| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Join us
Autor Wiadomość
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 20
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2015-12-28, 20:38   Join us

Hej ELFiki^^
Przybywam z nowym opowiadaniem (za które mnie zabijecie, ale to później xD). No i, co tu się będę rozpisywać - zapraszam do czytania^^

Część 1

-Ryeowook. Wookie, wstawaj.
Chłopak powoli otworzył oczy i niemrawo spojrzał na przyjaciela pochylającego się nad nim. Zaczynała docierać do niego rzeczywistość.
-Jest już po dziewiątej.
Ryeowook gwałtownie poderwał się do góry i zeskoczył z łóżka. Sekundę później już wybiegał z pokoju na wpół ubrany. W tym całym pospiechu założył koszulkę na lewo i nawet nie zauważył, że zegar wskazuje dopiero ósmą dziesięć, a Sungmin najzwyczajniej w świecie sobie z niego zażartował.
Gdy tylko dotarł do kuchni, od razu zabrał się za przygotowanie śniadania. Po chwili jednak poczuł, jak ktoś łapie go za nadgarstki i nie pozwala się ruszyć.
-Ale ty jesteś głupi, popatrz, która jest godzina. – zaśmiał się Sungmin, puszczając młodszego.
Ryeowook przeniósł wzrok na zegar i momentalnie oczy zaszły mu łzami. Nie lubił być oszukiwany, naprawdę nie lubił. Wolał usłyszeć najgorszą prawdę, niż być okłamywanym lub obiektem żartów. I nie ważne, że to Sungmin, Ryeowook po prostu już taki był i płakał z każdego mniejszego powodu.
-Ej no, przepraszam. Nie płacz już.
Starszy otarł łzy przyjacielowi i przytulił go, klepiąc po plecach. Ryeowook pociągnął nosem.
-Hyung, miałem cudowny sen. Nie pamiętam, co to było, ale wiem, że było piękne.
-To dobrze, Ryeowook-ah. Obyś miał takie sny każdej nocy.
Ryeo wtulił się w ramiona swojego hyunga i wciągnął w nozdrza jego zapach. Naprawdę lubił Sungmina, był jego najlepszym przyjacielem. Wszystko robili razem, na krok się nie rozstawali. Fakt, różnili się i to bardzo. Sungmin lubił żartować z innych i był nieco wredny. Natomiast Ryeowook był osobą naprawdę delikatną. Mieli niedużo wspólnych cech, ale ktoś, kto widział ich pierwszy raz od razu dostrzegał ich urok. Przyjaciele mimo wszystko, dobrze się dogadywali i jakoś nie wyobrażali sobie życia bez siebie.
A jednak głowę Ryeowooka od dłuższego czasu zaprzątały myśli o kimś innym. O kimś bardziej wrednym od Sungmina. O kimś, kto zza futryny drzwi uważnie obserwował całe to zajście i zgrzytał zębami z zazdrości, kiedy tylko widział Minga.

Kyuhyun zerwał się na równe nogi, kiedy usłyszał krzyk Ryeowooka. Na palcach zakradł się do drzwi i delikatnie wychylił głowę zza futryny. Zobaczył przytulających się na środku kuchni Ryeo i Sungmina.
„Dlaczego on? Dlaczego tak bardzo go lubisz? Przecież on cały czas cię krzywdzi, żartuje z ciebie!”
Kyuhyun opadł na łóżko i zamknął oczy. Od kiedy po raz pierwszy przekroczył próg tego mieszkania, od kiedy po raz pierwszy zobaczył Ryeowooka… kochał go. Chciał się nim opiekować, pomagać mu. Był naprawdę niemiły i chamski, ale Ryeo był osobą, przy której jego serce napełniało się dobrem i miłością. Jednak Wook zawsze zadawał się tylko z Sungminem. Nawet nie dawał Kyuhyunowi szans!

-Wybrałeś już, jaką piosenką zaśpiewasz na koncercie? – spytał Sungmin, siadając na krześle za ladą, która dzieliła salon i kuchnię.
-Jeszcze nie, a ty?
Ryeowook pochylił się nad piekarnikiem i nastawił go na sto dziewięćdziesiąt stopni.
-Też, ale tak sobie myślałem i… moglibyśmy coś razem zaśpiewać.
Ever maknae odskoczył do tyłu, kiedy wkładając ciasto do piekarnika, przypadkowo dotknął grzałki. Włożył palec do ust, aby załagodzić ból.
-To świetny pomysł. Wybrałeś już piosenkę?
-Mam taką… jedna z moich ulubionych.
-Tak! Zaśpiewajmy razem. – ucieszył się Ryeowook. – A co to w ogóle za piosenka?
-Chodź, pokażę ci.
Sungmin poderwał się z miejsca i pociągnął przyjaciela za sobą. Z hukiem wpadli do ich wspólnego pokoju i zatrzasnęli za sobą drzwi.

Kyuhyun leżał na swoim łóżku i wpatrywał się w ekran telefonu, a konkretniej w tapetę.
„Wiecznie on. Sungmin to, Sungmin tamto. Nikt inny dla ciebie nie istnieje?!”
Nie mógł zrozumieć, dlaczego Sungmin znaczył dla Ryeowooka tak wiele. I właśnie ta niewiedza denerwowała go najbardziej, bo nawet nie wiedział, jak konkurować z chłopakiem. Innymi słowy, był skazany na porażkę.
Kiedyś dużo czasu poświęcał na przyglądanie się Sungminowi. Chciał poznać jego sekret, dowiedzieć się, za co Ryeowook tak bardzo go lubi. Ale nigdy nie doszedł do niczego konkretnego. Zawsze pozostawał z tylko jedną myślą…
„Przecież on nawet nie jest fajny!”
Komórka wyleciała z rąk chłopaka, kiedy ten ze złości zamachnął się. Kyuhyun do ostatniej chwili próbował ja uratować, jednak bezskutecznie. Urządzenie spadło na podłogę, roztrzaskując się na drobne kawałki. Kiedy chłopak schylił się, aby je podnieść, poczuł coś dziwnego.
-Pali się!

Część 2

Sungmin skończył grać i wstał od fortepianu. Ryeowook zaklaskał w dłonie, a jego hyung ukłonił się i usiadł obok niego.
-I jak? Zaśpiewasz ze mną? – spytał z nadzieją.
-To było przepiękne! Oczywiście, że tak!
Ryeowook objął przyjaciela i wtulił się w jego ramiona. „Sungmin jest dla mnie taki miły, chce wspólnie zaśpiewać piosenkę na koncercie. A może Kyuhyun też chciałby z nami zaśpiewać… Nie, chwila. Sungmin go nie lubi. Ale dlaczego ja ciągle o nim myślę? Czy może…”
Natychmiast oderwał się od chłopaka i spojrzał na niego wystraszonym wzrokiem.
-Stało się coś? – zmartwił się.
-Ja… ja tylko…
-Nie mów, jeśli nie chcesz. Zrozumiem.
Starszy uśmiechnął się ciepło do Ryeowooka, po czym wstał z miejsca i podszedł do fortepianu. Przeniósł nuty z tekstem na biurko i zaczął coś zaznaczać kolorowym pisakiem.
-Co ty na to, żebyśmy ostatnią zwrotkę zaśpiewali razem?

Kyuhyun wybiegł z pokoju i zobaczył Donghae, próbującego ugasić pożar. Ogień zajmował już kuchnię i znaczną część salonu, cały czas się rozprzestrzeniając. Donghae biegał z wiaderkiem wody od łazienki do salonu, jednak napełnienie pojemnika trwało zbyt długo, co dawało przewagę pożarowi. Kyuhyun szybko pobiegł do składziku po gaśnicę i wcisnął ją przyjacielowi, po czym wypadł z mieszkania. Przystanął na klatce schodowej i wyciągnąwszy telefon, wybrał numer straży pożarnej. Po kilkunastu sekundach wszystko było załatwione. Schował urządzenie do kieszeni i podbiegł do drzwi sąsiadów.
-Pali się!
Dobijał się pięściami do wszystkich drzwi po kolei; na piętrze wyżej i niżej też. Nagle przystanął, zamierając w bezruchu. Przez jego umysł przeszło tylko jedno słowo.
„Ryeowook.”
Natychmiast rzucił się biegiem do mieszkania. Przed drzwiami zastał kaszlącego Donghae, jednak zignorował go i od razu wszedł do środka. Ogień palił go w oczy, lecz on nie zwracał na to uwagi. W tej chwili obchodziła go tylko jedna rzecz, a raczej osoba.

-Skończone. Teraz tylko zostaje się nauczyć swoich partii na pamięć.
Sungmin wstał od biurka i wyciągnął ręce w górę.
-Aż mnie kręgosłup rozbolał od tego siedzenia. – zaśmiał się.
Ryeowook odwrócił się do przyjaciela i uśmiechnął ciepło. Naprawdę cieszył się, że zaśpiewa coś razem z Sungminem. Na dodatek tym „czymś” była ulubiona piosenka jego przyjaciela. Nic tylko umierać ze szczęścia. A jednak Ryeowook czuł taką dziwną pustkę w sercu. Nie wiedząc czemu, od dłuższego czasu przepełniało go uczucie tęsknoty i samotności.
-Ej, słuchasz mnie?
Głos Sungmina wyrwał Ryeowooka z rozmyślań.
-Co się dzieje? Ostatnio jesteś taki nieobecny.
Sungmin usiadł obok młodszego i położył mu rękę na ramieniu. Ryeowook jednak nic nie odpowiadał. Myślał tylko jak i czy powiedzieć o wszystkim hyungowi. Jeśli powie, to jak przyjmie fakt, że jego najlepszy przyjaciel prawdopodobnie jest homo i zakochał się w kimś, kogo on nie lubi? Odrzuci go? I Ryeowook znów zostanie sam? Przecież tego nie chciał. Całe życie nie miał nikogo, dopiero Sungmin zaakceptował go takim jakim był. Nieśmiałego, delikatnego i lubiącego się przytulać. Ryeowook był jak dziecko i tylko Sungmin to rozumiał, nie chciał go stracić.
-Mi możesz powiedzieć.
Ryeowook odetchnął głęboko i przełknął ślinę.
-Jest ktoś taki, kogo bardzo lubię. Tylko nie wiem czy ta osoba mnie też.
-Więc, dlaczego jej po prostu nie powiesz? Zaproś ją na kawę i wyznaj swoje uczucia.
Sungminowi łatwo było mówić. On znał się na miłości, dziewczyny lgnęły do niego jak ćmy do światła.
-Ale… to nie jest takie proste. Ta osoba jest inna od reszty. Uczucie, którym ja darzę też jest inne.
-Wookie, miłość to miłość i tu nie ma nic do gadania. W miłości nie ma „innych osób” i „innych uczuć’. Jeśli kogoś kochasz, to powiedz jej to.
-Dziękuję.
Ryeowook przytulił Sungmina. Mimo, że ten nie wiedział o niczym to starał się pomóc. Okazał mu wsparcie, chociaż Ryeowook ukrywał przed nim prawdę.
-Chodźmy dokończyć śniadanie. – zaproponował Sungmin.
Przyjaciele odsunęli się od siebie i już mieli wyjść z pokoju, kiedy drzwi wyleciały z zawiasów i z hukiem wylądowały na podłodze. Do pomieszczenia wdarł się ogień i momentalnie zaczął pochłaniać wszystko, co spotkał na swojej drodze. W mgnieniu oka zapaliły się drewniane meble i podłoga.
-S-sungmin, c-co się dzieje? - Ryeowook był naprawdę przerażony.
Starszy z przyjaciół odciągnął młodszego na bok i objął ramionami.
-Nie patrz.
Ryeowook chciał się odwrócić, jednak Sungmin ścisnął go mocniej i nie pozwolił się ruszyć. Stali tak w bezruchu i czekali.
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
 
 
Shintuś 

Ulubieniec z SJ: wszyscy xD
Lover: Shini XD
Fav Pairing: wszystkich jakoś bym połączyła ze sobą XD
Kocham SuJu od: 2010/11
Wiek: 27
Dołączyła: 25 Mar 2015
Posty: 191
Skąd: Polska-Warszawa
Wysłany: 2016-01-01, 15:50   

Cuuudne <3 czekam na więcej :3
 
 
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 20
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2016-01-05, 19:21   

Shintuś napisał/a:
Cuuudne <3

dziękuję^^

Przychodzę z ciągiem dalszym i z góry wielkie mianhae za błędy ale nie potrafię tego czytać drugi raz... i ogólnie mianhae za całą tą część...

Część 3

-Zaufaj mi, dasz radę.
-Sungmin, nie. Ja się boję.
-To jest nasza jedyna szansa.
-Ale ja nie dam rady.
-Dasz. Przejdziemy po parapetach do końca budynku, a tam już jest drabina. Kiedy ona się skończy zostaną nam do zeskoczenia tylko dwa piętra. Chodź, ja ci pomogę.
Sungmin stanął na parapecie i wyciągnął rękę do Ryeowooka.
-Czekam na drabinie.
Zeskoczył parapet niżej i zaczął posuwać się w bok. Ryeowook został w pomieszczeniu kompletnie sam. Ogień zaczynał smagać po nogach, jednak on za bardzo się bał, aby wykonać jakikolwiek ruch. „Sungmin poszedł. Jestem sam. Pomocy…”
Mimo, że okno było otwarte, w pomieszczeniu unosił się dym, który drażnił gardło chłopaka. Ryeowook oddychał z trudnością, aż w końcu upał na ziemię. Ogień już zaczynał spalać jego ubranie, które przyklejało się do skóry tworząc obszerne rany. Ryeowook ostatkami sił próbował się podnieść. Dławił się dymem, jego ciało już praktycznie płonęło, jednak on dalej walczył. Próbował się ratować dopóki nie brakło mu oddechu i nie padł na podłogę nieprzytomny.

Kyuhyun zupełnie nie przejmował się tym, że ogień palił jego skórę. Jego umysł i serce opanowane były tylko jedną myślą, jedną chęcią. W tej chwili chciał jedynie uratować Ryeowooka, nic innego dla niego się nie liczyło.
Wpadł do pokoju chłopaka i od razu zaczął go szukać. Przez dym nic nie widział, dodatkowo zaczynał się dusić. Jednak dalej szukał Ryeowooka, aż w końcu nie dostrzegł go, leżącego pod oknem. Kyuhyun podbiegł do niego upadł na kolana.
„Ryeowookie, proszę, nie umieraj. Musisz żyć.”
Łzy spływały mu po policzku, spadając na twarz chłopaka. Ryeowook nie ruszał się, może nie oddychał. Kyuhyun wziął go na ręce i wybiegł z mieszkania, mijając strażaków, którzy próbowali ugasić pożar. Chłopak dotarł do klatki schodowej, wziął głębszy oddech i zaczął zbiegać po stopniach.
Zupełnie nie przejmował się tym, że zwęglone ubranie przykleiło mu się do ciała i przypala mu skórę, ani tym, że w każdej chwili może spaść. Chciał tylko uratować Ryeowooka, własne zdrowie go nie obchodziło.
Dotarł na sam dół i otworzył drzwi łokciem. Przed budynkiem czekało już rzesze dziennikarzy i paparazzi. Kyuhyun przedarł się przez tłum i wypadł na ulicę. Kiedy tylko taksówka zatrzymała się przed nim, od razu ułożył Ryewooka na tylnych siedzeniach, a sam usiadł obok, kładąc głowę przyjaciela na swoich kolanach.
-Do najbliższego szpitala. Szybko proszę.
Taksówka ruszyła z piskiem opon. Kyuhyun na każdym zakręcie przechylał się na boki, nie miał zapiętych pasów. „Ryeowookie, proszę, wytrzymaj jeszcze trochę.’
Kyuhyun podrygiwał nerwowo stopą. Droga dłużyła mu się coraz bardziej. Każda sekunda zdawała się trwać kilka godzin. Z każdą sekundą szanse na przeżycie malały.
W końcu dotarli pod szpital. Kyuhyun wziął Ryeowooka na ręce i wysiadł z taksówki.
-Ej, a kto zapłaci?!
-Jestem Kyuhyun z Super Junior. Niech pan zadzwoni do mojej agencji. – i już go nie było.
Przebiegł przez ulicę na czerwonym świetle i wpadł do budynku szpitala.
-Pomocy! Proszę, ratujcie go!
Kyuhyun upadł na kolana, łzy spływały mu po policzku. Kilku lekarzy pojawiło się koło niego, zabierając Ryeowooka i kładąc go na wózku.
Jakaś pielęgniarka uklękła koło chłopaka i poklepała po ramieniu.
-Nie płacz, uratują go. – uśmiechnęła się.
-A jeśli nie?. – załkał.
-To dobrzy lekarze, zaufaj mi.
Pielęgniarka wyciągnęła chusteczkę i otarła łzy Kyuhyunowi. Ten spojrzał na nią i pociągnął nosem.
-Cześć, jestem Go MiNyu. I proponuję, żebyśmy się gdzieś przenieśli, bo siedzisz na środku szpitala.
Pielęgniarka wstała i podała chłopakowi rękę. Kyuhyun wytarł resztki łez do rękawa i wstając, złapał dziewczynę. Dopiero teraz poczuł, jak bardzo piecze go całe ciało. Schylił się i syknął z bólu. Nie dał rady iść.
-Hej , coś się stało?
Dziewczyna delikatnie dotknęła ramiona Kyuhyuna i odsunęła mu koszulę.
-Matko! Przecież ty jesteś cały poparzony!
-Uratowałem go. – uśmiechnął się niemrawo.
W tym momencie chłopak stracił kontakt ze światem. Zrobiło mu się czarno przed oczami i osunął się na podłogę.

Część 4

Leeteuk rzucił telefon na kanapę i złapał się za głowę. Już kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy próbował się dodzwonić do przyjaciół, lecz nikt nie odbierał. Ani Sungmin, ani Kyuhyun i Ryeowook. W każdym szpitalu, z którym się skontaktował także nic nie wiedziano o chłopakach. Lider coraz bardziej się denerwował i zgrzytał zębami. Chodził w tę i we w tę po salonie, myśląc, co zrobić.
-Weź może usiądź, bo zaraz dziurę wydepczesz.
-Kiedy ja nie mogę, za bardzo się o nich martwię.
Leeteuk, mimo swoich słów, usiadł obok swojego przyjaciela i założył ręce na klatce piersiowej.
„Gdzie oni są? Co się z nimi dzieje?” Te pytania męczyły go od dnia pożaru, nie chcąc wypaść z jego głowy. Był liderem zespołu i martwił się o podopiecznych, jak nikt inny. Ale był też ich przyjacielem, więc trwanie w niewiedzy jeszcze bardziej wykańczało jego umysł.
-Na pewno nic im nie jest. Donghae widział, jak Kyuhyun wynosił Ryeowooka z mieszania, a Sungmin prawdopodobnie uciekł wcześniej, bo nie znaleziono nikogo w środku. Teraz pewnie siedzą gdzieś w szpitalu, bo Ryeong był cały poparzony.
-Ale mogliby chociaż dać znak, że żyją! A tak to…
Lider wstał i przeleciał wzrokiem pomieszczenie. Minęły dopiero dwa dni od tamtego incydentu, a już zapanował bałagan. To właśnie Ryeowook przy pomocy Eunhyuka zawsze dbali o porządek. Ich dwójka kochała ład i czystość, i nie przeszkadzało im, że odwalają brudną robotę. Ale teraz, kiedy nie ma młodszego, w dodatku dolne piętro jest doszczętnie zniszczone i wszyscy muszą mieszać na górze…
-Chodź, ogarniemy ten syf. Może chociaż na chwilę uda mi się zapomnieć o tym.
-Ja wyniosę śmieci! – ucieszył się Eunhyuk.
Lider zespołu złapał za miotłę i starał się skupić na pozbyciu się kurzu z podłogi. Tymczasem młodszy z nich wziął worki pełne śmieci, stojące w przedpokoju i wyszedł z mieszkania. Plastikowe siatki były na tyle duże, że zasłaniały mu widok, więc musiał naprawdę uważać i schodzić po schodach na wyczucie. Wyszedł z budynku i skierował się wzdłuż ściany na tyły bloku, gdzie znajdował się śmietnik. Już za pierwszym zakrętem poczuł coś dziwnego. Swąd unoszący się w powietrzu, sprawił, że chłopak przystanął na chwilę. Eunhyuk przeczuwał, że zwiastuje coś złego, jednak po chwili ruszył dalej. Dotarł do końca ściany i znów skręcił za róg. Teraz zobaczył na własne oczy, skąd brał się ten fetor.
Upuścił worki, których zawartość rozsypała się dookoła. Z przerażenia odskoczył do tyłu i potykając się, upadł na ziemię.

Kyuhyun powoli rozchylił powieki, jednak oślepiony białym światłem, natychmiast je zamknął. Chciał osłonić oczy ręką, lecz kiedy spróbował się poruszyć, poczuł ból przeszywający całe jego ciało.
„Gdzie ja jestem? Co się dzieje?”
Nie mógł sobie niczego przypomnieć. Starał się odszukać w pamięci ostatnie wydarzenia, jednak nie potrafił. Przed oczami widział jedynie pożar i nieprzytomnego Ryeowooka. Nic więcej.
-Ryeowook! – wyrwało mu się nagle.
-Spokojnie, nic mu nie jest. – odpowiedział głos.
Kyuhyun przeraził się myślą, że ktoś jest bok niego i go obserwuje. Sam nie mógł nic dostrzec, nie wiedział kto to. Milczał przez dłuższy czas, ośmielając się coś powiedzieć dopiero po kilku minutach.
-Kim jesteś? – spytał.
-Jestem Go MiNyu, pielęgniarka. – głos dziewczyny miał bardzo ciepłą i przyjazną barwę.
„Go MiNyu?” – pomyślał chłopak.
W jednej chwili wspomnienia zaczęły do niego powracać, jedno po drugim. Ratowanie Ryeowooka, jazda taksówką, aż w końcu dotarcie do szpitala. Teraz już wiedział, gdzie się znajduje i dlaczego.
-Spałeś dwa dni, to chyba rekord jak na kogoś w twoim stanie. – zaśmiała się. – Byłeś naprawdę mocno poparzony.
-A co z moim przyjacielem?
Pierwszy raz użył słowa „przyjaciel” co do Ryeowooka. Czy w ogóle mógł tak powiedzieć? Nigdy nie mieli ze sobą zbyt bliskich stosunków, starszy zdawał się nie zwracać na niego uwagi. Kyuhyun nieraz próbował zbliżyć się do Ryeowooka, lecz zawsze Sungmin mu w tym przeszkadzał. Ale w tym momencie było to jedyne słowo, jakie przyszło mu na myśl. Bo co miał powiedzieć? Ukochany?
-Cóż, z nim jest jeszcze gorzej. Na razie jego stan jest stabilny, jednak nie wiem czy obudzi się w tym tygodniu czy następnym.
„Ryeowookie…” – łzy poleciały mu po policzkach.
Kyuhyun poczuł, jak dłoń dziewczyny dotyka jego twarzy i ociera słone krople. Kyuhyun zauważył, że światło już nie jest tak jasne i nieśmiało rozchylił powieki. Jego wzrok spotkał się ze wzrokiem MiNyu, która pochylała się nad nim. Dziewczyna uśmiechnęła się ciepło i odsunąwszy od chłopaka, podeszła do ściany i zgasiła światło. Włączoną zostawiła tylko jedną lampę na drugim końcu pomieszczenia.
-Tak w zasadzie, to ja tu nie pracuję. – wyznała spontanicznie.
Kyuhyun spojrzał na nią zdziwiony.
-Mój tata jest tu ordynatorem. Praktycznie wychowywałam się w szpitalu. Często przychodzę tutaj i pomagam innym. Niby skończyłam szkołę medyczną, ale to nie jest to, co chciałabym robić.
MiNyu była wobec chłopaka taka szczera i otwarta. Opowiedziała mu o sonie, mimo tego, że tak naprawdę nie znali się. Kyuhyun przez chwilę chciał się jej odwdzięczyć tym samym, jednak nie mógł powiedzieć kim jest. Jeśli wydałoby się… Nie chciał narażać szpitala na atak fanek.

MiNyu weszła do sali i zaświeciła światło. Podeszła do łóżka, spoglądając na leżącego na nim chłopaka, który ciężko oddychał. Zmieniła pusty woreczek z kroplówką i usiadła obok.
-Ryeowook-ssi, Kyuhyun bardzo się o ciebie martwi. Co się wam stało? Dlaczego jesteście w takim okropnym stanie?.. Rozmawiałam z nim… Otwarłam się, ale Kyuhyun dalej was ukrywa. Myślę, że boi się mi zaufać i powiedzieć prawdę… Ale niech tak zostanie, jest dobrze. Dopóki tutaj jesteście, pozostańcie anonimowi. Później zniknę z waszego życia. Miło było was poznać.
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
Ostatnio zmieniony przez Kim Yuno 2016-01-05, 19:22, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kim Yuno 
Lena się leni


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Fav Pairing: EunHae, KyuMinWook
Wiek: 20
Dołączyła: 12 Sty 2014
Posty: 274
Skąd: Krk
Wysłany: 2016-09-08, 16:34   

Ja zapomniałam, że to tu jest xD Ale gdyby ktoś chciał więcej, to zapraszam tutaj:
kimyunosworld.blogspot.com
bo już trochę rozdziałów się pojawiło ;)
_________________
"If you can't accept all 15 members, then what kind of ELF are you?"
~Heechul
 
 
Shintuś 

Ulubieniec z SJ: wszyscy xD
Lover: Shini XD
Fav Pairing: wszystkich jakoś bym połączyła ze sobą XD
Kocham SuJu od: 2010/11
Wiek: 27
Dołączyła: 25 Mar 2015
Posty: 191
Skąd: Polska-Warszawa
Wysłany: 2016-09-25, 21:20   

Ooo...to ja będę musiała w takim razie zawitać na ta stronę i do mojej pary :D
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2019 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 12