| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
W rytmie deszczu
Autor Wiadomość
natulka 


Ulubieniec z SJ: Wszyscy<3<3<3
Lover: Kangin
Grupa krwi: 0 Rh+
Wiek: 26
Dołączyła: 24 Maj 2011
Posty: 312
Skąd: Kleszczele
Wysłany: 2013-12-05, 15:16   W rytmie deszczu

Gang-aji to dla Ciebie.
Długa przerwa, mam nadzieję, że nie wyszłam za bardzo z wprawy^^

W rytmie deszczu


1


Była dziś taka szczęśliwa!

Włosy układały się jej w taki sposób, w jaki sobie zaplanowała, ubrania leżały idealnie na malutkiej, zgrabnej sylwetce a makijaż mimo, że prawie niezauważalny dodawał tylko uroku. Uśmiechała się do siebie w lustrze wiedząc, że dziś przydarzy się jej coś miłego. Nie wątpiła, że ten wyjątkowo piękny, słoneczno- deszczowy poranek będzie jej dniem.
Na szybko zjadła śniadanie, na które składał się jogurt i pomarańcz, którego słodki, ale jednocześnie orzeźwiający smak czuła na języku uznając, że to najlepsze połączenie, jakie mogła wybrać na najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Wychodząc z domu zostawiła otwarte okno ozdobione pięknymi, śnieżnobiałymi firankami, by do środka wpadało jak najwięcej światła i świeżego powietrza. Poranek był słoneczny, ale Magda czuła w powietrzu zapowiadający się deszcz. Kochała taką pogodę. Słońce, które nie prażyło, aż tak mocno i świeży zapach deszczu w powietrzu, który niebawem miał zrosić, jej misterną fryzurę. Nie przejęła się tym, nawet przez sekundę nie pomyślała, że nie chce by deszcz spadł. Wręcz przeciwnie, pragnęła poczuć delikatne, mokre, ciepłe krople na swojej rozgrzanej przez słońce skórze.

Szła zatłoczoną ulicą, a niektórzy ludzie wyczuwając jej wspaniały humor uśmiechali się do niej lub pozdrawiali skinieniem głowy. Te drobne gesty wprawiały ją w jeszcze lepszy nastrój. Wśród tych wszystkich, anonimowych ludzi znajdował się On. Nie patrzył na nią, nawet jej nie zauważył, ale jej uwaga od razu skierowała się ku niemu. Był piękny. I jeżeli mężczyznę można określić tym słowem, to on zdecydowanie na to miano zasługiwał. Był wysoki, ponieważ nawet na bardzo wysokich szpilkach, jakie miała na sobie tego poranka, nie sięgała nieznajomemu nawet do ramienia. Szedł dosyć szybko, czerwono-brązowe włosy, które mieniły się w słońcu niesamowitym blaskiem miał rozwiane przez wiatr. Słuchał muzyki, a niesłyszalny dla niej rytm w słuchawkach napędzał jego ruchy, pełne wdzięku i wrodzonej gracji. Sposób, w jakim się poruszał wyrażał niezachwianą pewność siebie.
Zauroczona nie zauważyła kiedy potknęła się o wystającą płytkę chodnika, a jej obcas trzasnął nieprzyjemnie i złamał się. Zachwiała się niebezpiecznie, ale w samą porę ten przystojny mężczyzna, którego tak uważnie wcześniej obserwowała złapał ją i podtrzymał bez wysiłku. Pewny i silny uścisk, jaki poczuła na swojej talii, kiedy przysunął ją bliżej siebie, by nie mogła upaść, wywołał w niej nieznane uczucia. Obdarzył ją miłym i nieco przekornym spojrzeniem, zupełnie jakby chciał powiedzieć jej, że taka drobna niezdara jak ona, powinna bardziej uważać. Nie przejęła się tym, ponieważ bardziej była zajęta patrzeniem w jego bystre, czekoladowe oczy. Odpowiedziała mu równie żartobliwym i zadziornym spojrzeniem błękitnych, jak niebo oczu, posyłając mu miły, delikatny uśmiech. Podobało jej się ile emocji mogła wyczytać z tego spojrzenia, ile podobnych do jej własnych uczuć z łatwością mogła odnaleźć w tych skrzących się, ciemnych tęczówkach. Jego ciepły dotyk, który czuła przez jedwabną, białą bluzkę spowodował dreszcz przechodzący po skórze, a serce zaczęło bić odrobinę szybciej.

- Bardzo pana przepraszam… – zaczęła, ale zaraz mężczyzna przerwał jej, a ona tym razem, zgubiła się w brzmieniu jego głosu.
- Nic się nie stało – oznajmił, dźwięcznie – ale proszę uważać na przyszłość, mało brakowało, aby się pani potłukła.
Magda zaśmiała się cichutko pod nosem. Gdyby wiedział ile razy wpadała na ludzi, rzeczy, albo upadała, od tak po prostu bo wiatr mocniej dmuchną, ale nie mogła mu przecież tego powiedzieć. – Jeszcze raz przepraszam – powiedziała, z jej policzki oblały się szkarłatem.
- Pani szpilka się złamała – stwierdził, przyglądając się czarnym eleganckim czółenkom, jakie Magda miała dziś na sobie. Szpilka wysokości dwunastu centymetrów była złamana tuż przy pięcie. Dziewczyna zaklęła cicho po polsku, by mężczyzna nie mógł zrozumieć, jak bardzo była zdenerwowana, mimo, że bardziej niż butem przejmowała się tym, że będzie spóźniona do pracy i zrobiła z siebie kretynkę przed tym mężczyzną, którego głos wprawiał ją w drżenie.
- Proszę się nie przejmować, zaraz kupię sobie drugą parę butów i będzie po sprawie – uśmiechnęła się do nieznajomego promiennie, by nie zauważył jej zmieszania – tutaj za rogiem jest sklep z butami, dam sobie radę.
- Odprowadzę panią – brzmiały jego stanowcze słowa, a z tonu jego głosu wywnioskowała, że słowa sprzeciwu są zbyteczne.
- Dziękuję w takim razie – odparła kwaśno, ponieważ wiedziała, że ten mężczyzna nie pozwoli jej, tak czy inaczej iść samej. Wolała się zgodzić, niż wszczynać niepotrzebną kłótnię na ulicy.
- Nazywam się Kim Heechul – przedstawił się nieznajomy, a ona uścisnęła jego szczupłą, silną dłoń. Podobał się jej ten uścisk, mocny i zdecydowany, nie zdradzał zdenerwowania ani zmieszania. Ciepła, duża dłoń objęła jej drobne, szczupłe palce i Magda pomyślała, że to najmilsza rzecz jaka ją dziś spotkała.
- Ja jestem Magdalena, ale proszę mi mówić Magda, będzie panu łatwiej wypowiadać moje polskie imię – zaśmiała się cichutko, ponieważ wiedziała jak Koreańczycy reagują na polskie nazwy. Wszystko mylą, a wymowa słów brzmi śmiesznie i rozczulająco. Zawsze czuła dumę z rodzimego języka i mimo, że koreański uwielbiała, to polski zawsze darzyła uczuciem głębokim i szczerym. Polskimi słowami bawiła się jak puzzlami, układając w piękne zdania, które składały się na całe opowieści. Była dumna ze swojej pracy, nauczycielki polskiego w koreańskiej szkole podstawowej. Dzieci miały tyle radości z jej zajęć, a ich szczęście napawało jej serce tym słodko-gorzkim matczynym uczuciem. Słodkim, ponieważ była blisko dzieci, które kochała ponad wszystko, a zarazem gorzkim, dlatego że nie zaznała jeszcze macierzyństwa.
- Chodźmy – ponaglił mężczyzna – musimy kupić pani inną parę butów. A potem wziął ją pod rękę i prowadził w taki sposób, że nawet się nie zachwiała na złamanym obcasie. Jego mocny uścisk czuła na całym ciele, które reagowało na Heechula drżeniem.
Weszli do sklepu i Magda ściągnęła popsute buty. Pomyślała, że trzeba je będzie oddać do szewca, ponieważ to była jej ulubiona para szpilek. Teraz chodziła między półkami, na bosaka i szukała odpowiednich butów. Nieznajomy mężczyzna, chodził za nią krok w krok z dziwnie zamyślonym wyrazem twarzy. Znalezienie czegoś, co odpowiadało jej nastrojowi nie zajęło dużo czasu. Wyciągnęła z pudełka najmniejszą parę wiązanych na kostce, ozdobionych malutkimi kwiatuszkami sandałków. Kim Heechul przyglądał się jej uważnie, jak zakładała buty na małe stopy. Płaskie, zwiewne obuwie pasowało do niej jak ulał. Zdecydowanym krokiem podeszła do kasy i zapłaciła.
- Dziękuję Heechul-ssi za towarzystwo – powiedziała rozradowana, patrząc mężczyźnie w oczy. Spojrzała na zegarek i o mały włos nie upadła. – O mój Boże! Jestem spóźniona. Co ja powiem dzieciom? – mamrotała do siebie.
- Przepraszam, gdzie pracujesz? – zapytał czerwono włosy, przerywając ten potok niezrozumiałych dla niego słów.
- W szkole podstawowej i już jestem spóźniona – powiedziała w biegu, lekko odwracając głowę w jego stronę. – Bardzo ci dziękuję, ale muszę już iść.

I wybiegła ze sklepu, a słowem jakie od razu nasunęło się Heechulowi na myśl było niesamowita.
_________________
W końcu jesteś moja mała Pało!!!!<3
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2013-12-05, 20:19   

Przede wszystkim naprawdę Ci dziękuję za to, że zgodziłaś się napisać to dla mnie. I muszę przyznać, iż byłam niezmiernie zaskoczona, kiedy zobaczyłam, że to nie jest jedynie jednopartówka i planujesz coś kilkuczęściowego. To naprawdę naprawdę kochane z Twojej strony.
Jeśli chodzi o fabułę... to tak bardzo moje, potykać się, wywracać i wpadać na ludzi co chwilę i dlatego okoliczności spotkania z Hee brzmią tak... prawdopodobnie^^; (chociaż nie wiem czy serio łaziłabym w takich szpilach do dzieci w podstawówce... ale kto wie XD)
natulka napisał/a:
Był wysoki, ponieważ nawet na bardzo wysokich szpilkach, jakie miała na sobie tego poranka, nie sięgała nieznajomemu nawet do ramienia.
tu początkowo chciałam zaprotestować i powiedzieć że on wcale taki wysoki nie jest, ale potem uświadomiłam sobie, że sęk tkwi w tym, że to ja jestem malutka^^;;
Poza tym bardzo mnie tknęła wzmianka o macierzyństwie- to było takie prawdziwe!
No tylko... wae ten pomyślał "niesamowita" tego nie rozumiem... ale co ja tam mogę wiedzieć o tym, dlaczego i co Heechulowi akurat siedzi w głowie XD
No i...
natulka napisał/a:
Zawsze czuła dumę z rodzimego języka i mimo, że koreański uwielbiała, to polski zawsze darzyła uczuciem głębokim i szczerym.
nie ujęłabym tego lepiej. Amen! :D

Jeszcze raz dziękuję i czekam na więcej <3

PS - może i przerwa długa, jednak nie sądzę, żebyś z wprawy wyszła :) wciąż pochylałam się z zachwytem nad niemal każdym zdaniem (chamsko ignorując przecinki :P)~
_________________
 
 
natulka 


Ulubieniec z SJ: Wszyscy<3<3<3
Lover: Kangin
Grupa krwi: 0 Rh+
Wiek: 26
Dołączyła: 24 Maj 2011
Posty: 312
Skąd: Kleszczele
Wysłany: 2013-12-06, 01:46   

Ah, te przecinki mnie wykańczają. A tak się pilnowałam! :) Wiesz, ja zawsze pochylam się nad Twoją twórczością i zawsze mam wrażenie, że z każdym nowym tekstem potrafisz poruszyć mnie jeszcze bardziej. Zazdri. Uważam, że za mojego ficka, tego pierwszego należy Ci się coś pięknego, uroczego i kochanego (tak, tak znów czytałam, znów spazowałam i znów wyobrażałam sobie, że wszystko tam opisane dzieje się naprawdę).
_________________
W końcu jesteś moja mała Pało!!!!<3
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2014-01-16, 23:06   

natulka, nie martw się, ja z przecinkami też toczę wojnę^^
Jeju tonie Ty powinnaś tutaj spazmować nad moją twórczością, tylko ja nad Twoją... i zapewne tak będzie! :D No to idę sobie spokojnie czekać na apdejta kkkk lobju<3.
_________________
 
 
natulka 


Ulubieniec z SJ: Wszyscy<3<3<3
Lover: Kangin
Grupa krwi: 0 Rh+
Wiek: 26
Dołączyła: 24 Maj 2011
Posty: 312
Skąd: Kleszczele
Wysłany: 2014-01-23, 14:37   

Przepraszam Madziku, że tak późno, ale ingrisz i wszystko inne.

Część 2

Obudził się z tego samego snu, co przez przeszło dwa tygodnie. Obraz kobiety w powłóczystej białej sukience, lekko stąpającej po trawie, bosymi, malutkimi stópkami. Rozwiane, blond włosy zasłaniały twarz, ale on doskonale wiedział, jak kobieta wygląda. Widział te piękne, niebieskie oczy, które mówiły mu wszystko.

Gdyby ktoś mu kiedyś powiedział, że będzie rozpamiętywał przypadkowe spotkanie z kobietą, wyśmiałby delikwenta, nie zastanowiwszy się uprzednio. Jako, że nie miał zwyczaju szydzić z siebie samego, mógł tylko myśleć o tym, czy spotka jeszcze tę przedziwną kobietę, która burzyła jego doczesne życie na kawałki.

Samo tylko wspomnienie jej małej postury, zgrabnej sylwetki i rozwichrzonych włosów wpadających, do tak niespotykanych oczu wzbudzało w nim uczucia, których nie potrafił zdiagnozować. Pragnął zobaczyć ją znów i tym razem, nie dać się spławić. Przecież on Kim Heechul, nie dawał się spławiać nikomu. Wybierał sobie towarzystwo i nie narzekał nigdy na jego brak. Był oblegany przez piękne kobiety, ale żadna nie wzbudziła w nim takich emocji, jak ta mała nauczycielka.

– Właśnie! – Trzepną się w głowę, że wcześniej o tym nie pomyślał. Wiedział, gdzie Magdalena pracowała, jedyna szkoła podstawowa, gdzie dzieciaki mogły uczyć się języka polskiego, była przy Uniwersytecie Hankuk. – Czasami moja genialność zaskakuje nawet mnie. – zadowolony z siebie poszedł przygotować się do pracy.

***

Po dwóch tygodniach od spotkania Heechula, Magda była podenerwowana. Przeczuwała coś, nie wiedząc do końca, jak sprecyzować dziwne emocje, które się w niej kotłowały. Zniknął błogostan, zastąpiony codziennym oczekiwaniem. Nie było to przytłaczające uczucie, raczej nieodkryte i jeszcze przez nią niezbadane. Było poniedziałkowe popołudnie, dzieci właśnie wyszły z klasy, by zjeść obiad, a ona miała chwilę czasu, by przygotować kolejną lekcję.
Uwielbiała uczyć. Zasady gramatyki i ortografii, jakie wpajała tym słodkim dzieciakom cieszyły ją niesamowicie. Z każdym dniem, jej uczniowie zdumiewali ją lepszym, bardziej rozwiniętym zasobem polskich zwrotów. Przyswajali niesamowite ilości słów, co pozwoliło jej, nie czuć się w Korei tak obco. Od początku swojego pobytu w Seulu wiedziała, że jej inna uroda będzie odznaczała się na tle Koreańskiego standardu piękna. W żadnym stopniu, nie chciała się upodabniać do nikogo. Nosiła bardziej ekstrawaganckie rzeczy, eksperymentowała z włosami i makijażem. Aż w końcu wybrała zwiewny, delikatny styl, z którego była niezmiernie zadowolona.

Siedziała, zapatrzona na zieloną trawę dziedzińca, podbródek oparłszy o splecione dłonie. Nie zauważyła mężczyzny, który wśliznął się przez uchylone przez dzieci drzwi. Po chwili jednak na skórze poczuła dziwne mrowienie, obejrzała się w bok i zastała tam, ciepłe spojrzenie czekoladowych tęczówek. Oczu, które były skupiskiem całego jej zdenerwowania.

Poderwała się z krzesła, a jej szyfonowa, biała spódnica do kostek zaszeleściła miękko, kiedy przechodziła obok biurka, załadowanego papierami. Kilka kartek, zapisanych nieskładnym i koślawym dziecięcym pismem spadło na podłogę. Schyliła się by je podnieść w tym samym momencie, w którym Heechul wykonał ten sam ruch. Ich dłonie się spotkały w przelotnym muśnięciu. Ten motyli dotyk był niespotykany, inny, bardziej intensywny niż wszystko inne. Mężczyzna spojrzał jej w oczy, a potem obdarzył życzliwym, lekko przekornym uśmiechem.

- Masz ochotę zjeść ze mną lunch? – Zapytał, jak gdyby nigdy nic. – Właśnie mam przerwę i widzę, że ty również. - Figlarny błysk w oku, dopełnił przekorny uśmiech kącikiem ust.
- Jak mnie znalazłeś? – poprosiła o wyjaśnienie, zapraszając go gestem dłoni do środka. Ciekawa była, jakich środków użył, by ją znaleźć, chociaż bardziej ją interesowało, po co to zrobił.
- To dość długa, niespotykanie interesująca i niesamowicie wyczerpująca historia – zaśmiał się perliście, jakby to, co powiedział uważał za najlepszy żart na świecie. – Najpierw powinniśmy zjeść, by mieć energię na późniejszą rozmowę.
- Skoro tak uważasz – spojrzała na niego z powątpiewaniem. – W takim razie, co za pyszności postanowiłeś mi zaserwować dzisiejszego dnia? – spokojny ton jej głosu, zdziwił tylko ją. W środku cała aż się trzęsła z podekscytowania.

Podobała mu się, taka wyluzowana i spokojna, jakby jego obecność nie robiła na nim żadnego wrażenia. Posłała mu wdzięczny uśmiech i zaczęła zaglądać do przyniesionych przez niego toreb. Nie miał pojęcia, co ona lubiła jeść najbardziej, więc wybrał wszystko to, co zabiera się na pikniki. Kanapki, jajka na twardo, kimbap, soki owocowe, ciastka z waniliowym kremem. Patrzył, jak usta kobiety rozciągają się w uśmiechu, a oczy wcześniej zamglone i nieprzystępne, teraz skrzą się figlarnie.
- Prawdziwa uczta – stwierdziła, nie przestając wyciągać smakołyków z toreb.
- Cieszę się, że nie przyniosłem nic, co mogłoby ci nie smakować – był lekko podenerwowany, jakby bał się, że może jej się nie spodobać jego sposób na zawarcie znajomości.
- Przepraszam – powiedziała, odwróciwszy wzrok od jedzenia i spotykając jego zaskoczone spojrzenie. – Dlaczego postanowiłeś spotkać się ze mną? Przecież wcale się nie znamy.

Heechul zmieszał się, ale tylko na chwilę było to uczucie widać na jego perfekcyjnej twarzy. Później uśmiechnął się całkowicie inaczej, bardziej nieśmiało i wziął Magdę za rękę. Jego szczupłe palce, głaskały delikatnie jej małą dłoń.
- Pewnie mi nie uwierzysz, ale nie mogłem przestać myśleć o naszym spotkaniu dwa tygodnie temu. Rozpamiętywałem wszystko w najdrobniejszych szczegółach, a potem przypomniałem sobie, że jesteś nauczycielką. Mam znajomego na tym uniwersytecie, który mi pomógł. – zaśmiał się, ale w jego oczach zobaczyła niepewność. – Mam nadzieję, że nie masz mnie teraz za prześladowcę.
Magda, nie wiedziała co ma na to odpowiedzieć. Szybko jednak się otrząsnęła i ścisnęła delikatnie jego dłoń, dając mu tym samym do zrozumienia, że nie przeszkadza jej ten nieznaczny dotyk.
- Dziękuję – powiedziała. – Doceniam cały twój wysiłek i uważam, że to bardzo urocze. – zaśmiała się i spojrzała na niego z sympatią.

Mężczyzna odetchnął z ulgą i odwzajemnił uśmiech.
- W takim razie zacznijmy jeść. Jestem godny, jak wilk – wziął kanapkę wolną ręką i wsadził ją sobie do ust, odgryzając spory kęs.
Magda zaśmiała się i wzięła chusteczkę, by wytrzeć mu kilka kropel sosu, które spłynęły mu na brodę.
- Może puść mnie teraz, być mógł zjeść nie robiąc krzywdy swojej pięknej, bardzo stylowej koszuli – wrzuciła brudną chusteczkę do kosza na śmieci pod biurkiem i wysunęła rękę z jego dłoni. Sięgnęła po kimbap i skosztowała. Jedzenie było wyśmienite.
Jedli i rozmawiali przez całą przerwę na lunch. Sporo przez ten czas się o sobie dowiedzieli. Półtorej godziny minęło bardzo szybko, ale wychodząc już sporo spóźniony do pracy,
Heechul poprosił kobietę o następne spotkanie.
- Co powiesz na sobotę wieczór? – zapytał, w myślach krzyżując palce na szczęście. – Poszlibyśmy do kina i na kolację – zachęcał dalej, niepewny co nauczycielka mu odpowie.
- Z przyjemnością – zgodziła się, bez zastanowienia.

Wychodząc ze szkoły, mężczyzna uśmiechał się promiennie w duchu krzycząc głośne „Assa”.
_________________
W końcu jesteś moja mała Pało!!!!<3
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 11