| FAQ | Szukaj | Użytkownicy | Grupy | Rejestracja | Zaloguj | Album | Download |


superjunior

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć...
Autor Wiadomość
Naoni 
Angel N.


Ulubieniec z SJ: Leeteuk
Grupa krwi: A
Kocham SuJu od: 2010
Wiek: 25
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 1359
Skąd: Jordanów
Wysłany: 2016-07-14, 12:53   Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć...

Annyeong Słońca moje.

Minęło trochę czasu odkąd cokolwiek tutaj umieszczałam, ale ostatnio znalazłam plik z nieskończonym opowiadaniem, które dosłownie na dniach zamierzam skończyć. Zaczęłam to pisać ... pod koniec 2014 roku... Minęło sporo czasu. Wystarczająco, żeby dokończenie go nabrało mocy prawnej. Zapraszam do czytania małego sneakpeak'u. Wybaczcie mi wszelkie interpunkcyjne i stylistyczne zgrzyty, ale naprawdę pod względem pisania wypadłam nieco z obiegu. ;)


"...Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć, tak ja coraz głębiej skrywam się w półmroku moich blednących warg...
Modlić się? Śpiewać? Co zrobić, gdy straciłem ciebie - moje Słońce...?"



"... Stał przed lustrem, przyglądając się swojemu odbiciu. Jak zwykle wyglądał nienagannie. Czarny, dopasowany garnitur pachniał, jakby dopiero co odebrał go z pralni chemicznej. Krótko przycięte, lekko rudawe kosmyki ułożone przez stylistkę wydawały się posłusznie zajmować wyznaczone im miejsce na głowie. Sięgnął po drogi zegarek, który najprawdopodobniej kiedyś dostał od fanów. Nie pamiętał dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach. Spojrzał na jego tarczę, uświadamiając sobie, że za pół godziny jego przyjaciel będzie już mężem Saeun. Podniósł wzrok na swoje odbicie po raz kolejny i westchnął przeciągle. Pomimo uśmiechu, który wbrew wszystkiemu pojawił się na jego wargach nadal zdradzały go oczy. Puste, brązowe oczy, których blask zgasł tamtej zimowej nocy.
- Zrób to dla Sungmina. Uśmiechaj się Jungsu, uśmiechaj – powiedział do siebie i równocześnie uświadomił, że nigdy nie był dobrym aktorem. "
_________________

힘이 들지만 정말 행복하다.
Even though its tiring, I’m really happy.
Ostatnio zmieniony przez Naoni 2016-07-14, 12:57, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2016-07-14, 14:16   

Nawet nie wiesz, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy podrzuciłaś link do tego tekstu na tt! ;a; Przemierzyłam ostatnio bezkresy internetów w poszukiwaniu czegoś interesującego do czytania i nic, a tu taka niespodzianka ♥

Nie do końca wiem, w którym kierunku pójdzie to opowiadanie, ale to właśnie sprawia, że nie mogę się doczekać, aż opublikujesz całość. Ciekawa jestem, co konkretnie stało się tamtej zimowej nocy, że tak zniszczyło Jungsu... ;;
_________________
 
 
Kasiek
ADHD Teuk'a


Ulubieniec z SJ: ca?a 15
Lover: Park Jung Soo
Grupa krwi: B Rh +
Wiek: 20
Dołączył: 04 Sie 2011
Posty: 241
Skąd: K-Ko?le
Wysłany: 2016-07-14, 16:43   

Naoni, nawet nie wiesz jak sie ciesze, gdy zobaczyłam to opowiadanie :) Też jestem bardzo ciekawa jak to potoczy sie dalej. Weny życzę Umma <3
_________________
I'm not perfect, I'm original

Podzia? ma?p na rodzaje :

- ?e?ski - ma?pa
- m?ski - Hyuk
 
 
 
Majanna 
HG pervert wife


Ulubieniec z SJ: Donghae&Henry
Lover: HanGeng
Fav Pairing: HanChul&EunHae
Kocham SuJu od: 10.02.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 06 Maj 2011
Posty: 4877
Skąd: Łęczyca
Wysłany: 2016-07-14, 19:50   

Naoś... dziesiąty raz próbuję rozpocząć jakoś ten komentarz, ale za każdym razem stwierdzam, że nie jest on dostatecznie dobry. Tak bardzo tęskniłam za twoją twórczością (i za tobą!), że aż nie wiem, jak to ująć w słowa. Będzie więc krótko: bardzo, ale to bardzo ciesze się z twojego powrotu!

A co do zaserwowanej nam tutaj twojej twórczości: czuję mega wielki niedosyt i obiecuję, że jeśli go nie zaspokoisz, to cię dorwę. Niby to tylko krótki wstęp do opowiadania, a już wywołał u mnie lawiną uczuć... tak, stanowczo chcę więcej!
_________________
 
 
 
Kredeczka 
Cheonsa


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok, KangMelon xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2655
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-07-17, 16:59   

Czekam na kontynuację, bo jak zwykle mnie zaciekawiłaś ^^ coś bardziej ogarniętego napiszę po przeczytaniu całości ;)
_________________
 
 
Naoni 
Angel N.


Ulubieniec z SJ: Leeteuk
Grupa krwi: A
Kocham SuJu od: 2010
Wiek: 25
Dołączyła: 04 Maj 2011
Posty: 1359
Skąd: Jordanów
Wysłany: 2016-08-11, 00:29   

Obiecałam to opowiadanie nieco wcześniej, ale jak to ja... Niestety, po drodze pojawiło się wiele małych demonów, z którymi musiałam sobie poradzić. Ale jestem, tym razem z całym opowiadaniem. Mam nadzieję, że wszelakie błędy interpunkcyjno-stylistyczne zostaną mi wybaczone. Historia może nie jest wyszukana, chwilami nawet nieco głupawa, ale tak jakoś poczułam potrzebę pisania.
Enjoy, or not. <3


„Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć, tak ja coraz głębiej skrywam się w półmroku moich blednących warg...
Modlić się? Śpiewać? Co zrobić, gdy straciłem ciebie - moje Słońce...?”


Tej nocy ulice Seulu wydawały mu się bardziej nieprzyjazne niż zwykle. Nie mógł wyrzucić z umysłu przekonania, że stał się intruzem we własnym mieście. Rozchylił nieznacznie usta, próbując nabrać świeżego powietrza i wierząc, że coś to zmieni. Jakiż był naiwny. Serce kołatało w piersi, jakby dopiero co przebiegł milę, a ręce drżały pod naciskiem nieproszonych emocji. Nie pamiętał kiedy ostatnio tak się denerwował. Nie pamiętał, kiedy ostatni raz tak bardzo zależało mu na czymś, czego będzie żałował najbardziej na świecie. Przymknął oczy, wiedząc, że jutro będzie początkiem nowego. Dla niego, dla całego zespołu, a przede wszystkim dla jednego z jego ukochanych dongsaengów. Westchnął przeciągle.
- Jungsu – usłyszał tak dobrze sobie znany głos. - Jak zwykle, zatroskany wyraz twarzy - Przez chwilę wydawało mu się, że to jego wyobraźnia, jednak ciepłe dłonie kobiety na jego policzkach sprawiły, że otworzył oczy. Patrzył prosto w jasne tęczówki, tak bardzo różne od jego własnych. Z całych sił starał się nie uśmiechnąć na jej widok. Z całych sił starał się zachować wyraz obojętności i zniechęcenia, zaciskając usta w płaską linię. Obserwowała go bardzo uważnie, marszcząc brwi. Wiedział, że nie da się nabrać. Wiedział, że potrafiła z niego czytać jak z otwartej książki.
- Rozstańmy się – powiedział powoli i wyraźnie, żeby zrozumiała każdą sylabę tego słowa. Nie patrzył na nią, a mimo wszystko wyczuł, że znieruchomiała. Czuł wyraźnie drgnięcie dłoni, które tak bardzo chciał teraz ucałować, powiedzieć, że mu odbiło, że oszalał, że wcale nie usłyszała tego, co powiedział. Tak bardzo pożałował tych słów, że dopiero po chwili na nią spojrzał. Nie wiedział, czego się spodziewał, ale widok jej twarzy sprawił, że w jego sercu zapanowała ciemność. Może wierzył, że kobieta rozpłacze się i zacznie błagać o to, by jej nie zostawiał? Może chciał zobaczyć w jej oczach, że ta wiadomość ją w jakikolwiek sposób dotknęła… Wtedy byłoby łatwiej wszystko odkręcić, przeciwstawić się wszystkiemu i wszystkim. Zamiast tego zobaczył pustkę. Niebieskie oczy pozbawione wyrazu, jak na obrazach starych, renesansowych mistrzów pędzla.
- Dobrze – powiedziała całkowicie bez emocji, sprawiając, że jego serce na krótką chwilę przestało bić. Przez chwilę jeszcze nie zdejmowała swoich dłoni z jego policzków. Chłonął jej ciepło, wiedząc, że najprawdopodobniej już więcej jej nie zobaczy i do końca życia będzie prześladowała go myśl, że tej jednej zimowej nocy stracił wszystko, co tak naprawdę kochał.

Stał przed lustrem, przyglądając się swojemu odbiciu. Jak zwykle wyglądał nienagannie. Czarny, dopasowany garnitur pachniał, jakby dopiero co odebrał go z pralni chemicznej. Krótko przycięte, lekko rudawe kosmyki ułożone przez stylistkę wydawały się posłusznie zajmować wyznaczone im miejsce na głowie. Sięgnął po drogi zegarek, który najprawdopodobniej kiedyś dostał od fanów. Nie pamiętał dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach. Spojrzał na jego tarczę, uświadamiając sobie, że za pół godziny jego przyjaciel będzie już mężem Saeun. Podniósł wzrok na swoje odbicie po raz kolejny i westchnął przeciągle. Pomimo uśmiechu, który wbrew wszystkiemu pojawił się na jego wargach nadal zdradzały go oczy. Puste, brązowe oczy, których blask zgasł tamtej zimowej nocy.
- Zrób to dla Sungmina. Uśmiechaj się Jungsu, uśmiechaj – powiedział do siebie i równocześnie uświadomił, że nigdy nie był dobrym aktorem.


- Hyung, pomożesz mi z tą marynarką? Nie chcę, żeby się pomięła – Sungmin spojrzał uważnie na swojego najstarszego hyunga, który uśmiechał się do niego nieznacznie. Za parę minut miała rozpocząć się ceremonia zaślubin. Wszyscy członkowie zespołu byli już gotowi, jednak dało się wyczuć napiętą atmosferę, która nieuchronnie przytłaczała wszystko i wszystkich. Sungmin przeglądał się w lustrze, a specjalnie wynajęta stylistka pomagała mu ułożyć niesforne kosmyki.
- Wierzę, że będziesz szczęśliwy, Sungmin-ah – mężczyzna ścisnął delikatnie marynarkę swojego dongsaenga. Czuł się tak, jakby to jego własny brat właśnie się żenił.
- Będę hyung, z pewnością – Sungmin spojrzał uważnie w ciemne oczy swojego przyjaciela. Znał go od ponad dziesięciu lat, jednak tego dnia nic nie mógł odczytać z jego twarzy. Tego jedynego dnia, gdy pragnął, żeby wszyscy jego bracia się z nim cieszyli, żeby go wspierali.
- Mam taką nadzieję, inaczej sam zadbam o twoje szczęście – pomógł ubrać mu marynarkę, słysząc za drzwiami szumy rozmów zgromadzonych gości. Starał się o niczym nie myśleć, na niczym nie skupiać, jednak nadal prześladowała go wizja pustych, niebieskich oczu.

- Jesteś w końcu – czarnowłosa kobieta spojrzała na mężczyznę z niesmakiem. Wiedział, że miała mu za złe ignorowanie, ale tak naprawdę nic jego to nie obchodziło. Przyjaciele byli zdecydowanie ważniejsi. Różni ludzie z zaciekawieniem przyglądali im się równie często, co młodej parze. Fakt ten bardzo niepokoił, zważywszy na to jak kobieta zaczęła się do niego przymilać, idealnie odgrywając swoją rolę, której jeszcze nie objawili światu. Znienawidził siebie za to, że nie miał siły walczyć, by móc stanąć tutaj z kobietą, w której był naprawdę zakochany. Znienawidził siebie za to, że już nigdy nie dotknie jej rumianych policzków, albo nie spojrzy w oczy.
Oczy, które tak bardzo się różniły od oczu tej kobiety obok niego.
- Poczekaj do kolacji, przestań się tak przymilać, bo czuję się niekomfortowo – powiedział tak, żeby tylko ona mogła go usłyszeć.
- Oczywiście Jungsu-ssi – posłała mu swój najbardziej wymuszony, krzywy uśmiech. Zbierało mu się na mdłości. Wzbierała w nim niesamowita złość. Nie był w stanie tego logicznie wytłumaczyć. Odwrócił wzrok w stronę Sungmina i Saeun, którzy siedzieli na podwyższeniu, już po ceremonii zaślubin, jako małżeństwo. Uśmiechali się do siebie czule, spoglądali na siebie wzrokiem pełnym adoracji. Gdy któryś z gości do nich podchodził, z niezmiennym szczęściem na twarzy przyjmowali gratulacje i pozdrowienia. Byli szczęśliwi. Im dłużej na nich patrzył, tym bardziej czuł jak ta wielka fala nienawiści do całego świata powoli ustępuje. Wziął głęboki oddech i spojrzał jeszcze raz na kobietę siedzącą u jego boku. Kobietę, która niebawem będzie jego żoną. Nie łączyło ich żadne uczucie, jedynie interesy. Wielkie oczekiwania rodziny, firmy. Przede wszystkim firmy. To małżeństwo było lokatą, jednym z warunków przekazania udziałów wytwórni ich zespołowi. Dzięki temu mógł zapewnić swoim dongsaengom i ich rodzinom jeszcze lepsze życie. Kto by pomyślał, że w dwudziestym pierwszym wieku nadal istnieją takie układy. Po chwili spojrzała na niego i mimowolnie posłała mu jeden jedyny, szczery uśmiech. Całkiem różny od tego jeszcze sprzed chwili. Z zaskoczeniem musiał przyznać, że mimo uprzedzeń jakimi ją darzył była piękną kobietą. Długie, czarne, lśniące włosy upięte miała w elegancki kok. Makijaż wyraźny, ale nie nachalny. Miała na sobie turkusową, obcisłą sukienkę. Przez chwilę zastanawiał się, co ona sądzi o tym wszystkim. Czy ma kogoś, kogo kochała całą swoją duszą zanim dowiedziała się, że będzie musiała wyjść za niego za mąż? Czy tak samo jak on, musiała zniszczyć te więzi? Chciał ją o to zapytać, trochę ją poznać może. Już miał otworzyć usta, gdy para młoda wstała i zaprosiła wszystkich do tańca, rozpoczynając bardziej nieoficjalną część zaślubin. Cóż, później będą mieli trochę więcej czasu na to by się bardziej poznać.


- Jungsu-ssi, zatańczymy? – usłyszał głos tuż przy swoim uchu. Obrócił głowę i napotkał wzrok Saeun, żony Sungmina. Pan Młody tańczył właśnie z którąś z kuzynek Panny Młodej.
-Oczywiście – powiedział, posyłając kobiecie szeroki, szczery uśmiech. Ujął jej dłoń, stąpając ostrożnie, żeby przypadkiem nie nadepnąć na suknię. Zaśmiała się, widząc jego ostrożność. Drugą dłonią objął jej talię i delikatnie do siebie przysunął. Na tyle, na ile pozwalała mu jej kreacja.
- Oppa – powiedziała powoli. Nazywała tak wszystkich członków Super Junior. – Sungmin-ah mówił mi, że coś Cię trapi. I ma rację, wyglądasz na bardzo przygnębionego – nie znał Saeun za dobrze, miał okazję parę razy z nią porozmawiać, a mimo wszystko odnosił wrażenie, jakby rozmawiał ze swoją młodszą siostrą.
- Naprawdę? – powiedział po chwili, próbując jak najbardziej odłożyć odpowiedź na to pytanie milczeniem. – Wszystko jest w porządku.
- Słyszałam o Tobie i … - przerwała, widząc jak mina natychmiast mu tężeje. Chciała wspomnieć o tamtej nocy, chciała wspomnieć o niej. W końcu dobrze ją znała. Wszyscy o nich wiedzieli.
- Tak, już nie jesteśmy razem – odpowiedział krótko, unikając jej wzroku. Znała powód. Wszyscy znali powód ich rozstania i wszyscy chcieli przemówić mu do rozsądku. Chcieli uświadomić, że traktują go jak brata i chcą dla niego szczęścia. Był jednak nieugięty, powtarzał za każdym razem, że wszystkim to wyjdzie na dobre, że dzięki tym udziałom w firmie wszyscy będą szczęśliwsi. Spojrzał Saeun w oczy. Zobaczył w nich waleczne iskierki.
- Myślałam oppa, że jesteś dorosłym mężczyzną. Myślałam, że potrafisz decydować lepiej o swoim życiu. Wiesz, że prezes Cię wykorzystuje prawda? Zdajesz sobie sprawę, że on ślubem ze swoją córką chce tylko mieć stuprocentową pewność, że udziały zostaną w rodzinie? Myślisz, że będziecie mieli możliwość wpływania na decyzje zarządu? Nic się nie zmieni, a Ty będziesz najbardziej nieszczęśliwym człowiekiem na ziemi. A gdy Ty będziesz nieszczęśliwy, reszta też będzie nieszczęśliwa…
- Kto powiedział, że będę nieszczęśliwy? – odpowiedział ze złością. Milczała, przygryzając wargę.
- A może, może dla Ciebie to pieniądze są szczęściem? – Miał wrażenie jakby uderzyła go pięścią w twarz. Nie odpowiedział, nie wiedział co odpowiedzieć. Pogubił się w tym wszystkim, a już na pewno pogubił się we własnych uczuciach. Nie odpowiedział, ale z jego twarzy Saeun wyczytała, że te słowa bardzo go zraniły. Nie zmuszała go do odpowiedzi tylko delikatnie ścisnęła jego ramie. Poddali się muzyce bez słowa, co jakiś czas zerkając sobie w oczy. Pewne sprawy nie potrzebowały słów.

Rudowłosa kobieta przeglądała zdjęcia, które lata temu wywołała i postanowiła zamknąć w albumie. Każde z nich miało swoją odrębną historię, każde z nich zawierało pewien fragment jej duszy. To zabawne, ale nie była zła. Mimo wszystko, gdzieś w głębi serca już wtedy wiedziała, że zrobił to dla jakiegoś „większego dobra”, którego nie była w stanie jeszcze pojąć. Przyglądała się jego twarzy. Szczeremu uśmiechowi, który do tej pory, nawet po wielu, wielu latach nie opuszczał jej w snach. Po tamtej pamiętnej, grudniowej nocy nie było dnia, w którym nie myślałaby o nim. Śledziła prasę, media. Krótko po tym dowiedziała się o tym, że w jego i Super Junior ręce zostało przekazane ponad osiemdziesiąt procent udziałów w SM. Może ich zerwanie miało być jednym z warunków? Tego już prawdopodobnie nigdy się nie dowie. Wiedziała tylko, że miał się dobrze. Jak zawsze zatracił się w swojej pracy, pracował dniami i nocami. I nadal był samotny. Za to siebie znienawidziła. Za to, że już po prawie roku od ich rozstania znalazła innego mężczyznę, który ją pokochał. Próbowała trochę egoistycznie wynagrodzić sobie rozczarowanie i samotność. Nie potrafiła być sama. Uwielbiała tę świadomość, że ktoś jest u jej boku. Może właśnie tego brakowało jej w związku z Jungsu. Jego obecności.

- Powiedz mi, kochasz kogoś? – zapytał, wlewając w siebie kolejny kieliszek soju. Nigdy nie był odporny na alkohol i teraz uświadomił to sobie ze zdwojoną siłą.
- Tak – powiedziała powoli, spoglądając gdzieś w dal. Elegancki kok już nieco stracił na swojej elegancji. Makijaż był już daleki od początkowej perfekcji. Kobieta opierała się na dłoni. Wyglądała na co najmniej dziesięć lat starszą. – Pewnie, że kogoś kocham. Słyszałam, że Ty dla tego wszystkiego zrezygnowałeś ze swojej miłości. Tak sobie myślę… - powiedziała powoli, czując, że alkohol uderza jej do głowy zdecydowanie za szybko. – Przepraszam.
- Ale może dla Ciebie nie jest jeszcze za późno – stwierdził podnosząc głowę. – Może… może powinniśmy zawalczyć o swoje w inny sposób. – Wyglądała jakby bardzo zainteresowała ją ta wypowiedź. Wcześniej wzrok miała nieco mętny, a teraz wydawało się jakby w jednej chwili wytrzeźwiała całkowicie. Miał ochotę się roześmiać na ten widok, a z drugiej strony pękało mu serce, bo wiedział, że nawet jeżeli zrobi jak zamierza, to jemu nie uda się odzyskać dawnego szczęścia. Eunhyuk powiedział mu, że wyjechała z Korei i prawdopodobnie już nigdy tutaj nie wróci, bo tak naprawdę nic innego jej tutaj ni trzymało. Westchnął przeciągle.
- Zrobię wszystko, żebyśmy odzyskali dawne szczęście – powiedział, sięgając po raz kolejny po butelkę soju.

Obudził się z bólem głowy, który uparcie przypominał mu o tym, że w jego organizmie nadal krąży zdecydowanie za dużo promili. Tak przynajmniej się czuł. Zupełnie jakby nadal był pijany. Nie było to niczym nowym. Zawsze tak reagował na alkohol. Podniósł się na łokciach, rozglądając powoli po pomieszczeniu, w którym się znajdował. Wstał niespiesznie z łóżka, wiedząc, że prawdopodobnie nie jest to najlepsze posunięcie. Zaśmiał się do siebie, gdy wstając lekko się zatoczył. Otworzył drzwi do swojego pokoju i ruszył w kierunku kuchni, co chwilę klnąc pod nosem i śmiejąc się do samego siebie ze swojej głupoty. Nie spodziewał się, że gdy wejdzie do kuchni okaże się, że wcale nie spędził tej nocy sam.
- Witaj Jungsu-ssi – powiedziała powoli kobieta, siedząca przy blacie kuchennym i popijająca kawę. Długie czarne włosy tym razem miała rozpuszczone i siedziała w sukni, którą miała na sobie na wczorajszym weselu.
- Co Ty tutaj robisz? – wiedział, że to głupie pytanie, ale było pierwszym, które nasunęło mu się na myśl.
- Byłeś tak nietrzeźwy, że poczułam wewnętrzny obowiązek Cię oddelegować do domu – stwierdziła spokojnie. – Nie bój się, do niczego nie doszło – powiedziała pospiesznie, widząc jego zmieszaną minę.
- Ale przecież ty nie byłaś w lepszym stanie. Wypiłaś tyle samo…
- Jednak byłam na tyle przytomna, żeby Ci pomóc. Czego nie można było powiedzieć o Tobie – zaśmiała się pod nosem, biorąc kolejnego łyka kawy. Wyglądało na to, że był to ostatni łyk, bo podniosła się z krzesła. – Skoro już jesteś przytomny, to sam o siebie zadbasz.
- Oczywiście – odpowiedział, nadal trochę rozkojarzony. Przyglądał się jak podnosiła torebkę, poszperała w niej nieco, wyciągnęła telefon i ruszyła do wyjścia. Bez słowa. Gdy przechodziła obok niego złapał ją za ramię.
- Dziękuję – powiedział powoli, patrząc prosto w jej ciemne tęczówki. – I mam nadzieję, że pamiętasz o tym co mówiłem. Odzyskamy dawne szczęście. Nie pobierzemy się, wezmę całą odpowiedzialność na siebie – kobieta długo na niego patrzyła. Po chwili uśmiechnęła się smutno.
- Ah, jesteś bardzo ciekawym człowiekiem. Upartym, ale ciekawym. Jeszcze chwilę tutaj postoję, a okaże się, że zacznę żałować – delikatnie ściągnęła jego rękę ze swojego ramienia. – Do zobaczenia Jungsu-ssi.
Opuściła mieszkanie, pozostawiając za sobą woń całkowicie obcych mu perfum.

- Jak to zniknęła? – Jungsu patrzył z niedowierzaniem na swojego przyjaciela, który siedział naprzeciwko niego. – Tak po prostu?
- Wyjechała z Seulu. Prawdopodobnie wróciła do siebie – Eunhyuk poklepał swojego hyunga po ramieniu, wiedząc, że ta informacja nim wstrząsnęła. Wiedział jak wiele zaryzykował konfrontując się z prezesem. Wiedział ile wyrzeczeń i głupich decyzji to wszystko go kosztowało, dlatego tak bardzo chciał mu pomóc. Ale niestety, niewiele mógł zdziałać. Mógł tylko siedzieć i współczuć. Jungsu westchnął, ale uśmiechnął się.
- Widzisz Hyukjae, nie wszystkie bajki mają szczęśliwe zakończenia.

Wiedziała, że kiedyś tu wróci. Wiedziała, że któregoś dnia zabierze swoje dzieci do kraju, w którym spędziła wiele, bądź co bądź szczęśliwych lat. Minęło tak dużo czasu, a ona dalej pamiętała swoje ulubione ścieżki nad rzeką Han, dalej pamiętała wszystkie ulice w dzielnicy Insadong. Czuła się tutaj jak w domu.
- Mamo, tutaj kiedyś mieszkałaś? – zapytała mała, brązowowłosa dziewczynka, łapiąc ją za rękę. Kobieta spojrzała na nią, uświadamiając sobie jak jej córka mało wiedziała. Zawsze unikała tego tematu, zawsze ignorowała pytania. Bała się, a może chciała całkowicie zamknąć za sobą ten rozdział?
- Tak Słońce. Mieszkałam tutaj. Miałam mieszkanie niedaleko w sumie. Często tutaj przychodziłam – uśmiechnęła się do swoich wspomnień.
- A byłaś tu kiedyś z tatą? – zapytała nieco pochmurniejąc.
- Nie, Twój tata nigdy tutaj nie był.
- Myślę, że patrzy teraz na nas z góry i bardzo mu się tu podoba.
- Na pewno Słońce, na pewno.


Nie zawsze miał okazję spędzić dzień tak, jak chciał. Od lat wiecznie zapracowany, zawsze goniący za marzeniami, które z wiekiem wydawały mu się coraz bardziej kruche i zdecydowanie mniej satysfakcjonujące. Ciężko było mu przyznać przed samym sobą, że popełnił tak wiele życiowych błędów. Za każdym razem próbował sam przed sobą się tłumaczyć, ale nie było wytłumaczenia. Musiał żyć z ciężarem swoich głupich decyzji. Westchnął przeciągle, dodając gazu. Doskonale wiedział dokąd zmierza. Wiedział, że musi tam wrócić. Do miejsca, w którym ostatni raz spoglądały na niego tamte niebieskie oczy. Miał wrażenie, że jego umysł sam go tam prowadzi, nie musiał się nawet specjalnie zastanawiać nad drogą. Zwyczajnie miał to miejsce tak głęboko wryte w podświadomość, że nie potrafił tego racjonalnie wytłumaczyć.

„Jungsu.”
Usłyszał jej głos. Zupełnie tak, jak wtedy. Czy to mogła być magia tego miejsca? Zamknął oczy, uśmiechając się do siebie. Oparł dłonie o barierki, czując, że grudniowa pogoda już daje się we znaki.

„Jungsu…” Tym razem głośniej i jakby wyraźniej. Otworzył oczy, przypominając sobie ciepło jej dłoni tamtego wieczoru. Tak bardzo chciałby jeszcze raz je poczuć.

„Park Jungsu!”
Teraz mógłby przysiąc, że usłyszał jej głos zaraz koło swojego ucha. Fala gorąca rozlała się po jego plecach, gdy gwałtownie odwrócił głowę i zauważył parę wielkich, błyszczących niebieskich oczu. Nie mógł uwierzyć. Przez chwilę myślał, że ma omamy, ale gdy odezwała się jeszcze raz dotarło do niego, że to wcale nie sen.
- To naprawdę ty – powiedziała, stojąc niecały metr od niego. Nie mógł wykrztusić słowa. Zauważył, że czas wyjątkowo odznaczył się na jej twarzy. W końcu minęło prawie piętnaście lat od ich ostatniego spotkania. Zauważył też, że nie była sama. U jej boku stała dziewczynka. Gdzieś w podświadomości wiedział, że to jej dziecko. Była tak podobna do matki.
- Kochanie, przywitaj się z tym panem. To Pan Jungsu – zwróciła się do dziecka, delikatnie poklepując po plecach.
- Dobry wieczór Panie Jungsu – powiedziała powoli, po koreańsku, co jeszcze bardziej go zaskoczyło.
- Dobry wieczór – odpowiedział, nie mogąc oderwać wzroku od jej matki.
- Wróciłaś – stwierdził głupio. Nie wiedział co ma powiedzieć. Odebrało mu mowę.
- Tak, wróciłam. Po tak długim czasie, tylko tyle masz mi do powiedzenia? – zapytała, posyłając mu jeden ze swoich nieśmiałych uśmiechów.
- Nie… nie… Chciałbym Ci tak wiele powiedzieć… - urwał, przyglądając się jak kobieta zakłada niesforny kosmyk włosów za ucho. Nadal nie mógł uwierzyć w to, co widzi.
- W takim razie mów. Jeśli tylko chcesz możemy mieć dużo czasu na nasze opowieści.


Wygląda na to, że mimo wszystko, wbrew wszelkim znakom na Niebie i Ziemi jego bajka jednak może mieć szczęśliwe zakończenie.


„Jak tarcza księżyca, która wydaje się kurczyć, tak ja coraz głębiej skrywam się w półmroku moich blednących warg...
Modlić się? Śpiewać? Już wiem co robić, bo odzyskałem ciebie - moje Słońce...”
_________________

힘이 들지만 정말 행복하다.
Even though its tiring, I’m really happy.
Ostatnio zmieniony przez Naoni 2016-08-11, 00:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
gang-aji 
Królowa fandomu


Fav Pairing: Leeteuk + zmarszczki
Kocham SuJu od: 14.05.2010
Wiek: 26
Dołączyła: 18 Lip 2011
Posty: 385
Skąd: Gorzów Wlkp.
Wysłany: 2016-08-14, 03:21   

Aj, trochę mi zeszło z tym komentarzem, wybacz ;;
Cóż, pomysł na opowiadanie może i faktycznie dość niewyszukany, ale z drugiej strony ma w sobie coś takiego, że mimo wszystko wciąż jest popularny, więc tak naprawdę żadna to jego wada.
Przyznam szczerze, że trochę obawiałam się, że zakończenie może się okazać nie do końca szczęśliwe (a trochę tego nawet oczekiwałam), ale pozytywnie mnie zaskoczyłaś. Był już taki moment, że chciałam osobiście wleźć do świata przedstawionego i przemówić głównym bohaterom do rozumu, ale potem sobie pomyślałam, że gdyby historia potoczyła się trochę inaczej, wtedy może i byłoby trochę bardziej bajkowo... ale za to mniej realistycznie, mniej życiowo. I wtedy być może zrozumienie zachowania i Jungsu, i tej kobiety byłoby dużo trudniejsze. A tak, chociaż trochę smutno, że główna para spotkała się ponownie dopiero po wielu latach, to jednak czytelnik ma świadomość, że wszystkie decyzje bohaterów były dla nich w danym momencie najlepszymi, jakie mogli podjąć. Trudne, ale najwyraźniej potrzebne po to, żeby ich bajka mogła się skończyć dobrze. Po to, by mogli stać się silniejsi, bardziej odpowiedzialni i w końcu... szczęśliwi razem.
Dzięki wielkie jeszcze raz za to, że postanowiłaś podzielić się z nami tą historią ♥ i przepraszam, jeśli ten mój komentarz jest dziwny/niejasny/pełno w nim gadania w kółko o tym samym X"D
_________________
 
 
Kredeczka 
Cheonsa


Ulubieniec z SJ: Hyukki, Kyu, Heenim, ZhouMi ^^
Fav Pairing: Guczek i jego szlafrok, KangMelon xD
Dołączyła: 10 Lis 2014
Posty: 2655
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2016-09-25, 21:24   

Miałam już dawno napisać, ale cały czas było mi z tym nie po drodze...

Naoś!

Ja już nawet nie zamierzam próbować pisać opowiadań, moja kreatywność szwankuje od paru lat, a jak pomyślę o tym, że moja lekkość pisania uleciała jakieś 6 lat temu (co najmniej), to już w ogóle mi się odechciewa... w szczególności, jak raz na jakiś czas dajesz mi okazję przeczytać coś tak niesamowitego.
Twój styl pisania jest tak piękny, tak lekki, że nijak nie da się oderwać od czytania, jak się zacznie to trzeba skończyć. A jeszcze fabuła... Kobieto, pisz więcej, bo cierpię na niedobór dobrych opowiadań ♥
_________________
 
 
gumiś 


Ulubieniec z SJ: Eunhyuk
Lover: Kihyun
Fav Pairing: EunHae
Wiek: 19
Dołączyła: 28 Cze 2011
Posty: 86
Skąd: Zamość
Wysłany: 2016-10-02, 03:30   

Kurcze... po pierwszej "zapowiedzi" miałam takie "czytam, lubię coś takiego i będę czytać!", ale już później trochę się pogubiłam XD Ale zapowiada się ciekawie, od zawsze lubiłam Twoje opowiadania, więc mam nadzieję, że i to będzie dobre!
Ciekawa jestem jak to wszystko się potoczy w sumie... zaciekawiło mnie to i mam nadzieję, że następna część pojawi się wkrótce ^^
_________________

 
 
 
Ayusia 
Mimi fangirl :-D


Ulubieniec z SJ: Ryeowook
Lover: Zhou Mi Sexy Diva :D
Fav Pairing: Minwook,QMi,EunHae
Kocham SuJu od: ee marzec 2014? xD
Wiek: 30
Dołączyła: 10 Kwi 2014
Posty: 147
Skąd: Koszalin
Wysłany: 2017-04-10, 04:05   

Jakie to ładne.. I takie ciepłe :-) Niewiele czytam ficków, przez jakiś czas czytałam yaoicowe i zmęczyło mnie to. Twoje jest takie normalne i miłe. Bardzo mi się podobało, dziękuję. I idę poszukać innych twoich prac ^^
_________________
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Design by Forum Komputerowe
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


logo
2008 – 2017 © SUPERJUNIOR.PL
Poprzednie adresy: Klik | Klik

Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 12