| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Pamiętniki Eunhyuk'a
Autor Wiadomość
Chizuru 
Gryzę ^.^


Ulubieniec z SJ: Kyuhyun, Mi, Hee, Hyuk, Tusiu
Lover: Kyuhyun <3
Fav Pairing: ChangKyu
Grupa krwi: A Rh+
Kocham SuJu od: koniec stycznia 2013
Wiek: 23
Dołączyła: 10 Lip 2013
Posty: 275
Skąd: Poznań
Wysłany: 2014-04-29, 20:59   

.___________________________________________________.

To ja tu się jakiś wyznań spodziewałam, rzucania się na szyję itd. xDD Ale i tak biedny Hae :<

Kim Yuno napisał/a:
I kolejny rozdział, który mi się z niewiadomych powodów nie podoba.

Czyli coś, co piszę praktycznie w każdej notce autorskiej do Immortuorum (za co czytelnicy na mnie krzyczą ;__;) But don't worry, autorzy tak mają. Grunt to nie być zbyt surowym dla siebie (...jestem hipokrytką xd)
Kim Yuno napisał/a:
W domu, od razu włączyłem komputer

Bez przecinka.
Kim Yuno napisał/a:
W telewizji, na pewno coś o tym mówili

Tu też przecinek zbędny xD
Kim Yuno napisał/a:
-A przepraszam bardzo, kto mówi? – kompletnie nie poznawałem tego głosu.
-Jak to, nie poznajesz mnie?
-Anio. Weź gadaj, kim jesteś!
-Leeteuk, mówi ci coś to imię?
-Jungsoo, to naprawdę ty?!

A w tle taka muzyczka jak z komediowych dram... xDDD
Kim Yuno napisał/a:
-U Henry’ego, w restauracji.

Henry? Ryeo by tu bardziej pasował, ale w sumie why not ^^
Kim Yuno napisał/a:
wyzbieranie się

Jeśli jest takie słowo, to stosuje się je potocznie. Raczej unikamy takich wyrazów w opowiadaniach xd
Kim Yuno napisał/a:
Dwadzieścia minut później, stałem już ubrany

Ty chyba naprawdę kochasz te przecinki xDD
Kim Yuno napisał/a:
dokumenty od auta

Again potocznie.
Kim Yuno napisał/a:
Siedzieliśmy tak jeszcze przez jakiś czas, kiedy nagle do restauracji weszło 9 mężczyzn

Hm, unika się też wstawiania cyfr w opowiadaniach. Raczej pisze się słownie, chyba że chcesz podkreślić, że taka godzina wyświetlała się na zegarku cyfrowym or something ^^"
Kim Yuno napisał/a:
-Wracamy do S.M.? – zaproponował Yesung.

Powiedziałabym "Nie popieram, no chyba że chcecie znowu mieć pudła" xD
Kim Yuno napisał/a:
-Nawet dobry pomysł, gdyby nie to, że w zeszłym roku sąd zamknął LSM.

AHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHA
...dobra, to się wytnie xDDD
Kim Yuno napisał/a:
-Bo to nie w Korei. W Polsce.
-Gdzie?

*facepalm* A my im takie akcje organizujemy! Q.Q
Kim Yuno napisał/a:
-Czyli, że co? Mamy tak nagle rzucić wszystko i jechać do Polski? – spytał Heechul. – Jak dla mnie spoko.

Heechul oppa, saranghae! <3
Kim Yuno napisał/a:
– Czyli nici z twoich planów, Siwon.
-A co on chciał zrobić? – zdziwiłem się.
-Miałem iść do seminarium duchowego, ale skoro wznawiamy działalność, to jest to raczej niemożliwe.
-Siwon, na seminaria to ty jeszcze będziesz miał czas. – zauważył Heechul. – Chociaż i tak nie wiem jaki to ma sens.

HAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHAHAHAHHAHAHAHAHAHAHHAAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA, HEECHUL WYGRAŁ ŻYCIE, KUPIĘ MU KOTA XDDDDD

Hwaiting, Yuno ^w^
 
 
 
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 20
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2015-07-24, 14:37   

Wracam! po ponad rocznej przerwie, ale wracam :D
Chizuru napisał/a:
Hm, unika się też wstawiania cyfr w opowiadaniach. Raczej pisze się słownie

Tak bardzo zapadło mi to w pamięć, że teraz nawet pisząc ze znajomymi, nie stawiam cyfr.

Jakoś tak straciłam wenę i dopiero teraz uznałam, że pora coś z tym zrobić. Usiadłam do komputera i pisałam nie odrywając się od niego przez kilka dni XD
Mam nadzieję, że się spodoba^^

Rozdział 9
Wstałem dziś wyjątkowo wcześnie, bo o siódmej rano i mógłbym iść jeszcze spać, gdyby nie dochodzące z kuchni dziwne dźwięki - puste, jakby tłumione czymś odgłosy spadającego szkła, połączone z miauczeniem. Szybko wstałem z łóżka i wybiegłem z pokoju. Na regale z naczyniami stał czarny kot i zrzucał, co tylko się dało. Natychmiast złapałem futrzaka za sierść i poszedłem z nim piętro wyżej, pod drzwi do mieszkania Hwang Daesu, nacisnąłem guzik dzwonek. Drzwi otworzyła wysoka brunetka o brązowo-złotych oczach, ubrana w krótką czerwoną sukienkę na ramiączkach.
-Ach, to pan, panie Lee. Czym zasłużyłam sobie na taką wizytę?
-Kot. – położyłem zwierzę na ziemi. – Zabierz go wreszcie ode mnie!
-Ericzek biedny! – wzięła go na ręce. – Co mu zrobiłeś? Patrz, jaki wystraszony. Chodź, kiciu, mamusia da ci jeść.
-Kociarze… - prychnąłem.
Wróciłem do siebie i zabrałem się za sprzątanie bałaganu, jaki pozostawił po sobie ten kot. Ostrożnie zebrałem stłuczone szkło na szufelkę i wyrzuciłem do kosza. Pojemnik był pełny i już miałem go opróżnić, lecz przypomniałem sobie, że w tym tygodniu przypada kolej na Minhyuna. „Właśnie! – pomyślałem. – On jeszcze nie wie, że wróciłem.”
Po cichu, z garnuszkiem wody w ręce, zakradłem się do jego pokoju. Ostrożnie pochyliłem się nad nim, po czym wylałem całą zawartość naczynia wprost na jego głowę! Minhyun skoczył jak oparzony i zaczął się drzeć:
-Czyś ty oszalał?! Chcesz mnie zabić czy jak?! Będziesz to sprzątał! Chwila… od kiedy ty tu jesteś? Nie byłeś przypadkiem w tej Polsce?
-Byłem, ale wróciłem.
Poszliśmy zrobić sobie śniadanie. Usiadłem przy stole, a Minhyun zajął się posiłkiem. Od kiedy razem zamieszkaliśmy, po rozpadzie SJ, to on zawsze gotował. Ustaliliśmy to, gdy próbowałem zrobić kolację sam i mało brakowało, a bym wszystko spalił. I od tamtej pory nie wolno mi się nawet zbliżać do kuchenki.
- A właśnie, dziś po południu zaczynasz zmianę w sklepie. Trzeba posprzątać na zapleczu, uzupełnić dokumentację, zamówić nowy towar…
-Wiem, wiem. Ale od przyszłego tygodnia radzisz sobie sam, bo wyjeżdżam.
-Znowu? Ledwo wróciłeś a już cię nie będzie! Dziewczynę masz w tej Polsce czy jak?!
-Lepiej niż dziewczynę. – uśmiechnąłem się.
-Narzeczoną?! Oszalałeś?!
-Aish, idioto. Hae mieszka w Polsce. A poza tym wznawiamy działalność, Super Junior znowu będzie na topie.
- K-kto? Donghae? Ale ja myślałem… On przecież zaginął…
-Chodźże już do sklepu, tam ci wszystko wyjaśnię.
Zeszliśmy siedem pięter w dół, czyli na parter, gdzie znajdował się nasz sklep muzyczny „Voice”. Przekręciłem klucz w zamku i weszliśmy do środka. Od kiedy ostatni raz tu byłem, dużo się zmieniło. Półki jakby opustoszałe, a wszystko zakurzone. Poza tym lada, zamiast stać pod oknem, znajdowała się teraz prawie że przy samych drzwiach.
-Bierz się za sprzątanie. – powiedział Minhyun, widząc, że stoję w miejscu i rozglądam się wokół.
Wynieśliśmy z zaplecza część tekturowych pudeł i zaczęliśmy je rozpakowywać. Wszystkie instrumenty trzeba było wytrzeć z kurzu i poukładać na półkach, czym zajmował się hyung. Ja natomiast wynosiłem wszystkie walające się po podłodze śmieci do kosza i próbowałem zrobić rozliczenie za ostatni miesiąc.
-To jak to w końcu z tym jest?
-Z czym? – nie skojarzyłem.
-Z Hae.
-A, no więc… - i tu opowiedziałem mu wszystko po kolei.

Następnego dnia wstałem z samego rana, aby zdążyć wszystko zrobić. Nawet nie ubierając się, weszłem do kuchni. Na środku stołu leżała biała kartka, zapisana przez Minhyuna. „Śniadanie masz w lodówce. Ja będę dopiero o 18, bo jestem poza miastem. Nie czekaj. Powodzenia w Polsce :) Czekam na płytę :D”
Byłem mu wdzięczny, że tak po prostu pogodził się z moim wyjazdem. Nie byliśmy może jakimiś super przyjaciółmi, ale wspólna praca i mieszkanie połączyły nas. Podeszłem do lodówki i wyciągnąłem kanapki, o których pisał Minhyun. Położyłem je na talerzu na stole i nastawiłem wodę na herbatę. Podczas gdy w czajniku się gotowało, skoczyłem do pokoju i wyciągnąłem czerwoną walizkę zza szafy. Postawiłem ją na środku pokoju i otworzyłem szafę. Po kolei wyciągałem ubrania, starannie je składałem i wkładałem do walizki. Kiedy wszystkie lepsze koszule i spodnie, zostały spakowane, wróciłem do kuchni i zalałem herbatę wrzątkiem. Postawiłem na stole, a sam usiadłem na białym krześle obok. Powoli zjadałem śniadanie, przyglądając się pomieszczeniu. Zielone ściany, z czego jedna wykładana białymi płytkami. Orzechowa zabudowa kuchenna i srebrne naczynia w niej. Naprzeciwko okno i biała firanka na białym karniszu, na parapecie orchidea. Mieszkałem tu przez ponad trzy lata, a teraz tak po prostu to zostawiam. Czy ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku? W Polsce?
Przerwałem swoje rozmyślania, kiedy zawartość garnuszka, trzymanego prze ze mnie w ręce, wylała się na stół. Gwałtownie skoczyłem do zabudowy i wyciągnąłem z szuflady ręcznik. Wytarłem stół i rzuciłem mokrą szmatkę na zlew. Udałem się do łazienki. Odkręciłem kran i poczekałem, aż woda napełniła wannę, po czym nalałem do niej nieco płynu do kąpieli. Rozebrałem się i powoli zanurzyłem swoje nagie ciało w ciepłej wodzie. Osunąłem się na plecy i odchyliłem głowę do tyłu, pozwalając, aby piana kolorowa naleciała mi do uszu. Ostatni moment, w którym mógłbym się zrelaksować, przed długą podróżą. Jednak, nie potrafiłem, znów przypomniał mi się Hae. Nie mogłem znieść tego, że on tak bardzo cierpiał prze ze mnie. Że musiał przechodzić przez rozpad zespołu i śmierć Michała. Nigdy mu tego nie wynagrodzę, choćbym się nie wiadomo jak bardzo starał.
Kiedy woda w wannie stała się zimna, wyciągnąłem korek i pozwoliłem, aby odpłynęła. Wytarłem się niebieskim ręcznikiem i ubrałem. Już w pokoju zamknąłem walizkę i jeszcze na szybko zgarnąłem plecak spod biurka. Zamknąłem drzwi na klucz, który zostawiłem w skrzynce na listy, i opuściłem mieszkanie. Nie oglądając się za siebie, zeszłem po schodach i przekroczyłem próg sklepu. Pozbierałem swoje ostatnie rzeczy i razem z kurtką, która wisiała na wieszaku na zapleczu, wrzuciłem do plecaka. Wychodząc, raz jeszcze rzuciłem okiem na pomieszczenie, które widzę być może ostatni raz i ruszyłem przed siebie.
Po kilkudziesięciu minutach spaceru dotarłem na lotnisko. Reszta chłopaków już tam czekała. Podeszłem do nich i przywitałem się.
-Wszyscy już są? – spytałem.
-Nie. – odpowiedział Sungmin. – Jeszcze Heechula-hyung brakuje.
Nie odpowiedziałem już nic, po prostu usiadłem obok niego.
Pierwszy raz od trzech lat, staliśmy wszyscy na lotnisku. Oprócz nas nie było tu praktycznie nikogo, nie licząc ludzi biegnących na halę odlotów. Zero fanek, zero dziennikarzy. To było coś innego, nikt nie przepychał się, żeby być jak najbliżej nas, nie prosił o autograf czy zdjęcie. Było tak spokojnie.
A jednak brakowało mi tego szumu, zamieszania wokół nas. Może to wina przyzwyczajenia, ale czułem się jak w innym wymiarze, kiedy zobaczyłem, że nikt na nas nie czeka na lotnisku.
Po chwili zadzwonił telefon Sungmina. Szybko odebrał i zaczął krzyczeć:
-Gdzie ty jesteś?! Za chwilę mamy samolot, a ciebie nie… Aha, spoko, przekażę im. – Rozłączył się i schował telefon do kieszeni. – Heechul mówi, że coś mu wypadło i przyleci następnym samolotem.
-Czyli możemy już iść? – spytałem, wstając.
Sungmin przytaknął, po czym wszyscy razem przeszliśmy przez odprawę i już po kilku minutach wchodziliśmy do samolotu. Usiadłem obok Kyuhyuna i zapiąłem pasy, wiedząc, że za chwilę startujemy. Założyłem słuchawki i zamknąłem oczy.
Jeszcze jedenaście godzin i będziemy w Polsce. Tam, gdzie mieszka Donghae. Nie wiedzieliśmy się zaledwie kilka dni, a ja mam wrażenie jakby to były całe lata. Tak za nim tęsknię, za jego cudnym uśmiechem, głębokimi brązowymi oczami, malinowymi ustami. Za całym nim.
Gdy tak myślę, znów przypomina mi się, że jestem winny jego krzywdzie. Może gdybym sam mu powiedział o Magdzie, to nie potoczyłoby się tak. Może nigdy nie pokłócilibyśmy się, zespół dalej byłby tym sławnym Super Junior z S.M. Entertainment, a my nie siedzielibyśmy teraz w samolocie. Może Hae…
Poczułem jak coś wbija mi się w ramię. Odwróciłem głowę i zobaczyłem Leeteuka szturchającego mnie palcem.
-Miałeś nam opowiedzieć, jak trafiłeś do Polski. – zagadnął.
Cały zespół zwrócił się w moją stronę, czekając na odpowiedź. Westchnąłem dając sobie ten ułamek sekundy na zastanowienie się i zacząłem mówić.
-Sami dobrze wiecie, że po rozpadzie zespołu nie miałem się za dobrze. Cały czas obwiniałem siebie za to, co się stało. W końcu miałem tego wszystkiego dość i w napadzie szału, kupiłem bilet na pierwszy lepszy samolot. I tak trafiłem do Polski.
Skończyłem mówić i spojrzałem na Leeteuka.
-No ale jak go spotkałeś? – zapytał Kyuhyun, siedzący obok mnie. – Chyba nie tak po prostu na ulicy…
-Kiedy…
Gwałtownie przerwałem. Miałem im powiedzieć prawdę? Że się zgubiłem, pobili mnie, prawie zostałem zgwałcony i w zasadzie to nie wiem, skąd się tam Donghae wziął?
-Kiedy tak właśnie było. – skłamałem. – Wyszedłem z lotniska i spotkałem go na ulicy.
-A co u niego? – dopytywał Ryeowook.
-Trzyma się. Miał kilka problemów, ale daję rady. Nie chcę wam teraz o tym mówić, wolę żeby sam to wyjaśnił.
Nie powiedziałem im wszystkiego, nie chciałem. Jeśli Donghae będzie czuł taką potrzebę, to sam to zrobi.
Zamknąłem oczy i oparłem głowę na ramieniu, zasypiając.
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
 
 
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 20
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2016-02-05, 21:05   

Wszyscy pewnie dawno o tym zapomnieli, ale nie ważne, czy ktoś przeczyta czy nie - ja po prostu nie lubię zostawiać rzeczy nie dokończonych. Po prawie dwóch latach od rozpoczęcia pisania tego (Siwonie, dopiero co siedziałam u babci i pisałam prolog) wstawiam ostatnią część. Jest trochę krótsza od pozostałych, no ale...
Zaczynało się jak angst, dlatego kończę z naprawdę mocnym happy endem! Komawo, jeśli komuś chciało się czytać te moje wypociny do końca^^

I dziękuję wszystkim, którzy tu wcześniej wytykali mi błędy, bo inaczej żyłabym w błogiej nieświadomości xD

Rozdział 10 (i ostatni)
Wylądowaliśmy po kilku godzinach. Odebraliśmy swoje walizki z taśmy i wyszliśmy na ulicę.
Wszyscy przyglądali się nam, jakbyśmy byli co najmniej z kosmosu. Ale nie ma co się im dziwić. Tylu Azjatów naraz…
Szliśmy ulicami Warszawy, z daleka omijając TĄ uliczkę. Po kilku minutach dotarliśmy do hotelu, należącego do rodziny Anieli. Jej mama ciepło nas przyjęła i zaoferowała pokój za darmo (na co oczywiście się nie zgodziliśmy). Po tym, jak wszyscy skończyli rozpakowywanie, oświadczyłem, że wychodzę spotkać się z Donghae.
-Idę z tobą. - wtrącił Leeteuk, tak, żeby nikt ich nie usłyszał.
We dwójkę opuściliśmy hotel i swoje kroki skierowaliśmy prosto do budynku wytwórni. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Teuk nie mógł uwierzyć, że Hae zaszedł tak daleko w trzy lata. Idąc korytarzem do windy i wyjeżdżając nią na górę, był pod coraz większym wrażeniem, co pokazywał, wzdychając. Nie chciałem go prowadzić od razy do Ryby, wolałem najpierw sam się przywitać, dlatego postanowiłem, że zostawię go na chwilę u Anieli i reszty. Kiedy weszliśmy do sali, należącej do ASG', muzyka ucichła. Aniela natychmiast zerwała się z miejsca i ukłoniwszy się przed JungSoo, wpadła mi w ramiona.
-Hyukkie, wróciliście! - krzyknęła uradowana.
-Tak, mamy tu pewne sprawy do załatwienia. - uśmiechnąłem się, odsuwając się nieznacznie. - To jest JungSoo, ale chyba go znasz.
-Znam.
Aniela odstąpiła ode mnie i skinieniem, zawołała resztę dziewczyn, które już po chwili ustawiły się obok niej.
-Annyeonghaseyo, Asian Soul Girls imnida! - zawołały razem Aniela, Kinga i Monika.
Po nich przedstawiły się Justyna i Kasia, każda wypowiadając swoją wyuczoną formułkę. Ja tylko patrzyłem jak JungSoo odbiera mowę, słuchając tego. Ale rozumiałem go – moja reakcja za pierwszym razem była taka sama.
-Co was tu tak nagle sprowadza? - spytała Kinga.
-Muszę porozmawiać o czymś z Donghae, Teuk wam wszystko wyjaśni, jak odzyska głos. - zaśmiałem się. - Hae w biurze?
-O tej porze raczej na stołówce.
Puściłem oczko dziewczynie i wyszedłem w poszukiwaniu Ryby. Jak się miał, kiedy mnie nie było? Mam nadzieję, że nie zrobił niczego głupiego... W miarę zbliżania się do stołówki, serce biło mi coraz szybciej, jakby zaraz miało się wyrwać. Łapiąc za klamkę, wziąłem głębszy oddech, próbując się uspokoić. Trochę pomogło. Przez chwilę stałem, wzrokiem szukając Hae, później ruszyłem naprzód.
-Cześć, można się dosiąść? - spytałem po polsku, jednak nie udało mi się ukryć akcentu.
Zanim Donghae zdążył zareagować, objąłem go i wciągnąłem w nozdrza jego zapach. Tak bardzo za nim tęskniłem.
-Zgadnij kto wrócił? - spytałem, uśmiechając się.
-Hyukjae!
Hae odwrócił się do mnie tak, że nasze twarze dzieliły zaledwie milimetry. Czułem na sobie jego oddech, jednocześnie nie mogąc się poruszyć. Przez dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się sobie w oczy, praktycznie nie drgając, a każda kolejna sekunda zdawała się trwać kilka godzin. Mógłbym nie robić nic, poza wpatrywaniem się w te cudne brązowe tęczówki, ale przypomniałem sobie, po co tu jestem.
-Wróciłem. .- wydusiłem z siebie w końcu. - Wróciłem i już cię nie zostawię.
Przyciągnąłem Rybę do siebie, ściskając go mocniej. Usiadłem obok niego.
-Stało się coś ważnego, kiedy mnie nie było? - spytałem.
Donghae pokręcił głową, pakując sobie pałeczki do ust.
-Dlaczego tak szybko wróciłeś?
-Wolę być tutaj. - odpowiedziałem bez wahania. - Zostawiłem mieszkanie i pracę na głowie znajomego, żeby tu przylecieć.
Oparłem głowę na ramieniu Ryby i czekałem, aż ten skończy jeść, jednak jakoś specjalnie mu się nie spieszyło.
-A co słychać u chłopaków? - spytał z pełnymi ustami.
-Podobno planują powrót na scenę. - udałem, że o niczym nie wiem.
-Poważnie? Ej, chciałbym móc wrócić. - zamyślił się.
Tak! Jest dobrze, Hae chce z nami śpiewać! Nie zastanawiając się więcej, złapałem go za rękę i pociągnąłem piętro niżej w asyście jego krzyków. Jego mina, kiedy zobaczył Jungsoo, była nie do opisania.
-Co tu robisz? - spytał, kiedy już wyszedł z szoku.
-Hyuk ci nic nie powiedział? - spojrzał na mnie. - Chcemy znowu śpiewać! Reaktywujemy Super Junior!
-A...ale jak? Tutaj...? - zająkał się.
-Chcemy to zrobić razem. -wtrąciłem. - Wszyscy.

-Yah! Wszyscy gotowi? - krzyknął Leeteuk.
Tak, znowu jest liderem. Znowu panikuje, biega, sprawdza, czy wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Zamknąłem walizkę i zszedłem na parter, gdzie czekała już reszta chłopaków. Leeteuk jeszcze raz policzył, czy wszyscy już są i pełni swojego rodzaju podekscytowania ruszyliśmy przed siebie.
Kiedy przybyliśmy do Polski, a wiadomość o reaktywacji zespołu ujrzała światło dzienne, nie myśleliśmy o tym, co będzie dalej – chcieślimy jedynie robić to, co kochamy. W końcu dotarł do nas też Heechul. Okazało się, że nie został w Korei, ale poleciał zwerbować Hankyunga (stara miłość nie rdzewieje) do pracy z nami. Kiedy Kibum się o tym dowiedział, także postanowił wrócić. Po jakimś czasie wydaliśmy album. Spędziliśmy kilka dni w studiu, dając z siebie sto procent, aby dopracować najmniejsze szczegóły. Większość z nas podjęła się już nauki polskiego, Donghae z pomocą Anieli poprawiał drobne błędy w wymowie, a Henry zaczynał dorównywać mu poziomem. Cała reszta (w tym ja)… cóż, zostaje tylko powiedzieć "Polski język trudna język".
Teraz, rok po powrocie na scenę, znów wylatujemy – zaczynamy trasę koncertową po Azji. A co do Donghae... przez ten czas naprawdę dużo się między nami zmieniło.
Na lotnisku przeszliśmy przez odprawę i właśnie mieliśmy wchodzić do samolotu. Spojrzałem na Rybę. W jego oczach widać było strach, jednak kiedy napotkał mój wzrok, od razu się uśmiechnął. Złapałem go za rękę i razem zajęliśmy swoje miejsca, zapinając pasy. Stewardessa oznajmiła, że startujemy.
-Nie bój się, przy mnie jesteś bezpieczny. - wyszeptałem.
Hae podniósł się nieznacznie i pocałował mnie w policzek, jak to zwykliśmy robić w towarzystwie innych (chyba nie muszę tu opisywać, co robimy, kiedy jesteśmy sami).
-Dziękuję.
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
Ostatnio zmieniony przez Kim Yuno 2016-02-05, 21:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 11