczytać. Po prostu patrzył. Patrzył na tyle długo, aby jego facet to zauważył. Ten coś szepnął do dwóch gości, wskazując na Mimiego ruchem głowy. Zhou Mi, przeczuwając kłopoty, wycofał się w tłumie, odchodząc od baru, lecz mimo to nie udało mu się zgubić zbliżających się dwóch goryli, którzy złapali go za ramię.

- Chodź z nami. Heechul chce cię poznać.

Mężczyźni bezceremonialnie odwrócili Chińczyka i popchnęli w stronę stolika, gdzie siedziała para i ich znajomi, których wcześniej Mimi nie dostrzegał. Za bardzo nie miał jak się wywinąć, a bardzo nie chciał dotrzeć do ich miejsca docelowego. Obijał się o tańczących, od czasu do czasu popychany przez ludzi Heechula, rozlewając drinki wściekłych imprezowiczów. Nie potrafił znaleźć wyjścia z tej sytuacji. I do końca trasy nie wpadł na żaden pomysł.

Jeden z jego prywatnych tymczasowych ochroniarzy nacisnął na jego ramię, wbijając go w fotel. Spojrzał niechętnie na nich, a następnie przeleciał wzrokiem po całym zgromadzonym towarzystwie, kończąc na głównej parze. Kyuhyun dalej patrzył na niego bez wyrazu, a Heechul z zainteresowaniem błąkającym się po pięknej twarzy. Teraz, gdy Zhou Miemu nie przesłaniała widoku ta cholerna mgła, mógł podziwiać urodę chłopaka Cho w całej krasie. Siedział z rozłożonymi ramionami wzdłuż oparcia sofy, od czasu do czasu zahaczając od niechcenia palcami o włosy Kyuhyuna.

- Znacie się? - rzucił Heechul bez oznak większej ciekawości w głosie. - Jesteście kumplami?

Zhou Mi miał problemy z dosłyszeniem wszystkich wypowiadanych słów przez harmider panujący w klubie.

- Tego bym nie powiedział - odparł Kyu.

Heechul następnie nachylił się do ucha chłopaka, wplatając palce głębiej w jego włosy, i rzekł coś, czego Mimi nie mógł usłyszeć. Tamten odpowiedział mu, po czym na twarzy pierwszego mężczyzny pojawił się lekko diaboliczny uśmiech. Kyuhyun się roześmiał, gdy usłyszał kolejne zdanie chłopaka, a następnie zmniejszył dystans dzielący go od jego ucha i z dzikim uśmiechem wyszeptał kilka słów, przygryzając i pociągając lekko małżowinę uszną rozmówcy. Heechul pokazał w szerokim uśmiechu zęby, a moment później ujął Kyu pod brodę i wpił się w jego wargi, rozpoczynając kolejny mokry pocałunek pełen pasji.

Zhou Mi, nie mogąc dłużej się przyglądać tej scenie, odwrócił głowę. Powróciło do niego wspomnienie incydentu sprzed prawie roku. Wewnątrz coś go zakłuło, lecz nie potrafił powiedzieć, co to uczucie oznaczało. A może wyrażało kilka emocji naraz.

Siedząca na kolanach faceta z drugiej jego strony wypindrzona dziewczyna zachichotała i wyciągnęła w stronę Mimiego rękę, przejeżdżając palcem po jego policzku. Patrzyła na niego z uwodzicielską miną, jakby zamierzała go pożreć.

- Jest słodki - zdołał usłyszeć Chińczyk. Odsunął głowę od dłoni kobiety, starając się powstrzymać uczucie obrzydzenia oraz mimikę, aby tej emocji nie pokazać.

Przy stoliku przebiegł szmer chichotu, którego Zhou Mi nie mógł usłyszeć, ale mógł to zobaczyć po ekspresjach zgromadzonych.

- Nazywasz się...? - zapytał Heechul.

Kyuhyun zdał sobie sprawę, że sam tego nie wie.

- Zhou Mi - wykrzyknął, przekrzykując muzykę.

- Chińczyk? - Heechul uniósł lekko brew. - Robiłem z kilkoma interesy. Całkiem nieźle można się z nimi dogadać. I nie mam na myśli braku problemów wynikających z bariery językowej.

Tłum znów się zaśmiał. Zhou Mi nie rozumiał tego żartu; właściwie się zastanawiał, czy reszta w ogóle go usłyszała, bo sam miał problemy z dosłyszeniem wypowiadanych zdań, a siedział całkiem blisko Heechula. W głowie wyświetliło mu się ostrzeżenie wzbudzające niepokój. Jeśli wszyscy śmiali się , bo tak należało, to znaczyło, że Heechul musiał być ważną osobistością w tym niezbyt przyjaznym towarzystwie. Instynkt podpowiadał mu, że powinien stąd znikać, i to jak najszybciej.

- To na pewno bardzo interesujące, ale muszę już iść - powstał, kłaniając się lekko i bokiem prześlizgując się między stolikiem a fotelem. Kątem oka zauważył poruszenie w tłumie kłębiącym się za fotelami, a następnie Kyuhyuna mówiącego coś do swojego chłopaka. W następnej chwili Heechul machnął od niechcenia ręką i tłum niczym cichnące fale uspokoił się. Zhou Mi miał nieprzyjemne wrażenie, że to towarzystwo zamierzało wbić go z powrotem w fotel. Szybkim krokiem oddalił się, znikając wszystkim z oczu.

~~~~~


Zhou Mi zaczął uważać, że z nim musi być coś nie tak, skoro dalej powraca do tego przeklętego klubu, mając za sobą nieprzyjemne wydarzenia. Przez kilka dni myślał o tym miejscu, aż w końcu będąc w połowie drogi do niego, zdawał sobie sprawę, że się tam kieruje. Coś go mimo wszystko tam ciągnęło. Nawet wiedział co (czy raczej kto), ale nie chciał tego przed sobą przyznać. Niemal wzorcowo zignorował fakt, że gdy ledwo wszedł do dusznego pomieszczenia, jego wzrok wędrował w poszukiwaniu osobliwej pary. Ku swojemu zdziwieniu, dostrzegł tylko jej połówkę.

Jak zawsze skierował się w stronę baru i od razu zamówił piwo. Stanął tak, aby móc śledzić wzrokiem Kyuhyuna i żeby jednocześnie to tak jawnie nie wyglądało na wnikliwą obserwację. Przez chwilę miał wrażenie, jakby ujrzał Cho sprzed roku - niedostępnego dla kobiet, zaznajomionego z prawie wszystkimi bywalcami, lecz nieszczególnie z nimi związanego. Bez Heechula brakowało tej otoczki, grona podporządkowanych ludzi i pewnej grozy zawisłej w powietrzu. Co prawda stosunek żądnych rozrywki imprezowiczów do niego nieco się zmienił, wyglądał jakby na bardziej formalny, ale z całą pewnością nie darzono go takim szacunkiem jak wtedy, kiedy przebywał ze swoim chłopakiem.

Zhou Mi szybciej niż zwykle opróżnił butelkę i poprosił o drugie piwo, spuszczając wzrok z Kyu tylko na kilka sekund. Gdy z powrotem się odwrócił, prawie wypuścił trunek z rąk, gdyż jego obiekt obserwacji znalazł się nagle dokładnie przed nim. Prychnął cicho, nieświadomie formując kąciki ust w cień uśmiechu.

- Jeszcze jedno piwo proszę - odchylił głowę w stronę barmanki, lecz tym razem nie spuszczał z Koreańczyka wzroku. Gdy jego głowa ponownie znalazła się w poprzedniej pozycji, rzekł do chłopaka - Ja stawiam.

Kyuhyun uśmiechnął się półgębkiem, łapiąc postawione piwo i przesuwając się tak, że znalazł się obok Miego, oparty plecami o bar. Co ciekawe, to spotkanie wyglądało bardzo podobnie do tego przed szarpaniną w łazience. Po prostu stali i powoli zmniejszali ilość pozostałego wewnątrz szklanego pojemnika płynu. Wypili w ten sposób trzy czwarte butelki, gdy Kyu nagle zaśmiał się krótko.

- Nie sądziłem, że kiedykolwiek tu wrócisz - starał się przekrzyczeć muzykę.

Mimi zerknął na niego kątem oka.

- Szczerze mówiąc, ja też nie.

- Więc po co przyszedłeś? - Kyu odwrócił się przodem do baru i przysunął do Chińczyka tak, że bok jego twarzy znajdował się równolegle do boku twarzy Zhou Miego. Był na tyle blisko, że chłopak mógł usłyszeć jego szept. - Zapragnąłeś więcej?

Mimi się nie odsunął, tylko uśmiechnął drwiąco, czym zaskoczył zarówno siebie, jak i Kyuhyuna.

- Zamierzasz mnie zaciągnąć do łazienki? Drugi raz się na to nie nabiorę.

Kyu uniósł lekko brwi. Spodziewał się raczej, że rozmówca ucieknie, gdy tylko o tym napomknie, a tymczasem ten rzucał mu wyzwanie. Nie oczekiwał takiego obrotu sprawy.

- Znam lepsze miejsce. - Oparł się o blat baru przedramionami i zrobił tajemniczą minę.

Chińczyk przechylił lekko głowę z wyrazem uprzejmego zainteresowania na twarzy. Patrzyli sobie kilka sekund w oczy, aż Kyuhyun znów przysunął się do ucha Miego.

- Chodź ze mną.

Zhou Mi roześmiał się na te słowa i poszedł za Kyuhyunem ku wyjściu z klubu.

~~~~~


Następnego dnia obudził się w motelu, nagi, z Cho Kyuhyunem obok siebie również leżącym w całkowitym negliżu. Sytuacja sama się rozwinęła i poszła w swoim kierunku bez niczyjej kontroli. Ból głowy jednak uniemożliwiał mu skoncentrowanie się na szczegółach z poprzedniej nocy. Dziwne, bo zwykle dwa piwa nie miały na niego takiego wpływu. Właściwie nie sądził, że to skutek alkoholu. Może głowa go rozbolała tak po prostu. A może to była zapowiedź poważnych przemyśleń.

Przekręcił się na łóżku, przesłaniając przedramieniem oczy i westchnął. Dokonał w myślach szybkiego podsumowania. Westchnął ponownie i nagle poczuł dłoń spacerującą po jego torsie.

- Ta noc była aż tak upojna, że wzdychasz nawet na samą myśl?

Mimi zignorował to pytanie. Przeciągnął dłonią po twarzy i nareszcie spojrzał na obudzonego mężczyznę, prosto w jego oczy.

- Nie masz wyrzutów sumienia, że zdradziłeś swojego chłopaka?

- Nie dowie się o tym - stwierdził krótko.

- To chyba znaczy nie.

Na moment zapadła cisza.

- Właściwie nie.

Zhou Miego przeraziła szczerość tego wyznania. Ból głowy się nasilił. Ponownie zasłonił oczy ręką.

- Jak się dowie to mnie zabije.

- Owszem. Dlatego nie możemy do tego dopuścić.

Chińczyk ściągnął gwałtownie rękę ze ślepi i wbił wzrok w kochanka. Szukał w jego twarzy oznak żartu, lecz żadnej się nie doszukał. Wyglądał bardzo poważnie.

- Mówisz serio?

- Nie.

Mimi przewrócił oczami. Ten żart był wyjątkowo mało śmieszny.

- Wyśle swoich goryli, żeby zrobili to za niego.

- Że co? - Zhou Mi uniósł się na jednym ramieniu.

- Przecież szef mafii nie będzie odwalać brudnej roboty sam.

- ŻE CO?! ON JEST SZEFEM MAFII?!

Kyuhyun prychnął, szczerząc się szyderczo.

- Nie wiedziałeś?

- Nie wspominałeś o tym.

- Byłem zbyt zajęty pieprzeniem się z tobą - odparł bezczelnie.

Mimi wydał z siebie zrozpaczony jęk zabarwiony irytacją. Był zły, że w takiej sytuacji Kyuhyun postanowił sobie żartować. Ból głowy właśnie rozsadzał mu czaszkę od środka. Na myśl o napakowanych mężczyznach zrobiło mu się słabo. Nie był w stanie wygrać w potyczce siłowej nawet z Kyu, w starciu z ludźmi szefa mafii zostałby znokautowany po jednym lekkim uderzeniu
.
- Wszyscy znają Kim Heechula - dodał Koreańczyk, jakby to była oczywistość, i przekręcił się na plecy, rozrzucając ramiona oraz zamykając oczy.

Zhou Mi nie znał tego nazwiska. Nie należał do tego niebezpiecznego półświatka. On tylko czasami urozmaicał sobie życie, lekko podnosząc poziom adrenaliny we krwi. Poczuł, że zafundował sobie za dużą dawkę tego hormonu. W jego głowie rozszalała się czerwona lampka, świadcząca o tym, że gdy tylko się obudził, powinien był cicho wstać, wymknąć się z motelu i omijać klub szerokim łukiem, a o Kyuhyunie zapomnieć. Potraktować go jako rozrywkę, na którą co jakiś czas sobie pozwalał. W co on się wpakował?!

- Hmmm, jak ty mnie wczoraj nazywałeś? - zaczął Kyu zamyślonym tonem, banalizując całą sprawę. - A tak! Kui Xian! - imitował jęki rozkoszy, które wczoraj wypełniały cały pokój, kompletnie nie przejmując się powagą sytuacji.

Zhou Mi sapnął wściekle, wyciągnął spod siebie poduszkę i uderzył nią Kyuhyuna, nie zwracając uwagi, jak seksownie brzmiał głos chłopaka. No tak, czego mógł się spodziewać od Cho? Że będzie się przejmować, czy jego kochanek przeżyje kolejny dzień, bo może Kim Heechul - szef mafii - jakoś dowie się o tej nocy? Skorzystał z okazji zabawienia się, tak jak on sam często wykorzystywał takie szanse. Od początku tu chodziło tylko o zaspokojenie potrzeb, nic więcej. A że Mimi nie zdawał sobie sprawy, jakie to może pociągnąć za sobą ryzyko, to jego problem.

Zeskoczył szybko z łóżka i rozejrzał się w poszukiwaniu spodni. Kyu nawet nie przejął się tym atakiem poduszki. Chińczyk przeklął w myślach kochanka i pośpiesznie ruszył w stronę leżącego na podłodze na drugim końcu pokoju ubrania. Zaczął szybko wciągać na długie nogi spodnie, przynajmniej na tyle, na ile pozwalały ciasne nogawki.

- Mnie też prawdopodobnie tak potraktuje, jeśli się dowie. - Doszedł do Mimiego spokojny głos Kyuhyuna. Chińczyk odwrócił się do niego, aby ujrzeć, że chłopak go obserwuje spod półprzymkniętych powiek. - Nie martw się. To się nie stanie.

Kyu powoli zwlókł się z łóżka i podszedł do Zhou Miego.

- Ach, naprawdę mnie prowokowałeś tymi spodniami! - rzekł, wsadzając palce w szlufki, przylegając do Miego biodrami i wciągając go w mokry, acz krótki pocałunek. - Ale jednak wolę cię bez nich.

Pociągnął Chińczyka z powrotem w stronę łóżka, nie odrywając ust od jego. Nie mógł sobie odmówić przyjemności ściągnięcia tych spodni.
~~~~~
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
Ostatnio zmieniony przez ElJunPl 2013-07-28, 22:17, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3536
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2013-07-29, 14:55   

OMO! ELJUNNIE NAWRÓCIŁAŚ SIĘ!! Już nie wyznajesz tego nieistniejącego pairingu między Mim i Vic! Buahahahahahahaha <3 Kocham Cię, wiesz??? Powinnaś xD

*po przeczytaniu*
Hymmmm .... dziwne, ale nie mam jakiegoś mądrego zdania do powiedzenia..
Moja głowa oczywiście cały czas wplatała między zdania to, że Kyu naprawdę zależy, co jest dziwne, bo tutaj nie o to chodzi i ja to wiem! O.o Przynajmniej nie w tej części xD
Podoba mi się pomysł ^-^ Taki inny i Heechul jako szef mafii :D Jak on mi tutaj idealnie pasuje xD Mam nadzieje, że się nie dowie o ich nocy (i czemu nie było jej opisu?) i nic im się nie stanie i kiedy następna część? xD
Jeszcze raz Ci mówię, że Cię KOCHAM!! <3 QMi puhahahahahahaha ^-^ <3
_________________

My lil RUDE bub

no need to rush cause you can touch~ touch
 
 
Mako 
Cho Hyung


Ulubieniec z SJ: wszyscy
Lover: Cho KyuHyun
Fav Pairing: KyuMin,EunHae KyuWook
Grupa krwi: A Rh +
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 56
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-07-29, 18:51   

powiem tak jak zaczełam czytać to w pierwszej kolejności przypomniało mi się oko "Smak Twojej Krwi" jak doszłam do momentu że tam Był Hee z Kyu to szczena w dół poszła i to szybko a jak doszłam do końca części to szczęki nie zbierałam nawet z podłogi bo nie było wart xD

dziękuje za uwagę i czekam na więcej
_________________

"Super Junior będzie występować, dopóki te balony nie pokryją całej planety" Leeteuk
 
 
Oharu 
The Jester~


Ulubieniec z SJ: Heechul
Lover: Siwan
Grupa krwi: B Rh+
Kocham SuJu od: lipiec 2010
Wiek: 24
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 287
Skąd: szafa Heechula.
Wysłany: 2013-07-29, 19:10   

DODAŁAŚ JEDNAK ;AAAA;
Przeczytałam sobie drugi raz i z czystym sercem mogę powiedzieć, że ten fic wspiął się na listę moich ulubionych fanficzków wszechczasów (razem z Anterograde Tomorrow i Światłem Pod Wodą xD) <3. Dobrze, że podzieliłaś się tym na forum, bo naprawdę jest MEGA warte przeczytania.
Wyżyłam się już wtedy na pw i nie mam nic więcej do dodania poza jednym słowem: o s o m ♡
_________________
 
 
Chizuru 
Gryzę ^.^


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Mi, Hee, Hyuk, Tusiu
Lover: Kyuhyun <3
Fav Pairing: ChangKyu
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: koniec stycznia 2013
Wiek: 23
Dołączyła: 10 Lip 2013
Posty: 275
Skąd: Poznań
Wysłany: 2013-07-30, 12:55   

Kyuhyun... Heechul... Zhou Mi...
OMG, to jest takie boskie, że ja nie mogę *o* Wrzuciłaś tu prawie wszystkich moich ulubionych członków <3
Kocham cię po prostu, kobieto! <3
 
 
 
Matio 
Lord


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Sungmin
Lover: Kyu
Fav Pairing: KyuMin
Grupa krwi: Nie pamiętam
Kocham SuJu od: Pi razy oko - dwóch lat
Wiek: 29
Dołączyła: 11 Sty 2013
Posty: 8
Skąd: Kielce
Wysłany: 2013-07-31, 13:28   

Moim ulubionym pairingiem był i jest KyuMin, ale to mnie po prostu rozbroiło. Oni także świetnie do siebie pasują. Mam tutaj na myśli QMi. Niesamowite. Bardzo dobrze się czytało. Masz niezwykły styl pisania i duże bogactwo językowe. Dla mnie 9/10 (tylko dlatego, że nie ma KyuMin xD)
_________________

 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 26
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3143
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2013-08-03, 21:24   

teitatoo napisał/a:
NAWRÓCIŁAŚ SIĘ!! Już nie wyznajesz tego nieistniejącego pairingu między Mim i Vic!

Jak już wspominałam, to nie jest nawrócenie xD Kiedyś to napisałam, właściwie potem uznałam, że Victoria powinna być z Mimim <3
teitatoo napisał/a:
(i czemu nie było jej opisu?)

Głupie pytanie xD Nigdy nie opiszę takiej nocy xD

Mako, to chyba dobrze, że szczękę zgubiłaś, choć oczywiście ubolewam nad stratą XD
Oharu napisał/a:
razem z Anterograde Tomorrow

(tak btw, mnie ten fic nie wciągnął xD Na koniec tylko przeskoczyłam, żeby zobaczyć, jak to się skończy xD)
Chizuru napisał/a:
Kocham cię po prostu, kobieto! <3

Awww <3 Ile ludzi mnie nagle kocha xD <33
Matio napisał/a:
Masz niezwykły styl pisania i duże bogactwo językowe.

A ja zawsze uważałam, że właśnie tego bogactwa mi nieco brakuje :c







2/2


Tak jak Zhou Mi podejrzewał, tamto spotkanie nie było ich ostatnim. Mimo że nieustanny szept wciąż odzywał się z tyłu jego głowy, iż powinien to przerwać, że popełnia błąd, nie potrafił zdobyć się na tę decyzję. Oczywiście nie byli na tyle głupi, aby pokazywać się razem w klubie, gdzie ktoś mógł na nich donieść Heechulowi. Wybierali takie miejsca, aby być pewnym, że nikt z mafii nigdy by się tam nie pokazał. A że te spotkania zwykle kończyły się w motelu (za każdym razem innym), to już inna sprawa.

Mimi nawet nie zauważył, kiedy się zakochał w Kyuhyunie. Zaczął mu przeszkadzać smród dymu wsiąknięty w ubranie mężczyzny z domieszką czegoś nielegalnego oraz obcego, co z całą pewnością należało do szefa mafii. Nienawidził go, nie znosił myśli, co mogą razem robić, kiedy Kyuhyun spędza czas z chłopakiem. To go raniło i gniewało. Nie chciał się z nikim dzielić Kyu, pragnął mieć go całego dla siebie. Nie liczyło się to, że Koreańczyk nie czuje tego samego, że jest dla niego tylko zabawką. Dopóki był ze swoim Kui Xianem, nic innego nie miało znaczenia. Póki czuł jego skórę na swojej, usta na jego własnych, mógł być jego prywatną dziwką. Będąc z nim, kompletnie mu to nie przeszkadzało. Nieprzyjemne ukłucie w sercu uderzało ze wzmocnioną siłą dopiero, kiedy budził się rankiem w pustym, chłodnym łóżku. Ale za tyle przyjemności trzeba zapłacić adekwatną cenę.

- Przesadziłeś wtedy z tymi kadzidełkami - rzekł do niego Kyu, odrywając się na chwilę od ust Chińczyka i próbując się uporać z guzikami jego koszuli.

Zhou Mi zauważył, że Koreańczyk jest dziś bardzo niecierpliwy. Ledwo zdążyli wejść do pokoju, ledwo zatrzasnęły się za nimi drzwi, a on już błądził po całym jego ciele długimi palcami. Wyglądało na to, że był bardzo potrzebujący.

- Cuchnąłeś nim - odparł Mimi nie bez irytacji.

Kyuhyun na chwilę zaprzestał prób dobrania się do niego i odsunął się minimalnie, patrząc mu w oczy.

- Musimy być ostrożni. Wyczuł to. Musiałem nieźle mu naściemniać. Nie wiem, dokąd sięga moja pomysłowość i ile jeszcze będę w stanie to ciągnąć. Naprawdę mógłbyś mi pomóc, a nie przysparzać jeszcze więcej problemów.

Zhou Mi prychnął, niezadowolony.

- To po co się męczysz? Poproś swojego chłopaka, to się tobą zajmie, a jak będzie zbyt zajęty interesami, to kupi ci dziwki - chciał odsunąć się od Koreańczyka, rozdrażniony, lecz ten przytrzymał go za nadgarstki i przysunął z powrotem bliżej siebie.

- Mimi, nie chcę, żeby on się mną zajmował.

Chłopak wciąż manewrował rękami, próbując się uwolnić od Kyuhyuna, nie chcąc go słuchać. Ten puścił jedną jego dłoń i zdecydowanie objął go w pasie, drugą ręką pokierował dłoń Chińczyka na swoje biodro, a następie czułym gestem przejechał swoimi palcami po włosach kochanka, ostatecznie przesuwając je na jego twarz, a następnie kark.

- Posłuchaj mnie. Kocham cię. - Na te słowa serce Zhou Miego zrobiło salto. Od razu zdusił w sobie narastające szczęście, wiedząc, że przecież te słowa nic nie znaczą. Mężczyzna po prostu go wykorzystywał, prawdopodobnie nawet tak samo jak Heechula. W końcu dzięki niemu stał się potężny, ludzie się go obawiali i darzyli respektem, bo gdyby z nim zadarli, mieliby na pieńku z samym szefem mafii, a w tym starciu raczej by nie wygrali. Mimi zorientował się, czemu tego dnia, gdy ponownie po prawie roku zobaczył Kyu, Heechul nie bał się okazywać swojej orientacji seksualnej. Wytykanie tego byłoby zwykłym samobójstwem.

Zhou Mi odsunął na bok te rozważania, a tymczasem Koreańczyk kontynuował swój wywód.

- Chcę być tylko z tobą, lecz myślisz, że tak łatwo jest się uwolnić od szefa mafii? Nie wiem, czy to w ogóle jest możliwe. Nie mogę mu powiedzieć, że z nim zrywam, bo wpakuje mi kulkę w łeb, zanim zdążę dokończyć zdanie. - Począł obsypywać twarz Chińczyka delikatnymi pocałunkami, a ten mógł się skupić tylko na tym, aby nogi się pod nim nie ugięły. Słowa Kyuhyuna dochodziły do niego jakby z oddali. - On się dla mnie nie liczy. Jesteś tylko ty...

Znów rozpoczęli długi, mokry pocałunek, lecz tym razem był on subtelniejszy. Zaczęli na oślep przemieszczać się w stronę łóżka, zbyt pochłonięci sobą, by sprawdzić, czy zmierzają w dobrym kierunku. W pokoju zrobiło się nadzwyczaj parno, toteż pomagali sobie nawzajem ściągnąć ubrania. Gdy Zhou Mi poczuł nogą, że łóżko znajduje się tuż za nim, chwycił Kyuhyuna za ramiona, okręcił i popchnął na miękki materac, a sam usadowił się nad nim. Nieważne, że Kyu kłamał. Nieistotne, że naprawdę tak nie myśli. Te słowa przysporzyły Mimiemu tyle szczęścia, że postanowił w nie uwierzyć; były po prostu zbyt piękne.

Ten stosunek był inny niż wszystkie dotąd. Ten akt był pełen namiętności i czułości, tym razem nie chodziło tylko o zaspokojenie pożądania. Powoli, bez pośpiechu dawali sobie jak najwięcej rozkoszy, razem wznosili się na szczyt, z uczuciem szeptali swoje imiona. Każde muśnięcie parzyło skórę, każde westchnienie było wyrazem przyjemności, jaką odczuwali, każdy jęk ekstazy nakręcał ich jeszcze bardziej.

I gdy w pomieszczeniu rozbrzmiewały nieustannie dwa słowa - Mój Mimi... - Zhou Mi naprawdę uwierzył, że chłopak go kocha.

~~~~~


Gdy ciemność pod powiekami Zhou Miego zaczęła jaśnieć, niechętnie zmusił oczy, aby się rozchyliły i przeturlał się na plecy. Kiedy wspomnienia z wczorajszego wieczoru dotarły do niego, uśmiechnął się mimowolnie.

- To była najpiękniejsza noc w moim życiu - rzekł do siebie.

- Każda noc spędzona ze mną była twoją najpiękniejszą.

Mimi drgnął, zaskoczony. Nie spodziewał się, że w pokoju jeszcze ktoś będzie. Za każdym razem, gdy się budził, znajdował się w pomieszczeniu sam i nic nawet nie wskazywało, że ktoś jeszcze kiedykolwiek tu z nim przebywał. Rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu źródła głosu i ku jego niespodziewanemu szczęściu ujrzał Kyuhyuna. Uniósł się na łokciach, a ubrany tylko w spodnie Kyu, podszedł do łóżka, oparł się rękami o materac i złożył na ustach Chińczyka słodki pocałunek. Ten z chęcią go odwzajemnił, przyciągając do siebie mężczyznę. Nie spodziewał się takiej niespodzianki. Wędrował rękami po torsie chłopaka, angażując się w każdy gest. Kyuhyun w końcu oderwał się od niego i zaśmiał głośno.

- Jesteś dziś w dobrym humorze. Byłem aż tak świetny? - wyszczerzył się.

Tamten tylko ponownie porwał chłopaka w objęcia, tak że przylgnął do niego prawie całym ciałem. Koreańczyk ułożył się wygodniej na łóżku, od czasu do czasu muskając ustami gołą skórę Mimiego, który z kolei bawił się kosmykiem włosów Kyu.

- Co tu robisz?

- Heechul mówił, że cały dzisiejszy dzień będzie zajęty - rzekł, składając ostatni przelotny pocałunek na jego ustach. - Ubierz się, zaraz będzie śniadanie.

Kyuhyun wstał, kierując się w stronę swojej koszulki, a Zhou Mi patrzył na niego przez sekundę z uniesioną jedną brwią, po czym również się podniósł.

- Ty gotujesz? - zapytał z nutą zdziwienia i sceptycyzmu w głosie.

- Zwariowałeś? - spojrzał na niego, jakby właśnie powiedział, że widział ufoludki. - Zamówiłem. O, chyba już jest.

Akurat kiedy Mimi naciągnął na siebie koszulę, rozległo się pukanie do drzwi. Żaden z nich jednak się nie poruszył, bo chwilę później zza drzwi dobiegł ich przytłumiony głos.

- Może jeszcze im zagracie na skrzypcach i wręczycie kwiaty? Rozwalić mi te drzwi!

Mężczyźni spojrzeli na siebie z przestrachem w oczach. Nic więcej nie zdążyli zrobić, bo drzwi prawie wypadły z zawiasów, otwierając się, i z łoskotem uderzyły o ścianę. Zhou Mi zdążył jedynie zobaczyć kilku ludzi wbiegających do pomieszczenia, a następnie była już tylko ciemność i tępy ból głowy. Zaczął osuwać się na ziemię, lecz nim upadł, jeden z intruzów zarzucił go sobie na ramię. Kyuhyun patrzył na rozgrywającą się przed nim chaotyczną akcję z wpół otwartymi ustami. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie zdążył nawet drgnąć.

Przeniósł wzrok z nieprzytomnego Mimiego zarzuconego na bark jednego z ludzi jego chłopaka jak padlina na wkraczającego do pokoju Heechula. Ten nie spuszczał z niego zimnego, bezwzględnego wzroku.

- Myślałeś, że się nie dowiem? Moja siatka wywiadowcza jest bardzo rozległa.

- Heechul, nie, to nie tak! To tylko...

Ale mafioso go nie słuchał. Podszedł do zwisającego Zhou Miego i palcem wskazującym oraz kciukiem ujął Chińczyka za brodę i uniósł ją.

- Ach, to on - okręcał jego głowę, przyglądając mu się z obojętną ciekawością z różnych stron, a następnie zabrał rękę i głowa Mimiego opadła bezwładnie. - Idziemy!

Wszyscy zgodnie z rozkazem podążyli za szefem, wyprowadzając Kyuhyuna z pomieszczenia.

~~~~~


Gdy Zhou Mi się ocknął, od razu poczuł tępy ból z tyłu głowy. Piekło go pół twarzy, czuł zakrzepłą krew. Jęknął, próbując podnieść ociężałą głowę. Spróbował poruszyć zdrętwiałymi kończynami, ale uniemożliwiały mu to więzy - stopy miał przycumowane do nóg krzesła, a ręce do oparć. Zamrugał intensywnie, starając się odzyskać ostrość widzenia i po chwili był w stanie dostrzec coraz więcej szczegółów. Był w przyciemnionym, przestrzennym pomieszczeniu, prawdopodobnie magazynie, bowiem wokół walały się różne graty. Nie miał pojęcia, która może być godzina, nie było żadnych okien. Krąg światła niewiele obejmował, ale Mimi zdawał sobie sprawę, że w cieniu czeka więcej osób, niż jest w stanie zobaczyć. Zmrużył oczy, skupiając się na dwóch postaciach - Heechulu opierającym się pośladkami o biurko i stojącym obok niego, spiętym Kyuhyunie.

- Śpiąca królewna się obudziła? - rzekł ironicznie szef mafii z wrednym uśmieszkiem, odklejając się od biurka i podchodząc do przywiązanego do krzesła mężczyzny. Oparł się rękami o podłokietniki, pochylając twarz tak, że dzieliło go od Zhou Miego tylko kilka centymetrów. Nie zamierzał się cackać, im szybciej to załatwi, tym lepiej. Odezwał się syczącym szeptem, lecz w panującej w pomieszczeniu ciszy wszyscy mogli dosłyszeć jego słowa. - Masz jaja, rzucając mi wyzwanie. Powinienem ci je odciąć.

Mimi wpatrywał się w oprawcę, próbując zapanować nad odbijającym się w oczach strachem. Znalazł się w prawdziwym potrzasku, bardzo delikatnie mówiąc. Związany, porwany, wywieziony na jakieś odludzie, czekający na wyrok, bez możliwości obrony. Nie widział szans, by wyjść z tego żywym, a co dopiero całym i zdrowym. Otoczyli go ludzie Heechula, gotowi na najdrobniejszy znak od szefa, aby się z nim ostatecznie rozprawić. Nawet gdyby jakimś cudem udało mu się uwolnić, szanse były nikłe, że przemknie między tyloma napakowanymi gośćmi. Zresztą musiałby być pewny, że ucieknie razem z Kyuhyunem, bo jego z pewnością również nie czekał przyjemny los.

- Powinienem cię wypatroszyć i nadziać twoje zwiotczałe zwłoki na pal, ku przestrodze wszystkich, którzy kiedykolwiek w przyszłości choćby pomyślą o upokorzeniu Kim Heechula. Powinienem połamać każdą twoją cholerną kość, podciąć żyły i poczekać, aż powoli wykrwawisz się na śmierć, wyjąc z bólu.

Sam jego głos był tak przesiąknięty jadem, że wypalał uszy Zhou Miemu. Poczuł, jak dłoń zaciska się na jego włosach i unosi mu głowę, tak żeby spojrzał prosto we wściekłe, bezlitosne oczy.

- Hm, trochę szkoda, mógłbym cię sprzedać do burdelu, z takimi nogami miałbyś powodzenie, Han Geng by nie pogardził... Ale trudno. Za bardzo zalazłeś mi za skórę, abym był tak wspaniałomyślny.

Chińczyk stęknął, gdy poczuł pięść wbijającą się w jego brzuch. W dłoni wciąż trzymającej go za włosy ostało się kilka czerwonych kosmyków, gdy Mimi skulił się raptownie po uderzeniu. Kyu drgnął, lecz się nie poruszył, przeciwstawianie się teraz w takiej sytuacji szefowi mafii nie było dobrym posunięciem. Cios na pewno nie dorównywał siłą do razów innych mafiosów, ale i tak pozbawił go tchu. Próbował złapać spazmatycznie powietrze, pozostając przytomnym. Minęła chwila, nim udało mu się wyrównać oddech.

Heechul uśmiechnął się obleśnie.

- Wielkodusznie pozwolę ci wybrać: wolisz zacząć od rąk czy nóg?

- Chullie...

- NIE NAZYWAJ MNIE TAK! - wrzasnął Heechul, odwracając się do źródła wołającego go głosu. Ruszył szybko w stronę Kyuhyuna, przystając zaledwie kilka centymetrów od niego. Chłopak, widząc swojego byłego chłopaka ogarniętego furią z żądzą mordu w oczach, miał ochotę się cofnąć, ale dzielnie wytrzymał w miejscu. Heechul syknął do niego tak cicho, że tylko on był w stanie usłyszeć jego niewyraźne słowa, zniekształcone przez gniew panujący nad jego głosem.

- Nie masz prawa tak do mnie mówić. Okazałeś się zwykłą dziwką.

Kyuhyun niewzruszenie (przynajmniej z zewnątrz) wytrzymywał spojrzenie mafiosa. Zamierzał pojednawczo i spokojnie przemówić, próbując jakoś do niego dotrzeć i przekonać do swojej prośby. Jednak na twarzy Heechula pojawił się diabelski uśmieszek i ten widok skutecznie sprawił, że nie był w stanie otworzyć ust.

- W takim razie... Pomóżcie mu się rozebrać - rozkazał swoim podwładnym.

W ułamku sekundy kilka potężnie zbudowanych typków rzuciło się w stronę Kyu i przytrzymując go za ramiona, zaczęli rozrywać mu koszulkę i ściągać spodnie. Kyuhyun próbował się wyrwać, ale ledwo mógł ruszyć jakąkolwiek częścią ciała. Szybko został pozbawiony dolnej części garderoby, a strzępy koszuli zwisały na nim żałośnie. Stęknął głucho, gdy został brutalnie rzucony na biurko i przygwożdżony do niego. Dwaj trzymający go podwładni jego byłego chłopaka z poharatanymi i poznaczonymi bliznami twarzami mało delikatnie wykręcali mu do tyłu ręce, a jego policzek stykał się z zimną powierzchnią. Usłyszał za sobą tryumfujący, potworny śmiech mafiosa.

Heechul bez ceregieli przystąpił do działania. Wszedł w zniewolonego mężczyznę bez żadnego przygotowania, brutalnie i gwałtownie. Kyu poczuł rozrywający ból. Początkowo podejmował jeszcze marne próby uwolnienia się, ale nie miały one żadnego sensu, więc ostatecznie postanowił w miarę możliwości się rozluźnić, aby choć trochę zmniejszyć odczuwaną mękę, i przeczekać do końca. Wszystko go bolało, ale nie tak bardzo jak zraniona duma. Czuł się poniżony oraz upokorzony i nic nie mógł z tym zrobić - to właśnie ta bezradność i bezsilność sprawiała, że oczy zaczęły mu się zapełniać łzami.

Zhou Mi szarpał się w krześle, próbując znaleźć sposób na poluzowanie krępujących go lin, lecz jedynym skutkiem, jaki otrzymał, były obtarte do krwi nadgarstki i kostki. Nie mógł patrzeć na rozgrywaną się tuż przed nim scenę gwałtu. Tym bardziej, że krzywdzona była najbliższa mu osoba. Czuł szóstym zmysłem, że zgromadzonych w ciemnych zaułkach magazynu mafiosów raduje taki obrót sprawy, czerpali z tego chorą przyjemność. Cho Kyuhyun, niegdyś nietykalny ze względu na związek z ich szefem, stał się ofiarą jak każda inna. Mimi przygryzł wargę prawie do krwi w bezradnej wściekłości. To musiał być jakiś popieprzony sen. To nie mogło się dziać naprawdę.

Heechul, wyczuwając, że Kyu się poddał, i domyślając się przyczyny tej nagłej uległości, wplątał dłoń w jego włosy i chwytając je, pociągnął, odchylając głowę chłopaka do tyłu. Ten jęknął niekontrolowanie, gdy przez powykręcane części ciała, które i tak rwał ból nie do zniesienia, przeszła jeszcze większa fala cierpienia. Szef mafii pochylił się nad mężczyzną, docierając ustami do jego ucha.

- Może powinienem pozwolić moim chłopcom również się z tobą zabawić - wyszeptał jadowicie.

- Chullie... - spróbował jeszcze raz Kyu, lecz dłoń znajdująca się w jego włosach diametralnie przyszpiliła jego twarz do powierzchni biurka.

Heechul zwiększył tempo, nie starając się być choć odrobinę delikatnym. Kyuhyun myślał, że większego cierpienia nie można sprawić, lecz właśnie się przekonał, jak bardzo się mylił. Nie był w stanie powstrzymać jęków spowodowanych potworną gehenną, regularnie opuszczających jego gardło. Marzył, aby to się już skończyło, czuł, że jeśli to będzie trwać choć chwilę dłużej, oszaleje. Osiągnął już kres swojej wytrzymałości. Jeszcze chwila, a był pewien, że złamie się wpół.

Wszyscy bogowie, których w tej chwili wzywał, ulitowali się nad nim, bo nagle przyszedł upragniony koniec. Jego ciałem jeszcze tylko raz wstrząsnął potężny spazm bólu, kiedy został zrzucony z biurka na obolałe pośladki. Później poczuł tylko ulgę, kiedy się przekręcił na podłodze i rozmasował nadwyrężone ręce. Zaczął wić się po ziemi, czołgając się w stronę spodni, aby zachować znikome resztki godności. Po magazynie echem rozszedł się śmiech tak głośny, że Kyuhyun mógł być pewny, że widzów było o wiele więcej, niż mu się wydawało. Wiedział, że ten fakt nie przemawia na jego korzyść. Był też świadomy, że siłą nic nie zdziałają, ich jedyna nadzieja spoczywała w błaganiu, lecz przy tylu świadkach Heechul mógł nie być tak skłonny pozytywnie rozpatrzyć ich prośby. Szef mafii nie mógł sobie pozwolić na pobłażliwość, aby nie okazać słabości. Kyu w końcu udało się dotrzeć do ubrania i niezręcznie zaczął wciągać spodnie, co wywołało ponowny wybuch zbiorowego śmiechu. Uczucie rwania, kłucia i pieczenia nie ułatwiały mu tego zadania.

Tymczasem Heechul skierował się z powrotem w stronę Zhou Miego, przypomniawszy sobie o nim.

- Teraz zajmiemy się tobą - powiedział mafioso z tak słodkim uśmiechem, że Mimiego napadły mdłości.

- Heechul... Proszę, wysłuchaj mnie... - Słaby głos był ledwie słyszalny w tak ogromnym pomieszczeniu.

Szef odwrócił się, przywołując na twarz szyderczy uśmiech na widok Kyuhyuna starającego się dźwignąć na rękach, zbyt obolałego, aby nie krzywić się przy każdym ruchu. Podszedł do niego z powrotem niespiesznym krokiem, a gdy znalazł się tuż nad nim, z premedytacją nadepnął mu na dłoń. Chłopak sapnął i zaczął manewrować ręką, aby wydostała się spod ciężkiego buta. W końcu, zaczerwienioną i obtartą, udało mu się ją uwolnić. Heechul kucnął z wyrazem rozbawienia na twarzy.

Kyuhyun otoczył jego szyję ramieniem, gładząc po karku, szepcząc do ucha i od czasu do czasu składając na jego twarzy przelotne pocałunki, aby go ubłagać. Zhou Mi jednocześnie miał wielką ochotę wydłubać sobie oczy i starał się nawet nie mrugać. Zacisnął pięści tak mocno, że po wewnętrznej stronie dłoni odcisnęły się półksiężyce.

Tymczasem Kyuhyun niemal czułym głosem perswadował, tak cicho, że słyszał go tylko były chłopak.

- Wypuść go. Jest głupi i niegroźny. Obiecuję, że zrobię wszystko. Byłem głupcem, popełniłem błąd. Wybacz mi, Chullie. To była tylko zabawa, wykorzystałem go przy najbliższej sposobności. Więcej się z nim nie zobaczę. Chcę być z tobą, Chullie. Kocham cię i zrobię dla ciebie wszystko.

Heechul, wysłuchawszy przemówienia chłopaka powoli rozprostował nogi i stukając się palcem po policzku, powolnym tempem zbliżył się do Mimiego, przyglądając mu się, jakby zobaczył ciekawy okaz w zoo.

- Hm, Kyuhyun chce, abym puścił cię wolno. Oferuje mi siebie za ciebie. Chce się poświęcić za twoje nędzne życie - mówił tonem, jakby czytał bardzo interesującą ciekawostkę w książce naukowej. Krążył w tę i z powrotem, sprawiając wrażenie, że naprawdę się zastanawia nad tą propozycją.

Zhou Mi spojrzał na Kyu, lecz ten wodził wzrokiem za byłym chłopakiem. Serce Mimiego krwawiło, gdy patrzył na ukochanego, gdy widział, jak ten nisko upadł, i co gorsze - to wszystko robił dla niego. Już był w stu procentach pewny, że kochanek go kocha. On naprawdę był gotów się poświęcić, oby tylko jemu nic się nie stało. Tak bardzo pragnął teraz do niego podejść, przytulić, zapewnić, że wszystko będzie dobrze, że jakoś się wydostaną z tej pułapki - razem. Jednak głos mafiosa, który przystanął raptem metr od niego, sprowadził go do rzeczywistości. Przeniósł wzrok na plecy Heechula.

- Tylko jest jedno "ale". Po co mam chodzić na układy, jak sam mogę sobie wziąć, co chcę?

Nagle stał już bokiem do związanego chłopaka, prostując w łokciu rękę dzierżącą pistolet i patrząc na niego znad spluwy, którą celował między oczy Mimiego. Do żył bezbronnego mężczyzny wystrzeliła adrenalina, patrzył z przestrachem na niewyraźną z tej odległości broń. Nigdy nie widział prawdziwego pistoletu, a Heechul wymachiwał nim sobie, jak chciał. Kyuhyun wstrzymał oddech, patrząc na tę scenę wielkimi oczami. Nie wiedział, jak powstrzymać byłego chłopaka, teraz słowa tylko by go zachęciły do pociągnięcia za spust, a sam nie był w stanie powstać z chłodnej podłogi. Jedyne, co mógł zrobić, to patrzeć i modlić się w duchu.

I nagle Heechul tak samo jak przed chwilą raptownie wyciągnął rękę, tak teraz ją cofnął. Po wyrazie jego twarzy dało się wywnioskować, że wpadł na lepszy pomysł. Odwrócił głowę do Kyuhyuna z zadowolonym uśmieszkiem.

- Ty to zrób. Dajcie mu gnata. Jedna kulka. Zobaczymy, czy tak jak zapewniałeś, zrobisz wszystko - zakończył wypowiedź, szczerząc się opętańczo.

Kyuhyun nawet się nie poruszył. Inna sprawa, że nie był w stanie powstać. Ludzie Heechula niesubtelnie mu pomogli. Kyu skrzywił się na nową falę bólu. Poczuł, jak ktoś wciska mu w dłoń pistolet i siłą zamyka na nim jego palce. Patrzył na niego dwie sekundy, następnie spojrzał na byłego chłopaka i na końcu na Zhou Miego. Ich wzrok się spotkał - Chińczyk obserwował kochanka bez konkretnego wyrazu twarzy. Kyu nie mógł wytrzymać tego spojrzenia. Oderwał od niego oczy i skierował je z powrotem na Heechula. Ten odsunął się z linii strzału i wpatrywał się w niego nagląco. Kyuhyun zrobił pokraczny krok do przodu, utykając, wciąż potwornie obolały, potem kolejny i następny. Przeszedł mniej więcej połowę dzielącego go dystansu do Chińczyka i stanął. Podniósł drżącą rękę tak wolno, że miał wrażenie, iż trwało to wieczność. Oddech mu przyspieszył. Patrzył Mimiemu w oczy, a chwila ta się przeciągała. Widział, jak Chińczyk przekazuje mu spojrzeniem nieme "zrób to", że chce - musi - umrzeć z jego ręki. Prosił go, żeby już to zakończył. A on wiedział, że nie jest w stanie tego zrobić. Nie zabije najdroższej mu osoby. Nie to chciał osiągnąć, pragnął, aby Mimi powrócił do domu w jednym kawałku, ŻYWY. Dłoń coraz bardziej mu drżała. Szukał jakiegoś wyjścia z tej sytuacji, najnędzniejszego światełka w tunelu, ale w głowie miał kompletną pustkę. Był świadomy, że z każdą sekundą Heechul coraz bardziej się niecierpliwi...

I pistolet wystrzelił z hukiem.

Kyuhyun patrzył osłupiały na otwarte, puste oczy Chińczyka. Jego głowa odchyliła się pod wpływem strzału, ze skroni spływała mu świeża krew, cieknąc po policzku i zalewając rozszerzone oko. Nie ruszał się. Nie mrugał, pierś się nie podnosiła i nie opadała w miarowym rytmie. Ani drgnął. Tylko patrzył niewidzącym wzrokiem gdzieś ponad Kyu.

Chłopak nie wiedział, co się stało. Przecież nie nacisnął spustu! Ręka wciąż tkwiła wyprostowana, mierząc w pierś Zhou Miego. Kula wciąż znajdowała się w magazynku. Nie poczuł typowego odrzutu. Więc jak...

Odwrócił się, akurat żeby zobaczyć, jak Heechul chowa broń do kabury. Kyuhyun już wszystko rozumiał, pojął w jednej chwili.

- Wrzućcie go do rzeki - rozkazał szef swoim podwładnym spokojnym, wręcz obojętnym głosem.

I w Kyu nagle wraz z rozpaczą potężną niczym tornado wstąpiło niezachwiane zdecydowanie. Dłoń już nie drżała. Ogarnęła go pewność jak nigdy wcześniej. Wiedział, co zrobić. Wiedział, co musi zrobić. Miał jeden pocisk. Wystarczy...

- Nienawidzę cię.

Jego głos dotarł do najdalszego zakątka magazynu. Postarał się, aby Heechul czuł każdą cząstką ciała, jakim uczuciem darzy go były chłopak. Kyuhyun wiedział, jak te słowa potrafią ugodzić. Jak mocny przekaz potrafią nieść, jeśli odpowiednio się je wyrazi. I jego oczy idealnie to pokazywały. Mówiły, jak bardzo chciał, aby mafioso cierpiał największe katusze, przeżywał najrozmaitsze tortury, doznał niewyobrażalnej gehenny, o wiele straszniejszej, niż on sam jemu sprezentował, lecz on nie mógł być ich sprawcą.

Zdawał sobie sprawę, że jeśli zabije Heechula tu i teraz, ta grupa zorganizowana straci przywódcę, rozpocznie walkę o władzę, zostanie rozbita. Pozbędzie się największego zła tego świata. Ale wiedział też, że nie miał szans samemu przeżyć, a jeśli ludzie szefa go dopadną, nie będzie miał co liczyć na przyjemną śmierć. Już wystarczająco został poniżony, już dość upokorzenia doznał. Chciał choć odejść z tego świata z godnością. Ponownie spotkać się z Zhou Mim, jego ukochanym Mimim. To nie on miał zlikwidować Kim Heechula, szefa mafii. Ktoś inny miał tego dokonać. Jemu zostało już tylko jedno.

Nie wahał się ani sekundy. Płynnym, zdecydowanym ruchem uniósł dłoń z pistoletem do skroni, wciąż wkładając w spojrzenie tyle jadowitości, ile był w stanie, wyrażając nienawiść do niego za wszystkie jego dotychczasowe i przyszłe ofiary. Przekazać mu, jak bardzo żałuje każdej chwili z nim spędzonej. Że nigdy go nie kochał i nigdy pokochać nie mógł.

Zanim nacisnął spust, wydawało mu się, że dostrzega w oczach Heechula strach, że ten miał ochotę rzucić się na niego, aby go powstrzymać. Że wypowiedziane przed momentem słowa naprawdę go dotknęły i zabolały.

Kyuhyun osunął się na ziemię, już więcej nic nie czując. To piekło się skończyło.

Heechul patrzył kilka sekund na bezwładne ciało. Zdążył już zapanować nad mimiką; jedynie po sposobie, w jaki zaciskał szczęki, widać było, że to, co się przed chwilą rozegrało, wywarło na nim jakieś emocje. W tej chwili kotłowała się w nim wściekłość. Rozszalały gniew, ale także perfekcyjnie skrywane smutek, żal oraz najgłębsze cierpienie.

- Zmieniłem zdanie. Wyrzućcie ich do lasu, niech rozszarpią ich zwierzęta - rozkazał głosem wypranym ze wszelkich emocji.

Bo nawet jeśli szczerze kochał, nie mógł sobie pozwolić, aby to uczucie nim kierowało. Nie wolno mu było pokazać smutku, rozpaczy, żalu, strachu. Choć niewysłowienie cierpiał, musiał pozostać twardym. Nie było miejsca na litość. Nie było miejsca na zrozumienie. Jego niewdzięczny, niesprawiedliwy świat rządził się brutalnymi prawami. I choć często miał ich dość, było już dla niego za późno, aby się wycofać. W tym świecie nie mógł pokazać słabości. Bo gdyby tak zrobił, skończyłby jak ci dwaj.
~~~~~
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3536
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2013-08-04, 18:34   

ElJunPl napisał/a:
Jak już wspominałam, to nie jest nawrócenie xD Kiedyś to napisałam, właściwie potem uznałam, że Victoria powinna być z Mimim <3

A jak ja już wspomniałam byliby beznadziejną parą ^-^ I nie kłóć się ze mną, bo ja wiem! Sama mam taką sytuację, w której przyjaciele - jak najbardziej, ale coś więcej... cóż w naszym wypadku zakończyłoby się to tragiczną śmiercią :D
ElJunPl napisał/a:
Głupie pytanie xD Nigdy nie opiszę takiej nocy xD

To nie jest głupie pytanie! >.< Ja też tak mówiłam kiedyś, ale przełamałam się i sądzę, że całkiem nieźle wyszło (jeśli ja tak sądzę, o czym co sama napisałam, to musi być naprawdę dobre! O.o)

Nie lubię tej końcówki, jest zła, nie umiem tego opisać... Jestem wręcz rozczarowana!! Co gorsza, nie wiem dlaczego!! >.<
Na początku tej części było pięknie, słodko i wogle, chociaż raczej wypełniały mnie myśli podobne do tych Mimiego. Wraz z rozwojem akcji rosła adrenalina, super, lubię takie rzeczy. Porwali ich, ten gwałt był ohydny -_-, Heechul był nawet trochę straszny (nie takie rzeczy się czytało ^-^), ten moment, gdy Kyu miał zabić Zhou Miego. I potem ta sroga nienawiść wypływająca z Kyu - mniam! Ale śmierć Kui Xiana mi jakoś wszystko popsuła. Tak jakbyś poszła na łatwiznę i to nierozbudowaną drogą, bo strasznie krótkie to było. Mianhae ElJunnie, ale nie to miałam namyśli mówiąc, że nawet jak zginą to będzie dobrze ^-^.

I masz bardzo bogate słownictwo :D
_________________

My lil RUDE bub

no need to rush cause you can touch~ touch
 
 
Allmath 
Morderca nr.1


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Henry, Mimi
Lover: >>Kyuhyun
Fav Pairing: QMi, HenBer
Grupa krwi: AB Rh+
Wiek: 25
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 29
Skąd: Miękinia
Wysłany: 2013-08-05, 16:42   

Ach, kolejne wspaniałe opowiadanie o epickim zakończeniu! Bardzo mi się podobało, nawet jeśli Kyuhyun i Zhou Mi zginęli na końcu. Im więcej dramatyzmu, tym ciekawiej historia może wyglądać, chociaż to tylko moja skromna opinia. No i nie każdy potrafi dobrze dysponować tymże rzemiosłem (mowa o dramacie), ale Tobie to naprawdę dobrze wyszło! HAVE MY LIKE!


(pssst! muszę przyznać, że pociągałoby mnie zakończenie bardziej rozbudowane, ale tak też jest super. Wiesz, zrobić z Kyuhyuna jakiegoś assassyna, czy coś, pędzący po świecie za Heechulem... ale to tylko All i jej rozbudowana wyobraźnia ^^. Nie chciałaś ciągnąć tego dłużej?)


Życzę większej ilości przygód z QMi i pisaniem ogólnie! :D
_________________


15


My no.1 fangirl: Teitatoo ^^
 
 
 
ElJunPl 
Groszek Pachnący~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy >.<
Fav Pairing: Teraz już wszystkie xD
Grupa krwi: B
Kocham SuJu od: Halloween 2010
Wiek: 26
Dołączyła: 16 Lip 2011
Posty: 3143
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 2013-09-05, 14:35   

teitatoo napisał/a:
Ale śmierć Kui Xiana mi jakoś wszystko popsuła.

D: Więc wolałabyś zostawić go na pastwę Heechula? DDD: Biedny ten Kyu u Ciebie by był xD
Allmath napisał/a:
Im więcej dramatyzmu, tym ciekawiej historia może wyglądać

*nod nod*
Allmath napisał/a:
ale Tobie to naprawdę dobrze wyszło!

:DDD
Allmath napisał/a:
iesz, zrobić z Kyuhyuna jakiegoś assassyna, czy coś, pędzący po świecie za Heechulem... ale to tylko All i jej rozbudowana wyobraźnia ^^. Nie chciałaś ciągnąć tego dłużej?

O nieeee, znielubiłabym wtedy to opowiadanie xD Jak me opowiadanie za długo się ciągnie, to nie mam siły tego potem pisać xD

Dzięki za komentarze <3
_________________

And if we should die tonight
We should all die together
Raise a glass of wine for the last time
 
 
teitatoo 
Soonyoungie


Ulubieniec z SJ: Hae, Kui Xian, wszyscy
Lover: Kwon 'Fire' Soonyoung
Fav Pairing: QMi, SoonHoon (oni coś na serio tak)
Grupa krwi: A+
Kocham SuJu od: 01.01.2011
Dołączyła: 09 Maj 2011
Posty: 3536
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2013-09-07, 11:34   

ElJunPl napisał/a:
D: Więc wolałabyś zostawić go na pastwę Heechula? DDD: Biedny ten Kyu u Ciebie by był xD

Nie o to też mi chodziło. Raczej wolałabym zostawić Hee na pastwę Kyu xD Jak chyba sam zauważył, jeśli zabiłby go tam, to reszta od razu pozbyłaby się jego. Natomiast jeśliby odpowiednio przeprowadził akcję, uciekłby, a potem sam zaczął ścigać Heechula i mógłby go zabić, gdy tamten by się tego nawet nie spodziewał! :D
ElJunPl napisał/a:
O nieeee, znielubiłabym wtedy to opowiadanie xD Jak me opowiadanie za długo się ciągnie, to nie mam siły tego potem pisać xD

Znam to uczucie xD
_________________

My lil RUDE bub

no need to rush cause you can touch~ touch
 
 
93antenka 
Madzia


Ulubieniec z SJ: KyuHyun, SungMin, Leeteuk, Hae
Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae, KyuMin
Wiek: 26
Dołączyła: 31 Lip 2011
Posty: 1689
Skąd: Wodzisław Śl/Gdańsk
Wysłany: 2013-12-24, 22:12   

Szok :P
Drugą połowę 2 części przeczytałam w mgnieniu oka, do końca miałam nadzieję, że jakoś się im uda wydostać... Ale los (a raczej autorka) chciała/-a inaczej.
Przyjemnie się czytało twoje opowiadanie jak każde inne xD
Podobał mi się pomysł zrobienia z Kiciula mafiosa hihi, pasuje mu ta rola, ale jak pokazał swoją wredną twarz to moja wyobraźnie nie nadążyła. Ja po prostu nie umiem sobie wyobrazić aż tak wrednego Heechula :P
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12