| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Gang-aji spełnia marzenia, czyi opo dla Miyu... i nie tylko
Autor Wiadomość
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11823
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-04-12, 23:00   

madlejane napisał/a:
mogę nie być sławna a i tak mieć fanów! <3

jak widać sława może być pojęciem względnym. Nie możesz nie mieć fanów pisząc - jak piszesz. Co ja mówię .. nie możesz nie mieć fanów będąc kim jesteś :)
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-12, 23:00   

Aki Hikari, ahhh jak to nieważna, JAK TO?! Ważna, oczywiście, ze tak! Myślisz, że kto wspierał Hee jak łaził wkutwiony na mnie, ze go mam w poważaniu, co? Myślisz, że kto się bawił z całą resztą tych debili jak z najlepszymi przyjaciółmi? No tylko ja już nie mam mocy, żeby to ciągnąć po prostu~~

Ale szykuj się na swojego długiego oneshota kochanie~~ <333 Też Cię mega loff! <333

[ Dodano: 2012-04-12, 23:03 ]
nenn... *chciała powiedzieć coś mądrego, ale się wzruszyła i nic z tego nie wyjdzie* SDFGHJKL:"LKJHGF Dziękuję! T/////T Kocham Cię~~ <3
_________________
 
 
Aki Hikari 
Morderca Myszy


Ulubieniec z SJ: Heechul
Lover: Heechul
Grupa krwi: 0 RH+
Wiek: 23
Dołączyła: 27 Lip 2011
Posty: 58
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Wysłany: 2012-04-12, 23:05   

Że ja? o0 No dobra... No to liczę, że jak będę jakieś nieujawnione wcześniej sceny to będę w nich xDDD

Szykuje się, szykuje się xD
_________________
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-12, 23:16   

Aki Hikari, nie, kurde, mój telefon. Pewnie, że Ty xD Coś tam kiedys w międzyczasie pewnie pyknę. Dam znać xD
Aki Hikari napisał/a:
Szykuje się, szykuje się xD
*zaciera rączki* niech no ja sie tylko wyśpię i naucze na te lacine...Xd
_________________
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11823
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-04-12, 23:22   

(Tak wpół świadoma co się dzieje, bo już dawno powinna spać) - czy ja dobrze zrozumiałam madlejane, że można tu składać prośby o dedykację w kolejnych ewentualnych opowiadaniach/tekstach?!?! Jeśli tak to ja po proszę :D a jak nie przepraszam za zamieszanie ;P
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-12, 23:32   

nenn, hahahaha nie do końca xd po prostu paru osobom obiecałam opowiadania z nimi w roli głównej no i tak jakoś...
Ale ja żadnej prośby nie odrzucam - i dedykacja, spoko, mogę dziabnąć :3 co do innej formy... na razie zgłoszeń nie przyjmuję *śmiech* bo muszę troszkę sobie zrobic za jakiś czas przerwę od ficków, ale... kto wie...xd
_________________
 
 
Aki Hikari 
Morderca Myszy


Ulubieniec z SJ: Heechul
Lover: Heechul
Grupa krwi: 0 RH+
Wiek: 23
Dołączyła: 27 Lip 2011
Posty: 58
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Wysłany: 2012-04-12, 23:36   

No twój telefon większą furorę robi ode mnie. Co tam taka ugly europejka jak ja xDDD
_________________
 
 
 
nenn 
Milka


Lover: Donghae
Fav Pairing: EunHae
Grupa krwi: A Rh -
Wiek: 32
Dołączyła: 30 Sty 2012
Posty: 11823
Skąd: okolice Warszawy
Wysłany: 2012-04-13, 11:34   

madlejane, ja nie zamierzam uciekać od Was więc mi się nie spieszy :) Ale jak kiedyś coś jakoś Cię najdzie wena/natchnienie/nuda* (do wyboru do koloru) to sama rozumiesz ... ;D a teraz odpoczywaj!!! <3
 
 
 
nati 
Mimi ^.~


Lover: Zhou Mi <3
Grupa krwi: B Rh+
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 69
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-04-13, 17:52   

madlejane napisał/a:
[i]nati, zła? Ależ oczywiście! :D mwhahaha kocham Twoje komentarze unni! <3

Zawsze do uslug ^^ Moje komentarze są takie jak ja ^^
madlejane napisał/a:
Gdyby nie ono, to kto wie, kiedy byśmy się poznały - ja i Ty, Mako, Iga, MiMi, nenn... i wgl wszystkie... *bardzo wzruszona* Jedno opowiadanie - tyle dobroci. Jejku.

Wzruszylam się, serio serio ♥ I mnie też tu wymienilaś.
No ale taka jest prawda ☼ Jednak gdyby nie to opko, to mym Cię teraz nie zamęczala swoją osobą;D Mialabyś trochę spokoju i wiesz... xDD kkkk.

I wzruszylam się na zakończeniu. Piękne, po prostu piękne ♥ Niesamowite.
A to spotkanie z rodziną Nati - jakie to ... polskie xD

Też mi ciężko uwierzyć, że to już koniec. Ale kochana, wiedz jedno- do tego opka wracam najczęściej i w ogóle mi się nie nudzi ( a czytalam już kilka razy ^^)

Czekam z utęsknieniem na kolejne opowiadania Twojego autorstwa ♥
_________________


能冲就如狂风
奋力一搏惊险感动 熬过情绪万种
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-13, 19:08   

Aki Hikari, głupoty gadasz...xD Gdzie ugly?! Zabrał Ci ktoś lustro, ze takie głupoty gadasz? <3 A w moim telefonie nie ma teraz niczego interesującego XDD

nenn, mwhihihihi cieszę się, że nie zamierzasz uciekać :3 ja też nie XD Teraz nie będę jeszcze odpoczywać ^^ odpocznę jak już wszystkie obiecane opka napisze i zajmę się... ja wiem... powieścią? Bo ja nie umiem odpoczywać od pisania. (Da się odpocząć od czegoś, przy czym się odpoczywa? XD)

nati, jasne, że Cię wymieniłam, bo to, że ze sobą rozmawiamy to też zasługa tego opka *wciąż nie może w to uwierzyć*
nati napisał/a:
Jednak gdyby nie to opko, to mym Cię teraz nie zamęczala swoją osobą;D Mialabyś trochę spokoju
No w sumie... *śmiech* no daj spokój, tak też jest fajnie! Kto inny by mnie nauczył tylu obraźliwych słów po chińsku? Wiesz, jaką to furrorę u mnie na uczelni zrobiło? XD
Hahaha bo rodzina Natalii jest... polska xD i taka super ^^
Awwwww cieszę sie, ze bd do tego wracać, bardzo bardzo <333
Czekaj czekaj! <3
_________________
 
 
Miyu 


Ulubieniec z SJ: Hee, Hyuk, Hae, Kyu
Lover: Yeś forever.
Fav Pairing: EunHae
Kocham SuJu od: sierpień 2010 <3
Wiek: 22
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 2285
Skąd: Tuchola
Wysłany: 2012-04-13, 20:43   

Naah, Unni, to teraz jeszcze kilka słów od Lu (bardziej lub mniej związanych z opowiadaniem...)
- po 1. To Ty jako pierwsza zaczęłaś pisać/mówić na mnie Lu, kocham tę ksywkę <3
- po 2. Ja już nawet nie pamiętam jak ja Cię namówiłam na napisanie czegoś dla mnie... Pamiętasz może? Takie zamierzchłe czasy, początek mojej trzeciej gimnazjum.
- po 3. Gdyby nie genialna ja, siostra mojej babci, jej mąż, moja siostra i moja babcia... Tego by tutaj NIE BYŁO. Rozumiecie? Poznałam Madzię - ssi, osobiście, jako pierwszego ELFa i pokochałam całym serduszkiem. Mój mikrusek ELF <3
- po 4. Bardzo, bardzo, bardzo się cieszę, że zakończyłaś każdą z części miłą sceną. Bo Ty lubisz robić na złość, uśmiercać kogoś (etc.) w najmniej oczekiwanym momencie. Ale Madź - ssi, i tak Cię za to kocham!
*wykąpała się i wróciła* Yyy... Zapomniałam, co miałam jeszcze pisać, więc:
- po 5. Madź - ssi, bardzo mocno dziękuję Ci za to opowiadanie. Jest piękne.
_________________
 
 
 
nati 
Mimi ^.~


Lover: Zhou Mi <3
Grupa krwi: B Rh+
Dołączyła: 07 Maj 2011
Posty: 69
Skąd: Bielsko-Biała
Wysłany: 2012-04-13, 21:57   

madlejane napisał/a:
Kto inny by mnie nauczył tylu obraźliwych słów po chińsku? Wiesz, jaką to furrorę u mnie na uczelni zrobiło? XD

Ha! A jednak czasem się na coś przydaję ja i mój bzik na punkcie chińskiego ^^ Poza tym chińskie przekleństwa faaajne są *_*

madlejane napisał/a:
Czekaj czekaj! <3

♥ Mnie nie trzeba dwa razy mówić ^^

P.S Nie mogę edytować postów, tylko usuwać [;<] tak więc za ewentualne błędy przepraszam :(
_________________


能冲就如狂风
奋力一搏惊险感动 熬过情绪万种
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-14, 17:29   

Miyu - 1 - ja też ją lubię~~ :3
2 - im dłużej o tym myślę, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że to było coś w rodzaju:
Lu: Napisz coś kiedyś dla mnie z Yeśkiem
Ja: Spoko *pisze pisze*
Lu: O_________O <3

3 - Awww, jak to dobrze, że Cię poznałam, aaaaaah serio! <3
Miyu napisał/a:
Gdyby nie genialna ja, siostra mojej babci, jej mąż, moja siostra i moja babcia... Tego by tutaj NIE BYŁO. Rozumiecie?
To... święta prawda. Gdyby nie to... to ja nie wiem, czy coś takiego by powstało. Kochanie, dziękuję <3
4 - też się cieszę, że jednak ogarnęłam happy endy, których nie potrafię pisać kkk~~ to było coś fajnego i nowego ^.^
5 - Ja też dziękuję. Bardzo bardzo.

nati, hihihi przydaje się, u mnie ludzie chodzą i do siebie teraz: wsszszszszs buszszsazszsz xDDDD (ich chiński xD)
PS - e tam błędy! xD
_________________
 
 
Monsun 
Everlasting Mitang


Ulubieniec z SJ: Sungmin/ Heechul/ Zhou Mi
Lover: Tatsurou ( MUCC)
Fav Pairing: Hanchul
Dołączyła: 13 Wrz 2011
Posty: 273
Skąd: Niemcy
Wysłany: 2012-04-14, 18:54   

Postanowiłam, że i ja się ujawnię. Jestem osobą, która nie lubi opowiadań hetero i ma odruchy wymiotne, kiedy czyta o SuJu i Polkach, nie mogąc pohamować śmiechu, kiedy chłopcy w namiętnych chwilach wykrzykuję "Katarzyno, ja już..." Wiecie o co chodzi. Albo i nie... nevermind.
Nie wiem i nie pamiętam, czemu sięgnęłam po to opowiadanie, może skończyły mi się yaoice, a może po prostu przyciągnął mnie tytuł. Pamiętam za to, ze od pierwszego momentu spodobało mi się i to mocno. Pierwsza część z Yesungiem- była okay, nie odrzuciło mnie, a to już był duży plus XD Ale część z Heechulem- muszę powiedzieć, że przeszłaś samą siebie. Czytałam z wypiekami na twarzy perypetie głównych bohaterów, scena z koszulą sprawiła, że miałam mocno przyspieszony oddech, a potem ciąża z komplikacjami... Kochana, ty nie wiesz, ile ja nerwów przez was straciłam. I zdjęcie dzieciaczka plus angielski podpis, przypomina mi pewną naszą rozmowę... XD
Każda kolejna część mnie uzależniała, czekałam niecierpliwie na nowe posty, tak jak się czeka na nowy odcinek ukochanej dramy...
I jakoś nie chce mi się wierzyć, ze to już koniec... że nie będzie więcej emocji, motylków w brzuchu i wilgotnych oczu...
Chciałam ci podziękować za to, ze podarowałaś mi aż tyle emocji... Piszesz świetnie, ale nie muszę ci o tym mówić, bo sama dobrze o tym wiesz. Jestem twoją fanką- ale o tym też wiesz XD
Proszę napisz jeszcze coś tak długiego, żebym znowu mogła poczuć tę magię.
I czekam na tasiemiec z Hee... Tak, ty wiesz o czym ja mówię... :-P

Jeszcze raz dziękuję i kocham!


( A i jeszcze jedno- nawet jeśli nie komentuję, nie znaczy, że nie czytam i nie szanuję czyjejś pracy XD Po prostu jestem leniem i tyle...)
_________________
 
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2012-04-15, 23:14   

Monsun, ujawnianie się ma swoje fajne strony~~ Teraz mogę oficjalnie powiedzieć, że Cię kocham jako swoją fankę, tak przy wszystkich, kkk~~
Monsun napisał/a:
ma odruchy wymiotne, kiedy czyta o SuJu i Polkach
mwhahahaha też nie lubię tego czytać... ale nie przeszkadza mi to w pisaniu takich rzeczy XD i w dziabnięciu siebie jako jednej z bohaterek XD śmiesznie było XD
Monsun napisał/a:
część z Heechulem- muszę powiedzieć, że przeszłaś samą siebie
co prawda pisałaś już, że to Twoja ulubiona część, ale no... ja wciąż nie pojmuję jakim cudem... bo ja ją uważam za tę najsłabszą, ale co tam XD
Monsun napisał/a:
Kochana, ty nie wiesz, ile ja nerwów przez was straciłam.
*podnosi ręce w geście bezradności* tak już mam, że lubię grać na emocjach, mian! I, cóż, domyślam się, bo ja tak samo się denerwowałam, śmiałam i płakałam przy pisaniu ^^
Ahh, tak, ja tę scenę ze zdjęciem to napisałam, chyba, zainspirowana tą właśnie rozmową, więc jak widać, masz tu swój udział, kkk <3
Cieszę się, w sumie, ze tak czekałaś na każdą kolejną część i że ja o tym wiedziałam - lubię wiedzieć, że mam dla kogo pisać <3
Piszę... całkiem w porządku, fakt, ale bez przesadyzmu XD
Monsun napisał/a:
I czekam na tasiemiec z Hee... Tak, ty wiesz o czym ja mówię...
wiem, wiem i zamierzam to w odpowiednim czasie zrealizować~~
Monsun napisał/a:
nawet jeśli nie komentuję, nie znaczy, że nie czytam i nie szanuję czyjejś pracy XD
A czy ktoś Cię, kochany mój Leniu, o to posądza? <33 ja wiem, że szanujesz i Ty wiesz, więc wszystko jest ok :D

[ Dodano: 2012-05-26, 21:05 ]
Ahhh... obiecałam, to macie. Niedużo tego, ale zawsze coś, nie? Jakiś podobno pikantny opis, alternatywa pewnego zdarzenia, parę wynurzeń...:) enjoy!



LUSUNG

Wiedziała, że się z nią drażnił i nie miała nic przeciwko. Nie zaprotestowała również, gdy mężczyzna, nie przestając jej całować ruszył przed siebie. Cofała się, posłuszna jego ruchom; wiedziała, dokąd zmierzał i napełniło ją to jeszcze większym pożądaniem. Nowe, nieznane jej do tej pory ciepło rozlało się w jej wnętrzu.
Na łydce poczuła chłód zagłówka łóżka. Otworzyła przymknięte do tej pory oczy i napotkała na pełne miłości spojrzenie, szukające przyzwolenia. Kiwnęła głową, wyciągając ręce i powolutku rozpinając guziki jego koszuli. Serce waliło jej jak oszalałe, kiedy opuszkami palców przesuwała po odsłoniętej klatce piersiowej Yesunga. Ucałowała go w okolicach mostka.
- To serce, które tam bije... - zaczęła. - Bije dla mnie, nieprawdaż?
- Jeszcze masz jakieś wątpliwości? - spytał, pozbywając się jej koszulki i delikatnie popychając na łóżko.
- Nie - wymruczała, gdy przesuwał językiem po rowku między jej piersiami, nogą drażniąc nieświadomie jej dolną i intymną część ciała. Jęknęła cicho, szepcząc mu do ucha słowa miłości i zachęty. Odpowiedział cichym pomrukiem, zapamiętale całując okolice jej obojczyków, unosząc delikatnie jej plecy. Małe, ale zwinne dłonie powędrowały do zapięcia jej biustonosza, którego pozbył się natychmiast. Ucałował obie piersi, po czym wrócił do jej ust, piersi ściskając i masując dłońmi.
Lucyna dyszała zadowolona, skupiając się na przyjemnych doznaniach, jakie dostarczał jej, podszczypując twardniejące z każdą sekundą sutki.
Kiedy Yesung zaczął lizać okolice brodawek i ssać jej sutki, zupełnie odpłynęła, wyginając się jak kotka. Czuła jak jego palce zsuwają się coraz niżej, od pępka w dół, wnikając pod materiał bielizny. Wbiła paznokcie w jego plecy, kiedy delikatnie zaczął stymulować jej
łechtaczkę. Nie mogąc wytrzymać już dłużej, zsunął z jej bioder spodnie wraz z bielizną, po czym pozwolił jej by i ona zrobiła to samo z jego ubraniami. Zachęcona pocałunkiem złożonym w okolicy jej łona, podniosła się, kładąc mężczyznę na plecach i powolutku rozpinając rozporek jego spodni, wyczuwając nabrzmiałą i wyczekującą męskość.
Zębami zsunęła jego bokserki, gdy uniósł sugestywnie biodra, muskając jego części intymne wargami. Zadrżał i jęknął. Przesunęła dłonią po jego członku, czując jego pulsowanie. Palcem zataczała na nim kręgi, potem usiadła na nim okrakiem i całując go w usta, zaczęła delikatnie
się o niego ocierać.

Czuł ją każdym rozpalonym milimetrem swojej skóry. Kolanem trącała jego męskość, powodując, że raz po raz tracił zmysły. Teraz to ona przejęła nad nim, zdolnym jedynie do cichych pojękiwań, kontrolę. Jej długie, rozpuszczone włosy na przemian odsłaniały i zasłaniały jej pełne, śliczne piersi, które nie mieściły mu się w dłoniach, a które uwielbiał pieścić - co też z zapamiętaniem robił.

Obrócił ją tak, że znalazła się tuż pod nim. Nogą rozchylił jej uda i wsadził dwa palce w wilgotną, wyczekującą na niego, tajemniczą czeluść.
Stłumiła krzyk. Tak dobrze, było jej tak dobrze!
Wyjął z niej palce i przyłożył do ust.
- Yeś... proszę... - jęknęła, gdy jego palce ponownie w nią wniknęły - chcę ciebie. Proszę.
Wszedł w nią ostrożnie i delikatnie, powoli się w niej poruszając.
Pojękiwali cicho i miarowo, kiedy ruchy mężczyzny stawały się coraz szybsze i gwałtowniejsze.
Wykrzykiwała jego imię, gdy raz po raz wsuwał i wysuwał z niej swoją męskość.
W pewnym momencie poczuła na swoim podbrzuszu ciepłą ciecz.
Znów w nią wszedł, tym razem ostro i gwałtownie, powodując, że zamroczyło ich oboje.
Fala przyjemności zalała ich w tym samym momencie; ich gardła złączyły się w pełnym rozkoszy okrzyku.

Na koniec ucałował ją delikatnie i zamknął w objęciach. Oboje spoglądali w niebo, dyszący ciężko i uśmiechający się radośnie.
To zespolenie, którego doświadczyli przed chwilą zdawało im się być tak pięknym aktem miłości, jaki tylko mógł wymyślić świat.

***
Raz po raz wybierał jej numer, z narastającą irytacją i nutą niepokoju wsłuchując się w przerywany sygnał. Nie odbierała od samego rana, co było naprawdę dziwne, nie mówiąc już o tym, że sama jeszcze do niego nie dzwoniła. Zazwyczaj robiła to niemal od razu po tym, jak pojawiał się na lotnisku w Seulu. Tym razem jednak nie dawała znaku życia.
Yesung zaczął się niepokoić. Przypomniał sobie, że od paru dni pisała mu, że źle się czuje. Zamarł i przystanął w miejscu powodując, że idący za nim koledzy z zespołu powpadali na siebie, doznając niewielkiego uszczerbku na ciałach w postaci kilku drobnych siniaków.
- Co jest? - spytał Kyuhyun, pocierając obolałe ramię.
- Lu... - wyszeptał drżącym głosem. - Muszę lecieć! - pognał przed siebie, nie zważając na setki fanek i reporterów śledzących każdy jego krok.
Wiedział, że jego żona często miewa gorsze samopoczucie, jednak nigdy nie było tak, że nie odbierała telefonu cały dzień. Coś było nie tak.
- Myślicie, że on już wie? - rzucił zaciekawiony Eunhyuk, przyglądając się plecom biegnącego przyjaciela.
Lider pokręcił głową.
- Manager nie miał mu kiedy powiedzieć. Dowie się, jak wróci do domu...

Mieszkanie stało zupełnie puste, ale wyglądało tak, jakby ktoś wyszedł niego dosłownie na moment. Jedno spojrzenie na blat kuchenny wystarczyło mu, żeby stwierdzić, że Lucyna była w trakcie przygotowywania śniadania... Musiała więc opuścić mieszkanie co najmniej kilka godzin wcześniej... Zdenerwowany mężczyzna rozejrzał się w poszukiwaniu jakiejkolwiek notatki. Leżała na stoliku w sypialni, tuż obok jej telefonu.
"Yesung, Lu zasłabła rano i jest w szpitalu obok studia nagrań. Nic jej się nie stało, ale przyjedź, bo pewnie będzie się sama nudzić. No i ktoś ją musi zabrać do domu, a ja mam dużo innych zajęć."
- Jak to... w szpitalu? - mówił do siebie, wciąż wpatrując się w karteczkę od managera. Serce podskoczyło mu do gardła, mimo, iż na kartce czarno na białym widniało: nic jej się nie stało.
Nie zastanawiając się dłużej popędził do szpitala.

Czekała na niego już jakiś czas, nie mogąc powstrzymać się od ciągłego uśmiechu. Wyglądała jak jedna z tych szczęśliwych pacjentek, pokazywanych w reklamach promujących dany szpital i jakość świadczonych usług. Radość, w tak oczywisty sposób widoczna w kącikach ust wygiętych ku górze, dostrzegalna była także w jej dużych, błyszczących oczach, łagodnie spoglądających na niebo za oknem.
Nieistotny był fakt, że było jest strasznie słabo i wciąż miała mdłości. Stała przy oknie, opierając się o parapet i z uwagą wpatrując się w chmury, próbując niejako przesłać wiadomość Yesungowi, żeby się pospieszył. Miała mu coś do powiedzenia i nie mogła się doczekać jego reakcji.

Przyciągnął ją do siebie i przytulił.
- Wszystko w porządku, Chmurko? - szepnął jej do ucha, przejęty i nieco zdyszany.
Zaśmiała się i wplotła dłoń w jego włosy.
- W jak najlepszym.
- Więc dlaczego mnie straszycie i każecie przyjechać do szpitala? - pytał z wyrzutem. - Wystraszyłem się.
- Ej, przepraszam. Ale wcześniej naprawdę źle się czułam i w sumie chyba zemdlałam... A potem obudziłam się tu. Twój manager powiedział, że znalazł mnie na podłodze w kuchni... - obserwowała, jak wyraz twarzy mężczyzny zmienia się z zatroskanego na głęboko zaniepokojony.
- Lu... co ci jest?
Uśmiechnęła się promiennie; nie zrozumiał, dlaczego jest taka szczęśliwa.
- A, takie tam... - drażniła się z nim.
- Chmureczko... - powiedział ostrym tonem mówiącym, że wcale go to nie bawi.
- No, nic mi nie jest!
- Ale...
- No mówię ci, że nic... - szepnęła, zarzucając mu ręce na szyję i ucałowując jego policzek. - Po prostu będziesz tatą.
Zamrugał zaskoczony. Tego się nie spodziewał. Zdawał sobie sprawę z faktu, że ta chwila w końcu nadejdzie... ale kiedy już się to stało, był zupełnie zszokowany.
Przez chwilę nie mówił nic, oswajając się z tym, co właśnie usłyszał.
- Och - wykrztusił w końcu, spoglądając na swoją żonę.
- Och? I nic poza tym? - dopytywała.
- Nie... jakby... nie wiem, czy mi wypada.
Prychnęła.
- Jesteś Yesung z Super Junior. Nie ma takiej rzeczy, której ci nie wypada - przypomniała mu.
Na całym piętrze rozległ się długi i głośny okrzyk radości.
- Lu, Chmureczko...! Normalnie... ja! Ach! Rany! Będę ojcem! O raany! - porwał kobietę w ramiona i zatańczył z nią dziwaczny, pełen nieskoordynowanych, ale charakterystycznych dla niego ruchów, taniec.
Szczęśliwi są ci, którzy doceniają szczęście, które otrzymali. Oni w tej jednej chwili z pewnością byli jednymi z tych ludzi. Ludzi po prostu szczęśliwych.

***
Wiosenne, bardzo jasne słońce subtelnie oświetlało ogromne, bogato zdobione małżeńskie łóźko, w którym, skryta wśród poduszek, pogrążona we śnie była dwudziestopięcioletnia kobieta.
Jej spokojny, pełen przyjemnych historii, sen przerwało - przynajmniej takie miała wrażenie zaraz po przebudzeniu - trzęsienie ziemi.
- Mama, mama! - do pokoju wpadł kilkuletni chłopiec, skacząc po łóżku i nie zważając na to, czy pod jego stopami znajduje się kołdra, materac... czy też kończyny rodzicielki.
Lucyna westchnęła głośno i podniosła się nieco, wciąż jednak nie otwierając oczu.
- Hm? - mruknęła, gdy malec wtulił się w jej pierś.
- Jakie kwiatki lubisz? - wypalił, spoglądając na zaspaną twarz matki - Jakie, jakie, jakie?
- Nie wiem, kochanie - odpowiedziała zgodnie z prawdą, mierzwiąc fryzurę syna, która wyglądała nadzwyczaj korzystnie. - Mama lubi wszystkie kwiatki.
Mina chłopca zrzędła.
- Ale nie mogę dać ci wszystkich kwiatków, bo mi się nie zmieszczą... - wypalił ze smutkiem i wyrwawszy się z objęć kobiety, wybiegł z sypialni. Po chwili jednak wrócił i ucałował ją w policzek.
- Wszystkiego najlepszego, mamo!

- I co? - Ciemnowłosy mężczyzna pochylał się nad chłopcem z nieukrywaną nadzieją.
- Mama powiedziała, że lubi wszystkie kwiatki - wzruszył ramionami i wyciągnął przed siebie malutką dłoń - lizak.
Mężczyzna pokręcił głową i wręczył dziecku słodycz.
- Ale zjesz dopiero po śniadaniu, dobrze? - zapytał, chociaż i tak wiedział, że na nic się to nie zda.
Był w kropce.
"Co chcę na urodziny? A nie wiem, kup mi jakieś kwiaty i po sprawie."
Jakieś... Słowo, którego Yesung od tamtej pory nie znosi.

- Magda-ah... ty wiesz. Jakie moja żona lubi kwiaty? - wypalił nagle do słuchawki telefonu.
Odpowiedział mu chichot.
- Yesung-oppa... tyle lat już jesteście razem i wciąż się tego nie dowiedziałeś?
- Dlatego pytam ciebie! - mężczyzna zirytował się odrobinę.
- Problem w tym... że nie mam pojęcia.

- Stary, przepytałem wszystkich! Wykorzystałem nawet dzieciaka do uzyskania informacji... i nic! - żalił się Reowookowi jakiś czas później.
- Na pewno wszystkich?
- Tak! Zadzwoniłem nawet do teściowej, czaisz?
Wookie kiwnął głową z podziwem; wiedział, że ta dwójka nie przepada za sobą.
- I co powiedziała?
- Że Lucyna jej się z takich rzeczy nie zwierza...

Jedyne, co mógł w tej sytuacji zrobić, to liczyć na łut szczęścia i na to, że nie wybierze czegoś beznadziejnego.
Ale aby zadośćuczinić ewentualnemu rozczarowaniu, zarezerwował stolik w ich ulubionej restauracji.
"Lucy, o dziewiątej tam gdzie zawsze" - napisał jej sms-a i pognał do kwiaciarni.

Nie tego się spodziewała. Wiedziała, że dostanie kwiaty - w końcu Yesung lubił brać jej słowa dosłownie - ale w życiu nie przypuszczała, że będzie ich aż tyle.
- Yeś, zrobiłeś napad na kwiaciarnię? - zapytała, gdy kelnerka łaskawie zgodziła się włożyć je do wazonów.
Pokręcił głową.
- Nie to jest ważne - spojrzał jej w oczy - te mogą być?
Uśmiechnęła się. A więc o to chodziło z tym pytaniem jej synka z samego rana. Przytaknęła, przyglądając się różom.
- Są piękne - odpowiedziała zgodnie z prawdą.
- Za rok dostaniesz inne. I co roku inne. Aż stwerdzisz, że któreś z nich lubisz najbardziej. Wtedy będę ci je dawał do końca życia. Dobrze?
Nie potrafiła ukryć wzruszenia. Również wtedy, kiedy pochylając się nad nią, szepnął:
- Wszystkiego najlepszego, żonko. Kocham cię.

- To... co będziemy teraz robić? - zapytała, kiedy wrócili do domu i położyli spać swojego pierworodnego.
- No nie wiem, może... kolejne dzieci? - odpowiedział pytaniem na pytanie, unosząc znacząco brew
- Ty stary zbereźniku... - przyciągnęła go do siebie i pocałowała.

NATIN
Głośny płacz dziecka rozerwał cieniutką nić nocnej ciszy, jaka panowała od jakiegoś czasu w ich domu.
- Kang – odezwała się Natalia zachrypniętym głosem, szturchając męża – Kang, obudź się.
Mężczyzna jęknął przez sen, ale nie ruszył się z miejsca.
- Kang, ty leniwy ćwoku, wstawaj, dziecko ci płacze – ponagliła go, niemal spychając z łóżka.
- To jest też twoje dziecko – odparł, pukając ją w ramię – ty idź.
- Moje jest w dni powszednie. Twoje w weekendy – mruczała prawie przez sen, przykrywając głowę poduszką.
- No i?
- Jest sobota, pacanie. Idź do niego! – kobiecie udało się w końcu zrzucić męża z wygodnego posłania.
Wyszedł z sypialni, człapiąc nogami i złorzecząc pod nosem.

Wrócił po kilku minutach i dziesiątkach prób uspokojenia syna. Na jego ustach gościł złowieszczy, ironiczny uśmiech.
- Mówiłem, że to ty powinnaś do niego iść – podał Natalii pierworodnego i przez moment spoglądał na nią z wyższością – jest głodny, jak nic. A ja nie mam mleka w cyckach.
Młoda matka westchnęła ciężko i przystawiła sobie małego do piersi, po czym otarła sobie oczy dłonią.
- On mnie kiedyś wykończy… - jęknęła łamiącym się głosem.
Wydawało mu się, że przeciera oczy ze zmęczenia, jednak odrobinę później, tuż przed tym, jak przykrył się ciepłą kołdrą, zauważył na jej policzkach mokre ślady łez.
Zamarł.
Po raz pierwszy widział, jak rozkleja się z takiego powodu.
Wyrzuty sumienia natychmiast wypełniły jego serce. Może faktycznie nie powinien się tak zachowywać? Wyszedł na chama, którego nie obchodzi nic poza własną wygodą…
Niespiesznie i najdelikatniej, jak potrafił, otarł z policzka jej łzę i delikatnie ucałował.
- Moja dzielna żonka – wyszeptał jej do ucha.
- Kang, nie wnerwiaj mnie, tylko idź spać – syknęła, nie do końca nad sobą panując.
Nie zważając na jej nieprzychylny komentarz, przysunął się bliżej niej i ucałował jej odsłonięty obojczyk, jednocześnie, przesuwając palcem po skórze szyi.
- Czasami… - zaczęła cicho, zauważając, że dziecko powoli zasypia – czasami tak bardzo, jak cię kocham, tak też nienawidzę.
- A to za co? – wyszeptał, niemal po omacku odnajdując jej usta i złożył na nich pocałunek.
- Za to, że zrobiłeś mi dzieciaka tak szybko – uśmiechnęła się gorzko – kocham was jak dwa największe skarby, ale wiesz… - zamilkła i skrzywiła się z bólu - … ostatnio czuję się jak wrak. Wszystko mnie boli. Wyglądam jak wiedźma. Czuję się jak wiedźma. To nie na moje nerwy…
Kangin wstał i obszedł łóżko dookoła; chwilę później kucał przed nim, patrząc Natalii w oczy i co jakiś czas spoglądając na syna.
- A wiesz, jak ja cię widzę?
Pokręciła głową, zbyt zmęczona, by coś mówić.
- Jesteś piękna. Nawet kiedy narzekasz i kiedy nie masz siły. Jesteś śliczna, bo jesteś mamą tego tutaj małego cudu.
Oczy kobiety wypełniły się łzami.
- Mało tego. Natalia, jesteś najlepszą i najpiękniejszą mamą na świecie… no, może poza moją mamą. Ale jak tak teraz na ciebie patrzę… im dłużej patrzę na ciebie, jak karmisz to nasze dziecko, jak się nim zajmujesz… i mimo bólu uśmiechasz się tak ślicznie… kocham cię najbardziej. Możesz mówić, że to za dużo i że nie masz sił… ale prawda jest taka, że jesteś najsilniejszą kobietą, jaką znam. Bo uśmiechasz się i kochasz mimo tego, że nie zawsze było ci łatwo. Jesteś wspaniała.
- Kang… - wyszeptała cicho, delikatnie ściskając jego dłoń i uśmiechając się do niego łagodnie.

MADCHUL
Czasami odnosił wrażenie, jakby wciąż się bała, że kochając się z nią, zrobi jej krzywdę. Tak jak tego dnia.
Skończył kilka godzin wcześniej, niż to było zaplanowane i z wymalowanym uśmiechem na twarzy, niemal w podskokach wrócił do domu.
Jedyne, o czym teraz marzył, to smaczny obiadek, przygotowany przez swoją świeżo upieczoną żoneczkę i długa, relaksująca kąpiel… może też z żoneczką.

Usłyszała jego kroki i uśmiechnęła się delikatnie. Nigdy nie umiał się skradać tak, żeby pojawić się obok niej zupełnie znienacka. To było coś, czego nie opanował przez ten cały czas, jaki minął odkąd się poznali. Problem w tym… że on nigdy o tym nie wiedział. Magda za każdym razem, nie chcąc go urazić, a tym samym rzucić na siebie klątwy w postaci złego Heechula, udawała przestraszoną.
Tym razem jednak nie chciała odrywać się od pisania; został jej tylko tydzień na oddanie kolejnego rozdziału powieści i musiała się skupić. Przynajmniej jeszcze przez moment. Wiedziała, że ten człowiek nie da jej spokoju na dłuższą metę. Ostatnio był pełen energii i żądał od niej, by i ona miała jej tyle samo.

- Hej, żoneczko – pojawił się tuż przy niej, podbródek opierając o jej ramię – dopisz ostatnie zdanie i zajmij się swoim mężem – mówił pogodnym, nieco żartobliwym tonem.
Mruknęła coś niewyraźnie, nieco niezadowolona z faktu, że jej się przerywa.
- Nie mam czasu, Hee. Wiesz, że nie mam.
Mężczyzna naburmuszył się i zgasił jej monitor.
- Chcesz oberwać? – wykrzyknęła, spoglądając mu w oczy – bo obiadu i tak dziś dla ciebie nie mam. Pisałam – oświadczyła, żeby nie było między nimi niedomówień.
Heechul zetknął czubek nosa z jej nosem i oblizał się delikatnie.
- No to ty będziesz moim obiadem - wzruszył ramionami.
Kobieta westchnęła i popukała go w czoło.
- No chyba nie. Nie ma szans, nie dziś - drażniła się z nim; opierała się przez chwilę, kiedy zaczął rozpinać jej bluzkę i znaczyć jej szyję drobnymi pocałunkami, ale poddała się wiedząc, że z napalonym mężem nie ma co walczyć. Zresztą, po co?
- Czyli jednak… - wymruczał jej do ucha, gdy poczuł jej malutkie palce, delikatnie przesuwające się po jego skórze.
Podniósł ją z krzesła i posadził na biurku, powolutku pozbywając się jej garderoby i przyglądając się jej, odsłaniającej się powoli, nagiemu ciału.
Ciepło się do niej uśmiechając, próbował zsunąć dolną część jej bielizny. Gdy tylko to zrobił, ujęła jego twarz w dłonie i skierowała jego spojrzenie na swoje oczy.
- Nie patrz tam – usłyszał po raz kolejny od paru tygodni – wszędzie, ale nie tam – czuł, że znów się czegoś boi; że chowa w sobie jakąś tajemnicę.
- Ej, mówiłem ci już tysiąc razy, że nie powinnaś się mnie wstydzić – powiedział, przytulając ją delikatnie.
- Tu nie chodzi o zawstydzenie, Heechullie… - mówiła powoli, zastanawiając się czy w końcu ją o to zapyta.
- Więc o co? – pytanie zawisło w powietrzu.
- Ja… myślę, że to przez to, co stało się w dzieciństwie.
Jęknął. Znów to dzieciństwo… Co jeszcze złego mogło jej się przytrafić?
- Mów – szepnął, ciaśniej ją obejmując.
- To dość krótka historia… kiedyś, kiedy miałam może z osiem lat… mama poprosiła mnie, żebym znalazła brata, który biegał gdzieś po dworze i żebyśmy wrócili razem na obiad. Szukałam go wszędzie, ale nigdzie go nie było. Przestraszyłam się. I wtedy… - zawiesiła głos, w myślach próbując dodać sobie odwagi – pojawiło się tych dwóch, o których ci mówiłam, że zawsze mnie dręczyli. Powiedzieli, że trzymają mojego brata w piwnicy. I ja im uwierzyłam. Byli starsi, a do tego wiedziałam, że byli do tego zdolni. Bałam się o Artura, bo powiedzieli, że zrobią mu krzywdę… a oni wiedzieli o moim strachu… - przerwała.
Oparła głowę na piersi męża i słuchając bicia jego serca, mówiła dalej.
- Powiedzieli, że zrobią mu krzywdę i go nie wypuszczą, dopóki… dopóki nie dam im się „tam” dotknąć. Rany, Heechul, byłam przerażona. Nie wiedziałam, co robić. Nie chciałam się na to zgodzić, ale nie chciałam też, żeby trzymali brata w piwnicy… on nie lubił ciemnych piwnic… Nie zgodziłam się na dotykanie, ale oni powiedzieli, że muszą popatrzeć. Spanikowałam, ale nie mogłam nic zrobić.
Zaprowadzili mnie w takie gęste krzaki obok bloku, w których zawsze się bawiliśmy. Przyprowadzili mojego kolegę, który w ostatnim czasie z nimi trzymał… musiał z nimi trzymać, bo inaczej byliby dla niego niedobrzy…
Dali nam dziesięć minut. Powiedzieli, że najpierw on ma mnie „tam” zobaczyć i ich zawołać…
- Nie mów, że… - oczy mężczyzny zrobiły się jeszcze większe niż zazwyczaj i zupełnie okrągłe.
- … Adrian powiedział, że wystarczy, jeśli zobaczy jedynie moje majtki. Nie chciał widzieć więcej… a nawet, jeśli chciał, to nie powiedział mi tego. Musiałam się zgodzić… tak mi się wydawało. Podciągnął mi spódniczkę… i patrzył. A ja w tym czasie zaciskałam zęby, słyszałam mamę wołającą mnie przez okno… i myślałam o tym, że to dla brata.
Heechul milczał. Drżącymi dłońmi gładził jej włosy.
- I wiesz co…? Wtedy usłyszałam jak mama woła, że Artur jest już w domu. Wracałam do domu, chwiejąc się i płacząc jak głupia. Ale nikomu o tym nie powiedziałam. Nigdy – skończyła i odsunęła się odrobinkę – więc… myślę, że dlatego nie pozwalam ci tam patrzeć. Wiem, że należę do ciebie… ja i moje ciało, ale… nie chcę, żeby to uczucie, które miałam wtedy… nie chcę go więcej…
- Głupia, nie przepraszaj! – wykrzyknął, nieco zdenerwowany – Jak mogli…!
- To byli tylko mali, jedenastoletni chłopcy – uśmiechnęła się do niego – już dawno im wybaczyłam. Po prostu chciałam, żebyś wiedział, dlaczego się tak zachowuję.
- Wybaczyłaś im?
Kiwnęła głową.
- Oczywiście. Po wielu, wielu latach, ale jednak.
Mężczyzna objął ją ponownie i przez chwilę kołysał w ramionach.
- Jesteś niesamowita. Najfajniejsza na świecie.
- Wiem – roześmiała się cicho.
_________________
Ostatnio zmieniony przez gang-aji 2012-07-03, 00:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,24 sekundy. Zapytań do SQL: 10