| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Madź i jej opowiadania
Autor Wiadomość
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-05-07, 19:35   Madź i jej opowiadania

RedSung

-Hm…co by tutaj dzisiaj założyć? – Agnieszka stała tak w samych majtkach już 2h przed szafą. Za kilka minut miała być w pokoju Yesunga, a ciągle nie miała na sobie żadnego stanika, koszulki ani nic podobnego.- Czarny nie…ten czerwony komplet też nie, bo ma za dużo guziczków. Nie…dzisiaj nie dam tej satysfakcji Yesiowi.
Dziewczyna lubiła ponarzekać na swojego partnera, ale tak naprawdę bardzo podobały jej się fetysze chłopaka - manie na punkcie ust i guzików. Nie mogąc się na nic zdecydować, wyszła tak jak stała. Wychodząc zabrała jeszcze tylko czerwone pudełeczko z szafki i już jej nie było.

- Będzie za 5 minut…wszystko gotowe? Taaak.- chłopak nie wiedział czemu się tak denerwuje. Czy to był ich pierwszy raz? Nie, wręcz przeciwnie…Zdenerwowanie chłopaka spowodowane było tym, że Aga obiecała mu pewną niespodziankę. – Czemu chciała, żebym był w samych bokserkach? Agnieszka przychodź nooo…I co to za niespodzianka? Zaraz…nie, chyba nie jest w ciąży? Mówiła, że nie chce dzieci. Nic takiego nie planowaliśmy, no ale wpadka może zdarzyć się każdemu. Ale nie to na pewno nie to. Mówiła, że to drobna niespodzianka…- nagle naszła go bardzo sympatyczna myśl.
W tym momencie otworzyły się leciutko drzwi.

- Połóż się. – nakazała mu podnieconym głosem dziewczyna.
Zrobił jak mu nakazała. Agnieszka weszła powolnym, kocim ruchem i stanęła przed łóżkiem. Na twarzy Yesunga pojawił się grymas podniecenia i rezygnacji.
- Co tak na mnie patrzysz jakbym ci ojca gitarą zabiła? Ja dzisiaj rządzę, a ty nie będziesz mnie drażnił powolnym odpinaniem guzików.
Powiedziawszy to, usiadła okrakiem na Yesiu i spojrzała mu w oczy. Aga miała cięty język i była niegrzeczną dziewczynką. Jednak ani jedno ani drugie nie przeszkadzało chłopakowi. Wręcz przeciwnie- jej zachowanie podniecało go jak nic innego.
- Co tam masz? – spytał już lekko zniecierpliwiony.
- Niespodzianka. Zamknij oczy i wyciągnij ręce nad głową.
Posłuchał jej. Czekał i nasłuchiwał – odgłos otwieranego pudełka, lekki brzęk łańcucha, chichot, odpinanie czegoś metalowego i…klik, coś zacisnęło się na jego nadgarstkach. Otworzył oczy i spojrzał w górę.
- Kajdanki? Ale dlaczego z puszkiem? Różowym puszkiem?
- Ciiiicho – zaczęła go całować. Najpierw delikatnie, potem mocniej i szybciej. Jedną ręką masowała klatę Yesia. Drugą sięgnęła w dół. Pod palcami wyczuła okazale nabrzmiałą męskość. Czując to uśmiechnęła się pod nosem, co przerwało namiętne pocałunki pary.
Spojrzała chłopakowi w oczy. Malowało się w nich podniecenie i chęć na więcej. Aga postanowiła spełnić niemą prośbę kochanka. Włożyła dłoń pod jego bokserki i zaczęła miarowo poruszać ręką- góra, dół, góra, dól. Po chwili takich pieszczot i po dziesiątkach stękań Yesunga, Agnieszka sciągnęła z niego spodenki, które rzuciła w najdalszy kąt pokoju i wzięła penisa do ust. Ssała go w rytm własnego serca- szybko, ale jednocześnie zaskakująco miarowo. Widząc, że Yesung dochodzi, przerwała i spojrzała na jego twarz, na której widać było jak jest mu dobrze, jak bardzo mu się to podoba.
- Jeszcze…Aga…
- No nie wiem, nie wiem. Jak ładnie poprosisz.
- Proszę. Błagam!
Dziewczyna znowu postanowiła spełnić jego prośbę. Skoro tak ładnie prosił… Kiedy tak zajmowała się nim zauważył, że jedna z jego rąk nie jest do koca zapięta. W jego głowie zaraz pojawił się przebiegły plan. Doszedł. Zadowolona z siebie Agnieszka spojrzała na niego z triumfującym uśmieszkiem, który zniknął po tym, jak zobaczyła jego wyraz twarzy. Teraz to on uśmiechał się zwycięsko. Szybkim ruchem wyplątał się z kajdanek i teraz to Agnieszka była pod nim.
- Ale.. ale jak?
- Nieważne. Dosyć gadania. – i przypiął jej ręce do poręczy łóżka.
Teraz to on miał władzę. On decydował o wszystkim.
Rozsunął jej nogi i włożył dwa palce w jej mokre wnętrze, drażniąc kciukiem łechtaczkę. Dziewczyna wiła się z roskoszy pod jego dotykiem. Podobało jej się też to, że miała ograniczone ruchy. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewała, więc podobało jej się to tym bardziej. Lubiła niespodzianki. Yesung wpił się w jej usta z niezwykła zmysłowością i zachłannością. Zaczął masować jej piersi, przygryzać stwardniałe sutki. A ona nie mogła robić nic, nic poza krzyczeniem.
Chłopak nie mógł tego ciągnąć w nieskończoność. Sam czuł, że dłużej nie da rady, więc wszedł w nią energicznie. Agnieszka wygięła się w łuk, a on przejechał językiem od zagłębienia między jej obojczykami do jej pępka. Poruszał się szybko i zdecydowanie- tak jak oboje lubili najbardziej. To podgryzał płatek jej ucha, to znowu błądził ustami po jej piersiach. Oboje dyszeli co raz szybciej. Agnieszka jeszcze nigdy nie widziała Yesława w takim stanie. Do tej pory był uległy, to raczej ona dominowała. A teraz? Teraz podobało jej się to jeszcze bardziej… Yesung wysunął się z niej, by zanurkować między jej nogami. Teraz to jego język penetrował wszelkie zakamarki jej wnętrza. Dziewczyna jęczała – dochodziła. Widząc to, wszedł w nią znowu. Po kilku szybkich ruchach doszli oboje. Chłopak opadł na nią i popatrzył w jej oczy. Była zadowolona, tak jak on. Jeszcze tylko odpiął jej ręce i położył się obok. Agnieszka przytuliła się do niego pewna, że to nie ostatni orgazm tej nocy.

MaGeng

Mieszkali razem od tygodnia. Spali w jednym łóżku, ale nie ze sobą. O tym, że jest dziewicą powiedziała mu pół roku temu. Chłopakowi to nie przeszkadzało – nie naciskał na nią, nie popędzał jej. Wiedział, że zrobią to, kiedy ona będzie gotowa.
Dzisiaj była ich rocznica – spotykali się ze sobą już od roku. Z tej okazji Maja zrobiła pyszną kolację, podczas której dawała tyle sygnałów i aluzji, iż chłopak nie miał wątpliwości, że stanie się to właśnie dzisiaj. Niby się cieszył, bo chcieli tego oboje, ale jednak coś było nie tak…
- Han! Mógłbyś przyjść tutaj na chwilę? – dobiegł go z łazienki głos dziewczyny.
- O co chodzi? – kiedy wszedł, zobaczył mała blondyneczkę owiniętą ręcznikiem, która próbowała zdjąć coś z półki.
- Dlaczego położyłeś mój szampon tak wysoko? Przecież wiesz, że tam nie sięgam i dlatego miały być tam tylko twoje kosmetyki.
- Przepraszam skarbie. – uśmiechnął się do niej, zdjął szampon i podał go jej, jednocześnie całując ja w czoło. Kiedy wyszedł, dziewczyna została sama ze sobą i swoimi nerwami.
- Przecież sama tego chcesz, prawda? Prawda. To czego się boisz? Nie wiem. Może woda mnie trochę ostudzi i poczuję się bardziej zrelaksowana…
Zrzuciła ręcznik i weszła pod prysznic. Tak jak myślała – woda ją uspokoiła. Ale tylko na trochę. Napięcie i nerwy wróciły kiedy tylko spojrzała na swoje piersi, na punkcie których miała masę kompleksów.
- No tak. Najpierw powinnam z nimi coś zrobić, powiększyć je albo coś, a dopiero potem myśleć o seksie.
Napięcie wzrastało w dziewczynie z każdą sekundą. Załamana dwubiegunowością swoich uczuć, usiadła pod prysznicem i objęła kolana rękoma. Siedziała tak kilka minut-sama nie wiedziała ile, aż w końcu wzięła się w garść.
- Dobra. Chcę tego. Kocham go i najwyższy czas to zrobić. Nawet nie dla niego, ale dla siebie. Każdy się chyba martwi przed swoim pierwszym razem i widać, nie jestem wyjątkiem. Jakoś to będzie.
Wzięła ręcznik, wytarła włosy i całe ciało.Już miała wychodzić spod prysznica, kiedy usłyszała ciche pukanie do drzwi.
- Maja, mogę wejść?
-yyy…jasne, wchodź.
Chłopak otworzył ostrożnie drzwi i kiedy zobaczył, że jego dziewczyna stoi pod prysznicem, odetchnął z ulgą. Wszedł dalej i usiadł na klozecie.
- Maja…muszę ci coś powiedzieć.
- Akurat teraz? No dobrze, mów.
- Maja…ja…- zaczął się jąkać. Chwila na oddech i wyrzucił z siebie słowa z prędkością wystrzeliwanych kul z pistoletu maszynowego.- Maja ja jestem prawiczkiem.
Nastała chwila ciszy.
Więc to dlatego tak się dziwnie zachowywał? Też się denerwował. I to może nawet bardziej niż ja? Przecież on wiedział, że jestem dziewicą, ale ja tego o nim nie wiedziałam…Denerwował się bardziej niż ja!
Dziewczyna poczuła się dziwnie. Ta zaskakująca wiadomość podziałała na nią jak lek uspokajający. No może nie do końca, bo nadal się bała, ale już nie tak jak przedtem. Nie zważając na to, że nie ma nic na sobie, podeszła do Hana i usiadła mu na kolanach. Chłopak nie patrzył na nią, było mu wstyd. Wstyd, bo nie powiedział jej tego wcześniej, bo było mu głupio, że mówi to dopiero teraz, na chwilę przed…
- Dlaczego mi wcześniej tego nie powiedziałeś?
- Przepraszam…przepraszam, ale…ale nie wiedziałem jak. Bo widzisz – na początku naszej znajomości nie miałem po co tego mówić. Oboje nie wiedzieliśmy ile potrwa nasz związek, więc nie uznałem tego za stosowne, żeby informować cię o tym… Potem, kiedy chciałem ci już to powiedzieć, ty powiedziałaś, że jesteś dziewicą. Uznałem to za dobra kartę…no wiesz, że nie będziesz się dlatego spieszyła, więc mam czas, żeby ci powiedzieć. A potem…potem jakoś tak wyszło. Ty nigdy nie pytałaś, więc ja nic nie mówiłem. Jakoś tak wyszło…przepraszam
Usta dziewczyny wygięły się w delikatnym uśmiechu. Oczywiście, że jego wiadomość zszokowała ją, ale nie miała mu tego za złe, że wcześniej jej nie powiedział.
- Oj głuptasie…myślisz, że ma dla mnie znaczenie z iloma kobietami spałeś? Dla mnie liczy się tu i teraz. Liczy się to, że jesteś ze mną i jesteś mi wierny. A z resztą…z resztą sobie poradzimy. Razem. I jestem pewna, że będzie nam cudownie. Słyszysz? Jestem tego pewna.
Po tych słowach zaczęła zaznaczać pocałunkami ślad na linii jego żuchwy. Kiedy doszła do ust, chłopak odważył się na nią spojrzeć. W jej oczach dostrzegł namiętność, podniecenie, ekscytację i wszelkie inne uczucia jakie mogą wiązać się z seksem. Uśmiechnął się do niej i pocałował ją. Wziął ją na ręce, a ona oplotła mu biodra nogami i tak wyniósł ją z łazienki. Wyglądali trochę dziwnie-ona naga, on w ubraniu. Jednak niedługo zamierzali naprawić ten drobny błąd. Minęli sypialnie i przeszli do salonu, gdzie stała piękna, miękka, czerwona kanapa. Dlaczego ją tam niósł? Dlaczego zostawił za sobą wielkie i piękne łóżko? Sam nie wiedział. Tak dyktowało mu serce.
Kiedy dochodzili do kanapy, Maja zmieniła pozycję tak, że teraz kiedy Han usiadł, ona siedziała mu na kolanach. Pchnęła go delikatnie, żeby się położył, a ona usiadła na nim. Bała się. Jasne, że się bała, ale odwagi dodawało jej wyznanie kochanka. Wiedziała, że nie boi się sama i to uczucie pomogło jej rozpiąć pierwszy guzik od jego koszuli. Kiedy ona tak po woli rozpinała mu koszulę, Han położył jej ręce na plecach i zaczął delikatnie wodzić nimi po plecach ukochanej. W pewnym momencie, kiedy odpinała mu ostatni guzik, chłopak przejechał jej palcem po kręgosłupie. Obojgu zadrżały ręce i oboje w tym samym czasie zachichotali, co sprawiło, że wylądowali na podłodze – w nieco zmienionej pozycji. Teraz to ona leżała pod nim, a on między jej nogami. Ściągnął z siebie koszule, a ona powędrowała dłońmi w okolice krocza chłopaka. Chciała rozpiąć mu rozporek, ale pod palcami wyczuła nabrzmiała już męskość. Rozpięła mu jednak spodnie, uśmiechnęła się i pocałowała chłopaka na znak, żeby się trochę pośpieszył. Han ściągnął dolną część ubrania razem z bokserkami. Teraz oboje byli nadzy, co pozwoliło dziewczynie czuć się jeszcze lepiej.
Maja spojrzała w dół i to co zobaczyła, wywołało u niej nową falę podniecenia. Pocałowała partnera w szyję, ramiona, piersi, a on odwdzięczył się jej tym samym. Lecz kiedy doszedł do piersi, dziewczynę naszły natrętne myśli z nimi związane. Odgoniła je szybko, bo nie chciała zawracać sobie głowy problemami w tak pięknej chwili.
Chłopak schodził ze swoimi pocałunkami niżej i niżej, aż zniknął między nogami dziewczyny. Zalała ją taka fala gorąca, jakiej jeszcze nigdy w życiu nie czuła. Uczucie to odblokowało coś w niej i teraz już się nie bała-teraz wiedział już na pewno czego chce. A chciała poczuć Hana w środku,głęboko…
Sama nie wiedziała jak to się stało, ale poczuła, jak w dłoni ściska poduszkę.
- Musiała spaść razem z nami…Przyda się.
Kiedy Han przerwał tę ekscytującą czynność i wiedział, że jego małej blondyneczce było dobrze, spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się.
- Jakoś trudno mi uwierzyć, że nigdy wcześniej tego nie robiłeś.
- To uwierz-powiedziawszy to pocałował dziewczynę i wziął od niej poduszkę, którą położył jej pod biodra.- Czytałem, że tak powinno być łatwiej…- w odpowiedzi na jego słowa Majka oplotła mu ponownie biodra nogami na znak, że jest gotowa. Więc wszedł w nią. Powoli, najdelikatniej jak tylko umiał. Dziewczyna poczuła lekki ból i jęknęła. Przestraszony Han zatrzymał się na chwilę.
- Nie, nie…Dalej. To nic, już nie boli.-uspokajała go dziewczyna, a on jej posłuchał. Zaczął wykonywać miarowe, powolne ruchy w przód i tył. Dziewczyna znowu jęczała, ale już nie z bólu tylko z rozkoszy.
Po kilkunastu takich ruchach kochanka ścisnęła mocniej nogi, by dać mu kolejny sygnał-że jest gotowa na więcej. Jego ruchy stały się szybsze,ale nie gwałtowne-nie chciał przecież sprawiać jej żadnego, nawet najmniejszego bólu.
Nagle dziewczyna, sama nie wiedząc jak, znalazła się na nim. Znowu. Siedziała na nim i patrzyła mu w oczy, poruszając się na tyle szybko, by on mógł bawić się jej piersiami i twardymi sutkami. Na tyle szybko, by mogła równocześnie stymulować sobie łechtaczkę, doprowadzając siebie i jego do jednoczesnego orgazmu.
Po wszystkim leżeli ciężko dysząc na podłodze. Han ściągnął koc z kanapy i przykrył nim leżącą obok blondynkę i siebie. Maja miała głowę opartą na jego piersi, a on ręce pod głową.
- Mówiłam ci, że sobie poradzimy, że będzie wspaniale…
- Taaak…i miałaś racje. A i wiesz co? Masz piękne piersi. Nie wiem, co ty od nich chcesz.
- Ale…skąd wiesz, że coś od nich chcę?
- Kiedyś słyszałem jak o tym mówiłaś… Nie rozumiem cię i chciałbym, żebyś już tak nie myślała.
- Dobrze.- pocałowała go delikatnie i dodała- A wiesz co?
- Hm…?
- Jutro kupię Kamasutrę. Widziałam w niej kiedyś wiele ciekawych pozycji, które musimy przerobić.
- Dobrze kochanie. Co tylko zechcesz.- i tym razem to on pocałował ją.

RedMin

Na specjalne życzenie Redzika - opowieść o niej i Sungminie. Mam nadzieje, że się spodoba:)
Miłego czytania.
UWAGA opowiadanie zawiera treści erotyczne (ale dość łagodne dlatego…+13) :P
A za błędy z góry przepraszam.

W ramach wyjaśnień:
* Natalia i Agnieszka w Polsce mieszkały razem i znały się od dzieciństwa bo były z jednej miejscowości i poszły studiować do jednego miasta chociaż na dwa różne kierunki.
* Nie wiem jakie uzdolnienia i marzenia mają dziewczyny więc jest to czysta fikcja.
* Czasowo może ze sobą nie współgrać akcja opowiadania i premiera Piratów ale nie miałam pomysłu na inny film :)
* SuJu są w komplecie a nawet więcej bo dołączyłam Mimi i Henrego do stałego składu(moje marzenie się spełniło chociaż w opowiadaniu)

- Sungmin…aaa… Cholera! Znowu to samo! Ile razy może człowiekowi śnić się to samo?
Agnieszka miała już dość. Owszem, sen jej się podobał - na początku, ale kiedy śni ci się to samo od 3 miesięcy noc w noc, to nie jest to już takie piękne. Jasne, że kiedy była jeszcze w Polsce, śnił jej się Sungmin w różnych sytuacjach, miejscach i pozycjach. Nigdy jednak żaden sen jej się nie powtarzał! Może to pobyt w Korei tak na nią wpłynął? Czy właśnie tak na nią działa ten kraj, który pokochała 5 lat temu?
Agnieszka miała 17 lat kiedy pierwszy raz zetknęła się z kulturą azjatycką. Dzięki swojej przyjaciółce Natalii, która znalazła na YT najwspanialszy zespół świata jakim jest Super Junior. Uwagę Agnieszki od razu przykuł chłopak z różowymi włosami – Lee Sungmin.
Teraz co prawda nie wyglądał już tak słodko, bo miał czarne włosy i zaczął ubierać się bardziej męsko, a jego zamiłowanie kolorem różowym nie było już tak widoczne, ale dla Agi nadal był słodkim chłopakiem, którego pragnęła poznać.
Tak więc, kiedy poznała Juniorów, odnalazła swoją drogę. To dzięki nim postanowiła studiować koreanistykę i to dzięki nim była teraz w Korei.
Na początku 4 roku dostała propozycję wyjazdu do tego wspaniałego kraju na całe 2 lata, które pozostały jej do ukończenia studiów. Wahała się, ale tylko trochę, bo co ją tutaj trzymało? Miesiąc wcześniej rozstała się z chłopakiem, rodzice mówili, że to jej życiowa szansa, angielski znała perfekcyjnie i koreański też całkiem dobrze. Stypendium dostała, mieszkanie także miała opłacone i jeszcze pomogli jej znaleźć pracę. Może nie była ona szczytem marzeń, ale przynajmniej siedząc na kasie w kinie zarabiała na swoje potrzeby i nie musiała obarczać rodziców utrzymywaniem jej. Praca ta miała jeszcze jeden plus – spotykała masę ludzi i dzięki temu mogła szkolić język.
A gdyby zrezygnowała, to już Natalia dałaby jej popalić!
- Kurwa! Jak ja ci zajebiście zazdroszczę! Taki głupi cwel to zawsze ma szczęście! A ja teraz będę musiała szukać nowej współlokatorki. Jak trafie na jakiegoś zjeba to będzie to twoja wina!
- Dzięki pało. Trzeba było iść na koreanistykę a nie na zarządzanie, to może też dostałabyś taką szansę. Chociaż patrząc na ciebie… A co to moja wina, że przyciągasz ludzi podobnych do siebie?
- Bardzo śmieszne głąbie. No ale fakt faktem - przecież poznałam ciebie kiedyś tam, nie? I dobrze wiesz, że nie mam cierpliwości do języków, ale za to kocham wydawać polecenia i marzę o jakimś kierowniczym stanowisku. A jak już się dorobię, to od razu polecę do Korei w poszukiwaniu Teuczka!
- Ale ja nie jestem tak zrąbana jak ty. No jasne…Ty i ten twój mąż. Nie wiem co ty w nim widzisz.
- Jak to co?! Ile razy mam ci to mówić? On jest boski w każdym calu! A ty masz zadanie do wykonania. Jak spotkasz Juniorów, to masz powiedzieć Tusiowi, że w Polsce czeka na niego napalona przyszła żona i ma na mnie czekać! A jak poczeka, to urodzę mu tyle dzieci, ile będzie chciał. No powiedzmy. Trójka to maksimum, ale on jeszcze nie musi o tym wiedzieć. Na razie to on ma czekać. Słyszysz? Jak ich nie spotkasz, to nie masz po co wracać, bo ci nogi z dupy powyrywam! A no i oczywiście masz mi meldować co się tam dzieje.
Taaak, poparcie przyjaciółki miała i to w 100%.
I tak też poleciała na 2 lata do kraju swoich marzeń. Kiedy stanęła na koreańskiej ziemi poczuła, że jest u siebie, że to tutaj powinna mieszkać i to od dawna. Była zachwycona i szczęśliwa, a kiedy pierwszej nocy przyśnił jej się Sungmin – była w niebie. Nie trwało to jednak długo. Po kilku takich nocach stwierdziła, że jest z nią chyba coś nie tak - ciągle śni jej się ta sama erotyczna scena z nią i jej wymarzonym facetem w rolach głównych. Żeby jeszcze chociaż coś się w tym śnie zmieniało! A tu nic – ciągle to samo. Trudno. Widać mózg miała bardziej skośny niż myślała.
Teraz jak co dzień pędziła po zajęciach do pracy. Wiedziała, że będzie to ciężki dzień, bo dzisiaj miała być premiera najnowszej części Piratów z Karaibów: Na obcych wodach i w kinach będzie multum ludzi. Dotarłszy na miejsce, zajęła swoje miejsce przy kasie. Wszystkie stanowiska były otwarte i wszyscy byli w największej gotowości. Teraz pozostało czekać na klientów.
Drzwi otworzyły się i do kina weszło 15 osób. Gdyby 100 zł było w monecie, to byłaby ona na pewno wielkości oczu Agnieszki. Jej mina nie pozostawiała wątpliwości – takiego szoku to ona nigdy nie przeżyła! A oni podeszli jeszcze do jej kasy!
- Dobry wieczór. Chcielibyśmy wynająć salę dla naszej 15 na Piratów z Karaibów. Czy istnieje taka możliwość?
Tusiek! Natalia w życiu jej nie uwierzy! Teraz musi tylko zachować spokój…
- Dobry wieczór. Oczywiście, istnieje taka możliwość. Prosiłabym, aby panowie rozdzielili się na kilka kas, to szybciej dostaną panowie bilety. Dobrze?
- Oczywiście. Dziękujemy. – Leeteuk posłał jej zapierający dech w piersiach uśmiech, który uwidocznił jego słodki dołeczek w policzku. Natalia jak nic padłaby na zawał z zachwytu. Chłopcy podzielili się i teraz przy jednej kasie stało ich po trzech. Aga musiała mieć naprawdę szczęście, bo przy niej zostali Leeteuk, Yesung i nie kto inny jak jej ukochany Sungmin! Piękny, sexowny i wspaniały! Wolałaby, żeby przy jej stanowisku został Ryeowook zamiast Tuśka, ale nie miała co wybrzydzać. Przecież przed nią stał Min! Wydała bilety pierwszej dwójce. Ostatni był ON.
- Dobry wieczór - powiedziała Aga, która uśmiechała się tak, jakby dopiero co wygrała milion dolarów.
- Dobry wieczór. Może nie powinienem tego mówić, ale ma pani bardzo ładny uśmiech.
- Dziękuję. Oto pański bilet.- odpowiedziała zarumieniona dziewczyna i podała mu bilet. Chłopak odbierając go, musnął delikatnie dłoń kasjerki. Agnieszkę przeszedł bardzo przyjemny dreszcz podniecenia. Nie tylko widziała swojego idola, który prawił jej komplementy, czuła jego zapach, ale także było dane jej go dotknąć! Czy może być coś wspanialszego? Na tą chwile zdecydowanie nie.
Aga odprowadziła chłopaka wzrokiem do sali i zajęła się nowoprzybyłymi klientami. Tak jak myślała – dzień był naprawdę ciężki.
Przez następne kilka dni kino było pełne i dziewczyna miała sporo pracy. Nie przejmowała się tym jednak, ponieważ po tym jak spotkała Mina, zmienił się jej sen. No nie tak do końca, bo ciągle sceneria była ta sama, ale scenka rozwinęła się. Teraz przynajmniej dziewczyna widziała, gdzie uprawia seks z chłopakiem, a i sam stosunek wydłużył się ku zadowoleniu Agnieszki.
Oczywiście zaraz po spotkaniu, Agnieszka wysłała maila do swojej przyjaciółki z dokładną relacją tego, co zaszło. Dostała niezłą burę, bo straciła taką okazję!
O Boże dziewczyno! Taką okazje zaprzepaściłaś! I dlaczego nie powiedziałaś Tusiaczkowi o mnie?! Masz przejebane! Zabije Ciebie, a potem siebie! Jezu kretynka! No kretynka! Posiekam Cię tępą siekierą do rąbania cukru! Gdybym miała kasę…Już bym tam była.
To Ciebie dotyka Sungmin, a Tusiek nawet nie wie o moim istnieniu. Nie wiem jak to zrobisz, ale musisz mu o mnie powiedzieć. Wtedy Ci wybaczę. Boże! Dlaczego mnie tam nie ma?

Od spotkania z członkami SuJu minęły 2 tygodnie. Natalia wybaczyła przyjaciółce to straszne zaniedbanie, ale wymusiła na niej obietnicę, że jakoś przekaże liderowi wiadomość od niej. Jak Aga miała tego dokonać – nie wiedziała sama. Ale wg filozofii Ciula - obietnica to obietnica. Właśnie dziewczyna myślała, czy nie zadzwonić po pracy do Sukiry (przecież ostatnio miała szczęście, więc może uda jej się dodzwonić?), kiedy do środka wszedł Sungmin. Sam!
- Dobry wieczór. W czym mogę panu służyć?- Agnieszka już miała pewien pomysł…
- Cześć – szybkie spojrzenie na plakietkę kasjerki- Aga ( ponieważ Agnieszka było za trudne do wypowiedzenia dla Koreańczyków, na plakietce widnieje imię Aga). Mam pytanie do ciebie…Noszę się z tym od kilku dni. Widzisz…bardzo spodobał mi się twój uśmiech. Chciałbym cię gdzieś zaprosić. O której kończysz pracę?
Zawał. Udar. Palpitacje. Wybuch szczęścia.
- yyy.. za godzinę proszę pana.
- Nazywam się Lee Sungmin. Mów mi po imieniu.
- Dobrze Sungmin. Bardzo mi miło. – Agnieszka posłała chłopakowi uśmiech, który wcześniej tak bardzo mu się spodobał.
- Świetnie.To przyjdę po ciebie za godzinę. OK?
- OK. To czekam…
Nie, to było niemożliwe! Tyle szczęścia w ostatnim czasie. To musiało się odwrócić. Pewnie za chwilę Sungmin tutaj wróci i powie jej, że żartował, że to był tylko zakład, nic więcej. Na pewno tak się stanie! Ale nie wrócił od razu. Przyszedł po godzinie, tak jak obiecał.
- Cześć- Min uśmiechnął się tak słodko i sexownie, że dziewczyna miała ochotę rzucić się na niego i sprawić, iż pozbędą się wszystkich ubrań.- To możemy iść?
- Cześć. Jasne… A dokąd?
- Pomyślałem, że chciałabyś odpocząć trochę od pracy i nie w smak byłoby ci, gdyby napastowały nas jakieś fanki. Dlatego zarezerwowałem stolik w mojej ulubionej restauracji. W przedziale dla VIP-ów, gdzie nikt nie powinien nam przeszkadzać.
Czas, który spędzili razem, był najpiękniejszym czasem, jaki dziewczyna mogła sobie wyobrazić. Jedli, rozmawiali i śmiali się tak, jakby znali się od wieków. Sungmin nie grał wielkiej gwiazdy, był normalnym(chociaż słodko i zabójczo przystojnym) facetem. Spotykali się później regularnie, oczywiście na tyle, na ile pozwolił im harmonogram chłopaka. Czuli się razem fantastycznie. Oboje wiedzieli, że są dla siebie kimś więcej, niż tylko znajomymi. A pierwszy pocałunek uświadomił im to ostatecznie.
Także dzięki Minowi, dziewczyna mogła spełnić obietnice daną przyjaciółce. Poprosiła go, aby przekazał Tuśkowi list od Natalii. Obawiała się jednak, czy przyjaciółka nie zejdzie w Polsce na zawał jak jej o tym opowie.
Kocham Cię! Kocham Cię! Kocham Cię!
Wiesz, że jesteś moją najlepsza przyjaciółką? Leeteuk napisał do mnie i teraz piszemy do siebie. Jest jeszcze cudowniejszy niż myślałam! Powiedział, że musimy się koniecznie spotkać. I powiedział jeszcze, że wie od Ciebie, że nie mam kasy na podróż, dlatego uwaga uwaga : ZASPONSORUJE MI JĄ! To wszystko dzięki Tobie! Będę u Ciebie za 3 dni. Szykuj się:D

Czego potrzeba jeszcze dziewczynie do szczęścia? Ma super faceta, przyjaciółka niedługo tutaj będzie…Tak, życie jak w bajce.
- Do kina? Ale dlaczego do kina? Przecież ja pracuję w kinie!
- Oj skarbie, ale ja wynająłem dla nas cała salę. Proszę cię, nie marudź.
Weszli do wielkiej ciemnej sali, która ku zaskoczeniu Agnieszki, okazała się być tą z jej snu. Zastanawiała się, czy reszta tez się spełni. Jeszcze nigdy nie uprawiała sexu w kinie. Zabawne – pierwszy raz z jej słodkim facetem w sali kinowej, w miejscu jej pracy.
Długo nie musiała czekać na spełnienie snu. Kiedy tylko drzwi się za nimi zamknęły, Sungmin złapał Agę w pasie i zaciągnął do pierwszego rzędu. Wcześniej upewnił się jednak, że nie będzie na górze faceta, który wyświetla filmy. Zaczął namiętnie całować dziewczynę. Zachłannie wpijał się w jej usta tak, jakby czekał na nią i na ten moment całą wieczność. Agnieszka nie pozostawała mu dłużna. Wiedziała mniej więcej jak to będzie wyglądać i była napalona na niego już od dłuższego czasu( taaak od jakiś 5 lat). Rozpięła szybko koszulę chłopaka i pozwoliła, żeby on zrobił to samo z jej bluzką. Całował jej szyję doprowadzając ją tym do zatracenia. Przygryzała płatki jego uszu, lizała po szyi, całowała jego umięśnioną klatę. Pochłaniała go przy każdym pocałunku, przy każdej pieszczocie. Teraz Sungmin pozbawił ja stanika i zaczął bawić się piersiami dziewczyny. Lizał, całował i podgryzał sutki. Aga nie znała go od tej strony. Nigdy wcześniej nie widziała go aż tak męskiego! Była to tylko gra wstępna, a ona już czuła, że nadchodzi pierwszy orgazm. Bardzo podobało jej się to, jak jej ukochany się z nią drażni. Jednak to było jeszcze za mało – chciała więcej i szybciej. Zaczęła rozpinać spodnie chłopaka, który nie miał zamiaru pozwolić jej na to, by dokończyła. Złapał ją mocno za ręce, pchnął na fotel i sam zaczął dobierać się do garderoby dziewczyny. Szybko ściągnął z niej (z jej drobną pomocą) spodnie i majtki. Gry wstępnej ciąg dalszy…i jakże bardzo namiętny ciąg dalszy! Min doprowadził Agnieszkę do orgazmu samym językiem, a ta noc jeszcze nie miała dobiegać końca. Co to, to na pewno nie! Kiedy chłopak skończył, to Aga przejęła inicjatywę. Popchnęła kochanka na podłogę, ściągnęła spodnie i jej oczom ukazały się…różowe bokserki w czerwone serduszka od Calvina Kleina! Pozbyła się ich z zadowoloną miną, a jej oczom ukazała się nabrzmiała męskość chłopaka. Teraz to ona doprowadzała go do rozkoszy - liżąc i ssąc najbardziej wrażliwe miejsce na ciele ukochanego. Oboje czekali na ten moment, więc teraz brali od siebie ile tylko mogli.
Siedząc, Sungmin ponownie złapał kochankę w pasie, pozwolił jej objąć się nogami i ostrożnie nasadził ja na swoja męskość. Agnieszka zaczęła się poruszać – najpierw wolno, ale stanowczo, stopniowo zaś przyspieszając swoje ruchy. Chłopak całował jej szyję, usta, twarz. Cieszył się każdym centymetrem jej rozpalonego ciała. Po kilkunastu minutach ostrożnie zmienili pozycję. Teraz chłopak leżał miedzy nogami ukochanej i kontynuował to, co przerwali kilka sekund temu. Patrzył przy tym w oczy dziewczyny, w te piękne oczy, w które miał ochotę patrzeć do końca świata i o jeden dzień dłużej. Na chwilę przed spełnieniem pocałował ją gorąco i wystrzelił w jej wnętrzu. Sekundę później doszła także dziewczyna.
Rozpalona, szczęśliwa para leżała na podłodze w wielkiej sali kinowej.
- Kocham cię Lee Sungminie. Kocham z całego serca.
- Ja ciebie też skarbie –powiedział, po czym pocałował Agnieszkę kolejny raz.
- A wiesz, że śniło mi się to? Każdej nocy odkąd przyleciałam do Korei. Tylko, że nigdy nie przypuszczałam, iż sen może stać się prawdą.
- Naprawdę? Nigdy mi o tym nie mówiłaś… No nic. Nie mam zamiaru się przecież TERAZ na ciebie gniewać. Bo i nie mam za co. Hm… Ciekawe jak się bawią Leeteuk z Natalią. Na pewno nie lepiej niż my. – uśmiechnął się szeroko i puścił prawie niewidzialne oczko.
- No na pewno nie. Skarbie…skoro już tutaj jesteśmy, to może obejrzymy jakiś film?
Chwile ciszy przerwał słodki, równomierny śmiech Juniorka.

Od pierwszego spotkania


Niech to szlag! Czemu ten budzik nie zadzwonił?! Pomyślała szybko zrywając się z łóżka. Było za 15 ósma. Za 15 minut miała być w pracy, a dopiero zaczynała się szykować. Nie mając zbyt dużo czasu umyła się tylko i ubrała w pośpiechu. Zero makijażu, fryzura nie zrobiona- włosy tylko przeczesane szczotką. Szlag! Szlag! Szlag! Jak ja wyglądam?! Jak zmora! Tak…to co ukazywało jej lustro nie wyglądało najlepiej, ale nic nie mogła już na to poradzić. Pędem wybiegła z domu i w zadziwiająco ekspresowym tempie dotarła na miejsce. Wybiła 8.
-No proszę…Kogo my tu mamy? Myślałem, że już nie przyjdziesz, bo zwykle byłaś przed czasem.-Szef nie był zły. Chyba był nawet rozbawiony-może jej wyglądem?
-Ale się nie spóźniłam prawda? Nie, na pewno nie…
-Nie, nie spóźniłaś się. Ale teraz zabieramy się do pracy. Zabierz swoje rzeczy i idź na plan przypudrować naszego dzisiejszego gościa. Masz na to niewiele czasu bo zaraz zaczynamy zdjęcia.
-Yyyy?…A tak. Już idę.
Zabrała swoje rzeczy i poszła wykonywać swoją pracę- młodszej asystentki fotografa w jednym z najlepszych koreańskich zakładów fotograficznych. Lubiła swoją pracę,bo choć nie zarabiała jeszcze dużo,to miała w niej pole do rozwoju i poznawała wiele ciekawych osób.
Ciekawe kogo dzisiaj my tu mamy…Pomyślała i nagle stanęła jak wryta.Nie, to nie może być on...Nie…O matko! Czy ja śnię? Tylko nie rób się czerwona, tylko nie rób się czerwona…Czy muszę akurat dzisiaj wyglądać jak potwór? Dlaczego akurat dzisiaj!
Podeszła ze spuszczonym wzrokiem do półnagiego, czarnowłosego chłopaka. Podeszła to za dużo powiedziane-raczej poczłapała, bo nogi miała jak z waty.
-Dzień dobry. Będę robiła panu make up.- powiedziała cicho.
-Hej.- Chłopak uśmiechnął się tak pięknie, że zaparło dziewczynie dech w piersi.
-Mogę zacząć?-Boże od kiedy jestem taka nieśmiała? Nigdy nikt, nawet najsłynniejsi aktorzy nie działali na mnie tak jak on.
-OK. Ale najpierw powiedz mi jak masz na imię? I…-uśmiechnął się łobuzersko-skąd te rumieńce?
O Boże, czyli jednaki się zburaczyłam? Pięknie! – Aleksandra. Ale jeśli pan chce może mi mówić Ola.
- Pan pan…jaki pan Alekszandro? Jestem Donghae. Ale możesz mi mówić Hae.
Dlaczego w jego ustach brzmi tak pięknie to, co do tej pory mnie denerwowało? Odkąd pamiętam irytowało mnie w Koreańczykach to, że zamiast s mówią sz, ale u niego mi to nie przeszkadza…W nim nic mi nie przeszkadza.
Pudrowała jego nagi tors i starała oddychać się bardziej miarowo. Hae przyglądał jej się z niezwykłym podziwem i…i czymś jeszcze. Jakby zauroczył się jej nieśmiałością.
- To powiesz mi Olu skąd te rumieńce?
- Yyyy…ze zmęczenia. Biegłam do pracy. Bo zaspałam przez to, że wróciłam późno z drugiej pracy.Boże dziewczyno co ty pleciesz! To przez ciebie! Onieśmielasz mnie, a ja jeszcze wyglądam jak
- Dwie prace? Ciekawe. A gdzie jeszcze pracujesz?
- Już. Gotowe. A pracuję jeszcze w restauracji SuHyun. To…Pa.
-Cześć. Może się jeszcze kiedyś spotkamy.- Hae nie odrywał od niej wzroku nawet kiedy ta znikała za drzwiami.
*****


- O matko dopiero 20? Jeszcze godzina do zamknięcia…-powiedziała Yuri.
- Ja zamknęłabym już teraz. Nie ma nikogo! – Ola była zniecierpliwiona. Siedziała w pracy przy stoliku, ale ciągle myślała o tym kogo spotkała 2 dni temu. Myślała o Hae- o tym jak się uśmiechał kiedy na nią patrzył, o tym jaka miękka była jego skóra…
- Ola? Mam prośbę…
To wyciągnęło ją z zadumy.
- He? Jaką?
- No wiesz…umówiłam się z Bae i chciałam zapytać czy nie mogłabyś zostać sama skoro i tak już nikogo nie ma?- Yuri była wyraźnie zmieszana tym, jak to wszystko wyglądało z perspektywy Oli,ale co miała robic?
- Z Hae?! Z jakim Hae?!- no to dziewczyna obudziła się na dobre. Poczuła ukłucie zazdrości tak silne jak nigdy wcześniej.
- Ej Ola nie patrz na mnie tak, bo się ciebie boję. Umówiłam się z BAE, a nie z HAE. O co chodzi? Coś się stało?
- Nie, nic. Przepraszam. Jasne możesz iść. Cześć- Bae? Jaki Bae? Bae a Hae to niewielka różnica…Boże dziewczyno opamiętaj się! Już nigdy go nie zobaczysz! Ale on powiedział ,że może kiedyś…Ta jasne, pewnie tylko był uprzejmy.
Nagle znowu coś wyrwało dziewczynę z zamyślenia. Dźwięk otwieranych drzwi.
-Dobry wieczór Olu.
Co i kto znowu?! Hae?Nie rób się czerwona!- Hae? A co ty tu…Hej.
Chłopak rozpromienił się, jakby cieszył się, że dziewczyna go poznała. Ale jak mogła tego nie zrobić?
- Przepraszam, że cię nachodzę, ale…hm trochę mi głupio.- Niewinny uśmiech jaki pojawił się na jego twarzy sprawił, że Oli odebrało na chwilę mowę.
- yyy… Ależ nie masz za co przepraszać. Wręcz przeciwnie.Opamiętaj się! Czemu ci ma być głupio?
- Głupio mi, że nie mogłem się powstrzymać, żeby tutaj nie przyjść. Głupio, że zrobiłem to dopiero teraz, a jednocześnie, że już teraz. Rozumiesz? Przecież mogłaś nie chcieć mnie widzieć, prawda?
- Ależ chciałam, ja chciałam! Boże czy ja powiedziałam to na głos?!Idiotka! Głupia krowa! Cicho siedź!- Ola spąsowiała tak, że gdyby miała jeszcze tylko zielone a nie brązowe włosy , przypominałaby dorodną wisienkę.
Hae posłał jej najpiękniejszy ze swoich uśmiechów i podszedł bliżej. Oli zaczęło szybciej bić serce. Mam nadzieję, że on tego nie słyszy... Stał tak chwilę, po czym usiadł obok dziewczyny. Zapanowała niezręczna cisza. Nagle chłopak położył swoje dłonie na dłoniach Oli. Dziewczyna zachłysnęła się powietrzem i poczerwieniała jeszcze bardziej(o ile to możliwe).
- Lubię kiedy się czerwienisz…tzn….wiesz…nie znam cię zbyt dobrze, ale wtedy przy sesji byłaś taka, taka…śliczna.
- Hahaha!- zaśmiała się cicho.- Żartujesz sobie? Wyglądałam jak czerwone czupiradło. I to czerwone przez ciebie.
- Przeze mnie? Mówiłaś, że to ze zmęczenia. I nie żartuję. Byłaś naprawdę ładna. Naturalna, delikatna…taka idealna.
Przysunęli się do siebie bliżej. Jak dla Oli zbyt blisko, a jednocześnie za daleko. Ale co tam. Raz się żyje.
- A co miałam powiedzieć? Że marzyłam o tym, żeby cię poznać? Jakby to wyglądało? Nawet nie przeszłoby mi to przez gardło.
- Ale teraz jakoś przeszło.
- Teraz to co innego…jesteśmy sami.
- Mi nie przeszkadzałoby gdybyś powiedziała to wtedy, przy sesji. Ale masz racje, teraz jesteśmy sami…
Chłopak uśmiechnął się po czym delikatnie pocałował Olę. Dziewczyna niewiele myśląc, oddała mu pocałunek. Silniejszy, bardziej zachłanny niż jego, ale żadne z nich się tym nie przejęło.
Boże czy ja śnię? Jeśli tak to nie chcę się budzić. Jak on ładnie pachnie…jak dobrze całuje.- No dobrze- Hae uśmiechnął się zadowolony z siebie i z zaistniałej sytuacji.- Poszło to trochę szybciej niż myślałem. Może mi nie uwierzysz, ale nie planowałem tego. To twoja wina.- zachichotał cicho, nie mogąc oderwać wzroku od rumianej twarzy dziewczyny.
- To może opowiesz mi teraz coś więcej o sobie? Bo to, jak masz na imię i gdzie pracujesz, to wiem. I wiem też to, że działam na ciebie w sposób, który nie powiem-bardzo mi się podoba. I to, jak ty działasz na mnie, też mi się podoba.
Ola odwróciła lekko wzrok, ale odwzajemniła uśmiech. Była szczęśliwa, ponieważ spełniło się jej marzenie, które zaliczyła już dawno do rodzaju tych, które nie mogą się spełnić.
- Jasne mamy dużo czasu, prawda? Teraz to ja marzę o czymś innym…
-Całe życie jeśli chcesz.
Oboje uśmiechnęli się jeszcze raz po czym zatonęli w słodkim pocałunku…Na opowiadanie przyjdzie czas. Potem.

Wywiad

Pamiętał to jak dziś. Następnego dnia po występie w Szanghaju mieli wywiad. Sam niewiele się odzywał. Nie lubił dużo o sobie mówić. Opowiadać o zespole, muzyce, skrzypcach... O wszystkim potrafił rozmawiać, tylko nie o sobie. Jak zwykle nawijał Leeteuk. Świetnie się w tym sprawdzał. Potrafił mówić za tych, którzy sami nie chcieli tego czynić. Taki powinien być prawdziwy lider – musiał wyciągać zespół z opałów, chociaż sam nierzadko robił z siebie idiotę. Fani często zarzucali chłopakom, że odpowiadają za kogoś, ale taka była umowa. Jak ktoś nie chce mówić, to wtrącają się inni. Tak było dobrze.
Jednak jednego pytania, które poleciało prosto w jego stronę, nie mógł uniknąć. Nikt też nie wyratowałby go w tym przypadku.
- Henry, powiedz nam, jaki jest twój ideał kobiety?
Dziennikarce aż zaświeciły się oczy. No tak, te hieny kochały pytać o tak intymne szczegóły. Lau wiedział, że Kangin, Hae czy Tusiek odpowiedzieliby na to bez problemu. A on? Policzki mu poróżowiały i spuścił wzrok. Wypadałoby odpowiedzieć, aczkolwiek nie mógł wydobyć z siebie głosu.
- Henry?- dziennikarka starała się zwrócić na siebie uwagę chłopaka. No, niech będzie.
- Mój ideał? Pomyślmy… Bardzo bym chciał, żeby była naturalna i nie udawała kogoś, kim nie jest. Musi mieć poczucie humoru, ponieważ nie trawię smutasów. To chyba dlatego dogadujemy się tak dobrze z chłopakami.
Już miał nadzieję, iż dziennikarka da się zwieść. Pirania była jednak czujna i nie zezwoliła na zmianę tematu. Poprosiła… Ba! Wręcz rozkazała mu, by kontynuował temat.
- A więc… Musi mieć jakieś swoje zasady i wierzyć w coś. Nie mówię, że musi wierzyć w jakiegoś konkretnego Boga, ale dobrze by było, gdyby w coś wierzyła. No… i musi być wierna. Czy ktoś chciałby kobietę, która go zdradza? – zaśmiał się w lekko sztuczny sposób. Starał się jakoś rozładować napięcie. Z marnym jednak skutkiem. – Musi być też inteligentna. A z wyglądu… duże oczy i…i chciałbym, żeby bok jej ciała kształtem przypominał bok skrzypiec.
No teraz, to już całkowicie poczerwieniał. Nie wiedział, co podkusiło go do tego, by powiedzieć coś tak osobistego. Reporterka chyba tego nie zauważyła, bowiem zadała takie samo pytanie reszcie zespołu.
Po wywiadzie fanki jak zwykle otoczyły ich ciasnym pierścieniem, mimo iż był przeznaczony czas na rozdawanie autografów. Do Henrego dziewczyny podchodziły ze zdjęciami skrzypiec. Jakby nie było normalnych kartek… Chcąc, czy też nie, podpisywał się na nich, obdarzając każdą z fanek ciepłym uśmiechem. Zaczęło mu się już trochę nudzić, kiedy nagle do stolika podeszła pewna Koreanka. Była inna niż reszta. Długie, czarne włosy, splecione w kucyk i duże, ciemne, piękne oczy. Brak przesadnego makijażu i spodnie, a nie miniówka. Zamiast jego zdjęcia , czy kartki ze skrzypcami, do podpisania dała mu tekst piosenki „I'm Yours”. Zaskoczyło go to tak bardzo, że przez moment nie pamiętał, jak się pisze. Starał sobie przypomnieć, kiedy usłyszał jej głos.
- Coś nie tak? Źle się czujesz? – zapytała bez ogródek, po czym uśmiechnęła się delikatnie. Delikatnie i bardzo pięknie.
Zaraz, zaraz… „ Się czujesz”?
- A gdzie oppa? – Boże! Co za głupotę palnął! Oppa? Nawet nie wiedział, czy jest od niego młodsza!
- Przepraszam. Ale myślałam, że tylko Koreańczycy maja bzika na punkcie oppa, hyung itd. A jako, że ja jestem odmieńcem, to się do tego nie stosuję. Jednak jeśli sobie tego życzysz…Oppa, to mogę tak mówić. – wkurzyła się. Pierwszy raz widział, żeby jakiś E.L.F zezłościł się na swojego ulubieńca. Właśnie-ulubieńca. A wątpił, by on nim był.
- Nie, to ja przepraszam. Nawet nie lubię tych zwrotów. Tylko wszystkie tak mówicie, więc… - nie dane mu było dokończyć. Fanka(była fanka?) przerwała mu w połowie zdania.
-Ale ja nie jestem wszyscy. Możesz mi podpisać ten tekst, czy nie?
Mówiła takim tonem, że bał jej się spojrzeć w oczy. Nawet bał się rozejrzeć, by sprawdzić, czy nikt na nich nie patrzy, Pozezował trochę na boki i okazało się, że nikt na nich nie zwraca uwagi. Zapytał dla kogo ma złożyć dedykację, a po chwili YeoRin trzymała w rękach podpisany arkusik. Podziękowała na odchodnym i zniknęła. Henry długo za nią spoglądał. Dobrze, że mieli teraz przerwę. Mało brakowało, a nie zauważyłby, iż na stoliczku leży malusieńka karteczka. Chwycił ją w ostatniej chwili, bowiem sprzątacze rozpoczęli swoją pracę. Rozwinął ją szybko i przeczytał : „Dla mnie to Ty jesteś ideałem. Znajdziesz mnie za drzwiami z prawej. Możesz też zadzwonić jeśli chcesz. YeoRin”
On ideałem? Kto by pomyślał… Nie mógł pohamować ciekawości, więc przeszedł przez wskazane drzwi. Nie wiedział, że ten ruch odwróci jego życie o 180 stopni.

Mówili, że ideałów nie ma. Mówili i mylili się. On znalazł swój ideał. A raczej to ona odnalazła jego. Teraz leżał obok niej. YeoRin spała, a on nie mógł przestać podziwiać jej ciała - tak idealnego dla niego, tak pięknego. Wodził delikatnie długimi palcami wzdłuż jej boku, cudownie wyprofilowanego, przypominającego skrzypce.
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-05-07, 19:39   

Bo wszystkie kobiety są takie same

część 1


Suka. Niewierna suka. Jak ona mogła?! Przecież tak ją kochał… Suka. W życiu nie sądził, że kiedyś będzie tak myślał o jakiejkolwiek kobiecie, a tym bardziej o swojej dziewczynie. Byłej dziewczynie. Ale jak miał sadzić inaczej? Przecież tak się właśnie zachowała – jak wredna, obrzydliwa i niewierna suka!
Byli razem 2 lata i wydawało mu się, że ten czas upłynął im w szczęściu i miłości. Zastanawiał się nawet, czy jej się nie oświadczyć. Miał ją dzisiaj wybadać, czy ona także by tego pragnęła, więc specjalnie wcześniej urwał się z prób i pognał do niej do mieszkania. Miał klucz, ale go nie potrzebował – drzwi były otwarte, co strasznie go zdziwiło, bowiem SungWo zawsze zamykała drzwi. Pomyślał więc, że ją trochę nastraszy i wszedł cichutko do pomieszczenia. To co usłyszał, sprawiło, że jego cudowny uśmiech zniknął bezpowrotnie, a to co zobaczył, wmurowało go w ziemię. Jego ukochana kobieta z jakimś facetem na kanapie… Nadzy, bzykający się i jęczący. Faceta znał z widzenia, to listonosz, który w tym momencie dostarczał coś innego niż listy. Brał jego przyszłą żonę od tylu, jak pies bierze sukę i nawet jęczał jak zwierzak. A ona? Ona nie była lepsza – skomlała niczym prawdziwa suka i prosiła o jeszcze. Z nim nigdy nie chciała kochać się w takiej pozycji. Zresztą nie chciał tego dla siebie, tylko dla niej. Sam wolał kochać się w pozycjach, podczas których mógł patrzeć w oczy ukochanej, by widzieć, czy aby na pewno jest jej dobrze. Dla niej zrobiłby wszystko, ale ona nie chciała. Więc dlaczego teraz chciała? Z nim?! W czym ten plugawy listonosz był lepszy od niego?!
- Suka. –wyrwało się chłopakowi i wtedy oboje go zobaczyli.
- Skarbie, to nie tak…ja… - SungWo zaczerwieniła się i okryła koszulą kochanka, jednocześnie zrywając się z kanapy. Nie był to dobry pomysł, ponieważ podziałał na chłopaka jak płachta na byka.
- To koniec! Nie będę się zadawał z dziwką! – krzyknął i trzasnął drzwiami, wybiegając z mieszkania.
Teraz spacerował po seulskich uliczkach, starając się zebrać myśli, w czym skutecznie przeszkadzał mu wszechogarniający chłód. Nienawidził zimy, bo śnieg był mokry i było ciągle zimno, tak jak teraz zimne było jego serce. Owszem, czasami śnieg był super, np. wtedy, kiedy rzucali się z chłopakami śnieżkami. Ale poza tym, zima była do kitu.
Założył wielką czapę z pomponem i nausznikami tak, by dostarczała jak najwięcej ciepła, włożył rękawiczki i schował ręce do kieszeni kurtki. Myśli zaczęły kłębić mu się w głowie z zatrważającą siłą. Przed oczami miał wszystkie sceny z ostatnich 2 lat, które spędził z SungWo. Niestety piękne chwile nie potrafiły zrównać się z tym, co stało się przed kilkoma minutami. Ostatnia scena z jej mieszkania była najbardziej wyraźna i bolała tak, jakby dostał kopniaka w krocze. Tylko jedno się w takim razie nie zgadzało - ból w sercu, a nie między nogami.
Chciał przysiąść na ławce, ale przypomniał sobie, że jest mokra i zimna. Więc co miał robić dalej? Powinien teraz iść do mieszkania i wypłakać się na ramieniu Hae. Przyjaciel go pocieszy i poradzi co dalej. Tylko czy ma co doradzać? W głowie szatyna pojawiła się nowa myśl – koniec z kobietami! Od tej chwili będzie traktował je tak, jak na to zasłużyły. Już jedna dziewczyna zdradzała go z innym gwiazdorem, a teraz SungWo puściła się z listonoszem…Pytanie tylko, czy to był ich pierwszy raz. Z pewnością nie. Widać wszystkie kobiety są takie same, więc będzie tak też je traktował. Jakby były tylko obiektami sexualnymi, jakby tylko nadawały się do seksu. Nigdy już się nie zakocha. Od tej pory będzie robił to co Kangin i część jego zespołu – będzie spotykał się z dziewczynami tylko po to, żeby się zaspokoić.
Ot, szybki niezobowiązujący seks. Jakoś chłopcy nie narzekają. Musi skończyć ze swoim romantyzmem i nieśmiałością, a wszystko będzie dobrze. Może kiedyś mu się to znudzi i zapragnie założyć rodzinę. Tylko z kim, skoro wszystkie kobiety są takie same? Zostanie gejem. Nie, to też odpada. Przytulanie się z resztą Juniorów to jednak nie to samo, co seks z facetami.A więc jest skazany na samotność… Chyba , że spotka tak wspaniałą kobietę, jaką jest jego matka. Kurde, to też odpada. Nie chciałby się związać z kobietą, która będzie w jej wieku. Starsze kobiety go nie pociągają. Czyli pozostaje świat bez uczuć, ale za to z samym seksem.
Kiedy dotarło do niego to, do czego właśnie doszedł, coś ukuło go w sercu. Nie chciał być samotny, ale nie może pozwolić sobie na to, by znowu jakaś laska go zdradziła. Nie może…
- Osz, cholerny but! – szepnął szatyn i wyciągnął ręce z kieszeni. Nie uśmiechało mu się zdejmowanie rękawiczek, ale inaczej nie zawiąże sznurówek. – Cholera jak zimno. Palce mi zgrabiały! – już skończył sprawę z butem, już miał wstawać, kiedy dostał czymś twardym i zimnym w głowę. – Co jest?! Kto… - bach! Druga śnieżka trafiła w klatkę. Chłopak rozejrzał się pośpiesznie, chcąc wypatrzeć Juniorów, ale zamiast nich, dostrzegł blisko siebie dwie dziewczyny, które celowały w siebie śniegowymi pociskami. Rzucały w siebie dopóty, dopóki druga śnieżka nie trafiła w niego. Popatrzył na nie uważnie i dosłyszał, że coś mówiły. COŚ to dobre określenie, bo nie miał pojęcia co. Dziewczyny nie rozmawiały po koreańsku.
- O szlag! Kogoś trafiłyśmy! Czy Ty masz zeza?! – krzyczała wyższa.
- Ja?! A kto go teraz trafił? Niby ja?! – młodsza nie dawała za wygraną.
- Ale to OD CIEBIE dostał w głowę. Lepiej idź i go przeproś. – widząc minę koleżanki, która mówiła ni mniej ni więcej tylko – dlaczego ja? – wyższa dodała pośpiesznie. – Ja nie znam koreańskiego. Poza tym jestem tutaj gościem i to twoim, który wyjeżdża za dwa dni, więc bądź dobrą gospodynią i idź. – skończywszy swój wywód, popchnęła koleżankę w kierunku osłupiałego chłopaka.
- Jak zwykle ja. A co to? Tylko ja w niego rzuciłam?! No tak, ale najlepiej wysłużyć się kimś. Powinna chociaż ze mną podejść. – marudziła pod nosem niska szatynka.
Będąc już przy swojej ofierze, spojrzała na jej twarz i…zamurowało ją. Nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. A może w swojego pecha. Oto stał przed nią ten młody bóg tańca we własnej osobie, a ona zamiast rzucić się na niego i wykorzystać tu i teraz, jak to zwykle sobie wyobrażała, miała go przeprosić za to, że dostał od niej śnieżką prosto w głowę. Los ma okropne poczucie humoru.
- Kurwa… - wymsknęło się dziewczynie po polsku. Ogarnęła się zaraz i zaczęła mówić po koreańsku. – Przepraszam. Eunhyuk oppa, przepraszam! Ale cudowna czapa! Tzn. przepraszam za to, że rzuciłam w ciebie śnieżką, oppa. Nie chciałam. Moja koleżanka jest pierwszy raz w Seulu i tak jakoś zebrało nam się na głupawkę. Ja też dopiero jestem tutaj od niecałego miesiąca, ale… Oppa masz cudowną czapkę! – miała przeprosić swojego boga seksu, a zamiast tego zachwyca się jego czapką. Czy to jej wina, że ma taką „mała” manię na punkcie nakryć głowy? Oczywiście, że nie!
Chłopak miał taka minę, jakby zobaczył UFO. Bardzo ładne UFO, któremu spod wielkiej czapy wystawały brązowe, długie loki, duże, brązowe oczy, niewielki nosek i średniej wielkości usta. Wpatrywał się w nią tak, jakby nadal mówiła do niego po polsku.
- Eee.. nic się nie stało. Tylko następnym razem uważajcie w kogo rzucacie. – zabrzmiało to oschlej niż zamierzał. Już miał przeprosić za swój ton, kiedy przypomniało mu się, że przecież owe UFO jest kobietą. – Koleżanka na ciebie czeka.
- A co mnie ona…tzn. już idę. Nie chciałam ci oppa przeszkadzać. Jeszcze raz przepraszam. – wzrok dziewczyny przemieszczał się od czapki Hyuka do jego oczu i ust. Stała przy nim dalej mimo tego, że miała mu przecież nie przeszkadzać.
- Mialaś iść. – przypomniał jej niedelikatnie szatyn.
- Tak, tak, ale.. Oppa, pewnie wyda ci się to bezczelne, ale mogę dotknąć twojej czapki?
Eunhyuka zdziwiła prośba dziewczyny, ale zgodził się. Czego się nie robi dla fanów?
- Tylko szybko – rzekł podając jej swoją własność. – Nie chce zamarznąć!
- Dziękuje oppa! A tak w ogóle to jestem Aśka. – uśmiechnęła się uroczo, zmacała szybko czapkę, którą oddała niechętnie właścicielowi, pożegnała się krótkim „ Do zobaczenia oppa”, w myślach dodając „Mam nadzieję.” i wróciła w podskokach do przyjaciółki.
Hyuk stał jeszcze w osłupieniu krótką chwilkę. Nie przywykł do tego, żeby fanki były tak mało nachalne. (Całe szczęście, że nie słyszał jej myśli.) Uśmiechnął się sam do siebie na wspomnienie wyrazu twarzy Aśki, jaki zagościł na jej twarzy podczas badania czapki i udał się w kierunku swojego mieszkania. Czas porozmawiać z Hae.
Drogę do domu pokonał błyskawicznie, myśląc na przemian o suce SungWo i miłej Europejce.

no to czesc 2...

Rozmowa z Hae tylko utwierdziła go w powziętej decyzji. Od tej pory nie będzie zawracał sobie głowy durnymi związkami. Żadna kobieta nie zawładnie już jego sercem.
Donghae wysłuchał przyjaciela, pozwolił mu się wypłakać, bluzgając jednocześnie na SungWo ile tylko się dało. Eunhyuk nie wiedział, jak odwdzięczy się za to kumplowi, ale wiedział, że kiedyś będzie musiał to zrobić. W końcu dzięki niemu postanowił zacząć nowy etap w swoim życiu.
Młodszy bardzo chciał się sam zakochać (no, zakochany to on był, ale nie wiedział czy jego ukochana coś do niego czuje), ale nie mógł przecież teraz powiedzieć o tym płaczącemu facetowi, który to żalił się na wszystkie kobiety tego świata. Wiedział także, że Hukowi dobrze zrobi mała przerwa od związków, a także to, że zacznie myśleć tylko o sobie i o zaspokajaniu swoich potrzeb. Małpek zawsze dbał o swoje dziewczyny, starając się, żeby niczego im nie brakowało. I jak na tym wyszedł? Żadna nie potrafiła tego docenić i zdradzała go prędzej czy później z jakimś dupkiem, który jej nie szanował i traktował ją jak seks zabawkę. Widać kobiety lubiły takich facetów, co było kolejnym powodem, dla którego Hyukkie postanowił przejść przemianę. Widać kobiety lubiły takich facetów, co było kolejnym powodem, dla którego Hyukkie postanowił przejść przemianę.
Na początek Hae zabrał z jego szafy wszystkie ubrania, które kojarzyły się z miłym chłopcem, a potem zabrał przyjaciela na małe zakupy, z których wrócili z kilkunastoma torbami. Przemiana Eunhyuka Nieśmiałego w Eunhyuka Badboya trwała w najlepsze.
Po kilku dniach nikt nie poznałby tego (dawniej) miłego chłopca. Kiedy wszedł rano do kuchni na śniadanie, nawet Shiniemu wyleciały pałeczki z ręki.
- Hae coś ty z nim zrobił? – spytał przerażony lider, starając się umiejscowić szczękę tam, gdzie jest jej miejsce. – Przecież wytwórnia nas zabije za tak radykalną zmianę wizerunku!
- Po pierwsze, to nie NAS, tylko jego. – mruknął Heechul z pełnymi ustami i wskazał na odmienionego. – Po drugie, to my nie mamy z tym nic wspólnego, więc jak coś, to oberwie jeszcze tylko Hae. A po trzecie, to nasza Małpa wygląda super. No wiadomo,- przełknął i ciągnął dalej. – że ode mnie lepiej nie będzie wyglądał, bo się zwyczajnie nie da być bardziej boskim od boga Kim Heechula, ale… Siwon coś nie tak? – Ciul zwrócił swoja uwagę na krztuszącego się przyjaciela.
- Chyba trzeba będzie wezwać pogotowie! – krzyknął wystraszony Sungmin.
- Brech, bugch, ekhm! – siowonowy przewód pokarmowy odetkał się, więc chłopak przystąpił do kazania. – Co ty powiedziałeś hyung?! Jak wiesz hyung, Bóg jest tylko jeden i na pewno nie jesteś nim ty. Poza tym, jak mówią przykazania – nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. A więc, samoboskowienie się też się w to wlicza. Zauważ też hyung…
- Siwon zamkniesz się wreszcie?! – przerwał mu znudzony Shindong. – Aż zjeść nie można. Czy przy tobie naprawdę nie można pożartować na temat wiary itp.?
- Na temat wiary się nie żartuje! Ale skoro tak, to dobra. Nic się już nie odezwę dzisiaj na ten temat!
- Dzięki Bogu…-szepnął Hae i przystąpił do prezentacji przyjaciela.
Czarne, poprzedzielane spodnie i luźny, biały podkoszulek idealnie zgrywały się z umięśnionym ciałem Huka. Czarna kreska na powiece dodawała ,wbrew pozorom, męskości i ostrości. Ciężkie buty, czarna bransoletka i potargane włosy – sam seks jak się patrzy!
Juniorki biły brawo wizażyście i modelowi. Nikt już nie myślał – a co SM na to? Przebiegły Kangin wpadł na niezła wymówkę - może to być ich nowy wizerunek do nadchodzącej płyty i postanowili wypróbować go na Małpie. Wszyscy przytaknęli, co wprawiło ich w znacznie lepszy humor. Teraz wszyscy będą mogli latać z gołymi klatami, w obcisłych, luźnych i podartych spodniach, a także skończą z grzecznymi fryzurkami i będą mogli zaszaleć.
Przez cały dzień Eunhyuk martwił się tylko jednym.
- Hae…zapomnieliśmy o czymś. – odezwał się wieczorem w pokoju.
- No o czym Małpusiu? Co takiego przegapił twój stwórca?
- Nie mów jak Heechul hyung. A zapomnieliśmy o dziewczynie. Jak ja znajdę sobie dziewczynę w celach…seksualnych? Tylko i wyłącznie w celach seksualnych?
- Buhahahan! – Rybcia spadła z krzesła i podreptała na czworaka do łóżka, na którym siedział zmartwiony przyjaciel. – Ty sobie żartujesz, prawda? W obecnym wcieleniu, to skarbie nie możesz mieć z tym trudności. Pomyśl – czy spotkałeś ostatnio jakąś atrakcyjną dziewczynę, z która chętnie byś się przespał?
Hyukkie nie musiał długo się zastanawiać. Jego myśli od razu powędrowały w kierunku Europejki z manią macania czapek.
- No wiesz Rybeńko, jest jedna taka. Nie znam jej. Widziałem ją tylko raz parę dni temu, ale była naprawdę… Powiedzmy, że miałem kilka nieprzyzwoitych myśli na jej temat. A zauważ, że było to niedługo po tym jak ta…ta…z listonoszem.
- Wow. No to musiała być to niezła laseczka. A wiesz cokolwiek na jej temat?
- Ma na imię Aszka i jest tutaj od miesiąca. Lubi macać czapki i strasznie spodobała jej się moja. I była u niej z wizytą kumpela. Tyle.
- No to już cos mamy. Spoko wodza! Jakoś ja znajdziemy.
EunHae zawsze potrafiło się pocieszyć i pomóc sobie w każdej sprawie. Eunhyuk wiedział, że jak przyjaciel coś mu obiecał, to zawsze starał się dotrzymać słowa.
Trzy dni zajęło Donowi znalezienie dziewczyny. Jakim cudem zrobił to tak szybko, wyjawił Małpowatemu dopiero po wielogodzinnym marudzeniu kumpla. Otóż okazało się, że dziewczyna przyjechała tutaj na studia w ramach wymiany, a chłopak trafił na nią przypadkiem, odwiedzając jej uniwerek(nikomu rzecz jasna nie powiedział, że w tym samym miejscu studiuje obiekt jego pożądania i dlatego tam poszedł). W zamian za swój autograf pod zdjęciem, zdobył numer do dziewczyny, a tym samym Hyuk był mu winny już dwie przysługi.
A więc nadszedł czas, by Eun zdobył kobietę. SMSowa rozmowa potoczyła się bardzo szybko.
-Hej. Ty jesteś Aska?
-Tak. A Ty to kto?
-Eunhyuk z Super Junior.
-Jasne. A Ja to Heechul.
-Heechul hyung! Nie wierzysz mi? A jak Ci powiem, że zmacałaś mi czapkę?
-Mogłeś to widziec.
-Twoja koleżanka odlatywała 2 dni po naszym spotkaniu. A ja nie byłem zbyt przyjemny. No cóż…miałem zły humor. Teraz wierzysz?
- Eunhyuk oppa! Skąd masz mój numer?
-Donghae załatwił. Chcesz się spotkać?
- Oppa z Tobą zawsze i wszędzie!

Hyukjae czekał na dziewczynę w niewielkiej, położonej na uboczu knajpce. Lepiej żeby nikt go nie rozpoznał, zanim zespół nie przedstawi swojego nowego wizerunku.
Ostatnie spojrzenie w lusterko-włosy odpowiednio potargane, kreska na oku idealna. Teraz można wypatrywać ślicznego UFO.
Dziewczyna zjawiła się punktualnie o umówionej godzinie. Zważając na fakt, że przebierała się 10razy to cud, że nie przyszła za późno. Ostatecznie na spotkanie wybrała żółte buty na koturnach, krótką, czarną spódniczkę i fioletową koszulkę bez ramiączek.
Już z daleka poznała swoje bóstwo i mało nie popłakała się ze szczęścia, że to wszystko okazało się prawdą. Pomyślała jednak inteligentnie, że w ten sposób zniszczy sobie pracochłonny makijaż, więc jakoś się opanowała, poprawiła rozpuszczone włosy i przysiadła się do stolika Juniorka.
- Oppa nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę…-zaczęła dziewczyna.
- Nie wiem, czy masz powód.-przerwał jej Hyuk. Wolał nie owijać w bawełnę. To nie pasowało do jego nowego wizerunku.
- Słucham? Chyba nie zrozumiałam. Oppa ja od zawsze chciałam cię poznać!
- Słuchaj skarbie, ja się trochę zmieniłem.
Dziewczynie mało serce nie stanęło, kiedy usłyszała drugi wyraz.
- Oppa dla mnie zawsze będziesz kochana Małpeczką! – powiedziała podniosłym głosem, na co Eun kazał jej się uciszyć. – Ups, przepraszam za to. No i za tą Małpeczkę. Nie powinnam…
- Nie, nie. Wszystko ok. Tak nawet będzie lepiej. Nie musisz do mnie mówić oppa. Słuchaj. Zmieniłem się. Nie jestem już tym nieśmiałym i słodkim chłopcem, którym każda laska mogła pomiatać. Teraz nie zależy mi na żadnym związku, bo nie chce znowu przechodzić przez to co ostatnio.
- Rozumiem…Eunhyuk. Ja będę cię podziwiała w każdym wcieleniu!
- Świetnie. – taki obrót spraw ułatwił chłopakowi powiedzenie tego, co zamierzał. – W takim razie mam pytanie. Chciałabyś się czasem spotkać? Od razu mówię- związek nie, ale wypady do kina, seks…
Dziewczynie twarz zapłonęła czystym szkarłatem. seks Z HYUKIEM,seks Z HYUKIEM…
- ZGODA! – niemalże krzyknęła. – Zgadzam się w 100%. Mi też nie zależy na związku. Rozstałam się z chłopakiem niedługo przed wyjazdem tutaj, więc.. seks
Z HYUKIEM,seks Z HYUKIEM…
w tym momencie nie potrafiła logicznie myśleć.
Kiedy doszli już do tego, co będzie wchodziło w skład ich spotkań, postanowili opowiedzieć coś o sobie. Oczywiście Asia wiedziała prawie wszystko na temat swojego idola, za to on nie wiedział o niej nic. Dwie godziny minęły, zanim Polka odpowiedziała chłopakowi na wszystkie pytania. Najbardziej interesowało go, dlaczego to właśnie „She wants it” jest jej ulubiona piosenką. Dopiero po kilkunastu minutach przyznała się, że to ze względu na niego i jego ruchy na początku. Eunhyuk wiedział, że idealnie wybrał sobie „partnerkę”.
Na koniec pożegnali się słodkim papa i cmoknięciami w policzki. Zadowolony Hyukjae wszystko opowiedział najbliższemu przyjacielowi.
- A teraz gadaj, jak ja mam ci się za wszystko odwdzięczyć?
- Małpko…naprawdę nie trzeba.
- Trzeba! Gadaj, bo uduszę!
- No dobra… Na ten sam uniwerek, co twoja nowa zdobycz, nawet do tej samej grupy, chodzi pewna dziewczyna. Z tego co wiem, jest to Polka i ma na imię Olga. Gdybyś widział jej zielone oczy… Mógłbyś wybadać, czy mam u niej szanse?
Dla Huka w tym momencie nie było prostszej rzeczy do wykonania. Dwa SMSy do Asi i już wiedział, że Olga ma totalnego bzika na punkcie jego młodszego kolegi, że oddałaby wszystko za spotkanie z nim. Aśka dała swojemu idolowi numer do koleżanki z grupy, a ten przekazał go natychmiast Rybce. Ten nie czekając nawet minuty, zadzwonił do zielonookiej i umówił się z nią na spotkanie.
Skoro Małpkowaty spłacił swój dług, mógł przystąpić do dalszej realizacji swojej przemiany.
Zanim przespał się z Joasią, przez dwa tygodnie umawiał się z nią do kina, restauracji i na spacery. Mimo wszystko, nie potrafił tak od razu zaciągnąć jej do łóżka. W końcu wyszło na to, że to ona zaciągnęła jego…
Ich pierwszy raz był szybki i namiętny. Miał bowiem za zadanie zaspokoić rządze, które zbierały się w nich od kilku lat lub kilkunastu dni. Asia zaprosiła Hyuka do siebie do mieszkania po raz pierwszy, ale oboje wiedzieli jak to się skończy. Ledwie przekroczyli próg, a dziewczyna rzuciła się na towarzysza. Nie mogła pohamować swojego języka, który z każda chwilą zgłębiał nowe zakamarki. Chłopak nie pozostawał jej dłużny i już po kilku sekundach dziewczyna została pozbawiona bluzki i stanika. Widok nagich piersi Polski podziałał na niego niczym czerwona płachta na byka. Teraz nie trzymał się żadnych zasad. Grę wstępną ograniczyli do pocałunków i kilku macanek, a chwilę później, Eunhyuk wszedł w nią energicznie, na co dziewczyna zareagowała krótkim jęknięciem. Nie chodziło o to, że ją zabolało, po prostu nie mogła uwierzyć, że dzieje się to tu i teraz.
Chłopak nie mógł zdobyć się tylko na jedno – nie patrzył kochance w oczy, bowiem kojarzyło mu się to za bardzo z seksem z miłości. A przecież miłości tutaj nie było. Ona go podziwiała, pożądała. A on? On jej tylko pożądał, pragnął zaspokoić własne potrzeby, nie pomijając przy tym jej potrzeb.
Spotykali się praktycznie co drugi dzień, a większość spotkań kończyła się w sypialni. Obojgu to pasowało, w końcu każde miało to, czego pragnęło –ot, taki zwyczajny układ, symbioza. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie Hae.

3 część. przedostatnia

- Jak myślisz Hyukie, które kwiatki będą lepsze dla Olgi – róże czy tulipany?
W odpowiedzi nie otrzymał nic, prócz ciszy. Szatyn siedział nieruchomo na łóżku przyjaciela i przyglądał się jego poczynaniom – wyborze koszuli, spodni, butów… Brunet przygotowywał się właśnie na kolejną randkę ze swoją dziewczyną.
- Małpciu, czy ty mnie w ogóle słuchasz?
-Heh? Tak , tak oczywiście. Róże, bo są ładniejsze. Wiesz, tak sobie myślałem…
- O, to coś nowego! -zażartował młodszy. – A nad czym to się dzisiaj zastanawiasz?
- Bardzo zabawne.Nie uważasz, że ze mną jest coś nie tak? No bo zobacz sam, że tobie wychodzi każdy związek. Trwa on kilka tygodni, czy miesięcy, ale trwa. Żadna laska cię nie zdradzała, a jak zrywaliście to, że tak powiem, za obopólną zgodą. Teraz jesteś szczęśliwy z Olgą. A ja? Ja mam jakiegoś pecha. Miałem w życiu trzy dziewczyny. Pierwsza to było…sam nie wiem co to było. Oboje byliśmy młodzi i głupi. Druga mnie zdradziła z gwiazdorem, a trzecia z marnym listonoszem. Żaden związek mi się nie udał, więc po co mam kiedyś tam próbować dalej?
- No nie nooo! Huczku kochany, jak ty nawet mogłeś tak pomyśleć! To z tymi kretynkami jest coś nie tak, a nie z tobą! Która normalna dziewczyna zostawiłaby takiego przystojniaka? Poza tym szukasz zawsze nie tam, gdzie trzeba. Zawsze znajdywałeś laski, które nie były ciebie warte. A największym twoim problemem było to, że nie chciałeś słuchać swojego najlepszego przyjaciela. Co ci mówiłem na temat SungWo? Może nie pamiętasz, jak wspominałem ci, że śliniła się do tamtego farbowanego blondyna w kinie? Ale nie, ty uważałeś, że mi się przywidziało, bo twoja kochana SungWo powiedziała, że to był chłopak jej przyjaciółki i rozmawiała z nim o niej. A kto wie, może już wtedy cię z nim zdradzała…
- Możliwe. Teraz tego nie wykluczam. I wiem, że źle robiłem, że cię nie słuchałem. Ale się poprawiłem, nie zauważyłeś?
- Zauważyłem. Ale Asi nadal mi nie przedstawiłeś.
- Bo nie ma co przedstawiać. Nie jest moja dziewczyną.
- Ech Hyukie…Mam dla ciebie radę – przyjrzyj się lepiej tej małej Polce. – powiedziawszy to, Hae mrugnął do kumpla porozumiewawczo.
- Co masz dokładnie na myśli? – Eunhyuk chyba jednak nie zakapował.- Uważasz, że sypia z kimś prócz mnie?
Donghae roześmiał się wdzięcznie. Nawet o tym nie pomyślał. Chociaż rozśmieszyła go uwaga przyjaciela, wiedział, że kto jak kto, ale on ma prawo mieć takie podejrzenia.
- Nie. Na pewno nie.
- Skąd ta pewność, co? Gadałeś z nią? – ciekawość wzrastała w chłopaku z sekundy na sekundę.
- Nie. Olga…Nie wiem, czy powinienem ci o tym mówić. Może ona sama powinna, ale… KURDĘ! – Hae nie wytrzymał, musiał zdradzić szatynowi ową tajemnice. – Człowieku, przecież ona cię kocha! Czy ty tego naprawdę nie widzisz, że ta mała Polka cię kocha?
- Ccco? – mina Huka była bezcenna – oczy wielkości piłek do tenisa i szczęka rozwarta jak najmocniej się da. – Buhahahahan! Chyba cię porąbało! Rybciu! Przecież my tylko spotykamy się ze sobą od czasu do czasu. Wychodzimy do kina, do knajpki, uprawiamy seks…To wszystko. Żadnej miłości, tak jak to zaplanowałem. I skąd to niby wiesz?
- No właśnie, ty zaplanowałeś, a nie ona. Od Olgi rzecz jasna. Przecież jest przyjaciółką Asi. Prawdą jest, że nie powiedziała wprost, że cię kocha, ale wystarczy na nią popatrzeć i trochę jej posłuchać. Olga mówiła, że tamta ciągle o tobie nawija, ma maślane oczy itd…Sam rozumiesz. Więc lepiej z nią pogadaj i wszystko wyjaśnij, bo ona chyba inaczej to wszystko rozumie.
Słowa Dona dały Eunhyukowi dużo do myślenia. Może i jego przyjaciel był młodszy, ale przeszedł w życiu już wiele. No i miał sporo dziewczyn, więc chyba zna się na rzeczy. Teraz pozostało chłopakowi pogadać z małą Polką, bo inaczej sam nic nie wykombinuje. Kocha go, czy nie kocha? Lepiej, żeby nie kochała, bo nie chciał jej zranić swoim podejściem do ich „związku”. Sam był tyle razy krzywdzony, że nie chciał, by ktoś przez niego cierpiał. Boże! Po co Hae mu o tym powiedział? Teraz będzie ciągle o tym myślał, a tak to nic by nie wiedział i traktowałby ją tak samo jak do tej pory. Tak samo, to znaczy jak? No właśnie…Jak? Jak…jak…jak panią do towarzystwa?
W tej chwili Hyuk uświadomił sobie, że tak właśnie jest. Może i nie płaci dziewczynie za seks, ale sponsoruje wypady do kin, restauracji, wesołych miasteczek itp. A po niemalże każdym takim wypadzie uprawiają seks. Sponsoring. Chłopak poczuł się jak alfons, jak ostatnia szumowina, jak ktoś, kim od zawsze gardził. Poczuł, że już nie jest sobą, że zachowuje się od jakiegoś czasu nienaturalnie. Tak, jakby ktoś żył zamiast niego, a on się temu tylko przyglądał i wyrażał na wszystko zgodę. Pora to zakończyć i wrócić do tego, co było wcześniej. No prawie, bo nadal nie miał zamiaru ufać kobietom i oddawać im swego serca, z którego to później robiły sobie papier toaletowy w renifery…
Nogi zaniosły go pod jej drzwi. Nie zastanawiał się długo, zapukał i czekał. Co jej powie? Jak ma wytłumaczyć to wszystko tak, by jej nie zranić? Nie chciał tego. Wręcz przeciwnie – byłaby to ostatnia rzecz, jaką by chciał uczynić. Tylko jak ma to zrobić? Jak ma z nią zerwać w delikatny i łagodny sposób? Nie dane mu było zastanawiać się dłużej, bowiem drzwi otworzyły się i stanęła w nich niska, urocza dziewczyna.
- Eunhyuk? Co ty tu robisz? Przecież jesteśmy umówieni dopiero jutro. Chyba, że pomyliłam dni, ale…nie no. Dzisiaj jest piątek, a umówieni jesteśmy na sobotę. Coś się stało?
- Musimy pogadać. – powiedział szatyn i wszedł jak do siebie. W zasadzie to czuł się tak, jakby był u siebie. Przecież przebywał tutaj prawie tak samo często, jak u siebie w pokoju. I nieporównywalnie częściej uprawiał tutaj seks. Niezliczona ilość razy w sypialni dziewczyny, na kuchennym stole, na podłodze w saloniku, pod prysznicem, w wannie, na blacie kuchennym, nawet na parapecie… Każdy kąt w tym mieszkaniu przepełniony był wspomnieniami przebytych orgazmów.
- No więc, o co chodzi? Jeśli chcesz odwołać jutrzejsze spotkanie, to mogłeś zadzwonić. – szatynka przeczuwała, że coś jest nie tak. Jeszcze nigdy nie widziała chłopaka w takim stanie. Nawet tego pierwszego dnia, kiedy dostał od niej śnieżką…nawet wtedy nie był tak przygnębiony.
- Kochasz mnie? – zignorowawszy pytanie Polki, przeszedł od razu do sedna sprawy.
Szok i zaskoczenie. Niedowierzanie. Tego, to się nie spodziewała.
- Ale…skąd wiesz?
- Pytam. Kochasz, czy nie.
- Najpierw ty odpowiedz na chociaż jedno moje pytanie. – rumieńce niepewności i zawstydzenia wkradały się na twarz Asi. Wiedziała, że podstawowym warunkiem ich układu było zero uczuć. Wiedziała, że chodziło o to, by się nie zakochać. Ale jak mogła tego dokonać, skoro zakochała się w nim, zanim go jeszcze poznała? Przecież nie mogła się odkochać od tak, na zawołanie. Zwłaszcza po tym, jak go poznała. Dla utrzymania tej znajomości była gotowa na wszystko. Przecież takie spotkania zawsze były lepsze niż nic, prawda?
- Hae mi powiedział. Olga zauważyła…Nieważne! Odpowiedz! Przecież nie tak się umawialiśmy! To nie tak miało być! Aśka, czego nie zrozumiałaś?! Mówiłem ci tyle razy, że to czysty układ bez żadnych uczuć, które ranią, bez zaangażowania… Żeby żadne z nas nie cierpiało! Ja nie chcę…nie możesz przeze mnie cierpieć. – krzyk chłopaka stopniowo cichł, aż przerodził się w dobrze słyszalny szept. Nogi odmówiły mu posłuszeństwa, więc usiadł na kanapie w saloniku i schował twarz w dłoniach. Nie potrafił spojrzeć w tej chwili na dziewczynę, którą bez wątpienia ranił.
- Małpciu – Polka podeszła cicho do sofy, uklęknęła przed nim i złapała za nadgarstki, zmuszając go jednocześnie, by na nią spojrzał. – Tak, kocham cię. Ale czy to coś zmienia? Dobrze wiedziałam na co się pisze wchodząc z tobą w ten układ. Zresztą gdybyś nie zauważył, to kocham cię już od dawien dawna i nie tak łatwo to zmienić. Nawet mój były nie potrafił tego zmienić, więc… Dziwi mnie tylko to, że dopiero teraz to do ciebie dotarło. I to za sprawą Dona. Myślisz, że jakaś obca dziewczyna, która nic do ciebie nie czuje, zgodziłaby się na sypianie z tobą? No, może jakaś taka lafirynda by się znalazła, ale to co innego. Seks z tobą to spełnienie polowy moich marzeń i niczego nie żałuję. A co do zrozumienia, to zrozumiałam wszystko. – zakończywszy ten krótki monolog, pocałowała delikatnie chłopaka, chcąc dać mu do zrozumienia, że nie chce przerywać tego, co się między nimi nawiązało. Eunhyuk odwzajemnił pocałunek, ale zrobił to z większą siłą, niż uczyniła to Asia. Po chwili już trzymał ręce na jej pasie, już kładł ją na dywanie, gdy dotarła do niego cała ta sytuacja. Przecież miał to zakończyć!
Odskoczył od dziewczyny jak oparzony i wybiegł z mieszkania, zostawiając oniemiałą szatynkę na dywanie. Joasia otrząsnęła się jakoś i wstała, by zamknąć drzwi. Nie zdążyła do nich dojść, kiedy w małym korytarzyku ponownie zjawił się chłopak.
- Co to miało być?! – naskoczyła na niego Polka, w której żal zbierał się z każdą sekundą. Gdzieś głęboko w sercu czuła, że zaraz z jego ust padną jakieś nieprzyjemne słowa. Zamiast tego, Hyuk podszedł do niej powoli, ujął słodką, czerwoną ciągle twarzyczkę w obie dłonie i lekko pocałował. Polka nie spodziewała się, że chłopak będzie chciał dokończyć to, co tak brutalnie chwilę temu przerwał. – Małpciu… - wyszeptała, jak tylko jego wargi oderwały się od jej spragnionych ust.
- To koniec. – szepnął wręcz czule prosto do ucha kochanki tak, że poczuła dreszcze na całym ciele. Tych słów za nic w świecie nie chciała usłyszeć. – Więcej się nie spotkamy. Nie mam zamiaru traktować cię dłużej jak panny do towarzystwa. Nie zasługujesz na to. –powiedziawszy to, ucałował ją delikatnie w policzek i wyszedł, zostawiając Asię samą pośrodku maleńkiego korytarzyka, zapłakaną i roztrzęsioną.

czesc 4.the end. krotkie ale to przez moje wenowe wahania :(

- Zrób z tym coś w końcu! Jesteś liderem czy nie? – brunet nie krył swojego zdenerwowania, zapomniał nawet o formalnych zwrotach.
- Uważasz, że jestem w stanie mu pomóc? Że JA to mogę naprawić? Hae, na litość boską! Ty mu spieprzyłeś życie, radząc najpierw by znalazł sobie pannę do towarzystwa, a potem mówiąc mu, że ta go kocha. To twoja wina, nie moja, wiec sam coś z tym zrób. Byle szybko, bo już dłużej nie mogę patrzeć, jak biedak się męczy! – blondyn nie chciał bardziej wybuchnąć i zbesztać do reszty młodszego przyjaciela, toteż wyszedł z mieszkania, zostawiając Dona samego.
Brunet doskonale wiedział, że Leeteuk ma racje. To on doprowadził Huka do takiego stanu i to przez niego jego najlepszy przyjaciel teraz cierpi. Eunhyuk od tygodnia siedział w pokoju, prawie nic nie jadł i nawet nie chodził na próby. Wszyscy martwili się, jak to będzie, kiedy nadejdzie czas występów, a Hyuk nie będzie znał choreografii. Wiedzieli, że gdyby w przeciągu paru dni wrócił do codziennych treningów, szybko nadrobiłby zaległości, w końcu jest najlepszym tancarzem. Tylko jak go do tego przekonać? Zresztą w dupie z próbami! Najbardziej wszystkich martwiło to, że biedak tak szybko chudnie…5kg w 7 dni. Jak tak dalej pójdzie, to zamkną go w szpitalu i będą leczyli na anoreksję. I to wszystko była wina jego najlepszego przyjaciela.
- Lee Donghae, coś ty najlepszego narobił… -szepnął sam do siebie, a łzy zaczęły płynąć po jego policzkach.
Właśnie – co teraz? Co może naprawić? Przecież złe nie było to, że Joasia kochała Eunhyuka, ale to, w jaki sposób zaczęli znajomość. Szatyn poszedł za radą młodszego i wybrał sobie dziewczynę, jako kogoś z kim może „przyjemnie” spędzać czas. To było niewłaściwe i to należy naprawić. Miłość sama się obroni, jak zwykła mawiać babcia Hae. Tylko jak ma się do tego zabrać?
Puk puk. Chłopak wychylił lekko głowę spod kołdry i cicho zaprosił gościa do środka.
- Cześć Małpciu. Zobacz , co mam dla ciebie. – brunet uśmiechnął się lekko, pokazując przyjacielowi miseczkę z lodami czekoladowymi. – Od paru miesięcy się nimi zajadałeś, więc pomyślałem, że może miałbyś ochotę…
- Nie będę nic jadł. – szepnął Hyuk i zanurkował głową pod kołdrę.
- Hyuk… Nie bądź taki! – krzyknął nagle Don, co spowodowało, że szatyn ponownie ukazał światu swe oblicze.
- Że jaki niby?
- Wiesz, jak Wookowi będzie przykro, że nic nie zjadłeś? Jak nie jesz obiadów, to nic nie mówi, bo Shini pochłania twoje porcje. Ale to? Specjalnie dla ciebie je robił! Wiesz ile potem miał do mycia łyżek, misek i małych chochelek? Swoją drogą to dziwne , że ma ich aż tak wiele i to w różnych rozmiarach… Tak czy siak, będzie mu przykro, więc musisz zjeść chociaż trochę! I bez marudzenia mi tu! Siadaj. Nakarmię cię ty wstrętna Małpo.
Eunhyuk postanowił nie kłócić się z takimi argumentami. Wystarczyło mu, że już jedna osoba przez niego cierpi. Nikt więcej nie musi. Prócz niego. Uważał bowiem, że sam zasługiwał na to, co teraz czuł. I tak kęs po kęsie, ulubione lody Asi, a od kilku miesięcy także Huka, zniknęły z miseczki.
- Wesołych walentynek kochany! – Hae uśmiechnął się promiennie, odkładając łyżeczkę na w miseczce. – Mam dla ciebie prezent. Znalazłem twoją ulubioną czapkę!
- Moją czapkę? – oczy chłopaka rozszerzyły się gwałtownie. – Jakim cudem? Przecież ja sam nie wiedziałem, gdzie ona była!
- Jakbyś wiedział, to byś sam ją znalazł. A ja natrafiłem na nią przypadkiem. Poczekaj, pójdę po nią.
Donghae wyskoczył z łóżka i pędem wybiegł z pokoju, a Hyuk ponownie nakrył się pościelą. Po chwili, do jego uszu dotarł dźwięk otwieranych drzwi. Ktoś usiadł na łóżku i z dużą czułością począł odkrywać chłopaka.
- Zwariowałeś?! Zimno mi! – szatyn odwrócił się i w jednej chwili poczuł się, jakby spadał w przepaść. Na wprost niego siedziała osoba, którą tak bardzo skrzywdził.
- Szczęśliwych walentynek, Małpeczko. – cichutko powiedziała Asia. – Proszę, twoja czapka. Trochę zmacana, ale poza tym w nienaruszonym stanie.
Dlaczego tutaj przyszła? Dlaczego się uśmiecha?! Przecież ją skrzywdził!
- Co ty tutaj…
- Kocham cię. Cicho! – krzyknęła, kiedy chłopak chciał jej przerwać. – Nic nie mów. Dzisiaj to ja będę mówiła. Kocham cię, słyszysz? I pokochałam cię jeszcze w Polsce, więc nie staraj się mi wmówić, że to syndrom czegoś tam! Nie czuję się też skrzywdzona… Tzn. nie skrzywdziłeś mnie naszymi spotkaniami. Nie tym. Złamałeś mi serce w momencie, kiedy wyszedłeś z mojego mieszkania mówiąc, że miedzy nami koniec. Tym mnie skrzywdziłeś. Pamiętasz, jak powiedziałam ci, że seks z tobą, to spełnienie połowy moich marzeń?
- Tak, pamiętam.
- To dobrze. A wiesz, co jest tą drugą połową? Moje marzenia ziściłyby się całkiem, gdybyś jeszcze mnie kochał. Wtedy byłabym w pełni szczęśliwa. Ale jeśli nie możesz mi tego dać, to chętnie bym kontynuowała to, co miedzy nami było. – Powiedziawszy to, pocałowała ukochanego z całą namiętnością, jaka w niej drzemała.
Chłopak odwzajemnił pocałunek szczęśliwy, że znowu może jej dotykać. Dalej już poszło wszystko bardzo szybko – rozrzucanie ubrań po pokoju, gra wstępna i penetracja. Wszystko było tak jak dawniej. Zmieniło się tylko jedno – tym razem Hyuk patrzył kochance w oczy. Zrozumiał bowiem coś bardzo istotnego.
-Też cię kocham. –szepnął po wszystkim i pocałował ją czule w czubek noska.
Zaskoczona dziewczyna nie wierzyła własnym uszom.
- Co?
- Co tak na mnie patrzysz? –zaśmiał się słodko szatyn. - Kocham cię. Nie wiem od jak dawna. Nawet nie pytaj. Ważne, że w końcu to zrozumiałem, prawda?
- Małpeczko! – krzyknęła i szybko przekręciła się tak, że teraz leżała na nim. – Jesteś najbardziej spostrzegawczym facetem jakiego znam. No, może nie… Yesio jest chyba bardziej.
- Cicho już! Pocałuj mnie, a nie marudzisz!
- A będę mogła potem jeszcze pobawić się twoją czapką? – spytała Joasia, robiąc słodką minkę.
- Jak mnie pocałujesz, to będziesz mogła brać, co tylko ode mnie chcesz. Jak już masz moje serce, to co mi po czapce?
- Wariat. – powiedziała, całując go namiętnie.
Tak, to były naprawdę szczęśliwe walentynki.
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-05-07, 19:40   

Domino

takie cos przyszlo do mnie pewnego dnia i wpelzlo tutaj. jednopartowka ale kiedys napisze jak to poznalam Siwona^^

Leżałam na łóżku i czytałam po raz kolejny ostatni tom mojej ukochanej sagi. Spojrzałam leniwie na zegarek i pomyślałam, że pora iść spać. Jutro trzeba wcześnie wstać. Odłożyłam książkę, zgasiłam nocną lampkę i otuliłam się szczelniej kołdrą.
Puk puk.
Stukanie do drzwi wytrąciło mnie z równowagi. Przecież była pierwsza w nocy! Kto mógł do mnie przyjść o tej porze? A może…
- Siwon? A co ty tutaj robisz?
- Mogę wejść? – powiedział dziwnym głosem, który był jednocześnie zmęczony, ale i zadowolony.
- Jasne, przecież wiesz. Coś się stało? – zapytałam lekko wystraszona.
- Nie, ale musze ci coś opowiedzieć. Zostałem wykorzystany! – ostatnie dwa słowa wypowiedział z zadziornym uśmiechem na twarzy.
- Co takiego?! – nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Krew zawrzała mi w żyłach, kiedy uświadomiłam sobie, że to nie musi oznaczać tego, co jako pierwsze przyszło mi na myśl. Tydzień temu wyjechali w trasę koncertową po Korei. Cały długi tydzień nie widziałam mojego ukochanego, a teraz, kiedy znowu go widzę, mówi mi, że został wykorzystany. To chyba normalne, że pomyślałam, iż zmacała go jakaś napalona fanka, którą kiedyś sama byłam?! Spokojnie…
- Hahahaha! Gdybyś widziała swoją minę. – wyraz jego twarzy powiedział mi, że się na szczęście myliłam. – To nie to co myślisz. Siadaj, opowiem ci, jaki ze mnie kretyn.
- Bardzo przystojny kretyn. – szepnęłam i cmoknęłam go delikatnie w usta. Siwon uśmiechnął się szerzej, wziął mnie na ręce i zaniósł do mojego, wróć!, naszego łóżka. Położył mnie tam, gdzie wcześniej leżałam, przykrył kołdrą (z czego byłam niespecjalnie zadowolona-czekałam na niego cały tydzień!), położył się obok i otulił ramieniem. No, już lepiej.
- No to opowiadaj, co takiego zmalowałeś?
- Zapytałem Heechula, czy jest gejem…
Nie wiem, jaką miałam minę, ale Siwon wybuchł gromkim śmiechem. A ja naprawdę byłam bliska omdlenia! Wygrzebałam się spod kołdry i podniosłam mu koszulkę. Częściowo zrobiłam to, żeby zobaczyć, czy nie ma siniaków, a częściowo dlatego, że najzwyczajniej w świecie chciałam dotknąć jego boskiego ciała. Byliśmy razem już rok, a nadal działało na mnie tak samo.
- Siniaki? Zadrapania? Rany? – wymieniałam wszelakie możliwe uszkodzenia ciała. Coś mu musiał zrobić!
- Ciiiii…spokojnie. Zaraz ci wszystko opowiem! Ale ty jesteś niecierpliwa. – zlapał mnie za nadgarstki, co spodobało mi się ogromnie. Cały czas musiałam sobie powtarzać, że ma mi o czymś opowiedzieć i nie mogę się ot tak na niego rzucić.- Ostatni dzień mieliśmy wolny, ale musieliśmy zostać ze względu na jakieś tam przepisy. Nie wiedzieliśmy dokładnie o co chodzi, ale zbytnio nas to nie interesowało.– zaczął spokojnie. – No i dobrze wiesz, jak to wtedy bywa. Heechul z Kanginem przynieśli wino, soju…w dużych ilościach. Nie wiem , jak się z tym ze sklepu zabrali, ale łatwo im na pewno nie było. Uradowani, już od progu krzyczeli, że pijemy. Mieli szczęście, bo akurat wszyscy siedzieliśmy w jednym pokoju i nie trzeba było wszystkich spraszać.
- Spraszać? Chyba żartujesz! – parsknęłam z rozbawienia. – Każdy dobrze wie, że wystarczy tylko jedno słowo – popijawa, żebyście się zlecieli w jedno miejsce. Nawet nie trzeba mówić gdzie. Co wy, na węch to bierzecie?
- Nie wiem kochanie, nie wiem. Tyle lat razem…To robi swoje. No więc, po kilkunastu kolejkach, połowa z nas była półprzytomna, a druga połowa zachowywała się jakby miała ADHD. U mnie język zaczął się bawić w ADHDowca.
Nie wiem jaką miałam minę, ale Siwon chyba wiedział, co mi krąży po moim zboczonym rozumku, bo pocałował mnie szybciutko i stwierdził, że jeszcze nie teraz, że najpierw opowie. Chcąc, nie chcąc, pokiwałam głową i zachęciłam go do opowiedzenia historyjki. Faktycznie, byłam ciekawa, co na to Ciulek, ale…niech się pośpieszy!

- Tak, a więc dalej. – rozpoczął ponownie właściciel najpiękniejszego ABSu na świecie. – Byłem na tyle pijany, że przysiadłem się do Heechula i spytałem, czy sypia z Hankyungiem. Jego mina była bezcenna! Niestety nie był na tyle pijany, by nie wiedzieć o co pytam. Tak mnie rąbną w łeb, że z miejsca wytrzeźwiałem. Następnego dnia, mimo przeprosin, nie odzywał się do mnie. Co więc miałem robić? Poszedłem do sklepu i kupiłem mu całe pudło jego ukochanych bułeczek.
Nie wierzyłam własnym uszom! Tylko uderzenie w głowę? Nic więcej? Widać Kiciul był nieźle pijany…A przekupić go można tylko soju i bułkami. A tym drugim, to już na pewno.
- I co dalej? Wybaczył ci?
Uśmiech, jaki pojawił się na twarzy mojego cudownego mężczyzny sprawił, że serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Czułam się tak samo, jak wtedy, kiedy obdarzył mnie nim po raz pierwszy. Czuły, wesoły, piękny uśmiech.
- Jasne. Przecież teraz tutaj z tobą leżę. Ale nie poszło mi tak łatwo… Heechul powiedział, że wybacz mi tylko ze względu na bułki i dlatego, że byłem narąbany. Wtedy wtrącił się Hankyung, twierdząc, że jego przecież też obraziłem. Jako zadośćuczynienie kupiłem mu czerwoną koszulkę z napisem „jestem mistrzem”. Od dawna o niej marzył. Tylko, że wtedy obruszył się Kyuhyun. Han mistrzem? Przecież to on wszystkich rozwala w StarCrafcie! Nie pomogło tłumaczenie, że chodziło tutaj o mistrzostwo w czymś innym. Musiałem mu kupić najnowszą wersję gry. Na to obraził się Sungmin. Twierdził, że teraz już w ogóle nie będzie mógł oderwać przyjaciela od kompa i nie będzie miał z kim pić! To poleciałem do sklepu bo wino, które tak uwielbia.
- I wszyscy byli zadowoleni? – wtrąciłam, mając nadzieję, że teraz zajmie się mną. Próżne nadzieje…
- Dobrze by było! Kangin i Shindong, jak to zobaczyli, zrobili mi prawdziwą aferę! Że teraz tamci będą jeść i pić, a oni będą musieli przeze mnie na to patrzeć. Kangin dostał soju, a Shini wielgachną pizzę. Za Kangina zezłościł się Leeteuk , bo twierdził, że mu rozpijam „męża” i jak to będzie wyglądało na scenie? Dostał gumową kaczuszkę. Za Shiniego wkurzył się Eunhyuk. Bo on ma dietę, a tamten się będzie opychał pizzą. Dostał najnowsze mp4. Donghae aż tupał ze złości, bo teraz ponoć Hyuk nie będzie z nim rozmawiał, tylko odizoluje się, słuchając muzyki non stop. Kupiłem mu złotą rybkę. Ucieszył się jak małe dziecko, ale za to miałem Yesunga na głowie. Miał pretensje, że przeze mnie jego żółwie stracą tytuł najnudniejszych zwierząt SuJu. Udobruchałem go książką o tresowaniu żółwi. Myślałem, że będę miał spokój. Miałem, do momentu obiadu. Ryeowook przygotował wspaniały obiad, którego nie zjadł ani Shindong ani Heechul. Napchali się moimi podarkami, to nie byli głodni. Za to nasza chudzinka się obraziła i musiałem mu sprawić chochelkę. Najnowszy model. Wtedy zirytował się Kibum, że on jako jedyny nic nie dostał. Byłem tak wymęczony lataniem po sklepach, że naprawdę nie chciało mi się już nigdzie iść, ale nie chciałem by był na mnie obrażony. To kupiłem mu koraliki na szyję, takie jakie chciał. I teraz mam z nimi spokój. Święty spokój!
Ja mu dam spokój! Wszystkich przez ten czas obdarowywał, a ja tutaj czekałam na niego jak głupia, nie mogąc się doprosić jakiejś przyjemności. Teraz to ja się obrażam!
- Co jest? – zapytał przestraszony, dostrzegłszy moją minę. – Tylko nie mów, że ty też się obraziłaś! O co?
- Foch, wiesz? Foch! Głupek z ciebie! Nie dość, że dałeś się im tak wrobić, to teraz, zamiast mnie zaspokoić, napaloną i stęsknioną, to cieszysz się, że masz spokój. Też się obrażam! – na dowód moich słów, pokazałam mu język i odwróciłam się do niego plecami, za którymi usłyszałam chichotanie.
Poczułam, że ruszył się na łóżku, a następnie objął mnie w pasie swoimi umięśnionymi, cudnymi ramionami.
- A wiesz, że mój język jeszcze nie wyzbył się swojego ADHD? –szepnął mi do ucha, a ja odwróciłam się jakimś cudem do niego przodem.
- Naprawdę? – spytałam nadzieją, na co Siwon zrobił iście diabelską minę. Chyba nigdy nie przestanę się dziwić jego umiejętnościom…
- Naprawdę. – odpowiedział trochę głośniejszym szeptem. – myślisz, że nie domyśliłem się co dokładnie chodziło po twoim perwersyjnym umyśle? Zdeprawowałaś mnie już do tego stopnia, że nie mogłem z niczym innym pomylić twojego wyrazu twarzy.
Uradowana wpiłam się w jego usta z całą tęsknotą, jaką przez ten tydzień odczuwał mój umysł i ciało.
***

Kiedy się rano obudziłam, Siwona nie było obok mnie, ale jego miejsce nie zdążyło jeszcze do końca wystygnąć. Przejechałam ręką po prześcieradle, założyłam jego koszulę, która leżała na podłodze( myślałam, że rzuciłam ja bliżej) i podreptałam do kuchni, gdzie czekał na mnie mój książę. Z gołą klata!
- O jak miło! Śniadanko! – byłam masakrycznie głodna, ale nie mogłam nie wgapiać się w jego cudowne ciało. Niestety wyczerpująca noc dała o sobie znać burczeniem w brzuchu.
Zjedliśmy razem śniadanie i Siwon musiał już iść. Byłam z tego powodu wielce niezadowolona. Przecież nie widzieliśmy się tydzień!
- Pa skarbie. Wpadnę za jakieś 5 godzin.
- Dopiero? A myślałam, że… - zwiesiłam głowę. Nigdy nie miałam go dość.
- Hahaha! Myślałem , że te 4 razy w nocy cię dostatecznie zmęczyły.
- Zmęczyły, ale już się wyspałam! Poza tym, nie widzieliśmy się tydzień. Powinniśmy nadrobić każdy dzień. – zrobiłam naburmuszoną minkę. Wiedziałam, że i tak to nadrobimy.
- Nimfomanka z ciebie!
- Tylko nie mów, że Bóg i tak mnie kocha! – często to słyszałam i doskonale o tym wiedziałam, ale teraz nie musiał mi tego mówić.
- ok. Nadrobimy, jak wrócę. Pa skarbie. – pocałował mnie na pożegnanie, wziął z szafy inną koszule i wyszedł. Wypuściłam go bez marudzenia, bo wiedziałam, że dotrzyma obietnicy.
Po godzinie zadzwonił telefon.
- Cześć kochanie. Tylko nie mów, że dzisiaj nie przyjdziesz!
- Nie, nie!- odezwał się głos w słuchawce. – Chciałem powiedzieć, że będę godzinę wcześniej. A i wiesz, co? Chłopaki kupili mi pokrowiec na Biblię! Bo tylko ja zostałem bez prezentu.
Śmiałam się jeszcze długo po zakończonej rozmowie, przygotowując się na wyczerpujący, ale jakże przyjemny dzień.

Nie ma tego złego… dalsze losy


Opowiadanie napisane pod wpływem myśli, które pojawiły się przed snem. Myślałam długo nad rozwinięciem i…no i powstało to :)
Dziękuję Ani za użyczenie mi sytuacji wyjściowej ;)

part 1

Przez całą drogę na lotnisko zastanawiała się, czy kiedyś będzie tego żałowała. Już teraz serce bolało ją tak mocno, że ledwie to znosiła. Ale nie czuła żalu, nie tęskniła, nie zastanawiała się nad tym, co by było, gdyby została... Jeszcze nie.
Przecież jeszcze nie wyjechała, zawsze mogła kazać taksówkarzowi zawrócić i zawieźć się pod swój blok. Mogła, ale tego nie zrobiła. W tym momencie uważała, że to właśnie najlepsza z możliwych decyzji. Po prostu tak było trzeba. Musiała go zostawić, inaczej nic się nie zmieni.
Była z Ryeowookiem od 2 lat. W tym czasie pojawiła się nowa płyta Super Junior, Ryeo poszedł do wojska… Nie podobała jej się ta decyzja, ale na szczęście spędził tam tylko miesiąc. Byli szczęśliwi… A przynajmniej tak jej się wydawało. Wook był zadowolony z tego jak żyli, ale ona tak naprawdę nie. Zrozumiała to tydzień temu, a decyzję o wyjeździe podjęła 5 dni później.
Była rocznica ich poznania się. Dziewczyna doskonale to pamiętała – spotkali się w sklepie, ona wpadła na niego powodując, że słoiki z sosem wyleciały mu z rąk. Następnie blondynka kupiła nie taki makaron jak trzeba, a on omyłkowo wziął jej portfel. Później zaczęli się spotykać, aż przyszedł czas, by Iwona wyznała mu, że była jego fanką przez bardzo długi czas. Chłopak wybaczył jej to drobne kłamstewko i od tej pory byli parą.
Ryeo obiecał ukochanej, że z okazji ich święta, wyjdą do kina i restauracji, a potem pójdą na długi, wieczorny spacer. Obiecał i słowa nie dotrzymał. To było ich jedyne święto, a on nie mógł z nią wyjść chociaż na spacer? Gdyby chciał, to by poszli. Ale najwidoczniej nie chciał. Zadzwonił z przeprosinami, które blondynka przyjęła dla świętego spokoju. Jednak tego dnia uświadomiła sobie, że nigdy tak naprawdę nigdzie razem nie bywali. Od 2 lat albo spędzali czas u niej w mieszkaniu, albo w apartamencie Suju. Czasem cała paczką wychodzili do „ich” klubu, a chłopcy cały czas uważali, żeby nikt jej nie zauważył. Po prostu nikt nie mógł się dowiedzieć, że któryś z nich ma dziewczynę. Iwona wiedziała, że tak może być, że będą musieli uważać. Ale na litość boską, nie do tego stopnia! Ileż to razy namawiała Wookiego na to, by się przebrał i by razem gdzieś wyszli. Przecież nikt by go nie poznał…Ale nie! On się bał! Pieprzony tchórz. Kochany, pieprzony tchórz… I o ile jakoś wcześniej tego nie zauważała, to te kilka dni temu, oczy jej się otworzyły. Kiedy ją przepraszał powiedział to po raz pierwszy- „przepraszam cię kochanie, ale ktoś mógłby nas dzisiaj zauważyć. Wiesz, bałem się, bo promocja niesie za sobą pewne ryzyko”. po raz pierwszy powiedział, że się boi. A ona nie może być z kimś, kto boi się zaryzykować – w imię miłości i wspólnej przyszłości. Nie wymagała nigdy od niego, by skakał ze spadochronem, kąpał się z krokodylami, czy też biegał nago po Seulu(a fanki miałyby na co popatrzeć, oj miałyby…). Nie, ona chciała tylko gdzieś od czasu do czasu wyjść.
Na początku ich związku wyszli pozwiedzać. Wookiś oprowadzał ją po stolicy Korei, by mogła zobaczyć, jak magicznym jest miastem. Wtedy trafili na grupę fanek Super Junior, które zaczęły prosić go o autografy i wspólne zdjęcia. Chłopak, jak przystało na kochającego ELFy Juniorka, spełnił ich prośbę bez zająknięcia. A kiedy jakaś dziewczynka spytała go, kim jest ta ładna blondynka, odpowiedział, również bez zająknięcia, że to dziewczyna jego brata i właśnie oprowadza ją po Seulu. Polka wtedy nie zwróciła na to uwagi, bo „tak było trzeba”. Kiedyś, to może i tak, ale teraz byli ze sobą na tyle długo, iż mógłby w końcu powiadomić szefów wytwórni i fanów, że ma dziewczynę, z którą zamierza wziąć ślub. Zamierza? To Iwona zamierzała, ale czy on też? Hm... Nigdy z nim o tym nie rozmawiała, ale miała nadzieję, że Ryeo marzy o tym samym, o czym ona.
Droga na lotnisko minęła dość szybko. Zdążyła przemyśleć to i owo i utwierdziła się w przekonaniu, że wyjazd to najlepsze, co może teraz zrobić. Teraz pozostaje jej tylko przejść odprawę i…witaj Polsko!
***


Tymczasem, Ryeowook po udanym treningu, udał się do mieszkania swojej dziewczyny. Nie widział niczego, co mogłoby zwiastować coś złego. Był po prostu szczęśliwy. Od 2 lat tryskał energią i radością, która aż biła resztę po oczach. Bardzo często chłopaki z zespołu zakładali przy nim okulary przeciwsłoneczne, mówiąc mu, że jego szczęście ich oślepia. A prawda była taka, że wszyscy mu zazdrościli. Każdy bowiem z nich był samotny. Eunhyuk i Donhae rozstali się z dziewczynami, bliźniaczkami, pół roku temu i od tej pory tylko Wookiś miał dziewczynę.
I tak oto, myśląc o wczorajszej nocy, chłopak zapukał do drzwi. Cisza. Zapukał znowu i znowu odpowiedziała mu cisza. Zadzwonił dzwonkiem. Nic. Zadzwonił znowu i znowu nic.
- Co jest do cholery!? – szepnął do siebie szatyn. Odgarnął sprzed oczu swoją ciemnobrązową grzyweczkę i wykręcił numer swojej ukochanej. Iiiii….iiiii…iiii…iiii… Nie odbierała. I kiedy już miał dzwonić drugi raz, na klatkę wyszła sąsiadka Iwonki. Ewa była wysoką, szczupłą, dwudziestoletnią kobietą o Azjatyckich rysach. Jej matka poznała w Polsce przystojnego Koreańczyka, z którym do tej pory pozostaje w związku małżeńskim. 5 lat temu przeprowadzili się tutaj i dla miejscowych Ewa była Shin Yonghae.
- Sungmin oppa, Iwony nie ma. – powiedziała szybko, nim Ryeo zdążył się przywitać.
- Jak to nie ma? To gdzie jest? Przecież się umówiliśmy… Yonghae, czy ty coś wiesz?
- Wyjechała. Widziałam ją, jak wychodziła z bagażami. Prosiła bym ci to oppa przekazała. – powiedziała dziewczyna, po czym wręczyła wystraszonemu mężczyźnie białą kopertę i zniknęła za drzwiami swojego mieszkania.
Wookis nie czekał na nic. Rozerwał papier i szybko przeczytał:
Kochany Ryeowook!
Już dłużej tak nie mogłam. Przepraszam, ale muszę wyjechać. Nie wiem czy na zawsze…Na pewno na jakiś czas. Oboje musimy przemyśleć parę spraw i rozłąka dobrze nam zrobi. Muszę… Muszę wyjechać. Teraz nic więcej nie potrafię napisać. Przepraszam
Iwona
Ledwo skończył czytać, a już był na zewnątrz, złapał taksówkę i jechał na lotnisko. Nie był pewien, o której odlatuje samolot do Polski, ale pamiętał, że kiedy jego ukochana blondyneczka leciała w tamtym roku do Polski, do rodziny, było to tak gdzieś ok. 12. Miał nadzieje, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Kiedy samochód zatrzymał się obok lotniska, szatyn wyskoczył z niego jak oparzony. Rzucił kierowcy należną sumę z dużym napiwkiem i pognał przed siebie. Wiedział, że posiada duże szanse na jej odnalezienie, bowiem nie spodziewał się zastać tutaj wielu wysokich blondynek. Rozejrzał się szybko i…TAK! Siedziała w poczekalni i czekała na samolot. Z bijącym sercem, podszedł do Polski.
***


-Iwona! Iwona! – dziewczyna zareagowała na swoje imię. Podniosła głowę i zobaczyła, jak w jej kierunku biegnie bardzo szczupły, by nie powiedzieć chudy, niski mężczyzna. Blondynka pośpiesznie wstała i już chciała odejść, kiedy poczuła jego dłoń na swoim ramieniu. Odwróciła się wolno i spojrzała w wielkie, smutne oczy ukochanego.
- Ryeoś, co ty tu robisz? – zapytała cicho.
- To chyba ja cię powinienem o to spytać? Byliśmy umówieni, pamiętasz? Więc nie rozumiem…Skoro miałaś zamiar wyjechać, to dlaczego wczoraj byłaś taka namiętna? Dlaczego… Dlatego, prawda? To miał być pożegnalny seks, prawda?
- Wookiś…- nie wiedziała, co ma mu dalej powiedzieć. Nie była w stanie wypowiedzieć żadnego słowa.
- Tak, czy nie? – drążył szatyn. Wyraźnie starał się ukryć smutek pod ostrym tonem głosu.
- Tak. To miał być pożegnalny seks. Chciałam, by ten ostatni raz był taki właśnie, jak ten wczorajszy.
- Dlaczego…Dlaczego wyjeżdżasz? Dlaczego mnie zostawiasz? Powiedz, szczerze mi powiedz, dlaczego. – w oczach Juniorka zaczęły się zbierać łzy. Widać było, że jeszcze chwila i nie wytrzyma, że łzy popłyną wartkim strumieniem. A płaczącego Ryeo nie chciała oglądać. Nie chciała, by taki obraz towarzyszył jej przez całe życie. To dlatego się z nim nie pożegnała, bo chciała, by jej ostatnim wspomnieniem była wczorajsza, namiętna noc.
- Powiem ci, tylko obiecaj, że nie będziesz płakał. Nie chcę mieć takiego obrazu przed oczami, kiedy będę wracała do Polski.
Koreańczyk popatrzył na nią przerażonym wzrokiem i przytaknął. Co miał zrobić? Jeśli nie powstrzyma łez, to niczego się nie dowie. A jeśli się nie dowie, to nie będzie mógł tego naprawić. Proste.
- A więc dobrze. Tylko mi nie przerywaj, ok.? – Ryeo kiwnął ponownie głową, Iwona odetchnęła głęboko i zaczęła swój monolog. – Ja już dłużej tak nie mogę. Nie mogę żyć w ukryciu z facetem, który się mnie wstydzi. I nie zaprzeczaj. Gdybyś się nie wstydził, to już dawno byś powiedział szefom, że masz dziewczynę. Ale nie, bo ty się boisz. Kto o nas wie, co? Tylko twoja rodzina, Juniorki i menadżer, który ukrywa ten fakt przed resztą. Jak ty sobie wyobrażałeś nasza przyszłość? Że co, że będziemy tak żyć na kocią łapę, aż się ktoś o nas nie dowie? I wtedy co? Zaprzeczyłbyś? Tak jak wtedy, kiedy ta mała dziewczynka zapytała, kim dla ciebie jestem? A może powiedziałbyś, że odwiedzałeś chora dziewczynę brata? Akurat ktoś by w to uwierzył…Ryeo jesteś tchórzem. Nie zależy mi na sławie i na brylowaniu na salonach. Tylko zrozum, od czasu do czasu chciałabym gdzieś z tobą wyjść, a nie tylko z mieszkania do mieszkania lub do klubu…To nie jest życie. Czuję się tak, jakbym była w klatce. W klatce się umiera, a nie żyje. W klatce się ani zwierzę, ani człowiek nie rozwija. A gdybyśmy wzięli ślub…Nie patrz tak na mnie. Tak, ja o tym myślałam, w przeciwieństwie do ciebie chyba. Więc gdybyśmy wzięli ślub, to co dalej? Też byś nikomu nie powiedział, że to zrobiliśmy? No dobra, tylko co dalej? Na świat by przyszło dziecko, albo dzieci, i co z nimi? W szkole nie mogłyby nawet powiedzieć, kim jest ich ojciec. No bo, gdyby ktoś zapytał, np. naszego synka, kim jest jego tatuś i czym się zajmuje, a on by odpowiedział- „moim tatusiem jest Kim Ryeowook, piosenkarz/członek grupy Super Junior”, to co by się stało? Poszłoby to w świat, media zaczęłyby o tym rozprawiać i co byś wtedy zrobił? Miałbyś dwa wyjścia. Bo to, że musiałbyś się do dziecka przyznać, to fakt, tylko jak nazwałbyś mnie, jego matkę? Albo powiedziałbyś, że masz dziecko z fanką, czy tam jakąś inaczej poznaną kobieta i byłby wstyd, bo nieślubne dziecko. Bałbyś się, prawda? Tylko, czy drugie wyjście byłoby lepsze? Musiałbyś się przyznać, że te X lat temu wziąłeś ślub i owocem tego małżeństwa jest to dziecko. Tylko, czy nie bałbyś się powiedzieć tego wszystkiego? Nie bałbyś się potwierdzić całemu światu, że wszystkich okłamywałeś? Bałbyś się i to jest twoja największa wada. Jeszcze, że mnie byś ukrywał, to byłabym w stanie ścierpieć, ale chować naszego dziecka, ci nie pozwolę. I co jest najgorsze, to fakt, że tak właśnie by było. I oboje zdajemy sobie z tego sprawę. Dlatego wyjeżdżam, by tego uniknąć.
Dziewczyna przestała na chwilę mówić, by móc spokojnie spojrzeć na obiekt swych uczuć. Kiedy upewniła się, że nie będzie płakało żadne z nich, powróciła do monologu. Zaczęła jednak mówić znacznie spokojniej i z większym uczuciem.
- Ryeo, kochanie…Boże, ty nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak bardzo cię kocham i jak mi jest teraz trudno. Niestety wiem, że to najlepsza decyzja. Ty tez to zrozumiesz. Ale możesz być pewien jednego. Nigdy, ale to nigdy nie przestane cię kochać. Do końca życia to uczucie będzie we mnie żyło. Schowam je gdzieś głęboko w sercu, ale zawsze tam będzie. Takiej miłości nie da się od tak wyrzucić, nie da się zapomnieć, ani wmówić sobie, że tego nie było. I nie mam zamiaru tego robić. Jednak postaram się żyć bez ciebie. W Polsce. Taaaak, Polska. Moja ojczyzna, czyż nie? Teoretycznie tak. Tylko, że… Teraz tu jest mój dom i doskonale o tym wiem. Koreę kocham tak mocno, jakbym była rodowita Koreanką. A może i mocniej… I jej nie opuszczę na zawszę. Nie byłabym wstanie… Przyjadę tu jeszcze. Jestem tego pewna. Tylko nie za rok, czy za dwa, bo to byłoby zbyt wcześnie. Rana nie byłaby jeszcze zagojona i mogłabym popełnić wiele błędów. Więc może za 10, 15 lat...Wtedy pewnie przyleciałabym tu z mężem i, kto wie, może nawet z dziećmi. Pokazałabym im kraj, który tak bardzo pokochałam, który kocham całym sercem! Oprowadziłabym ich po moich ukochanych miejscach, o ile by jeszcze istniały, i powiedziałabym im, za co tak bardzo uwielbiam to czy tamto. Pewnie większość miejsc wiązałaby się z tobą, ale oczywiście o tym nie mogłabym im powiedzieć. Bo tak będzie, że ani ty, ani ja nie powiemy naszym przyszłym partnerom, że kochamy inną osobę tak bardzo…bardziej niż ich. I kto wie? Może w jednym z tych naszych miejsc się spotkamy? Ja będę z moją rodziną, a ty ze swoją. Bo pewnie wtedy już nie będziesz bał się ujawnić. Za te 10 lat nawet pewnie będą na ciebie naciskać, byś się w końcu ustatkował. I wtedy znajdziesz sobie kogoś, kogo pokochasz, ale nigdy nie będziesz w stanie obdarzyć jej takim uczuciem, jak mnie. I ze mną będzie tak samo. – Iwona poczuła jak po jej policzku płynie pojedyncza łza. Nie starła jej, tylko mówiła dalej.- I kiedy już się spotkamy, będziemy udawać, że się nie znamy. Miniemy się obojętnie, zerkając na siebie ukradkiem, ale tak, żeby nikt tego nie zauważył. I tyle. Ja ruszę w swoją, a ty w swoją stronę. Po tym, nie zadzwonimy nawet do siebie. Bo po co rozdrapywać stare rany, kiedy ma się szczęśliwą rodzinę? Co z tego, że nie do końca szczęśliwą, skoro lepiej i tak być nie będzie mogło? Ja potem wrócę z moja rodzinką do Polski, by za kilka kolejnych lat znowu tu przyjechać. By móc się w końcu poczuć jak w domu, jak u siebie. By móc się w tym kraju spokojnie pozbierać, by móc odnaleźć zgubione cząstki serca. By móc…- w tym momencie z głośników dobiegł głos kobiety, która oznajmiła, że pasażerowie samolotu lecącego do Berlina, z którego blondynka miała przesiadkę do samolotu lecącego do Polski, powinni się już udać na jego pokład.
Ryeowook popatrzył na nią z jeszcze większym strachem. Wiedział, że zaraz ją straci, że być może już jej więcej nie zobaczy, a mimo to…Mimo to nie zrobił nic, bo wiedział, że dziewczyna ma rację. Póki nie nabierze odwagi, nie ma co jej się pokazywać na oczy. Iwona popatrzyła na niego załzawionymi oczami, przyłożyła mu dłoń do policzka, po czym pocałowała go tak delikatnie, jakby musnął go motylek swoim skrzydełkiem. Oderwawszy swoje wargi od jego, spojrzała na niego ostatni raz, uśmiechnęła się i pobiegła do swojego przejścia. Szatyn zdołał tylko wyszeptać za nią „kocham cię” i już jej nie było.
W samolocie Polka usiadła przy oknie, by móc jak najdłużej cieszyć się widokiem Korei z lotu ptaka. Chciała patrzeć nie tylko dlatego, że kochała ten kraj bardziej, niż swoją tzw. Ojczyznę, ale dlatego, że na tej ziemi zostawiła największą miłość, o jakiej nie śniło się nawet romantycznym poetom. Bo takiego uczucia nie da się wyobrazić, czy też opisać. Nie da się o nim nawet opowiedzieć. Takie coś po prostu trzeba przeżyć…Chociaż może niewarto? Ponieważ kiedy się taką miłość traci, boli to cholernie, cholernie mocno.

part 2

***


Jak Ryeo dotarł do swojego bloku, nie miał pojęcia. Ocknął się dopiero w windzie, rozpamiętując to, co się wydarzyło kilkanaście minut temu. Kiedy zauważył, że winda zbliża się do 11 piętra, wcisnął przycisk STOP i wszystko stanęło. Wziął kilka głębokich oddechów, rozglądając się po pomieszczeniu. Winda w bloku Juniorów była duża w porównaniu z innymi. Nie była pomazana, zasikana i śmierdząca. Wręcz przeciwnie-czysta, ładna i ślicznie pachnąca. Mimo iż tak wyglądała, żaden chyba człowiek na świecie nie chciałby spędzić w niej kilku godzin, a co dopiero dni. Kiedy ta myśl dotarła do Wooka, uświadomił sobie, że ta winda przypomina życie Iwony z nim-niby piękne i szczęśliwe, ale tak naprawdę było to życie w ciasnocie…Jak w klatce. Uświadomiwszy to sobie, chłopak przestał ronić łzy, które do tej pory lały się strumieniami i przepełniła go złość. Złość na jego ukochaną dziewczynę, że zamiast z nim porozmawiać-wyjechała, złość na fanów, którzy mogliby jej zrobić krzywdę, gdyby ogłosił, że to jego ukochana, ale przede wszystkim złość na siebie, iż nigdy nie powiedział tego Iwonie. Bo nigdy podczas ich związku nie powiedział jej, że się boi. Ona sama zdała sobie z tego sprawę. Tylko, że nie zauważyła powodów jego strachu. Dziewczyna myślała, iż Ryeo się jej wstydzi, co było absolutną bzdurą. Nie obawiał się także tego, że wizerunek nieśmiałego i słodkiego chłopca legnie w gruzach, bo wszyscy zdadzą sobie sprawę, że skoro ma dziewczynę, to na pewno uprawia seks. Nie, to nie było tak. Szatyn po prostu panicznie bał się, że może jej się stać krzywda. Każdy chyba zdaje sobie sprawę, że niektóre fanki bywają nieobliczalne. Wookiś doskonale pamiętał, co się działo po tym, jak wstawił na twittera zdjęcia ze swoją przyjaciółką. Nie byli dla siebie nikim więcej, tylko przyjaciółmi, a fanki mimo to zaczęły ją atakować. Chłopak prosił, tłumaczył, ale to nic nie pomagało. W końcu musiał zaprzestać umieszczania zdjęć i…skończyło się. ELFy dały jego przyjaciółce spokój. Nauczony zdarzeniami z przeszłości, wolał chronić swoja prywatność i nie ujawniać tego, że ma dziewczynę. Jednak popełnił ogromny błąd, który zniszczył mu życie- nie powiedział o tym wszystkim Iwonie. I teraz ma za swoje. Został sam, bez kobiety swojego życia.
Jego frustracja sięgnęła zenitu. Zaczął szybko oddychać i wymachiwać rękami. Uderzał i kopał ścianki pomieszczenia, nie myśląc o tym, czy je w jakiś sposób zniszczy. Tak po prawdzie, to gówno go to obchodziło. Musiał jakoś wyładować swoją złość i rozgoryczenie, a nie chciał tego robić na swoich hyungach. Opanował się dopiero wtedy, kiedy jego chudziutka piąstka wylądowała tuż obok lusterka. Koreańczyk patrzył jak zahipnotyzowany na niewielką odległość, jaka dzieliła jego dłoń od szkła. Jakież to szczęście, że w nie nie trafił! Heechul dałby mu popalić, oj dałby… W końcu to nie kto inny, jak on, Wielka Gwiazda Wszechświata, kazał je tutaj zamontować. Lusterko było mu potrzebne do tego, by w ostatniej nawet chwili mógł wpatrywać się w swoje boskie oblicze i w razie konieczności, mógł poprawić wygląd. W dodatku to lusterko było takie heechulowe, ozdobione kotkami, oryginalne i niepowtarzalne.
Mężczyzna uspokoił się. Oparł się plecami o ściankę, obok lusterka, zsunął się na podłogę, podciągnął kolana pod brodę, zakrył oczy dłońmi i głośno zapłakał.
***


W mieszkaniu Juniorów, jak zwykle panował hałas. Chłopaki kłócili się o pilot, łazienkę, o to kto ma posprzątać i o to, kto co komu wziął. Jedynie Hae siedział zamyślony i nieobecny. W końcu zapytał wariujący tłum, czy ktoś widział Ryeowooka. Chłopcy ucichli.
- Co? O co pytałeś? – zapytał Shindong, który znajdował się najbliżej niego i wraz z Minem kłócili się z Kanginem i Hyukiem o pilot. Pierwsza dwójka chciała obejrzeć mecz, a druga para pornosa.
- Pytałem, czy ktoś z was widział Ryeo. Bo miał być w południe i zrobić nam obiad. A tymczasem zbliża się kolacja, a jego dalej nie ma. Głodny już jestem…-zakończył markotnie Don.
- Ty to ostatnio tylko o żarciu myślisz. Uważaj! Bo w końcu będziesz grubszy od Shindonga! – zaśmiał się złośliwie Heechul. – A tak w ogóle to raczej żaden z nas nie widział Kucharzyka. Z tego co wiem, to szedł przed południem do Iwony, więc nie ma się co dziwić, że jeszcze go nie ma. Pewnie kręcą porno dla Hyuka.- wytknąwszy język w stronę małpkowatego, ciągnął dalej.- Poza tym chociaż raz mógłbyś sobie zrobić żarcie sam.
- Heechul, a czy ty kiedykolwiek ugotowałeś coś sam sobie? Bo jakoś tego nie pamiętam. Nawet kiedy Wookiś był w wojsku, nie gotowałeś.
- Bezczelny! –krzyknął Władca Kotów – Bo znowu każę ci mówić do siebie formalnie! JA, Wielka Gwiazda Wszechświata, nie mogę sam gotować sobie posiłków. No i Minnie był taki dobry, że robił żarełko i mi i sobie. A propos wojska, to chyba powinieneś się przyzwyczaić do samodzielnego gotowania. Miałeś niedawno na to cały miesiąc.
- Tia. Tylko, że przez ten miesiąc sam nie gotowałem. Prawie w ogóle nie jadłem, nie licząc wypadów do knajp lub tego, że ktoś się nade mną nie ulitował. Dlatego teraz mam prawo żądać powrotu Kucharzyka!
- Głupi dzieciaku, masz szczęście, że Ryeo nie nadawał się do wojska, bo inaczej padłbyś z głodu, jak twoja złota rybka!
- Ja jej nie zagłodziłem! Sama zdechła. Ja ją karmiłem…-Hae spuścił wzrok, a na podłogę ukapało kilka łez.
- To widocznie ją przekarmiłeś. – dodał Ciul, nie przejmując się stanem młodszego.
- Dosyć tych kłótni. – wtrącił się lider.- Hae ma rację. Ryeowook już dawno temu powinien być. OBIECAŁ nam, że wróci na obiad. A jak wiecie, on zawsze dotrzymuje obietnic.
W tym momencie wszyscy zdali sobie sprawę, że faktycznie coś w tym jest. Kucharzyk nigdy ich nie zawiódł i zawsze był na czas. Gotował im, a oni jedli. Jeśli jednak nie mógł przyjść, uprzedzał ich z dużym wyprzedzeniem, by mogli coś zamówić lub gdzieś wyjść. Tym razem nawet nie zadzwonił.
- Dobra. To kto dzwoni do Iwony, szpitali, na policję?- zapytał przejęty Yesung. Chłopcy od razu złapali za telefony i poczęli wykręcać odpowiednie numery. Jednak Ryeo nigdzie nie było. W tym samym czasie przyszedł do nich Siwon. Kiedy usłyszał o zaistniałej sytuacji, zadał jedno, kluczowe pytanie.
-A czy ktoś z was dzwonił do samego zainteresowanego?
Wśród zgromadzonych zaległa cisza. O tym nie pomyśleli. Dzwonili wszędzie, tylko nie do niego.
- Nie. Ale z nas kretyni! – pisnął Sungmin.
- Mów za siebie. Ja na pewno nie jestem kretynem – odpyskował Heenim.
- To dlaczego do niego nie zadzwoniłeś, hyung? – drążył Min.
Na to Chul nie miał odpowiedzi. Po raz pierwszy w życiu nie wiedział, co ma powiedzieć.
- Zamiast się sprzeczać, lepiej byście do niego zadzwonili. A teraz cisza.
Zakomenderował Siwon, zapominając o formalnych zwrotach i wybrał numer Kucharzyka. Iiii…iiii…iiii… Nikt nie odbierał. Nagle do mieszkania wpadł Hyuk.
- Telefon…telefon Ryeo. W windzie. – powiedział zasapany.
-Jak to w windzie? – zapytał zdziwiony Hae. – Siwon, to ty nie jechałeś windą?
- Donghae hyung, przecież doskonale wiesz, że ja zawsze chodzę schodami. To dobre ćwiczenie.
- No, a ja wziąłem przykład z Siwona i też latam w te i z powrotem po schodach. No i kiedy już byłem u nas na piętrze, przechodziłem obok windy. I wtedy zadzwonił jego telefon. Dokładnie słyszałem! Tylko co on tam robi? – Hyuk zrobił najgłupsza minę wyrażającą zdziwienie, jaką chłopcy w życiu widzieli.
- A może to sprawdzimy, zamiast tak stać, co? – powiedział Leeteuk, jak zwykle opanowany w takich sytuacjach.
Chłopcy nie zastanawiając się dłużej, wybiegli z mieszkania. Siwon zadzwonił jeszcze raz do Kucharzyka i… Hyuk miał rację. Zza metalowych drzwi dobiegł ich dźwięk telefonu Wooka.
- Ryeowook! Jesteś tam? Hej hej! Odezwij się!- poczęli wołać jeden przez drugiego, ale nikt nie odpowiadał. Kyuhyun szybko wcisnął przycisk przywołujący windę, która momentalnie ruszyła. Aż dziw bierze, że nikt wcześniej z niej nie korzystał. Kiedy drzwi się rozsunęły, oczom chłopaków ukazała się drobna, skulona postać siedząca na podłodze. Chłopak nie ruszał się, ani nie wydawał żadnych dźwięków. Każdy patrzył na każdego, nie wiedząc co teraz. Nie mieli pojęcia, czy coś się mu nie stało, więc trochę bali się go ruszyć. Ale przecież nie mogli stać tak i wgapiać się w Kucharzyka w nieskończoność. Musieli coś z nim zrobić.
- Siwon, bierz go na ręce i zanieś do mieszkania. Sungmin, zrób jakąś szybką kolację. Najpierw dla Ryeo, a potem dla nas. Inaczej niektórzy umrą z głodu. – zakomenderował lider.
- Ale…Hyung! Przecież Wook mnie zabije za to, że ruszałem jego rzeczy. Poza tym, ja gotuję tylko w skrajnych przypadkach, no i w moim rodzinnym domu.- zaskomlał Min.
- Bez dyskusji. To jest właśnie skrajny przypadek. A Wook ci nic nie zrobi. Nawet gdyby chciał, poprę cię. A teraz jazda! Do roboty!
Wszystko działo się jak w przyśpieszeniu. Chłopcy wbiegli do mieszkania, a Siwon w asyście Leeteuka wziął zapłakanego przyjaciela na ręce i poszedł za resztą.
***


Lot do Polski dłużył się niemiłosiernie. Iwona nie mogła spać, ponieważ w snach nawiedzała ją zapłakana twarz jej ukochanego Koreańczyka. Nie wiedziała co ma robić. Słuchać mp3 nie mogła, bo znajdowały się na nim same k-popowe kawałki, a ten gatunek muzyki za bardzo kojarzył jej się z Wookim. Patrzyła więc na ciemniejące już niebo, co znudziło jej się po kilkunastu minutach. Nie da się bowiem patrzeć w coś tak monotonnego i nie myśleć. A Polka myślała tylko o jednym. Z dwojga złego wolała już chyba sen. Miała zresztą nadzieję, że tym razem jej się nie przyśni. Karmiła się tym uczuciem za każdym razem, kiedy starała się zasnąć. Na nic to się jej jednak nie zdało. Budziła się chyba z dziesięć razy, aż w końcu poczuła, jak koła samolotu dotknęły ziemi.
Kiedy znalazła się wewnątrz budynku, bez problemu odnalazła czerwoną głowę, która należała do jej najlepszej przyjaciółki. Niewiele myśląc, rzuciła się przed siebie i wpadła w otwarte ramiona koleżanki.
- Kretynko, to ja miałam do ciebie lecieć! – powitała ją czule Agata. – Musiałaś wracać akurat teraz, kiedy uzbierałam kasę na podróż? Głupia blondynka!
Niewiele wyższa dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko szlochała w ramię koleżanki. Agata nie miała serca dłużej żartować z przyjaciółki, więc przytuliła ją mocniej. Stały tak chwilę, aż czerwonowłosej zaczęło troszkę przeszkadzać, że ludzie się na nie dziwnie gapią. Powiedziała więc blondynce, że najwyższy czas, aby pojechały do domu. Iwona nic nie powiedziała, tylko kiwnęła głową i poczłapała za Agatą, która wzięła jej torbę. W drodze do mieszkania dziewczyny nie rozmawiały ze sobą. Obie wiedziały, że przyjdzie na to czas później, kiedy Iwona odświeży się po podróży i cos zje. O ile będzie mogła cokolwiek przełknąć.
Blondynka rzuciła walizkę na swoje łóżko i bez słowa poszła do łazienki. Agata w tym czasie zrobiła jej gorącej herbaty i naszykowała kilka kanapek z postanowieniem, że jeśli wyższa nie będzie chciała jeść, to ją do tego zmusi. Nie było to jednak konieczne, bowiem dziewczyna była naprawdę głodna-w końcu nie jadła nic od wylotu z Korei. Mimo, iż dziewczyny nie widziały się od wyjazdu blondynki, wiedziały wszystko, co się u nich dzieje. Wielka w tym była zasługa cudownego wynalazku, jakim jest Internet. Codzienne rozmowy pozwalały im na doskonały, jak na takie warunki, kontakt. Jednak o planach Iwony Agata dowiedziała się w dniu wyjazdu. Nie wiedziała co się stało i dlaczego jej przyjaciółka opuszcza kraj, który tak obie kochały. Miała również nadzieje, że teraz, kiedy uzbierała odpowiednią sumę, będzie mogła polecieć do Korei, a tam Iwona zapozna ją z Heechulem. W końcu była dziewczyną Ryeowooka! Więc mogłaby chyba przedstawić im, a w szczególności JEMU, swoją najlepszą przyjaciółkę? A tu taki klops. Kilka, a może już kilkanaście godzin temu, czerwonowłosa dostała SMSa od blondynki, żeby o tej i o tej godzinie czekała na nią na lotnisku, bo musi wracać do Polski. Nic więcej. Żadnej informacji, dlaczego wraca, co się stało, nic. Jedno wielkie nic. Teraz nadszedł czas na wyjaśnienia.
Iwona opowiedziała Agacie wszystko. Mówiła długo o tym, jak szczęśliwe z pozoru było jej życie z Ryeo. W gruncie rzeczy, na początku rzeczywiście było dobrze i dziewczynie nie przeszkadzało to, że nie wychodzą z mieszkania, a dokładniej z sypialni. Wookiś był tak cudownym mężczyzną, że wystarczała jej sama jego obecność. Do czasu. Później zaczęły się konferencje prasowe, nadszedł czas występów, które promowały nową płytę Super Junior. Ryeowook nie miał zbyt dużo czasu dla swojej dziewczyny, co ona doskonale rozumiała. Jednak kiedy ten okres się zakończył, miała nadzieję, że zaczną gdzieś wychodzić, bywać razem… Przeliczyła się.
Zakończyła swoją opowieść sceną na lotnisku i poprosiła Agatę o „drobną” przysługę. Dziewczyna miała jej pomóc zapomnieć o Ryeo.
- Ale wiesz, że to ci się nie uda?- zapytała fanka Heechula.
- Wiem. Doskonale o tym wiem. Ale musze starać się o nim zapomnieć. Musze się nauczyć żyć bez niego. Wiem, że nie jest to całkowicie możliwe, ale musze spróbować ograniczyć jego rolę w moim życiu, jak najbardziej się da. –zaszlochała Iwona.
- A wiesz, że jesteś kretynką? – zapytała retorycznie Agata.
- Wiem. Zdaje sobie z tego sprawę znacznie bardziej, niż myślisz. – udzieliła odpowiedzi blondynka, mimo, iż jej przyjaciółka wcale tego nie oczekiwała.

part 3

***


Wookiś otrząsnął się dopiero następnego dnia, kiedy się porządnie wyspał i zjadł syte śniadanie, które ugotował mu Min. Poprzedniego dnia nie tknął niczego, więc wystarczyło tylko odgrzać. A to już Yesung potrafił. Wszyscy poszli z rana na próbę, a Żółwiowładny został oddelegowany, by opiekować się młodszym przyjacielem. Po śniadaniu Kucharzyk postanowił opowiedzieć Yesiowi, dlaczego tak się wczoraj zachowywał. A więc powiedział mu wszystko-dlaczego Iwona odeszła, jak rozmawiali na lotnisku, co myślał i co czuł. Yesung ledwie powstrzymywał łzy.
- Kurde, stary. To…nie no! Nie wierzę! Przecież tak się kochaliście. Myślałem, że nie możecie bez siebie żyć.
- Bo nie możemy.-odpowiedział szatyn.- I mała poprawka-nie kochaliście się, ale kochacie. Bo widzisz hyung, ja ją nadal kocham. I wiem, że ona mnie też.
-No, to teraz musisz to tylko jakoś naprawić.-powiedział błyskotliwie(jak zwykle) brunet.-Tylko najpierw trzeba pomyśleć jak.
- Wiem, wiem o tym doskonale hyung. I wiem, co musze zrobić. Tylko, że to nie czas na to. Nie teraz. Musi minąć trochę czasu, byśmy mogli ochłonąć po tym wszystkim. Inaczej to, co mam zamiar zrobić, nie wypali. Nie można dotykać rozgrzanego piecyka gołą ręką, bo można się poparzyć. Trzeba odczekać, aż piecyk ostygnie.
- Ty i te twoje kuchenne mądrości…A co chcesz zrobić?
-To, co powinienem zrobić już dawno temu.
Ryeowook opowiedział przyjacielowi co zamierza zrobić. A kiedy wrócili pozostali, ucieszyli się, że z ich Kucharzykiem wszystko w porządku i zgodzili się go wysłuchać. Podobał im się plan chłopaka, dlatego też, postanowili go we wszystkim wspierać.
***


Odwyk zajął jej 3 miesiące. Ktoś może pomyśleć, że krótko. Owszem, to byłoby krótko, gdyby miała całkiem o nim zapomnieć. Ale nadal pamiętała. Te 3 miesiące potrzebne jej były na to, by przestała go słuchać.
Przez pierwszy tydzień zapętlała na odtwarzaczu wszystkie jego solówki. Leciały non stop, aż zaczęło to wkurzać Agatę. Nie robiła jednak przyjaciółce wymówek, tylko zamykała się w pokoju, zakładała słuchawki i włączała piosenki Super Junior, a najczęściej solo Heechula. Wiedziała, że blondynce musi kiedyś przejść, skoro chciała zapomnieć o Ryeowooku. A żeby jej nie drażnić, nie puszczała muzyki na głos.
Przez kolejnych kilkanaście dni ograniczała się do jednej solówki dziennie. Później leciała jedna tygodniowo, żeby w końcu Iwona nie słuchała k-popu wcale. Biedna czerwonowłosa była skazana na wieczne słuchanie muzyki z słuchawek. Do tego nie miała już z kim plotkować o wydarzeniach, które miały miejsce na azjatyckim rynku muzycznym. Z kim miała dzielić radość z rozpadu SNSD? Komu miała wykrzyczeć wiadomość, że Han rozmawiał z chłopakami, że spotkali się podczas promocji SuJu M? Cholerny Ryeo! To jego wina, że z jej przyjaciółki zrobiło się k-popowe zombie. Teraz niech to naprawi, albo Agata zwariuje i zamkną ją w psychiatryku. Na długo. Dziewczyna spojrzała na swoją komórkę. Jakiś czas temu, kiedy w telefonie blondynki widniał jeszcze numer do Koreańczyka, zapisała go sobie. Po co? Nie wiedziała, po prostu czuła, że może jej się kiedyś przydać. I właśnie nadeszło owe kiedyś. Agata chwyciła komórkę i napisała po angielsku(na telefonie nie miała koreańskich znaków) SMSa:
Człowieku zrób coś w końcu, bo mi się Iwona rozchoruje jeszcze. 3 miesiące to chyba wystarczająco dużo czasu, by przemyśleć sobie wszystko. Prawda?
Przyjaciółka blondynki Agata
Poszło. Teraz tylko pozostawało mieć nadzieję, że Ryeo zrozumie o co jej chodziło. A jeśli nie, to przecież musiał być gdzieś tam Siwon, który zrozumie. PRAWDA?!
Po 10 minutach nadeszła odpowiedź. A więc albo zrozumiał, albo Siwon posłużył za tłumacza. W tej chwili nie to było najważniejsze.
Właśnie robię. Oglądaj jutrzejsze wydanie Sukiry. Kurde. Nie wiem jak to u Was będzie i czy możesz oglądać. Po prostu jeśli możesz, to w czwartek.
Ryeowook
Cholerni Koreańczycy! Czy oni nigdy nie mogą napisać wprost? No nic. Pozostaje jej czekać do czwartku, a wtedy obejrzeć program. Boże! Będzie musiała wstać tak cholernie rano… Ale czego się nie robi dla przyjaciółki? Teraz pozostaje tylko kwestia tego, czy jej powiedzieć, czy też nie. Nie. Ryeo nie napisał oglądajcie, tylko oglądaj. A więc lepiej, żeby tego nie widziała. To co on u licha chce zrobić? Cholerni Koreańczycy nie powiedzą niczego wprost. Ale są tacy seksowni, że można im to wybaczyć. A jeśli dzięki temu Agata pozna Heechula, to wybaczy tej parze świrów wszystko, co musiała znosić przez ostatnie 3 miesiące.
Czwartek. 6 rano, a czerwonowłosa na nogach. To nie był normalny widok, zwłaszcza, jak miała dzień wolny. I dobrze, że nikt tego nie widział. Dobrze, bardzo dobrze. Bo nikt nie powinien oglądać jej nieuczesanej i ogólnie nieogarniętej. Klik, klik, klik. Parę ruchów myszką i już mogła oglądać audycję. Początkowo wszystko było normalnie. Eunhyuk i Tusiek jak zwykle zgrywali przygłupów, chociaż czasem udało im się zabłysnąć inteligencją. Agata już zaczynała żałować, że wstała tak wcześnie, gdy nagle skończyła się piosenka i lider ogłosił, że mają gościa. A tym gościem był nie kto inny, jak Ryeowook. Po początkowych powitaniach i kilku żartach, chłopcy przeszli do sedna. Widać było, że Wook jest cholernie stremowany.
- No dobrze Wookie. Wiemy, że chciałeś coś powiedzieć naszym słuchaczom. Co to za wiadomość?
- Żenię się.-wypalił szatyn.
No tego, to się Agata nie spodziewała. Słowa chłopaka tak ją zszokowały, że spadła z krzesła. Dosłownie. Kiedy wgramoliła się na nie z powrotem, usłyszała, że znowu mówi ukochany Iwony.
- Tak. Moja dziewczyna jest obecnie w Polsce, ale kiedy wróci do Korei, zaczniemy przygotowania.
- To oznacza jedno.-powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy Hyuk. – IMPREZA!!!!!
- Hyukie, opanuj downa. Niech Ryeo powie naszym słuchaczom, od jak dawna są parą i dlaczego wcześniej nic nie mówił.
- Z Iwonką jesteśmy razem od 2 lat. Jak dobrze wszyscy wiedzą, nie lubię opowiadać o moim życiu prywatnym, dlatego też wcześniej się nie ujawniałem. Poza tym obawiałem się, że nie wszyscy mogą to zaakceptować.
- Teraz nie mają innego wyboru. Dziękujemy wszystkim za uwagę. Do zobaczenia podczas następnej audycji.-zakończył lider.
Dziewczyna siedziała i wgapiała się w ekran, jakby co najmniej na tapecie miała nagiego Heechula. Nie mogła w to uwierzyć. Znowu o ślubie powiedział wszystkim, tylko nie samej zainteresowanej! A to cham… Chciał, żeby to Agata jej o tym powiedziała! Cholerny Koreańczyk! Mógł jej o tym napisać. Czy oni cokolwiek piszą wprost? Jeśli Heechul tak będzie do niej mówił, to już ona go nauczy, jak się poprawnie mówi i pisze.
Iwona usłyszała, że ktoś z dużą prędkością otworzył drzwi do jej pokoju, a następnie poczuła, jak coś ciężkiego rzuciło się na nią.
- Ymmm…-zamamrotała jeszcze nie do końca przytomna.
- Iwona wstawaj! Wookiś się żeni! – wykrzyczała jej do ucha przyjaciółka. Kto jak kto, ale ona potrafiła być „delikatna”.
- Słucham?!?!-Iwona natychmiast otworzyła oczy i podniosła się do pozycji siedzącej. Nie wierzyła w to, co usłyszała. Nie, to musiał być jeszcze sen. – Cos ty powiedziała?
- Ryeowook, członek Super Junior się żeni.
- Super. Bardzo szybko się pocieszył. On bierze ślub, kiedy ja tu umieram z tęsknoty do niego…Ała! A to za co? – powiedziała Iwona, masując obolałe miejsce na głowie.
- Wiesz co? Jesteś głupsza, niż myślałam. Mam ci to powiedzieć drukowanymi? A więc OK. RYEOWOOK SIĘ ŻENI. Z TOBĄ!
- Z jaką mną? – zapytała oszołomiona dziewczyna. Teraz miała pewność, że to jeszcze sen.
- Hello! Jest tam kto? – Agata popukała blondynkę pięścią w czoło. – Obudź się dziewczyno! Twoje marzenie się spełnia, a ty nie kontaktujesz.
W końcu chyba jednak dotarło wszystko tam, gdzie powinno. Iwon wyskoczyła w trybie natychmiastowym z łóżka i złapała za telefon. Dobrze, że znała numer na pamięć. Wystukała odpowiednie cyfry i nie zważając na późną porę w Korei, wcisnęła przycisk połącz. Chwile poczekała, aż…
- Iwona? – kiedy Polka usłyszała tak kochany przez nią głos, prawie cała złość z niej uleciała. Prawie.
- Co ty do cholery sobie wyobrażasz?! Jak możesz ogłaszać wszystkim, że się pobieramy, skoro niedawno ze sobą zerwaliśmy?! – wykrzyczała blondynka.
- Kochanie…Ja, ja myślałem, że o tym marzysz. Zrobiłem to dla ciebie, żeby pokazać ci, że się już nie boję. Ale skoro nie chcesz… Szkoda tylko, że ten opierdziel od szefów był na darmo.
-Czekaj. Dostałeś opieprz, a mimo to… Skarbie! Ale ty mi się nawet nie oświadczyłeś. – ton dziewczyny zmienił się o 180 stopni.
- Jak wrócisz do domu, to to zrobię. Pierścionek już czeka. I wszystko już prawie przygotowane. Tylko stroje ślubne, tort i dekoracje do wybrania. Zostawiłem to dla ciebie, bo wiem, że o tym wolałabyś zdecydować sama.
- Cooo? O kurwa. –zaklęła po polsku. Agata na migi dopytywała się, o co chodzi, ale blondynka nie była w stanie mówić.
- Jeśli się zgodzisz przyjąć moje oświadczyny, to ślub za 2 tygodnie. Bilety dla ciebie i Agaty czekają na lotnisku. Jutro wylot.
- Ok…-wydukała Iwona.
- To co? Niedługo się widzimy? – szczęśliwy Ryeo prawie krzyczał.
- Tak. To pa.
- Papa kochanie! Już nie mogę się doczekać. – zanim chłopak zakończył rozmowę, dało się jeszcze słychać „zgodziła się!” i okrzyki radości reszty chłopaków.
Resztę dnia obie dziewczyny miały z głowy. Najpierw otumanienie, potem długa rozmowa, a następnie przygotowania do wyjazdu-tak im upłynęła reszta doby.
Następnego dnia dziewczyny wstały bardzo wcześnie. Błyskawicznie wyszykowały się i już pędziły na lotnisko. W samolocie usta im się nie zamykały. Ciągle rozmawiały o tym, jak to wszystko będzie wyglądało. Kiedy koła samolotu dotknęły koreańskiej ziemi, suknia ślubna, garnitur pana młodego, tort i wszystko inne było ustalone. Na lotnisku dziewczyny jednak nie zastały Ryeo, tylko Yesunga.
- Wybaczcie. Za Wookim ostatnio ciągle łażą paparazzi. Biedak nie może nigdzie spokojnie wyjść.-wyjaśnił im Koreańczyk i zaprowadził je do taksówki.
Agata była oczarowana Koreą, Yesungiem i w ogóle wszystkim. A do tego, miała za chwile spotkać swojego idealnego faceta.
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
Ostatnio zmieniony przez maggdalena 2013-04-02, 15:38, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4877
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2011-07-29, 14:59   

zabijają mnie te opowiadania xD
dawaj następne..
_________________
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-07-29, 15:37   

w końcu skończyłam...
part 4
- Yesung… - zaczęła blondynka- musisz wszystko mi opowiedzieć, rozumiesz? Ze szczegółami, ale w skrócie. Rozumiesz? – wolała się upewnić, że wszystko dotarło do Koreańczyka. Każdy chyba wie, że często bywał on we własnym świecie, a wtedy niektóre sprawy do niego nie docierały.
- Spoko. Rozumiem. – odpowiedział chłopak.- Ale nie zrobię tego sam. Po drodze zabierzemy kogoś.
- Kogo? – Agata wyrwała się z zamyślenia. Po cichu liczyła na to, że zgarną jeden z cudów natury.
- Heechula hyunga.
W tym momencie Yesung wydał się czerwonowłosej najcudowniejszą osobą na świcie. Oczywiście nie licząc Ciula.
- Agata…- blondynka mrugnęła do przyjaciółki.
- Wiem, wiem! – szepnęła dziewczyna i zaczęła się niespokojnie wiercić.
Taksówka zajechała pod bar karaoke, gdzie zwykł bywać Heechul ze swoimi przyjaciółmi. Iwona wiedziała , co to za miejsce, chociaż nigdy wcześniej tu nie była. A już na pewno nie z Wielką Gwiazdą Wszechświata. Lubili się, ale dziewczyna nie miała wstępu do tej części jego świata. Z tego co wiedziała, to Juniorki raczej tu nie chodziły. To było miejsce spotkań oppy z przyjaciółmi, którzy nie należeli do Super Junior.
Po kilku minutach czekania drzwi taksówki otworzyły się i do środka wsiadł najpiękniejszy mężczyzna, jakiego oglądały oczy Agaty. Taksówka ruszyła.
- Yo! –krzyknął i spojrzał na dziewczyny. – Nieźle narozrabiałaś blondyneczko. Przez ciebie musiałem się jakiś czas stołować na mieście!
- Pfff. Widzę, że nic się nie zmieniłeś…oppa- odpowiedziała dziewczyna, dodając ostatnie słowo po namyśle.
- A czemu miałbym się zmieniać? –zapytał z drwiącym uśmieszkiem. – Przecież jestem idealny! – mężczyzna przejrzał się w lusterku i w tym momencie jego wzrok padł na Agatę. – A ty coś za jedna?
- Heechul oppa! Jak możesz?! – powiedziała z udawaną złością blondynka. – Przecież opowiadałam wam o mojej najlepszej przyjaciółce. I pokazywałam wam zdjęcia.
- A to ty jesteś ta…no…Aneta?
- Agata- poprawiła go szybko dziewczyna i odważyła się spojrzeć mu prosto w oczy.
- No niech będzie, że Agata. A więc słuchaj mnie teraz uważnie, bo nie lubię powtarzać. – Heechul przyjrzał jej się jeszcze uważniej i poczekał, aż jego ofiara skinęła głową. – No dobra. Pomożesz Iwonie w przygotowaniach. Tortem już nie musicie się martwić. Sam się nim zająłem.
- Ty?! –wypaliła czerwona.- Przecież my miałyśmy się tym zająć!
- Po pierwsze, to zwracaj się do mnie oppa, a po drugie tak miało być, ale już nie jest. Plany się zmieniają dziecino.
Agata już miała coś mu odpyskować. Na szczęście Iwona spostrzegła to w porę i sama zabrała głos.
- Cicho. Niech ktoś mi wreszcie powie, co się działo. Ja przecież nic nie wiem. Co się działo odkąd wyjechałam? Dlaczego Ryeo to zrobił? Jak zareagowało SM? Dlaczego nic o tym nie pisały gazety? – pytania wylatywały z niej jak z procy. Zatrzymała się jednak na chwile by zaczerpnąć powietrza. I wtedy sobie przypomniała, że oni też nic nie wiedza. – Tzn. ja ten no…ja nie śledziłam prasy pod tym kątem. Ale Agata to robiła i…
- I nic tam nie było. –wtrąciła się przyjaciółka. – Nic. Kompletne zero.
- Bo trzeba czytać między wierszami dziecino. – powiedział Ciulek, po czym prychnął po swojemu. Dobrze, że dziewczyna była przygotowana na takie zachowanie. Wiedziała o nim wszystko, chociaż na żywo wszystko wyglądało inaczej. Wyraźniej.
- Do cholery nie mów tak do mnie! –syknęła Agata. – W prasie nie było nic, co mogłoby sugerować, że Wook się żeni z moja przyjaciółką.
- A ty mów do mnie formalnie! –krzyknął najstarszy. – Ya! Co za dziewczyna!
- Spokojnie hyung. – powiedział spokojnie Yesung, po czym zwrócił się do dziewczyn. – Hyung ma rację. Bo w gazetach nie było napisane wprost, że szykuje się nam wesele. Agata, czy widziałaś artykuły, bardzo ważne artykuły, o tym, że w SM doszło do jakiegoś zamieszania? Że w Super Junior szykują się zmiany?
- No…widziałam. – powiedziała Agata. – Ale wszyscy spekulowali, że szykują się jakieś zmiany w składzie SuJu. Nikomu nie przyszłoby do głowy coś takiego.
- No i o to tu chodziło. –wtrącił się Heechul. Nikt nie miał się dowiedzieć przed czasem, co się szykuje. Ryeo miałby mniej życia niż teraz. W ogóle po twoim wyjeździe Iwona, chłopak nam się załamał. Miał przez jakiś czas strasznego doła i nie chciał nam gotować.
- A ty znowu o sobie? Oppa? – Agata była zaskoczona tym, jak bardzo prawdziwe były wiadomości na temat tego Juniorka. Oczywiście Iwona jej o nim opowiadała, ale przecież to nie to samo co doświadczanie tego osobiście.
- Przecież jestem ważny!
- Dosyć! – krzyknęła Iwona. – Dosyć. Heechul oppa, proszę cię, mów dalej. A ty Agata nie przerywaj, ok.?
- OK…
- No dobra. To kontynuuję. – mężczyzna uśmiechnął się sarkastycznie do zbitej z tropu czerwonowłosej. – No i jak już mówiłem, zanim mi brutalnie przerwano, Ryeo miał doła. Ale jakoś sobie z nim poradził i postanowił, że się z tobą ożeni. Poszedł do SM i im powiedział, że albo wyrażą zgodę, albo nie odnowi kontraktu.
- Nigdy nie widziałem go takiego stanowczego. – stwierdził Żółwiowładny.
- A ja raz. Jak powiedział kiedyś, że nie zrobi mi kolacji.
- Nie dziwię się. Też bym ci jej nie zrobił. – uśmiechnął się na samo wspomnienie właściciel mini zoo.
- Heechul oppa, coś ty zrobił mojemu narzeczonemu?! – Iwonę ogarnęła lekka panika. Wiedziała do czego Ciul jest zdolny, kiedy jest głodny.
- Ja?! – oburzył się właściciel kotów. – ja nic mu nie zrobiłem…Tak jakby.
- No właśnie. TAK JAKBY. – w taksówce rozbrzmiał serdeczny śmiech Yesia. – Wiecie co Heechul hyung odwalił? Jak już się nasz Kucharzyk pozbierał…ale korek…no to jak już się pozbierał, to wrócił któregoś dnia o 3 nad ranem i przyszedł do pokoju Ryeo. No i obudził go w wysoce niehumanitarny sposób.
- Jezusie…- Iwona zatkała usta ręką. – Nawet nie chce sobie wyobrażać… Co dalej?
- Ryeowook leżał z jedną nogą podciągniętą do brzucha. Wystawała mu spod kołdry, więc hyung jedną ręką zatkał mu nos, a drugą połaskotał w stopę. A wiesz, jakie straszne on ma tam łaskotki.
- O kurde! Buhahahhahahahan! – Agata nie mogła powstrzymać śmiechu. Nawet Heechul się do niej uśmiechnął. Iwonie nie było jednak do smiechu.
- Jak…mogłeś…mu…to…zrobić!? – po każdym słowie najstarszy obrywał cios w ramię.
- Hej, hej! Nie dotykaj! Nie bij! Bo zrobię ci krzywdę!
Na szczęście taksówka się już zatrzymała i wszyscy wysiedli. Iwona nie namyślając się długo pobiegła do apartamentowca i wskoczyła do windy, z której akurat wychodziła jakaś para. Reszta cudem zdążyła wbiec do windy, zanim ta ruszyła.
- Porąbało cię?! – krzyknął Heechul.- Przez ciebie się spocę!
- Sexi…-wyrwało się Agacie, przez co dziewczyna zrobiła się czerwona jak jej włosy.
- Co powiedziałaś? – Kicul był wyraźnie w szoku.
- O jej…Agata powiem mu. – Iwona była wyraźnie rozbawiona. – Słuchaj oppa. Agata jest twoją przeogromną fanką.
Na ustach Heechula wyrósł piękny, promienny uśmiech. Agata pomyślała, że w życiu nie był piękniejszy.
- No, to trzeba było tak od razu! Dziecino, chcesz autograf?
Czerwonowłosa dostrzegła diabliki zarówno w oczach, jak i w uśmiechu swojego ukochanego oppy.
***

- Kochanie! – Iwona rzuciła się w objęcia Ryeo. – Stęskniłam się za tobą. Bardzo…cmok…bardzo…cmok…bardzo mocno!
- Ja tez. Nawet nie wiesz jak bardzo. – uradowany chłopak nie miał zamiaru wypuszczać ukochanej z objęć.
- Domyślam się. Chłopcy mi powiedzieli. – w tym momencie blondynka posmutniała.
- Niepotrzebnie. Nic mi nie było. – chłopak nadal się uśmiechał. Złapał ukochaną za podbródek i w ten sposób zmusił ją, żeby spojrzała mu w oczy. – Naprawdę. Widać było mi to potrzebne. Ale już jest dobrze. A nawet świetnie. Bo teraz jesteś przy mnie.
Już miał pocałować narzeczoną, kiedy do pokoju wparowali Heechul, Yesung i Agata.
- O! Przepraszamy…- powiedział Yesung, a pozostała dwójka zachichotała. – Chcieliśmy wam tylko powiedzieć, że wychodzimy coś zjeść, wiec…ten no. Macie mieszkanie dla siebie.
- Bawcie się dobrze! –krzyknęli jednocześnie Ciul i Agata, poczym spojrzeli sobie w oczy i uśmiechnęli się jeszcze szerzej.
Iwona odezwała się dopiero, kiedy usłyszała szczęknięcie zamka.
- To co będziemy robić? Sami, kiedy w domu jest tyle pustych łóżek?
Chłopak uśmiechnął się łobuzersko, wziął dziewczynę na ręce i zaniósł ją do swojego pokoju.
***

Ślub był bardzo skromny. Zaproszona została tylko najbliższa rodzina i przyjaciele, a mimo to uzbierała się spora grupka ludzi. Jakim cudem udało się zataić termin uroczystości, tego Iwona nie wiedziała. I nawet nie dopytywała. Ważne, że tego najważniejszego dnia w życiu nie zakłócił jej żaden paparazzo. Nalot fanów też raczej nie byłby mile widziany. Blondynce wystarczyło to, co się działo przed ślubem.
Ryeo nie mógł nigdzie z nią wyjść. Fani ciągle czatowali gdzieś w pobliżu. Na szczęście nikt nie wiedział jak wygląda Iwona, dzięki czemu mogła poruszać się po Seulu bez przeszkód w towarzystwie przyjaciółki. Dziewczyny plotkowały cały czas i załatwiały sprawy związane ze ślubem. Obie były w siódmym niebie. Iwona, bo w końcu miała poślubić mężczyznę jej życia, a Agata dlatego, że doskonale dogadywała się z Chulem. Byli nawet na kilku randkach. I nie liczyło się dla niej to, że były to kryptorandki. Najważniejsze było to, że spędzała czas z tak świetnym facetem ( wredotą i narcyzem, ale jakże cudownym).
Na weselu wszyscy bawili się znakomicie. Całość była mieszaniną koreańskiej i polskiej tradycji. Przez cały czas gościom towarzyszył śmiech i ciekawość w stosunku do nowych obyczajów. Najciekawszym jednak elementem było pojawienie się tortu.
- Heechul oppa…co to ma być? – Iwona nie kryła zaskoczenia. Wcześniej mężczyzna nie chciał zdradzić, jak będzie wyglądało ciasto weselne.
- No jak to co? – zdziwił się Kiciul.- Przecież widzisz, że to nie galaretka tylko tort. Tort mojego projektu.
Pięciopiętrowy, biało-czerwony tort ozdobiony był lukrowanymi bułeczkami, które tak kochał projektant. Na samym czubku, na największej bułeczce, stała para młoda. Na początku Iwona uważała, że to zabawne, ale im dłużej patrzyła na ozdoby, tym większe ogarniało ją wzruszenie. W podziękowaniu ucałowała przyjaciela w policzek, szepcząc ciche „dziękuję”.
Zabawa trwała do białego rana. Po zakończeniu przyjęcia młoda para udała się w podróż poślubną, gdzie nowożeńcy mogli się w końcu sobą nacieszyć. Po powrocie dostaną kolejny prezent – maleńki i dający wiele radości. Ale to już całkiem inna historia…
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
Ostatnio zmieniony przez maggdalena 2011-07-29, 15:38, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Track 
Iwook!


Ulubieniec z SJ: Ryeoś
Lover: Wook, Max, Key
Wiek: 25
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 231
Skąd: okolice Z. Góry
Wysłany: 2011-07-29, 18:18   

OJEZUSIUNAGUSIEŃKIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIII

*umiera, umiera* okej, okej.... czekajta, muszę ochłonąć, wtedy porządnie skomentuję, bo.. zaraz, zaraz *napalona idzie czytać całość raz jeszcze <333*

ach, szczerze przyznam, że zapomniałam, że opo jest nieskończone. Byłam pewna (wkręciło mi się jakoś) że po tych wookowych oświadczynach w Sukirze juz po wszystkim. XD
.. a tu dziś z nudów wchodzę na forum, patrzę i nowa, niestety ostatnia (:<) część *__*

wiesz Madziu jak mi brakowało Twego talentu pisarskiego!? ;D dawno nie dane mi było czytać czegoś tak pięknego. <3

Cytat:
- Yo! –krzyknął i spojrzał na dziewczyny. – Nieźle narozrabiałaś blondyneczko. Przez ciebie musiałem się jakiś czas stołować na mieście!

tak, typowe powitanie w wykonaniu Chulka.. ;DD

Cytat:
powiedział Ciulek, po czym prychnął po swojemu. Dobrze, że dziewczyna była przygotowana na takie zachowanie. Wiedziała o nim wszystko, chociaż na żywo wszystko wyglądało inaczej. Wyraźniej.

dobrze ujęte. ;3 na żywo jego zachowanie pewnie byłoby baaaaaaaaaaaaaardzo, ale to baaaaardzo 'wyraźne' XDD i to 'dziecinko' ironiczne w ustach Kiciulka.. kjekjee

Cytat:
Ale wszyscy spekulowali, że szykują się jakieś zmiany w składzie SuJu. Nikomu nie przyszłoby do głowy coś takiego.
- No i o to tu chodziło.

;o ;o ;o ;o ;o powiem szczerze, że ten kawałek mnie zaniepokoił, bo jeśli naprawdę tak w życiu realnym też jest!?!? ;OOO fani myślą, że chodzi o skład zespołu blabla, a tu naprawdę ma laskę któryś z nich... :OOOOOOOOO brrr, aż mam ciarki. XD
Cytat:

- Jak…mogłeś…mu…to…zrobić!? – po każdym słowie najstarszy obrywał cios w ramię.

o taaaaaaaaaaaaak, Heechul dostałby mocno za te gilgotki na nodze Wooka... wredny kotomaniak xDD
Cytat:

- O jej…Agata powiem mu. – Iwona była wyraźnie rozbawiona. – Słuchaj oppa. Agata jest twoją przeogromną fanką.
Na ustach Heechula wyrósł piękny, promienny uśmiech. Agata pomyślała, że w życiu nie był piękniejszy.
- No, to trzeba było tak od razu! Dziecino, chcesz autograf?
Czerwonowłosa dostrzegła diabliki zarówno w oczach, jak i w uśmiechu swojego ukochanego oppy.

*Iwook leży na ziemi* hahahah, co za idealne odwzorowanie Chulka. Już widzę ten jego uśmiech typu 'ha, kolejna moja fanka..jestem najlepszy' XDD
Cytat:

- To co będziemy robić? Sami, kiedy w domu jest tyle pustych łóżek?
Chłopak uśmiechnął się łobuzersko, wziął dziewczynę na ręce i zaniósł ją do swojego pokoju.

:lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: <3333333

no i ślub był, kyaaaaaaaaaa~~~ <3 wyobraźnia moja została właśnie pobudzona. XDDD''

a tort wymyślony przez Hee.... HAHAHAHHAHAH XDDDD nie spodziewałabym się! ;D dobry pomysł miałaś. xD

jej, kocham to opowiadanie. *,*
no i Ciebie Madziu także lovuję! <333333333333333333333333


AAAAAAAAAAAAAAAA I KOŃCÓWKA! no, dziecko, dziecko, mały Wooook!??!!??! ******

DZIĘKUJĘ ;* (i pragnę, by Twe opo zdarzyło się naprawdę ;pp)
_________________

Ostatnio zmieniony przez Track 2011-07-29, 18:32, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-07-29, 19:18   

Track napisał/a:
no, dziecko, dziecko, mały Wooook!??!!??!

maly Wook albo Iwonka(wookisia? :O)
Track napisał/a:
dawno nie dane mi było czytać czegoś tak pięknego. <3

ej no bez przesady...to tylko krotka czesc ktora nie do konca wyglada tak jakbym chciala ale nie dalam rady inaczej :(
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
Frydzka 


Ulubieniec z SJ: Space Big Star, Donghae
Lover: HEECHUL, Iwook, Jaejoong
Fav Pairing: EunHae, HeeWook, HeeMinn
Wiek: 25
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 477
Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 2011-07-30, 00:03   

OMOOOOOOOO! Madziu! Dawno sie przy zadnym opowiadaniu tak nie podjaralam ;o kocham Cieee! <3
przede wszystkim bede ciocia!~male Iwookowe dzieciatko <333 ya! *_*
hahah i ten jkze slodki Iwookowy moment jk sie spotkali i slub cudowny! ;D oczywiscie tort mi sie podobal xD na moim i Chula slubie taki keidys bedzie ^^
omona, a teraz moje sceny z Chulem..boze, idealne! <33 masz za to u mnie kiedys opowiadanie z Siwonem albo przynajmniej wtracenie do opowiadania xD moj piekny narcyzik <33 ale jesli chodzi o mnie to bym pewnie uzywala formalnego jezyka,bo go kocham, i to nie z tego wzgledu ze Kiciul go lubi tylko ze jest piekniejszy ^^ zwlaszcza na poczatku bym go uzywala ale jest ok~! :D i jego postac ujelas idealnie! 10/10, w koncu jest tak wyjatkowy i charakterystyczny xD

dzieki Madz ;* piszesz genialnie :D
_________________
 
 
Track 
Iwook!


Ulubieniec z SJ: Ryeoś
Lover: Wook, Max, Key
Wiek: 25
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 231
Skąd: okolice Z. Góry
Wysłany: 2011-07-30, 10:46   

maggdalena napisał/a:

ej no bez przesady...to tylko krotka czesc ktora nie do konca wyglada tak jakbym chciala ale nie dalam rady inaczej :(


pierniczysz głupoty <33
jest ładnie, ja sem zadowolona, banan ciągle tkwi na mej twarzy... czego chcieć wiecej? :DDD
_________________

 
 
asik87 

Dołączyła: 08 Maj 2011
Posty: 138
Skąd: Poznań
Wysłany: 2011-07-30, 12:17   

bardzo podoba mi się Twój sposób pisania:) każde z opowiadań ma swój własny urok. Piszesz prostym i zrozumiałym językiem bez górnolotnych zdań dzięki czemu Twoje opowiadania czyta się lekko i przyjemnie:) Nic tylko pozazdrościć takiego talentu:) Z niecierpliwością oczekuję na kolejne opowiadanie (im dłuższe tym lepiej;)). Życzę dużo weny i chęci do dalszego pisania:)
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-07-30, 15:21   

jeny dziekuje wszystkim za mile slowa... :* kusi mnie zeby napisac Mawona bo mam pare scenek w glowie ale niech sie to uksztaltuje zebym potem nie przeciagala tego w nieskonczonosc

[ Dodano: 2011-08-09, 22:15 ]
udalo sie! oto 1 czesc nowego opowiadania...ciezko pisac o sobie :O
MaWon

- Żeby tak grzybicy dostał na tej łapie zboczeniec jeden…- jedną z malowniczych uliczek Seulu wracała do domu wysoka, blada dziewczyna. Cała drogę mamrotała do siebie coś cichutko po polsku i co jakiś czas zgrzytała zębami. – Jak jeszcze raz cos się takiego powtórzy, to będziemy się musieli pożegnać…- powiedziała przedrzeźniająco. -Kretyn! A jakby tak jego ktoś klepał po dupie? Ciekawe co by ten bęcwał zrobił…Trudno! Następnym razem, przysięgam, że nie będę się hamowała i zamiast oblać gościa winem, dam mu po prostu w pysk! Najwyżej stracę robotę…Aish! – stanęła i krzyknęła na tyle głośno, że kilka osób zaczęło na nią spoglądać. Jeszcze tego jej tylko brakowało – żeby uznano ją za wariatkę. Przyspieszyła kroku i zmyła się z tego miejsca, zanim ktoś zadzwonił po pogotowie, żeby wsadziło ją w kaftan bezpieczeństwa i umieszczono w pokoju bez klamek. Skręciła w bardzo rzadko uczęszczaną alejkę, która stanowiła znakomity skrót do jej bloku. Uliczka była trochę ponura, ale mimo to idąc nią, dziewczyna czuła się bezpiecznie, nawet kiedy wracała do domu po zmroku.
„Cuz I can't stop thinking 'bout you girl. Ni zhi shu yu wo rang wo shu yu ni” dało się słyszeć z torebki szatynki. Idąc ciągle do przodu, zaczęła szukać komórki. Kiedy już ją znalazła, poczuła, że w coś uderza. Zdążyła tylko powiedzieć „ała” i już siedziała na ziemi. Już miała zwymyślać obcego – w głowie zaczęły pojawiać jej się najrozmaitsze wiązanki - kiedy podniosła głowę i ujrzała Adonisa, a z jego mp3 usłyszała znajomą melodię. Wysoki, przystojny Koreańczyk stał na wprost niej z wyciągniętą dłonią, która tylko czekała na to, aż ktoś ją chwyci. Polka podała mężczyźnie swoją rękę, a on pomógł jej wstać.
- Przepraszam – powiedzieli jednocześnie, po czym na ustach obojga rozkwitły delikatne uśmiechy.
- Super Junior M „U”?
- Michael Jackson „Beat it”? – ponownie odezwali się w tym samym momencie i potwierdzili skinieniem głów.
- Heh…- parsknął mężczyzna – to znaczy, że mnie znasz?
- Tak oppa, ale myślałam, że słuchasz jazzu. A tu Michael Jackson?
- Bo słucham jazzu. Ale tak się składa, że Michael to jedyny wykonawca popu, którego słucham. A co, nie lubisz go? – szatynka dostrzegła na twarzy Koreańczyka jakiś cień, który zniknął tak samo szybko, jak się pojawil.
- Czy go lubię?! – Polka oburzyła się lekko. – Ja go uwielbiam! Kocham wręcz! Niestety, nie dane mi było doczekać jego koncertu, ale…- Polka opuściła głowę i pokręciła nią szybko. –Nieważne.
„Cuz I can't stop thinking 'bout you girl. Ni zhi shu yu wo rang wo shu yu ni” ponownie dało się słyszeć z komórki dziewczyny. Popatrzyła wściekle na wyświetlacz – „Mama” i pomyślała sobie, że jak zwykle ma wyczucie czasu.
- Przepraszam oppa na chwilę, muszę odebrać. – powiedziała z uśmiechem i odwróciła się do mężczyzny plecami.
- Co? Dobra. Tylko daj mi najpierw wrócić do domu. Co? O Boże…- szepnęła z irytacją. Dobra, dobra. Tak, jasne. Papaaaaaa. – rozłączyła się i już miała odwrócić się z powrotem, kiedy poczuła, że kolejny raz tego dnia, dostaje klapsa w tyłek. Zdecydowanie, to był najgorszy dzień w jej życiu. Najpierw jakiś palant myślał, że jak da jej napiwek, to może ją do woli macać po pośladkach, a teraz okazuje się, że facet, którego zawsze miała za gentelmana i ideał męskości, jest takim samym zboczeńcem, jak facet z restauracji. Owszem, często sobie wyobrażała różne sytuacje między nimi, ale nigdy by nie pomyślała, że członek Super Junior jest takim chamem.
Zacisnęła zęby i zwróciła się twarzą w stronę Koreańczyka.
- Gdybyś nie był tym, kim jesteś, dostałbyś w twarz. – powiedziała ostro i już miała odejść, kiedy niespodziewanie mężczyzna złapał ją za ramię.
- Przepraszam, ale to nie tak, jak myślisz! – zaprotestował z lekkim uśmiechem na ustach i zabrał rękę.
- Nie? To w takim razie może wytłumaczysz mi, dlaczego klepnąłeś mnie w tyłek? – dziewczyna oparła ręce na biodrach i łypała na niego groźnie.
- Po prostu miałaś na spodniach pająka, więc go strzepnąłem. – mężczyzna wzruszył ramionami i uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- C…co na mnie siedziało? – pisnęła cichutko i z prędkością światła znalazła się za plecami wybawcy. – Gdzie on jest? Ja nie chce być tam, gdzie on! Oppa zabierz go! Zabierz!
-Spokojnie, już sobie poszedł, kiedy się na mnie wściekałaś. Boisz się robali?
- Nie robali, tylko pająków! – sprostowała Polka. – Są straszne- takie włochate, paskudne i mają osiem przerażających kończyn. – powiedziała i aż wzdrygnęła się na samą myśl, że coś takiego spoczywało sobie spokojnie na jej pośladkach. – Dziękuję, oppa i przepraszam za to, że tak na ciebie napadłam. Po prostu dzisiaj już miałam podobną sytuację i byłam zdenerwowana i…Przepraszam. Gaduła ze mnie. – dziewczyna pokręciła głową i zrobiła krok do przodu. – To ja idę. Pewnie masz wiele zajęć oppa, więc nie będę ci już zawracała głowy. To…do widzenia oppa. – uśmiechnęła się i ruszyła przed siebie. Ciągle uśmiechała się do siebie pod nosem, aż przypomniało jej się, że nie poprosiła o autograf. Już miała się wrócić, kiedy poczuła na swoim łokciu czyjąś rękę.
- W nogi! – usłyszała tylko i poczuła szarpnięcie do przodu. Teraz biegła za Koreańczykiem, chociaż nie wiedziała dokąd. Gdyby to był ktoś inny, to martwiłaby się, że jakiś nieznajomy ciągnie ją w nieznane miejsce. Ale przy tym konkretnym mężczyźnie czuła się bezpiecznie, jak nigdy dotąd.
Skręcili parę razy i znaleźli się gdzieś, gdzie Polka jeszcze nie była. Był to ślepy zaułek, z dwóch stron otoczony ścianami, na których widniały wspaniałe graffiti. Para wbiegła od strony zabudowań, przez mało widoczne przejście. Kiedy dziewczyna poczuła, że uścisk dłoni Koreańczyka zelżał, przystanęła, oparła dłonie na kolanach i zaczęła szybko oddychać. Zapamiętała sobie, iż musi popracować nad swoją kondycją, zwłaszcza, że po mężczyźnie nie było widać ani śladu zmęczenia. Kiedy odsapnęła trochę, wyprostowała się i spojrzała przed siebie. Widok zaparł jej dech w piersiach. Przed nią widniała cienka barierka, która oddzielała zaułek od malowniczej łączki, która najprawdopodobniej była częścią parku, gdyż dookoła rosło mnóstwo drzew.
- Boże, jak tu pięknie! – krzyknęła i spojrzała nieśmiało na chłopaka w obawie, że skaże ją za nadużywanie imienia Pana Boga na daremno. Koreańczyk najwidoczniej to zauważył, bowiem uśmiechnął się delikatnie i pokręcił głową.
- Spoko. Nie jestem do końca taki, jak przedstawiają mnie media. Wyobraź sobie, że ja też nie jestem święty i grzeszę tak samo, jak każdy normalny człowiek.
- Przepraszam oppa…- Polka uśmiechnęła się delikatnie, a kiedy nastała dziwna cisza, zapytała – Oppa, a tak w ogóle, to co to miało być? Ja rozumiem, że lubisz ćwiczyć itd., ale to nie był normalny jogging.
- Yyy…- Koreańczyk przygryzł nerwowo wargę. – Teraz, to ja cię muszę przeprosić. Po prostu zauważyłem jakąś dziewczynę. Ona też mnie chyba zauważyła i miałem wrażenie, że zaraz się cofnie i wejdzie w tą alejkę, a to nie wyglądałoby dobrze.
- No tak…- szatynka pokiwała głową ze zrozumieniem. – Jutro we wszystkich koreańskich gazetach byłaby informacja, że sławny piosenkarz, Choi Siwon z Super Junior, urządza sobie potajemne schadzki z jakąś Polką. Ale by się działo…- dziewczyna wytrzeszczyła oczy i parsknęła z lekką kpiną.
- Jesteś z Polski? – najwyraźniej do Siwona nie doleciały ostatnie słowa Polki.
- Tak, prawie z samego centrum. Ale ty chyba oppa wiesz, gdzie leży Polska? Po Full Housie powinieneś wiedzieć. No i potem też działo się trochę ze strony polskich ELFów.
- Wiem, gdzie leży twój kraj. Nie jestem taki głupi.
- Nie to miałam na myśli! – syknęła dziewczyna. – Siwon oppa, czy ty myślisz, że ELFy uważają, że którykolwiek z SuJu jest głupi? Jeśli tak, to się mylisz. Owszem, uważamy Heechula oppę za kochanego narcyza, Leeteuka oppę za sierotkę, ale kochaną, Kyuhyuna oppę za evil maknae, Eunhyuka oppę za mistrza tańca, Donghae oppę za uroczego gluptaska, Sungmina oppę za słodkiego faceta, który chce być ostry, Shindonga oppę za zabawnego faceta, Hangenga oppę za kretyna, który nie wie co zostawił, ale nadal go kochamy, Kangina oppę za śmiesznego łobuza, Yesunga oppę za… -pomyślała o tym, żeby powiedzieć „za cwela”, ale się powstrzymała -za żółwiowładnego właściciela mini zoo, Ciebie oppa za gentelmana i bardzo wierzącą osobę, Kibuma oppę za tajemniczego kolesia, a Ryeowooka oppę za kochanego, słodkiego kucharzyka, ale żadna z nas nie ma was za kretynów. No…co najwyżej za kochanych czubków. – Polka zaśmiała się radośnie.
- Dobrze wiedzieć. –odpowiedział Siwon i uśmiechnął się kącikiem ust. – A jak masz na imię?
- Magdalena. Ale wszyscy mówią na mnie Magda albo Madź. Tak jest krócej. Ale tobie oppa chyba będzie łatwiej mówić Magda.
- OK. A powiedz mi jeszcze…- zaczął, ale nie dane mu było dokończyć.
- Chwila, chwila. Oppa ty już zadałeś mi dwa pytania. Teraz moja kolej. – w głowie kołatało jej się tylko jedno pytanie, jak na zboka przystało „czy mogę dotknąć twojego ABSu?”, ale jakimś cudem się powstrzymała i zadała pierwsze lepsze pytanie, które przyszło jej do głowy. – Oppa, co robiłeś w tamtej alejce? Raczej nie jest ona często używana.
- O to samo ciebie chciałem zapytać. Ja zawsze tamtędy chodzę. To bardzo użyteczny skrót, a przy tym mało znany. O dziwo…Ale dla mnie to lepiej. Nie wpadam na tłumy fanek. Teraz moja kolej. Kto jest twoim ulubionym członkiem Super Junior?
Polkę zaskoczyło to pytanie. Zastanawiała się , co ma teraz zrobić. Jeśli skłamie, będzie siebie za to nienawidziła, bo pewnie zrobi mu się przykro. A jeśli powie prawdę, Siwon może uciec w panice, że trafił na jakąś chorobliwie w nim zakochana fankę. I za to dziewczyna też się znienawidzi. Co robić?
- Nie powiem. –wypaliła nagle.
- Nie…nie powiesz? – odpowiedź dziewczyny wyraźnie zaskoczyła Koreańczyka. – Rozumiem. –powiedział po chwili wahania. – Pewnie nie chcesz mi powiedzieć, żeby nie zrobić mi przykrości. Mam rację? Nie martw się, nie jestem przewrażliwiony na tym punkcie jak Heechul hyung, który by chciał, żeby wszystkie fanki kochały najbardziej jego. Pewnie jesteś jego fanką?
- Nie. – odpowiedziała Magda przez zaciśnięte zęby.
- Kyuhyuna-ssi?
-Nie.
- Donghae – ssi?
- Nie.
- Leeteuka-ssi?
- Nie.
- No to pewnie jesteś fanką…
-Siwon do cholery!- wybuchła dziewczyna- Jestem twoją fanką!
- A gdzie oppa? – powiedział zaskoczony mężczyzna. – I…moją fanką? To dlaczego nie powiedziałaś od razu?
- Bo bałam się, że uciekniesz. – szepnęła nieśmiało, opuściła głowę i z wielkim zacięciem przyglądała się swoim dłoniom. – Ale ja nie jestem z tych fanek.
- Z jakich tych? – powiedział równie cicho chłopak.
- No z tych, które wynajmują taksówki, żeby za wami jeździć. Z tych, które nie akceptują Henrego i Zhou Miego, z tych kretynek, które nie chcą ich w podstawowym składzie. Jakbym taka dorwała, to…cało by z tego nie wyszła! – dziewczyna wyraźnie się ożywiła. Złość dodawała jej pewności siebie w obliczu tego wspaniałego mężczyzny.
- Mądra z ciebie dziewczyna. – Siwon uśmiechał się ciągle do Polki, aż ta w końcu spojrzała na niego.
- Oppa, jeszcze raz przepraszam, że na ciebie nakrzyczałam. W rewanżu zaprosiłabym cię na herbatę, ale pewnie masz dużo zajęć i mało czasu…i pewnie wywiązałby się jakiś skandal przez to, więc…- Magda przygryzła delikatnie wargę i wzruszyła ramionami.
- Bardzo chętnie pójdę z tobą na herbatę. – dziewczyna spojrzała niepewnie na Koreańczyka, ale ten nie żartował –mówił poważnie!
- Ale…ale…-szatynka nie dowierzała własnemu szczęściu. Ten dzień jednak nie był taki okropny, jak jej się wydawało.
- Pójdziemy, ale pod warunkiem, że to ja ciebie zaproszę w miejsce, gdzie nikt nie będzie nas nękał. Mamy z zespołem takie swoje zaufane miejsce. Jeszcze nigdy nie nękali nas tam żadni fani. To co? –zapytał , ciągle się uśmiechając –Idziemy?
Tak, to z całą pewnością był jeden z najszczęśliwszych dni w życiu Magdy.
Dzień szybko dobiegł końca i Magda musiała rozstać się z Siwonem. Mimo, iż ich spotkanie przy herbacie trwało niewiele ponad godzinę, Polka uważała, że to był najlepiej spędzony czas w jej całym życiu. Choi Siwon był idealnym mężczyzną dla niej, czego oczywiście mu nie powiedziała. Nadal się bała, że zwieje jej z przed nosa. Co prawda wymienili się numerami telefonów na zakończenie spotkania, ale i tak nie była pewna, czy na drugi dzień idol będzie o niej pamiętał. Niby był miły, czarujący i w ogóle kochany, ale przecież miał swoje zapracowane życie, w którym było dla niej niewiele miejsca. Jego zachowanie nawet dziwiło Magdę – przecież jej nie znał, a mimo wszystko dał jej swój numer. A co by było, gdyby okazała się szajbnięta fanką, która teraz z tym wszystkim poleci do telewizji? Miałby wtedy przesrane. Dziewczyna zastanawiała się, czy jakakolwiek fanka mogłaby tak zawieść swojego oppę. Pewnie tak. Po świecie chodzi wielu ludzi, którzy mają coś nie tak z mózgiem. Fakt faktem, że ona sama najnormalniejsza nie była, ale czegoś takiego nie zrobiłaby za żadne pieniądze świata. Oto spełniło się jej marzenie- poznała swojego ukochanego członka Super Junior i teraz miałaby to zawalić? Oj, musiałaby mieć naprawdę zrytą psychikę.
Kiedy szatynka dotarła do domu, coś sobie przypomniała.
- O kurwa! – krzyknęła po polsku. – Mama! Zabije mnie, jak nic mnie zabije…- nie myśląc wiele, zrzuciła buty i pobiegła do komputera. Włączyła go szybko, narzekając na to, jak wolno się ładuje. Kiedy w końcu wyskoczył pulpit z tapetą Super Junior, szybko weszła na gadu. Wtedy wyskoczyło jej milion wiadomości od mamy. Dziewczyna wytrzeszczyła oczy i miała spore trudności z zamknięciem szczęki. Napisała szybko SMSa, że właśnie weszła na gg, a już po chwili jej rodzicielka zaczęła ją bombardować nowymi wiadomościami w stylu – „jak to dopiero wróciłaś?” , „dzwoniłam do ciebie parę godzin temu” czy „co przez ten czas robiłaś?”. Magda wzięła się w garść i na każdą wiadomość odpisywała grzecznie, co było jak na nią bardzo dziwne. Nie miała jednak zamiaru mówić mamie całej prawdy. Już dobrze wiedziała, co powiedziałaby jej mama – „spotkałaś tego swojego żółtka? Ło tam, jutro nie będzie nawet o tobie pamiętał”. Tak, mama na pewno by jej dodała otuchy. Pfff…Najlepszym wyjściem było powiedzenie rodzicielce, że spotkała koleżankę i się z nią zagadała. W to jej mama uwierzyła bez zbędnego przekonywania – w końcu znała swoją córkę i wiedziała, że jak się rozgada, to trudno ją zatrzymać. Po skończonej rozmowie, Magda mogła w końcu odpocząć i przeanalizować cały dzisiejszy dzień. W końcu poszła umyć się do łazienki, a potem wgramoliła się do łóżka. Szczęśliwa już po woli udawała się w krainę snów, kiedy do rzeczywistości przywrócił ją śmiech Leeteuka. Otworzyła ostrożnie oczy i złapała za komórkę, po czym odczytała wiadomość : „Dobranoc moja polska przyjaciółeczko :*”. Radości dziewczyny nie sposób było opisać. Sama, po długim tańcu radości na łóżku, zdołała tylko odpisać: „dobranoc oppa :*” i poszła szczęśliwa spać.
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4877
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2011-08-10, 00:02   

maggdalena napisał/a:
Żeby tak grzybicy dostał na tej łapie zboczeniec jeden…-

ej... to mi się skojarzyło ze "sraczką" której złodziejowi cukierków Nuna zyczyła xDD
maggdalena napisał/a:
Michael Jackson

MJ.. xD
widać, że ty go serio uwielbiasz XD
dobra, spodobało mi się.. bardzo w twoim stylu xD cóz wiadomo nikt nie opisze siebie lepiej niz tu sama.. i ta akcja z pająkiem.. brrrr..
a mamie mogłas nakłamać, że to mnie spotkałaś.. zaraz by zrozumiała czemu się spóźniłaś ;))
_________________
Ostatnio zmieniony przez Majanna 2011-08-10, 00:08, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-08-10, 17:20   

Majanna napisał/a:
ej... to mi się skojarzyło ze "sraczką" której złodziejowi cukierków Nuna zyczyła xDD

bo to mialo tak byc xD to mi dalo pomysl
Majanna napisał/a:
widać, że ty go serio uwielbiasz XD

no to nie?! kocham!
Majanna napisał/a:
a mamie mogłas nakłamać, że to mnie spotkałaś.. zaraz by zrozumiała czemu się spóźniłaś ;))

buhahahahahan! xD czemu tak pozno wrocilas?
spotkalam Majke...
aha to juz rozumiem xD
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
 
 
 
93antenka 
Madzia


Ulubieniec z SJ: KyuHyun, SungMin, Leeteuk, Hae
Lover: EunHyuk
Fav Pairing: EunHae, KyuMin
Wiek: 25
Dołączyła: 31 Lip 2011
Posty: 1689
Skąd: Wodzisław Śl/Gdańsk
Wysłany: 2011-08-16, 19:46   

maggdalena, jesteś boska... Ogólnie wszystkie opowiadania przypadły mi do gusty, ale to o Hyuku... Kobieto cudowne!
W sumie to ciekawe jak wygląda ta bardziej zbereźna strona małpeczki, chyba umrę z ciekawości :mrgreen:
Czekam na więcej, mam nadzieję, że coś ci się jeszcze urodzi w głowie z Hyukiem w roli głównej ;-)
 
 
 
maggdalena 
Mad?


Ulubieniec z SJ: Hae, Tusiek, Hee, Kyu, Hyuk
Lover: Siwon
Fav Pairing: EunHae, HanChul, HeeTeuk
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 25
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 15239
Skąd: ??czyca
Wysłany: 2011-12-20, 23:34   

omo w koncu 2 czesc Mawona xD od razu zaznaczam ze wszystko jest zmyslone wiec sie nie czepiajcie tego ze Hae nie ma pokoju z Hyukiem czy cos ;) bo ja sama juz nie wiem jak to u nich jest a wiadomo ze jako fanka EunHae... no :D ach! i to co jest pochyle to sa mysli Magdy :P tj tak jakby moje xD

MaWon cz. 2



Jak bardzo zajętym człowiekiem jest Siwon, Magda zobaczyła dopiero wtedy, kiedy zaczęła się z nim przyjaźnić. Koreańczyk brał udział w licznych programach, sesjach zdjęciowych, próbach z zespołem, koncertował, udzielał wywiadów, a mimo to miał czas, by się z nią od czasu do czasu spotkać. Dziewczynę zastanawiał najbardziej fakt, iż do tej pory nie zostali przyłapani przez żadnych fanów. Chodzili razem do kina, restauracji, klubów karaoke, czy też na musicale i nic – mięli święty spokój. Jak się później dowiedziała, mężczyzna miał swoje sprawdzone miejsca i sposoby na unikanie fanów. Spokój też mięli dzięki niej samej, ponieważ nikomu się nie pochwaliła, kto jest jej nowym przyjacielem. Bała się bowiem, że jej znajomi mogą się niechcąco wygadać, a wtedy sprawa nie wyglądałaby tak ciekawie, jak do tej pory.
Magda od zawsze wiedziała, że Siwon jest wspaniałym człowiekiem. Nie zdawała sobie jednak sprawy, iż jest on takim ideałem. Jej ideałem. Na początku ich znajomości często musiała się powstrzymywać, by nie rzucić się na niego w jakiejś ciemnej alejce. Z czasem jednak zaczęło jej to przechodzić. Widziała, że mężczyzna traktuje ją tylko i wyłącznie jak przyjaciółkę, więc postanowiła się z tym pogodzić. Wymazała z głowy erotyczne myśli dotyczące Koreańczyka, zmieniła sposób myślenia o nim, a także zaczęła sobie powtarzać, że z ich związku i tak by nic nie było. Jak się okazało, zaraz po przeprowadzce do Korei, to była najlepsza decyzja w jej życiu. Siwon był niesamowitym przyjacielem, którego nie zamieniłaby na nic innego. Była szczęśliwa, że może z nim spędzać czas, rozmawiać, żartować…że może z nim po prostu być. Nie warto było tego psuć, tym bardziej jakimiś mrzonkami o byciu parą.
- Cześć przyjaciółeczko. Mam dla ciebie niespodziankę. – dziewczyna usłyszała w komórce rozbawiony głos Koreańczyka. Mówił szybko, jakby chciał przekazać jej wszystko na raz.
- Jeszcze raz, tylko wolniej. – poprosiła Polka. Sama po polsku potrafiła mówić z prędkością światła, ale kiedy ktoś tak nawijał po koreańsku, nie była w stanie wszystkiego zrozumieć. Rozmówca powtórzył wiadomość.
- Niespodziankę? Jaką niespodziankę? – dziewczyna nie kryła zaskoczenia. Co mógł dla niej mieć?
- Dzisiaj o 18 będę u ciebie. Wychodzimy. – No bardzo dużo informacji! – pomyślała Magda.
- A coś więcej? Jak mam się ubrać? – Faceci…nigdy tego nie zrozumieją!
- Eeee… A skąd ja mam to wiedzieć? – zachowanie chłopaka zaczęło ją irytować. – To raczej nic zobowiązującego. Więc ubierz się jak chcesz. To do 18! Pa. – zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, rozmowa została zakończona.
Magda nigdy nie lubiła, kiedy ktoś decydował za nią, co ma robić. Ale to przecież miała być niespodzianka, prawda? A więc nie mogła zadecydować w tej kwestii. Jednak mogła zaplanować, jak będzie wyglądała. Nic zobowiązującego? Ale jak bardzo? Dresu przecież nie założy, bo na pewno będą poza jej mieszkaniem. Sukienki żadnej nie miała, bo w nich nie chodziła. Poza tym, nawet gdyby coś takiego miała, to zakładałaby to tylko na ważne uroczystości. Dziewczyna przeglądała zawartość szafy przez kilkanaście minut. W końcu decyzja zapadła. Na godzinę przed 18, Magda założyła czarne legginsy do połowy łydki z ekspresikami po bokach, swoją ulubioną granatową, asymetryczną tunikę ala nietoperz z równie asymetrycznym pomarańczowym pasem w talii i ukochane czarne czółenka na 7cm szpilce z kilkucentymetrową koturną z przodu. Zrobiła włosy i makijaż, a 5 minut później usłyszała dźwięk domofonu. Otworzyła drzwi wejściowe, złapała za torebkę, do której wrzuciła wszystkie podstawowe rzeczy, tj. błyszczyk, chusteczki, szczotkę do włosów, małe lustereczko itd. Na koniec spryskała się perfumami i takim o to sposobem była gotowa do wyjścia.
Puk puk – rozległo się w mieszkaniu. Dziewczyna rozejrzała się szybko dookoła i kiedy upewniła się, że wszystko powyłączała, otworzyła drzwi.
- Cześć – powitała gościa i wyszła na korytarz.
- Cześć. Ślicznie wyglądasz. Tylko nie wiem, czy nie za elegancko. – powiedział mężczyzna i jeszcze raz zlustrował dziewczynę od stóp do głów.
- Dzięki za komplement. Ale…jak za elegancko? – Polka była w szoku. Przecież wyglądała dość normalnie, jeśli patrzeć pod kątem wyjść.
- No tak. Mówiłem, że to cos niezobowiązującego. Hm… będą problemy. – Siwon zrobił dzióbka w bok, zastanowił się przez chwilę, a potem uśmiechnął się tak, jak Magda lubiła najbardziej. – Ale to nie ja je będę miał. Chodźmy.
Cała drogę do samochodu i podczas drogi do celu, Polka starała się wypytać Koreańczyka o jakiekolwiek szczegóły. Nic z tego. Nie chciał się zdradzić niczym, a pod koniec podróży, jak się Magda domyślała, zatrzymał się na chwilę, by zawiązać dziewczynie oczy, co tylko bardziej ją zdenerwowało. Nie lubiła takich niespodzianek! Po kilku minutach pomógł jej wysiąść z samochodu i zaczął gdzieś prowadzić. Dziewczyna usłyszała, jak mężczyzna wita się z kimś, a następnie wbija jakiś kod. Gdzie on ją u licha prowadził? Kilkanaście sekund jechania windą, pukanie do drzwi i…
- Jesteśmy na miejscu – usłyszała głos przyjaciela, a sekundę później „odzyskała” wzrok. Zanim zdążyła się zorientować gdzie są, drzwi otworzyły się. I nastąpił szok.
- No w końcu jesteś, Siwon! Wchodźcie, wchodźcie… - krzyknął Sungmin i zniknął w kuchni. Para weszła do mieszkania. W korytarzu walało się mnóstwo butów, a dokładniej 10 par. Zanim Magda się roześmiała, stanęło przed nią 8 Koreańczyków, każdy z niemym „ach” na ustach. Po chwili z kuchni wyszli także Ryeowook z Sungminem.
- Dobry wieczór. – powiedziała Polka z uśmiechem na ustach. – Jestem Magda.
Cisza trwała jakieś 2 minuty, a później nastąpił chaos.
- Ale jesteś wysoka! – wykrzyknął naczelny kucharz Super Junior.
- Zobacz jakie ona ma buty! Dlatego taka się wydaje! – powiedział Yesung i szturchnął przyjaciela w ramie.
- Co tam buty! Bez nich też wygląda na wyższą od Ryeowooka! – zaśmiał się dziko Heechul.
Dziewczynę urzekł fakt, iż chłopcy mówili to wszystko nieformalnym językiem. Nawet Kiciul! Ale to do chłopaków. Ciekawe, jak będzie się zwracał do niej. A właśnie!
- Siwon – Polka szarpnęła przyjaciela za rękaw koszuli. – Siwon, wyjaśnij im.
Chłopak spojrzał Polce w oczy i kiwnął głowa na znak, że rozumie. Nie dał rady się odezwać, bowiem harmider rozpoczął się na nowo.
- Dlaczego ona mówi do ciebie nieformalnie?! – krzyczeli jeden przez drugiego.
- No właśnie to miałem wam wyjaśnić. – powiedział zakłopotany Siwon. – E… Magda nie zna formalnego języka na tyle, by się nim posługiwać, dlatego nie bądźcie źli, jak będzie mieszała oba rodzaje. Do mnie mówi zupełnie nieformalnie i mi to nie przeszkadza. W końcu jesteśmy przyjaciółmi, a ona nie jest Koreanką, więc można jej to wybaczyć. – po tych słowach, mężczyzna obdarzył przyjaciółkę ciepłym uśmiechem.
- I jak ja mam to znieść?! – wybuchnął Heechul. Na to Polka była przygotowana. – Żeby dziewczyna mówiła do mnie nieformalnie… Aaaaaaaaa! – złapał się za głowę i udał się do salonu.
- Przepraszam cię za niego. – powiedział Leeteuk i zaprosił gościa do mieszkania.
Magda szybko zdjęła buty, czym przyczyniła się do rozkwitu wielu uśmiechów.
- A jednak nie jesteś wyższa ode mnie! – ucieszył się Wookiś.
- Nie szczerz się tak. Jest wyższa. – zgasił przyjaciela, jak zwykle uprzejmy Kyuhyun.
- A mi się wydaję, że jesteśmy równi. – skłamała dziewczyna. Nie chciała bowiem, by Ryeo czuł się przy niej skrępowany. A różnica w ich wzroście nie była taka duża – wynosiła bowiem jakieś 5cm.
Kiedy już wszyscy znaleźli się w salonie, Kucharzyk i jego dzisiejszy pomocnik przynieśli z kuchni kilka pięknie wyglądających i niesamowicie pachnących potraw. Siwon oświadczył przyjaciółce, iż uprzedził chłopaków, że ta nie lubi ryb. Polka była mu niezmiernie wdzięczna, ponieważ nie chciała urazić Ryeo tym, że czegoś by nie zjadła.
- Przepraszam. – odezwał się Eunhyuk. – Magda, a my jak mamy do ciebie mówić?
- Jeśli będziecie używali nieformalnego języka, to będę wam bardzo wdzięczna. – odpowiedziała z uśmiechem. – W formalnym potrafię mówić o jedzeniu, bo w końcu pracuje w kawiarence, więc musiałam się nauczyć. A reszty uczę się na bieżąco. Przepraszam za to, zwłaszcza ciebie Heechul oppa. Wiem, jak bardzo trzymasz się zasad językowych. Ale na swoją obronę mogę powiedzieć, że kocham koty i uważam, że zawsze wyglądasz wspaniale, bez względu na to, jaka masz fryzurę.
Trafiła w sedno! Twarz oppy w jednej chwili zmieniła swój wyraz z obrażonej na bardziej łagodną.
- No dobrze. Jestem ci to w stanie wybaczyć. – powiedział, udając jeszcze trochę zagniewanego. – Jedzmy!
Na reakcję chłopaków nie trzeba było długo czekać – w jednej chwili rzucili się na jedzenie. Na chwilę zapanowała cisza przerywana odgłosami stukających pałeczek. W końcu chłopcy nie wytrzymali i zaczęli zadawać gościowi pytania. Najpierw każdy z osobna zapytał nową koleżankę, co o nim sądzi. Tutaj dziewczyna nie musiała kłamać i szczerze odpowiadała każdemu, że jest przystojny, słodki, śliczny, ma wspaniały głos, oczy, ciało itd. itd. Dla każdego znalazł się jakiś komplement, który go zadowalał. Później zaczęły się pytania dotyczące niej samej.
- A powiedz mi – zagadnął ją Donghae – skąd znasz koreański i dlaczego tutaj przyjechałaś?
- To proste. Od dawna jestem waszą fanką, więc chciałam tutaj przyjechać chociaż na parę dni. Dlatego nauczyłam się języka w stopniu komunikatywnym jeszcze w Polsce, a na miejscu szkoliłam się dalej. No i przydało się, tym bardziej, że z kilku dni zrobiło się już półtora roku. Jednak jeszcze wielu rzeczy nie rozumiem i pewnie nigdy nie zrozumiem. Np. ten język formalny-jakby nie mogło być jednego tylko zwroty dodatkowe. Albo dwa rodzaje liczebników, czy też dwa O. przez to jak pisze ze słuchu, to nie wiem, czy napisać o czy tez eo. Przydałaby się jakaś reforma. – dziewczyna zaśmiała się serdecznie, a chłopcy poszli jej śladem. Przytaknęli jej w niektórych kwestiach, chociaż Kiciul uparcie bronił istnienia formalnego języka. Wszyscy czuli się dobrze w swoim towarzystwie-czas mijał na rozmowach i żartach, a butelki opróżniały się.
- Siwon przyjacielu! – wybełkotał Eunhyuk i uwiesił się na szyi kolegi – Dlaczego nie pijesz z nami?
- Oj Hyuczku Hyuczku… Ktoś ją musi odwieźć do domu. A ty już lepiej odstaw kieliszek. – poradził chłopak i mrugnął do Polki, na co ta mu odpowiedziała tym samym.
- Phi! Jeszcze sporo zostało, nie chłopaki? – krzyknął HyukJae do kompanów, którzy przytaknęli mu ochoczo. Koreańczyk odwrócił się do jedynej dziewczyny w mieszkaniu. – A ty?
- Co ja? – zapytała Magda. Kompletnie nie wiedziała, o co mogło chodzić blondynowi.
- No ty. Dlaczego nie jesteś pijana? Piłaś tyle samo co my, a jesteś przecież…no nie jesteś facetem! – Eunhyuk był wyraźnie wstrząśnięty faktem, iż KOBIETA potrafi jeszcze siedzieć prosto.
- Hahahahahaha! Kochany! – odpowiedziała mu z uśmiechem i wskazała na siebie rękoma – JA jestem z Polski i mam mocną głowę. Poza tym, co to za alkohol? Wasze soju ma raptem 20%, a nasza polska wódka aż 40! Następnym razem przyniosę wam parę butelek, to zobaczycie, co to znaczy mocny alkohol. – dziewczyna parsknęła krótko i wypiła kolejny kieliszek. Prócz niej i Siwona tylko Kiciul się jeszcze jakoś trzymał. Tak… JAKOŚ to dobre słowo. Niby zachowywał się normalnie (o ile jego zachowanie kiedykolwiek można było tak nazwać), ale czasem gadał takie głupoty, że nie dało się nie śmiać. Wyznawał miłość wszystkim dookoła, a najczęściej swoim kotom; wyśpiewywał wszystkie swoje partie po kolei, a następnie-wbrew wcześniejszym słowom - ubliżał przyjaciołom. Jedynie Magda nie oberwała, ponieważ już po pierwszej próbie, odpowiedziała mężczyźnie ciętą ripostą, przez co chłopcy śmiali się z niego przez pół wieczoru. Dostało im się później za to, ale wcale się tym nie przejęli. W końcu nie pierwszy raz ich bił i obrażał.
- Magda, dasz radę sobie sama przez chwilę? – zapytał nagle Siwon – Muszę do toalety, ale nie wiem, czy cię tutaj nie zamęczą, jak zniknę na parę minut.
- Spoko. Dam sobie radę. Idź. – Polka była spokojna. Co jej się mogło stać? Przecież była wśród… przyjaciół. Zastanowiła się przez chwilę nad tą myślą. Czy mogła ich tak już nazwać? W myślach na pewno, ale na głos…
- Och przyjaciółeczko! Gdzie zniknął Siwon? – usłyszała nagle głos Kangina za plecami, który udzielił jej odpowiedzi na pytanie.
- W toalecie. A co chcesz od niego?
- Ja chcę się z nim napić! – krzyknął Koreańczyk i chwiejnym krokiem udał się w stronę łazienki. To nie był dobry pomysł, ponieważ kiedy dochodził do drzwi, otworzyły się i mężczyźni zderzyli się na tyle mocno, że jeden wylądował na podłodze, a drugi uderzył w ścianę.
- Omooooo. -wyjęczał starszy. – Teraz już nie wstanę…
Co zaskoczyło Magdę to fakt, iż chłopak momentalnie usnął tam, gdzie się przewrócił. Kiedy otrząsnęła się z lekkiego szoku, jej uwaga skupiła się na Siwonie. A konkretnie na jego twarzy, na której rysował się ból.
- Cholera. Moje plecy.
- Coś ci się stało? – zaniepokojona Polka natychmiast znalazła się u boku Koreańczyka.
- Przez tego kretyna przywaliłem w futrynę. Boli jak diabli. – powiedział i syknął z bólu.
- Diabli? Jakie diabli? – nagle, nie wiadomo skąd, pojawił się Heechul. – Zacząłeś wyznawać szatana?
- Ogłupiałeś hyung?! – wrzasnął Siwon – Ile razy ci mówiłem, że wyznaje wiarę w Boga, który…-nie dane było mu dokończyć, ponieważ miłośnik kotów wymamrotał krótkie „bla bla bla” pod nosem i udał się w stronę sofy.
- Chodź. Musisz się położyć. – szepnęła dziewczyna i położyła rękę przyjaciela na swoim ramieniu. Uszli parę kroków i zatrzymali się w korytarzyku, gdzie znajdowało się kilka drzwi. Dziewczyna zawahała się. – Eee…Gdzie możemy wejść?
- Tutaj – mężczyzna wskazał palcem, po czym oboje weszli do środka.
- Czyj to pokój? – Polka rozejrzała się dookoła. Pokój był bardzo przytulny, chociaż niektóre jego elementy wydały jej się dziecinne.
- Hyuka i Donghae – odpowiedział Koreańczyk i położył się na łóżku, które sądząc po poduszce w kształcie Nemo, należało do młodszego z chłopaków. – O Boże, jak dobrze!
- Odwróć się, to zrobię ci masaż pleców – zaoferowała Magda. - Może ci trochę przejdzie.
Mężczyzna położył się na brzuchu, a dziewczyna usiadła obok niego i rozpoczęła masowanie. Po kilku chwilach i ją zaczęły boleć plecy, ponieważ nie siedziało jej się zbyt wygodnie. Nie zastanawiając się dłużej, wdrapała się na łóżko i usiadła na pośladkach przyjaciela.
- Co robisz? – zapytał Siwon, a w jego glosie wyraźnie było słychać zaskoczenie.
- Tak będzie mi wygodniej. Nie marudź tylko, że jestem za ciężka, bo ci przywalę i będziesz miał jutro dwa siniaki.
- Wolę nie ryzykować – powiedział chłopak i odwrócił głowę tak, by mogła zauważyć puszczone w jej kierunku oczko. – Poza tym nie jesteś wcale ciężka.
- Dobra, dobra. Ja wiem swoje. A teraz bądź cicho i nie odwracaj się, bo napinasz mięśnie.
Magda pchnęła mu głowę w stronę poduszek i powróciła do masowania. Musiała jednak chyba ucisnąć za mocno, ponieważ mężczyzna jęknął głośno i poruszył się tak, iż Polka znalazła się na jego plecach. W tym momencie drzwi do pokoju otworzyły się.
- Ej idziecie pić, czy… A, sorry sorry! Już nie przeszkadzam – Heechul uśmiechnął się złowrogo, odwrócił się na pięcie i zamknął drzwi. Sekundę później dało się słyszeć jego złośliwy krzyk. – Nie wchodźcie do pokoju EunHae, bo Magda z Siwonem robią tam nieprzyzwoite rzeczy!
Dziewczyna zastygła w miejscu. Jej oczy rozszerzyły się maksymalnie, a szczęka opadła. ŻE CO ROBIĄ?! Zeskoczyła z łóżka, spojrzała na przyjaciela, którego twarz była doskonale widoczna mimo ciemności w pokoju, i ruszyła w kierunku drzwi.
- Heechul debilu! My nic nie…- nie dokończyła zdania. Usłyszała jeszcze tylko „ A GDZIE OPPA?!” , po czym poczuła okropny ból i ogarnęła ją całkowita ciemność.

- Hyung! Coś ty najlepszego zrobił?! – Siwon błyskawicznie znalazł się przy przyjaciółce. Uklęknął przy niej i sprawdzał czynności życiowe, kiedy zbiegła się reszta towarzystwa. Chłopcy stanęli jak wryci na widok tego, co zobaczyli.
- O Boże! – zapiszczał pijany Yesung – Zabiłeś ją hyung! Zabiłeś za brak formalnego zwrotu!
- Jesteś okrutny! – krzyknął Ryeowook i zaczął płakać.
- Zamknąć się kurwa! – wrzasnął przerażony Kiciul. – Nie zabiłem jej. Prawda? Siwon, nie zabiłem jej, prawda?!
- Nie. Masz szczęście. – Koreańczyk wziął przyjaciółkę na ręce i wyszedł z pokoju. – Jadę z nią do szpitala. No niech mi ktoś do cholery pomoże i otworzy drzwi!
Leeteuk momentalnie wytrzeźwiał, przedostał się do drzwi i cała drogę do samochodu pomagał Siwonowi.

- Chyba odzyskuje przytomność – Polka usłyszała nad sobą jakiś miły głos. Powoli, z wielkim bólem otworzyła oczy i zobaczyła pielęgniarkę, a obok niej swojego przyjaciela.
- Gdzie ja jestem? – dziewczyna zamrugała szybko i spróbowała wstać, czego po sekundzie już żałowała.
- W szpitalu. Dostałaś drzwiami od Heechula. – powiedział mężczyzna, kiedy pielęgniarka oddaliła się na chwilę.
- Serio? Nie pamiętam uderzenia, ale… ała! Fuck! Jak boli. – Magda skrzywiła się i spojrzała na pielęgniarkę. To, co zobaczyła, w ogóle jej się nie spodobało – kobieta szykowała zastrzyk. – Eee… Siwon? Możemy już iść?
- Co? Najpierw musisz dostać coś przeciwbólowego, bo głowę już ci opatrzyli.
- Ok., ale czy to COŚ nie może być w tabletce? – Polka nie ukrywała strachu. Nigdy w życiu nie miała robionego zastrzyku, jeżeli nie liczyć szczepionek, i nie chciała mieć!
- Musi pan wyjść – powiedziała pielęgniarka i podeszła do coraz bardziej przerażonej dziewczyny.
- A nie mogę zostać? Ona się trochę boi.
- Jeśli pana dziewczyna się zgodzi, to może pan.
- Ja nie jestem… - próbowała powiedzieć pacjentka, ale Siwon nie dał jej dokończyć.
- Zgadza się, prawda? Ktoś musi ją potrzymać za rękę. – chłopak mrugnął do przyjaciółki i złapał jej dłoń.
- Prawda. Ach… miejmy to już za sobą. – wydukała Magda, zacisnęła mocno oczy i odwróciła głowę. Przy zastrzyku pisnęła cicho i ścisnęła mocno dłoń Koreańczyka.
Kilkanaście minut byli już w jej mieszkaniu.
- Przepraszam cię za to wszystko. Nie miałem pojęcia, że tak się to skończy. – chłopak był wyraźnie zmieszany.
- W porządku, przecież to nie twoja wina. – dziewczyna uśmiechnęła się do niego pocieszająco i pogłaskała po ramieniu.
- A ten, no…Za to w szpitalu też przepraszam. Ale gdybyś zaprzeczyła, to nie pozwoliłaby mi zostać.
- Nie martw się. Za to też się nie gniewam. Dziękuję, że ze mną zostałeś.
- A teraz, zostać z tobą? – zapytał zmartwiony Siwon.
- Nie trzeba. Naprawdę nic mi nie jest. Lepiej jedź do chłopaków i opowiedz im co i jak, bo z tego co mówiłeś, to Ryeo jest gotów zapłakać się na śmierć. Albo, co gorsze, zabije go Heechul, bo nie będzie mógł znieść jego lamentu.
- Tia… Masz rację. Chociaż pewnie hyung siedzi tam spanikowany i to chłopaki jego mogą zabić w ogólnej rozpaczy. No to ten… Dobranoc. – powiedział Koreańczyk i pocałował dziewczynę w policzek. – Jutro przyjadę zobaczyć jak się czujesz. Pa.
- Dobranoc. I przyłóż coś na plecy! – krzyknęła Polka za odchodzącym mężczyzną, po czym zamknęła drzwi i zmęczona udała się do łazienki.
_________________
"Without you, I could never see. Without you, I could never hear. Without you, I could never have happy tears in my eyes"

"Sometimes you're my hero. Sometimes you're my girlfriend. You're my sister. You're my BABY!"
Ostatnio zmieniony przez maggdalena 2013-04-01, 22:03, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,32 sekundy. Zapytań do SQL: 10