| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: RedWitch
2012-09-28, 14:37
Widziałem, słyszałem, czułem...
Autor Wiadomość
SuJeong 
call me Sudzia

Lover: Donghae
Fav Pairing: KyuHyuk
Kocham SuJu od: 06.2010
Wiek: 23
Dołączyła: 11 Mar 2012
Posty: 5491
Skąd: Londyn
Wysłany: 2012-09-27, 01:32   Widziałem, słyszałem, czułem...

Widziałem, słyszałem, czułem...



Miałam wewnętrzną potrzebę napisania tego czegoś, według mnie nie ma w tym ni ładu ni składu... Może, dlatego że późno pisałam. Nieważne. Zawiera elementy fantastyczne, wyssane z palca głupoty a może i nie ? Nie wiemy co się składa na istnienia ziemskie... Huhu, ok. Gadam głupoty.
O dziwo, nie zawiera scen erotycznych XD



Ciemnogranatowe niebo ozdabiały jedynie mocno świecące gwiazdy. Ich światło było tak mocne, że bez problemu można było dostrzec co się dzieje dookoła, gdzie się jest i co się widzi. Księżyc okazywał się oczom w cudownej pełni, który w dodatkowy sposób dodawał urokowi tej nocy. Donghae leżał na łóżku bezmyślnie, wpatrując się w sufit. Bezmyślnie? Może nie do końca. Chłopak na pewno o czymś myślał, często wpadał w stany zamyśleń, próbując zastanowić się nad sensem swojej egzystencji. Jego powieki stawały się coraz to cięższe, próbował walczyć w jakiś sposób ze swoją nagłą, zmożoną sennością. Pojawiła się tak nagle. Ni stąd ni zowąd ogarnęła całą jego duszę powoli ciągnąc go do krainy Morfeusza.


- Gdzie ja jestem !? – echo rozniosło się po całym pomieszczeniu, pułapce, miejscu w którym właśnie się znajdował. Miejsce było dla niego zupełnie nieznane, dało się czuć zapach ziemi, lekkiej stęchlizny. Czuł się tak jakby był w jakimś grobowcu albo jakby ktoś zakopał go żywcem. Podniósł się, strzepując z siebie śmieci. Naprawdę nie wiedział, gdzie się znajduje. Był tutaj po raz pierwszy, po raz pierwszy jego senne wariacje kończą się a takich miejscach.


- Gdzie ja jestem ? – ponowne echo, ale zdecydowanie rozeszło się w mniejszym stopniu niż poprzednie zapytanie, przełknął ślinę po czym skierował się przed siebie. Dlaczego akurat takie miejsce? Nie mogła być to łąka z mnóstwem kolorowych kwiatów? Ocean? Morze? Wszystko piękne tylko nie to stare opustoszałe miejsce jak to. Jego serce zaczęło bić głośniej i szybciej, temperatura powietrza stawała się coraz to wyższa. Stąpał powoli, starając się nie robić żadnego hałasu. Może to miejsce jest zamieszkane przez różne stwory, które mogą pożywić się jego ciałem, duszą. Panowała całkowita cisza. Nic a nic nie przebijało się w jej spokojnej nucie, która bądź co bądź mistrzowsko stwarzała odpowiedni nastrój grozy. Chłopak głośno przełknął ślinę, gdy przeszywający chłód opatulił jego nagą szyję. Przez moment lęk wziął nad nim górę, jednak szybko przypomniał sobie, po co to robi. Kompletnie zignorował wszystko dookoła. Dźwięk lekko poruszających się gałęzi nie miał dla niego żadnego znaczenia. Ciche pomrukiwania zwierząt nie miały znaczenia. Cóż. To wszystko jednak w jakiś sposób brało nad nim kontrolę. Wytężył wzrok, który skierował przed siebie, kiedy dostrzegł coś bądź kogoś w oddali. Złapał się za koszulkę mocno ściskając jej końce tak jakby miało to w czymś pomóc. Musi znaleźć jakiś sposób na wyjście z tego miejsca, a możliwe że jest już bardzo blisko.
Nagle przed sobą nie widział niczego innego jak drzwi, wielkich zamkowych drzwi. Czyżby dostał się w takie miejsce, idąc w zwykłych podziemiach?


Pchnął je i z niewielką trudnością udało mu się je otworzyć. Postawił pierwszy krok na granitowej posadzce i od razu przywitał go przerażający mróz. Zadrżał na to uczucie, z powiększonymi oczyma rozglądając się dookoła. Wszedł do środka głębiej. Wszystko wyglądało nieziemsko bogato. Pozłacane zdobienia, piękne obrazy na ścianach, białe figury idealnie wyrzeźbione w marmurze. Od gładkich powierzchni odbijało się jasne światło księżyca, dostające się do środka przez małe okienko przy suficie. Niby nie było w tym nic strasznego. Wszystko raczej prosiło się o podziw dla wspaniałego gustu osoby, która zadbała o wystrój tego miejsca. Chłopak jednak nie potrafił go wyrazić. Nie był w stanie. Był zajęty staniem w miejscu, w bezruchu. Coś zupełnie nie pasowało mu do tego miejsca. Tym czymś był przesadny porządek, jaki panował w zamku. Wszystko było czyste, jakby ktoś dopiero co tutaj sprzątał. Wziął głębszy oddech, osuszając jeszcze bardziej swoje wąskie, spierzchnięte usta. Jego przekonania z każdą chwilą traciły coraz bardziej na sile. Wątpliwości stawały się poważniejszym problemem. W tym momencie uwierzył, że znajduje się na pozycji geograficznej: czarna dupa.


W takich miejscach zamki powinny być opuszczone? Nie powinno w nich być tak jak w tym. W tej chwili stracił krótkotrwałą pewność , że zamek jest opuszczony. Prawdziwie do niego dotarła myśl, że nie jest tutaj sam. Że zaraz ktoś, coś, nie wiedział jak to nazwać, wyskoczy zza rogu i go zaatakuje. Jego racjonalizm opuścił go w jednym momencie i jego umysł był zajęty wielkim zwątpieniem. Szybko odwrócił się i zaczął biec w kierunku drzwi. Chwycił za klamkę, jednak drzwi nie ruszały się nawet na milimetr. Szarpał za nie całą swoją siłą, lecz wszystko skończyło się wyłącznie na jego chęciach. Chęciach, które z definicji już nazywały się inaczej. Była to paniczna walka z samym sobą. By ogarnąć swój strach, by znaleźć jakieś rozwiązanie, które w ogóle nie chciało się pojawić. Jak na złość. Jego mózg dotychczas pracował bez zarzutu. Był dumny, że został obdarzony tak wspaniałymi genami, iż poszerzanie własnej wiedzy było dla niego czystą przyjemnością. Był wdzięczny za swoją inteligencję, dzięki której nie był zwyczajnym wioskowym głupkiem. Jednak teraz to wszystko, co szlifował przez swoje osiemnaście długich lat życia prysło jak mydlana bańka w powietrzu. Był zamknięty. Jego zdolności straciły na wartości. Coś mu mówiło, żeby puścił się dalej w zamek, bo może jednak odnajdzie jakąś drogę na zewnątrz budynku. Ale nie widział w tym sensu. Gdy wchodził tutaj drzwi były otwarte, a kiedy chciał wyjść - one ani drgną. Miał wrażenie, że ktoś po prostu tutaj na niego czekał. Może nie konkretnie na tego zwyczajnego Lee Donghae. Teraz, teraz zawładnął nim strach. Wzrastający z każdą sekundą. Sięgający szczytów w tej jednej konkretnej, gdy nieznana masa powietrza owinęła jego szyję. Usłyszał subtelne sapanie nad swoim prawym uchem. Bał się jak cholera, ale ze zwyczajnej ludzkiej ciekawości odwrócił głowę w bok, by jego ciemne oczy spotkały się z innymi, połyskującymi najpełniejszym odcieniem czerwieni. Serce dosłownie zatrzymało się w jego klatce piersiowej. Jego młode ciało zamarło w miejscu, jakby czas zatrzymał się, porzucając swoją pracę.


Ostatnią rzeczą, którą wyraźnie dostrzegł to szeroki i uroczy uśmiech. W tym uśmiechu białe zęby, wydłużone białe kły. Dalej widział jak przez mgłę. Czuł, jak coś boleśnie wbija się w jego szyję. Jak słabnie w nogach. Jak jakieś silne dłonie obejmując jego delikatne boki. Jak ciecz z tętnic i żył opuszcza jego ciało, dodając mu przy tym niesamowitej ulgi. W tym momencie wiedział, że jest już skończony. Że są to ostatnie sekundy jego życia, którego raczej wspaniałym by nie nazwał. Żałował jednego. Żałował, że musiał dostrzec ten bajeczny uśmiech w takich okolicznościach.


- Chryste! - zerwał się z łóżka, czując na swoim ciele wielką ilość potu jaka zgromadziła się dosłownie wszędzie. Spojrzał w stronę okna, przypominając sobie ten koszmar. Dlaczego akurat teraz przyśniło mu się coś takiego? Co było tego powodem? Przetarł dłonią po wilgotnym czole, próbując się uspokoić i jak najszybciej wymazać to z pamięci. Jego wyobraźnia szalała. Za każdym przymknięciem jego oczu pojawiały się te czerwone oczy, białe kły, które czekały jedynie aby zaznać ukojenia w jego cudownej krwi.


- Boże, Boże, Boże… - szybko pobiegł do łazienki, próbując pozbyć się z siebie tych głupich myśli. Spróbować zapomnieć, jednak to było zbyt mocne aby to jakoś załamać. Co mam zrobić? Złamać się i przestać bać się zjaw i innych nadprzyrodzonych mocy? To nie dla Donghae, chłopak nie żyje w świecie złożonym z gotyckich zamków, zdobionych szat, wampirów, duchów i tak dalej. Pewnie oszalałby i wylądował w zakładzie psychiatrycznym. Co chwilę, wydając z siebie różne dźwięki i powtarzając w kółko „Znów te głosy ! ”


- Hyukjae - mruknął przeciągliwie. Eunhyuk przyjaźnił się z Hae i zawsze starał mu się w jakiś sposób pomóc, myślał że tak będzie najlepiej dla nich obu, głos Hae był ochrypnięty tak jakby naprawdę coś się stało. – Proszę cię, przyjedź – bardzo często zdarzało się, że Donghae dzwonił w panice tylko i wyłącznie, żeby jego przyjaciel uspokoił go w swoich ramionach. Hyukjae rozumiał lęki młodszego, dlatego zawsze bez wahania zjawiał się jak najszybciej w miejscu, gdzie mieszkał Hae.


Wszedł do wnętrza pokoju, szukając po omacku włącznika światła. Jasny blask rozniósł się po całym pomieszczeniu, co lekko spowodowało ból oczu u obu. Donghae był blady jak ściana, nie było widać na jego skórze żadnego zaczerwienia, lekkich odcieni różu. Nic. Kompletnie nic. Jakby wpadł do pudru nawet nie próbując się tego pozbyć. Tkwił w bezruchu, wbijając wzrok w przestrzeń pokoju. Nogi miał podkurczone, a głową opierał się o swoje kolana. Hyukjae zląkł się na chwilę, widząc przyjaciela w takim stanie. Nie wiedział, że jego stany lękowe doprowadzą go do takiego stanu.


-Donghae, Donghae… - podszedł do niego bliżej, obejmując go mocno. - Już wszystko jest dobrze, naprawdę nie musisz się niczego bać - powiedział półszeptem, po czym złożył delikatny pocałunek na jego czole. Było zimne. Bardzo.
- Hyukkie… Ja się boję – powiedział tak cicho, a jego głos brzmiał bardzo niezrozumiale. Hyuk powoli zaczął się zastanawiać co mogło być powodem jego nagłego zachowania, w dodatku tak poważnego. Nigdy nie widział go w takim stanie – Uśmiechnij się dla mnie…
Słone łzy, spływające po policzkach spłynęły na bladą skórę chłopaka. Wtulił jego wątłe ciało w jego ramiona, zupełnie nie wiedząc jak do tego mogło dojść. Co mu się stało?

-Powiedz coś.
-Look at the window.

Delikatnym ruchem wskazał na szybę, za którą kryła się ciemność. Nic specjalnego, Hyukjae zlekceważył tę myśl. Nie na długo. Za oknem ponownie pojawił się szeroki, bajeczny uśmiech ten który widział Donghae. Przeraził się na moment, mocno wtulając coraz chłodniejsze ciało przyjaciela do siebie, nadal spoglądał w okno. Gula w gardle stawała się coraz większa, przeszkadzała mu w zrobieniu czegokolwiek. Wydania jakiegokolwiek dźwięku. Otrząsnął się po chwili, spoglądając na Hae.


Wyglądał tak jakby tracił ostatki swojego życia. Jakby odchodził, stawał powoli przed Sądem Ostatecznym. Tak jakby miał zostawić przyjaciela samego na świecie, bez niego. Jego ciało stało się bezwładne, tak jakby dusza już opuściła ciało i nic z niej nie pozostało. Zostało tylko ciało, które będzie się rozkładać i nic z niego nie zostanie. Prochy zostaną rozrzucone po świecie tak jak chłopak sobie życzył. Będzie wszędzie, wszędzie obecny. Sam stanie się tym, czego bał się przez całe życie. Zjawom, pojawiającą się kiedy będzie czuła taką potrzebę. Potrzebą będzie przyjaciel, którego kochał całym sercem. Nie zdążył. Nie zdążył powiedzieć jak jest.


-Donghae… - szepnął ostatkiem sił, próbując złapać świeżego powietrza do płuc. Jego wnętrze zaczęło napełniać się goryczą i smutkiem. Za oknem nie było nic. Wszystko zniknęło, zniknął przyjaciel, którego będzie mu brakować.

Zapytam o to, czy się podobało... Właśnie... i jak ? ^^
_________________


SEBAS-CHAN!!!!!!!!!!!!!!!


Eunhyuk about Donghae: Don't even talk about him... he is the first Korean celebrity to speak 0 languages. ㅋㅋㅋㅋㅋ
Ostatnio zmieniony przez SuJeong 2012-09-27, 01:35, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
RedWitch 
NIEStraszny tyran


Ulubieniec z SJ: Yesung, ZhouMi, Ryeo
Fav Pairing: RyeoMin, HeeMin
Grupa krwi: A Rh +
Kocham SuJu od: nie pami?tam dnia, kiedy ich nie kocha?am.
Wiek: 29
Dołączyła: 03 Maj 2011
Posty: 5763
Skąd: Bia?ystok
Wysłany: 2012-09-27, 01:43   

Ahh, też nie lubię miewać koszmarów, wcale mu się nie dziwię, że obudził się całkowicie zlany potem TT__TT ja też sie boję rzeczy niewyjaśnionych, a jakby mi się jeszcze śniły często to już w ogóle bym padła :c to musiało mocno do niego trafić, ale na szczęście pocieszenie przyszło szybko~
Widok takiego zrozpaczonego Hae musiał być dla Hyuka bolesny a jednocześnie rozczulający! Sama chętnie bym podeszła i przytuliła go, żeby tylko odgonić od niego te wszystkie nocne mary i głosy, które słyszy.
Aczkolwiek. Nie do końca rozumiem. Hae umarł? :c wziął i umarł? Ale jak to? :c dlaczego? :c
_________________
 
 
 
YumiKasai 
Mała Cholera~~


Ulubieniec z SJ: Wszyscy ^^"
Lover: Już nie umiem zdecydować ; ____ ;
Fav Pairing: Teraz to już wszystkie <3
Grupa krwi: ARh+
Kocham SuJu od: 26.07.12r
Wiek: 22
Dołączyła: 09 Wrz 2012
Posty: 105
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-27, 13:41   

Przepraszam za tak beznadziejny komentarz, ale jestem chora i mój mózg daje z siebie marne 20-30% ":/

Hmmm, sądziłam, że trochę inaczej to się potoczy ^ ^" Że tym wampirem okaże się właśnie Hyuk ^ ^"" No ale trudno i tak mi się bardzo podobało :D
Momentami myślałam o Mystery 6.. Przypominały mi się sceny, jak Donghae był wrakiem człowieka przez to, że ciągle miewał właśnie jakieś koszmary :c
Przy ostatnim zdaniu powiedziałam tylko: "Ale jak to? .___.", robiąc przy tym dość głupią minę :P
_________________
"Without you I have no courage to live"
"I'm better than your ex, hotter than your next"
I AM HENWOOK SHIPPER! <3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12